|
|
#31 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-12
Wiadomości: 4 492
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
az dwa razy musialam przeczytac, zeby sie poczaic
Cytat:
__________________
................. |
|
|
|
|
|
#32 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 25 976
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
![]() No wiesz. To by trzeba mieć tupet,żeby żądać od chłopaka,żeby nie poszedł na wesele własnej siostry .Rozbawiło mnie to Żeby to jeszcze o jego żonę chodziło-a to tylko dziewczyna,koleżanka-póki co ;bo nawet po zaręczynach nie są .
__________________
|
|
|
|
|
|
#33 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2006-04
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 1 739
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
![]() No cóż. Na miejscu tej A. wykazałabym klasę i puściła chłopaka samego na wesele (w końcu to brat do cholery). Natomiast ów brat nie mógłby swojej siostrze zrobić numeru i po prostu nie przyjść. Mój Boże, w końcu to JEDEN dzień czy noc. Po co psuć humor sobie i innym? A jeśli związek A. i brata panny młodej miałby przetrwać, to i tak te dwie panie musiałyby sobie coś niecoś wyjaśnić. |
|
|
|
|
#34 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: podlublin :)
Wiadomości: 1 036
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
To jest wesele siostry, jeden dzień w życiu, jak można nawet zaproponować chłopakowi, żeby nie szedł na ślub siostry.... Jak czułaby się K? Za dwa tygodnie mam swój własny ślub, tak się złożyło, że moja siostra nie może być na weselu (na szczęście nie z powodu takiej sytuacji) - jest mi strasznie przykro, płakać mi się chce, bo dla mnie to bardzo ważny dzień i chcę by moi najbliżsi byli ze mną. I nie uważam, że K. jest małpą, to zupełnie normalne, że K. nie chce na SWOIM ślubie widzieć byłej swojego męża i do tego takiej, która zachowała się tak chamsko wobec niej. Cytat:
Amen. |
||
|
|
|
|
#35 |
|
ćwir ćwir
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: warszawa
Wiadomości: 10 400
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
z tego co ja wiem to A. wcale za bardzo nie chce iść na to wesele.I to ze zadzwonila to nie wygądało ze sie wprasza,ale jest załamana że ich mama już coś zaczęła brzdękać, że widzi ze z nia to kłopoty beda, itd i tylko dlatego zadzwoniła zeby załagodzic sytuacje. Dla niej ta sytuacja jest śmieszna bo ona ledwo już to pamięta minęło 5 lat, ona wtedy trochę ponad 17 lat, koleżanka jej podskakiwała bo nie potrafiła przeżyc porażki, ze wybrał inną, potem go pocieszała to jej pojechała z gówniarzowatym tekstem i sprawę olała. a tamta chyba w sobie tak podsycała tą sytuację bo zachowuję się jakby to było wczoraj. Pan młody z tego co wiem to śmieje się i mówi ze dla niego nie ma problemu ze A. bedzie na ślubie bo tyle lat minęło a tym bardziej ze sie nic nie stało.
Problem leży głownie w P. bo on nie chce iść bez A. z czego wynika problem z mamusią gada że A. skłóca ze sobą rodzeństwo i już coś gada że A.podjudza P. specjalnie zeby olał wesele, i grozi ze jak go nie bedzie na weselu siostry to zeby nie liczyl na kogokolwiek z nich na swoim weselu. Zeby było łatwiej- Piotrek nie pójdzie bez Amelii. Jak nie pójdzie to mamusia strzeli focha, siostra znienawidzi Amelię jeszcze bardziej i ogólnie dziewczyna bedzie miała bardzo przerypaną sytuacje w przyszłej badz co badz rodzinie męża. I tyle.
__________________
Moje książki na wymianę: KLIK! |
|
|
|
|
#36 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 8 184
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Mowiac krotko porabane,że dorośli ludzie nie moga sie dogadać.
![]() wszyscy mają jakies ale i jakieś problemy. na miejscu Amelii powiedziałabym Piotrkowi,żeby poszedł na wesele sam kupiłabym kartke i prezent od nas obojga dla Państwa Młodych, usunełambym sie na bok, zwlaszcza że nie miałabym ochoty na udział w weselu. Myslę,że A. potrafi przekonac P. jesli jest przekonana o swoich racjach.
__________________
Blogi są dwa ![]() blogowo: poradnik emigranta nowy post: 14/10/2012 Obyście tego postu nie potrzebowali blogowo: aktywnie nowy post 12/09/2012 Veni Vidi Vici
|
|
|
|
|
#37 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 459
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Zakręcona historia
nie mogę się połapać a A. P. itd, więc nie będę używać tych skrótów coby nie namieszać ;Pwięc uważam że wiele zalezy od tego jak poważny jest związek brata z Twoją kuzynką, jeśli to coś poważnego, są parą od dłuższego czasu i planują przyszłość, to niedorzecznością byłoby trwać w takim konflikcie :/ Z drugiej strony rozumiem siostrę, która może żywić jeszcze żal o przeszłość, ale haloo to było 5 lat temu, zamierzchłe czasy szkoły średniej zresztą Twoja kuzynka nie potraktowała tego chłopaka zbyt poważnie, teraz każda ma swoje życie i swoją miłość, a skoro obie panie mają w przyszłości być w jednej rodzinie, to należałoby parę spraw wyjaśnić.Na miejscu brata pogadałabym "od serca" z pamiętliwą siostrą, mówiąc że nie podoba mi się to iż nastawia rodzinę przeciw jego dziewczynie, bo przecież to trochę nie fair, niezależnie od zdarzeń sprzed lat. Co do ślubu, to jeśli brat i jego dziewczyna rzeczywiscie są parą kochają się i mają poważne plany, to powinni pojsc razem dając do zrozumienia że chcą być traktowani jako para, nie jako "dobry brat" i jakaś tam "głupia koleżanka której nie lubimy". wesele bym odpuściła. Chociaz na pewno najlepiej byłoby gdyby obie wyjaśniły sobie wszystko jeszcze przed uroczystością... po co siać zamęt i niepotrzebne nerwy?
__________________
|
|
|
|
|
#38 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-08
Wiadomości: 12 440
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Ale historia
na początku powiem iż wcale nie dziwię się K. że nie chce Amelii na swoim ślubie. Gdy konflikt między nimi nie jest zażegnany na pewno by nie mogła się dobrze bawić na własnym weselu, które jest raz w życiu (przynajmniej z założenia ).Najlepiej by było gdyby Piotrek poszedł sam, ale przeczytałam w poście wyżej że jednak taka opcja nie wchodzi w rachubę. Co mogę doradzić to że Amelia powinna jeszcze raz spróbować wyciągnąć rękę do K. i to nie przez telefon, tylko spotkać się i porozmawiać w cztery oczy i na spokojnie sobie wszystko wytłumaczyć. Wydaje mi się że tylko wtedy być może K.by była skłonna zaakceptować jej obecność na ślubie. A historia ta dowodzi jaki los potrafi być przewrotny, a krzywdy wyrządzone innym wracają do nas...
__________________
♥ jesteśmy małżeństwem ♥ jestem mamą |
|
|
|
|
#39 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Niezła telenowela by z tego wyszła
Tzn. jeden z miliona wątków, oczywiście ![]() Sprawa jest prosta: A. zostaje w domu, P. idzie na ślub sam [co to za pomysł z tą koleżanką?], K. jest szczęśliwa, rodzice są szczęśliwi i spokój. W tym momencie zarówno P., jak i A. powinni wykazać się odrobiną inteligencji i taktu. A. nie powinna pchać się tam, gdzie jej nie chcą, a P. nie może sprawić siostrze tak ogromnej przykrości. W końcu to tylko jedna noc. Fakt, inna niż zwykle, ale nie ma co dramatyzować i tupać nóżką, że 'bez A. nie idę i kropka'...
__________________
|
|
|
|
|
#40 |
|
Przyjaciel wizaz.pl
Zarejestrowany: 2004-06
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 33 576
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Zamieszałaś tyli skrótami w pierwszym poście, trzeba było od razu dać imiona, choćby fikcyjne
- łatwiej by było połapać się w treści.Dla mnie sprawa jest jasna, Piotrek idzie sam na to wesele, to nie jest idealny moment na "łagodzenie sytuacji" w rodzinie poprzez rozmowy, skoro K. tego nie chce. Proponuję zatem nie pogarszać poprzez jego nieobecność na ślubie, a próbować coś naprawić dopiero później. |
|
|
|
|
#41 | |||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: podlublin :)
Wiadomości: 1 036
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Cytat:
Cytat:
|
|||
|
|
|
|
#42 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: płock/Wrocław/Poznań
Wiadomości: 1 663
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Szeczerze mówiąc to ja sie nie dziwie pannie mlodej że niechce widziec na swoim slubie Pani A. tez bym nie chciała poniewaz pewnych rzeczy sie nie zapomina. Pani K. mogło być wtedy bardzo przykro przz wypowiedziane słowa Pani A.(osobiście mi by było) Co prawda na miejscu Pani A. poprosiłabym o spotkanie z Pania K i jeszcze raz na spokojnie próbowała cała sytuacje wyjaśnic i przeprosic za wszystko. |
|
|
|
|
|
#43 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: Bawaria
Wiadomości: 24 540
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Nie pójdzie i co? Cały rodzina przeciwko Amelii, takiej zniewagi to jej (bo jemu wybacza, syn i brat w koncu) to jej do konca życia nie zapomna. Potem chocby na uszach stawała to zawsze będzie: tą Amelią przez która Piotr nie był na ślubie K. Jesli Piotr i Amelia maja olej w głowach to wykorzystaja te sytuacje tak, żeby udowodnić całej rodzinie, że Amelia jest kochana dziewczyna i K. niepotrzebnie sie unosi. A jak nie mają, to nastwią przeciwko sobie cała rodzine i juz zawsze bedą czarnymi owcami. A Amelie wszyscy będa traktować jak największą zgagę. Wybór nalezy do nich. A Piotr niech się nie unosi, tylko pomysli. Amelia moze mu w tym pomóc i wytłumaczyc jasno i prosto co moga zyskac a co stracić.
__________________
Nie jestem na tyle młody żeby wiedzieć wszystko J.M. Barrie Afazja, darmowa strona z cwiczeniami! |
|
|
|
|
|
#44 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2005-10
Lokalizacja: płock/Wrocław/Poznań
Wiadomości: 1 663
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Bardzo dobre rozwiązanie. |
|
|
|
|
|
#45 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Zauwazylyscie ze jak ktos idzie na czyjsc slub to mowi - ide na wesele a nie ide na slub...jakby ceremonia zaslubin byla dodatkiem do wesela a nie odwrotnie...
__________________
...świat obrazów nie zna śmierci ani życia,
gdy nie materia tylko myśl jest ciałem... |
|
|
|
|
|
#46 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Ale pamiętaj, że to, co dla Ciebie jest mało ważne, dla kogoś innego możne znaczyć bardzo wiele...
Poza tym... Autorka tematu jest niestety osobą niezbyt obiektywną. Cały czas mamy podkreślenie, jaka to K. jest zła, a A. wspaniała, z jedną malutką rysą na przeszłości. Radzę spojrzeć na to trzeźwym okiem i postawić się w sytuacji dziewczyny, która celebrować będzie najwspanialszy dzień swojego życia i ma prawo nie chcieć w nim widzieć kogoś takiego :/
__________________
|
|
|
|
|
#47 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Ewentualnie na slub niech P idzie z A jako dla zaakcentowania ze traktuje ja powaznie ale na wesele juz sam niech idzie i wszyscy powinni byc zadowoleni... Ale i tak rozmowa obu pan porzed slubem wydaje mi sie konieczna...
__________________
...świat obrazów nie zna śmierci ani życia,
gdy nie materia tylko myśl jest ciałem... |
|
|
|
|
|
#48 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2007-09
Lokalizacja: tam ..
Wiadomości: 911
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Ja takze mysle, ze A. powinna porozmawiać z P. i przekonac go żeby poszedl na ślub (i wesele) siostry, a sama lepiej zeby zostala w domu. W koncu to wyjatkowy dzien (noc) dla K. i ma prawo bawic sie dobrze w gronie rodziny i przyjaciol, a mysle ze gdyby A. sie tam pojawila nie byloby juz K. tak milo (mimo ze minelo 5 lat takich slow ciezko zapomniec).
Swoja droga A. powinna podjac jeszcze jedna probe porozmawiania z K. i wyjasnienia sobie tych sporow. Moze niekoniecznie teraz przed slubem, zeby juz nie wprowadzac wiekszych nerwow i zeby to nie wyszlo tak, ze ma zamiar przeprosic tylko po to zeby jednak pojawic sie na tym weselu ( zwlaszcza ze jak wyczytalam nie ma na to ochoty ). Moim zdaniem bez tego sie nie obejdzie. Ciekawa sytuacja bedzie w chwili kiedy przyjdzie do slubu A. z P. Co wtedy? A. nie bedzie chciala widziec K. na swoim slubie, ale ze wzgledu na to ze to siostra P. ciezko bedzie powiedziec "nie przychodz". Dlatego moim zdaniem A. i K. powinny sie spotkac i wyjasnic sobie wszystko zeby wiecej nie bylo takich przykrych sytuacji. |
|
|
|
|
#49 | ||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-12
Wiadomości: 4 492
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
jak dla mnie to problem polega na tym, jaki stosunek ma A. do K. niewazne juz, ze to co sie wydarzylo, mialo miejsce pare lat temu.
Cytat:
P. powinien isc sam bo chyba siostra i jej dobro jest wazniejsze w tym przypadku ![]() Cytat:
Zarowno A. jak i P. maja skrajnie egoistyczne podjescie jak tak sprawe widza. Chocby przez wzglad na wlasna matke, ta mamusie co fochy strzela syn moglby przyjsc na slub wlasnej siostry. Co niektorym to sie tutaj priorytety pomylily chyba. Spojrz moze Cwirka obietywnie na sprawe, a nie przez pryzmat biednej A. ktora nic biedaczka zlego nie zrobila, teraz tez nic, a przez nia mamusia strzeli focha a glupia malpa K. to juz w ogole.No ludzie, rece opadaja...tak jak sie nie umiala zachowac te 5 lat temu jak widac nadal nie umie, i ma podjescie do swiata jakie ma.. i nie mowmy hop poki nie przeskoczysz..zadna zona P. A nie jest..i nie wiadomo czy kiedykolwiek bedzie..a rosci sobie juz teraz prawa do nie wiadomo czego. Cóż...
__________________
................. Edytowane przez syntagma Czas edycji: 2007-09-24 o 11:46 |
||
|
|
|
|
#50 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 8 184
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
postarałm sobie właśnie wyobrazić siebie w sytuacji K
![]() i ja też jej się nie dziwię. czasami słlowa bardzo ranią, postępowanie... nie chciałabym kogoś takiego na moim ślubie, chyba ,że uwierzyłabym,że postawa tej oisoby wobec mnie się zmieniła. ![]()
__________________
Blogi są dwa ![]() blogowo: poradnik emigranta nowy post: 14/10/2012 Obyście tego postu nie potrzebowali blogowo: aktywnie nowy post 12/09/2012 Veni Vidi Vici
|
|
|
|
|
#51 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2003-11
Wiadomości: 2 757
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Na Twoim miejscu napisałabym ciekawą powieść lub scenariusz filmowy A tak na poważnie To myślę, że chłopak powinien sam pójść na ten ślub i wesele. Innego wyjścia nie widzę |
|
|
|
|
|
#52 |
|
ćwir ćwir
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: warszawa
Wiadomości: 10 400
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
w sumie kazda z Was broni tej biednej K. Ja jej nie znam,ale dla mnie to zakompleksiona na maxa panna, ktora sie poprostu boi, ze A. moze jej zabrac jej przyszlego mezusia. Ona nie byla w tym wszytskim tak do konca bez winy, bo ona sprowokowala Ame do takich slow. Z tego co wiem to dokladnie bylo chyba jakos tak, ze K. zadzwonila do A. pochwalic sie ze teraz ten caly X(przyszly pan mlody, byly A.) jest jej i co ona na to. No to jej Ama odpowiedziala co ona na to.
Amelia przyjdzie do mnie do pracy za okolo pol godz to moze sama sie wypowie o co tu dokladnie chodzi ze szczegolami, bo chyba sytuacja sie komplikuje z powodu ze brat dostal wczoraj wieczorem zaproszenie wypisane na niego i osobe towarzyszaca przy czym siostra mu zapowiedziala, ze: nie przychodz ze swoja 'panienka' i w sumie sam tez najlepiej nie, bo sie bedziesz kiepsko bawil,moge cie zapoznac z moja kolezanka, ktora sie ostatnio o ciebie pytala.
__________________
Moje książki na wymianę: KLIK! |
|
|
|
|
#53 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 12 228
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Co to to nie.Takze, Ćwirka, powiedz siostrze, azeby sobie wypozyczyla kilka filmów z wypozyczalni, kupila paczke chipsów i 3 piwa, bo na weselu byc nie powinna. I zebu ocalic strzępy własnej godnosci, powinna puścić P., bez strzelania fochów. A na miejscu P...tak szczerze, to bym chyba z Twoja siostra zerwała - taka intrygantka w rodzinie - to sie nie moze dobrze skonczyc. Wyobrazasz sobie pozycie dwóch pan w jednej rodzinie. Jak to będzie wyglądało przy rodzinnych zlotach na święta, chrzciny itp.? |
|
|
|
|
|
#54 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 12 228
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Taj jak juz pisałam - na mijescu brata poszłabym sama. CHyba ze A. trzyma go pod pantoflem. |
|
|
|
|
|
#55 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Cytat:
Jakie by powody nie kierowały K., ma ona pełne prawo selekcjonować gości, których chce widzieć na własnym ślubie. I nie ma co jej osądzać, czy jest mściwa, pamiętliwa, czy zakompleksiona. To jej ślub i ma prawo spędzić go tak, jak tego pragnie. A jeśli ktoś nie umie pogodzić się z tym, że nie został zaproszony, ma chyba poważny problem ze swoją osobą. Bo trzeba mieć choć odrobinę taktu i godności.
__________________
|
|
|
|
|
|
#56 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-02
Lokalizacja: ck ;-))
Wiadomości: 1 420
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
ja na miejscu A sama nie mialabym ochoty isc na wesele K. no bo i po co?zeby rodzina sie krzywo patrzyla bo K moze juz cos nagadala do innych?P. powinien isc sam w koncu to siostra. tyle ze jak P. sie bedzie chajtal z A. to ciekawe jak bedzie. - P. bedzie chcial siostre na weselu a A. w imie odwetu nie no i co wtedy?
__________________
Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać. |
|
|
|
|
#57 |
|
ćwir ćwir
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: warszawa
Wiadomości: 10 400
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Witam. Sczerze mowiac pierwszy raz pisze na jakims forum, nie do konca wiem jak to powinno wygladac. Zanim zdazylam dzis cokolwiek powiedziec, Aska kazala mi usiasc i przeczytac co wczoraj i dzis odpowiedzilay internautki apropos mojego problemu. Po pierwsze jest tutaj troche okrojona historia. Moze ja przedstawie dokladnie ze swojej strony.
W wieku 15 lat mialam swojego pierwszego chlopaka. Zawsze gustowalam w starszych facetach. Zerwalismy ze soba, kilka tygodni pozniej zobaczylam go z nowa dziewczyna-zgadnijcie z kim? Tak, tak wlasnie z Karolincia. Ale ze to Karolinka dowiedzialam sie duzo pozniej, kiedy zaczela sie moja krotka przygoda z teatrem. Ja sie bawilam w aktorke a Karolina byla sekretarka. Znalam ja z widzenia, mowilysmy sobie czesc, bo czasami cos zalatwialam w sekretariacie. Kiedys sie jakos zgadalysmy, ze obie chodzilysmy z moim pierwszym chlopakiem. Czyli jak widzicie Bartek( przyszly pan mlody) nie jest jedynym chlopakiem, ktory nas polaczyl( a raczej rozdzielil). Wszystko bylo w miare ok, dokiedy nie nadszedl czas remontu teatru. Najpierw pojawily sie ekipy projektantow,zeby ustalic co zrobic i jak. No i na scene wkroczyl Bartek. Spodobal mi sie, fajne ciasteczko bylo trzeba przyznac. Zapoznalismy sie, zaprosil mnie gdzies, juz nie pamietam dokladnie, po jakims czasie zostalismy para. Bartek baaaardzo czesto przebywal w sekretariacie i smial sie, ze go sekretarka podrywa. Ja to w sumie olewalam. Jakis czas pozniej spotkalam Karoline i ona pojechala mi z tekstem, zebym sie cieszyla poki moge bo i tak dlugo razem nie pobedziemy. Ok, zdesperowana studenka grozi licealistce, ze jej odbije chlopaka- wtedy to byl fajny temat do zartow. No i Karolina krecila z Bartkiem jak mogla. Probowala go zapraszac na piwko, na imprezy, gdzies tam. Ja bylam z Bartkiem bodajze 7 miesiecy. Potem z nim zerwalam. Minal jakis czas, ja sie szykowalam do matury,mialam juz innego chlopaka. Nie bylo tak jak napisala Asia. Nie zadzwonila do mnie Karolina. Po prostu stala przede mna w supermarkecie przed kasa i glosno zaczela nawijac do swojej kolezanki o jakis wygranych i przegranych, o tym jak latwo jakiejs miernocie odbic chlopaka.Ja nie wiedzialam, ze oni sa z Bartkiem razem. Dopiero na studniowce oswiecila mnie jakas tam znajoma Bartka, ze on jest z Karolina i ze tamta opowiada jak to mi go odbila niby. Ja bylam w szoku, bo to ja zerwalam z Bartkiem, on chcial do mnie wrocic, prosil o spotkania itd a tu nagle sie dowiaduje, ze ktos mi go odbil....Po mojej maturze zrobilismy mala impreze w teatrze na pozegnanie naszej grupy, ktora wyjezdzala na studia no i na tej imprezie byla Karolina trzymajaca zaborczo pod reke tego swojego wymarzonego Bartka. I kiedy to niby w zartach przy rozmowie w wiekszym gronie osob( w odpowiedzi na czyjsc komentarz, ze Bartek dziewczyne zmienil) Karolina powiedziala do mnie ze smiechem i za***ista nienawiscia w glosie, ze zawsze mnie uprzedzala, ze mi go odbije. To niby taki zart mial byc. No to ja na to z rownie zabojcza uprzejmoscia, ze o ile sobie przypominam to go zdobylas jak usychal z tesknoty za mna( oczywiscie to niby taki zart mial byc) po tym jak z nim zerwalam i ze teraz zbiera po mnie resztki i ze jakos wyjatkowo lubi moich bylych. I tu byl pies pogrzebany podejrzewam, bo domyslam sie ze wersja Bartka-herosa brzmiala, ze niby mnie rzucil dla Karoliny. Ona po prostu nie wiedziala, ze to ja z nim zerwalam i taka dumna byla, ze wybral ja. Bartek sie smial wtedy, ze zaraz sie o niego dwie laski pobija. Koniec prologu. Wyjechalam do USA. Przez swoich znajomych Polakow poznalam innych Polakow tam mieszkajacych. Wsrod nich Piotra. Zaczelismy byc ze soba. Wiedzialam jak ma na nazwisko, skad jest, ze ma dwie siostry, ale ze jedna z nich jest Karolina-na to nie wpadlam. Nie widzialam jej aktualnych zdjec, rzadko o niej rozmawialismy. A nazwiska Karoliny nie znalam.Dla Piotra rodzina praktycznie byli kuzyni ze Stanow, niz rodzice i siostry w Polsce, ktore widzial ostatnio 5 lat temu. Wrocilismy do Polski, wiedzielismy ze sie wesele siostry szykuje,akurat tak nam sie sprawy ulozyly,ze na 2 miesiace moglismy spokojnie tu wrocic.Poznalam Jego rodzicow, wszystko pieknie fajnie, bardzo mnie polubili. Jego mama zawsze do mnie Melusiu mowila, ciagle bylo jaka to jestem fajna, jak sie cieszy, ze Piotr ma taka mila dziewczyne, etc. No i Piotr powiedzial, ze w styczniu przylecimy tu jeszcze raz na to wesele. Wszystko bylo Ok. No i do momentu kiedy zostalam zaproszona w niedziele na obiad do Jego rodzicow, mialy byc siostry, tak fajnie i rodzinnie. No i weszlam do pokoju z Piotrem a na kanapie siedzi Bartek. Ja taki szok, zaczelismy sie witac, cieszyc ze zbiegu okolicznosci itd. Jeszcze nie skojarzylam, ze byc moze Bartek ciagle jest z Karolina. A tu po kilkunastu sekundach wchodzi gwiazda dnia. Ja sie chcialam zachowac normalnie, krzyknelam( naprawde bylam zaskoczona), ze kopa lat i jak to sie dziwnie los plecie a ona nic. Stala tak bez ruchu, gapila sie na mnie, wszyscy skonsternowani o co chodzi a Karolina po prostu odwrocila sie i wyszla z mieszkania. I ja tu niby zawinilam?Ja jestem intrygantka jak to ktoras madra osoba napisala? Tego co sie dzialo potem nie bede opisywac szczegolowo. Ogolnie w nastepnych dniach kolejno: -Piotr sie smial z calej sytuacji, myslal ze to jakies zarty -Karolina powiedziala, ze nie chce mnie widziec u nich w mieszkaniu wiecej, ze swoim bratem i na swoim weselu - ja po takim potraktowaniu nawet nie myslalam, zeby isc na ten cholerny slub -Piotr po rozmowie z siostra, ktora mnie nazwala ****eka przestal sie do niej odzywac i powiedzial, ze nikt nie bedzie mnie obrazal i na zaden slub tez nie idzie - druga siostra Piotrka i Karoliny- Ola jest po mojej stronie, uwazajac swoja siostre za dumna,wyniosla paniusie- podobno 3/4 rodziny ma takie zdanie o Karolinie -mama Piotra przestala do mnie mowic Melusiu, tylko oficjalnie Amelio, nie proponowala herbaty a Piotrowi poradzila, zeby sie zastanowil kto jest dla niego wazniejszy-rodzina czy ja. Odpowiedzial, ze ja. Na to mama, ze dobrze, to niech sobie znajdzie jakas kolezanke na to wesele. -Bartek sie smieje i uwaza, ze dramat sie kreci wokol niego i uwaza, ze chce go znowu poderwac- takie samo zdanie ma Karolina.Nie wiem dlaczego, bo zadnego konatktu z nim nie utrzymuje. Wiem to od Oli. - Piotr nie chce isc sam na wesele, bo mowi ze to nie rozwiaze sytacji( w sensie ze skoro ja nie bylam na jej weselu to on jej nie zaprosi na nasze,wiec czemu niby on ma byc na jej weselu) -Zadzwonilam do Karoliny, zeby to wszystko jakos poodkrecac, ale zrozumiala, ze ja sie tak na wesele wpycham i kazala mi sie odpieprzyc -Wczoraj rano Karolina dala Piotrowi zaproszenie dla niego i osoby towarzyszacej, mowiac, ze oczywiscie wyklucza tu mnie. Dodala, ze sam bedzie sie zle bawil i ze chcialaby go zapoznac ze swoja kolezanka, ktora o niego pytala pare dni temu i ze moze by poszedl z nia.Piotrek sie wkurzyl, poklocili sie po raz kolejny.Mama ich sie poplakala, powiedziala, ze skoro on nie bedzie na weselu siostry to niech nie liczy na nikogo z nich na swoim weselu. Na razie w skrocie chyba tyle.A ja teraz mam zamiar pojechac do Karoliny, chocbym ja miala zwiazac wydusze z niej o co jej chodzi, bo ja nie wiem. Czy o te resztki, czy sie boi ze jej odbije Bartka, czy o co do cholery.Bo ja naprawde nie wiem. Robie tylko to wszystko dla Piotra bo mam ochote jej w leb dac za ta kurewke. Przejmuje sie jakas klotnia sprzed 5 lat, kiedy bylysmy gowniarami i kiedy nie tylko ja zawinilam. Rownie dobrze ja bym mogla byc obrazona na nia. Koniec opowiesci. opowiadala Amelia, pod moim nickiem,swojego nie posiada
__________________
Moje książki na wymianę: KLIK! |
|
|
|
|
#58 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Żeby móc ocenić sprawiedliwie tę sytuację, potrzebna by była także wersja panny K., bo bez tego ani rusz.
__________________
|
|
|
|
|
#59 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 12 228
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Amelio, Ty tez jestes stroną konfliktu i patrzysz na wszystko przez pryzmat swoich uczuć. masz do tego prawo.
Z tego co napisałaś wyciągam takie wnioski: - tak czy siak nie powinnas się pokazac na weselu - ratuj swój honor; jedna z was musi ustpąić, inaczej zniszczycie całą rodzinę - tego właśnie chcesz? - jesli faktycznie Karolina ma w rodzinie opinię awanturnicy, to chociaż Ty pokaż że jesteś inna - ona jest częścią rodziny, Ty dopiero (być może) będziesz do niej przynależeć; - nie dopuszczaj do sytuacji, żeby Twój TZ miał do wyboru: rodzina albo Ty. Dobrze na tym nie wyjdziesz. To o Tobie będa mówić, że skłóciłas brata z siostrą. |
|
|
|
|
#60 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 8 184
|
Dot.: Ale sytuacja pokićkana....i co zrobić?
Amelio to co napisałaś w złym świetle stawia Karoline.
Faktycznie przydałąby się tu konstruktywna rozmowa, ale czy to jest mozliwe?
__________________
Blogi są dwa ![]() blogowo: poradnik emigranta nowy post: 14/10/2012 Obyście tego postu nie potrzebowali blogowo: aktywnie nowy post 12/09/2012 Veni Vidi Vici
|
|
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 03:13.







.
.



nie mogę się połapać a A. P. itd, więc nie będę używać tych skrótów coby nie namieszać ;P



).




Co to to nie.
