Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 103 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-03-07, 13:43   #3061
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dołączam do umarlaków. Rozpieprzyłam się do końca. Prawie nie żyję, tylko oddycham. Nie mam siły podnieść ręki, żeby zrobić cokolwiek. Z wyra do komputera i lampienie się. Jem kiedy zaczynają trząść mi się ręce. Rezygnacja po całości. Zastanawiam się z kim o tym pogadać - i przychodzi mi do głowy mnóstwo rad, które mogłabym otrzymać. A czego ja właściwie chcę?
Zapewne obecność drugiego człowieka wymusiłaby na mnie fasadę, że nie jest ok i nie wtrącaj się, bo to nie twoja sprawa, wolę rozmawiać o kimś.
Denerwuje mnie moja słabość. Denerwuje mnie to, że tak bardzo jestem dzieckiem. Zależnym, nieszczęśliwym i nieprzydatnym. Kalectwo.

W głowie mam rozwałkę, cele - za wysokie dla mnie - nawet porządek w szafce. Wolałabym walnąć się i spać a jednocześnie łeb produkuje poczucie winy, wyrzuty, krytykę.

Próbuję sobie przypomnieć jak się podnosić z tego, ale klapki mam zamknięte w głowie, nie pracuje. A najgorsze to to, że jest mi wszystko jedno.

Przepraszam, że wylewam kiepski stan, wiem, ze nie wiadomo w sumie co powiedzieć i dlatego nie oczekuję tego.

Dziś odnajdę zeszyt w którym pracowałam z LifeSkillsAcademy.
Może tchnie we mnie energię, moc marzeń, wiatr w żagle i ruszę z miejsca.
Może działają już na mnie święta, które spędzę w towarzystwie siostry i mamy i ich rodzin.... może.

http://www.nazdrowie.pl/artykul/psyc...erapia-ziolowa

Klubik

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2013-03-07 o 14:31
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 15:44   #3062
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej,


U mnie ostatnio dni mijają bardzo monotonnie – albo śpię, albo się uczę, albo robię to, co robić muszę, by żyć i nie zatonąć w syfie. Od rana boli mnie głowa, nie mogę się skupić, myśli latają. Na szczęście, jeden pan doktor z uczelni wysłał dzisiaj wiadomość, która trochę mnie uspokoiła. Dlatego właśnie weszłam na wizaż i chyba potem wyjdę na chwilę odetchnąć, bo może też i tlenu mi brakuje – ostatnio od poniedziałku praktycznie nie wychodzę z domu, poza krótkim wyjściem do apteki wczoraj (gdzie aptekę mam dwa bloki dalej, więc się szczególnie nie dotleniłam). Przeziębienie chyba przeszło, choć łykałam różne specyfiki garściami, więc może i od nich mnie tak mdli i kręci się w głowie? Jak tak teraz patrzę na skład, to prawie w każdym preparacie jest paracetamol – coś czuję, że jestem teraz chodzącym składem paracetamolu...
Czytając ostatnie posty, myślę, że jestem podobna do Patri i Nebuli w tym sensie, że nie zawsze pisząc coś oczekuję rady – często wiem co zrobić i to zrobię, jednak wątek służy mi wypowiedzeniu wszystkich złych emocji z tym związanych, które się we mnie gromadzą, a które na co dzień nie znajdują ujścia. Piszę to, żeby się usprawiedliwić, dlaczego sama nie daję rad (czy raczej daję je rzadko, częściej zwyczajnie przesyłam dobrą myśl), ale i by było jasne, że wyżalając się tutaj jaki zły jest świat, nie skręcam drugą ręką sznura do powieszenia się.
W ogóle nie mogę się doczekać weekendu. Kupiłam sobie karnet na fitness na marzec, ale z racji choróbska nawet go jeszcze nie odebrałam. Jutro planuję „wyjść do ludzi”, a jeśli przetrwam to bez nawrotu gorączki czy kaszlu – w sobotę lub niedzielę chcę się trochę poruszać. To aż dziwne!
W niedzielę jest też Manifa – mam z nią problem, ponieważ chociaż w gronie znajomych jestem podobno najbardziej feministyczna (?), to paradoksalnie takie akcje ani trochę mnie nie przyciągają. Więc pewnie będzie tłumaczenie, dlaczego nie idę, a chcę równych płac i urlopów tacierzyńskich. Jednak czeka mnie jeszcze dużo nauki, nim nauczę się dyskutować na poziomie i merytorycznie.
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 19:11   #3063
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Dołączam do umarlaków. Rozpieprzyłam się do końca. Prawie nie żyję, tylko oddycham. Nie mam siły podnieść ręki, żeby zrobić cokolwiek. Z wyra do komputera i lampienie się. Jem kiedy zaczynają trząść mi się ręce. Rezygnacja po całości. Zastanawiam się z kim o tym pogadać - i przychodzi mi do głowy mnóstwo rad, które mogłabym otrzymać. A czego ja właściwie chcę?
Zapewne obecność drugiego człowieka wymusiłaby na mnie fasadę, że nie jest ok i nie wtrącaj się, bo to nie twoja sprawa, wolę rozmawiać o kimś.
Denerwuje mnie moja słabość. Denerwuje mnie to, że tak bardzo jestem dzieckiem. Zależnym, nieszczęśliwym i nieprzydatnym. Kalectwo.

W głowie mam rozwałkę, cele - za wysokie dla mnie - nawet porządek w szafce. Wolałabym walnąć się i spać a jednocześnie łeb produkuje poczucie winy, wyrzuty, krytykę.

Próbuję sobie przypomnieć jak się podnosić z tego, ale klapki mam zamknięte w głowie, nie pracuje. A najgorsze to to, że jest mi wszystko jedno.

Przepraszam, że wylewam kiepski stan, wiem, ze nie wiadomo w sumie co powiedzieć i dlatego nie oczekuję tego.

Dziś odnajdę zeszyt w którym pracowałam z LifeSkillsAcademy.
Może tchnie we mnie energię, moc marzeń, wiatr w żagle i ruszę z miejsca.
Może działają już na mnie święta, które spędzę w towarzystwie siostry i mamy i ich rodzin.... może.

http://www.nazdrowie.pl/artykul/psyc...erapia-ziolowa

Klubik
To ja...przytulam
I powiem Ci, że też mnie denerwuje moja słabość - bo uważam, że jestem słaba. Za szybko się poddaję, za mało we mnie zawziętości, za mało wytrzymałości. Ledwie jedna rzecz jest nie taka jak powinna, a już się sypie wszystko, humor siada na tydzień cały i tak w kółko Gdzie tu waleczność? No ni ma Dlatego wiem jak to może denerwować.

A Tobie wystarczy jakiś cel Patri. Jak masz cel to jesteś radosna i działasz. Jak robiłaś projekt dla kolegi to mimo trudności w obliczeniach walczyłaś, rozwiązywałaś, wciągnęłaś się w to i dokonałaś tego. Jak musisz o czymś zdecydować to szukasz informacji, zajmujesz się tym i jesteś pochłonięta tematem. Ty po prostu musisz mieć zajęcie! Nie ma czegoś do zrobienia, co wciągnęłoby Twój umysł?

Zresztą, każdej z nas potrzebne jest ciągłe zajęcie...żeby wyczyścić umysł ze zmartwień.

Też jestem trochę zła...

- znów pokłóciłam się z szefową...znowu roi mi się w umyśle wypowiedzenie. Ah, może sama mnie zwolni, whatever. Nie mam żadnej nadziei na pracę jakąkolwiek szczerze mówiąc A możliwość pracy poważnej i rozwojowej mogę umieścić w zbiorze mitów i legend. Może za dużo słucham znajomych...ludzie po moim kierunku nie mają pracy, a do tego co teraz studiuję, no niestety - nie bardzo się nadaję Serio, wolałabym pracę laboratoryjną...tylko nikt nie daje mi na to nawet cienia szansy Ten świat i te czasy to jakaś okrutna pomyłka - ja nie chcę tak żyć

- zaplanowałam sobie kilka spraw - nie zrealizowałam praktycznie nic. Jakoś tak...osłabłam. To trochę tak jakbym po prostu nie miała nadziei na żadną zmianę, więc po co się starać
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 20:01   #3064
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej, zameldowałam się w pracy o 7.30, wyszłam o 19. Po krótkiej reanimacji ciała i ducha (gniewosz 330 ml - czy coś się dzieje ze mną niedobrego? )siadam znów do zadań, które na jutro muszą być gotowe. Jestem wkurzona na sytuację (nie wynika ona z mojej winy!) i potrzebuję zatrzymać pędzący czas. Niemożliwe, więc pozostaje powetowanie strat w wyobraźni - wizja wakacji

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2013-03-10 o 10:15 Powód: literówka
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 20:37   #3065
Cindy28
Lux Mundi
 
Avatar Cindy28
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hello .
Powróciwszy, łeb pęka i niestety nie jest to efekt kaca.
Za dużo chorych ludzi w komunikacji miejskiej .
Jedyny element pocieszający mnie w każdej chwili, to przystojni mężczyźni. Widziałam np. dziś takiego w Biedronce - wyglądał jak młodszy brat Channinga Tatuma , aż musiałam zadzwonić do Psiapsióły i podzielić się to wiadomością . Kazała mi najpierw zrobić mu zdjęcie, a później spytać się gdzie stoją kefiry [wtf?!]. W efekcie wyleciałam za nim na parking i spisałam numery rejestracyjne - dobrze, że mam kuzynostwo w psiarni .
Poza tym dostałam zaproszenie na dwa wesela w przyszłym roku - na jednym mam być świadkową , na drugim 3/4 gości będzie z Rosji i Kazachstanu - już nie mogę się doczekać .
A w przyszłą sobotę zostałam zaproszona na 30 urodziny pana młodego z minionego sierpnia. Coś się zaczyna dziać - w końcu...
To chyba tyle . Idę łyknąć tabsa i spać - jutro Was nadrobię .
Dobrej nocy .
__________________
"Nie ma czasu na całowanie
niewłaściwych chłopców"...

Edytowane przez Cindy28
Czas edycji: 2013-03-07 o 20:39
Cindy28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 20:42   #3066
common
Raczkowanie
 
Avatar common
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć, z ogromną przykrością stwierdzam, że muszę się tu przyłączyć. W ogóle nie mogę sobie poradzić ze swoim lenistwem. Katastrofa totalna, mam masę wolnego czasu, bo musiałam na rok przerwać studia, a w ogóle nie potrafię tego czasu sensownie wykorzystać. Mam poczucie winy i na tym się kończy.

Zaczynam pracę z kalendarzem i wpisywanie wszytskich bardziej i mniej istotnych planów dnia. Czuję motywację, mam nadzieję że nie umrze śmiercia naturalną jak to zawsze u mnie bywa w przeciągu kilku godzin.

Pozdrawiam
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
common jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-07, 22:06   #3067
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Żywiec, współczuję i przytulam Trzymam kciuki, żeby się wszystko dobrze potoczyło Zawsze tak w końcu jest Koniecznie wykorzystaj to śliczne słoneczko i idź na spacer, nawet sama, na pewno dobrze Ci to zrobi

Na poprawę humoru wrzucam filmik - na ogół nie patrzę na tego typu rzeczy, ale ten jakoś kliknęłam. Normalnie zakochałam się w tym człowieku Chciałabym być taka pozytywna

http://www.youtube.com/watch?v=hyq--X4u1Ig

Dzięki kochana
Ja wydrukowałam sobie kupony o bony na zakupy i nie mam weny na nie iść. A to jedna z niewielu rzeczy, które mi sprawiają w życiu przyjemność...
Cytat:
Napisane przez L_ka Pokaż wiadomość
jakże Cię rozumiem, ale tak jak Tygrysek pisała, są piękne dni więc korzystaj, przy okazji odpoczniesz od nauki
Ty też samotna?
Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Aaa, zapomniałam powiedzieć, że zachęcona po rozmowie z Tobą o Bondach też dołączyłam do oglądania serii. Tzn. na razie tylko jeden, ale to chyba nie koniec. Podobało mi się, oprócz tego co opowiadałaś to piękne widoki, moda damska z lat 70-tych też była atrakcją.

A co do republiki, decyduje większość, nie zawsze ta najroztropniejsza..
Zmusiłam się by obejrzeć skyfall i się zauroczyłam Zaczęłam ściągać poprzednie wersje.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Dołączam do umarlaków. Rozpieprzyłam się do końca. Prawie nie żyję, tylko oddycham. Nie mam siły podnieść ręki, żeby zrobić cokolwiek. Z wyra do komputera i lampienie się. Jem kiedy zaczynają trząść mi się ręce. Rezygnacja po całości. Zastanawiam się z kim o tym pogadać - i przychodzi mi do głowy mnóstwo rad, które mogłabym otrzymać. A czego ja właściwie chcę?
Zapewne obecność drugiego człowieka wymusiłaby na mnie fasadę, że nie jest ok i nie wtrącaj się, bo to nie twoja sprawa, wolę rozmawiać o kimś.
Denerwuje mnie moja słabość. Denerwuje mnie to, że tak bardzo jestem dzieckiem. Zależnym, nieszczęśliwym i nieprzydatnym. Kalectwo.

W głowie mam rozwałkę, cele - za wysokie dla mnie - nawet porządek w szafce. Wolałabym walnąć się i spać a jednocześnie łeb produkuje poczucie winy, wyrzuty, krytykę.

Próbuję sobie przypomnieć jak się podnosić z tego, ale klapki mam zamknięte w głowie, nie pracuje. A najgorsze to to, że jest mi wszystko jedno.

Przepraszam, że wylewam kiepski stan, wiem, ze nie wiadomo w sumie co powiedzieć i dlatego nie oczekuję tego.

Dziś odnajdę zeszyt w którym pracowałam z LifeSkillsAcademy.
Może tchnie we mnie energię, moc marzeń, wiatr w żagle i ruszę z miejsca.
Może działają już na mnie święta, które spędzę w towarzystwie siostry i mamy i ich rodzin.... może.

http://www.nazdrowie.pl/artykul/psyc...erapia-ziolowa

Klubik

Patri, rozumiem Cię.
U mnie jest tragicznie. Wyszłam dziś na piwo z kuzynką, zawsze gdy trochę wypiję i wracam do pustego mieszkania jest mi tak okropnie smutno.... W ogóle czuję jakbym była na autopilocie. Egzystuję, bo muszę. Chciałam iść jutro na koncert - nie mam z kim, a sama się boję. Fajnie było zatopić się w ulubionych dźwiękach. Koleżanki robią babską posiadówkę, ale ja totalnie nie mam ochoty się z nimi bawić. Najlepiej jest mi samej. I tak mi przykro, że go nie ma obok mnie. Niby mamy kontakt jakiś, ale chyba nigdy do siebie nie wrócimy. Ja postanowiłam, że zacisnę zęby i się nie złamię, nie będę się prosić, użalać, choć serce mi pęka. I jutro nawet złamanego kwiatka nie dostanę. Nie mam dla kogo być kobietą. Choć dla exTŻ chyba też nie byłam, ciągle tylko praca i praca...

Cytat:
Napisane przez common Pokaż wiadomość
Cześć, z ogromną przykrością stwierdzam, że muszę się tu przyłączyć. W ogóle nie mogę sobie poradzić ze swoim lenistwem. Katastrofa totalna, mam masę wolnego czasu, bo musiałam na rok przerwać studia, a w ogóle nie potrafię tego czasu sensownie wykorzystać. Mam poczucie winy i na tym się kończy.

Zaczynam pracę z kalendarzem i wpisywanie wszytskich bardziej i mniej istotnych planów dnia. Czuję motywację, mam nadzieję że nie umrze śmiercia naturalną jak to zawsze u mnie bywa w przeciągu kilku godzin.

Pozdrawiam
Witaj w naszym gronie
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-08, 02:08   #3068
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

.
common, cześć!


Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Co do kwestii przyswajania wiedzy-rozwiązywania zadań, może trzeba się rozćwiczyć po prostu... a może udałoby Ci się znaleźć grupę do pracy? Mi np. bardzo brakuje pracy grupowej...
Próbuję. Parę razy poprosiłam kolegów z grupy o pomoc. Czego nie dało się zrobić od razu, poobiecywali wysłać i na razie cisza, ale jestem dobrej myśli.

Dziś pokusa nie pojawienia się na Uczelni była tak silna, że nie wiem, jakim cudem trafiłam na zajęcia. Zła wiadomość jest taka, że trochę mało czasu poświęciłam na matematykę i wejściówka okazała się porażką. Jeszcze gorsze jest to, że zjadła mnie panika. Między zajęciami liczyłam projekt. Na jednym z trudniejszych dla mnie przedmiotów zastosowałam technikę "krótkiej przerwy na partyzanckie czytanie wizażu" zamiast się dołować, że coś nie wychodzi. Radzę sobie jak mogę.


Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Musi coś być globalnego dziewczyny. Już któryś raz rozwalamy się wszystkie razem. Ogólny nastrój dołowy. Może fazy księżyca? Trzeba by przyuważyć i przyłapać winowajcę spadku nastrojów.
Na zajęciach dzisiaj mieliśmy fajne animowane wykresy różnych zjawisk wpływających na naszą planetę i też mi przeszło przez myśl, że gdyby tak znaleźć zależność, zamodelować i wiedzieć...


Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
W tej "śpiącości", braku koncentracji, zmęczeniu widzę chyba wspólny mianownik w postaci - być może strachu albo niewiary w siebie albo niechęci do zadań które przed Tobą stoją? Bo mam wrażenie, że gdybyś miała zagospodarować sobie dzień po swojemu, zaplanować jakiś tajemniczy spacer po lesie, ugotowanie obiadu i poukładanie czegoś w domu, to ta senność i brak koncentracji od razu by się ulotniły Kilka postów wyżej Patri super opisała jak pracować nad skupieniem, koniecznie przeczytaj. Wydaje mi się, że jak już wejdziesz w rytm studiów i się na nowo przyzwyczaisz, to wszystkie te niedobre objawy znikną
Jest coś na rzeczy, tak, wiem. Bardzo trafna obserwacja.

Własne plany też sobie utrudniam, żeby nie było. Najświeższy przykład z odpoczynkowego wyjazdu: po przyjeździe miał być spacer po starówce, następnego dnia całodzienna wycieczka, jeden dzień do dyspozycji bez konkretnych planów i dzień powrotowy w trochę większym gronie. Pierwszego dnia "byliśmy zmęczeni podróżą", a TŻ znalazł telewizor na pół ściany w salonie. Nocny maraton filmowy trzeba było odespać, więc drugiego dnia zmieściła się tylko starówka (i znowu TV ). Trzeciego ruszyliśmy dupska i zrobiliśmy niezły przebieg (30km ), ale nie było już rezerwy i musieliśmy się ostatniego dnia zbierać z powrotem w przyspieszonym tempie. Na szczęście starczyło czasu na podskoczenie samochodem do wieży widokowej i obiad na mieście we czwórkę.



Po powrocie z zajęć w domu zastałam czekający na mnie wiosenny katalog Peruvian Connection. Mmmmm. Jak już będę bogata, będę u nich zamawiać całe kolekcje ubrań (oczywiście w kolorach cool summer ). Filozofia marki bardzo do mnie przemawia.



Zrobione dziś:
* zmywanie
* odżywka na włosy
* opracowanie rozdziału z Mat
* 3 etap projektu 1 z PPiD
* jasne pranie
* wysyłanie koleżance materiałów
* czyszczenie filtra
* składanie ciuchów
* ciemne pranie
* sprzątanie w kuchni
* rozliczenie finansowe
* planowanie - konferencja naukowa
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-08, 08:31   #3069
common
Raczkowanie
 
Avatar common
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Witam wszystkich ) trochę dziwnie się czuję tak stale kontralując co robię. Cały czas powtarzanie w głowie ' muszę coś zrobić, ale to za chwile i wiedy NIE, zrób to TERAZ !' jak w czeskim filmie !
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
common jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-08, 08:44   #3070
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć piątkowo!
Mój tydzień pracy skończy się jutro o 20. Wczoraj siedziałam do północy, a koleżanka, z którą pracuję, jeszcze o 4 przesyłała mi pliki.
Wygląda jednak na to, że na dziś, jesteśmy wyrobione.
Teraz ogarnianie innych spraw na dziś i jutro, które jakoś zniknęły w niebycie...
W niedzielę robię reset. Kawa z koleżanką, a później zakupy ciuchowe (sukienki!!!), spacer, kino i dobre jedzenie... Ciekawe, czy się uda

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Aaa, zapomniałam powiedzieć, że zachęcona po rozmowie z Tobą o Bondach też dołączyłam do oglądania serii. Tzn. na razie tylko jeden, ale to chyba nie koniec. Podobało mi się, oprócz tego co opowiadałaś to piękne widoki, moda damska z lat 70-tych też była atrakcją.

A co do republiki, decyduje większość, nie zawsze ta najroztropniejsza..
Ubrania są naprawdę świetne, postanawiałam już kilka razy, że wydrukuję sobie kilka sukienek i zlecę szycie

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Mam dwunocne doświadczenie jako umarlak i mówię z pełnym przekonaniem - SŁYSZĄ

W sumie kto powiedział, że ambicja to coś dobrego? Zresztą wszystko może być ambicją, chociażby to, żeby nie mieć żadnych ambicji. Albo żeby przeżyć życie spokojnie, nie stresując się, najadając i wysypiając...
Na studiach często słuchałam "Ambicji" T. Love....
Ten konstrukt jest bardzo zdradliwy... szczególnie, jeśli jest często werbalizowany, deklarowany... jakieś żałosne i smutne mi się to wydaje... czarowanie rzeczywistości... Jak większość właściwości, bardziej jest wiarygodny jako cichy stymulator, jak pisze Nebulka.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Chyba rozumiem o co Ci chodzi i wiem, jakie to potrafi być męczące - mam tak praktycznie z każdą godziną którą mam wolną. Przygotowywać zajęcia? Wyspać się? Zadbać o tzw. urodę? Poodpisywać na zaległe maile? Efekt jest taki, że albo nic nie robię, albo wybieram coś i robię, ale dalej jestem niezadowolona z efektu, no bo przecież i tak nie zrobiłam wszystkiego
No właśnie
Wydaje mi się, że można nad tym popracować... zamierzam to zrobić

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Jak Ci się podoba "Rozmowa...."? To jedna z trzech moich ulubionych książek Llosy, obok "Święta kozła" i "Miasta i psów" Ale kilka innych zaczęłam i nie chciało mi się kończyć... nierówny bardzo on jest.
Bardzo mi się podobała!!! Jest genialna, uwielbiam takie konstrukcje narracyjne, które wymagają czujności, aktywizowania pamięci, wymuszają postawę tropiciela... Poza tym nazwa Miraflores pięknie mi dźwięczy i wyobrażam sobie taką Limę lat 50-tych jako coś zjawiskowego (zresztą fajnie też o Miraflores pisał w "Szelmostwach..."), choć kontekst społeczno-polityczny jednak studzi uczucia...
Treściowo "Katedra" jest tak wypakowana, że poczułam cieleśnie, jakby coś mi się skończyło, gdy już przeczytałam... Bardzo się też dzięki niej zainteresowałam Peru i generalnie ciągle jeszcze ją przetrawiam.
A w ogóle zaczynałam czytać "Katedrę" kilka razy wcześniej, dwa razy w liceum... i nie mogłam przebrnąć. Zresztą tak jak "Grę w klasy", której zresztą do dziś nie skończyłam mimo kilkunastu prób, mniej lub bardziej zaawansowanych...
Niczego więcej oprócz "Szelmostw" nie czytałam, ale na pewno będę


Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
!!!
Emi - o to, to... Woz zaprzegniety w dwa rumaki, z ktorych kazdy ciagnie w inna strone. W konsekwencji woz stoi w miejscu, albo jest narazony na ciagla szarpanine.
Jedna z moich wewnetrznych bijatyk dotyczy np. posiadania dziecka. Niby ciezko mi wyobrazic sobie zycie bez potomstwa, ale z drugiej strony nie potrafie sobie wyobrazic macierzynstwa predzej niz za kolejnych...30 lat? Nie potrafie podjac decyzji i juz. Takie zawieszenie w prozni powoduje, ze wszystko robione jest na pol gwizdka - bo nie moge zaplanowac ani macierzynstwa ani kariery...

P.S. Myslalam o Tobie wczoraj - po raz pierwszy w zyciu widzialam film "Karmel" .

Jak Ci się podobał film?

Z dzieckiem trochę też tak mam. Swoją drogą po prostu nie czuję tematu, ale zegar tyka. Kariera? Mam wrażenie, że nigdy nie uda mi się domknąć etapu, po którym myślę, że mogłam zluzować i wejść w nową rolę rodzinną...

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
.

Próbuję. Parę razy poprosiłam kolegów z grupy o pomoc. Czego nie dało się zrobić od razu, poobiecywali wysłać i na razie cisza, ale jestem dobrej myśli.

Dziś pokusa nie pojawienia się na Uczelni była tak silna, że nie wiem, jakim cudem trafiłam na zajęcia. Zła wiadomość jest taka, że trochę mało czasu poświęciłam na matematykę i wejściówka okazała się porażką. Jeszcze gorsze jest to, że zjadła mnie panika. Między zajęciami liczyłam projekt. Na jednym z trudniejszych dla mnie przedmiotów zastosowałam technikę "krótkiej przerwy na partyzanckie czytanie wizażu" zamiast się dołować, że coś nie wychodzi. Radzę sobie jak mogę.



Własne plany też sobie utrudniam, żeby nie było. Najświeższy przykład z odpoczynkowego wyjazdu: po przyjeździe miał być spacer po starówce, następnego dnia całodzienna wycieczka, jeden dzień do dyspozycji bez konkretnych planów i dzień powrotowy w trochę większym gronie. Pierwszego dnia "byliśmy zmęczeni podróżą", a TŻ znalazł telewizor na pół ściany w salonie. Nocny maraton filmowy trzeba było odespać, więc drugiego dnia zmieściła się tylko starówka (i znowu TV ). Trzeciego ruszyliśmy dupska i zrobiliśmy niezły przebieg (30km ), ale nie było już rezerwy i musieliśmy się ostatniego dnia zbierać z powrotem w przyspieszonym tempie. Na szczęście starczyło czasu na podskoczenie samochodem do wieży widokowej i obiad na mieście we czwórkę.


Walczysz, walczysz super.
A co do odpoczynku, to coś jest dziwnego w potrzebie "słusznego" wypełniania czasu - dużo osób tak ma (ja!, Tygrys chyba też ). Dziwna tą pętla...

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2013-03-08 o 08:46
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-08, 09:14   #3071
grey_cat
Raczkowanie
 
Avatar grey_cat
 
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 183
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
To ja...przytulam
I powiem Ci, że też mnie denerwuje moja słabość - bo uważam, że jestem słaba. Za szybko się poddaję, za mało we mnie zawziętości, za mało wytrzymałości. Ledwie jedna rzecz jest nie taka jak powinna, a już się sypie wszystko, humor siada na tydzień cały i tak w kółko Gdzie tu waleczność? No ni ma Dlatego wiem jak to może denerwować.
Czuje sie dokladnie tak samo...

Bylam na nurkowaniu w poniedzialek (dopiero w basenie, przed Gwiazdka zdalam teorie, a teraz kilka sesji praktycznych... Potem bede nurkowac w Egipcie w czerwcu). Ostatnio czuje sie troche jak robot - ucze sie, pracuje, chodze na uczelnie. Wczoraj wyszlam ze znajomymi z nurkowania do pubu - chociaz mialam ogromna ochote zostac w domu i ogladac sitcomy, wiec jednak sukces. Milego dnia
grey_cat jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-08, 09:56   #3072
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
W niedzielę robię reset. Kawa z koleżanką, a później zakupy ciuchowe (sukienki!!!), spacer, kino i dobre jedzenie... Ciekawe, czy się uda
brzmi super az mozna pozazdroscic... oby wypaliło no i jak zakupisz kiecki pokaz sie koniecznie w klubie
ja musze pomyślec o butach,marzą mi sie koturny
chciałąm już wiosenna garderobe zacząc kompletowac...bym się pośpieszyła
Spełnienia wszystkich marzeń, zadowolenia z siebie, radości życiowej i aby każdy kolejny dzień był Dniem Kobiet życzę Wam .... wspaniałe, niepowtarzalne Panie!
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-08, 11:18   #3073
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Witam wszystkie.
Duzo sil z okazji Dnia Kobiet
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-08, 14:03   #3074
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć.
Śnił mi się piękny chłopak, wiem, że "piękny" do rodu męskiego się nie używa, ale on był po prostu wspaniały. Miał bardzo ładną twarz (i pewnie całą resztę), był mądry, rozsądny, pomysłowy, opanowany, pociągający, komplementujący, zainteresowany - no ideał. Zaprosiłam go do domu, siedział z jego mamą (i moją ciocią :/ ) w dużym pokoju, po 2 godzinach przyniosłam im herbatę, dopiero po 2 godzinach, bo moi rodzice się kłócili, a ja się tego tak bardzo wstydziłam. Pomyślałam - no teraz sobie o mnie pomyśli, że z takiej rodziny jestem...
Ale on reagował bardzo dyplomatycznie, ze zrozumieniem, z opanowaniem... i wtedy ja... zaczęłam czuć zagrożenie z nim związane... schowałam mój zachwyt i zaczęłam węszyć - każdy człowiek ma wady, a on... nie? Pewnie wyjdzie z niego druga twarz za jakiś czas, im wczesniej ją znajdę tym lepiej...

A później śniłam się sama sobie zwinięta w kłębuszek, w jakiejś bańce i że szamoczę się strasznie tam w tej bańce. Że walczyłam o zauwazenie mnie, ale nie wywalczyłam tego i za każdą porażką wycofywałam się do tej bańki i miałam pretensje to do siebie, to do świata, że jestem za słaba, że nie da rady, że to wszystko po nic, że muszę żyć i muszę walczyć, ale ciągle jestem tą przegraną i już nie mam sił ani ochoty próbować, ale jednak muszę, bo drogę odwrotu ostatecznego sama uznałam za odciętą.

A później pobudka. Wczoraj wzięłam valerin max - kozłek lekarski, może zadziałał. Dziś czuję się troszkę lepiej. Jestem po rozmowie z TŻ, i wczoraj i dziś, znów kwestia pieniędzy, oczekiwań, partnerstwa, szkoda słów. Jest ok, rozmawiamy ze sobą, a ta rozmowa była znów stwierdzeniem faktu, ze jest jak było i żyję sobie niczym księżniczka. Że on chciałby mieć życie takie jak ja.

Jestem dzieckiem, dużym dzieckiem, kiepsko widzę swoje przyszłe życie.
Tak jakoś. Marzenia są w stanie porwać mój umysł, ale to jest energia nowości, tylko chwila, a później znów jestem w punkcie wyjścia, tam gdzie byłam. Umysł pofrunął i wrócił, ciało się nie ruszyło z miejsca.

Na terapię chodzę ponad rok? Czy coś się zmieniło pyta TŻ? Na zewnątrz nic. w srodku - wiecej zroumienia tego dlaczego jest jak jest. Moze o rente powinnam się starać. Brak akceptacji innych osób jest dźwignią zapadni. Rozmawiałam wczoraj z moim kolegą. Trochę rzucil światła i interpretacji sytuacji z wieczora "zębowo-dentystycznego".

No więc dziś oddycham swobodniej, właśnie zaczynam korki, za chwilę przyjdzie ciocia na kawę - ta ze snu -później z młodą angielski a póxniej dentysta. I wieczór.

Miłego dnia. Pa!
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-08, 23:21   #3075
common
Raczkowanie
 
Avatar common
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć.

Masakra jednym słowem, tyle rzeczy zaplanowałam na dziś, że oczywiście kilka juz mi się nie udało zrobić, a i odpoczynku za bardzo nie przemyślałam. Musze teraz sobie jakoś z głową zaplanowac kolejny dzięń i zadania do zrobienia, bo inaczej popadnę w depresję, że miałam tyyyyyyle zrobić, a nadal jestem gdzieś daleko, daleko od celu.

Na pn muszę przetłumaczyć jeden tekst, dostałam dzisiaj wiadomość. Kiedy ja to zrobię. Popadam w straszną panikę. Też tak macie? U mnie to troche paranoja.

Wypisałam sobie te 100 celów z linka w pierwszym poście i mam zamiar przebrnąć 30 dni zmian, ale czuje się tym na razie przytłoczona. Tak trochę dwubiegunowo. Z jednej strony się cieszę, że cos mi się udało zrealizowac wg planu, a z drugiej jestem bardzo zawiedziona tym co się nie udało. Męczy mnie to. Strasznie, strasznie, strasznie.

Jak mądrze zarządzać czasem ?
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
common jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 13:52   #3076
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez common Pokaż wiadomość
Cześć.

Masakra jednym słowem, tyle rzeczy zaplanowałam na dziś, że oczywiście kilka juz mi się nie udało zrobić, a i odpoczynku za bardzo nie przemyślałam. Musze teraz sobie jakoś z głową zaplanowac kolejny dzięń i zadania do zrobienia, bo inaczej popadnę w depresję, że miałam tyyyyyyle zrobić, a nadal jestem gdzieś daleko, daleko od celu.

Na pn muszę przetłumaczyć jeden tekst, dostałam dzisiaj wiadomość. Kiedy ja to zrobię. Popadam w straszną panikę. Też tak macie? U mnie to troche paranoja.

Wypisałam sobie te 100 celów z linka w pierwszym poście i mam zamiar przebrnąć 30 dni zmian, ale czuje się tym na razie przytłoczona. Tak trochę dwubiegunowo. Z jednej strony się cieszę, że cos mi się udało zrealizowac wg planu, a z drugiej jestem bardzo zawiedziona tym co się nie udało. Męczy mnie to. Strasznie, strasznie, strasznie.

Jak mądrze zarządzać czasem ?
Słuchaj, mam w 100% to samo co Ty.

Nie moge teraz się rozpisać, bo dziecko siedzi przed kompem, ale później może - i też chcę ponownie zrobić 30 dni zmian, moze razem zaczniemy?
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 14:30   #3077
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć!
jakoś tak w tym nowym roku- i za oknem szaroburo - i w życiu szaroburo.
coraz łatwiej dopuszczam do świadomości zmartwienia, obawy, lęki.
Może to tylko mój filtr odbioru, ale mam wrażenie, że na wątku też taki klimat dominuje?

czyżby to był po prostu rekordowy tej zimy BRAK SŁOŃCA?
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 14:45   #3078
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Słuchaj, mam w 100% to samo co Ty.

Nie moge teraz się rozpisać, bo dziecko siedzi przed kompem, ale później może - i też chcę ponownie zrobić 30 dni zmian, moze razem zaczniemy?
Rob koniecznie 30 dni! Zauwazylam, ze bardzo fanie na Ciebie to wplywalo, brakuje mi Twoich opisow w podpisie ! Moim zdaniem , dopoki nie nauczysz sie sprawnie poslugiwac swoim wlasnym wewnetrznym kompasem, to wlasnie te sztywne ramy tego programu moga uchronic Cie od powrotu do marazmu . Z reszta mysle, ze znajdzie sie kilka innych osob tutaj, dla ktorych jest to genialne wyjscie.
Nie umiem znalezc powodu, dla ktorego ja nie wyszlam poza pierwszy tydzien , choc nawet i tego nie pociagnelam do konca. Dowod jest w stopce - schowek ciagle wola o pomste do nieba a pomieszczenia, ktore udalo mi sie wysprzatac powoli domagaja sie nowej akcji .
No coz, ciesze sie tym, ze przynajmniej sobie tego jakos specjalnie nie wyrzucam. Postanowilam sobie ogolnie niczego wiecej nie miec za zle - takie bylo moje postanowienie noworoczne - chce przezyc Rok Bycia Dla Siebie Dobra. Z wszelkimi tego konsekwencjami - czyli kalkuluje w koszta to, czego tu najbardziej sie chyba boimy - ze bede sama siebie uwazala za lepsza, niz jestem w rzeczywistosci. Ze obiektywnie moge byc uwazana ze glupia, brzydka i nieciekawa, choc sama bede sie uwazala za madra, ladna i interesujaca. Jednak - ryzykuje i jest to akt desperacji. Nie mam juz wiecej sil na to, zeby sama siebie traktowac jak ostatnie scierwo bo skonczy sie to skokiem z dziesiatego pietra.
Wracajac jednak do 30 dni - sama nie wiem, co mnie do nich zniecheca, chyba z jednej strony to, ze albo trzeba sie zmiescic w tym tygodniu, albo znowuz przezywa sie neverending story... Zobacze, moze zmodyfikuje sobie program tak, zeby mi pasowal, wtedy oczywiscie przylacze sie do walki. Poki co i tak jestem nadal zbyt chora, zeby snuc jakies wielkie plany, pewnie jak porzednie wyzdrowieje to wstapi we mnie nowa energia.

---------- Dopisano o 14:45 ---------- Poprzedni post napisano o 14:34 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość


Jak Ci się podobał film?

Z dzieckiem trochę też tak mam. Swoją drogą po prostu nie czuję tematu, ale zegar tyka. Kariera? Mam wrażenie, że nigdy nie uda mi się domknąć etapu, po którym myślę, że mogłam zluzować i wejść w nową rolę rodzinną....
Film mi sie podobal, z reszta ja bardzo lubie filmy dla kobiet/o kobietach, od razu tez zauwazylam podobienstwo do filmow Almodovara. Zaskoczylo mnie, ze akcja filmu rozgrywa sie akurat w Libanie, bardzo fajny byl ten orientalny smaczek. Przyznam, ze gdyby nie Twoj avatar to prawdopodobnie nigdy nie natknelabym sie na ten film, moja reakcja na zapowiedz w tv: "Oooo, Emilka"

Co do dzieci, rodziny - temat ponownie zostaje wmieciony pod dywan - nie mam sily sie z nim zmierzyc i tyle...

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Cześć!
jakoś tak w tym nowym roku- i za oknem szaroburo - i w życiu szaroburo.
coraz łatwiej dopuszczam do świadomości zmartwienia, obawy, lęki.
Może to tylko mój filtr odbioru, ale mam wrażenie, że na wątku też taki klimat dominuje?

czyżby to był po prostu rekordowy tej zimy BRAK SŁOŃCA?
Mnie ten brak dal sie okrutnie we znaki, chlone doslownie kazdy promyk przedzierajacy sie przez te koszmarne chmurzyska...
__________________


Be the change you want to see in the world!

Edytowane przez Konwalia11
Czas edycji: 2013-03-09 o 14:48
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 15:06   #3079
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Patri a ja w tamtym tyg miałam sen, że mają mnie wybrać miss w pracy i to było dla mnie takie oczywiste, no bo jestem taaaka ładna fajny sen.....

a dziś śniłam, że płaczę nad grobem i strasznie dużo przeżywałam niepokoju o rodzinę. humor po obudzeniu - jak mgła za oknem....

common, witaj!
kusicie z tymi 30 days, ale ja już "WIEM" że nie znajdę czasu na solidne zrobienie...
to może zrobię "symbolicznie"? każdego dnia wyrzucę jedną rzecz; uprzątnę mały kawałeczek, jedną teczkę, koszyczek (deklarować szufladę, to może być za dużo).
Od poniedziałku?
mam swoje zdanie (nie zawsze pochlebne) na temat bloga, czy autoprezentacji Edyty, ale wartość tygodni wyrzucania i próbowania nowego (tyle tylko zrobiłam) widzę i doceniam, a właśnie dzięki jej blogowi pomysł znam.

Inga, myślę, że masz rację z tą odpowiedzialnością (kojarzy mi się też podejście w "cudzie uważności" - wchodzić w daną chwilę, sytuację, zadanie w całości- w pracy stosuję - zaciskam zęby, nakręcam energię, idę, robię swoje - kończę zadowolona ale w domu i z rodziną mam z tym problem... )
brakuje mi materiału (Patri, Ty tak pisałaś) na całe moje życie...

---------- Dopisano o 15:06 ---------- Poprzedni post napisano o 14:53 ----------

Konwalio trochę mnie przeraża,ale i kusi Twoje podejście... być dla siebie dobrą, hm...
to może zacznę od strony "zewnętrznej" - będę myśleć o sobie, że jestem ładna

A jednak! wiosnę powolutku wyczuwam, a razem z nia i potrzebę zrzucenia skorupy - u mnie się to wyrazi zmianą zimowej kurtki (za duża, bo kupiona tamtej zimy, czyli 14 kg temu i "babciowa", ale w niej chodzę, bo rozsądek mówił, że skoro niemal nówka, to "się przemęczę" - zresztą po schudnieciu zainwestowałam dużo wg mnie kasy w ubrania) na escandelkę - kolorek bordo/śliwka, krój podobny jak pierwsza w linku (upiornym zresztą - manekin i las??!!!)
http://archiwumallegro.com.pl/kurtka...331332485.html
I to jest moje szaleństwo wiosenne.

Emilko
Ty jutro na zakupy, prawda? masz jakieś plany, typy?

Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2013-03-09 o 15:08
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 15:10   #3080
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Rob koniecznie 30 dni! Zauwazylam, ze bardzo fanie na Ciebie to wplywalo, brakuje mi Twoich opisow w podpisie ! Moim zdaniem , dopoki nie nauczysz sie sprawnie poslugiwac swoim wlasnym wewnetrznym kompasem, to wlasnie te sztywne ramy tego programu moga uchronic Cie od powrotu do marazmu . Z reszta mysle, ze znajdzie sie kilka innych osob tutaj, dla ktorych jest to genialne wyjscie.
Nie umiem znalezc powodu, dla ktorego ja nie wyszlam poza pierwszy tydzien , choc nawet i tego nie pociagnelam do konca. Dowod jest w stopce - schowek ciagle wola o pomste do nieba a pomieszczenia, ktore udalo mi sie wysprzatac powoli domagaja sie nowej akcji .
No coz, ciesze sie tym, ze przynajmniej sobie tego jakos specjalnie nie wyrzucam. Postanowilam sobie ogolnie niczego wiecej nie miec za zle - takie bylo moje postanowienie noworoczne - chce przezyc Rok Bycia Dla Siebie Dobra. Z wszelkimi tego konsekwencjami - czyli kalkuluje w koszta to, czego tu najbardziej sie chyba boimy - ze bede sama siebie uwazala za lepsza, niz jestem w rzeczywistosci. Ze obiektywnie moge byc uwazana ze glupia, brzydka i nieciekawa, choc sama bede sie uwazala za madra, ladna i interesujaca. Jednak - ryzykuje i jest to akt desperacji. Nie mam juz wiecej sil na to, zeby sama siebie traktowac jak ostatnie scierwo bo skonczy sie to skokiem z dziesiatego pietra.
Wracajac jednak do 30 dni - sama nie wiem, co mnie do nich zniecheca, chyba z jednej strony to, ze albo trzeba sie zmiescic w tym tygodniu, albo znowuz przezywa sie neverending story... Zobacze, moze zmodyfikuje sobie program tak, zeby mi pasowal, wtedy oczywiscie przylacze sie do walki. Poki co i tak jestem nadal zbyt chora, zeby snuc jakies wielkie plany, pewnie jak porzednie wyzdrowieje to wstapi we mnie nowa energia.
Konwalia, bardzo trafiasz do mnie tym jak i co piszesz.
Bardzo bardzo bardzo do mnie trafia, ja też nie mam już siły.

Życzę zdrowia i energii!

Mam pierwszy dzień ogarniania się...
Wczoraj do nocy posiedziałam grzebiac w kalendarzach i robiąc plan na dziś.
Widzę jak bardzo mnie przytłaczają proste rzeczy typu zmycie naczyń.
Wydaje mi się to tak niewdziecznym zadaniem, że szukam w głowie innych, ale kazde następne znalezione też jest niewdzięczne - rezultatem jest ucieczka w sen i depresja.

Ale nie poddaję się, zaczynam od nowa.

Wstałam około 9, wyszłam po zakupy na śniadanie! Zrobiłam dziecku naleśnik, bo to jedyne co je. Zmyłam gary, jest 15. Co, mam stanąć przy obiedzie? A potem gary, kolacja i koniec dnia? A gdzie ja w tym wszystkim?

Pokłóciłam się z TŻ o listki laurowe, które zostają w zlewie po jego zmywaniu jego talerzy( a zmywa, żeby miał argument, że on po sobie zmywa, więc ja po nim nie sprzątam...), mówiłam, ze przeszkadza mi to, ze nie kończy mycia, tylko takie coś zostawia dla mnie. Klasyczny argument, że to przecież nie jest ciezko wyjąć i wrzucić do kosza. No ja mogę, on nie? Robię wielki problem. Co? To jest mała rzecz, na którą zwracam uwagę, bo przeszkadza mi. "Twój światopogląd jest totalnie oderwany od rzeczywistości" (cios ponizej pasa, co ma do tego mój światopogląd?) "Teraz wykupię pół roku sesji u psycholog i bede rozmawiał o lisciach bobkowych" A ja tylko zwróciłam uwagę, że nie lubię babrać się w resztkach ze zlewu... nie wolno mi odezwać się, nie może mi takie coś przeszkadzać? Bo co, bo jestem nienormalna, inna niż inni, bo chodze do psychologa? Za taką broń trzeba siegać przy rozmowie?

Miałam do wyboru albo ponownie się załamać, albo nie wiem, wzruszyć ramionami i liczyć na to, że foch mu przejdzie i nie będzie mnie raczył zdaniami na temat bezsensowności tego związku i tego ze po co to ciągnąć.
Z powodu durnych listków bobkowych........

Pisze tutaj (i kopia w blogu), ale tak naprawde nie wiem co myśleć, widzial przeciez moje ostatnie ciężkie dwa tygodnie. Wyłażę z bagna ponownie, a on nie ułatwia mi tego, bieżący konflikt jest w stanie rozwalić ten zwiazek w drobny mak - listki bobkowe prowadzą do katastrofy - tak rozmawia się z moim "partnerem"....

To się nasłuchałam prawd o sobie.... Wspierający mężczyzna w życiu kobiety.......

Moje dziecko następne - leci do mnie z ryjem, że ktoś otworzył okno w łazience i jest tam zimno, zamiast przyjść i poprosić po ludzku o zamknięcie okna, co ja jestem winna otwartemu oknu? Szału dostaję.

I wtedy myślę, że ja naprawdę jestem z innej planety...

Dziecko śpi, TŻ się położył, ja...? próbuję się nie rozlecieć.

Wczoraj:
-Byłam obejrzeć nową szkołę dla dziecka.
-Byłam z dzieckiem na angielskim.
-Byłam z dzieckiem u dentysty.

Plan na dziś:
-Wydrukować podanie do klasy "0"
-Zrobić babski wieczór z Julką.
-Przygotować coś na Dzień Mężczyzny.
-Wpłacić pieniądze do wpłatomatu.
-Zapłacić za przedszkole
-Posprzątać w szafie z ubraniami
-ufarbować włosy
-Wybrać z Julką utwory, których będziemy słuchać na babskim wieczorze.
-Kupić magnez,
-Kupić vit.D.
-Kupić wodę mineralną.
-Pomysł (zakupy) na obiad.
-Zrobić złożenie pudełka w SW.
-Upiec szarlotkę.

Dużo. Jak ja to ogarnę?

Wydaje mi się, że dojrzałam do wypróbowania Matrycy Eisenhowera - ważne-nieważne, pilne-niepilne.
Pierwsza z brzegu instrukcja (jeszcze nie oglądałam, bo pamiętam z warsztatów o ME):
http://www.youtube.com/watch?v=Y-bK3Tj6XEY

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2013-03-09 o 15:29
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 15:29   #3081
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Przyszłam na wątek w nastroju smętnym, a jak tak siedzę, myślę i odpisuje Wam, to mi się jakieś trybiki rozkręcają w łepetynie. efekt:

myślę, że
CZAS NA ZMIANY.
w podejściu do codzienności,
w wyglądzie zewnętrznym,
w ładzie (bałaganie) wewnętrznym.

Dość - powiedział dzik wyłażąc z piwnicy
/weszłam do niej w styczniu, kto wie, to pamięta "przygody dzika w pracy" - naprawdę mnie złamała ta sytuacja/
My wszystkie mamy na koncie sukcesy, chwile dużej radości, satysfakcji z dokonanych przez siebie rzeczy, albo z poczucia, że coś się udało, szczęśliwie fuksło. Mamy za sobą też i ZMIANY na lepsze.
Dlaczego by nie można tego powtórzyć?

A teraz pora żreć żabę, czyli dłubać wielgachne zadanie do pracy. a że czas na zmiany to dałam ikonkę taką, a nie walenie w mur.

---------- Dopisano o 15:29 ---------- Poprzedni post napisano o 15:23 ----------

Patri, zostawia po prostu listek laurowy potrzebny na przykrycie jego męskości
a poza tym opad cycków i wszystkiego. ciosy poniżej pasa, znasz to do bólu.
NIE DAJ SIĘ ZŁAMAĆ
przekuj rozdrażnienie w coś dobrego.

Przepraszam, że nie doniosę się do wiekszości problemów i postów.
Wszystkim chorobującym - zdrowia
wsystkim walczącym - sił (żywiec przytulam)

Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2013-03-09 o 15:31
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 15:40   #3082
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
myślę, że
CZAS NA ZMIANY.
w podejściu do codzienności,
w wyglądzie zewnętrznym,
w ładzie (bałaganie) wewnętrznym.

Dość - powiedział dzik wyłażąc z piwnicy
/weszłam do niej w styczniu, kto wie, to pamięta "przygody dzika w pracy" - naprawdę mnie złamała ta sytuacja/
My wszystkie mamy na koncie sukcesy, chwile dużej radości, satysfakcji z dokonanych przez siebie rzeczy, albo z poczucia, że coś się udało, szczęśliwie fuksło. Mamy za sobą też i ZMIANY na lepsze.
Dlaczego by nie można tego powtórzyć?

A teraz pora żreć żabę, czyli dłubać wielgachne zadanie do pracy. a że czas na zmiany to dałam ikonkę taką, a nie walenie w mur.
Nie wiem ile można, ale cóż innego pozostało?
Zgadzam się z Tobą Aper.
Ponownie Czas na Zmiany.
Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Patri, zostawia po prostu listek laurowy potrzebny na przykrycie jego męskości
a poza tym opad cycków i wszystkiego. ciosy poniżej pasa, znasz to do bólu.
NIE DAJ SIĘ ZŁAMAĆ
przekuj rozdrażnienie w coś dobrego.
Dosłownie. Opad cycków i wszystkiego.
Próbuję nie dać wybić się z własnej drogi - planów na dziś, niestabilnej na razie równowagi.
Hell is to loose your mind!
Próbuję not to loose my mind.
Idę zafarbować włosy, a na czas farbowania się zobaczy co bedę robić.
Do sklikania.
Pa kochane.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 16:24   #3083
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

ściągnijcie sobie ebook Maksimum Osiągnięć - Brian Tracy -(w formie ksiazki tez jest), z chomika chociazby :P moze sobie leciec w tle, jest tam kupa fajnych rzeczy na start do zmian...

najbardziej do mnie trafił fragment o frustracji biorącej się z poczucia panowania nad życiem/sobą...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 19:00   #3084
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
ściągnijcie sobie ebook Maksimum Osiągnięć - Brian Tracy -(w formie ksiazki tez jest), z chomika chociazby :P moze sobie leciec w tle, jest tam kupa fajnych rzeczy na start do zmian...

najbardziej do mnie trafił fragment o frustracji biorącej się z poczucia panowania nad życiem/sobą...
OK.
Właśnie ściągnęłam "Nietykalni" - to będzie mój film do wałkowania w najbliższej przyszłości. Tak myślę.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-09, 23:53   #3085
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez grey_cat Pokaż wiadomość
Bylam na nurkowaniu w poniedzialek (dopiero w basenie, przed Gwiazdka zdalam teorie, a teraz kilka sesji praktycznych... Potem bede nurkowac w Egipcie w czerwcu).
Super Skąd wzięłaś pomysł, żeby się tym zajmować?

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Cześć.
Śnił mi się piękny chłopak, wiem, że "piękny" do rodu męskiego się nie używa, ale on był po prostu wspaniały. Miał bardzo ładną twarz (i pewnie całą resztę), był mądry, rozsądny, pomysłowy, opanowany, pociągający, komplementujący, zainteresowany - no ideał. Zaprosiłam go do domu, siedział z jego mamą (i moją ciocią :/ ) w dużym pokoju, po 2 godzinach przyniosłam im herbatę, dopiero po 2 godzinach, bo moi rodzice się kłócili, a ja się tego tak bardzo wstydziłam. Pomyślałam - no teraz sobie o mnie pomyśli, że z takiej rodziny jestem...
Ale on reagował bardzo dyplomatycznie, ze zrozumieniem, z opanowaniem... i wtedy ja... zaczęłam czuć zagrożenie z nim związane... schowałam mój zachwyt i zaczęłam węszyć - każdy człowiek ma wady, a on... nie? Pewnie wyjdzie z niego druga twarz za jakiś czas, im wczesniej ją znajdę tym lepiej...

A później śniłam się sama sobie zwinięta w kłębuszek, w jakiejś bańce i że szamoczę się strasznie tam w tej bańce. Że walczyłam o zauwazenie mnie, ale nie wywalczyłam tego i za każdą porażką wycofywałam się do tej bańki i miałam pretensje to do siebie, to do świata, że jestem za słaba, że nie da rady, że to wszystko po nic, że muszę żyć i muszę walczyć, ale ciągle jestem tą przegraną i już nie mam sił ani ochoty próbować, ale jednak muszę, bo drogę odwrotu ostatecznego sama uznałam za odciętą.

A później pobudka. Wczoraj wzięłam valerin max - kozłek lekarski, może zadziałał. Dziś czuję się troszkę lepiej. Jestem po rozmowie z TŻ, i wczoraj i dziś, znów kwestia pieniędzy, oczekiwań, partnerstwa, szkoda słów. Jest ok, rozmawiamy ze sobą, a ta rozmowa była znów stwierdzeniem faktu, ze jest jak było i żyję sobie niczym księżniczka. Że on chciałby mieć życie takie jak ja.

Jestem dzieckiem, dużym dzieckiem, kiepsko widzę swoje przyszłe życie.
Tak jakoś. Marzenia są w stanie porwać mój umysł, ale to jest energia nowości, tylko chwila, a później znów jestem w punkcie wyjścia, tam gdzie byłam. Umysł pofrunął i wrócił, ciało się nie ruszyło z miejsca.

Na terapię chodzę ponad rok? Czy coś się zmieniło pyta TŻ? Na zewnątrz nic. w srodku - wiecej zroumienia tego dlaczego jest jak jest. Moze o rente powinnam się starać. Brak akceptacji innych osób jest dźwignią zapadni. Rozmawiałam wczoraj z moim kolegą. Trochę rzucil światła i interpretacji sytuacji z wieczora "zębowo-dentystycznego".

No więc dziś oddycham swobodniej, właśnie zaczynam korki, za chwilę przyjdzie ciocia na kawę - ta ze snu -później z młodą angielski a póxniej dentysta. I wieczór.

Miłego dnia. Pa!
Patri, te sny...widać, że się szamoczesz wewnętrznie. Hmm...nie wiem co powiedzieć. Znam skądś tą bańkę

Sytuacja z TŻ - bez komentarza. Znowu powtarza się to o czym już wcześniej pisałaś wielokrotnie. On nie potrafi Cię zrozumieć w żaden sposób

Cytat:
Napisane przez common Pokaż wiadomość
Na pn muszę przetłumaczyć jeden tekst, dostałam dzisiaj wiadomość. Kiedy ja to zrobię. Popadam w straszną panikę. Też tak macie? U mnie to troche paranoja.

Jak mądrze zarządzać czasem ?
Odwieczne pytanie...w zasadzie to czasem nie można zarządzać. Tylko sobą w tym czasie...i to jest jeszcze gorsze Panika niestety nie jest mi obca

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
ściągnijcie sobie ebook Maksimum Osiągnięć - Brian Tracy -(w formie ksiazki tez jest), z chomika chociazby :P moze sobie leciec w tle, jest tam kupa fajnych rzeczy na start do zmian...

najbardziej do mnie trafił fragment o frustracji biorącej się z poczucia panowania nad życiem/sobą...
Ściągnięty

---------- Dopisano o 23:53 ---------- Poprzedni post napisano o 23:38 ----------

A teraz krótka prezentacja...

"Nienawidzę swojej pracy...to wrzód na d*pie. Jestem głupia, że nie potrafiłam znaleźć sobie innej. Ludzie pracują, zarabiają, są poważni, mają rodziny nawet, jeżdżą po świecie, spełniają marzenia. A ja jestem przerośniętym durnym dzieckiem. Śmieją się ze mnie. Jestem śmieszna. Dziwna, beznadziejna - życiowa pokraka. Głupia, głupia, glupia...rodzina się za mnie wstydzi, na pewno. Pewnie za każdym razem myślą sobie: <co za życiowa niedorajda...kiedy ona dorośnie?> Jasne, nigdy... W dodatku leniwa. I głupia, najgłupsza na świecie..."

Tak Kocur wrzuca sobie dzień w dzień. Niekoniecznie w takich słowach - ale zawsze nieprzyjemnie. Tak o sobie myślę, ciągle, nieustannie. Nie pamiętam kiedy powiedziałam o sobie coś serio miłego...nie to, że do innych, głośno. Tak dla siebie, w myślach, ku pokrzepieniu choćby. Nie pamiętam I jest mi przykro z tego powodu.

Siedziałam w wannie i płakałam. Płakałam ze złości - nie wiem na co. Chyba na wszystko. Zaciskając pięści i mając ochotę wbić sobie paznokcie w skórę tak, żeby bolało.

Nie mam żadnego pomysłu na swoje życie...dobrego filmu nie da się nakręcić bez scenariusza. Więc jak można poprowadzić choćby "jako takie" życie bez najmniejszej myśli przewodniej?

Jestem chodzącym wstydem...wstydzę się za siebie. Za każde swoje zaniedbanie. Za każdą odwleczoną na później sprawę, za każdy błąd, za porażki, za to że inni się mnie być może wstydzą. Za to, że nie mam normalnej pracy...wstydzę się mojej! Unikam rówieśników. Nie mogę znieść jak znajoma w moim wieku, już zamężna i dzieciata, rzuca do mnie tekstem: "KIEDYŚ też tak pracowałam" - kiedyś...to tak jakbym była jakieś lata świetlne za nią. Jak niedorozwinięta!
Za to, że nie mam pasji, za to że nie dorosłam jeszcze do...bycia dorosłym Za to, że nie wiem co chcę robić w życiu i za to, że tak niewiele umiem Jeden wielki WSTYD. Wstyd i złość...

Nawet nie wiem po co to piszę...chyba muszę to gdzieś wyklepać, żeby mnie nie rozsadziło od środka
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-10, 03:01   #3086
common
Raczkowanie
 
Avatar common
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Słuchaj, mam w 100% to samo co Ty.

Nie moge teraz się rozpisać, bo dziecko siedzi przed kompem, ale później może - i też chcę ponownie zrobić 30 dni zmian, moze razem zaczniemy?
Cześć bardzo chętnie zacznę się zmagać z problemami razem, wiadomo w kupie siła Daj mi znac jak to widzisz... bo ja wciąż mam pełne rozdarcie.

---------- Dopisano o 03:01 ---------- Poprzedni post napisano o 02:42 ----------

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Patri
common, witaj!
kusicie z tymi 30 days, ale ja już "WIEM" że nie znajdę czasu na solidne zrobienie...
to może zrobię "symbolicznie"? każdego dnia wyrzucę jedną rzecz; uprzątnę mały kawałeczek, jedną teczkę, koszyczek (deklarować szufladę, to może być za dużo).
Od poniedziałku?
mam swoje zdanie (nie zawsze pochlebne) na temat bloga, czy autoprezentacji Edyty, ale wartość tygodni wyrzucania i próbowania nowego (tyle tylko zrobiłam) widzę i doceniam, a właśnie dzięki jej blogowi pomysł znam.
Warto chyba zacząć, a może tym razem wytrzymasz do końca. Ciężko mi się odnieść do Twojej opinii o blogu/ postach/ opiniach Edyty, ale mam nadzieję, że po ukończonych 30 dniach po prostu znajdę troche spokoju i wezmę życie w garść.

Cytat:
A jednak! wiosnę powolutku wyczuwam, a razem z nia i potrzebę zrzucenia skorupy - u mnie się to wyrazi zmianą zimowej kurtki (za duża, bo kupiona tamtej zimy, czyli 14 kg temu i "babciowa", ale w niej chodzę, bo rozsądek mówił, że skoro niemal nówka, to "się przemęczę" - zresztą po schudnieciu zainwestowałam dużo wg mnie kasy w ubrania) na escandelkę - kolorek bordo/śliwka, krój podobny jak pierwsza w linku (upiornym zresztą - manekin i las??!!!)
http://archiwumallegro.com.pl/kurtka...331332485.html
I to jest moje szaleństwo wiosenne.
Podobno kopciuszek jest dowodem na to, że nowe buty mogą odmienić kobiecie życie. Może w twoim przypadku tak będzie z nową kurtką Imponujące jest to, że zrzuciłaś 14 kg. Szacunek, ja nie mogę wytrzymać dnia bez słodyczy.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
ściągnijcie sobie ebook Maksimum Osiągnięć - Brian Tracy -(w formie ksiazki tez jest), z chomika chociazby :P moze sobie leciec w tle, jest tam kupa fajnych rzeczy na start do zmian...

najbardziej do mnie trafił fragment o frustracji biorącej się z poczucia panowania nad życiem/sobą...
Ściągam.



Tak poza tym to marnie się ostatnio czuje. Sama nie wiem już co mam ze sobą zrobić. Tyle planów i obietnic, że coś wreszcie zrobię, coś w sobie naprawię a w kółko jedno i to samo. Nie umiem być oparciem dla Tż w trudnych chwilach, nawet jak się staram to mi nic nie wychodzi...ciągle tylko kłótnie. Do porzygu dosłownie. Non stop, non stop... w kółko to samo. Czuję się wykończona. Nie mam już siły słuchać, że jestm do niczego, że brak z mojej strony serdeczności. Czy nie mam prawa w niektórych kwestiach zwrócić uwagi, wyrazić zdania? Czy każda moja uwaga musi być traktowana jak foch, obraza i inne bzdury? Wiem, że histeria to moja domena i teraz użalam się nad sobą, ale to wynik bezradności.

Mam wrażenie, że żyję gdzieś obok mojego życia. Ciągle coś mi przelatuje międy palcami, a ja stoję jak dziecko i się tylko patrzę, brak jakichkolwiek działań, ewentualnie wielkie plany, które szybko kończą się fiaskiem.

Niby nic takiego się nie dzieje w moim życiu, a jestem tak przytłoczona, że brak mi motywacji do życia właśnie.

Chcę być 'twardą babeczką', ale kurcze no nie wychodzi mi.
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"

Edytowane przez common
Czas edycji: 2013-03-10 o 03:09
common jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-10, 08:14   #3087
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
ściągnijcie sobie ebook Maksimum Osiągnięć - Brian Tracy -(w formie ksiazki tez jest), z chomika chociazby :P moze sobie leciec w tle, jest tam kupa fajnych rzeczy na start do zmian...

najbardziej do mnie trafił fragment o frustracji biorącej się z poczucia panowania nad życiem/sobą...
jak moja mp3 zacznie dziaąłć(komp jej nie widzi)to napewno sciągney
zajmę się tym,we wtorek albo w środę,musze ją zanieść do serwisu komputerowego,powiedzieli mi(juz tam nawet byłam)kosztuje 10zł,mnie sie opłaca bo ja kupiłam sobię creativa zen i nie chce sie z nią rozstawac
Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
OK.
Właśnie ściągnęłam "Nietykalni" - to będzie mój film do wałkowania w najbliższej przyszłości. Tak myślę.
film jest bardzo dobry oglądałam i kwalifikuje sie do tych do obejrzenia ponownego...oczywiscie trochę nerealny ,ale to film...

kocurko -przytulam...
wczorajszy trening mega udany,jak dobrze pójdzie bede mogła korzystac z konsultacji...w głwoie ciagle ''zawody''
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-10, 10:53   #3088
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć!
Tydzień się wreszcie skończył, był dla mnie naprawdę ciężki.
Ten najbliższy będzie trochę luźniejszy, ale nieznacznie, bo inne terminy się zbliżają wielkimi krokami (i pisząc to czuję ścisk w brzuchu).

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Zastanawiam się z kim o tym pogadać - i przychodzi mi do głowy mnóstwo rad, które mogłabym otrzymać. A czego ja właściwie chcę?

Denerwuje mnie moja słabość. Denerwuje mnie to, że tak bardzo jestem dzieckiem. Zależnym, nieszczęśliwym i nieprzydatnym. Kalectwo.

W głowie mam rozwałkę, cele - za wysokie dla mnie - nawet porządek w szafce. Wolałabym walnąć się i spać a jednocześnie łeb produkuje poczucie winy, wyrzuty, krytykę.

Dziś odnajdę zeszyt w którym pracowałam z LifeSkillsAcademy.
Może tchnie we mnie energię, moc marzeń, wiatr w żagle i ruszę z miejsca.
Może działają już na mnie święta, które spędzę w towarzystwie siostry i mamy i ich rodzin.... może.

http://www.nazdrowie.pl/artykul/psyc...erapia-ziolowa

Klubik
Przytulam mocno


Ziółka polecam. Z tej listy nie spożywam tylko męczennicy Za to dodaję lawendę i mieszanki są pyszne. Tylko szyszki strasznie gorzkie...

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
brzmi super az mozna pozazdroscic... oby wypaliło no i jak zakupisz kiecki pokaz sie koniecznie w klubie
ja musze pomyślec o butach,marzą mi sie koturny
chciałąm już wiosenna garderobe zacząc kompletowac...bym się pośpieszyła
Spełnienia wszystkich marzeń, zadowolenia z siebie, radości życiowej i aby każdy kolejny dzień był Dniem Kobiet życzę Wam .... wspaniałe, niepowtarzalne Panie!
Wygląda na to, że wypali... Właśnie się zbieram
Buty też mam deficytowe, ale to następnym razem chyba...


Cytat:
Napisane przez common Pokaż wiadomość
Cześć.


Na pn muszę przetłumaczyć jeden tekst, dostałam dzisiaj wiadomość. Kiedy ja to zrobię. Popadam w straszną panikę. Też tak macie? U mnie to troche paranoja.

Wypisałam sobie te 100 celów z linka w pierwszym poście i mam zamiar przebrnąć 30 dni zmian, ale czuje się tym na razie przytłoczona. Tak trochę dwubiegunowo. Z jednej strony się cieszę, że cos mi się udało zrealizowac wg planu, a z drugiej jestem bardzo zawiedziona tym co się nie udało. Męczy mnie to. Strasznie, strasznie, strasznie.

Jak mądrze zarządzać czasem ?
Cześć!
Początki są trudne, dużo się chce i bardzo karmi nadzieję. Zazwyczaj jest sinusoidalnie, ale trzeba przetrwać. Później zapał nowości zmian trochę słabnie, ale jest szansa, że na pierwszy plan wyjdzie wola - mimo zmiennych uczuć. Wytrwałości

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość



Film mi sie podobal, z reszta ja bardzo lubie filmy dla kobiet/o kobietach, od razu tez zauwazylam podobienstwo do filmow Almodovara. Zaskoczylo mnie, ze akcja filmu rozgrywa sie akurat w Libanie, bardzo fajny byl ten orientalny smaczek. Przyznam, ze gdyby nie Twoj avatar to prawdopodobnie nigdy nie natknelabym sie na ten film, moja reakcja na zapowiedz w tv: "Oooo, Emilka"

Ja bardzo lubię ten film, łagodny klimat i ciepłe światło. I karmel. Sama nie wiem, dlaczego na karmelowe sugestie Tygrysa zareagowałam tak brzydko Przecież to cała ja


Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość



A jednak! wiosnę powolutku wyczuwam, a razem z nia i potrzebę zrzucenia skorupy - u mnie się to wyrazi zmianą zimowej kurtki (za duża, bo kupiona tamtej zimy, czyli 14 kg temu i "babciowa", ale w niej chodzę, bo rozsądek mówił, że skoro niemal nówka, to "się przemęczę" - zresztą po schudnieciu zainwestowałam dużo wg mnie kasy w ubrania) na escandelkę - kolorek bordo/śliwka, krój podobny jak pierwsza w linku (upiornym zresztą - manekin i las??!!!)
http://archiwumallegro.com.pl/kurtka...331332485.html
I to jest moje szaleństwo wiosenne.

Emilko
Ty jutro na zakupy, prawda? masz jakieś plany, typy?
Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Przyszłam na wątek w nastroju smętnym, a jak tak siedzę, myślę i odpisuje Wam, to mi się jakieś trybiki rozkręcają w łepetynie. efekt:

myślę, że
CZAS NA ZMIANY.
w podejściu do codzienności,
w wyglądzie zewnętrznym,
w ładzie (bałaganie) wewnętrznym.

Dość - powiedział dzik wyłażąc z piwnicy
/weszłam do niej w styczniu, kto wie, to pamięta "przygody dzika w pracy" - naprawdę mnie złamała ta sytuacja/

Mamy za sobą też i ZMIANY na lepsze.
Dlaczego by nie można tego powtórzyć?


Patri, zostawia po prostu listek laurowy potrzebny na przykrycie jego męskości
a poza tym opad cycków i wszystkiego. ciosy poniżej pasa, znasz to do bólu.
NIE DAJ SIĘ ZŁAMAĆ
przekuj rozdrażnienie w coś dobrego.
Aper, wniosek jest taki, że musisz częściej się udzielać w wątku
Powodzenia w pracach
Mam trochę podobnie jak Ty, z tym rozsądkiem ubraniowym (też moja zimowa kurtka była na mnie trochę za obszerna ale akurat bardzo ją lubię).
Fajnie, że przepotwarzenie nadchodzi... Ja mam cudowną skórkową kurteczkę, którą nabyłam w styczniu i do niej próbuję wymyślić inne ciuchy, na które mam apetyt dziś
https://wizaz.pl/forum/attachment.ph...7&d=1357832580

Stawiam na jakieś sukienki, może bluzkę.

Tekst o listku laurowym rozłożył mnie na łopatki

Patri, Kocurko, przesyłam ciepłe myśli - napiszę jeszcze
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-10, 12:27   #3089
common
Raczkowanie
 
Avatar common
 
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

dzięki emi_lka za ciepłe słowa
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
common jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-10, 14:35   #3090
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dużo emocji ze mnie wychodzi. Nawet jak relaksuję się, coś czytam i piję herbatę. To wszystko jest jakby przełożonym na psychikę sportem w stylu ćwiczeń na równoważni czy surfingu.
(Zewnętrznych osiągnięć może nie widać, ale mam nadzieję, że coś wyćwiczę sobie w środku.)


Zrobione wczoraj:
* sprzątanie po imprezie
* zmywanie
* ściąganie literatury
* zapisy do biblioteki i czytelni + wypożyczanie
* drukowanie materiałów z GFiGG
* spacer na pocztę
* wernisażowanie
* kolorowe pranie
* kolacja dla 3 osób
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:52.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.