Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:) - Strona 20 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Zdrowie i Medycyna > Dietetyka > Wspólne odchudzanie

Notka

Wspólne odchudzanie Forum dla osób, które się odchudzają grupowo. Pamiętaj: diety muszą być zgodne z zasadami zdrowego odżywiania. Pisz o dietach powyżej 1000 kcal.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-12-25, 08:41   #571
anekania
Zakorzenienie
 
Avatar anekania
 
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 7 234
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Hej dziewczyny!

Ostatnio się nie miałam kiedy udzielać bo przygotowywałam całe święta, mam nadzieje, że wybaczycie.
Jedziecie z postami ostro widzę i dobrze , bo to fajnie jak zawsze możemy na siebie liczyć!

Oczywiście:
WESOŁYCH ŚWIĄT i aby spożywane przez nas potrawy szybko sie trawiły i nie tuczyły

sss7 Spóznione ale szczere życzenia urodzinowe. Spełnienia marzeń! Sto lat

Dla mnie Święta są zmorą , bo to święta w końcu i nie umiem sie powstrzymać i po prostu nie jesć :/ Jem wszytsko , po wigilii jeszcze nie strawiłam dobrze, ale nie mam wyrzutów sumienia.

A jak prezenty pod choinką znalazły się jakieś?

Jak u Was po wigilii??

Jeszcze raz przepraszam za moją nie ciągłość, ale nie mam jak teraz święta w piątek jadę na sylwestra na kilka dni bez komputera. Sercem jestem z Wami!

A i kupiłam czerwoną herbate, zobaczymy czy coś daje!

ogolnie ja przyjęłam taktykę, że nie mówię o swoim odchudzaniu bo to nie ma sensu, jak nie mówię to jest mi lepiej, nie muszę się denerwować i udowadniać komuś czegoś tylko robię to dla siebie Mnie rodzice/rodzina/babcia cały czas odsuwała od stołu teraz jak schudłam się już tak nie czepia tylko mówi, że ładnie wyglądam (bo mnie ratuje wzrost i nie wygladam juz jak beczka) ale wiem ze to nie koniec i powoli powoli zejde z wagi! Ty tez, dla siebie
__________________
Stay Strong
Only the strong survive

Edytowane przez anekania
Czas edycji: 2012-12-25 o 08:44
anekania jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-25, 17:19   #572
kwiatuszek2 3
Rozeznanie
 
Avatar kwiatuszek2 3
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 805
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

masz rację anekania też nie obwieszczam całemu światu że jestem na diecie.....zaraz słyszę 1000 teori i porad których naprawdę nie potrzebuje ( oczywiście nie chodzi o ludzi dla mnie życzliwych tylko o tępe docinki które nie mają na celu nic mądrego)... a poza tym kiedy o tym nie mówię to nie muszę się tłumaczyć "kiedy, po co i dlaczego"
odchudzam się dla siebie, aby czuć się dobrze we własnej skurze i nie czuję potrzeby ogłaszania tego całemu światu

a tak poza tym co tam słychać u was kobietki? jaktam dieta?
ja dzisiaj grzecznie na śniadanko owsianka....potem razowiec z wiejskim serkiem a na obiad kasza gryczana . pulpeciki gotowane na bulionie i marchewka z groszkiem.....no i oczywiście kawa z kawałekiem sernika ( to mój dzisiejszy grzeszek) i tak mnie obiad trzyma że jeszcze nie czuję głodu

miłego wieczoru kobietki
jejku ale tu cicho.....jakoś tak nie naturalnie
__________________
start 02.12.2012 90,3
cel I89,83..,81,80......-10kg - 19.01.2013
cel II 79,77,75,72,70,-20kg 04.05.2013
cel III 69,68,67,2,66,65-23,1 kg
cel IV 65,64,63,62



kwiatuszek2 3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-26, 02:02   #573
sss7
Zadomowienie
 
Avatar sss7
 
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Cambridge
Wiadomości: 1 319
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

cicho puki co, ale po swietach powrocimy z impetem.... a bedzie po co... bo o diecie juz wczoraj zapomnialam i jem slodycze non stop. Opycham sie niezmiernie. Jutro caly dzien w pracy! odezwe sie soon. Mam nadzieje, ze milo spedzacie czas...
__________________
Odchudzam sie, bez kija nie podchodz...
82kg/170cm, cel: 62kg
sss7 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-26, 10:02   #574
Pestka88
Zadomowienie
 
Avatar Pestka88
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 1 381
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Ja, jako, że jestem po 10h w pracy, napycham się średnio. Wczoraj na śniadania 2 parówki i kanapka z szynką z kurczaka, w pracy bułka z tą samą szynką, serkiem topionym i pomidorem, pomarańcza, kawałek sernika, po powrocie do domu wypiłam jeszcze kubek mleka z miodem.

Dziś na śniadanie 3 jajka na miękko, dwa małe kawałki chlebka z szynka z kurczaka i kawa. W pracy jeszcze nie wiem co, ale jako że będę w domu o 23, to będzie to całe moje żarło

Jutro wstaje o 5:00 i znów na 10h do roboty. Po robocie lecę na Zumbę. Zaryję się w tej pracy - miejmy nadzieję, że przynajmniej uda mi się coś przy okazji schudnąć

Miłego dnia dziewczyny! Zajrzę tu jutro wieczorem po zumbie, a przed padnięciem na pysk na wyro Chciałabym powiedzieć tylko jeszcze, że dorosłość ssie.
__________________
"i może nie wiem czego chcę, ale czego nie chcę wiem!"



2014:

książki: 12
filmy: 70
"Fizyka rzeczy niemożliwych" Michio Kaku
"Epidemia" Robin Cook





miesiąc z hula hop: 2/30
Pestka88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-26, 10:35   #575
ogolnie
Zakorzenienie
 
Avatar ogolnie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: skądinąd
Wiadomości: 9 098
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

kwiatuszek,
mój ojciec zdążył połowie województwa obwieścić, że jestem na diecie i dość często jak spotykam kogoś znajomego pada pytanie "A jak tam twoja dieta?"
Zanim mu wbiłam do głowy, że nie ma potrzeby, żeby mówił o tym komukolwiek, zdążył obwieścić to drugiej połowie województwa
Oczywiście żartuję, ale sporo osób o tym wie i jestem z tego powodu trochę zła. Najlepsze są teksty takie "A ty niby się odchudzasz, a jesz w te święta jak byś od miesiąca nie miała nic w ustach" - tekst przykładowy, nikt tak do mnie nie powiedział, ale "przez ogródek" to tak wynika. Mam wrażenie, że ci którzy na diecie nie są uważają, że kawałek sernika może być morderczy dla osoby będącej na diecie A ja tam sobie pozwalam, szczególnie na słodkości i nie wiem jakim cudem, ale na wadze mam kilogram mniej Nie mam pojęcia jak to możliwe. Próbowałam większość potraw (oprócz karpia i śledzi, bo nie lubię).

Prezenty cudowne dostałam od brata i siostry. Obraz z Marilyn Monroe i kalendarz z jej zdjęciami, na każdy miesiąc inne. Cuudowne!
Te cuda przyćmiły troszkę paczkę od Przyjaciółki z kosmetykami, ale ja kosmetyki uwielbiam, także to również boski prezent
Nie pamiętam kiedy się tak cieszyłam z prezentów. Chrzestna jeszcze coś dla mnie szykuje (taka stara doopa jak ja i prezenty od chrzestnej dostaje ), dziś się dowiem co to Na pewno wieczorem pochwalę się obrazem, kalendarzem i niespodzianką od chrzestnej

A u Was jak tam?
ogolnie jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-26, 12:35   #576
CARLA_23
Wtajemniczenie
 
Avatar CARLA_23
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: RAJ NA ZIEMI
Wiadomości: 2 819
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez kwiatuszek2 3 Pokaż wiadomość
witaj, jak czytam o tych waszych bólach to przypomniałam mi się moja dobra znajoma która przy każdym@ miała takie bóle że po ścianach chodziła, były sytuacje że nawet mdlała, i często kończyło się pobytem na pogotowiu . MASAKRA JAKAŚ i w końcu udała się do dobrego lekarza który skierował ją do szpitala na barania. dziewczyny nie uwierzycie ale stwierdzono u niej że przy @ ma bóle- skurcze takie jak przy porodzie, (a która już rodziła to wie z czym to się je).....coś jej na to przepisano aby te bule się unormowały.............wi ęc może warto udać się do lekarza ;-)
Faktycznie gina przydałoby się odwiedzić po Nowym Roku bo nie pamiętam kiedy byłam ostatnio...

---------- Dopisano o 12:23 ---------- Poprzedni post napisano o 12:19 ----------

Cytat:
Napisane przez kwiatuszek2 3 Pokaż wiadomość


jak tam dziewczyny z wszymi dietkami
ja wczoraj trochę zaszalałam rano ok. owsianka z jogurtem nat. słonecznikiem i łyżką dżemu truskawkowego.....na obiad łycha bigosu.....a póżniej tarta ze szpinakiem i szynką( tarta na serze twarogowym nie na śmietanie). na kolację chleb razowy z karkówką , no a między czasie marchewki , pomarańcze i o 21 godzinie wielkie pomelo
trochę mało dietetycznie ale dzisiaj już będę się trzymać

---------- Dopisano o 06:34 ---------- Poprzedni post napisano o 06:31 ----------

no i zapomniałam o popołudniowej kawce z kawałkiem SERNIKA
jedyne co mnie tłumaczy to to że był PYSZNY.....choć moim małym sukcesem jest to że od miesiąca nie jem słodyczy (chyba powoli się od nich odzwyczajam) bo po zjedzeniu tego kawałka strasznie mnie zemdliło....niby ilość cukru taka sama a jakiś dziwnie słodki wyszedł
Ja wczoraj trochę popłynęłam bo cały dzień byłam u mamy
Nigdzie jedzonko lepiej nie smakuje Nadziewana kaczka, zrazy, makowiec, piernik ehh...ale dzisiaj to już będzie bardziej dietetycznie bo do teściowej jadę już na obiad

---------- Dopisano o 12:25 ---------- Poprzedni post napisano o 12:23 ----------

Cytat:
Napisane przez sss7 Pokaż wiadomość
cicho puki co, ale po swietach powrocimy z impetem.... a bedzie po co... bo o diecie juz wczoraj zapomnialam i jem slodycze non stop. Opycham sie niezmiernie. Jutro caly dzien w pracy! odezwe sie soon. Mam nadzieje, ze milo spedzacie czas...
Oj wspóczuję, że w pracy jesteś. Ja Wigilijny wieczór spędziłam na dyżurze

---------- Dopisano o 12:32 ---------- Poprzedni post napisano o 12:25 ----------

Cytat:
Napisane przez ogolnie Pokaż wiadomość

Prezenty cudowne dostałam od brata i siostry. Obraz z Marilyn Monroe i kalendarz z jej zdjęciami, na każdy miesiąc inne. Cuudowne!
Te cuda przyćmiły troszkę paczkę od Przyjaciółki z kosmetykami, ale ja kosmetyki uwielbiam, także to również boski prezent
Nie pamiętam kiedy się tak cieszyłam z prezentów. Chrzestna jeszcze coś dla mnie szykuje (taka stara doopa jak ja i prezenty od chrzestnej dostaje ), dziś się dowiem co to Na pewno wieczorem pochwalę się obrazem, kalendarzem i niespodzianką od chrzestnej

A u Was jak tam?
U mnie większość prezentów to płyty Od teściowej jazz a od mamy Sinatra i Amstrong Kurczę mam nieodparte wrażenie, że urodziłam się kilka epok za późno...
Od mamy dodatkowo jeszcze piękny zestaw kawowy z porcelany
Z braćmi robimy sobie tylko drobne upominki ja dostałam w tym roku stroik ze świeczką i ręcznie robioną bombkę. Od męża prezentu jeszcze nie ma do marca muszę poczekać

---------- Dopisano o 12:33 ---------- Poprzedni post napisano o 12:32 ----------

Miłego II dnia Świąt dziewczynki

---------- Dopisano o 12:35 ---------- Poprzedni post napisano o 12:33 ----------

A i krótko w ramach podsumowania mojego odwyku cukrowego: w ciągu 24 dni 6 wpadek czekoladowych. Wiem, że nie najlepiej to wygląda
__________________
18.11.2014 (10tc) 06.05.2015 (12tc) 10.02.2017 (9tc)

"W życiu nie chodzi o czekanie aż burza minie.Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu"
CARLA_23 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-26, 13:30   #577
anuszka21
Zakorzenienie
 
Avatar anuszka21
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 3 213
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

a ja tez ciagle chodze i cos wciągam ;/ pewnie z 1kg mi przybedzieprzez te swieta ;/ i znowu trzeba bedzie zrzucac od nowa ;/
anuszka21 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-26, 13:58   #578
kasiuuuunia333
Raczkowanie
 
Avatar kasiuuuunia333
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 117
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Witam dziewczyny i oczywiście życzę WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

U mnie dietkowo średnio, ale jako, że to święta to nawet nie jest najgorzej. Grzeszki oczywiście były w postaci serniczka czy bananowca ale nie dajmy się zwariować. Kolacje wigilijne miałam dwie u teściowej i rodziców ale tu zjadłam troche i tu troche także jeden posiłek się uzbierał.

Jeśli chodzi o porezenty to dostałam kapcie od teściowej:P i od rodziców cudowną palete cieni do powiek, w której jest około 80 kolorów w tym tak modne teraz limonkowe, miętowe, granatowe także boskie jak dla mnie bo uwielbiam się malować.

Co do ciężkiego tematu jakim jest wiara katolicka to był moment zwątpienia ale w czasie ślubu i po nim kiedy chrzciliśmy dziecko to poznałam księdza, który jest zupełnie inny od wszystkiech. Przede wszystkim nie zakłamany, jak trzeba to sam kosi trawniki, czyści płot szczotką itd, a co najważniejsze, że nie wzioł od nas pieniędzy ani za ślub ani za chrzest bo stwierdził, że nam teraz będą dużo bardziej potrzebne. Moje zwątpienie co do Kościoła było spowodowane głównie samą instytucja i prawami jakie są stworzone przez księży a nie są nigdzie zapisane w testamencie. Ale teraz widze, że są jednak inni księża.
A spowiedz.... hmmm... do tej pory chodzę tylko jak już muszę, a czy to z potzreby serca to nie wiem...

Trzymajcie się w te święta i nie jedzcie za dużo żebyśmy potem nie musiały po raz kolejny tego zrzucać
kasiuuuunia333 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-26, 19:42   #579
anekania
Zakorzenienie
 
Avatar anekania
 
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 7 234
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Hej Kochane!

Ja wolę się skupić na tym, że te Święta spędziałam w miły spsób i zjadłam na zdrowie
A prezenty które dostałam cudne
Ja za to jestem uzależniona od perfum i je dostałam moje zbiory powiększyły się o kilka flakonów KOCHAM :LOVE:

Od jutra kefir , bo te wszytskie pierogi, masy, grzyby to jest zabójstwo dla mnie osoby która ma problemy z wypróżnianiem non stop
__________________
Stay Strong
Only the strong survive
anekania jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-26, 22:41   #580
ogolnie
Zakorzenienie
 
Avatar ogolnie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: skądinąd
Wiadomości: 9 098
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Wieczór dobry
Dla mnie dobry właściwie cały dzień. Wstałam coś koło 11, tak smacznie spałam dzisiaj. Od razu przygotowałam się do wyjścia do rodziny na obiad i jak dotarliśmy na 12, tak wróciliśmy o 17. Było miło
Po powrocie wpadłam do kumpeli jak pocisk i równie szybko wyszłam, bo umówiona byłam z kumplem. Super spędziłam z nim wieczór, dawno się tak nie uśmiałam Facet do tańca i do różańca Ciekawe czy coś mogłoby...a nieważne
Od chrzestnej dostałam jeszcze kuferek z Elvisem Presleyem
I ja urodziłam się za późno o jakieś 40 lat Ech, mam cichą nadzieję, że niebo istnieje i tam trafię I spotkam się z Marilyn, Audrey, Elvisem i Johnem Lennonem i pójdziemy razem na kawę Bo oni na pewno tam są, jeśli niebo jest!

Siostra zaczęła mi dziś przygadywać (gdy zbierałam się do wyjścia na spotkanie z kumplem), że mogłabym wreszcie się postarać jakiegoś faceta zatrzymać dłużej niż na miesiąc, bo nudna staje się moja "samotność".
Chyba zaczyna się "parcie zewnętrzne", żebym koniecznie sobie kogoś znalazła Ale skoro nie mogę sobie nikogo znaleźć, to co mam poradzić? Rozdawać ulotki ze swoim nr telefonu i zdjęciem, co by może znaleźć jakiegoś osła, który mnie zechce? Booooże, to ja wolę być sama, zdecydowanie. Zresztą, wychodzę z założenia, że lepiej być samą niż z byle kim albo z braku laku brać pierwszego jaki się nawinie. Poza tym, obecnie nie chcę mieć kogoś, bo dobrze mi jest jak jest, a że chwile słabości mam i brakuje mi kogoś, to normalny odruch. No nie muszę być taka jak moja siostra, która będąc w moim wieku była już mężatką w ciąży. Trochę jednak się przez 13 lat zmieniło, jakby nie patrzeć.
Wkurzyłam się.

Od jutra dieta wraca ze zdwojoną siłą. Żarcie świąteczne jeszcze jest i będzie kusić, ale mam nadzieję, że nie polegnę...Postaram się. Od jutra wracają też ćwiczenia. Będzie dobrze, rok ma 12 miesięcy, a przez ten czas można dużo zdziałać


Cholera, lubię samotność.
ogolnie jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-27, 06:36   #581
kwiatuszek2 3
Rozeznanie
 
Avatar kwiatuszek2 3
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 805
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

dziędobr kobietki

co tam u was ja mam już dosyć tego siedzenia w domu, im więcej wolnego tym bardziej człowiek się rozleniwia. muszę się trochę rozruszać.

ogólnie co ta twoja rodzinka się tak ciebie czepia,,,najpierw tata , teraz siostra ogólnie jiesli chodzi o partnera na długi związek to przecież nie idziesz do sklepu i wybierasz z półki odbpowiedni model. złym wyborem można skwasić sobie całe zycie,,,wiem coś o tym bo moja bliska osoba dokonała złego wyboru i wiesz mi że ciężko to odkręcić......więc chyba lepiej póżniej kogoś znaleść niż cierpieć tylko dlatego że rodzinka miała parcie!!!!!!!!
a jak mówi pewne przysłowie każda zmora znajdzie swojego adoratora
najważniejsze to nie szukać na siłę...a wieszmi że ktoś fajny sam się znajdzie....często w naj mniej spodziewanej sytuacji
czego i tobie życzę

---------- Dopisano o 06:36 ---------- Poprzedni post napisano o 06:33 ----------

a tak poza tym to moja dirta nib ok....mam jednak małe wyżuty np marchewka z groszkiem z mąką nie wiem po co ją dodałam...kolejny kawałek sernika(na szczeście 1 na dzień) i słodki kompot do obiadu

ale od dzisiaj już bez grzechów a jak u was
__________________
start 02.12.2012 90,3
cel I89,83..,81,80......-10kg - 19.01.2013
cel II 79,77,75,72,70,-20kg 04.05.2013
cel III 69,68,67,2,66,65-23,1 kg
cel IV 65,64,63,62



kwiatuszek2 3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-27, 06:49   #582
Joanna XL
Zakorzenienie
 
Avatar Joanna XL
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 3 359
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Swięta , świeta i po świętach ... Trochę zal - ale w tym roku jestem tak zmęczona, że cieszę się z powrotu normalności (mniej więcej) ja zresztą najbardziej lubię etap przygotowań do świąt a nie kulminację

u mnie jedzeniowo było strasznie - bo poza świętami i rodzinnym spędem miałam wesele i poprawiny (dobrze że nie swoje Jedzonko było super (a nie zawsze to restauracyjne takie jest ) więc dałam spokój na te trzy dni ...
Jadłaaaaaam.. i było pysznie - aczkolwiek wczoraj nie czułam się już specjalnie dobrze .. Choć może to być związane z alko, który jak to na weselach płynął szerokim strumieniem

Ale od dziś już koniec i powrót do diety - strat w wadze nie ma - ta polska wskazuje dokładnie to co było po przyjeździe co jest az dziwne ... (wyników nie uwzględniam, bo to stary grat i nie mój - patrze tak orientacyjnie)
Przede mną jeszcze tydzień w Pl i pełna światecznegeo zarełka lodowka - nie obiecam że nie ugnę się przed weselnym ciachem - ale spróbuję ograniczyć sie do kawałka

ogolnie pomysł z ulotkami jest fajny Tak na serio to wszystko w swoim czasie -ja długo nikogo nie mialam sensownego - do tego stopnia że babcia rozważała pielgrzymkę do częstochowy w intencji dobrego męża dla mnie a jak poszło to błyskiem ... I po prawie pięciu latach naal jest dobrze - warto więc czekać na własną połówkę i olac komentarze ... Zresztą miłości się nie szuka tylko znajduje

Och rozmarzyłam się romantycznie - to przez to wesele wiecie jak patrze na śluby znajomych to trudno mi wierzyć w liczbę rozwodów współcześnie - bo przecież ludzie jak sie decydują to muszą się kochać - więc co sie potem dzieje ? Choć fakt była na weselu jedna rozwódlka w naszym wieku - czyli zdarza się niestety ;(

Nadrobiłam wątek - odpowiem na pytania hurtem:
- tak mam kota , tak się przywiązaliśmy ze wzieliśmy go do Niemiec - teraz jest na urlopie w PL
- Ćwiczonka z mel b - jak dla mnie nie obciązają kręgoslupa , natomiastst generalnie są cieżkie... abs i te na brzuch robi się na leżaco ale generalnie nie odrywa się kręgosłupa lędźwiowego .. Może zacznij sobie od tych innych które sia na stojąco w większości (cardio, arms, legs) i ew abs bo są lżejsze od brzucha (w mojej opinii). Efekty widać - tańczylam na weselu w kiecce 42 a na poprawiny weszłam w sukienke z mojego studenckiego półmetka Zwłaszcza nogi na mel b szczupleją ...
- SS7 spóżnione życzenia urodzinowe: samych chudych wagowo lat i tłustych pod innymi względami btw trochę mnie zmartwiłaś stwierdzeniem o braku przyjaciół poza pl - myślałam że u mnie to kwestia początkow - i tego że na razie nie pracuje ...

---------- Dopisano o 06:49 ---------- Poprzedni post napisano o 06:45 ----------

To chyba na tyle

Milego dnia dziewczyny
Joanna XL jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-27, 08:40   #583
fatass
Zadomowienie
 
Avatar fatass
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 1 838
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Helloł
Joanna XL u mnie też jedzenia aż to znudzenia było . Objadłam się jak świnka i póki co na wadze + 3kg . Ale w sumie jeszcze na dłuższym posiedzeniu w toalecie nie byłam .. hihi.
A tak w ogóle, to strasznie mi taka pogoda pasuje jak jest. Słonecznie, ciepło (+6'C), wiosennie - to jakoś po tych rozleniwionych, pełnych jedzenia świętach daje mi kopa! Za oknem wiosna i człek jakoś się mobilizuje do tego żeby wrócić na właściwe tory, bo ani się nie obejrzymy i będzie Wielkanoc, a potem lato, więc trzeba brac się w garść i pracować nad swoją sylwetką Jutro chyba ze 4-5h na siłce posiedzę za karę ....
__________________
REDUKCJA/SIŁA
fatass jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-27, 17:11   #584
sss7
Zadomowienie
 
Avatar sss7
 
Zarejestrowany: 2005-09
Lokalizacja: Cambridge
Wiadomości: 1 319
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Hej Kobietki !!!

Ja nadal walcze z mega infekcja. Nie moge sie cholerstwa pozbyc i byc moze po nowym roku bede musiala zapuscic w lozku, pod kocem korzenie na tydzien. Inaczej moge sie nie wykurowac na Amsterdam, ktory odwiedzamy w polowie stycznia. Dietowo leze i kwicze. Czekoladki mnie wykanczaja. Ja ambitnie postanowilam poprostu nie kupowac slodyczy na swieta, co by mnie nie korcilo, a ty brat TZta pojawil sie z zapasem czekoladek na rok! Wiec w mysl, ze jest i sie marnuje, to caly czas podjadam Przedwczoraj tak sie nawpychalam i to okolo 23- polnocy, ze nie spalam do 3 rano a o 6 pobudka do pracy. Lepiej zebym sie opanowala, bo te 3kg, ktore juz zrzucilam zaraz powroca i to z nawiazka. Dzis i jutro ide na nocke do pracy

Anekania pochwal sie nowymi flaszkami. Ja tez jestem perfumomaniaczka

Joanno z tymi znajomymi, to temat dosyc kompleksowy. Jest to po czesci wina angielskiego spoleczenstwa, ktore poza przyklejonym usmiechem do twarzy i udawana uprzejmoscia jest narodem zarozumialym i niespecjalnie przyjacielsko-towarzyskim (tymbardziej w stosunku do obcokrajowcow). Po drugiej czesci jest to tez moja wina. Od keidy tu przyjechalam cierpie na swego rodzaju depreche. Jestem smutna, negatywnie do wszystkiego nastawiona, permamentnie zmeczona i to zapewne nie przyciaga ludzi . Glownie jest to spowodowane tesknota za rodzina, znajomymi i poprostu za swoimi smieciami. Tutaj kontakty pracownicze zostawia sie w pracy, poza kilkoma sztywnymi i udawanymi staff night outami. Mam tylko jedna kolezanke - Polke, ktora pracuje w tej samej firmie co moj TZ. I paru znajomych TZta z ktorymi sie jako tako trzymamy. Wszyscy sa tu tak naprawde przejsciowo i nie sa to znajomosci "na cale zycie". Pogoda nie pomaga - non stop zimno, chmury lub leje. W skrucie mowiac, poza zyciem zawodowym, z ktorego jestem tutaj bardzo zadowolona i TZ, to nie mam tu zycia.
Wiesz, niemcy moga okazac sie inni. Duzo tez zalezy czy ty jest wesola, pozytywna osoba i masz dar przycigania
__________________
Odchudzam sie, bez kija nie podchodz...
82kg/170cm, cel: 62kg

Edytowane przez sss7
Czas edycji: 2012-12-27 o 17:13
sss7 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-27, 20:10   #585
CARLA_23
Wtajemniczenie
 
Avatar CARLA_23
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: RAJ NA ZIEMI
Wiadomości: 2 819
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)



Postanowiłam nie wchodzić na wagę do końca roku, ale nie wytrzymałam... no i niestety kilogram do przodu. No nic trudno. Pełno jedzenia zostało jeszcze więc diety na całego nie ma jak stosować. Zresztą nie mogłabym zajadać się serkami wiejskimi gdy w lodówce tyle smakołyków zalega jeszcze
__________________
18.11.2014 (10tc) 06.05.2015 (12tc) 10.02.2017 (9tc)

"W życiu nie chodzi o czekanie aż burza minie.Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu"
CARLA_23 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-27, 21:22   #586
anuszka21
Zakorzenienie
 
Avatar anuszka21
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 3 213
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Swięta , świeta i po świętach ... Trochę zal - ale w tym roku jestem tak zmęczona, że cieszę się z powrotu normalności (mniej więcej) ja zresztą najbardziej lubię etap przygotowań do świąt a nie kulminację

u mnie jedzeniowo było strasznie - bo poza świętami i rodzinnym spędem miałam wesele i poprawiny (dobrze że nie swoje Jedzonko było super (a nie zawsze to restauracyjne takie jest ) więc dałam spokój na te trzy dni ...
Jadłaaaaaam.. i było pysznie - aczkolwiek wczoraj nie czułam się już specjalnie dobrze .. Choć może to być związane z alko, który jak to na weselach płynął szerokim strumieniem

Ale od dziś już koniec i powrót do diety - strat w wadze nie ma - ta polska wskazuje dokładnie to co było po przyjeździe co jest az dziwne ... (wyników nie uwzględniam, bo to stary grat i nie mój - patrze tak orientacyjnie)
Przede mną jeszcze tydzień w Pl i pełna światecznegeo zarełka lodowka - nie obiecam że nie ugnę się przed weselnym ciachem - ale spróbuję ograniczyć sie do kawałka

ogolnie pomysł z ulotkami jest fajny Tak na serio to wszystko w swoim czasie -ja długo nikogo nie mialam sensownego - do tego stopnia że babcia rozważała pielgrzymkę do częstochowy w intencji dobrego męża dla mnie a jak poszło to błyskiem ... I po prawie pięciu latach naal jest dobrze - warto więc czekać na własną połówkę i olac komentarze ... Zresztą miłości się nie szuka tylko znajduje

Och rozmarzyłam się romantycznie - to przez to wesele wiecie jak patrze na śluby znajomych to trudno mi wierzyć w liczbę rozwodów współcześnie - bo przecież ludzie jak sie decydują to muszą się kochać - więc co sie potem dzieje ? Choć fakt była na weselu jedna rozwódlka w naszym wieku - czyli zdarza się niestety ;(

Nadrobiłam wątek - odpowiem na pytania hurtem:
- tak mam kota , tak się przywiązaliśmy ze wzieliśmy go do Niemiec - teraz jest na urlopie w PL
- Ćwiczonka z mel b - jak dla mnie nie obciązają kręgoslupa , natomiastst generalnie są cieżkie... abs i te na brzuch robi się na leżaco ale generalnie nie odrywa się kręgosłupa lędźwiowego .. Może zacznij sobie od tych innych które sia na stojąco w większości (cardio, arms, legs) i ew abs bo są lżejsze od brzucha (w mojej opinii). Efekty widać - tańczylam na weselu w kiecce 42 a na poprawiny weszłam w sukienke z mojego studenckiego półmetka Zwłaszcza nogi na mel b szczupleją ...
- SS7 spóżnione życzenia urodzinowe: samych chudych wagowo lat i tłustych pod innymi względami btw trochę mnie zmartwiłaś stwierdzeniem o braku przyjaciół poza pl - myślałam że u mnie to kwestia początkow - i tego że na razie nie pracuje ...

---------- Dopisano o 06:49 ---------- Poprzedni post napisano o 06:45 ----------

To chyba na tyle

Milego dnia dziewczyny
no zaskakujące to, zaskakujące ;p ja sama bardzo chętnie bym sie rozwiodła a jestem mężatką rok i 2 miesiace ale to długi temat ;p

Jutro mam w planach wejsc na wage i zobaczyc ile koszowały mnie te swięta ;/ obstawiam +1kg ( przy dobrych wiatrach)

Zazdroszcze Ci Joanna, ze mieszkasz w dojczlandzie. Sama mialam sie wyniesc, ale w ciazy to zwatpiłam ;/

---------- Dopisano o 21:22 ---------- Poprzedni post napisano o 21:18 ----------

Cytat:
Napisane przez sss7 Pokaż wiadomość
Hej Kobietki !!!

Ja nadal walcze z mega infekcja. Nie moge sie cholerstwa pozbyc i byc moze po nowym roku bede musiala zapuscic w lozku, pod kocem korzenie na tydzien. Inaczej moge sie nie wykurowac na Amsterdam, ktory odwiedzamy w polowie stycznia. Dietowo leze i kwicze. Czekoladki mnie wykanczaja. Ja ambitnie postanowilam poprostu nie kupowac slodyczy na swieta, co by mnie nie korcilo, a ty brat TZta pojawil sie z zapasem czekoladek na rok! Wiec w mysl, ze jest i sie marnuje, to caly czas podjadam Przedwczoraj tak sie nawpychalam i to okolo 23- polnocy, ze nie spalam do 3 rano a o 6 pobudka do pracy. Lepiej zebym sie opanowala, bo te 3kg, ktore juz zrzucilam zaraz powroca i to z nawiazka. Dzis i jutro ide na nocke do pracy

Anekania pochwal sie nowymi flaszkami. Ja tez jestem perfumomaniaczka

Joanno z tymi znajomymi, to temat dosyc kompleksowy. Jest to po czesci wina angielskiego spoleczenstwa, ktore poza przyklejonym usmiechem do twarzy i udawana uprzejmoscia jest narodem zarozumialym i niespecjalnie przyjacielsko-towarzyskim (tymbardziej w stosunku do obcokrajowcow). Po drugiej czesci jest to tez moja wina. Od keidy tu przyjechalam cierpie na swego rodzaju depreche. Jestem smutna, negatywnie do wszystkiego nastawiona, permamentnie zmeczona i to zapewne nie przyciaga ludzi . Glownie jest to spowodowane tesknota za rodzina, znajomymi i poprostu za swoimi smieciami. Tutaj kontakty pracownicze zostawia sie w pracy, poza kilkoma sztywnymi i udawanymi staff night outami. Mam tylko jedna kolezanke - Polke, ktora pracuje w tej samej firmie co moj TZ. I paru znajomych TZta z ktorymi sie jako tako trzymamy. Wszyscy sa tu tak naprawde przejsciowo i nie sa to znajomosci "na cale zycie". Pogoda nie pomaga - non stop zimno, chmury lub leje. W skrucie mowiac, poza zyciem zawodowym, z ktorego jestem tutaj bardzo zadowolona i TZ, to nie mam tu zycia.
Wiesz, niemcy moga okazac sie inni. Duzo tez zalezy czy ty jest wesola, pozytywna osoba i masz dar przycigania

To ja bym na Twoim miejscu tam nie siedziała tylko dla lepszej kasy ;/ dla mnie bardzo wazne jest spokoj ducha, dobre samopoczucie choc wiem ze to sie łatwo mowi, bo sama przez meza mieszkam na wiosce i tez mam depreche praktycznie od samego poczatku, nienawidze zadupia ;/ najlepiej to bym chciała mieszkac w nowym jorku na 20tym pietrze xDD strasznie zaluje, ze tu sie przeprowadziłam. Ale coz, tak jak mowie nie tak łatwo to zmienic, zwlaszcza jak jest dziecko. Tak sie tylko latwo wszystko mowi
anuszka21 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-27, 22:37   #587
ogolnie
Zakorzenienie
 
Avatar ogolnie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: skądinąd
Wiadomości: 9 098
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Dobry wieczór...
W porównaniu z dietą, dziś przez usta przeleciała z tona żarcia
Sernik, cytrynowiec, kopiec kreta, sałatka z gyrosem, smażona pierś kurczaka, czekolada miętowa... Dziwię się, czemu ja się nie porzygałam jeszcze
Kolacji ZAPOMNIAŁAM zjeść Przypomniało mi się przed chwilą jak poczułam głód Przyniosłam pieczywo chrupkie, chociaż marzy mi się ten kurczaczek co stoi w piekarniku Ale nie będę o tej porze trzaskać garami
Może jutro uda się nie grzeszyć Kupiłam dziś dwie grahamki, a mam jeszcze dwa całe razowce...Zanim zjem te grahamki, to razowce się zestarzeją i będą nie do zjedzenia...Wrr.
ogolnie jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 06:30   #588
kwiatuszek2 3
Rozeznanie
 
Avatar kwiatuszek2 3
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 805
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

cześć dziewczyny
ja coś ostatnio cierpię na bezsenność . jest 5 z groszami a ja siedzę i piję kawe
ogólnie miałam ci odisać a propo obwieszczania przez twojego tatę całemu wojewudztwowi o twojej diecie....no właśnie tak to jest dlatego ja nigdy nie mówię jeśli staram się zrzucić parę deko po tym następuje lawina pytań "jak mi idzie" NO przecież będzie widać gołym okiem jak mi idzie!!!!!
nie przejmuj się rodzinką i rób swoje, i pamiętaj rób to dla siebie, dla swojej satysfakcji i dobrego samopoczucia

anuszka już któryś rzaz z kolei piszesz że nie układa ci sięz mężem, czy mogę zapytać co się dzieje?

a ja wczoraj zaszalałam.....bylam u kosmetyczki na mikrotermabrazji....potem kwas...masarz twarzy....maseczka z alg....i leżenie pod kocykiem 20 min z cudną relaksującą muzyczką.....O MATKO JAK MI BYŁO CUDOWNIE....ksmetyczka wyregulowałam mi brwi...dziewczyna jest świetna. nigdy tak dobrze nie miałam wyregulowanych brwi...a trochętych kosmetyczek się przewineło sięprzez moją twarz

---------- Dopisano o 06:30 ---------- Poprzedni post napisano o 06:28 ----------

dziewczynki już 2 dni po świętach!!!!!!WRACA MY DO DIETYrzucamy ciasta, gyrosiki i cieknące majonezem sałateczki......do wiosny coraz bliżej
__________________
start 02.12.2012 90,3
cel I89,83..,81,80......-10kg - 19.01.2013
cel II 79,77,75,72,70,-20kg 04.05.2013
cel III 69,68,67,2,66,65-23,1 kg
cel IV 65,64,63,62



kwiatuszek2 3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 09:16   #589
witaminkab
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 18
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cześć dziewczyny. Właśnie nadrobiłam czas, przez który mnie nie było i jestem pełna podziwu, dla tych którym się udało utrzymać dietę przez chociaż 1 dzień świąt u mnie to nie była w żaden sposób możliwe. Jak nie obiadki i wizyta u rodziców, gdzie pełno pokus i mama chce dopieścić jedzonkiem to wizyta u przyszłej teściowej, która nie rozumie co znaczy "dziękuje, nie jestem głodna" mniej więcej z tych samych powodów, co mama. tym sposobem wagi się po prosu boję
ale zgadzam się z kwiatuszkiem, że trzeba się brać za siebie znowu i koniec tych szaleństw! właśnie dlatego zaraz wybieram się na siłownię. w szczególności, że pod choinką znalazłam wspaniały biustonosz sportowy w moim ulubionym kolorze i bluzkę o rozmiar mniejszą niż noszę a jest dobra! więc mam nową motywację. a i byłam wczoraj na zakupach i kupiłam spódnicę w rozmiarze 40 wiem, że często to jest kwestia rozmiarówki, ale każdy powód, żeby się ruszyć i przestać objadać jest dobry.
witaminkab jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 09:50   #590
Joanna XL
Zakorzenienie
 
Avatar Joanna XL
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 3 359
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez sss7 Pokaż wiadomość
Hej Kobietki !!!

Ja nadal walcze z mega infekcja. Nie moge sie cholerstwa pozbyc i byc moze po nowym roku bede musiala zapuscic w lozku, pod kocem korzenie na tydzien.

Joanno z tymi znajomymi, to temat dosyc kompleksowy. Jest to po czesci wina angielskiego spoleczenstwa, ktore poza przyklejonym usmiechem do twarzy i udawana uprzejmoscia jest narodem zarozumialym i niespecjalnie przyjacielsko-towarzyskim (tymbardziej w stosunku do obcokrajowcow). Po drugiej czesci jest to tez moja wina. Od keidy tu przyjechalam cierpie na swego rodzaju depreche. Jestem smutna, negatywnie do wszystkiego nastawiona, permamentnie zmeczona i to zapewne nie przyciaga ludzi . Glownie jest to spowodowane tesknota za rodzina, znajomymi i poprostu za swoimi smieciami. Tutaj kontakty pracownicze zostawia sie w pracy, poza kilkoma sztywnymi i udawanymi staff night outami. Mam tylko jedna kolezanke - Polke, ktora pracuje w tej samej firmie co moj TZ. I paru znajomych TZta z ktorymi sie jako tako trzymamy. Wszyscy sa tu tak naprawde przejsciowo i nie sa to znajomosci "na cale zycie". Pogoda nie pomaga - non stop zimno, chmury lub leje. W skrucie mowiac, poza zyciem zawodowym, z ktorego jestem tutaj bardzo zadowolona i TZ, to nie mam tu zycia.
Wiesz, niemcy moga okazac sie inni. Duzo tez zalezy czy ty jest wesola, pozytywna osoba i masz dar przycigania
Kuruj się kuruj amsterdamu zazdroszcze - ja nie byłam nigdzie (nawet na krótkich wakacjach ) od marca ... Pojechałabym gdzieś Bo urlopik u teściowej liczy się średnio

ja niestety nie jestem specjalnie otwarta - tj nie przychodzi mi to naturalnie ...tez mam w de dawna dawna koleżanke jeszcze z lo - ale łączy nas tylko doświadczenie emigracyjne ... Na szczęście M. ma większą łatwość nawiązywania przyjaźni - więc choc czasem z tubylcami na piwo skoczymy ... Mam nadzieje że to się zmieni jak pójde do pracy - ale wiem że musze się postarać ... No żeby znaleźć pracę też musze się postarać

anuszka21 wiesz nie znam Twojej sytuacji ale pamiętaj że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma Ja chciałam wyjechać z mojego studenckiego miasta, to ja ten wyjazd zorganizowałam i w ogóle to fajnie jest - tyle że tęsknie za przyjaciółmi ... A chyba jak byłam w pl to doceniałam ich średnio .. Podejrzewam że problem siedzi w mojej głowie ... Nasz koleżanka po studiach wrociła do rodzinnego, dużego i atrakcyjnego miasta , gdzie ma faceta, znajomych sprzed studiów itd .. I narzeka że się nudzi - bo nie ma z kim wychodzić .. Bo ciąża, dzieci , mąż, praca ... I nikt nie baluje jak parę lat temu - trzeba starać sie polubić etap życia na którym się jest choć wiem że łatwo powiedzieć .... Trochę jak polub swoją wagę
Joanna XL jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 10:38   #591
anuszka21
Zakorzenienie
 
Avatar anuszka21
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 3 213
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Joanna- ojj tak wszedzie dobrze gdzie nas nie ma
Kwiatuszek- problemy chyba standardowe on ma 27 lat a zachowuje sie jak dzieciak- najwazniejsze chlanie, koledzy sex- to jedyne jego zainteresowania jak byłam w ciazy, zmienił sie 0 360 stopni, byl bardzo niedobry dla mnie, uciekał z domu np. w nocy jak spałam, urzadzał sobie imprezy 2dniowe, kolegow sprowadzał. Mimo ze czasem jest ok to ja i tak mam ciagle w glowie te rzeczy, szacunku tez do siebie nie mamy juz, wiecznie sie wyzywamy. I to tak grubo... Takze to tak po krótce żal tylko dzieciaczka. Podkresłam planowanego.

A z miłych rzeczy, to jestem w grubym szoku, bo na liczniku 74,8 wiec przytylam tylko 0,3kg oO myslałam, ze bedzie minimum kilogram po tym co zjadłam... ale to 0,3 to dzisiaj zrzuce do tego choróbsko mnie wzieło. Kicham, prycham, katar, gardlo ;/
anuszka21 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 10:59   #592
fatass
Zadomowienie
 
Avatar fatass
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 1 838
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez anuszka21 Pokaż wiadomość
Joanna- ojj tak wszedzie dobrze gdzie nas nie ma
Kwiatuszek- problemy chyba standardowe on ma 27 lat a zachowuje sie jak dzieciak- najwazniejsze chlanie, koledzy sex- to jedyne jego zainteresowania jak byłam w ciazy, zmienił sie 0 360 stopni, byl bardzo niedobry dla mnie, uciekał z domu np. w nocy jak spałam, urzadzał sobie imprezy 2dniowe, kolegow sprowadzał. Mimo ze czasem jest ok to ja i tak mam ciagle w glowie te rzeczy, szacunku tez do siebie nie mamy juz, wiecznie sie wyzywamy. I to tak grubo... Takze to tak po krótce żal tylko dzieciaczka. Podkresłam planowanego.
Ani chwili bym nie czekała tylko wiała od tego typa. Miałam bardzo podobną sytuację. Dziecko tylko patrzy jak się traktujecie i też zaczyna Was tak traktować. Uczy się że to taka "norma". Że trzeba krzyczeć, złościć się, uciekać itd. I kiedyś prawdopodobnie stworzy podobny "dom" jeśli tego nie zmienicie. Mój synek ma teraz 2,5 roku. Rok temu powiedziałam mężowi, że to koniec. Że gdyby nie dziecko to nie bylibyśmy razem... a że to właśnie, tak naprawdę dziecku na złe wychodzi, to odchodzę. Wyprowadziłam się do rodziców. Oczywiście pozwoliłam mężowi kiedy tylko chce widywać się z małym, bo to, że jestem złym mężem nie znaczy, że też złym ojcem... . No i w sumie to nie trwało długo. Jak dostał pismo o separację, to "zaskoczył". W zasadzie kilka tygodni później byliśmy znowu w domu z synkiem i od tamtej pory jest świetnie ... tak jak powinno być . Ale w razie czego wiem, że nie miałabym skrupułów i bym znowu od niego odeszła w razie czego... . Naprawdę - szkoda dziecka, szkoda Ciebie, szkoda Twoich przyszłych wnuków (jeśli dziecko nauczy się panujących w domu "norm" społecznych ...) ... szkoda życia!

P.S. Współczuję takiej sytuacji...



---------- Dopisano o 10:59 ---------- Poprzedni post napisano o 10:51 ----------

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość

anuszka21 wiesz nie znam Twojej sytuacji ale pamiętaj że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma Ja chciałam wyjechać z mojego studenckiego miasta, to ja ten wyjazd zorganizowałam i w ogóle to fajnie jest - tyle że tęsknie za przyjaciółmi ... A chyba jak byłam w pl to doceniałam ich średnio .. Podejrzewam że problem siedzi w mojej głowie ... Nasz koleżanka po studiach wrociła do rodzinnego, dużego i atrakcyjnego miasta , gdzie ma faceta, znajomych sprzed studiów itd .. I narzeka że się nudzi - bo nie ma z kim wychodzić .. Bo ciąża, dzieci , mąż, praca ... I nikt nie baluje jak parę lat temu - trzeba starać sie polubić etap życia na którym się jest choć wiem że łatwo powiedzieć .... Trochę jak polub swoją wagę
To prawda. Często tak bywa. Człowiekowi brak dawnych emocji, dreszyków, swobody i wolności. Swoim mężem, pracę i dziećmi przecież też można się czasami znudzić.... tą codziennością i monotonią....
Jednak co innego mieć dość monotonii, a co innego przestać się szanować. To co napisała anuszka to dla mnie masakra jakaś... Nie ma siły na tej ziemi, która by mnie przy tak zachowującym się facecie zatrzymała!. Ja wiem, że anuszka pisała o tych "złych" rzeczach. A że dobre też pewnie jakieś się zdarzają... ale mimo wszystko jak to przeczytałam, to nie jestem sobie w stanie wyobrazić co mogłoby rekompensować takie zachowanie.
... Jedyne co mi jeszcze przychodzi do głowy... to skoro są jeszcze jakieś dobre chwile, to albo próbować rozmawiać, albo jeśli to nic nie daje, to pokazać facetowi, że to, że się jest już jego żoną, wcale nie znaczy, że się trzeba z nim męczyć i mu pokazać w sposób dobitny, że jak się nie uspokoi, to może nagle z dnia na dzień zostać sam. Bez żony, bez dziecka, bez rodziny ....
__________________
REDUKCJA/SIŁA
fatass jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 12:35   #593
anuszka21
Zakorzenienie
 
Avatar anuszka21
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 3 213
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez fatass Pokaż wiadomość
Ani chwili bym nie czekała tylko wiała od tego typa. Miałam bardzo podobną sytuację. Dziecko tylko patrzy jak się traktujecie i też zaczyna Was tak traktować. Uczy się że to taka "norma". Że trzeba krzyczeć, złościć się, uciekać itd. I kiedyś prawdopodobnie stworzy podobny "dom" jeśli tego nie zmienicie. Mój synek ma teraz 2,5 roku. Rok temu powiedziałam mężowi, że to koniec. Że gdyby nie dziecko to nie bylibyśmy razem... a że to właśnie, tak naprawdę dziecku na złe wychodzi, to odchodzę. Wyprowadziłam się do rodziców. Oczywiście pozwoliłam mężowi kiedy tylko chce widywać się z małym, bo to, że jestem złym mężem nie znaczy, że też złym ojcem... . No i w sumie to nie trwało długo. Jak dostał pismo o separację, to "zaskoczył". W zasadzie kilka tygodni później byliśmy znowu w domu z synkiem i od tamtej pory jest świetnie ... tak jak powinno być . Ale w razie czego wiem, że nie miałabym skrupułów i bym znowu od niego odeszła w razie czego... . Naprawdę - szkoda dziecka, szkoda Ciebie, szkoda Twoich przyszłych wnuków (jeśli dziecko nauczy się panujących w domu "norm" społecznych ...) ... szkoda życia!

P.S. Współczuję takiej sytuacji...



---------- Dopisano o 10:59 ---------- Poprzedni post napisano o 10:51 ----------



To prawda. Często tak bywa. Człowiekowi brak dawnych emocji, dreszyków, swobody i wolności. Swoim mężem, pracę i dziećmi przecież też można się czasami znudzić.... tą codziennością i monotonią....
Jednak co innego mieć dość monotonii, a co innego przestać się szanować. To co napisała anuszka to dla mnie masakra jakaś... Nie ma siły na tej ziemi, która by mnie przy tak zachowującym się facecie zatrzymała!. Ja wiem, że anuszka pisała o tych "złych" rzeczach. A że dobre też pewnie jakieś się zdarzają... ale mimo wszystko jak to przeczytałam, to nie jestem sobie w stanie wyobrazić co mogłoby rekompensować takie zachowanie.
... Jedyne co mi jeszcze przychodzi do głowy... to skoro są jeszcze jakieś dobre chwile, to albo próbować rozmawiać, albo jeśli to nic nie daje, to pokazać facetowi, że to, że się jest już jego żoną, wcale nie znaczy, że się trzeba z nim męczyć i mu pokazać w sposób dobitny, że jak się nie uspokoi, to może nagle z dnia na dzień zostać sam. Bez żony, bez dziecka, bez rodziny ....

wiesz, kiedys on na mnie nie wyzywał, ja zaczełam, bo nie mialam juz jak wyrazic swojej złosci wiec i on zaczął. Ja tez juz sie pare razy wyprowadzalam, jeszcze w ciazy, ale zawsze przychodził przepraszał, zmieniał się. Tylko szkoda, ze zawsze tylko na 2 dni wiec znudziło mi sie kursowanie z walizkami, a tymbardziej kursowanie z dzieckiem. Czego jeszcze nie robiłam.
anuszka21 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 13:16   #594
fatass
Zadomowienie
 
Avatar fatass
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 1 838
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Tia, mój też właśnie wcześniej tylko na 2 dni się zmieniał. Dopiero tym razem, kiedy nagle został sam jak palec faktycznie do niego dotarło.

... Może próbujcie to jeszcze naprawić? A jeśli nie to chociaż dogadajcie się, żeby w domu zachowywać się z wzajemnym szacunkiem, jeśli nie dla własnego świętego spokoju, to przynajmniej dla dobra dziecka? .... ? Myślisz, że taka rozmowa coś da?
__________________
REDUKCJA/SIŁA
fatass jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 13:43   #595
ogolnie
Zakorzenienie
 
Avatar ogolnie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: skądinąd
Wiadomości: 9 098
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cześć
Miałam dziś rano kolędę Pan w czarnej sukience siedział ponad godzinę, a ja siedziałam jak na jajcach, bo mnie głowa od rana trzaska i ledwo wytrzymałam Nawet po tabletce nie przeszło

Humor mam dziś dobry i gęba się cieszy nie wiadomo z czego Może ta pogoda...Świeci słońce, jak na grudzień jest ciepło. Połaziłam po mieście trochę, wróciłam niedawno. Zjadłam na obiad pozostałości po świętach Kawałeczek karkówki i malutki kawałeczek piersi z kurczaka (wszystko smażone ), pół grahamki z MASŁEM i galat wieprzowy Masakrycznie, ale ważne, że od słodyczy trzymam się z daleka Poza tym, głodna byłam po tych wojażach
Trening z Mel B cardio za chwilę odpalam i wyciskam z siebie siódme poty

---------- Dopisano o 13:43 ---------- Poprzedni post napisano o 13:29 ----------

Cytat:
Napisane przez fatass Pokaż wiadomość
Ani chwili bym nie czekała tylko wiała od tego typa. Miałam bardzo podobną sytuację. Dziecko tylko patrzy jak się traktujecie i też zaczyna Was tak traktować. Uczy się że to taka "norma". Że trzeba krzyczeć, złościć się, uciekać itd. I kiedyś prawdopodobnie stworzy podobny "dom" jeśli tego nie zmienicie. Mój synek ma teraz 2,5 roku. Rok temu powiedziałam mężowi, że to koniec. Że gdyby nie dziecko to nie bylibyśmy razem... a że to właśnie, tak naprawdę dziecku na złe wychodzi, to odchodzę. Wyprowadziłam się do rodziców. Oczywiście pozwoliłam mężowi kiedy tylko chce widywać się z małym, bo to, że jestem złym mężem nie znaczy, że też złym ojcem... . No i w sumie to nie trwało długo. Jak dostał pismo o separację, to "zaskoczył". W zasadzie kilka tygodni później byliśmy znowu w domu z synkiem i od tamtej pory jest świetnie ... tak jak powinno być . Ale w razie czego wiem, że nie miałabym skrupułów i bym znowu od niego odeszła w razie czego... . Naprawdę - szkoda dziecka, szkoda Ciebie, szkoda Twoich przyszłych wnuków (jeśli dziecko nauczy się panujących w domu "norm" społecznych ...) ... szkoda życia!
Dokładnie
To teraz ja powiem coś z własnego przykładu. Od kiedy pamiętam to moi rodzice bez przerwy się kłócili, krzyczeli na siebie i mieli pretensje do siebie o wszystko, nawet o sposób w jaki druga strona trzyma łyżeczkę albo niechcący stuknie łyżką o zęby. Ciągłe wojny etc. Jak byłam dzieckiem bardzo często się zdarzało, że matka uciekała z domu na całe dnie, a ja płakałam w szafie, że mamy nie ma, że to taty wina itp., wiecie jak to dziecko. Mama wracała, a w domu przez kilka miesięcy potrafiła być cisza między rodzicami. Najdłuższy okres nierozmawiania ze sobą to był 9 miesięcy. Nie licząc pojedynczych powarkiwań. No i tu oto się kłania teraz to co napisała fatass: dziecko w rodzinie, w której nie jest dobrze zaczyna "upodabniać się" do rodziców. Krzyczy, wymusza, jest drażliwe itp. Niestety w moim przypadku jest tak, że wiele tych złych rzeczy przeniosło się na mnie...Nie umiem okazywać uczuć, jestem wredna, drażliwa i prześmiewcza. Próbowałam setki razy się zmienić, ale nie umiem, gdy w domu nadal panuje taka atmosfera jak przed laty. Wczoraj na chacie była taka afera, że się ewakuowałam z domu i wróciłam po trzech godzinach, bo nie miałam ochoty słuchać krzyków. I to nic, że zaraz będę mieć 23 lata. To wszystko wciąż na mnie okropnie działa i szczerze Wam powiem, że...Boję się stworzyć związek, boję się wiązać z kimkolwiek, bo nie chcę, żeby te więzi były tak liche jak moich rodziców...Czasem mam takie głupie myśli, że te moje wszystkie nieudane i popaprane związki są z winy rodziców...I może poniekąd tak jest, w jakiejś tam części.

także ja popieram dziewczyny co piszą tutaj, że nie jest sie z kimś, z kim jest źle, z kim nie możemy się dogadać. Bo jak się nie można z kimś dogadać teraz, to się nie dogadamy nawet i za sto lat. A co Bogu ducha winne dziecko ma cierpieć? Żeby wyrósł kolejny stwór bez uczuć na moje podobieństwo?

Masakra.
ogolnie jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 16:09   #596
fatass
Zadomowienie
 
Avatar fatass
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 1 838
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez ogolnie Pokaż wiadomość
także ja popieram dziewczyny co piszą tutaj, że nie jest sie z kimś, z kim jest źle, z kim nie możemy się dogadać. Bo jak się nie można z kimś dogadać teraz, to się nie dogadamy nawet i za sto lat. A co Bogu ducha winne dziecko ma cierpieć? Żeby wyrósł kolejny stwór bez uczuć na moje podobieństwo?

Masakra.
Mam właśnie takie samo zdanie. Jasne, owszem powinno się i TRZEBA rozmawiać i próbować naprawić swój związek. Ale czasami się po prostu nie da. Nie można czegoś naprawić, jeżeli tylko jedna osoba tego chce, a druga nie widzi problemu, albo ma to w nosie ... .
Każdemu należy się szacunek, TYM BARDZIEJ od najbliższej osoby, która jak nikt inna powinna kochać, szanować i wspierać ... .
W takim wypadu uważam, że ludzie nie powinni się ze sobą męczyć. Ktoś może być kiepskim partnerem, ale świetnym rodzicem, a tkwienie w toksycznej na co dzień atmosferze odbiera ochotę na cokolwiek...

Ogolnie - bardzo Ci współczuję. Nie wiem czy Cię to w jakiś sposób pocieszy... ale patrząc na to co piszesz, to myślę, że potrafiłabyś stworzyć stały związek. Widzisz błędy swoich rodziców i chociaż być może wiele tych złych emocji przelało się na Ciebie i jak sama piszesz masz problemy z charakterem ( ), to wiesz, że tak być nie powinno. Myślę że przy odrobinie pracy nad sobą i pomocą swojego przyszłego wybranka wszystko się uda . Będzie ciężko, ale dasz radę

P.S. U mnie w domu oboje rodziców "uciekało" z domu. Niestety zawsze pod wpływem alkoholu, którego zwłaszcza tata nadużywał. Zdarzyło się że tata uderzył mamę, albo, że mama próbowała się zabić... . Taki cug alkoholowy potrafił trwać kilka dni nawet. A potem jak wytrzeźwieli to mama udawała że nic się nie stało. Gotowała tacie obiadki, latała po piwko, przykrywała kocykiem itp. Generalnie tata miewał różnie dziwne zachcianki (głównie kulinarne) które mama bez mrugnięcia okiem spełniała. I np. wracała po całym dniu w pracy i od drzwi "jak się rozbierzesz zrób mi jeść". Leciała, robiła, podstawiała pod nos i w odpowiedzi "wygląda jak g*wno, nie będę tego jadł", to leciała do sklepu i robiła coś innego itd. aż w końcu trafiła ..... . Nigdy mu się nie postawiła, nigdy nie wyciągała konsekwencji wobec niego .... . Ja byłam ...taka sama jak ona + agresja po tacie . Długo pracowałam żeby się zmienić ... i dalej nad tym pracuje ... . Ale da się ...
__________________
REDUKCJA/SIŁA
fatass jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 17:13   #597
CARLA_23
Wtajemniczenie
 
Avatar CARLA_23
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: RAJ NA ZIEMI
Wiadomości: 2 819
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez anuszka21 Pokaż wiadomość
wiesz, kiedys on na mnie nie wyzywał, ja zaczełam, bo nie mialam juz jak wyrazic swojej złosci wiec i on zaczął. Ja tez juz sie pare razy wyprowadzalam, jeszcze w ciazy, ale zawsze przychodził przepraszał, zmieniał się. Tylko szkoda, ze zawsze tylko na 2 dni wiec znudziło mi sie kursowanie z walizkami, a tymbardziej kursowanie z dzieckiem. Czego jeszcze nie robiłam.
Zrobiłaś to z bezsilności. Wiem bo mam tak samo i nie jestem z tego dumna Mój B jak jest zły nie odzywa się ani słowem i to doprowadza mnie do furii i przestaję nad sobą panować. Staram się z tym walczyć ale czasem temperament bierze górę. Wy macie dziecko więc sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Wasze relacje muszą być poprawne właśnie ze względu na dziecko. Musicie szczerze porozmawić bo w takim toksycznym układzie nie da się żyć a jeśli nawet to co to za życie....
__________________
18.11.2014 (10tc) 06.05.2015 (12tc) 10.02.2017 (9tc)

"W życiu nie chodzi o czekanie aż burza minie.Chodzi o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu"
CARLA_23 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 17:23   #598
Beatagr3
Zadomowienie
 
Avatar Beatagr3
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 1 438
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Hej Wam Wszystkim po Świętach! Trochę mnie nie było ale o tym potem.


fatass, ogolnie, anuszka21, śledzę Wasze wypowiedzi dotyczące sytuacji rodzinnych, tych z TŻ oraz tych z rodzicami i nie wiem co powiedzieć. Bardzo Wam współczuję, ale sama nigdy nie byłam w takich sytuacjach, więc tak naprawdę nie wiem co czułyście i czujecie. Trzeba wierzyć, że wszystko się ułoży
U mnie w rodzinie nigdy nie było problemów - wiadomo tata czasem jak się zdenerwuje to pokrzyczy, ale to raczej rzadko się zdarza. W sensie ma czasem wybuchowy charakter - który po nim odziedziczyłam.


Co do odchudzania - to ja już przed świętami osiągnęłam prawie 79 kg, teraz mam koło 76 - 76,5. W piątek przed Świętami zaczął mi się robić jakiś guzek na pośladku, potem zaczął strasznie boleć - praktycznie całą wigilię i pierwszy dzień świąt musiałam leżeć - siedzieć nie mogłam bo za bardzo bolało, a leżenie też tylko w jednej pozycji - przez to strasznie mało jadłam - po prostu nie byłam głodna. W końcu w drugi dzień świąt pojechałam na pogotowie - okazało się że to ropień - musiałam iść do szpitala, żeby go naciąć i odsączyć ropę. Dzisiaj mnie wypuścili. Tak więc schudłam prawie 3 kg - niestety kosztem udanych świąt.

Teraz postaram się dalej chudnąć, ale zdrowo no i póki co to za bardzo ćwiczyć nie mogę.

Jak ostatnio słucham radia to ciągle mówią o poświątecznym odchudzaniu - tak więc DO ROBOTY! Brać się za siebie porządnie trzeba - do wiosny już niedaleko (chociaż dopiero się zima zaczęła)

Miłego wieczoru!
__________________
?
Beatagr3 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 18:03   #599
ogolnie
Zakorzenienie
 
Avatar ogolnie
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: skądinąd
Wiadomości: 9 098
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez fatass Pokaż wiadomość
Mam właśnie takie samo zdanie. Jasne, owszem powinno się i TRZEBA rozmawiać i próbować naprawić swój związek. Ale czasami się po prostu nie da. Nie można czegoś naprawić, jeżeli tylko jedna osoba tego chce, a druga nie widzi problemu, albo ma to w nosie ... .
Każdemu należy się szacunek, TYM BARDZIEJ od najbliższej osoby, która jak nikt inna powinna kochać, szanować i wspierać ... .
W takim wypadu uważam, że ludzie nie powinni się ze sobą męczyć. Ktoś może być kiepskim partnerem, ale świetnym rodzicem, a tkwienie w toksycznej na co dzień atmosferze odbiera ochotę na cokolwiek...

Ogolnie - bardzo Ci współczuję. Nie wiem czy Cię to w jakiś sposób pocieszy... ale patrząc na to co piszesz, to myślę, że potrafiłabyś stworzyć stały związek. Widzisz błędy swoich rodziców i chociaż być może wiele tych złych emocji przelało się na Ciebie i jak sama piszesz masz problemy z charakterem ( ), to wiesz, że tak być nie powinno. Myślę że przy odrobinie pracy nad sobą i pomocą swojego przyszłego wybranka wszystko się uda . Będzie ciężko, ale dasz radę
Klasyk na Wizażu z innego forum: wspólne męczenie dupy czy jakoś tak Także naprawdę tak jak mówisz, lepiej jest się rozejść i ułożyć na nowo życie niż tkwić w toksycznym bagnie.

Eee, ale ja tam współczucia nie chcę No trudno, jest taka sytuacja, trzeba żyć i nic nie zrobisz. Zacytuję moją przyjaciółkę "No co zrobisz jak nic nie zrobisz, to co zrobisz?"
No właśnie i tak w ogóle to musiałabym trafić na faceta, który nie ucieka przy pierwszym błahym problemie jaki się pojawia, to wtedy może byłoby mi łatwiej i może by mi pomógł...A moi eks to uciekali gdzie pieprz rośnie jak pojawiał się jakiś problem, który ja z kolei bardzo chciałam rozwiązać. No ale.


Zeżarłam trzy pierniki

Edytowane przez ogolnie
Czas edycji: 2012-12-28 o 18:07
ogolnie jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-28, 18:41   #600
anuszka21
Zakorzenienie
 
Avatar anuszka21
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 3 213
Dot.: Walka z nadwagą (niewyimaginowaną:)

Cytat:
Napisane przez fatass Pokaż wiadomość
Mam właśnie takie samo zdanie. Jasne, owszem powinno się i TRZEBA rozmawiać i próbować naprawić swój związek. Ale czasami się po prostu nie da. Nie można czegoś naprawić, jeżeli tylko jedna osoba tego chce, a druga nie widzi problemu, albo ma to w nosie ... .
Każdemu należy się szacunek, TYM BARDZIEJ od najbliższej osoby, która jak nikt inna powinna kochać, szanować i wspierać ... .
W takim wypadu uważam, że ludzie nie powinni się ze sobą męczyć. Ktoś może być kiepskim partnerem, ale świetnym rodzicem, a tkwienie w toksycznej na co dzień atmosferze odbiera ochotę na cokolwiek...

Ogolnie - bardzo Ci współczuję. Nie wiem czy Cię to w jakiś sposób pocieszy... ale patrząc na to co piszesz, to myślę, że potrafiłabyś stworzyć stały związek. Widzisz błędy swoich rodziców i chociaż być może wiele tych złych emocji przelało się na Ciebie i jak sama piszesz masz problemy z charakterem ( ), to wiesz, że tak być nie powinno. Myślę że przy odrobinie pracy nad sobą i pomocą swojego przyszłego wybranka wszystko się uda . Będzie ciężko, ale dasz radę

P.S. U mnie w domu oboje rodziców "uciekało" z domu. Niestety zawsze pod wpływem alkoholu, którego zwłaszcza tata nadużywał. Zdarzyło się że tata uderzył mamę, albo, że mama próbowała się zabić... . Taki cug alkoholowy potrafił trwać kilka dni nawet. A potem jak wytrzeźwieli to mama udawała że nic się nie stało. Gotowała tacie obiadki, latała po piwko, przykrywała kocykiem itp. Generalnie tata miewał różnie dziwne zachcianki (głównie kulinarne) które mama bez mrugnięcia okiem spełniała. I np. wracała po całym dniu w pracy i od drzwi "jak się rozbierzesz zrób mi jeść". Leciała, robiła, podstawiała pod nos i w odpowiedzi "wygląda jak g*wno, nie będę tego jadł", to leciała do sklepu i robiła coś innego itd. aż w końcu trafiła ..... . Nigdy mu się nie postawiła, nigdy nie wyciągała konsekwencji wobec niego .... . Ja byłam ...taka sama jak ona + agresja po tacie . Długo pracowałam żeby się zmienić ... i dalej nad tym pracuje ... . Ale da się ...

heh czemu mam wrazenie, ze chyba 50% polskich rodzin jest z jakims tego typu defekem xD jakbym cyztała o tesciowej. Robi.robiła tak samo, jej maz to idiota, tez ją lał, kasy nie dawal, wiecznie dlugi cholera wie na co itd. a ta obiadki, pieczenie co sie zażyczy ;/ masakra... ja mojemu to akurat sporadycznie gotuje- chyba ze sama cos chce. Niech sie ciągnie. W mojej rodzinie tez byl alkoho i kłotnie. OJciec matki chyba nie lał, choc nie wiem, bo nie slyszałam, ale za to nas lał. A jak wychlał to w ogole dostawałam cholera wie za co i matka nie stawala w mojej obronie ;/ łaziłam z siniakami. Zreszta nawet na trzezwo czesto dostawalysmy za przyslowiowe złe trzymanie łyzeczki. Stary byl strasznie nerwowy, a jak wychlał to w ogole mu odwalało. Poszedl w koncu na terapie, ale to juz było za pozno. Bylysmy juz prawie dorosłe i swoje przezyłam i swoje pamietam. Dlatego jak wyprowadzałam sie od mojego TZ to mama jak mi mowila, ze mamy sie rozstac czy cos, to pytalam czemu ona tego kiedys nie zrobiła moj TZ jest dobrym ojcem i nie jest nerwowym człowiekiem, to ja jestem bardzo porywcza i czasami go walne w twarz czy cos ;/ ale on raczej nigdy mnie ani dziecka by nie uderzyl ;/ choc ostatnio popchnał mnie jak go walnełam. A walnełam, bo on np na sile sie chce przytulac czy dac mi buzi i mnie ciagnie, a ma takie łapska ze mnie to boli i wpieniam sie na maksa. Kiedys wyłam starsznie jak ucieka gdzies do kolegow czy cos, a teraz mi coraz bardziej wisi wiec mysle ze odejde dopiero wtedy jak kompletnie sie wszystko wypali i bedzie bezbolesnie


aleee zesmy posmęciły ;p odchudzac sie trzeba u mnie dzis cieniutko... pozarłam spooro czekolady

Edytowane przez anuszka21
Czas edycji: 2012-12-28 o 18:45
anuszka21 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Wspólne odchudzanie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 04:46.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.