|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1831 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 183
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Melduję się. Ostatnio jestem wykończona. Kiepsko śpię i jestem cały czasy zestresowana - ale to tylko ostatnie dwa dni, więc na razie jestem tylko trochę wytrącona z równowagi. Kiepsko mi się myśli.
Ale zaczęłam też trochę porządkować swoje życie (znowu zrobił się bałagan). Chwilowo uporządkowałam finanse (aplikacje telefoniczne bardzo pomagają!), zaczęłam się pakować (pojutrze jadę do Chin!), a oprócz tego... zatłukłam mysz patelnią.
|
|
|
|
#1832 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Czytam sobie blog Pasterskiego i kliknęłam na artykuł o tym dlaczego nie powinno się oglądać telewizji...ee, już to slyszałam. No ale czytam...czytam...nagle odwracam się w stronę grającego telewizora. Patrze: Mam włączony TVN a tam zapowiedź następnych Rozmów w Toku...koleś umalowany jak baba, w rurkach i z nerdami na nosie, który całym sobą mówi: "jestę hipsterę"
Ja pierd**ę...na kiego grzyba mam włączone to pudło, w dodatku na programie, w którym pokazują jakichś pajaców A wcześniej wiadomości - jeszcze większy, sejmowy cyrk, planeta małp po prostu... Wyłączyłam. Ogłaszam TYDZIEŃ BEZ TV. Od dzisiaj od 16:40.
__________________
|
|
|
|
#1833 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
kocurko u mnie ten numer nie przejdzie,na szczęscie ja mam do towarzystow Dorę ,Diego Fifi itp
więc nie jest tragicznie
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
#1834 | ||||||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć!
Nie mam czasu i padam na twarz. Ale kilka wniosków z obserwacji: - współpracuję teraz z pewną osobą, która drażni mnie swoim sposobem bycia, ale jej podejście do pracy mi imponuje: co ma być zrobione - robi. Robi od razu, od razu się dowiaduje, zbiera informacje, analizuje, wyciąga wnioski, powstaje szybko widzialny rezultat jej pracy. Naprawdę pcha do przodu to wszystko. Szok. Chcę nauczyć się z obserwacji (nie przejmując innych cech )- niestety znalazłam się w sytuacji, w której ktoś traktuje mnie protekcjonalnie. Okropność. Nie bardzo wiem, jak się zachować, tak bardzo kłóci się to z moim sposobem bycia. Jednocześnie nie mogę się przeciwstawić temu z racji specyficznego bon tonu. Zachowuję resztki godności, choć mam ochotę robić miny i stale "nie dowierzać, że to się dzieje". Dobre jest to, że nie zaburza to mojego poczucia własnej wartości. Pewnie dlatego tak silną mam wewnętrzną postawę dystansu wobec tego. Cytat:
Choć z tyłu głowy czai się myśl, że to zbiorowisko papierów i rzeczy czeka. Fajnie, że tak metodycznie do tego podchodzisz. Cytat:
Cytat:
![]() Cytat:
Ale chętnie będę podziwiać i uczestniczyć w rozmowie, a nawet może jakoś się przełamię... Cytat:
Cytat:
Dzięki za nr konta, zrobię co trzeba z nim. Napisałaś: Moją wartość określa się poprzez to czego nie robię dobrze, a nie poprzez to co udaje mi się ogarnąć. A jak Ty określasz swoją wartość? Przez pryzmat innych - wyłącznie? Na czym ją budujesz? Ważny jest obraz Ciebie zbudowany przez Ciebie na własnych cegłach, nie na cudzych sądach. Trudne, ale możliwe, krok po kroku. Możesz o czymś zapomnieć, może Ci się nie udać, mimo tego - wszystko to, co zaszło -jest, zdarzyło się, jest ważne. Możesz czuć żal, szukać usprawiedliwienia, czuć się źle - ale otrzepać się i działać dalej. Cytat:
5 lat - mieszkanie w akademiku 1 rok - mieszkanie z TŻtem w wynajmowanym pokoju w mieszkaniu 1 rok - mieszkanie z mężem w wynajmowanym mieszkaniu 2,5 roku - mieszkanie we wlasnym m Nie tworzyłam w swojej głowie planu, jak to będzie wyglądać, lecz obserwowałam, jak sytuacja się rozwija, jakie są aktualne możliwości, moje/nasze potrzeby oraz określałam bilans zysków i strat na dany moment. Liczyłam wyłącznie na siebie w swoich planach, choć uzyskałam od rodziców ogromną pomoc - zawsze zaskakującą, niespodziewaną i wspaniałą - ale nie uwzględniałam jej. Mam kredyt (prawie 2,5 razy taki, jak ten, o którym wspominałaś), mieszkanie niewielkie, nie w nowym budownictwie... ale rzadko kiedy odczuwam dyskomfort z tego powodu. Ważne jest dla mnie to, że jest to moja przestrzeń i że jeśli wszystko pójdzie ok., to nie będzie to trwało aż tak długo, jak mam w umowie kredytowej zapisane. Koszt miesięczny nie wzrósł po zakupie mieszkania - jeśli stać mnie było na wynajem, to stać mnie na kredyt, więc w ogóle się nie wahałam. Każdemu według potrzeb, ale trzeba by oddemonizować pewne tematy. Cytat:
Wow, ale perspektywa! |
||||||||
|
|
|
#1835 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() Dołączam do klubu "jedzeniowego" - porypało się to u mnie ostatnio. jeszcze na wadze tragedii nie ma, ale już czuję ucisk w ubraniach, brzuch znów wystaje.No i wiem co jem - wpadają słodycze, krakersiki; rano nie chce mi się robic zdrowego śniadania. W każdym razie alarm zaczyna mrugać... grey-cat - trzymam kciuki za wyprawę Nebulko - pisz - tu lub w klubie codziennie, możesz się nie odnosić do naszych rad, postów, ale PISZ. wylewaj ten szlam, nie tłamś go w sobie. ---------- Dopisano o 18:27 ---------- Poprzedni post napisano o 18:18 ---------- Nadrabiałm Wasze posty od rana, czytając kłębiło mi się mnóstwo odpowiedzi, a teraz pustka w głowie ![]() ale się postaram: Patri - zawaliłaś z workiem. i co? I trudno. (woda na młyn admirała origami znam, oj znam!). jeszcze przypomina mi się z wykładów o asertywności - nie trwaj w poczuciu winy, tylko zmień to w poczucie odpowiedzialności ---------- Dopisano o 18:38 ---------- Poprzedni post napisano o 18:27 ---------- czerwieclipiec - tym bardziej podziwiam "papierologię" /doświadczenia podobne do emilkowych mam/ też ekshibicjonistycznie opiszę moją drogę do własnego "m" /nie chcę nic udowadniać, co najwyżej zapewniam, że jak już sie osiędzie na swoim, to ciężar tych wcześniejszych lat bleknie): 5 lat-akademik (w tym 1 rok w 4-os pokoju - o dziwo, mieszkało sie nieźle) 4 lata - powrót do rodzinnego domu (mieszkania) i siedzenie na tak zwanej "kupie" (i ciułanie kasy) 2 lata - po ślubie - u teściów w mikroskopijnym pokoju (męka! strasznie "nie u siebie" tam się czułam, choć ludzie w porządku byli) 3 lata - swoje M. ps /tak, jestem starsza od wątkowej "średniej" /
Edytowane przez Aper Czas edycji: 2012-12-12 o 18:40 |
|
|
|
|
#1836 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Rozkładam się, moje gardło nie wytrzymało amplitudy temperatur. I właśnie wypadło mi spędzenie doby poza domem. Nie mam nawet chwili, żeby poodpisywać, ale wrzucę listę, skoro Tygrys tak pozytywnie na nie reaguje.
![]() Zrobione dziś: * zakwas na barszcz świąteczny * przygotowanie paczki wymiankowej (3) * szkicowanie ogrodu * tłumaczenie przepisu na szarlotkę na angielski * spacer na pocztę* mail do T. * odwiedziny u babci
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume! Edytowane przez czerwieclipiec Czas edycji: 2012-12-12 o 19:21 |
|
|
|
#1837 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Aper a moze przygotowuj zdrowe posiłki dla młodego ?i podłączaj się do jego menu
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
|
#1838 | |||||||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Cytat:
Wklej coś swojego. Ja jestem w posiadaniu 10 gazetek o decoupage i gąbek na patyczkach do nakładania, hm, czegoś tam... A co miały nie dotrzeć, w bezpiecznych rękach były ![]() Cytat:
Wiesz różne rzeczy się zdarzają i nie są one podstawą do kilkudniowego milczenia... Wtedy zawsze zbierają się jakieś urazy między partnerami i wrzodzieją. Nie znoszę takich sytuacji. Powiedział, że osób z dolegliwościami takimi jak moje nie wolno wyręczać w najdrobniejszych nawet sprawach (??). Rozumiem, że zawaliłam sprawę z workiem, ale wielu spraw nie zawaliłam, mimo to właśnie ten jeden mały osrany element definiuje mnie w jego oczach? Super. Cytat:
![]() Tygrys, jesteś mocno fajna, mocno mądra, robisz moc ciekawych rzeczy i masz w sobie ciepełko i energię. Jakaś przygaszona mi się zdawałaś kobieto. Sama byłam zestresowana sprawą zabierania głosu. Powiem Wam w sekrecie, że pilnowałam się mocno, żeby nie utożsamiać opinii o książce innej niż moja z atakiem na moją osobę. Wiedziałam, że jestem w towarzystwie osób rozumiejących wiele i czułam się dzięki temu lepiej. Takie małe przesunięcie punktu z siebie na środek pokoju, w którym krzyżowały się opinie. ![]() Halimaa, zaczęłam czytać Berna, gość jest genialny, uśmiać się można po pachy! Cytat:
Być może gdybym worka dopilnowała, to znalazłoby się coś innego do wytknięcia. Cytat:
Padło dużo generalnych uwag na temat mojego podejścia do życia - niepoważnego podejścia. Śpię całe dnie, no i wszystko co nie jest na jego głowie jest na niczyjej głowie. Nie zarabiam, nie płacę rachunków, nie interesuje mnie nawet co kiedy jest do zapłaty... Wszystko się kręci wokół pieniędzy. Ponieważ nie zarabiam wystarczająco dużo, żeby dac mi spokój, nie wolno mi dać spokoju. Źle jest, że śpię, źle jest że ... uwaga uwaga... jestem radosna!!!!! Bo jest ktoś kto żyje realnym życiem, utyrany po szyję, nie ma czasu na radości i zaniedbania, bo od niego zależy przetrwanie rodziny. Trudno nie przyznać mu racji, ale trudno tez czuć się dobrze z takim podsumowaniem. Może teściowa była lepsza, rzuciła konkret. Powiedziałam jej, że jest taka ułożona, wszystko na czas, dopracowane. Powiedziałam, że można sie od niej uczyć. Ona odparowała, że takim się trzeba urodzić. Wniosek? Nie warto się starać nawet - ideały niedoścignione. Dla mnie niedoścignione, dla mnie, która ciągle goni, chce trzymać kilka srok za ogon, co raz się potykam i padam, no bo tak już jest... Nie wiem co jeszcze mogę dodać. Chyba tylko to, że moje wnioskowanie o własnej wartości na podstawie opinii innych jest do zmiany i to koniecznie! Zdanie innych (jego) jest dla mnie tak ważne, ten jeden nieszczęsny worek jest cięższy niż wszystkie pozytywy na drugiej szali. Czy kryje się za workiem coś czego ja nie widzę? Za workiem kryje się brak mojej pracy - dochodu, którym wsparłabym TŻ w opłacie za wynajem, w innych opłatach, najlepiej na pół. Za workiem kryje sie brak mojego poczucia wartości - wszystko co robię, małe kroki - okazują się niczym w świetle potrzeb. Nie stoję na wysokości zadania, jak ostatniemu nieudacznikowi daje się ślimaki do pilnowania, a one fiuuuu i już ich nie ma! No czego się spodziewać, skoro nadzieje wszystkich na znormalnienie już zawiodłam? Cud uważności i może uda się przeczekać to życie aż wreszcie szlag mnie jasny trafi. Cytat:
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|||||||
|
|
|
#1839 | |||||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
wszystkie sprawy przychodzące załatwiała od razu. Cytat:
Ja też Cytat:
---------- Dopisano o 20:58 ---------- Poprzedni post napisano o 20:50 ---------- Cytat:
Bajki są fajne![]() ---------- Dopisano o 21:07 ---------- Poprzedni post napisano o 20:58 ---------- ![]() W domu mam tylko taki mini telewizorek używany przez tż na wypadek ważnego meczu Sama z siebie nigdy go nawet nie włączyłam przez te 3 lata jak tu mieszkamy. I wiem o czym piszesz z tym cyrkiem - jak odwiedzam mamę i ma włączone TV (TVN najczęściej: dno i 100 metrów mułu - kiedyś Wam pisałam o "paraserialu" nadawanym o 19, którego tematem przewodnim był opis tego jak ojciec wykorzystywał nastoletnią córkę) to najpierw mi opada szczęka, a potem budzi się we mnie agresja. Oni normalnie gwałcą ludzi przez uszy i, co gorsza, ci ludzie nawet tego nie zauważają A z drugiej strony, bardzo szybko można się w to wciągnąć. I strasznie szybko zatraca się wrażliwość i zdrowe podejście do prezentowanych tematów.A co do ważenia się - miałam odpisać, że odstawię wagę jak tylko schudnę poniżej 50kg - i jak wróciłam do domu i na niej stanęłam to było 49,5, pewnie od tego biegania za autobusami ![]() ---------- Dopisano o 21:13 ---------- Poprzedni post napisano o 21:07 ---------- Cytat:
Jaki Ty znowu ogród szkicujesz?Moja lista z dziś (sorry że tak małpuję )- pracowałam pilnie ![]() - lekcja francuskiego - zakupy: cienie Inglota, farbki i klej do decoupage'u, frezje - zakupy przyziemne i dźwiganie tychże - wizyta w księgarni: napaliłam się na książkę "Uważność" - o tym, surprise! , jak nauczyć się być uważnym, ergo: szczęśliwym- jeszcze muszę mycie łazienki zaliczyć, ale bez obaw że może tego nie zrobię; już tż mnie dopilnuje
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|||||
|
|
|
#1840 | |||||||||||||||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Co za ONI umawiają wizyty? Co z tym psychologiem, z którym rozmawiałaś przez skype? Mimo, że na to nie wygląda, Twój stan jest przejściowy... Zafiksowałaś się na wadze, wyglądzie. Nie ma nic wazniejszego w otoczeniu, coś co ściągnęłoby mocniej Twoją uwagę? Wiesz miałam koleżankę, była z nami na wyjazdach w Chorwacji. W pewnej chwili coś jej się odkręciło i zaczęła jeść, wymiatać z lodówki co tam znalazła, jeść mimo, że nie była głodna, jadła i puchła, pokazywała spódniczki, w które już się nie mieściła, mimo to ciągle jadła. Nie działały na nią zakazy, piękne słowa, mądrości ludowe, nic na nią nie działało. Jadła kolację w domu, potem szła z nami do dyskoteki i tam zamawiała kolację numer dwa! Jej przyjaciółka sama ratowała ją przed nią. Napluła jej raz do kolacji! Powiedziała: jeśli naprawde jesteś głodna, nie będzie ci to przeszkadzało. Nie zjadła. (Fuj!) Wiesz co na nią działało? Podtykanie jej różnych rzeczy. No masz, jedz, zjedz. I to zjedz i to i to i to i to. Włączał jej się jakiegoś rodzaju bunt. Gdy zabraniałyśmy jej jeść - jadła, gdy podtykałyśmy jej, broniła się. Była pozytywnego usposobienia i w dwa miesiące udało jej się wyjść z tego dziwnego kołowrotka, zaczęła chudnąć. Chyba zakochała się wtedy i jedzenie straciło na... atrakcyjności? Sama miałam przejścia z bulimią przez dużo lat... Mnóstwo czasu moje życie kręciło sie wokół jedzenia. Moja matka mnie odchudzała całe życie. Pierwsze słowa akceptacji, w które uwierzyłam pochodziły od obecnego TŻ. Przy nim dopiero zaczełam swobodnie oddychać i chyba pisałam juz o tym zbyt dużo razy... Z wymiotowaniem pożegnałam się wraz z postanowieniami noworocznymi, następny rok wymiotowałam 2 razy, w święta jedne i drugie... Ale Ty nie wymiotujesz, może to lepiej. Cytat:
Nie widać tego po Tobie w świecie realnym, widać Twoja glowa produkuje Twój stan bardziej niż życie.... Cytat:
Cytat:
Może nie potrafisz siebie zaakceptować jako kobiety - z ciałem - nie dziewczęcia szkieletu? Wszelkie rady na nic się zdają, bo może jesteś przewrotnym typem, który odbije niczym piłeczkę wszelkie rady, myśli, wnioski, będzie grzęznąć z bagnie i nie próbowac z tym nic zrobić. (Jak ja z pracą). Może jest to dla Ciebie samej za trudne? Musisz znaleźć pomoc Nebula, bez względu na to co Ty na to! No własnie cytat poniżej... Cytat:
![]() Po akcji z workiem tez jestem gotowa sprasować się na miazgę, ale... tli się mały płomyk w tym, że dużo spraw zmieniłam w swoim życiu na lepsze. Że mam porządek w szafkach, a nigdy nie miałam. Już samo to dla mnie samej świadczy o jakimkolwiek kroku do przodu w moim rozwoju. Nawet jeśli ten worek był bardzo ważnym symbolem odpowiedzialności to przyznaję - zawaliłam, ale to nie jest powód, żeby wysyłać mnie na stryczek, prawda? Cytat:
Pewnie w pierwszym odruchu odrzuci je jako niedorzeczne. Wiele prawdziwych psychologicznych teorii okazywało się być prawdziwymi dopiero po jakimś czasie, gdy świadomość była gotowa te prawdy przyjąć. Cytat:
Wiele zostało Ci jeszcze doktoratu? Kobieto, wyszłas za mąż dopiero co. Gdzie jest ta radość, miesiąc miodowy, wspólne ustalanie wspólnych spraw o wspólnej przyszłości? Tak mi się daje, że to daje wiele radości. Cytat:
Cytat:
Czasem rodzina jest tak samo pomocna jak my tutaj(, albo wręcz przeciwnie) - wiemy, że jest nie tak, ale nie wiemy jak Nebulkę z tego wyciągnąć... Ja nie dostałam wsparcia od rodziców, doprowadziłam się do takiego stanu, że ...same wiecie. Psycholog i leki, to pierwsze po co powinna sięgnąć, zeby sobie samej pomóc. Tak myślę. Cytat:
Cytat:
Trzymam kciuki za powodzenie tej misji. ![]() Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Tak, woda na młyn...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-12-12 o 21:28 |
|||||||||||||||
|
|
|
#1841 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
No i....może coś wkleję...ale jutro Mogę pokazać mój przybornik na długopisy, bo go bardzo lubię, a był moim pierwszym większym "dziełem" ![]() Nie wiem jeszcze co Ci odpisać Patri...więc odpiszę później ![]() Cytat:
Bo najśmieszniejsze jest to, że moje pudło tylko sobie grało, ale ja nie oglądałam większości tego co tam się pojawiało na ekranie...tylko tak, żeby mi jakieś dźwięki towarzyszyły. Nie wiem skąd się u mnie wziął tai wstręt do ciszy ![]() Co do wagi...wiesz, ja się trochę przeraziłam już w momencie kiedy zaczęłam zauważać z przodu 6tkę, a przyzwyczajona byłam do 5tki...ale to już od dawna, więc się zdążyłam oswoić. Ale za to kiedy ważyłam tą paczkę i zobaczyłam tyle wagi do przodu, to zaraz rozebrałam się do naga, wysikałam i dopiero znów się zważyłam - trochę mniej mnie przerażała ta liczba, ale i tak...tragedia No ale wszystko zależy od tego o której godzinie się ważysz - zawsze powinno się o tej samej porze, najlepiej od rana przed śniadaniem...albo najlepiej wcale się nie ważyć
__________________
|
||
|
|
|
#1842 | |||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Gupol
FYI, w tym momencie ważę 49 i pół (tyle, że zaraz idę wmiętalać, ale Kocur zabroniła mi się ważyć, więc od dziś to moja oficjalna waga będzie![]() Cytat:
Cytat:
![]() A tak na serio, Patri, czy poszukanie nowych uczniów wchodzi u Ciebie w grę? To chyba najprostsza metoda, żeby zarabiać więcej. A może intensywnie pouczyłabyś się angielskiego (chyba że już masz jakieś FCE czy coś) i dorzuciła to do swojego portfolio? Jakby co to mogłabym Ci może coś podpowiedzieć z czego się dokształcać i jak lekcje językowe mogą przykładowo wyglądać? No i, gdybyś zdecydowała się na jakiś egzamin, to byłby to dodatkowy atut w Twoim CV? Cytat:
Padłam . Cóż za niezwykle przyjemna osoba.Otóż to. Jak ktoś ma zawsze wszystko przemyślane i zaplanowane i odhaczone, to znaczy że jest nudziarz bez krzty fantazji, jak Twoja teściowa.
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|||
|
|
|
#1843 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Widzę, że wieczór na wątku bardzo płodny.
Ja piję piwo i pracuję ![]() Mam nadzieję, że efekt będzie do zaakceptowania... Choć jestem i bez piwa w takim stanie psychofizycznym, że podjęcie dowolnej decyzji związanej z tym, co robię, zajmuje mi dużo czasu, niezborna jakaś jestem... ---------- Dopisano o 21:45 ---------- Poprzedni post napisano o 21:38 ---------- A, zapomniałam, że i u mnie przyrost brzucha... Jem cukierki na potęgę... No trudno, zajmę się tym innym razem.
|
|
|
|
#1844 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#1845 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Może rzeczywiście czas odkurzyć radio (którego w ogóle nie mam zwyczaju słuchać ). Skoro porównujesz to do herbaty z cukrem...to znaczy, że powinnam się szybko odzwyczaić Wystarczyło mi kilka razy się takiej niecukrzonej napić (z lenistwa - nie chciało mi się brudzić łyżeczki ) i teraz jak przypadkiem mi ktoś posłodzi, to nie jestem w stanie tego przełknąć - takie obrzydliwe mi się wydaje Jeszcze tylko oswoić się z niesłodzoną kawą...
__________________
|
|
|
|
|
#1846 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
A szanowny mały pan nie jada surowych warzyw, a z owoców zje tylko jabłka i banany. wiele podejśc, zawsze to samo "naciąga" go, wypluwa i "nie, nie,nie" ---------- Dopisano o 22:07 ---------- Poprzedni post napisano o 21:54 ---------- Cytat:
"Nowe przygody Kubusia Puchatka" - "stara" już byłam gdy na wieczorynkę po raz pierwszy leciał - wszyscy w domu oglądali, nie tylko ja mam ogromniasty sentyment. I cieszę się, że teraz na tapecie czasem kanał DisneyJunior, bo tam czasem można napotkać (szkoda, że synka, choć lubi "Kupusia" i ma maskotkę Prosiaczka[(ja się bardziej ucieszyłam, gdy dostał, niż on - to chyba w ramach niespełnionych dziecinnych marzeń], to jednak go ta akurat wersja przygód Kubusiowych jeszcze nie kręci....)Ale już jest "zarażony" - "układa" puzzle, ma Kubusiową pościel, a do telewizora podlatuje ze swoim Prosiaczkiem i "dopasowuje" do oryginału kwicząc z radości będzie dobrze, da matce niedługo oglądać |
||
|
|
|
#1847 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
adek ostatnio oszalał w temacie surowej marchewki je codziennie uwilbia tez jabłka,banana i kukurydze...paprykę...ogó rki zas kaszy np.jaglanej czy kuskus nie ruszy...ale szczwana mamusia(pchła szchrajka)odstawiła nabiał i robie mu mleko jaglane....migdałowe czy słonecznikowe i mam czyste sumienie
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
|
#1848 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Dzień dobry!
Pierwsza! ![]() Miłego dnia.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#1849 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Dilayla, Chrupki takie zwykłe, kukurydziane, bez dodatków. I tak, to jest coś co łaskawie zje rano do mleka na śniadanie. Kanapkami, jajecznicą wtedy gardzi, dopiero później je solidniejsze śniadanie. A o jogurcie, czy warzywach to wiesz ... - o poranku zapomnij.
Do ok roku szamał co widział, a potem zaczęły się "fochy". Ogólnie je wystarczającą ilość pożywienia (szama mięsko, serek żółty (białego choćby darli pasy - nie ruszy) brokuły uwielbia, itp, więc rośnie i z wagą nie ma problemu. Ale i tak temat jedzenia mnie dobija, bo nie powinno to tak wyglądać! |
|
|
|
#1850 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Z pizzy zjada brzegi, jej marzeniem jest torba słodyczy o każdej porze dnia i nocy, na kolację życzy sobie bułkę z masłem i z miodem, a jak miodu nie ma, to z samym masłem. No i parówki. Cieszę się, że chodzi do przedszkola... Przynajmniej tam zjada co podadzą, a raczej wiedzą czym dzieci karmić - mam nadzieję, ze wiedzą...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
|
#1851 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Patri
ja mam tendencję do powtarzania, że "wyrośnie", że "mu się zmieni" (i zachowanie i jedzenie) a co jeśli będzie gorzej? Hm....co do parówek, to też podaję - kupuję dla niego najlepsze jakie mogę dostać (z podanym składem, nie na wagę - zresztą z wędlin na wagę to czasem kupuje boczek, albo kiełbasy, innych od dawna się brzydzę w tych sklepach jakie mam w miasteczku) - czyli 95 % mięsa i bez fosforanów. Czuć w smaku, że są mniam Jak tam u Ciebie? Zneutralizowane wpływy admirała? (cholernie mi się spodobało to określenie) B-) Edytowane przez Aper Czas edycji: 2012-12-13 o 11:01 |
|
|
|
#1852 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
co za ONI umawiaja spotkania? - oni czyli psycholog i psychiatra. Nie moge zadzwonic i sie umowic na spotkanie, nie wiem nawet z kim, czekam na przypisanie do lekarza. Niestety, za duzo osob ma problemy w glasgow bym ja, bezczelnie mogla prosic o pomoc wczesniej niz inni potrzebujacy. po tej ostatniej wizycie powiedzial mi, ze to zajmie pare tygodni. owszem, mozna bylo znalezc odniesienia do mojej wagi, poniewaz poznalysmy sie gdy juz mialam +10 kg na koncie. nie, nie jeden jak sie 'podsmiewujesz' pod nosem . Nie mam co prawda 20kg nadwagi, ale nadal slusznie sie roznie od poprzedniej mnie i to jest dla mnie problem. jak najbardziej jest to obsesja. Wynika z tego, ze nigdy nie mialam silnie rozbudowanego poczucia wlasnej wartosci. uzaleznialam moje samopoczucie od tego czy ktos mi zwrocil uwage, czy powiedzial komplement ( chociaz nigdy nie naucyzlam sie ich przyjmowac). Nie istnieje cos takiego jak wartosciowa ja, bo nigdy nikt mnie nie nauczyl jak sie tak czuc. Nie wiem co znaczy byc pewna siebie, wystarczy ze smieciarz mi powie, ze jestem smieszna, albo 'czego tu kur...wa idziesz' i juz moge cierpiec caly dzien, ze ktos mnie tak potraktowal. bo pewnie wtargnelam na jego teren, pewnie zrobilam cos strasznego blablabla... jednym zdaniem jest w stanie mnie przekonac, ze powinnam byc w innym miejscu, ze robie cos niewlasciwego i powinnam za to pokutowac. co do kontroli - nie wiem jak jest. bardziej chodzi chyba o to, ze jestem na tyle slaba, ze nie potrafie sie powstrzymac. Latwiej mi bylo rzucic papierosy niz to jedzenie. nie umiem przestac, a jak nie umiem przestac to sie karce, za to ze jestem za slaba. Ale nie umiem znalezc przyczyny dlaczego w ogole to robie. zauwazylam, ze zarowno na radosci jak i smutki reaguje tak samo - zapychajac sie czym popadnie. czemu na radosci? nie mam pojecia. po prostu nie umiem znalezc odpowiedzi na to pytanie. Emigracja - plusy i minusy nie zadzialaja. poki co nie mam wyboru. Nie stresuje sie za bardzo brakiem kasy, mam rezerwe w postaci rodzicow, chociaz tutaj dochodzi moja upartosc i chec radzenia sobie samej. Zawsze wiem, ze mam ich w zanadrzu, wiec niejako mam psychiczna sluze spokoju, ktora oddziela mnie od totalnego stresu. Niestety, ta wlasnie rodzina jest dla mnie tak wazna, ze lepsze zycie za granica nie jest w stanie mi wynagrodzic biedowania z nimi razem. Jednak tutaj zwycieza poki co rozsadek, bo nadal tutaj jestem i nadal pracuje...marnie bo marnie, ale zawsze do przodu. to jest chyba po prostu staly czynnik, ktory mnie dobija. mialam jednak nadzieje, ze jak maz przyjedzie, to zalagodzi efekt. Niestety tak sie nie stalo, jest nawet gorzej... Nie, moj znajomy wzial kredyt razem z rodzicami, bo on zarabia jakies 1500 ? brutto. Sadze, ze takie rozmowy maja sens, ale jestes tak silnie emocjonalnie zwiazana z niektrymi agrumentami za i przeciw...albo raczej powinnam powiedziec, z tym co jest sluszne i nie w tej sprawie, ze ciezko bedzie Ci podejsc do tego tematu na chlodno i zauwazyc w niej pozytywy. ciezko o cierpliwosc...wiem o tym. przyklad ode mnie - chcialam kosmicznie chcialam miec dziecko jakis rok, dwa lata temu. pisalamo tym tutaj... teraz? juz go nie chce, nie czuje ze powinnam. minelo. Nie wiem kiedy przyjdzie ponownie. Patri o tym chyba pisala. albo czerwieclipiec. tak, bardzo dziekuje za odzew. pomaga, mimo wsyzstko
Edytowane przez Nebula Czas edycji: 2012-12-13 o 13:06 |
|
|
|
|
#1853 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
a tak poza tym to trzeba mi kopa w dupę - DO ROBOTY!
w planie: -odkurzanie -nakarmienie i ułożenie Bestii na drzemkę (o niebiosa ![]() -mycie włosów -Żaba ustalenie projektu do pracy i zrobienie szablonu (i czuję jako wprawny prokrastynator, że dziś to późno pójdę spać - ale, ale! a może uda się sprawnie?) -sprawozdanie i jeszcze takie tam pierdółki, no wiecie miotanie się codzienne. Mam w notesie listę "świąteczną" - czyli co chcę mieć zrobione i niestety, czarno to widzę. Brakuje mi czasu (albo źle go planuję?). Zamiast robić cokolwiek, zacząć od drobiazgów, to od razu rezygnuje, i czuję obrzydzenie, by to zrobić a jednocześnie mnie "uwiera".To może się zdeklaruję: z listy "przedświątecznej" -ułożenie szuflady z bielizną (wyszukanie rajstop pod spodnie) -wyczyszczenie podajnika w pralce -przejrzenie jabłek. gorzkie żale -cd 1)Zasuszyłąm storczyka tzn może z niego w ogóle coś będzie jeszcze, ale kwiatków już nie będzie - pąki uschły?zgniły? a to dlatego, że "nie mam czasu/nie mam siły/mam ważniejsze rzeczy/zrobię to później" podlać kwiatów, przesadzać. jestem ich seryjnym kilerem (a tak kocham roślinki, jakby się kto pytał...).2)Chcę zaszaleć z ozdobami na swięta, ale: -nie będzie mi się chciało uprzątnąć ich w terminie i będą niczym wyrzut sumienia -"nie mam czasu" na pierdoły; czuję autentyczny żal, że sobie nie mam kiedy pokleić masy solnej, czy cuś /wiem, ze jest to po częsci "postawa męczennicy" - zamiast zaplanowac i zrobić w sensownym czasie to wolę się nad sobą użalać/ -nie wiem na co się zdecydować.... Edytowane przez Aper Czas edycji: 2012-12-13 o 11:34 |
|
|
|
#1854 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Parówki kupuje TŻ - podobno z szynki - nie dotykam się do tego. Wędlin nie kupujemy. Z mięsa jem kurczaka. Nie to żebym odrzucała inne mięso, ale inne sie u nas nie przewija. No może ryby jeszcze. Wpływy admirała? Chyba wszystko powoli wraca do normy, choć jest znacznie chłodniej niż przed tym spięciem i jak zwykle mam w sobie trochę żalu o to, że tak mnie odstawił przez taką bzdurę. Gdzieś tam cierpię na lęk przed odrzuceniem, dlatego tak trudno mi racjonalnie podejść do rzeczy, chcę się przypodobać, robić wszystko jak należy, a w razie pomyłki? Proszę bardzo. Doświadczam odtrącenia. Nie wiem czy u wszystkich ludzi tak się to odbywa. Czasem mam wrażenie, że mój związek to schemat w którym siedziałam jako dziecko - właśnie odtrącania za karę, nawet jeśli to co zrobiłam nie było celowe. No ale dobra, dosyć psychologicznych dywagacji. 11:30. Pora coś zjeść może. Pa. ---------- Dopisano o 11:32 ---------- Poprzedni post napisano o 11:30 ---------- KOP KOP KOP!!! Nawet 3 dostałaś! A końcówka Twojego postu, to znów ja... Lecę, później znów zacytuję Cię. Pa!
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
|
#1855 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Nebulko
przeczytaj, co napisałaś - masz tam wiele odpowiedzi: -poczucie własnej wartości -emigracja i rodzina pisałaś, że gorzej pracujesz, ale widać, że zdolności analizy i krytycznego myślenia żadna "zaraza duchowa" Ci jeszcze nie zeżarła. a na marginesie mówiąc ten znajomy i jego rodzina to z całym szacunkiem "szczery debil" by pchać sie w takie szambo. I nie, wcale mi takich ludzi (i poświecającej się rodziny) nie żal. ---------- Dopisano o 11:35 ---------- Poprzedni post napisano o 11:34 ---------- Dzięki Patri! |
|
|
|
#1856 | |||||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
zafiksowalam sie i to niezle. Nic nie jest w stanie mnie wytracic z tego glupiego myslenia nic po prostu. chyba musze je.bnac z calej sily w dno by mi sie cos w glowie poprzestawialo. cos cuzje, ze wczoraj wlasnie to mialo miejsce. pierwszy raz popelnilam gwalt na wlasnym ciele. (wywolac wymioty). tak dlugo probowalam, az sie udalo. dzis sie czuje dziwnie. nie wiem co dalej, poki co dopiero zjadlam sniadanie (mala kanapke...) troche sie boje jesc. moze za pare dni, ulozy sie na tyle, ze bedzie ok ? zobaczymy. ale nadal chodze wokol tematu, wiec chyba jest tak sobie :/ co rowniez zaobserwowalam, to to, ze jak nie jem nic to jest ok. jak zjem chocby okruszek, to leci lawina. nie umiem tej lawiny powstrzymac. musze sie tego nauczyc. bardzo dziekuje za historie o kolezance. dala mi duzo do myslenia. podsune pomysl mezowi, chociaz nie wiem czy to zadziala, bo bede wiedziec, ze on to robi na moje zyczenie. ale naprawde, dalo do myslenia. z okresem, w ktorym sie poznalysmy masz racje. trudno mi was winic za to jak mnie postrzegacie. trudno sie cieszyc, kiedy ma sie wrazenie, ze was maz kocha kogos kogo spotkal pare lat temu...oczywiscie on twierdzi, ze nawet jak bede wazyc 100kg to bedzie mnie kochal, bo kocha mnie na zawsze. i nigdy nikogo nie kochal, tylko mnie. to ja podbilam jego swiat, pokochal mnie za charakter, a to ze jestem ladna to mily dodatek. zawsze tak mowil. ale mi ciezko w to teraz uwierzyc. dlatego wyrzucam sobie, ze nie jestem taka zona jaka on chcial miec. musze zmienic to myslenie, ale znow dochodzimy do znanego - nie wiem jak. Tlumacze sobie caly czas, ze nie jest zle. patrze w lustro i mowie sama do siebie 'no zobacz, ladnie sie usmiechasz, masz ladne wlosy, paznokcie, nie jestes gruba, masz kobiece biodra, on cie kocha, jest super. robisz fajne rzeczy, mieszkasz z mezem, masz dobre zycie'. afirmacje nie dzialaja. jak grochem o sciane, za 5 minut leze i rycze w lozku ze zlosci na siebie, ze pozwolilam sobie na takie myslenie. nie mam juz sil do siebie, serio. jestem jak matka, ktora stracila cierpliwosc. nie zajmuje sie juz tym, bo juz nie wiem jak. co do mojej rodizny - niestety, zawsze rozmawialam z mama o tym co czuje, jak przezywam. teraz jestem zdana na siebie (i meza). Moja mama ma swoje problemy, z ktorymi nie umie sobie poradzic i ja nie mam prawa dodawac jej swoich. ona ulozy swoje, to moge sie przed nia otworzyc. ---------- Dopisano o 13:43 ---------- Poprzedni post napisano o 13:40 ---------- Cytat:
wiem, widze co jest nie tak...ale umiejetnosci mi brak.co do znajomego - moze i tak, chociaz oni wyszli z zalozenia, ze nie stac ich placic 2000mc za mieszkanie. nie wiem czemu az tyle placili, ale moze ceny poszly w gore, nie wiem...ja bym sie nie odwazyla brac kredytu, gdy w kazdej chwili moze byc kryzys jak w latach 20stych. ---------- Dopisano o 13:47 ---------- Poprzedni post napisano o 13:43 ---------- Cytat:
nie wiem czemu tak zle o sobie mysle. chyba dlatego, ze nigdy nie mialam problemow z ktorymi nie umialam sobie sama poradzic. zawsze bylam samowystarczalna, sama dochodzilam do rozwiazn, sama walczylam o lepsze rzeczy dla siebie i innych, sama radzilam wieloma dziediznami - studia, praca, organizacje studenckie, wlasne mieszkanie, samodzielnosc. To byly moje domeny. teraz... moze i jestem nadal samodzielna, nadal sama sobie radze w czescia rzeczy, ale jest COS z czym sobie nie radze i od 2ch lat nie umiem znalezc rozwiazania. to chyba boli najbardziej. nieumiejetnosc poradzenia sobie. brak silnej woli by odciac zupelnie takie idiotyczne zachowanie... ---------- Dopisano o 13:53 ---------- Poprzedni post napisano o 13:47 ---------- Cytat:
na czesc rzeczy odpowiedzialam juz przy cytowaniu innych osob, bo wasze pytania i sugestie sie powtarzaja...ale nie chcialam pominac Ciebie. Raczej wyemigrowalam, nie wiem czy znajde miejsce dla siebie po powrocie. jest jedno miejsce w ktorym chcialabym pracowac. ale tylko jedno. wiec...moze byc ciezko. a co do rodziny...to tak jak mowilam. moja mama ma teraz swoje zmartienia i raczej nie moge ich (ogolnie rodizny) zamartwiac soba dodatkowo. to nie jest fair, oni zasluguja na spokoj od czasu do czasu. i co prawda, dla mojej mamy nie ma znaczenia ile ja waze, ale ona 'gardzi' ludzmi, ktorzy nie potrafia kontrolowac jedzenia. nie wiem jak to opisac, ale jak ktos je za duzo to ona to komentuje. albo mowi, ze ona w restauracji odmowila zjedzenia czegostam, bo dba o linie. fakt...ma cialo 20-latki. i cale zycie o nie dba. i cale zycie widzialam jak ona o nie dba. czuje sie od niej 100 razy gorsza bo sie zaniedbalam. Nie chce by to zle zabrzmialo, bo ona nigdy sie z nikogo nie smiala, nie wytykala bledow itd. ale zawsze przywiazywala wage do tego, by jej posilki byly male, zeby nie jesc nic nadprogramowego i calkowicie usunac rzeczy typu frytki, pizze, makarony, wszystko co moze byc bardziej kaloryczne niz standard. ja tez taka bylam, a teraz juz nie potrafie. i dlatego mi zle wedle rozkazu, naprodukowalam sie za wsze czasy... ---------- Dopisano o 13:56 ---------- Poprzedni post napisano o 13:53 ---------- Cytat:
Mysz? :/ |
|||||
|
|
|
#1857 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
! Czasami kupuję sobie taką minipuszkę bonduelle i wyżeram łyżeczką, jest lepsza od czekoladyA co to mleko migdałowe? Brzmi smakowicie
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#1858 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć!
Lepiej nie będę pisać co u mnie ![]() Wciąż to samo - barki, kark, kręgosłup, nadgarstki mi wysiadają... byle się z tym uporać już szybciej i mieć to z głowy... Cytat:
A to, co napisałaś o mamie powyżej wreszcie mi osobiście rzuca bardzo jasne światło na Twój problem: masz wdrukowane, że jesteś wartościowa wtedy, jeśli jesz mało, świadomie kontrolujesz posiłki, unikasz nadprogramowych przekąsek i jesteś ponad nie! (myślę, że dodatkowe kilogramy w tym wszystkim to rzecz wtórna...) Napisałaś o "gardzeniu" - niekoniecznie wyrażonym wprost, ale przeczuwanym... czy to nie jest to samo uczucie, które masz względem siebie teraz? Czy nie patrzysz na siebie wzrokiem Twojej mamy (tj. w taki sposób, w jaki Ci się wydaje, że Twoja mama podchodzi do tych osób, które nie panują nad zachciankami ciała)? Jest takie zdanie z książki, do której jak wiadomo w całości mam sceptyczny stosunek, które mocno mnie dotknęło: "Kobieta o zdrowej percepcji, chociaż zrazu zgadza się poślubić naturalnego drapieżcę psychiki, przechodzi okres zagubienia duszy, wreszcie jednak pokonuje przeciwności, ponieważ potrafi dostrzec prawdę i zatrzymać ją w swiadomosci, a potem podejmuje kroki, by wyjść z trudnego połoenia. Teraz przed nia nastepny etap, jeszcze trudniejszy: wytrzymać straszliwy widok, znieść swą autodestrukcję i martwotę". (Biegnąca, s. 63/64). Ja osobiście mam problem, żeby w spokoju spojrzeć na rozpad czegoś, skonfrontować się z błędami, zobaczyć w pełni swoją słabość - bo jej w sobie nie akceptuję. Ale o dziwo taka konfrontacja, jak już się zdarzy, jest uwalniająca, bo jak się siebie z tym pakietem chociaż na chwilę zaakceptuje, to nie traci się energii na takie przeskakiwanie z jednego obrazu siebie (idealnego) do drugiego (bardzo negatywnego) - okupione napięciem, wewnętrznym konfliktem, niepogodzeniem, tylko przyjmuje tę sferę swojego działania jako fakt i można (tak mi się wydaje) łatwiej przejść do czynów zmieniających. Poczucie odpowiedzialności, zamiast poczucia winy. |
|
|
|
|
#1859 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() Nie ma to jak umiejętność cieszenia się drobiazgami Podobnie jak tygrys na początku tego filmiku (moja wczorajsza dobranocka, polecam ):http://www.youtube.com/watch?v=zHFYpHuERr0 Przy okazji można się dowiedzieć jakie mogą być tragiczne skutki przesadnego dbania o higienę ![]() Mój instynkt macierzyński na razie śpi i nic nie wskazuje na to, że ma się obudzić, ale jak tak sobie rozmyślam co jest fajnego w "mieniu" dzieci to możliwość codziennego bawienia się, wycinania, łażenia po sklepach z zabawkami itp. wydaje mi się bezapelacyjnym numerem jeden
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#1860 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Grey_cat - zazdroszczę Ci tych Chin...masz odwagę dziewczyno, jechać tak daleko
Ja się zapisałam wstępnie do organizacji studenckiej na zagraniczny wyjazd na praktyki - za tydzień mam przynieść wypełnione dokumenty ![]() Cytat:
Jest w Tobie Nebulko coś specyficznego. Kiedy się z Tobą przebywa, to ma się wrażenie, że jesteś najbardziej pewną siebie osobą w okolicy, przy tym energiczną, roześmianą...pomyślałabym sobie właśnie, że waleczną. A wewnątrz jesteś najwyraźniej bardzo wrażliwa. Starannie to ukrywasz ![]() Może Ty za bardzo starasz się grać kogoś innego? Zastanów się też nad tym...bo to bardzo męczące. Jeśli tak jak piszesz dalej, nauczyłaś się radzić sobie ze wszystkim sama, niejako nauczyłaś się też grać osobę super zaradną. Ciężko wyjść z tej roli i pozwolić sobie najzwyczajniej w świecie pomóc. Rozumiem Twoje poczucie dumy, jednak człowiek jest z zasady dość słabą istotą - nie ze wszystkim musi radzić sobie sam. Po to są też inni ludzie, żeby pomóc, wesprzeć. Pozwól się utulić i potraktować jak zagubione dziecko, wyjdź na chwilę z roli twardzielki...pogódź się ze swoimi słabościami. Bo wszyscy ludzie mają słabości i to nie jest nic złego! Powiedziałabym coś o swoich słabościach, ale za dużo ich jest, więc sobie daruję ![]() Cytat:
Ja mam różyczkę neurotyczną na parapecie...robale ją zżerają. Straciła w którymś momencie wszystkie liście. Przesadziłam ją w nową ziemię, zdezynfekowałam nawet doniczkę. Odpłukałam jej z korzeni tyle ziemi i robactwa ile mogłam. I odrastają jej teraz listki. Ale robale znów grasują - nigdy się ich nie pozbędę A ta różyczka to moja pamiątka z uczelni, pochodzi z laboratorium, więc nie może sobie tak zdechnąć po prostu ![]() Cytat:
Strasznie niedobrze, że nie możesz się dostać do psychiatry...według mnie potrzebujesz leków, najszybciej Ci pomogą.
__________________
|
|||
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 16:38.




więc nie jest tragicznie
)
W każdym razie jeśli chcesz mieć dla odmiany przesyt tygrysa, to jestem do usług
No i chętnie się dowiem o kapeluszach i metodzie Czerwiec.
jeszcze na wadze tragedii nie ma, ale już czuję ucisk w ubraniach, brzuch znów wystaje.










. Cóż za niezwykle przyjemna osoba.


