Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II - Strona 110 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Pokaż wyniki sondy: Jaki tytuł powinna mieć III część naszego wątku?
Trzeci wątek nam już leci, coraz większe nasze dzieci 7 11,86%
Czy to chłopiec, czy dziewczynka, każda z nas chce córcię, synka 0 0%
Trymestr pierwszy, drugi, trzeci, już za chwilę będą dzieci 0 0%
Już nam pięknie rosną brzusie, to wrześniowo-październikowe są mamusie 8 13,56%
Były kropki, są dzidziusie, a mamusiom rosną brzusie 13 22,03%
Idzie wiosna, rosną brzusie, a w nich piękne są dzidziusie 4 6,78%
Idzie wiosna, rosną brzusie, a w nich ukochane dzidziusie 0 0%
Choć dzieciaczki takie małe, serca mają nasze całe 3 5,08%
Rosną, rosną dumne mamy, na dzieciaczki już czekamy 0 0%
Już nie fasolki, a dzieciaki, są dziewczynki i chłopaki 0 0%
Każda mama wiedzieć chce, co tam w brzuchu chowa się 5 8,47%
W brzuchu dziecię sobie fika, u mamy z września lub października 1 1,69%
Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. III 18 30,51%
Głosujący: 59. Nie możesz głosować w tej sondzie

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-03-06, 16:08   #3271
tancerka212
Zakorzenienie
 
Avatar tancerka212
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: ;)
Wiadomości: 9 302
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez 87czarna Pokaż wiadomość
Tancerko- dla mnie ten śliwkowy
własnie ten fioletowawy to był mój pierwszy typ ale jak zobaczyłam ten jaśniejszy na żywo to zgłupiałam i nie wiem który ładniejszy
__________________
21.08.2010 ślub
02.10.2013 Dzidzia
26.07.2016 Dzidziol
tancerka212 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:09   #3272
87czarna
Zakorzenienie
 
Avatar 87czarna
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 6 280
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Ja myślałam, żeby kupić gondolę Mutsy, ale kolezanka ma ten wózek i ponoć gondolka jest mała:/
__________________
Maja 16.03.2011
Julia 2.10.2013




"Dziecko to taki sympatyczny początek człowieka"
87czarna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:24   #3273
tancerka212
Zakorzenienie
 
Avatar tancerka212
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: ;)
Wiadomości: 9 302
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez 87czarna Pokaż wiadomość
Ja myślałam, żeby kupić gondolę Mutsy, ale kolezanka ma ten wózek i ponoć gondolka jest mała:/
szczerze mówiąc to chyba określenie "mała" lub "duża" jest bardzo subiektywne... o x-landerze też mówią że gondolka nie za duża a w niedzielę spotkałam znajomych, którym urodziła się córka dokładnie 24 sierpnia, a my się widzielismy 3 marca czyli pół roku minęło od jej urodzin już 7 miesiąc leci i w kombinezonie puchowym zimowym normalnie w gondoli sobie wygodnie spała wcale nie upchana na siłę więc jak ja urodzę w październiku to tym bardziej zimę przejeżdżę na spokojnie gondolą
__________________
21.08.2010 ślub
02.10.2013 Dzidzia
26.07.2016 Dzidziol
tancerka212 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:26   #3274
wadera4
Wtajemniczenie
 
Avatar wadera4
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Mazowsze
Wiadomości: 2 141
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić… Tylko boję się, żeby to na Was nie wpłynęło jakoś źle, po co Wam takie złe informacje.
Czasami jednak przeczucia nas nie mylą, i trochę żałuję, że nie posłuchałam swoich. Choć i tak niewiele bym zmieniła. Po ostatnim usg (koniec 6 tyg.) nic nie było widać, u mojego gina nie wzbudziło to podejrzeń, ale ja czułam wtedy, że coś jest nie tak. Ale radość się udzieliła i chciałam bardzo mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Tej nocy przed wizytą po raz trzeci śniło mi się, że krwawię. Bardzo bałam się tego, ze coś pójdzie nie tak. Nawet pamiętam na początku jak Was podczytywałam, to miałam zamiar dołączyć dopiero jak będę pewniejsza, po drugiej wizycie. Ale pomyślałam sobie, ze w razie czego chciałabym chociaż być na liście jako aniołkowa mama, bo to taka szczególna pamięć. Wyobrażacie sobie? Tak wtedy myślałam i jakbym to sobie wywróżyła.. Wczoraj rano pojechałam na zakupy, nawet sobie krem na rozstępy kupiłam, spodnie ciążowe, bluzki… Dla dziecka na szczęście nie kupiłam nic. A potem poszłam sobie na lody (mąż załatwiał wtedy inne sprawy). I tak żarłam te lody, zadowolona z udanych zakupów, i nagle pomyślałam – z czego się tak cieszę? Przecież tak naprawdę nie wiem czy w ogóle jest wszystko w porządku. Poszłam na wizytę. Lekarz spojrzał na poprzednie usg i zaczął wypisywać kartę ciąży. Znów to przeczucie – po co to robi, powinien mnie najpierw zbadać. No i mówi – połóż się tylko na kozetkę, zbadam tętno płodu. Zrobił usg przez powłoki brzuszne, kręci, kręci, nastawia głośność na max, już wiedziałam, że jest źle. I mówi – rozbierz się to cię zbadam. To już mnie tylko upewniło. Usg dopochwowe nie znalazło żywego zarodka
Dał mi skierowanie na jutro do swojego szpitala i powiedział żeby się nie martwić, ze w ciągu 2 dni wszystko może się jeszcze wydarzyć. Nie wiem jakim cudem powstrzymałam się z ryczeniem do wyjścia z gabinetu… nie chciałam się widzieć z mamą, chciałam tylko jechać do domu i ryczeć. No ale tak dopytywała czy wszystko dobrze, że zajechaliśmy. Mąż z moją mamą ustalili, że może lepiej pojechać jeszcze do innego lekarza i to potwierdzić. Umówiłam się na wieczorną wizytę, pani doktor długo z nami rozmawiała i w przeciwieństwie do mojego lekarza, nie pozostawiła nam żadnych złudzeń. „Tak się dzieje gdy dziecko ma jakąś wadę, natura sama je wyeliminowała”, zarodek obumarł we wczesnym okresie, chociaż u mnie pęcherzyk nadal rośnie (9 tydzień), dlatego tak długo była nadzieja. Mówiła że nieraz tak lepiej, że takie dziecko nie miało szans na przeżycie, ze ¼ kobiet przeżywa poronienie itd. itd. Że w USA ciąży przed 12 tyg. w ogóle nie bierze się pod uwagę, bo wszystko może się zdarzyć, i że lepiej pozwolić działać naturze, niż na siłę tą ciążę utrzymywać. Bo wtedy może się urodzić dziecko z wadami. Dużo jeszcze mówiła, ale jakoś nie byłam w stanie słuchać. Płakałam i myślałam dlaczego ja, przecież miało się urodzić w październiku, jakoś to wszystko do mnie nie docierało. I znów rozmowa z mamą, potem tłumaczenie tego samego teściom. Dobrze, że mój mąż jest ze mną i że był w tych chwilach, bo sama chyba nie dałabym sobie rady… Dopiero w takich chwilach kobieta uświadamia sobie jakiego ma kochanego męża. Cieszę się, że jednak wypisał mi tą kartę ciąży, będę miała pamiątkę po moim nienarodzonym dziecku...

Trochę się martwię co dalej, nie mam krwawień, plamień, a wołałabym w taki naturalny sposób się oczyścić. Boję się zabiegu, narkozy, tego łyżeczkowania… Ale to już inna historia.
Trzymajcie się moje kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Urodźcie zdrowe dzieciaczki i żeby moja tragiczna historia była już ostatnią na tym wątku
Buziaki
__________________

Są groby uwiecznione tylko wspomnieniem, na których wciąż tli się płomień rozpaczy.
wadera4 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:33   #3275
tancerka212
Zakorzenienie
 
Avatar tancerka212
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: ;)
Wiadomości: 9 302
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez wadera4 Pokaż wiadomość
Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić…
nie wiem co powiedzieć... trzymaj się dzielnie kochana z pewnością lada chwila znów cię zobaczymy na jakims mamusiowym wątku
__________________
21.08.2010 ślub
02.10.2013 Dzidzia
26.07.2016 Dzidziol
tancerka212 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:33   #3276
83monia
Zakorzenienie
 
Avatar 83monia
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: (prawie) Koszalin, ta wiocha obok Mielna
Wiadomości: 12 219
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

och wadera, trzymaj sie... nie wiem nawet co rpzechodzisz i mam nadzieje ze juz zadna z nas tego sie nie dowie... mam łzy w oczach (hormony tez swoje robia, rycze czasem bez sensu nawet)... trzymaj sie, jak chcesz to badz z nami a juz na bank pisz nam jesli cos sie zmieni, takze w rpzyszlosci!
__________________
Słoneczka, Gwiazdeczki i Złotka

BLOGUJĘ: http://www.konfabula.pl
83monia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:36   #3277
Lolaaaaaaa88
Zakorzenienie
 
Avatar Lolaaaaaaa88
 
Zarejestrowany: 2013-01
Wiadomości: 4 542
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez wadera4 Pokaż wiadomość
Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić… Tylko boję się, żeby to na Was nie wpłynęło jakoś źle, po co Wam takie złe informacje.
Bardzo mi przykro...

Chciałabym Ci powiedzieć, żebys była dzielna mimo tej straty
Trzymam mocno kciuki za Ciebie, super, że masz tak kochanego Męża
Lolaaaaaaa88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:48   #3278
passion80
Zakorzenienie
 
Avatar passion80
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 15 643
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez wadera4 Pokaż wiadomość
Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić… Tylko boję się, żeby to na Was nie wpłynęło jakoś źle, po co Wam takie złe informacje.
Czasami jednak przeczucia nas nie mylą, i trochę żałuję, że nie posłuchałam swoich. Choć i tak niewiele bym zmieniła. Po ostatnim usg (koniec 6 tyg.) nic nie było widać, u mojego gina nie wzbudziło to podejrzeń, ale ja czułam wtedy, że coś jest nie tak. Ale radość się udzieliła i chciałam bardzo mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Tej nocy przed wizytą po raz trzeci śniło mi się, że krwawię. Bardzo bałam się tego, ze coś pójdzie nie tak. Nawet pamiętam na początku jak Was podczytywałam, to miałam zamiar dołączyć dopiero jak będę pewniejsza, po drugiej wizycie. Ale pomyślałam sobie, ze w razie czego chciałabym chociaż być na liście jako aniołkowa mama, bo to taka szczególna pamięć. Wyobrażacie sobie? Tak wtedy myślałam i jakbym to sobie wywróżyła.. Wczoraj rano pojechałam na zakupy, nawet sobie krem na rozstępy kupiłam, spodnie ciążowe, bluzki… Dla dziecka na szczęście nie kupiłam nic. A potem poszłam sobie na lody (mąż załatwiał wtedy inne sprawy). I tak żarłam te lody, zadowolona z udanych zakupów, i nagle pomyślałam – z czego się tak cieszę? Przecież tak naprawdę nie wiem czy w ogóle jest wszystko w porządku. Poszłam na wizytę. Lekarz spojrzał na poprzednie usg i zaczął wypisywać kartę ciąży. Znów to przeczucie – po co to robi, powinien mnie najpierw zbadać. No i mówi – połóż się tylko na kozetkę, zbadam tętno płodu. Zrobił usg przez powłoki brzuszne, kręci, kręci, nastawia głośność na max, już wiedziałam, że jest źle. I mówi – rozbierz się to cię zbadam. To już mnie tylko upewniło. Usg dopochwowe nie znalazło żywego zarodka
Dał mi skierowanie na jutro do swojego szpitala i powiedział żeby się nie martwić, ze w ciągu 2 dni wszystko może się jeszcze wydarzyć. Nie wiem jakim cudem powstrzymałam się z ryczeniem do wyjścia z gabinetu… nie chciałam się widzieć z mamą, chciałam tylko jechać do domu i ryczeć. No ale tak dopytywała czy wszystko dobrze, że zajechaliśmy. Mąż z moją mamą ustalili, że może lepiej pojechać jeszcze do innego lekarza i to potwierdzić. Umówiłam się na wieczorną wizytę, pani doktor długo z nami rozmawiała i w przeciwieństwie do mojego lekarza, nie pozostawiła nam żadnych złudzeń. „Tak się dzieje gdy dziecko ma jakąś wadę, natura sama je wyeliminowała”, zarodek obumarł we wczesnym okresie, chociaż u mnie pęcherzyk nadal rośnie (9 tydzień), dlatego tak długo była nadzieja. Mówiła że nieraz tak lepiej, że takie dziecko nie miało szans na przeżycie, ze ¼ kobiet przeżywa poronienie itd. itd. Że w USA ciąży przed 12 tyg. w ogóle nie bierze się pod uwagę, bo wszystko może się zdarzyć, i że lepiej pozwolić działać naturze, niż na siłę tą ciążę utrzymywać. Bo wtedy może się urodzić dziecko z wadami. Dużo jeszcze mówiła, ale jakoś nie byłam w stanie słuchać. Płakałam i myślałam dlaczego ja, przecież miało się urodzić w październiku, jakoś to wszystko do mnie nie docierało. I znów rozmowa z mamą, potem tłumaczenie tego samego teściom. Dobrze, że mój mąż jest ze mną i że był w tych chwilach, bo sama chyba nie dałabym sobie rady… Dopiero w takich chwilach kobieta uświadamia sobie jakiego ma kochanego męża. Cieszę się, że jednak wypisał mi tą kartę ciąży, będę miała pamiątkę po moim nienarodzonym dziecku...

Trochę się martwię co dalej, nie mam krwawień, plamień, a wołałabym w taki naturalny sposób się oczyścić. Boję się zabiegu, narkozy, tego łyżeczkowania… Ale to już inna historia.
Trzymajcie się moje kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Urodźcie zdrowe dzieciaczki i żeby moja tragiczna historia była już ostatnią na tym wątku
Buziaki
bardzo mi przykro
a mąż spisał się na medal, dobrze, że jest dla Ciebie wsparciem w tym trudnym czasie. Niby to co ginka mówiła jest logiczne, ma rację, ale w takiej sytuacji ciężko przyjąć to do wiadomości. Trzymajcie sie ciepło i daj znać nastepnym razem

miałąm usuwane polipa, narkoza, łyżeczkowanie, miesiąc później się udało
__________________
28.05.2011
29.08.2013
passion80 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:54   #3279
kaska87
Zakorzenienie
 
Avatar kaska87
 
Zarejestrowany: 2007-01
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 38 117
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez tancerka212 Pokaż wiadomość
proszę o opinię bo w ciąży jestem mega niezdecydowana i nie wiem który kolor wózka ładniejszy:
jaśniejszy
Cytat:
Napisane przez wadera4 Pokaż wiadomość
Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić… Tylko boję się, żeby to na Was nie wpłynęło jakoś źle, po co Wam takie złe informacje.
Czasami jednak przeczucia nas nie mylą, i trochę żałuję, że nie posłuchałam swoich. Choć i tak niewiele bym zmieniła. Po ostatnim usg (koniec 6 tyg.) nic nie było widać, u mojego gina nie wzbudziło to podejrzeń, ale ja czułam wtedy, że coś jest nie tak. Ale radość się udzieliła i chciałam bardzo mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Tej nocy przed wizytą po raz trzeci śniło mi się, że krwawię. Bardzo bałam się tego, ze coś pójdzie nie tak. Nawet pamiętam na początku jak Was podczytywałam, to miałam zamiar dołączyć dopiero jak będę pewniejsza, po drugiej wizycie. Ale pomyślałam sobie, ze w razie czego chciałabym chociaż być na liście jako aniołkowa mama, bo to taka szczególna pamięć. Wyobrażacie sobie? Tak wtedy myślałam i jakbym to sobie wywróżyła.. Wczoraj rano pojechałam na zakupy, nawet sobie krem na rozstępy kupiłam, spodnie ciążowe, bluzki… Dla dziecka na szczęście nie kupiłam nic. A potem poszłam sobie na lody (mąż załatwiał wtedy inne sprawy). I tak żarłam te lody, zadowolona z udanych zakupów, i nagle pomyślałam – z czego się tak cieszę? Przecież tak naprawdę nie wiem czy w ogóle jest wszystko w porządku. Poszłam na wizytę. Lekarz spojrzał na poprzednie usg i zaczął wypisywać kartę ciąży. Znów to przeczucie – po co to robi, powinien mnie najpierw zbadać. No i mówi – połóż się tylko na kozetkę, zbadam tętno płodu. Zrobił usg przez powłoki brzuszne, kręci, kręci, nastawia głośność na max, już wiedziałam, że jest źle. I mówi – rozbierz się to cię zbadam. To już mnie tylko upewniło. Usg dopochwowe nie znalazło żywego zarodka
Dał mi skierowanie na jutro do swojego szpitala i powiedział żeby się nie martwić, ze w ciągu 2 dni wszystko może się jeszcze wydarzyć. Nie wiem jakim cudem powstrzymałam się z ryczeniem do wyjścia z gabinetu… nie chciałam się widzieć z mamą, chciałam tylko jechać do domu i ryczeć. No ale tak dopytywała czy wszystko dobrze, że zajechaliśmy. Mąż z moją mamą ustalili, że może lepiej pojechać jeszcze do innego lekarza i to potwierdzić. Umówiłam się na wieczorną wizytę, pani doktor długo z nami rozmawiała i w przeciwieństwie do mojego lekarza, nie pozostawiła nam żadnych złudzeń. „Tak się dzieje gdy dziecko ma jakąś wadę, natura sama je wyeliminowała”, zarodek obumarł we wczesnym okresie, chociaż u mnie pęcherzyk nadal rośnie (9 tydzień), dlatego tak długo była nadzieja. Mówiła że nieraz tak lepiej, że takie dziecko nie miało szans na przeżycie, ze ¼ kobiet przeżywa poronienie itd. itd. Że w USA ciąży przed 12 tyg. w ogóle nie bierze się pod uwagę, bo wszystko może się zdarzyć, i że lepiej pozwolić działać naturze, niż na siłę tą ciążę utrzymywać. Bo wtedy może się urodzić dziecko z wadami. Dużo jeszcze mówiła, ale jakoś nie byłam w stanie słuchać. Płakałam i myślałam dlaczego ja, przecież miało się urodzić w październiku, jakoś to wszystko do mnie nie docierało. I znów rozmowa z mamą, potem tłumaczenie tego samego teściom. Dobrze, że mój mąż jest ze mną i że był w tych chwilach, bo sama chyba nie dałabym sobie rady… Dopiero w takich chwilach kobieta uświadamia sobie jakiego ma kochanego męża. Cieszę się, że jednak wypisał mi tą kartę ciąży, będę miała pamiątkę po moim nienarodzonym dziecku...

Trochę się martwię co dalej, nie mam krwawień, plamień, a wołałabym w taki naturalny sposób się oczyścić. Boję się zabiegu, narkozy, tego łyżeczkowania… Ale to już inna historia.
Trzymajcie się moje kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Urodźcie zdrowe dzieciaczki i żeby moja tragiczna historia była już ostatnią na tym wątku
Buziaki
trzymaj się kochana
__________________

kaska87 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:57   #3280
tancerka212
Zakorzenienie
 
Avatar tancerka212
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: ;)
Wiadomości: 9 302
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

jaki tu spokój odświeżam co jakiś czas stronę i tak malutko postów że az was nie poznaję
każdy poczuł słoneczko i pewnie jak nie spacerki to sprzątanie mamuśki uskuteczniają

---------- Dopisano o 16:57 ---------- Poprzedni post napisano o 16:55 ----------

Cytat:
Napisane przez kaska87 Pokaż wiadomość
jaśniejszy
jaśniejszy mówisz a sama chcesz czarny
__________________
21.08.2010 ślub
02.10.2013 Dzidzia
26.07.2016 Dzidziol
tancerka212 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 16:59   #3281
kaska87
Zakorzenienie
 
Avatar kaska87
 
Zarejestrowany: 2007-01
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 38 117
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez tancerka212 Pokaż wiadomość
jaśniejszy mówisz a sama chcesz czarny
bo nie ma czarnego
__________________

kaska87 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 17:08   #3282
tancerka212
Zakorzenienie
 
Avatar tancerka212
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: ;)
Wiadomości: 9 302
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez kaska87 Pokaż wiadomość
bo nie ma czarnego
stary x-lander miał czarny kolor i strasznie mi się podobał ale w ciąży jakoś już przestał mnie rajcować w ogóle mózg mi się cały pozmieniał ostatnio- mąż mnie nie poznaje
__________________
21.08.2010 ślub
02.10.2013 Dzidzia
26.07.2016 Dzidziol
tancerka212 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 17:15   #3283
nena_milka
Wtajemniczenie
 
Avatar nena_milka
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: Norwegia
Wiadomości: 2 638
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

wadera4 trzymaj się kochana. ..

dziewczyny dzisiaj był zdecydowanie lepszy dzień dla mnie. załatwiłam wszystko u szefowej, w urzędzie też i kupiłam sobie bilet na niedzielę do polski, więc jadę na miesiąc urlopu. Olałam szefową, poszłam do biura, dałam jej nr tel do urzędu i powiedziałam żeby sobie zadzwoniła i zapytała to jej wytłumaczą na czym polega ten zasiłek. coś tam gadała ale nie słuchałam jej nawet bo nie będzie mnie stara pipa denerwować. I mam nadzieję, że to było moje ostatnie spotkanie z tą kobietą. I odpowiadam na pytania dziewczyn: pracowałam w firmie sprzątającej a moja szefowa jest norweżką.

Przez te moje zawirowania nikomu nic nie pogratulowałam więc robię to teraz

i witam sie w 12 tyg
__________________
09 października 2013 18:45 Ninka
nena_milka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 17:21   #3284
tancerka212
Zakorzenienie
 
Avatar tancerka212
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: ;)
Wiadomości: 9 302
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez nena_milka Pokaż wiadomość
wadera4 trzymaj się kochana. ..

dziewczyny dzisiaj był zdecydowanie lepszy dzień dla mnie. załatwiłam wszystko u szefowej, w urzędzie też i kupiłam sobie bilet na niedzielę do polski, więc jadę na miesiąc urlopu. Olałam szefową, poszłam do biura, dałam jej nr tel do urzędu i powiedziałam żeby sobie zadzwoniła i zapytała to jej wytłumaczą na czym polega ten zasiłek. coś tam gadała ale nie słuchałam jej nawet bo nie będzie mnie stara pipa denerwować. I mam nadzieję, że to było moje ostatnie spotkanie z tą kobietą. I odpowiadam na pytania dziewczyn: pracowałam w firmie sprzątającej a moja szefowa jest norweżką.

Przez te moje zawirowania nikomu nic nie pogratulowałam więc robię to teraz

i witam sie w 12 tyg
olej tą babę i wypoczywaj
nie mogę się doczekać chwili kiedy i ja wykręcę się tyłkiem i pomacham w mojej durnej pracy wszystkim łapka i powiem "do zobaczenia za 1,5 roku

a ja jutro 11 tydzień zaczynam
__________________
21.08.2010 ślub
02.10.2013 Dzidzia
26.07.2016 Dzidziol
tancerka212 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 17:48   #3285
ewacia85
Wtajemniczenie
 
Avatar ewacia85
 
Zarejestrowany: 2012-12
Lokalizacja: .............
Wiadomości: 2 737
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

jejku jak mi się ten dzień dłuży;/ Też bym chciała powiedzieć pracy 'adios" ale zależy mi żeby przepracować do połowy maja potem to już mi obojętne.Póki co mam dość wstawania o 5 rano więc jutro sobie zaszaleje i wstanę o 6:00

---------- Dopisano o 17:48 ---------- Poprzedni post napisano o 17:41 ----------

jesli chodzi o wózki to ja polecam ten http://allegro.pl/3w1-jedo-bartatina...053485155.html .Siostra go ma i jest na prawdę super ,lekko sie prowadzi, lekko się buja, szybko składa. Gondola jest duża. Wiem że mówiąc duża gondola różne rozmiary ma się na myśli więc napisze tak: pierwsza córa bardzo długo spała w gondoli chyba z 7 miesięcy ale teraz ma synka który jest naprawdę duży (ciuszki nosi na 80 mając 3,5 miesiąca/prawie na roczek, wazy 9,100kg, jest bardzo długi) i jeszcze ma sporo miejsca. Niewiem czy dokładnie ten model znalazłam bo pamietam że to jedo bartatina-->naprawdę godny polecenia
ewacia85 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 17:56   #3286
cotynato
Zakorzenienie
 
Avatar cotynato
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: wroclove
Wiadomości: 28 907
Send a message via Skype™ to cotynato
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

wadera4 ściskam mocno
__________________
FILIP'11 MIKI'13

Wymianka.
cotynato jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 18:03   #3287
SAMBAdiJANEIRO
Zakorzenienie
 
Avatar SAMBAdiJANEIRO
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 5 498
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez wadera4 Pokaż wiadomość
Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić… Tylko boję się, żeby to na Was nie wpłynęło jakoś źle, po co Wam takie złe informacje.
Czasami jednak przeczucia nas nie mylą, i trochę żałuję, że nie posłuchałam swoich. Choć i tak niewiele bym zmieniła. Po ostatnim usg (koniec 6 tyg.) nic nie było widać, u mojego gina nie wzbudziło to podejrzeń, ale ja czułam wtedy, że coś jest nie tak. Ale radość się udzieliła i chciałam bardzo mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Tej nocy przed wizytą po raz trzeci śniło mi się, że krwawię. Bardzo bałam się tego, ze coś pójdzie nie tak. Nawet pamiętam na początku jak Was podczytywałam, to miałam zamiar dołączyć dopiero jak będę pewniejsza, po drugiej wizycie. Ale pomyślałam sobie, ze w razie czego chciałabym chociaż być na liście jako aniołkowa mama, bo to taka szczególna pamięć. Wyobrażacie sobie? Tak wtedy myślałam i jakbym to sobie wywróżyła.. Wczoraj rano pojechałam na zakupy, nawet sobie krem na rozstępy kupiłam, spodnie ciążowe, bluzki… Dla dziecka na szczęście nie kupiłam nic. A potem poszłam sobie na lody (mąż załatwiał wtedy inne sprawy). I tak żarłam te lody, zadowolona z udanych zakupów, i nagle pomyślałam – z czego się tak cieszę? Przecież tak naprawdę nie wiem czy w ogóle jest wszystko w porządku. Poszłam na wizytę. Lekarz spojrzał na poprzednie usg i zaczął wypisywać kartę ciąży. Znów to przeczucie – po co to robi, powinien mnie najpierw zbadać. No i mówi – połóż się tylko na kozetkę, zbadam tętno płodu. Zrobił usg przez powłoki brzuszne, kręci, kręci, nastawia głośność na max, już wiedziałam, że jest źle. I mówi – rozbierz się to cię zbadam. To już mnie tylko upewniło. Usg dopochwowe nie znalazło żywego zarodka
Dał mi skierowanie na jutro do swojego szpitala i powiedział żeby się nie martwić, ze w ciągu 2 dni wszystko może się jeszcze wydarzyć. Nie wiem jakim cudem powstrzymałam się z ryczeniem do wyjścia z gabinetu… nie chciałam się widzieć z mamą, chciałam tylko jechać do domu i ryczeć. No ale tak dopytywała czy wszystko dobrze, że zajechaliśmy. Mąż z moją mamą ustalili, że może lepiej pojechać jeszcze do innego lekarza i to potwierdzić. Umówiłam się na wieczorną wizytę, pani doktor długo z nami rozmawiała i w przeciwieństwie do mojego lekarza, nie pozostawiła nam żadnych złudzeń. „Tak się dzieje gdy dziecko ma jakąś wadę, natura sama je wyeliminowała”, zarodek obumarł we wczesnym okresie, chociaż u mnie pęcherzyk nadal rośnie (9 tydzień), dlatego tak długo była nadzieja. Mówiła że nieraz tak lepiej, że takie dziecko nie miało szans na przeżycie, ze ¼ kobiet przeżywa poronienie itd. itd. Że w USA ciąży przed 12 tyg. w ogóle nie bierze się pod uwagę, bo wszystko może się zdarzyć, i że lepiej pozwolić działać naturze, niż na siłę tą ciążę utrzymywać. Bo wtedy może się urodzić dziecko z wadami. Dużo jeszcze mówiła, ale jakoś nie byłam w stanie słuchać. Płakałam i myślałam dlaczego ja, przecież miało się urodzić w październiku, jakoś to wszystko do mnie nie docierało. I znów rozmowa z mamą, potem tłumaczenie tego samego teściom. Dobrze, że mój mąż jest ze mną i że był w tych chwilach, bo sama chyba nie dałabym sobie rady… Dopiero w takich chwilach kobieta uświadamia sobie jakiego ma kochanego męża. Cieszę się, że jednak wypisał mi tą kartę ciąży, będę miała pamiątkę po moim nienarodzonym dziecku...

Trochę się martwię co dalej, nie mam krwawień, plamień, a wołałabym w taki naturalny sposób się oczyścić. Boję się zabiegu, narkozy, tego łyżeczkowania… Ale to już inna historia.
Trzymajcie się moje kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Urodźcie zdrowe dzieciaczki i żeby moja tragiczna historia była już ostatnią na tym wątku
Buziaki
przytulam wiem co czujesz bo mialam identyczna sytuacje, no moze bez tych przeczuc, ale tez nie mialam zadnych krwawien, plamien poprostu w 9 tc nie bylo zywego zarodka... tak sie niestety zdarza i nic na to nie poradzimy nie obwiniaj sie, bo nic nie zrobilas by zaszkodzic dzidziusiowi... wyplacz sie w ramionach meza, a za jakis czas probujcie znowu...nie mozecie sie poddawac trzymam kciuki za Was
SAMBAdiJANEIRO jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 18:40   #3288
mariiasia
Zadomowienie
 
Avatar mariiasia
 
Zarejestrowany: 2009-05
Wiadomości: 1 941
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

wadera brakuje mi słów by napisać coś odpowiedniego, więc po prostu ściskam Cię mocno i życzę Ci żebyście razem z mężem dzielnie to przetrwali


a ja się melduję po usg....
jest serduszko!!
nasza fasolinka ma 4,4 mm i wg usg 6tydz.1dzień ciąży,
termin porodu położna mi w kartę wpisała 24 października- obliczone wg OM czyli może być troszkę później
dziękuję za wszystkie kciuki
__________________
15.10.2013 Szymuś

mój mały wielki cud



72--65--->62

mariiasia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 18:45   #3289
87czarna
Zakorzenienie
 
Avatar 87czarna
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 6 280
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez wadera4 Pokaż wiadomość
Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić… Tylko boję się, żeby to na Was nie wpłynęło jakoś źle, po co Wam takie złe informacje.
Czasami jednak przeczucia nas nie mylą, i trochę żałuję, że nie posłuchałam swoich. Choć i tak niewiele bym zmieniła. Po ostatnim usg (koniec 6 tyg.) nic nie było widać, u mojego gina nie wzbudziło to podejrzeń, ale ja czułam wtedy, że coś jest nie tak. Ale radość się udzieliła i chciałam bardzo mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Tej nocy przed wizytą po raz trzeci śniło mi się, że krwawię. Bardzo bałam się tego, ze coś pójdzie nie tak. Nawet pamiętam na początku jak Was podczytywałam, to miałam zamiar dołączyć dopiero jak będę pewniejsza, po drugiej wizycie. Ale pomyślałam sobie, ze w razie czego chciałabym chociaż być na liście jako aniołkowa mama, bo to taka szczególna pamięć. Wyobrażacie sobie? Tak wtedy myślałam i jakbym to sobie wywróżyła.. Wczoraj rano pojechałam na zakupy, nawet sobie krem na rozstępy kupiłam, spodnie ciążowe, bluzki… Dla dziecka na szczęście nie kupiłam nic. A potem poszłam sobie na lody (mąż załatwiał wtedy inne sprawy). I tak żarłam te lody, zadowolona z udanych zakupów, i nagle pomyślałam – z czego się tak cieszę? Przecież tak naprawdę nie wiem czy w ogóle jest wszystko w porządku. Poszłam na wizytę. Lekarz spojrzał na poprzednie usg i zaczął wypisywać kartę ciąży. Znów to przeczucie – po co to robi, powinien mnie najpierw zbadać. No i mówi – połóż się tylko na kozetkę, zbadam tętno płodu. Zrobił usg przez powłoki brzuszne, kręci, kręci, nastawia głośność na max, już wiedziałam, że jest źle. I mówi – rozbierz się to cię zbadam. To już mnie tylko upewniło. Usg dopochwowe nie znalazło żywego zarodka
Dał mi skierowanie na jutro do swojego szpitala i powiedział żeby się nie martwić, ze w ciągu 2 dni wszystko może się jeszcze wydarzyć. Nie wiem jakim cudem powstrzymałam się z ryczeniem do wyjścia z gabinetu… nie chciałam się widzieć z mamą, chciałam tylko jechać do domu i ryczeć. No ale tak dopytywała czy wszystko dobrze, że zajechaliśmy. Mąż z moją mamą ustalili, że może lepiej pojechać jeszcze do innego lekarza i to potwierdzić. Umówiłam się na wieczorną wizytę, pani doktor długo z nami rozmawiała i w przeciwieństwie do mojego lekarza, nie pozostawiła nam żadnych złudzeń. „Tak się dzieje gdy dziecko ma jakąś wadę, natura sama je wyeliminowała”, zarodek obumarł we wczesnym okresie, chociaż u mnie pęcherzyk nadal rośnie (9 tydzień), dlatego tak długo była nadzieja. Mówiła że nieraz tak lepiej, że takie dziecko nie miało szans na przeżycie, ze ¼ kobiet przeżywa poronienie itd. itd. Że w USA ciąży przed 12 tyg. w ogóle nie bierze się pod uwagę, bo wszystko może się zdarzyć, i że lepiej pozwolić działać naturze, niż na siłę tą ciążę utrzymywać. Bo wtedy może się urodzić dziecko z wadami. Dużo jeszcze mówiła, ale jakoś nie byłam w stanie słuchać. Płakałam i myślałam dlaczego ja, przecież miało się urodzić w październiku, jakoś to wszystko do mnie nie docierało. I znów rozmowa z mamą, potem tłumaczenie tego samego teściom. Dobrze, że mój mąż jest ze mną i że był w tych chwilach, bo sama chyba nie dałabym sobie rady… Dopiero w takich chwilach kobieta uświadamia sobie jakiego ma kochanego męża. Cieszę się, że jednak wypisał mi tą kartę ciąży, będę miała pamiątkę po moim nienarodzonym dziecku...

Trochę się martwię co dalej, nie mam krwawień, plamień, a wołałabym w taki naturalny sposób się oczyścić. Boję się zabiegu, narkozy, tego łyżeczkowania… Ale to już inna historia.
Trzymajcie się moje kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Urodźcie zdrowe dzieciaczki i żeby moja tragiczna historia była już ostatnią na tym wątku
Buziaki
Brak mi słów,by cokolwiek napisać
Jesteś dzielna,wszystko się ułoży! Wielki buziak dla Ciebie!
__________________
Maja 16.03.2011
Julia 2.10.2013




"Dziecko to taki sympatyczny początek człowieka"
87czarna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:00   #3290
201704210903
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 12 449
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

wadera4 - nie martw się będzie dobrze, też miałam łyżeczkowanie i obumarcie płodu, jak jeszcze kilka dziewczyn na forum - nam się udało i Tobie się uda!!!
201704210903 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:03   #3291
maharet1092
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Niemcy
Wiadomości: 7 906
GG do maharet1092
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez wadera4 Pokaż wiadomość
Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić… Tylko boję się, żeby to na Was nie wpłynęło jakoś źle, po co Wam takie złe informacje.
Czasami jednak przeczucia nas nie mylą, i trochę żałuję, że nie posłuchałam swoich. Choć i tak niewiele bym zmieniła. Po ostatnim usg (koniec 6 tyg.) nic nie było widać, u mojego gina nie wzbudziło to podejrzeń, ale ja czułam wtedy, że coś jest nie tak. Ale radość się udzieliła i chciałam bardzo mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Tej nocy przed wizytą po raz trzeci śniło mi się, że krwawię. Bardzo bałam się tego, ze coś pójdzie nie tak. Nawet pamiętam na początku jak Was podczytywałam, to miałam zamiar dołączyć dopiero jak będę pewniejsza, po drugiej wizycie. Ale pomyślałam sobie, ze w razie czego chciałabym chociaż być na liście jako aniołkowa mama, bo to taka szczególna pamięć. Wyobrażacie sobie? Tak wtedy myślałam i jakbym to sobie wywróżyła.. Wczoraj rano pojechałam na zakupy, nawet sobie krem na rozstępy kupiłam, spodnie ciążowe, bluzki… Dla dziecka na szczęście nie kupiłam nic. A potem poszłam sobie na lody (mąż załatwiał wtedy inne sprawy). I tak żarłam te lody, zadowolona z udanych zakupów, i nagle pomyślałam – z czego się tak cieszę? Przecież tak naprawdę nie wiem czy w ogóle jest wszystko w porządku. Poszłam na wizytę. Lekarz spojrzał na poprzednie usg i zaczął wypisywać kartę ciąży. Znów to przeczucie – po co to robi, powinien mnie najpierw zbadać. No i mówi – połóż się tylko na kozetkę, zbadam tętno płodu. Zrobił usg przez powłoki brzuszne, kręci, kręci, nastawia głośność na max, już wiedziałam, że jest źle. I mówi – rozbierz się to cię zbadam. To już mnie tylko upewniło. Usg dopochwowe nie znalazło żywego zarodka
Dał mi skierowanie na jutro do swojego szpitala i powiedział żeby się nie martwić, ze w ciągu 2 dni wszystko może się jeszcze wydarzyć. Nie wiem jakim cudem powstrzymałam się z ryczeniem do wyjścia z gabinetu… nie chciałam się widzieć z mamą, chciałam tylko jechać do domu i ryczeć. No ale tak dopytywała czy wszystko dobrze, że zajechaliśmy. Mąż z moją mamą ustalili, że może lepiej pojechać jeszcze do innego lekarza i to potwierdzić. Umówiłam się na wieczorną wizytę, pani doktor długo z nami rozmawiała i w przeciwieństwie do mojego lekarza, nie pozostawiła nam żadnych złudzeń. „Tak się dzieje gdy dziecko ma jakąś wadę, natura sama je wyeliminowała”, zarodek obumarł we wczesnym okresie, chociaż u mnie pęcherzyk nadal rośnie (9 tydzień), dlatego tak długo była nadzieja. Mówiła że nieraz tak lepiej, że takie dziecko nie miało szans na przeżycie, ze ¼ kobiet przeżywa poronienie itd. itd. Że w USA ciąży przed 12 tyg. w ogóle nie bierze się pod uwagę, bo wszystko może się zdarzyć, i że lepiej pozwolić działać naturze, niż na siłę tą ciążę utrzymywać. Bo wtedy może się urodzić dziecko z wadami. Dużo jeszcze mówiła, ale jakoś nie byłam w stanie słuchać. Płakałam i myślałam dlaczego ja, przecież miało się urodzić w październiku, jakoś to wszystko do mnie nie docierało. I znów rozmowa z mamą, potem tłumaczenie tego samego teściom. Dobrze, że mój mąż jest ze mną i że był w tych chwilach, bo sama chyba nie dałabym sobie rady… Dopiero w takich chwilach kobieta uświadamia sobie jakiego ma kochanego męża. Cieszę się, że jednak wypisał mi tą kartę ciąży, będę miała pamiątkę po moim nienarodzonym dziecku...

Trochę się martwię co dalej, nie mam krwawień, plamień, a wołałabym w taki naturalny sposób się oczyścić. Boję się zabiegu, narkozy, tego łyżeczkowania… Ale to już inna historia.
Trzymajcie się moje kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Urodźcie zdrowe dzieciaczki i żeby moja tragiczna historia była już ostatnią na tym wątku
Buziaki
Trzymaj się kochana.Bardzo przykro
maharet1092 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:06   #3292
kaska87
Zakorzenienie
 
Avatar kaska87
 
Zarejestrowany: 2007-01
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 38 117
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

ja już po kąpieli, zaraz wyłączam lapka, poczekam na na wspólnej i może dotrwam do top model-choć wątpię
__________________

kaska87 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:06   #3293
201704210903
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 12 449
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez kaska87 Pokaż wiadomość
ja już po kąpieli, zaraz wyłączam lapka, poczekam na na wspólnej i może dotrwam do top model-choć wątpię
już jest top model??? pierwszy odcinek?
201704210903 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:10   #3294
__Paulinka__
Zakorzenienie
 
Avatar __Paulinka__
 
Zarejestrowany: 2011-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 4 764
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Hejka.. dziewczyny straszne wiadomości Wadery mnie zdolowaly Bo ja nie mam pojęcia czy moje dziecko żyje.. myślalam,że jak nie ma krwawienia, jakiś ostrych bóli to wszystko jest w porządku.. ale jednak nie i się tym stresuję Jutro idę się tutaj zapisać do lekarza na przyszły tydzień.. wkońcu będę już w 12tc... ale się teraz boję jeszcze bardziej ja bym się załamała jakbym uslyszala teraz, że straciłam dziecko..

Wadera strasznie mi przykro nie wiem co pisać.. mam nadzieje, że szybko zajdziesz w drugą ciąże i bedzie wszystko OK


Fajowe ciuszki macie pokupowane Dziewczyny! ja jeszcze nic nie mam, ani dla siebie ani dla dziecka. Kupię po USG.

Cytat:
Napisane przez m.a.r.t.a Pokaż wiadomość
Dziewczyny a są wśród Was takie, które nie chcą poznać płci, bądź będą cierpliwe czekały na ostatni moment aby lekarz ich uświadomił? Bo my właśnie chyba nie chcemy poznawać/nastawiać się . Nie wiem jakoś pokorniej podchodzę do tej ciąży, nie kupuje jeszcze ubranek (tylko 2 są schowane głęboko w szafie), orientacyjnie patrzymy sobie na ceny wózków, łóżeczek i innych dupereli. Dla mnie jedynie są ważne informacje, że mały zdrowy, że rośnie, bije mu serduszko a reszta czy to chłopak czy dziewczynka jakoś spada na drugi plan.
ja chcę znać płeć dziecka Ale to, że zdrowie najważniejsze to chyba oczywiste

Cytat:
Napisane przez nena_milka Pokaż wiadomość
wadera4 trzymaj się kochana. ..

dziewczyny dzisiaj był zdecydowanie lepszy dzień dla mnie. załatwiłam wszystko u szefowej, w urzędzie też i kupiłam sobie bilet na niedzielę do polski, więc jadę na miesiąc urlopu. Olałam szefową, poszłam do biura, dałam jej nr tel do urzędu i powiedziałam żeby sobie zadzwoniła i zapytała to jej wytłumaczą na czym polega ten zasiłek. coś tam gadała ale nie słuchałam jej nawet bo nie będzie mnie stara pipa denerwować. I mam nadzieję, że to było moje ostatnie spotkanie z tą kobietą. I odpowiadam na pytania dziewczyn: pracowałam w firmie sprzątającej a moja szefowa jest norweżką.

Przez te moje zawirowania nikomu nic nie pogratulowałam więc robię to teraz

i witam sie w 12 tyg
dobrze robisz! też bym tak najchętniej zrobiła.. nie chce mi się tutaj już siedzieć.. i się martwię o dziecko. W Polsce od razu bym zrobila wszystkie badania i bylabym spokojniejsza...
I nie warto tak narażać dziecka taką pracą.. i psuć sobie nerwy taką szefową.. chora baba.. wypocznij w PL, ponoc jest piękna pogoda

---------- Dopisano o 19:10 ---------- Poprzedni post napisano o 19:10 ----------

Cytat:
Napisane przez Mlebidakin Pokaż wiadomość
już jest top model??? pierwszy odcinek?
no 21.30
__Paulinka__ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:10   #3295
87czarna
Zakorzenienie
 
Avatar 87czarna
 
Zarejestrowany: 2010-02
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 6 280
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Zgrzeszyłam!
Zjadłam zupkę chińską
__________________
Maja 16.03.2011
Julia 2.10.2013




"Dziecko to taki sympatyczny początek człowieka"
87czarna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:12   #3296
__Paulinka__
Zakorzenienie
 
Avatar __Paulinka__
 
Zarejestrowany: 2011-03
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 4 764
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

tancerka ja stawiam na ten jaśnieszy wózek śliczny jest


czarna. ja tez zgrzeszylam w ciąży::P raz rosolkiem z paczki a raz mcDonaldem:P
__Paulinka__ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:26   #3297
Asika21
Rozeznanie
 
Avatar Asika21
 
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 909
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Wadera bardzo mi przykro... Trzymaj się i bądź silna... Dobrze, że napisałaś, czasem człowiek potrzebuje się wyżalić komuś innemu niż partnerowi czy mamie... Zobaczysz ani się obejrzysz a będziesz znów w ciąży i będzie wszystko w najlepszym porządku, musisz tylko w to uwierzyć!!! Trzymaj się cieplutko
__________________
Zuzia i Lenka

http://zuziulek.blogspot.com/
Asika21 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:34   #3298
matallewar
Zakorzenienie
 
Avatar matallewar
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: mazowsze
Wiadomości: 20 478
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez wadera4 Pokaż wiadomość
Hej kochane, miałam nie pisać ale po prostu muszę się wyżalić… Tylko boję się, żeby to na Was nie wpłynęło jakoś źle, po co Wam takie złe informacje.
Czasami jednak przeczucia nas nie mylą, i trochę żałuję, że nie posłuchałam swoich. Choć i tak niewiele bym zmieniła. Po ostatnim usg (koniec 6 tyg.) nic nie było widać, u mojego gina nie wzbudziło to podejrzeń, ale ja czułam wtedy, że coś jest nie tak. Ale radość się udzieliła i chciałam bardzo mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Tej nocy przed wizytą po raz trzeci śniło mi się, że krwawię. Bardzo bałam się tego, ze coś pójdzie nie tak. Nawet pamiętam na początku jak Was podczytywałam, to miałam zamiar dołączyć dopiero jak będę pewniejsza, po drugiej wizycie. Ale pomyślałam sobie, ze w razie czego chciałabym chociaż być na liście jako aniołkowa mama, bo to taka szczególna pamięć. Wyobrażacie sobie? Tak wtedy myślałam i jakbym to sobie wywróżyła.. Wczoraj rano pojechałam na zakupy, nawet sobie krem na rozstępy kupiłam, spodnie ciążowe, bluzki… Dla dziecka na szczęście nie kupiłam nic. A potem poszłam sobie na lody (mąż załatwiał wtedy inne sprawy). I tak żarłam te lody, zadowolona z udanych zakupów, i nagle pomyślałam – z czego się tak cieszę? Przecież tak naprawdę nie wiem czy w ogóle jest wszystko w porządku. Poszłam na wizytę. Lekarz spojrzał na poprzednie usg i zaczął wypisywać kartę ciąży. Znów to przeczucie – po co to robi, powinien mnie najpierw zbadać. No i mówi – połóż się tylko na kozetkę, zbadam tętno płodu. Zrobił usg przez powłoki brzuszne, kręci, kręci, nastawia głośność na max, już wiedziałam, że jest źle. I mówi – rozbierz się to cię zbadam. To już mnie tylko upewniło. Usg dopochwowe nie znalazło żywego zarodka
Dał mi skierowanie na jutro do swojego szpitala i powiedział żeby się nie martwić, ze w ciągu 2 dni wszystko może się jeszcze wydarzyć. Nie wiem jakim cudem powstrzymałam się z ryczeniem do wyjścia z gabinetu… nie chciałam się widzieć z mamą, chciałam tylko jechać do domu i ryczeć. No ale tak dopytywała czy wszystko dobrze, że zajechaliśmy. Mąż z moją mamą ustalili, że może lepiej pojechać jeszcze do innego lekarza i to potwierdzić. Umówiłam się na wieczorną wizytę, pani doktor długo z nami rozmawiała i w przeciwieństwie do mojego lekarza, nie pozostawiła nam żadnych złudzeń. „Tak się dzieje gdy dziecko ma jakąś wadę, natura sama je wyeliminowała”, zarodek obumarł we wczesnym okresie, chociaż u mnie pęcherzyk nadal rośnie (9 tydzień), dlatego tak długo była nadzieja. Mówiła że nieraz tak lepiej, że takie dziecko nie miało szans na przeżycie, ze ¼ kobiet przeżywa poronienie itd. itd. Że w USA ciąży przed 12 tyg. w ogóle nie bierze się pod uwagę, bo wszystko może się zdarzyć, i że lepiej pozwolić działać naturze, niż na siłę tą ciążę utrzymywać. Bo wtedy może się urodzić dziecko z wadami. Dużo jeszcze mówiła, ale jakoś nie byłam w stanie słuchać. Płakałam i myślałam dlaczego ja, przecież miało się urodzić w październiku, jakoś to wszystko do mnie nie docierało. I znów rozmowa z mamą, potem tłumaczenie tego samego teściom. Dobrze, że mój mąż jest ze mną i że był w tych chwilach, bo sama chyba nie dałabym sobie rady… Dopiero w takich chwilach kobieta uświadamia sobie jakiego ma kochanego męża. Cieszę się, że jednak wypisał mi tą kartę ciąży, będę miała pamiątkę po moim nienarodzonym dziecku...

Trochę się martwię co dalej, nie mam krwawień, plamień, a wołałabym w taki naturalny sposób się oczyścić. Boję się zabiegu, narkozy, tego łyżeczkowania… Ale to już inna historia.
Trzymajcie się moje kochane, dziękuję Wam za słowa otuchy. Urodźcie zdrowe dzieciaczki i żeby moja tragiczna historia była już ostatnią na tym wątku
Buziaki
Kochana, napiszę to jeszcze raz: TRZYMAJ SIĘ. Mam nadzieję, że się pozbierasz po tym strasznym wydarzeniu. Aniołek pozostanie na zawsze w pamięci i nie zapomnimy o Was

---------- Dopisano o 19:34 ---------- Poprzedni post napisano o 19:31 ----------

A jeszcze miałam Wam napisać, że Tż być może dostanie pracę...
...w Katowicach

A ja mam tu, w Warszawie.

Ale lepsze to niż nic
__________________
5.5.2011 Edzik
20.9.2013 Encia

Rok z Jillian i Mel B✓
Extreme shed&shred lvl 2 (9/15)
Killer abs lvl 3 (9/10)
Biegam (419,5 km)
Rower (43 km)
Zumba (13)
Joga (2)

Gluten, Sugar & Meat Free
More water&vegetables
13/100 sugarfree days
matallewar jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 19:57   #3299
ja-ika
Zakorzenienie
 
Avatar ja-ika
 
Zarejestrowany: 2006-12
Lokalizacja: małopolska
Wiadomości: 4 400
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

wadera4 ściskam mocno strasznie mi przykro
__________________
Emilka 3.10.2013
Kamil 9.03.2000
ja-ika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-06, 20:00   #3300
cotynato
Zakorzenienie
 
Avatar cotynato
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: wroclove
Wiadomości: 28 907
Send a message via Skype™ to cotynato
Dot.: Wrześniowo - październikowe mamusie 2013, cz. II

Cytat:
Napisane przez 87czarna Pokaż wiadomość
Zgrzeszyłam!
Zjadłam zupkę chińską
Też tak zgrzeszyłam. Dodatkowo wczoraj nie oparłam się coli i chodzi za mną jakieś bezalkoholowe piwo.
__________________
FILIP'11 MIKI'13

Wymianka.
cotynato jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 07:21.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.