Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 102 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-03-04, 22:15   #3031
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Di, mam podobnie jak Ty, 3 miesiące nowego roku, a ja mam poczucie, że czas mi przeciekł przez palce i nadal przecieka. Ja sobie wymyśliłam z rok temu, że swój nowy rom będę obchodzić 23 czerwca i wtedy będę robić podsumowanie, więc mam jeszcze 3 miesiące. A jak zwykle, chcę zrobić duuużo. To co pisałam na jesieni, co chę zrobić do grudnia, część się udała, ale część nie, więc nawet nie chce mi się robić podsumowania, bo szału nie ma.
U mnie dziś dupny dzień. Do obiadu przesiedziany w łóżku, i im dłużej siedziałam tym bardziej się czułam zmęczona. Potem się w końcu wypędziłam, zrobiłam trochę porządków i znów siedzę... Ciągle siedzę... Odkąd nie mam pracy wróciły moje nawyki, do 14 wyro, potem się ogarniam, bo ma przyjść TŻ, 2-3 h aktywności i znów wyro. Chciałabym z tym skończyć, aktywnie spędzać dzień, ale zupełnie nie wiem jak, nie mam pomysłów co zrobić oprócz siedzenia przed kompem i sprzątania
Konwalia fajnie, że się odezwałaś, zdrowiej!
Kocur, Ty też zdrowiej
I Aper
Co do tego co pisałyście, że w dzieciństwie wasze uczucia były bagatelizowane. Myślę, że dużo osób tak ma, żadko który rodzic poświęca dziecku tyle uwagi ile ono potrzebuje. Myślę, że ważne by w dorosłym życiu siebie nie bagatelizować (wiem, farmazony pieprzę)... U mnie jest tak, że wszyscy wydają mi się starsi ode mnie, i Ci młodsi, i rówieśnicy. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jestem dorosła, że ja też mogę decydować, ja też mam prawo głosu (już prawie 10 lat!)... Chciałabym przeprowadzić jakiś eksperyment na sobie, który by wstrząsnął moim myśleniem, pokazałby dokładnie jak żyję, do czego mnie to doprowadza, żeby otworzyła mi się jakaś klapka i wszystko stało się jasne. Czasem myślę o terapii behawioralnej, ale na razie dużo kasy idzie mi na terapię gestalt, która wydaje mi się jałowa i mało efektywna, ale nie mogę się zdecydować by ją zmienić.
Boże, to nie tylko ja tak mam?! Dobrze wiedzieć...
Ogólnie to i pod tym wyżej bym się mogła spokojnie podpisać - dobrze jest, póki muszę coś robić, bo bat nad głową wisi. Bo obiecałam, że pójdę. Bo jak nie pójdę, to będą przykre konsekwencje. I cały dzień mam zarobiony...i może jestem padnięta na koniec, ale leżenie w łóżku też wykańcza...i fizycznie i psychicznie. Lubię spać, ale jak za dużo śpię, to boli mnie głowa i czuję się wręcz chora! Mimo to - nadal śpię za długo. I tak ze wszystkim. Masochizm w czystej postaci...to jak Tygrys pisała ostatnio, że sama nie wie czy naprawdę chce dla siebie dobrze...ja najwyraźniej też nie wiem jak ja dla siebie chcę. Niby chcę dobrze, ale wcale a wcale się nie staram
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 08:18   #3032
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć!

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Kochane, chialam Was tylko zapewnic, ze jestem z Wami na biezaco. Chwilowo jestem w domu na zwolnieniu lekarskim - podobnie jak Aper dopadla i mnie paskudna grypa.
Nie odzywalam sie ostatnio zbyt czesto ze wzgledu na skomplikowana sytuacje rodzinno-zdrowotna , jakos niepomyslnie zaczal sie ten rok. Moze napisze cos na ten temat w klubie, zobaczymy jak wyjdzie.
Apropos - Klub mi nie dziala tak jak powinien- kiedys podswietlalo mi watki z nowymi wpisami, co bardzo ulatwialo orientacje. W tej chwili ciezko mi sie zorientowac, co, kto i gdzie ktos napisal. Czy jest na to jakis sposob?
Wracam do legalnej prokrastynacji, czyli nicnierobienia w lozku i pozdrawiam Was przedwiosennie!
Fajnie, że piszesz Konwalio, już miałam Cię nawoływać Zdrówka

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
A ja mam dziś lepszy humor. Rano wygadałam się ze współlokatorką z tego co każdą dręczy. Potem sprawdziłam aktualności uczelniane (żaba) i w piątek mam poprawkę, termin jest akurat. Poczułam się tak: mam teraz jakiś cel! Cóż, trochę to głupie, ale cóż. Przynajmniej mam jakieś plany życiowe na najbliższe dni, a na weekend wyjeżdżam.

Teraz jestem po peelingu kawą, zjadłam sobie łososia i od razu czuję się zewnętrznie i wewnętrznie yyy. wypielęgnowana?
Brzmi bosko! Dobrze, że lepiej

Ingo, ja mam stałe poczucie przeciekania czasu... jestem tym maksymalnie zestresowana... Nie wiem, czy to ja za dużo bym chciała w tym czasie, czy to błąd oczekiwań, czy mój sabotaż, czy jeszcze coś...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 11:10   #3033
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dzien dobry!
Cytat:
Napisane przez grey_cat Pokaż wiadomość
Melduje sie! Znowu niewyspana (nie wiem, dlaczego, ale ostatnio naprawde kiepsko spie), za poltorej godziny ide na pierwsza sesje nurkowania (nie wiem, czy wspominalam, ale w zeszlym semestrze zdalam teorie, teraz tylko praktyka mi zostala).
Napisz, jak bylo!

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Konwalia Życzę zdrowia I pozdrawiam również z wyra...ja też chora - jak to na przedwiośniu. Nieważne ile zjem wspomagaczy odporności, grzybki reishi, tran, itd....i tak na granicy zimy i wiosny co rok leżę chora

Co do klubu, to niestety u mnie też czasami się tak dzieje - nie wiem co poradzić Można sobie chyba subskrypcję na maila włączyć, może to by Ci ułatwiło jakoś obsługę?
Kocur, czyli prychamy i kichamy razem... Ja z kolei mam odpornosc dosyc dobra i nie robie w tym kierunku wiele, aaale tym razem... ojciec mojego TZ byl w szpitalu i przywlokl jakiegos bakcyla. Zarazila sie cala rodzina, a sadzac po objawach jest to ta prawdziwa grypa, wiec meczymy sie okrutnie. Ja w sumie juz lepiej sie czuje, ale moj TZ ma goraczke juz od 2 tygodni. Nie wiem jak mu pomoc, co troche sie polepszy - jest nawrot i znowu ta goraczka.

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
U mnie jest tak, że wszyscy wydają mi się starsi ode mnie, i Ci młodsi, i rówieśnicy. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jestem dorosła, że ja też mogę decydować, ja też mam prawo głosu (już prawie 10 lat!)... Chciałabym przeprowadzić jakiś eksperyment na sobie, który by wstrząsnął moim myśleniem, pokazałby dokładnie jak żyję, do czego mnie to doprowadza, żeby otworzyła mi się jakaś klapka i wszystko stało się jasne. Czasem myślę o terapii behawioralnej, ale na razie dużo kasy idzie mi na terapię gestalt, która wydaje mi się jałowa i mało efektywna, ale nie mogę się zdecydować by ją zmienić.
Inga, ja tez nie moge uwierzyc, ze to juz marzec.
Co do tej doroslosci - to samo mam. Wlasnie nie dalej jak wczoraj nad tym medytowalam , wiec sprawa jest swieza. Jestem taka kobieta-dzieckiem, w sumie nawet moj wyglad to podkresla - albo moze to ja (nieswiadomie?) podkreslam te cechy mojego wygladu, ktore mowia: "jestem taka krucha, zaopiekuj sie mna" ?
Ale najgorsze jest poczucie, ze absolutnie nie mam wplywu na losy swoje, mojego otoczenia i swiata. Czuje sie raczej jak korek niesiony przez prad wody zwanej zyciem.
Ostatnio zawstydzilam sie, kiedy pewna mloda osoba z pasja opowiadala o tym, co juz osiagnela, co w tej chwili robi i dokad zmierza. Nie chwalila sie, po prostu tak sobie opowiadala - dla niej bylo jasne, ze jest TUTAJ na tym swiecie TERAZ obecna i BARDZO WAZNA, ze ma role do zagrania w historii tego swiata. Rety, poczulam sie jak jakies Lelum-Polelum, bo ja w jej wieku martwilam sie tym, czy moj nos jest za duzy a biust za maly i w sumie nadal jedynie roztkliwiam sie nad swoimi slabosciami zamiast ruszyc do przodu z usmiechem i przytupem...
Brakuje mi tej podstawowej PEWNOSCI, ze jestem wazna i ze mam wplyw na innych, na otoczenie. Ze dzieki mnie swiat moglby byc/(jest?) lepszy.
Zatrzymalam sie na poziomie dziecka, ktore po prostu wykonuje polecenia - nie mowie, ze zawsze tak jest, ale jakies 80% sytuacji w moim zyciu to bierne dryfowanie, poddanie sie okolicznosciom, owczy ped. Tak jak w zyciu dziecka - ktos z zewnatrz mowi mi co jest "cacy" a co jest "be" a ja mam poczucie, ze jak nie poslucham, to stanie sie cos strasznego.
Pracuje nad tym i mam nadzieje, ze kiedys uda mi sie calkowicie przejac stery. Poki co - czuje duzo strachu i niemocy, zmiany sa bardzo powolne, mysli daja sie ciezko okielznac i zmusic do poruszania sie po innych torach.

Kochane, w koncu jest - slonce! Czytalam w wiadomosciach, ze mielismy naciemniejsza zime od 43 lat i ogromnie dalo mi sie to we znaki - codziennie ciemno i smutno. Slonko skutecznie laduje mi akumulatorki!!!
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 12:37   #3034
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Co do tej doroslosci - to samo mam. Wlasnie nie dalej jak wczoraj nad tym medytowalam , wiec sprawa jest swieza. Jestem taka kobieta-dzieckiem, w sumie nawet moj wyglad to podkresla - albo moze to ja (nieswiadomie?) podkreslam te cechy mojego wygladu, ktore mowia: "jestem taka krucha, zaopiekuj sie mna" ?
Ale najgorsze jest poczucie, ze absolutnie nie mam wplywu na losy swoje, mojego otoczenia i swiata. Czuje sie raczej jak korek niesiony przez prad wody zwanej zyciem.
Ostatnio zawstydzilam sie, kiedy pewna mloda osoba z pasja opowiadala o tym, co juz osiagnela, co w tej chwili robi i dokad zmierza. Nie chwalila sie, po prostu tak sobie opowiadala - dla niej bylo jasne, ze jest TUTAJ na tym swiecie TERAZ obecna i BARDZO WAZNA, ze ma role do zagrania w historii tego swiata. Rety, poczulam sie jak jakies Lelum-Polelum, bo ja w jej wieku martwilam sie tym, czy moj nos jest za duzy a biust za maly i w sumie nadal jedynie roztkliwiam sie nad swoimi slabosciami zamiast ruszyc do przodu z usmiechem i przytupem...
Brakuje mi tej podstawowej PEWNOSCI, ze jestem wazna i ze mam wplyw na innych, na otoczenie. Ze dzieki mnie swiat moglby byc/(jest?) lepszy.
Zatrzymalam sie na poziomie dziecka, ktore po prostu wykonuje polecenia - nie mowie, ze zawsze tak jest, ale jakies 80% sytuacji w moim zyciu to bierne dryfowanie, poddanie sie okolicznosciom, owczy ped. Tak jak w zyciu dziecka - ktos z zewnatrz mowi mi co jest "cacy" a co jest "be" a ja mam poczucie, ze jak nie poslucham, to stanie sie cos strasznego.
Pracuje nad tym i mam nadzieje, ze kiedys uda mi sie calkowicie przejac stery. Poki co - czuje duzo strachu i niemocy, zmiany sa bardzo powolne, mysli daja sie ciezko okielznac i zmusic do poruszania sie po innych torach.
Ja się mogę podpisać pod tym.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 13:38   #3035
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Czasem przeglądam blogi motywacyjne, których autorki, niejednokrotnie dziewczątka po 19-20 lat piszą swoje plany strategiczne rozwoju kariery, nauki języków, praktyk itd.
Ja w ich wieku interesowalam sie głównie tym kiedy nastepna randka oraz czy rodzice wyloza kase na wakacje. Jestem od nich prawie 10 lat starsza, a czuję się duchowo i organizacyjnie młodsza.

Ostatnio dokonałam analizy moich wyborów zyciowych:
- liceum: bo koleżanka szła
- studia: bo rodzina namówiła na ten kierunek
- praktyki: bo dostalam propozycje
- wyjazd do pracy do Francji: bo dziadek naciskal
- języki: bo szkola (angielski), bo dziadek namawiał (francuski, rosyjski)
- praca: bo akurat sie trafila
- związki: bo zostalam wybrana (z wyjatkiem zwiazku-niezwiazku terazniejszego, z ktorego nie wiem co wyniknie, ale po raz pierwszy mam wrazenie, ze ja tę osobę wybralam i ja sie na nia zdecydowalam)

Wygląda to dramatycznie. Nie jestem wcale niezadowolona z większosci tych wyborów, wręcz przeciwnie, żadnego tak naprawdę nie żałuję, ale koszmarne było odkrycie, że ŻADNEGO nie podjęłam samodzielnie.

Kiedy mam podjąć ważną decyzję, to właściwie ZAWSZE muszę ją najpierw skonsultować przynajmniej z kilkoma osobami z rodziny i/lub przyjaciół. Mam wielką pustkę w głowie, póki nie wysłucham czyiś rad, dopiero na tej podstawie moge sobie ułożyć w głowie to, co ja chcę w danej kwestii uczynić. Często rady takie są b. cenne - myślę np. że nie dostałabym obecnej pracy, gdybym na którymś etapie nie poradziła się pewnej osoby co do tego, na który staż aplikować. Mimo wszystko... pozostawiona sama sobie z jakąś decyzją do podjęcia prawdopodobnie wpadłabym w panikę.

Piszecie też o poczuciu bycia dużym dzieckiem - ja niejednokrotnie powtarzam, że czuję się na góra 16 lat. Do tego mój wygląd studentki pierwszego roku i sposób zachowywania się typu "przepraszam, nie chcę robić kłopotu." Ale muszę powiedzieć, że sytuacja znacznie poprawila się, odkąd zarabiam wlasną kasę - może nie czuję sie bardziej dojrzala, ale na pewno bardziej niezalezna.

Spisałam wszystkie niedomknięte sprawy na kartce. Caly czas dopisuje nowe, np. rozliczenie PITu Długośc listy zaczyna mnie przerażać.
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 15:34   #3036
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Czasem przeglądam blogi motywacyjne, których autorki, niejednokrotnie dziewczątka po 19-20 lat piszą swoje plany strategiczne rozwoju kariery, nauki języków, praktyk itd.
Ja w ich wieku interesowalam sie głównie tym kiedy nastepna randka oraz czy rodzice wyloza kase na wakacje. Jestem od nich prawie 10 lat starsza, a czuję się duchowo i organizacyjnie młodsza.

Ostatnio dokonałam analizy moich wyborów zyciowych:
- liceum: bo koleżanka szła
- studia: bo rodzina namówiła na ten kierunek
- praktyki: bo dostalam propozycje
- wyjazd do pracy do Francji: bo dziadek naciskal
- języki: bo szkola (angielski), bo dziadek namawiał (francuski, rosyjski)
- praca: bo akurat sie trafila
- związki: bo zostalam wybrana (z wyjatkiem zwiazku-niezwiazku terazniejszego, z ktorego nie wiem co wyniknie, ale po raz pierwszy mam wrazenie, ze ja tę osobę wybralam i ja sie na nia zdecydowalam)

Wygląda to dramatycznie. Nie jestem wcale niezadowolona z większosci tych wyborów, wręcz przeciwnie, żadnego tak naprawdę nie żałuję, ale koszmarne było odkrycie, że ŻADNEGO nie podjęłam samodzielnie.

Kiedy mam podjąć ważną decyzję, to właściwie ZAWSZE muszę ją najpierw skonsultować przynajmniej z kilkoma osobami z rodziny i/lub przyjaciół. Mam wielką pustkę w głowie, póki nie wysłucham czyiś rad, dopiero na tej podstawie moge sobie ułożyć w głowie to, co ja chcę w danej kwestii uczynić. Często rady takie są b. cenne - myślę np. że nie dostałabym obecnej pracy, gdybym na którymś etapie nie poradziła się pewnej osoby co do tego, na który staż aplikować. Mimo wszystko... pozostawiona sama sobie z jakąś decyzją do podjęcia prawdopodobnie wpadłabym w panikę.

Piszecie też o poczuciu bycia dużym dzieckiem - ja niejednokrotnie powtarzam, że czuję się na góra 16 lat. Do tego mój wygląd studentki pierwszego roku i sposób zachowywania się typu "przepraszam, nie chcę robić kłopotu." Ale muszę powiedzieć, że sytuacja znacznie poprawila się, odkąd zarabiam wlasną kasę - może nie czuję sie bardziej dojrzala, ale na pewno bardziej niezalezna.

Spisałam wszystkie niedomknięte sprawy na kartce. Caly czas dopisuje nowe, np. rozliczenie PITu Długośc listy zaczyna mnie przerażać.
sprawiasz wrażenie mocno zdecydowanej, wiedzącej czego chce, potrafiącej powiedzieć co myśli i obronić swoje zdanie.
Przez wzgląd na łatwość dołowania sie sama nie zrobie takiej listy, pewnie by wyszło, że większość rzeczy wybrał za mnie los albo mama... Ja - szłam tyłem...
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 17:45   #3037
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

iWitam
konwalio super ze jestes matko jedyna najciemneijsza zima od 43l na szczęscie już po niej...

Cytat:
Kiedy mam podjąć ważną decyzję, to właściwie ZAWSZE muszę ją najpierw skonsultować przynajmniej z kilkoma osobami z rodziny i/lub przyjaciół. Mam wielką pustkę w głowie, póki nie wysłucham czyiś rad, dopiero na tej podstawie moge sobie ułożyć w głowie to, co ja chcę w danej kwestii uczynić. Często rady takie są b. cenne - myślę np. że nie dostałabym obecnej pracy, gdybym na którymś etapie nie poradziła się pewnej osoby co do tego, na który staż aplikować. Mimo wszystko... pozostawiona sama sobie z jakąś decyzją do podjęcia prawdopodobnie wpadłabym w panikę.
witaj w klubie...nie wiem czemu ale robię tak samo...
zmieniło sie to trochę jak urodził się młody...ale zazwyczaj konsultuje pewne decyzje z koleżanką,tak jakbym nie do końca wiedziałą czy robię słusznie i potrzebowała potwierdzenia swych decyzji...zanim zapadną.

podejrzewam u siebie nawrót choroby z dzieciństwa niedoczynnośc tarczycy...więc priorytetem będzie teraz zrobienie badan...panśtwowo do endokrynologa u mnie nie ma szans sie dostac,dzwoniłam to do konca 2014 nie ma terminów...żarty dosłownie...
pit również lezy i nie wiem na co czeka
awizo od tygodnia nie odebrane
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 18:12   #3038
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
iWitam
konwalio super ze jestes matko jedyna najciemneijsza zima od 43l na szczęscie już po niej...


witaj w klubie...nie wiem czemu ale robię tak samo...
zmieniło sie to trochę jak urodził się młody...ale zazwyczaj konsultuje pewne decyzje z koleżanką,tak jakbym nie do końca wiedziałą czy robię słusznie i potrzebowała potwierdzenia swych decyzji...zanim zapadną.

podejrzewam u siebie nawrót choroby z dzieciństwa niedoczynnośc tarczycy...więc priorytetem będzie teraz zrobienie badan...panśtwowo do endokrynologa u mnie nie ma szans sie dostac,dzwoniłam to do konca 2014 nie ma terminów...żarty dosłownie...
pit również lezy i nie wiem na co czeka
awizo od tygodnia nie odebrane
No nie do końca po niej, podobno od czwartku znowu ma być śnieg z deszczem przez kilka następnych dni. Ale to już zawsze bliżej jak dalej.

Ja idę jutro do internisty, żeby mi dał skierowanie na badania, ciekawe czy się zgodzi. Prywatnie to kosztuje strasznie dużo.


Przepraszam, ze nie odnosze sie do Waszych postow, ale nie mam jakos weny i sil. Mam kolejna migrene i zawroty glowy.

Gdybys ktos nie czytal w klubie to koniec konców rozstaliśmy się z TŻ...
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 18:18   #3039
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Szary Kotku! Jakoś przegapiłam o tym nurkowaniu - jeeej...nie wiedziałam, że masz takie hobby Napisz jak było koniecznie!

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Kocur, czyli prychamy i kichamy razem... Ja z kolei mam odpornosc dosyc dobra i nie robie w tym kierunku wiele, aaale tym razem... ojciec mojego TZ byl w szpitalu i przywlokl jakiegos bakcyla. Zarazila sie cala rodzina, a sadzac po objawach jest to ta prawdziwa grypa, wiec meczymy sie okrutnie. Ja w sumie juz lepiej sie czuje, ale moj TZ ma goraczke juz od 2 tygodni. Nie wiem jak mu pomoc, co troche sie polepszy - jest nawrot i znowu ta goraczka.


Inga, ja tez nie moge uwierzyc, ze to juz marzec.
Co do tej doroslosci - to samo mam. Wlasnie nie dalej jak wczoraj nad tym medytowalam , wiec sprawa jest swieza. Jestem taka kobieta-dzieckiem, w sumie nawet moj wyglad to podkresla - albo moze to ja (nieswiadomie?) podkreslam te cechy mojego wygladu, ktore mowia: "jestem taka krucha, zaopiekuj sie mna" ?
Ale najgorsze jest poczucie, ze absolutnie nie mam wplywu na losy swoje, mojego otoczenia i swiata. Czuje sie raczej jak korek niesiony przez prad wody zwanej zyciem.
Ostatnio zawstydzilam sie, kiedy pewna mloda osoba z pasja opowiadala o tym, co juz osiagnela, co w tej chwili robi i dokad zmierza. Nie chwalila sie, po prostu tak sobie opowiadala - dla niej bylo jasne, ze jest TUTAJ na tym swiecie TERAZ obecna i BARDZO WAZNA, ze ma role do zagrania w historii tego swiata. Rety, poczulam sie jak jakies Lelum-Polelum, bo ja w jej wieku martwilam sie tym, czy moj nos jest za duzy a biust za maly i w sumie nadal jedynie roztkliwiam sie nad swoimi slabosciami zamiast ruszyc do przodu z usmiechem i przytupem...
Brakuje mi tej podstawowej PEWNOSCI, ze jestem wazna i ze mam wplyw na innych, na otoczenie. Ze dzieki mnie swiat moglby byc/(jest?) lepszy.
Zatrzymalam sie na poziomie dziecka, ktore po prostu wykonuje polecenia - nie mowie, ze zawsze tak jest, ale jakies 80% sytuacji w moim zyciu to bierne dryfowanie, poddanie sie okolicznosciom, owczy ped. Tak jak w zyciu dziecka - ktos z zewnatrz mowi mi co jest "cacy" a co jest "be" a ja mam poczucie, ze jak nie poslucham, to stanie sie cos strasznego.
Pracuje nad tym i mam nadzieje, ze kiedys uda mi sie calkowicie przejac stery. Poki co - czuje duzo strachu i niemocy, zmiany sa bardzo powolne, mysli daja sie ciezko okielznac i zmusic do poruszania sie po innych torach.

Kochane, w koncu jest - slonce! Czytalam w wiadomosciach, ze mielismy naciemniejsza zime od 43 lat i ogromnie dalo mi sie to we znaki - codziennie ciemno i smutno. Slonko skutecznie laduje mi akumulatorki!!!
Ja dla urozmaicenia nie miewam gorączki - to taka rodzinna przypadłość Ale głowa mnie boli jak najbardziej i mam katar. Dzisiaj już ruszyłam się na zajęcia, później się wylegiwałam znowu w wyrze...w zasadzie wszystko byłoby ze mną dobrze, gdyby nie ta głowa i nos (dosłownie mnie boli kichawa )
Trzymajcie się wszyscy

Załamałaś mnie informacją, że od 43 lat nie było takiej ciemnej zimy No to miałam prawo czuć się depresyjnie - ja jednak zdecydowanie potrzebuję słońca. Może sobie nawet być zimno, ale slońce to podstawa do mojej aktywności

Hmm...zaczęłam myśleć nad tym co napisałaś. Zawsze byłam mało decyzyjna i też o wiele rzeczy pytam, zamiast sama zdecydować...i zazwyczaj większość zostawiam do decyzji innym. Też mam wrażenie, że na bardzo niewiele spraw mam rzeczywisty wpływ albo że tak czy siak nikt nie posłucha tego co mam do powiedzenia, więc po co w ogóle rzucać jakąś propozycję od siebie. Niby jestem uparta w wielu kwestiach, ale jest to taka raczej upartość na NIE - czyli "nie, nie zrobię tego" niż ta pozytywna "Zrobię to, choćby nie wiem co się działo i co inni gadali" - tej upartości nie mam kompletnie, za grosz!

Czasem chciałabym, żeby ktoś mnie po prostu zahipnotyzował i zmienił moje podejście na stałe...

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Czasem przeglądam blogi motywacyjne, których autorki, niejednokrotnie dziewczątka po 19-20 lat piszą swoje plany strategiczne rozwoju kariery, nauki języków, praktyk itd.
Ja w ich wieku interesowalam sie głównie tym kiedy nastepna randka oraz czy rodzice wyloza kase na wakacje. Jestem od nich prawie 10 lat starsza, a czuję się duchowo i organizacyjnie młodsza.

Ostatnio dokonałam analizy moich wyborów zyciowych:
- liceum: bo koleżanka szła
- studia: bo rodzina namówiła na ten kierunek
- praktyki: bo dostalam propozycje
- wyjazd do pracy do Francji: bo dziadek naciskal
- języki: bo szkola (angielski), bo dziadek namawiał (francuski, rosyjski)
- praca: bo akurat sie trafila
- związki: bo zostalam wybrana (z wyjatkiem zwiazku-niezwiazku terazniejszego, z ktorego nie wiem co wyniknie, ale po raz pierwszy mam wrazenie, ze ja tę osobę wybralam i ja sie na nia zdecydowalam)

Wygląda to dramatycznie. Nie jestem wcale niezadowolona z większosci tych wyborów, wręcz przeciwnie, żadnego tak naprawdę nie żałuję, ale koszmarne było odkrycie, że ŻADNEGO nie podjęłam samodzielnie.

Kiedy mam podjąć ważną decyzję, to właściwie ZAWSZE muszę ją najpierw skonsultować przynajmniej z kilkoma osobami z rodziny i/lub przyjaciół. Mam wielką pustkę w głowie, póki nie wysłucham czyiś rad, dopiero na tej podstawie moge sobie ułożyć w głowie to, co ja chcę w danej kwestii uczynić. Często rady takie są b. cenne - myślę np. że nie dostałabym obecnej pracy, gdybym na którymś etapie nie poradziła się pewnej osoby co do tego, na który staż aplikować. Mimo wszystko... pozostawiona sama sobie z jakąś decyzją do podjęcia prawdopodobnie wpadłabym w panikę.

Piszecie też o poczuciu bycia dużym dzieckiem - ja niejednokrotnie powtarzam, że czuję się na góra 16 lat. Do tego mój wygląd studentki pierwszego roku i sposób zachowywania się typu "przepraszam, nie chcę robić kłopotu." Ale muszę powiedzieć, że sytuacja znacznie poprawila się, odkąd zarabiam wlasną kasę - może nie czuję sie bardziej dojrzala, ale na pewno bardziej niezalezna.
Podpisuję się pod tym co napisała o Tobie Patri - mnie również wydajesz się być bardzo zdecydowaną osobą, ale jednocześnie osobą obdarzoną takim młodzieńczym wdziękiem i radością. A to dobrze!
Czuję się jakby ten tekst, który napisałaś był o mnie Też się czuję nadal dzieckiem...z drugiej strony - nie do końca chcę być taka strasznie doroooosła. Jakoś wydaje mi się, że bycie zbyt poważnym nie jest takie znowu fajne, może dlatego jednak odruchowo bronię się przed tą dorosłością Ludzie w moim wieku zakładają rodziny, prowadzą stateczne życie, dzieci wychowują (!), a ja sobie tego po prostu nie wyobrażam teraz. Jakbym wolniej dorastała Dużo wolniej...
Tylko słabo korzystam z tej mojej "młodzieńczości" - skoro nie chcę dorastać jeszcze, to chociaż bym więcej podróżowała, zajmowała sie różnymi nowymi, ciekawymi rzeczami, zamiast siedzieć i miauczeć, że jestem beznadziejna... Nie mogę wyjść z podziwu, że ludzie się nie boją tych wszystkich rzeczy...skaczą na głęboką wodę, nie przejmują się. No dobra, może się troszkę boją, ale przez chwilę i i tak robią to co obmyślili. Gdzie jest wyłącznik mojego strachu?

---------- Dopisano o 18:18 ---------- Poprzedni post napisano o 18:16 ----------

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Gdybys ktos nie czytal w klubie to koniec konców rozstaliśmy się z TŻ...
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 19:26   #3040
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Gdybys ktos nie czytal w klubie to koniec konców rozstaliśmy się z TŻ...
Współczuję. To chyba nie najlepiej wróży nastrojowi mimo wiosny?
No a dobra wiadomość?
Idzie wiosna, serce, zakochaj się
Trzymam kciuki.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 19:29   #3041
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Współczuję. To chyba nie najlepiej wróży nastrojowi mimo wiosny?
No a dobra wiadomość?
Idzie wiosna, serce, zakochaj się
Trzymam kciuki.
Niestety... do wieczora jakoś się trzymałam, a teraz.... W dodatku dopadła mnie straszna migrena i mam zawroty głowy, więc nie mogę nawet się skupić na nauce... Strasznie mi ciężko.

Chciałabym, ale boję się wychodzić sama gdziekolwiek, nie bardzo mam z kim i gdzie :/
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 19:54   #3042
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Niestety... do wieczora jakoś się trzymałam, a teraz.... W dodatku dopadła mnie straszna migrena i mam zawroty głowy, więc nie mogę nawet się skupić na nauce... Strasznie mi ciężko.

Chciałabym, ale boję się wychodzić sama gdziekolwiek, nie bardzo mam z kim i gdzie :/
Żywiec, współczuję i przytulam Trzymam kciuki, żeby się wszystko dobrze potoczyło Zawsze tak w końcu jest Koniecznie wykorzystaj to śliczne słoneczko i idź na spacer, nawet sama, na pewno dobrze Ci to zrobi

Na poprawę humoru wrzucam filmik - na ogół nie patrzę na tego typu rzeczy, ale ten jakoś kliknęłam. Normalnie zakochałam się w tym człowieku Chciałabym być taka pozytywna

http://www.youtube.com/watch?v=hyq--X4u1Ig

Dziewczynki, dziękuję za wszystkie miłe słowa i pocieszenie. Nie będę teraz odpisywać na to co powiedziałyście, bo muszę sobie zrobić przerwę od myślenia o tym wszystkim. W ramach tej przerwy byłam dziś na zakupach w galerii Mokotów (co za pomysł nazywać dom handlowy galerią tak btw) - jak zwykle dopadły mnie wyrzuty, że marnuję czas, ale za to kupiłam sobie cudowną koronkową żakieto-koszulę w moim ulubionym stylu "jestem nie z tej epoki" i trochę mi teraz lepiej, choć z drugiej strony, to mój sprytny plan był taki, żeby się nie pocieszać zakupami No trudno, zacznę od jutra

Mam pytanie do tych z Was, które brały leki od psych - miałyście kiedyś hydroksyzynę i macie z niej jakiejś wrażenia? Wzięłam sobie butelkę od mamy i od 2 dni popijam raz dziennie i chyba mi lepiej, choć może to bardziej zasługa ładnej pogody. W każdym razie za pierwszym razem zafundowałam ją sobie wraz z nalewką wiśniową (wiem, wiem, jestem debilem, sama biorę lek na receptę i w dodatku zapijam %, ale w sumie to mi już było wszystko jedno) i przez kilka minut miałam niezłe odczucia - miałam wrażenie, że moja twarz jest falującą powierzchnią oceanu
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 20:04   #3043
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Tygrysku, hydroxyzyna chemicznie jest... alkoholem, więc zaaplikowałaś sobie podwójna dawkę. Nie jest to silny lek, ale nie radziłabym tego często brać, bo organizm szybko się przyzwyczaja i nie ma efektu.

Trzymaj się! A na wiosnę trzeba odświeżyć szafę.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 20:09   #3044
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Czasem przeglądam blogi motywacyjne, których autorki, niejednokrotnie dziewczątka po 19-20 lat piszą swoje plany strategiczne rozwoju kariery, nauki języków, praktyk itd.
Ja w ich wieku interesowalam sie głównie tym kiedy nastepna randka oraz czy rodzice wyloza kase na wakacje. Jestem od nich prawie 10 lat starsza, a czuję się duchowo i organizacyjnie młodsza.

Ostatnio dokonałam analizy moich wyborów zyciowych:
- liceum: bo koleżanka szła
- studia: bo rodzina namówiła na ten kierunek
- praktyki: bo dostalam propozycje
- wyjazd do pracy do Francji: bo dziadek naciskal
- języki: bo szkola (angielski), bo dziadek namawiał (francuski, rosyjski)
- praca: bo akurat sie trafila
- związki: bo zostalam wybrana (z wyjatkiem zwiazku-niezwiazku terazniejszego, z ktorego nie wiem co wyniknie, ale po raz pierwszy mam wrazenie, ze ja tę osobę wybralam i ja sie na nia zdecydowalam)

Wygląda to dramatycznie. Nie jestem wcale niezadowolona z większosci tych wyborów, wręcz przeciwnie, żadnego tak naprawdę nie żałuję, ale koszmarne było odkrycie, że ŻADNEGO nie podjęłam samodzielnie.

Kiedy mam podjąć ważną decyzję, to właściwie ZAWSZE muszę ją najpierw skonsultować przynajmniej z kilkoma osobami z rodziny i/lub przyjaciół. Mam wielką pustkę w głowie, póki nie wysłucham czyiś rad, dopiero na tej podstawie moge sobie ułożyć w głowie to, co ja chcę w danej kwestii uczynić. Często rady takie są b. cenne - myślę np. że nie dostałabym obecnej pracy, gdybym na którymś etapie nie poradziła się pewnej osoby co do tego, na który staż aplikować. Mimo wszystko... pozostawiona sama sobie z jakąś decyzją do podjęcia prawdopodobnie wpadłabym w panikę.

Piszecie też o poczuciu bycia dużym dzieckiem - ja niejednokrotnie powtarzam, że czuję się na góra 16 lat. Do tego mój wygląd studentki pierwszego roku i sposób zachowywania się typu "przepraszam, nie chcę robić kłopotu." Ale muszę powiedzieć, że sytuacja znacznie poprawila się, odkąd zarabiam wlasną kasę - może nie czuję sie bardziej dojrzala, ale na pewno bardziej niezalezna.

Spisałam wszystkie niedomknięte sprawy na kartce. Caly czas dopisuje nowe, np. rozliczenie PITu Długośc listy zaczyna mnie przerażać.
Fairy, czy już Ci pisałam, że uwielbiam czytać Twoje posty? Masz super zabawny sposób pisania (i mówienia i śmiania się zresztą też).

W tych sytuacjach których Cię widziałam, zupełnie nie sprawiasz wrażenia osoby pt "przepraszam jeśli przeszkadzam" - wybacz, ale to raczej moja działka Postrzegam Cię - i z tego co się orientuję nie tylko ja - jako osobę a) nie dającą sobie wcisnąć kitu; b) taką młodzieńczo-dziecięcą (ale nie dziecinną) i myślę, że to jest naprawdę Twój wielki atut i urok. A poza tym jestem pod wrażeniem jak dobrze zawsze dobierasz sobie kolory ubrań

Marzy mi się spotkanie dekupażowe again, ale niestety nie zapowiada mi się wolna chata na razie... może któraś z Was by mogła

---------- Dopisano o 20:09 ---------- Poprzedni post napisano o 20:05 ----------

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Tygrysku, hydroxyzyna chemicznie jest... alkoholem, więc zaaplikowałaś sobie podwójna dawkę. Nie jest to silny lek, ale nie radziłabym tego często brać, bo organizm szybko się przyzwyczaja i nie ma efektu.

Trzymaj się! A na wiosnę trzeba odświeżyć szafę.
Yoł, to już wiem dlaczego mnie do niej tak ciągnęło
Czytałam w necie, że w niektórych krajach nie jest na receptę, więc tak myślałam, że to nic mocnego - czyli to albo pogoda albo autosugestia mi pomogła. Dziękuję za odpowiedź

O, jeszcze mam pytanie do Patri i jej magicznej książki o snach - co to znaczy jak mi się śni, że umarłam? Miałam to 2x w ostatnim tygodniu, raz mnie zastrzelili a raz zepchnęli z jakiejś góry. Nie budziłam się, tylko z tego snu znikała "wizja", natomiast zostawała "fonia", tak więc już nieżywa w tym śnie nic nie widziałam, ale na przykład słyszałam jak ustala się szczegóły mojego pogrzebu I o dziwo nie odbieram tych snów jako koszmary, jakaś taka bezstresowa ta śmierć tam jest.

Edytowane przez tigrinha
Czas edycji: 2013-03-05 o 20:13
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 21:12   #3045
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej!
W pracy mam zachrzan straszny. Do tego wiele okazji do zachowań asertywnych! Wkurzyła mnie dziś jedna osoba masakrycznie i jestem bardzo zadowolona, że z miną niewiniątka i z przejęciem a'la "bardzo mi przykro, nie dam rady" nie dałam się wrobić w głupią robotę! To jedna z tych sytuacji nierównorzędnych, w których stanowcza szczerość jest niewskazana i trudno się odnaleźć. Swoją drogą zadziwia mnie tupet niektórych osobników
Praca mi się nawarstwia i niedługo zacznie mi się palić grunt pod nogami, ale raczej z powodów obiektywnych, nie zawalam świadomie...
Coś z tym muszę zrobić, jakoś zagospodarować dobrze czas, by zminimalizować możliwe straty.
Jestem w ciągłej niepewności, bo niewiele jest zadań w mojej pracy łatwych i przewidywalnych, raczej większość jest trudna, nowa, zmienna, interakcyjna, bez oczywistego zakończenia pozytywnego, czy pewności, że umiem-potrafię.
Pojawiają się też nowe zlecenia i pojawia się moja niepewność: z jednej strony chęć podjęcia wyzwania, z drugiej lęk, czy podołam... Szkoda mi to stracić, więc decyduję się, a brak pewności się zwiększa...

Chciałam jeszcze dodać coś do wypowiedzi Fairy.
Wydaje mi się normalne, że proces decyzyjny nie przebiega w warunkach laboratoryjnych, tylko wśród ludzi, bliskich znaczących. O ile oni nie odciążają nas z działania (np. nie zapisują na kurs, nie prowadzą na zajęcia), to decyzje są nasze, bez względu na konsultacje. Wydaje mi się, że kluczowa jest świadomość, że ostatecznie ode mnie to wszystko zależy i nikt mnie nie zmusza, że mój los jest w moich rękach... co nie oznacza, że mam się nie radzić i nie konsultować... To bardzo indywidualne, osobnicze właściwości - zupełna swoboda i łatwość podejmowania decyzji na podstawie określonych danych bez interakcji lub potrzeba podzielenia się.
Chcę w tym co piszę dowartościować te sytuacje, które łatwo - w retoryce samorozwoju i wzmacniania samodzielności - jednoznacznie zaklasyfikować jako niewłaściwe, bo niby uzależniające... bardzo to jest względne moim zdaniem.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 21:25   #3046
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

A właśnie, Fairy, co jak co, ale jak opowiadałaś mi o wyborze kierunku to mówiłaś, że namawiali Cię na prawo, ale nie chciałaś.

A z tymi wyborami to chyba większość osób tak ma. Ja poszłam po prostu do jedynego sensownego liceum w mieście, no może profil sobie "sama" wybrałam, po konsultacjach ze starszymi znajomymi.

O wyborze studiów, ścieżce zawodowej itp. myślałam dużo i wcześnie. Do czasu, kiedy większość ludzi zaczyna o tym na poważnie myśleć i wciela plany w czyny. Ja wtedy przestałam.
I co z tego teraz? g...
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 22:20   #3047
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
O, jeszcze mam pytanie do Patri i jej magicznej książki o snach - co to znaczy jak mi się śni, że umarłam? Miałam to 2x w ostatnim tygodniu, raz mnie zastrzelili a raz zepchnęli z jakiejś góry. Nie budziłam się, tylko z tego snu znikała "wizja", natomiast zostawała "fonia", tak więc już nieżywa w tym śnie nic nie widziałam, ale na przykład słyszałam jak ustala się szczegóły mojego pogrzebu I o dziwo nie odbieram tych snów jako koszmary, jakaś taka bezstresowa ta śmierć tam jest.
"Śmierć - Gdy jakaś sfera naszego życia zewnętrznego lub wewnętrznego słabnie lub zostaje zastąpiona nowym podejściem może przyśnić się umieranie. Nasze pragnienie osiągnięcia czegoś mogło zostać stłumione i w snach ukazuje się jako śmierć. Niektóre sny o śmierci mogą symbolizować przemianę wewnętrzną, budzenie się nowego życia."
Najwyraźniej wiosna idzie.


---------- Dopisano o 22:20 ---------- Poprzedni post napisano o 22:17 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Hej!
W pracy mam zachrzan straszny. Do tego wiele okazji do zachowań asertywnych! Wkurzyła mnie dziś jedna osoba masakrycznie i jestem bardzo zadowolona, że z miną niewiniątka i z przejęciem a'la "bardzo mi przykro, nie dam rady" nie dałam się wrobić w głupią robotę! To jedna z tych sytuacji nierównorzędnych, w których stanowcza szczerość jest niewskazana i trudno się odnaleźć. Swoją drogą zadziwia mnie tupet niektórych osobników
Praca mi się nawarstwia i niedługo zacznie mi się palić grunt pod nogami, ale raczej z powodów obiektywnych, nie zawalam świadomie...
Coś z tym muszę zrobić, jakoś zagospodarować dobrze czas, by zminimalizować możliwe straty.
Jestem w ciągłej niepewności, bo niewiele jest zadań w mojej pracy łatwych i przewidywalnych, raczej większość jest trudna, nowa, zmienna, interakcyjna, bez oczywistego zakończenia pozytywnego, czy pewności, że umiem-potrafię.
Pojawiają się też nowe zlecenia i pojawia się moja niepewność: z jednej strony chęć podjęcia wyzwania, z drugiej lęk, czy podołam... Szkoda mi to stracić, więc decyduję się, a brak pewności się zwiększa...

Chciałam jeszcze dodać coś do wypowiedzi Fairy.
Wydaje mi się normalne, że proces decyzyjny nie przebiega w warunkach laboratoryjnych, tylko wśród ludzi, bliskich znaczących. O ile oni nie odciążają nas z działania (np. nie zapisują na kurs, nie prowadzą na zajęcia), to decyzje są nasze, bez względu na konsultacje. Wydaje mi się, że kluczowa jest świadomość, że ostatecznie ode mnie to wszystko zależy i nikt mnie nie zmusza, że mój los jest w moich rękach... co nie oznacza, że mam się nie radzić i nie konsultować... To bardzo indywidualne, osobnicze właściwości - zupełna swoboda i łatwość podejmowania decyzji na podstawie określonych danych bez interakcji lub potrzeba podzielenia się.
Chcę w tym co piszę dowartościować te sytuacje, które łatwo - w retoryce samorozwoju i wzmacniania samodzielności - jednoznacznie zaklasyfikować jako niewłaściwe, bo niby uzależniające... bardzo to jest względne moim zdaniem.
Super, że zareagowałaś asertywnie. Gratulacje i szczery podziw.
Jeden z moich psychologów uświadomił mnie jaka jest różnica między "przykro mi" a "przepraszam". Wiecie jaka?
Jak zwykle piszesz bardzo zwięźle, konkretnie i mądrze Emi.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-05, 22:52   #3048
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=679876 Jakoś poruszył mnie ten watek, niby doświadczenia niepodobne do moich, ale mam wrażenie, że sedno gdzieś podobne.
Tylko dziewczyna bardzo dobrze radzi sobie z obowiązkami, pro jej raczej nie dotyczy.
Do tego wszystko opisane bardzo rzeczowo, analitycznie.

Plus obserwacja. Pisałam, że nie płaczę, choć może by mi się przydało. Dziś w krótkiej rozmowie z Nebulką kilka celnych pytań spowodowało u mnie zaszklenie oczu, także jednak niewiele trzeba. Ale jakoś nie mam dziś siły na rozklejanie.

Jak przeczytałam powyższe zdanie, widzę pewną sprzeczność. Nie ma, że nie mam siły się jakoś trzymać, nie mam siły się rozklejać. Też tak macie?

PS. Wiosna idzie. Coraz więcej słońca, rozbudza mnie nawet rano.

Edytowane przez Halimaa
Czas edycji: 2013-03-05 o 22:59
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 00:01   #3049
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Tygrys, może Tobie się nie śniło, że umarłas, tylko, że zapadłaś w stan podobny do śmierci i nie mogłaś się wybudzić, mimo że słyszałaś, co się dzieje? (Albo byłaś w trakcie zamieniania się w wampira.) Bo normalnie umarlaki NIE słyszą...
... ej, a może SŁYSZĄ????
w sumie skąd można wiedzieć?
Ale byłby czad. O_O

Halima - namawiali na prawo, ale nie chciałam (z selekcją negatywną mam mniejszy problem) Ale dostałam sie chyba na 4 kierunki, w tym mój wymarzony, chciałam na niego pójść przez całą klasę maturalną. Ale rodzina namówila mnie na inny. W sumie mieli rację.

Emi - chodziło mi raczej o to, żeby pokazac, ze nigdy nie miałam jasno wytyczonej drogi, czegoś co planowałam, kochałam, do czego dążyłam. Skoro nawet na inny kierunek poszłam?? (W sumie miało być tak, że od 2 roku zacznę i ten wymarzony jako drugi - faktycznie, zaczelam, ale zrezygnowalam po semestrze.) Tak się majtam zawsze jak patyczek do po wodzie. Nie doceniam sukcesów, bo w sumie nigdy nie miałam ambicji, żeby je osiągać, a nie mam w sobie rysu "muszę się pokazać".
Może jestem po prostu nieambitna i leniwa.

W pracy mam często postawę "przepraszam jesli przeszkadzam". Dzisiaj miałam niefajną sytuacje. Ponieważ rzecz dotyczyła prywatności w necie i już straciłam rachubę kto co wie o moim internetowym życiu i tym, co zamieszczam w sieci (a więc chodzi też o wątek), streszczę ją na przykładzie kłótni w związku:
dziewczna: gadałeś z tą głupią Anką, widziałam waszą rozmowę na gadu!
chłopak: włamałaś mi się na gadu?
dziewczyna: tak!

chłopak: przepraszam kochanie, nie będę już więcej z nią rozmawiał.
(koniec)
Nie muszę chyba tłumaczyć, którą rolę odegrałam.

(edit: to na kolorowo pozostało niewypowiedziane, nawet nie pomyslałam o tym, żeby sie dopytać, tak było mi głupio z powodu "rozmowy z Anką")

Ta jedna sytuacja wystarczyła, bym się rzuciła w otchłań PMSa i cały dzień siedzę markotna.

Ale w ogóle opinie o moim zdecydowaniu sa dla mnie bardzo ciekawe - dla mnie to dowód na to, co może dobry PR. Często zdecydowanie można pomylić z wygadaniem i tak jest w moim przypadku. Poza tym nie zapominajcie, że często udaje", przynajmniej na początku (pisalam już chyba o tym, i Czerwiec pisała), plus często nie mogę się powstrzymać przed wygłaszaniem jakiś statementów tylko po to, żeby zobaczyc rekację innych albo zeby ożywić dyskusję. Często tez wypowiadam się żarliwie na tematy, które mnie w sumie tak bardzo nie ziebia ani grzeją. Na starość będę krzykliwą, swarliwą babą.

Edytowane przez fairytale
Czas edycji: 2013-03-06 o 00:06
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 03:00   #3050
L_ka
Rozeznanie
 
Avatar L_ka
 
Zarejestrowany: 2006-11
Wiadomości: 523
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Chciałabym, ale boję się wychodzić sama gdziekolwiek, nie bardzo mam z kim i gdzie :/
jakże Cię rozumiem, ale tak jak Tygrysek pisała, są piękne dni więc korzystaj, przy okazji odpoczniesz od nauki

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
A z tymi wyborami to chyba większość osób tak ma. (...)
O wyborze studiów, ścieżce zawodowej itp. myślałam dużo i wcześnie. Do czasu, kiedy większość ludzi zaczyna o tym na poważnie myśleć i wciela plany w czyny. Ja wtedy przestałam.
I co z tego teraz? g...
W sumie też mam wrażenie, że daaawno temu byłam bardziej określona co do przyszłości, a gdy ta zaczęła się z czasem realizować, to i jednocześnie rozmywać.
Mój problem z podejmowaniem decyzji wynika z braku zaufania do własnej wiedzy, umiejętności i zdolności podjęcia właściwej decyzji. Ostatnio właśnie przyłapałam się na tym, że mam potrzebę obgadać z kimś temat, aby ostatecznie decyzję i tak podjąć własną. Najlepsze jest to, że w zasadzie już wiedziałam jaką decyzję podejmę, ale i tak chciałam się "poradzić".

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Jeden z moich psychologów uświadomił mnie jaka jest różnica między "przykro mi" a "przepraszam". Wiecie jaka?
Subtelna.

A poważnie, aż zadziwiające, że dopiero niedawno ją zauważyłam, wcześniej w wielu sytuacjach odruchowo mówiłam: "przepraszam, ale po prostu się nie da", gorzej, bo nawet "przepraszam, ale taka jestem" (w skrócie, w rzeczywistości różne wyrażenia dotyczące mojej osoby: zachowań, poglądów, wyglądu). Dopiero niedawno przyłapałam się, że nie, ja wcale nie mam zamiaru przepraszać, choć owszem, wyrażam swe zrozumienie dla zaistniałej negatywnej sytuacji / opinii: przykro mi, niemniej wcale nie poczuwam się do odpowiedzialności, winy za nią, co właśnie sugeruje "przepraszam".
Trafiłam? Czy coś innego miałaś na myśli?
__________________
Lekarstwem na przyzwyczajenie jest inne przyzwyczajenie (Epiktet)

Edytowane przez L_ka
Czas edycji: 2013-03-06 o 03:01
L_ka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 11:15   #3051
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Trafiłaś w sedno L_ka. (Bardzo fajnie piszesz )
Cytat:
Jeden z moich psychologów uświadomił mnie jaka jest różnica między "przykro mi" a "przepraszam". Wiecie jaka?
Przepraszam = moja wina.
Przykro mi = tak wyszło, takie są okoliczności, jestem poza winnymi.

Mój wykładowca z hydrauliki uwalił jednego gościa na ćwiczeniach - zabrakło mu 0,5 punkta.
Gość poszedł do prowadzącego i pyta czy można coś zrobić, a prowadzący do niego:
-No przykro mi, że nie udało się panu zebrać tych punktów.

Brzmiało jakby nie on ustalał reguły i nie on oceniał projekty, a przecież ustalał i oceniał.

Gdyby powiedział "przepraszam" byłby inny wydźwięk, nie?

---------- Dopisano o 10:53 ---------- Poprzedni post napisano o 10:51 ----------

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Ale w ogóle opinie o moim zdecydowaniu sa dla mnie bardzo ciekawe - dla mnie to dowód na to, co może dobry PR. Często zdecydowanie można pomylić z wygadaniem i tak jest w moim przypadku. Poza tym nie zapominajcie, że często udaje", przynajmniej na początku (pisalam już chyba o tym, i Czerwiec pisała), plus często nie mogę się powstrzymać przed wygłaszaniem jakiś statementów tylko po to, żeby zobaczyc rekację innych albo zeby ożywić dyskusję. Często tez wypowiadam się żarliwie na tematy, które mnie w sumie tak bardzo nie ziebia ani grzeją. Na starość będę krzykliwą, swarliwą babą.
To trzeba się nasycić Tobą nim się zestarzejesz

---------- Dopisano o 11:15 ---------- Poprzedni post napisano o 10:53 ----------

Znów siedzę przed kompem, dziecko zagaduje o wszystkim i cały czas. Jak bzycząca pszczółka. Idzie wiosna, a ja mam do umycia jeszcze 4 okna, nie mogę na nie patrzeć, co wcale nie znaczy, że lecę, żeby je umyć.
W mojej szafce z ubraniami efekt jak po tornadzie - rezultat - nie mam się w co ubrać.
Znów próbuję unikac kontaktu z ludźmi - jeśli mogę się nie spotykać, to się nie spotykam.
Brakuje mi chyba LifeSkillsAcademy, które w moich oczach kładzie nacisk na planowanie i realizację. Wśród tych moich list celów, dążeń, planów, szłam przez życie z jakąś wizją i mogłam jakoś oceniać efektywność i bujać się na energii życia większej lub mniejszej. A teraz pusto i znów nie wiem w co ręce wsadzić... Najlepiej wsadzić pod kołdrę z całą sobą i spać, spać, spać...

Nie potrzeba mi rad, zdaję tylko relację z dnia - z przedpołudnia. Popołudniowe korki zmuszą mnie do ogarnięcia się.
Jesssssssssssssu jaka niemoc! :/

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2013-03-06 o 10:52
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 17:58   #3052
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość



Wśród tych moich list celów, dążeń, planów, szłam przez życie z jakąś wizją i mogłam jakoś oceniać efektywność i bujać się na energii życia większej lub mniejszej. A teraz pusto i znów nie wiem w co ręce wsadzić... Najlepiej wsadzić pod kołdrę z całą sobą i spać, spać, spać...
Ja dla odmiany mam dzień kręcenia się w kółko, niby-działania... bez efektów. Liczę, że one się jednak objawią za jakiś czas...
Miłe było spotkanie z Halimką za to - więc jest wartość dodana.

Za chwilę ogarniam resztę spraw domowych i siadam znów do pracy.

Ważne są takie momenty przebudzenia, kiedy z wielką jasnością, tak jakby poza lękiem, niechęcią, wizją wysiłku, widzi się sprawy w całej ich pełni, ale też swoje ochoty, potrzeby, uczucia... Staram się jakoś wyzwalać ten stan w sobie...

Swoją drogą znalazłam pewien wytrych odnośnie swoich bolączek: mam w sobie ciągłe tarcie pomiędzy sprzecznymi potrzebami (odpoczynku i efektów pracy, uporządkowania i twórczego chaosu, spontaniczności i podporządkowania woli itp.), mnóstwo energii tracę na wewnętrznej bijatyce i próbie ujednolicenia tego w sobie, gdy tymczasem może zadziałać rozwiązanie w postaci potwierdzenia ważności i mocy i jednej, i drugiej potrzeby, świadomego ustalenia priorytetów bez pogwałcenia prawa i siły tych potrzeb, bez konieczności zniszczenia jednej z nich...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 20:36   #3053
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Swoją drogą znalazłam pewien wytrych odnośnie swoich bolączek: mam w sobie ciągłe tarcie pomiędzy sprzecznymi potrzebami (odpoczynku i efektów pracy, uporządkowania i twórczego chaosu, spontaniczności i podporządkowania woli itp.), mnóstwo energii tracę na wewnętrznej bijatyce i próbie ujednolicenia tego w sobie, gdy tymczasem może zadziałać rozwiązanie w postaci potwierdzenia ważności i mocy i jednej, i drugiej potrzeby, świadomego ustalenia priorytetów bez pogwałcenia prawa i siły tych potrzeb, bez konieczności zniszczenia jednej z nich...
Przywodzi mi to na myśl cytat przypisywany Otto von Bismarckowi: “Faust complained about having two souls in his breast, but I harbor a whole crowd of them and they quarrel. It is like being in a republic.” to cytat z mojego eseju który męczyłam latem, czego byłaś świadkiem i wspierałaś mnie w chwilach zwątpienia.

Ja dziś trochę się pouczyłam, intensywnie spotkaniowo: Emilka , spotkałam dawno niewidzianą znajomą w bibliotece, wieczorem odwiedziła nas koleżanka.
Wypożyczyłam też książki w jedynym miejscu gdzie nie mam nic przetrzymane.

Emilko- dobrze, że nie zostałam dłużej, myślałam że mnie mdliło od rozróżniania wariancji oszacowania od oszacowania wariancji, a okazało się, że obiad mi zaszkodził. Nie ma to jak własna lazienka wtedy...
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 21:06   #3054
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Przywodzi mi to na myśl cytat przypisywany Otto von Bismarckowi: “Faust complained about having two souls in his breast, but I harbor a whole crowd of them and they quarrel. It is like being in a republic.” to cytat z mojego eseju który męczyłam latem, czego byłaś świadkiem i wspierałaś mnie w chwilach zwątpienia.

Republika, taaaak
Myślę, że to bardzo trafne i bliskie

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Ja dziś trochę się pouczyłam, intensywnie spotkaniowo: Emilka , spotkałam dawno niewidzianą znajomą w bibliotece, wieczorem odwiedziła nas koleżanka.
Wypożyczyłam też książki w jedynym miejscu gdzie nie mam nic przetrzymane.

Emilko- dobrze, że nie zostałam dłużej, myślałam że mnie mdliło od rozróżniania wariancji oszacowania od oszacowania wariancji, a okazało się, że obiad mi zaszkodził. Nie ma to jak własna lazienka wtedy...
Ojej, współczuję dolegliwości! Dobrze, że Cię zdemotywowałam do zostania

Popracowałam trochę i właśnie opróżniłam lampkę chianti, jeszcze z zapasów włoskich, a teraz kończę filiżankę ekstra miksu z lawendy, melisy i kozłka - naprawdę smaczny i skuteczny sposób na pozbycie się napięcia
Teraz już relaks, kończę "Rozmowę w Katedrze", a potem może dla odmiany Bond z lat osiemdziesiątych, uskuteczniany w ramach zainteresowań społeczno-kulturowych
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 21:22   #3055
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Aaa, zapomniałam powiedzieć, że zachęcona po rozmowie z Tobą o Bondach też dołączyłam do oglądania serii. Tzn. na razie tylko jeden, ale to chyba nie koniec. Podobało mi się, oprócz tego co opowiadałaś to piękne widoki, moda damska z lat 70-tych też była atrakcją.

A co do republiki, decyduje większość, nie zawsze ta najroztropniejsza..

Edytowane przez Halimaa
Czas edycji: 2013-03-06 o 21:23
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 21:52   #3056
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Bo normalnie umarlaki NIE słyszą...
... ej, a może SŁYSZĄ????
w sumie skąd można wiedzieć?
Ale byłby czad. O_O

Może jestem po prostu nieambitna i leniwa.
Mam dwunocne doświadczenie jako umarlak i mówię z pełnym przekonaniem - SŁYSZĄ

W sumie kto powiedział, że ambicja to coś dobrego? Zresztą wszystko może być ambicją, chociażby to, żeby nie mieć żadnych ambicji. Albo żeby przeżyć życie spokojnie, nie stresując się, najadając i wysypiając...

Patri, dzięki za odpowiedź w sprawie snów

---------- Dopisano o 21:52 ---------- Poprzedni post napisano o 21:31 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość

Swoją drogą znalazłam pewien wytrych odnośnie swoich bolączek: mam w sobie ciągłe tarcie pomiędzy sprzecznymi potrzebami (odpoczynku i efektów pracy, uporządkowania i twórczego chaosu, spontaniczności i podporządkowania woli itp.), mnóstwo energii tracę na wewnętrznej bijatyce i próbie ujednolicenia tego w sobie, gdy tymczasem może zadziałać rozwiązanie w postaci potwierdzenia ważności i mocy i jednej, i drugiej potrzeby, świadomego ustalenia priorytetów bez pogwałcenia prawa i siły tych potrzeb, bez konieczności zniszczenia jednej z nich...
Chyba rozumiem o co Ci chodzi i wiem, jakie to potrafi być męczące - mam tak praktycznie z każdą godziną którą mam wolną. Przygotowywać zajęcia? Wyspać się? Zadbać o tzw. urodę? Poodpisywać na zaległe maile? Efekt jest taki, że albo nic nie robię, albo wybieram coś i robię, ale dalej jestem niezadowolona z efektu, no bo przecież i tak nie zrobiłam wszystkiego

Jak Ci się podoba "Rozmowa...."? To jedna z trzech moich ulubionych książek Llosy, obok "Święta kozła" i "Miasta i psów" Ale kilka innych zaczęłam i nie chciało mi się kończyć... nierówny bardzo on jest.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 00:36   #3057
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Wróciłam we wtorek nad ranem i z miejsca wbiegłam w zapiernicz taki, że nie wiem, od czego zacząć. (Tym trudniej zaczynać.) Książki się piętrzą dookoła, mogłabym z nich zbudować łuk triumfalny nad biurkiem, ale z zaglądaniem do nich gorzej. Powoli myślę, co z zajęć sobie odpuścić, żeby chwilowo podreperować stan zaawansowania najważniejszych zadań i projektów. Niedobrze. Dziś też wybierałam między spotkaniem w ramach projektu kulturalnego a organizacją konferencji naukowej i priorytet dostała opcja pierwsza. Stety-niestety. Rozkręca się.

Ale wypoczynek był. Z leniwymi porankami, ze zmęczeniem (niedzielny spacerek 30km sobie zrobiliśmy), małymi przyjemnościami.
Niedługo poodpisuję.

Zrobione:
* pudełko do szkoły
* ładowanie WKM
* odbieranie decyzji w dziekanacie
* składanie oświadczenia
* oddawanie i wypożyczanie książek
* sprawozdanie z projektu 1 GFiGG
* drukowanie materiałów z STP
* wysyłanie N. podręcznika
* mail do M.
* zmywanie
* autosesja 2
* pomoc ojcu z kompem
* wysyłanie plików do opracowania, sprawdzanie, wysyłanie ponowne niezaraportowanych
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 09:39   #3058
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Mam dwunocne doświadczenie jako umarlak i mówię z pełnym przekonaniem - SŁYSZĄ

W sumie kto powiedział, że ambicja to coś dobrego? Zresztą wszystko może być ambicją, chociażby to, żeby nie mieć żadnych ambicji. Albo żeby przeżyć życie spokojnie, nie stresując się, najadając i wysypiając...
Ogladalyscie Afterlife z CHristina Ricci? Swietny film. Ja zawsze jak umre we snie to natychmiast sie konczy sen, albo przeskakuje do 'wizji' innego czlowieka. bleh, nigdy to nie jest przyjemne.

Ambicja ma dla mnie pejoratywne okreslenie, niestety... moze dlatego, ze kiedys pare razy uslyszalam ze nie mam ambicji, ze nic nie robie na zasadzie 'porownawczej'. Ze ktos tam jest bardziej ambitny niz ja. Od tego, doszlam prosto do wniosku, ze ktos kto jest ambitny, sie popisuje i wywyzsza. Moje 'ambicje' to moje marzenia, chyba wole to tak nazywac...
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 11:28   #3059
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość

Swoją drogą znalazłam pewien wytrych odnośnie swoich bolączek: mam w sobie ciągłe tarcie pomiędzy sprzecznymi potrzebami (odpoczynku i efektów pracy, uporządkowania i twórczego chaosu, spontaniczności i podporządkowania woli itp.), mnóstwo energii tracę na wewnętrznej bijatyce i próbie ujednolicenia tego w sobie, gdy tymczasem może zadziałać rozwiązanie w postaci potwierdzenia ważności i mocy i jednej, i drugiej potrzeby, świadomego ustalenia priorytetów bez pogwałcenia prawa i siły tych potrzeb, bez konieczności zniszczenia jednej z nich...
!!!
Emi - o to, to... Woz zaprzegniety w dwa rumaki, z ktorych kazdy ciagnie w inna strone. W konsekwencji woz stoi w miejscu, albo jest narazony na ciagla szarpanine.
Jedna z moich wewnetrznych bijatyk dotyczy np. posiadania dziecka. Niby ciezko mi wyobrazic sobie zycie bez potomstwa, ale z drugiej strony nie potrafie sobie wyobrazic macierzynstwa predzej niz za kolejnych...30 lat? Nie potrafie podjac decyzji i juz. Takie zawieszenie w prozni powoduje, ze wszystko robione jest na pol gwizdka - bo nie moge zaplanowac ani macierzynstwa ani kariery...

P.S. Myslalam o Tobie wczoraj - po raz pierwszy w zyciu widzialam film "Karmel" .
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 12:23   #3060
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

W nastroju niechęci do siebie weszłam w wątek i co? moja opinia o sobie nie jest czymś wyjątkowym i jedynym na świecie, rozkminiacie właśnie moje ostatnie bolączki
"granie/trzymanie pionu dla świata i ludzi"
"och, gdyby dowiedziały się co robię i myślę tak naprawdę, to by już mnie na wątku nie lubiły"
"nie potrafię sama podejmować decyzji"

Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2013-03-07 o 12:25
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:19.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.