Marcowe Mamy 2015 cz. IX - Strona 93 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2015-03-01, 22:15   #2761
crystal25
Zakorzenienie
 
Avatar crystal25
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 5 440
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez antoxa Pokaż wiadomość
Wzajemnie Ja za to mam nadzieję, że to będzie moja ostatnia wizyta bo lekarz ostatnio stwierdził, że jeszcze 11.03 będziemy się widzieć



Widziałam lubię takie seriale gdzie do końca nie wiadomo o co chodzi

moze i nie 3mam kciuki za ciebie ja mam ostatnia, a termin mam na 20 marca tp, i do 20 jesli nie urodze, moge codziennie przychodzic sie sprawdzac czy z maluszkiem jest dobrze, a jak do 27 sie nie ruszy to na wywolanie a z ginem nastepna to po porodzie zeby mogl sobie mnie pomacac
crystal25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:16   #2762
asiulek8
Wtajemniczenie
 
Avatar asiulek8
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 969
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez crystal25 Pokaż wiadomość
a w tesco ja czesto kupuje w lidlu wlasnie, a te wczoraj to w auchanie nie wiem czy macie taki sklep
Wczoraj w Biedrze widzialam truskawki, ale wygladem nie zachecaly, wypucowane az sie blyszczaly i czerwono zielone. Pewnie bez smaku
Cytat:
Napisane przez olasia Pokaż wiadomość
Wspolczuje. Jak sobie z tym poradzilas? Ja nie mam zadnej masci bo mi w aptece nie chcieli sprzedac :/
Ja mam dzisiaj spiety brzuch non stop praktycznie, i bylam chyba juz z milion razy w toalecie, nacisk na pecherz albo na jelita.
Jakis czas krew leciala, ale szybko sie zatamowalo, na szczescie. A masc jakas powinni Ci sprzedac bo ja mam...

Cytat:
Napisane przez KasiaKasiaWiki Pokaż wiadomość
jeszcze co zauważyłam to mniejszą ruchliwość małej w brzuszku - wieczorami bardziej i raniutko, w ciągu dnia nie wiele a mam usiąść raz dziennie i liczyć przez godzinę czy było 10 ruchów.

druga rzecz, że palce u rąk mnie bolą w stawach rano jakby zesztywniały
Oooo tak, bolace kosteczki w palcach ja sama butelki z woda bie otworze pierwszy raz. TZ musi mi otwierac, a potem nie dokrecam zebym mogla normalnie jakos zlapac
__________________
21.01.2010 r.
27.07.2012 r.
23.08.2014 r.

03.03.2015 - Jagódka

TP: 25.08.2016
asiulek8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:16   #2763
tout-petit-fille
Zadomowienie
 
Avatar tout-petit-fille
 
Zarejestrowany: 2005-05
Lokalizacja: Z nienacka
Wiadomości: 1 000
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Kochane dopiero usiadłam do komputera, bo trzeba było ogarnąć mieszkanie po przyjeździe z dzidzią, a miałam jeszcze trochę do zrobienia, bo przecież "JESZCZE MAM CZAS DO 19 MARCA"

Przyjechała do mnie mama, więc mamy suuuuuuuuuuuuper cennego gościa, jak się tylko dowiedziała, następnego dnia siedziała już w pociągu agentka
A przez wiele długich lat nigdzie nie wyjeżdżała, dla niej to był ogromny stres na pewno, a tu dzielnie przejechała całą Polskę wszerz

A teraz opis, jak to było u nas:

26 lutego miałam upławy żółto-brązowe, co z resztą trwało kilka dobrych dni. Byłam przekonana z resztą, że tak może być. Ale tego dnia właśnie były one śluzowate. Napisałam więc sms do lekarza prowadzącego ciążę z zapytaniem czy to normalne, czy mam się martwić. Odpisał, żeby jechać na IP, bo jeśli to mój termin, to może malutka już chce na świat.

Nie do końca załapał kto do niego pisze, więc odpisałam, że termin mam na 19 marca, nic mnie nie boli, mam tylko przepowiadacze, nic więcej.
Odpisał, żeby jednak jechać na IP. Zabrałam więc tyłek w troki do łazienki, "zrobiłam się tu i ówdzie na bóstwo", zadzwoniłam do TŻ, że zaplanowałam nam dzień. mieliśmy pojechać właśnie na IP, potem do castoramy po jeszcze trochę materiałów do remontu ( ) i szybko do domu.

Tak szczerze, na IP pojechałam dlatego, że wstyd by mi było po pytaniu lekarza na kolejnej wizycie czy byłam odpowiedzieć, że nie

Plany szybko się jednak zmieniły. Na IP podłączono mnie pod KTG - pierwsze w ciąży- i okazało się, że przy skurczach tętno malutkiej spada. Szok.
Zabrano mnie więc na oddział porodowy, gdzie jeszcze raz na dłużej podpięto mnie pod KTG i podano oksytocynę aby sprawdzić, jak pod jej wpływem będzie zachowywać się płód.


Nie ominę przebojów z założeniem mi wenflonu, bo to była czysta komedia. TŻ lał ze mnie, że takich min jeszcze u mnie nie widział. Najpierw pielęgniarka próbowała w połowie przedramienia. Wbiła się, ale nie znalazła żyły. FU!!
Potem na dłoni. Pękła jej żyła!!! O MATKO!!

Już byłam spocona i wku*&^%$, chciałam uciekać od tej terrorystki;P Zawołała inną pielęgniarkę do pomocy, a ta wbiła mi się w zgięcie ręki i wielka ulga. Masakra.

Po tej akcji przez chwilę marzyłam, żeby tego dnia rodzić, żeby jeszcze raz tego nie przechodzić

Wracając do KTG i podania oksytocyny. Okazało się, że sytuacja się powtórzyła. Znów spadało tętno przy skurczach.
Lekarze podjęli decyzję, że jedynym mądrym wyjściem będzie cesarka, ponieważ może dojść do niedotlenienia płodu.

Byłam w szoku. Cesarka? Ja? Przecież jestem zatwardziałą wielbicielką naturalnego porodu.
Pytam więc kiedy ta cesarka.. usłyszałam- ZARAZ, nie ma na co czekać.

Po tych słowach był jeden wielki ryykkk. Wystraszyłam się jak nigdy. Na całe szczęście wzięłam ze sobą wszystkie torby, które miałam spakowane do szpitala. Jeszcze śmiałam się, że zaraz będziemy z nimi wracać. A się okazało, że się przydadzą.

Zabrano mnie więc na blok operacyjny i przygotowano do cesarki. Przywitał mnie tłum lekarzy. Byłam mile zaskoczona warunków, sprzętu, pięknego koloru na ścianach (jak u mnie w przedpokoju ) i świetnej załogi, z mega poczuciem humoru i bardzo fajnie mnie traktujących. Było tam chyba 15 osób!!

Zastrzyk w kręgosłup i jazda. Przy nacinaniu mnie jeden z lekarzy smyrał mnie jakimś wacikiem, który miał sprawdzić czy jestem prawidłowo znieczulona. Tak de facto wiedział, że jest ok, chciał odwrócić moją uwagę

Rozmawialiśmy o masowaniu cycków- tyle pamiętam z tego szoku

Odczuwałam tępy ból i takie jakby rwanie, ciąganie. Ale do przeżycia rzecz jasna. Za chwilę wyjęto ze mnie Nikolcię, od razu zaczęła płakać. Nie docierało to do mnie. Dopiero gdy mi ją pokazano i przytulono do twarzy, poryczałam się ze szczęścia i już nie czułam żadnego bólu. Najcudowniejsza chwila...

Otrzymała 10/10. więc byłam już w pełni spokojna i czekałam na zszycie. Swoją drogą szycie pełna profeska. Bardzo ładnie wygląda, na ściągnięcie szwów idę w środę.

Gdy przywieziono mnie po zabiegu do pokoju, miałam okrutne dreszcze. Przez znieczulenie odchodzące i ogromną adrenalinę i stres. Aż mną telepało. Po 3 godzinach przywieźli mi malutką. O boże co to było za uczucie... Moja dzidzia!!!! Piękna czarnuleczka... W nocy co 3 godziny przywożono nam dzieciaczka, potem zabierano na noc. Następnego dnia od 6 rano dzidzie były już z nami.

Szpital doskonały. Wszystko, co potrzebne, było zapewnione przez szpital. Warunki świetne! Pokój dzieliłam z jeszcze jedną mamą i w życiu nie chciałabym jednoosobowego. Jednak to mega wygoda mieć kogoś, kto pomoże, gdy my chcemy iść do toalety. WC z prysznicem miałyśmy w pokoju. W szafkach pełno podkładów poporodowych, wkładek, pieluszek.
Jednym słowem - luksus. Poradnia laktacyjna pod ręką, pielęgniarki ciągle pytały czy coś jest potrzebne, czy jakieś czopki przeciwbólowe, czy leki, w ogóle opieka bardzo fajna.

Można pisać sporo, jednak streszczę to krótko: bardzo się cieszę, że pojechałam wtedy na IP, że miałam tak wspaniałą cesarkę, że trafiłam do tego właśnie szpitala, w którym chciałam rodzić, że warunki spowodowały, że czułam się jak w hotelu i że NIKOLCIA JEST JUŻ NA ŚWIECIE!!

Moja perełka cudowna- jestem w niej zakochana.
Miałam zagwozdkę z karmieniem, bo musiałam działać z laktatorem, aby pobudzić laktację, a malutka musiała coś jeść, więc korzystałam z tych gotowych butelek z pokarmem. W szpitalu zgłosiłam swój problem z laktacją i dwie panie się mną opiekowały w tym kierunku, Na życzenie dostawałam buteleczki z mlekiem. Przy karmieniu najpierw dawałam małej cyca, żeby chociaż spróbowała possać, ale nie leciało, więc nie widziała sensu w ssaniu. Dawałam jej więc po 20ml mleczka gotowego.

A dziś, uwaga- karmiłam już z cyca!!!!!!!! Udało się!!!!!!!

Dziewczyny gratuluję tym, które już urodziły, a tym, które jeszcze czekają, życzę powodzenia i bądźcie spokojne- to najpiękniejsza przygoda, której nie ma co się bać. A po wszystkim będzie Was rozpierać duma
__________________
Mój skarbeczek Nikola 26.02.2015

tout-petit-fille jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:17   #2764
niunia_ona
Zakorzenienie
 
Avatar niunia_ona
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 9 252
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez crystal25 Pokaż wiadomość
trzeba sie przestac przejmowac, wrzuc na luz niunia, bo z takimi ludzmi idzie oszalec..... szczegolnie jesli widac po kims ta zazdrosc. A wogole to bym im powiedziala prosto z mostu co o tym mysle, ze tylko to ich interesuje a tak to o niczym innym nie potrafia rozmawiac. Mialabym dosc rozmow tylko o tym co i za ile a kogo to obchodzi.... po co na co.....to komu wiedziec wy sie ich przeciez nie wypytujecie i w portfel nie zagladacie
No jak dobrze to ujęłas.. Idealnie wręcz.. Bo nawet jak po czasie się z nimi spotkaliście to gadki nie było normalnej. Szkoda mi tz ze tak ma. Moje rodzeństwo nie jest super no ale gadają o innych sprawach a nie ze tylko o naszych sprawach chcą wiedzieć.. Ale nic olać nie zmienimy świata.. Dystans trzymać i juz
__________________

Julia na świecie


biust 88/85
pd b 82,5/82
brzuch 90/88
talia 77
biodra 91/87
udo 54/52
lydka 36/35,5
niunia_ona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:19   #2765
crystal25
Zakorzenienie
 
Avatar crystal25
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 5 440
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez Magnifica Pokaż wiadomość
Chcę tylko podciąć końcówki i chyba zrobię sobie grzywkę Coś takiego chcę:
http://r-scale-d0.dcs.redcdn.pl/scal...360&quality=85

Za truskawy to bym Ci oddała cały kosz jabłek A mam jeszcze takie swojkie z działki slodziutkie

super taka grzywka ja to nie robie grzywki a kusi mnie, ale bede zalowac
Moich truskaweczek to ja za jablka nigdy nie oddam nie ma mowy hihi lubie jablka ale truskawki bardziej i chetnie sie podziele ale nie oddam

---------- Dopisano o 22:18 ---------- Poprzedni post napisano o 22:17 ----------

Cytat:
Napisane przez antoxa Pokaż wiadomość
Ja o moim odroście nawet nie wspominam ale jakoś to jeszcze przetrwam



Ja w sezonie truskawkowym kupiłam 10 kg truskawek i je zamroziłam Fakt, że jedna szuflada z zamrażarki zajęta ale za to mam truskawki kiedy chcę
Ja niestety mam za mala zamrazalke troche miesa zamroze warzyw i nie ma miejsca

---------- Dopisano o 22:19 ---------- Poprzedni post napisano o 22:18 ----------

Cytat:
Napisane przez niunia_ona Pokaż wiadomość
No jak dobrze to ujęłas.. Idealnie wręcz.. Bo nawet jak po czasie się z nimi spotkaliście to gadki nie było normalnej. Szkoda mi tz ze tak ma. Moje rodzeństwo nie jest super no ale gadają o innych sprawach a nie ze tylko o naszych sprawach chcą wiedzieć.. Ale nic olać nie zmienimy świata.. Dystans trzymać i juz

dokladnie niunia, a najwazniejsze ze ma ciebie obok, to sie liczy
crystal25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:20   #2766
niunia_ona
Zakorzenienie
 
Avatar niunia_ona
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 9 252
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez tout-petit-fille Pokaż wiadomość
Kochane dopiero usiadłam do komputera, bo trzeba było ogarnąć mieszkanie po przyjeździe z dzidzią, a miałam jeszcze trochę do zrobienia, bo przecież "JESZCZE MAM CZAS DO 19 MARCA"

Przyjechała do mnie mama, więc mamy suuuuuuuuuuuuper cennego gościa, jak się tylko dowiedziała, następnego dnia siedziała już w pociągu agentka
A przez wiele długich lat nigdzie nie wyjeżdżała, dla niej to był ogromny stres na pewno, a tu dzielnie przejechała całą Polskę wszerz

A teraz opis, jak to było u nas:

26 lutego miałam upławy żółto-brązowe, co z resztą trwało kilka dobrych dni. Byłam przekonana z resztą, że tak może być. Ale tego dnia właśnie były one śluzowate. Napisałam więc sms do lekarza prowadzącego ciążę z zapytaniem czy to normalne, czy mam się martwić. Odpisał, żeby jechać na IP, bo jeśli to mój termin, to może malutka już chce na świat.

Nie do końca załapał kto do niego pisze, więc odpisałam, że termin mam na 19 marca, nic mnie nie boli, mam tylko przepowiadacze, nic więcej.
Odpisał, żeby jednak jechać na IP. Zabrałam więc tyłek w troki do łazienki, "zrobiłam się tu i ówdzie na bóstwo", zadzwoniłam do TŻ, że zaplanowałam nam dzień. mieliśmy pojechać właśnie na IP, potem do castoramy po jeszcze trochę materiałów do remontu ( ) i szybko do domu.

Tak szczerze, na IP pojechałam dlatego, że wstyd by mi było po pytaniu lekarza na kolejnej wizycie czy byłam odpowiedzieć, że nie

Plany szybko się jednak zmieniły. Na IP podłączono mnie pod KTG - pierwsze w ciąży- i okazało się, że przy skurczach tętno malutkiej spada. Szok.
Zabrano mnie więc na oddział porodowy, gdzie jeszcze raz na dłużej podpięto mnie pod KTG i podano oksytocynę aby sprawdzić, jak pod jej wpływem będzie zachowywać się płód.


Nie ominę przebojów z założeniem mi wenflonu, bo to była czysta komedia. TŻ lał ze mnie, że takich min jeszcze u mnie nie widział. Najpierw pielęgniarka próbowała w połowie przedramienia. Wbiła się, ale nie znalazła żyły. FU!!
Potem na dłoni. Pękła jej żyła!!! O MATKO!!

Już byłam spocona i wku*&^%$, chciałam uciekać od tej terrorystki;P Zawołała inną pielęgniarkę do pomocy, a ta wbiła mi się w zgięcie ręki i wielka ulga. Masakra.

Po tej akcji przez chwilę marzyłam, żeby tego dnia rodzić, żeby jeszcze raz tego nie przechodzić

Wracając do KTG i podania oksytocyny. Okazało się, że sytuacja się powtórzyła. Znów spadało tętno przy skurczach.
Lekarze podjęli decyzję, że jedynym mądrym wyjściem będzie cesarka, ponieważ może dojść do niedotlenienia płodu.

Byłam w szoku. Cesarka? Ja? Przecież jestem zatwardziałą wielbicielką naturalnego porodu.
Pytam więc kiedy ta cesarka.. usłyszałam- ZARAZ, nie ma na co czekać.

Po tych słowach był jeden wielki ryykkk. Wystraszyłam się jak nigdy. Na całe szczęście wzięłam ze sobą wszystkie torby, które miałam spakowane do szpitala. Jeszcze śmiałam się, że zaraz będziemy z nimi wracać. A się okazało, że się przydadzą.

Zabrano mnie więc na blok operacyjny i przygotowano do cesarki. Przywitał mnie tłum lekarzy. Byłam mile zaskoczona warunków, sprzętu, pięknego koloru na ścianach (jak u mnie w przedpokoju ) i świetnej załogi, z mega poczuciem humoru i bardzo fajnie mnie traktujących. Było tam chyba 15 osób!!

Zastrzyk w kręgosłup i jazda. Przy nacinaniu mnie jeden z lekarzy smyrał mnie jakimś wacikiem, który miał sprawdzić czy jestem prawidłowo znieczulona. Tak de facto wiedział, że jest ok, chciał odwrócić moją uwagę

Rozmawialiśmy o masowaniu cycków- tyle pamiętam z tego szoku

Odczuwałam tępy ból i takie jakby rwanie, ciąganie. Ale do przeżycia rzecz jasna. Za chwilę wyjęto ze mnie Nikolcię, od razu zaczęła płakać. Nie docierało to do mnie. Dopiero gdy mi ją pokazano i przytulono do twarzy, poryczałam się ze szczęścia i już nie czułam żadnego bólu. Najcudowniejsza chwila...

Otrzymała 10/10. więc byłam już w pełni spokojna i czekałam na zszycie. Swoją drogą szycie pełna profeska. Bardzo ładnie wygląda, na ściągnięcie szwów idę w środę.

Gdy przywieziono mnie po zabiegu do pokoju, miałam okrutne dreszcze. Przez znieczulenie odchodzące i ogromną adrenalinę i stres. Aż mną telepało. Po 3 godzinach przywieźli mi malutką. O boże co to było za uczucie... Moja dzidzia!!!! Piękna czarnuleczka... W nocy co 3 godziny przywożono nam dzieciaczka, potem zabierano na noc. Następnego dnia od 6 rano dzidzie były już z nami.

Szpital doskonały. Wszystko, co potrzebne, było zapewnione przez szpital. Warunki świetne! Pokój dzieliłam z jeszcze jedną mamą i w życiu nie chciałabym jednoosobowego. Jednak to mega wygoda mieć kogoś, kto pomoże, gdy my chcemy iść do toalety. WC z prysznicem miałyśmy w pokoju. W szafkach pełno podkładów poporodowych, wkładek, pieluszek.
Jednym słowem - luksus. Poradnia laktacyjna pod ręką, pielęgniarki ciągle pytały czy coś jest potrzebne, czy jakieś czopki przeciwbólowe, czy leki, w ogóle opieka bardzo fajna.

Można pisać sporo, jednak streszczę to krótko: bardzo się cieszę, że pojechałam wtedy na IP, że miałam tak wspaniałą cesarkę, że trafiłam do tego właśnie szpitala, w którym chciałam rodzić, że warunki spowodowały, że czułam się jak w hotelu i że NIKOLCIA JEST JUŻ NA ŚWIECIE!!

Moja perełka cudowna- jestem w niej zakochana.
Miałam zagwozdkę z karmieniem, bo musiałam działać z laktatorem, aby pobudzić laktację, a malutka musiała coś jeść, więc korzystałam z tych gotowych butelek z pokarmem. W szpitalu zgłosiłam swój problem z laktacją i dwie panie się mną opiekowały w tym kierunku, Na życzenie dostawałam buteleczki z mlekiem. Przy karmieniu najpierw dawałam małej cyca, żeby chociaż spróbowała possać, ale nie leciało, więc nie widziała sensu w ssaniu. Dawałam jej więc po 20ml mleczka gotowego.

A dziś, uwaga- karmiłam już z cyca!!!!!!!! Udało się!!!!!!!

Dziewczyny gratuluję tym, które już urodziły, a tym, które jeszcze czekają, życzę powodzenia i bądźcie spokojne- to najpiękniejsza przygoda, której nie ma co się bać. A po wszystkim będzie Was rozpierać duma
Super opis. Ale miałaś przeboje he
__________________

Julia na świecie


biust 88/85
pd b 82,5/82
brzuch 90/88
talia 77
biodra 91/87
udo 54/52
lydka 36/35,5
niunia_ona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:20   #2767
crystal25
Zakorzenienie
 
Avatar crystal25
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 5 440
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez asiulek8 Pokaż wiadomość
Wczoraj w Biedrze widzialam truskawki, ale wygladem nie zachecaly, wypucowane az sie blyszczaly i czerwono zielone. Pewnie bez smaku

Jakis czas krew leciala, ale szybko sie zatamowalo, na szczescie. A masc jakas powinni Ci sprzedac bo ja mam...



Oooo tak, bolace kosteczki w palcach ja sama butelki z woda bie otworze pierwszy raz. TZ musi mi otwierac, a potem nie dokrecam zebym mogla normalnie jakos zlapac

teraz ciezko trafic na dobre truskaweczki, nie ma sezonu i hoduja sztucznie ja w lidlu jak kupuje, to nie sa zbyt dobre, ale uwielbiam nie moge sie oprzec, to kupuje za to wczoraj nam sie udalo bo byly pyszne
crystal25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:21   #2768
niunia_ona
Zakorzenienie
 
Avatar niunia_ona
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 9 252
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez antoxa Pokaż wiadomość
Ja o moim odroście nawet nie wspominam ale jakoś to jeszcze przetrwam



Ja w sezonie truskawkowym kupiłam 10 kg truskawek i je zamroziłam Fakt, że jedna szuflada z zamrażarki zajęta ale za to mam truskawki kiedy chcę
Cala szuflada truskawek wbijam na koktajl 🍸
__________________

Julia na świecie


biust 88/85
pd b 82,5/82
brzuch 90/88
talia 77
biodra 91/87
udo 54/52
lydka 36/35,5
niunia_ona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:25   #2769
antoxa
Rozeznanie
 
Avatar antoxa
 
Zarejestrowany: 2015-01
Wiadomości: 567
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

tout-petit-fille no to niezłe przeżycia mieliście dziękujemy za opis

---------- Dopisano o 22:25 ---------- Poprzedni post napisano o 22:23 ----------

Cytat:
Napisane przez niunia_ona Pokaż wiadomość
Cala szuflada truskawek wbijam na koktajl 🍸
Zapraszam chociaż obecnie to zostało tylko z 5 woreczków truskawek
__________________
Antoś
antoxa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:25   #2770
Magnifica
Zakorzenienie
 
Avatar Magnifica
 
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Kraina Czarów
Wiadomości: 3 368
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez tout-petit-fille Pokaż wiadomość
Kochane dopiero usiadłam do komputera, bo trzeba było ogarnąć mieszkanie po przyjeździe z dzidzią, a miałam jeszcze trochę do zrobienia, bo przecież "JESZCZE MAM CZAS DO 19 MARCA"

Przyjechała do mnie mama, więc mamy suuuuuuuuuuuuper cennego gościa, jak się tylko dowiedziała, następnego dnia siedziała już w pociągu agentka
A przez wiele długich lat nigdzie nie wyjeżdżała, dla niej to był ogromny stres na pewno, a tu dzielnie przejechała całą Polskę wszerz

A teraz opis, jak to było u nas:

26 lutego miałam upławy żółto-brązowe, co z resztą trwało kilka dobrych dni. Byłam przekonana z resztą, że tak może być. Ale tego dnia właśnie były one śluzowate. Napisałam więc sms do lekarza prowadzącego ciążę z zapytaniem czy to normalne, czy mam się martwić. Odpisał, żeby jechać na IP, bo jeśli to mój termin, to może malutka już chce na świat.

Nie do końca załapał kto do niego pisze, więc odpisałam, że termin mam na 19 marca, nic mnie nie boli, mam tylko przepowiadacze, nic więcej.
Odpisał, żeby jednak jechać na IP. Zabrałam więc tyłek w troki do łazienki, "zrobiłam się tu i ówdzie na bóstwo", zadzwoniłam do TŻ, że zaplanowałam nam dzień. mieliśmy pojechać właśnie na IP, potem do castoramy po jeszcze trochę materiałów do remontu ( ) i szybko do domu.

Tak szczerze, na IP pojechałam dlatego, że wstyd by mi było po pytaniu lekarza na kolejnej wizycie czy byłam odpowiedzieć, że nie

Plany szybko się jednak zmieniły. Na IP podłączono mnie pod KTG - pierwsze w ciąży- i okazało się, że przy skurczach tętno malutkiej spada. Szok.
Zabrano mnie więc na oddział porodowy, gdzie jeszcze raz na dłużej podpięto mnie pod KTG i podano oksytocynę aby sprawdzić, jak pod jej wpływem będzie zachowywać się płód.


Nie ominę przebojów z założeniem mi wenflonu, bo to była czysta komedia. TŻ lał ze mnie, że takich min jeszcze u mnie nie widział. Najpierw pielęgniarka próbowała w połowie przedramienia. Wbiła się, ale nie znalazła żyły. FU!!
Potem na dłoni. Pękła jej żyła!!! O MATKO!!

Już byłam spocona i wku*&^%$, chciałam uciekać od tej terrorystki;P Zawołała inną pielęgniarkę do pomocy, a ta wbiła mi się w zgięcie ręki i wielka ulga. Masakra.

Po tej akcji przez chwilę marzyłam, żeby tego dnia rodzić, żeby jeszcze raz tego nie przechodzić

Wracając do KTG i podania oksytocyny. Okazało się, że sytuacja się powtórzyła. Znów spadało tętno przy skurczach.
Lekarze podjęli decyzję, że jedynym mądrym wyjściem będzie cesarka, ponieważ może dojść do niedotlenienia płodu.

Byłam w szoku. Cesarka? Ja? Przecież jestem zatwardziałą wielbicielką naturalnego porodu.
Pytam więc kiedy ta cesarka.. usłyszałam- ZARAZ, nie ma na co czekać.

Po tych słowach był jeden wielki ryykkk. Wystraszyłam się jak nigdy. Na całe szczęście wzięłam ze sobą wszystkie torby, które miałam spakowane do szpitala. Jeszcze śmiałam się, że zaraz będziemy z nimi wracać. A się okazało, że się przydadzą.

Zabrano mnie więc na blok operacyjny i przygotowano do cesarki. Przywitał mnie tłum lekarzy. Byłam mile zaskoczona warunków, sprzętu, pięknego koloru na ścianach (jak u mnie w przedpokoju ) i świetnej załogi, z mega poczuciem humoru i bardzo fajnie mnie traktujących. Było tam chyba 15 osób!!

Zastrzyk w kręgosłup i jazda. Przy nacinaniu mnie jeden z lekarzy smyrał mnie jakimś wacikiem, który miał sprawdzić czy jestem prawidłowo znieczulona. Tak de facto wiedział, że jest ok, chciał odwrócić moją uwagę

Rozmawialiśmy o masowaniu cycków- tyle pamiętam z tego szoku

Odczuwałam tępy ból i takie jakby rwanie, ciąganie. Ale do przeżycia rzecz jasna. Za chwilę wyjęto ze mnie Nikolcię, od razu zaczęła płakać. Nie docierało to do mnie. Dopiero gdy mi ją pokazano i przytulono do twarzy, poryczałam się ze szczęścia i już nie czułam żadnego bólu. Najcudowniejsza chwila...

Otrzymała 10/10. więc byłam już w pełni spokojna i czekałam na zszycie. Swoją drogą szycie pełna profeska. Bardzo ładnie wygląda, na ściągnięcie szwów idę w środę.

Gdy przywieziono mnie po zabiegu do pokoju, miałam okrutne dreszcze. Przez znieczulenie odchodzące i ogromną adrenalinę i stres. Aż mną telepało. Po 3 godzinach przywieźli mi malutką. O boże co to było za uczucie... Moja dzidzia!!!! Piękna czarnuleczka... W nocy co 3 godziny przywożono nam dzieciaczka, potem zabierano na noc. Następnego dnia od 6 rano dzidzie były już z nami.

Szpital doskonały. Wszystko, co potrzebne, było zapewnione przez szpital. Warunki świetne! Pokój dzieliłam z jeszcze jedną mamą i w życiu nie chciałabym jednoosobowego. Jednak to mega wygoda mieć kogoś, kto pomoże, gdy my chcemy iść do toalety. WC z prysznicem miałyśmy w pokoju. W szafkach pełno podkładów poporodowych, wkładek, pieluszek.
Jednym słowem - luksus. Poradnia laktacyjna pod ręką, pielęgniarki ciągle pytały czy coś jest potrzebne, czy jakieś czopki przeciwbólowe, czy leki, w ogóle opieka bardzo fajna.

Można pisać sporo, jednak streszczę to krótko: bardzo się cieszę, że pojechałam wtedy na IP, że miałam tak wspaniałą cesarkę, że trafiłam do tego właśnie szpitala, w którym chciałam rodzić, że warunki spowodowały, że czułam się jak w hotelu i że NIKOLCIA JEST JUŻ NA ŚWIECIE!!

Moja perełka cudowna- jestem w niej zakochana.
Miałam zagwozdkę z karmieniem, bo musiałam działać z laktatorem, aby pobudzić laktację, a malutka musiała coś jeść, więc korzystałam z tych gotowych butelek z pokarmem. W szpitalu zgłosiłam swój problem z laktacją i dwie panie się mną opiekowały w tym kierunku, Na życzenie dostawałam buteleczki z mlekiem. Przy karmieniu najpierw dawałam małej cyca, żeby chociaż spróbowała possać, ale nie leciało, więc nie widziała sensu w ssaniu. Dawałam jej więc po 20ml mleczka gotowego.

A dziś, uwaga- karmiłam już z cyca!!!!!!!! Udało się!!!!!!!

Dziewczyny gratuluję tym, które już urodziły, a tym, które jeszcze czekają, życzę powodzenia i bądźcie spokojne- to najpiękniejsza przygoda, której nie ma co się bać. A po wszystkim będzie Was rozpierać duma
Cudowny opis i napawa optymizmem Cudownie, że jesteście już razem
__________________
Magnifica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:25   #2771
niunia_ona
Zakorzenienie
 
Avatar niunia_ona
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 9 252
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez antoxa Pokaż wiadomość
tout-petit-fille no to niezłe przeżycia mieliście dziękujemy za opis

---------- Dopisano o 22:25 ---------- Poprzedni post napisano o 22:23 ----------



Zapraszam chociaż obecnie to zostało tylko z 5 woreczków truskawek
He he.. Ale dobry pomysł z tym mrozeniem...
__________________

Julia na świecie


biust 88/85
pd b 82,5/82
brzuch 90/88
talia 77
biodra 91/87
udo 54/52
lydka 36/35,5
niunia_ona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:26   #2772
Magnifica
Zakorzenienie
 
Avatar Magnifica
 
Zarejestrowany: 2007-04
Lokalizacja: Kraina Czarów
Wiadomości: 3 368
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez crystal25 Pokaż wiadomość
super taka grzywka ja to nie robie grzywki a kusi mnie, ale bede zalowac
Moich truskaweczek to ja za jablka nigdy nie oddam nie ma mowy hihi lubie jablka ale truskawki bardziej i chetnie sie podziele ale nie oddam
Jestem w takie desperacji, że zgodzę się na wszystko
__________________
Magnifica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:28   #2773
niunia_ona
Zakorzenienie
 
Avatar niunia_ona
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 9 252
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Ide chyba spać.. Ciekawe jaka to będzie dziś noc.. Sorki czasem za błędy ale pisze przez tel mam taki inny słownik i mi czasem źle wyskoczy słowo.. Ale wierze ze każdy rozumie to co pisze xf
__________________

Julia na świecie


biust 88/85
pd b 82,5/82
brzuch 90/88
talia 77
biodra 91/87
udo 54/52
lydka 36/35,5
niunia_ona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:30   #2774
crystal25
Zakorzenienie
 
Avatar crystal25
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 5 440
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez tout-petit-fille Pokaż wiadomość
Kochane dopiero usiadłam do komputera, bo trzeba było ogarnąć mieszkanie po przyjeździe z dzidzią, a miałam jeszcze trochę do zrobienia, bo przecież "JESZCZE MAM CZAS DO 19 MARCA"

Przyjechała do mnie mama, więc mamy suuuuuuuuuuuuper cennego gościa, jak się tylko dowiedziała, następnego dnia siedziała już w pociągu agentka
A przez wiele długich lat nigdzie nie wyjeżdżała, dla niej to był ogromny stres na pewno, a tu dzielnie przejechała całą Polskę wszerz

A teraz opis, jak to było u nas:

26 lutego miałam upławy żółto-brązowe, co z resztą trwało kilka dobrych dni. Byłam przekonana z resztą, że tak może być. Ale tego dnia właśnie były one śluzowate. Napisałam więc sms do lekarza prowadzącego ciążę z zapytaniem czy to normalne, czy mam się martwić. Odpisał, żeby jechać na IP, bo jeśli to mój termin, to może malutka już chce na świat.

Nie do końca załapał kto do niego pisze, więc odpisałam, że termin mam na 19 marca, nic mnie nie boli, mam tylko przepowiadacze, nic więcej.
Odpisał, żeby jednak jechać na IP. Zabrałam więc tyłek w troki do łazienki, "zrobiłam się tu i ówdzie na bóstwo", zadzwoniłam do TŻ, że zaplanowałam nam dzień. mieliśmy pojechać właśnie na IP, potem do castoramy po jeszcze trochę materiałów do remontu ( ) i szybko do domu.

Tak szczerze, na IP pojechałam dlatego, że wstyd by mi było po pytaniu lekarza na kolejnej wizycie czy byłam odpowiedzieć, że nie

Plany szybko się jednak zmieniły. Na IP podłączono mnie pod KTG - pierwsze w ciąży- i okazało się, że przy skurczach tętno malutkiej spada. Szok.
Zabrano mnie więc na oddział porodowy, gdzie jeszcze raz na dłużej podpięto mnie pod KTG i podano oksytocynę aby sprawdzić, jak pod jej wpływem będzie zachowywać się płód.


Nie ominę przebojów z założeniem mi wenflonu, bo to była czysta komedia. TŻ lał ze mnie, że takich min jeszcze u mnie nie widział. Najpierw pielęgniarka próbowała w połowie przedramienia. Wbiła się, ale nie znalazła żyły. FU!!
Potem na dłoni. Pękła jej żyła!!! O MATKO!!

Już byłam spocona i wku*&^%$, chciałam uciekać od tej terrorystki;P Zawołała inną pielęgniarkę do pomocy, a ta wbiła mi się w zgięcie ręki i wielka ulga. Masakra.

Po tej akcji przez chwilę marzyłam, żeby tego dnia rodzić, żeby jeszcze raz tego nie przechodzić

Wracając do KTG i podania oksytocyny. Okazało się, że sytuacja się powtórzyła. Znów spadało tętno przy skurczach.
Lekarze podjęli decyzję, że jedynym mądrym wyjściem będzie cesarka, ponieważ może dojść do niedotlenienia płodu.

Byłam w szoku. Cesarka? Ja? Przecież jestem zatwardziałą wielbicielką naturalnego porodu.
Pytam więc kiedy ta cesarka.. usłyszałam- ZARAZ, nie ma na co czekać.

Po tych słowach był jeden wielki ryykkk. Wystraszyłam się jak nigdy. Na całe szczęście wzięłam ze sobą wszystkie torby, które miałam spakowane do szpitala. Jeszcze śmiałam się, że zaraz będziemy z nimi wracać. A się okazało, że się przydadzą.

Zabrano mnie więc na blok operacyjny i przygotowano do cesarki. Przywitał mnie tłum lekarzy. Byłam mile zaskoczona warunków, sprzętu, pięknego koloru na ścianach (jak u mnie w przedpokoju ) i świetnej załogi, z mega poczuciem humoru i bardzo fajnie mnie traktujących. Było tam chyba 15 osób!!

Zastrzyk w kręgosłup i jazda. Przy nacinaniu mnie jeden z lekarzy smyrał mnie jakimś wacikiem, który miał sprawdzić czy jestem prawidłowo znieczulona. Tak de facto wiedział, że jest ok, chciał odwrócić moją uwagę

Rozmawialiśmy o masowaniu cycków- tyle pamiętam z tego szoku

Odczuwałam tępy ból i takie jakby rwanie, ciąganie. Ale do przeżycia rzecz jasna. Za chwilę wyjęto ze mnie Nikolcię, od razu zaczęła płakać. Nie docierało to do mnie. Dopiero gdy mi ją pokazano i przytulono do twarzy, poryczałam się ze szczęścia i już nie czułam żadnego bólu. Najcudowniejsza chwila...

Otrzymała 10/10. więc byłam już w pełni spokojna i czekałam na zszycie. Swoją drogą szycie pełna profeska. Bardzo ładnie wygląda, na ściągnięcie szwów idę w środę.

Gdy przywieziono mnie po zabiegu do pokoju, miałam okrutne dreszcze. Przez znieczulenie odchodzące i ogromną adrenalinę i stres. Aż mną telepało. Po 3 godzinach przywieźli mi malutką. O boże co to było za uczucie... Moja dzidzia!!!! Piękna czarnuleczka... W nocy co 3 godziny przywożono nam dzieciaczka, potem zabierano na noc. Następnego dnia od 6 rano dzidzie były już z nami.

Szpital doskonały. Wszystko, co potrzebne, było zapewnione przez szpital. Warunki świetne! Pokój dzieliłam z jeszcze jedną mamą i w życiu nie chciałabym jednoosobowego. Jednak to mega wygoda mieć kogoś, kto pomoże, gdy my chcemy iść do toalety. WC z prysznicem miałyśmy w pokoju. W szafkach pełno podkładów poporodowych, wkładek, pieluszek.
Jednym słowem - luksus. Poradnia laktacyjna pod ręką, pielęgniarki ciągle pytały czy coś jest potrzebne, czy jakieś czopki przeciwbólowe, czy leki, w ogóle opieka bardzo fajna.

Można pisać sporo, jednak streszczę to krótko: bardzo się cieszę, że pojechałam wtedy na IP, że miałam tak wspaniałą cesarkę, że trafiłam do tego właśnie szpitala, w którym chciałam rodzić, że warunki spowodowały, że czułam się jak w hotelu i że NIKOLCIA JEST JUŻ NA ŚWIECIE!!

Moja perełka cudowna- jestem w niej zakochana.
Miałam zagwozdkę z karmieniem, bo musiałam działać z laktatorem, aby pobudzić laktację, a malutka musiała coś jeść, więc korzystałam z tych gotowych butelek z pokarmem. W szpitalu zgłosiłam swój problem z laktacją i dwie panie się mną opiekowały w tym kierunku, Na życzenie dostawałam buteleczki z mlekiem. Przy karmieniu najpierw dawałam małej cyca, żeby chociaż spróbowała possać, ale nie leciało, więc nie widziała sensu w ssaniu. Dawałam jej więc po 20ml mleczka gotowego.

A dziś, uwaga- karmiłam już z cyca!!!!!!!! Udało się!!!!!!!

Dziewczyny gratuluję tym, które już urodziły, a tym, które jeszcze czekają, życzę powodzenia i bądźcie spokojne- to najpiękniejsza przygoda, której nie ma co się bać. A po wszystkim będzie Was rozpierać duma

mialas szczescie kochana dobrze ze napisalas tego smsa, a on kazal ci pojechac i sprawdzic pieknie wszystko napisalas i za opieke w szpitalu opieka marzenie wielu kobiet po porodzie jak czytam fora internetowe No to teraz masz cale zycie zeby ogarnac porzadki w domu to czego nie zrobilas juz sie nie spieszy
z kp bedzie coraz lepiej napewno 3mam kciuki za to
crystal25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:31   #2775
asiulek8
Wtajemniczenie
 
Avatar asiulek8
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 969
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez tout-petit-fille Pokaż wiadomość
Kochane dopiero usiadłam do komputera, bo trzeba było ogarnąć mieszkanie po przyjeździe z dzidzią, a miałam jeszcze trochę do zrobienia, bo przecież "JESZCZE MAM CZAS DO 19 MARCA"

Przyjechała do mnie mama, więc mamy suuuuuuuuuuuuper cennego gościa, jak się tylko dowiedziała, następnego dnia siedziała już w pociągu agentka
A przez wiele długich lat nigdzie nie wyjeżdżała, dla niej to był ogromny stres na pewno, a tu dzielnie przejechała całą Polskę wszerz

A teraz opis, jak to było u nas:

26 lutego miałam upławy żółto-brązowe, co z resztą trwało kilka dobrych dni. Byłam przekonana z resztą, że tak może być. Ale tego dnia właśnie były one śluzowate. Napisałam więc sms do lekarza prowadzącego ciążę z zapytaniem czy to normalne, czy mam się martwić. Odpisał, żeby jechać na IP, bo jeśli to mój termin, to może malutka już chce na świat.

Nie do końca załapał kto do niego pisze, więc odpisałam, że termin mam na 19 marca, nic mnie nie boli, mam tylko przepowiadacze, nic więcej.
Odpisał, żeby jednak jechać na IP. Zabrałam więc tyłek w troki do łazienki, "zrobiłam się tu i ówdzie na bóstwo", zadzwoniłam do TŻ, że zaplanowałam nam dzień. mieliśmy pojechać właśnie na IP, potem do castoramy po jeszcze trochę materiałów do remontu ( ) i szybko do domu.

Tak szczerze, na IP pojechałam dlatego, że wstyd by mi było po pytaniu lekarza na kolejnej wizycie czy byłam odpowiedzieć, że nie

Plany szybko się jednak zmieniły. Na IP podłączono mnie pod KTG - pierwsze w ciąży- i okazało się, że przy skurczach tętno malutkiej spada. Szok.
Zabrano mnie więc na oddział porodowy, gdzie jeszcze raz na dłużej podpięto mnie pod KTG i podano oksytocynę aby sprawdzić, jak pod jej wpływem będzie zachowywać się płód.


Nie ominę przebojów z założeniem mi wenflonu, bo to była czysta komedia. TŻ lał ze mnie, że takich min jeszcze u mnie nie widział. Najpierw pielęgniarka próbowała w połowie przedramienia. Wbiła się, ale nie znalazła żyły. FU!!
Potem na dłoni. Pękła jej żyła!!! O MATKO!!

Już byłam spocona i wku*&^%$, chciałam uciekać od tej terrorystki;P Zawołała inną pielęgniarkę do pomocy, a ta wbiła mi się w zgięcie ręki i wielka ulga. Masakra.

Po tej akcji przez chwilę marzyłam, żeby tego dnia rodzić, żeby jeszcze raz tego nie przechodzić

Wracając do KTG i podania oksytocyny. Okazało się, że sytuacja się powtórzyła. Znów spadało tętno przy skurczach.
Lekarze podjęli decyzję, że jedynym mądrym wyjściem będzie cesarka, ponieważ może dojść do niedotlenienia płodu.

Byłam w szoku. Cesarka? Ja? Przecież jestem zatwardziałą wielbicielką naturalnego porodu.
Pytam więc kiedy ta cesarka.. usłyszałam- ZARAZ, nie ma na co czekać.

Po tych słowach był jeden wielki ryykkk. Wystraszyłam się jak nigdy. Na całe szczęście wzięłam ze sobą wszystkie torby, które miałam spakowane do szpitala. Jeszcze śmiałam się, że zaraz będziemy z nimi wracać. A się okazało, że się przydadzą.

Zabrano mnie więc na blok operacyjny i przygotowano do cesarki. Przywitał mnie tłum lekarzy. Byłam mile zaskoczona warunków, sprzętu, pięknego koloru na ścianach (jak u mnie w przedpokoju ) i świetnej załogi, z mega poczuciem humoru i bardzo fajnie mnie traktujących. Było tam chyba 15 osób!!

Zastrzyk w kręgosłup i jazda. Przy nacinaniu mnie jeden z lekarzy smyrał mnie jakimś wacikiem, który miał sprawdzić czy jestem prawidłowo znieczulona. Tak de facto wiedział, że jest ok, chciał odwrócić moją uwagę

Rozmawialiśmy o masowaniu cycków- tyle pamiętam z tego szoku

Odczuwałam tępy ból i takie jakby rwanie, ciąganie. Ale do przeżycia rzecz jasna. Za chwilę wyjęto ze mnie Nikolcię, od razu zaczęła płakać. Nie docierało to do mnie. Dopiero gdy mi ją pokazano i przytulono do twarzy, poryczałam się ze szczęścia i już nie czułam żadnego bólu. Najcudowniejsza chwila...

Otrzymała 10/10. więc byłam już w pełni spokojna i czekałam na zszycie. Swoją drogą szycie pełna profeska. Bardzo ładnie wygląda, na ściągnięcie szwów idę w środę.

Gdy przywieziono mnie po zabiegu do pokoju, miałam okrutne dreszcze. Przez znieczulenie odchodzące i ogromną adrenalinę i stres. Aż mną telepało. Po 3 godzinach przywieźli mi malutką. O boże co to było za uczucie... Moja dzidzia!!!! Piękna czarnuleczka... W nocy co 3 godziny przywożono nam dzieciaczka, potem zabierano na noc. Następnego dnia od 6 rano dzidzie były już z nami.

Szpital doskonały. Wszystko, co potrzebne, było zapewnione przez szpital. Warunki świetne! Pokój dzieliłam z jeszcze jedną mamą i w życiu nie chciałabym jednoosobowego. Jednak to mega wygoda mieć kogoś, kto pomoże, gdy my chcemy iść do toalety. WC z prysznicem miałyśmy w pokoju. W szafkach pełno podkładów poporodowych, wkładek, pieluszek.
Jednym słowem - luksus. Poradnia laktacyjna pod ręką, pielęgniarki ciągle pytały czy coś jest potrzebne, czy jakieś czopki przeciwbólowe, czy leki, w ogóle opieka bardzo fajna.

Można pisać sporo, jednak streszczę to krótko: bardzo się cieszę, że pojechałam wtedy na IP, że miałam tak wspaniałą cesarkę, że trafiłam do tego właśnie szpitala, w którym chciałam rodzić, że warunki spowodowały, że czułam się jak w hotelu i że NIKOLCIA JEST JUŻ NA ŚWIECIE!!

Moja perełka cudowna- jestem w niej zakochana.
Miałam zagwozdkę z karmieniem, bo musiałam działać z laktatorem, aby pobudzić laktację, a malutka musiała coś jeść, więc korzystałam z tych gotowych butelek z pokarmem. W szpitalu zgłosiłam swój problem z laktacją i dwie panie się mną opiekowały w tym kierunku, Na życzenie dostawałam buteleczki z mlekiem. Przy karmieniu najpierw dawałam małej cyca, żeby chociaż spróbowała possać, ale nie leciało, więc nie widziała sensu w ssaniu. Dawałam jej więc po 20ml mleczka gotowego.

A dziś, uwaga- karmiłam już z cyca!!!!!!!! Udało się!!!!!!!

Dziewczyny gratuluję tym, które już urodziły, a tym, które jeszcze czekają, życzę powodzenia i bądźcie spokojne- to najpiękniejsza przygoda, której nie ma co się bać. A po wszystkim będzie Was rozpierać duma
Super relacje szybko ppszlo, dobrze ze lakarz tak ekspresowo zareagowal
__________________
21.01.2010 r.
27.07.2012 r.
23.08.2014 r.

03.03.2015 - Jagódka

TP: 25.08.2016
asiulek8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:32   #2776
crystal25
Zakorzenienie
 
Avatar crystal25
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 5 440
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez niunia_ona Pokaż wiadomość
Ide chyba spać.. Ciekawe jaka to będzie dziś noc.. Sorki czasem za błędy ale pisze przez tel mam taki inny słownik i mi czasem źle wyskoczy słowo.. Ale wierze ze każdy rozumie to co pisze xf
spij dobrze ja pewnie znow pojde spac o 1 i wstane o 12
crystal25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:32   #2777
aaakarolina
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 2 272
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez tout-petit-fille Pokaż wiadomość
Kochane dopiero usiadłam do komputera, bo trzeba było ogarnąć mieszkanie po przyjeździe z dzidzią, a miałam jeszcze trochę do zrobienia, bo przecież "JESZCZE MAM CZAS DO 19 MARCA"

Przyjechała do mnie mama, więc mamy suuuuuuuuuuuuper cennego gościa, jak się tylko dowiedziała, następnego dnia siedziała już w pociągu agentka
A przez wiele długich lat nigdzie nie wyjeżdżała, dla niej to był ogromny stres na pewno, a tu dzielnie przejechała całą Polskę wszerz

A teraz opis, jak to było u nas:

26 lutego miałam upławy żółto-brązowe, co z resztą trwało kilka dobrych dni. Byłam przekonana z resztą, że tak może być. Ale tego dnia właśnie były one śluzowate. Napisałam więc sms do lekarza prowadzącego ciążę z zapytaniem czy to normalne, czy mam się martwić. Odpisał, żeby jechać na IP, bo jeśli to mój termin, to może malutka już chce na świat.

Nie do końca załapał kto do niego pisze, więc odpisałam, że termin mam na 19 marca, nic mnie nie boli, mam tylko przepowiadacze, nic więcej.
Odpisał, żeby jednak jechać na IP. Zabrałam więc tyłek w troki do łazienki, "zrobiłam się tu i ówdzie na bóstwo", zadzwoniłam do TŻ, że zaplanowałam nam dzień. mieliśmy pojechać właśnie na IP, potem do castoramy po jeszcze trochę materiałów do remontu ( ) i szybko do domu.

Tak szczerze, na IP pojechałam dlatego, że wstyd by mi było po pytaniu lekarza na kolejnej wizycie czy byłam odpowiedzieć, że nie

Plany szybko się jednak zmieniły. Na IP podłączono mnie pod KTG - pierwsze w ciąży- i okazało się, że przy skurczach tętno malutkiej spada. Szok.
Zabrano mnie więc na oddział porodowy, gdzie jeszcze raz na dłużej podpięto mnie pod KTG i podano oksytocynę aby sprawdzić, jak pod jej wpływem będzie zachowywać się płód.


Nie ominę przebojów z założeniem mi wenflonu, bo to była czysta komedia. TŻ lał ze mnie, że takich min jeszcze u mnie nie widział. Najpierw pielęgniarka próbowała w połowie przedramienia. Wbiła się, ale nie znalazła żyły. FU!!
Potem na dłoni. Pękła jej żyła!!! O MATKO!!

Już byłam spocona i wku*&^%$, chciałam uciekać od tej terrorystki;P Zawołała inną pielęgniarkę do pomocy, a ta wbiła mi się w zgięcie ręki i wielka ulga. Masakra.

Po tej akcji przez chwilę marzyłam, żeby tego dnia rodzić, żeby jeszcze raz tego nie przechodzić

Wracając do KTG i podania oksytocyny. Okazało się, że sytuacja się powtórzyła. Znów spadało tętno przy skurczach.
Lekarze podjęli decyzję, że jedynym mądrym wyjściem będzie cesarka, ponieważ może dojść do niedotlenienia płodu.

Byłam w szoku. Cesarka? Ja? Przecież jestem zatwardziałą wielbicielką naturalnego porodu.
Pytam więc kiedy ta cesarka.. usłyszałam- ZARAZ, nie ma na co czekać.

Po tych słowach był jeden wielki ryykkk. Wystraszyłam się jak nigdy. Na całe szczęście wzięłam ze sobą wszystkie torby, które miałam spakowane do szpitala. Jeszcze śmiałam się, że zaraz będziemy z nimi wracać. A się okazało, że się przydadzą.

Zabrano mnie więc na blok operacyjny i przygotowano do cesarki. Przywitał mnie tłum lekarzy. Byłam mile zaskoczona warunków, sprzętu, pięknego koloru na ścianach (jak u mnie w przedpokoju ) i świetnej załogi, z mega poczuciem humoru i bardzo fajnie mnie traktujących. Było tam chyba 15 osób!!

Zastrzyk w kręgosłup i jazda. Przy nacinaniu mnie jeden z lekarzy smyrał mnie jakimś wacikiem, który miał sprawdzić czy jestem prawidłowo znieczulona. Tak de facto wiedział, że jest ok, chciał odwrócić moją uwagę

Rozmawialiśmy o masowaniu cycków- tyle pamiętam z tego szoku

Odczuwałam tępy ból i takie jakby rwanie, ciąganie. Ale do przeżycia rzecz jasna. Za chwilę wyjęto ze mnie Nikolcię, od razu zaczęła płakać. Nie docierało to do mnie. Dopiero gdy mi ją pokazano i przytulono do twarzy, poryczałam się ze szczęścia i już nie czułam żadnego bólu. Najcudowniejsza chwila...

Otrzymała 10/10. więc byłam już w pełni spokojna i czekałam na zszycie. Swoją drogą szycie pełna profeska. Bardzo ładnie wygląda, na ściągnięcie szwów idę w środę.

Gdy przywieziono mnie po zabiegu do pokoju, miałam okrutne dreszcze. Przez znieczulenie odchodzące i ogromną adrenalinę i stres. Aż mną telepało. Po 3 godzinach przywieźli mi malutką. O boże co to było za uczucie... Moja dzidzia!!!! Piękna czarnuleczka... W nocy co 3 godziny przywożono nam dzieciaczka, potem zabierano na noc. Następnego dnia od 6 rano dzidzie były już z nami.

Szpital doskonały. Wszystko, co potrzebne, było zapewnione przez szpital. Warunki świetne! Pokój dzieliłam z jeszcze jedną mamą i w życiu nie chciałabym jednoosobowego. Jednak to mega wygoda mieć kogoś, kto pomoże, gdy my chcemy iść do toalety. WC z prysznicem miałyśmy w pokoju. W szafkach pełno podkładów poporodowych, wkładek, pieluszek.
Jednym słowem - luksus. Poradnia laktacyjna pod ręką, pielęgniarki ciągle pytały czy coś jest potrzebne, czy jakieś czopki przeciwbólowe, czy leki, w ogóle opieka bardzo fajna.

Można pisać sporo, jednak streszczę to krótko: bardzo się cieszę, że pojechałam wtedy na IP, że miałam tak wspaniałą cesarkę, że trafiłam do tego właśnie szpitala, w którym chciałam rodzić, że warunki spowodowały, że czułam się jak w hotelu i że NIKOLCIA JEST JUŻ NA ŚWIECIE!!

Moja perełka cudowna- jestem w niej zakochana.
Miałam zagwozdkę z karmieniem, bo musiałam działać z laktatorem, aby pobudzić laktację, a malutka musiała coś jeść, więc korzystałam z tych gotowych butelek z pokarmem. W szpitalu zgłosiłam swój problem z laktacją i dwie panie się mną opiekowały w tym kierunku, Na życzenie dostawałam buteleczki z mlekiem. Przy karmieniu najpierw dawałam małej cyca, żeby chociaż spróbowała possać, ale nie leciało, więc nie widziała sensu w ssaniu. Dawałam jej więc po 20ml mleczka gotowego.

A dziś, uwaga- karmiłam już z cyca!!!!!!!! Udało się!!!!!!!

Dziewczyny gratuluję tym, które już urodziły, a tym, które jeszcze czekają, życzę powodzenia i bądźcie spokojne- to najpiękniejsza przygoda, której nie ma co się bać. A po wszystkim będzie Was rozpierać duma
piękny opis!! jeszcze raz gratulacje! fajnie, że się odzywasz
super, że trafiłaś na takich lekarzy, położne, szpital! i za kp w domu
wrzuć jeszcze jakieś zdjęcie tej Twojej piękności ale Ci zazdroszczę! ale tak pozytywnie
__________________
Iga ♥♥♥
04.03.2015
aaakarolina jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:33   #2778
crystal25
Zakorzenienie
 
Avatar crystal25
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 5 440
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez Magnifica Pokaż wiadomość
Jestem w takie desperacji, że zgodzę się na wszystko
Tez potrzebuje zmian
crystal25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:33   #2779
niunia_ona
Zakorzenienie
 
Avatar niunia_ona
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 9 252
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez crystal25 Pokaż wiadomość
spij dobrze ja pewnie znow pojde spac o 1 i wstane o 12
Ja zasne ale boje się ze w nocy sie obudze i się będę męczyć i wstane znowu jak zombi
__________________

Julia na świecie


biust 88/85
pd b 82,5/82
brzuch 90/88
talia 77
biodra 91/87
udo 54/52
lydka 36/35,5
niunia_ona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:35   #2780
crystal25
Zakorzenienie
 
Avatar crystal25
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 5 440
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez niunia_ona Pokaż wiadomość
Ja zasne ale boje się ze w nocy sie obudze i się będę męczyć i wstane znowu jak zombi

To ja ci zycze kochana zebys sie wyspala dobrze i piekne sny zebys miala
crystal25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:35   #2781
asiulek8
Wtajemniczenie
 
Avatar asiulek8
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 969
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Kurcze, a mi jakies plamy przed oczami lataja jak probuje sie skupic na czyms co jest dalej. Normalnie telewizora nie widze...
__________________
21.01.2010 r.
27.07.2012 r.
23.08.2014 r.

03.03.2015 - Jagódka

TP: 25.08.2016
asiulek8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:36   #2782
KasiaKasiaWiki
Basia_KasiaWiki
 
Avatar KasiaKasiaWiki
 
Zarejestrowany: 2015-01
Lokalizacja: z Wielkiego Miasta
Wiadomości: 1 622
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez tout-petit-fille Pokaż wiadomość
Kochane dopiero usiadłam do komputera, bo trzeba było ogarnąć mieszkanie po przyjeździe z dzidzią, a miałam jeszcze trochę do zrobienia, bo przecież "JESZCZE MAM CZAS DO 19 MARCA"

Przyjechała do mnie mama, więc mamy suuuuuuuuuuuuper cennego gościa, jak się tylko dowiedziała, następnego dnia siedziała już w pociągu agentka
A przez wiele długich lat nigdzie nie wyjeżdżała, dla niej to był ogromny stres na pewno, a tu dzielnie przejechała całą Polskę wszerz

A teraz opis, jak to było u nas:

26 lutego miałam upławy żółto-brązowe, co z resztą trwało kilka dobrych dni. Byłam przekonana z resztą, że tak może być. Ale tego dnia właśnie były one śluzowate. Napisałam więc sms do lekarza prowadzącego ciążę z zapytaniem czy to normalne, czy mam się martwić. Odpisał, żeby jechać na IP, bo jeśli to mój termin, to może malutka już chce na świat.

Nie do końca załapał kto do niego pisze, więc odpisałam, że termin mam na 19 marca, nic mnie nie boli, mam tylko przepowiadacze, nic więcej.
Odpisał, żeby jednak jechać na IP. Zabrałam więc tyłek w troki do łazienki, "zrobiłam się tu i ówdzie na bóstwo", zadzwoniłam do TŻ, że zaplanowałam nam dzień. mieliśmy pojechać właśnie na IP, potem do castoramy po jeszcze trochę materiałów do remontu ( ) i szybko do domu.

Tak szczerze, na IP pojechałam dlatego, że wstyd by mi było po pytaniu lekarza na kolejnej wizycie czy byłam odpowiedzieć, że nie

Plany szybko się jednak zmieniły. Na IP podłączono mnie pod KTG - pierwsze w ciąży- i okazało się, że przy skurczach tętno malutkiej spada. Szok.
Zabrano mnie więc na oddział porodowy, gdzie jeszcze raz na dłużej podpięto mnie pod KTG i podano oksytocynę aby sprawdzić, jak pod jej wpływem będzie zachowywać się płód.


Nie ominę przebojów z założeniem mi wenflonu, bo to była czysta komedia. TŻ lał ze mnie, że takich min jeszcze u mnie nie widział. Najpierw pielęgniarka próbowała w połowie przedramienia. Wbiła się, ale nie znalazła żyły. FU!!
Potem na dłoni. Pękła jej żyła!!! O MATKO!!

Już byłam spocona i wku*&^%$, chciałam uciekać od tej terrorystki;P Zawołała inną pielęgniarkę do pomocy, a ta wbiła mi się w zgięcie ręki i wielka ulga. Masakra.

Po tej akcji przez chwilę marzyłam, żeby tego dnia rodzić, żeby jeszcze raz tego nie przechodzić

Wracając do KTG i podania oksytocyny. Okazało się, że sytuacja się powtórzyła. Znów spadało tętno przy skurczach.
Lekarze podjęli decyzję, że jedynym mądrym wyjściem będzie cesarka, ponieważ może dojść do niedotlenienia płodu.

Byłam w szoku. Cesarka? Ja? Przecież jestem zatwardziałą wielbicielką naturalnego porodu.
Pytam więc kiedy ta cesarka.. usłyszałam- ZARAZ, nie ma na co czekać.

Po tych słowach był jeden wielki ryykkk. Wystraszyłam się jak nigdy. Na całe szczęście wzięłam ze sobą wszystkie torby, które miałam spakowane do szpitala. Jeszcze śmiałam się, że zaraz będziemy z nimi wracać. A się okazało, że się przydadzą.

Zabrano mnie więc na blok operacyjny i przygotowano do cesarki. Przywitał mnie tłum lekarzy. Byłam mile zaskoczona warunków, sprzętu, pięknego koloru na ścianach (jak u mnie w przedpokoju ) i świetnej załogi, z mega poczuciem humoru i bardzo fajnie mnie traktujących. Było tam chyba 15 osób!!

Zastrzyk w kręgosłup i jazda. Przy nacinaniu mnie jeden z lekarzy smyrał mnie jakimś wacikiem, który miał sprawdzić czy jestem prawidłowo znieczulona. Tak de facto wiedział, że jest ok, chciał odwrócić moją uwagę

Rozmawialiśmy o masowaniu cycków- tyle pamiętam z tego szoku

Odczuwałam tępy ból i takie jakby rwanie, ciąganie. Ale do przeżycia rzecz jasna. Za chwilę wyjęto ze mnie Nikolcię, od razu zaczęła płakać. Nie docierało to do mnie. Dopiero gdy mi ją pokazano i przytulono do twarzy, poryczałam się ze szczęścia i już nie czułam żadnego bólu. Najcudowniejsza chwila...

Otrzymała 10/10. więc byłam już w pełni spokojna i czekałam na zszycie. Swoją drogą szycie pełna profeska. Bardzo ładnie wygląda, na ściągnięcie szwów idę w środę.

Gdy przywieziono mnie po zabiegu do pokoju, miałam okrutne dreszcze. Przez znieczulenie odchodzące i ogromną adrenalinę i stres. Aż mną telepało. Po 3 godzinach przywieźli mi malutką. O boże co to było za uczucie... Moja dzidzia!!!! Piękna czarnuleczka... W nocy co 3 godziny przywożono nam dzieciaczka, potem zabierano na noc. Następnego dnia od 6 rano dzidzie były już z nami.

Szpital doskonały. Wszystko, co potrzebne, było zapewnione przez szpital. Warunki świetne! Pokój dzieliłam z jeszcze jedną mamą i w życiu nie chciałabym jednoosobowego. Jednak to mega wygoda mieć kogoś, kto pomoże, gdy my chcemy iść do toalety. WC z prysznicem miałyśmy w pokoju. W szafkach pełno podkładów poporodowych, wkładek, pieluszek.
Jednym słowem - luksus. Poradnia laktacyjna pod ręką, pielęgniarki ciągle pytały czy coś jest potrzebne, czy jakieś czopki przeciwbólowe, czy leki, w ogóle opieka bardzo fajna.

Można pisać sporo, jednak streszczę to krótko: bardzo się cieszę, że pojechałam wtedy na IP, że miałam tak wspaniałą cesarkę, że trafiłam do tego właśnie szpitala, w którym chciałam rodzić, że warunki spowodowały, że czułam się jak w hotelu i że NIKOLCIA JEST JUŻ NA ŚWIECIE!!

Moja perełka cudowna- jestem w niej zakochana.
Miałam zagwozdkę z karmieniem, bo musiałam działać z laktatorem, aby pobudzić laktację, a malutka musiała coś jeść, więc korzystałam z tych gotowych butelek z pokarmem. W szpitalu zgłosiłam swój problem z laktacją i dwie panie się mną opiekowały w tym kierunku, Na życzenie dostawałam buteleczki z mlekiem. Przy karmieniu najpierw dawałam małej cyca, żeby chociaż spróbowała possać, ale nie leciało, więc nie widziała sensu w ssaniu. Dawałam jej więc po 20ml mleczka gotowego.

A dziś, uwaga- karmiłam już z cyca!!!!!!!! Udało się!!!!!!!

Dziewczyny gratuluję tym, które już urodziły, a tym, które jeszcze czekają, życzę powodzenia i bądźcie spokojne- to najpiękniejsza przygoda, której nie ma co się bać. A po wszystkim będzie Was rozpierać duma
gratulacje

dzięki, że napisałaś bardzo budujące słowa i oczywiście też bym chciała takie warunki szpitalne
__________________
Kasia Wiktoria
9/03/2015
KasiaKasiaWiki jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:38   #2783
niunia_ona
Zakorzenienie
 
Avatar niunia_ona
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 9 252
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez crystal25 Pokaż wiadomość
To ja ci zycze kochana zebys sie wyspala dobrze i piekne sny zebys miala
Czaruj bym tego 3 urodziła hi
__________________

Julia na świecie


biust 88/85
pd b 82,5/82
brzuch 90/88
talia 77
biodra 91/87
udo 54/52
lydka 36/35,5
niunia_ona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:38   #2784
emily863
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2014-08
Wiadomości: 1 013
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez asiulek8 Pokaż wiadomość
Kurcze, a mi jakies plamy przed oczami lataja jak probuje sie skupic na czyms co jest dalej. Normalnie telewizora nie widze...
Nie masz podwyższonego ciśnienia?
emily863 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:40   #2785
asiulek8
Wtajemniczenie
 
Avatar asiulek8
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 2 969
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez emily863 Pokaż wiadomość
Nie masz podwyższonego ciśnienia?
Nie mam jak zmierzyc, bo cisnieniomierz u babci... poloze sie moze przejdzie.
__________________
21.01.2010 r.
27.07.2012 r.
23.08.2014 r.

03.03.2015 - Jagódka

TP: 25.08.2016
asiulek8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:42   #2786
niunia_ona
Zakorzenienie
 
Avatar niunia_ona
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 9 252
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

dobrej nocy xd
__________________

Julia na świecie


biust 88/85
pd b 82,5/82
brzuch 90/88
talia 77
biodra 91/87
udo 54/52
lydka 36/35,5
niunia_ona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:44   #2787
KasiaKasiaWiki
Basia_KasiaWiki
 
Avatar KasiaKasiaWiki
 
Zarejestrowany: 2015-01
Lokalizacja: z Wielkiego Miasta
Wiadomości: 1 622
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

a czy picie mleka, jedzenie nabiałów serków w czasie ciąży ma wpływ na laktację ?

bo ja malutko tego spożywam, nie lubię, ale może zaczną wreszcie...

---------- Dopisano o 22:44 ---------- Poprzedni post napisano o 22:44 ----------

Cytat:
Napisane przez niunia_ona Pokaż wiadomość
dobrej nocy xd
dobrej nocy, niech Ci się przyśni Aniołek.....
__________________
Kasia Wiktoria
9/03/2015
KasiaKasiaWiki jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:47   #2788
EdithS
Zadomowienie
 
Avatar EdithS
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Wlkp.
Wiadomości: 1 828
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Dziewczynki dziękuję za Waszą troskę - niestety nie urodziłam jeszcze... A powiem Wam szczerze, że na 04.03 mam skierowanie do szpitala i boję się strasznie właśnie tego, że będę tam bezczynnie leżeć i czekać...aż w końcu mi wywołają poród... no masakra, boję się tej wizji...

Byliśmy dziś na mega długim spacerze, po nim zauważyłam, że śluzu na wkładce mam jeszcze jeszcze znacznie więcej niż normalnie. Ale mimo to - cisza... Potem mieliśmy gości i jakoś ten dzień minął.

Anyolek, Aneta_s13 ogromne gratulacje

Uliczka trzymam mocno kciuki by wszystko było dobrze

Tout dziękujemy za piękny opis

Lesyeux super, że już jesteście w domku

Mamuska29 powodzenia w rodzinnych zmaganiach...ehhhh, też nie lubię takich sytuacji, czemu nawet najbliżsi myślą o sobie tylko, zamiast pomyślec najpierw o innych...

DezireOrient mam nadzieję, że Wasza sytuacja się wyjaśni i będzie dobrze Kochana
EdithS jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:48   #2789
crystal25
Zakorzenienie
 
Avatar crystal25
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 5 440
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Cytat:
Napisane przez niunia_ona Pokaż wiadomość
Czaruj bym tego 3 urodziła hi
robi sie
crystal25 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2015-03-01, 22:48   #2790
EdithS
Zadomowienie
 
Avatar EdithS
 
Zarejestrowany: 2008-04
Lokalizacja: Wlkp.
Wiadomości: 1 828
Dot.: Marcowe Mamy 2015 cz. IX

Aha...wstawanie na nocne sikanie mnie już dobija...wczoraj w nocy wstawałam od godziny 24 do 6 rani co pół godziny, przestałam liczyć ile razy to było...
EdithS jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2015-03-09 15:35:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 23:48.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.