|
|
#31 | ||
|
Buc
Zarejestrowany: 2008-07
Lokalizacja: z kropki.
Wiadomości: 9 912
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
![]() Cytat:
__________________
|
||
|
|
|
|
#32 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: NY
Wiadomości: 25 560
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
no najlepiej na życzenie dziewczyny zmieniać towarzystwo.
ja tak straciłam najlepszego od kilku lat przyjaciela, bo dziewczyna mu kazała zmienić towarzystwo.
__________________
mogę mieć świat u stóp, ja nie przypuszczam - ja to wiem
mogę mieć takie życie, jaki inni mają sen! ![]() |
|
|
|
|
#33 | ||
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2013-04
Lokalizacja: chata za wsią Warszawa
Wiadomości: 600
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
Cytat:
Oczywiście, że wciska kity. |
||
|
|
|
|
#34 | |
|
.
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 28 052
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
nie, nie postępujesz zgodnie z zasadami. gdyby tak było to byś nie zakładala wątku i z nim urwała kontakt.
__________________
-27,9 kg |
|
|
|
|
|
#35 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: NY
Wiadomości: 25 560
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Według mnie nie stworzycie normalnego związku
__________________
mogę mieć świat u stóp, ja nie przypuszczam - ja to wiem
mogę mieć takie życie, jaki inni mają sen! ![]() |
|
|
|
|
#36 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2004-05
Wiadomości: 17 069
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
czujnie pilnować misia, to jest sens związku? zapali czy nie zapali? weźmie czy nie weźmie? - toż to jak wchodzenie w rolę matki, co dziecko musi pilnować na plaży, bo spuści z oka, to weźmie i się utopi. NIC nie jest tu zgodne z "zasadami".Nie wiem, bo tego zwyczajnie nie rozumiem: też miałam zawsze kilka zasad odnośnie wad, których nie byłabym w stanie u faceta zaakceptować (używki wszelkie w tym były), ale oznaczało to jedno: nawet nie próbowałam wchodzić w związek z kimś takim, nie chciałam być właśnie "czujna". Edytowane przez madana Czas edycji: 2013-07-04 o 13:18 |
|
|
|
|
|
#37 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: NY
Wiadomości: 25 560
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
będzie chciał wziąć/zajarać to i tak to zrobi, albo 'odsiedzi' dzienny czas z tobą i zrobi to później.
__________________
mogę mieć świat u stóp, ja nie przypuszczam - ja to wiem
mogę mieć takie życie, jaki inni mają sen! ![]() |
|
|
|
|
#38 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 55
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Opowiem Ci swoją historię.
Osobiście zawsze byłam i jestem przeciwniczką (jak Ty) narkotyków. Pech chciał, że zakochałam się w chłopaku , który ćpał. CODZIENNIE!! Była to amfetaina. Na początku mi to nie przeszkadzało, ponieważ nie zależało mi na związku. Z czasem jednak nasza więź zaczęła się umacniać. Otworzyły mi się oczy i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę czym to pachnie (byliśmy już0,5 roku). Rozmów było , oj było, zazwyczaj skutkowały, ale na krótką metę. Pewnego dnia (8 miesiąc związku) pojechałam do Niego na noc. Z samego rana, dnia następnego, zjawili się Jego kumple "od tych rzeczy". Po prostu nie wiedział jak ma się mnie pozbyć!!! Oczywiście kulturalnie. Zaproponował mi nawet podwózkę do domu (wow, co za uczynność). Mieszkałam 30 km od Niego i zazwyczaj podróżowałam pociągiem. Tego dnia latał jak szalony, raz do mnie, raz do nich (czekali na podwórku) i wręcz mnie prosił, aby mnie już zawieźć. Miałam na sobie Jego bluzę. Patrzyłam na Niego jak na wariata. Zdałam sobie sprawę, że nie będę ważniejsza od tych przeklętych dragów. Powiedziałam sobie dość! Zdjęłam tę bluzę i cisnęłam nią w Niego. Zakomunikowałam, żeby się nie fatygował podwożąc mnie, dam sobie radę pociągiem. Dodałam jeszcze, żeby mi się dobrze przyjrzał, bo widzi mnie po raz ostatni. Nie wiem, co mu się stało, ale nagle rzucił się na kolana i błagał, abym została. Powiedział, że z tym zrywa, więcej tego nie tknie. Strasznie płakał. Dosłownie jak dziecko, łzy leciały jak grochy , trudno to określić. Ścisnął mnie rękami i powiedział, że mnie nie puści, że popełnił błąd. Nie mogłam się wyrwać. Żal mi się zrobiło i zostałam. Naprawdę mocno go kocham. Tak, kocham!!! Ponieważ jest moim mężem i mamy dwójkę dzieci (najmłodsze 7 miesięcy). Jesteśmy już razem ponad 11 lat (to był rok 2002 , miałam wtedy 17 lat, a używek zaczął stosować w wojsku). Tamtego pamiętnego dnia zerwał kontakty ze znajomymi, z dealerami, zmienił nr tel., spotykaliśmy się codziennie. Wiem, że potem wziął jeszcze raz, przyznał mi się do tego (to było jakieś 2-3 miesiące później). Generalnie to zależy od Niego. Nie zgadzam się z tym, że dla Ciebie z tym nie zerwie, ponieważ mam przykład na sobie. Jeśli bardzo mu na Tobie zależy, to da radę, tylko musi mocno Cię kochać. Niestety, ale nie wierzę też , że ćpa raz na 2 miesiące. To niemożliwe. Albo ćpa albo nie, tym bardziej, że jak twierdzisz są to narkotyki cięższe. Widzisz, ja zaufałam, ale miałam konkretną odpowiedź, że z tym kończy, nie zbywał mnie w inny sposób. Nawet teraz, po tylu latach, mówi mi, że jestem najlepszym, co go w życiu spotkało, że dzięki mnie zerwał z tym gównem i ma wspaniałą rodzinę. e nie wie, co by z nim było, gdyby pozwolił mi wtedy odejść. Powiem Ci jeszcze , że mimo takiego przebiegu spraw, bałam się, że może do tego wrócić, że się złamie. I nawet jak oglądaliśmy razem film, w którym ktoś wciągał kreskę, zastanawiałam się, co on teraz myśli. Kiedyś go o to zapytałam, to powiedział, że kiedyś tęsknił, ale teraz nie robi już na nim wrażenia. Jestem spokojna. Pozdrawiam i trzymaj się, bądź dzielna |
|
|
|
|
#39 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-11
Wiadomości: 23 776
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
![]() nie nie takiej osoby nie można pilnować bo to nie ma sensu. Taka osoba musi sama do ciebie przyjść i powiedzieć "ok, zróbmy coś z tym" |
|
|
|
|
|
#40 | ||
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
Cytat:
Przeciez to co piszesz jest kompletna bzdura! Gdyby twoj facet cpal to pozwolilabys mu na to, poki nie mielibyscie dzieci? I co, myslisz ze po paru latach by to ot tak, z dnia na dzien rzucil, bo mu sie potomek urodzil? Dziewczyno, co ty wygadujesz? |
||
|
|
|
|
#41 | |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2013-04
Lokalizacja: chata za wsią Warszawa
Wiadomości: 600
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
![]() Musiał być twardy, albo jeszcze nie uzależniony bardzo silnie. A powiedz jeszcze, czy zupełnie już zamknęłaś ten temat w głowie czy np. jeszcze czasem go sprawdzasz czy czegoś znowu nie próbuje ? Bo właśnie związek z kimś takim byłby dla mnie trudny ze względu na to, że chyba bym nie umiała zaufać, ciągle bym chciała dowodów, że jest czysty, a to przecież strasznie zatruwa życie i taki związek
Edytowane przez WackelDackel Czas edycji: 2013-07-04 o 13:27 |
|
|
|
|
|
#42 |
|
6 lat z wizażem:)
Zarejestrowany: 2009-04
Lokalizacja: ukochane miasto Warszawa <3
Wiadomości: 808
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
No błagam, jesteście ze sobą 1,5 miesiąca, trochę słabo, że już mówi się tu o wielkiej miłości. Po tym co piszesz jestem na 100% przekonana, że i tak go teraz nie zostawisz i będziesz szła w to dalej. Bo jesteś 'straszliwie zakochana'.
Według mnie niepotrzebnie zaatakowałaś. Czy narkotyki negatywnie wpływają na Wasz związek czy po prostu chcesz to wytępic dla zasady? Skoro według Ciebie jest taki cudowny (mimo że wciąż przyjmuje narkotyki) to gdzie leży problem? Raz na 2 miesiące to jest nic jeśli bawi się w towarzystwie w takim nie innym, zresztą wszystko jest dla ludzi. Poczekaj co Ci odpowie ale ja bym narazie odpuściła walkę jeśli Ci na nim zależy. Wkroczyłabym gdyby zaczęło to przeszkadzac w naszej relacji.
__________________
https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=915931 |
|
|
|
|
#43 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 381
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Po pierwsze czemu nieco przeinaczacie?
Piszę że mu ZALEŻY a już kilka osób mówi, że nie może KOCHAĆ po miesiącu... Chyba to są dwa różne słowa? Po drugie ja nie powiedziałam, ze po miesiącu myślę o dzieciach z nim!!! Powoływałam się na to że powiedział koledze że TO mogłoby go zmienić. A powiedział to zanim go poznałam! Przytoczyłam ich rozmowę by pokazać że zamierza się kiedyś zmienić więc czemu nie może teraz. Dziewczyny jestem Wam wdzięczna za wszelkie odpowiedzi i proszę o więcej. Ale błagam! Czytajcie ze zrozumieniem, bo potem piszecie coś co nie ma sensu.... |
|
|
|
|
#44 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: stąd
Wiadomości: 36 821
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Nie no, jasne, to że gość wciąga kokę po której prawdopodobieństwo, że zejdzie na zawał jest wysoce prawdopodobne, niszczy sobie zdrowie, to jest w sumie żaden argument.
Jak czasem czytam wizaż to stwierdzam, że poziom tolerancji u niektórych jest aż zanadto wysoki. |
|
|
|
|
#45 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 221
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Podstawową zasadą, jaką kieruje się każdy rozsądny człowiek jest:
"Trzymaj się z daleka od narkotyków i ludzi, którzy mają z nimi do czynienia." Koniec, kropka. |
|
|
|
|
#46 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: stąd
Wiadomości: 36 821
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
To takie głupie gadanie, jak laska, co myśli, że jak zaciąży, to facet przestanie chlać albo ją lać. On też sobie wymyślił, że to mogłoBY go zmienić. Mogłoby albo i nie, nie może tego wiedzieć. |
|
|
|
|
|
#47 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 381
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
Generalnie to właśnie jest jedyna postawa/reakcja jaką zaakceptuję. Rzuci to w jasną cholerę. Nie pójdę na "zmniejszenie" ilości itp... A to jest na tyle drażniące u nas , że widzę napięcie jak temat narkotyków jako takich się pojawia. Głupia reklama filmu w kinie gdzie ktoś ćpa, on mówi że może na to pójdziemy, a mną już telepie.... |
|
|
|
|
|
#48 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 55
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
Temat już zamknęłam , najgorsze były pierwsze 2 lata. Jestem pewna, bo widzę, jak się zachowuje, jak się stara. Poza tym jest typowym domatorem. Z domu go wygnać nie mogę
|
|
|
|
|
|
#49 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 379
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Ja Ci mogę powiedzieć tylko tyle, żebyś uciekała od niego jak najdalej. Dlaczego? Ano dlatego, że sama byłam w "związku" z ćpunem. Poznałam go jak był już po tym całym odwyku. Mówił, że nie wróci do nałogu, ale gdzie tam. Wrócił po jakichś 5 miesiącach. Do tego kłamał, pił, rzucał mnie dla byłej dziewczyny, potrafił się nie odzywać przez tydzień, potem wracał i mówił, że nie może beze mnie żyć, że rzuci wszystko dla mnie i tak w kółko. Brał chyba wszystko co mu wpadło w łapy: ketaminę, amfetaminę, metamfetaminę, a zielsko to było na początku dziennym. I jego znajomi też brali.
Myślałam, że się zmieni, ale jednak się nie zmienił. Do dzisiaj ćpa, chla i ma problemy emocjonalne przez to
__________________
|
|
|
|
|
#50 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 381
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
(bo zaraz ktoś mi jeszcze powie, że go wyciągnę przez wpadkę)....Ja to traktuję jako argument przeciwko niemu. Tzn. skoro tak uważa że jak będą dzieci to nie będzie ćpał, to co mu da te kilka lat od teraz do posiadania potomka? Najpierw niech pokaże że potrafi! ---------- Dopisano o 13:45 ---------- Poprzedni post napisano o 13:43 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#51 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 282
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
no tylko życzyć tobie powodzenia i miłej reszty życia
chłopak do niedzieli wymyśli tyle, że ci nawciska kitów, a ty sama siebie już przekonasz, że będzie pięknie po jego reakcjach:: milczącym słuchaniu, nabieraniu wody w usta, nie komentowaniu twoich dykteryjek, odkładaniu tematu na potem WIDAĆ, że on nie ma zamiaru z tym zrywać już teraz to widać; nie musisz czekać do soboty, teraz ciebie o tym ostrzegam. Dlatego powodzenia, bo ci się przyda. Teraz będziesz obniżać poprzeczkę wymagań, aż dasz sobie wmówić, że raz na tydzień czy dwa czy ile tam on wymyślił - to nic złego
|
|
|
|
|
#52 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-06
Wiadomości: 220
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Teraz zażywa moze lżejsze narkotyki, ale z czasem zaczna mu nie wystarczać. Nie rozumiem też, czemu rozmawiacie poprzez emaile, a nie siądziecie normalnie i po prostu porozmawiacie. Zmienia temat? Trudno, czekasz i zaczynasz jeszcze raz, a nie odpuszczasz rozmowę. Poza tym, jeżeli jego znajomi biorą/palą trawę, to on tak po prostu nie przestanie dla Ciebie, bo oni będą go dalej tym kusić. Moze Ci powie w koncu, że z tym skonczy, ale nie masz nigdy pewnosci, czy nie będzie robił tego w ukryciu przed Tobą.
__________________
Nikt nie przeżyje Twojego życia za Ciebie
|
|
|
|
|
#53 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 381
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#54 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 379
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
Kochana, znam to. Mój były potrafił przez tydzień mi mówić, że popełni samobójstwo, strzeli sobie w łeb, potem potrafił pójść się nachlać, rozwalić komuś samochód, dostawał napadów agresji(!!!), naćpać się, wpadać w takie stany, że serio bałam się o jego życie. Potem przez miesiąc było okej, byłam oczkiem w jego głowie, a potem znów zły humor, chlanie, ćpanie, wyłączony telefon przez 3 dni. Serio, to nie jest nic dobrego. Miałam nerwicę, depresję, schudłam 1o kg- wsystko przez niego, a niestety nie potrafiłam odejść.
__________________
Edytowane przez apolonja Czas edycji: 2013-07-04 o 13:52 |
|
|
|
|
|
#55 | ||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 381
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
Ale wiesz będąc nawet z osobą nie-palącą (jak się może wydawać) nie ma się pewności czy w samotności albo ze znajomymi nie popala. Czemu przez maile? Próbowałam gadać ale milczy... Ja też mam tak że jak gadam na poważne tematy a nie mam odbiorcy/rozmówcy to się stresuję, nakręcam. W mailu mogłam napisać wszystko tak jak chciałam, przemyśleć itp. Chciałam z nim pogadać PO mailu. Ale skoro wybrał drogę odpowiedzi pisemną to nie mogę mu zabronić skoro sama to zrobiłam. ---------- Dopisano o 13:53 ---------- Poprzedni post napisano o 13:53 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#56 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2008-12
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 311
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Nie dobraliście się i tyle. Ja twojego faceta rozumiem bo sama lubię co parę miesięcy czegoś spróbować (co prawda w granicach rozsądku gdzie poza granicą jest dla mnie branie psychotropów, wąchanie kleju i parę innych) i gdyby mój facet próbował mi tego zabronić to przykro mi..
|
|
|
|
|
#57 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 282
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
Jak czytam twoje wytłumaczenia "on sie zaklina na wszystkie świętości, honor pradziadka i na najswiętszą panienkę z Guadelupy, że rzuci jak mu się dziecię pojawi na świecie" to ja juz widzę, co będzie grane dalej. Będziesz sobie sama oczy mydlić, bo on potrafi rzucić jakieś obietnice dotyczące nieokreślonej przyszłości. A wiesz, że ja też umiem się zarzekać, że jak dziecko mi sie na świecie pojawi, to rzucę jedzenie np. ciast i cukierków? Hoo, jak ja mogę się zarzekać, że to zrobię! I nawet mogę w te brednie uwierzyć, jak się skupię! W każdym razie. Czekamy do soboty. Edytowane przez groza Czas edycji: 2013-07-04 o 14:00 |
|
|
|
|
|
#58 |
|
Wtajemniczenie
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Moze odpowiesz na moj post?
|
|
|
|
|
#59 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 381
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#60 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 43 611
|
Dot.: Narkotyki a nasz związek
Facet jest głupi*, bo jak dla mnie tylko głupi ludzie biorą różne chemiczne wynalazki. Jasne, może brać 20 lat i nic się nie stanie, ale może mieć pecha, weźmie coś nowego i mózg mu się ugotuje. Albo weźmie coś niby nie nowego, a okaże się, że jakieś g... w składzie dodali i kaplica. Tak, czy inaczej o ile rozumiem bzyknięcie się z głupim, ale ładnym facetem
, to tworzenie związku z głupkiem? Nigdy. * mam na myśli głupotę ogólnie rzecz ujmując życiową; można być inteligentnym, pięknym, lubianym, a i tak być głupkiem. |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 07:07.







czujnie pilnować misia, to jest sens związku? zapali czy nie zapali? weźmie czy nie weźmie? - toż to jak wchodzenie w rolę matki, co dziecko musi pilnować na plaży, bo spuści z oka, to weźmie i się utopi. NIC nie jest tu zgodne z "zasadami".








