Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 52 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-11-25, 00:28   #1531
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Patri, czuję to co Ty Nie potrafię Ci pomóc...bo i sobie nie mogę! Tylko, że ja nawet nie wyglądam na jakąś mocno smutną, ot normalnie jest...tylko, że mam taką drzazgę w umyśle - nic się nie zmienia, NIC. Stoję w miejscu, czemu ja ciągle jestem w miejscu?! Jak tak tkwię w jednym punkcie, to się po prostu zaczynam cofać i jeszcze bardziej się boję

Ostatnio nawet idąc sobie do pracy nagle dotknęła mnie taka myśl...Nie wiem czy potrafię to dobrze opisać. Chodzi o to, że bardzo żałuję, że nie wierzę w życie po życiu, żadne reinkarnacje, spędzenie wieczności na niebiańskich obłokach...i czasem łapie mnie taka myśl, która aż boli (jest naprawdę silna), że człowiek tak nagle po prostu się "wyłącza". I go nie ma. A ja idę do pracy...której nie cierpię, próbuje ustawiać się w życiu, chociaż nie bawi mnie rywalizacja, chcę mieć hajs na godne życie, ale nie czuję, żebym miała jakąkolwiek szansę na to i wrzucam sobie, ciągle sobie wrzucam o wszystko...i tak idąc i myśląc nad tym stwierdziłam: szkoda czasu...szkoda czasu na to wszystko. Szkoda czasu na myślenie jaka mogłabyś być, skoro taka właśnie nie jesteś. Szkoda czasu na zastanawianie się co myślą o Tobie inni...ich też w końcu nie będzie. Szkoda czasu na robienie tego, czego nie lubisz...


Ale wiecie? Życie nie jest zbyt łaskawe...i zmusza do tego wszystkiego, a tak naprawdę nic z tego nie masz - w końcu się wyłączasz i żadna nagroda Cię za to wszystko nie czeka. Po prostu - jedyne co masz, to to co teraz. A teraz to ja się zadręczam wszystkim, chociaż obiektywnie rzecz ujmując nie mam powodów
I nie potrafię raz na zawsze z tym skończyć. Jestem bardzo upośledzona względem dokonywania zmian. Ludzie po prostu to robią, ot tak. Czują, że czas na zmianę i bach! Zmieniają. Wiedzą, że to nie jest takie przyjemne...wiedzą, że to trochę niekomfortowe...zmiana to zawsze jest stres i ludzie tego unikają...ale jednak to robią! A ja jestem jak zaklęta


Tak się czuję, jakby mnie ktoś zaklął, uwięził - nie potrafię się ruszyć z miejsca...


Wybaczcie tę depresyjność - nie mam jakiegoś obłednie złego humoru. Nawet nie wiem czy nazwałabym go w ogóle złym, także nie musicie się o mnie martwić




Kiedyś widziałam taki krótki wywiad z jakimś bardem (nie znałam go szczerze mówiąc, ale obchodził jakąś rocznicę swojej działalności artystycznej) i pytali się go w jaki sposób tworzy, skąd czerpie inspiracje do piosenek. No to on mówi, że inspiracje są z życia...a zabiera się za nie tak, że daje sobie termin - równy tydzień na napisanie piosenki. Mógłby dać sobie miesiąc, jasne...ale wie jakby to wyglądało. 29 dni myślenia i odkładania, 1 dzień pracy nad piosenką. Nie, nie czeka na wenę, bo wtedy nic by nie powstało.

To jest dobre podejście do prokrastynacji - krótkie terminy. Tylko, że np. ja mam tak, że sobie pobłażam. Ojeeej...Kocurko, nie udało Ci się załatwić tej sprawy już 10 dzień z rzędu...no cóż, nikt nie jest idealny. Jutro na pewno to zrobisz! Taaa...


Kocur Ty jesteś wspaniała, taka uważna i błyskotliwa.... Ja tam uważam, że najważniejsze w życiu są relacje międzyludzkie, sama ich tak samo nie ogarniam, mniej wiecej podejmowanie zmian zajmuje mi taka sama trudnosc, jestem nieelastyczna, albo cos zmienie to i tak po czasie wracam do starych schematow I to wszystko co opisalas mi tez codziennie zostaje w glowie, wiesz najgorsze jest to, ze lepsza praca tego nie zmienila, nadal wieczne zgryzoty... Wrecz czasami mam zazłe ludziom ze sie zmieniaja, ze nie sa tacy jak kiedys, ze np. zmieniaja upodobania z ktorymi ich kojarzylam. Albo robi rzeczy za ktorymi nie nadazam...
Dziwne to wszystko, moze teraz temat do przegadania w wiekszej grupie, ustawienia ram i waznosci tego myslenia...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-11-25 o 00:29
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 08:10   #1532
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Witam porannie..
u mnie nocka az z 7 godzinami snu...to naprawdę duzo gardł nadal jest zainfekowane czuje to więc jakos trzeba bedzie wybrac się jednak do lekarza...
Patri
Cytat:
Mój pokój tez zaczyna działać na mnie klaustrofobicznie, a na zewnątrz zimno. Nie dogodzisz....
mam nadzieje ze ten stan szybko minie....musisz znależśc motywację...a nia napewno będzie Julka więc dzis wstajesz ,robisz sniadanko,mycie ubieranko (kiedys taki fajny plan wklejałaś) zabawy ,przygotowujesz obiad,pozniej spacer znów zabawy,podwieczorek, nie ma tu czasu na siedzenie we własnym pokojuaaa zimno to będzie przy -20
a powaznie to ja miałam swojego czasu(chyba z 13 lat temu) taka jazde ze zimą miałam takie dni,ze mogłam sobie przesiedziec w dresie cały dzien w pokoju,nigdzie nie wychodzic....lampic sie w tv,nie miałam wtedy neta ,i jeszcze miałam siostre która tez miewała takie zajawywięc razem fajnie sie nam siedizałonawet teraz jestem w tym własnie pokojuktory wtedy był NASZYM KRÓLESTWEM i co gorsze nie wspominam tego jako czasu straconego....taka stagnacja ..niemoc,chyba nie nadaje sie na ciągłe emocje i nakręcanie sie do działania

bura i lasub
licze ze w koncu uda nam sie spotkac najlepiej przed swietami...

wczoraj polecialam w blog edyty fajnie opisła mozliwosc działania nawet z małym dzieckiem,ale nie wierzę ,że nikt jej w tym nie pomaga...poczekam na wpisy za dwa lata kiedy to niemowlaczek słodki ciagle śpiący zmieni sie w wulkan energii,niestety ja juz wtedy będę dalej...

dzis również wizytacja tesciowej przyyjedzie do synka jego ulubiony obiadek mu zrobic,chyba sie więc uciekne sobie do stajni ot taki chytry plan...
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 11:21   #1533
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej!

Wczorajsze spotkanie i imprezka były super odprężające.
Wieczór zakończył się o 5 rano - końcowe pogaduchy były mniej optymistyczne (problemy przyjaciółki), ale potrzebne...
Dziś w planach mam relaksowanie się, może zrobię jakieś zakupy przez internet i będę robić risotto z grzybami

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
A ja dziś byłam po zajęciach na miłym spotkaniu, mogłam jeszcze pójść na drugie, ale nie mam już siły, a byłoby nieco męczące.
Weekend ma niestety jeden pewny punkt planu- nauka na poniedziałkowe kolokwium...

Emilko- chyba pomyliłaś miejsca, ten post powinien być w 'pozytywnie' Z uzasadnieniami najlepiej
Jak tam nauka?
Te uzasadnienia łatwo by mi nie przyszły, więc na razie nie podejmuję wyzwania...

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Emilko super ze wszytsko ci sie udało...kolejny etat?bylebys czas na spanie miała co do prezentu (czekolada hmmmm to jakies spa)t o ja bardzo lubię obdarowywac....niestety działa w jedna stronę,mam tylko jedna taka bliższą kolezanke ktora serdecznei mysli i nawet jabłka z działki potrafi podrzucic
Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Widzę że wpadłaś w pozytywny wir, super Tylko tego zapału do pucowania nie rozumiem Zdradzisz coś o tej nowej pracy? Czy to coś ciekawego? Zdecydowałaś się na nią?
Nie, nie etat! Zlecenie, ale umowa na rok. Obciążenie 1 dzień dwa razy w miesiącu (fizyczne), ale dużo przygotowań by mnie to kosztowało w tygodniu. Mam sporo wątpliwości, choć miłe jest to, że ta oferta została mi zaproponowana... Na razie zdecydowałam się na negocjacje, ale bez ciśnienia, jeśli nie uda mi się zmodyfikować tego pod siebie, to po prostu się nie podejmę.


Co do tego piątkowego pucowania - to było takie odprężające
Jednocześnie takie rzadkie - jeśli chodzi o generalne sprzątanie. Ta fizyczna praca i współdziałanie odstresowały mnie po tygodniu.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
A mówiąc drugim nawiasem, to ostatnio koncentracja mi jakoś przestała działać. Wczoraj próbowałam obejrzeć film - wytrzymałam jakieś 15 minut i to wcale nie dlatego, że coś mi się w nim jakoś szczególnie nie podobało. Czasami się zawieszam i nie dociera do mnie co mówią inni. A najgorsze jest to, że nawet nie mogę się dobrze skupić na tym co Wy tu piszecie. Ostatnio wątek obfituje w naprawdę dobre posty nad którymi warto byłoby się zastanowić, a ja dłuższe, głębsze teksty, jedynie przelatuję wzrokiem, bo nie mogę się skoncentrować W rezultacie odpisuję głównie na posty kierowane do mnie i ciągle piszę tylko "ja, ja, ja..." Przepraszam Dziewczyny, jeśli ostatnio byłam samolubem
Postanowienie na najbliższy tydzień - czytać ze zrozumieniem co piszecie i ograniczyć do minimum słowo "ja".


Też mam ostatnio problem z koncentracją, ale nie tyle jeśli chodzi o odbiór komunikatów, przekazów - co o działanie.
Nie koncentruję się na tym, co robię, więc ciągle o czymś zapominam, mylę się...
Nawet szukałam ostatnio jakichś przydatnych technik, żeby sobie z tym radzić, ale doszłam do wniosku, że nie mam czasu na jakieś dziwne rzeczy, typu odliczanie od 100 do 1 itp. Jednak muszę mierzyć się z tym problemem w moich, konkretnych sytuacjach.

Wydaje mi się Tygrysie, że jesteś trochę przebodźcowana, stąd ten problem z koncentracją u Ciebie.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Znasz jakąś fajną pierogarnię w Warszawie?
Dzięki za energię


Mnie zadowala Zapiecek
Ale chodzę albo na róg Długiej i Freta, albo przy Jerozolimskich.
Odradzam przy Placu Zamkowym.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 16:03   #1534
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dalej podły nastrój.
Wczoraj zaczęła się kłótnia z Tż.
Dzisiaj była kontynuacja, która zakończyła się moim płaczem i rzuceniem słuchawką(z mojej strony).

Nie wiem czy to kwestia tego, że zaczęła mi się @, ale moje emocje zaczęły wariować.
Mam wątpliwości co do Tż, wątpliwości co do jego siostry i tego jak to wszystko ma wyglądać.
Podczas rozmowy Tż zapytał się mnie jakie są powody mojego płaczu i wtedy rozryczałam się jeszcze bardziej bo nie byłam mu w stanie powiedzieć, że za dużo tych problemów na raz...
Jego siostra, szarpanina z byłą uczelnią, brak odpowiedzi od obecnej uczelni, walka z zusem i chamskimi urzedniczkami oraz urzędem pracy...Dobrze, że na korepetycjach jest naprawdę fajnie bo one jako jedne z nielicznych dają mi pozytywną energię.

Do tego dochodziło ciało-moje własne, osobiste.
Brzydzę się nim, brzydzę się tymi zwałami tłuszczu...
Mam tylko jedno z dwóch rozwiązań...
1.Albo dalej będę pogłębiać się w tej nienawiści, co doprowadzi mnie do jeszcze większych problemóz z wagą i własnym ciałem
2.Albo dzisiaj uczynię pierwszy krok i zacznę ćwiczyć(chociażby 5 minut).

Wybieram tą drugą opcję bo czuję, że zatapiam się w mule, a jeszcze chwila i się nie wydostanę.

Nie wiem co dalej będzie z Tż, co z naszym związkiem.
Cholerna sinusoida uczuć...


Pi.olę, muszę sobie nnaleźć jakieś zajęcie bo zaraz się rozsypę na kawałki.
Nie będę się widzieć z Tż przez najbliższy czas.Nie mam już sił do tej cholernej siostry przez którą wybuchła ta kłótnia.Mam dosyć życia w zawieszeniu.Jeeezuuu...
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''

Edytowane przez lasubmersion
Czas edycji: 2012-11-25 o 16:19
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 18:06   #1535
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Lasub - współczuję nastroju i przytulamDużo ostatnio przeszłaś, więc Twoje złe samopoczucie wcale mnie nie dziwi...
Ćwiczyłaś? Jeśli nie to spróbuj, na poprawę nastroju - jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym po tańcach czy jakimś sporcie nie czuła się lepiej niż przed nimi

Emilko, spodobał mi się termin "przebodźcowanie" Kiedy Halimka zasugerowała, że mogę to wszystko robić po to żeby nie myśleć, to pomyślałam sobie, że to nie jest jakoś szczególnie trafna diagnoza, no może tylko trochę... ale coraz bardziej coś mi mówi, że w tym może być dużo więcej racji niż to widzę.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 18:09   #1536
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Psychiatra mi zalecał sport od dawna.
Produkcja endorfinek.

Masa solna w ruch:
http://www.abcgospodyni.pl/masa_solna.html
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 18:13   #1537
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Hej Lasub - mnie też się jakoś smutno zrobiło...mam ochotę napić się wódki - a to bardzo zły objaw
Hehe, dobrze że nie mieszkasz w bloku obok, skończyłybyśmy we dwie w rynsztoku - bo ja w niektórych sytuacjach jestem bardzo mobilna, a monopolowy jest niedaleko Już to tu kiedyś wrzucałam, ale nie mogę sobie odmówić jeszcze raz:

http://demotywatory.pl/911713/--Ide-na-wodke

---------- Dopisano o 18:13 ---------- Poprzedni post napisano o 18:12 ----------

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Psychiatra mi zalecał sport od dawna.
Produkcja endorfinek.

Masa solna w ruch:
http://www.abcgospodyni.pl/masa_solna.html
Endorfinki działają krótko, ale działają. Przyszła niedziela, korcik, my dwie, ekhm, hem, hm?
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 18:39   #1538
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Przyszła niedziela, korcik, my dwie, ekhm, hem, hm?
Niedziela=korki od 13 do 17
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 19:41   #1539
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć niedzielnie!

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Kocur Ty jesteś wspaniała, taka uważna i błyskotliwa....
Ekhm, ekhm! Powiedziała to change, która odznacza się tymi samymi cechami, ale oczywiście dostrzega je tylko u innych, a u siebie bagatelizuje...

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Witam porannie..
u mnie nocka az z 7 godzinami snu...to naprawdę duzo gardł nadal jest zainfekowane czuje to więc jakos trzeba bedzie wybrac się jednak do lekarza...
Di, zdrowia, zdrowia i po trójnasób zdrowia! Mam też nadzieję, że udało Ci się choć częściowo spędzić niedzielę tak, jak planowałaś i teściowa nie uprzykrzyła Ci nazbyt tego dnia

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Co do tego piątkowego pucowania - to było takie odprężające
Jednocześnie takie rzadkie - jeśli chodzi o generalne sprzątanie. Ta fizyczna praca i współdziałanie odstresowały mnie po tygodniu.
Jeśli chodzi o samą istotę pracy i współpracy, to się nie wypowiem, ale... Myślę, że dla prokrastynatorów jest coś pociągającego w sprzątaniu (o ile oczywiście już zaczną ). Sprzątanie daje wymierny, relatywnie szybki efekt - natrudzisz się, ale widać skutki i można się dowartościować. Dlatego ja np. często układając sobie plan dnia na sobotę, sprzątnie daję z rana, a np. pisanie jakiejś pracy na wieczór. Siedząc przy wypucowanym biurku i wiedząc, że sama je do takiego stanu doprowadziłam, mam więcej wiary, że także i inne zadania uda mi się doprowadzić do końca - choć w ich wypadku ów "koniec" nie jest już tak jasno określony

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Dalej podły nastrój.
Wczoraj zaczęła się kłótnia z Tż.
Dzisiaj była kontynuacja, która zakończyła się moim płaczem i rzuceniem słuchawką(z mojej strony).
Lasub, tak bardzo mi Ciebie szkoda . Jesteś taką mądra, ambitna i tak bardzo wytrwała w tym, co robisz, a życie ciągle nie tylko nic Ci nie ułatwia, ale i wciąż dorzuca nowe kłody pod nogi. Masz prawo być zmęczona, rozdrażniona, masz prawo byś smutna i zła. Jedyne co, to może powiedz TŻtowi, że nie wszystko, za co on obrywa, tak naprawdę jest jego winą (o ile faktycznie nią nie jest, bo tak zrozumiałam - że ma on swój wkład w Twój podły nastrój, ale składają się na niego też inne sprawy)?

A co do zmian "fizycznych", to w sumie może możemy wspólnie nad nimi pomyśleć? . Ja się ostatnio trochę zaniedbałam - mam 163 cm i niedługo moja waga będzie podobna do dwóch ostatnich cyfr wzrostu . Żeby było gorzej, ja z natury jestem cienkokostna (?) - w sensie, że mam małą twarz, wąskie ramiona, naturalne wcięcie w talii (w sensie, wąska w żebrach jestem ) i widać te kilogramy na mnie okrutnie; widać, że jestem obtłuszczona, sadełko się wylewa, a nie np. mam mięśnie albo jakąś taką masywniejszą budowę ciała. Więc choć może nie jest to numer jeden na mojej liście priorytetów, jeśli planujesz jakąś dietę/ćwiczenia, to mogę się dołączyć - z kimś zawsze będzie mi łatwiej

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Psychiatra mi zalecał sport od dawna.
Produkcja endorfinek.
Właśnie z tym sportem to jest tak, że ja zasadniczo średnio lubię się ruszać... A jak już lubię, to to wcale nie jest taki proste to zorganizowania (np. kiedyś uczyłam się pływać na desce i mogłam to robić całymi dniami... ale gdzie ja w centralnej Polsce będę to robić? na basenie? )

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Emilko, spodobał mi się termin "przebodźcowanie" Kiedy Halimka zasugerowała, że mogę to wszystko robić po to żeby nie myśleć, to pomyślałam sobie, że to nie jest jakoś szczególnie trafna diagnoza, no może tylko trochę... ale coraz bardziej coś mi mówi, że w tym może być dużo więcej racji niż to widzę.
Tygrysku, ja też myślę, że to warty pociągnięcia trop. Wprawdzie sama z siebie jakoś nie dokładam sobie wybitnie zadań, ale widzę po sobie, że jak mam ich więcej, to mniej myślę, rozdrapuję, mniej się nad sobą pochylam. Może Twoja podświadomość też dostrzegła taką zależność i teraz nawet bez Twojej wiedzy pcha Cię do coraz nowych aktywności? Może tak, jak ja się uwarunkowałam na robienie "dobrego, pewnego siebie wrażenia", bo mi się to niejako "opłaca", tak Ty uwarunkowałaś się na "aktywność", bo Twój mózg też widzi, że mu się to "opłaca"?

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Hehe, dobrze że nie mieszkasz w bloku obok, skończyłybyśmy we dwie w rynsztoku - bo ja w niektórych sytuacjach jestem bardzo mobilna, a monopolowy jest niedaleko Już to tu kiedyś wrzucałam, ale nie mogę sobie odmówić jeszcze raz:

http://demotywatory.pl/911713/--Ide-na-wodke


A ja dzisiaj naukowo, co nie zrobiłam w piętek i sobotę, muszę zrobić dzisiaj... Życie
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 19:43   #1540
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Chyba już rozgryzłam w czym jest problem.
Tż bardzo zależało na tym, aby moje stosunki z jego siostra były ''poprawne''.
Robił mi dobry PR w jej stronę czyli gadał jak to jest nam cudownie itp itd po to, aby ona przekonała się , że ''dawna ja''(czyli wredna s...z czasów,kiedy żarliśmy się codziennie) odeszła w niepamięć i teraz jest fantastyczna empatyczna Justynka...Wiele razy wykonałam w jej stronę gest ''zapraszający''.Zaczęłam pamiętać o imieninach/urodzinach/wszelakich innych okazjach jej/jej syna/jej męża.Zaczęłam również kupować prezenty jej synowi z okazji urodzin/świąt.Nadal jednak byłam traktowana przez nią chłodno.Zbuntowałam się, do tego wczoraj doszła sprawa z tym nocowaniem Tż i dzisiaj się pożarliśmy.Napisałam jej na FB ''DZIĘKUJĘ''(wiem, nie powinnam...za mocno mnie poniosło).

Padło wiele gorzkich słów ze strony Tż, podczas ostatniej rozmowy wykrzyczał mi, że jeśli cokolwiek do niej napiszę to z nami koniec.
I podobna była sytuacja w czasie wakacji, kiedy u nich mieszkaliśmy...Ich kot dał nam mocno popalić i napisałam wtedy na FB, że koty owszem lubię, ale na własnego się raczej nie zdecyduję.Ktoś tam mnie zapytał co się stało no to ja napisałam...A siostrzyczka Tż dzwoni za 10 minut i ona mówi, że jej się przykro zrobiło i że w ogóle sobie nie życzy, żebym na temat jej kota takie rzeczy wypisywała(a napisałam raptem, że zsikał sie na podłogę i parę innych ''przyjemności'').Tż stanął za nią murem, więc ja około 22 stwierdziłam, że jadę do domu.I też wtedy usłyszałam, że ''jeśli teraz wyjdziesz, to z nami koniec''.Wyszłam wtedy na histeryczkę, a poszło o to samo co teraz w sumie czyli o MOJE PRAWO DO WŁASNEGO ZDANIA.

Mam wrażenie, że z siostrą Tż jest trochę tak jak z moją młodszą kuzynką parę lat wstecz.Kiedy byłyśmy dziećmi to prawie zawsze musiałam jej ustępować(bo młodsza) i w sumie nawet jak racjonalnie miałam rację to i tak moja racja nie była przestrzegana.I z siostrą Tż znowu wygląda to tak, że ja mogę się dwoić i troić i się starać ''ją zadowolić'' i czekać, aż spojrzy na mnie łaskawszym okiem.I w momencie,kiedy mówię:basta,ile można to okazuję się, że nadal powinnam tą grę prowadzić , żeby ''nie wywołać wojny''.I dzisiaj Tż mi powiedział, że właśnie wojnę wywołałam i zniweczyłam jego wszystkie wysiłki, które on kierował w stronę dobrych relacji między mną, a nią.

I druga sprawa-ja jako odrębna osoba.
Jestem słaba psychicznie.Jestem słaba psychicznie bo kiedy Tż mnie gnoił to miałam ochotę mu wykrzyczeć, że go bardzo przepraszam i że wszystko moja wina.Napisałam mu wręcz, że może nie powinnam być w żadnym związku bo mogę się starać i starać i zawsze gdzieś mój wredny charakter wyjdzie.
Kolejna sprawa-moje ciało.Tż je akceptuje, ale to trochę fałszywa akceptacja.Mam wrażenie, że obydwoje gramy w pewną grę. Ja jestem wystarczająco mało atrakcyjna, żeby inny facet się mną zainteresował, a Tż mnie zapewnia o mojej atrakcyjności i udaje zazdrosnego, kiedy nie daj boże jakiś facet sie za mną obejrzy(rzadko się zdarza, ale się zdarza).
Nie ubieram się kobieco-sukienek nie mam żadnych, spódnicę ostatni raz założyłam z rok temu.To też wynika z ''bezpieczeństwa'' ubioru. Nie potrafię się przełamać i powiedzieć sobie:masz prawo ładnie i atrakcyjnie wyglądać.I to nie tylko dla Tż, ale przede wszystim dla siebie...


Do tego dochodzą różne przekonania na własny temat.
Powinnam być samowystarczalna.
Powinnam zarabiac jakieś tam pieniądze, żeby starczyło na ten ....kredyt i jakieś skromne życie.

Ostatnio powiedziałam mojemu tacie,że zabrakło mi b.niewiele do zaliczenia kolokwium.I co usłyszałam? Nie zaliczyłas bo widocznie się za mało uczyłas.
I stąd moje przekonanie, że niezależnie od tego ile wysiłku/czasu/energii w coś włożę to i tak wciąż będzie mało, o wiele za mało...

Dzisiaj znalazłam sobie filmik na cwiczenia.org i zrobiłam 3 powtórzenia( w sumie 15 minut).Zmachałam się niesamowicie(ah ta moja kondycja...), ale zrobiłam pierwszy krok.Chcę odzyskać siebie i nauczyć się jak być sobą i jak być kobietą.

Tż napisał mi, żebym zapomniała o wspólnym sylwestrze i że go bardzo zraniłam.A ja...?Z jednej strony mam potworne wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony sama nie wiem co o tym myśleć...Usłyszałam jeszcze sp....(chociaż Tż twierdzi, że powiedział, że ''wszystko spiełam'', a nie żebym sama spi....).Jednak musiałabym być masochistką chyba, żeby takie słowa sobie wymyślać...

I wiecie co jest najśmieszniejsze?
Ano to, że wczoraj śniła mi się kłótnia z Tż w której on powiedział, że albo będę akceptować jego siostrę albo musimy się rozstać.I się rozstaliśmy i żyłam bez niego...Jakieś dziwne te sny ostatnio mam.


Po tej awanturze Tż przysłał mi kilka smsów, ja nie odpisałam na żadnego.
Zajęłam się francuskim i postarałam się, żeby wszystkie moje myśli były skierowane w jego stronę.Dało mi to swoiste ukojenie.Nie chcę spotykać się z Tż przez parę dni-może tydzień, może dwa...Czuje się dziwnie w stosunku do niego.


grenouillette
W moim przypadku jest 30 kilogramów na plusie(zakładając, że chciałabym ważyć 55kg przy wzrości 167).O wiele, wiele za dużo...''Pracowałam'' jakieś 7 lat na tą otyłość(bo nadwagą to już przestało być).Nigdy nie byłam super szczuplutką dziewczyną, ale branie psychotropów przez 5 lat totalnie rozwaliło mi metabolizm.Po drodze zahaczyłam jeszcze o intensywną bulimię(o dziwo...wtedy schudłam parę kg).Chcę zacząć codziennie ćwiczyć(chociażby te magiczne 15 minut).Niestety na wyjście na siłownię/basen nie dam się namowić dopóki nie zobacze 7 z przodu wagi bo po prostu się wstydzę...wiem, banalne i dziecinne ale tak jest.
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''

Edytowane przez lasubmersion
Czas edycji: 2012-11-25 o 20:02
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 19:50   #1541
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Lepimy z młodą i oglądamy jednym okiem to (koniecznie z głośnikami, bo fajna muza!!!!) :
http://www.youtube.com/watch?feature...&v=zXQdjVYt7vI

i tekst też...
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 20:05   #1542
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Lepimy z młodą i oglądamy jednym okiem to (koniecznie z głośnikami, bo fajna muza!!!!) :
http://www.youtube.com/watch?feature...&v=zXQdjVYt7vI

i tekst też...

Kurcze...ale cudowne widoki są w Norwegii, aż ma się ochotę wsiąść w samolot i popatrzeć na wszystkie fiordy i inne cuda natury...
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 20:11   #1543
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Lasub -pamiętaj o jednej najwazniejzej sprawie w zyciu....najwazniejsza jestes Ty dla samej siebie ....jesli w tym związku teraz słyszysz takie rzeczy i taka presję nie sadzę aby było lepiej....wiem,że to smutne ale prawdziwe,jesli pozwolisz sie stłamsic i staniesz sie sztucznie miła a zarazem fałszywa...jesli jestes dobra osobą...będzie Ci żle...samej ze sobą,udusisz sie....zastanów sie i pokieruj swoim życiem odpowiednim torem...favcetów na tym świecie jest duzo a Ty jako Ty jedna i jesli ktos nie potrafi tego zaakceptowac nie zaakceptuje tego ani teraz ani poźniej(beda tzw.przepychanki)...
u mnie podobnie ,ale to TZ za mną stoi murem nawet dzis była tego typu sytuacja z jego mamusia jak mnie nie było w domu
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 20:18   #1544
monilkaa
Zakorzenienie
 
Avatar monilkaa
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 6 548
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Mogę dołączyć? Bo problem chyba i mnie dotyczy. Odkładam na później WSZYSTKO. Nie chce mi się wykonywać najprostszej czynności, bibliotekę odwiedzam już od 2 miesięcy, pokój sprzątam od tygodnia, jutro mam kolokwium, a wiedza zerowa. Jak sobie z tym wszystkim radzić? Jestem załamana. Popadam w jakiś marazm. Nic mi się nie chce. Potrafię godzinami siedzieć przy kompie i nie robić nic produktywnego, albo spać po kilkanaście godzin. Chciałabym, ale coś mnie blokuje. Mam taką wewnętrzną niechęć do wszystkiego, wydaje mi się, że mam jeszcze mnóstwo czasu na zrobienie czegoś, przez co obowiązki narastają, a pracy nie ubywa. To dobijające.
__________________
the only time "success" comes before "work" is in the dictionary
monilkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 20:26   #1545
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Chyba już rozgryzłam w czym jest problem.
Tż bardzo zależało na tym, aby moje stosunki z jego siostra były ''poprawne''.
Robił mi dobry PR w jej stronę czyli gadał jak to jest nam cudownie itp itd po to, aby ona przekonała się , że ''dawna ja''(czyli wredna s...z czasów,kiedy żarliśmy się codziennie) odeszła w niepamięć i teraz jest fantastyczna empatyczna Justynka...Wiele razy wykonałam w jej stronę gest ''zapraszający''.Zaczęłam pamiętać o imieninach/urodzinach/wszelakich innych okazjach jej/jej syna/jej męża.Zaczęłam również kupować prezenty jej synowi z okazji urodzin/świąt.Nadal jednak byłam traktowana przez nią chłodno.Zbuntowałam się, do tego wczoraj doszła sprawa z tym nocowaniem Tż i dzisiaj się pożarliśmy.Napisałam jej na FB ''DZIĘKUJĘ''(wiem, nie powinnam...za mocno mnie poniosło).
Dwie sprawy. Generalnie Twoją reakcję i puszczenie nerwów rozumiem, ale właśnie to co radziły nawet mi dziewczyny (hehe łatwiej widać drzazgę u kogoś niż belkę w swoim oku:P), że lepiej hamować się ze swoją szczerościa, taka szczerosc krytyczna jest bardzo zle postrzegana...
Ja miałam niemal identyczną sytuacje, ktora była wrecz smieszna, a tez dostalam niezla z☠☠☠kę od swojego "przyjaciela". I poczasie stwierdzam, ze tak ktos mogl to zle odebrac, bo bylam uszczypliwa, choc nie mialam zlych intencji...Spuszczalam publicznie frustracje, to złe. To nie mal jak obgadywanie za czyimis plecami, wtedy zawsze beda bronic te osobe o ktorej sie mowi. To tez wina tej naszej psychicznej slabosci, trzeba sie wzmocnic, to wtedy otoczenie nie bedzie absorbowalo uwagi, bedziesz wstanie nawet mowic komplement tej osobie ktorej nie lubisz, bo masz taka sile charakteru

Druga sprawa cholernie Ci wspolczuje, rysowaliscie sie jako zgrana para, ten slub jednak z czegos wynika, jestescie ze soba taki szmat czasu.... No ale z drugiej strony zachował sie mega niefajnie wobec Ciebie.
Mam nadzieje ze to chwilowe, nie powinien Cie jednak tak terroryzowac i manipulowac

Żabko dziękuję

Tygryś mnie też przekonała Bura jakby co



musze sobie tu napisać must to do, jutro bede walczyc z poniedzialkiem:
  • troche sie pobycze i musze ogarnac kalendarz to mi zajmie z godzine
  • poczytac materialy
  • zrobic template
  • przelew o ktorym zapomnialam cholera :/ bo mi zmienili hasło do konta (przypomniec sobie numer konta 2 i podac tacie jutro)
mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiej niz sie zapowiada
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 22:06   #1546
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Kocur Ty jesteś wspaniała, taka uważna i błyskotliwa....
Dzięki Change - jesteś kochana jak nie wiem co To prawda...tak naprawdę nieważne co zrobimy i tak coś będzie nam nie pasowało - i wiesz co? Tego chyba trzeba się nauczyć...po prostu nauczyć się cieszyć z tego co się ma. Bo przecież coś już mamy, nie jest to taki zły żywot - nie głodujemy, nie staczamy się na samo dno - o co chodzi?

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
bura i lasub [/B]licze ze w koncu uda nam sie spotkac najlepiej przed swietami...
Jestem za Tylko powiedzcie kiedy Może żywiec się przyłączy jako łodzianka (chociaż tylko z powodu studiów ) Żywiec, gdzie się podziewasz?

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Dalej podły nastrój.
Wczoraj zaczęła się kłótnia z Tż.
Tak na dobrą sprawę, to nie dziwię się, że masz zły humor - trochę za dużo tego wszystkiego na raz u Ciebie

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Hehe, dobrze że nie mieszkasz w bloku obok, skończyłybyśmy we dwie w rynsztoku - bo ja w niektórych sytuacjach jestem bardzo mobilna, a monopolowy jest niedaleko Już to tu kiedyś wrzucałam, ale nie mogę sobie odmówić jeszcze raz:

http://demotywatory.pl/911713/--Ide-na-wodke
Dobrze...a może szkoda? Jestem właśnie pijana...ubzdryngoliłam się w towarzystwie TŻta, jednak nie z nim, bo musiał jakoś do domu wrócić autem I mi źle! Chcę się upić z kimś! Potrzebuję towarzystwa do picia - proszę składać propozycje Dawno mnie w stolicy nie było...

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Właśnie z tym sportem to jest tak, że ja zasadniczo średnio lubię się ruszać... A jak już lubię, to to wcale nie jest taki proste to zorganizowania (np. kiedyś uczyłam się pływać na desce i mogłam to robić całymi dniami... ale gdzie ja w centralnej Polsce będę to robić? na basenie? )
To zupełnie jak ja... Niechęć do sportu regularnego - jak mam się czegoś nauczyć nowego, to często pałam entuzjazmem...dopóki nie kosztuje mnie to zbyt dużo pracy

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Chyba już rozgryzłam w czym jest problem.
Tż bardzo zależało na tym, aby moje stosunki z jego siostra były ''poprawne''.
Robił mi dobry PR w jej stronę czyli gadał jak to jest nam cudownie itp itd po to, aby ona przekonała się , że ''dawna ja''(czyli wredna s...z czasów,kiedy żarliśmy się codziennie) odeszła w niepamięć i teraz jest fantastyczna empatyczna Justynka...Wiele razy wykonałam w jej stronę gest ''zapraszający''.Zaczęłam pamiętać o imieninach/urodzinach/wszelakich innych okazjach jej/jej syna/jej męża.Zaczęłam również kupować prezenty jej synowi z okazji urodzin/świąt.Nadal jednak byłam traktowana przez nią chłodno.Zbuntowałam się, do tego wczoraj doszła sprawa z tym nocowaniem Tż i dzisiaj się pożarliśmy.Napisałam jej na FB ''DZIĘKUJĘ''(wiem, nie powinnam...za mocno mnie poniosło).

Padło wiele gorzkich słów ze strony Tż, podczas ostatniej rozmowy wykrzyczał mi, że jeśli cokolwiek do niej napiszę to z nami koniec.
I podobna była sytuacja w czasie wakacji, kiedy u nich mieszkaliśmy...Ich kot dał nam mocno popalić i napisałam wtedy na FB, że koty owszem lubię, ale na własnego się raczej nie zdecyduję.Ktoś tam mnie zapytał co się stało no to ja napisałam...A siostrzyczka Tż dzwoni za 10 minut i ona mówi, że jej się przykro zrobiło i że w ogóle sobie nie życzy, żebym na temat jej kota takie rzeczy wypisywała(a napisałam raptem, że zsikał sie na podłogę i parę innych ''przyjemności'').Tż stanął za nią murem, więc ja około 22 stwierdziłam, że jadę do domu.I też wtedy usłyszałam, że ''jeśli teraz wyjdziesz, to z nami koniec''.Wyszłam wtedy na histeryczkę, a poszło o to samo co teraz w sumie czyli o MOJE PRAWO DO WŁASNEGO ZDANIA.

Mam wrażenie, że z siostrą Tż jest trochę tak jak z moją młodszą kuzynką parę lat wstecz.Kiedy byłyśmy dziećmi to prawie zawsze musiałam jej ustępować(bo młodsza) i w sumie nawet jak racjonalnie miałam rację to i tak moja racja nie była przestrzegana.I z siostrą Tż znowu wygląda to tak, że ja mogę się dwoić i troić i się starać ''ją zadowolić'' i czekać, aż spojrzy na mnie łaskawszym okiem.I w momencie,kiedy mówię:basta,ile można to okazuję się, że nadal powinnam tą grę prowadzić , żeby ''nie wywołać wojny''.I dzisiaj Tż mi powiedział, że właśnie wojnę wywołałam i zniweczyłam jego wszystkie wysiłki, które on kierował w stronę dobrych relacji między mną, a nią.

I druga sprawa-ja jako odrębna osoba.
Jestem słaba psychicznie.Jestem słaba psychicznie bo kiedy Tż mnie gnoił to miałam ochotę mu wykrzyczeć, że go bardzo przepraszam i że wszystko moja wina.Napisałam mu wręcz, że może nie powinnam być w żadnym związku bo mogę się starać i starać i zawsze gdzieś mój wredny charakter wyjdzie.
Kolejna sprawa-moje ciało.Tż je akceptuje, ale to trochę fałszywa akceptacja.Mam wrażenie, że obydwoje gramy w pewną grę. Ja jestem wystarczająco mało atrakcyjna, żeby inny facet się mną zainteresował, a Tż mnie zapewnia o mojej atrakcyjności i udaje zazdrosnego, kiedy nie daj boże jakiś facet sie za mną obejrzy(rzadko się zdarza, ale się zdarza).
Nie ubieram się kobieco-sukienek nie mam żadnych, spódnicę ostatni raz założyłam z rok temu.To też wynika z ''bezpieczeństwa'' ubioru. Nie potrafię się przełamać i powiedzieć sobie:masz prawo ładnie i atrakcyjnie wyglądać.I to nie tylko dla Tż, ale przede wszystim dla siebie...

Do tego dochodzą różne przekonania na własny temat.
Powinnam być samowystarczalna.
Powinnam zarabiac jakieś tam pieniądze, żeby starczyło na ten ....kredyt i jakieś skromne życie.

Ostatnio powiedziałam mojemu tacie,że zabrakło mi b.niewiele do zaliczenia kolokwium.I co usłyszałam? Nie zaliczyłas bo widocznie się za mało uczyłas.
I stąd moje przekonanie, że niezależnie od tego ile wysiłku/czasu/energii w coś włożę to i tak wciąż będzie mało, o wiele za mało...

Dzisiaj znalazłam sobie filmik na cwiczenia.org i zrobiłam 3 powtórzenia( w sumie 15 minut).Zmachałam się niesamowicie(ah ta moja kondycja...), ale zrobiłam pierwszy krok.Chcę odzyskać siebie i nauczyć się jak być sobą i jak być kobietą.

Tż napisał mi, żebym zapomniała o wspólnym sylwestrze i że go bardzo zraniłam.A ja...?Z jednej strony mam potworne wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony sama nie wiem co o tym myśleć...Usłyszałam jeszcze sp....(chociaż Tż twierdzi, że powiedział, że ''wszystko spiełam'', a nie żebym sama spi....).Jednak musiałabym być masochistką chyba, żeby takie słowa sobie wymyślać...

I wiecie co jest najśmieszniejsze?
Ano to, że wczoraj śniła mi się kłótnia z Tż w której on powiedział, że albo będę akceptować jego siostrę albo musimy się rozstać.I się rozstaliśmy i żyłam bez niego...Jakieś dziwne te sny ostatnio mam.


Po tej awanturze Tż przysłał mi kilka smsów, ja nie odpisałam na żadnego.
Zajęłam się francuskim i postarałam się, żeby wszystkie moje myśli były skierowane w jego stronę.Dało mi to swoiste ukojenie.Nie chcę spotykać się z Tż przez parę dni-może tydzień, może dwa...Czuje się dziwnie w stosunku do niego.
Lasub, kurcze...jakoś ciężko jest mi sobie Ciebie wyobrazić jako wredną zołzę...no nie wiem, naprawdę sympatyczna z Ciebie dziewucha A jednocześnie bojowa - może to w tym rzecz? Ja też jestem nastawiona na robienie po swojemu i tak jak mnie odpowiada - i wara innym od tego. Ostatnio mama mi powiedziała, że od dziecka taka byłam - nawet jak chcieli sprawdzić czy wszystko do szkoły wzięłam, to nie pozwoliłam

Nie za bardzo mi się podoba podejście Twojego TŻta...ale też nie wiem czy rzeczywiście takie jest, czy to tyko Ty je tak widzisz? Czy on jest idealny? Szczupły, piękny i w ogóle...no Adonis chodzący? Jeśli nie, to nie może Ci wytykać czegokolwiek - po prostu nie może i już. No kurcze, przecież wybrał Ciebei, Ty jego, jesteście razem dość długo, więc nie może być tak, że on "jakoś-z-trudem-akceptuje-Ciebie"...Tylko kocha taką i już - inaczej by to skończył już dawno. Wydaje mi się, że powinien raczej trzymać Twoją stronę niż siostry, bo ewidentnie coś tu nie gra - może Ty też jakoś tam nie za bardzo pałasz do niej sympatią...ale czy ona próbuje się z Tobą zaprzyjaźnić? Z tego co mówisz wynika, że nie za bardzo Jest na Ciebie bardziej cięta niż Ty na nią...i teraz cokolwiek nie zrobisz, to ona będzie się tam zachowywać. Pewnie, możesz nie wyrażać zbyt często własnego zdania...ale coś czuję, że to nie pomoże

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Lepimy z młodą i oglądamy jednym okiem to (koniecznie z głośnikami, bo fajna muza!!!!) :
http://www.youtube.com/watch?feature...&v=zXQdjVYt7vI

i tekst też...
Chciałabym...zobaczyć takie miejsca. Mimo tego, że nie lubię pakowania, nie lubię planowania, to jednak podróże uważam za jedną z fajniejszych spraw...

Cytat:
Napisane przez monilkaa Pokaż wiadomość
Mogę dołączyć? Bo problem chyba i mnie dotyczy. Odkładam na później WSZYSTKO. Nie chce mi się wykonywać najprostszej czynności, bibliotekę odwiedzam już od 2 miesięcy, pokój sprzątam od tygodnia, jutro mam kolokwium, a wiedza zerowa. Jak sobie z tym wszystkim radzić? Jestem załamana. Popadam w jakiś marazm. Nic mi się nie chce. Potrafię godzinami siedzieć przy kompie i nie robić nic produktywnego, albo spać po kilkanaście godzin. Chciałabym, ale coś mnie blokuje. Mam taką wewnętrzną niechęć do wszystkiego, wydaje mi się, że mam jeszcze mnóstwo czasu na zrobienie czegoś, przez co obowiązki narastają, a pracy nie ubywa. To dobijające.
Witamy Oczywiście jak zwykle...odnajduję się w tym co piszesz

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Tygryś mnie też przekonała Bura jakby co
Chętnie Szczególnie, że zbliżam się coraz bardziej do bycia bezrobotną...co oznacza, że tym bardziej muszę się upić
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2012-11-25 o 22:08
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 22:25   #1547
kiczia
Raczkowanie
 
Avatar kiczia
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 66
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dołączam do Was dopiero teraz, mimo że wątek podczytuję już od daawna z przerwami. Ale chyba mam już dosyć tego syfu, który narobił się wokół mnie, dosłownie i w przenośni... Muszę wreszcie wziąć się w garść i przestać marnować czas, którego i tak mam bardzo mało... Mój dom obrósł brudem, na studia wszystko robię na ostatnią chwilę... W moim życiu istnieją już tylko sprawy pilne, "na wczoraj", a ja robię się coraz bardziej nerwowa. Ciągle jestem w biegu i czuję się wiecznie zmęczona tym wszystkim... Jutro poniedziałek, więc mogę znowu zacząć od nowa
kiczia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-25, 23:21   #1548
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez monilkaa Pokaż wiadomość
Mogę dołączyć?
Cytat:
Napisane przez kiczia Pokaż wiadomość
Dołączam do Was dopiero teraz, mimo że wątek podczytuję już od daawna z przerwami.
Witajcie, Dziewuchy!


Weekend poza domem minął pod znakiem przetworów owocowych i fryzjera. Czyli postępowo.
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 00:18   #1549
Cindy28
Lux Mundi
 
Avatar Cindy28
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć .
Piszecie dużo mądrych rzeczy.

Żabko, dołączam się do gratulacji
oraz składam spóźnione życzenia z okazji Dnia Kocurki

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Cindy - swego czasu duzo podrozowalam stopem, generalnie sporo sie wloczylam z beztroska i pelnym zaufaniem do swiata i ludzi. Teraz - szczerze mowiac - mialabym stracha. Zauwazylam tez, ze wygodna sie stalam. Kiedys namiot to byla normalka, teraz - nie wchodzi w rachube. Jakas taka wydelikacona sie stalam nawet nie wiem kiedy , ale chyba kazda faza zycia ma swoje przywileje . Ciekawie piszesz o przodkach. Masz racje, pewnie trzeba poznac schemat po to, zeby go przelamac. Dzieki za przypomnienie o tym fakcie! Huehue, zabia kartka jest boska
U mnie w dalszym ciągu panuje zaufanie do świata i ludzi - bardzo często dostaję po doopie , aczkolwiek rozumu mi to nie przydaje .
Podczas wypraw autostopowych [zazwyczaj do 100 km max] miałam same pozytywne 'przygody', pewnie dlatego nie jestem bardziej ostrożna.
Również jestem na takim etapie, że namiot i twarde łoże, to nie na mój kręgosłup chociaż dla zobaczenia czegoś 'extraśnego' pewnie przystałabym i na to .

Co do przodków - niestety niektórych schematów nie da się przełamać mimo wszystko. A szkoda.

Kartka cały czas wywołuje u mnie uśmiech .

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Tubular i Floydzi jako metoda wychowawcza... no to jeśli wyjedziemy na Krym razem, TŻ może być spokojny, że będę obracać się we właściwym środowisku.
Jeśli uznaje fascynację Floydami za właściwą, niech będzie i tak .

Cytat:
Walizki to zło - zajmują ręce, a te na kółkach, to już w ogóle. (Czwarta rano, obce miasto, ciemny park, cel podróży gdzieś na przedmieściach i ogłuszające turturturturturtur! Brukowany rynek, niesie się wąskimi uliczkami turturturturturtur! A jeśli kółko się zepsuje, to już w ogóle nieszczęście.) Nawet z kontuzjowanym barkiem nosiłam bagaże na plecach.
Za minimalizm uważam bagaż jednokawałkowy - plecak, w którym mogę bez trudu chodzić po drabinie (no choćby do kabiny TIRa) albo na długie piesze dystansy. Ale to doświadczenie raczej polskich wojaży. Po Ukrainie jeździłam samochodem (jako pasażer, ale i tak bezmandatowo!), a skoro już był, to pociągów nie zaznałam, a żałuję.
Stare kości - no cieekawe.
Tańca chętnie spróbowałabym i za owocami już tęsknię!
Plecaki u mnie odpadają - za duże ryzyko bycia robaczkiem . Tracisz równowagę, bach na plecy, a później martw się kto Cię podniesie . Chociaż mówiłam o walizkach w kontekście jazdy pociąg/autobus/auto. Przy TIRach faktycznie plecak sprawdza się lepiej . Mojego auta na ukraińskie drogi byłoby mi szkoda. Najfajniejsza opcja, to dotrzeć do miejsca docelowego pociągiem, a następnie wynająć auto i zwiedzać to, co się chce . Nie mówiąc już o wszechogarniającej korupcji na ukraińskich drogach. Jeśli jechaliście swoim samochodem i nie uświadczyliście żadnego mandatu, to szakunec . Bardzo żadko zdarza się takie 'niedopatrzenie' z ich strony .

Ano te kości młode już nie są . W środę np. minie miesiąc od czasu kiedy stuknęło mi na osi rok mniej niż to, co mam w nicku .

Taniec jest dobry na wszystko I owoce też .

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
A na to:

Odpowiadam tak:
https://www.youtube.com/watch?v=Ap_4DqIHhMM
(po chorwacku z jednym tancerzem, który tańczył z nami )
Takich tancerzy miałyśmy na wieczorze panieńskim .

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Znikam na tydzień, miesiąc albo sama nie wiem.
Mam już dosyć tego paskudnego świata.
Ostatnio za dużo kopów życie mi ofiarowało i chyba muszę znaleźć inną drogę do wyciszenia i złapania równowagi życiowej.

Do przeczytania!
Dużo sił Lasub

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość

wczoraj się dowiedziałam,że mój brat ma poważne problemy z wrzodami na dwunastnicy...nie jest może fajnym bratem,(jednak nim jest )ale pierwsze co mi przyszło do głowy to śmierć...znów
Di
Powiem tylko, że u mnie też nie wesoło.
Najbliższa mi Osoba na świecie [Mama] choruje.
Długa historia do opowiadania. Zresztą raczej nie na publiczne forum.
Powiem tylko, że mam podobne jak Ty myśli - szczególnie po poprzednim roku, który nie był dla mnie w żadnym stopniu łaskawy[ 3 pogrzeby]. Jestem w tym Ksh, jeżdżę [ponoć nawet całkiem nieźle, skoro dostała wytyczne, by zapisać się na egzamin], ale cały czas martwię się tym co jest w domu. Muszę być silna, bo nie mam innego wyjścia [wystarczy, że Mama jest słaba psychicznie i potrzebuje mojego wsparcia], ale w czw nerwy puściły mi na maxa. Kryzys złapał mnie na ulicy, weszłam więc do Kościoła. Dawno tak nie płakałam.
Wieczorem byłam umówiona na kolację i tańce - zazwyczaj taka odskocznia mi pomagała. Tutaj takiego efektu nie było. Nawet ludzie, którzy znają mnie od niedawna [czerwiec] pytali dlaczego się nie praktycznie nie odzywam [ zazwyczaj jestem Duszą Towarzystwa].
Jest mi ciężko i mam wrażenie, że wszystkie moje wysiłki, listy i odhaczanki są bezcelowe.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Co do zainteresowań - no właśnie, zainteresowań mam mnóstwo, a pasji żadnej. Coś tam wiem/umiem z baletu, fotografii, francuskiego, tenisa, samby, salsy, tanga argentyńskiego, jęz. arabskiego, jazdy konnej, makijażu, szycia, literatury, brydża, haftowania i cholera wie czego tam jeszcze, a tak naprawdę to na niczym poza moją pracą się nie znam.... A strasznie bym chciała być taką hiper mega specjalistką od czegoś. No ale cóż, pogodziłam się z tym że moją pasją jest bardziej próbowanie niż "umienie" czegokolwiek naprawdę. Ma to taką zaletę, że z każdym się mogę dogadać, bo zawsze jakiś wspólny temat się znajdzie. Ale wad takiego czegoś jest chyba więcej. Kiedyś stwierdziłam, że prawdziwą przyjemność sprawiłoby mi "kumulowanie" jakiejś wiedzy czy umiejętności, no wiesz, codziennie, po troszku, stawać się w jakiejś wybranej dziedzinie lepsza i lepsza. Tyle tylko, że za nic w świecie nie porzucę żadnej z w/w rzeczy na rzecz innej, prędzej zacznę coś nowego, jak to pianino właśnie.
Jakbym czytała o mnie
Moim zdaniem najgorsza jest właśnie taka wszechstronność. U mnie w rodzinie to dziedziczne. Dziadek miał początkowe wykształcenie weterynaryjne, był organistą, sołtysem, później zajmował się budowlanką. Co nie przeszkadzało mu : gotować, szyć, grać na akordeonie, gitarze, bałałajce, mandolinie i cholera wie czym jeszcze . Pisał wiersze, rysował, etc. etc. etc.
Babcia była sekretarką, co nie przeszkadzało jej przed wojną skończyć pierwszą klasę fortepianową, grać na gitarze, projektować ubrań, zajmować się fryzjerstwem i wizażem.
Rodzeństwo mojej Mamy - sytuacja analogiczna.
Zawsze podziwialiśmy ludzi, którzy od dziecka wiedzieli, KIM chcą być i konsekwentnie do tego dążyli. Później zaś dawało im to spełnienie, szczęście i kasę.

Kończąc kolejne studia dalej nie wiem kim chciałabym bym być. Czuję się przez to gorsza, że nie potrafię znaleźć swojego miejsca w świecie, w którym powiedziałabym : ''tu jest WSZYSTKO czego mi potrzeba".
__________________
"Nie ma czasu na całowanie
niewłaściwych chłopców"...

Edytowane przez Cindy28
Czas edycji: 2013-01-30 o 19:36
Cindy28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 01:03   #1550
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

A gdzie jest Nebula? już powinna mieć neta, haaalo :<
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 09:03   #1551
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej Dziewczęta!

Lasub, przytulam

Potrzebujesz zdystansowania się do całej tej sytuacji. Dużo masz na głowie.

Chciałam się odnieść do jednego zdania:

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Jestem słaba psychicznie.Jestem słaba psychicznie bo kiedy Tż mnie gnoił to miałam ochotę mu wykrzyczeć, że go bardzo przepraszam i że wszystko moja wina.Napisałam mu wręcz, że może nie powinnam być w żadnym związku bo mogę się starać i starać i zawsze gdzieś mój wredny charakter wyjdzie.
To, że chciałaś w dany sposób zareagować, ale nie zareagowałaś oznacza właśnie, że słaba psychicznie nie jesteś, bo przełamujesz to, co jest dla Ciebie naturalne w danej sytuacji.

Dużo złych słów padło w Waszych rozmowach i trzeba z sytuacją zmierzyć się na spokojnie.

Czytając o Twoich związkach z jego siostrą odczułam je jako "projekt RELACJA".
Z natury jestem przeciwna "kampaniom" pro/antyludzkim.
I jestem zdania, że albo między ludźmi naturalnie się układa lub ewentualnie jak dorośli sami o tym rozmawiają, albo lepiej unikać kontaktu i nie angażować się licząc na "polubienie".

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość

Emilko, spodobał mi się termin "przebodźcowanie" Kiedy Halimka zasugerowała, że mogę to wszystko robić po to żeby nie myśleć, to pomyślałam sobie, że to nie jest jakoś szczególnie trafna diagnoza, no może tylko trochę... ale coraz bardziej coś mi mówi, że w tym może być dużo więcej racji niż to widzę.
Ja w obu tropach:uciekaniu do myślenia w aktywność (a dla mnie nawet bardziej - od odczuwania), a w konsekwencji w przebodźcowaniu widzę jakieś wyjaśnienie tego, co się teraz z Tobą dzieje. Nadaktywność jak i brak aktywności są zawsze podejrzane

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość

Jeśli chodzi o samą istotę pracy i współpracy, to się nie wypowiem, ale... Myślę, że dla prokrastynatorów jest coś pociągającego w sprzątaniu (o ile oczywiście już zaczną ). Sprzątanie daje wymierny, relatywnie szybki efekt - natrudzisz się, ale widać skutki i można się dowartościować. Dlatego ja np. często układając sobie plan dnia na sobotę, sprzątnie daję z rana, a np. pisanie jakiejś pracy na wieczór. Siedząc przy wypucowanym biurku i wiedząc, że sama je do takiego stanu doprowadziłam, mam więcej wiary, że także i inne zadania uda mi się doprowadzić do końca - choć w ich wypadku ów "koniec" nie jest już tak jasno określony
Zgadzam się - ogólnie. Sama mam problem z generalnymi porządkami, bo na co dzień zachowuję stałą konwencję ładu, mam kolejność wykonywania określonych czynności każdego dnia - jednym słowem przebywam we względnie uporządkowanych na zewnątrz przestrzeniach. Ale moje szafki z pracowymi materiałami wciąż nie służą mi właściwie

Cytat:
Napisane przez monilkaa Pokaż wiadomość
Mogę dołączyć? .
Cytat:
Napisane przez kiczia Pokaż wiadomość
Dołączam do Was dopiero teraz, mimo że wątek podczytuję już od daawna z przerwami.
Witajcie

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość


Weekend poza domem minął pod znakiem przetworów owocowych i fryzjera. Czyli postępowo.
O, Czerwiec, już dawno miałam Cię prosić o przepis na suszone pomidory (raczej procedurę postępowania).

---------- Dopisano o 09:03 ---------- Poprzedni post napisano o 08:56 ----------

Tygrysie, jak oceniasz "Mamę Muminków?" - zamówiłam sobie pod choinkę
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 11:45   #1552
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Witam nowe prokrastynatorki;-)

U mnie cisza po burzy, słońce jeszcze nie wyszło.

Co dzisiaj w planach?
-poświęcenie 3h na academic writing
-wizyta w bibliotece
-wizyta na poczcie
-wizyta w szkole policealnej
-2h pracy
-1h francuskiego
-15 minut ćwiczeń
-integrated skills(zrobić przynajmniej 1/3)
-recenzja książek na blogu
-przygotowanie korków na jutrzejszy dzień
-zero słodyczy

Dzwoniła mama jednej ze uczennic i wyobraźcie sobie, że mała dostała 5 z klasówki.Jest to potężny sukces bo spotkania z nią szły jak po grudzie(średnio była zainteresowana lekcjami).W środę idę na dodatkowe 2h bo mała ma kolejną klasówkę-fajnie, że moja praca przynosi oczekiwane rezultaty.

Lecę na autobus, miłego dnia
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 12:02   #1553
monilkaa
Zakorzenienie
 
Avatar monilkaa
 
Zarejestrowany: 2009-03
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 6 548
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Widzę, że robicie sobie plany. Ja chyba też takowy zrobię, bo znowu zmarnuję dzień.
Na dziś:
-prasowanie
-wieczorne pranie(?)
[COLOR="rgb(154, 205, 50)"]-sprzątanie pokoju[/COLOR]
[COLOR="rgb(154, 205, 50)"]-paznokcie[/COLOR]
-odrobić zaległy wf
-zacząć się uczyć na kolosa!
[COLOR="rgb(154, 205, 50)"]-poskładać pranie[/COLOR]
__________________
the only time "success" comes before "work" is in the dictionary

Edytowane przez monilkaa
Czas edycji: 2012-11-26 o 15:12
monilkaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 15:28   #1554
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Witam po weekendzie!
Co tu sie dzialo, troche Was spuscic z oka to juz:
Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość

Komu polać?


Po pierwsze - gratulacje dla Gren/Zabki!
Oraz wielki przytulaniec dla Lasub, ktora ostatnio zalicza sporo ciosow od zycia a mimo to dzielnie brnie do przodu!

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Co do multitaskingu na weekend - mam tylko balet, tenisa i jedną lekcję oraz imprezę o którą chyba wypada choć na 2 godzinki zahaczyć plus trochę sprzatania, więc w miarę spokojnie się zapowiada.
Wpadlam w kompleksy - ja musialabym taki spokojny weekend rozlozyc na jakies 3 miesiace! Ale zdaje sie, ze Twoja ekstrawertyczna natura pozwala Ci na takie eskapady. Mnie taka ilosc kontaktow wysysa z energii, choc podobnie jak Bura bywam mylona z ekstrawertykami. Moze wiec Ty czerpiesz z przebywania z ludzmi wiecej energii, anizeli tracisz?
Mnie tam sie nie wydaje, ze tym "przebodzcowaniem" probujesz zagluszyc mysli (bardziej posadzam o to masza Lasub ). Wydaje mi sie, ze na tych wszystkich aktywnosciach budujesz swoja tozsamosc. Tygrys pewnie nie czulaby sie tak bardzo soba bez tenisa, baletu itp. Zle to to nie jest, dopoki Tobie sluzy, ale obawiam sie, ze powoli przestaje. Jaka bylaby Twoja odpowiedz na pytanie: "Kim bylabym bez tego wszystkiego?". Uwaznie posluchaj tej odpowiedzi!

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość

Miałam co jeść, gdzie spać i dostawałam prezenty na urodziny i Gwiazdkę - no to czego jeszcze można było chcieć?
Ano, takie to byly chyba czasy, ze dziecko to bylo troche takie zwierzatko domowe - napoic, nakarmic aby roslo dorodne , od czasu do czasu jakis bonus. Tacy rodzice jak Patri posadzani byli o rozpuszczanie swoich pociech. Moze i bylybysmy rozwydrzone ale o ile bardziej... zadowolone z siebie!


Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
-No to co pani Patrycjo, otwieramy prywatne przedszkole ze środków unijnych!
Aha?! A wiesz, ze mnie rowniez intuicja podpowiada podobne wyjscie dla Ciebie?
Albo, pani Patrycjo - jakas mala manufakturke? Kto wie, ile byloby chetnych na takie Anioly z masy solnej, szyc tez potrafisz... Gdybys rzeczywiscie zdecydowala sie na sprzedawanie czegos na aukcjach internetowych to zglaszam sie dobrowolnie do pomocy w rozpropagowaniu Cie w Niemczech ! Duzo tu mamy masowki, reczne robotki sa w modzie!

---------- Dopisano o 15:28 ---------- Poprzedni post napisano o 15:22 ----------

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
A gdzie jest Nebula? już powinna mieć neta, haaalo :<
No wlasnie? Gdzie ta Nebula?
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 16:23   #1555
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

wizyta u bonifratrów zaliczona ziolka wypije sama ochydne adek nie zamierza pic

Nebula ,Serena ?gdzie jestescie?

dziewczyny moze ktos dysponuje (pdf,skan,ksero?)książka ''mleko -cichy morderca''Kishare Sharma poszukuje jej i nic ...
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 16:29   #1556
kiczia
Raczkowanie
 
Avatar kiczia
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 66
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dopiero wróciłam do domu a już jestem zmęczona Właśnie przez to, że pozwoliłam na okopanie się zaległymi sprawami. Ale dzisiaj nie będę się kładła o 19 spać (tylko na 15 min a w praktyce na 3 godziny), ani marnowała czasu przed kompem.. Planuję dzisiaj jeszcze:
- posprzątać choć trochę
- ooo miałam pranie zrobić
- zacząć na serio robić Projekt (bo znowu zostało mi mało czasu!) i przygotować się na jutrzejsze zajęcia
- chciałabym poćwiczyć, ale nie wiem czy będę miała czas i warunki...
__________________
przeciąg trzaska złudzeniami...
kiczia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 16:43   #1557
Gomra
Zakorzenienie
 
Avatar Gomra
 
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 12 709
GG do Gomra
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

To jest idalny watek dla mnie. Przygarniecie mnie? Nigdy nie umiałam nazwać tego, co jest prawdziwym moim najgorszym zmartwieniem osobistym. Szukałam wiele razy, czy ktos tez tak ma jak ja ale nie znajdowałam odpowiedzi.

Zawsze tłumaczyłam sobie moje zachowanie zwykłym lenistem, brakiem silnej woli a teraz widzę że tak naprawdę to jest problem o wiele głębszy, zawierajacy się gdzies tam z dziecinstwa. I jak widać wiele osób ma ten sam problem wieć jakaś dziwna nie jestem.

Moje odkładanie na później tyczy się kazdej dziedziny życia, zamiast posprzatać rano, gdzie nie mam jeszcze tyle do roboty, czekam do wieczora, dziecaki zdązą nabałaganić, a w konsekwencji nie chce mi się tego ogarniac. Często zostaje do dnia następnego. zawsze jakies wytłumaczenie sie znajdzie.

Najgorsze jest to, że ok kilku lat prubuje bezskutecznie schudnąć, i tak przez 4 lata spadło tylko 10 kg, a chciałabym jeszcze 15 zeby ważyc te 60 kg. Zaczynam a poziej cwiczenia odkladam na dzien nastepny i nastepny, efekty marne.

To co muszę , to robię ale ciężko mi sie zebrac. Mój największy wróg- komputer.

A wiec ustalam sobie plan działania. Choc próbowałam juz tego, i srednio wychodzilo.

Za chwilke rozpiszę sobie wszystko i postaram się tego trzymać.

Edytowane przez Gomra
Czas edycji: 2012-11-26 o 16:49
Gomra jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 18:55   #1558
marzycielsko_realna
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 43
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Cześć niedzielnie!



Ekhm, ekhm! Powiedziała to change, która odznacza się tymi samymi cechami, ale oczywiście dostrzega je tylko u innych, a u siebie bagatelizuje...



Di, zdrowia, zdrowia i po trójnasób zdrowia! Mam też nadzieję, że udało Ci się choć częściowo spędzić niedzielę tak, jak planowałaś i teściowa nie uprzykrzyła Ci nazbyt tego dnia



Jeśli chodzi o samą istotę pracy i współpracy, to się nie wypowiem, ale... Myślę, że dla prokrastynatorów jest coś pociągającego w sprzątaniu (o ile oczywiście już zaczną ). Sprzątanie daje wymierny, relatywnie szybki efekt - natrudzisz się, ale widać skutki i można się dowartościować. Dlatego ja np. często układając sobie plan dnia na sobotę, sprzątnie daję z rana, a np. pisanie jakiejś pracy na wieczór. Siedząc przy wypucowanym biurku i wiedząc, że sama je do takiego stanu doprowadziłam, mam więcej wiary, że także i inne zadania uda mi się doprowadzić do końca - choć w ich wypadku ów "koniec" nie jest już tak jasno określony



Lasub, tak bardzo mi Ciebie szkoda . Jesteś taką mądra, ambitna i tak bardzo wytrwała w tym, co robisz, a życie ciągle nie tylko nic Ci nie ułatwia, ale i wciąż dorzuca nowe kłody pod nogi. Masz prawo być zmęczona, rozdrażniona, masz prawo byś smutna i zła. Jedyne co, to może powiedz TŻtowi, że nie wszystko, za co on obrywa, tak naprawdę jest jego winą (o ile faktycznie nią nie jest, bo tak zrozumiałam - że ma on swój wkład w Twój podły nastrój, ale składają się na niego też inne sprawy)?

A co do zmian "fizycznych", to w sumie może możemy wspólnie nad nimi pomyśleć? . Ja się ostatnio trochę zaniedbałam - mam 163 cm i niedługo moja waga będzie podobna do dwóch ostatnich cyfr wzrostu . Żeby było gorzej, ja z natury jestem cienkokostna (?) - w sensie, że mam małą twarz, wąskie ramiona, naturalne wcięcie w talii (w sensie, wąska w żebrach jestem ) i widać te kilogramy na mnie okrutnie; widać, że jestem obtłuszczona, sadełko się wylewa, a nie np. mam mięśnie albo jakąś taką masywniejszą budowę ciała. Więc choć może nie jest to numer jeden na mojej liście priorytetów, jeśli planujesz jakąś dietę/ćwiczenia, to mogę się dołączyć - z kimś zawsze będzie mi łatwiej



Właśnie z tym sportem to jest tak, że ja zasadniczo średnio lubię się ruszać... A jak już lubię, to to wcale nie jest taki proste to zorganizowania (np. kiedyś uczyłam się pływać na desce i mogłam to robić całymi dniami... ale gdzie ja w centralnej Polsce będę to robić? na basenie? )



Tygrysku, ja też myślę, że to warty pociągnięcia trop. Wprawdzie sama z siebie jakoś nie dokładam sobie wybitnie zadań, ale widzę po sobie, że jak mam ich więcej, to mniej myślę, rozdrapuję, mniej się nad sobą pochylam. Może Twoja podświadomość też dostrzegła taką zależność i teraz nawet bez Twojej wiedzy pcha Cię do coraz nowych aktywności? Może tak, jak ja się uwarunkowałam na robienie "dobrego, pewnego siebie wrażenia", bo mi się to niejako "opłaca", tak Ty uwarunkowałaś się na "aktywność", bo Twój mózg też widzi, że mu się to "opłaca"?





A ja dzisiaj naukowo, co nie zrobiłam w piętek i sobotę, muszę zrobić dzisiaj... Życie
Bardzo chetnie się przyłączę. Będzie nas trzy A w grupie raźniej.
__________________
-minimalizm,
-regularna nauka,
-walka z prokrastynacją,
-dbam o zdrowie i wygląd,
-zrzucam kilogramy.

TYM RAZEM SIĘ UDA!
marzycielsko_realna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 19:31   #1559
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

monilkaa-witaj
Konwalia11,
a propos ekstrawertyzmu i introwertyzmu to mnie zdecydowanie ''męczą'' ludzie.Bardzo lubię się z kimś od czasu do czasu spotkać, ale zbyt wysokie natężenie innych ludzi w moim pobliżu doprowadza mnie do skrajnego wyczerpania(dziwne...wiem )
Dilayla,
te ziółka chyba niezbyt dobre, nie?
Kiedyś moja matka wynalazła skądś miksurę od Bonifratów i jak spróbowałam to aż mi się buzia wykrzywiła(a raczej nie należę do delikatnych dziewczątek, które na widok cytryny piszczą).
kiczia,
proponuję żebyś ściślej określiła swój cel np.posprzątać w jednej szafce.
Nie chodzi o to,żebyś tutaj rozpisywała to szczegółowo, ale żebyś nabrała świadomości, co konkretnie chcesz zrobić. Sama czasem wpadam w taką manię, że ''pouczę się francuskiego'', ale jak dochodzi co do czego to nie potrafię się zmobilizować, żeby wybrać konkretną partię materiału i w efekcie często nie robię niczego.
Gomra,
stosowałaś jakąś dietę albo ćwiczenia?
marzycielsko_realna,
czy masz konkretny cel w zakresie własnej sylwetki?

Moje cele dotyczące własnego ciała obecnie brzmią niczym wyprawa w komos.Rozmiar 36 i mini plus kozaki są poza moimi możliwościami(fizycznie tylko, mentalnie już się przestawiłam).W związku z tym, że tak mocno pragnę rzucać facetów na kolana(i samą siebie przed lustrem również) to dzisiaj poczyniłam odpowiednie kroki w postaci:zjedzenia śniadania(owsianka), drugiego śniadania(razowe pieczywo i warzywa), obiadu w płynnej postaci(1/2l soku warzywnego) oraz kolacji w postaci rosołu z kluseczkami(na diecie...).Za 2 godzinki mam zamiar poćwiczyć te mityczne 15-20 minut.

Co dzisiaj w planach?
-poświęcenie 3h na academic writing
-wizyta w bibliotece
-wizyta na poczcie
-wizyta w szkole policealnej
-2h pracy

-1h francuskiego
-15 minut ćwiczeń
-integrated skills(zrobić przynajmniej 1/3)
-recenzja książek na blogu
-przygotowanie korków na jutrzejszy dzień
-zero słodyczy

Większość udało się zrobić, więc lecę dalej, żeby dokończyć resztę.
Dzisiaj dowiedziałam się, że mój uczeń został wytypowany do konkursu języka angielskiego, więc zaczynamy wyścig z czasem, żeby zajął jakieś dobre miejsce.

Może jeszcze późnym wieczorkiem wpadnę, żeby się ''rozliczyć'' w planu.

Przyłączam się do pytania:gdzie jest Nebulka i Serena?
Miłego wieczoru
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-26, 19:40   #1560
kiczia
Raczkowanie
 
Avatar kiczia
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 66
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
proponuję żebyś ściślej określiła swój cel np.posprzątać w jednej szafce.
Nie chodzi o to,żebyś tutaj rozpisywała to szczegółowo, ale żebyś nabrała świadomości, co konkretnie chcesz zrobić. Sama czasem wpadam w taką manię, że ''pouczę się francuskiego'', ale jak dochodzi co do czego to nie potrafię się zmobilizować, żeby wybrać konkretną partię materiału i w efekcie często nie robię niczego.
Ojoj sprzątanie w szafkach to już wyższa szkoła jazdy, ja mam grubą warstwę kurzu na sprzętach i mnóstwo fafocli wdeptanych w dywany A na takie sprzątanie trzeba mieć więcej czasu, bo próbowałam już takie coś stopniowo sprzątać, ale zanim skończyłam wszystko, brud był już z powrotem, nawet się nie nacieszyłam porządkiem... W sumie z tym mam największy problem, a jak np próbuję zacząć sprzątać o tej porze, kiedy wszyscy domownicy są, to słyszę, że przeszkadzam w odpoczynku innym, a pomóc mi już nikt nie chce... Chociaż wielokrotnie prosiłam o taką pomoc, kilka razy ktoś coś poskładał, ale to kropla w morzu potrzeb.
__________________
przeciąg trzaska złudzeniami...
kiczia jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:30.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.