|
|
#1 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 44
|
dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Moje zycie od kilku miesiecy to koszmar. Z miesiaca na miesiac jest co raz gorzej. Jestem po probie samobojczej, cudem odratowana a ja juz mysle co zrobic, aby skutecznue skonczyc ze soba. Nie chce meczyc sie i miec spokoj.Dlaczego lekarze, rodzina probuja mnie na sile uszczesliwiac?jesten faszerowana antydepresantami, chodze do psychologa i nic mi to nie pomaga. Mam kilkudniowe poprawy nastroju a potem znowu wraca dol,apatia i beznadzieja.Obecnie nie mam pracy, musze wrocic na wies do rodzicow, z chlopakiem mi sie nie uklada.Czuje to, ze chce zakonczyc ten zwiazek, ake boi sie.obecnie przebywam w szpitalu i jest mi wszystko jedno kiedy z niego wyjde. Nie wychodza mi zadne zwiazki, to jest moj 3. Myslalam, ze mam wsparcie u chlopaka, ale to chyba go przerasta. Chcialabym zasnac i nie obudzic sie juz nigdy.to straszme co pisze, ale naprawde uszczesliwianie przez innych nic nie
daje. |
|
|
|
|
#2 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
Edytowane przez limonka1983 Czas edycji: 2014-10-18 o 00:03 |
|
|
|
|
|
#3 | ||
|
wańka wstańka
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
![]() Mysli samobójcze to część, skutek choroby. Twoja percepcja jest mocno zniekształcona, nie jesteś wstanie podejmować decyzji opartych na zdrowym rozsądku. Korzystaj z pobytu w szpitalu, daj sobie pomóc: ustawić leczenie i terapię. Powodzenia. ---------- Dopisano o 23:13 ---------- Poprzedni post napisano o 23:11 ---------- Cytat:
Gardzisz kimś, bojest chory i myśli o zakończeniu swojego życia? Gardzisz, choć wiesz, że choroba może być przyczyną takich myśli?
__________________
nauczycielu, zajrzyj
|
||
|
|
|
|
#4 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Aktualnie tak. Widzisz... Ja mojego raka sobie nie wybrałam. Pojawił się znienacka i wykoleił moje życie. Moje zaj%$#@ i szczęśliwe, poukładane życie. Moje wielkie plany. Mam święte prawo się załamać, nie sądzisz? Jasne, ze się załamałam. Na tydzień. Tydzień totalnej depresji. Nawet się nie myłam, spałam przez cały czas, z przerwami na siku i coś do zjedzenia. Tydzień minął i trzeba było wziąć się za siebie, bo przy agresywności mojego raka nie mam czasu na biadolenie i leżenie w łóżku z myślami "Jezu, jaka ja załamana jestem i jak mi źle". Zwłaszcza, że do niedawna to on był górą. A tu widzę kogoś, kto siedzi i smęci, choć jest zdrowym człowiekiem. Może normalnie żyć, a woli stękać, jak mu to źle. Autorko, może chcesz na priv moje foty po operacji? I wtedy pogadamy, która ma gorzej? Te problemy, o których piszesz, są do rozwiązania. Ja walczę z rakiem i ze sobą, by się nie załamać. A chyba mam czym. Po chemii nie będę miała dzieci. Zanim zachorowałam, starałam się o dziecko. Nie mam dzieci i nie będę mieć, a chciałabym. Dramatem na serio nie jest nieudany związek lub chwilowy brak pracy (zwłaszcza, gdy jest się do kogo zwrócić o pomoc. Bezrobocie również przerabiałam).
Edytowane przez limonka1983 Czas edycji: 2014-10-18 o 00:32 |
|
|
|
|
#5 | |
|
wańka wstańka
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 12 455
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
Depresja i myśli smaobójcze to nie jest wybór, brak motywacji. To odchłań, która powoduje, że nie chcesz żyć. I żadne przkłady, że ktoś a gorzej nie pomogą, nie zmienią chemii mózgu. Ktoś chory psychicznie nie jest człowiekiem zdrowym, jakkolwiek by na to nie spojrzeć. Depresja podobnie ja rak- nieleczona może zakończyć się śmiercią.
__________________
nauczycielu, zajrzyj
|
|
|
|
|
|
#6 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
Edytowane przez limonka1983 Czas edycji: 2014-10-18 o 00:43 |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 5 610
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
sobakja, Ty próbujesz na siebie zwrócić uwagę, zajęłaś rodzinę, teraz tworzysz wątek. Akurat o samobójcach wiem dużo, suicydologia jest moją pasją-oni nie robia wokoł siebie tyle hałasu co Ty...a wygląda, że sie swoim stanem upajasz i Tobie się podoba cale zamieszanie wokół Ciebie. Pytanie jak długo chcesz robić szopkę i Kto się powinien pojawić, żebys uznala że wystarczy teraz zdrowiejesz?
---------- Dopisano o 00:54 ---------- Poprzedni post napisano o 00:53 ---------- limonka, trzymam za Ciebie kciuki, jak byś chiala pogadać kiedykolwiek, z miłą chęcią. |
|
|
Najlepsze Promocje i Wyprzedaże
|
|
#8 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Buenos Aires
Wiadomości: 4 856
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
nie wydaje mi sie ,aby ktos chcial skonczyc ze soba z powody jakiejs blahostki, tak samo jak Ciebie denerwuje jej brak checi do zycia, kogos innego moze denerwowac twoje uzalanie sie nad soba z powodu poczucia wielkiej niesprawiedliwosci jakie doswiadczasz, ona z cala pewnosci nie wybrala sobie depresji ,zeby ubarwic sobie zycie, jest tak samo chora jak ty, wasze choroby rozna sie znacznie od siebie ,ale jedna i druga pozostaje choroba. Widze ,ze o depresji nie masz zielonego pojecia, skoro nie potrafisz pojac tego ,ze czlowiek tak bardzo moze nienawidzic swojego zycie i siebe samego ,zeby chciec ze soba skonczyc, chwilowy dol przez chlopaka to nie depresja. Depresja to bardzo skaplikowana choroba, to nie jest tak ,ze powiesz komus wez sie w garsc bo inni maja gorzej....i komus odrazu bedzie lepiej....albo, ja jestem chora na raka ,a bardzo chce zyc, a ty mozesz czerpac z zycia pelnymi garsciami i tego nie chcesz....ona nie chce ,nie dla kaprysu...nie chce bo jest chora...!! ---------- Dopisano o 00:58 ---------- Poprzedni post napisano o 00:57 ---------- Cytat:
Nie , nie wiesz duzo o samobojcach.
__________________
"Some are born to sweet delight ,Some are born to endless night ..." - William Blake |
||
|
|
|
|
#9 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
Chyba, że chcesz zobaczyć moje wyniki? I tak są po łacinie, ale jak chcesz, to pisz Co tam:P Dostałam wyniki pooperacyjne i okazało się, że w żadnym wycinku nie ma komórek nowotworowych. Stawonóg nie rozwalił się na tkanki obok Jeszcze "tylko" profilaktyka ("chemia" i naświetlania) i trzeba będzie nadrobić ten zastój![]() Widzę, że szanowna Autorka jest już znana szerszej publiczności... Gdzieś kiedyś trafiłam na takie fajne określenie: problemy z d^%^$#y wzięte. |
|
|
|
|
|
#10 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 10 440
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
I rak, i depresja są chorobami. Jedno i drugie się leczy, jedno i drugie może zabić. Chciałam napisać coś jeszcze, ale chyba nie umiem tak, by nie urazić limonki. Więc zamilczę.
|
|
|
|
|
#11 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Buenos Aires
Wiadomości: 4 856
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
__________________
"Some are born to sweet delight ,Some are born to endless night ..." - William Blake |
|
|
|
|
|
#12 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
---------- Dopisano o 01:13 ---------- Poprzedni post napisano o 01:12 ---------- W obecnej sytuacji niewiele mnie uraża, więc się nie krępuj. Jezu, mam raka, a nie jestem z porcelany. Edytowane przez limonka1983 Czas edycji: 2014-10-18 o 01:15 |
|
|
|
|
|
#13 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 10 440
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Właśnie przez takich jak ty, ludzie nie chcą się leczyć.
|
|
|
|
|
#14 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cóż... Nie zamierzam tego zmieniać
Nie mam zamiaru nie okazywać mojego szczęścia, mówić o tym jakie życie jest fajne i wartościowe i jak bardzo zdrowe osoby powinny dziękować, że są zdrowe. I nikt nie mówi im o rokowaniach i czasie. Nie będę tego zmieniać, bo ktoś nie docenia tego, że kostucha nad nim nie stoi. A chlastajcie się, jeśli macie taką potrzebę. Tylko pomyślcie, że jak was będą spokojnie obgryzać robale, kilka osób będzie bardzo cierpieć. Mam na myśli rodziców, rodzeństwo, dziadków, itd. Wy będziecie w swojej "krainie szczęśliwości", a tu, na dole, zostawicie grono zrozpaczonych osób. Ja akurat widzę jak choroby przeżywają rodzice... Pal licho rodziców. Najgorzej przechodzą to moi dziadkowie. Babcia aż olała chwilowo swoje stany depresyjne i zajmuje się mną Ale jak kto woli...
Edytowane przez limonka1983 Czas edycji: 2014-10-18 o 01:22 |
|
|
|
|
#15 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 5 610
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Nieladnie to napisalas, zapewne wiesz ze jest to dysfunkcja psychiczna /od niedawna choroba/ tym się nie zaraża, nie dostaje sie przez kogoś ani od kogoś. To ktoś sobie hoduje /są wiarygodne naukowe badania więc można się zapoznać/ dokladnie tak jak kolezanka dzisiaj to opisała, wszyscy dookola chca pomoc, a Ta nie, bo hodowla jest wazniejsza, bo na cos wplywa, w ten sposob przyciaga uwage etc, etc
|
|
|
|
|
#16 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Buenos Aires
Wiadomości: 4 856
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
Mozesz i miec na kogo liczyc, ale te osoby nie zawsze potrafia pomoc osobie chorej, albo udaja ,ze niczego nie widza, sam fakt ,ze ma sie wsparcie nie wiele zmienia, nie wystarczy miec kogos ,kto Cie poklepie po ramienu i powie ,ze bedzie dobrze, albo sila do szpitala zaciagnie, to jest choroba psychiczna jakby nie bylo, a ludzka psychika i umysl sa bardzo skoplikowane, kazdy ma tez inna wrazliwosc ,inny sposob odczowanie niektorych rzeczy, to nie jest takie proste jak sie wydaje. Pozatym, obserwowac czyjas chorobe z boku to jedno, a bys samemu chorym to drugie , i ty powinnas dobrze o tym wiedziec. Bagatelizujesz depresje autorki licytujac sie kto jest bardziej chory...bo tak to wyglada, ja Ci bardzo wspolczuje i zycze szybkiego powrotu do zdrowia, ale mowiac takie rzeczy nikomu nie pomozesz, tym bardziej ,ze nie wiesz jak podejsc do kwesti...zreszta rodzajow depresji jest wiele.....tak wiec to jeszcze bardziej kaplikuje sprawe. ---------- Dopisano o 01:27 ---------- Poprzedni post napisano o 01:24 ---------- Cytat:
__________________
"Some are born to sweet delight ,Some are born to endless night ..." - William Blake |
||
|
|
|
|
#17 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Fajnie byłoby, gdyby sama Autorka pojawiła się we własnym wątku.
|
|
|
|
|
#18 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 5 610
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
pozdrawiam zatem |
|
|
|
|
|
#19 | ||
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 2 585
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Niecałe 2 miesiące temu mój TŻ miał próbę samobójczą. Zmaga się z depresją od 12 lat, 12 lat leczenia różnymi lekami, które nie pomogły. Przepraszam, ale jeśli ktoś porównuje "mega doła" po zdradzie do depresji, to chyba żartuje, albo kompletnie nie ma wyobraźni. Depresja jest chorobą polegającą na zmianach w przekaźnictwie nerwowym- przez nie ma się myśli samobójcze, odczuwa się smutek i ból, nie dostrzega się jasnych stron w życiu. Borze liściasty, w takiej sytuacji "praca nad sobą" jest jakimś pustym frazesem, ból psychiczny jest często tak silny, że chory wbiłby zęby w ścianę, bo jego odczucia są nie do zniesienia.
Cytat:
Cytat:
|
||
|
|
|
|
#20 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Buenos Aires
Wiadomości: 4 856
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
![]() To troche jakbys sobie zlamala noge, a ktos by ci mowil ,zebys przestala jeczec bo to wcale az tak nie boli, przeciez w kazdej ksiazce tak pisze ---------- Dopisano o 01:35 ---------- Poprzedni post napisano o 01:33 ---------- Cytat:
__________________
"Some are born to sweet delight ,Some are born to endless night ..." - William Blake |
||
|
|
|
|
#21 | ||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 10 440
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
![]() Cytat:
Rakiem też się nie zaraża. Dawaj te badania, chętnie poczytam, WIARYGODNE linki do polskich materiałów. Wiesz, gdybym była w depresji i przeczytała twoje posty, to nie wiem, czy chciałoby mi się zużywać klawiaturę, żeby odpisywać. Na szczęście, nikt nie ma takiego obowiązku, żeby odpowiadać w założonym przez siebie wątku
|
||
|
|
|
|
#22 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Ja nie wiem... Jedynym życie ciągle ciosa kołki na głowie i są pogodni, a inni się trochę potkną i już depresja. Mam w pracy koleżankę, która w wieku 34 lat została wdową z 2 malutkich dzieci (młodsze miało komunię). Laska nigdy nie pracowała, bo tak zadecydowali oboje, a mąż na tyle zarabiał, że mogli sobie na to pozwolić. Typowo górnicza rodzina i typowa śmierć na kopali. Dziewczyna z dnia na dzień została sama (z rodzicami do teraz nie żyje najlepiej) z 2 dzieci i na gwałt musiała szukać pracy. Jasne, że była załamana. Kobieta z dnia na dzień stała się głównym żywicielem rodziny. Musiała odnaleźć się na rynku pracy i walczyć z przerażającą tęsknotą dzieci za ojcem. Nie było czasu na jęczenie, bo dzieci nie mogły nie jeść. Przykłady mogłabym mnożyć. Żeby już nie było, że tego raka stawiam na piedestał i jestem taka zaj^%$ista, bo coś mnie zżera, a ja się cieszę. Tak więc nie piszcie mi tu, że depresja spada na człowieka znienacka. Tzn. może spada, ale w naprawdę poważnych przypadkach. Cała reszta jest efektem głupiego i bezsensownego rozmyślania na głupie tematy. A kiedy człowiek rozmyśla o bzdurach? Gdy mu się nudzi.
|
|
|
|
|
#23 | ||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 10 440
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
---------- Dopisano o 01:41 ---------- Poprzedni post napisano o 01:40 ---------- Cytat:
|
||
|
|
|
|
#24 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2012-04
Wiadomości: 7 182
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Limonko, bardzo Ci współczuję i jednocześnie mocno trzymam za Ciebie kciuki, by wszystko się ułożyło. Dla mnie depresja jest ostatnio mocno wyświechtanym sloganem i usprawiedliwianiem swojego lenistwa i niechęci - nie twierdzę że w każdym przypadku, ale w większości z pewnością tak, depresja jest niestety "w modzie" na kozetce. Nawet zakładając że jest chorobą na tle psychicznym, to ciężko porównywać coś, co człowiek wolą i chęcią może sam przezwyciężyć do raka, który zżera od środka i nie masz na to żadnego wpływu.
__________________
|
|
|
|
|
#25 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
|
|
|
|
|
#26 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 10 440
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
Hmmm... ---------- Dopisano o 01:46 ---------- Poprzedni post napisano o 01:45 ---------- Jestem spokojna, choć takiego morza głupoty, to dawno nie widziałam. |
|
|
|
|
|
#27 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 5 610
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Czasie Komety
najpierw lekcewazaco komentujesz moje posty a teraz chcesz linki, materiały i pewnie jeszcze streszczenia z wytluszczeniem na zielono? bez przesady dorosła jesteś znajdziesz w necie autorow bez problemu, a ja ani nie daje odpisac ani sciagnac ani nie udostepniam anonimom w sieci źródeł informacji. Co nieładnie napisałaś-nie wytłumaczę Ci via net na czym polega empatia i prowadzenie dyskusji bez dyskredytacji adwersarza. Pozdrawiam |
|
|
|
|
#28 | |
|
( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 5 436
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
|
|
|
|
|
|
#29 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-09
Lokalizacja: Buenos Aires
Wiadomości: 4 856
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
__________________
"Some are born to sweet delight ,Some are born to endless night ..." - William Blake Edytowane przez Romanaccia Czas edycji: 2014-10-18 o 01:50 |
|
|
|
|
|
#30 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: dlaczego na przymus ratuja mi zycie
Cytat:
Po prostu czytasz w moich myślach. Właśnie dokładnie tak jest. Może jak dostanę któregoś pięknego dnia złe wyniki, podepnę się pod ten wątek i będę pisać jak mi to źle (ale wiem, że tak nie będzie). Ale z ostatnim zdaniem się nie zgodzę. Właśnie nastawienie wpływa na wszystko. To nie jest tak, że się nie da zrobić. Ja dostałam diagnozę taką, że rak jest bardzo rzadki, nic na niego nie działa i jest tylko 1 droga: amputacja piersi. Ale ja stwierdziłam, że tak być nie może, bo po 1: z 2 cyckami wyglądam zdecydowanie lepiej, a po 2: nie lubię robali i w ziemi będę się strasznie nudzić, bo jestem gadułą, a tam sami niemi. Więc cóż... Jak wspominałam, w pobranych wycinkach nie mam komórek nowotworowych. Nikt mi tego w prezencie nie podarował.
|
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 14:31.













Co tam:P Dostałam wyniki pooperacyjne i okazało się, że w żadnym wycinku nie ma komórek nowotworowych. Stawonóg nie rozwalił się na tkanki obok





![:]](http://static.wizaz.pl/forum/images/smilies/krzywy.gif)


