![]() |
#31 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 122
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#32 | |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 742
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Autorko nie masz się co obwiniać bo gość zachował się jak dzieciak i egoista, ale warto też dostrzec inne aspekty. Dużo jest teraz wątków pt. "tż nie ma siły, nic mu się nie chce, nie ma czasu" a po wejściu okazuje się, że ten zły tż pracuje na 4 zmiany, nie dosypia itp. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#33 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 122
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Autorko, ja bym tutaj nie szukała Twojej winy i jakiegoś osaczenia. Jeśli dla Ciebie było tak ważne, żeby spędzić chociaż te kilka godzin więcej to powinniście razem coś wymyślić, a nie, że sorry, ale nie mam czasu.
Jak mój Tż uczył się do egzaminu to często potem go przepytywałam albo tłumaczył mi swoją matematykę. Jak nie było jak się spotkać albo wolał pouczyć się sam to głupi sms albo minuta rozmowy przez telefon w przerwie. Jak chcieliśmy kogoś odwiedzić to chodziliśmy razem. Małe gesty, a jednak ile znaczą. Jak się chce to wszystko można. A poza tym uważam, że jeszcze można np spędzać ze sobą noce raz na jakiś czas. Tak po prostu, bez niczego, ale jest się koło siebie. Jak zasuwałam w pracy po 14godzin to czesto spędzaliśmy ze sobą tylko noc, która polegała na buziaku na dobranooc i lulu. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#34 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Jedna z was trochę naskoczyła na mnie za to, że popłakałam się, bo wychodził do rodziny na święta... Okey, i fajnie. Nie zabraniałam mu przecież, chodziło o formę tego całego 'zajścia'. Mógł uprzedzić wcześniej chociażby. Doskonale wiedział, że za nim najzwyczajniej w święcie tęsknię i mi go brakuje. Wtedy w ogóle jakoś tego wspólnego czasu było mało, myślałam, że chociaż w te święta trochę go więcej spędzimy, bo dobra okazja i trochę taki luźniejszy czas... Potem ta nieszczęsna majówka kiedy to się zaczęło wszystko... Miał dużo więcej czasu, tylko jakieś pojedyncze zlecenia. W sobotę ustaliśmy, że przyjedzie do mnie. Wyszło jak wyszło... Jeszcze w marcu gdy wróciliśmy z wyjazdu, oboje stwierdziliśmy, że było super i pojedziemy gdzieś sobie na majówkę i na wakacje. Potem gdy zaczęły się studia - on stwierdził, że jednak pewnie nie będzie miał kasy na wyjazdy, bo w wakacje ma mniej zleceń i te studia go mnóstwo kosztują. Więc dodał, że nic mi nie obiecuje, że "może". Przyjęłam to i nic już nie mówiłam. Tylko wiecie - ja moglabym z nim pojechać nawet do jakiegoś Pcimia Dolnego, ale żeby pobyć razem. Mi było to obojętne, byle razem. Poza tym można znaleźć tanie opcje wyjazdowe przecież... i myślałam, ze coś się wykombinuje (zwłaszcza, że sama za siebie przecież bym płaciła - więc tutaj nie piszcie nic o naciąganiu:p) Zabawne, że na wakacje już zakładał, że kasy może nie mieć, a planował kupić we wrześniu telefon za 4 tys., bo jego iphone będzie już 'przestarzały' ![]() Wracając jeszcze do tej Wielkanocy... - w styczniu m opowiadał jak w święta Bożego Narodzenia spotkał się z rodziną i składali mu życzenia żeby sobie kogoś znalazł itp., a on odparł wtedy, że już ma super dziewczynę. Dostał tam burę za to, że mnie nie przyprowadził. Jak mi to opowiedział, to dodał, że na Wielkanoc mi się nie da wywinąć i żebym była przygotowana. Taaaaaaaaa ![]() I właśnie - w święta Bożego Narodzenia spotykaliśmy się praktycznie codziennie - albo ja u niego, albo on u mnie. Przyjeżdżał po mnie żeby zabrać mnie po pracy. Do lutego wspominał ile dla niego znaczyło, że chciałam się z nim spotkać w Wigilię (spotkaliśmy się po swoich Wigiliach - ok. 23). Dużo pracował i doszły te studia. I ok. Rozumiałam. Tylko on zaczął popadać w pracoholizm. Mógł też zmienić pracę na bardziej stabilną finansowo, ale nie, bo "by go nudziła". Ok, nic nie mówiłam. Tylko wiecie - ja też mam pracę, studia (chyba nawet bardziej wymagające pracy pamięciowej niż jego...), wolontariat związany z tymi studiami (często praca zdalna, ale też wymaga trochę czasu). I JAKOŚ ten czas byłam w stanie znaleźć. Nawet znajomi wcześniej mi mówili, żeby on tak nie przesadzał, bo przecież ja też pracuję i studiuję. Tutaj wystarczyłoby mi niewiele, skoro on nie miał czasu - jakiś miły sms, krótka miła rozmowa, zainteresowanie moją osobą. I już byłoby dobrze. Gdy rozmawialiśmy (bo myślałam, że dorośli ludzie w ten sposób się komunikują i rozwiązują problemy, wymyślają rozwiązania) on obiecywał poprawę, przepraszał i... nic się nie zmieniało. I nic nie było powodem żeby tak brzydko się zachować na 'koniec'. Jeszcze niedawno mi mówił, że gdyby ktoś mu opowiedział o takim związku jak nasz, to doradzałby dziewczynie zerwanie. Roześmiał się i zaraz szybko dodał, że mi odradza stanowczo, bo przecież się kochamy. Teraz dociera mnie mnie, że w ciągu ostatnich miesięcy za często powtarzało się, że on nie ma czasu, on nie może, on jest zajęty, on musi mieć czas dla siebie (chodziło o to, że jak późno wracał do domu, to zanim przez chwilę pogadaliśmy, on musiał zrobić sobie coś do jedzenia, przejrzeć internet, coś na zajęcia itp. - bo on przecież, jak mi powtarzał, gdy ma tę chwilę dla siebie kiedy nie musi się pouczyć, musi przeznaczyć na siebie, a nie na mnie - w ostateczności dzwonił ok. 24-1 - a ja czekałam). Wszystko ON. On najważniejszy. Jeszcze jakiś czas temu dodał, że on będzie robił to co jest dla niego najlepszym rozwiązaniem, najwygodniejsze - gdy będzie miał wybór to właśnie tak zrobi, nie będzie się dla nikogo zmienił, bo wiele razy było to wykorzystywane (np. przez jego byłe). Tyle,że nie chcialam go zmieniać, chciałam go dawnego:/ Zrobiłam dużo żeby sytuację wyjaśnić. Teraz on powinien wykonać ruch (przy założeniu, że zrozumie swoje paskudne zachowanie). I chyba na powrót nie widzę szans (gdyby coś...). A i ważne dosyć - wiecie jakie studia zaczął mój 28-latek? ![]() ![]() Edytowane przez guerlainkowa Czas edycji: 2014-05-31 o 16:19 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#35 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 122
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Przykro mi, że trafiłaś na takiego człowieka. Niestety to koniec. Im wcześniej to zrozumiesz i zaczniesz żyć swoim życiem, tym lepiej dla Ciebie. Dał Ci to do zrozumienia. Bo jak można nie odzywać się tyle czasu? Jakie to dojrzałe z jego strony.
Na Twoim miejscu nawet nie wysilałabym się już na żadne maile do niego i inne odzywki. Ktoś poradził, żebyś tylko odesłała mu jego rzeczy i zamknęła rozdział 'pana dojrzałego'. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#36 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 13
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Ja tam uważam, że facet przesadzał i przesadza. Gdyby chciał znaleźć dla Ciebie czas to by znalazł, choćby nie wiem co. Można mieć co jakiś czas zawalony tydzień, dwa, bo dużo zleceń, bo sesja. Ale nie non stop. Facet któremu zależy góry przeniesie żeby się spotkać, częściej niż raz w tygodniu na kilka godzin. Byłam kiedyś z takim chłopakiem, bardzo zajęty cały czas, bo studia, bo praca, bo zajęcia dodatkowe, tyyyle zobowiązań. Spotykaliśmy się też gdzieś tak raz na tydzień "bo on by naprawdę chciał częściej no ale nie może!". Do seksu też między nami nie doszło, bo jeszcze nie gotowy, bo zmęczony. Z pół roku to trwało, ja zakochana po uszy,cierpliwie czekałam, aż w końcu jaśniepan oznajmił, że ze mną zrywa bo byłam zbyt wyrozumiała
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#37 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 3 361
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Siostra studiowała prawo i psychologię równolegle (dziennie). Dla swojego partnera miała czas. Fakt, że nie pracowała, ale nigdy nie usłyszałam, że psychologia to jakiś trudny kierunek. Dla niej wręcz przeciwnie w porównaniu z tym pierwszym. Ja studiuję kierunek techniczny, pracuję na pełny etat i jest mi czasem ciężko, człowiek zmęczony, dużo obowiązków, czasem nie wiem jak mam na imię... ale jak się chce, to czas dla tej drugiej osoby się znajdzie. Ja pracuje odkąd się znamy (jakiś czas temu zmieniłam pracę na bardziej wymagającą), studiuje od dwóch lat, a razem jesteśmy cztery. Narzeka, że ma mnie mało, ale znosi to bardzo dzielnie, bardzo mnie wspiera, rozumie że to dla mnie ważne, a ja rozumiem, że czasem trzeba sobie odpuścić, bo jest ktoś obok
![]()
__________________
"Terapeuta powiedział mi, że sposobem na prawdziwy wewnętrzny spokój jest kończenie tego, co się zaczęło.
Jak na razie skończyłem dwie paczki M&M’sów i czekoladowe ciasto. Od razu czuję się lepiej." Edytowane przez gingerbre Czas edycji: 2014-05-31 o 19:48 |
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#38 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Właśnie... dla chcącego nic trudnego. Można wygospodarować odrobinę czasu przy takich okazjach jak święta, majówka itp. Posiedzieć dłużej nad książkami w wolniejszy dzień aby mieć luźniejszy weekend (tak jak robię ja często) i spędzić czas ze swoją dziewczyną/swoim facetem.
Aha, kończę prawo (2 lata temu skończyłam inny kierunek, przez 2 lata były 2 kierunki i spokojnie dawałam radę chociaż nie raz siedziałam na uczelni od rana do wieczora i miałam czas dla siebie/innych. Nie pracowałam, jedynie wolontariat). Wiem co to ciężko się uczyć, a on momentami zachowywał się jakby był jedynym studentem na świecie i przy okazji pozjadał wszystkie rozumy:/ ehhh, gad jeden paskudny! Ktoś mądry kiedyś powiedział mi - "nie marnuj czasu na kogoś, kto nie ma go dla Ciebie". Prawda. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#39 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Eh, jakiś dziwny poranek miałam. Śnił mi się. Obudziłam się i zaczęłam sobie przypominać te wszystkie fajne chwile, jak byliśmy w restauracji, spacery w nocy, oglądanie startujących samolotów w nocy, makaron, ktory dla mnie zrobił (!!), te rozmowy o życiu i przyszłości..., Sylwester - życzyłam mu żebyśmy rok przetrwali razem, a jego reakcja była taka 'rok? tylko rok? kochanie, całe życie: )'. Taaaa. I zaraz potem przypomniałam sobie, że to wszystko bylo na początku. Potem te wszystkie chwile, kiedy ja miałam już dosyć - za dużo go prosiłam o spędzenie czasu, wyczekiwanie na niego, moje inicjowanie przytulania i pocałunków, pogłębiająca się samotność w związku i moje próby poprawienia tego wszystkiego, wymyslanie jak spędzimy czas (żeby nie tylko film i tv).
I to nie tak, że chciałam mieć go tylko dla siebie. Kiedy mieliśmy fazę związku, że wszystko było bardzo ok, sama go namawiałam, żeby pojechał do tej matki czy spotkał się z kumplem, z którym dawno się nie widział. Powtarzałam, że chcę być ważną częścią jego życia, a nie całym życiem... Były momenty, że za bardzo sam mnie "osaczał". Chciał spędzać ze mną czas, bo uważał, że nie ma nic gorszego dla związku niż brak czasu. Bo jego poprzedni związek właśnie rozpadł się przez to, że ona zaczęła nagle nie mieć czasu i go unikała. A sam jak się zachowywał i zachował wobec mnie ![]() Dzisiaj minęłaby kolejna miesięcznica. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#40 | |
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2011-05
Wiadomości: 2 718
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
To normalne, że wspominasz.
Wiem, że jest trudno ale na prawdę staraj się każdego dnia postanawiać sobie, że nie będziesz się zadręczać. Albo wyznacz 2h dziennie na totalny dół. Brzmi to sztucznie ale jest skuteczne. Cytat:
__________________
"People dont tell you who you are, you tell them !"
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#41 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 122
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Masz może jakąś dobrą koleżankę, która wyciągnie Cię z domu? Jak mnie rzucił facet to koleżanka codziennie rano dzwoniła mi przypomnieć, że mam się ogarnąć, bo po południu wychodzimy i mam wyglądać jak człowiek
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#42 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Staram się o tym nie myśleć. Znajomi mnie gdzieś wyciągają. Koleżanki z reguły sparowane, zaręczone, szykujące się do ślubu. Chodzę na fitness, poświęcam czas sobie, czytam, wychodzę na miasto, chodzę na zakupy... Codziennie dochodzi praca, na której koncentruję się teraz maksymalnie. I jeszcze studia i zbliżająca się sesja pochłania mi trochę czasu.
Przez resztę dnia było ok. Znowu teraz jakieś dziwne myśli mnie naszły. Rozmawiałam z dobrym kolegą czy poszedłby ze mną na wesele za miesiąc i... odmówił mi ![]() I tak sobie myślę... to że się przestał odzywać, wcześniej taki dziwny sms, że kocha i zawala wszystko, a potem ten mail, w którym opisał, że musi się zdystansować itp. oznacza KONIEC? obiecał, że odpisze, jak mu odpiszę, to też po pewnym czasie zrobiłam - on dalej milczy. Naprawdę był ostatnią osobą, którą posądziłabym o takie coś. Przez 1,5 tygodnia w ogóle do niego nie piszę, nie próbuję dzwonić - nic. I wiecie co? Mam jakieś wyrzuty, że... nie robię wszystkiego żeby to uratować. Chociaż z drugiej strony zrobiłam to co mogłam, a co zrobił on? wysilił się tylko na tego maila i już. Teraz jego ruch powinien być, prawda? Może napiszę mu maila, że potrzebuję tych rzeczy, które u niego mam? zapytam o ich zwrot... cokolwiek. Wspomniałam o tym w pierwszy mailu, którego do niego napisałam. A gdy on mi odpisał, napisał, że wciąz o mnie myśli, pamięta o mnie i pamięta o tym, że ma moje rzeczy... ---------- Dopisano o 23:25 ---------- Poprzedni post napisano o 21:52 ---------- Strasznie mnie korci żeby napisać mu maila... zapytać czy już zaczął myśleć jasno (bo wtedy pisał, że nie potrafi jeszcze), co się stało, żeby mi wyjaśnił. Ale tego nie zrobię, powstrzymam się. Chce myśleć i myśli, to niech sobie myśli. Jak zacznę znowu pisać, to jeszcze bardziej się oddali i nic. Nie zamierzam go do niczego namawiać czy prosić, po prostu chcę wiedzieć co się stało. Obiecał, że odpisze - to teraz jego kolej, niech odpisze. A ja zajmę się swoim życiem i sobą. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#43 |
BAN stały
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 4 421
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Oczywiście zrobisz jak zechcesz, ale według mnie nie uwolnisz się od niego dopóki nie będziesz znała wyjaśnienia. Napisałaś, że poczekasz na jego ruch i że zajmiesz się swoim życiem, ale przecież i tak w ciągu dnia wracasz do niego myślami, zastanawiasz się, co się stało itd. Dlatego moim zdaniem powinnaś albo olać pana po całości, czyli nie odzywać się, ale też NIE czekać aż on to zrobi, albo wysłać maila/pojechać do niego cokolwiek, żeby oficjalnie to zakończyć i móc rozpocząć nowy etap w życiu. Nie wiem, jaki masz charakter, ale wiem, że ja nie umiałabym tak żyć w zawieszeniu, mając nadzieję, że może on się odezwie/może mnie wcale nie zostawił/może coś tam. Wychodzę z założenia, że jak ktoś kocha to nie odstawia takich akcji.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#44 |
Wizażowy Kot Igor
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 524
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Przeczytałam post bardzo uważnie. Autorko, a może bez sensu doszukiwać się tu powodów? Zwyczajnie- uczucie z jego strony wygasło. Wszystko na to wskazuje. Jestem akurat w takiej samej sytuacji, jak Ty, więc dokładnie rozumiem, co czujesz. Ja i TŻ (czy już obecnie eks TŻ) mieszkamy co prawda oddaleni o 300 km, ale i moje zajęcia (studia, praca plus choroba terminalna Taty) i jego zajęcia plus ta odległość sprawiają, ze to, co jest między nami cudowne i niepowtarzalne- znika. Niestety, taka kolej rzeczy...
Chyba obie będziemy musiały się z tym pogodzić. I zacząć żyć od nowa. Mój eks TŻ też na początku miał wielkie plany (już nawet planował gdzie zamieszkamy) ale chyba po prostu życie nas zweryfikowało. Tak jak Was. Trudno- obie musimy podjąć wysiłek i zbudować swoje życie od nowa. ![]()
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know? Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209 Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw No pasaran! |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#45 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
własnie chyba czułam, że jemu przechodzi... przez to zaczęłam panikować, na siłę to wszystko ratować, wymyślać przeróżne atrakcje... tylko własnie - gdyby mi zaczęło przechodzić, próbowałabym jakoś na nowo to uczucie w sobie rozpalić, nie od razu się poddawać. A on widać uznał, że nie ma co robić więcej, przynajmniej będzie więcej czasu na studia i pracę... Wiecie co? tak się czasami zastanawiałam czy aby za wiele od niego nie chcę... chociaż z drugiej strony potrzeba bliskości i czułości to chyba nic nadzwyczajnego w związku. Po za tym osłabiało mnie jak mi mówił, że motylki odleciały, hormony opadły, że to przecież normalne w związku... - po zaledwie paru miesiącach!:/ Wyjaśnię to. Muszę to wyjasnić i zakończyć, żeby móc zacząć nowy etap w życiu. Na razie facetów mam dosyć ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#46 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 19 328
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
ja mam podobnie jak Mimiko, dopóki nie mam powiedziane wprost ''to koniec/poznałem kogoś/bla bla'' to żyję w zawieszeniu, z ciągłą nadzieją że a nuż sam się odezwie w najbliższym czasie, nawet jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi na to nie wskazują. Najgorsze jest takie nagłe urwanie kontaktu, bo jak wiemy - nadzieja umiera ostatnia. A takie wyjaśnienie raz na zawsze o co chodzi (nawet jeśli prawda byłaby bolesna) byłoby jak katharsis dla mnie :d bo wtedy zostaję raz na zawsze pozbawiona złudzeń, już nie muszę się codziennie zastanawiać ''a może mu wcale nie przeszło? a może do mnie jeszcze napisze?". Wiemy jak jest
![]()
__________________
sun goes down |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#47 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Magiczna kraina Narnia, gdzieś na Latarnianym Pustkowiu...:)
Wiadomości: 6 518
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
__________________
![]() Edytowane przez syklamen Czas edycji: 2014-06-02 o 14:02 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#48 |
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 873
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Też jestem za tym żebyś to wyjaśniła, dla mnie to nie jest upokarzające jeśli to faktycznie tylko kwestia wyjaśnienia sprawy. Widać, że gniecie Cię bardzo ta niepewność, więc rozmyślasz, zastanawiasz się.
Domagaj się od niego jasnego komunikatu o co chodzi i zakończ sprawę. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#49 |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: całe życie na walizkach ;-)
Wiadomości: 6 298
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Nie wiem, jak inne dziewczyny, ale ja mam tak, że pobiadole, wpadnę w dół, sentymenty i smęty, ale po jakimś czasie (w takiej sytuacji raczej krótkim :P) zmieniłabym okres smutku w okres złości i irytacji. Nienawidzę nie wiedzieć na czym stoję i pewnie sama bym to zamknęła, bo nie lubię się męczyć. Faceta uznałabym za tchórza, który nie potrafi nawet zerwać jak dorosły, dojrzały mężczyzna tylko bawi się w jakieś maile, milczenie itp. No po prostu nie zniosłabym tego i sama ucięła wszystko i zaczęła nowy etap.
Autorko a masz tylko jednego kolegę? Może warto się rozejrzeć za kimś, a nie zakładać, że na pewno pójdziesz sama na wesele ![]()
__________________
Postanowienie: jeździć, latać, zwiedzać za grosze! ![]() 2016: Berlin, Monachium, Erfurt, Budapeszt, Chicago, Nowy Jork Podróże 2015: Praga, Bolonia, Oslo, Rodos, Kijów, Kos Podróże 2014: Wiedeń, Bratysława, Londyn, Lwów, Budapeszt, Ostrava, Berlin, Budva, Paryż K&K
![]() ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#50 | |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 742
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Co do wesela też bym poszukała kogoś innego, na pewno znajdzie się ktoś chętny na tańce i dobre jedzenie w miłym towarzystwie ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#51 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: całe życie na walizkach ;-)
Wiadomości: 6 298
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
__________________
Postanowienie: jeździć, latać, zwiedzać za grosze! ![]() 2016: Berlin, Monachium, Erfurt, Budapeszt, Chicago, Nowy Jork Podróże 2015: Praga, Bolonia, Oslo, Rodos, Kijów, Kos Podróże 2014: Wiedeń, Bratysława, Londyn, Lwów, Budapeszt, Ostrava, Berlin, Budva, Paryż K&K
![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#52 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 351
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Również uważam, że po prostu wypaliły się uczucia. Czasem tak bywa, może to sygnał do jakichś przemyśleń i zmian.
Pisałaś, że początkowo potrafiliście rozmawiać ze sobą przez telefon przez 2-3 godz. każdego dnia, a do tego smsowaliście (piszesz nawet o 100 smsach dziennie). Może po tak intensywnym początku, musiał przyjść czas na jakiś dystans. Może gdzieś tu przedobrzyliście i po pewnym czasie przyszła nuda. ---------- Dopisano o 15:16 ---------- Poprzedni post napisano o 15:14 ---------- Dziewczyny, może to głupie, co teraz napiszę, ale ja czasem tak bardzo boję się kogoś stracić, że wolę mieć niedosyt kontaktu niż przesyt. Bo osoby - nawet te kochane i uwielbiane - mogą się nam znudzić poprzez - właśnie! - zbyt intensywny kontakt. Totalna głupota z mojej strony ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#53 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: całe życie na walizkach ;-)
Wiadomości: 6 298
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Teraz mam za to nowość, bo mój chlopak mieszka 3 min ode mnie i generalnie widujemy się codziennie. Na początku myślałam, że znudzi mi sie to szybko, bo nie należałam do osób, które muszą mieć stały kontakt, ale o dziwo jest fajnie i nie narzekam ![]()
__________________
Postanowienie: jeździć, latać, zwiedzać za grosze! ![]() 2016: Berlin, Monachium, Erfurt, Budapeszt, Chicago, Nowy Jork Podróże 2015: Praga, Bolonia, Oslo, Rodos, Kijów, Kos Podróże 2014: Wiedeń, Bratysława, Londyn, Lwów, Budapeszt, Ostrava, Berlin, Budva, Paryż K&K
![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#54 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Magiczna kraina Narnia, gdzieś na Latarnianym Pustkowiu...:)
Wiadomości: 6 518
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
![]() Problem zaczyna się wtedy, kiedy jedna strona się wycofuje, kontakt słabnie i nie czuć już tego zaangażowania i wtedy ta druga podskórnie to czuje i reaguje nasileniem telefonów, co tą pierwszą osobę dodatkowo wkurza. Ale tak dzieje się tylko, kiedy jednej stronie mniej zależy.
__________________
![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#55 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 351
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
|
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#56 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 36
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Autorko,
nie masz pojęcia jak bardzo dobrze Cię rozumiem. Jestem w identycznej sytuacji (z tym, że doszło do ostatecznej konfrontacji) i doskonale wiem co czujesz. Uśmiechałam się czytając wszystkie Twoje wpisy, bo mogłabym napisać to samo - co do joty. Mój związek trwał 4 miesiące. Początki były identyczne - ogromne zauroczenie od pierwszego wejrzenia, masa niesamowitych planów i cudownie wspólnie spędzonych chwil, a potem (po dwóch miesiącach) coraz mniej czasu, zaangażowania, telefonów, seksu, bliskości i czułości. Rozmawiałam z nim, pytałam o co chodzi, próbowałam jeszcze bardziej się zbliżyć. A im bardziej ja chciałam i się starałam tym bardziej on się odsuwał. W końcu po kolejnych dwóch miesiącach zapewnień, że wszystko jest ok, przyznał, że jego uczucia gdzieś wyparowały, choć sam nie wie dlaczego. Próbowałam go zatrzymać. Rzoamwialiśmy dwa dni non stop, ale ostatcznie zerwaliśmy, bo nie da się wskrzesić uczuć, ktorych już od jakiegoś czasu nie ma. Autorko, pierwsze co musisz zrozumieć, to to, że nie zawiniłaś. Nie zrobiłaś nic złego. Zachowywałaś się jak zakochana kobieta. Przecież nie wymagałaś niczego więcej niż tego co mieliście na początku związku i tego, co on z taką chęcią i z własnej inicjatywy Ci dawał. Kochałaś go, więc wierzyłaś, że jak będziesz okazywać mu swoje uczucia, dbać o niego i starać się na 100% swoich możlwiości (nie osaczając go - i nie daj sobie tego wmówić!), to dobra passa wróci, a on zacznie się zachowywać jak wcześniej. Ale pamiętaj - Ty możesz stawać na rzęsach, ale do związku wnosisz jedynie 50%. Jeśli po drugiej stronie jest ściana, to Ty swoim zaangażowaniem i ciągłą niepewnością możesz sobie tylko rozbić o nią głowę. On na pewno była bardzo Tobą zauroczony. Co do tego nie mam wątpliwości. I nie dziwię się, że składał jakieś deklaracje, był dla Ciebie cudowny i chciał ułożyć sobie z Tobą przyszłość. Ale zauroczenie minęło. Tak się zdarza. To ludzkie i normalne. Gdyby tak nie było to wszyscy ludzie kochaliby do końca życia swoich pierwszych partnerów. Wiem, że to bardzo boli, bo boleć musi, ale życie to nie amerykański film, i takie rzeczy się zdarzają. Też nie przez przypadek. Musisz tylko zrozumieć, że absolutnie nie miałaś wpływy na jego uczucia. To kompletnie nie chodzi o Ciebie. Ty dałaś mu z siebie co najlepsze. Niemniej zachował się i zachowuje jak mały, wstrętny niedojrzały fiu.tek i to powinno dać Ci sporo do myślenia. Wyobraź sobie, że on dziś wieczorem przyjeżdża do Ciebie z naręczem kwiatów i błaga o wybaczenie, mówi, że Cię kocha i przprasza, ale potrzebował czasu. Czy wróciłabyś do niego? Ja nie. Musiałabym bardzo nie lubić siebie, żeby wrócić do człowieka, który tak fatalnie mnie potraktował. Który wie doskonale, że go kocham, a pozwala na to, żebym żyła w niepewności, chodziła po ścianach, bo on nie ma wystarczająco dużo jaj żeby choć ze mną porozmawiać. Przecież nie musicie podejmować żadenej decyzji. Wystarczyłoby spotkanie, na którym powiedziałby: "coś się stało, moje uczucia wygasają, boję się i nie wiem co dalej. pogadajmy i wspólnie podejmijmy decyzję". On Ci nie chce dać Ci wyboru. Nie chce poznać Twojego zdania. Krze Ci czekać. Pozwala Ci cierpieć. Manipuluje Tobą, krótko mówiąc. Świadomie skazuje Cię na cierpienie, bo jego uczucia i poczucie iluzorycznego bezpieczeństwa (poprzez brak konfrontacji) są dla niego ważniejsze. Tak się nie zachwouje dorosły człowiek. Tak się zachowuje facet, który nie dba o Twoje uczucia. Powinnaś się cieszyć, że omija Cię takie szambo. Skoro on nie liczy się z Twoimi uczuciami, to wykorzystaj to na swoją korzyść. Skończ z nim definitywnie, bez gierek, wysyłania smsów, proszenia o swoje rzeczy, bo jeszcze bardziej się poranisz. Chroń siebie i napisz do niego maila, że to definitywny koniec. Wcale się nie dziwię, że nie możesz iść dalej, skoro tak naprawdę nie wiesz na czym stoisz. I jeszcze raz Ci napiszę - wiem, co czujesz. Wiem, że nie możesz przestać o nim myśleć, wiem jak to boli. Ale to przejdzie. Zobaczysz. Teraz tego nie widzisz i nawet nie chcesz w to wierzyć, ale możesz wynieść z tego coś dobrego. Doświadczenie. Poznanie swoich emocji, zauważenie błędów, może w kolejnym związku będziesz bardziej stanowcza, może nie pozowolisz sobie na jakieś zachowania. To co teraz Ci się wydarza wbrew pozorom jest bardziej konstruktywne niż myślisz. Wyciągnij z tego lekcję. Jeszcze będziesz szczęśliwa. ---------- Dopisano o 17:16 ---------- Poprzedni post napisano o 17:14 ---------- Cytat:
Trzeba się dobrze dobrać, rozumieć się, dobrze komunikować i umieć wyjść naprzeciw swoim oczekiwaniom. Wtedy problemu typu: "on za dużo/mało do mnie pisze" się nie pojawiają. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#57 |
znaczy piżmak
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 599
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Jesteś dobrą, troskliwą i wrażliwą osobą. Przecież to oczywiste, że gdy kochasz, angażujesz się całym sobą. Wcale go nie osaczałaś. Ty go tylko kochałaś, tak zwyczajnie, mocno. A on sobie poszedł.
Przeżyłam bardzo podobną historię i było mi ciężko się pozbierać. Doskonale pamiętam, jak to boli. Nie pisz do niego w ogóle, nic, nawet gdy zacznie dopytywać. NIE ODPISUJ MU JUŻ NIGDY. Wasz związek się zakończył. Nadszedł czas, żebyś zatroszczyła się o samą siebie i pozbierała po tym smutnym czasie. Nie potrzeba jego potwierdzenia, że to koniec. Wystarczy, że sama to sobie powiesz i smutek zamienisz na złość. A potem już będzie lżej. Najlepiej będzie gdy już nigdy się do niego nie odezwiesz, nawet jeśli to on będzie się do Ciebie dobijał. Bo jeśli on z własnej woli zacznie się kontaktować, Ty wciąż będziesz mieć nadzieję na powrót, a to nie ma sensu...
__________________
We are young, we are here, So, let's make a deal and try to forget our fear b. |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#58 | ||
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 21:51 ---------- Poprzedni post napisano o 21:10 ---------- [QUOTE=smutna_dziewczyna84 ;46717902]Autorko, nie masz pojęcia jak bardzo dobrze Cię rozumiem. Jestem w identycznej sytuacji (z tym, że doszło do ostatecznej konfrontacji) i doskonale wiem co czujesz. Uśmiechałam się czytając wszystkie Twoje wpisy, bo mogłabym napisać to samo - co do joty. Mój związek trwał 4 miesiące. Początki były identyczne - ogromne zauroczenie od pierwszego wejrzenia, masa niesamowitych planów i cudownie wspólnie spędzonych chwil, a potem (po dwóch miesiącach) coraz mniej czasu, zaangażowania, telefonów, seksu, bliskości i czułości. Rozmawiałam z nim, pytałam o co chodzi, próbowałam jeszcze bardziej się zbliżyć. A im bardziej ja chciałam i się starałam tym bardziej on się odsuwał. W końcu po kolejnych dwóch miesiącach zapewnień, że wszystko jest ok, przyznał, że jego uczucia gdzieś wyparowały, choć sam nie wie dlaczego. Próbowałam go zatrzymać. Rzoamwialiśmy dwa dni non stop, ale ostatcznie zerwaliśmy, bo nie da się wskrzesić uczuć, ktorych już od jakiegoś czasu nie ma. Autorko, pierwsze co musisz zrozumieć, to to, że nie zawiniłaś. Nie zrobiłaś nic złego. Zachowywałaś się jak zakochana kobieta. Przecież nie wymagałaś niczego więcej niż tego co mieliście na początku związku i tego, co on z taką chęcią i z własnej inicjatywy Ci dawał. Kochałaś go, więc wierzyłaś, że jak będziesz okazywać mu swoje uczucia, dbać o niego i starać się na 100% swoich możlwiości (nie osaczając go - i nie daj sobie tego wmówić!), to dobra passa wróci, a on zacznie się zachowywać jak wcześniej. Ale pamiętaj - Ty możesz stawać na rzęsach, ale do związku wnosisz jedynie 50%. Jeśli po drugiej stronie jest ściana, to Ty swoim zaangażowaniem i ciągłą niepewnością możesz sobie tylko rozbić o nią głowę. On na pewno była bardzo Tobą zauroczony. Co do tego nie mam wątpliwości. I nie dziwię się, że składał jakieś deklaracje, był dla Ciebie cudowny i chciał ułożyć sobie z Tobą przyszłość. Ale zauroczenie minęło. Tak się zdarza. To ludzkie i normalne. Gdyby tak nie było to wszyscy ludzie kochaliby do końca życia swoich pierwszych partnerów. Wiem, że to bardzo boli, bo boleć musi, ale życie to nie amerykański film, i takie rzeczy się zdarzają. Też nie przez przypadek. Musisz tylko zrozumieć, że absolutnie nie miałaś wpływy na jego uczucia. To kompletnie nie chodzi o Ciebie. Ty dałaś mu z siebie co najlepsze. Niemniej zachował się i zachowuje jak mały, wstrętny niedojrzały fiu.tek i to powinno dać Ci sporo do myślenia. Wyobraź sobie, że on dziś wieczorem przyjeżdża do Ciebie z naręczem kwiatów i błaga o wybaczenie, mówi, że Cię kocha i przprasza, ale potrzebował czasu. Czy wróciłabyś do niego? Ja nie. Musiałabym bardzo nie lubić siebie, żeby wrócić do człowieka, który tak fatalnie mnie potraktował. Który wie doskonale, że go kocham, a pozwala na to, żebym żyła w niepewności, chodziła po ścianach, bo on nie ma wystarczająco dużo jaj żeby choć ze mną porozmawiać. Przecież nie musicie podejmować żadenej decyzji. Wystarczyłoby spotkanie, na którym powiedziałby: "coś się stało, moje uczucia wygasają, boję się i nie wiem co dalej. pogadajmy i wspólnie podejmijmy decyzję". On Ci nie chce dać Ci wyboru. Nie chce poznać Twojego zdania. Krze Ci czekać. Pozwala Ci cierpieć. Manipuluje Tobą, krótko mówiąc. Świadomie skazuje Cię na cierpienie, bo jego uczucia i poczucie iluzorycznego bezpieczeństwa (poprzez brak konfrontacji) są dla niego ważniejsze. Tak się nie zachwouje dorosły człowiek. Tak się zachowuje facet, który nie dba o Twoje uczucia. Powinnaś się cieszyć, że omija Cię takie szambo. Skoro on nie liczy się z Twoimi uczuciami, to wykorzystaj to na swoją korzyść. Skończ z nim definitywnie, bez gierek, wysyłania smsów, proszenia o swoje rzeczy, bo jeszcze bardziej się poranisz. Chroń siebie i napisz do niego maila, że to definitywny koniec. Wcale się nie dziwię, że nie możesz iść dalej, skoro tak naprawdę nie wiesz na czym stoisz. I jeszcze raz Ci napiszę - wiem, co czujesz. Wiem, że nie możesz przestać o nim myśleć, wiem jak to boli. Ale to przejdzie. Zobaczysz. Teraz tego nie widzisz i nawet nie chcesz w to wierzyć, ale możesz wynieść z tego coś dobrego. Doświadczenie. Poznanie swoich emocji, zauważenie błędów, może w kolejnym związku będziesz bardziej stanowcza, może nie pozowolisz sobie na jakieś zachowania. To co teraz Ci się wydarza wbrew pozorom jest bardziej konstruktywne niż myślisz. Wyciągnij z tego lekcję. Jeszcze będziesz szczęśliwa.[COLOR="Silver"] @smutna_dziewczyna84 Nie sądziłam, że ktokolwiek mnie AŻ tak zrozumie jak Ty! Dziękuję Ci za te słowa. Właśnie... pewnie był zauroczony, pewnie kochał, ale przeszło. I coraz bardziej się odsuwał, pogrążał w myślach o czymś co było dla niego ciekawsze, atrakcyjniejsze... nowsze, czyli o studiach. Pamiętam jak mówiłam, że boję się, że te studia źle wpłyną na nasz związek, bo już zanim zaczął miał więcej pracy. Obiecywał, że nie, że wszystko będzie ok. Potem coraz bardziej zaczęłam się obawiać, że dojdzie do wniosku, że ma tyle zajęć i z czegoś będzie musiał zrezygnować (powtarzał nie raz, że przecież z pracy nie może, ze studiów już też nie, zresztą nie chce)... i zrezygnuje ze mnie. I tak też uczynił. Ciekawe ile mu starczy motywacji, skoro poprzednich studiów nie skończył, bo pod koniec mu się odwidziało... (mając absolutorium! wystarczyło tylko napisać pracę. Więc zamiast już skończyć tamte studia, mieć papier, to ten zaczął nowe dzienne 5-letnie studia...). Pamiętam jak kiedyś jechaliśmy samochodem (może jakieś 2 m-ce związku) i rozmawialiśmy o nas. I on wtedy mówił, że chciałby abym się bardziej otworzyła, zaufała, bardziej myślała przyszłościowo o nas i że z jego strony to pewne. A ja wtedy mu mówiłam, że nie może być tego pewny, może jeszcze mu się odwidzi (w żartach mówiłam), a on wtedy zatrzymał się na poboczu, złapał mnie za rękę, spojrzał w oczy i powiedział, że on jest pewny. Zrobiłoby to spore wrażenie na każdej, nawet takiej nieromantycznej dziewczynie jak ja;P I coraz bardziej zaczęłam się przekonywać, że to jest to. I zaczęłam się zmieniać - z takiej nieromantycznej (aż za bardzo) osoby stałam się romantyczna. Dystans zniknął. Lęk też. Zaczęłam się bardziej angażować - bo przecież dawał mi dowody na to, że warto. Pamiętam też jak opowiadał mi o swoich planach... że marzy mu się pełna rodzina. Jego ojciec zostawił gdy miał niecały rok. Mówił, że takie osoby jak on - albo chcą stabilizacji i chcą mieć własną, pełną rodzinę albo nie chcą się totalnie angażować. I że on należy do tej pierwszej grupy i myśli o mnie poważnie, bo "przecież nie spotykamy się dla samego spotykania, tylko do czegoś to musi prowadzić". Opowiadał coś o dzieciach, imiona wymyślał... i wiecie co? Mnie to wszystko przytłaczało, ogarniała mnie panika gdy o tym mówił, bo on chciał rzeczy na które kompletnie nie byłam gotowa. Kiedyś zapytał czy chce mieć dzieci - ja się wahałam, odpowiedziałam, że chyba kiedyś tak - a on, że na pewno kiedyś chce. Hmm. Potem temat ucichł. Zaczął te głupie studia i miał więcej pracy, zaczęła się gadka w stylu, że on chyba dopiero czas będzie miał za 10 lat (bo sobie doktorat wymyślił. Na I r. studiów:P), a dzieci to są niepotrzebne,bo tylko koszty i problemy. I on teraz nie wie czy chciałby ![]() ![]() Tak, pewnie wyniosłam jakieś doświadczenia. Pewnie zobaczę je za jakiś czas. Na razie widzę, że najlepiej nie zatracać się za bardzo w uczuciu na początek, nie ufać w zapewnienia "na zawsze" na początek, bo i tak czas to zweryfikuje. I stawiać na piedestale przede wszystkim siebie ![]() ---------- Dopisano o 22:05 ---------- Poprzedni post napisano o 21:51 ---------- Cytat:
zobaczyłam avatar i myślałam, że jesteś facetem i że poznam męski punkt widzenia ![]() ![]() Dbam o siebie. Chodzę na fitness/zumbę (w końcu się odważyłam!) ![]() ![]() Tylko raz na jakiś czas pojawia się pytanie "dlaczego?". Jeszcze te wesele... - owszem mam kolegów, ale co z tego skoro albo w związkach (przecież nie pożyczę sobie;p) albo tacy z serii adoratorów, których się nie chce mieć ![]() ![]() |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#59 | |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 742
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#60 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:37.