![]() |
#61 |
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 742
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Zawsze trzeba sie pozytywnie nastawić, a wesela zazwyczaj są fajne i zawsze jest się z kim pobawić i potańczyć (nawet jeżeli ma być to wujek Czesiek)
![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#62 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
![]() Jejuuuuuu, znowu zaczęłam o tym gadzie myśleć ![]() Jednak to prawda, że "mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie zaczyna". Zaczęło się pięknie, nie wyobrażałam sobie, że może być tak cudownie. Skończyło się/kończy bardzo brzydko... |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#63 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: całe życie na walizkach ;-)
Wiadomości: 6 298
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Ta rozmowa, jeśli dojdzie do skutku, będzie dla ciebie Autorko bardzo ciężka. A dlaczego w taki sposób uciął kontakt to też chyba wiesz. Jak dla mnie to po prostu brak odwagi, może nawet brak chęci poświęcenia wolnego czasu (skoro ma go tak mało niby) na to by odbyć z tobą rozmowę.
__________________
Postanowienie: jeździć, latać, zwiedzać za grosze! ![]() 2016: Berlin, Monachium, Erfurt, Budapeszt, Chicago, Nowy Jork Podróże 2015: Praga, Bolonia, Oslo, Rodos, Kijów, Kos Podróże 2014: Wiedeń, Bratysława, Londyn, Lwów, Budapeszt, Ostrava, Berlin, Budva, Paryż K&K
![]() ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#64 |
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 13
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
No właśnie, na pytanie czy już to przemyślał on może odpisać za tydzień że nie. I ile jeszcze będziesz na niego czekać? Nie chcesz być, chociaż na końcu, tą stroną decyzyjna? I napisać mu że to koniec, niech odda rzeczy i potem zero kontaktu? Coś takiego oczyszcza. Bo tu nie ma za bardzo co wyjaśniac, jedyne co, to usłyszysz różne przykre rzeczy dlaczego mu przeszło. Po co Ci to? To nie będą racjonalne argumenty - błędy które mogłabyś poprawić w przyszlości. To będą jego przemyślenia nt. rzeczy które robisz i które mu nie pasują, a którymi inny mężczyzna byłby zachwycony.
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#65 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 19 328
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
![]()
__________________
sun goes down |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#66 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 36
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Widać u niego dość dużą niedojrzałość, bo deklaracja miłości i wymyślanie imion dla dzieci po kilku miesiącach znajomości, jest lekkim przegięciem. A Ty chciałaś w to wszystko wierzyć, i naprawdę... nie ma w tym nic złego. Masz 25 lat, jesteś młodziutka, a to był Twój pierwszy poważny związek, pierwszy mężczyzna. Wcale się nie dziwię, że wierzyłaś w jego deklaracje. Może w przyszłości traktuj takie wyznania z większym dystansem. Poradziłabym Ci nie rozpamiętywanie tego wszystkiego i przestanie analizowania każdego atomu w najmniejszym szczególe, ale wiem, że przez taki etap przejść po prostu musisz. Z czasem będzie tylko lepiej - zaręczam Ci to. Zobaczysz. Idziesz w dobrym kierunku, bo wyciągasz mądre wnioski. Tak, Ty i Twoje uczucia są najważniejsze, ale też to w jaki schemat wchodzisz w związku i jaką przyjmujesz rolę. Może trzeba by było nad tym popracować. Możesz się zastanowić dlaczego aż tak bardzo się zaangażowałaś i tak długo bagatelizowałś czerwoną lampkę, która świeciła w Twojej głowie z coraz większą mocą? Skąd takie gigantyczne przywiązanie? Skąd taka ogromna potrzeba bycia kochaną i w pełni akceptowaną? Pisałaś w pierwszym poście, że masz problem z samoakceptacją. Może dlatego teraz czujesz się tak bardzo odrzucona, bo zniknął z Twojego życia ktoś, kto Cię uwielbiał i adorował, a wraz z nim Twoje poczucie ważności i pewności? Ten związek rozpadł się nie z Twojej winy. To pewne. Ale ewidentnie powinnaś wyciągnąć wnioski z tego co czujesz, czułaś, jak się zachowujesz i dlaczego tak silnie przeżywasz? I jeszcze jedno - nie ładuj się w kolejną relację za szybko. To nigdy nie przynosi niczego dobrego. Teraz jest dla Ciebie bardzo ważny czas - czas na wyciszenie emocji, przyjrzeniu się sobie, wyciągnięciu wniosków i nauczeniu się czegoś o sobie. Nie roztrwoń tego czasu na szukanie kolejnego faceta. A myśli, że jako 25-letnia kobieta nigdy już się nie zakochasz, nie spotkasz nikogo itd., są po takiej traumie naturalne ![]() ![]() Będzie dobrze. Zaufaj mi ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#67 |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Nibylandia :)
Wiadomości: 1 321
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Ale po co chcesz go pytać czy przemyślał? Wyjdziesz na desperatkę. Ale wyjaśnień też bym oczekiwała. Jeśli ciągle będziesz się zadręczała pytaniami ,,dlaczego?" to nigdy nie ruszysz do przodu. Po prostu umów się z nim na pozamykanie ostatnich spraw np. oddanie rzeczy i niech Ci wyjaśni czemu tak się stało. Ale nie licz, że to coś zmieni, że wrócicie do siebie.
__________________
Nikt nie zasługuje na Twoje łzy, a ten kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi Cię do płaczu. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości. Książki 31/2016r. Filmy 462/2016r.
2017r.: Filmy - 305 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#68 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 36
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
I jakoś wątpię czy Autorkę obchodzi po tym wszystkim czy wyjdzie na desperatkę czy nie. Ja też oczekiwałabym wyjaśnień, ale jak druga strona się nie odzywa i ma nas w dup.ie to niczego się nie wskóra. Dla własnego zdrowia psychicznego napisałabym ostatecznego maila - że to koniec. Możesz mu tam napisać co czujesz i jak się czujesz. Niech się poczuje do winy ten gnój. Skończ to definitywnie i poproś żeby wysłała Ci Twoje rzeczy kurierem. Jest szansa, że się w końcu opamięta i z Tobą porozmawia, ale nie liczyłabym na to. Skoro od kilku tygodni tak totalnie Cię olewa, to wątpię żeby coś się jeszcze zmieni. Autorko, on jest zerem. Bez względu na Twoje wspomnienia, całą przeszłość, wszystkie jego gesty i słowa - nie zasługuje na Ciebie. W końcu to zrozumiesz. Teraz odetnij się od niego i daj sobie czas. Btw, mój przyjaciel właśnie się rozwodzi po 10 latach małżeństwa. Żona odeszła od niego z dnia na dzień. Bez rozmowy i szansy na powrót. Powiedziała, że go od dawna nie kocha, a na drugi dzień już jej nie było. (to jest dopiero dramat!). Był w takim szoku i rozbiciu, że postanowił pójść na kilkanaście sesji terapeutycznych. Dużo mu to dało. Mocno się pozbierał. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#69 | ||
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 19 328
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Cytat:
__________________
sun goes down |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#70 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 36
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Trzeba po prostu znaleźć źródło, które powoduje, że się tak szybko i mocno angażujemy. A to jest dopiero pierwszy krok, żeby móc coś zmienić. To ciężka praca - zmienić swoje myślenie i nastawienie, które było z nami przez całe życie. Ale można. Ja bardzo żałuję, że tak dużo emocji zostawiałam w każdej relacji. Często gęsto zupełnie niepotrzebnie. Spalałam się strasznie i cierpiałam. Zmarnowałam mnóstwo czasu na wszelkie analizy i trawienie każdego zdania i gestu. Po prostu życie takie jest - weryfikuje mnóstwo rzeczy. Na relacje z innymi ludźmi mamy wpływ tylko w połowie, dlatego zawsze musimy zostawiać sobie ten margines bezpieczeństwa i pamiętać, że ten ktoś po drugiej stronie ZAWSZE można nas porzucić, okłamać, skrzywdzić po prostu. Ale im bardziej będzie lubić siebie, znać swoje potrzeby i być "osadzeni w sobie" tym mniej rzeczy nas dotknie po prostu. Cała filozofia jest w tym, żeby kochać i dbać o siebie i w momencie, kiedy ktoś po drugiej stronie nie szanuje naszych uczuć, potrzeb i wrażliwości móc po prostu odwrócić się na pięcie i powiedzieć: "Oj, chyba mnie z kimś pomyliłeś. To nie do mnie. Mnie się tak nie traktuje". I odejść z poczuciem, że dobrze się postąpiło, nie trwoniąc czasu na rozpamiętywanie czegoś co ostatecznie okazało się dla nas złe. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#71 | |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Nibylandia :)
Wiadomości: 1 321
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
__________________
Nikt nie zasługuje na Twoje łzy, a ten kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi Cię do płaczu. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości. Książki 31/2016r. Filmy 462/2016r.
2017r.: Filmy - 305 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#72 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 36
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
a. nie wiadomo czy w ogóle otworzy jej drzwi (i wtedy boleć będzie jeszcze bardziej) b. nawet jak otworzy i odda jej jej rzeczy, to może w ogóle nie chcieć z nią rozmawiać Ja nie mówię, że to zły pomysł, bo decyduje Autorka. Niemniej zastanowiłabym się sześć razy zanim bym do niego pojechała, bo do wzięcia byłby kolejny cios prosto w serce. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#73 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 229
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Współczuję sytuacji.
Nie zważając na ewentualne ośmieszenie dążyłabym do wyjaśnienia kwestii, tak aby ze spokojem móc zamknąć ten rozdział. Inna sprawa, że naprawdę trudno mówić o miłości do końca życia po kilku miesiącach związku, którego ponad połowa upłynęła pod znakiem zabiegania o spotkania. Z tego co doczytałam to przez dwa miesiące mieliście czas, by spotykać się częściej - przez taki okres nie da się poznać osoby na tyle, by móc z dużą dozą pewności składać deklaracji. W ogóle facet, który po trzech miesiącach spotykania się mówi, że teraz to czułości się skończyły, bo już nie ten etap związku jest naprawdę śmieszny, a jego zachowanie świadczy jedynie o tym, że po prostu przestał być zauroczony, przestał czuć cokolwiek, bo nie sądzę, by była to miłość. Jak się chce ( komuś zależy na drugiej osobie ) to zawsze znajdzie czas, mój mąż jak zaczynaliśmy się spotykać miał dwie prace, pomagał ojcu w firmie, chodził na kurs rosyjskiego, na studia zaoczne i prawie zawsze przychodził do mnie koło 23, rozmawialiśmy 2 czy 3 godziny i szliśmy spać, wstawał o 5 ( jeśli musiał na przykład coś zrobić na dany dzień ), czasem o 6, jechał gdzie musiał, w co drugi weekend miał zjazdy, ale kiedy nie miał spędzaliśmy całe dwa dni razem. Fakt, widziałam, że jest zmęczony, że za dużo ma na głowie, czasem sama mówiłam mu żeby nie przyjeżdżał, żeby się wyspał, ale z mojej rady skorzystała może ze dwa razy, mówił, że woli się nie wyspać ze mną niż wyspać samemu. Zatem można, ja nie musiałam zabiegać o spotkanie, nie był nieczuły, niemiły, choć czasem zasypiał na stojąco ![]() Dodatkowo nie uważam, że jakkolwiek osaczałaś tż, normalne, że chciałaś się z nim spotykać, sama masz swoje zajęcia, więc nie wymagałaś, by był na każde zawołanie, ale aby dawał Ci, to co w związku powinno być normą - poczucie ważności, bezpieczeństwa, jakąś czułość, miłe słowo. Więc nie powinnaś mieć jakiś wyrzutów sumienia to on zachował się nieodpowiedzialnie, dziecinnie i po prostu beznadziejnie.
__________________
(...)Marzyła wtedy, że "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie",dokładnie pamiętała tę radość, gdy uznała, że tak właśnie jest i tę nadzieję, że tak zostanie. http://koherencja.bloog.pl/?smoybbtticaid=612f02 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#74 | |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Nibylandia :)
Wiadomości: 1 321
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Pewnie, że jak zamknie jej drzwi przed nosem to będzie strasznie mocny cios i nie życzę jej tego. Ale chyba bym wolała spróbować i wiedzieć na czym stoję niż ciągle myśleć. Ale wybór należy do autorki.
__________________
Nikt nie zasługuje na Twoje łzy, a ten kto na nie zasługuje na pewno nie doprowadzi Cię do płaczu. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości. Książki 31/2016r. Filmy 462/2016r.
2017r.: Filmy - 305 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#75 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 181
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Wklejam ,może komuś się przyda :
Klasyczny psychopata w naszych głowach ma wytatuowaną swastykę na potylicy, dziwne spojrzenie, jest po czterdziestce i mówi od rzeczy. To trochę jak z pedofilami wydaje nam się, że oni „wyglądają jakoś” lub zachowują się w odpowiedni sposób, przypisany stereotypom. I mylimy się. Na naszej dodrze na pewno spotkamy takie osoby, kobiety oraz mężczyzn. Zainspirowany tekstem blogerki Kiri Blakeley postanowiłem wypisać nienaukową listę wskazówek, które powinny budzić nasze podejrzenia. Piszę tu w rodzajniku męskim – psychopata, lecz na równi dotyczy on mężczyzn jak i kobiet. Nadrzędnym celem psychopaty jest uzależnieniem od siebie ofiary, w celu przejęcia nad nią kontroli. 1. Idealne komplementy Psychopaci szybko wyczuwają słabości osób, wobec których snują pewne plany. Dzięki temu będą schlebiać w taki sposób, by nasze słabości obrócić w zaletę. Jeżeli masz wrażenie, że jesteś gruba, powie że kocha Twoje ciało. Jeżeli czujesz się mało atrakcyjny, powie że masz tak nietypową urodę, że powinieneś zostać modelem. To najprostszy sposób na uzależnienie od siebie drugiej osoby. Wydaje się, że każdy stara się tak zagrać podczas zwykłej randki i to prawda, jednak psychopata w pewnym momencie, gdy już nie będzie to użyteczne wyłączy takie zachowanie, by druga osoba walczyła o zainteresowanie, uzyskując pewne cele oraz ustępstwa. 2. Kserowanie zachowań Psychopata, będzie starał się udowodnić za wszelką cenę, że jesteście dwiema połówkami tego samego jabłka. Jest w stanie dyskretnie posunąć się do śledzenia Twojej codziennej aktywności, w celu ich naśladownictwa. Jeżeli przypadkiem zaczniecie się spotykać w tej samej kawiarni, pubie czy siłowni będzie to oznaczało, że macie takie same upodobania. Jeżeli ofiara miała trudne dzieciństwo, wykorzysta to mówiąc, że „oboje mieliśmy ciężkie dzieciństwo dlatego tak dobrze się rozumiemy”. 3. Złe wspomnienia Jeżeli podczas pierwszych spotkań dowiesz się, że wszyscy najbliżsi zawsze go/ją ranią, jeżeli jego matka jest dla niego tyranem i jej nienawidzi, jeżeli jej były chciał ją zniszczyć, może to oznaczać, że jest to swojego rodzaju tarcza ochronna i możesz się spodziewać po niej, że za wszelką cenę nie pozwoli się zranić, dlatego będzie z wyprzedzeniem planować uzależnienie przyszłego partnera. 4. Choroby i wypadki P. uwielbiają litość dlatego będą użalać się nad sobą gdy będzie to konieczne, chorować i ulegać wypadkom, których celem jest zdobycie uwagi. Niekiedy pojawiają się bardzo hardcorowe przypadki typu, symulowanie śmiertelnej choroby, jak stary case „eksmisja sublokatora” o którym pisałem. Matka symulowała przez pięć lat wiele chorób, wyłudzając pieniądze, uwagę i uzależniając rodzinę od niej. Wszystko się wydało, gdy fundacja, która jej pomagała poprosiła o dokumentację chorób. Obecnie poddaje się leczeniu psychiatrycznemu oraz zadeklarowała zwrot wszystkich otrzymanych pieniędzy. 5. Niesamowity seks Jak już wiesz celem samym w sobie jest uzależnienie dla własnych celów. Jednym ze środków w arsenale jest genialny seks. Seks z psychopatą może być najlepszym z doświadczeń seksualnych w ogóle. Celem P jest ekstatyczne zadowolenie partnera za wszelką cenę. A dlaczego? Bo jeżeli możesz dać komuś niesamowity seks to i …… możesz go odebrać, emocjonalne manipulując drugą osobę i warunkując ją do pożądanych zachowań. Cena za taką rozkosz może być bardzo wysoka. 6. Przypadkowe przyznanie Psychopaci mają tendencje do sprawdzania poziomu zaangażowani i zniewolenia ofiary. Między innymi do tego celu wykorzystują oświadczenia, które mogą ich demaskować „Wiesz, że jestem wariatem/świrem/niebespieczny” by sprawdzić czy ofiara zacznie się śmiać czy weźmie to na poważnie, testuje swoje umiejętności oraz sprawdza czy dana osoba nic nie podejrzewa. 7. Wychłodzenie Po fazie genialnego seksu, łączności dusz, której celem jest uzależnienie, następuje faza obniżania wartości ofierze. Pierwszym krokiem w tym celu będzie cisza, psychopata będzie się wyłączał niekiedy znikał na kilka dni, by dać odczuć swoją wartość. Będzie to swojego rodzaju dość symptomatyczna próba wychłodzenia partnera. 8. Wprowadzanie osób trzecich Kolejnym etapem sieci uzależniania, będzie wprowadzania do waszej relacji osób trzecich, może to być były partner, zwykle dotyczy to osoby tej samej płci co ofiara. Na początku zaczyna się to od niewinnego wtrącania historii o tej osobie, by w rezultacie zapraszać ją podczas waszych spotkań. Ma to na celu podobnie jak w stosowaniu ciszy, podniesienie statusu psychopaty, pozorna demonstracja, że jest gotowy odejścia, gdy coś mu się nie spodoba. 9. Odrzucenie Gdy psychopata totalnie uzależni od siebie ofiarę, totalnie zdewaluuje jej wartość, psychicznie odetnie od świata zewnętrznego następuje faza działania. Ofiara zostaje wykorzystana dla danego celu, a następnie zostaje porzucona. Celem samym w sobie dla psychopaty może być samo uzależnienie ofiary od siebie. To dowodzi wartości jego samego, w światopoglądzie, który nosi w sobie. Co zrobić w przypadku, gdy jesteśmy z psychopatą? Jedynym rozwiązaniem i to dość bolesnym dla nas, będzie totalne odcięcie się od niego. Gdy taki krok nastąpi mogą pojawić się groźby samobójcze lub autodestrukcyjne ze strony psychopaty. Nie powinniśmy nic z tym robić. W 90% przypadków będzie to tylko próba zwrócenia uwagi, emocjonalny test czy jest między wami jeszcze emocjonalna więź. Mówiąc o psychopacie, mówię o osobie z zaburzeniami budowania relacji wynikającej, z przeszłych doświadczeń, nie jest to nazwa kliniczna ani naukowa, a etykieta mająca kategoryzować zachowanie takiej osoby jako nieprawidłowe, powyższa opinia może mieć więcej wspólnego z objawami socjopatii niż psychopatii. Dlatego zapraszam do dyskusji osoby zaznajomione w tych dość eterycznych różnicach obu zaburzeń. |
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#76 | |
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-05
Lokalizacja: Gdańsk
Wiadomości: 1 020
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
![]()
__________________
Nie wiem jak Ty, ale ja żyję RAPEM. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#77 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 468
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Obawiam się, że to mocno nie na temat. Nie każda osoba która na etapie zakochania jest cudowna i wspaniała, a po skończeniu tego etapu nie ma jaj powiedzieć wprost "jednak się pomyliłem" jest psychopatą, to bardzo poważne nadużycie... |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#78 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 181
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
"Mówiąc o psychopacie, mówię o osobie z zaburzeniami budowania relacji wynikającej, z przeszłych doświadczeń, nie jest to nazwa kliniczna ani naukowa, a etykieta mająca kategoryzować zachowanie takiej osoby jako nieprawidłowe" Polecam blog "Moje dwie głowy ". U autorki występował podobnie gorący ,bajkowy początek i wszystko -między innymi deklaracje odnośnie wspólnego życia działo się zbyt szybko .Być może to czysty przypadek , każdy musi ocenić indywidualnie .A najlepiej skonfrontować własne doświadczenia i przeżycia z doświadczeniami autorki bloga. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#79 | |
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 4 468
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Serio uważasz że każda osoba, która słodziła partnerowi w początkowym okresie zakochania (czyli tak e...większość osób?) a potem nagle się odkochała i nie umie tego powiedzieć w twarz (o rany, tych też na pęczki) ma powiązanie z psychopatami? to że przypisujesz taką łatkę do tego wątku świadczy wyłącznie o tym, że nie przeczytałaś ani wątku, ani cytowanego fragmentu ze zrozumieniem. I jedna kluczowa sprawa w kwestii psychologii i innych chorób - każda osoba czytająca opisy znajduje objawy masy schorzeń w sobie, wszystko jej pasuje. Sęk w tym, że większość to nadinterpretacja, a właściwa diagnoza nie ma z nimi wiele wspólnego. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#80 | ||
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
![]() ![]() Generalnie dźwignęłam się i nie jest ze mną źle. Chyba moja duża "świadomość emocjonalna" zadziałała, że zaczęłam sobie wiele rzeczy tłumaczyć, wyjaśniać sama sobie. I pomogło forum. Zaczęłam dostrzegać te jego wady... Pewnie gdyby to dalej trwało, ja dalej pogrążałabym się w tym dziwnym stanie "weekendowego związku" i jego braku czasu. I o tej porze bym siedziała i płakała sobie czemu nie możemy gdzieś sobie wyjść we wtorkowy wieczór (a bo on jeszcze w pracy, a potem musi się uczyć - i co pewnie bym rozumiała i nic nie mówiła). Tylko to by dalej już nie poszło, bym tak przy nim trwała, a on w końcu może by skończył te studia i sobie wyjechał do USA (takie snuł plany... - i zaraz widząc moją minę dodawał, że przecież ze mną. A nie mówi celowo "my", bo nie chce za mnie tak decydować.... ahaa^^). Taka myśl mi przyszła, że chyba na studia dzienne jest określony wiek - chodzi mi o taki etap życiowy. Że to jest fajne jak ma się te 19-24/25 lat, bo potem w tym wieku 27 l. trudno zaczynać takie studia (co innego kończyć już czy być w połowie). Bo to taki wiek kiedy już zaczyna się pomału inny etap - takie usamodzielnianie się, dorabianie się, budowanie związku, zakładanie rodziny/myślenie o niej, rozwijanie zawodowe, poważna praca itp. I właśnie, jak jedna z Was trafnie zauważyła - co to za tłumaczenie, po ok. 3-4 m-cach związku, że motylki odleciały, hormony opadły? czyli już koniec i mogiła emocjonalno-uczuciowa? ![]() ![]() Zrobiło mi się przykro po prostu. W sumie zdaję sobie sprawę, że mogłam popełniać błędy. Każdy je popełnia. Chciałam żeby ten związek był fajny, chociaż nie do końca wiedziałam z racji braku doświadczenia jak taki związek po tych kilku miesiacach powinien wyglądać... i tak się zastanawiałam czy nie przesadzam, że może to normalne, że tak się dzieje w związkach po tych 4 m-cach? chociaż potem patrząc na zdjęcia znajomych par jak będąc w związku 2 lata byli na romatycznym weekendzie na Mazurach, jak się dalej tulą/całują w miejscach publicznych, jak sobie słodzą nawzajem, spędzają czas więcej niż raz w tygodniu i coś sobie razem planują - to już byłam totalnie zdezorientowana.... o co w tym wszystkim chodzi, że skoro tak ładnie jest u innych z większym stażem, to czemu u mnie ta iskra się wypala po zaledwie kilku miesiącach (i oczywiście szukałam winy w sobie!). Smutna_dziewczyna84 - jeśli chodzi o moją potrzebę bycia kochaną... - to zawsze odczuwałam taki brak. Już smucił mnie fakt, że tyle czasu byłam sama i nic, chociaż z drugiej strony sama ten stan stwarzałam. Zdawałam sobie sprawę, że się podobam, miałam mnóstwo kolegów... z reguły w związkach - co dawało mi taki kokon bezpieczeństwa, wiedziałam, że uważają mnie za ładną (nie kokietowałam, nie flirtowałam z zajętymi, nigdy), ale nikt się nie zbliży za bardzo, bo nie zostawi swojej dziewczyny, a ja czułam się bezpieczna, bo mnie nie zaboli, nikt się pozna mnie tak na 100%, bo to "moje" i jeszcze jak mnie za bardzo pozna to ucieknie, bo okażę się nie za "wystarczająca". Wiem, dziwne i pokrętne. Z reguły tak bylo, że jak zaczęłam się z kimś spotykać, to... sparzałam się od razu. I bolało. Domyśliłam się, że jak zaangażuję się bardziej i tak zostanę potraktowana to będzie dużo bardziej bolało. I sobie tak bezpiecznie, asekuracyjnie żyłam. Kilku mi powiedziało, że jestem taka niedostępna i utrzymuję za duży dystans (stwierdzali tak po 2. randce). A ja na serio nie potrafiłam inaczej, nie potrafiłam tego zmienić. Dopiero teraz z perspektywy czasu wiem co to za ćwoki byli ![]() Zawsze odczuwałam potrzebę akceptacji i bycia lubianą. Jako nastolatka miałam paskudny trądzik i widziałam jak chłopcy patrzą na mnie z obrzydzeniem. Byłam bardzo wycofana. Do tej pory, mimo,że lubię spędzać czas ze znajomi, wychodzić z nimi, lubię sobie pobyć po prostu sama (trochę natura samotnika) i już. Jak wyładniałam, to zaczęło to być "ciekawe" w pozytywnym znaczeniu dla innych (dziwna zależność...). W każdym razie mój (były)luby miał tak samo, tyle, że on bardziej niepotrzebujących do szcześcia znajomych. Moja silna potrzeba bycia akceptowaną wyciągnęłam też z domu. Mimo, że miałam/mam dalej kochanych rodziców (jestem jedynaczką), niczego mi nigdy nie brakowało (kwestie materialne), to zawsze były pytania o oceny i jak inni (porównywanie), duma, że się bardzo dobrze uczę, ale jak 3 to już było gadanie... albo, że inne dzieci są takie kochane, myślące o rodzicach itp. A ja niby tylko o sobie ![]() Ktoś tu napisał o psychopacie - generalnie jest to osoba, która nie odczuwa uczuć, empatii. On sam stwierdził, że ma wiele cech psychopatycznych (w sensie empatia, uczucia itp.), ale na pewno nim nie jest, bo mnie kocha (ahaaa...) i robił sobie jakieś testy kiedyś (od dawna interesował się tą nieszczęsną psychologią). Jak zwykle się rozpisałam i już nie pamiętam o czym pisałam na początku :P Cały czas myślę jak to rozwiązać, teraz już myślę "na chłodno" i jest mi łatwiej coś planować. Napiszę maila z pytaniem o zwrot książek. I napiszę, że skoro tyle milczy i nic - to jest to jednoznaczne. I zarazem smutne, bo był ostatnią osobą, którą bym o to posądziła. Jak nie odpisze, to pojadę do niego... ---------- Dopisano o 22:16 ---------- Poprzedni post napisano o 21:49 ---------- Cytat:
dzięki ![]() na początku było tak, że widzieliśmy się w sobotę i niedzielę, wszystkie wolne dni (typu 11.11), w tygodniu zawsze środa (bo kończył wcześniej) i czasami wieczorami w inne dni. Później "nasza środa" zniknęła, bo napchał na wieczór pracę. Były dni, że ja bylam taka zmęczona swoją pracą i studiami, że wręcz usypiałam, ale byłam szczęśliwa, że jestem z nim. Czasami mógł (mógł, po prostu mógł, aż takich strat finansowych by nie poniósł) i odwołał swoją pracę i spędził czas ze mną (tak, teraz wychodzę na egoistkę). Czasami nawet mu żartowałam, żeby odwołał te swoje zajęcia (które prowadził prywatnie) i przyjechał do mnie, to zapłacę mu za ten czas (tak jak za pracę). Chyba takim poważniejszym pęknięciem u mnie było jak w sobotę wielkanocną był wolny (tylko jedno zlecenie,które miało trwać max. 1,5h i skończyć się do 13) i miał do mnie po południu przyjechać (chyba o 16). A ten o 15:30 dzwoni (ja już wyszykowana czekałam), że on na 16 jednak do tej pracy pojedzie... i się mnie pyta czy ma jechać do pracy czy przyjechać do mnie. Odpowiedziałam mu, że sam powinien to wiedzieć co jest dla niego ważniejsze w danej chwili i nie będę mu mówiła co ma zrobić, niech sam podejmie decyzje (mówiłam to spokojnie, może dosyć chłodno, chociaż wewnątrz cała się gotowałam). Wtedy zaczął gadać, że znowu wychodzi na takiego okropnego, paskudnego, nieczułego drania, że pewnie myślę o nim jako o podłym palancie, że on się nie wyrabia, nie ma dla siebie w ogóle czasu, że on ode mnie nie wymaga rezygnacji z pracy czy studiów, że on nie chce z niczego rezygnować itp. Wtedy się popłakałam :/ Co mu się nie spodobało, bo mogłam inaczej zareagować, bo on nienawidzi gdy płaczę przez niego - mogłam powiedzieć coś w stylu, że "jeśli musisz to idź do pracy, ale mi smutno bo czekałam na ciebie i wcale mnie to nie cieszy" (wg niego TAK miałam powiedzieć...) i mu wygarnęłam po co mnie pyta skoro sam już podjął decyzję, że woli tę pracę (przecież to wiadome było skoro o to mnie pytał, gdyby sam zdecydował - nie pytałby i przyjechał do mnie). I wtedy mu powiedziałam żeby sobie już darował przyjazd do mnie. Bo strata czasu dla niego, a on (ton jakby płakał albo coś podobnego), że on odwoła tę pracę i przyjedzie. I się rozłączył. Oddzwoniłam i mu powiedziałam żeby zrobił co chce, niech idzie do pracy i nie ma do mnie pretensji później, a potem niech przyjedzie. Łudziłam się, że przyjedzie od razu... guzik ![]() Edytowane przez guerlainkowa Czas edycji: 2014-06-03 o 21:21 |
||
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#81 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-07
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 229
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
To, że się popłakałaś to nie jest nic niezwykłego, po prostu było Ci smutno, przykro, ot taki emocjonalny incydent
![]() Zresztą, ja mimo wszystko myślę, że on się jakoś do Ciebie odezwie, ale podobnie jak większość osób, które się tu wypowiadały uważam, że zwyczajnie na Ciebie nie zasługuje, albo inaczej - Ty zasługujesz na lepszy związek. Z poczuciem bezpieczeństwa, spokoju a nie obawą, że pewnego dnia znowu zamilknie kiedy Ty będziesz go potrzebowała, a to byłoby dość prawdopodobne, ponieważ jest egocentrykiem.
__________________
(...)Marzyła wtedy, że "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie",dokładnie pamiętała tę radość, gdy uznała, że tak właśnie jest i tę nadzieję, że tak zostanie. http://koherencja.bloog.pl/?smoybbtticaid=612f02 Edytowane przez Nat Hol Czas edycji: 2014-06-03 o 21:44 |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#82 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
W sumie dziwnie się między nami zaczęło dziać, a pretensje miałam głównie i tak do... siebie. Bo skoro coś nie tak - automatycznie przyjmowałam, że to moja wina. Muszę nad tym popracować. I mam nadzieję, że się odezwie, że wyjaśni, przeprosi (!), będzie żałował. A wtedy ja sobie pomyślę ![]() Niefajna sytuacja. Powinien być paragraf na takie karygodne zachowanie facetów! ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#83 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 36
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Teksty typu: "motylków już nie ma", "całować się namiętnie nie będziemy", "jesteś na 3 miejscu" nie dość, że po czterech miesiącach zwiąku są absolutnie niedorzeczne, to przede wszystkim świadczą o tym, że Twój chłopak jest totalnym palantem. Kto normalny, do cholery, serwuje takie teksty? Jasne, ja nawet jestem w stanie uwierzyć, że faza fascynacji i zauroczenia może trwać jedynie 4 miesiące, ale wtedy płynnie przechodzi się albo do fazy głebszego uczucia (bez tych wszystkich motylków i potrzeby kontaktowania się z tą drugą stroną non stop) albo do fazy wycofania (po prostu zauroczenie minęło i przyszła pustka). Twojego TZ dopadła ta druga opcja i nie mam w tym absolutnie Twojej winy. Zrozum to - nie zrobiłaś nic złego. Kochałaś go i bardzo chciałaś z nim być, udowadniałaś to na każdym kroku. Niczym go nie zraniłaś. Nie doszło do żadnej przykrej sytuacji, po której on musiałby się wycofać. Po prostu to nie ten facet. Tak, masz rację, taka iskra nie powinna się wypalać tak szybko i nagle. Te wszystkie pary, które widzisz, zachowują się normalnie i naturalnie. Nie reglamentuję sobie czułości, wspólnego czasu, seksu, bliskości. Nadal potrzebują jej bardzo dużo. To, że związek wchodzi w bardziej stabliny i dojrzały etap nie znaczy, że "teraz to się będziemy całować krócej, bo tak". Nie, to się tak nie objawia. Ludzie po prostu potrzebuję więcej przestrzeni dla siebie i swoich pasji, ale nadal stawiają ukochaną/ego na pierwszym miejscu. I Ty tak robiłaś --> Ty budowałaś dojrzały, fajny, ciekawy związek. Nie masz sobie niczego do zarzucenia. Możesz się zastanawiać jakie błędy popełniłaś, ale wiedz, że nie ma związków idealnych i kryształowych. Kazdy czasem powie o jedno słowo za dużo, albo zachowa się niefajnie. Trzeba się po prostu nauczyć takie przykre sytuacje minimalizować. Uczyć się na błedach krótko mówiąc. Ale w dobrym związku, w którym dwie osoby się kochają, na takie "incydenciki" ludzie przymykają oko, bo jak jest miłość to jest też zrozumienie dla gorszego nastroju, albo spadku formy. I nie ma co nad tym debatować. Nie skupiaj się nad takimi myślami typu: "A może gdybym wtedy się nie rozpałakała, to...", "a może gdybym tak nie naciskała, to...". Zachowywałaś się normalnie, mówiłaś wprost o swoich potrzebach. Byłaś sobą i to jest najważniejsze. Wolałabyś tłamsić w sobie rozżalenie i okłamywać samą siebie, że tej blikości aż tyle nie potrzebujesz? Byłabyś stanie dźwignąć taki kamień w gardle przez najbliższe miesiące czy lata? Tak, w związku trzeba iść na ustępstwa, kompromisy, dbać czasami bardziej o tą drugą stronę niż o siebie, ale to wszystko musi dziać się za Twoją zgodą, z przyjemności, bez zatracania swoich podstawowych potrzeb. A Ty się ewidentnie męczyłaś, cierpiałaś, byłaś nieszczęśliwa. Czy naprawdę na to zasłużyłaś? Nie. I nie trzeba mieć doświadczenia w związkach żeby wiedzieć, że relacja z facetem ma Cię uskrzydlać zamiast ciągnąć w dół. Reasumując - zastanów się nad tym czego chcesz w związku, a czego nie jesteś w stanie absolutnie zaakceptować. Pomyśl o tym dlaczego tak bardzo się zaangażowałaś w związek z kimś, kto na Ciebie nie zasługuje. To mnie w całym tym temacie martwi najbardziej. Życzę Ci żebyś już na takich dupków nie trafiała, ale tak się może zdarzyć. Czy jesteś gotować spalać się tak w każdej relacji, która Ci nie wyjdzie? Nie szkoda Ci siebie, swojego czasu, dobrego nastroju? Już wiesz skąd się to bierze - nie akceptujesz siebie i potrzebujesz kogoś z zewnątrz żeby zapewnił Cię o Twojej wyjątkowści, a to zła droga. Nawet nie wiesz jak bardzo. Jest na tym świecie tylko jedna osoba, która może Cię w pełni i bezwarunkowo pokachać. Wiesz kto to taki? Co zamierzasz z tym zrobić? Sorry za taki psychologiczno-egzaltowany ton, ale może w ten sposób dotrze ![]() Jesteś mądrą dziewczynką, to mocno bije z Twoich postów. Szybko wyciągasz wnisoki. Mądre wnisoki. Tylko, że to może być za mało, bo świadomość swoich słabości to jedno. Trzeba jeszcze zrobić tak żeby te wady zmienić i nie wchodzić w kolejnej relacji w zły schemat. I to jest nauka z tego pseudozwiązku. Wyciągnij z tego jak najwięcej, póki jesteś z tym na gorąco i widzisz swoje słabości z bliska. ![]() |
|
![]() ![]() |
![]() |
Najlepsze Promocje i WyprzedaĹźe
![]() |
#84 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
Myślę już w miarę racjonalnie. Jedynie co jakiś czas uporczywie pojawia się myśl "dlaczego?" i co nim tak naprawdę kierowało robiąc tak, że przestał się odzywać. Czemu tak nagle, czemu akurat wtedy, czy jakoś to "przeżył" czy po prostu wrócił do porządku dziennego z większą ilością czasu na ukochaną pracę i studia. I tak, zaczęła się pojawiać z jego strony ta emocjonalna pustka. Tylko czemu jemu się odwidziało, przestał być taki kochany jak wcześniej, a u mnie wręcz przeciwnie?:/ Pytanie retoryczne chyba. Największe zgrzyty pojawiły się właśnie pod koniec marca. Mój pies choruje, był w bardzo cięzkim stanie - chore serce. Ma prawie 16 lat. I wtedy bardzo to przeżywałam... i oczywiście opowiadałam mojemu lubemu o tym, że chyba będzie go trzeba uśpić, że męczy się i mi przykro, bo jednak tyle lat razem... a jego reakcja było tylko suchym "aha", "rozumiem"... pamiętam, że mu powiedziałam że mógłby okazać mi trochę empatii, jakoś wesprzeć (zwłaszcza, że wcześniej nie potrzebowałam tego), a on, że przecież nie będzie płakał ze mną, że jakos mnie rozumie, bo tyle lat z tym psem, ale on nie umie tak "na siłę" być empatyczny, bo co mi to da, co mi da że jemu będzie przykro. I gadka, że owszem, ludzie inni tak mówią innym ludziom, ale tylko dla samego powiedzenia i wcale tak nie czują. W dodatku wszelakie rozmowy na ten temat były przez telefon, więc nie musiał mnie tulić czy ocierać łzy. Mógł mi coś powiedzieć wspierającego, jedno słowo, a tu gadka, że on taki jest, nie przywiązuje się tak do zwierząt... Owszem, mógłby tak powiedzieć smutnej koleżance, ale nie swojej partnerce :/ potem pisał smsy, że przeprasza, że mnie zasmucił i tylko pogorszył moje samopoczucie. Znowu obietnica, że będzie się starał. Wtedy mu odpisałam, że mi wystarczy poczucie, że "ze mną jest", że mogę liczyć na jego wsparcie, nic więcej. I zapytałam czy będzie ze mną gdy zdarzy się coś poważniejszego, gdy będę go potrzebowała - odparł,że tak. Że będzie zawsze. Ahaaaa ![]() ![]() Jeszcze mi się przypomniało, że będąc ze sobą może 1,5 m-ca, wyjechalam na 4 dni ze znajomi (paczka jeszcze ze studiów - ja, kolega i koleżanka) na wyjazd za granicę. Samolot i hotel mieliśmy już zabookowany 3 m-ce wcześniej, czyli zanim poznałam TŻ. Nawet o tej wyprawie (i generalnie o takich weekendowych wyjazdach zagranicznych) opowiedziałam mu już na pierwszej randce. I potem im bliżej wyjazdu, tym on bardziej smutny się robił (tj. było ok, ale takie fazy łapał). Pisał smętne smsy, chyba był też zazdrosny o kolegę (którego znam kilka lat i nigdy nic i nawet nigdy o tym nie pomyślałam ![]() Może i jestem głupia (że mam takie dziwne myśli), ale trudno mi pojąć, że tak mu się nagle odwidziało i przeszło :/ On często mówił, że on musi iść na ustępstwa... gadał tak nawet jak mówiłam mu żeby nie planował tej naszej wspólnej przyszłości dalszej - zaręczyny i ta cała reszta. Wtedy ja przerażona ![]() Teraz z perspektywy czasu wiem, że takie deklaracje to dziecinada i wielkie niedojrzalstwo z jego strony mówić tak po krótkim stosunkowo czasie trwania związku. Skończyło się na tym, że ja musiałam chodzić na te ustępstwa... i nawet nie zauważyłam kiedy to się stało. Bo ja dostosowywałam się do niego, do jego czasu. Chciałam iść na spacer, ale przyjechał późno - ok, to nie ma spaceru, będzie film, bo on woli. On musi się uczyć, więc ok, nie idziemy do kina, na spacer, na wystawę, zakupy. Rzeczywiście, gdyby to tak miało trwać miesiącami, latami... źle by się to dla mnie skończyło. Gdy zaczęliśmy się widzieć głównie w weekendy (czasami od święta jeszcze raz w tyg. na 2-3h), zauważyłam u siebie tendencje do... planowania tego weekendu - że chciałabym zrobić to i tamto z nim, pójść tu i tam... ale kończyło się rozczarowaniem. Co można było zaplanować, zrobić coś fajnego gdy on przyjeżdżał ok. 18 w sobotę, wyjeżdżał o 11/12 w niedzielę i nie za bardzo mu się chciało wychodzić? owszem, wspolne gotowanie, filmy - wszystko super. Ale... fajnie byłoby spędzić razem niedzielne popołudnie (jaki dawno temu) i pobyć razem, odpocząć po i przed ciężkim tygodniem. Generalnie wszystkie wyjścia wymyślałam ja ostatnio... Były miłe chwile i dzięki niemu, ale coraz więcej takich zgrzytów wychodziło w takich banalnych rzeczach typu wparcie, bezpieczeństwo, zapewnienie o miłości i że mu zależy (w całym tym braku czasu). Przykre było jak z jego strony nie widziałam tych chęci co kiedyś, tej iskry w oczach, tych jego silnych uścisków, czułych słów (takie zwykłe "kochanie" po prostu, nie żadne "żabki", "dziubki" :P). Dobrze, że to się chyba skończyło - pogrążałabym się coraz bardziej, doszukiwała w sobie winy, czuła się niekochana i rosłaby frustracja. A miłość ma uszczęśliwiać i dawać siłę, a nie ją zabierać. Prawda? Boli, że nie podjął żadnej próby naprawy tego, tak się starał, walczył na początku, a teraz kiedy mógłby na tym tylko zyskać, zostawił bez walki... Gdyby on chciał i coś zrobił, udałoby się. Właśnie, tryb przypuszczający. A on to zrobił w najbardziej podły sposób - obojętność, niepewność i cisza. Poradzę sobie, wiem to. Już jest dobrze, będzie lepiej tylko. Jeszcze mu powiem wszystko, doprowadzę do konfrontacji. I nie będzie to żadna desperacja, tylko doprowadzenie sprawy do końca, tak jak to robią dorośli, dojrzali i odpowiedzialni ludzie. W żaden związek obecnie nie mam zamiaru się pakować, mam jakiś uraz do facetów teraz :/ Jestem zmęczona. Może i niepotrzebnie tak to wszystko piszę, wałkuję temat - ale mi to pomaga bardzo. Wyrzucam to z siebie, zaczynam widzieć jak on się zachowywał, wasze komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że to nie ze mną było coś nie tak ![]() ---------- Dopisano o 01:13 ---------- Poprzedni post napisano Wczoraj o 23:24 ---------- Co za TCHÓRZ! Wiedziałam, że nim już jest, ale teraz przeszedł samego siebie... weszłam na swój profil na fb i status związku, który miałam ukryty tylko dla siebie zmienił się na "w związku z ..." na "w związku". Skasował ![]() Sama chciałam właśnie to skasować (naiwnie myślałam, ze jak to zrobię, to coś w nim ruszy i wyjaśni), to mnie ubiegł:/ Wcześniej wyświetlał mi się związek z nim, czyli miał wpisane. Dzisiaj musiał wykasować. Boże, 28-letni facet! Tchórz. Facet bez jaj. Przyszły psycholog... zabawne, chociaż pewnie nie skończy tych studiów - znając jego zapał. Najgorsze jest to, że nigdy bym go nie posądzała o takie zachowanie... obiecywał, że on taki nie jest. Już nie płaczę nawet, przyjęłam to do wiadomości, wcześniej pogodziłam się z tą myślą, ale... boli. Najbardziej właśnie jego zachowanie teraz. Edytowane przez guerlainkowa Czas edycji: 2014-06-05 o 00:26 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#85 |
BAN stały
Zarejestrowany: 2012-06
Wiadomości: 4 421
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Mam wrażenie, że twój smutek powoli zamienia się w gniew na tego faceta, że okazał się tchórzem i nie powiedział wprost, że uczucie się wypaliło tylko zamilkł, a teraz odstawia jakieś dziecinady z fb. Ja bym napisała do niego, co o tym myślę i wygarnęła mu wszystko.
Dobrze, że już tak nie rozpaczasz i powiem Ci, że masz sto procent racji w tym, że w dobrym związku ochota na czułość i potrzeba spędzania czasu z partnerem nie maleje wraz ze stażem. Dziewczyny Ci już dobrze napisały, że nie powinnaś winy doszukiwać się w sobie, z mojej perspektywy zachowywałaś się zupełnie normalnie. Jestem ze swoim chłopakiem już ponad 7 lat (licealna miłość ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#86 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Gniew ze smutkiem. Nie rozumiem, po prostu mi się w głowie nie mieści jak tak można się paskudnie zachować... Mam do niego ogromny żal, bo człowiek, któremu zaufałam i dałam mu to co mogłam, potraktował mnie w ten sposób. Nie on. A on zachował się jak człowiek bez cienia honoru i cywilnej odwagi.
Smutne jest to, że wiedząc o jego nie za fajnym dzieciństwie, wychowywaniu się bez ojca (przeżywał to, miał żal do ojca, że odszedł gdy była mały... a sam jak się zachował?!), przyjaciołach, którzy się od niego odwrócili itp. - chciałam mu dać to ciepło i stworzyć coś fajnego. No tak, za bardzo empatyczna byłam najwidoczniej. Czuję też w jakimś stopniu żal do... siebie. Że tak mu zaufałam, starałam się w sumie po nic, wzajemność zaczęła coraz bardziej się kurczyć. Nawet gdybyśmy byli dalej razem, to pewnie byloby coraz gorzej... prawda? on stawałby się coraz bardziej oschły i oddalajacy się, zasłaniający się brakiem czasu (a potem w wakacje brakiem pieniędzy), a ja stawałabym się coraz bardziej sfrustrowana i nieszczęśliwa... I wiecie co? raz na jakiś czas pojawia mi się myśl, że może "za dobrze mi było" - ktoś tak może pomysleć z boku tj. że miałam dobrze, zaczęłam mieć pretensje i fochy o niewiadomo co, że przesadzałam... a on bidulek się pogubił. A z drugiej strony opisałam wszystko jak było i moje uczucia do niego... i napisałyście mi, że on zachowywał się tak, że widać, że coraz mniej mu zależało już... Pogubiona jestem. Boli mnie najbardziej fakt, że jemu się tak odwidziało i zamiast porozmawiać, coś zrobić, wyjaśnić, przeprosić... on usunął status na fb, nie odzywa się, kłopotu nie ma. Coś się popsuło, to postanowił mnie tak sobie po prostu wyrzucić ze swojego życia. Chciałam mu coś napisać w nocy, pisałam i kasowałam... ale powstrzymalam się. Emocje takie jak gniew to zły doradca i kompan pisania takich maili... No, a teraz się boję, że wszyscy faceci tacy są. Rozkochają, naobiecują i pa! |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#87 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 36
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
I napiszę to raz jeszcze - nie oczekiwalas za dużo. Ba, myślę nawet, że oczekiwalas za malo. Myślę, że ja jeszcze ostrzej probowalabym wyciagnac jakies informacje kiedy widzialabym ewidentnie, ze zaczyna sie psuc. A Ty wkrecalas sobie, ze za duzo wymagasz i za duzo chcesz. I znow - nie ma w tym nic zlego. Zakochana kobieta zwykle bierze winę na siebie. Ale tylko ta niepewna siebie. Ta, ktora jest zakochana, ale jednoczesnie kocha siebie i szanuje swoje potrzeby stawia sprawe na ostrzu noza i oczkuje konkretnych wyjasnien jak tylko widzi, ze cos zaczyna ja mocno uwierać. Ale już o tym pisałam. Tak, czulabys sie w tej relacji coraz gorzej, bo tak jest kiedy tylko jednej stronie zalezy. I nie ma sie tu co wiecej zastanawiać. On sie po prostu odkochal. I mial do tego swiete prawo. Popatrz logicznie - gdyby u kazdego zauroczenie przechodzilo w glebokie uczucie to na swiecie nie byloby singli i wszyscy byliby szczesliwi. Wystarczy wlaczyc wizaz. Tu trzy razy dziennie pojawiaja sie takie historie jak Twoja ![]() Twój były miał tez prawo zachowywac sie jak ch.uj (zaraz dostane bana), skoro nim jest ![]() ![]() i tyle. |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#88 |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 152
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Napisałam mu maila niedawno. Zaczęłam pisać go wczoraj w nocy, ale gniew to zły doradca, więc pisałam, kasowałam, pisałam i kasowałam... na spokojnie już napisałam go niedawno. Napisałam mu, że skoro tyle czasu się nie odzywa i ta dziecinada na facebooku są jednoznaczne. I że to przykre, że zachowuje się w ten sposób mimo, że zarzekał się, że on nigdy w ten sposób. Dodałam, że nic od niego nie chce, jedynie rozmowy, bo nie tylko on był w tym związku, ja również i w związku z tym należy mi się wyjaśnienie całej sytuacji. I chciałabym odzyskać moje książki, a ja mam jakieś jego rzeczy u siebie.
Ciekawe czy w ogóle odpisze. Kurczę, nie pojmuję jak tak można się zachowywać ![]() Nie wiem, nic nie wiem. Uspokoiłam się, to zaczęłam sobie znowu coś wkręcać, że to z mojej winy... a on zaczął się oddalać, odkochiwać, nie miałam już na to wpływu chyba... nie? i to jak zachował się... bez względu na to jaka bym była to powinien ze mną porozmawiać ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#89 | |
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 36
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Cytat:
NIE MA W TYM ŻADNEJ TWOJEJ WINY. Oczywiscie, na pewno popelnilas jakies bledy. To na pewno. Ale nie zrobilas niczego co mogloby negatywnie wplynac na jego uczucia. To sie zadzialo poza Tobą i poza nim. Tak, dorośli ludzie rozmawiają, nawet jesli takie rozmowy sa bardzo trudne. Tak, dorosli ludzie nie znikają zwlaszcza kiedy z druga osobą łaczyłe je tak wielkie emocje i padly tak ważne słowa. Tak, dorośli ludzie nie odstawiaja takich dziecinad na fejsbuku ![]() Popatrz z kim chciałaś się związać. Masz tu wszystko czarno na białym. Jakby się zachował gdyby w Waszej relacji przyszedł prawdziwy kryzys? No jak myślisz? Wiem, że masz masę cudownych wspomnień, ale czy one mają jakiekolwiek znaczenie kiedy on na koniec, w kryzysowej sytuacji ucieka? Mówi się, że jak do kilkudziesięciolitrowego baniaka z najlepszym i najdroższym winem, które przechwuje się od dziesiątek lat wleje się choć jeden kieliszek taniego, słabego i kiepskiego wina to jest on w stanie zepsuć smak wina w całym baniaku. On tych kieliszków wlał już kilka. Zniszczył to co było między Wami najpiękniejsze. W końcu to zrozumiesz. Spotkasz jeszcze kogos kto naprawdę na Ciebie zasłuży. Zobaczysz. Edytowane przez smutna_dziewczyna84 Czas edycji: 2014-06-05 o 20:56 |
|
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
#90 |
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 873
|
Dot.: Przerwa w związku/zerwanie przez milczenie... ta niepewność mnie dobija... pomó
Czytając Twoje posty czuję się jakbym czytała siebie z czasów mojej pierwszej wielkiej miłości, czy zauroczenia poważnego. Też trwało to stosunkowo krótko, skończyło się niefajnie, facet mnie bardzo rozczarował i zawiódł.
Wspominasz dużo, też to robiłam i pewnie zamęczałam przyjaciółki śmiertelnie tym tematem ![]() Też miałam silną potrzebę jakoś to wyjaśnić, kołatała się we mnie nadzieja że może jeszcze jakoś się to da naprawić, chciałam porozmawiać, zrozumieć, bo nie rozumiałam. Ale w końcu ten smutek przeszedł w gniew, a kiedy już przeszedł - nie pozwoliłam temu procesowi się cofnąć, tylko ten gniew podsycałam, aż byłam w stanie sama to definitywnie zakończyć, zerwać wszelkie kontakty. Gniew jest dobry, znacznie lepszy niż smutek i depresja, dodaje siły i energii. Do mnie się ten pan jeszcze odezwał parę lat później, na moje urodziny, niby-anonimowo, ale się domyśliłam i się przyznał ![]() ![]() Więc polecam gniew, polecam branie spraw we własne ręce zamiast proszenia o wyjaśnienia - czasem trzeba się pogodzić z tym, że wyjaśnienia nie będzie, że nie wszystko da się zrozumieć. Ja po dziś dzień nie całkiem rozumiem, no ale trudno - to było dawno, życie się toczy dalej ![]() |
![]() ![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|



Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 19:11.