Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 51 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-11-23, 15:38   #1501
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Hej!
Wczoraj się spięłam i skończyłam jedną bardzo ważną, a czasochłonną rzecz. I nawet udało mi się jeszcze wyskoczyć z koleżanką na pierogi

Dziś sąsiad znowu daje czadu i zaczynam się frustrować.

No ja mam jednak odmienne zdanie...
W dzisiejszych czasach być może ten Leonardo by się nie objawił, za to objawiłoby się kilku innych - bo mogłoby...
Nie zapominajmy, że w owych czasach geniuszem można było być, jednak tylko niewielu mogło się o tym przekonać - setki tysięcy ludzi żyło w lepiankach i wielu z nich nie miało okazji nawet sprawdzić swojego talentu Jednak współczesność jest znacznie łaskawsza - moim zdaniem.
Gratuluje dokonczenia waznej sprawy pomimo wiertaty w tle! Coz zrobic, jesli w ustawowych godzinach wierci to nie ma na niego sposobu...
Co do czasow w ktorych zyjemy i mozliwosci - pewnie masz racje. Nie kazdy urodzil sie Kopernikiem, prawdopodobnie wielkszosc ludzi tamtego czasu stanowil jakis plebs, chlopi i drobni rzemieslnicy. Pewnie kazdy czas mial swoje plusy i minusy - taraz plusem jest komfort zycia, za to ciezej o inne dobra, jak chocby dostep do ekologicznie czystej zywnosci. Nigdy nie potrafilam zrozumiec, dlaczego czlowiek nie potrafi osiagnac rownowagi do ktorej dazy reszta przyrody.
Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
U nas szpital domowy,teraz jeszcze zajmuję się tz bo kompletnie rozłożyło...
tak więc nic za bardzo nie planuje oprocz ,
-zmieniania poscieli,
-pizam,
-dawania lekow ,
-robienia posiłków,
-picia
-wycierania nosów itd
- pranie
-sprzatanie i gotowanie...kurą domowa byc oto me zadanie w tym wszystkim dla mojej osoby miejsca ani czasu juz nie ma
Zdrowka zycze i wytrwalosci!

Fairy - jeszcze raz dzieki za Twojego ostatniego posta - oprocz tego, ze jest genialnie napisany, uswiadomilas mi, ze prokrastynacja niejedno ma imie i u kazdej z nas sklada sie z nieco innych elementow. Niby objawy sa te same, ale w nieco innym natezeniu. Gdybym miala wymienic 3 elementy skladowe, ktore mnie najbardziej hamuja, bylyby to:
- zaczynanie i niekonczenie (lub jedynie ogolne, powierzchowne zaznajomienie sie z tematem)
- brak koncentracji na tym, co ma miejsce tu i teraz (najczesciej plawie sie myslami w przyszlosci: co kiedys zrobie, kim bede, jak bede wygladac itp.)
- brak dzialania ze strachu przed osmieszeniem (w wiekszosci przypadkow - nieuzasadniony).

Oj, obijam sie dzisiaj sromotnie. Sama nie wiem dlaczego tak strasznie ciezko mi zwlec zwloki i zabrac sie za cokolwiek. W prawdzie kilka spraw odhaczylam, ale wszystko w slimaczym tempie. To znowu ta ja, ktorej nie lubie .
__________________


Be the change you want to see in the world!

Edytowane przez Konwalia11
Czas edycji: 2012-11-23 o 15:41
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 16:20   #1502
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dilayla - dzielna kobieto, wielkie uściski i życzenia zdrowia
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 17:17   #1503
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Aper a dziekuje kobieto dobrego serca mam nadzieje ze u ciebie wszystko z młodym oki?
u mnie doszło zapalenie chyba spojowek czy cos bo mu ropiec oczka zaczeły i tu jest juz nie do opanowania bardzo płacze..i zakroplic nie daje antybiotyku tez nie da sobie podac chyba nigdy nie wyzdrowiejemy
polecam brac cos na odpornosc ,sezon sie zaczol u mnie cała apteka ludzi....
jak jutro uda sie tz wstac z łózka jade do księzy bonifratów na konsultacje -mam dosc siedzenia w domu z wiecznie chorym dzieckiem...moze oni cos wymysla i chociaz nie bede szprycowac dziecka lekami
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 19:04   #1504
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć!

Nawet nie wiecie, jak bardzo czuję, że chcę odpisać i jak się cieszę, że wreszcie mi się to udaje!

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Coś czuję, że to podobny trop co u mnie, może razem to jakoś pociągniemy. Jakby co, to pisz- nawet luźne myśli.
Czerwiec Ja się najbardziej cieszę, że nie dałam za wygraną i po 2 razy pytałam ludzi o to samo.
Trop oczywiście będę ciągnąć! Pomyślałam, że za tydzień będę miała pewną prezentację - ważną, acz nie do końca do opanowania, bo robię ją jeszcze z dwoma osobami, za których nie mogę przecież mówić, myśleć itd. Jestem bardzo ciekawa, jak zachowam się w sytuacji ważnej, aczkolwiek nie do końca ode mnie zależnej, rzutującej jednak na postrzegania mnie przez innych Oraz jak uda mi się mówić na ważny acz mało chwytliwy temat

2 razy pytać ludzi o to samo? Czasami to najlepsza rzecz, jaką można zrobić, bo ktoś o czymś zapomniał, komuś się o czymś w międzyczasie przypomniało... A jednocześnie niekiedy trudno tak, niektórzy patrzą się wilkiem i człowiek traci impet - choć przecież nie robi nic złego!

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Brzmi jak moje życie...

Zgadzam się z Tobą. Pewnie dlatego robi się to pod okiem specjalisty, bo z uwolnionym demonem można nie dać sobie rady.

Znów ja? Podejmowałam ten temat z moją psycholog. Racjonalnie rzecz biorąc nie ma ludzi doskonałych, każdy popełnia błędy. Nie każdy jednak czuje że oszukuje innych. Tak jak ja kiedy myślę o rozmowie kwalifikacyjnej, ew. swoim CV, które może dać mylny obraz mnie samej.
Głębsze przekonanie o nas samych robi tę zła robotę. Nie doszłyśmy do żadnych głębin związanych z tą sprawą, a przydałoby się
I ja!

Wiem, że emocje, rozdrapane rany są groźne. Niestety, wiem to teraz. Poppsychologia spod znaku niektórych gazet, książek czasami nakłania: masz problem, pogrzeb w przeszłości. Daje szczyt do zdobycia bez żadnej asekuracji, jaką normalnie byłaby doświadczona osoba psychologa. Potem, po takim rozgrzebaniu, może się okazać, iż człowiek samemu nie tylko nie wyciąga konstruktywnych wniosków, ale jeszcze czuje się bardziej przytłoczony tym, co zauważył.

Ja tak w pewnym momencie miałam. Miałam poprzypominać sobie różne trudne momenty z dzieciństwa, różne chwile cierpienia itd. Po skoncentrowaniu się na tym zadaniu, zaczęłam przypominać sobie takie, które nawet zepchnęłam gdzieś daleko w tył głowy i na co dzień w ogóle nie zdawałabym sobie z nich sprawy. Być może psycholog umiałby zrobić z nimi coś sensownego, jednak ja robiłam swoją analizę "na własną rękę". I co? I zostałam z kupką nieszczęść, uświadomiwszy sobie swoją słabość na wielu polach. Było ich tak dużo, że zamiast zacząć poszczególne kwestie rozpracowywać, miałam ochotę zakopać się w kołdrze. Dlatego jestem bardzo ostrożna, jeśli chodzi o takie analizy. I dlatego bardzo spodobał mi się sposób czerwieclipiec - nie wszystko na raz, nie cała lawina różnych spraw, tylko jedna, konkretna, zamknięta sytuacja, krok po kroku, od początku do końca. Mam poczucie, że może to jest sposób, aby jak najwięcej się o sobie dowiedzieć, a jednocześnie nie paść pod ciężarem tej wiedzy

A co do oszukiwania innych, to właściwie trudno mi o tym cokolwiek powiedzieć, poza tym, że czuję je w najróżniejszych sytuacjach. Co gorsza, wydawałoby się, że ono może mieć znaczenie jedynie tam, gdzie moja "niekompetencja" może wywrzeć jakiś negatywny wpływ na innych (typu: udam, że umiem coś robić, a nie umiem, więc narażę ich na szkody). A skąd! Nie mam pojęcia, co pewne rzeczy z mojego życia miałyby innych obchodzić, jak mogłyby im zaszkodzić - a i tak mam poczucie winy

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Czuję się przemęczona, przemarznięta, niewyspana, nieprzygotowana, nienajedzona i w ogóle.

Aha, i jeszcze to przekonanie o własnej niekompetencji - moje ostatnie małe odkrycie z cyklu "bad news" - mogę udawać super-hej-do-przodu. Mogę odpowiadać na komplementy szerokim uśmiechem, że dziękuję, wiem. Mogę nie myśleć, że jestem do niczego i podkreślać w myślach i na głos moje "zalety". Ale niestety to wcale nie zmienia tych głębokich przekonań, że tak naprawdę to jednak jestem do niczego.
Po pierwsze: może czas zwolnić? Nie wiem, jakie masz plany na weekend, ale znając Tygryskowy multitasking całkiem możliwe, że już go zapełniłaś od góry do dołu. A może to powinien być czas, kiedy odpoczniesz, wygrzejesz się, wyśpisz, najesz, przygotujesz na nowy tydzień? Mam wrażenie, że takie "stanie w miejscu" wcale nie jest cofaniem się, że to tylko "przygotowanie do startu".

A po drugie, też tak mam Od małego uczono nas (mnie przynajmniej), że jak chcę coś osiągnąć, muszę się "sprzedać". Czyli co? Czyli szłam np. na konkurs, uśmiechałam się i z pewnością siebie udowadniałam, że mam rację! Poszłam na studia, chciałam zrobić coś niestandardowego, więc co? Z pewnością siebie przekonywałam wykładowców, że mam rację i mój pomysł jest dobry. Podobnie w różnego rodzaju organizacjach itp. Żeby nie było prosto - ja też umiem "wyglądać" pewnie siebie, umiem nawet w pewnym momencie wczuć się na tyle, że "gram" bez użycia świadomości. Tylko zachowanie rozmija się z myśleniem...

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Wydaje mi sie, ze kiedys tak nie bylo.
Leonardo da Vinci: malarz, architekt, filozof, muzyk, pisarz, odkrywca, matematyk, mechanik, anatom, wynalazca, geolog.
Przechodzi mnie mily dreszcz kiedy o nim czytam, kiedy mam okazje podziwiac jego dziela.
Rzadko kiedy odnoszę się do Twoich postów, bo najczęściej odpowiadasz konkretnej osobie na konkretne słowa. Muszę jednak ogólnie przyznać, że masz dar ciekawych, inspirujących metafor - nawet, jeśli nie odnoszą się one bezpośrednio do mojej sytuacji

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Proszę, oto "cv" Leonarda w którym próbuje się "sprzedać" Ludwikowi Sforzy jako konstruktor machin wojennych, i w ogóle inżynier. Mysle, że dzisiejszy Leonardo da Vinci klepie dorywcze zlecenia np. na programy, zeby tylko mieć kasę; a w wolnej chwili wykracza poza standardy i ramy mikrofalę bym zostawiła, a co do tv to się zgadzam


Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Mam teraz bardzo wzmożoną działalność wszelaką i z tego powodu WSZYSTKO widać:
Co ja będę pisać więcej, Dziewczyny już napisały - super post!

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Załatwione!
Dziękuję Patri,

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Bede myslala o Tobie i przesylala pozytywna energie!
... i Konwalio

... i czerwieclipiec

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” Iwan Turgieniew
Masz bardzo dobry opis Di.
Sama nie zwróciłam na niego uwagi, ale faktycznie w punkt!

Generalnie bardzo Wam dziękuję!

A teraz słowo wyjaśnienia: jak już wspominałam, swego czasu skończyłam studia I stopnia i poszłam na II stopień. To wszytko prawda, ale... nie do końca zamknęłam tamten etap. Studia były międzykierunkowe, chodziłam na dwa seminaria i formalnie pisałam dwie prace - obroniłam jednak tylko jedną. Do dzisiaj W dniu dzisiejszym, obroniwszy drugi licencjat, ostatecznie zamknęłam etap tamtych studiów i czuję się szczęśliwa, że coś doprowadziłam do końca Nie chciałam jednak mówić znajomym o tej obronie, ponieważ pracę napisałam w sierpniu, a od wakacji pierwszy raz czytałam ją... wczoraj. Wczoraj też coś tam powtórzyłam z zagadnień (na szczęście - lub nie - nie było listy pytań ani nawet promotor mi ich nie podał, więc wychodziłam z założenia, że nie mam co się jakoś specjalnie uczyć, bo i tak nie utrafię ). Więc choć wiedziałam, że obrona to tylko formalność, to jednak bałam się, że przy całych jednodniowych przygotowaniach coś może pójść nie tak i zwyczajnie było mi wstyd. Z drugiej jednak strony czułam się o wiele lepiej na duchu pamiętając o Waszym wsparciu

Chciałam się jeszcze dzisiaj nagrodzić pójściem do kina, ale nie dam rady, nie chce mi się. Chyba sukces będę świętować w łóżku... i nie, nie ma tu dwuznaczności Będę spać w najlepsze
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 19:33   #1505
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Gren, wielkie gratulacje!

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
z niejasnych przyczyn zajmuję się niczym
przestrzeń dzielę widelcem
po każdej stronie drżą moje dłonie
po lewej drży moje serce
taka jednostka jak ja może sprostać
wszystkiemu i niczemu więcej
Adam Nowak


Właśnie zwróciłam uwagę na kod kreskowy książki leżącej na moim biurku. Hmm, z biblioteki. A przecież skończyła mi się ważność konta w bibliotece ponad tydzień temu i odniosłam wszystkie książki hurtem, żeby kar nie płacić. No to się nie udało niepłacenie, chociaż do poniedziałku może kara nie przekroczy 2zł. Lekko mnie rozproszyła ta sprawa.

Zrobione dziś:
* telefoniczne umówienie się z dziekanatem
* odbiór paczki
* pomoc ojcu z kompem
* porządek w szufladzie-bieliźniarce
* czyszczenie i fluoryzacja zębów
* odebranie obrazów z galerii
* placki ziemniaczano-cukiniowe
* bułeczki na parze
* wielkie zmiatanie
* pakowanie letnich ciuchów do pudła
(udało się oprócz sukienek)

A teraz spadam, bo za pół godziny wyjeżdżam na dzień do TŻ. Pa.
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 19:39   #1506
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Gren BRAWO gratulacje! ale super wieści
pozwolisz, że już lekko "wcięta" wychylę toast naleweczką malinową
(własnej produkcji)

Komu polać?
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 20:47   #1507
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Gren super! Gratuluje

Mi polej Aper. Moze w koncu bym sie zrelaksowala chociaz troche...
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 21:57   #1508
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Gren, gratuluję
To jest nius!

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Gren BRAWO gratulacje! ale super wieści
pozwolisz, że już lekko "wcięta" wychylę toast naleweczką malinową
(własnej produkcji)

Komu polać?
Mi, mi, mi!!!!!

Udało mi się domknąć dwie sprawy dziś - wcześniej niż zapowiedziałam zleceniodawcy - wysłałam pracę rano zamiast po południu - problem z głowy, umiałam się zmobilizować

Pracowałam do 20, bardzo fajnie wyszło to, co zaplanowałam.

Bawimy się z mężem w perfekcyjnego pana i perfekcyjną panią domu - pucujemy wszystko z nadwyżką, włącznie z wybielaniem fug

Dostałam propozycję dodatkowej pracy... 5 Obecnie mam etat i 3 dodatkowe umowy. Ale trzeba się cieszyć

Jutro dwie imprezki w planach: jedna dzienna, druga nocna

Umówiłam się do fryzjera.
Kupiłam przyjaciółce karnet do salonu urody - czekolada+kawa i kapsuła spa... Mam nadzieję, że ktoś kiedyś pomyśli, że i mi by się taki prezent spodobał

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2012-11-23 o 22:08
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 22:16   #1509
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

A ja dziś byłam po zajęciach na miłym spotkaniu, mogłam jeszcze pójść na drugie, ale nie mam już siły, a byłoby nieco męczące.
Weekend ma niestety jeden pewny punkt planu- nauka na poniedziałkowe kolokwium...

Emilko- chyba pomyliłaś miejsca, ten post powinien być w 'pozytywnie' Z uzasadnieniami najlepiej
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 22:37   #1510
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Emilko super ze wszytsko ci sie udało...kolejny etat?bylebys czas na spanie miała co do prezentu (czekolada hmmmm to jakies spa)t o ja bardzo lubię obdarowywac....niestety działa w jedna stronę,mam tylko jedna taka bliższą kolezanke ktora serdecznei mysli i nawet jabłka z działki potrafi podrzucic
Aper tak kusiłas ze sobie przypomniałam ze i ja mam ukryta nalewke domowa konsumpcja idzie ,na szczescie jest słabiutka
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 23:34   #1511
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość

Po pierwsze: może czas zwolnić? Nie wiem, jakie masz plany na weekend, ale znając Tygryskowy multitasking całkiem możliwe, że już go zapełniłaś od góry do dołu. A może to powinien być czas, kiedy odpoczniesz, wygrzejesz się, wyśpisz, najesz, przygotujesz na nowy tydzień? Mam wrażenie, że takie "stanie w miejscu" wcale nie jest cofaniem się, że to tylko "przygotowanie do startu".

A po drugie, też tak mam Od małego uczono nas (mnie przynajmniej), że jak chcę coś osiągnąć, muszę się "sprzedać". Czyli co? Czyli szłam np. na konkurs, uśmiechałam się i z pewnością siebie udowadniałam, że mam rację! Poszłam na studia, chciałam zrobić coś niestandardowego, więc co? Z pewnością siebie przekonywałam wykładowców, że mam rację i mój pomysł jest dobry. Podobnie w różnego rodzaju organizacjach itp. Żeby nie było prosto - ja też umiem "wyglądać" pewnie siebie, umiem nawet w pewnym momencie wczuć się na tyle, że "gram" bez użycia świadomości. Tylko zachowanie rozmija się z myśleniem...


A teraz słowo wyjaśnienia: jak już wspominałam, swego czasu skończyłam studia I stopnia i poszłam na II stopień. To wszytko prawda, ale... nie do końca zamknęłam tamten etap. Studia były międzykierunkowe, chodziłam na dwa seminaria i formalnie pisałam dwie prace - obroniłam jednak tylko jedną. Do dzisiaj W dniu dzisiejszym, obroniwszy drugi licencjat, ostatecznie zamknęłam etap tamtych studiów i czuję się szczęśliwa, że coś doprowadziłam do końca Nie chciałam jednak mówić znajomym o tej obronie, ponieważ pracę napisałam w sierpniu, a od wakacji pierwszy raz czytałam ją... wczoraj. Wczoraj też coś tam powtórzyłam z zagadnień (na szczęście - lub nie - nie było listy pytań ani nawet promotor mi ich nie podał, więc wychodziłam z założenia, że nie mam co się jakoś specjalnie uczyć, bo i tak nie utrafię ). Więc choć wiedziałam, że obrona to tylko formalność, to jednak bałam się, że przy całych jednodniowych przygotowaniach coś może pójść nie tak i zwyczajnie było mi wstyd. Z drugiej jednak strony czułam się o wiele lepiej na duchu pamiętając o Waszym wsparciu

Chciałam się jeszcze dzisiaj nagrodzić pójściem do kina, ale nie dam rady, nie chce mi się. Chyba sukces będę świętować w łóżku... i nie, nie ma tu dwuznaczności Będę spać w najlepsze
GRATULACJE ŻABKO!!!!! Jak dla mnie spanie to naprawdę bardzo kuszący sposób na świętowanie.

Co do multitaskingu na weekend - mam tylko balet, tenisa i jedną lekcję oraz imprezę o którą chyba wypada choć na 2 godzinki zahaczyć plus trochę sprzatania, więc w miarę spokojnie się zapowiada. Bardziej się boję tego, co mi się będzie działo w głowie, czyli - jak się czymś zajmę, to będę sobie wyrzucać, że powinnam nabierać sił. A jak usiądę i będę robić nic, to przez głowę będzie mi się przetaczać cały szereg rzeczy których właśnie nie robię (coś w stylu "mam do dyspozycji pół soboty, przecież w takim czasie mogłabym nauczyć się włoskiego na poziomie podstawowym oraz ugotować wystawny obiad tudzież zmienić moje życie na lepsze - a ja siedzę i nic nie robię" - już chyba pisałam, że jestem nienormalna?)
A kto Cię uczył "sprzedawania się"? Rodzice czy sama "wpadłaś" na ten pomysł? Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem myślenie zintegruje się z zachowaniem...

---------- Dopisano o 23:34 ---------- Poprzedni post napisano o 23:32 ----------

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość

Komu polać?
Naczelny wizażowy pijak tygrys zgłasza się po szklaneczkę
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 23:38   #1512
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Patri odwiedzilam Twojego bloga, sporo sie tam pozmienialo
Probowalam dodac komentarz, niestety nie moglam. Nie wiem czemu.
Napisze wiec tutaj.

Super pomysl z tym Pizamowym Party
Na pewno bardzo Was to do siebie zbliza od samego poczatku uwazalam, ze jestes swietna mama
Julcia bedzie miala co wspominac. Ja niestety nie mam. Troche przykre.

Ale jak bede juz miala swoje dzieciatko to podkradne Ci pomysl, mam nadzieje ze sie nie obrazisz
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 23:39   #1513
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość

Udało mi się domknąć dwie sprawy dziś - wcześniej niż zapowiedziałam zleceniodawcy - wysłałam pracę rano zamiast po południu - problem z głowy, umiałam się zmobilizować

Pracowałam do 20, bardzo fajnie wyszło to, co zaplanowałam.

Bawimy się z mężem w perfekcyjnego pana i perfekcyjną panią domu - pucujemy wszystko z nadwyżką, włącznie z wybielaniem fug

Dostałam propozycję dodatkowej pracy... 5 Obecnie mam etat i 3 dodatkowe umowy. Ale trzeba się cieszyć

Jutro dwie imprezki w planach: jedna dzienna, druga nocna

Umówiłam się do fryzjera.
Kupiłam przyjaciółce karnet do salonu urody - czekolada+kawa i kapsuła spa... Mam nadzieję, że ktoś kiedyś pomyśli, że i mi by się taki prezent spodobał
Widzę że wpadłaś w pozytywny wir, super Tylko tego zapału do pucowania nie rozumiem Zdradzisz coś o tej nowej pracy? Czy to coś ciekawego? Zdecydowałaś się na nią?
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-23, 23:44   #1514
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Grenouillette Naprawdę brawo!!! Zazdraszczam! Masz dużo samozaparcia.

Tygrys: balet, tenis, impreza, jedna lekcja, sprzątanie... rzeczywiście luźny weekend
Kwestia czy te dwie pierwsze rzeczy robisz dla siebie, dla przyjemności, czy żeby przypadkiem nie myśleć za dużo...
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 00:14   #1515
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Patri odwiedzilam Twojego bloga, sporo sie tam pozmienialo
Probowalam dodac komentarz, niestety nie moglam. Nie wiem czemu.
Napisze wiec tutaj.

Super pomysl z tym Pizamowym Party
Na pewno bardzo Was to do siebie zbliza od samego poczatku uwazalam, ze jestes swietna mama
Julcia bedzie miala co wspominac. Ja niestety nie mam. Troche przykre.

To samo miałam napisać Też nie mogłam dodać komentarza, myślałam, że to dlatego, że próbowałam pisać go z koma. Ale zawsze okropnościowo się cieszę jak się przewiana, zziębnięta i usypiająca na jakimś przystanku, sprawdzam Twojego Patri bloga, a tam nowy wpis

Addicted, no ja też nie miałam takiej fajnej mamy jaką jest Patri, niestety. Nawiasem mówiąc, pamiętam jak Patri pisała kiedyś (na blogu albo tutaj), że boi się zawieść swoją córkę - z całym szacunkiem, ale mocno bym się zdziwiła gdyby ktoś mi powiedział, że moja mama kiedykolwiek zastanawiała się nad takimi rzeczami. Miałam co jeść, gdzie spać i dostawałam prezenty na urodziny i Gwiazdkę - no to czego jeszcze można było chcieć?

A mówiąc drugim nawiasem, to ostatnio koncentracja mi jakoś przestała działać. Wczoraj próbowałam obejrzeć film - wytrzymałam jakieś 15 minut i to wcale nie dlatego, że coś mi się w nim jakoś szczególnie nie podobało. Czasami się zawieszam i nie dociera do mnie co mówią inni. A najgorsze jest to, że nawet nie mogę się dobrze skupić na tym co Wy tu piszecie. Ostatnio wątek obfituje w naprawdę dobre posty nad którymi warto byłoby się zastanowić, a ja dłuższe, głębsze teksty, jedynie przelatuję wzrokiem, bo nie mogę się skoncentrować W rezultacie odpisuję głównie na posty kierowane do mnie i ciągle piszę tylko "ja, ja, ja..." Przepraszam Dziewczyny, jeśli ostatnio byłam samolubem
Postanowienie na najbliższy tydzień - czytać ze zrozumieniem co piszecie i ograniczyć do minimum słowo "ja".

---------- Dopisano o 00:02 ---------- Poprzedni post napisano Wczoraj o 23:55 ----------

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Grenouillette Naprawdę brawo!!! Zazdraszczam! Masz dużo samozaparcia.

Tygrys: balet, tenis, impreza, jedna lekcja, sprzątanie... rzeczywiście luźny weekend
Kwestia czy te dwie pierwsze rzeczy robisz dla siebie, dla przyjemności, czy żeby przypadkiem nie myśleć za dużo...
Dla przyjemności i satysfakcji, dla listy sto, dlatego że jak byłam mała, to nie było kasy na tenisa a bardzo chciałam nauczyć się grać, dlatego że umówiłam się z instruktorami że mamy jedną lekcję na tydzień i nie mogę bez dużego powodu z tego rezygnować, bo wiem jak to jest, gdy ktoś odwołuje z byle powodu lekcje ze mną, żeby nie siedzieć bezczynnie i żeby nie myśleć, gdzieś tam w głębi, pewnie też... Myślenie w moim przypadku nie przynosi pożądanych rezultatów

---------- Dopisano o 00:04 ---------- Poprzedni post napisano o 00:02 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Hej!
Wczoraj się spięłam i skończyłam jedną bardzo ważną, a czasochłonną rzecz. I nawet udało mi się jeszcze wyskoczyć z koleżanką na pierogi

Tygrysie, przesyłam pozytywną energię!
Jeśli tak czujesz, to może trzeba jednak zrezygnować z jakiejś aktywności na rzecz równie ważnych: jedzenie, leżenia, spania

Tych głębokich przekonań łatwo i szybko się nie zmieni, ale nie ma chyba lepszego treningu od tego, który podałaś... Myślę, że to kwestia czasu - nie trać wiary
Znasz jakąś fajną pierogarnię w Warszawie?
Dzięki za energię

---------- Dopisano o 00:14 ---------- Poprzedni post napisano o 00:04 ----------

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
ejże nawet tak nie myśl!!!

był już dzień tygryska? chyba Nie... może czas Tygrysku troche wrzucić na luz... widzę, że mamy podobny problem, ty sobie wkładasz kolejne obowiazki na głowe, a na mnie wrzucają bo nie umiem odmówić. musisz fizycznie odetchnąć, odciac sie od pracy nabrać zdrowego dystansu do tego wszystkiego.... szkoda by się było wykonczyc, mowilas cos kiedys ze w poprzedniej pracy w korporacji dawali Ci tak w kosc.

I co obiecałam np sobie, że od 20 NIE BĘDĘ sprawdzać maila, bo mam swój czas prywatny itp, świat się nie zawali, ale w praktyce gucio, ja opracy zaczynam myśleć non stop wczoraj zerwałam się rano i wpadłam na genialny pomysł - inicjatywę po której realizacji jednak dostałam z..ebkę lekką :P jednak widze, że K. do mnie piszę i to ciągle jakieś ważne sprawy, w pracy nie mam możliwości się spokojnie temu przyjrzeć tak jak mogę to zrobić w domu, nikt mnie przynajmniej nie rozprasza. Ale też zaczynam się już snuć, czuje sie równiez niedospana, codzienne wstawanie o 6 i wracanie o 20 jest mi doskonale znane, z jedzeniem nie mam problemow, wrecz jem w nadmiarze ze stresu..
Ja mam tak samo z uzywaniem angielskiego, nigdy w zyciu nie miałam tyle okazji do jego uzywania, ale mam wrazenie ze zamiast sie rozwijac i czuc sie coraz pewniej robi mi sie wrecz przeciwne odczucie

Kochany Tygrysie strzel sobie jakieś winko i złap głęboki oddech, trzeba czasem pomyśleć :zrobie mniej/gorzej co z tego! tak jak pisała Fairy...

Change, dziękuję ślicznie
Na dzień tygrysa to nie wiem, czy jestem gotowa - a teraz to w ogóle zapowiedziałam sobie "tydzień bez egoizmu", więc na razie dnia tygrysa być nie może, bo mi się plan posypie
Też nie umiem odmawiać
Co do mówienie po ang - słuchasz sobie czasami czegoś, jakichś podcastów czy radia? - moim zdaniem to bardzo pomaga, różne struktury, akcent, słowa o wiele łatwiej zapadają w pamięć i potem jakoś tak naturalnie pojawiają się, gdy ich potrzebujemy. A myślałaś o jakichś konwersacjach?
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 00:33   #1516
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Aper a dziekuje kobieto dobrego serca mam nadzieje ze u ciebie wszystko z młodym oki?
u mnie doszło zapalenie chyba spojowek czy cos bo mu ropiec oczka zaczeły i tu jest juz nie do opanowania bardzo płacze..i zakroplic nie daje antybiotyku tez nie da sobie podac chyba nigdy nie wyzdrowiejemy
polecam brac cos na odpornosc ,sezon sie zaczol u mnie cała apteka ludzi....
jak jutro uda sie tz wstac z łózka jade do księzy bonifratów na konsultacje -mam dosc siedzenia w domu z wiecznie chorym dzieckiem...moze oni cos wymysla i chociaz nie bede szprycowac dziecka lekami
Di, biedulku, życzę zdrówka Wam wszystkim

A o bonifratrach słyszałam ostatnio cuda, w które bym nie uwierzyła, gdyby nie to, że opowiedziała mi je bliska koleżanka, której choroby byłam świadkiem. Była już zapisana na poważną operację bo urosło jej coś głęboko wewnątrz ucha, nie słyszała i ciągle jakieś paskudztwo jej stamtąd leciało. Poszła do tych bonifratrów tylko po coś na wzmocnienie - dostała naleweczkę, popijała ją sobie przez parę tygodni, poczuła się lepiej, a potem poszła na kontrolę i okazało się, że w uchu żadnego guza już nie ma i operację odwołano Tzn. pewnie diagnoza lekarska była zła, bo żeby umieli leczyć zmiany nowotworowe, nawet łagodne, bo taki podobno był jej, to raczej nie wierzę, ale tak czy inaczej wyleczyli ją Lekarka która skierowała ją na operację twierdzi że to cud, pewnie dlatego, że nie chce się przyznać, że niepotrzebnie wysłałaby dziewczynę na ryzykowną operację głowy.... No, a druga historia to wyleczenie endometriozy u "koleżanki koleżanki", co też mam nadzieję jest prawdą, bo chciałabym, żeby mnie też wyleczyli. "Normalny" lekarz chce mnie szprycować hormonami, niemal z automatu, a jak mu się przyznałam, że w życiu hormonów nie brałam, to popatrzył na mnie tak jakbym wyznała, że myję zęby raz w miesiącu. W ogóle mam strasznego pecha do lekarzy - zostałam już ochrzaniona za to, że miałam trądzik ("pani ma 17 lat i totalnie zniszczoną cerę, co pani teraz zrobi?"), że mam guzy w piersiach, że zapomniałam wziąć poprzednich wyników na badanie, teraz, że nie biorę hormonów, (choć nikt mi ich nigdy nie przepisał).... wszystko w przeciągu 10-minutowych wizyt za które płacę równowartość ok 3 godzin mojej pracy
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 08:50   #1517
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

i do księży nie jade od rana czyli za chwile ma tu przyjechac moja ukochana ;;tesciowa'' najlepsza poranna moywacja do szybkiego ogarniecia mieszkania oby ni edoszło do jakiejs wymiany zdan bo jestem niewyspana i rozdrazniona.....do synka ze chory to odrazu przyleciała....co za babsztyl...oby sie zaraziła

jak tu bedzie to ja ide do łazienki kąpac i czesac psa....oby z nią nie gadac
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 12:19   #1518
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Patri odwiedzilam Twojego bloga, sporo sie tam pozmienialo
Probowalam dodac komentarz, niestety nie moglam. Nie wiem czemu.
Napisze wiec tutaj.

Super pomysl z tym Pizamowym Party
Na pewno bardzo Was to do siebie zbliza od samego poczatku uwazalam, ze jestes swietna mama
Julcia bedzie miala co wspominac. Ja niestety nie mam. Troche przykre.

Ale jak bede juz miala swoje dzieciatko to podkradne Ci pomysl, mam nadzieje ze sie nie obrazisz
Obrazisz? Będę mega szaczęśliwa! Bierz ile chcesz!
Nie wiem czemu nie mogłaś dodać komentarza.
Już poprawiłam w komentarzach, powinno być OK.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-11-24 o 12:32
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 19:16   #1519
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Gren - serdeczne gratulacje!

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Di, biedulku, życzę zdrówka Wam wszystkim

A o bonifratrach słyszałam ostatnio cuda, w które bym nie uwierzyła, gdyby nie to, że opowiedziała mi je bliska koleżanka, której choroby byłam świadkiem. Była już zapisana na poważną operację bo urosło jej coś głęboko wewnątrz ucha, nie słyszała i ciągle jakieś paskudztwo jej stamtąd leciało. Poszła do tych bonifratrów tylko po coś na wzmocnienie - dostała naleweczkę, popijała ją sobie przez parę tygodni, poczuła się lepiej, a potem poszła na kontrolę i okazało się, że w uchu żadnego guza już nie ma i operację odwołano Tzn. pewnie diagnoza lekarska była zła, bo żeby umieli leczyć zmiany nowotworowe, nawet łagodne, bo taki podobno był jej, to raczej nie wierzę, ale tak czy inaczej wyleczyli ją Lekarka która skierowała ją na operację twierdzi że to cud, pewnie dlatego, że nie chce się przyznać, że niepotrzebnie wysłałaby dziewczynę na ryzykowną operację głowy.... No, a druga historia to wyleczenie endometriozy u "koleżanki koleżanki", co też mam nadzieję jest prawdą, bo chciałabym, żeby mnie też wyleczyli. "Normalny" lekarz chce mnie szprycować hormonami, niemal z automatu, a jak mu się przyznałam, że w życiu hormonów nie brałam, to popatrzył na mnie tak jakbym wyznała, że myję zęby raz w miesiącu. W ogóle mam strasznego pecha do lekarzy - zostałam już ochrzaniona za to, że miałam trądzik ("pani ma 17 lat i totalnie zniszczoną cerę, co pani teraz zrobi?"), że mam guzy w piersiach, że zapomniałam wziąć poprzednich wyników na badanie, teraz, że nie biorę hormonów, (choć nikt mi ich nigdy nie przepisał).... wszystko w przeciągu 10-minutowych wizyt za które płacę równowartość ok 3 godzin mojej pracy
Bonifratrzy mają piękny szpital i przychodnię prawie obok mojego domu Ale chodziłam tam do całkiem zwykłych lekarzy...

Di, to kiedy się tam wybierasz? I jak tam zdrowie chorowitków, poprawia się coś?

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Addicted, no ja też nie miałam takiej fajnej mamy jaką jest Patri, niestety. Nawiasem mówiąc, pamiętam jak Patri pisała kiedyś (na blogu albo tutaj), że boi się zawieść swoją córkę - z całym szacunkiem, ale mocno bym się zdziwiła gdyby ktoś mi powiedział, że moja mama kiedykolwiek zastanawiała się nad takimi rzeczami. Miałam co jeść, gdzie spać i dostawałam prezenty na urodziny i Gwiazdkę - no to czego jeszcze można było chcieć?
Też mnie to zastanawiało...mimo, że moim rodzicom nie mam za bardzo nic do zarzucenia w kwestii wychowania - byłam jaka byłam, lepiej się chyba nie dało po prostu To jednak nie przypominam sobie, żeby moja mama kiedykolwiek rozkminiała moją psychikę i zastanawiała się co gryzie moją duszę w wieku lat 5 A to potrzebne przecież...dlatego też uważam, że Patri jest wspaniałą mamą, tylko jakoś nie do końca to widzi

Nie będę pisać co u mnie...nic się nie zmieniło. Podczytuje Was na komie, niczym Tygrys A później jak przychodzę i włączam komputer...to nie mam siły odpisywać

Patri pisała dużo o marazmie...skąd to się wzięło Patri? Nadal trzyma?
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 19:39   #1520
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

antybiotyk zaczoł dziaalc mlody lepiej..juz szaleje kaszel sie zmnejsza..ale pzryszły tydzien jeszcze napewno w domu...hmm w tej przychodni tam podobno pracuja lekarze szkolenie i uczeni przez księży:confused : a z apteki ich cos brałas?
ja zastanawiam sie nad balsamem kapucynskim i jerozolimskim...
wybieram sie w poniedziałek...miałam byc dzis ale oczywiscie plany popsuła tesciowa ktora na beszczela jeszcze sie dopytywała czy sie na nia obraziłam ratunkuuuu!
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 19:57   #1521
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
antybiotyk zaczoł dziaalc mlody lepiej..juz szaleje kaszel sie zmnejsza..ale pzryszły tydzien jeszcze napewno w domu...hmm w tej przychodni tam podobno pracuja lekarze szkolenie i uczeni przez księży:confused : a z apteki ich cos brałas?
ja zastanawiam sie nad balsamem kapucynskim i jerozolimskim...
wybieram sie w poniedziałek...miałam byc dzis ale oczywiscie plany popsuła tesciowa ktora na beszczela jeszcze sie dopytywała czy sie na nia obraziłam ratunkuuuu!


Hmm...a to nie wiem przez kogo są szkoleni - w sumie nie pytałam się Do lekarza rodzinnego tam kiedyś chodziłam, tam jestem zapisana do NFZtowej przychodni. Ja osobiście nic nie brałam od nich z apteki, ale np. moje koleżanki regularnie tam jeździły po mieszanki ziołowe. U siebie tez jedną taką miałam, ale to chyba moi rodzice popijali na coś tam, nie pamiętam dokładnie. Muszę się tym w sumie zainteresować...
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 20:55   #1522
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Gren, jak zobaczyłam ten napis, to skojarzyło mi się z Twoim świętowaniem w łóżku
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg 240.jpg (21,4 KB, 19 załadowań)
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 21:38   #1523
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć dziewczynki....
A mnie jakoś dzisiaj tak smutnawo, chociaż nie powinno.

Poświęciliśmy z Tż popołudnie na robienie babeczek(próby przed ''pokazem'' bo w następnym tygodniu mam mini prezentację o babeczkach na integrated skills) i pierogów z pieca.Jedno i drugie wyszło dobre.
Potem Tż pojechał do swojej siostry i w trójkę robią sobie maraton filmowy(Tż, siostra i jej mąż).Wczoraj ''po raz kolejny'' wyszła niezbyt fajna sprawa-mianowicie ingnoracja(?) mojej osoby przez siostrę Tż.Tż będąc u mnie nie wylogował się ze swojego konta na FB i weszłam na niego, kiedy chciałam wejść na swój.Od razu napisała siostra, ale kiedy napisałam jej że ja to ja, to tylko przeczytałam ''Ok, pozdrawiam''.I właśnie takie kontakty mamy. Ona żąda od całego świata, żeby wszyscy pamiętali o jej imieninach/urodzinach i świętach innych członków swojej rodziny(w sensie mąż i syn).Niestety nie działa to już w drugą stronę bo 9 miesięcy jej nie wystaczyło, aby pogratulować nam z okazji zaręczyn.Z jednej strony jest osobą opiekuńczą(nadopiekuńczą w stosunku do swojego syna, opiekuje się jedną babcią i pomaga drugiej). Z drugiej zaś strony jest egoistką(kiedy dowiedziała się, że ich mama będzie miała operację na zaćmę na jedno oko to najpierw zapytała:to kto dziecko będzie mi z przedszkola odbierał).Z mojej strony naprawdę było zainteresowanie jej sprawami, ale w drugą to nie działa.Nigdy nie zapytała mnie jak moje sprawy z pracą/studiami czy czymkolwiek innym.Wywaliłam ją dzisiaj ze znajomych na Fb i powiedziałam Tż, że finito-ja już nie siły dłużej być pieskiem, który dookoła niej skacze w nadzieji, że może mnie dojrzy i łaskawie poświęci mi parę minut na rozmowę.Powiedziałam też Tż, że będę ją darzyć szacunkiem wynikającym z tego, że jest jego siostrą, ale nic więcej.
Z mamą Tż kontakty się bardzo mocno poprawiły. To trochę paradoks bo kiedy z siostrą Tz kontakty były jako takie dobre to znowu z mamą Tż były tragiczne.

Dzisiaj siedziałam nad szwedzkim i niemieckim.
Jutro czas poświęcić na przygotowanie na studia, żeby w końcu nauczyć się na to oblane przeze mnie koło.

miłego wieczoru dziewczyny

I jeszcze jedna wiadomość(ale to już pozytywna)
Dzisiaj na świat przyszedł synek mojej cioci-chłopczyk ma na imię Marcel
Ma niesamowicie dużo włosków na głowie i jest ''fajowym'' noworodkiem(w sensie spokojnym).
Na święta więc będzie miał ''już'' miesiąc.I chyba na nim skończyła się póki co ''produkcja'' nowych obywateli w naszej rodzinie.
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''

Edytowane przez lasubmersion
Czas edycji: 2012-11-24 o 21:43
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 21:49   #1524
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć,

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Gren, wielkie gratulacje!
Dziękuję!

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Gren BRAWO gratulacje! ale super wieści
pozwolisz, że już lekko "wcięta" wychylę toast naleweczką malinową
(własnej produkcji)

Komu polać?
Dziękuję! Kurczę, nie chcę Cię namawiać do picia dzień po dniu, ale wczoraj przegapiłam, a teraz aż chęci nabrałam... tylko tak sama do siebie to chyba nie bardzo Inaczej do lustra to mi zostanie jedynie syrop malinowy do herbaty

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Gren super! Gratuluje
Dziękuję!

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Gren, gratuluję
To jest nius!


Dostałam propozycję dodatkowej pracy... 5 Obecnie mam etat i 3 dodatkowe umowy. Ale trzeba się cieszyć
Dziękuję! Jeśli tylko jesteś przekonana, że podołasz czasowo - to bardzo, bardzo gratuluję!

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Weekend ma niestety jeden pewny punkt planu- nauka na poniedziałkowe kolokwium...
Życzę, żeby chociaż miło i szybko poszła

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
GRATULACJE ŻABKO!!!!! Jak dla mnie spanie to naprawdę bardzo kuszący sposób na świętowanie.

Co do multitaskingu na weekend - mam tylko balet, tenisa i jedną lekcję oraz imprezę o którą chyba wypada choć na 2 godzinki zahaczyć plus trochę sprzatania, więc w miarę spokojnie się zapowiada. (...)
A kto Cię uczył "sprzedawania się"? Rodzice czy sama "wpadłaś" na ten pomysł? Pozostaje mieć nadzieję, że z czasem myślenie zintegruje się z zachowaniem...
Dziękuję! Wiesz co, Tygrysie? Przeczytałam to pogrubione, doszłam do "w miarę spokojnie się zapowiada" i pomyślałam, że chyba przeoczyłam jakieś słowo, spójnik, albo coś i nie zrozumiałam Przeczytałam jeszcze raz i doszłam do wniosku, że nie... Ty naprawdę masz tryb "spokojny" na poziomie mojego "intensywnego"

A co do sprzedawania się... Sama nie wiem. Podejrzewam, że rodzice - głównie mama - pewnie nieświadomie mnie jakoś do tego zachęcali. Głównie jednak zadziałał chyba prosty mechanizm warunkowania: jeśli kiedyś udało mi się niejako "sprzedać" i dostałam coś, co było dla mnie ważne, to następnym razem znów próbowałam sprawdzonej metody dostania tego, czego chcę. Może też jest to jedna z niewielu form, żeby skutecznie zwrócić na siebie uwagę?

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Grenouillette Naprawdę brawo!!! Zazdraszczam! Masz dużo samozaparcia.

Tygrys: balet, tenis, impreza, jedna lekcja, sprzątanie... rzeczywiście luźny weekend
Dziękuję!
PS. No nie? Luźny weekend - definicja Tygrysa - sprawia, że z moim weekendem czuję się jak bumelantka

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Addicted, no ja też nie miałam takiej fajnej mamy jaką jest Patri, niestety. Nawiasem mówiąc, pamiętam jak Patri pisała kiedyś (na blogu albo tutaj), że boi się zawieść swoją córkę - z całym szacunkiem, ale mocno bym się zdziwiła gdyby ktoś mi powiedział, że moja mama kiedykolwiek zastanawiała się nad takimi rzeczami. Miałam co jeść, gdzie spać i dostawałam prezenty na urodziny i Gwiazdkę - no to czego jeszcze można było chcieć?
Mam chyba podobnych rodziców i w sumie staram się ich nie oceniać. Czasami myślę, że jednak choć są całkiem młodzi, to kwestia innych czasów przypadających na ich młodość, atmosfera historyczna i polityczna tamtych czasów, wpłynęła na to, jakimi są ludźmi i rodzicami. Oraz warunkuje wiele kwestii, które mnie tak bardzo dołują/denerwują/frustrują. (Pamiętacie jak mówiłam o historii z dyplomem i denerwowały mnie historie spiskowe mojej mamy? Że to specjalnie, że mam dociekać kto i dlaczego? Dla mnie to absurd... ale potem myślę sobie, iż mówi to ktoś, kto za "wywrotowe poglądy" miał olbrzymi problem, żeby szkołę skończyć...)

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Gren - serdeczne gratulacje!
Też mnie to zastanawiało...mimo, że moim rodzicom nie mam za bardzo nic do zarzucenia w kwestii wychowania - byłam jaka byłam, lepiej się chyba nie dało po prostu To jednak nie przypominam sobie, żeby moja mama kiedykolwiek rozkminiała moją psychikę i zastanawiała się co gryzie moją duszę w wieku lat 5 A to potrzebne przecież...dlatego też uważam, że Patri jest wspaniałą mamą, tylko jakoś nie do końca to widzi
Jak pisałam wyżej, moi rodzice są podobni. Żadna patologia, nawet problemy umiarkowane. Taki standard. Jednak nawet w minimalnym stopniu nie zbliżyli się do stopnia analiz Patri. Jeśli kiedyś będę miała dzieci, a będziemy do tego czasu wszystkie na wizażu , to zwrócę się do Ciebie po garść porad

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Gren, jak zobaczyłam ten napis, to skojarzyło mi się z Twoim świętowaniem w łóżku
Super! Co więcej, ja naprawdę mam dziwny system świętowania chyba, bo wczoraj autentycznie... posiedziałam przed netem, wykąpałam się i poszłam spać Ale też inna sprawa, że skoro nikomu nie mówiłam o obronie, to nie bardzo miałam z kim świętować

PS. Aaa, po każdym dziękuję chciałam Was jeszcze wycałować i wyściskać, ale mi wizaż limituje emotikonki i mówi, że mam limit tylko 20 na wiadomość. Widział to kto, żeby tak ograniczać radość w sieci?!

Edytowane przez grenouillette
Czas edycji: 2012-11-24 o 21:51 Powód: Dodanie PS
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 22:08   #1525
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

grenouillette i ja się dołączam do gratulacji
Super! Bardzo fajnie, że Ci się udało

Jak czytam o waszych sukcesach to czuję się o wiele bardziej zmotywowana do działania
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 22:33   #1526
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Cześć dziewczynki....
A mnie jakoś dzisiaj tak smutnawo, chociaż nie powinno.

Poświęciliśmy z Tż popołudnie na robienie babeczek(próby przed ''pokazem'' bo w następnym tygodniu mam mini prezentację o babeczkach na integrated skills) i pierogów z pieca.Jedno i drugie wyszło dobre.
Potem Tż pojechał do swojej siostry i w trójkę robią sobie maraton filmowy(Tż, siostra i jej mąż).Wczoraj ''po raz kolejny'' wyszła niezbyt fajna sprawa-mianowicie ingnoracja(?) mojej osoby przez siostrę Tż.Tż będąc u mnie nie wylogował się ze swojego konta na FB i weszłam na niego, kiedy chciałam wejść na swój.Od razu napisała siostra, ale kiedy napisałam jej że ja to ja, to tylko przeczytałam ''Ok, pozdrawiam''.I właśnie takie kontakty mamy. Ona żąda od całego świata, żeby wszyscy pamiętali o jej imieninach/urodzinach i świętach innych członków swojej rodziny(w sensie mąż i syn).Niestety nie działa to już w drugą stronę bo 9 miesięcy jej nie wystaczyło, aby pogratulować nam z okazji zaręczyn.Z jednej strony jest osobą opiekuńczą(nadopiekuńczą w stosunku do swojego syna, opiekuje się jedną babcią i pomaga drugiej). Z drugiej zaś strony jest egoistką(kiedy dowiedziała się, że ich mama będzie miała operację na zaćmę na jedno oko to najpierw zapytała:to kto dziecko będzie mi z przedszkola odbierał).Z mojej strony naprawdę było zainteresowanie jej sprawami, ale w drugą to nie działa.Nigdy nie zapytała mnie jak moje sprawy z pracą/studiami czy czymkolwiek innym.Wywaliłam ją dzisiaj ze znajomych na Fb i powiedziałam Tż, że finito-ja już nie siły dłużej być pieskiem, który dookoła niej skacze w nadzieji, że może mnie dojrzy i łaskawie poświęci mi parę minut na rozmowę.Powiedziałam też Tż, że będę ją darzyć szacunkiem wynikającym z tego, że jest jego siostrą, ale nic więcej.
Z mamą Tż kontakty się bardzo mocno poprawiły. To trochę paradoks bo kiedy z siostrą Tz kontakty były jako takie dobre to znowu z mamą Tż były tragiczne.

Dzisiaj siedziałam nad szwedzkim i niemieckim.
Jutro czas poświęcić na przygotowanie na studia, żeby w końcu nauczyć się na to oblane przeze mnie koło.

miłego wieczoru dziewczyny

I jeszcze jedna wiadomość(ale to już pozytywna)
Dzisiaj na świat przyszedł synek mojej cioci-chłopczyk ma na imię Marcel
Ma niesamowicie dużo włosków na głowie i jest ''fajowym'' noworodkiem(w sensie spokojnym).
Na święta więc będzie miał ''już'' miesiąc.I chyba na nim skończyła się póki co ''produkcja'' nowych obywateli w naszej rodzinie.
Hej Lasub - mnie też się jakoś smutno zrobiło...mam ochotę napić się wódki - a to bardzo zły objaw

Właśnie jak zaczęłam czytać o tym, że Twój TŻ poszedł oglądać film z rodziną siostry to zastanowiłam się...czemu Ciebie tam nie ma? Hmm...o tych problemach z jego siostrą już kiedyś pisałaś, tak przynajmniej kojarzę. Ciężka to sprawa - trochę jakby Cię nie akceptowała. Może z jej natury, nieco egocentrycznej, wynika, że jesteś dla niej jakby rywalką?

Życzę szczęścia nowonarodzonemu maluchowi <-- herbatą, żeby nie było - nie mam zapasów wódki w pokoju (a szkoda...)

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Super! Co więcej, ja naprawdę mam dziwny system świętowania chyba, bo wczoraj autentycznie... posiedziałam przed netem, wykąpałam się i poszłam spać Ale też inna sprawa, że skoro nikomu nie mówiłam o obronie, to nie bardzo miałam z kim świętować
Mnie on wcale nie dziwi - też taki mam Zdaję egzamin, to mogę wreszcie zacząć wyglądać i czuć się jak człowiek - bez notatek przyrośniętych do ręki opętana dziwnymi definicjami A to oznacza, że biorę gorącą kąpiel i idę spać, aby mój normalny żywot zacząć zgodnie z zasadami prokrastynacji...od jutra
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 22:33   #1527
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Siedzenie w domu źle mi robi, to miejsce kojarzy mi się z 2 przewegetowanymi latami...- moje łóżko. Tak myślę ostatnio żeby coś przemeblować, ale aktualnie mam małe pole manewru..

Żabko, szkoda, że wirtualnie, ale zawsze
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 23:18   #1528
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Żabko, szkoda, że wirtualnie, ale zawsze
Żabko dołączam się do wszelkich gratulacji
Miłe wieści są miłe, nie?

---------- Dopisano o 23:14 ---------- Poprzedni post napisano o 22:47 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Patri pisała dużo o marazmie...skąd to się wzięło Patri? Nadal trzyma?
Trochę jeszcze trzyma, ale miejmy nadzieję, że się wycofuje.
Nie pojechałam w czwartek na pogrzeb. Nie pojechałam dziś na imprezę do Łodzi, choć do dziś rana próbowałam się zmusić. Nie żeby ludzie byli niefajni, bo są super i ich kocham, po prostu.... nie miałam sił. Nie wiem jak to nazwać. Budzik zadzwonił, a ja w tym momencie podjęłam decyzję, że nie jadę. Jak widać wiążącą decyzję. Mojej A było przykro, że ją wystawiłam, ale to było silniejsze od poczucia jakiejś lojalności. Wypełzłam z domu po rozmaite zakupy, trochę padało - natychmiast poczułam, ze odżywam, jak roślina dosłownie. Przyszedł teść, Julcia jest aktywna gdy przychodzą do nas goście, szczególnie bliscy goście, więc była pełna chata. TŻ zrobił obiad i nawet poczekał z tym obiadem na mnie aż wrócę ze sklepu. Chyba trochę mnie kocha. (Choć gdy ja osiągam doliny on włącza wsteczny i już go przy mnie nie ma, więc w realu dołuję sobie nieco w samotności.)
Lepiej mi, że nie pojechałam. Nie lubię jeździć gdzieś, gdzie możliwość odwrotu jest utrudniona choćby przez porę dnia lub odległość od przystanku. Nie lubię być zdana na innych choć w sumie jestem i w sumie inni nie zawodzą, a ja? chyba owszem...
Za dużo bym chciała, za mało robię, za dużo myślę, nie czuję radości z tego co mam, a mam przecież bardzo wiele. I dochodzę do wniosku, że pieniądze są bardzo potrzebne, niektórzy potrafią wymienić za to swój czas - swoje życie. Obawiam się, że ja nie potrafię. Żebym jeszcze odciskała siebie jakoś w tym życiu, ale nie odciskam, nie zostawiam po sobie śladów aktywności, prócz liter w internecie. I głowę mam raz pełną marzeń a raz pełną rezygnacji. Czasem mam siły walczyć o siebie, próbować nowego, prześcigać samą siebie, siać optymizm, a czasem zwyczajnie dociera do mnie, że wszystko jest jak było, a tej właśnie rzeczywistości mój umysł nadaje barwę raz szarą, ziemistą, a raz ciepłą, słoneczną. Leki zrobiły już wszystko co mogły zrobić. Reszta należy do mnie. U nowej doktor leczę się prawie rok, 30 idę na wizytę. Wstydzę się, że brak jest ważnych zmian w moim życiu, że nadal tkwię w zależności. Ta kobieta ma taki entuzjazm! Już wyskakuje z pomysłem:
-No to co pani Patrycjo, otwieramy prywatne przedszkole ze środków unijnych!
Będzie mi wstyd, wizyty u niej to podsumowania moich działań w kierunku zmiany sytuacji. A tych działań jest...brak. Śpię. Oto co robię najlepiej.

No, to się wypisałam.


---------- Dopisano o 23:18 ---------- Poprzedni post napisano o 23:14 ----------

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Siedzenie w domu źle mi robi, to miejsce kojarzy mi się z 2 przewegetowanymi latami...- moje łóżko. Tak myślę ostatnio żeby coś przemeblować, ale aktualnie mam małe pole manewru..
Mój pokój tez zaczyna działać na mnie klaustrofobicznie, a na zewnątrz zimno. Nie dogodzisz............

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-11-24 o 23:27
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 23:34   #1529
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
grenouillette i ja się dołączam do gratulacji
Super! Bardzo fajnie, że Ci się udało

Jak czytam o waszych sukcesach to czuję się o wiele bardziej zmotywowana do działania
Dziękuję! I życzę sił do działania. Oraz jeszcze więcej sił do niektórych ludzi

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Mnie on wcale nie dziwi - też taki mam Zdaję egzamin, to mogę wreszcie zacząć wyglądać i czuć się jak człowiek - bez notatek przyrośniętych do ręki opętana dziwnymi definicjami A to oznacza, że biorę gorącą kąpiel i idę spać, aby mój normalny żywot zacząć zgodnie z zasadami prokrastynacji...od jutra
Ja akurat specjalnie zmęczona nie byłam, bo dzień wcześniej specjalnie nie poszłam na zajęcia, żeby odespać. Ale jest coś takiego, że uważa się, iż obronę, egzamin itp. trzeba oblać, iść świętować na jakiejś imprezie... a mi się na ogół zwyczajnie nie chce Gorąca kąpiel, długi sen - to jest prawdziwa nagroda

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Siedzenie w domu źle mi robi, to miejsce kojarzy mi się z 2 przewegetowanymi latami...- moje łóżko. Tak myślę ostatnio żeby coś przemeblować, ale aktualnie mam małe pole manewru..

Żabko, szkoda, że wirtualnie, ale zawsze
Zdrówko
Swoją drogą, wirtualne śmiechy chichy, ale opis nalewki malinowej Aper zrobił swoje... Nie, nie piję do monitora Ale zrobiłam sobie herbatkę z mnóstwem syropu. Z jednej strony jest tak słodka, że aż mdli, a z drugiej strony się do niej przyssałam i nie mogę wylać ani nawet przestać pić

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Żabko dołączam się do wszelkich gratulacji
Miłe wieści są miłe, nie?
Dziękuję Miłe wieści są miłe! W sumie nie miałam obaw, że się nie obronię, że się z czymś nie wyrobię - pracę napisałam dawno temu, pytań wprawdzie nikt mi nie podał, ale znając specyfikę wydziału nie spodziewałam się zbytnio wysilać intelektualnie. Męczyło mnie jednak, że wszystko tak się ciągnie, że najpierw promotor kilka miesięcy sprawdza pracę (wiem, to nie jest normalne, ale skoro nie miałam presji, żeby się bronić, to go nie poganiałam - nie chciałam sobie robić wroga w jego osobie...), potem ze trzy tygodnie umawiam się z nim na jej podpisanie, potem zanim znalazłam termin, żeby iść do dziekanatu ją oddać bez urywania się z zajęć - moja kolejne półtora tygodnia, a po oddaniu czekam kolejny miesiąc na obronę. Tymczasem mam wrażenie, że z prokrastynacją dobra jest krótka piłka: akcja - reakcja. Za dużo czasu rozleniwia, usypia czujność. Jak mam mało czasu, to odkrywam w sobie potencjał, którego normalnie za nic nie mogę z siebie wydobyć Co więcej, nawet takie nie z własnej winy przeciągane sprawy budzą we mnie wyrzuty sumienia. Bo zaraz sobie myślę, że to w jakiś sposób jednak jest moja wina - jak nie umyślna, to choćby samego faktu, że ja jestem mną, a ja przyciągam opóźnienia . Dlatego pal licho ten dyplom: lepiej mieć go niż nie mieć, ale nie planuję jakoś go szczególnie wykorzystywać w przyszłości. Największa radość to po prostu powiedzenie sobie: Gren, załatwiłaś sprawę do końca
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-24, 23:56   #1530
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Żabko dołączam się do wszelkich gratulacji
Miłe wieści są miłe, nie?

---------- Dopisano o 23:14 ---------- Poprzedni post napisano o 22:47 ----------


Trochę jeszcze trzyma, ale miejmy nadzieję, że się wycofuje.
Nie pojechałam w czwartek na pogrzeb. Nie pojechałam dziś na imprezę do Łodzi, choć do dziś rana próbowałam się zmusić. Nie żeby ludzie byli niefajni, bo są super i ich kocham, po prostu.... nie miałam sił. Nie wiem jak to nazwać. Budzik zadzwonił, a ja w tym momencie podjęłam decyzję, że nie jadę. Jak widać wiążącą decyzję. Mojej A było przykro, że ją wystawiłam, ale to było silniejsze od poczucia jakiejś lojalności. Wypełzłam z domu po rozmaite zakupy, trochę padało - natychmiast poczułam, ze odżywam, jak roślina dosłownie. Przyszedł teść, Julcia jest aktywna gdy przychodzą do nas goście, szczególnie bliscy goście, więc była pełna chata. TŻ zrobił obiad i nawet poczekał z tym obiadem na mnie aż wrócę ze sklepu. Chyba trochę mnie kocha. (Choć gdy ja osiągam doliny on włącza wsteczny i już go przy mnie nie ma, więc w realu dołuję sobie nieco w samotności.)
Lepiej mi, że nie pojechałam. Nie lubię jeździć gdzieś, gdzie możliwość odwrotu jest utrudniona choćby przez porę dnia lub odległość od przystanku. Nie lubię być zdana na innych choć w sumie jestem i w sumie inni nie zawodzą, a ja? chyba owszem...
Za dużo bym chciała, za mało robię, za dużo myślę, nie czuję radości z tego co mam, a mam przecież bardzo wiele. I dochodzę do wniosku, że pieniądze są bardzo potrzebne, niektórzy potrafią wymienić za to swój czas - swoje życie. Obawiam się, że ja nie potrafię. Żebym jeszcze odciskała siebie jakoś w tym życiu, ale nie odciskam, nie zostawiam po sobie śladów aktywności, prócz liter w internecie. I głowę mam raz pełną marzeń a raz pełną rezygnacji. Czasem mam siły walczyć o siebie, próbować nowego, prześcigać samą siebie, siać optymizm, a czasem zwyczajnie dociera do mnie, że wszystko jest jak było, a tej właśnie rzeczywistości mój umysł nadaje barwę raz szarą, ziemistą, a raz ciepłą, słoneczną. Leki zrobiły już wszystko co mogły zrobić. Reszta należy do mnie. U nowej doktor leczę się prawie rok, 30 idę na wizytę. Wstydzę się, że brak jest ważnych zmian w moim życiu, że nadal tkwię w zależności. Ta kobieta ma taki entuzjazm! Już wyskakuje z pomysłem:
-No to co pani Patrycjo, otwieramy prywatne przedszkole ze środków unijnych!
Będzie mi wstyd, wizyty u niej to podsumowania moich działań w kierunku zmiany sytuacji. A tych działań jest...brak. Śpię. Oto co robię najlepiej.

No, to się wypisałam.
Patri, czuję to co Ty Nie potrafię Ci pomóc...bo i sobie nie mogę! Tylko, że ja nawet nie wyglądam na jakąś mocno smutną, ot normalnie jest...tylko, że mam taką drzazgę w umyśle - nic się nie zmienia, NIC. Stoję w miejscu, czemu ja ciągle jestem w miejscu?! Jak tak tkwię w jednym punkcie, to się po prostu zaczynam cofać i jeszcze bardziej się boję

Ostatnio nawet idąc sobie do pracy nagle dotknęła mnie taka myśl...Nie wiem czy potrafię to dobrze opisać. Chodzi o to, że bardzo żałuję, że nie wierzę w życie po życiu, żadne reinkarnacje, spędzenie wieczności na niebiańskich obłokach...i czasem łapie mnie taka myśl, która aż boli (jest naprawdę silna), że człowiek tak nagle po prostu się "wyłącza". I go nie ma. A ja idę do pracy...której nie cierpię, próbuje ustawiać się w życiu, chociaż nie bawi mnie rywalizacja, chcę mieć hajs na godne życie, ale nie czuję, żebym miała jakąkolwiek szansę na to i wrzucam sobie, ciągle sobie wrzucam o wszystko...i tak idąc i myśląc nad tym stwierdziłam: szkoda czasu...szkoda czasu na to wszystko. Szkoda czasu na myślenie jaka mogłabyś być, skoro taka właśnie nie jesteś. Szkoda czasu na zastanawianie się co myślą o Tobie inni...ich też w końcu nie będzie. Szkoda czasu na robienie tego, czego nie lubisz...

Ale wiecie? Życie nie jest zbyt łaskawe...i zmusza do tego wszystkiego, a tak naprawdę nic z tego nie masz - w końcu się wyłączasz i żadna nagroda Cię za to wszystko nie czeka. Po prostu - jedyne co masz, to to co teraz. A teraz to ja się zadręczam wszystkim, chociaż obiektywnie rzecz ujmując nie mam powodów I nie potrafię raz na zawsze z tym skończyć. Jestem bardzo upośledzona względem dokonywania zmian. Ludzie po prostu to robią, ot tak. Czują, że czas na zmianę i bach! Zmieniają. Wiedzą, że to nie jest takie przyjemne...wiedzą, że to trochę niekomfortowe...zmiana to zawsze jest stres i ludzie tego unikają...ale jednak to robią! A ja jestem jak zaklęta

Tak się czuję, jakby mnie ktoś zaklął, uwięził - nie potrafię się ruszyć z miejsca...

Wybaczcie tę depresyjność - nie mam jakiegoś obłednie złego humoru. Nawet nie wiem czy nazwałabym go w ogóle złym, także nie musicie się o mnie martwić

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Tymczasem mam wrażenie, że z prokrastynacją dobra jest krótka piłka: akcja - reakcja. Za dużo czasu rozleniwia, usypia czujność. Jak mam mało czasu, to odkrywam w sobie potencjał, którego normalnie za nic nie mogę z siebie wydobyć Co więcej, nawet takie nie z własnej winy przeciągane sprawy budzą we mnie wyrzuty sumienia. Bo zaraz sobie myślę, że to w jakiś sposób jednak jest moja wina - jak nie umyślna, to choćby samego faktu, że ja jestem mną, a ja przyciągam opóźnienia . Dlatego pal licho ten dyplom: lepiej mieć go niż nie mieć, ale nie planuję jakoś go szczególnie wykorzystywać w przyszłości. Największa radość to po prostu powiedzenie sobie: Gren, załatwiłaś sprawę do końca
Kiedyś widziałam taki krótki wywiad z jakimś bardem (nie znałam go szczerze mówiąc, ale obchodził jakąś rocznicę swojej działalności artystycznej) i pytali się go w jaki sposób tworzy, skąd czerpie inspiracje do piosenek. No to on mówi, że inspiracje są z życia...a zabiera się za nie tak, że daje sobie termin - równy tydzień na napisanie piosenki. Mógłby dać sobie miesiąc, jasne...ale wie jakby to wyglądało. 29 dni myślenia i odkładania, 1 dzień pracy nad piosenką. Nie, nie czeka na wenę, bo wtedy nic by nie powstało.

To jest dobre podejście do prokrastynacji - krótkie terminy. Tylko, że np. ja mam tak, że sobie pobłażam. Ojeeej...Kocurko, nie udało Ci się załatwić tej sprawy już 10 dzień z rzędu...no cóż, nikt nie jest idealny. Jutro na pewno to zrobisz! Taaa...
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:30.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.