Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV - Strona 65 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-12-08, 20:22   #1921
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Tygrys- Najblizyszm (mama, tż, przyjaciółka) na pewno bym powiedziala. Dalszym niekoniecznie
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 10:16   #1922
Joanna XL
Zakorzenienie
 
Avatar Joanna XL
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 3 359
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Tygrysie ja jak bym czuła potrzebę to bym mówiła -bp myślę że mówiąc o planach komuś jest szansa jakoś je doprecyzować, wysłuchać opinii innych, spojrzeć na sprawę z innej perspektywy...

U mnie po rozrywkowym, udanym weekendzie Czas wracać do pracy - ale ciężko się zebrać
Joanna XL jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 10:33   #1923
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Jaki aktualny temat...ja chce zabrac sie za prawko...i może jacyś bliźsi --rozumni znajomi będą wiedziec- tak pseudo rodzinka tz juz nie....oj bardzo bym chciała zobaczyc ich reakcje(po zdanym egz) jak ogłosiłabym to np na fb :brzyda l: osatnio właśnie roiło mi sie w głowie ,ze nie warto sie zwierzac ,palnowac ani chwalic takim bezwartościowym osobą....wszystko zależne co czujesz i jakie masz relacje....z tymi ludźmi...jakie zaufanie
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 11:30   #1924
grey_cat
Raczkowanie
 
Avatar grey_cat
 
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 183
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Cześć

W zasadzie, choć czytam na bieżąco (w miarę), to nie ma siły odnieść się do wszystkiego.

Nebulko, przytulam i składam spóźnione życzenia. Żeby wszystko się ułożyło: zawodowo, mężowsko i ogólnie - życzę takiego uładzenia spraw

Tygrysku - ja od dzieciństwa miałam przez mamę i babcię wpajane, żeby nie mówić o swoich planach, bo a) ktoś zapeszy (dzisiaj nawet nie wiem, co by to miało znaczyć?!), b) jest właśnie ten wstyd, jak coś nie wypali. W związku z tym nikt nie wiedział, gdzie idę do liceum, na jakie dokładnie studia składam papiery itp. Od jakiegoś czasu, jak więź z mamą i babcią maleje (czy, mówiąc ładnie, przeobraża się ), sama z siebie nie mam raczej oporów, żeby o planach mówić. Nie liczę nawet na specjalną mobilizację czy coś - raczej jest to właśnie taka postawa: nie wyjdzie A, jest B, C, D, so what... ? Myślę też, że ma to u mnie sporo wspólnego z daniem sobie prawa do porażek/niepowodzeń itp.

A, doczytałam po czasie - PO-WO-DZE-NIA!!!

A ogólnie, u mnie gorąca, pracowa niedziela. Nastrój do pracy w sumie nawet jest - pogoda nie zachęca do niczego innego

Mam nadzieję, że nie obrazicie się za taki krótki, wyrwany z wątku post, ale z jednej strony nie mam chyba siły na więcej, a z drugiej jakoś mi tęskno za wątkiem, więc taki mały znak życia to kompromis
Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Jaki aktualny temat...ja chce zabrac sie za prawko...i może jacyś bliźsi --rozumni znajomi będą wiedziec- tak pseudo rodzinka tz juz nie....oj bardzo bym chciała zobaczyc ich reakcje(po zdanym egz) jak ogłosiłabym to np na fb :brzyda l: osatnio właśnie roiło mi sie w głowie ,ze nie warto sie zwierzac ,palnowac ani chwalic takim bezwartościowym osobą....wszystko zależne co czujesz i jakie masz relacje....z tymi ludźmi...jakie zaufanie
Ja z reguły nie mówię ludziom o planach, np. jak złożyłam aplikację o stypendium do UK: wiedziałam, że moje miasteczko (w Polsce; bardzo specyficzna mała miejscowość, gdzie większość ludzi utopiłaby sąsiada w łyżeczce wody) będzie mnie obgadywało przynajmniej przez rok, jeśli się nie dostanę. Nie lubię takiej zewnętrznej presji, jak wspomniałam kiedyś koledze, że składałam podanie o staż w pewnej firmie, to on potem mi się co chwilę pytał, czy już mam odpowiedź i raz, że było to megairytujące, to dwa, było mi dość trudno przyznać, że mnie odrzucono...
Może po prostu nie lubię, jak ludzie wiedzą, że coś mi się nie udało.
Miłego tygodnia
grey_cat jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 14:50   #1925
fairytale
Raczkowanie
 
Avatar fairytale
 
Zarejestrowany: 2007-04
Wiadomości: 472
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Jedna wisząca żaba pracowa zjedzona. Wiem na czym stoję, stres się skończył.

Czy wy też uznajecie kupno prezentów świątecznych za żaby...?
fairytale jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 17:39   #1926
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Nebulko, paranojo -dzięki za odpowiedź. Z tym wyjazdem to była taka przenośnia, chodziło mi o dowolny ale ambitny plan. Czy zdradzając go miałybyście bardziej wrażenie że robicie dobrze, bo osoba której o tym powiecie będzie Was wspierać, czy raczej bałybyście się, że uzna Was za nieudaczników jak się Wam nie powiedzie? Pamiętam jak kiedyś moja przyjaciółka zdawała na drugi kierunek studiów w tajemnicy przed wszystkimi poza mną - nawet jej ówczesny tż (z którym była długo i nawet mieszkali razem) nic o tym nie wiedział - zwłaszcza on, bo bała się, że jak się jej nie powiedzie (i faktycznie, nie dostała się) to on to uzna za powód, żeby się nad nią wywyższać (bo on tam studiował).
Mówi się, że zdradzając komuś swój plan dzielisz tym samym energię spełniania marzenia/realizacji planu.
Ja bym nie powiedziała nikomu, chyba, ze komuś, kto byłby pomocny w realizacji.
Łatwo tez dać w sobie zgasić zapał przez rozpowiadanie, wystarczy, ze bliska osoba powie : nie nadajesz się do tego; Ty?! No coś ty... ; albo coś innego w podobnym stylu...

---------- Dopisano o 17:37 ---------- Poprzedni post napisano o 17:35 ----------

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Czy wy też uznajecie kupno prezentów świątecznych za żaby...?
Też.

---------- Dopisano o 17:39 ---------- Poprzedni post napisano o 17:37 ----------

To już po mojej pracy.
Koleżanka z biurka obok idzie na szkolenie z rzeczy, którymi ja miałam się zajmować, stąd czuję, że już po wszystkim, tym bardziej, ze i dziś się wściekłam na szefa.
Nie szkodzi.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 18:20   #1927
Joanna XL
Zakorzenienie
 
Avatar Joanna XL
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 3 359
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Patri może nie będzie tak źle Zresztę wiesz - nie ma tego złego ...

Prezenty a ja lubię kupować... i dawać ... i wymyślać ... Paradoksalnie największy mam problem z dostawaniem
Myślę że jest teraz tyle możliwości (na każdą kieszen) że nie jest trudno coś fajnego kupić ... Inna sprawa czy się trafi w cudzy gust .. Powiedzmy że się staram..
Tak czy owak większosc mam już upatrzonych - pozostaje nabyć A że zakupy to przyjemność to się nie śpieszę

Dobry humor=dobry dzień Dziwne bo obiektywnie wielkich powodów do radości nie ma ...
Joanna XL jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 18:25   #1928
cholernarejestracja
Copyraptor
 
Avatar cholernarejestracja
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 21 115
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Chwalę się - połknęłam w weekend dużo żab, jestem zadowolona oczywiście natychmiast na kark wskoczyły mi nowe, ale przynajmniej stare nie rechoczą za uchem
cholernarejestracja jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 20:33   #1929
d61abbce58b52fe45ffe444afc51ca0ea3c11859_65540a44484ab
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2005-12
Wiadomości: 7 266
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Prezenty a ja lubię kupować... i dawać ... i wymyślać ... Paradoksalnie największy mam problem z dostawaniem

Mam dokładnie tak samo.
d61abbce58b52fe45ffe444afc51ca0ea3c11859_65540a44484ab jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 20:48   #1930
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
To już po mojej pracy.
Koleżanka z biurka obok idzie na szkolenie z rzeczy, którymi ja miałam się zajmować, stąd czuję, że już po wszystkim, tym bardziej, ze i dziś się wściekłam na szefa.
Nie szkodzi.
Hmm...ale może to nie o to chodzi? Jeszcze tak naprawdę nic nie wiesz, chociaż atmosferę masz tam słabą

Cytat:
Napisane przez fairytale Pokaż wiadomość
Czy wy też uznajecie kupno prezentów świątecznych za żaby...?
Taaak...bo ja nigdy nie wiem co kupić

A propos pytania czy mówić o swoich planach. Ja się w całej rozciągłości zgadzam z Grey Też nie trawię presji...moi rodzice tak mają, że zaraz sie po 10 razy pytają czy to się udało, tamto załatwiłam itd. itp. Nie dadzą mi spokoju po prostu, a jak się nie uda, to przecież już mnie samej jest z tym ciężko, nie potrzebuję jeszcze dodatkowych osób, które będą mi o tym przypominać i wypytywać Mimo to, często nie potrafię trzymać języka za zębami i i tak mówię
Druga rzecz, to Ci, którzy będą się cieszyć z mojego nieszczęścia...dla nich szykuję wyłącznie sukcesy, a więc plany już zrealizowane

Gren! Dawno Cię nie było, myślałam właśnie co tam u Ciebie, że się tak nie odzywasz
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 22:02   #1931
ellefant
Raczkowanie
 
Avatar ellefant
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 360
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Tak, dlatego mam tak mało wspólnych tematów z mamą. Nie chce mi się słuchać bzdurnych pytań i dziwacznych opinii.

Co roku obiecuję sobie, że kupię prezenty dużo wcześniej. Nic z tego nie wychodzi. Więc jest to żaba....

Dziś miałam przedostatnie zajęcia na kursie. Temat: szukanie pracy, cv i list motywacyjny. Dowiedziałam się, że dla Norwegów nie jest aż tak ważne doświadczenie zawodowe czy wykształcenie, ale to co człowiek sobą reprezentuje, tzw. kompetencje.

Patri no coś ty, easy, na pewno do czasu, aż się dowiesz, o co im naprawdę chodzi
ellefant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-09, 22:25   #1932
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Hej

Ad. informowania o planach - ja w sumie niewiele mówię ludziom wokół mnie. Ważniejsze zamiary przedstawiam TŻtowi, rodzicom, jak już jestem w toku, przyjaciołom. Postronnym wokół - jeśli już, to traktując zamiar jako plan, z nieznaną datą wykonania.
Nie mam złych doświadczeń, ale jeśli coś żyje w mojej głowie i umrze, to nikomu nie będzie trzeba tego tłumaczyć

Ad. prezentów - dla mnie to wysiłek. Nie tylko wymyślić, ale jeszcze spędzić ileś czasu biegając, podejmując decyzje, kupując...
Wczoraj ogarnęłam pierwszą grupę prezentów, poszło sprawnie, bo miałam dobry plan
Jeszcze druga tura przede mną.



Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość


To już po mojej pracy.
Koleżanka z biurka obok idzie na szkolenie z rzeczy, którymi ja miałam się zajmować, stąd czuję, że już po wszystkim, tym bardziej, ze i dziś się wściekłam na szefa.
Nie szkodzi.
Przesyłam dobrą energię, mam nadzieję, że wniosek nie jest słuszny i będzie dobrze.
Trzymaj się dzielnie i zbieraj doświadczenia

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość

Dobry humor=dobry dzień Dziwne bo obiektywnie wielkich powodów do radości nie ma ...
Fajnie

Cytat:
Napisane przez cholernarejestracja Pokaż wiadomość
Chwalę się - połknęłam w weekend dużo żab, jestem zadowolona oczywiście natychmiast na kark wskoczyły mi nowe, ale przynajmniej stare nie rechoczą za uchem


U mnie nie najlepiej. Wczorajsze spotkanie było super, żałuję, że byłam tak krótko, ale ogólnie jestem w trochę dziwnym stanie.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 06:55   #1933
Joanna XL
Zakorzenienie
 
Avatar Joanna XL
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 3 359
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Za mało wczoraj zrobiłam , ze wszystkim jestem w plecy I zaczynam się stresować w sposób paraliżujący itd

Dziś podejmuje kolejną próbe mobilizacji - już nie myślę o konkretnym terminie wykonania zadania (bo to chyba nie wyszło) , dojrzewam do maksymalnego wysiłku w jednym temacie - do końca. I pozbycia się z tapety tych całych studiów

Zobaczymy ....Poza tym net i inne rozpraszacze przestają dla mnie istnieć (tak na pewno )
Joanna XL jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 09:26   #1934
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Trzymajcie kciuki, idę dziś przełknąć gorzko-kwaśną żabę (rozmowa) - nie będzie przyjemnie, pewnie dostanę po głowie, bo zawaliłam ważną sprawę. Muszę się z tym skonfrontować, bo już nic się i tak nie da zrobić.
Mam wyrzuty do siebie, ale też jakoś zobojętniałam, przyjmę wszelkie negatywne konsekwencje, trudno.
Taki oto paradoks mnie dręczy: jest coś ważnego do zrobienia, pojawiają się blokady (obiektywne i nieobiektywne), działanie zawieszam - zaczyna się gnębienie "nie zdążę", powodujące mega wyrzut adrenaliny i stres, ale nadal działania nie podejmuję (zajmuję się innymi, zastępczymi). Zaczyna się praca na emocjach (relaks, szukanie uzasadnień itp.), zamiast pracy nad sednem problemu - zadaniem do wykonania. Okresowo działam w warunkach silnego stresu, ale gdy pojawia się ulga - ona mnie wciąga i nie uczę się na błędach - że nie mogę się na tej częściowej uldze zatrzymać, tylko dokończyć sprawę.

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2013-12-10 o 09:44
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 10:35   #1935
ellefant
Raczkowanie
 
Avatar ellefant
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 360
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Za mało wczoraj zrobiłam , ze wszystkim jestem w plecy I zaczynam się stresować w sposób paraliżujący itd

Dziś podejmuje kolejną próbe mobilizacji - już nie myślę o konkretnym terminie wykonania zadania (bo to chyba nie wyszło) , dojrzewam do maksymalnego wysiłku w jednym temacie - do końca. I pozbycia się z tapety tych całych studiów

Zobaczymy ....Poza tym net i inne rozpraszacze przestają dla mnie istnieć (tak na pewno )
Trzymam kciuki za mobilizację
zielona szósteczka...marzenie

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Trzymajcie kciuki, idę dziś przełknąć gorzko-kwaśną żabę (rozmowa) - nie będzie przyjemnie, pewnie dostanę po głowie, bo zawaliłam ważną sprawę. Muszę się z tym skonfrontować, bo już nic się i tak nie da zrobić.
Mam wyrzuty do siebie, ale też jakoś zobojętniałam, przyjmę wszelkie negatywne konsekwencje, trudno.
Taki oto paradoks mnie dręczy: jest coś ważnego do zrobienia, pojawiają się blokady (obiektywne i nieobiektywne), działanie zawieszam - zaczyna się gnębienie "nie zdążę", powodujące mega wyrzut adrenaliny i stres, ale nadal działania nie podejmuję (zajmuję się innymi, zastępczymi). Zaczyna się praca na emocjach (relaks, szukanie uzasadnień itp.), zamiast pracy nad sednem problemu - zadaniem do wykonania. Okresowo działam w warunkach silnego stresu, ale gdy pojawia się ulga - ona mnie wciąga i nie uczę się na błędach - że nie mogę się na tej częściowej uldze zatrzymać, tylko dokończyć sprawę.
Trzymam kciuki, może rozmowa nie będzie aż tak nieprzyjemna?
Podkreślone: zdarza ci się działać w okresie silnego stresu (końcowy etap całego procesu), pojawia się ulga (spowodowana tym, że jednak coś robisz, działasz), ulga powoduje zanik wyrzutów i stresu, spokój zastępuje stres, przestajesz działać, nie kończysz sprawy. Dobrze zrozumiałam?
ellefant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 11:29   #1936
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Trzymajcie kciuki, idę dziś przełknąć gorzko-kwaśną żabę (rozmowa) - nie będzie przyjemnie, pewnie dostanę po głowie, bo zawaliłam ważną sprawę. Muszę się z tym skonfrontować, bo już nic się i tak nie da zrobić.
Mam wyrzuty do siebie, ale też jakoś zobojętniałam, przyjmę wszelkie negatywne konsekwencje, trudno.
Taki oto paradoks mnie dręczy: jest coś ważnego do zrobienia, pojawiają się blokady (obiektywne i nieobiektywne), działanie zawieszam - zaczyna się gnębienie "nie zdążę", powodujące mega wyrzut adrenaliny i stres, ale nadal działania nie podejmuję (zajmuję się innymi, zastępczymi). Zaczyna się praca na emocjach (relaks, szukanie uzasadnień itp.), zamiast pracy nad sednem problemu - zadaniem do wykonania. Okresowo działam w warunkach silnego stresu, ale gdy pojawia się ulga - ona mnie wciąga i nie uczę się na błędach - że nie mogę się na tej częściowej uldze zatrzymać, tylko dokończyć sprawę.
Trzymam kciuki.
Boze Emi, przezywam dokladnie to samo!!! wypisz wymaluj. Wczoraj mialam dwa bardzo wazne spotkania, streosowalam sie nimi caly weekend, a jak minely i wiem co robic, by nastepne spotkanie takie nie bylo, to juz...odechcialo mi sie robic. juz mnie nie interesuje to czy nastpeny raz dostane bure czy nie.

Co sie dzieje, do diaska? ? ? ? To jak nie ja. zupelne przeciwienstwo tym, czym zawsze bylam.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 15:10   #1937
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Mówi się, że zdradzając komuś swój plan dzielisz tym samym energię spełniania marzenia/realizacji planu.
Ja bym nie powiedziała nikomu, chyba, ze komuś, kto byłby pomocny w realizacji.
Łatwo tez dać w sobie zgasić zapał przez rozpowiadanie, wystarczy, ze bliska osoba powie : nie nadajesz się do tego; Ty?! No coś ty... ; albo coś innego w podobnym stylu...

To już po mojej pracy.
Koleżanka z biurka obok idzie na szkolenie z rzeczy, którymi ja miałam się zajmować, stąd czuję, że już po wszystkim, tym bardziej, ze i dziś się wściekłam na szefa.
Nie szkodzi.
Z jednej strony coś w tym jest, że mówienie o planach rozprasza energię. Z drugiej strony mnie zawsze kusi żeby się podzielić i zobaczyć jak to wygląda z boku.

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Trzymam kciuki.
Boze Emi, przezywam dokladnie to samo!!! wypisz wymaluj. Wczoraj mialam dwa bardzo wazne spotkania, streosowalam sie nimi caly weekend, a jak minely i wiem co robic, by nastepne spotkanie takie nie bylo, to juz...odechcialo mi sie robic. juz mnie nie interesuje to czy nastpeny raz dostane bure czy nie.

Co sie dzieje, do diaska? ? ? ? To jak nie ja. zupelne przeciwienstwo tym, czym zawsze bylam.
Mam tak całe życie. Stres -> pobieżne uporanie się ze sprawą -> ulga -> zero wniosków...

Ja jestem wielkim kłębkiem nerwów bez energii życiowej. Jestem na siebie zła i niezadowolona. Nie mam ochoty wstawać z łóżka, nie mam ochoty się budzić. Nie wiem zupełnie jak przerwać to błędne koło, w które znów się zapadam. Do tego czuję się samotna, ale też do nikogo nie wychodzę, siedzę w swojej skorupie. Smutno i ponuro u mnie :/
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 19:07   #1938
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Ja jestem wielkim kłębkiem nerwów bez energii życiowej. Jestem na siebie zła i niezadowolona. Nie mam ochoty wstawać z łóżka, nie mam ochoty się budzić. Nie wiem zupełnie jak przerwać to błędne koło, w które znów się zapadam. Do tego czuję się samotna, ale też do nikogo nie wychodzę, siedzę w swojej skorupie. Smutno i ponuro u mnie :/
Świetnie Cię rozumiem... Ja mam tak właśnie...poczucie dysonansu. Wiecie same zresztą - marudzę, że nie jestem taka, siaka czy owaka, że nie robię tego czy tamtego...ale w rezultacie to i tak właściwie nic nie robię I jestem wyrzutem sumienia
Też nie mam energii...chociaż akurat dzisiaj chyba wybitnie mi ciśnienie sprzyja, bo świetnie się czuję fizycznie. Obudziłam się tuż przed budzikiem (4:57), nie chciało mi się spać w pracy i w ogóle cały dzień, nie drzemałam i żyłam na jednej małej kawce...cuda panie, cuda!
Wczoraj usypiałam na stojąco...cały dzień

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Taki oto paradoks mnie dręczy: jest coś ważnego do zrobienia, pojawiają się blokady (obiektywne i nieobiektywne), działanie zawieszam - zaczyna się gnębienie "nie zdążę", powodujące mega wyrzut adrenaliny i stres, ale nadal działania nie podejmuję (zajmuję się innymi, zastępczymi). Zaczyna się praca na emocjach (relaks, szukanie uzasadnień itp.), zamiast pracy nad sednem problemu - zadaniem do wykonania. Okresowo działam w warunkach silnego stresu, ale gdy pojawia się ulga - ona mnie wciąga i nie uczę się na błędach - że nie mogę się na tej częściowej uldze zatrzymać, tylko dokończyć sprawę.
Rozpoznaję paradoks nie zabierania się za ważne rzeczy (no prokrastynacja to w końcu, czyż nie? ), mega stres i zero uczenia się na błędach...ulga też mnie wciąga. Wtedy zaczynam sobie cudownie folgować...i tak sobie folguję aż do następnej takiej pętelki

Powiedz jak poszła ta rozmowa? Bardzo było źle?

A, i na spotkaniu mówiłam o książce "Jeździec miedziany" - skrytykowałam ją, bo przez kilkadziesiąt stron czytałam tylko o tym jak to bohaterom chce się seksić, ale nie mogą (z różnych względów...). Ale muszę zwrócić honor tej powieści. Jak autorka skupiła się na opisywaniu życia w czasie oblężenia Leningradu, to powiem szczerze, że sama zaczynam czuć, że umieram z głodu jak tamci ludzie i autentycznie martwię się o główną bohaterkę (chociaż wiem, że przeżyje, bo opowieść kontynuowana jest w dwóch dalszych częściach )...aż mi trochę trudno uwierzyć, że kobitka, która to napisała, urodziła się dużo później i tego nie przeżywała osobiście, bo naprawdę opis wydaje mi się autentyczny i taki straszny...
I chyba zacznę czytać książki o tle historycznym, tylko takie z faktami, a nie takie jak opisywała Fairy, że aż można uwierzyć, że wojna to sielanka Dużo takich różnych widzę ostatnio w pracy - reportaży itp. i w sumie stwierdziłam, że nie mam bladego pojęcia o historii...aż mi trochę głupio
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2013-12-10 o 19:09
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 19:27   #1939
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość
Co roku obiecuję sobie, że kupię prezenty dużo wcześniej. Nic z tego nie wychodzi. Więc jest to żaba....
Dokładnie mam to samo.

---------- Dopisano o 19:22 ---------- Poprzedni post napisano o 19:16 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Trzymajcie kciuki, idę dziś przełknąć gorzko-kwaśną żabę (rozmowa) - nie będzie przyjemnie, pewnie dostanę po głowie, bo zawaliłam ważną sprawę. Muszę się z tym skonfrontować, bo już nic się i tak nie da zrobić.
Mam wyrzuty do siebie, ale też jakoś zobojętniałam, przyjmę wszelkie negatywne konsekwencje, trudno.
Taki oto paradoks mnie dręczy: jest coś ważnego do zrobienia, pojawiają się blokady (obiektywne i nieobiektywne), działanie zawieszam - zaczyna się gnębienie "nie zdążę", powodujące mega wyrzut adrenaliny i stres, ale nadal działania nie podejmuję (zajmuję się innymi, zastępczymi). Zaczyna się praca na emocjach (relaks, szukanie uzasadnień itp.), zamiast pracy nad sednem problemu - zadaniem do wykonania. Okresowo działam w warunkach silnego stresu, ale gdy pojawia się ulga - ona mnie wciąga i nie uczę się na błędach - że nie mogę się na tej częściowej uldze zatrzymać, tylko dokończyć sprawę.
Trzymam kciuki Emi.
Znane mi jest to co opisałaś, choć sama nie wiem jak ja funkcjonuję obecnie, żeby się odnieść.

---------- Dopisano o 19:26 ---------- Poprzedni post napisano o 19:22 ----------

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Ja jestem wielkim kłębkiem nerwów bez energii życiowej. Jestem na siebie zła i niezadowolona. Nie mam ochoty wstawać z łóżka, nie mam ochoty się budzić. Nie wiem zupełnie jak przerwać to błędne koło, w które znów się zapadam. Do tego czuję się samotna, ale też do nikogo nie wychodzę, siedzę w swojej skorupie. Smutno i ponuro u mnie :/
Az taka zmiana po tej energii z wyjazdu?
Jejku,współczuję!
Czemu tak poleciał nastrój w dół?
Poddajesz się w działaniu i szukaniu kolejnego sponsora wspaniałych wojaży?
Przytulam Cię

---------- Dopisano o 19:27 ---------- Poprzedni post napisano o 19:26 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
i w sumie stwierdziłam, że nie mam bladego pojęcia o historii...aż mi trochę głupio
Też nie mam... i jeszcze mi nie głupio.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 20:25   #1940
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
[/COLOR]
Az taka zmiana po tej energii z wyjazdu?
Jejku,współczuję!
Czemu tak poleciał nastrój w dół?
Poddajesz się w działaniu i szukaniu kolejnego sponsora wspaniałych wojaży?
Przytulam Cię [COLOR="Silver"]
Haha, dobrze to określiłaś no właśnie cisza na horyzoncie. Założyłam nowego maila, z którego wysyłałam CV do biur i zieje pustką. Chyba właśnie to mnie podłamało, brak pracy i perspektyw w najbliższym czasie na kolejną. Plus nie będę ściemniać źle się czuję, że nie mam się do kogo odezwać kto był ze mną w Turcji. W ogóle coraz bardziej czuję się wyrzutkiem społecznym, jest mi z tym źle, jestem na siebie za to zła i mam ochotę się schować gdzie pieprz rośnie... Wiem, marudzenie jak z przedszkola "mamo oni mnie nie lubią...", ale widzę, że to jest mój poważny problem - relacje z ludźmi, gdzieś coś mocno robię nie tak, zawsze kogoś do siebie zrażę, no ofiara losu po prostu więc takie oto myśli przychodzą mi do głowy tuż po przebudzeniu i nic dziwnego, że nie chce mi się wstawać, skoro uważam, że jestem do dupy. A tej dawnej pewności siebie nie mogę złapać, jakbym faktycznie stała się na chwilę innym człowiekiem, dziewczyny powiedziały, że nawet na zdjęciach siebie nie przypominam :p

P.S. Często nie odnoszę się do postów, bo albo nie mam nic mądrego do powiedzenia, albo już wszystko zostało powiedziane, albo trzeba by jakoś pocieszyć, a ja nie wiem jak, więc wolę się nie odzywać. Wybaczcie to moje gburowactwo proszę
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 20:42   #1941
d61abbce58b52fe45ffe444afc51ca0ea3c11859_65540a44484ab
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2005-12
Wiadomości: 7 266
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Produktywność w pigułce, niektóre punkty są mniej ważne, inne bardziej pomysłowe, ale ogólnie jest to dosyć spójna całość http://beatrixapp.com/blog/50-amazin...uctivity.html/
d61abbce58b52fe45ffe444afc51ca0ea3c11859_65540a44484ab jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 21:18   #1942
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Haha, dobrze to określiłaś no właśnie cisza na horyzoncie. Założyłam nowego maila, z którego wysyłałam CV do biur i zieje pustką. Chyba właśnie to mnie podłamało, brak pracy i perspektyw w najbliższym czasie na kolejną. Plus nie będę ściemniać źle się czuję, że nie mam się do kogo odezwać kto był ze mną w Turcji. W ogóle coraz bardziej czuję się wyrzutkiem społecznym, jest mi z tym źle, jestem na siebie za to zła i mam ochotę się schować gdzie pieprz rośnie... Wiem, marudzenie jak z przedszkola "mamo oni mnie nie lubią...", ale widzę, że to jest mój poważny problem - relacje z ludźmi, gdzieś coś mocno robię nie tak, zawsze kogoś do siebie zrażę, no ofiara losu po prostu więc takie oto myśli przychodzą mi do głowy tuż po przebudzeniu i nic dziwnego, że nie chce mi się wstawać, skoro uważam, że jestem do dupy. A tej dawnej pewności siebie nie mogę złapać, jakbym faktycznie stała się na chwilę innym człowiekiem, dziewczyny powiedziały, że nawet na zdjęciach siebie nie przypominam :p

P.S. Często nie odnoszę się do postów, bo albo nie mam nic mądrego do powiedzenia, albo już wszystko zostało powiedziane, albo trzeba by jakoś pocieszyć, a ja nie wiem jak, więc wolę się nie odzywać. Wybaczcie to moje gburowactwo proszę

Inga nawet tak nie mów Nie wiem czy Cię to w jakiś sposób pocieszy a ja Cię wprost uwielbiam i uważam, że jesteś fantastyczna. Ci ludzie, którymi się masz nieszczęście otaczać to jakieś totalne bobki i taborety....

Choc generalnie Cie rozumiem mam podobny problem, wydaje mi się, że większość ludzi, nowo poznanych dobrze mnie odbiera i chyba lubi, szczególnie nie-rówieśnicy a i tak coraz częściej nie mam do kogo paszczy otworzyć, nie wiem czy to tez nie jest kwestia szczescia do ludzi?. Ba, nawet jutro sobie o tym problemie zamierzam pogadać ze specjalista Paradoks, ze otwieram sie na ludzi, ale nic z tego w kwestii jakosci relacji nie wynika, coraz czesciej czuje sie nie lubiana, ze zrazam innych do siebie i niewidzialna. W takie wieczory ogladam sobie kilka odcinków dr. House'a, bo jest to fajny i zyciowy serial, np odcinek o perfekcjonistce dr. Cuddy, gdzie cały dzień wali jej się na głowe a ona się nie poddaje Z twórcami serialu czuje wieksza nic porozumienia niż ze swoimi znajomymi


Czasami zycie pod gorke to dobra trampolina do prawdziwych osiagniec. Mam przeczucie, ze i tym razem predzej czy pozniej wygrzebiesz sie z dołka i bedziesz dalej spełniać przede wszystkim swoje marzenia.

W piatek koncze 1,5 roczna "przygodę" w pracy. Troche sie po ostatnich wydarzeniach na swieczniku pozmienialo. Mam jednak dzieki dobrym relacjom z dzialem finansowym mozliwosc wziecia udzialu na jedno stanowisko, gadalam juz na ten temat z swoimi być-może szefowymi... W styczniu rekrutacja. Potrzebuje sobie na nowo pewne rzeczy poukladac wiec przerwa mi nie straszna, choć przyszlośc to jeden wielki znak zapytania.
Mam wrazenie, ze znowu stosuje metode "na surfing" jak ktoś mnie popchnie na pierwszą lepszą okazję i utrzymam się na fali to się za to zabiore bez względu na swoje predyspozycje czy chcenie...
Mimo pozornie niekomfortowego poczucia, że się nie nadaje i będzie trudno, fakt że podejme nowe wyzwanie, bez zmieniania środowiska troche mnie uspokaja... Chodzenie na rekrutacje i rzucanie sie na coś zupełnie nowego to czarna magia. Co by było smieszniej jedna z pań z pracy bardziej mnie nakłaniała niż sama chciałam, by spróbować...

Co myślicie o tej akcji? https://www.facebook.com/mamterapeute?fref=ts


---------- Dopisano o 21:18 ---------- Poprzedni post napisano o 20:53 ----------

Nie udało się z Toruniem pogoda nawaliła, ale musze sie pochwalić, że dzieki znajomej wypatrzyłam naprawdę fajną fotografkę i na dodatek tania, którą z makijażem i fryzurą robi sesje zdjeciowe i tuż przed swoimi 27 urodzinami umawiam się na sesje - jupi!!! Mam nadzieje, że wyjdzie fajnie
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2013-12-10 o 20:58
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 21:47   #1943
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Emi, i jak poszła rozmowa? Mam nadzieję, że wszystko OK?

Dziewczyny które na spotkaniu zainteresowały się nauką jak ręcznie zwalczać oprychów różnej maści - mam wstępne niusy w klubie w szkoleniach i warsztatach.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 21:49   #1944
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Dzięki za ciepłe słowa
Rozmowa nie była bardzo nieprzyjemna, ale... to nie zmienia faktu, że sytuacja obiektywnie jest nieszczególna... I że bardzo dużo pracy przede mną, żeby się względnie z pewnymi kwestiami uporać.

Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość

Trzymam kciuki, może rozmowa nie będzie aż tak nieprzyjemna?
Podkreślone: zdarza ci się działać w okresie silnego stresu (końcowy etap całego procesu), pojawia się ulga (spowodowana tym, że jednak coś robisz, działasz), ulga powoduje zanik wyrzutów i stresu, spokój zastępuje stres, przestajesz działać, nie kończysz sprawy. Dobrze zrozumiałam?
Dzięki za rekonstrukcję sensu mojej wypowiedzi - prawie o to mi chodziło, z tą różnicą, że po prostu sprawa jest wieloetapowa i kończę w wielkim stresie jeden etap... wtedy pojawia się ulga, zapadnięcie i cykl zaczyna się od nowa.

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Trzymam kciuki.
Boze Emi, przezywam dokladnie to samo!!! wypisz wymaluj. Wczoraj mialam dwa bardzo wazne spotkania, streosowalam sie nimi caly weekend, a jak minely i wiem co robic, by nastepne spotkanie takie nie bylo, to juz...odechcialo mi sie robic. juz mnie nie interesuje to czy nastpeny raz dostane bure czy nie.

Co sie dzieje, do diaska? ? ? ? To jak nie ja. zupelne przeciwienstwo tym, czym zawsze bylam.
Właśnie! Ja też wiem, co robić... i pojawiają się podszepty, że ok., ale najpierw chyba lepiej będzie zrobić to, to i to a dopiero później zabrać się za to najważniejsze - no załamka!

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość

Mam tak całe życie. Stres -> pobieżne uporanie się ze sprawą -> ulga -> zero wniosków...

Ja jestem wielkim kłębkiem nerwów bez energii życiowej. Jestem na siebie zła i niezadowolona. Nie mam ochoty wstawać z łóżka, nie mam ochoty się budzić. Nie wiem zupełnie jak przerwać to błędne koło, w które znów się zapadam. Do tego czuję się samotna, ale też do nikogo nie wychodzę, siedzę w swojej skorupie. Smutno i ponuro u mnie :/
Najprostsze rozwiązanie - zrobić coś innego - bez specjalnego planu, bez wizji idealnej. Pójść do muzeum, wrócić do domu inną drogą - wybić się z kolein. I właśnie ta spontaniczność jest tu kluczowa, bo rozmyślanie wygeneruje obawy, wymówki itp.
Przytulam

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Świetnie Cię rozumiem... Ja mam tak właśnie...poczucie dysonansu. Wiecie same zresztą - marudzę, że nie jestem taka, siaka czy owaka, że nie robię tego czy tamtego...ale w rezultacie to i tak właściwie nic nie robię I jestem wyrzutem sumienia


Rozpoznaję paradoks nie zabierania się za ważne rzeczy (no prokrastynacja to w końcu, czyż nie? ), mega stres i zero uczenia się na błędach...ulga też mnie wciąga. Wtedy zaczynam sobie cudownie folgować...i tak sobie folguję aż do następnej takiej pętelki

Powiedz jak poszła ta rozmowa? Bardzo było źle?

A, i na spotkaniu mówiłam o książce "Jeździec miedziany" - skrytykowałam ją, bo przez kilkadziesiąt stron czytałam tylko o tym jak to bohaterom chce się seksić, ale nie mogą (z różnych względów...). Ale muszę zwrócić honor tej powieści. Jak autorka skupiła się na opisywaniu życia w czasie oblężenia Leningradu, to powiem szczerze, że sama zaczynam czuć, że umieram z głodu jak tamci ludzie i autentycznie martwię się o główną bohaterkę (chociaż wiem, że przeżyje, bo opowieść kontynuowana jest w dwóch dalszych częściach )...aż mi trochę trudno uwierzyć, że kobitka, która to napisała, urodziła się dużo później i tego nie przeżywała osobiście, bo naprawdę opis wydaje mi się autentyczny i taki straszny...
I chyba zacznę czytać książki o tle historycznym, tylko takie z faktami, a nie takie jak opisywała Fairy, że aż można uwierzyć, że wojna to sielanka Dużo takich różnych widzę ostatnio w pracy - reportaży itp. i w sumie stwierdziłam, że nie mam bladego pojęcia o historii...aż mi trochę głupio
Dzięki za relację o książce

Właśnie - pętla, cykl...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 22:28   #1945
Elfia4
DOMator
 
Avatar Elfia4
 
Zarejestrowany: 2006-04
Lokalizacja: z nad morza
Wiadomości: 7 147
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Trzymajcie kciuki, idę dziś przełknąć gorzko-kwaśną żabę (rozmowa) - nie będzie przyjemnie, pewnie dostanę po głowie, bo zawaliłam ważną sprawę. Muszę się z tym skonfrontować, bo już nic się i tak nie da zrobić.
Mam wyrzuty do siebie, ale też jakoś zobojętniałam, przyjmę wszelkie negatywne konsekwencje, trudno.
Taki oto paradoks mnie dręczy: jest coś ważnego do zrobienia, pojawiają się blokady (obiektywne i nieobiektywne), działanie zawieszam - zaczyna się gnębienie "nie zdążę", powodujące mega wyrzut adrenaliny i stres, ale nadal działania nie podejmuję (zajmuję się innymi, zastępczymi). Zaczyna się praca na emocjach (relaks, szukanie uzasadnień itp.), zamiast pracy nad sednem problemu - zadaniem do wykonania. Okresowo działam w warunkach silnego stresu, ale gdy pojawia się ulga - ona mnie wciąga i nie uczę się na błędach - że nie mogę się na tej częściowej uldze zatrzymać, tylko dokończyć sprawę.
Jakbym czytała o sobie. Dokładnie tak samo postępuję w wielu sytuacjach, co najgorsze również zawodowych...
Elfia4 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 23:09   #1946
ellefant
Raczkowanie
 
Avatar ellefant
 
Zarejestrowany: 2008-11
Wiadomości: 360
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość

A, i na spotkaniu mówiłam o książce "Jeździec miedziany" - skrytykowałam ją, bo przez kilkadziesiąt stron czytałam tylko o tym jak to bohaterom chce się seksić, ale nie mogą (z różnych względów...). Ale muszę zwrócić honor tej powieści. Jak autorka skupiła się na opisywaniu życia w czasie oblężenia Leningradu, to powiem szczerze, że sama zaczynam czuć, że umieram z głodu jak tamci ludzie i autentycznie martwię się o główną bohaterkę (chociaż wiem, że przeżyje, bo opowieść kontynuowana jest w dwóch dalszych częściach )...aż mi trochę trudno uwierzyć, że kobitka, która to napisała, urodziła się dużo później i tego nie przeżywała osobiście, bo naprawdę opis wydaje mi się autentyczny i taki straszny...
I chyba zacznę czytać książki o tle historycznym, tylko takie z faktami, a nie takie jak opisywała Fairy, że aż można uwierzyć, że wojna to sielanka Dużo takich różnych widzę ostatnio w pracy - reportaży itp. i w sumie stwierdziłam, że nie mam bladego pojęcia o historii...aż mi trochę głupio
Ja też ostatnio nabrałam ochoty na książki historyczne, bardziej możne na literaturę faktu niż powieści. Kocurko jak będziesz miała jakieś tytuły daj znać.
Zastanawiam się też, w jaki sposób mogę zainteresować dzieci historią Polski?

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Inga nawet tak nie mów Nie wiem czy Cię to w jakiś sposób pocieszy a ja Cię wprost uwielbiam i uważam, że jesteś fantastyczna. Ci ludzie, którymi się masz nieszczęście otaczać to jakieś totalne bobki i taborety....

Choc generalnie Cie rozumiem mam podobny problem, wydaje mi się, że większość ludzi, nowo poznanych dobrze mnie odbiera i chyba lubi, szczególnie nie-rówieśnicy a i tak coraz częściej nie mam do kogo paszczy otworzyć, nie wiem czy to tez nie jest kwestia szczescia do ludzi?. Ba, nawet jutro sobie o tym problemie zamierzam pogadać ze specjalista Paradoks, ze otwieram sie na ludzi, ale nic z tego w kwestii jakosci relacji nie wynika, coraz czesciej czuje sie nie lubiana, ze zrazam innych do siebie i niewidzialna. W takie wieczory ogladam sobie kilka odcinków dr. House'a, bo jest to fajny i zyciowy serial, np odcinek o perfekcjonistce dr. Cuddy, gdzie cały dzień wali jej się na głowe a ona się nie poddaje Z twórcami serialu czuje wieksza nic porozumienia niż ze swoimi znajomymi


Czasami zycie pod gorke to dobra trampolina do prawdziwych osiagniec. Mam przeczucie, ze i tym razem predzej czy pozniej wygrzebiesz sie z dołka i bedziesz dalej spełniać przede wszystkim swoje marzenia.

W piatek koncze 1,5 roczna "przygodę" w pracy. Troche sie po ostatnich wydarzeniach na swieczniku pozmienialo. Mam jednak dzieki dobrym relacjom z dzialem finansowym mozliwosc wziecia udzialu na jedno stanowisko, gadalam juz na ten temat z swoimi być-może szefowymi... W styczniu rekrutacja. Potrzebuje sobie na nowo pewne rzeczy poukladac wiec przerwa mi nie straszna, choć przyszlośc to jeden wielki znak zapytania.
Mam wrazenie, ze znowu stosuje metode "na surfing" jak ktoś mnie popchnie na pierwszą lepszą okazję i utrzymam się na fali to się za to zabiore bez względu na swoje predyspozycje czy chcenie...
Mimo pozornie niekomfortowego poczucia, że się nie nadaje i będzie trudno, fakt że podejme nowe wyzwanie, bez zmieniania środowiska troche mnie uspokaja... Chodzenie na rekrutacje i rzucanie sie na coś zupełnie nowego to czarna magia. Co by było smieszniej jedna z pań z pracy bardziej mnie nakłaniała niż sama chciałam, by spróbować...

Co myślicie o tej akcji? https://www.facebook.com/mamterapeute?fref=ts


---------- Dopisano o 21:18 ---------- Poprzedni post napisano o 20:53 ----------

Nie udało się z Toruniem pogoda nawaliła, ale musze sie pochwalić, że dzieki znajomej wypatrzyłam naprawdę fajną fotografkę i na dodatek tania, którą z makijażem i fryzurą robi sesje zdjeciowe i tuż przed swoimi 27 urodzinami umawiam się na sesje - jupi!!! Mam nadzieje, że wyjdzie fajnie
I bardzo dobrze, że się zdecydowałaś
Co do akcji ja mam mieszane uczucia. Z jednej strony podoba mi się, z drugiej nie kliknę "lubię to", bo z miejsca wszyscy znajomi bliżsi i dalsi dowiedzą się, że.....A więc zaprzeczam samej sobie

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Dzięki za ciepłe słowa
Rozmowa nie była bardzo nieprzyjemna, ale... to nie zmienia faktu, że sytuacja obiektywnie jest nieszczególna... I że bardzo dużo pracy przede mną, żeby się względnie z pewnymi kwestiami uporać.



Dzięki za rekonstrukcję sensu mojej wypowiedzi - prawie o to mi chodziło, z tą różnicą, że po prostu sprawa jest wieloetapowa i kończę w wielkim stresie jeden etap... wtedy pojawia się ulga, zapadnięcie i cykl zaczyna się od nowa.



Właśnie! Ja też wiem, co robić... i pojawiają się podszepty, że ok., ale najpierw chyba lepiej będzie zrobić to, to i to a dopiero później zabrać się za to najważniejsze - no załamka!



Najprostsze rozwiązanie - zrobić coś innego - bez specjalnego planu, bez wizji idealnej. Pójść do muzeum, wrócić do domu inną drogą - wybić się z kolein. I właśnie ta spontaniczność jest tu kluczowa, bo rozmyślanie wygeneruje obawy, wymówki itp.
Przytulam



Dzięki za relację o książce

Właśnie - pętla, cykl...
Emi, wybacz, że tak to sobie rozłożyłam, musiałam, bo czasem jest mi łatwiej coś zrozumieć, jeśli "przełożę" na swoje

Ja z bólem widzę, że potrafię na maksa zafiksować się na jednej czynności: jeśli uczę się norweskiego, to robię tylko to, jeśli wyznaczam sobie cel 35 treningów - robię tylko to, już tracę zapał do norweskiego. No to raczej nie jest normalne. Ograniczenie, nieumiejętność działania wielotorowego.

I jest jeszcze coś, co spowodowało u mnie ostatnio poważny dołek: zdałam sobie sprawę, że jestem jak dziecko. Wciąż czekam na pochwały od męża: że wspaniale mi idzie nauka języka, że dużo już rozumiem, że schudłam, że świetnie sobie poradziłam, bo pojechałam sama do miasta. Nie musi mi mówić, że jestem piękna. Wystarczy, że pochwali mnie za moje działanie. Normalnie jakby był moim ojcem. Muszę jakoś wyjść z tego. Wszystko co robię ma zadowolić "rodzica"....Jak wyjść z roli wiecznego dziecka?
ellefant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-10, 23:24   #1947
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Elfia4 Pokaż wiadomość
Jakbym czytała o sobie. Dokładnie tak samo postępuję w wielu sytuacjach, co najgorsze również zawodowych...
Nie pociesza mnie ta wspólnota przeżyć
Jak się czujesz na co dzień? Masz poczucie "bycia w porządku" przez większość czasu, czy przeciwnie?
Straszne jest to, że człowiek realizuje schemat, o którym wiadomo, że przyniesie negatywne efekty...

Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość


Emi, wybacz, że tak to sobie rozłożyłam, musiałam, bo czasem jest mi łatwiej coś zrozumieć, jeśli "przełożę" na swoje

Ja z bólem widzę, że potrafię na maksa zafiksować się na jednej czynności: jeśli uczę się norweskiego, to robię tylko to, jeśli wyznaczam sobie cel 35 treningów - robię tylko to, już tracę zapał do norweskiego. No to raczej nie jest normalne. Ograniczenie, nieumiejętność działania wielotorowego.

I jest jeszcze coś, co spowodowało u mnie ostatnio poważny dołek: zdałam sobie sprawę, że jestem jak dziecko. Wciąż czekam na pochwały od męża: że wspaniale mi idzie nauka języka, że dużo już rozumiem, że schudłam, że świetnie sobie poradziłam, bo pojechałam sama do miasta. Nie musi mi mówić, że jestem piękna. Wystarczy, że pochwali mnie za moje działanie. Normalnie jakby był moim ojcem. Muszę jakoś wyjść z tego. Wszystko co robię ma zadowolić "rodzica"....Jak wyjść z roli wiecznego dziecka?
Miło mi, że Ci się chciało analizować w ogóle

Ja też tak mam z tymi pochwałami - też bym chciała tylko pozytywnych wzmocnień. Mam wrażenie, że sama dla siebie właśnie jestem za dobra za dużo sobie odpuszczam, wybaczam... choć gdzieś czai się też bardzo surowy krytyk, więc jestem w zasadzie w mentalnym rozkroku. Do tego dochodzi środowisko, które mnie chwali - ale to szczególny rodzaj konwencji. Pochwały, pod którymi nie wiem, co się kryje - jakie prawdziwe spostrzeżenia i intencje? Obserwacja pokazuje, że mało w tym prawdy - rzetelności. Więc powstaje we mnie naturalna nieufność do tego typu zachowań i dysonans, kiedy przyjąć pochwałę (jako zbudowaną na konkretnych przesłankach), a kiedy zneutralizować, jako pustą formułę... Staram się ogólnie przyjmować, ale nie przywiązywać do tego typu informacji "zwrotnych".
Swoją drogą, często chwalę osoby, z którymi pracuję lub obcuję - naturalnie reaguję entuzjastycznie na fajne koncepty, robione postępy, fajne ubrania itp.

Ostatnio zapadła mi w myślach metafora trenera. Chciałabym być dla siebie trenerem (nie treserem ) - umieć wyważyć pozytywne wzmocnienia - docenić wysiłek, przymioty etc., ale jednocześnie stawiać wymagania i czuwać nad przebiegiem realizacji jak trener właśnie.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-11, 09:44   #1948
Joanna XL
Zakorzenienie
 
Avatar Joanna XL
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 3 359
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość
Trzymam kciuki za mobilizację
zielona szósteczka...marzenie
Dzięki To mała zmiana w cyferkach ale dla mnie ma duże znaczenie

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość

A, i na spotkaniu mówiłam o książce "Jeździec miedziany" - skrytykowałam ją, bo przez kilkadziesiąt stron czytałam tylko o tym jak to bohaterom chce się seksić, ale nie mogą (z różnych względów...). Ale muszę zwrócić honor tej powieści. Jak autorka skupiła się na opisywaniu życia w czasie oblężenia Leningradu, to powiem szczerze, że sama zaczynam czuć, że umieram z głodu jak tamci ludzie i autentycznie martwię się o główną bohaterkę (chociaż wiem, że przeżyje, bo opowieść kontynuowana jest w dwóch dalszych częściach )...aż mi trochę trudno uwierzyć, że kobitka, która to napisała, urodziła się dużo później i tego nie przeżywała osobiście, bo naprawdę opis wydaje mi się autentyczny i taki straszny...
I chyba zacznę czytać książki o tle historycznym, tylko takie z faktami, a nie takie jak opisywała Fairy, że aż można uwierzyć, że wojna to sielanka Dużo takich różnych widzę ostatnio w pracy - reportaży itp. i w sumie stwierdziłam, że nie mam bladego pojęcia o historii...aż mi trochę głupio
Hmmm a ja próbowałam to przeczytać i nie dałam rady Z połowe pierwszego tomu łyknęłam i.... Chyba stopień infantylności bohaterki mnie wyprowadzał z równowagi Inna sprawa że pamiętam tą książkę - a to już świadczy o tym że coś w niej jest MIłej lektury

Cytat:
Napisane przez ellefant Pokaż wiadomość
Ja też ostatnio nabrałam ochoty na książki historyczne, bardziej możne na literaturę faktu niż powieści. Kocurko jak będziesz miała jakieś tytuły daj znać.
Zastanawiam się też, w jaki sposób mogę zainteresować dzieci historią Polski?

Ja z bólem widzę, że potrafię na maksa zafiksować się na jednej czynności: jeśli uczę się norweskiego, to robię tylko to, jeśli wyznaczam sobie cel 35 treningów - robię tylko to, już tracę zapał do norweskiego. No to raczej nie jest normalne. Ograniczenie, nieumiejętność działania wielotorowego.

I jest jeszcze coś, co spowodowało u mnie ostatnio poważny dołek: zdałam sobie sprawę, że jestem jak dziecko. Wciąż czekam na pochwały od męża: że wspaniale mi idzie nauka języka, że dużo już rozumiem, że schudłam, że świetnie sobie poradziłam, bo pojechałam sama do miasta. Nie musi mi mówić, że jestem piękna. Wystarczy, że pochwali mnie za moje działanie. Normalnie jakby był moim ojcem. Muszę jakoś wyjść z tego. Wszystko co robię ma zadowolić "rodzica"....Jak wyjść z roli wiecznego dziecka?
Co do dzieci i hisorii Polski - mi dziadkowie kupili książkę "Historia Polski dla Tomka" - z ilustracjami i w ogóle - bardzo przystępne historyjki i o ile pamiętam pobudzały do myślenia i dopytywania ... Mam na tyle pozytywne wspomnienia że chyba będę to czytać ewentualnemu potomstwu ... Mój znajomy został historykiem przez ojca czytającego mu Trylogię Sienkiewicza (tak twierdzi)... Myślę że kluczowe jest czytać coś w temacie - ale dostosowane do poziomu i zainteresowań dzieci - więc raczej powieściowo
Ale w sumie... to nie wiem czy czytanie dziś jest jeszcze medium trafiającym do dzieci

Co do zafiksowywania - też tak mam Właściwie powinnam utrzymać trójtorowość - pisanie pracy, niemiecki, odchudzanie/treningi ... W tej kolejności - a jak patrzę na swoje ostatnie dni - to realizuję jeden główny punkt i z wysiłkiem nie zaniedbuje trzeciego ... A z tyłu głowy mam 5 innych punktów które można by/trzeba by realizować... I szczerze mówiąc nie mam na to rady ...

Co do pochwał - nie byłabym tak surowa dla siebie .... Wszyscy potrzebujemy pozytywnej reakcji na nasze starania/pracę - w Twoim (moim) przypadku mąż jest właściwie jedyną osobą (dorosła) która może nam to zapewnić regularnie ... Jeśli coś kosztuje dużo wysiłku to chce się słyszeć że ludzie to zauważają. A potrzeba zewnętrznej pochwały wynika chyba z pewnego braku pewności siebie - ja np dostrzegam że czytanie/słuchanie po niemiecku sprawia mi mniejszy problem ale postęp jest tu niemal niedostrzegalny(dzieje się) a jak ktos stwierdzi że mam dobry akcent to jest to bardziej dobitne/konkretniejszy punkt odniesienia.
Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Nie pociesza mnie ta wspólnota przeżyć
Jak się czujesz na co dzień? Masz poczucie "bycia w porządku" przez większość czasu, czy przeciwnie?
Straszne jest to, że człowiek realizuje schemat, o którym wiadomo, że przyniesie negatywne efekty...



Miło mi, że Ci się chciało analizować w ogóle

Ja też tak mam z tymi pochwałami - też bym chciała tylko pozytywnych wzmocnień. Mam wrażenie, że sama dla siebie właśnie jestem za dobra za dużo sobie odpuszczam, wybaczam... choć gdzieś czai się też bardzo surowy krytyk, więc jestem w zasadzie w mentalnym rozkroku. Do tego dochodzi środowisko, które mnie chwali - ale to szczególny rodzaj konwencji. Pochwały, pod którymi nie wiem, co się kryje - jakie prawdziwe spostrzeżenia i intencje? Obserwacja pokazuje, że mało w tym prawdy - rzetelności. Więc powstaje we mnie naturalna nieufność do tego typu zachowań i dysonans, kiedy przyjąć pochwałę (jako zbudowaną na konkretnych przesłankach), a kiedy zneutralizować, jako pustą formułę... Staram się ogólnie przyjmować, ale nie przywiązywać do tego typu informacji "zwrotnych".
Swoją drogą, często chwalę osoby, z którymi pracuję lub obcuję - naturalnie reaguję entuzjastycznie na fajne koncepty, robione postępy, fajne ubrania itp.

Ostatnio zapadła mi w myślach metafora trenera. Chciałabym być dla siebie trenerem (nie treserem ) - umieć wyważyć pozytywne wzmocnienia - docenić wysiłek, przymioty etc., ale jednocześnie stawiać wymagania i czuwać nad przebiegiem realizacji jak trener właśnie.
Nie wiem czy da się być swoim trenerem i zachować obiektywność... Natykam się na zasadniczo dwie kategorie ludzi -tych zadowolonych z siebie i swoich działań/osiągnięć (gdy ponoszą porażkę zrzucają winę na innych/okoliczności/ szukają usprawiedliwienia) i tych wiecznie z siebie niezadowolonych/ wymagających od siebie więcej/'szukających dziury w całym" (sukcesy są ale zawsze towarzyszy im myślenie "miałam szczęście, udało mi się fartem", świadomość ze coś tam nie było idealnie zrobione)...

Ja niestety należę do tej drugiej kategorii - w sumie przychodzi mi namyśl metafora szkolna "piątka ? a dlaczego nie szóstka???" ... Podczas gdy reszta dzieci cieszy się (z rodzicami) z trójek i czwórek Nawet jak zrobię dużo to i tak nie sięgam swoich oczekiwań/mam poczucie niedosytu ...
I nie wiem jak z tego wyjść Póki co doszłąm do tego że moje oczekiwania są nierealne/albo ja do nich nie dorastam i czas sie z tym pogodzić ...

---------- Dopisano o 09:38 ---------- Poprzedni post napisano o 09:28 ----------

Tymczasem - coś tam sobie działam w temacie pracy... Mniej niż powinnam ale ...postęp jest bo coś robię codziennie ... Szkoda że tak późno i tyle to trwało bo wygląda na to że jest szansa żeby się wciągnąć w temat ..

Co do spotkania z promem - to tu nie wiem co będzie i staram sie o tym nie myśleć... Bo jak myślę to zaczynam się rozglądać za mysią dziurą do schowania

Humor mam niezły ale powody są dwa - dosyć błahe - świąteczny nastrój i działania przygotowawcze co roku windują mój nastrój oraz będzie nieskromnie, zaczynam się coraz lepiej czuć ze swoim wyglądem, mam poczucie odzyskiwania własnej siebie ... Ale właśnie wiem że to powierzchowne sprawy - za tym wszystkim czai się depresjogenna zima (mnie zawsze łapie po Nowym Roku), problemy/brak postępów z pracą, promotor (urastający do rozmiarów mitycznego potwora), poszukiwanie pracy itd ...

---------- Dopisano o 09:44 ---------- Poprzedni post napisano o 09:38 ----------

Inga przyszło mi do głowy - może opisz swoje wrażenia z Turcji - bycie z drugiej strony , spojrzenie na turystów od strony organizatora ... może to dałoby ci możliwość jakiegoś podsumowania, analizy - ja osobiście chętnie bym przeczytała taki artykuł - a sama żałuję czasem że nie podsumowałam na piśmie dotychczasowej (mam nadzieję że nie ostatniej wyprawy mojego życia No i zajęłoby cie to w międzyczasie -bo jestem pewna że odezwa się z tych cv-ek , tylko to musi potrwać ...
Tymczasem - trzymaj się
Joanna XL jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-11, 13:06   #1949
Lynette Scavo
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 194
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Dzięki To mała zmiana w cyferkach ale dla mnie ma duże znaczenie
Super Gratuluję i zazdroszczę



Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Co do dzieci i hisorii Polski - mi dziadkowie kupili książkę "Historia Polski dla Tomka" - z ilustracjami i w ogóle - bardzo przystępne historyjki i o ile pamiętam pobudzały do myślenia i dopytywania ... Mam na tyle pozytywne wspomnienia że chyba będę to czytać ewentualnemu potomstwu ... Mój znajomy został historykiem przez ojca czytającego mu Trylogię Sienkiewicza (tak twierdzi)... Myślę że kluczowe jest czytać coś w temacie - ale dostosowane do poziomu i zainteresowań dzieci - więc raczej powieściowo
Ale w sumie... to nie wiem czy czytanie dziś jest jeszcze medium trafiającym do dzieci
Do moich na szczęście trafia głośne czytanie, domagają się codziennie w ilościach które mnie przerastają i czasowo (i chęci nie zawsze mam ), ale może to dlatego, że nie oglądają tv, bajek. Dzieci znajomych często w ogóle nie są przyzwyczajone do słuchania jak dorosły czyta, bo rodzice generalnie chyba teraz mało czytają dzieciom...

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Co do zafiksowywania - też tak mam Właściwie powinnam utrzymać trójtorowość - pisanie pracy, niemiecki, odchudzanie/treningi ... W tej kolejności - a jak patrzę na swoje ostatnie dni - to realizuję jeden główny punkt i z wysiłkiem nie zaniedbuje trzeciego ... A z tyłu głowy mam 5 innych punktów które można by/trzeba by realizować... I szczerze mówiąc nie mam na to rady ...
U mnie jest duży dualizm. Z jednej strony jestem w stanie dobrze sobie radzić z czynnościami automatycznymi wykonując dwie równolegle (gotowanie + składanie prania, jazda samochodem + załatwianie spraw telefonicznie, rozmowa z koleżanką + ogarnianie mieszkania/sortowanie prania,...) (czynność automatyczna + czynność kontrolowana w niskim lub średnim stopniu) (wiem, że to niezgodne z ideą slow, minimalizmu, no ale u mnie się sprawdza). A z drugiej, właśnie jeśli chodzi o uczenie się to mam ogromny problem z przeskakiwaniem między przedmiotami. Nie idzie mi uczenie się jednoczesne do więcej niż jednego egzaminu Za półtora tygodnia mam kolejną sprawę w sądzie i nie bardzo potrafię się na niczym innym skoncentrować...

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Co do pochwał - nie byłabym tak surowa dla siebie .... Wszyscy potrzebujemy pozytywnej reakcji na nasze starania/pracę - w Twoim (moim) przypadku mąż jest właściwie jedyną osobą (dorosła) która może nam to zapewnić regularnie ... Jeśli coś kosztuje dużo wysiłku to chce się słyszeć że ludzie to zauważają. A potrzeba zewnętrznej pochwały wynika chyba z pewnego braku pewności siebie - ja np dostrzegam że czytanie/słuchanie po niemiecku sprawia mi mniejszy problem ale postęp jest tu niemal niedostrzegalny(dzieje się) a jak ktos stwierdzi że mam dobry akcent to jest to bardziej dobitne/konkretniejszy punkt odniesienia.
Też mam potrzebę bycia chwaloną, chciałabym być chwalona za nawet drobne, codzienne rzeczy. Jak dziecko, nieraz dopraszam się tych pochwał od męża, na szczęśćie on na razie dobrze to znosi

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Nie wiem czy da się być swoim trenerem i zachować obiektywność... Natykam się na zasadniczo dwie kategorie ludzi -tych zadowolonych z siebie i swoich działań/osiągnięć (gdy ponoszą porażkę zrzucają winę na innych/okoliczności/ szukają usprawiedliwienia) i tych wiecznie z siebie niezadowolonych/ wymagających od siebie więcej/'szukających dziury w całym" (sukcesy są ale zawsze towarzyszy im myślenie "miałam szczęście, udało mi się fartem", świadomość ze coś tam nie było idealnie zrobione)...
To by było spójne ze stylami wyjaśniania zdarzeń opisanymi przez Seligmana, gdyby któraś chciała sobie coś o tym doczytać


Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
Inga przyszło mi do głowy - może opisz swoje wrażenia z Turcji - bycie z drugiej strony , spojrzenie na turystów od strony organizatora ... może to dałoby ci możliwość jakiegoś podsumowania, analizy - ja osobiście chętnie bym przeczytała taki artykuł - a sama żałuję czasem że nie podsumowałam na piśmie dotychczasowej (mam nadzieję że nie ostatniej wyprawy mojego życia No i zajęłoby cie to w międzyczasie -bo jestem pewna że odezwa się z tych cv-ek , tylko to musi potrwać ...
Tymczasem - trzymaj się
Też bym chętnie coś takiego przeczytała :tak:

---------- Dopisano o 13:06 ---------- Poprzedni post napisano o 13:02 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Dzięki za rekonstrukcję sensu mojej wypowiedzi - prawie o to mi chodziło, z tą różnicą, że po prostu sprawa jest wieloetapowa i kończę w wielkim stresie jeden etap... wtedy pojawia się ulga, zapadnięcie i cykl zaczyna się od nowa.

Właśnie! Ja też wiem, co robić... i pojawiają się podszepty, że ok., ale najpierw chyba lepiej będzie zrobić to, to i to a dopiero później zabrać się za to najważniejsze - no załamka!
Przy wieloetapowych sprawach też wpadam w takie błędne koło. Absolutnie nie uczę się na moich błędach
__________________
Pozdrawiam
Lynette Scavo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-12-11, 13:10   #1950
cholernarejestracja
Copyraptor
 
Avatar cholernarejestracja
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 21 115
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

[1=d61abbce58b52fe45ffe444 afc51ca0ea3c11859_65540a4 4484ab;44103966]Produktywność w pigułce, niektóre punkty są mniej ważne, inne bardziej pomysłowe, ale ogólnie jest to dosyć spójna całość http://beatrixapp.com/blog/50-amazin...uctivity.html/[/QUOTE]
Bardzo podoba mi się ta zasada, że jeżeli coś zajmuje mniej niż 2 minuty to zrób to od razu, jeżeli więcej - zaplanuj. Postaram się wprowadzić w życie

Też się czasami domagam pochwał ale mój TŻ też ma problem z prokrastynacją, więc się chwalimy/opieprzamy wzajemnie. Zauważyliśmy też, że dużo lepiej nam idzie robota jak siedzimy w jednym pokoju, bo on wtedy nie sprawdza facebooka co chwilę (jego główny zżeracz czasu), bo wie, że go opieprzę, a ja wtedy się zajmuję np. sprzątaniem które odkładam od wieków (mamy kuchnię połączoną z salonem). Mój komputer przy którym pracuję jest niestety w drugim pokoju więc już nie ma takiej opcji

I z powyższego linka sprawdza się też u mnie zasada pracowania z kimś. Magisterkę tak pisałam, że brałam laptopa/materiały pod pachę, umawiałam się w jakiejś kawiarni z dwójką znajomych i tam siedzieliśmy i pracowaliśmy.

Inna rzecz, że z całej trójki tylko ja się obroniłam w końcu
cholernarejestracja jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-12-29 14:49:51


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:57.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.