|
|
#4201 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 16 487
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
|
|
|
|
#4202 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 2 200
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Gdyby był taki cudowny, to byście byli dalej razem. Rozstanie nie bierze się z powietrza. Jak to mówimy na wątku - dobry związek broni się sam. Facet robi teraz tak, jak mu wygodnie.
|
|
|
|
#4203 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 1 144
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
|
|
|
|
#4204 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 41
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Zgodzę się tylko z jednym. Ten związek jest chory ale to JA jestem toksyczna w tym związku. Te wszystkie myślniczki, które wypisałaś fakt pokazują jak bardzo męczę się w tym związku ale to ja jestem sama sobie winna. Gdybym nie robiła problemów z filmami i smsami układałoby nam się znakomicie, bo głównie o to w kłótniach się rozchodzi i to ten związek rozwala. Wiem, że aby sobie pomóc i nie skończyć z depresją za kilka lat powinnam zakończyć ten związek , również dla jego dobra, aby sobie znalazł normalną dziewczynę, która nie będzie mu robiła problemów z takich powodów ale się boję. Nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jestem egoistką. Czasami się zastanawiam czy ja nie żyję jego dawnym charakterem. Mam 20lat. Poznałam go jak miałam 16, on miał 17. Był wtedy bardzo dojrzały jak na swój wiek i wrażliwy. Teraz się zmienił. Już nie jest czuły jak kiedyś i nie stara się jak dawniej. To ja muszę wymyśłać ciągle jakieś atrakcje, abyśmy mogli wyjść z mieszkania.(do których i tak nie dochodzi, bo jest za zimno albo coś, ech ) Jestem straszną przylepą i lubię się przytulać, a on narzeka , że ostatnio już z tym przesadzam. Kiedyś mu to nie przeszkadzało. Lubię jego uśmiech więc od czasu do czasu sprawiam mu jakiś prezent niespodziankę, gdzie ja nie dostałam nic na swoje urodziny.Znaczy ech, zaprosił mnie do restauracji.I z dwutygodniowym opóźnieniem , bo zawsze coś mu wypadało, czyt komputer ew telewizor ) Ale tylko na jedzenie. Picie musiałam sobie sama kupić. Paranoja wiem. Ostatnio też była taka sytuacja, że pojechaliśmy z rana do miasta. Nie zjedliśmy śniadania w domu. U mnie ogólnie krucho z kasą było, a miałam jeszcze dużo wydatków i wolałam się już przemęczyć i zjeść coś w domu niż jeść na mieście . On jednak był bardzo głodny i poszedł zjeść sam... chociaż wiedział, ze jestem głodna tylko po prostu nie mam kasy . Dokładnie to było tak. X "ale jestem głodny a ty? ' Ja : 'też ale szkoda mi kasy wydawać , jeszcze mam do kupienia prezenty dla rodziców ' X : cisza . Ja " to moze ty idź zjeść a ja kupie w tym czasie prezenty ? ' X : ok, to zadzwonie do ciebie jak zjem . Ja : Ok. Może zaznaczę jeszcze, że on pochodzi z rodziny gdzie kasy nie brakuje. Nawet nie patrzą na wydawane pieniądze tyle ich mają, a miesiąc za granicą we wakacje to dla nich nic . Zrobiło mi się przykro. Bo wiedział, że jestem głodna a nawet mi nie zaproponował jedzenia. Powiedziałam mu o tym ale tylko na mnie nakrzyczał, że znów sobie coś wymyślam, że mogłam z nim iść to by mi kupił i , że to jest tak oczywiste, że on nie musiał wcale tego proponować i, że sama z siebie to powinnam wiedzieć. Nie wiem sama. Może i ma racje. Ale ja gdybym wiedziała, że nie ma kasy a jest głodny to bym od razu powiedziałą 'ZWARIOWAŁEŚ? Gdzie bd szedł, chodź kupię Ci, przecież to nie problem ' . Ale to ja . Kiedyś taki w sumie nie był. Nie chce aby wyszło, że jestem z nim ze względu na jego pieniądze,bo tak nie jest. Jego koledzy mnie nienawidzą. Jego najlepszy przyjaciel nie mówi mi nawet cześć jak mnie zobaczy na ulicy i usunął mnie ze znajomych na fb :/ Dlatego bo mój X jest przeze mnie nieszczęśliwy I go ograniczam . (chodzi o te smsy ) . Ale ja go nie ograniczam. NIgdy mu nie zabroniłam wyjśćia z kolegami . NIgdy. Tylko prosiłam o głupiego smsa. Wiem, że może Wam się wydawać, że X jest dziwny albo nienormalny w niektórych sytuacjach ale to naprawdę kochany chłopak. Naprawdę. ![]() A i jeszcze dodam, że dzisiaj poszedł z rodziną do kina na Hobbita gdzie to nasz film . Byliśmy na dwóch częściach w kinie i czekaliśmy z niecierpliwością na kolejną część. Nawet powiedział, że jak wejdzie do kin to od razu idziemy. Dwa dni temu mnie uświadomił, że idzie z rodzicami. I jak zrobię z tego powodu aferę to jestem chora bo to jednak jego rodzina. Ma rację . Powiedziałam, że nie mam nic przeciwko chociaż zakuło mnie w sercu. Teraz nie mam z kim iść na ten film, bo nikt z moich znajomych Hobbita nie ogląda, a sama nie lubie chodzić do kina. Chociaż powiedział mi, że może iść też ze mną. Ale to już nie to samo , jak on ten film już widział. Same widzicie , że robie problemy z dupy . :/ Edytowane przez BlackkCherry Czas edycji: 2014-12-27 o 16:09 |
|
|
|
|
#4205 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 94
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Blackk Cherry...
DZiewczyno OBUDŹ SIĘ!!! ten człowiek Ci chyba wyprał mózg albo nie wiem co, ale jak Cię słucham to mi się nóż w kieszeni otwiera... Boże, jak Ty możesz się obwiniać za rozpad związku jak nie ma w tym Twojej winy?? Robiłaś mu kłótnie o porno, i to wg Ciebie świadczy o tym, że to TY JESTEŚ NIENORMALNA???? Bejbe, zlituj że się nad sobą... Po prostu zbieram szczękę z podłogi jak czytam Twoje posty, uciekaj od tego typa jak najdalej, bo już teraz jesteś zniszczona i obwiniasz siebie, on Cię tylko ciągnie w dół i nic więcej... Czasem był kochany? Litości, a czasem wymiotowałaś przez niego z nerwów... :/ Jakby Cię tak kochał to byłby kochany cały czas a nie "czasem". |
|
|
|
#4206 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 41
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Nie wiem co napisać. Jak mu powiedziałam o wszystkim co mi leży na sercu to powiedział , że jak zwyklę próbuję zwalić wszystko na niego i ,że sama siebie próbuje jakoś bronić i tłumaczyć swoje zachowanie. Wydaje mi się , że tylko ze mną taki jest,a dla innej będzie kochany , bo wiem, że on jest naprawdę normalnym gościem. Podejrzewam, że dla nowej dziewczyny będzie taki jak dla mnie w wieku 17nastu lat. Bedzie uroczo nieśmiały , wrażliwy, będzie mocno wspierał, zasypywał prezentami, wymyślał szalone pomysły typu 'Zobacz jaka ładna pogoda, jutro jedziemy na piknik! " Chciałabym, aby wrócił dawny on. Aby było jak kiedyś. Ale to chyba przeminęło. Poza tym z nikim mi się tak dobrze nie rozmawia jak z nim. Boję się, że przed nikim się już tak nie otworzę jak przed dnim. Czy Wy też czułyście taki strach ? |
|
|
|
|
#4207 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-12
Wiadomości: 187
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Dziewczyny, smutno mi.
Pisałam chyba stronę wcześniej, że widziałam się z ex po trzech miesiącach. Na dodatek w wigilię. Dwie minuty po których nie mogę się ogarnąć. Przyjechał w rodzinne strony na święta i wpadł do mnie po torbę. Jak schodziłam na dół to myślałam, że mi serducho wyskoczy ale nie dałam tego po sobie poznać, lekko się uśmiechając podałam mu tę torbę coś tam bąknęłam pod nosem, że mógł dać wcześnie znać bo trochę zakurzona to bym wyprała, on powiedział, że nic nie szkodzi i nieśmiało przytulając mnie życzył mi wesołych świąt. Później było tylko "pa". Rozejm, koniec walki słownej, koniec ripost smsowych. Dalej go nie mam wśród znajomych na fb ale zaczęłam podglądać go z konta brata i kurczę widzę, że lajkuje tej swojej nowej koleżance ( a może już dziewczynie) zdjęcia. Na dodatek pogodził się z naszym wspólnym znajomym i chyba byli razem na piwie a ten taki papla pewnie coś wspomniał, że ja z kimś randkuje. Dziewczyny, ja się wykręcałam bo nie chciałam go widzieć ale się uparł i mówił żeby się nie zachowywać jak dzieci, wiedziałam, że to co budowałam może w te parę minut runąć i moje fundamenty świętego spokoju zostały nadburzone. I teraz mam taki mętlik w głowie. Niby wiem, że nie chcę, że on nie chce to jednak przechodzą mi przez głowę myśli czy on czuje to samo po tym spotkaniu? Edytowane przez Ma Rysia Czas edycji: 2014-12-27 o 16:41 |
|
|
|
#4208 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 2 870
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Dziewczyny, ale robienie sobie takiej krzywdy i zamęczanie się psychiczne przez porno od czasu do czasu też normalne nie jest. BlackkCherry powinna iść do psychologa, bo to naprawdę nie świadczy o niczym dobrym. Nie bronię absolutnie chłopaka, bo nie uszanował tego, że jej to przeszkadza i ciągle jednak się zabawiał. A powinien to zrozumieć, że to ją wyniszcza i jej pomóc. Bo tutaj gra toczy się o wysoką stawkę - to już dawno przekroczyło zdrowe podejście do tematu i jednej, i drugiej strony.
Nie chcę generalizować, ale możecie być pewne, że znaczna część męskiego rodu ogląda porno.. Mój twierdził, że tego nie lubi, że to psuje wyobrażenie o seksie i ze mną nie chciał oglądać pornografii. Być może taki był, ale no.. Naprawdę całkiem spora liczba znanych mi kobiet ogląda porno A co dopiero faceci Autorko! On ma dużo więcej na sumieniu, ale Ty powinnaś się zająć swoim zdrowiem psychicznym, bo się wykończysz niedługo. Być może, że on jest uzależniony od pornografii a Ty jesteś toksyczna bo jesteś przewrażliwiona, nieufna, Twoja ocena jest poniżej normy itd. Cudowny związek niby broni się sam, ale czasami gdyby nie nasze lęki, wrażliwości, problemy psychiczne czy fizyczne - to mogłyby to być naprawdę dobre związki. Ale niektórych rzeczy razem nie da się przeskoczyć. Musisz się odseparować od niego i zająć sobą i swoją psychiką.
__________________
A tam, od jutra. Edytowane przez nie_powiem Czas edycji: 2014-12-27 o 16:39 |
|
|
|
#4209 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 94
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Bardzo Ci polecam książkę pt. "Kobiety które kochają za bardzo" i "Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną". Zobacz, może są nawet w pdfie gdzieś w necie. |
|
|
|
|
#4210 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 41
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
nie_powiem Masz rację. To już dawno przekroczyło zdrowe podejście do tematu. Wstydzę się nawet napisać co ja wyprawiałam. Miałam względem siebie duże plany. Chciałam robić dużo rzeczy, rozwijać się, a doszło do tego, że siedziałam cały czas w domu, bo się panicznie bałam , ze jak wyjdę to będzie oglądał. A jak już byłam zmuszona, wyjść do pracy czy na zajęcia to tylko się zastanawiałam czy właśnie w tej chwili to robi.
![]() Czasem dostrzegam w nim wady . Aby się upewnić czy nie przesadzam piszę do przyjaciółki i ją proszę o zdanie. Ona zwykle potwierdza to, że faktycznie tu przesadził, tam przesadził, tego nie powinien powiedzieć, tamto powinien zrobić. Ale ja po kilku dniach jednak zaczynam go bronić i utwierdzam się w przekonaniu, że gdybym ja tak nie postąpiła, to on by się zachował całkowicie inaczej. I wychodzi, że to moja wina. Edytowane przez BlackkCherry Czas edycji: 2014-12-27 o 16:50 |
|
|
|
#4211 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 5 192
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
|
|
|
|
|
#4212 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 41
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Dziękuje Wam za wszystkie odpowiedzi. Do psychologa pójdę na pewno, bo nie chcę, aby moje życie wyglądało tak z każdym mężczyzną. Poza tym jestem tak styrana psychicznie, że podejrzewam,że nie poradzę sobie z rozstaniem i pomoc specjalisty mi w tym pomoże. Dzięki Wam faktycznie dostrzegłam, że w tym związku są dwie osoby , a nie jedna. I aby było dobrze powinniśmy sobie pomagać, a wychodzi na to, że ja staje na głowie, aby siebie zmienić, a on tylko leży i czeka na rezultaty czasami się na mnie drąc, że mi wcale nie wychodzi. Powinien na ten temat dużo ze mną rozmawiać, tłumaczyć i zapewniać jak bardzo mnie kocha i jak bardzo mu się podobam a nie mówić 'znowu zaczynasz , ty sie nigdy nie zmienisz. ' Wiem, że Wam swoimi postami zepsułam humor za co z góry przepraszam.
Pójdę teraz wziąć kąpiel i poczytać książkę, aby trochę to wszystko odreagować. Mam nadzieje, że ja również będę mogła Wam pomóc tak jak Wy dziś to zrobiłyście.
Edytowane przez BlackkCherry Czas edycji: 2014-12-27 o 17:03 |
|
|
|
#4213 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 109
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Ile czasu trwa zapominanie ?
|
|
|
|
#4214 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
To ja dzisiejszej nocy kompletnie się rozsypałam...tak na dobrą sprawę, nie wiem o której zasnęłam... I coraz bardziej dochodzę do wniosku, że owszem muszę nad sobą popracować, ale nie tylko ja. On praktycznie o to rozstanie mnie obwinia, a ja zawsze wychodzę z założenia, że nigdy nie ma tak, że wina leży tylko po jednej stronie, tylko po obu. Będzie mi strasznie ciężko, ale nie będę o niego walczyć, skoro on tego nie chce. Jest to dla mnie bardzo trudna decyzja, ale chyba najbardziej zdrowa i słuszna. A co Wy o tym sądzicie? Piszcie...
__________________
"Nie ma we mnie miłości."
|
|
|
|
#4215 |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 2 870
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Pytanie bez odpowiedzi. Zależy od indywidualnych cech i doświadczeń danej osoby.
Od tego czy to była pierwsza miłość czy kolejny związek, od tego ile trwał, jak bardzo było się w niego zaangażowanym itd itd. Ale wszystko da się przeżyć. Wystarczy się tylko z tym zmierzyć i spróbować.
__________________
A tam, od jutra. |
|
|
|
#4216 | |||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 1 321
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Cytat:
odnośnie kompleksów - wiele sytuacji pokazało mi, że je ma. ciągła pogoń za kasą, nawet czasami drogą 'po trupach' (czyli nie do końca... prawną). to jak pod koniec związku obrażał studia, które kończę (a on sam żadnych nie ukończył, rzucając je w połowie; w jednej z kłótni usłyszałam, że tym dyplomem to mogę sobie cztery litery podetrzeć, choć na początku był taki dumny i wręcz motywował mnie do bardziej intensywnej nauki...). ale jest jedna, kolejna nieścisłość... bo jak może mieć kompleksy ktoś tak dumny i pewny siebie jak on? to już pod zarozumiałość podchodziło, zawsze powtarzał pomimo tego jak wiedział, że mnie krzywdzi swoimi słowami: że on się nie zmieni, bo siebie lubi takim jakim jest. albo, że jak mnie straci przez coś takiego to nigdy nie byłam warta. każdy kto go spotkał (np. moja rodzina) wręcz nie wiedział skąd aż tyle przebojowości w nim... to jest po prostu straszne, czytać te słowa, które kiedyś usłyszałam z trochę bardziej 'trzeźwej' perspektywy. aż wymiotować mi się chce. żeby nie było, że ja w ogóle tego nie dostrzegałam. bo widziałam to zawsze i z tym walczyłam zaciekle. stąd te nasze wieczne kłótnie (on oczywiście też we mnie sobie coś wybierał, albo po prostu czepiał się mnie bo ja się go czepiam), obrażanie się aby wyrazić niezadowolenie z jego zachowania. ale... w tle zawsze była miłość, która nie pozwalała mi go pozostawić, zawsze wierzyłam, że nasza miłość wygra wszystko, bo jest silniejsza niż jakieś przeszkody... Cytat:
po raz kolejny - jakbym słyszała siebie w rozmowie z nim. dawałam te same argumenty, bo według mnie jako dorośli ludzie powinniśmy trochę podebatować aby właśnie dojść do konsensusu, kompromisu. bo tym jest dla mnie związek - akceptowaniem się ze wszelkimi wadami, ale szukaniem środka dla harmonii życia. i ja mu to dawałam, pomimo najgorszych słów jakie od niego usłyszałam, ja wciąż chciałam z nim rozmawiać, iść na kompromisy... dzień przed propozycją przerwy byłam szczęśliwa (pomimo iż wcześniej zepsuł mi humor całkowicie), bo jakoś po raz pierwszy wyszedł z propozycją rozmowy. 'kochanie, sama pewnie widzisz, jakie mamy problemy, męczy mnie to i widzę, że ciebie też. proszę cię, porozmawiajmy o tym, powiedz mi jaki ty widzisz sposób na rozwiązanie tego wszystkiego'. czułam się jakby nasz związek wszedł na inny etap - bo on po raz pierwszy (chyba...) chciał rozmawiać o tym co nas boli oraz jakby chciał to zmienić, a nie zawsze zmianę pozostawiać mi (bo ja zrobiłam to, to oczywiście, że jego reakcja była taka). nie wiem po co to w ogóle było, jak dzień później dyskusja była trochę inna. nie narzucił mi przerwy, ale jakby ją sugerował. odnośnie tej przerwy - pierwsze moje pytanie (oczywiście w gniewie, to pierwsza reakcja) było czy potrzebne jest mu to do 'poruch*nia jakiś lasek', ale żebym ja wciąż czekała z otwartymi ramionami jak on już się wybawi. usłyszałam, że absolutnie nie, ale ta przerwa poniekąd ma wyglądać tak: 'jakby nie miał dziewczyny'. ja po prostu nie wierzę, wiem, że się powtarzam, ale nie wierzę, że to się tak potoczyło. jak sobie przypominam cały nasz związek - on wiele razy dawał okazać, że mnie kocha, do samego końca czułam się kochana. zawsze powtarzał, jaką wspaniałą więź mamy i że to nie zdarzyło mu się nigdy wcześniej. wiem, ze to brzmi jak bełkot zakochanej i zaślepionej dziewuszki, ale wszyscy dookoła to przyznawali, nawet w jego otoczeniu, że nigdy nie widzieli go tak zakochanego i zaangażowanego. on sam mówił, że mnie i tak traktował NAJLEPIEJ ze wszystkich swoich dziewczyn. jego rodzina lubiła mnie bardziej, niż jego. jego matka, babcia obie zakochane. jak rozmawiały z nim to nie o tym co u niego, tylko co u mnie. zawsze, nawet przy mnie, słyszałam jak mówiły - ty jej nigdy nie skrzywdź. jego przyjaciele to samo. (to chyba też był jakiś sygnał jak o to go prosili...) no i stało się. to była jedna z moich pierwszych myśli i mój najgorszy koszmar. że ja byłam tylko jego słowiańską lalką, 'modelką' jak to wszyscy nazywali mnie w jego kraju. dziewczyną, której zawsze pożądał, zawsze pragnął, to jej szukał... ale gdy okazało się, że nie byłam tylko lalką, ale także człowiekem ze swoim zdaniem, myślami, uczuciami (a mówił podczas rozstania, że przełomowe było nasze zamieszkanie razem, od tej pory równia pochyła)... on stracił jakiekolwiek uczucie do mnie, tę fascynację, jak to sam mówił denerwowałam go nawet największymi głupotami. bardzo się tego boję i nie chcę chyba dowiedzieć się prawdy. jeszcze tak odbiegając od mojego lamentu - wczoraj byłam na imprezie w klubie. bawiłam się dobrze, wiadomo jak to po kilku procentach ale przeraziła mnie jedna rzecz... po koniec dostałam jakiegoś ataku agresji. czułam się tak nabuzowana, że chciałam się z każdym bić, a jak wychodziłam to coś zniszczyć po drodze. oczywiście to zaczęło się od tego, że o nim sobie przypomniałam - że dostałam te piekło od najważniejszej osoby w moim życiu. potem oczywiście płacz, ale ta agresja... przeraziła mnie. czułam się jak... zwierze? nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam, jestem pokojową osobą, raczej spokojną.
Edytowane przez killerzin Czas edycji: 2014-12-27 o 18:48 |
|||
|
|
|
#4217 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 36
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
hej jestem tu nowa, ale czytam ten Wątek cały dzień. Pozwólcie, że opowiem Wam swoją beznadziejną historię
Mam 27 lat z chłopakiem byłam 6....długo, wiem ale nie wiem kiedy ten czas zleciał,postaram się jakoś zwięźle napisać w czym sedno mojego doła . Związek jak to na początku cudownie... wielkie love, studia itp weekendowe spotkania przyjazdy do miast w których studiowaliśmy. Studia się skończyły ja poszłam do pracy on jej wiecznie szukał...w końcu poszedł na staż, i tak sobie żyliśmy, mieszkamy bardzo blisko ale spotykaliśmy sie wieczorami po 20 ( on mieszka tylko z mamą), zawsze prosiłam zeby wyjść na spacer ale a to nie chce mu sie a to zmeczony jest ( ciekawe czym myślałam), z moimi znajomymi nie chciał wychodzić, wolał zebym ja przychodziła do niego...u mnie rzadko bywał, na weselach to nudził sie ani razu ze mną nie zatanczył a bo on nie bedzie świrował i pajacowal....o rodzinie specjalnie nie myslał i tak głupia marnowałam dzien z dniem i stukneło mi 27 lat...i teraz sytuacja swiateczna we wtorek przed świętami zadzwonił do mnie, miałam opiekować sie dzieckiem ale nie wypaliło (dodatkowa robota), coś tam sie mnie czepiał, że co ja kombinuje jak to tak zrezygnowałam, tłumaczyłam że mało kasy płacą, że dziecko problematyczne itp rozłączał sie, za chwile znowu dzwonił mówił, że jestem nienormalna itp, aż zbladłam, mama moja pyta sie co jest ze taka blada jestem... Wigilia cisza nie odzywał sie, ide na pasterkę on ''cześć" i tyle (na pasterke nie chodził bo po co< do Koscioła też nie a dla mnie to jest bardzo ważna kwestia) Boże Narodzenie cisza.. wieczorem wyszłam na piwko z koleżanką o 1 patrze na tel 10 nieodebranych połączeń, za chwile dzwoni, odbieram... krzyczy gdzie Ty jesteś co sobie wyobrażasz itp musiałam po Brata dzwonić bo sie wystraszyłam, pod klatką czekał na mnie doszło do starcia z moim Bratem, awantura. Wykrzyczałam ze mam dosc tego nie chce być z Tobą na drugi dzień.... telefony, płacz, ze jego mama tez płacze ze to moja wina bo z nim zerwałam ze on mnie kocha itp itd ze byłam dla niego całym światem ze nie da mi spokoju ze sobie cos zrobi.... jestem przerażona dziewczyny swoją głupotą z kim ja byłam.. i tą sytuacją bo nie wiem sama po co ja w tym tkwiłam... Jest mi źle bardzo bo mnie gnębi pisze smsy typu" kocham Cie, nie poznaje Cie. zrujnowałas moje życie, jedzie mnie na maxa![]() Jak teraz to ogarnąć ten chory ex związek, jak on nie daje mi żyć i moja psychika jest podwójnie zrujnowana bo jestem zła na siebie, że zyłam nadzieją zmiany, i ze odwazyłam sie to skonczyć i sobie nie radze..... wiem ze chaotycznie napisane.sorry---------- Dopisano o 19:02 ---------- Poprzedni post napisano o 18:26 ---------- A ja Cie rozumie, sama tkwiłam w toksycznym związku. Mam wyrzuty sumienia, że zerwałam, a przecież on nic z siebie nie dawał, nie zabierał mnie nigdzie, leżał przed TV i mówił wiecznie jaka ja jestem nieogarnięta pod tym i siamtym względem... teraz zrujnowana przez jego smsy z wyrzutami jak mnie kocha a ja go rzucam, jaka ja podła a on teraz żyć nie może, zastanawiam jak ja się pogubiłam i straciłam swoją wartość... ---------- Dopisano o 19:03 ---------- Poprzedni post napisano o 19:02 ---------- Cytat:
|
|
|
|
|
#4218 |
|
chaos maker
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 399
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
I FEEL LIKE SHIT.
Nie pisałam tutaj jakiś czas, bo w sumie poznałam fajnego faceta - znałam go już trochę wcześniej, tak "z widzenia", zamieniłam z nim parę słów i mi się podobał, ale nic się nie działo. I nagle okazało się, że zostaliśmy we 2 gdzieś razem, trzeba było pogadać. Gadało nam się super. Dzień później była impreza, prawie całą przegadaliśmy, czułam chemię i magię w powietrzu. Zaczęliśmy pisać ze sobą, mieliśmy dużo wspólnych tematów... Powiedział mi, że jesteśmy chyba podobni, że mu się fajnie ze mną gada. Na następnej imprezie także cały czas ze sobą przebywaliśmy, nie byliśmy jacyś bardzo pijani, ale magia trwała nadal. Gdzie ja, tam on, lekkie obejmowanie, łapanie za dłonie, patrzenie w oczy, wspólny taniec, miłe słowa... Ludzie to zauważyli, więc pewnie "coś" było na rzeczy, w sumie tak mi się WYDAWAŁO. Gadaliśmy na tematy związkowe także, dowiedziałam się o jego przeżyciach, on TROCHĘ o moich, nie wywnętrzałam się jakoś mega, powiedziałam natomiast, że to już mnie mało obchodzi (zgodnie z prawdą); była jakaś rozmowa, że ja mam często jakieś sytuacje związane z facetami imieniem Michał (on nie ma na imię Michał, żeby nie było). No w ogóle, mówił mi miłe rzeczy, nie tak bezpośrednio, ale w podtekście, pytał czy wolę blondynów, czy brunetów, jakieś tam takie pierdoły. Przyznam, że trochę w to "wsiąkłam", pisaliśmy nadal, on stwierdził, że możnaby się na jakiś spacer umówić. Traktowaliśmy się kumpelsko, ale jakoś tak z taki podtekstem (on zaznaczył, że jak mu się podoba dziewczyna, to często ją traktuje jak kumpelę). Ostatnia nasza rozmowa (jak pisaliśmy) była taka jakby niewyraźna, miał się odezwać i się nie odezwał. Wczoraj się widzieliśmy, znów była impreza i nie było tej magii. Nie przytulał mnie, nie szukał kontaktu... Gadaliśmy, ale jakoś inaczej. Trochę żartowaliśmy, ale bez przesady. I wyszły takie dwie dziwne sytuacje: pierwsza, to jak wzięłam telefon i napisałam coś do jego kolegi (piszę z nim, ale ja piszę z wieloma kolegami, zresztą to nie jest grzech), to on "nie pisz z byłym, bo i tak cię nie kocha", a druga to jak coś tam powiedziałam, że mi smutno, a on "nie pocieszę cię, bo nie mam na imię Michał." co odebrałam w stylu "spieprzaj ze swoimi zalotami". Jak wspomniałam o byłym, bo wspominam czasem jako o integralnej trzyletniej części życia, to on na to "często mówisz o byłym", a jak mu powiedziałam, że temat zamknięty, to on "oj nie tłumacz się tak." Ogółem, był taki dość nieprzyjemny, obrzydliwie kumpelski itd. I w efekcie nie poszliśmy na żaden spacer mimo, że mieliśmy iść, a teraz jest wolne i dużo czasu. Trochę mam kaca moralnego, bo wczoraj piliśmy i chyba uzewnętrzniłam się jakoś, że mi smutno, że mnie olewa. :/ Kiepsko się czuję, jest mi źle, bo spodobał mi się koleś, wydawało mi się, że ja jemu też, trochę się zaczęłam angażować, dużo z nim gadałam, flirtowałam (i on nie miał nic przeciwko), co prawda nie pisał do mnie za często pierwszy, ale za to przytulał itd. I WIELKI SZIT. I nie chodzi tutaj o to, że on uważa, że ja mam niezamkniętą sprawę z byłym, bo wydaje mi się, że dawałam mu dość jednoznacznie do zrozumienia, że jestem trochę zainteresowana. Nie wiem, co zrobiłam źle: może za dużo gadaliśmy, za często pisałam (ale sam chciał, sugerował coś w stylu, żebym pisała, że "a następnym razem jak napiszesz, to...", a jak napisałam, to gadaliśmy nawet o 6 godzin), za bardzo się narzucałam... A może on kogoś ma, bo wiem, że pisał też z jakąś laską... Po prostu nie jest zainteresowany mimo, że myślałam, że jest.
__________________
"I didn't ask for this pain, it just came over me(...) I'm so suprised you want to dance with me now, I was just getting used to living life without you around." "Boję się (...), że on zniknie, wiesz,
ten ktoś, kogo pokocham całym sercem bladym, chociaż mówią, że go już nie mam." Edytowane przez chmura lamp neonowych Czas edycji: 2014-12-27 o 19:12 |
|
|
|
#4219 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 2 200
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
No trudno, otrzep się i idź dalej. Aż tak mu nie zależało najwidoczniej i tyle. Może za jakiś czas mu się odwidzi, jak mocno ochłodzisz kontakt. Może nie, nie nastawiaj się lepiej na nic, chmurko. |
|
|
|
|
#4220 | |
|
chaos maker
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 399
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Mam takie głupie poczucie, że miałam jakąś szansę i coś spieprzyłam, chociaż w sumie sama nie wiem, co. I że ta szansa była, nie wykorzystałam. Chociaż, gdyby chciał, to by kontynuował, może byłam zabawką na chwilę.
__________________
"I didn't ask for this pain, it just came over me(...) I'm so suprised you want to dance with me now, I was just getting used to living life without you around." "Boję się (...), że on zniknie, wiesz,
ten ktoś, kogo pokocham całym sercem bladym, chociaż mówią, że go już nie mam." Edytowane przez chmura lamp neonowych Czas edycji: 2014-12-27 o 19:47 |
|
|
|
|
#4221 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2013-10
Lokalizacja: N
Wiadomości: 1 285
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
u mnie minął rok,i moge powiedzieć,że on już mi wisi,mimo to pojawia sie czasami w myślach czy tez snach,nie da sie wymazac tego,dzisiaj nawet jak przechodziłam obok muzeum,tam sie umówiliśmy na pierwszą randkę,to jednak poczułam coś.
ale jednak myśle,ze teraz juz jedynie brakuje mi go jako osoby,a nie faceta |
|
|
|
#4222 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 41
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Wiecie tylko jak czytam Wasze wiadomości odnośnie byłych facetów , to łatwo mi dostrzec, że faktycznie w nich był problem i Was krzywdzili. Ja nigdy nie doświadczyłam takiego czegoś , że nagle przestał się odzywać na kilka dni, albo, że robił mi jakieś wyrzuty z różnych powodów. (to ja częściej robiłam wyrzuty on najwyżej mi się sprzeciwiał i powtarzał, ze wyolbrzymiam. ) Nigdy pierwszy nie zaczął się kłócić. Każdą kłótnię ja rozpoczynałam. I tak naprawdę w Waszych chłopakach dostrzegam siebie. Bo ja przez te filmy pornograficzne czepiałam się o wszystko możliwe. Wiem, że wina leży po obu stronach. Ale niestety w moim przypadku to ja jestem odpowiedzialna za większość złych rzeczy. Chciałabym zwalić cała winę na niego. Ale nie mogę. Muszę patrzeć na to wszystko realistycznie. Siedze właśnie sama w pustym mieszkaniu. Czuje, że mi niedobrze , mam ochotę z tych nerwów zwymiotować ale jakoś się trzymam. Bardzo się boje tego wszystkiego jak już mu powiem, że to koniec. Teraz na 2tyg się rozstaliśmy, bo on pojechał do dalszej rodziny z rodziną na święta. I zobaczymy się dopiero po sylwestrze. Piszę do mnie normalnie. Codziennie. Rozmawia mi się z nim naprawde dobrze. Nie daje po sobie poznać, że coś jest nie tak. Nie chciałam mu psuć świąt i sylwestra . Właśnie tego się najbardziej boję. Tego ciemnego pokoju, tej ciszy, tej pustki która we mnie nastanie. |
|
|
|
|
#4223 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 36
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Znam to.... boje się, że obudzę się kiedyś i będę żałować mimo, że tyle on miał wad ( aczkolwiek on uważa, że to ja miałam i ze on był cudowny) Kochana marna ze mnie "podpowiadaczka" ale sama sobie tłumacze, że jest jedno życie które trzeba wykorzystać bo żadna chwila się nie wróci, skoro są wątpliwości i brak szczęścia to warta pójść za ciosem i sprzeciwić się. Wiem, że cierpienie jest okropne ale ono mija...mam kolezanke po 8 latach chłopak ją zostawił przeżyła piekło po poł roku pisze mi, że zobaczysz, że to najlepsza decyzja którą podjęłaś, bo teraz jest szczesliwa i nawet o nim nie myśli
jest moją podporą i żywym przykładem. Nie obwiniaj siebie ja tak robiłam i użależniłam się od drugiej osoby, szukając winy w sobie tylko i wyłącznie
|
|
|
|
#4224 | |
|
Wtajemniczenie
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 2 200
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Wiesz, może się mówi, może nie, wg mnie nie, to zdanie skończyłabym na "byłam w Chorwacji", kogo to obchodzi z kim. Sama mam jeszcze taki niemal odruch, żeby dodać z kim, ale jakoś się gryzłam w język. Np. na randce na łyżwach nie dopowiedziałam, że to z byłym się przewróciłam, że to on mnie nauczył jeździć i takie tam, bo wiem, że mojego randkowicza to w ogóle nie interesowało i byłoby wręcz nie na miejscu. No, ale to ja, Ty sama najlepiej oceniasz swoją sytuację. Nie katuj się, nic takiego się nie stało, to chyba nie jest jeszcze etap zakochania, tylko zauroczenia, jeszcze się zdarzy coś miłego z kimś innym, którego nic nie zniechęci
|
|
|
|
|
#4225 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 41
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Akurat w to, że czas leczy rany wierzę. Wiem, że odżyję, jeszcze jak pójdę do psychologa i będę robić postępy to osiągnę pełnię szczęścia. Nie znam dziewczyny któraby żałowała rozstania. Każda prędzej czy później mówi, że to na dobre wyszło. Ale też każda zanim do tego wniosku doszła przeszła przez tortury walcząc z tęsknotą, silnym bólem w klatce piersiowej itd. Przez to co mnie czeka przez najbliższe miesiące. Bardzo się boję tego pierwszego etapu 'żałoby ' . Boję się tego, że jak już będzie ze mna całkiem nieźle , gdzie zacznę normalnie funkcjonować i życie wyda mi się całkiem fajne i możliwe bez mojego faceta to sie dowiem, ze on sobie kogoś znalazł i wszystko co zbudowałam po prostu runie. Nie zniosę tego ciężaru. Tej myśli, że na moje miejsce wejdzie ktoś nowy. Uczucie które do niego czuje jest bardzo silne i czasami po prostu godze się na to wszystko. Na te wszystkie rzeczy które mnie wyniszczają, bo go tak kocham. Wiem, że to jest nienormalne. Ja to naprawdę wiem. Potrzebuje porządnej terapii, która postawi mnie na nogi ale obawiam się też , że to nic nie da, a ja się nigdy do końca z niego nie wyleczę. |
|
|
|
|
#4226 | |
|
chaos maker
Zarejestrowany: 2014-09
Wiadomości: 399
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
__________________
"I didn't ask for this pain, it just came over me(...) I'm so suprised you want to dance with me now, I was just getting used to living life without you around." "Boję się (...), że on zniknie, wiesz,
ten ktoś, kogo pokocham całym sercem bladym, chociaż mówią, że go już nie mam." |
|
|
|
|
#4227 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 36
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Ja właśnie teraz przeżywam tortury i lęk, wczoraj zasypywał mnie smsami i wyrzutami, dzisiaj cisza... nie wierze, że mi odpuścił i tej ciszy boje się najbardziej;/ Cholernie mi go brakuje, ale wiem, że to przywiązanie, wiem też,że nie byłam szczesliwa z nim i nie chciała bym wrócić do niego. Bardzo bym chciała żeby ułożył sobie życie i był z kimś, była bym spokojna, że da mi spokój a czuje, że nie da;/
|
|
|
|
#4228 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-10
Wiadomości: 80
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Dziewczyny nie daje sobie rady..
troche czasu mnie już tu nie było, mam mnóstwo pracy i obowiązków ale mimo to cały czas o nim myślę. Od rozstania minęło już tyle czasu, kilka tygodni zupełnej ciszy, którą przerwałam z głupoty kilka dni temu pisząc do niego. Całkowicie obojętna rozmowa zmarnowałam tym swój czas i wysiłek, który włożyłam w to żeby się ogarnąć Jestem głupia i beznadziejna. Ostatnio nastał gorszy czas w moim życiu, a było już dobrze nie wiem co robić
|
|
|
|
#4229 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-03
Wiadomości: 42
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Dziś mam gorszy dzień...nie mogę znieść tego,że on nie odzywa się,nie odpisał na moją wiadomość w Wigilie...NIC go nie rusza.........
Siedzę sama juz 9dzien,on w ogole się nieodzywa...z jednej strony sobie myślę,że nie mam czego żałować skoro u niego panuje taka znieczulica,a z drugiej myśle,wspominam czasy kiedy było dobrze i ryczę ....... On jutro wraca do domu.......nie wiem co mam robic......... |
|
|
|
#4230 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 36
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII
Cytat:
Kurcze jak olewa teraz to i później będzie... jak by kochał to by był... |
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 17:02.










A co dopiero faceci 
ale przeraziła mnie jedna rzecz... po koniec dostałam jakiegoś ataku agresji. czułam się tak nabuzowana, że chciałam się z każdym bić, a jak wychodziłam to coś zniszczyć po drodze. oczywiście to zaczęło się od tego, że o nim sobie przypomniałam - że dostałam te piekło od najważniejszej osoby w moim życiu. potem oczywiście płacz, ale ta agresja... przeraziła mnie. czułam się jak... zwierze? nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułam, jestem pokojową osobą, raczej spokojną.


