Rozstanie z facetem XXXII - Strona 140 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2014-12-26, 21:54   #4171
Lizzy Grant
Raczkowanie
 
Avatar Lizzy Grant
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 94
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

ja nie mam siły dziewczyny. calusieńki dzien przez niego rycze. mam go dosc. nie mam sily. on mnie doprowadza do skraju zalamania nerwowego. powiedzialam mu zzeby sie do mnie nie odzywal nigdy wiecej, ze mam go dosc. dziekuje mu serdecznie za kolejne przeplakane swieta
Lizzy Grant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 22:17   #4172
Czas1992
Raczkowanie
 
Avatar Czas1992
 
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Lizzy Grant Pokaż wiadomość
ja nie mam siły dziewczyny. calusieńki dzien przez niego rycze. mam go dosc. nie mam sily. on mnie doprowadza do skraju zalamania nerwowego. powiedzialam mu zzeby sie do mnie nie odzywal nigdy wiecej, ze mam go dosc. dziekuje mu serdecznie za kolejne przeplakane swieta
Kochana, masz siłę. Tylko masz teraz chwilowy okres załamania. Ja dziś też przez swojego ryczałam, ale powiedziałam sobie dość, bo żaden facet nie jest wart naszych łez!!!
__________________
"Nie ma we mnie miłości."
Czas1992 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 22:26   #4173
Lizzy Grant
Raczkowanie
 
Avatar Lizzy Grant
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 94
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Czas1992 Pokaż wiadomość
Kochana, masz siłę. Tylko masz teraz chwilowy okres załamania. Ja dziś też przez swojego ryczałam, ale powiedziałam sobie dość, bo żaden facet nie jest wart naszych łez!!!
dziękuję boże za jakie grzechy to wszystko. teraz mnie na sylwestra zaprasza. "pogadać". biegnę lecę
Lizzy Grant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 22:30   #4174
Czas1992
Raczkowanie
 
Avatar Czas1992
 
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez BlackkCherry Pokaż wiadomość
Witajcie dziewczyny. Mam nadzieje, że mnie tu cieplutko przygarniecie. Czuję, że zawitam tu na dłużej, bo moje życie to jedna wielka porażka. Mówi się 'Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz ' . Wszystko to moja wina i mam z tego potoworne wyrzuty sumienia.
Problemem mojego związku są filmy pornograficzne, a raczej fakt, że nie umiem zaakcpetować tego, że mój partner je od czasu do czasu ogląda. Bardzo mnie to boli. Nie umiem go zrozumieć. Dużo na ten temat czytam i próbuje na siłę w sobie zmienić do tego tematu podejście. Chciałabym to zaakcpetowac ale nie umiem. Wiem, że dużo dziewczyn nie widzi w tym nic złego i nie mają przeciwko jak ich partner zrobi sobie dobrze przy gołych paniach. Ja niestety z tego powodu nabawiłam się nerwicy. Nie radzę sobie sama ze sobą , dużo płaczę , jestem często przygnębiona. Powiecie mi ,że pewnie mam niską samoocenę . Tak to prawda. Moja samoocena jest bardzo zaniżona. Nigdy nie miałam z tym problemu. Nigdy nie uważałam się za żadną piękność ale też nie uważałam, że jestem jakoś mega brzydka. Dopiero jak odkryłam, że mój partner ogląda filmy przy reguralnym seksie ze mną to mnie to bardzo mocno zabolało i w jednej chwili moja samoocena jest na poziomie -7493759 . Jesteśmy ze sobą 3,5roku. Problem ciągnie się już 2lata. Łatwo wywnioskować, że w tym związku byłam szczesliwa tyko 1,5r i to dlatego ,ze byłam nieświadoma tego co robi X . Rozmawiałam z nim na ten temat, powiedział, że mnie rozumie i ,że już nie będzie tego robił. Ucieszyłam się. Z 2 miesiące było dobrze później znów mi coś strzeliło do głowy, nie ufałam mu. Zaczęłam sprawdzać jego historie . Nigdy niczego nie znalazłam ale po pół roku przyznał się, że i tak ogląda. Nie muszę pisać co czułam. Bardzo mnie to boli. Doszło do tego stopnia, że nie mogłam na niego patrzeć, nie chciałam aby mnie dotykał ani na mnie patrzył. Zaczęłam się na nim wyżywać, robić problemy o byle gówno. Ten stan trwał bardzo długo. Do rozstań między nami dochodziło milion razy. Głównie na max godzinę. To ja zwykle zrywałam i mu mówiłam ,że dłużej tak nie dam rady (On mnie zapewniał , że juz tego nigdy wiecej nie obejrzy ) . Powiedziałam mu, że nie dam rady mu zaufać. Płakałam. Zwykle nie wytrzymywałam i nie wobrażałam sobie bez niego żcia wiec po godzinie go przepraszałam i obiecywałam poprawę. Mówiłam, że się zmienię ale się nie zmieniałam.On mnie kocha i to bardzo. Za każdym razem daje mi kolejną szansę chociaż widzę po nim jak bardzo jest zmęczony tym związkiem. Mówię sobie 'DZIEWCZYNO, skoro tak o Ciebie walczy i daje Ci kolejną szansę to znaczy, że mu sie podobasz i te dziewczyny nic dla niego nie znaczą ' Ale nie mogę. To nie działa. To mnie boli. Problem tkwi w tym, że miałam problemy ginekologiczne i przeszłam kilka operacji przez co w 'tamtym miejscu ' jestem pocięta i nie wyglądam jak 'normalna 'dziewczyna. Mówi mi, że mu się bardzo podobam i ,że by mnie nie zamienił na żadną inną ale przez te filmy ja mu nie wierzę. W głowie mi siedzi tylko to ,że po prostu musi sobie popatrzeć na 'normalna 'dziewczynę, bo ma takie coś jak ja . Nie radzę sobie . W wigilie już nie wytrzymał i ze mną zerwał . Obecnie jesteśmy na etapie 'dania sobie kolejnej szansy ' Ale wiem ,ze to nie ma sensu bo mi za tydzien znów odwali. W sumie już mam zły humor z powodu tych filmów. Czy któraśz Was może miała taki problem? Nie wiem co robić.


To nie jedyny problem. Kolejny jest taki, że jak idzie gdzieś na imprezę czy wraca do rodzinnego domu (jesteśmy na studiach wiec nie mieszkamy w rodzinnym mieście) nigdy mi nie piszę , że już dojechał albo , ze po imprezie wrócił bezpieczenie do domu. Ja jestem strasznie nerwowa. Gdy wiem, że idzie na jakąś imprezę z kolegami zwykle nie śpię pół nocy bo się boję, że on coś odwali. (nie boję sie zdrady) . Wiem, że ma głupie pomysły po alkoholu, może kogoś zaczepić a nigdy nie wiadomo na kogo trafi i jeszcze mu coś się stanie. Po prostu się o niego martwię. A on NIGDY mi nie napisał smsa jak wrócił chociaż wie jak bardzo jest to dla mnie ważne .Zawsze się pytam , co mu szkodzi napisać 'Już wróciłem, bawiłem się dobrze, śpij dobrze?'. Ja sama mu zawsze pisałam jak wracałam z jakieś imprezy aby nie musiał się martwić. On po imprezie potrafi jeszcze spać do 15-17 i jak tak czekam na wiadomość od niego do tego południa to mam już milion scenariuszy co mogło mu się stać. On mówi , że to jest niezdrowe (moje zachowanie) I , że dla niego to jest zwykłe meldowanie. Pytałam moich przyjaciółek co one o tym myślą i one mówią że ich partnerzy sami piszę jak wrócą, bo to dla nich oczywiste i sami oczekuja aby one pisały, żeby nie musili się martwić . Przesadzam?


Trzeci problem to taki, że jestem na końcu świata. Nie mam tu nikogo oprócz X i jestem strasznie nieszczesliwa (przez te filmy to jedno) I przez brak moich przyjaciół i rodziny u mojego boku. Strasznie mu zależalo, aby tu mieszkać,a ja jako , że go kocham to się na to wszystko zgodziłam, bo jego szczęscie jest dla mnie najważniejsze (chociaż wiem ze swoim zachowaniem go tak naprawdę unieszczęśliwiam) . Wiem, że to ze mną jest problem. Nie radze sobie z tym.

---------- Dopisano o 21:14 ---------- Poprzedni post napisano o 20:52 ----------

Chciałabym znaleźć w sobie siłę, aby zakończyć ten związek . Chciałabym skupić się tylko na sobie. Ułożyłam już sobie nawet plan, w którym 'zainwestuje w siebie ' . (siłownia, różne kursy, które będą dobrze wyglądały w cv, doszlifowanie angielskiego , niemieckiego i francuskiego, zdania prawka, znalezienia dobrej pracy w rodzinnym mieście ) Jednocześnie pracowałabym nad swoją samooceną i problematycznym podejście do sprawy filmów, aby w przyszłośc zbudować normalną relację z jakimś mężczyzną. Czego sobie swoją drogą nie wyobrażam bo bardzo mocno kocham X. Czuje się od niego uzależniona. Czuje, że sobie bez niego nie poradzę. Jestem strasznie słaba psychicznie , ten związek mnie wyniszczył .Sama sobie jestem winna, wiem.
Witaj. Przeczytałam całą Twoją wiadomość...szczerze powiedziawszy nigdy nie miałam jakoś problemu z tym, że mój były oglądał czasem jakieś filmy pornograficzne, ale uważam, że poniekąd problem leży w tym, że masz zbyt zaniżoną samoocenę. Ja po rozstaniu odżyłam. Zaczęłam bardziej dbać o siebie, zmieniłam poniekąd sposób ubierania się, więcej chodzę w sukienkach i spódniczkach, uznałam, że ja mam sobie samej się podobać i dobrze się w tym czuć. W końcu robię coś dla siebie. Nie namawiam Cię do rozstania, ale widzę, że ten związek totalnie Cię wyniszcza. Mam wrażenie, że to Twoja wielka miłość i może dlatego przez to tak cierpisz. Co do powrotów z imprez, to uważam również, że powinien Ci chociaż tego durnego smsa napisać, że wrócił, to nie wymaga Bóg nie wiadomo jakiego wysiłku, bo przynajmniej masz pewność, że nic mu się nie stało, ale skoro on uważa to za "meldowanie się" to dla mnie jest już czysta głupota.

---------- Dopisano o 22:30 ---------- Poprzedni post napisano o 22:26 ----------

Cytat:
Napisane przez Lizzy Grant Pokaż wiadomość
dziękuję boże za jakie grzechy to wszystko. teraz mnie na sylwestra zaprasza. "pogadać". biegnę lecę
Co przykro mu, bo pójdzie sam? Ja idę sama na sylwestra i jakoś mi z tym dobrze. Ba, nawet cieszę się, że wyjeżdża na południe Polski, przynajmniej nie będziemy musieli się na siebie przypadkowo natykać.
__________________
"Nie ma we mnie miłości."

Edytowane przez Czas1992
Czas edycji: 2014-12-26 o 22:28
Czas1992 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 22:33   #4175
Lizzy Grant
Raczkowanie
 
Avatar Lizzy Grant
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 94
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

On nigdzie nie idzie i ja też nie, dlatego stwierdził, że mogę do niego przyjechać i w końcu normalnie pogadamy a nie przez sms czy fb. Wczoraj jeszcze mówił że nie ma sensu się spotykać coraz bardziej mam wrażenie, jakby on miał coś z głową.
Lizzy Grant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 22:37   #4176
avney
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 228
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez ElleMadeleine Pokaż wiadomość
Nie wierzę w to co czytam. Pani psycholog radzi Ci robić to stopniowo, a mi się wydaje, że więcej w tym szkody niż pożytku. Bo Ty ciągle robisz siebie nadzieje. Sama napisałaś, że zrobiłaś wiele dla spotkania, a koleś Cię po prostu olał. Powinnaś uciąć z nim kontakt od razu, bo to co teraz masz to niszcząca Cię emocjonalna huśtawka. Jesteś strasznie od niego uzależniona i tego Ci z całego serca współczuję. Mi też na początku było bardzo ciężko, płakałam i nie widziałam sensu życia. A teraz? Robię swoje rzeczy, rozwijam się, stawiam siebie na pierwszym miejscu, bo nigdy więcej nie poświęcę się dla związku z mężczyzną. Serio chcesz być ignorowana, poniżana i będziesz akceptować takie zachowania, tylko po to, żeby mieć takiego kogoś u swojego boku? Proszę wytłumacz mi jak przebiega to stopniowe odcinanie się?

Chciałam odciąć się całkowicie, ale niestety nie potrafiłam z tym żyć. O tym akurat nie chce pisać na forum. Ale właśnie z tego powodu pani psycholog doradziła, żeby robić to stopniowo. Czyli nie odzywać się pare dni. Odezwać , potem większą ilość dni , odezwać itd żebym się przyzwyczajała. Dziś minęła ponad doba. I znów wariuje. Mam wrażenie, że moje życie nie ma sensu. Jest puste.
avney jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 22:41   #4177
Czas1992
Raczkowanie
 
Avatar Czas1992
 
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Lizzy Grant Pokaż wiadomość
On nigdzie nie idzie i ja też nie, dlatego stwierdził, że mogę do niego przyjechać i w końcu normalnie pogadamy a nie przez sms czy fb. Wczoraj jeszcze mówił że nie ma sensu się spotykać coraz bardziej mam wrażenie, jakby on miał coś z głową.
A, no to zmienia postać rzeczy. Widocznie teraz sumienie go ruszyło...
__________________
"Nie ma we mnie miłości."
Czas1992 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 23:01   #4178
201610170910
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-12
Wiadomości: 5 792
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez lotta_983 Pokaż wiadomość
Boże, jak mu się udawało to ukryć przez tyle lat? I w jaki sposób się dowiedziałaś?
Cytat:
Napisane przez wredna biedronka Pokaż wiadomość
Ale jak? ożenił się po waszym rozstaniu, czy wcześniej miał kogoś?
Poznaliśmy się w pracy zagranicą, na dodatek miał pomocnika w ukrywaniu wszystkiego. Kochałam go ponad wszystko, teraz mi wstyd, że tak się dałam omamić. Dowiedziałam się przez facebooka, super, nie? Jego żona założyła sobie konto i natknęłam się na nie przez przypadek. Świąteczny wieczór umilił mi widok zdjęć jego żony, córki i ich nowego domu, który budują. Najlepsze święta ever...

Miał żonę na długo zanim mnie poznał, córka ma już 11 lat, a on sam jest 9 lat starszy ode mnie.

Edytowane przez 201610170910
Czas edycji: 2014-12-26 o 23:05
201610170910 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 23:15   #4179
Czas1992
Raczkowanie
 
Avatar Czas1992
 
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Dziewczyny polecam Wam do przesłuchania bardzo ładną, aczkolwiek prostą piosenkę, mi poprawiła nieco humor http://www.youtube.com/watch?v=yEl5m8eELeI
__________________
"Nie ma we mnie miłości."
Czas1992 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 23:41   #4180
Lizzy Grant
Raczkowanie
 
Avatar Lizzy Grant
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 94
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

może, nie mam pojęcia. nie wiem co robić.

Frumoasa, bardzo Ci współczuję. Bydlak.... Ciesz się dziewczyno, że już nie ma takiej gnidy w Twoim życiu. Nie był Ciebie wart.
Lizzy Grant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-26, 23:44   #4181
Czas1992
Raczkowanie
 
Avatar Czas1992
 
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

A ja się znowu zaczynam cholernie szarpać...czy walczyć, czy odpuścić...to jest wręcz nie do wytrzymania taki stan...
__________________
"Nie ma we mnie miłości."
Czas1992 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 00:08   #4182
Lizzy Grant
Raczkowanie
 
Avatar Lizzy Grant
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 94
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Czas1992 Pokaż wiadomość
A ja się znowu zaczynam cholernie szarpać...czy walczyć, czy odpuścić...to jest wręcz nie do wytrzymania taki stan...
rozumiem Cie, ja mam to samo cały czas.... od miesiąca nie śpię całe noce bo bez przerwy myślę i płaczę. od psychiatry dostałam nasenne leki, ale jeszcze nie wykupiłam. jestem cieniem człowieka przez to szarpanie się
Lizzy Grant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 00:10   #4183
avney
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 228
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

No właśnie dziewczyny, jak rozumiecie oglądanie porno przez faceta? Ja też tego nigdy nie mogłam zrozumieć, zaakceptować. Czułam się z tym strasznie. Podchodziłam do tego tak, że mu nie wystarczałam,i że aż musiał oglądać gołe baby i się przy nich podniecać. Bo gdybym była atrakcyjna to przecież nie musiałby takich rzeczy oglądać. I wiem, że to też był mój ogromny problem, czułam się tak jakby zdradzana, że on potrzebował dodatkowo widoku innych kobiet. Że nie tylko ja. Fakt, mam niską samoocenę. Ale nawet jak miałam wysoką, spadała za każdym razem do zera gdy dowiadywałam się, że ogląda. Bo nie byłam tylko ja, bo potrzebował dodatkowo podniecania się przy innych.
avney jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 00:14   #4184
Czas1992
Raczkowanie
 
Avatar Czas1992
 
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Lizzy Grant Pokaż wiadomość
rozumiem Cie, ja mam to samo cały czas.... od miesiąca nie śpię całe noce bo bez przerwy myślę i płaczę. od psychiatry dostałam nasenne leki, ale jeszcze nie wykupiłam. jestem cieniem człowieka przez to szarpanie się
Ja biorę leki, także noce jakoś przesypiam...ale w nowym roku spróbuję się dostać do mojej pani psycholog, żeby o tym porozmawiać, bo nie wiem czy na dłuższą metę uporam się z tym sama...a muszę, muszę w tym roku napisać ten licencjat...dość ostatnio mam niepowodzeń...
__________________
"Nie ma we mnie miłości."
Czas1992 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 00:30   #4185
Lizzy Grant
Raczkowanie
 
Avatar Lizzy Grant
 
Zarejestrowany: 2014-04
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 94
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Czas1992 Pokaż wiadomość
Ja biorę leki, także noce jakoś przesypiam...ale w nowym roku spróbuję się dostać do mojej pani psycholog, żeby o tym porozmawiać, bo nie wiem czy na dłuższą metę uporam się z tym sama...a muszę, muszę w tym roku napisać ten licencjat...dość ostatnio mam niepowodzeń...
bidulko przytulam. idź do swojej psycholog jak tylko będzie termin, nie zaniedbuj też szkoły, bo nie dość, że będzie się to za Tobą ciągnęło to jeszcze będziesz sobie potem w brodę pluła że się poddałaś, uwierz mi. Wiem że to jest bardzo trudne ale znajdź w sobie jakoś siły do napisania tej pracy, licencjat to jeszcze nie tak ciężko zdobyć, dasz radę.
Avney, ja całe szczęście nie miałam w swoim związku problemów porno. Wiem na pewno, że TŻ nie oglądał, mieliśmy wspólny komputer, itp, zresztą on sam mi mówił, że karierę z porno zakończył na 18 roku życia, potem mu obrzydło oglądanie tego, w ogóle go to nie jara i tego nie potrzebuje póki ma mnie i ze mną może się kochać.
Wiedziałam, że mówi prawdę i że mogę mu ufać, on w ogóle strasznie brzydził się zdradą, seksem bez zobowiązań, itd, pod tym względem mogłam być spokojna. Nawet jak zdarzało się, że jakaś dziewczyna do niego podbijała to po prostu urywał z nią kontakt, kasował z fb, nie musiałam się martwić... Tak bardzo się boję, że już takiego nie spotkam
Lizzy Grant jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 00:43   #4186
Czas1992
Raczkowanie
 
Avatar Czas1992
 
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Lizzy Grant, na pewno znajdę na to siłę, zwłaszcza, że zostało mi pół roku tylko. W Święta też coś nieco dziubnęłam opracowałam sobie 6 wierszy z 12, a to już jest coś. Jutro jeszcze posiedzę nad niemieckim i innymi rzeczami to jakoś się zorganizuję. Byle bym tylko znów nie popadła w jakiś pracoholizm, ale na szczęście powoli potrafię to ograniczać .
__________________
"Nie ma we mnie miłości."
Czas1992 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 01:07   #4187
adin123
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 52
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Czas1992 Pokaż wiadomość
Dziewczyny polecam Wam do przesłuchania bardzo ładną, aczkolwiek prostą piosenkę, mi poprawiła nieco humor http://www.youtube.com/watch?v=yEl5m8eELeI
Mam lepszą. Chętnie bym ją podesłał swojej byłej, gdyby tylko znała angielski: https://www.youtube.com/watch?v=G8gBqWQtI8Q
adin123 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 01:12   #4188
Czas1992
Raczkowanie
 
Avatar Czas1992
 
Zarejestrowany: 2014-12
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 115
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

adin123, zawsze na tekstowo pewnie jest polskie tłumaczenie
__________________
"Nie ma we mnie miłości."
Czas1992 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 01:15   #4189
adin123
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 52
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Ja to wiem, ale ona tego nie ogarnia. Dla niej internet służy tylko do maila grupowego, ew. do seriali. Od całej reszty byłem ja.
adin123 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 04:05   #4190
avney
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 228
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Dziewczyny nie wiem co robić, nie chce mi się żyć, jestem w takim szoku, że naprawdę mam ochotę skończyć z cierpieniem.

Pożegnaliśmy się na zawsze i wtedy ja włamałam mu się na fb. Chciałam sprawdzić czy był ze mną szczery ... I nie był. Ciągle chciał chodzić do klubów, nie wiem czy chodził, pisał na temat innych lasek coś w stylu, że ,,ruchnąłbym ją sobie" , ceniłam w nim to, że właśnie taki nie jest ... ,,fajne cycuchy ma" i to wszystko na temat dziewczyn i to takich naprawdę ze średniej półki, nic szczególnego. Jest godzina 4, ja nie mogę spać. Po prostu jest mi strasznie źle. Wiem, że uprzedzałyście, ale tak się załamałam, że nie wiem co to teraz będzie... Po prostu nie wiem... Jest mi niedobrze aż. Czy wszyscy faceci tacy są? On naprawdę był niepozorny ... Zablokowałam go.
avney jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 09:35   #4191
Karinka_1
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 75
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez killerzin Pokaż wiadomość
cześć dziewczyny. podczytuję was od 2-3tygodni, czyli dokładnie od czasu kiedy to się wydarzyło. wiele razy było mi lepiej czytają was, wiedząc, że ktoś gdzieś czuje to samo co ja, że ten ból dotknął nie tylko mnie. dlaczego piszę? nosiłam się z tym zamiarem od dawna, ale powoli czuję, że staczam się w szaleństwo. wizytę u psychologa mam dopiero za 2tygodnie i boję się, że do tego czasu to już zwariuję, po prostu...
raz jest lepiej, raz gorzej. niestety to gorzej występuje częściej, wydaje mi się, że płacz i rozpacz to już obowiązkowy punkt mojego dnia. choć codziennie sobie obiecuję, że już wystarczy, bo i tak rujnowanie sobie zdrowia niczemu nie pomoże... to jest tak samo. chwilowa poprawa, może nawet już powolne zapominanie (albo i nie), postanowienia, że teraz skupiam się na sobie, pracuję nad sobą by być lepszym człowiekiem, bo teraz przyszłość stoi przede mną otworem. i po jakiś paru chwilach znów to samo. dlaczego miłość jest taka okrutna? czuję się teraz zupełnie pusta w środku. jakbym nie miała już serca i duszy, a tylko próbowała udawać przed światem, że jest okej. przed moimi przyjaciółmi i rodziną, którzy już nie mogą słyszeć o tym człowieku, że ja wciąż się przez niego męczę. każdy mówi, że szybko by się odkochał po czymś... takim. więc udaję. ale serce mam w strzępach i w każdej sekundzie może znów zacząć boleć.

ponadto coraz częściej łapię się na myślach, które pozwalały mi przetrwać pierwsze, najgorsze dni. taka wstrętna nadzieja, że kiedyś się odnajdziemy. i łapię się na tym, że ja naprawdę zaczynam o tym marzyć. dlaczego wciąż mam nadzieję (choć najbardziej chciałabym się już po prostu wyleczyć)? ponoć to matka głupich i niestety potwierdzam tę regułę, wy w większości chyba też.
nasze rozstanie było dla mnie szokiem, choć wcześniej miałam sygnały, że to może się wydarzyć. słyszałam różne rzeczy, na które przymykałam oczy, świadoma, że: amor vincit omnia. od miesiąca przed rozstaniem miałam dziwne napady lękowe, taką intuicję, że coś jest nie halo. ale i on i ja gasiliśmy je wciąż wierząc, że miłość może góry przenosić. i z tą wiarą ostatecznie pozostałam sama, bo ostatniego dnia jego prawie miesięcznego pobytu tutaj usłyszałam, że chce przerwę... bo on ma teraz ciężki okres w życiu, nie wie co dalej robić w przyszłości (firma, w której pracuje pada, on nie ma wykształcenia, nie widzi przyszłości w swoim kraju, ogólnie beznadzieja), a ja i nasze kłótnie (o bzdury, oczywiście, bo o co innego) mu w tym nie pomagają. że musi zastanowić się na spokojnie co dalej i skupić się trochę na sobie. byłam zła, jak może odseparować mnie od tak ważnej chwili w jego życiu? oczywiście od początku mi to nie grało. zapytałam wprost czy wciąż mnie kocha. tak. czy wciąż mnie potrzebuje? tak. czy wciąż widzi ze mną przyszłość, którą teraz chce zbudować? tak, bo pomimo wszystko nie wyobraża sobie przyszłości z nikim innym, wie, że nie znajdzie nikogo lepszego. że jestem jego ideałem (i przez to chyba też miał kompleksy, bo przypominam sobie, jak mówił mi: skąd mogę mieć pewność, że nie znajdziesz sobie kogoś lepszego? jesteśmy z innej ligi, nie wierzę, że ktoś taki mógł zwrócić w ogóle na mnie uwagę. jak kiedyś mnie zdradzisz nie chcę tego wiedzieć, proszę cię, bo pęknie mi serce. że jakby nam nie wyszło to wie, że nie ułoży sobie życia z nikim innym, bo jestem wszystkim czego szukał itd.)
oczywiście ja płakałam, nie wierząc, że człowiek którego kocham w ostatnią naszą wspólną noc (następna miała być za jakieś 2miesiące?) robi mi taką krzywdę. oczywiście on mówił, że nie chodzi o to, że on się do mnie nie odezwie nigdy, po prostu musi odpocząć psychicznie, bo czuje się... zestresowany. ogólnie skończyło się to na niczym praktycznie. ja byłam zła, rozgoryczona, on czuł się niezrozumiany i wciąż chciał przerwy. jeszcze niecałą godzinę po tym, jak go pożegnałam na dworcu wysłał mi smsa, że kocha mnie nad życie, ale nie ma wifi żeby teraz pogadać. nie odpisałam, ryczałam bijąc się z myślami. potem pisał do mnie, żebym nie była smutna, żebym dała znać czy ze mną wszystko w porządku, pieszczotliwe określenia... napisał dwa dni później, żebym koniecznie dała znać co ze mną, że mnie kocha. odpisałam, że podjęłam decyzję i dam mu to czego chciał. zrobiłam to w myśl zasady: jak wróci był mój, jak nie - nigdy moim nie był, a ponadto czułam, że dla mnie ta przerwa też może być kluczowa, żeby przetrawić jak nasz związek ostatnio wyglądał, skąd te niekończące się kłótnie itd. odpisał za kolejne dwa dni, żebym dała mu znać z buziaczkiem. nic nie odpisałam. dwa dni później (dokłądnie 3tygodnie temu) napisał już że musimy pogadać, zapytałam więc o czym, bo przerwę o którą prosił dostał, więc nie wiem czemu teraz szuka ze mną kontaktu. on, że czy to na pewno to czego chciał i że muszę wysłuchać go. wysłuchałam. zerwał ze mną.
w telegraficznym skrócie: on już sobie wszystko przemyślał i że nie jest już tak jak na początku, że nie kończymy już za siebie zdań, że teraz jedyne co nam pozostało to kłótnie. że jesteśmy zbyt różnymi osobami i pomimo, że bardzo bardzo mnie lubi, choć: 'wierzy, że mnie naprawdę kocha' (czy coś w tym stylu), sądzi, że najlepiej będzie jak się rozstaniemy. powiedziałam, że jak dla mnie on się poddaje, bo ja mimo wszystko chciałam wciąż walczyć i dlatego dałam mu tę przerwę, choć mówiłam, że czegoś takiego nie uznaję. on, że ja nie zasługuję na bycie wstrzymywaną i zasługuję na coś lepszego. odpowiedziałam, że oczywiście, choć głos już mi się łamał (prosił bym nie płakała). zapytal czy sądzę, że teraz mu łatwo będzie żyć, bo na pewno nie będzie. powiedziałam, że tak, bo to on teraz się poddał i zrezygnował ze wszystkiego i któregoś dnia pożałuje, że odrzucił taki pokład miłości, jaki mu dawałam (a to było wręcz szalone z mojej strony...). on, że wie o tym doskonale. przeprosił mnie, odpowiedziałam 'fcuk you' i się rozłączyłam. nie wierzyłam, adrenalina tak mi podeszła do głowy, że myślałam, że z okna wyskoczę...
tak długo piszę, ale bardziej chciałam napisać, jak to wygląda teraz i po rozstaniu ogólnie. gadałam jeszcze tego samego dnia z jego przyjacielem, nie mógł uwierzyć. ale powiedział mi, że on jest niedojrzały pod tym względem, że ma sto pomysłów na minutę, wydaje mu się, że wszystko może, a tak naprawdę nie robi nic. i żebym przeczekała. kilka dni później znów z nim gadałam, powiedział, że sam mu o tym opowiedział. że sam nie wie co czuje (mi przy zerwaniu powiedział, że nie jest to tak jak na początku, po moich sugestiach potwierdził, że uczucie jest można powiedzieć słabsze), ale problem jest w nim, więc nie chciał mnie oszukiwać. dwa dni po rozstaniu była nasza rocznica, odezwał się dzień później: 'hej, jak się czujesz'. odpisałam, że w porządku i żeby nie zagłębiać się w jakąkolwiek dyskusję podałam mu kilka przewoźników w miarę tanich aby odesłał mi moje rzeczy (jesteśmy z dwóch różnych części europy), napisałam mniej więcej gdzie co jest... czułam, że był zdziwiony (zawsze ryczałam i błagałam byśmy dalej byli razem, próbowali), bo odpisał czy to wszystko co mam mu do powiedzenia. potem: jeśli tak to zrobi to najszybciej jak będzie miał czas. cześć. i potem: odnośnie moich rzeczy nie ma sensu abyś wysyłała je tutaj, jak możesz je przesłać bezpośrednio do warszawy (i to jest ważne). odpisałam, że ok, nie ma problemu. dlaczego ważne? bo byłam tam z nim dwa tygodnie przed zerwaniem, tam mieliśmy budować naszą przyszłość, choć on nie był przekonany do wyjazdu (była jedna sytuacja, która go wkurzyła i mówił, że nie chce tu mieszkać).
co najgorsze - ja też planuję przeprowadzkę. teraz jest to decyzja ze względu na moją przyszłość. podjęłam ją zanim mi to napisał. odnośnie moich rzeczy - zostawiłam ich trochę. i nasz dalszy kontakt tyczył się ich.
jakieś 10 dni później napisałam, czy już je przesłał i kiedy mogę się ich spodziewać. 'jak miło z twojej strony. jeszcze tego nie zrobiłem, co ci się tak spieszy? to letnie rzeczy'. odpisałam, że to dla mnie ważne i nie mam ochoty się prosić o coś co jest moje. on na to:'jak tak to przyjedź i je sobie WEŹ'. zamurowało mnie, bo obiecywał przy rozstaniu, że je wyśle, sam to zaproponował. czułam się jakby kopał leżącego... odpisałam, że mam dość walk z nim do końca swojego życia i nie wiem po co on to ciągnie w tej sytuacji. że to dla mnie ważne i obiecał, że to zrobi. że chcę jak najszybciej mieć to już z głowy i zasługuję na ostatnią godzinę w jego życiu, by je zapakował i wysłał. odpowiedział, że zrobi tak jak powiedział i czy to wszystko.
w między czasie rozmawiała z nim moja przyjaciółka, którą zaszokowało to wszystko, bo widziała nas jeszcze jakiś czas temu zakochanych, szczęśliwych. napisała do niego, bez mojej wiedzy. ogólnikowo, czego się dowiedziałam: że byliśmy szczęśliwi dopóki ktoś z nami był, bo jak zostawaliśmy sami to ciągle się kłóciliśmy. że to była umysłowa tortura i nie ma sensu być razem, skoro musimy się tak męczyć i osobno nam lepiej. że jest mu bardzo przykro, że też uważał, że jesteśmy idealni dla siebie, dopóki niektóre rzeczy się nie wydarzyły, a głównym powodem dla które zerwał było to, że przeglądałam mu wiadomości bez jego wiedzy (tak wiem, tragedia. nigdy nie podejrzewałam, że będę zdolna do czegoś takiego, sama nie wiem wciąż dlaczego to zrobiłam, to był jak... impuls, jakbym była w transie). ale to jedna z kilku rzeczy. gdy usłyszał od niej, że ona robi to samo, że po prostu miłość może otumanić... powiedział, że nie wie co powiedzieć, ale tak to się potoczyło...
następny kontakt mieliśmy w wigilię. uświadomiłam sobie w tej rozpaczy, że był jedyną osobą, której naprawdę chciałam złożyć życzenia. wysłałam je, dość bezosobowo, ale nie wiem... aby sobie ulżyć i żeby jemu może się głupio zrobiło (czy to było możliwe?!). odpisał mi w takiej samej kolejności, jakby powtarzał moje słowa. wigilia była dla mnie straszna, nie mogłam dzielić się opłatkiem, bo zbyt dużo wspomnień, wszystko mnie uderzyło, płakałam bo tak naprawdę chciałam najbardziej z nim te święta spędzić i takie plany mieliśmy. odpisałam mu, że dziękuję i te życzenia są... bardzo w jego stylu. on, że nie kłamie i naprawdę życzy mi najlepszych świąt, z buziaczkiem. ja: dzięki, ale przynajmniej prezenty mi się udały. i przeszliśmy przez kilka wymian zdań, poczułam się, jakbym obudziła się z koszmaru. następnego dnia było mi lepiej. podjęłam decyzję, że skupiam się na sobie, a co będzie dalej w moim życiu... na to nie wpłynę, bo to się wydarzy. no, do czasu, bo wieczorem poczułam się tak silna, że zajrzałam do niego na fb (robiłam to co jakiś czas, masochistka, ale usunęłam go ze znjaomych jeszcze pierwszego dnia). wściekłość, bo opublikował coś naprawdę obrzydliwego. wszystkie moje przyjaciółki i ja sama poczułam się, jakby starał się zwrócić swoją uwagę w bardzo szczeniacki sposób. wcześniej nie był tak aktywny na fb, teraz potrafi po 3-5 razy coś publikować... prawie wszystko odnośnie związków, albo jaki to on wolny nie jest. po rozmowie ze mną w wigilię opublikował dosłownie jakieś 5min później piosenkę, którą rok temu mi dedykował, z fragmentem który oddawał nasze relacje - związek na odległość - 'jak ja wytrzymam do nowego roku?' (ciężko to przetłumaczyć). plus buźka: ' '.

przepraszam was bardzo, że tak się rozpisałam, wiem, że pewnie nie uzyskam posłuchu, zresztą jak teraz czytam to co napisałam... to jest jakaś tragedia. naprawdę potrzebuję porządnie popracować nad sobą i nad tym co się wydarzyło, bo czuję się jakbym oszalała. i teraz zastanawiam się po co ja to opisywałam... żeby usłyszeć, że mamy szansę? tak naprawdę tylko on wie co mu chodzi po głowie z tymi popisówkami na fb, że wciąż nie wysłał mi moich rzeczy, choć to on zakończył nasz związek (po co mu one?). nasi wspólni znajomi mówią, że on teraz cierpi i to przeżywa, bo dotarło do niego co się wydarzyło. ponadto wiem, że on jest tam nieszczęśliwy. ale... zastanawiam się, czy byłabym w stanie wybaczyć. nie chcę o tym myśleć i zapewne jeszcze się łudzę, sama siebie katuję. ale tyle rzeczy nie gra... po co kupił mi naszyjnik pasujący do pieścionka, który podarował mi na urodziny, aby potem 2tyg później zerwać? po co ta gra moimi uczuciami, po co zapewnienia o miłości do ostatniej chwili?
widzę, jak dużo pracy przede mną... ale jak każda z was boję się, że nie zapomnę. że dopóki jest miłość musi być walka, ale czy ona nie jest jednostronna? że obydwoje zawiniliśmy, ale może to był zły czas na nas? czuję, że tracę zmysły. jak dobrze to określiłyście - patrzę na te ruiny i wciąż nie wierzę.
Skąd ja znam tak podobną historię...Powiem Ci co już wiem po tym wszystkim i Ty też tego się dowiesz , ale nie teraz. Najpierw musisz wypłakać swoje, a dopiero później zauważysz to wszystko co Ci napiszę. Nie możesz uwierzyć w to co się stało, ale prawda jest prosta - Twój były Cię nie kocha, nie chce Ciebie. Widać, że jest bardzo niedojrzały, nieodpowiedzialny i na chwilę obecną nie nadaje się do poważnego związku. Ktoś kto kogoś kocha, nie znika z dnia na dzień, nie rezygnuje z kogoś z takich powodów, tylko WALCZY. Życie jest pełne problemów , a istotą jest rozwiazywanie ich wspólnie. Wspólne wsparcie, wspólne rozmowy, wspólne kompromisy, szukanie rozwiązań, dogadywanie się, staranie się o siebie. Widać że Twój były nie wie sam czego chce i nie wie co ma ze sobą zrobić. Może i przeżywa, ale on już Ciebie nie chce. On doceni Ciebie i prawdopodobnie będzie żałował tej decyzji , ale Ty i tak tego się nie dowiesz, bo jeśli jest honorowy to i tak nie przyzna się do porażki. Ale Ciebie to nie powinno już w ogóle interesować. Miałam takiego delikwenta niedojrzałego, co nie wiedział czego chce, chciął przerwy ( ale ja mu jej nie dałam, nie zniosłabym kolejnych tygodni z myślą że on szaleje sobie z kolegami, a ja ryczę i zastanawiam się co u mojego misia, więc gdy powiedziałam że żadnej przerwy nie będzie to ze mną zerwał przez telefon, chyba myśłał że jestem głupia i pójdę na taki układ. Była gadka -chce przerwy, muszę wszystko sobie przemyśleć itp, a po czasie dowiedziałam się od jego kolegów, że tak "myślał sobie o mnie" przy boku innych dziewczyn, na imprezach, przy piwku z kolegami) Teraz powinnaś ubiegać się o zwrot swoich rzeczy i jak najszybciej zerwać z nim kontakt, dopiero wtedy pójdziesz do przodu. Nie myśl o powrocie do takiego typa, bo cały czas będziesz go sprawdzała, bo już zaufania po czymś takim nie będzie. Cały czas będziesz żyła z myślą, że może być powtórka z rozrywki. Obiecuje Ci, że poczujesz niedługo ogromną ulgę, że już nie musisz tak cierpieć i zastanawiać się, co teraz królewicz sobie wymyśli. On zrobił Ci przysługę zostawiając Ciebie, bo masz teraz szansę poznać wartościowego MĘŻCZYZNĘ który pokocha Cię i będzie z Tobą na dobre i na złe, a nie być z NIEDOJRZAŁYM CHŁOPCEM, który zamiast rozwiązywać trudności życia z ukochaną, to ucieka. Chcesz być z kimś takim nieodpowiedzialnym? z kimś kto nie jest zdecydowany? z kimś kto będzie jak chorągiewka na wietrze, w którą stronę zawieje w tą pójdzie?

Edytowane przez Karinka_1
Czas edycji: 2014-12-27 o 09:40
Karinka_1 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 10:08   #4192
Karinka_1
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2014-11
Wiadomości: 75
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez avney Pokaż wiadomość
Dziewczyny nie wiem co robić, nie chce mi się żyć, jestem w takim szoku, że naprawdę mam ochotę skończyć z cierpieniem.

Pożegnaliśmy się na zawsze i wtedy ja włamałam mu się na fb. Chciałam sprawdzić czy był ze mną szczery ... I nie był. Ciągle chciał chodzić do klubów, nie wiem czy chodził, pisał na temat innych lasek coś w stylu, że ,,ruchnąłbym ją sobie" , ceniłam w nim to, że właśnie taki nie jest ... ,,fajne cycuchy ma" i to wszystko na temat dziewczyn i to takich naprawdę ze średniej półki, nic szczególnego. Jest godzina 4, ja nie mogę spać. Po prostu jest mi strasznie źle. Wiem, że uprzedzałyście, ale tak się załamałam, że nie wiem co to teraz będzie... Po prostu nie wiem... Jest mi niedobrze aż. Czy wszyscy faceci tacy są? On naprawdę był niepozorny ... Zablokowałam go.


Dziewczyno. Tobie można książki napisać, na ten temat jak Ty nawet zdania nie weźmiesz do siebie i nie wcielisz to w życie. Ciebie ten tyran zniszczył psychicznie, a Ty nadal tarzasz się w tym bagnie i nie potrafisz z niego wyjść. Nie stawiaj sobie celów długoterminowych, tylko malutkie, króciutkie postanowienia. ZERWIJ Z NIM KONTAKT RAZ NA ZAWSZE! Usuń wszystkie zdjęcia, kontakty do niego, numery, zablokuj na fb, wszystko zrób aby wyrzucić go ze swojego życia, tak jak on wyrzucił Ciebie jak śmiecia do kosza już dawno temu.! Jesteś uzależniona od tego gościa i dlatego nie widzisz sensu w życiu i nigdy go nie zobaczysz, jak będziesz myślała i idealizowała swojego byłego. Dopóki nie postawisz SIEBIE na pierwszym miejscu, dopóty będziesz w tym bagnie tkwiła aż się utopisz. Czy Ty nie kochasz siebie? Czy Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne nie jest dla Ciebie ważne? Czy chcesz niszczyć siebie przez jakiegoś niewartego gagatka? Ceń siebie i swoje życie dziewczyno, bo to tylko od Ciebie zależy jak będzie ono wyglądało w przyszłości. Oddziel przeszłość grubą kreską i nie wracaj do tego co było. Dla Ciebie Twój były "umarł w sercu, w życiu", "już nigdy go nie będzie" jak nie zaczniesz tak myśleć, to będziesz cały czas żyła nadzieją i cierpiała. Skoro z Ciebie zrezygnował, to znaczy że Cię nie chce, nie kocha, jesteś dla niego tak ważna jak zeszłoroczny śnieg. Warto nadal rozpaczać nad takim egoistą? Nie pamiętam całej Twojej historii,ale mogłabym tu 5książek napisać, co myślę o Twoim byłym, a 10 o tym jak marnujesz swoje życie, przez faceta. Ty masz być szcześliwa sama ze sobą, ten TYP CIĘ KRZYWDZI, A NIE USZCZĘŚLIWA i to już od dawna. Weź życie w swoje ręce i zacznij je zmieniać, bo będziesz płakała za misiem dobrych kilka lat! i będziesz wierzyła że wróci i w wielką jedyną miłość aż po grób....a po kilku latach ockniesz się i powiesz sama do siebie: "jak mogłam tyle lat zmarnować na nic nie wartego faceta". To jaką drogę wybierzesz, zależy tylko od Ciebie, nie od byłego którego już nie ma...

Edytowane przez Karinka_1
Czas edycji: 2014-12-27 o 10:11
Karinka_1 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 12:24   #4193
aidklau89
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 11
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Karinka_1 bardzo mądrze powiedziane. Mój też był mam wrażenie taką chorągiewką. Tylko zastanawiam się po co weekend w weekend przyjeżdzał do mnie na studia, wydawał pieniądzę, po 1 rozstaniu błagał i płakał na kolanach o szansę, a jak ją dostał to zaczął od nowa mnie niszczyć psychicznie i fizycznie i na koniec wyznał miłość swojej byłej, a po kilku godzinach znowu przepraszał lawinami smsów po czym nagle przestał. Mija 4 dzień a on nie usunął naszych zdjęć z fb i mam wrażenie, że robi to celowo wszystko ,żeby dobić mnie jeszcze.

A tu coś na poprawę nastroju chociaż chwilową:
https://www.youtube.com/watch?v=BT0hj6VTFzU
aidklau89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 12:44   #4194
BlackkCherry
Raczkowanie
 
Avatar BlackkCherry
 
Zarejestrowany: 2014-12
Wiadomości: 41
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Czas1992 Pokaż wiadomość
Witaj. Przeczytałam całą Twoją wiadomość...szczerze powiedziawszy nigdy nie miałam jakoś problemu z tym, że mój były oglądał czasem jakieś filmy pornograficzne, ale uważam, że poniekąd problem leży w tym, że masz zbyt zaniżoną samoocenę. Ja po rozstaniu odżyłam. Zaczęłam bardziej dbać o siebie, zmieniłam poniekąd sposób ubierania się, więcej chodzę w sukienkach i spódniczkach, uznałam, że ja mam sobie samej się podobać i dobrze się w tym czuć. W końcu robię coś dla siebie. Nie namawiam Cię do rozstania, ale widzę, że ten związek totalnie Cię wyniszcza. Mam wrażenie, że to Twoja wielka miłość i może dlatego przez to tak cierpisz. Co do powrotów z imprez, to uważam również, że powinien Ci chociaż tego durnego smsa napisać, że wrócił, to nie wymaga Bóg nie wiadomo jakiego wysiłku, bo przynajmniej masz pewność, że nic mu się nie stało, ale skoro on uważa to za "meldowanie się" to dla mnie jest już czysta głupota.[COLOR="Silver"]
Dziękuje Ci bardzo za odpowiedź. Sęk w tym , że ja o siebie dbam, ubieram się ładnie i kobieco. Zawsze dużą uwagę zwracałam na wygląd w swojej osobie i starałam się wyglądać bardzo dobrze. W towarzystwie innych ludzi nie mam problemu z samooceną, czuję sie świetnie. Tylko przy moim X czuje sie jak ostatnia brzydota tego świata przez te okropne filmy pornograficzne. Bardzo mnie to boli. Nie miałam nic przeciwko filmom gdy nie mieszkaliśmy ze sobą. Wtedy sobie jakoś to tłumaczyłam. 'OK, nie mieszkamy razem, nie sypiamy ze soba tak często , chłopak musi sobie zrobić dobrze, bo ma potrzeby, rozumiem to. ' Ale w chwili gdy zamieszkaliśmy razem i ja przez cały tydzień byłam w domu . I po tygodniu wyszłam, aby się spotkać z koleżanką to on wtedy wykorzystał sytuację i włączył sobie film. Wiecie jak się czułam? Jakby tylko czekał, aż wyjdę.
Pytałam się go czy czegoś mu brakuje w seksie, powiedział, ze nie.
Nie dam rady tego zmienić. I jest mi z tym potwornie źle. Przez to wszystk on zaczyna kłamać, że nie ogląda , bo się boi mojej rekacji, boi się kolejnej kłótni wiec woli powiedzieć 'nie ' niż się przyznać. To, że mnie okłamuje też mnie rujnuje psychicznie. Ja tego nie rozumiem . Dlaczego dla ukochanej osoby nie jest wstanie tego zmienić ?

Co do jego nie pisania esemesów jak wraca z imprezy. Gdybym ja wiedziała,że on nie śpi pół nocy, czasem z nerwów nawet wymiotuje , płaczę bo wie, że ja i tak nie napiszę to bym w sobie to zmieniła. Nigdy bym nie pozwoliła,aby się tak zamęczał. Kocham go wiec chce aby był ze mną szczęśliwy więc pisałabym tego durnego smsa dla niego. Ale on nie może. Co też mnie przytłacza.

Moje przyjciółki mówią, że to on jest ten zły. Ale wydaje mi się , że po prostu chcą mnie pocieszyć. Wiem, że to moja wina. Jego rodzina mnie nie lubi. Wszyscy tylko czekają, aż nasz związek się rozpadnie. Najgorsze jest w tym wszystkim to , że jakby doszło do jakiegoś spęcia pomiędzy mną, a jego rodziną to wiem, że stanął by po ich stronie. Generalnie on uważa,że przesadzam i mówi, że wszyscy mnie bardzo lubią. Ale ich zachowanie mówi całkowicie co innego. Mogę to porównać z tym jak moi rodzice odnoszą się do X , a jak X rodzice to mnie. Niebo, a ziemia.


Ale boję się życia bez niego. Nie przeżyję jak dowiem się , że będzie miał kogoś nowego.

---------- Dopisano o 12:44 ---------- Poprzedni post napisano o 12:34 ----------

Cytat:
Napisane przez avney Pokaż wiadomość
No właśnie dziewczyny, jak rozumiecie oglądanie porno przez faceta? Ja też tego nigdy nie mogłam zrozumieć, zaakceptować. Czułam się z tym strasznie. Podchodziłam do tego tak, że mu nie wystarczałam,i że aż musiał oglądać gołe baby i się przy nich podniecać. Bo gdybym była atrakcyjna to przecież nie musiałby takich rzeczy oglądać. I wiem, że to też był mój ogromny problem, czułam się tak jakby zdradzana, że on potrzebował dodatkowo widoku innych kobiet. Że nie tylko ja. Fakt, mam niską samoocenę. Ale nawet jak miałam wysoką, spadała za każdym razem do zera gdy dowiadywałam się, że ogląda. Bo nie byłam tylko ja, bo potrzebował dodatkowo podniecania się przy innych.

Dokładnie , mam taki sam tok myślenia. Wiem, że to niezdrowe i siedzi w mojej głowie. Może psycholog by mi pomógł ? Ale w tym momencie nie mogę sobie pozwolić na prywatne sesję, a znalezienie dobrego psychologa na nfz jest jak szukanie igły w stogu siana i do tego jeszcze czekanie na wizyte 2miesiące gdzie ja przez ten czas zdążę stać się wrakiem człowieka.
Swoja drogą boli mnie to, że to ja wszystko muszę w sobie zmieniać. Ja musze zmienić podejście do filmów, ja muszę zmienić podejście do jego nie pisania smsow. Dlaczego on chociaż jednej z tych rzeczy niemógłby zmienić dla mnie ?
BlackkCherry jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 13:35   #4195
avney
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-07
Wiadomości: 228
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Karinka_1 Pokaż wiadomość
Dziewczyno. Tobie można książki napisać, na ten temat jak Ty nawet zdania nie weźmiesz do siebie i nie wcielisz to w życie. Ciebie ten tyran zniszczył psychicznie, a Ty nadal tarzasz się w tym bagnie i nie potrafisz z niego wyjść. Nie stawiaj sobie celów długoterminowych, tylko malutkie, króciutkie postanowienia. ZERWIJ Z NIM KONTAKT RAZ NA ZAWSZE! Usuń wszystkie zdjęcia, kontakty do niego, numery, zablokuj na fb, wszystko zrób aby wyrzucić go ze swojego życia, tak jak on wyrzucił Ciebie jak śmiecia do kosza już dawno temu.! Jesteś uzależniona od tego gościa i dlatego nie widzisz sensu w życiu i nigdy go nie zobaczysz, jak będziesz myślała i idealizowała swojego byłego. Dopóki nie postawisz SIEBIE na pierwszym miejscu, dopóty będziesz w tym bagnie tkwiła aż się utopisz. Czy Ty nie kochasz siebie? Czy Twoje zdrowie fizyczne i psychiczne nie jest dla Ciebie ważne? Czy chcesz niszczyć siebie przez jakiegoś niewartego gagatka? Ceń siebie i swoje życie dziewczyno, bo to tylko od Ciebie zależy jak będzie ono wyglądało w przyszłości. Oddziel przeszłość grubą kreską i nie wracaj do tego co było. Dla Ciebie Twój były "umarł w sercu, w życiu", "już nigdy go nie będzie" jak nie zaczniesz tak myśleć, to będziesz cały czas żyła nadzieją i cierpiała. Skoro z Ciebie zrezygnował, to znaczy że Cię nie chce, nie kocha, jesteś dla niego tak ważna jak zeszłoroczny śnieg. Warto nadal rozpaczać nad takim egoistą? Nie pamiętam całej Twojej historii,ale mogłabym tu 5książek napisać, co myślę o Twoim byłym, a 10 o tym jak marnujesz swoje życie, przez faceta. Ty masz być szcześliwa sama ze sobą, ten TYP CIĘ KRZYWDZI, A NIE USZCZĘŚLIWA i to już od dawna. Weź życie w swoje ręce i zacznij je zmieniać, bo będziesz płakała za misiem dobrych kilka lat! i będziesz wierzyła że wróci i w wielką jedyną miłość aż po grób....a po kilku latach ockniesz się i powiesz sama do siebie: "jak mogłam tyle lat zmarnować na nic nie wartego faceta". To jaką drogę wybierzesz, zależy tylko od Ciebie, nie od byłego którego już nie ma...
Zablokowalam go i zdecydowalam ze to na pewno koniec. Nie mam zamiaru go odblokowywac po tym co przeczytalam. 'Ruchnal bym ja' o jakiejs obcej dziewczynie. Tak ciezko mi w to uwierzyc... Ciezko zyc z tym dalej. Teraz przynajmniej wiem ze to koniec na zawsze. Ale ja go tak strasznie kocham a on zrobil mi takie cos ... On nie kocha. A ja go tak mocno. I czuje sie jak w sytuacji bez wyjscia. Dzis rano zadzwonil do mnie i pytal sie co napisalam dziewczynie, z ktora juz kreci. A nic nie pisalam ... Obchodzi go tylko ona. a jeszcze niedawno dalabym sobie reke za niego uciac ze jest inny. Ze nie jest takim napalencem. Ze nie jest taki ze od razu mysli o seksie z inna. To strasznie strasznie boli. Do psychologa ide 15 stycznia ale nie wiem czy dozyje. Zalamalam sie. Nigdy w zyciu mnie nic takiego nie spotkalo. Takie rozczarowanie. To straszne byc uzaleznionym od takiego czlowieka. Nie wyobrazam sobie zycia dalej.
avney jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 13:46   #4196
marmera
Raczkowanie
 
Avatar marmera
 
Zarejestrowany: 2009-09
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 91
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez BlackkCherry Pokaż wiadomość
Dziękuje Ci bardzo za odpowiedź. Sęk w tym , że ja o siebie dbam, ubieram się ładnie i kobieco. Zawsze dużą uwagę zwracałam na wygląd w swojej osobie i starałam się wyglądać bardzo dobrze. W towarzystwie innych ludzi nie mam problemu z samooceną, czuję sie świetnie. Tylko przy moim X czuje sie jak ostatnia brzydota tego świata przez te okropne filmy pornograficzne. Bardzo mnie to boli. Nie miałam nic przeciwko filmom gdy nie mieszkaliśmy ze sobą. Wtedy sobie jakoś to tłumaczyłam. 'OK, nie mieszkamy razem, nie sypiamy ze soba tak często , chłopak musi sobie zrobić dobrze, bo ma potrzeby, rozumiem to. ' Ale w chwili gdy zamieszkaliśmy razem i ja przez cały tydzień byłam w domu . I po tygodniu wyszłam, aby się spotkać z koleżanką to on wtedy wykorzystał sytuację i włączył sobie film. Wiecie jak się czułam? Jakby tylko czekał, aż wyjdę.
Pytałam się go czy czegoś mu brakuje w seksie, powiedział, ze nie.
Nie dam rady tego zmienić. I jest mi z tym potwornie źle. Przez to wszystk on zaczyna kłamać, że nie ogląda , bo się boi mojej rekacji, boi się kolejnej kłótni wiec woli powiedzieć 'nie ' niż się przyznać. To, że mnie okłamuje też mnie rujnuje psychicznie. Ja tego nie rozumiem . Dlaczego dla ukochanej osoby nie jest wstanie tego zmienić ?

Co do jego nie pisania esemesów jak wraca z imprezy. Gdybym ja wiedziała,że on nie śpi pół nocy, czasem z nerwów nawet wymiotuje , płaczę bo wie, że ja i tak nie napiszę to bym w sobie to zmieniła. Nigdy bym nie pozwoliła,aby się tak zamęczał. Kocham go wiec chce aby był ze mną szczęśliwy więc pisałabym tego durnego smsa dla niego. Ale on nie może. Co też mnie przytłacza.

Moje przyjciółki mówią, że to on jest ten zły. Ale wydaje mi się , że po prostu chcą mnie pocieszyć. Wiem, że to moja wina. Jego rodzina mnie nie lubi. Wszyscy tylko czekają, aż nasz związek się rozpadnie. Najgorsze jest w tym wszystkim to , że jakby doszło do jakiegoś spęcia pomiędzy mną, a jego rodziną to wiem, że stanął by po ich stronie. Generalnie on uważa,że przesadzam i mówi, że wszyscy mnie bardzo lubią. Ale ich zachowanie mówi całkowicie co innego. Mogę to porównać z tym jak moi rodzice odnoszą się do X , a jak X rodzice to mnie. Niebo, a ziemia.


Ale boję się życia bez niego. Nie przeżyję jak dowiem się , że będzie miał kogoś nowego.

---------- Dopisano o 12:44 ---------- Poprzedni post napisano o 12:34 ----------




Dokładnie , mam taki sam tok myślenia. Wiem, że to niezdrowe i siedzi w mojej głowie. Może psycholog by mi pomógł ? Ale w tym momencie nie mogę sobie pozwolić na prywatne sesję, a znalezienie dobrego psychologa na nfz jest jak szukanie igły w stogu siana i do tego jeszcze czekanie na wizyte 2miesiące gdzie ja przez ten czas zdążę stać się wrakiem człowieka.
Swoja drogą boli mnie to, że to ja wszystko muszę w sobie zmieniać. Ja musze zmienić podejście do filmów, ja muszę zmienić podejście do jego nie pisania smsow. Dlaczego on chociaż jednej z tych rzeczy niemógłby zmienić dla mnie ?

DZIEWCZYNO RATUJ SIĘ PÓKI MOŻESZ!!!!
Napisałaś o pornosach na początku, a to tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. Przytoczę parę "kwiatków":
- czasem z nerwów nawet wymiotuje , płaczę
- To, że mnie okłamuje też mnie rujnuje psychicznie.
- Ale boję się życia bez niego. Nie przeżyję jak dowiem się , że będzie miał kogoś nowego.
- Wiem, że to moja wina. !!!!!!!!!!!!
- (...) że stanął by po ich stronie [nie po Twojej].
- to ja wszystko muszę w sobie zmieniać.


W ogóle to, że tak fizycznie reagujesz już pokazuje, że za 3,5,10 lat będziesz wrakiem człowieka. On ma Twoje potrzeby głęboko w dupie, czy nie może jednego smsa wysłać??? To takie poświęcenie? Już piszesz, że to Cię rujnuje psychicznie, a on nie stara się nic zmienić. I skoro uważasz, że WSZYSTKO JEST TWOJĄ WINĄ, to mam ochotę przejść przez ten internet i Tobą porządnie potrząsnąć.........

Facet Cię NIE SZANUJE. Jak dla mnie jesteś kobietą, która kocha za bardzo. Dajesz się poniżać i on Cię traktuje jak zło konieczne, dla mnie to on jest toksyczny, a cały związek CHORY. TY musisz się zmienić, żeby jemu pasowało, a królewicz ma wyje***** i on się zmieniać nie będzie, bo nie.


Przepraszam, może za dobitnie, ale przechodziłam przez podobne gówno i ja dziękuję Bogu, że mi się udało z tego wyjść. Ale są dziewczyny, którym się nie udaje..... i kończą ze zrujnowaną psychiką
marmera jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 13:48   #4197
melysa
Raczkowanie
 
Avatar melysa
 
Zarejestrowany: 2014-08
Wiadomości: 145
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Te święta były tragiczne... sama już nie wiem na czym stoję. Mój były miesiąc po zerwaniu, tuż przed moim powrotem do domu na święta spytał czy może mnie odwieźć do domu, bo zaraz na początku roku wyjeżdża na pół roku za granicę i nie wyobraża sobie nie pożegnać się ze mną. Płakałam ze szczęścia gdy to powiedział. W domu wie narazie tylko moja mama, nie chciałam mówić reszcie domowników, bo chcę się najpierw sama z tym oswoić. To był najlepszy dzień od miesiąca. Przyjechaliśmy do mnie, a mieszkam ponad 100 km od miejsca gdzie studiujemy i gdzie on mieszka. Pytał czy może zostać na noc, bo przyjechaliśmy dość późno w poniedziałek.. Miałam ubierać choinkę, bo zawsze to robie, spytałam czy chce ze mną. Chciał. Włączyliśmy świąteczne piosenki, zapaliliśmy kominek ze świątecznym zapachem, przyszli moi bracia, śmialiśmy się, ubieraliśmy choinkę. Nie wiedziałam czy to jest sen czy snem było to co działo się przez ostatni miesiąc. Pierwszy raz od miesiąca się śmiałam, byłam szczęśliwa. Wieczorem jeszcze siedzieliśmy z całą moją rodziną i z nim przy stole, z gorącą herbatą, tak jak było zawsze gdy przyjeżdżał... W nocy przygotowałam mu łóżko i zostałam jeszcze chwile żeby pogadać. Powiedział że czuje się u mnie w domu lepiej niż u siebie. Rozpłakałam się, powiedziałam że nie rozumiem dlaczego to się stało, że umierałam z tęsknoty i z rozpaczy przez ten miesiąc, podczas gdy on chodził na imprezy i dobrze się bawił. I napewno nie tęsknił. Powiedział że tęsknił, że mylił się gdy zrywając ze mną po czterech latach powiedział że już nie tęskni... Prosił żebym go przytuliła. Spytałam/prosiłam - sama nie wiem co to było - czy nie chce spróbować drugi raz. Powiedział że teraz to za wcześnie, że gdy za pół roku wróci i oboje będziemy czuć to samo to zbudujemu coś nowego, lepszego, że on już wie gdzie popełniał błędy, ale że teraz jeszcze nie. Spytałam czy nie chce spędzić ze mną sylwestra, bo zaraz po nowym roku wyjeżdża, ale powiedział że lepiej nie, że to za wcześnie. Potem rozmawialiśmy normalnie, na inne tematy. Rozmawialiśmy długo, w końcu się położył, a ja koło niego, na chwilę, miałam zaraz iść do siebie, ale nie chciałam, zwłaszcza że przytulał mnie z taką czułością i głaskał. Spytałam czy mogę z nim zostać do rana, zgodził się, chciał żebym została. Prosił żebym położyła mu sie na razmieniu tak jak zawsze gdy spaliśmy razem... Utulił mnie tak jakby nie chciał puscić, każdą częścią swojego ciała. Jakbyśmy nadal byli parą. A rano gdy się żegnaliśmy prawie płakał, tulił mnie tak mocno i dał szybkiego całusa w brzeg ust.
Już nie wiem co mam o tym sądzić... Naprawdę czułam że jest mu dobrze. Napisał mi jeszcze później że ta wizyta dużo zmieniła w jego uczuciach (wcześniej pisał że nie jest pewien), że nie wyjeżdża na zawsze, że wróci. Wiem, powinna się cieszyć, ale boje się że pojedzie i zapomni o mnie, to pół roku... Zwłaszcza że sylwestra spędzi z kolegami którzy są odpowiedzialni (moim zdaniem) za rozpad naszego związku... Przez których wszytstko zaczęło się psuć. Tak bardzo chciałabym się obudzić, żeby to był tylko zły sen, ten ostatni miesiąc. Tak bardzo go kocham. Ale tak potwornie się boję że przez pół roku będę żyła w nadziei a on nie wróci...
melysa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 14:01   #4198
201605161428
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-02
Wiadomości: 5 192
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez melysa Pokaż wiadomość
Te święta były tragiczne... sama już nie wiem na czym stoję. Mój były miesiąc po zerwaniu, tuż przed moim powrotem do domu na święta spytał czy może mnie odwieźć do domu, bo zaraz na początku roku wyjeżdża na pół roku za granicę i nie wyobraża sobie nie pożegnać się ze mną. Płakałam ze szczęścia gdy to powiedział. W domu wie narazie tylko moja mama, nie chciałam mówić reszcie domowników, bo chcę się najpierw sama z tym oswoić. To był najlepszy dzień od miesiąca. Przyjechaliśmy do mnie, a mieszkam ponad 100 km od miejsca gdzie studiujemy i gdzie on mieszka. Pytał czy może zostać na noc, bo przyjechaliśmy dość późno w poniedziałek.. Miałam ubierać choinkę, bo zawsze to robie, spytałam czy chce ze mną. Chciał. Włączyliśmy świąteczne piosenki, zapaliliśmy kominek ze świątecznym zapachem, przyszli moi bracia, śmialiśmy się, ubieraliśmy choinkę. Nie wiedziałam czy to jest sen czy snem było to co działo się przez ostatni miesiąc. Pierwszy raz od miesiąca się śmiałam, byłam szczęśliwa. Wieczorem jeszcze siedzieliśmy z całą moją rodziną i z nim przy stole, z gorącą herbatą, tak jak było zawsze gdy przyjeżdżał... W nocy przygotowałam mu łóżko i zostałam jeszcze chwile żeby pogadać. Powiedział że czuje się u mnie w domu lepiej niż u siebie. Rozpłakałam się, powiedziałam że nie rozumiem dlaczego to się stało, że umierałam z tęsknoty i z rozpaczy przez ten miesiąc, podczas gdy on chodził na imprezy i dobrze się bawił. I napewno nie tęsknił. Powiedział że tęsknił, że mylił się gdy zrywając ze mną po czterech latach powiedział że już nie tęskni... Prosił żebym go przytuliła. Spytałam/prosiłam - sama nie wiem co to było - czy nie chce spróbować drugi raz. Powiedział że teraz to za wcześnie, że gdy za pół roku wróci i oboje będziemy czuć to samo to zbudujemu coś nowego, lepszego, że on już wie gdzie popełniał błędy, ale że teraz jeszcze nie. Spytałam czy nie chce spędzić ze mną sylwestra, bo zaraz po nowym roku wyjeżdża, ale powiedział że lepiej nie, że to za wcześnie. Potem rozmawialiśmy normalnie, na inne tematy. Rozmawialiśmy długo, w końcu się położył, a ja koło niego, na chwilę, miałam zaraz iść do siebie, ale nie chciałam, zwłaszcza że przytulał mnie z taką czułością i głaskał. Spytałam czy mogę z nim zostać do rana, zgodził się, chciał żebym została. Prosił żebym położyła mu sie na razmieniu tak jak zawsze gdy spaliśmy razem... Utulił mnie tak jakby nie chciał puscić, każdą częścią swojego ciała. Jakbyśmy nadal byli parą. A rano gdy się żegnaliśmy prawie płakał, tulił mnie tak mocno i dał szybkiego całusa w brzeg ust.
Już nie wiem co mam o tym sądzić... Naprawdę czułam że jest mu dobrze. Napisał mi jeszcze później że ta wizyta dużo zmieniła w jego uczuciach (wcześniej pisał że nie jest pewien), że nie wyjeżdża na zawsze, że wróci. Wiem, powinna się cieszyć, ale boje się że pojedzie i zapomni o mnie, to pół roku... Zwłaszcza że sylwestra spędzi z kolegami którzy są odpowiedzialni (moim zdaniem) za rozpad naszego związku... Przez których wszytstko zaczęło się psuć. Tak bardzo chciałabym się obudzić, żeby to był tylko zły sen, ten ostatni miesiąc. Tak bardzo go kocham. Ale tak potwornie się boję że przez pół roku będę żyła w nadziei a on nie wróci...
Odpusc sobie takiego palanta. Facet cie wykorzystuje ile wlezie. Ma kiepska atmosfere w domu, wiec laduje sie do twojego, majac gdzies jak bardzo miesza ci tym w zyciu. Po czym olewa cie totalnie jak pytasz go o sylwestra. Innymi slowy, jestes dla niego dobra, tylko jak aktualnie czegos od ciebie potrzebuje.
201605161428 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 14:07   #4199
201607121236
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-08
Wiadomości: 1 659
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez Frumoasa Domnisoara Pokaż wiadomość
Poznaliśmy się w pracy zagranicą, na dodatek miał pomocnika w ukrywaniu wszystkiego. Kochałam go ponad wszystko, teraz mi wstyd, że tak się dałam omamić. Dowiedziałam się przez facebooka, super, nie? Jego żona założyła sobie konto i natknęłam się na nie przez przypadek. Świąteczny wieczór umilił mi widok zdjęć jego żony, córki i ich nowego domu, który budują. Najlepsze święta ever...

Miał żonę na długo zanim mnie poznał, córka ma już 11 lat, a on sam jest 9 lat starszy ode mnie.
o matko, na niezłego skoorfysyna trafiłaś okropnie ci współczuję
201607121236 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2014-12-27, 14:13   #4200
melysa
Raczkowanie
 
Avatar melysa
 
Zarejestrowany: 2014-08
Wiadomości: 145
Dot.: Rozstanie z facetem XXXII

Cytat:
Napisane przez TheUnlike Pokaż wiadomość
Odpusc sobie takiego palanta. Facet cie wykorzystuje ile wlezie. Ma kiepska atmosfere w domu, wiec laduje sie do twojego, majac gdzies jak bardzo miesza ci tym w zyciu. Po czym olewa cie totalnie jak pytasz go o sylwestra. Innymi slowy, jestes dla niego dobra, tylko jak aktualnie czegos od ciebie potrzebuje.
Ciężko odpuścić sobie kogoś po czterech latach cudownego związku, zwłaszcza gdy kocha się bez opamiętania...
melysa jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2015-02-06 23:10:43


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:02.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.