|
|
#61 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Kozi Gród
Wiadomości: 1 623
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było... |
|
|
|
|
#62 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
[QUOTE=GoodNight;40467868]Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#63 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Kozi Gród
Wiadomości: 1 623
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Edytowane przez GoodNight Czas edycji: 2013-04-24 o 13:29 |
|
|
|
|
#64 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do...
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#65 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też. |
|
|
|
|
#66 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę więc... __________________
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#67 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 2 474
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. |
|
|
|
|
#68 |
|
Moderator
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 897
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała... |
|
|
|
|
#69 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 7 138
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i... |
|
|
|
|
#70 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Kozi Gród
Wiadomości: 1 623
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. |
|
|
|
|
#71 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też. Edytowane przez Lillkaa Czas edycji: 2013-04-24 o 15:26 |
|
|
|
|
#72 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Kozi Gród
Wiadomości: 1 623
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda. |
|
|
|
|
#73 |
|
Moderator
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 897
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. |
|
|
|
|
#74 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i...
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#75 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 2 474
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. |
|
|
|
|
#76 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak...
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#77 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 1 310
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po... |
|
|
|
|
#78 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też. |
|
|
|
|
#79 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką...a był to włącznik prądu.
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#80 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, ktory jednak nie reagowal...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też. |
|
|
|
|
#81 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu...
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#82 |
|
Moderator
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 897
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza... Edytowane przez teQiba Czas edycji: 2013-04-25 o 13:41 |
|
|
|
|
#83 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył...
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#84 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też. |
|
|
|
|
#85 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 2 474
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku |
|
|
|
|
#86 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: Pleasant Hill
Wiadomości: 7 663
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli. |
|
|
|
|
#87 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli. - Witam sąsiadkę! Właśnie zamierzałem wziąć kąpiel....może dołączysz?-wysunął swoją śmiałą propozycję Hugh.
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
|
|
#88 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli. - Witam sąsiadkę! Właśnie zamierzałem wziąć kąpiel....może dołączysz?-wysunął swoją śmiałą propozycję Hugh. I właśnie wtedy...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też. |
|
|
|
|
#89 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 7 138
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli. - Witam sąsiadkę! Właśnie zamierzałem wziąć kąpiel....może dołączysz?-wysunął swoją śmiałą propozycję Hugh. I właśnie wtedy Ania zemdlała ponownie. |
|
|
|
|
#90 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
|
Dot.: Nasze opowiadanie
Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała. No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich. Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha. Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a. Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno. To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował. Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli. - Witam sąsiadkę! Właśnie zamierzałem wziąć kąpiel....może dołączysz?-wysunął swoją śmiałą propozycję Hugh. I właśnie wtedy Ania zemdlała ponownie.Ocknęła się w ramionach przystojnego sąsiada i...
__________________
![]() Bloguję sobie http://agadidesign.blogspot.com/ Zajrzyj też proszę tutaj ![]() https://www.facebook.com/agaczesze |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Forum plotkowe
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:09.














