Nasze opowiadanie - Strona 3 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Forum plotkowe

Notka

Forum plotkowe Zapraszamy do plotkowania. Na forum plotkowym nie musisz się trzymać tematyki urodowej. Tutaj porozmawiasz o wszystkim co cię interesuje, denerwuje i zadziwia.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2013-04-24, 12:52   #61
GoodNight
Zadomowienie
 
Avatar GoodNight
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Kozi Gród
Wiadomości: 1 623
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było...
GoodNight jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 13:19   #62
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

[QUOTE=GoodNight;40467868]Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 13:23   #63
GoodNight
Zadomowienie
 
Avatar GoodNight
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Kozi Gród
Wiadomości: 1 623
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.

Edytowane przez GoodNight
Czas edycji: 2013-04-24 o 13:29
GoodNight jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 13:25   #64
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do...
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 13:40   #65
Lillkaa
Zadomowienie
 
Avatar Lillkaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też.




Lillkaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 13:44   #66
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę więc...
__________________
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 13:56   #67
201604191500
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 2 474
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank.
201604191500 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 14:29   #68
teQiba
Moderator
 
Avatar teQiba
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 897
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała...
__________________
[SIGPIC][/SIGPIC]
teQiba jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 15:04   #69
MonikaFaustyna
Zakorzenienie
 
Avatar MonikaFaustyna
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 7 138
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i...
MonikaFaustyna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 15:18   #70
GoodNight
Zadomowienie
 
Avatar GoodNight
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Kozi Gród
Wiadomości: 1 623
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała.
GoodNight jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 15:23   #71
Lillkaa
Zadomowienie
 
Avatar Lillkaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też.





Edytowane przez Lillkaa
Czas edycji: 2013-04-24 o 15:26
Lillkaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 15:43   #72
GoodNight
Zadomowienie
 
Avatar GoodNight
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Kozi Gród
Wiadomości: 1 623
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda.
GoodNight jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 15:44   #73
teQiba
Moderator
 
Avatar teQiba
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 897
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
__________________
[SIGPIC][/SIGPIC]
teQiba jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 16:17   #74
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i...
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 16:29   #75
201604191500
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 2 474
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
201604191500 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 16:41   #76
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak...
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 17:49   #77
magdzialenk@
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2006-04
Wiadomości: 1 310
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po...
magdzialenk@ jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-24, 19:35   #78
Lillkaa
Zadomowienie
 
Avatar Lillkaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też.




Lillkaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 08:14   #79
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką...a był to włącznik prądu.
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 13:04   #80
Lillkaa
Zadomowienie
 
Avatar Lillkaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, ktory jednak nie reagowal...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też.




Lillkaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 13:37   #81
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu...
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 13:39   #82
teQiba
Moderator
 
Avatar teQiba
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 897
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza...
__________________
[SIGPIC][/SIGPIC]

Edytowane przez teQiba
Czas edycji: 2013-04-25 o 13:41
teQiba jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 13:44   #83
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył...
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 14:13   #84
Lillkaa
Zadomowienie
 
Avatar Lillkaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też.




Lillkaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 14:18   #85
201604191500
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 2 474
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku
201604191500 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 14:26   #86
Anethka
Zakorzenienie
 
Avatar Anethka
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: Pleasant Hill
Wiadomości: 7 663
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli.
Anethka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-25, 14:32   #87
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli.
- Witam sąsiadkę! Właśnie zamierzałem wziąć kąpiel....może dołączysz?-wysunął swoją śmiałą propozycję Hugh.
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-26, 10:00   #88
Lillkaa
Zadomowienie
 
Avatar Lillkaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: z kanapy
Wiadomości: 1 429
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli.
- Witam sąsiadkę! Właśnie zamierzałem wziąć kąpiel....może dołączysz?-wysunął swoją śmiałą propozycję Hugh.
I właśnie wtedy...
__________________
Na zaufanie się pracuje - na jego brak też.




Lillkaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-26, 10:38   #89
MonikaFaustyna
Zakorzenienie
 
Avatar MonikaFaustyna
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 7 138
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli.
- Witam sąsiadkę! Właśnie zamierzałem wziąć kąpiel....może dołączysz?-wysunął swoją śmiałą propozycję Hugh.
I właśnie wtedy Ania zemdlała ponownie.
MonikaFaustyna jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2013-04-26, 13:26   #90
przytulanka87
Zadomowienie
 
Avatar przytulanka87
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 1 168
Dot.: Nasze opowiadanie

Pewnego słonecznego dnia Ania wybrała się na wycieczkę rowerową, zabrała ze sobą puchatego królika. Królik nie lubił jeść marchewek i jabłek. Ania uśmiechneła się i zagwizdała radośnie. Nagle stało się jasne, że królik jest tylko pretekstem do odbycia tej wycieczki. Tak naprawdę okazało się, że Ania szuka zaginionego roweru, który najprawdopodobniej ukradł tybetański mnich. Od tamtej pory nie może przestać śmiać się histerycznie. Ania od dawna podejrzewała mnicha o romans z jej królikiem a rower stracił swój różowy kolor. Było to o tyle dziwne, że Ania malowała go każdego miesiąca w bardzo profesjonalnym salonie tatuażu artystycznego. Dlatego była w szoku że farba tak szybko zeszła. Ania postanowiła więc kupić kartofle, bo miała ochotę na zrobienie coś do jedzenie, ponieważ właśnie przerwała dietę. Poszła więc do najbliższego warzywniaka, ale niestety były tam tylko pyry i ziemniaki. "Na kolację będą więc placki ziemniaczane z odrobiną cukru, z którym tak bardzo tęskniła na diecie. Napiła się również wytrawnego wina, a później osiadła na kanapie. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Ania poszła otworzyć drzwi, w między czasie zastanawiała się kto to może być. Nagle ujrzała starą, przygarbioną zielarkę trzymającą w rękach kartofle. Gdy Ania zobaczyła pełen worek świeżutkich ziemniaków postanowiła, że zaprosi ciocię Adelajdę.
-Hmm...z drugiej strony ciotka tylko narzeka...-pomyślała.
No ale chętnie weźmie królika do siebie by go odseparować od mnicha. A ja w tym czasie oddam się mojej pasji - baletowi mongolskiemu połączonemu z puszczaniem baniek mydlanych i grą na bongosach. Jedynym problemem było nie posiadanie bongosów, które razem z rowerem ukradł tybetański mnich.
Ania wybrała się więc do zwierzęcego medium żeby wyciągnął od królika adres mnicha.
Na miejscu jednak dowiedziała się, iż usługa kosztuje fortunę, więc postanowiła napaść na bank. Założyła kominiarkę, zabrała różowy pilnik i nagle zakręciło jej się w głowie i zemdlała. Stwierdziła, że potrzebuje wspólnika, najlepsza będzie ciotka Adelajda, siostra Bin Laden'a.
Wybrała numer do ciotki i nagle zrobiło się ciemno.
To był nie najlepszy znak. Wystraszona szybko sięgnęła po pierwsze co miała pod ręką, a był to włącznik prądu, który jednak nie reagował.
Wybiegła więc w pośpiechu z domu, choć na dworze szalała burza. W poszukiwaniu pomocy zapukała do drzwi sąsiada.Drzwi otworzył Hugh Grant, który trzymał w ręku swoją różową gumową kaczuszkę - wierną towarzyszkę jego kąpieli.
- Witam sąsiadkę! Właśnie zamierzałem wziąć kąpiel....może dołączysz?-wysunął swoją śmiałą propozycję Hugh.
I właśnie wtedy Ania zemdlała ponownie.Ocknęła się w ramionach przystojnego sąsiada i...
__________________
19.07.2007 Razem
28.12. 2011 Narzeczeni


18.08.2012 - 15.00


Bloguję sobie
http://agadidesign.blogspot.com/

Zajrzyj też proszę tutaj
https://www.facebook.com/agaczesze



przytulanka87 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Forum plotkowe


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:09.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.