|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#3001 | |||||||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
jasne, zdarzał się jakiś mniej przyjemny wykładowca albo stres na egzaminach ustnych z hiszp (tam najbardziej piłowali), ale generalnie to polecam te studia, jak ktoś się nie chce zbytnio stresować i przemęczać![]() Do psychologów chodzę z przerwami od kilku lat. Najpierw miałam sesję ok 10 spotkań, ale coś mi w tamtej kobiecie nie pasowało (np. nie przychodziła na spotkanie, a na następnym nawet słowem nie wspomniała, że przeprasza ); potem dwa lata u innej pani - na takie raczej powierzchowne problemy bardzo pomogło, na głębsze - ledwie ruszyło, no i teraz od kilku miesięcy chodzę na kolejną terapię, ale jeszcze trudno mi mówić o skutkach. Jak widać po moich wpisach nie jest rewelacyjnie, ale czuję, że bez tych terapii byłoby znacznie gorzej. W każdym razie chyba nie ma się co spodziewać cudów - przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia, bardzo dużo zależy z pewnością od punktu wyjścia, osoby i terapeuty (bo np. u Patri efekty terapii są chyba o wiele lepsze niż u mnie, przynajmniej tak sądzę po jej wpisach )---------- Dopisano o 09:37 ---------- Poprzedni post napisano o 09:32 ---------- Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 09:47 ---------- Poprzedni post napisano o 09:37 ---------- Cytat:
---------- Dopisano o 09:51 ---------- Poprzedni post napisano o 09:47 ---------- Cytat:
---------- Dopisano o 10:07 ---------- Poprzedni post napisano o 09:51 ---------- Cytat:
, ugotowanie obiadu i poukładanie czegoś w domu, to ta senność i brak koncentracji od razu by się ulotniły---------- Dopisano o 10:36 ---------- Poprzedni post napisano o 10:07 ---------- Cytat:
, zarządzam grupą, rzucam żarcikami i bon motami, jestem bystra i elokwentna (a przynajmniej tak się czuję ), jakbym sobie po prostu przełączyła jakiś guzik. W ostatecznym rozrachunku wychodzę na to samo co Ty - wracam do domu i padam z wyczerpania - ale póki jestem z innymi ludźmi, to jestem jakąś inną osobą i wcale nic mnie to nie kosztuje (na ten moment). To która ja jestem prawdziwa?![]() Dziękuję za miłe słowa ---------- Dopisano o 11:02 ---------- Poprzedni post napisano o 10:36 ---------- Cytat:
![]() Mnie niestety płacz już chyba nie pomaga. Chyba że ryczę bardzo długo i tak mnie to zmęczy, że już nie mam siły się martwić i zaczyna mi być wszystko jedno. Lasub i Nebulka - zarządzam buziaka na zgodę A tak na poważnie, to chyba są minusy pisania tutaj - nie mamy całościowego oglądu sytuacji, nie zawsze uda się/jest czas opisać wszystko wiernie i dokładnie, a czasami nawet ton głosu potrafi zmienić sens całej wypowiedzi, tu nie mamy aż takiej możliwości precyzyjnej wypowiedzi. Lasub - skoro piszesz, że brak Ci empatii to może tak jest, ale ja to widzę tak, że właśnie postępujesz empatycznie, bo odpisujesz, dajesz najlepszą Twoim zdaniem radę i nie robisz tego na odwal się, tylko szczerze i z prawdziwą chęcią pomocy. Empatii zabrakło być może w dalszej części dyskusji, ale - czy myślisz, że to mogło wynikać z braku pewności siebie? Bo ja, być może, zareagowałabym potem podobnie jak Ty (przynajmniej w duchu) i wiem dlaczego - bo wraz z odrzuceniem mojej rady poczułabym się odrzucona sama ja.
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|||||||
|
|
|
#3002 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Tygrysku...to co piszesz o stanie flow, to jest tak przykre, ze az nie wiem co napisac przykre, poniewaz jest tak prawdziwe, ze az samej ciezko mi w to uwierzyc. To jest wlasnie ta dwubiegunowosc, ktora pare osob tutaj zaobserwowalo, tak mysle.. Nie zdarza sie ona codziennie, bo nie byloby mnie fizycznie na to stac, ale tak. Zdarza sie i najczesciej wracam potem do domu i padam nieprzytomna na lozko. chodze spac o 21... wstaje o 7, albo 8 jak zaspie... i wcale nie jestem wyspana. Zeby nie bylo, ciezko mi odczekac do 23 np zeby pozniej pojsc spac. A jak odczekam, to w ogole rano nie moge wstac. czy Ty tez tracisz tyle energii na to ? Zdarza mi sie tez, ze energia konczy sie okolo poludnia. i im blizej powrotu do domu tym bardziej ne moge sie go doczekac, tym bardziej chce 'uciec od ludzi'.nie umiem tego wyjasnic. w pracy potrafie byc towarzyska, ale gdy ktos mnie wieczorem zaprasza na wyjscie... wiem, ze nie dam rady. a jak musze gdzies isc to zamieniam sie w rozmemlana kukielke...:/ tak samo jak Ty, nie wiem co jest prawda, nie wiedzialam ze tak inni tez maja, nie wiedzialam nawet, ze trzeba sie nad tym zastanawiac. Po prostu sadzilam, ze to efekt energii jaka sie czerpie od innych ludzi, gdy sie jest ekstrawertykiem. Przepraszam, ale glupoty gadasz (apropos 'gdyby wszyscy o mnie wszystko wiedzieli'). Moja droga, KAZDY ma na sumieniu jakies przewinienia, chamskie zagrywki, nieumiejetne zachowania, zlosliwosci, cokolwiek co tam Ci przyjdzie do glowy, co umniejsza Twoja wartosc w TWOICH oczach. Jednak nie oceniasz drugiego czlowieka przez to co robi zle, ale oceniasz przez to co robi pozytywnego. Myslisz, ze zmienilabym zdanie o Tobie gdybys mi powiedziala, ze jestes w jakims stopniu 'zla', 'nieidealna', 'niedokladna'? Nie. Szacunek zzyskuje sie za caloksztalt. A Ty w caloksztalcie wychodzisz duzo na plus. DUZO na plus. Nie interesuje mnie to czy potracilas kiedys zajaczka, czy pobilas sie z kims w szkole, albo ze masz zlosliwe komentarze cisnacie sie na Twoje usta. Poza tym, zapominasz (jak my wszyscy tutaj chyba...), ze jak ktos Cie darzy szacunkiem, przyjaznia czy miloscia, nie ocenia. Po prostu i zwyczajnie. Nie ocenia, nie szuka winy w Tobie. I nie mysl juz o tym, ze 'samochod zdarzyl'. Wiem, ze to trudne, ale postaraj sie nie traktowac w ten sposob siebie. i cytujac z dzisiejszego poranka Witkiewicza - "Dobroć nie może wypływać ze słabości, tylko z potęgi."Prosze, uwierz Nie wiem czy ogladalyscie Hugo. Tam chlopczyk powiedzial jedna fajna rzecz (sparafrazuje, bo nie pamietam dokladnie). Powiedzial, ze traktuje caly swiat jak jedna wielka maszyne. A jako ze maszyny nigdy nie maja zbednych czesci (wszystkie sa konieczne do jej poprawnego dzialania) tak kaazdy czlowiek jest niezbedny maszynie do caloksztaltu. Bardzo mi sie to podobalo. Co do mnie i Lasub - sadze, ze my sie nie bedziemy w stanie porozumiec dlatego, ze ja mowie emocjonalnie, a Lasub zupelnie odwrotnie. I zarowno wy jak i my nawzajem odbieramy (ja w ogole tego tak nie poczulam) jak sprzeczke. ja te dwa wpisy odebralam jako zwykla rozmowe, a wy tutaj siejecie jakas panike, o awanturze. Po prostu mamy zupelnie inny styl bycia i chyba nie da sie tego pogodzic. a szkoda. Analizujac cala dyskusje, by przedstawic moj punkt widzenia powiem tak - Lasub poczula sie odrzucona, jak piszesz, poniewaz nie przyjelam jej rady. ja z kolei poczulam sie przez nia skrytykowana, jako ktos kto nie ma prawa miec problemu, jako ktos kto nie mysli i nie umie sie zachowac. Jezeli ktos mi mowi, co mam zrobic, to jak mam to odebrac? 'masz dziecko, idz zrob to, nei zarwacaj glowy starszym'. Malo tego, od razu dostalam informacje zwrotna, ze i tak z gory jest zalozenie, ze tego nie zrobie (to po co w ogole to pisac?). To byla dobra rada, co juz wczesniej napisalam dla Lasub. dla mnie niestety nie. Dobra rade dostalam od Halimy - 'sprobuj zadzwonic tam jeszcze raz'. Sprobowalam i przynioslo to efekt, mimo iz mnie 3 razy rozlaczano, bo babka sie na mnie wkurzala, ze 'na nai krzycze', a ja po prostu nie moglam mowic przez lzy. Ale to ze dalam rade zadzwonic od razu sprawilo, ze dostalam od lasub latke 'takiej co bije piane, bo przeciez nie jest ze mna tak zle, skoro nadal moge korzystac z telefonu'. takie rzeczy nie powinny miec miejsca, po prostu. nikt nie ma czasu opisywac calej sytuacji bysmy mialy 100% zrozumienia, nie da sie tak. Sa albo suche informacje, albo emocje. albo odrobna jednego i drugiego. byl taki filmik w sieci 'do not judge too fast'. Przydaloby sie chyba przypomniec tutaj o co w nim chodzilo. http://www.youtube.com/watch?v=RtGZryjRAOI Edytowane przez Nebula Czas edycji: 2013-03-02 o 11:54 |
|
|
|
|
#3003 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć,
Widzę, że wczoraj było bardzo owocne w posty, także takie pełne emocji. Żywiec, po pierwsze: przytulam. Po drugie, zgadzam się z dziewczynami. Sama stwierdziłaś, że z Panią jest coś nie tak (może w ogóle ma dziwną osobowość, może miała zły dzień). Widzisz więc to i dalej bierzesz do siebie jej słowa? Zobacz, sama w tych emocjach popłynęłaś w nielogiczność. Na dodatek ten brak logiki to nie jakiś tam brak logiki, tylko dowalanie sobie wbrew temu, co sama wiesz... I zgadzam się, że Twoja sytuacja na studiach jest dziwna. Miałam zajęcia z wykładowcą, u którego zdawalność egzaminu wyniosła 1% (słownie: jeden ). Oczywiście, potem trochę zmieniono zasady zaliczenia i zdało więcej osób, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że nawet mimo tego nikt nie robił komentarzy ad personam, nawet ten pan. Poczułabym się dziwnie, gdyby ktoś mnie tak ocenił i nie ręczę, czy bym nie odpysknęła...Lasub, możesz pisać co chcesz, ale nie wierzę w Twoją oschłość czy tym bardziej brak potrzeby kontaktu z innymi ludźmi. Dla mnie to rodzaj pancerza ochronnego, który być może sama uważasz za część siebie. Nie wierzę w niego jednak, bo pięknie piszesz o TŻ, z uczuciem piszesz o swoich uczniach, nawet sam fakt, że odnosisz się do naszych postów temu zaprzecza. Lasub, pisz co chcesz, ale dla mnie jesteś empatyczna! Kocurko: bo tym razem moje problemy są nieprawdziwe. Zwyczajnie – czasami przychodzi taki okres, że jest mi smutno, że mam wrażenie, iż nikt mnie nie lubi a znajomi odwracają się ode mnie. Co ciekawe, zauważyłam już, iż przychodzi to po okresie silnego stresu. Zastanawiam się, czy nie jest tak, że mój mózg przyzwyczajony do walki, kiedy już nie ma potrzeby owego walczenia, sam wytwarza jakieś demony? Nie wiem, na szczęście po jakimś czasie spokoju to przechodzi... ![]() Nebula, Tygrys – za każdą z Was trzymam kciuki, by uporała się z własnymi demonami. A za Patri, by wytrwała w postanowieniu i nie rozpraszała się. Miłej soboty! |
|
|
|
#3004 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Cytat:
U mnie niestety nie ma obijania.... Naprawdę wykładowcy nie są przyjaźni, chcą nas po prostu wykosić. Bo to filologia, 3 rok, "tu trzeba jakiś poziom reprezentować...". Oczywiście są jakieś pojedyncze wyjątki. A ja czuję, że jestem zerem. Tym bardziej, że jak ktoś nie zda, nie radzi sobie to od razu jest uznawany za gorszego, lenia etc. Ja studiując 2 kierunki mam braki. Nie mam super przyswojonej wiedzy od podstaw, miałam tak mało czasu, że miała w głowie tylko "byle zaliczyć". A nie tędy droga. Ale jak zaczęłam to chciałam już to skończyć.. Właśnie Pani Profesor zawsze uważana była przeze mnie za kobietę z klasą. Niestety, dla mnie jest bardzo niemiła. Za wszelką cenę próbuję mnie ukarać za brak obecności na zajęciach. "Bo jakby Pani chodziła, to by Pani wiedziała, by się Pani chociaż osłuchała z językiem...". Jak jej powiedziałam że pytałam o pomoc kolegów w materiale który mi zadała i nie potrafili mi pomóc ani niczego znaleźć to mówiła:"no ale reszta jakoś sobie poradziła i zdała...". Mówię jej, że to co było na egzaminie to inny zakres niż to czego mnie magluje. A ona: " Ja wszystko na zajęciach omówiłam". Jasne, mam notatki od tylu osób i dossier i wcale nie ma tego czego wymaga! A później sama sobie zaprzecza i mówi: "Niech Pani nie wymaga, że ja Wam wszystko na tacy podam, to są studia, tu się liczy umiejętność szukania". A i jeszcze mi mówiła, że jak po mojej ostatniej odpowiedzi u niej opowiadała kolegom jakie głupoty mówiłam to mieli taki ubaw.... Naprawdę czuję się jak śmieć. Co było na zajęciach to umiałam, a jak ona wymaga wiedzy poza to co ja poradzę. Mówiłam, że nie mogę znaleźć w internecie niczego konkretnego - "chyba Pani źle szukała"... Nie, szukałam cały dzień! "Bo internet to śmietnik...". Nie potrafiłam jej powiedzieć czy Algieria to Afryka Czarna czy nie i kiedy angielski stał się językiem dyplomacji i mnie teraz pojeżdża... Nie wspomnę że mam odpowiadać z historii języka francuskiego. Prosiłam ją o pomoce naukowe - "To się nie da tak jednej książki podać, niech sobie Pani sama poszuka". Ręce mi opadają.... Nebula mam identycznie. Marzę żeby tylko wrócić i się położyć do łóżka, nawet mi się nie chce myśleć, żeby gdzieś wyjść wieczorem... Kupiłam ten żeń-szeń w ampułkach, może to pomoże... |
||
|
|
|
#3005 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Hej dziewczyny...
Jak mija sobota? W Łodzi dzisiaj piękna pogoda, więc postanowiłam w drodze z uczelni ''odetchnąć'' świeżym powietrzem i przejść się Piotrkowską. Na uczelni byłam i przy sprawnej organizacji może (wreszcie!) uda mi się zamknąć w następny weekend sesję(razem z różnicami).Dzisiaj wypożyczyłam sobie ''Język łaciński dla anglistów'', jutro o 9 chcę podejśc do egzaminu z łaciny.Szacowny pan doktor wreszcie dał znak życia, więc na następną sobotę szykuję bomby w postaci mega wiedzy z kultury i historii UK. zywieczdroj Co do wykładowców, to nie wiem co Ci napisać... Osobiście mam taką metodę, że przed egzaminem szukam spisu wymagań, które zazwyczaj wykładowca daje i zaczynam poszukiwania.Nie pożyczam zwykle notatek (które są dla mnie nic nie warte bo najzwyczajniej w świecie nie potrafię się uczyć z ''obcych'' notatek, chociażby były super prowadzone.A wiem, że są osoby, które cudownie notatki prowadzą).Zazwyczaj w wymaganiach jest też podana literatura.Tym sposobem na fonetykę wydrukowałam 16 rozdziałów z jednej książki i 8 z drugiej i siedziałam i robiłam notatki.A potem czytałam do znudzenia.I tyle...Nie znam żadnej innej metody na opanowanie materiału.Niby obecnośc na wykładach coś mi pomaga, ale w moim przypadku wpływ jest chyba marginalny...Co do historii języka francuskiego,to chyba najlepiej będzie w BULE poszukać albo w bibliotece wydziałowej.Zwykle znajdziesz tam przesympatyczne bibliotekarki, które powinny pomóc odnaleźć odpowiednią pozycję. A co do słów wykładowcy, to świadczą one tylko i wyłącznie o jej kulturze... grenouillette ![]() inga86 ![]() Wczoraj Tż spuścił na mnie bombę. Ah ta moja naiwność w kontaktach międzyludzkich... Od jakiegoś czasu z pracą mamy Tż i jej zdrowiem jest coraz gorzej. Ma umowę śmieciową(przedłużaną z miesiąca na miesiąc).W dodatku marnie zarabia, ale obecna praca to jedyna alternatywa(od przeszło 20 lat pracuje jako sprzątaczka i jest mega schorowana, więc ma rentę). W ostatnim czasie sporo rozmów z Tż było związanych z tematyką pomocy jego mamie.Że jak Tż się wyprowadzi, to jego mama samodzielnie nie utrzyma mieszkania i że w związku z tym będą musieli z siostrą ustalić w jakiej formie ta pomoc ma być.Tż nie był zbytnio zapalony do tego tematu i wczoraj wypłynął powód...Chodzi o oszczędności.Tż kiedyś wspominał, że jego mama ma ''jakieś tam'' oszczędności.Okazało się, że ''jakieś tam'' oznacza więcej niż my mamy...I nie byłoby w tym nic dziwnego (a nawet te oszczędności to pozytywna sprawa bo jakaś tam poduszka finansowa jest w razie czego), gdyby nie fakt, że jego mama CODZIENNIE przypomina Tż, jak bardzo im brakuje pieniędzy...Czyli rozumiecie-ze swoich oszczędności ''uczknąć'' nie chce, ale z portfela syna to bardzo chętnie...Tż twierdzi, że mi powiedział, jak sytuacja wygląda, ale raczej tak istotna informacja by mi nie umknęła...I smutna jest ta cała sytuacja bo niestety pomoc jest tylko jednokierunkowa i jeszcze namolna i roszczeniowa... Bardzo często wychodzą jednak różnice co do stosunków rodzinnych i u mnie i u Tż.On swojej rodzinie by nieba przychylił.Nie ma tygodnia w którym nie potrzebna by była opieka nad siostrzeńcem, nie ma tygodnia, żeby nie musiał słuchać jak to mało pieniędzy do końca miesiąca...Ale niestety jak on sam czegoś potrzebuje, to w 95% ja jestem osobą, która mu pomaga bo siostra nagle jest zajęta swoim życiem, a mama czymś innym. Czas na łacinę, ale wcześniej chyba godzinna drzemka. Miłego weekendu! |
|
|
|
#3006 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
co do klopotu opisanego w Klubie...na razie nie wiem co CI powiedziec, poza tym, ze ja jestem taka jak Ty I tez wielokronie przez to sie klocilismy. to bardzo trudne i nieprzyjemne my sie siebie po prostu nauczylismy - ja sie staram kontrolowac, a moj maz po prostu olewa to co mowie Ale doszlismy do tego po paru latach powaznych rozmow na temat emocji i potrzeb i to takich rozmow podczas ktorych nie zrzucamy na siebie winy, tylko analizujemy nasze zachowania, reakcje i powody. Bardzo to ulatwilo nasza komunikacje i obecnie klotnie zdarzaja sie duuzo rzadziej. Ale pokusze sie o stwierdzenie, ze gdyby nei moje depresyjne stny to by ich w ogole nie bylo.
|
|
|
|
|
#3007 | |||||
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Dla mnie to normalne, że po wiadomości o pół roku czekania Nebulka była rozżalona. Ja bym się na pewno rozpłakała.. Poza tym nie jest łatwo dogadać się przez telefon i w obcym języku "walczyć o swoje". Jeżeli w ciągu dwóch tygodni jest szansa na wizytę- połączenie leków i terapii przez współpracujących ze sobą specjalistów to też uważam, że nie ma co na hura lecieć prywatnie. Tym bardziej, że Nebulka nie potrzebuje doraźnie działających leków (np. na sen), ale takich na których efekty trzeba trochę poczekać. I daje radę w miarę funkcjonować. Natomiast gdyby się okazało, że trzeba będzie czekać pół roku to sama będę truć Nebulce głowę o wizytę. I jeśli będzie przez to trzeba uszczuplić plany weselne to trudno. Z tym się z Tobą zgadzam. Ale uważam, że niepotrzebnie po napisaniu jednego postu się obrażasz i nie koncentrujesz na tym jak pomóc, tylko na swojej osobie, coś w stylu: "ja wiem najlepiej, ale jestem biedna, i całkowicie niezrozumiana więc zabiorę swoje zabawki". Nie pierwszy raz tak się zachowujesz i to nawet nie w sytuacji gdy ktoś Ciebie krytykuje, ale ma po prostu inne zdanie w kwestii, której konsekwencje Ciebie przecież nie dotyczą. A takie uszczypliwe uwagi jak podkreślona są IMO naprawdę zbędne. Skończyła się przed świętami, w styczniu miałam spotkanie podsumowujące/omawiające "co dalej?". Mieli zadzwonić, na razie cisza. W każdym razie wtedy czułam, że potrzebowałam przerwy, żeby trochę "pożyć". Wychodzi mi średnio. Cytat:
Też bym sobie tak popłakała. Ale pewnie będzie tak jak pisze Kocurka, musi się przelać.. Cytat:
Cytat:
![]() Cytat:
Mam to samo.
Edytowane przez Halimaa Czas edycji: 2013-03-02 o 17:09 |
|||||
|
|
|
#3008 | ||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Hej, hej!
Dziś miałam przyjemny wiosenny dzień, zmiana otoczenia dobrze na mnie wpłynęła. Wieczorem spotkanie z dziewczynami - przyjaciółkami z lo! Obie dopiero co skończyły trzydziestkę To ten rokCytat:
Dzięki Cytat:
![]() Cytat:
A co do Ciebie... bardzo dużo o tym piszesz (o "niejasności), ale wcale jej tu nie widać ![]() Cytat:
![]() ciąg dalszy nastąpi...
|
||||
|
|
|
#3009 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Cytat:
Co do dogadania się to zazdroszczę. My nawet po milionie rozmów nie będziemy potrafili się nawzajem zrozumieć... Albo ja źle te rozmowy przeprowadzam... |
||
|
|
|
#3010 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Żywiec- IMO teksty tej kobiety nie są na miejscu, ale jakby Cię chciała naprawdę zgnębić to postawiłaby Ci 2.
|
|
|
|
#3011 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
zywieczdroj
Ja miałam podane najwyżej 5 pozycji stąd napisałam o moim sposobie. Przy 30 to chyba też bym sobie odpuściła... Halimaa A no widzisz...Ty z Nebulką sporo rozmawiałaś, a ja napisałam o swoich odczuciach na podstawie tylko tego, co Nebula sama napisała.Może dlatego nasze podejście nieco się różniło...??Co do empatii, to TAK! Jestem czarownicą, a jak tylko kogoś przestaje potrzebować do osiągnięcia zamierzonych ideii to rzucam w kąt niczym zabawkę i pasożytuję na kimś innym;-).Mogę Cię zapewnić, że niestety czasem po prostu MUSZĘ tak postępować bo inaczej pewnych rzeczy nie da się załatwić.Nie chciałabyś chyba chodzić na korki do kogoś, kto Cię nazywa śmierdzącym leniem po tym, jak po raz 10 wymyślasz marną wymówkę albo nie chciałabyś obsługiwać kogoś, kto ma powód do bycia niezadowolonym, ale i tak się odnosi do Ciebie przyjaźnie. |
|
|
|
#3012 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Lasub
Ale co innego np. kulturalnie, ale powiedzieć do słuchu komuś jeśli się opierdala na korkach, za to Ci pewnie (między innymi oczywiście) płacą rodzice tych osób. Albo być miłą, nie wiem, dla Pani w sklepie, nawet jeśli miałam zły dzień. Ale takie podejście do bliskich, TŻ? To co innego. |
|
|
|
#3013 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Halimko,
a czy ja gdzieś napisałam, że tak właśnie odnoszę się do Tż i bliskich mi osób? |
|
|
|
#3014 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Lasub
Pisałaś o ludziach (że ich nie potrzebujesz za bardzo), drugim człowieku- nie uściślając, więc odebrałam to ogólnie- dla mnie ludzie to wszyscy, niezależnie czy mijam ich na ulicy czy bliscy- ale aż nie chciało mi się wierzyć, dlatego dopytuję.
|
|
|
|
#3015 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Nie Halimko, aż tak bez serca to ja nie jestem...
Myślę, że jestem introwertykiem bo duże grupy ludzi mnie przytłaczają i bardzo mocno męczą po dłuższym czasie przebywania w nich. Do większości osób stosuję jednak zasadę ''chłodnej grzeczności''. Czasem jest ona nieco sztuczna, ale jednak staram się by była napompowana dobrymi manierami, chociaż niejednokrotnie kogoś po głowie mam ochotę rąbnąć... Tż mówię też o pewnych mankamentach w jego zachowaniu, ale w normalnym zdrowym związku są to słowa o zabarwieniu albo z domieszką żartu albo z troską bo daleka jestem od ''walenia prawdą między oczy'' i mówienia:Misiu, ale ty masz oooobrzydliwie duży brzuch... |
|
|
|
#3016 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
jak to wygląda w Twoim wykonaniu...u nas ok,dni co raz dłuższe,lepsze samopoczucie,więcej działan...słonca brakuje ale w końcu się doczekam.... ![]() filmy,książki,spacery,życ ie domowe....cieżko znaleźć czas na konkretną prokrastynację,ale ona jest siedzi sobie wygodnie i się na mnie czai....szczególnie w opcji...załątwianie spraw urzędowych,stawianie czoła dorosłości i wszystkich spraw z nia zwiazanych ![]() miłej niedzieli . ps.luty nie był udanym miesiacem....czas się ogarnąc i nie zmarnować marca....3 miesiac nowego roku,pilnuje tego,az lub tylko... abym nie miała wrażenia że czas przecieka,a ja czuję że nic sie nie zmienia w tym roku będzie inaczej....jutro musze wysiać owies-wielkanoc tuż,tuż
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
|
#3017 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Hej!
Nie mam internetu od kilku dni, ani w domu ani w pracy, wiec teraz, kiedy udalo mi sie dorwac do sieci u kogos innego, siedze i prokrstynuje. Jestem na bieżąco z wątkiem i przyszłam, żeby wam powiedzieć, że strasznie was lubię. No normalnie czytam i mi milo ze was znam, wirtualnie i realnie. ![]() U mnie tendencja zwyżkowa, latające, niedomknięte sprawy powoli się zamykają. Buziaki przesyłam
|
|
|
|
#3018 | ||||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
) - a i tak nie spotkało mnie od nich NIC złego! Chyba miałam dużego farta ![]() Cytat:
![]() A wczoraj rzucił mi się na słuch cytat z bajki Epoka lodowcowa 2, a wydał mi się naprawdę mądry (to może dlatego, że się właśnie rozłożyłam chorobowo i wczoraj wieczorem byłam w stanie strasznym "Zapomnij o tym co było, aby wreszcie mieć to co będzie!" ![]() Cytat:
Dobrze, że wiesz, że to u Ciebie mija ![]() Cytat:
![]() Cytat:
Ostatnio jak tłumaczyłam na czym polega mój problem dotyczący pewnych formalności, to tak się zapętliłam, że nikt mnie nie zrozumiał, a ja już sama się zaczęłam zastanawiać czy mówię to co chcę powiedzieć czy już mi się pomieszało wszystko ![]() Cytat:
Masz kartę ocen jeszcze? Jak tak i wstawiła Ci tam ocenę to złóż to szybko w dziekanacie i zgłoś do rozliczenia, reszta to już tylko niepotrzebne dręczenie...To na Uniwerku takie przeboje?
__________________
|
||||||
|
|
|
#3019 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Taaak, w Katedrze Języków romańskich dokładnie. No bo ona mi z łaską ostawi to 3 skoro mam wszystko zaliczone, ale "to sprawa honorowa, żeby ja jeszcze przyszła i odpowiedziała...". |
|
|
|
|
#3020 | |||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć niedzielnie!
Kontynuuję wczorajszą odpowiedź. Cytat:
Kilka refleksji tu mam: po pierwsze sądzę, że inna byłaby reakcja na opisy zachowań destrukcyjnych (ślepe opisy, bez autorefleksji), a inna na opis emocji z tym związanych, prezentowanie poczucia bezsilności, próby zmiany i porażki. Po drugie zarówno pocieszanie, jak i rady nie mają realnej siły sprawczej - oczywiście racja, że każdy musi pomóc samemu sobie. Jednak zewnętrzne wsparcie to właśnie pewna subtelność i wytrwałość, polegająca na stymulowaniu i stwarzaniu warunków do tego, żeby ktoś wziął odpowiedzialność za swoje czyny, zmienił je... Dobre rady bez wiary w kogoś, jak i wiara bez proponowania mechanizmów to niepełne i niepewne strategie... Muszę jednak się też odnieść do "empatii", którą w swoich wypowiedziach traktujesz instrumentalnie, jak coś, co służy Tobie... Przecież empatia to pewien stan wczucia, emocjonalnego współprzeżycia, z definicji jest wyjściem poza siebie i swoje korzyści... Piszę o tym, bo jakoś mocno mnie to dotknęło w Twoich wypowiedziach. Cytat:
Tylko w tym można się strasznie zapętlić i bagatelizować faktyczny i ważny wysiłek, choć tu i teraz niedający wymiernego efektu... Czyli trzeba pamiętać, że niektóre efekty będą widoczne dopiero po jakimś czasie... Cytat:
Zastanawia mnie kilka kwestii (nie musisz pisać oczywiście!): czy są teraz takie sytuacji, kiedy czasem czujesz tę ważność (kiedy, dlaczego?); czy otaczające Cię osoby wzmacniają odczucie "nieważności" (bliscy znaczący), czy kiedy czujesz, że coś jest nieważne, walczysz o uznanie ważności (wewnętrznie, względem innych)? Przytulam mocno i mam nadzieję, że znajdziesz poza przyczyną sposób wyjścia z tego... Cytat:
Cytat:
A ja myślę, że niedobre są tu takie skrupuły i zastanawianie się... Że wartość ma to spontaniczne wsparcie i taka forma, jaka przychodzi w pierwszym odruchu... Nie ma co się zastanawiać nad "oczywistościami", bo po pierwsze oczywistość oczywistości wcale nie jest pewna a po drugie czasem właśnie potrzeba coś usłyszeć w konkretnym czasie, nawet jeśli to echa już wyrażonego czy znanego...Żywiec przykro mi z powodu nawału trudnych sytuacji. Co do studiów, to mnie akurat większość opisanych przez Ciebie sytuacji w ogóle nie szokuje, ale rozumiem, że jak jest mało czasu i dodatkowe problemy, to rodzi się jakieś poczucie krzywdy... to chyba takie sytuacje, które trzeba przeżyć i zapomnieć. Polepszenia! Edytowane przez emi_lka Czas edycji: 2013-03-03 o 17:32 |
|||||
|
|
|
#3021 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć.
Budzik olałam i wczoraj i dzisiaj. Sądziłam, że dziś mam wizytę u psycholog, ale nie... dopiero w następny poniedziałek. ![]() Zagościł u mnie bezruch wręcz fizyczny. Najlepiej mi we śnie. Jest nie najlepiej. Coś mi wlazło w głowę i zżera energię. Nie mam powera do działania, pomysły jeśli nawet są, zostają odrzucone w przedbiegach. SW - pozostało tylko zabrać się za ćwiczenie projektowe - wydrukowałam tę część i to tyle co w tej sprawie zrobiłam. Czuję, że znów jest po staremu. Znów bezruch. Strefa komfortu skurczona do rozmiaru mojego ciała, albo jeszcze mniejsza - i brak energii - odwagi - idei na rozszerzanie jej. Co się ze mną stało? Chciałabym umieć wyciągnąć się z tego stanu tak jak potrafi to zrobić moja psycholog. Korepetycje super. Również z tą najnowszą osobą.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2013-03-04 o 08:50 |
|
|
|
#3022 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() Coś z tego jest i we mnie. Ja słyszałam, że "dzieci i ryby głosu nie mają". Pamiętam też gdy przychodzili znajomi rodziców, to rodzice (głównie rodzic-tata) lubili pokazywać jaką to jestem wytresowaną małpką. A powiedz jak się nazywa coś tam coś tam. A ja się tak bardzo wstydziłam. Takie luźno przyczepione do tematu wspomnienia... Sama, pamiętając to, mam wzgląd na Julkę, żeby jej tego nie robić. Czasem nie mogę się tylko powstrzymać kiedy powie coś śmiesznego i opowiadam o tym jakiejś koleżance, chyba źle, że to robię. Jak raz pisałam tu w wątku o niej, to przeczytała mi przez ramię i nazwała mnie plotkarką Padłam ze śmiechu. Trudno być rodzicem, naprawdę trudno, szkoda, że nigdzie w szkole nie uczą o rozwoju człowieka i tak naprawdę nigdy nie wiadomo jak reagować na różne momenty u dziecka. Znów luźno związany temat. Brak mi weny do czegokolwiek.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
|
#3023 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Boje sie tez tego co napisalas ‘ojej, spotkanie z psycholog dopier za tydzien… ‘ to jest cos czego osobiscie sie obawiam. Tego, ze bede sobie radzic tylko po wyjsciu od psychologa, a nie bede stosowac jej umiejetnosci do zycia. Nie wiem dokladnie czy psycholog daje Ci narzedzia do pracy nad soba, ale uwazam, ze to jest wazny punkt by siebie przeanalizowac. Bo chodzenie I rozwiazywanie siebie, niewiele sie zda, jezeli przy pierwszej sposobnosci bedziesz wracac do splatania sprzed wizyty. Niestety nie wiem jak nabyc umiejetnosci niesplatywania sie ponownie w spiralki I klebki z przeszlosci. Mysle, ze jednak to jest trop dla Ciebie nad ktorym moglabys sie skupic I walczyc w takie dni jak ten.
|
|
|
|
|
#3024 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Kochane, chialam Was tylko zapewnic, ze jestem z Wami na biezaco. Chwilowo jestem w domu na zwolnieniu lekarskim - podobnie jak Aper dopadla i mnie paskudna grypa.
Nie odzywalam sie ostatnio zbyt czesto ze wzgledu na skomplikowana sytuacje rodzinno-zdrowotna , jakos niepomyslnie zaczal sie ten rok. Moze napisze cos na ten temat w klubie, zobaczymy jak wyjdzie.Apropos - Klub mi nie dziala tak jak powinien - kiedys podswietlalo mi watki z nowymi wpisami, co bardzo ulatwialo orientacje. W tej chwili ciezko mi sie zorientowac, co, kto i gdzie ktos napisal. Czy jest na to jakis sposob?Wracam do legalnej prokrastynacji, czyli nicnierobienia w lozku i pozdrawiam Was przedwiosennie!
__________________
Be the change you want to see in the world! |
|
|
|
#3025 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 183
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Melduje sie! Znowu niewyspana (nie wiem, dlaczego, ale ostatnio naprawde kiepsko spie), za poltorej godziny ide na pierwsza sesje nurkowania (nie wiem, czy wspominalam, ale w zeszlym semestrze zdalam teorie, teraz tylko praktyka mi zostala
).Moze to glupie, ale jak mam dodac podpis w stopce? Wlasnie zabralam sie za mojego bloga (obiecuje sobie, ze tym razem na powaznie) i chcialam wkleic adres ![]() EDIT: udalo mi sie dodac, jednak nie wiem, jak zrobic hyperlinka... Kliknelam dwa razy (myslalam, ze robi sie tak jak w Wordzie), ale nie udalo mi sie... Edytowane przez grey_cat Czas edycji: 2013-03-04 o 16:45 |
|
|
|
#3026 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Życzę zdrowia ![]() Co do klubu, to niestety u mnie też czasami się tak dzieje - nie wiem co poradzić Można sobie chyba subskrypcję na maila włączyć, może to by Ci ułatwiło jakoś obsługę?
__________________
|
|
|
|
|
#3027 | |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 523
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
[ URL="http://i tu adres www"]tekścik do wyświetlania[/ URL]
__________________
Lekarstwem na przyzwyczajenie jest inne przyzwyczajenie (Epiktet) |
|
|
|
|
#3028 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Di, mam podobnie jak Ty, 3 miesiące nowego roku, a ja mam poczucie, że czas mi przeciekł przez palce i nadal przecieka. Ja sobie wymyśliłam z rok temu, że swój nowy rom będę obchodzić 23 czerwca i wtedy będę robić podsumowanie, więc mam jeszcze 3 miesiące. A jak zwykle, chcę zrobić duuużo. To co pisałam na jesieni, co chę zrobić do grudnia, część się udała, ale część nie, więc nawet nie chce mi się robić podsumowania, bo szału nie ma.
U mnie dziś dupny dzień. Do obiadu przesiedziany w łóżku, i im dłużej siedziałam tym bardziej się czułam zmęczona. Potem się w końcu wypędziłam, zrobiłam trochę porządków i znów siedzę... Ciągle siedzę... Odkąd nie mam pracy wróciły moje nawyki, do 14 wyro, potem się ogarniam, bo ma przyjść TŻ, 2-3 h aktywności i znów wyro. Chciałabym z tym skończyć, aktywnie spędzać dzień, ale zupełnie nie wiem jak, nie mam pomysłów co zrobić oprócz siedzenia przed kompem i sprzątania ![]() ![]() Konwalia fajnie, że się odezwałaś, zdrowiej! ![]() Kocur, Ty też zdrowiej ![]() I Aper ![]() Co do tego co pisałyście, że w dzieciństwie wasze uczucia były bagatelizowane. Myślę, że dużo osób tak ma, żadko który rodzic poświęca dziecku tyle uwagi ile ono potrzebuje. Myślę, że ważne by w dorosłym życiu siebie nie bagatelizować (wiem, farmazony pieprzę)... U mnie jest tak, że wszyscy wydają mi się starsi ode mnie, i Ci młodsi, i rówieśnicy. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jestem dorosła, że ja też mogę decydować, ja też mam prawo głosu (już prawie 10 lat!)... Chciałabym przeprowadzić jakiś eksperyment na sobie, który by wstrząsnął moim myśleniem, pokazałby dokładnie jak żyję, do czego mnie to doprowadza, żeby otworzyła mi się jakaś klapka i wszystko stało się jasne. Czasem myślę o terapii behawioralnej, ale na razie dużo kasy idzie mi na terapię gestalt, która wydaje mi się jałowa i mało efektywna, ale nie mogę się zdecydować by ją zmienić.
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania" |
|
|
|
#3029 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
A ja mam dziś lepszy humor. Rano wygadałam się ze współlokatorką z tego co każdą dręczy. Potem sprawdziłam aktualności uczelniane (żaba) i w piątek mam poprawkę, termin jest akurat. Poczułam się tak: mam teraz jakiś cel!
Przynajmniej mam jakieś plany życiowe na najbliższe dni, a na weekend wyjeżdżam.Teraz jestem po peelingu kawą, zjadłam sobie łososia i od razu czuję się zewnętrznie i wewnętrznie yyy. wypielęgnowana? Na koniec dwa inspirujące TEDy, jak ktoś woli, można zamiast oglądać- przeczytać transkrypcję. ![]() http://www.ted.com/talks/helen_fishe....html?quote=30 Antropolożka Helen Fisher podejmuje ciekawy temat - miłość - i tłumaczy jej ewolucję, podstawy biochemiczne i znaczenie społeczne. Temat zamyka ostrzeżeniem potencjalnej katastrofy związanej z nadużywaniem antydepresantów. Nie tylko ja chcę sprzeczności... http://www.ted.com/talks/esther_pere...ationship.html In long-term relationships, we often expect our beloved to be both best friend and erotic partner. But as Esther Perel argues, good and committed sex draws on two conflicting needs: our need for security and our need for surprise. So how do you sustain desire? With wit and eloquence, Perel lets us in on the mystery of erotic intelligence. Edytowane przez Halimaa Czas edycji: 2013-03-04 o 21:32 |
|
|
|
#3030 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
A psycholog studiowała 5 lat, plus jeszcze własna terapia, praktyki - ja chodze do niej raz na tydzień nieraz z miesięczną przerwą To nigdy nie jest powrót do splątania sprzed wizyty. To co wizyta rozplątała jest rozplątane, to co mnie ściągnęło na dawną ścieżkę jest kolejnym czyms do przerobienia, czego nie umiałam sama wyciągnąć z siebie. A podsumowanie dnia?: Wczoraj zarobiłam stówę, dziś stówę, (jutro stówę)... Matma - matury - pochłania mnie na tyle, że istnieje tylko matma - matury - nic więcej . Nie ma czasu i miejsca na myślenie o czymkolwiek innym. I to jest jedyne, co pozwala mi oderwać się od myślowych robaków. I uwielbiam to. ![]() Mimo marazmu wykonałam dwa ważne telefony, wiem już co z zerówką dziecka i cieszę się bardzo, że to wiem. Niby drobna rzecz. To miałam na myśli pisząc o ważności efektów. Czasem nie potrzeba wiele, żeby zyskać efekt - przyszycie guzika! - a efekt tego działania jest jak schodek do lepszego samopoczucia. I dzień od razu wygląda inaczej. Spisałam się tez z moim kolegą od projektów. Jutro dzwoni i umawiamy się na lekcję SW. Boję się, że będę jak ciemniak, ale... strach Ci nic nie zrobi, a ten kolega to bardzo przyjazna dusza. Dowiedziałam się jak przejść jedną prostą rzecz, na której się zatrzymałam na dobre pół dnia - wszystko co mogłam poświęcić dziś na SW. Miałam aż 3 uczniów. Moje robaczki kochane! Biorę się za iloczyn skalarny, bo nie wyszło nam zadanie i dwa zadania z planimetrii - też coś nie poszło. Ale ok, przedłużyłam troche zajęcia, teraz spróbuję z netem rozwiązać zadania. Moje dziecko śpi, z przedszkola wróciło z bolącą głową, mróweczka. Takie oczka miała zmęczone, chorowite. Pewnie cos się wykluje z tego osłabienia. Trudno. Czyli mimo marazmu dzień kończę pozytywnie. Ciągle gdzieś telepie się smutek z tyłu głowy i absolutnie nie mam pojęcia z czym go związać! A co do odpisywania - jak widzisz są nawroty, zupełnie jak u Ciebie, i tez często nie wiem co Ci napisać - powtarzanie się jest zbędne, rady też. Ten post o złym samopoczuciu, to po prostu opis stanu, jak stwierdzenie faktu - wyłożenie tego gdzieś, gdzie czuję, że mogę, gdzie nikt mi nie powie - wymyślasz, gdzie są osoby wśród których czuję się dobrze nawet ze swoimi słabościami, niedoskonałościami. Może fajnie by tak było, gdyby zastosowanie sie do czyjejś rady rozwiązywało problem raz na zawsze, bardzo bym tak chciała. I uczę się siebie cały czas. Żeby wiedzieć jaka jest instrukcja obsługi mnie. Czerpię stąd wiele wiedzy, mądrości, wiele wnioskuję, przekładam na swój grunt i rzeźbię to życie dzień po dniu. Może u nas to wygląda tak dramatycznie: marazm, mrok, studnia. Ale masz rację, to przychodzi i odchodzi. Mam nadzieję zrozumieć schemat - bo to jest guzik, który wciśnięty otwiera zapadnię, i to się zdarzyło. No to się napisałam! Prawdziwy post Czasem sobie myślę na przykład, że jakbym się uczepiła rękawa Tygrysa i latała z nią na te wszelkie zajęcia, to bym energii miała pod niebiosa! A Tygrys nam się rozwala mimo to i co tu powiedzieć? Trzymajcie się Dziewczyny. Cieszę się bardzo, że Was poznałam. Każda z Was wnosi tu coś cennego, nawet jeśli o sobie tak nie myśli. ---------- Dopisano o 21:43 ---------- Poprzedni post napisano o 21:37 ---------- Cytat:
![]() A, i tu coś do przeczytania - w sumie dla panów, ale my mozemy tez wiele z tego skorzystać. http://www.podrywaj.org/blog/panowie...tracic_kobiety
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2013-03-04 o 21:47 |
||
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:12.




jasne, zdarzał się jakiś mniej przyjemny wykładowca albo stres na egzaminach ustnych z hiszp (tam najbardziej piłowali), ale generalnie to polecam te studia, jak ktoś się nie chce zbytnio stresować i przemęczać
); potem dwa lata u innej pani - na takie raczej powierzchowne problemy bardzo pomogło, na głębsze - ledwie ruszyło, no i teraz od kilku miesięcy chodzę na kolejną terapię, ale jeszcze trudno mi mówić o skutkach. Jak widać po moich wpisach nie jest rewelacyjnie, ale czuję, że bez tych terapii byłoby znacznie gorzej. W każdym razie chyba nie ma się co spodziewać cudów - przynajmniej tak to wygląda z mojego punktu widzenia, bardzo dużo zależy z pewnością od punktu wyjścia, osoby i terapeuty (bo np. u Patri efekty terapii są chyba o wiele lepsze niż u mnie, przynajmniej tak sądzę po jej wpisach
)
gardło,migdały, oblesny katar, gorączka. z plusów tyle, że nadaję się na l4 a nie do pracy
, zarządzam grupą, rzucam żarcikami i bon motami, jestem bystra i elokwentna (a przynajmniej tak się czuję

przykre, poniewaz jest tak prawdziwe, ze az samej ciezko mi w to uwierzyc. To jest wlasnie ta dwubiegunowosc, ktora pare osob tutaj zaobserwowalo, tak mysle.. Nie zdarza sie ona codziennie, bo nie byloby mnie fizycznie na to stac, ale tak. Zdarza sie i najczesciej wracam potem do domu i padam nieprzytomna na lozko. chodze spac o 21... wstaje o 7, albo 8 jak zaspie... i wcale nie jestem wyspana. Zeby nie bylo, ciezko mi odczekac do 23 np zeby pozniej pojsc spac. A jak odczekam, to w ogole rano nie moge wstac. czy Ty tez tracisz tyle energii na to ? Zdarza mi sie tez, ze energia konczy sie okolo poludnia. i im blizej powrotu do domu tym bardziej ne moge sie go doczekac, tym bardziej chce 'uciec od ludzi'.nie umiem tego wyjasnic. w pracy potrafie byc towarzyska, ale gdy ktos mnie wieczorem zaprasza na wyjscie... wiem, ze nie dam rady. a jak musze gdzies isc to zamieniam sie w rozmemlana kukielke...:/ tak samo jak Ty, nie wiem co jest prawda, nie wiedzialam ze tak inni tez maja, nie wiedzialam nawet, ze trzeba sie nad tym zastanawiac. Po prostu sadzilam, ze to efekt energii jaka sie czerpie od innych ludzi, gdy sie jest ekstrawertykiem.






Jestem zawsze pod wrażeniem Twoich wypowiedzi 

Można sobie chyba subskrypcję na maila włączyć, może to by Ci ułatwiło jakoś obsługę? 
