W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII część XX - Strona 20 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2012-12-27, 13:12   #571
Sola1
Zakorzenienie
 
Avatar Sola1
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 8 525
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez rosllinka Pokaż wiadomość
Hej
Probuje napisac opis porodu, ale czasu mam przy dziecku na prawde niewiele mimo że mąż mi pomaga. Nie wiem jak to bedzie jak wróci do pracy..

Dzika jakbys chciala pogadac o szpitalu/poloznej to mozesz do mnie zadzwonic.

Sola zdradź sekret jak Ty to robisz ze przy dziecku jestes na
biezaco na forum? Ja siedze z komorka jak karmie, ale tu ciezko pisac.. Moze z czasem opracuje jakas strategie;-)
Moja póki co nie potrzebuje zbyt dużo uwagi, więc nawet posprzątać da radę Teraz sobie śpi, choć gdzieś od 2 dni ma momenty gdzie jest bardziej pobudzona i potrzebuje więcej uwagi. Kiedyś w linkach na pierwszej stronie było o skokach rozwojowych i nie wiem czy to nie jest z tym związane.






Cytat:
Napisane przez dzika_kaka Pokaż wiadomość
Jak mnie jeszcze raz wkurzą na tej IP to chyba do Ciebie dryndnę po jakieś porady bo pamiętam, że byłaś zadowolona a ja jak na razie mam tylko wrażenie, że mnie wszyscy mają w d* i jeszcze trochę a zacznę żałować wyboru A jutro po kontroli jak nic się nie ruszy będę dzwonić się wyżalić pani Joasi, w końcu za tą kasę powinna być na wszystko przygotowana
Dokładnie pani Joasia może porobić trochę za telefon zaufania



Cytat:
Napisane przez dzika_kaka Pokaż wiadomość

Śniło mi się dzisiaj, że tż mnie zostawił i obudziłam się zalana łzami, masakra


Cytat:
Napisane przez T'ai Pokaż wiadomość
moi rodzice mają swoją teorię
3 dni przed porodem byłam na imprezie u taty co był ten akordeon i 16 osób wyło
ponoć mój syn stwierdził że musi wyjść zobaczyć co to za oszołomy
Może wywołaliscie go tym graniem

Cytat:
Napisane przez T'ai Pokaż wiadomość
mam ten sam problem
IV piętro, niby stelaż w piwnicy ale jak zlezę z gondolą


jeszcze ja
Trzeba byłoby zrobić kółko wzajemnego wsparcia

Cytat:
Napisane przez emylka86 Pokaż wiadomość

daj znać jak opracujesz system ; p
Ja póki co opracowałam system taki, że będę wyrzucać wózek przez balkon. Jak coś z niego zostanie to wtedy idę z dzieckiem na spacer

---------- Dopisano o 13:12 ---------- Poprzedni post napisano o 13:09 ----------

Cytat:
Napisane przez artek2oo2 Pokaż wiadomość
MIĘDZYNARODOWE TARGI PŁODNOŚCI 9-10 III 2013. WARSZAWA HALA EXPO XXI - kliniki, wystawcy, porady, warsztaty, seminaria.
Super - tylko my jakby jesteśmy płodne i na porady w tym zakresie jest zdziebko za późno
Sola1 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 13:48   #572
hania207
Zakorzenienie
 
Avatar hania207
 
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 6 464
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

hej

ja też dalej w dwupaku

zaraz jade na ostatnią wizyte ...........
__________________





hania207 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 14:05   #573
AnitkaKotek
Raczkowanie
 
Avatar AnitkaKotek
 
Zarejestrowany: 2009-07
Lokalizacja: Bydgoszcz
Wiadomości: 234
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

hania207 trzymam kciuki zeby wszystko dobrze było;]
moze sie cos ruszy?;>

A co do tych targow ;p to ja myśle o tym jak zapobiec mojej plodności ;p;p
A wy myślałyście juz o metodzie antykoncepcji?
Ja chyba wroce do tabletek, nie mialam z nimi problemow nawet troszke
schudlam;]
__________________
RAZEM 01.05.2009
ZARĘCZYNY 21.12.2009
ZAŚLUBIENI 10.04.2010
OLIWKA 27.05.2010http://www.suwaczki.com/tickers/km5sio4p2bl6glv6.png
KACPEREK 12.11.2012http://www.suwaczki.com/tickers/dqpri09k4dqz6nlc.png
AnitkaKotek jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 14:15   #574
T'ai
Zakorzenienie
 
Avatar T'ai
 
Zarejestrowany: 2007-05
Wiadomości: 24 494
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez Sola1 Pokaż wiadomość
1. Może wywołaliscie go tym graniem

2. Trzeba byłoby zrobić kółko wzajemnego wsparcia

3. Ja póki co opracowałam system taki, że będę wyrzucać wózek przez balkon. Jak coś z niego zostanie to wtedy idę z dzieckiem na spacer
1 granie doprawiliśmy jeszcze bunga bunga

2 koniecznie

3

Cytat:
Napisane przez hania207 Pokaż wiadomość
hej

ja też dalej w dwupaku

zaraz jade na ostatnią wizyte ...........
T'ai jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 14:24   #575
Ma_majka
Zakorzenienie
 
Avatar Ma_majka
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Wiadomości: 8 346
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez Sola1 Pokaż wiadomość

Ja póki co opracowałam system taki, że będę wyrzucać wózek przez balkon. Jak coś z niego zostanie to wtedy idę z dzieckiem na spacer

powodzenia

---------- Dopisano o 14:21 ---------- Poprzedni post napisano o 14:21 ----------

Cytat:
Napisane przez Sola1 Pokaż wiadomość

Super - tylko my jakby jesteśmy płodne i na porady w tym zakresie jest zdziebko za późno
To samo chciałam napisać

---------- Dopisano o 14:24 ---------- Poprzedni post napisano o 14:21 ----------

Cytat:
Napisane przez AnitkaKotek Pokaż wiadomość

A co do tych targow ;p to ja myśle o tym jak zapobiec mojej plodności ;p;p
A wy myślałyście juz o metodzie antykoncepcji?
Ja chyba wroce do tabletek, nie mialam z nimi problemow nawet troszke
schudlam;]
Ja myślałam o spirali Ale nie jestem przekonana Tabletki mi niezbyt służyły. Tzn większych problemów nie miałam ale nabawiłam się przebarwień na twarzy
Któraś z Was miała spiralę? Co sądzicie?
Ma_majka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 14:28   #576
T'ai
Zakorzenienie
 
Avatar T'ai
 
Zarejestrowany: 2007-05
Wiadomości: 24 494
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez AnitkaKotek Pokaż wiadomość
A wy myślałyście juz o metodzie antykoncepcji?
Ja chyba wroce do tabletek, nie mialam z nimi problemow nawet troszke
schudlam;]
kurcze chyba na początek wrócę znów do tabletek
spiralę gin mówił koleżance że na 2-3 lata nie warto (na 5 np to tak) a ja nie wykluczam drugiego dziecka więc chyba na razie się nie zdecyduję....

---------- Dopisano o 14:28 ---------- Poprzedni post napisano o 14:27 ----------

zauważyłam dziś że szwy zaczynają się rozpuszczać

ale kiedy minie to cholerne krwawienie
T'ai jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 14:33   #577
emylka86
Zakorzenienie
 
Avatar emylka86
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: Świebodzin
Wiadomości: 3 775
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Sola no to znalazłaś metodę ; p ja z niej zrezygnuję, bo okna mam tylko w jedną stronę, a tak się składa, że wyjście z bloku w przeciwną ; p jeszcze ktoś mi zajuma jak tak sam będzie leżał na boisku ; p

Hania za wizytę

Anitka ja jeszcze o tym nie myślałam, na początek chyba będą po prostu gumki... a później pewnie znów tabletki, ale nie chcę ich za długo brać... tak sobie też myślę, że jak będzie wszystko dobrze to za 2-3 lata znów się starać o potomstwo, co by za dużej różnicy wieku nie robić. ale tym razem na pewno nie na okres zimowy ; p
__________________
Michałek 16.12.2012

Borysek 09.10.2015

zapraszam do klików w banerek
emylka86 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 15:02   #578
musso4
Zakorzenienie
 
Avatar musso4
 
Zarejestrowany: 2010-09
Wiadomości: 20 759
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

my na razie gumki, bo jeszcze nie byłam u gina, pójdę po 6 tygodniach i też nie wiem na co się zdecydować, tabletki brałam 10 lat, ale ostatnimi czasy (czytaj: 5 lat temu) przyplątała mi sie migrena, wtedy odstawiłam tabsy, no i teraz nie wiem co ginek powie na połączenie tabletek z migreną, ponoć niewskazane, też myślę o spirali, bo już więcej dzieci nie planuję
__________________
poznaliśmy się 6.08.2005 ślub 2.06.2007 Klaudia 16.10.2009 Adam 18.11.2012
musso4 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 15:38   #579
dzika_kaka
Zakorzenienie
 
Avatar dzika_kaka
 
Zarejestrowany: 2006-10
Lokalizacja: warszawa
Wiadomości: 4 615
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez T'ai Pokaż wiadomość
moi rodzice mają swoją teorię
3 dni przed porodem byłam na imprezie u taty co był ten akordeon i 16 osób wyło
ponoć mój syn stwierdził że musi wyjść zobaczyć co to za oszołomy
Dobre!

Cytat:
Napisane przez Sola1 Pokaż wiadomość
Super - tylko my jakby jesteśmy płodne i na porady w tym zakresie jest zdziebko za późno
Z ust mi to wyjęłaś

Cytat:
Napisane przez AnitkaKotek Pokaż wiadomość
A wy myślałyście juz o metodzie antykoncepcji?
Ja to chyba będę lecieć po bożemu kalendarzykiem
Tabsy zbliżają moje libido do poziomu zero więc w sumie wtedy to już nawet nie ma sensu ich brać a gumki są strasznie wkurzające.

Cytat:
Napisane przez hania207 Pokaż wiadomość
hej
ja też dalej w dwupaku
zaraz jade na ostatnią wizyte ...........
Koniecznie zdaj relację po!
Jakoś tak czuję przez skórę, że następna będzie Dorcia...

Cytat:
Napisane przez emylka86 Pokaż wiadomość
tak sobie też myślę, że jak będzie wszystko dobrze to za 2-3 lata znów się starać o potomstwo, co by za dużej różnicy wieku nie robić. ale tym razem na pewno nie na okres zimowy ; p
Ja póki co plany mam podobne ale zobaczymy jeszcze jak je poród zweryfikuje
No i teraz też na zimę nie chciałam ale cholera okazało się, że dziecka wcale się tak łatwo nie robi i zamiast w maj wstrzeliliśmy się dopiero w grudzień
__________________

dzika_kaka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 15:55   #580
Pani_Jasiowa
Zakorzenienie
 
Avatar Pani_Jasiowa
 
Zarejestrowany: 2011-04
Wiadomości: 4 858
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Witam kochane... WRÓCIŁAM

No to może coś teraz opiszę, bo Młody śpi (ciekawe jak długo )
Więc tak w piątek w nocy zaczęły sączyć się wody, budzę męża i jedziemy na IP, tam mnóstwo papierków do wypełnienia. Podłączyli mnie do ktg, ale zero skurczy i położyli na przedporodową, mężowi kazali jechać do domu. Nad ranem lekkie bóle i oczywiście krzyżowe też, bo jak inaczej i tak sobie leżałam na łóżku i stękałam, potem to juz wyłam z bólu bo skurcze coraz mocniejsze a rozwarcie wogóle się nie robiło jak o 1 w nocy było 3 tak o 14 też 3 cm, koszmar. Poszłam pod prysznic potem do wanny ale to nic nie pomogło. W końcu sie zlitowali bo mąż do nich poszedł i położna zrobiła mi masaż brrrrrrrrrr no sie zaczęło. Takiego bólu to sobie nawet nie wyobrażałam. Stękałam, skakałam, wyzywałam na wszystkie możliwe strony i zaczęły się parte. 35 minut i Szymek był na świecie, mąż był ze mną cały czas bardzo mi pomagał i nie wyobrażam sobie że mogłoby go tam nie być, nie dałabym rady. Trzymał mi głowę, parł i oddychał razem ze mną. Dzielny chłop. Na koniec powiedział, ze jak by mógł to przejął by ten cały mój ból ♥ Mały był okręcony pępowiną i opił się wód oraz miał jakiś obrzęk główki, ale na drugi dzień już sie wchłonęło. Podsumowując moją chaotyczną wypowiedz: Ból niesamowity, ale dla takiego cudu warto! Mąż zakochany w synku, najchętniej wcale by go nie zdejmował z rąk. Najlepsze jest to, ze już zastanawia sie nad masową produkcją jak to powiedział, cholera takie ładne wychodzą, ze szkoda to zmarnowac A co do szpitala to warunki, lekarze i położe na porodówce super, natomiast na noworodkach.... materiał na koleją historię ale to juz nie dziś.
__________________
Kocham: 11.09.2009
Powiedziałam TAK: 11.09.2010
Nasz Dzień: 22.10.2011


P


Szymonek
Pani_Jasiowa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 16:23   #581
Ma_majka
Zakorzenienie
 
Avatar Ma_majka
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Wiadomości: 8 346
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez Pani_Jasiowa Pokaż wiadomość
Witam kochane... WRÓCIŁAM

No to może coś teraz opiszę, bo Młody śpi (ciekawe jak długo )
Więc tak w piątek w nocy zaczęły sączyć się wody, budzę męża i jedziemy na IP, tam mnóstwo papierków do wypełnienia. Podłączyli mnie do ktg, ale zero skurczy i położyli na przedporodową, mężowi kazali jechać do domu. Nad ranem lekkie bóle i oczywiście krzyżowe też, bo jak inaczej i tak sobie leżałam na łóżku i stękałam, potem to juz wyłam z bólu bo skurcze coraz mocniejsze a rozwarcie wogóle się nie robiło jak o 1 w nocy było 3 tak o 14 też 3 cm, koszmar. Poszłam pod prysznic potem do wanny ale to nic nie pomogło. W końcu sie zlitowali bo mąż do nich poszedł i położna zrobiła mi masaż brrrrrrrrrr no sie zaczęło. Takiego bólu to sobie nawet nie wyobrażałam. Stękałam, skakałam, wyzywałam na wszystkie możliwe strony i zaczęły się parte. 35 minut i Szymek był na świecie, mąż był ze mną cały czas bardzo mi pomagał i nie wyobrażam sobie że mogłoby go tam nie być, nie dałabym rady. Trzymał mi głowę, parł i oddychał razem ze mną. Dzielny chłop. Na koniec powiedział, ze jak by mógł to przejął by ten cały mój ból ♥ Mały był okręcony pępowiną i opił się wód oraz miał jakiś obrzęk główki, ale na drugi dzień już sie wchłonęło. Podsumowując moją chaotyczną wypowiedz: Ból niesamowity, ale dla takiego cudu warto! Mąż zakochany w synku, najchętniej wcale by go nie zdejmował z rąk. Najlepsze jest to, ze już zastanawia sie nad masową produkcją jak to powiedział, cholera takie ładne wychodzą, ze szkoda to zmarnowac A co do szpitala to warunki, lekarze i położe na porodówce super, natomiast na noworodkach.... materiał na koleją historię ale to juz nie dziś.
Witaj Jaśku Tęskniłam
Ale się namęczyłaś Biedactwo Dzielna Kobita z Ciebie, Twój mąż też dzielny
Ma_majka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 16:49   #582
Dorisp
Rozeznanie
 
Avatar Dorisp
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: east
Wiadomości: 562
GG do Dorisp
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Witajcie! Na wstępie bardzo przepraszam szanowne koleżanki że zaniedbałam wizaż. Nowe obowiązki i jeszcze raz obowiązki;-)


A teraz do rzeczy, mój długaśny opis porodu:


Nie wiem czy pamiętacie ale ostatni mój wpis był z 5 grudnia (termin porodu) kiedy żegnałam się z wami bo mialam iść na ktg do szpitala bo mój lekarz miał dyżur. A więc zupełnie nieswiadoma niczego pojechałam ok. 18 z TŻ na IP, pielęgniarki wzięły mnie na ktg. Poleżałam z pół godzinki, pod koniec przyszedł mój lekarz no i ogląda zapis i mówi :”to co, zostajemy?” Ja zrobiłam wielkie oczy, zamurowało mnie i mówię:”ale jak to, dlaczego”? A on że:”zapis taki sobie, jest pani w terminie to lepiej zostać”. Ja dalej w szoku, zupełnie się tego nie spodziewała, mimo że pod koniec nie stresowałam się porodem, to obleciał mnie strach. Myślałam że wrócę do domu, i będę czekać na rozwój akcji.Oczywiście liczyłam się z indukcją ale gdzieś bliżej 42 tyg. W każdym razie wyszłam do TŻ, on wyluzowany mówi :No w końcu skończyłaś. A ja na to że zostaję i jutro będą wywoływać poród. On w szoku takim samym jak ja. Pojechał po torbę (przez tel jeszcze go instruowałam co ma spakować), ja w tym czasie byłam rejestrowana. TŻ dowiózł torbę przebrałam się i od razu położyli mnie na łózko porodowe, w boksie. Tam w miarę przespałam noc, na szczęście nie było rodzących. Rano mój lekarz po skończonym dyżurze wziął mnie jeszcze na usg, mówi że wszystko ok, na razie będziemy czekać. Myślę sobie że trochę kiepsko, ale z drugiej strony może wrócę do domu, no ale na obchodzie pani ordynator mówi że jednak będziemy wywoływać. Założyli mi cewnik foleja, samo zakładanie bolało, ale później noszenie już nie. Przenieśli mnie na salę przedporodową, na wygodniejsze łóżko. W ciągu dnia lekkie skurcze. Poza tym co 8 godzin dostawałam 3 dawki antybiotyku na paciora. No i spotkałam 2 koleżanki ze Sr, jednak poszła na patologię, druga urodziła tego dnia (czyli 6 grudnia). W nocy nawet się wyspałam, rano znowu przenieśli mnie do boksu i na łózko porodowe. Pod prysznicem wypadł folej, po badaniu rozwarcie 3cm. Przyszła położna, cud kobieta, była na Sr, mnie też pamiętała ze Sr. Powiedziała że dzisiaj do 18 na pewno urodzę i żebym pomału dzwoniła do męża. Mąż przyjechał ok. 11. Dostałam najpierw kroplówkę odżywczą, później oksy. Chodziłam, skakałam na piłce, był nawet masaż. Niestety słabo wszystko działała, zleciało prawie ¾ oksy a ja dalej rozwarcie 3-4 cm. Więc dostała 4 czopki, skurcze silniejsze, znowu masaże, rozwarcie 5cm. Dostałam znieczulenie bo skurcze już naprawdę bolesne i przysypiałam sobie ok. 2 godz. No i ok. 14 przychodzi lekarz i mówi do meża że niestety musi wyjść bo zamykają oddział dla odwiedzających bo jedna z pacjentek (z którą zresztą lezałam na sali przedporodowej) zagorączkowała, a dzień wcześniej był u niej syn który później miał ospę wietrzną. No i było ryzyko. Ja dostałam histerii i w płacz bo nie wyobrażałam sobie porodu bez męża. Położna i mąż uspokajali mnie, w koncu mąż musiał wyjść, ale położna prawie cały czas przy mnie. Rozwarcie postępowało aż w końcu zatrzymało się na 8cm. No i wtedy trochę mnie wymęczyła, przyszły parte, kazała trochę poprzeć, było kucanie. W końcu mówi że jest 10 cm, ja nawet nie potrafiłam się cieszyć bo skurcz za skurczem. Przyszedł lekarz, druga pielęgniarka, zaczęłam przeć, na początku średnio mi to wychodziło ze zmęczenia, ale przy 3 albo 4 skurczu Kacperek w końcu wyszedł. Była 17:45, waga 3300, 56cm. Pamiętam że nie płakał, wystraszyłam się ale położna mówi że go po prostu wymęczyłam. Położyli mi go na brzuszku, widziałam tylko główkę z mega czarnymi włoskami. Nie płakałam tylko byłam strasznie ciekawa jak wygląda. Po ok. 10 min położna zabrała małego do TŻ, a mnie zszywali (nacięcie w jednym miejscu ale aż 4 szwy, do ściągnięcia, reszt rozpuszczalnych, także nieźle to musiało tam wyglądać no ale położna mówiła że jestem bardzo wąska). Za chwilę Kacper był z powrotem przy mnie, przeczołgałam się na inne łóżko, przystawili mi małego do piersi, od razu chwycił. Położna określiła że ma „silny odruch ssący”. No i dopiero wtedy przyszła pełnia szczęścia że już jestem po, a Kacperek przy mnie…


Na oddziale noworodkowym cały czas był zakaz odwiedzin w związku z tą ospą, ja jakoś to przezyłam bo miałam Kacpra przy sobie ale TŻ to widziałam łzy w oczach jak przez szybę go oglądał. Strasznie przeżył to, że musiał mnie zostawić w trakcie porodu no i dopiero po tygodniu wziął małego pierwszy raz na ręce… Pech to pech…

---------- Dopisano o 16:49 ---------- Poprzedni post napisano o 16:39 ----------

Cytat:
Napisane przez Pani_Jasiowa Pokaż wiadomość
Witam kochane... WRÓCIŁAM

No to może coś teraz opiszę, bo Młody śpi (ciekawe jak długo )
Więc tak w piątek w nocy zaczęły sączyć się wody, budzę męża i jedziemy na IP, tam mnóstwo papierków do wypełnienia. Podłączyli mnie do ktg, ale zero skurczy i położyli na przedporodową, mężowi kazali jechać do domu. Nad ranem lekkie bóle i oczywiście krzyżowe też, bo jak inaczej i tak sobie leżałam na łóżku i stękałam, potem to juz wyłam z bólu bo skurcze coraz mocniejsze a rozwarcie wogóle się nie robiło jak o 1 w nocy było 3 tak o 14 też 3 cm, koszmar. Poszłam pod prysznic potem do wanny ale to nic nie pomogło. W końcu sie zlitowali bo mąż do nich poszedł i położna zrobiła mi masaż brrrrrrrrrr no sie zaczęło. Takiego bólu to sobie nawet nie wyobrażałam. Stękałam, skakałam, wyzywałam na wszystkie możliwe strony i zaczęły się parte. 35 minut i Szymek był na świecie, mąż był ze mną cały czas bardzo mi pomagał i nie wyobrażam sobie że mogłoby go tam nie być, nie dałabym rady. Trzymał mi głowę, parł i oddychał razem ze mną. Dzielny chłop. Na koniec powiedział, ze jak by mógł to przejął by ten cały mój ból ♥ Mały był okręcony pępowiną i opił się wód oraz miał jakiś obrzęk główki, ale na drugi dzień już sie wchłonęło. Podsumowując moją chaotyczną wypowiedz: Ból niesamowity, ale dla takiego cudu warto! Mąż zakochany w synku, najchętniej wcale by go nie zdejmował z rąk. Najlepsze jest to, ze już zastanawia sie nad masową produkcją jak to powiedział, cholera takie ładne wychodzą, ze szkoda to zmarnowac A co do szpitala to warunki, lekarze i położe na porodówce super, natomiast na noworodkach.... materiał na koleją historię ale to juz nie dziś.
Dokładnie, ból jest do przeżycia wiedząc że się za chwilę będzie miało takiego szkraba przy sobie

Cytat:
Napisane przez Sola1 Pokaż wiadomość
Moja póki co nie potrzebuje zbyt dużo uwagi, więc nawet posprzątać da radę Teraz sobie śpi, choć gdzieś od 2 dni ma momenty gdzie jest bardziej pobudzona i potrzebuje więcej uwagi. Kiedyś w linkach na pierwszej stronie było o skokach rozwojowych i nie wiem czy to nie jest z tym związane.
Mój jutro skończy 3 tygodnie i od niedzieli obserwuję sporą aktywność, na szczęście za dnia, bo w nocy przesypia. Wstaję 2 razy. A w dzien śpi tak po pół godziny, 2-3 godziny karmienia i bujania się i znowu mała drzemeczka i znowu karmienie i bujanie się...
__________________
KACPER 7.12.2012, 3300, 56cm
http://www.suwaczek.pl/cache/3154300c2a.png
Dorisp jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 17:17   #583
Sola1
Zakorzenienie
 
Avatar Sola1
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 8 525
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez Pani_Jasiowa Pokaż wiadomość
Witam kochane... WRÓCIŁAM

No to może coś teraz opiszę, bo Młody śpi (ciekawe jak długo )
Więc tak w piątek w nocy zaczęły sączyć się wody, budzę męża i jedziemy na IP, tam mnóstwo papierków do wypełnienia. Podłączyli mnie do ktg, ale zero skurczy i położyli na przedporodową, mężowi kazali jechać do domu. Nad ranem lekkie bóle i oczywiście krzyżowe też, bo jak inaczej i tak sobie leżałam na łóżku i stękałam, potem to juz wyłam z bólu bo skurcze coraz mocniejsze a rozwarcie wogóle się nie robiło jak o 1 w nocy było 3 tak o 14 też 3 cm, koszmar. Poszłam pod prysznic potem do wanny ale to nic nie pomogło. W końcu sie zlitowali bo mąż do nich poszedł i położna zrobiła mi masaż brrrrrrrrrr no sie zaczęło. Takiego bólu to sobie nawet nie wyobrażałam. Stękałam, skakałam, wyzywałam na wszystkie możliwe strony i zaczęły się parte. 35 minut i Szymek był na świecie, mąż był ze mną cały czas bardzo mi pomagał i nie wyobrażam sobie że mogłoby go tam nie być, nie dałabym rady. Trzymał mi głowę, parł i oddychał razem ze mną. Dzielny chłop. Na koniec powiedział, ze jak by mógł to przejął by ten cały mój ból  Mały był okręcony pępowiną i opił się wód oraz miał jakiś obrzęk główki, ale na drugi dzień już sie wchłonęło. Podsumowując moją chaotyczną wypowiedz: Ból niesamowity, ale dla takiego cudu warto! Mąż zakochany w synku, najchętniej wcale by go nie zdejmował z rąk. Najlepsze jest to, ze już zastanawia sie nad masową produkcją jak to powiedział, cholera takie ładne wychodzą, ze szkoda to zmarnowac A co do szpitala to warunki, lekarze i położe na porodówce super, natomiast na noworodkach.... materiał na koleją historię ale to juz nie dziś.
Super, że wróciłaś i cieszę się, że u Was wszystko w porządku

Cytat:
Napisane przez Dorisp Pokaż wiadomość
Witajcie! Na wstępie bardzo przepraszam szanowne koleżanki że zaniedbałam wizaż. Nowe obowiązki i jeszcze raz obowiązki;-)


A teraz do rzeczy, mój długaśny opis porodu:


Nie wiem czy pamiętacie ale ostatni mój wpis był z 5 grudnia (termin porodu) kiedy żegnałam się z wami bo mialam iść na ktg do szpitala bo mój lekarz miał dyżur. A więc zupełnie nieswiadoma niczego pojechałam ok. 18 z TŻ na IP, pielęgniarki wzięły mnie na ktg. Poleżałam z pół godzinki, pod koniec przyszedł mój lekarz no i ogląda zapis i mówi :”to co, zostajemy?” Ja zrobiłam wielkie oczy, zamurowało mnie i mówię:”ale jak to, dlaczego”? A on że:”zapis taki sobie, jest pani w terminie to lepiej zostać”. Ja dalej w szoku, zupełnie się tego nie spodziewała, mimo że pod koniec nie stresowałam się porodem, to obleciał mnie strach. Myślałam że wrócę do domu, i będę czekać na rozwój akcji.Oczywiście liczyłam się z indukcją ale gdzieś bliżej 42 tyg. W każdym razie wyszłam do TŻ, on wyluzowany mówi :No w końcu skończyłaś. A ja na to że zostaję i jutro będą wywoływać poród. On w szoku takim samym jak ja. Pojechał po torbę (przez tel jeszcze go instruowałam co ma spakować), ja w tym czasie byłam rejestrowana. TŻ dowiózł torbę przebrałam się i od razu położyli mnie na łózko porodowe, w boksie. Tam w miarę przespałam noc, na szczęście nie było rodzących. Rano mój lekarz po skończonym dyżurze wziął mnie jeszcze na usg, mówi że wszystko ok, na razie będziemy czekać. Myślę sobie że trochę kiepsko, ale z drugiej strony może wrócę do domu, no ale na obchodzie pani ordynator mówi że jednak będziemy wywoływać. Założyli mi cewnik foleja, samo zakładanie bolało, ale później noszenie już nie. Przenieśli mnie na salę przedporodową, na wygodniejsze łóżko. W ciągu dnia lekkie skurcze. Poza tym co 8 godzin dostawałam 3 dawki antybiotyku na paciora. No i spotkałam 2 koleżanki ze Sr, jednak poszła na patologię, druga urodziła tego dnia (czyli 6 grudnia). W nocy nawet się wyspałam, rano znowu przenieśli mnie do boksu i na łózko porodowe. Pod prysznicem wypadł folej, po badaniu rozwarcie 3cm. Przyszła położna, cud kobieta, była na Sr, mnie też pamiętała ze Sr. Powiedziała że dzisiaj do 18 na pewno urodzę i żebym pomału dzwoniła do męża. Mąż przyjechał ok. 11. Dostałam najpierw kroplówkę odżywczą, później oksy. Chodziłam, skakałam na piłce, był nawet masaż. Niestety słabo wszystko działała, zleciało prawie ¾ oksy a ja dalej rozwarcie 3-4 cm. Więc dostała 4 czopki, skurcze silniejsze, znowu masaże, rozwarcie 5cm. Dostałam znieczulenie bo skurcze już naprawdę bolesne i przysypiałam sobie ok. 2 godz. No i ok. 14 przychodzi lekarz i mówi do meża że niestety musi wyjść bo zamykają oddział dla odwiedzających bo jedna z pacjentek (z którą zresztą lezałam na sali przedporodowej) zagorączkowała, a dzień wcześniej był u niej syn który później miał ospę wietrzną. No i było ryzyko. Ja dostałam histerii i w płacz bo nie wyobrażałam sobie porodu bez męża. Położna i mąż uspokajali mnie, w koncu mąż musiał wyjść, ale położna prawie cały czas przy mnie. Rozwarcie postępowało aż w końcu zatrzymało się na 8cm. No i wtedy trochę mnie wymęczyła, przyszły parte, kazała trochę poprzeć, było kucanie. W końcu mówi że jest 10 cm, ja nawet nie potrafiłam się cieszyć bo skurcz za skurczem. Przyszedł lekarz, druga pielęgniarka, zaczęłam przeć, na początku średnio mi to wychodziło ze zmęczenia, ale przy 3 albo 4 skurczu Kacperek w końcu wyszedł. Była 17:45, waga 3300, 56cm. Pamiętam że nie płakał, wystraszyłam się ale położna mówi że go po prostu wymęczyłam. Położyli mi go na brzuszku, widziałam tylko główkę z mega czarnymi włoskami. Nie płakałam tylko byłam strasznie ciekawa jak wygląda. Po ok. 10 min położna zabrała małego do TŻ, a mnie zszywali (nacięcie w jednym miejscu ale aż 4 szwy, do ściągnięcia, reszt rozpuszczalnych, także nieźle to musiało tam wyglądać no ale położna mówiła że jestem bardzo wąska). Za chwilę Kacper był z powrotem przy mnie, przeczołgałam się na inne łóżko, przystawili mi małego do piersi, od razu chwycił. Położna określiła że ma „silny odruch ssący”. No i dopiero wtedy przyszła pełnia szczęścia że już jestem po, a Kacperek przy mnie…


Na oddziale noworodkowym cały czas był zakaz odwiedzin w związku z tą ospą, ja jakoś to przezyłam bo miałam Kacpra przy sobie ale TŻ to widziałam łzy w oczach jak przez szybę go oglądał. Strasznie przeżył to, że musiał mnie zostawić w trakcie porodu no i dopiero po tygodniu wziął małego pierwszy raz na ręce… Pech to pech…

---------- Dopisano o 16:49 ---------- Poprzedni post napisano o 16:39 ----------



Dokładnie, ból jest do przeżycia wiedząc że się za chwilę będzie miało takiego szkraba przy sobie



Mój jutro skończy 3 tygodnie i od niedzieli obserwuję sporą aktywność, na szczęście za dnia, bo w nocy przesypia. Wstaję 2 razy. A w dzien śpi tak po pół godziny, 2-3 godziny karmienia i bujania się i znowu mała drzemeczka i znowu karmienie i bujanie się...
Współczuję z tą ospą Ale cieszę się, że u Was wszystko w porządku.

---------- Dopisano o 17:17 ---------- Poprzedni post napisano o 16:59 ----------

A ja dzisiaj jak oczyszczałam Izie nosek fridą to poleciało trochę krwi ( odrobinka, która wyszła razem z glutem)- podobno czasem tak się zdarza, ale wystraszyłam się i narazie chyba nie będę jej używać.

Zakraplałam jej solą fiz. i przeczytałam też, że dobrze jest położyć dziecko na brzuchu to wtedy ładnie spływa. Przewietrzyłam też mieszkanie - oczywiście tak żeby jej nie wyziębić. Jak tak zrobiłam to wtedy jakby zaczęło to spływać. Tylko teraz nie wiem czy jest to prawdziwy katar czy spływa to z tej sapki. Narazie nie pociąga nosem, także może już wszystko w porządku. Tż pojechał po porządny elektroniczny termometr, bo jeszcze nie kupiłam, a jednak nie wyobrażam sobie trzymania kilka minut zwykłego termometru w pupci jak ona się tak wierci.

Oczywiście był telefon do lekarza, ale karty wyciągnąć nie mogłam, bo już limit na dziś wyczerpany. Powiedzieli, że można przyjść i zapytać lekarza czy przyjmie - jakby nie można tego zrobić telefonicznie. Ja dziękuję za taki interes - być może jest wszystko w porządku, a ja będę stała z 4 tygodniowym dzieckiem w kolejce z chorymi dziećmi i dowiem się, że niestety, ale mnie nie przyjmie. Podobno panuje teraz grypa, nie wspominając o innych chorobach na które chorują dzieci w wieku przedszkolnym. Tym bardziej, że ostatnią wizytę to ja odchorowałam. Ale podobno jest nocna pomoc lekarska - jak się okaże, że się pogorszyło to pojedziemy tam.
Sola1 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 17:31   #584
Dorisp
Rozeznanie
 
Avatar Dorisp
 
Zarejestrowany: 2007-08
Lokalizacja: east
Wiadomości: 562
GG do Dorisp
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Sola, współczuję problemów z noskiem, mój chyba też coś tam ma, psikam solą morską, raz wydaję mi się że pomaga, innym razem jakoś tak ciężko oddycha zwłaszcza przy karmieniu kiedy ma buzię zamkniętą.
Co do lekarza to może spróbuj prywatnie, wizytę domową?

Na wizażu jeszcze nie pokazywałam mojego Kacpra, to moje ulubione zdjęcie, tak się fajnie ułożył
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg IMGP8735_zmniejszacz-pl_436267.jpg (77,9 KB, 94 załadowań)
__________________
KACPER 7.12.2012, 3300, 56cm
http://www.suwaczek.pl/cache/3154300c2a.png
Dorisp jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 17:43   #585
emylka86
Zakorzenienie
 
Avatar emylka86
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: Świebodzin
Wiadomości: 3 775
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez Dorisp Pokaż wiadomość
Sola, współczuję problemów z noskiem, mój chyba też coś tam ma, psikam solą morską, raz wydaję mi się że pomaga, innym razem jakoś tak ciężko oddycha zwłaszcza przy karmieniu kiedy ma buzię zamkniętą.
Co do lekarza to może spróbuj prywatnie, wizytę domową?

Na wizażu jeszcze nie pokazywałam mojego Kacpra, to moje ulubione zdjęcie, tak się fajnie ułożył
śliczny synek!
__________________
Michałek 16.12.2012

Borysek 09.10.2015

zapraszam do klików w banerek
emylka86 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 17:57   #586
Sola1
Zakorzenienie
 
Avatar Sola1
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 8 525
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez Dorisp Pokaż wiadomość
Sola, współczuję problemów z noskiem, mój chyba też coś tam ma, psikam solą morską, raz wydaję mi się że pomaga, innym razem jakoś tak ciężko oddycha zwłaszcza przy karmieniu kiedy ma buzię zamkniętą.
Co do lekarza to może spróbuj prywatnie, wizytę domową?

Na wizażu jeszcze nie pokazywałam mojego Kacpra, to moje ulubione zdjęcie, tak się fajnie ułożył
Kacperek jest śliczny

U niej właśnie też jest tak dziwnie, raz jest wszystko w porządku, innym razem tak trudno jej się oddycha. Zobaczę jak się obudzi. Jak będzie nieciekawie to pojedziemy na tę nocną pomoc - podobno przyjmuje tam pediatra. Zobaczymy jak to wygląda - jak będzie nieciekawie to chyba trzeba będzie szukać prywatnie.
Sola1 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 18:01   #587
jagnna
Zakorzenienie
 
Avatar jagnna
 
Zarejestrowany: 2012-10
Lokalizacja: Rzeszów
Wiadomości: 4 767
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

wrocilaaaaaaammmmmm


Wypuscili nas dzis

Zastanawiam sie nad nadrobieniem was
__________________
"I'm not crazy. My reality is just different than yours."


jagnna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 18:04   #588
Swarovska
Zadomowienie
 
Avatar Swarovska
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 1 515
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Witajcie!!

Urodziłam Ninkę 22.12.2012

przez cc, jesteśmy już w domu 26 wyszliśmy ze szpitala ze mną wszystko dobrze, normalnie funkcjonuje, malutka ssie pierś bardzo często, daje nam popalić czasem, noce nie przespane, szczerze nie sądziłam, że będzie tak ciężko ...ale jestem szczęśliwa! bo jest zdrowa i śliczna, jesteśmy w niej zakochani<3 relacje z porodu postaram się niedługo zdać jak znajdę chwilkę czasu bo teraz mało mam go tylko dla siebie.

Trzymam kciuki za pozostałe mamusie!!
Swarovska jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 18:07   #589
Sola1
Zakorzenienie
 
Avatar Sola1
 
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 8 525
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez jagnna Pokaż wiadomość
wrocilaaaaaaammmmmm


Wypuscili nas dzis

Zastanawiam sie nad nadrobieniem was


Za dużo się nie pisałyśmy więc powinnaś dać radę

Cytat:
Napisane przez Swarovska Pokaż wiadomość
Witajcie!!

Urodziłam Ninkę 22.12.2012

przez cc, jesteśmy już w domu 26 wyszliśmy ze szpitala ze mną wszystko dobrze, normalnie funkcjonuje, malutka ssie pierś bardzo często, daje nam popalić czasem, noce nie przespane, szczerze nie sądziłam, że będzie tak ciężko ...ale jestem szczęśliwa! bo jest zdrowa i śliczna, jesteśmy w niej zakochani<3 relacje z porodu postaram się niedługo zdać jak znajdę chwilkę czasu bo teraz mało mam go tylko dla siebie.

Trzymam kciuki za pozostałe mamusie!!
: jupi:
Sola1 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 18:09   #590
Swarovska
Zadomowienie
 
Avatar Swarovska
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 1 515
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

a jeszcze waga po urodzeniu: 3100, 54cm, 10/10 apgar
Swarovska jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 18:19   #591
jagnna
Zakorzenienie
 
Avatar jagnna
 
Zarejestrowany: 2012-10
Lokalizacja: Rzeszów
Wiadomości: 4 767
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez Sola1 Pokaż wiadomość


Za dużo się nie pisałyśmy więc powinnaś dać radę



: jupi:
W sumie 10 stron Cos nie staralyscie
Moja mala ma czas aktywnoscio-snowy teraz (15 min spania, 15 min walki o cyca) i wtedy meczy moje wentyle ile wlezie. Wiec troche ponadrabiam, troche popisze biezaco i troche pocierpie przez moja pijawke.
Ulencja poki co spi, moze da mi odsapnac troche. Jest cudna zaraz jej machne fotke, zebyscie sie tez pozachwycaly
__________________
"I'm not crazy. My reality is just different than yours."


jagnna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 18:35   #592
weronika23
Zakorzenienie
 
Avatar weronika23
 
Zarejestrowany: 2007-01
Lokalizacja: ok. Jasła
Wiadomości: 3 353
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

meldujemy sie w nowym watku juz nie dluhgo bedzimey pisac boooo od jutra przewozimy po malu rzeczy jeszcze z 2 tyg i sie calkiem ogarnie
weronika23 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 18:49   #593
dorcia2120
Zadomowienie
 
Avatar dorcia2120
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: witowo-hajnówka
Wiadomości: 1 485
GG do dorcia2120
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

hej ja tylko na chwile moment. zarz bede jakiś film ogladać z mężem . chciałam napisac że u mnie bez zmian. powoli zaczynają sie skurcze ale takie co 20-30 nim to to tylko kilka na dzien. w nocy cisza. juz co dziennie biegama na ktg.Coraz częściej boli mnie kregosłup na dole i mam wrażenie że zaraz rozpadna mi sie biodra...
jutro zaczynamy 41 tydz i od jutra zaczynam byc przeterminowana, chyba że cos w noocy wyskoczy... Bym chciała. Jest mi cięzko nie przez sama ciąże ale przez te diety i choroby. Nawet nic zjeść nic normalnego nie moge Przy tych lekach co biorę od cholestazy prawdopodobnie nie bede mogła karmic piersia bo nie można ich od tak odstawic trzeba minimum wziąść jedną serie ich , a zostało mi jeszcze duzo tych dropsów.
Jak bedzie coś wiekszego sie działo to napisze. mój teraz na urlopie więc jak jest w domu to on okupuje kompa, więc jak bede wchodzic to tylkoi na chwilkę by napisać czy cos wielkiego sie dzieje. trzymajcie sie pozdrawiam .
__________________
Jest córa od 31 grudnia od godzinki 8.10. Gabrysia szczęście nasze
Mimo złości i bólu łez i strachu na świat przyszła ONA zakrywając swym obliczem wszystko co straszne było....
razem od 17.11.2008
zaręczeni od sylwestra 2011
małżeństwo od 12 maja 2012

http://suwaczki.maluchy.pl/li-65470.png
dorcia2120 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 19:05   #594
T'ai
Zakorzenienie
 
Avatar T'ai
 
Zarejestrowany: 2007-05
Wiadomości: 24 494
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez Pani_Jasiowa Pokaż wiadomość
Witam kochane... WRÓCIŁAM

No to może coś teraz opiszę, bo Młody śpi (ciekawe jak długo )
Więc tak w piątek w nocy zaczęły sączyć się wody, budzę męża i jedziemy na IP, tam mnóstwo papierków do wypełnienia. Podłączyli mnie do ktg, ale zero skurczy i położyli na przedporodową, mężowi kazali jechać do domu. Nad ranem lekkie bóle i oczywiście krzyżowe też, bo jak inaczej i tak sobie leżałam na łóżku i stękałam, potem to juz wyłam z bólu bo skurcze coraz mocniejsze a rozwarcie wogóle się nie robiło jak o 1 w nocy było 3 tak o 14 też 3 cm, koszmar. Poszłam pod prysznic potem do wanny ale to nic nie pomogło. W końcu sie zlitowali bo mąż do nich poszedł i położna zrobiła mi masaż brrrrrrrrrr no sie zaczęło. Takiego bólu to sobie nawet nie wyobrażałam. Stękałam, skakałam, wyzywałam na wszystkie możliwe strony i zaczęły się parte. 35 minut i Szymek był na świecie, mąż był ze mną cały czas bardzo mi pomagał i nie wyobrażam sobie że mogłoby go tam nie być, nie dałabym rady. Trzymał mi głowę, parł i oddychał razem ze mną. Dzielny chłop. Na koniec powiedział, ze jak by mógł to przejął by ten cały mój ból  Mały był okręcony pępowiną i opił się wód oraz miał jakiś obrzęk główki, ale na drugi dzień już sie wchłonęło. Podsumowując moją chaotyczną wypowiedz: Ból niesamowity, ale dla takiego cudu warto! Mąż zakochany w synku, najchętniej wcale by go nie zdejmował z rąk. Najlepsze jest to, ze już zastanawia sie nad masową produkcją jak to powiedział, cholera takie ładne wychodzą, ze szkoda to zmarnowac A co do szpitala to warunki, lekarze i położe na porodówce super, natomiast na noworodkach.... materiał na koleją historię ale to juz nie dziś.
witaj z powrotem
to się nacierpiałaś

Cytat:
Napisane przez Dorisp Pokaż wiadomość
A teraz do rzeczy, mój długaśny opis porodu:


Nie wiem czy pamiętacie ale ostatni mój wpis był z 5 grudnia (termin porodu) kiedy żegnałam się z wami bo mialam iść na ktg do szpitala bo mój lekarz miał dyżur. A więc zupełnie nieswiadoma niczego pojechałam ok. 18 z TŻ na IP, pielęgniarki wzięły mnie na ktg. Poleżałam z pół godzinki, pod koniec przyszedł mój lekarz no i ogląda zapis i mówi :”to co, zostajemy?” Ja zrobiłam wielkie oczy, zamurowało mnie i mówię:”ale jak to, dlaczego”? A on że:”zapis taki sobie, jest pani w terminie to lepiej zostać”. Ja dalej w szoku, zupełnie się tego nie spodziewała, mimo że pod koniec nie stresowałam się porodem, to obleciał mnie strach. Myślałam że wrócę do domu, i będę czekać na rozwój akcji.Oczywiście liczyłam się z indukcją ale gdzieś bliżej 42 tyg. W każdym razie wyszłam do TŻ, on wyluzowany mówi :No w końcu skończyłaś. A ja na to że zostaję i jutro będą wywoływać poród. On w szoku takim samym jak ja. Pojechał po torbę (przez tel jeszcze go instruowałam co ma spakować), ja w tym czasie byłam rejestrowana. TŻ dowiózł torbę przebrałam się i od razu położyli mnie na łózko porodowe, w boksie. Tam w miarę przespałam noc, na szczęście nie było rodzących. Rano mój lekarz po skończonym dyżurze wziął mnie jeszcze na usg, mówi że wszystko ok, na razie będziemy czekać. Myślę sobie że trochę kiepsko, ale z drugiej strony może wrócę do domu, no ale na obchodzie pani ordynator mówi że jednak będziemy wywoływać. Założyli mi cewnik foleja, samo zakładanie bolało, ale później noszenie już nie. Przenieśli mnie na salę przedporodową, na wygodniejsze łóżko. W ciągu dnia lekkie skurcze. Poza tym co 8 godzin dostawałam 3 dawki antybiotyku na paciora. No i spotkałam 2 koleżanki ze Sr, jednak poszła na patologię, druga urodziła tego dnia (czyli 6 grudnia). W nocy nawet się wyspałam, rano znowu przenieśli mnie do boksu i na łózko porodowe. Pod prysznicem wypadł folej, po badaniu rozwarcie 3cm. Przyszła położna, cud kobieta, była na Sr, mnie też pamiętała ze Sr. Powiedziała że dzisiaj do 18 na pewno urodzę i żebym pomału dzwoniła do męża. Mąż przyjechał ok. 11. Dostałam najpierw kroplówkę odżywczą, później oksy. Chodziłam, skakałam na piłce, był nawet masaż. Niestety słabo wszystko działała, zleciało prawie ¾ oksy a ja dalej rozwarcie 3-4 cm. Więc dostała 4 czopki, skurcze silniejsze, znowu masaże, rozwarcie 5cm. Dostałam znieczulenie bo skurcze już naprawdę bolesne i przysypiałam sobie ok. 2 godz. No i ok. 14 przychodzi lekarz i mówi do meża że niestety musi wyjść bo zamykają oddział dla odwiedzających bo jedna z pacjentek (z którą zresztą lezałam na sali przedporodowej) zagorączkowała, a dzień wcześniej był u niej syn który później miał ospę wietrzną. No i było ryzyko. Ja dostałam histerii i w płacz bo nie wyobrażałam sobie porodu bez męża. Położna i mąż uspokajali mnie, w koncu mąż musiał wyjść, ale położna prawie cały czas przy mnie. Rozwarcie postępowało aż w końcu zatrzymało się na 8cm. No i wtedy trochę mnie wymęczyła, przyszły parte, kazała trochę poprzeć, było kucanie. W końcu mówi że jest 10 cm, ja nawet nie potrafiłam się cieszyć bo skurcz za skurczem. Przyszedł lekarz, druga pielęgniarka, zaczęłam przeć, na początku średnio mi to wychodziło ze zmęczenia, ale przy 3 albo 4 skurczu Kacperek w końcu wyszedł. Była 17:45, waga 3300, 56cm. Pamiętam że nie płakał, wystraszyłam się ale położna mówi że go po prostu wymęczyłam. Położyli mi go na brzuszku, widziałam tylko główkę z mega czarnymi włoskami. Nie płakałam tylko byłam strasznie ciekawa jak wygląda. Po ok. 10 min położna zabrała małego do TŻ, a mnie zszywali (nacięcie w jednym miejscu ale aż 4 szwy, do ściągnięcia, reszt rozpuszczalnych, także nieźle to musiało tam wyglądać no ale położna mówiła że jestem bardzo wąska). Za chwilę Kacper był z powrotem przy mnie, przeczołgałam się na inne łóżko, przystawili mi małego do piersi, od razu chwycił. Położna określiła że ma „silny odruch ssący”. No i dopiero wtedy przyszła pełnia szczęścia że już jestem po, a Kacperek przy mnie…


Na oddziale noworodkowym cały czas był zakaz odwiedzin w związku z tą ospą, ja jakoś to przezyłam bo miałam Kacpra przy sobie ale TŻ to widziałam łzy w oczach jak przez szybę go oglądał. Strasznie przeżył to, że musiał mnie zostawić w trakcie porodu no i dopiero po tygodniu wziął małego pierwszy raz na ręce… Pech to pech…
super opis
wyobraź sobie że u nas tylko przez szybę można popatrzeć
jest zakaz odwiedzin i mąż nie może wejść na oddział

Cytat:
Napisane przez jagnna Pokaż wiadomość
wrocilaaaaaaammmmmm


Wypuscili nas dzis


Cytat:
Napisane przez Swarovska Pokaż wiadomość
Witajcie!!

Urodziłam Ninkę 22.12.2012

przez cc, jesteśmy już w domu 26 wyszliśmy ze szpitala ze mną wszystko dobrze, normalnie funkcjonuje, malutka ssie pierś bardzo często, daje nam popalić czasem, noce nie przespane, szczerze nie sądziłam, że będzie tak ciężko ...ale jestem szczęśliwa! bo jest zdrowa i śliczna, jesteśmy w niej zakochani<3 relacje z porodu postaram się niedługo zdać jak znajdę chwilkę czasu bo teraz mało mam go tylko dla siebie.

Trzymam kciuki za pozostałe mamusie!!
T'ai jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 19:13   #595
jagnna
Zakorzenienie
 
Avatar jagnna
 
Zarejestrowany: 2012-10
Lokalizacja: Rzeszów
Wiadomości: 4 767
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez weronika23 Pokaż wiadomość
meldujemy sie w nowym watku juz nie dluhgo bedzimey pisac boooo od jutra przewozimy po malu rzeczy jeszcze z 2 tyg i sie calkiem ogarnie


Cytat:
Napisane przez dorcia2120 Pokaż wiadomość
hej ja tylko na chwile moment. zarz bede jakiś film ogladać z mężem . chciałam napisac że u mnie bez zmian. powoli zaczynają sie skurcze ale takie co 20-30 nim to to tylko kilka na dzien. w nocy cisza. juz co dziennie biegama na ktg.Coraz częściej boli mnie kregosłup na dole i mam wrażenie że zaraz rozpadna mi sie biodra...
jutro zaczynamy 41 tydz i od jutra zaczynam byc przeterminowana, chyba że cos w noocy wyskoczy... Bym chciała. Jest mi cięzko nie przez sama ciąże ale przez te diety i choroby. Nawet nic zjeść nic normalnego nie moge Przy tych lekach co biorę od cholestazy prawdopodobnie nie bede mogła karmic piersia bo nie można ich od tak odstawic trzeba minimum wziąść jedną serie ich , a zostało mi jeszcze duzo tych dropsów.
Jak bedzie coś wiekszego sie działo to napisze. mój teraz na urlopie więc jak jest w domu to on okupuje kompa, więc jak bede wchodzic to tylkoi na chwilkę by napisać czy cos wielkiego sie dzieje. trzymajcie sie pozdrawiam .
Kciukasy zeby wyskoczyo
Milego ogladania filmu w mezem

Nie moge wrzucic fotek, bo M testuje na mnie nowy system icos tam jeszcze nie dogral do lapka :/

Zaraz czeka nas pierwsza kapiel
Juz sie poce na sama mysl hehe Ale kto da rade jak nie my..?
__________________
"I'm not crazy. My reality is just different than yours."


jagnna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 19:21   #596
Ma_majka
Zakorzenienie
 
Avatar Ma_majka
 
Zarejestrowany: 2010-08
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Wiadomości: 8 346
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez jagnna Pokaż wiadomość
wrocilaaaaaaammmmmm


Wypuscili nas dzis

Zastanawiam sie nad nadrobieniem was


---------- Dopisano o 19:19 ---------- Poprzedni post napisano o 19:16 ----------

Dorsip śliczny Maluszek Super opis Wymęczyli Cię strasznie! Szkoda że tz nie mógł być przy porodzie ale najważniejsze że z Kacperkiem wszystko ok

---------- Dopisano o 19:20 ---------- Poprzedni post napisano o 19:19 ----------

Cytat:
Napisane przez Swarovska Pokaż wiadomość
Witajcie!!

Urodziłam Ninkę 22.12.2012

przez cc, jesteśmy już w domu 26 wyszliśmy ze szpitala ze mną wszystko dobrze, normalnie funkcjonuje, malutka ssie pierś bardzo często, daje nam popalić czasem, noce nie przespane, szczerze nie sądziłam, że będzie tak ciężko ...ale jestem szczęśliwa! bo jest zdrowa i śliczna, jesteśmy w niej zakochani<3 relacje z porodu postaram się niedługo zdać jak znajdę chwilkę czasu bo teraz mało mam go tylko dla siebie.

Trzymam kciuki za pozostałe mamusie!!

klask i: Gratuluję

---------- Dopisano o 19:21 ---------- Poprzedni post napisano o 19:20 ----------

Cytat:
Napisane przez weronika23 Pokaż wiadomość
meldujemy sie w nowym watku juz nie dluhgo bedzimey pisac boooo od jutra przewozimy po malu rzeczy jeszcze z 2 tyg i sie calkiem ogarnie
Witaj Kochana
Ma_majka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 19:52   #597
hania207
Zakorzenienie
 
Avatar hania207
 
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 6 464
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Cytat:
Napisane przez T'ai Pokaż wiadomość


zauważyłam dziś że szwy zaczynają się rozpuszczać


Cytat:
Napisane przez Pani_Jasiowa Pokaż wiadomość
Witam kochane... WRÓCIŁAM

No to może coś teraz opiszę, bo Młody śpi (ciekawe jak długo )
Więc tak w piątek w nocy zaczęły sączyć się wody, budzę męża i jedziemy na IP, tam mnóstwo papierków do wypełnienia. Podłączyli mnie do ktg, ale zero skurczy i położyli na przedporodową, mężowi kazali jechać do domu. Nad ranem lekkie bóle i oczywiście krzyżowe też, bo jak inaczej i tak sobie leżałam na łóżku i stękałam, potem to juz wyłam z bólu bo skurcze coraz mocniejsze a rozwarcie wogóle się nie robiło jak o 1 w nocy było 3 tak o 14 też 3 cm, koszmar. Poszłam pod prysznic potem do wanny ale to nic nie pomogło. W końcu sie zlitowali bo mąż do nich poszedł i położna zrobiła mi masaż brrrrrrrrrr no sie zaczęło. Takiego bólu to sobie nawet nie wyobrażałam. Stękałam, skakałam, wyzywałam na wszystkie możliwe strony i zaczęły się parte. 35 minut i Szymek był na świecie, mąż był ze mną cały czas bardzo mi pomagał i nie wyobrażam sobie że mogłoby go tam nie być, nie dałabym rady. Trzymał mi głowę, parł i oddychał razem ze mną. Dzielny chłop. Na koniec powiedział, ze jak by mógł to przejął by ten cały mój ból ♥ Mały był okręcony pępowiną i opił się wód oraz miał jakiś obrzęk główki, ale na drugi dzień już sie wchłonęło. Podsumowując moją chaotyczną wypowiedz: Ból niesamowity, ale dla takiego cudu warto! Mąż zakochany w synku, najchętniej wcale by go nie zdejmował z rąk. Najlepsze jest to, ze już zastanawia sie nad masową produkcją jak to powiedział, cholera takie ładne wychodzą, ze szkoda to zmarnowac A co do szpitala to warunki, lekarze i położe na porodówce super, natomiast na noworodkach.... materiał na koleją historię ale to juz nie dziś.

Cytat:
Napisane przez Dorisp Pokaż wiadomość
Witajcie! Na wstępie bardzo przepraszam szanowne koleżanki że zaniedbałam wizaż. Nowe obowiązki i jeszcze raz obowiązki;-)


A teraz do rzeczy, mój długaśny opis porodu:


Nie wiem czy pamiętacie ale ostatni mój wpis był z 5 grudnia (termin porodu) kiedy żegnałam się z wami bo mialam iść na ktg do szpitala bo mój lekarz miał dyżur. A więc zupełnie nieswiadoma niczego pojechałam ok. 18 z TŻ na IP, pielęgniarki wzięły mnie na ktg. Poleżałam z pół godzinki, pod koniec przyszedł mój lekarz no i ogląda zapis i mówi :”to co, zostajemy?” Ja zrobiłam wielkie oczy, zamurowało mnie i mówię:”ale jak to, dlaczego”? A on że:”zapis taki sobie, jest pani w terminie to lepiej zostać”. Ja dalej w szoku, zupełnie się tego nie spodziewała, mimo że pod koniec nie stresowałam się porodem, to obleciał mnie strach. Myślałam że wrócę do domu, i będę czekać na rozwój akcji.Oczywiście liczyłam się z indukcją ale gdzieś bliżej 42 tyg. W każdym razie wyszłam do TŻ, on wyluzowany mówi :No w końcu skończyłaś. A ja na to że zostaję i jutro będą wywoływać poród. On w szoku takim samym jak ja. Pojechał po torbę (przez tel jeszcze go instruowałam co ma spakować), ja w tym czasie byłam rejestrowana. TŻ dowiózł torbę przebrałam się i od razu położyli mnie na łózko porodowe, w boksie. Tam w miarę przespałam noc, na szczęście nie było rodzących. Rano mój lekarz po skończonym dyżurze wziął mnie jeszcze na usg, mówi że wszystko ok, na razie będziemy czekać. Myślę sobie że trochę kiepsko, ale z drugiej strony może wrócę do domu, no ale na obchodzie pani ordynator mówi że jednak będziemy wywoływać. Założyli mi cewnik foleja, samo zakładanie bolało, ale później noszenie już nie. Przenieśli mnie na salę przedporodową, na wygodniejsze łóżko. W ciągu dnia lekkie skurcze. Poza tym co 8 godzin dostawałam 3 dawki antybiotyku na paciora. No i spotkałam 2 koleżanki ze Sr, jednak poszła na patologię, druga urodziła tego dnia (czyli 6 grudnia). W nocy nawet się wyspałam, rano znowu przenieśli mnie do boksu i na łózko porodowe. Pod prysznicem wypadł folej, po badaniu rozwarcie 3cm. Przyszła położna, cud kobieta, była na Sr, mnie też pamiętała ze Sr. Powiedziała że dzisiaj do 18 na pewno urodzę i żebym pomału dzwoniła do męża. Mąż przyjechał ok. 11. Dostałam najpierw kroplówkę odżywczą, później oksy. Chodziłam, skakałam na piłce, był nawet masaż. Niestety słabo wszystko działała, zleciało prawie ¾ oksy a ja dalej rozwarcie 3-4 cm. Więc dostała 4 czopki, skurcze silniejsze, znowu masaże, rozwarcie 5cm. Dostałam znieczulenie bo skurcze już naprawdę bolesne i przysypiałam sobie ok. 2 godz. No i ok. 14 przychodzi lekarz i mówi do meża że niestety musi wyjść bo zamykają oddział dla odwiedzających bo jedna z pacjentek (z którą zresztą lezałam na sali przedporodowej) zagorączkowała, a dzień wcześniej był u niej syn który później miał ospę wietrzną. No i było ryzyko. Ja dostałam histerii i w płacz bo nie wyobrażałam sobie porodu bez męża. Położna i mąż uspokajali mnie, w koncu mąż musiał wyjść, ale położna prawie cały czas przy mnie. Rozwarcie postępowało aż w końcu zatrzymało się na 8cm. No i wtedy trochę mnie wymęczyła, przyszły parte, kazała trochę poprzeć, było kucanie. W końcu mówi że jest 10 cm, ja nawet nie potrafiłam się cieszyć bo skurcz za skurczem. Przyszedł lekarz, druga pielęgniarka, zaczęłam przeć, na początku średnio mi to wychodziło ze zmęczenia, ale przy 3 albo 4 skurczu Kacperek w końcu wyszedł. Była 17:45, waga 3300, 56cm. Pamiętam że nie płakał, wystraszyłam się ale położna mówi że go po prostu wymęczyłam. Położyli mi go na brzuszku, widziałam tylko główkę z mega czarnymi włoskami. Nie płakałam tylko byłam strasznie ciekawa jak wygląda. Po ok. 10 min położna zabrała małego do TŻ, a mnie zszywali (nacięcie w jednym miejscu ale aż 4 szwy, do ściągnięcia, reszt rozpuszczalnych, także nieźle to musiało tam wyglądać no ale położna mówiła że jestem bardzo wąska). Za chwilę Kacper był z powrotem przy mnie, przeczołgałam się na inne łóżko, przystawili mi małego do piersi, od razu chwycił. Położna określiła że ma „silny odruch ssący”. No i dopiero wtedy przyszła pełnia szczęścia że już jestem po, a Kacperek przy mnie…


Na oddziale noworodkowym cały czas był zakaz odwiedzin w związku z tą ospą, ja jakoś to przezyłam bo miałam Kacpra przy sobie ale TŻ to widziałam łzy w oczach jak przez szybę go oglądał. Strasznie przeżył to, że musiał mnie zostawić w trakcie porodu no i dopiero po tygodniu wziął małego pierwszy raz na ręce… Pech to pech…

---------- Dopisano o 16:49 ---------- Poprzedni post napisano o 16:39 ----------



Dokładnie, ból jest do przeżycia wiedząc że się za chwilę będzie miało takiego szkraba przy sobie



Mój jutro skończy 3 tygodnie i od niedzieli obserwuję sporą aktywność, na szczęście za dnia, bo w nocy przesypia. Wstaję 2 razy. A w dzien śpi tak po pół godziny, 2-3 godziny karmienia i bujania się i znowu mała drzemeczka i znowu karmienie i bujanie się...
Cytat:
Napisane przez Dorisp Pokaż wiadomość
Sola, współczuję problemów z noskiem, mój chyba też coś tam ma, psikam solą morską, raz wydaję mi się że pomaga, innym razem jakoś tak ciężko oddycha zwłaszcza przy karmieniu kiedy ma buzię zamkniętą.
Co do lekarza to może spróbuj prywatnie, wizytę domową?

Na wizażu jeszcze nie pokazywałam mojego Kacpra, to moje ulubione zdjęcie, tak się fajnie ułożył
niefajnie z ta ospą
a Kacperek jest sliczny

Cytat:
Napisane przez jagnna Pokaż wiadomość
wrocilaaaaaaammmmmm


Wypuscili nas dzis

Zastanawiam sie nad nadrobieniem was


Cytat:
Napisane przez Swarovska Pokaż wiadomość
Witajcie!!

Urodziłam Ninkę 22.12.2012

przez cc, jesteśmy już w domu 26 wyszliśmy ze szpitala ze mną wszystko dobrze, normalnie funkcjonuje, malutka ssie pierś bardzo często, daje nam popalić czasem, noce nie przespane, szczerze nie sądziłam, że będzie tak ciężko ...ale jestem szczęśliwa! bo jest zdrowa i śliczna, jesteśmy w niej zakochani<3 relacje z porodu postaram się niedługo zdać jak znajdę chwilkę czasu bo teraz mało mam go tylko dla siebie.

Trzymam kciuki za pozostałe mamusie!!
gratulacje


u mnie po wizycie wszystko w porządku, wody ok, mały nie jest owinięty pępowiną, więc moge spokojnie czekać aż wreszcie coś ruszy
a jak nie ruszy to 3.01 ide już z torbą do szpitala
__________________





hania207 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 20:01   #598
czarnamadonna1982
Zakorzenienie
 
Avatar czarnamadonna1982
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 5 509
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

hej hej

moj maly m dzis zly dzien wiec nie mam na nic czasu:///

co do antykoncepcji my wrocimy do gumek ktorych mamy spory zapas bo kupilismy rok temu w grudniu na promocji i w sumie nei zuzylismy ani jednej
obawiam sie tylko ze skonczy sie jak ostatnio ze w koncu przestaniemy uzywac i bedzie drugi dzidzius. w sumie ja bym bardzo chciala , mąz tez ale tak za trzy lata
tabletek nie moge ze wzgledu na to ze mialam problemy z dostaniem pierwszej miesiaczki, w koncu mailam meisiaczke wywolywana i dostalam w wieku 21 lat

tak patrzac teraz to j to wszystko musze miec wywolywane, okres poród..tk slamazarna jestem heh
czarnamadonna1982 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 20:18   #599
Pokrzywka19
Zakorzenienie
 
Avatar Pokrzywka19
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 3 203
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Hej Mamuśki

Co prawda ze szpitala wróciliśmy w pierwszy dzień świąt ale nie było czasu aby napisać. Zresztą nadal jest go mało, jak znajdę czas to napiszę opis porodu. Póki co u nas ok, mały jest cudny
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg IMAG0115.jpg (51,7 KB, 41 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg IMAG0110_002.jpg (61,1 KB, 46 załadowań)
__________________
http://s2.suwaczek.com/201212211662.png
21.12.12
2:29
Adam
56 cm
3600 g


Pokrzywka19 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2012-12-27, 20:23   #600
kotperski84
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2012-12
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 14
Dot.: W tej ciąży jak słonice chodzimy, chyba nigdy nie urodzimy. Mamusie XI-XII częś

Melduję się i ja - chyba po raz ostatni w dwupaku.
Zdołowana na maksa- skurczy nadal zero,jutro 10 dni po tp...Czas z rana meldować się w szpitalu Pamiętam, z jaką radością wystrzeliwałam w 37tc ze szpitala z patologii od przeterminowanych towarzyszek niedoli, myśląc, że skoro mam 1.5cm, to na indukcję na pewno nie trafię

Strasznie boję się tego cewnika foleya, ale jak "pocieszyła"mnie dziś koleżanka, która miała go zakładanego w "moim" szpitalu- to nic,poród boli bardziej.... Chyba do dzisiejszego dnia miałam nadzieję, że poród przebiegnie błogosławionym trybem

Nastawiłam się bardzo na to, że pojedziemy na IP z mężem z domu z powodu skurczy i że mąż będzie cały czas ze mną, a tu proszę, na sam poród może i tak, no ale przecież nie będzie go na balonikowaniu Mały dziś jak na złość cały dzień pływa po brzuchu. Nie pomaga nic, ani spacery, ani wykorzystywanie tż, nie chce wyjść i koniec.
kotperski84 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:46.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.