Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :) - Strona 24 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2018-07-06, 14:14   #691
Camelitos
Wtajemniczenie
 
Avatar Camelitos
 
Zarejestrowany: 2017-11
Lokalizacja: Śląskie
Wiadomości: 2 467
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez norka93 Pokaż wiadomość
Skąd to znam.. śpiewać o maśle w sklepie i nie kupić masła

Widze, że podobne gusty Ale te bagietki to mistrzostwo!

Czuję się jak kapeć, co jest parodią odnośnie wczorajszego dnia. Wczoraj spałam tylko 5,5 godziny, zdrzemnęłam się na godzinkę ok. 17 i miałam sporo energii w dzień, a dzisiaj spałam ok. 24 do 7:30 i czuję się gorzej niz wczoraj. Nie mogę się zdrzemnąć, bo PONOĆ ma być kurier z fotelem. Z fotelem takie akcje są, czekam na niego od wtorku i dowieźć nie mogą, szkoda newów rna tę sytuację, temu nie opisuję.
A który ten fotel wzięłaś w koncu?

A może przez pogodę się tak czujesz? u mnie np rano było chłodno i ponuro, padał deszcz a teraz jest parno i grzeje słońce

Wysłane z mojego RNE-L21 przy użyciu Tapatalka
Camelitos jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 14:28   #692
odowska
Zadomowienie
 
Avatar odowska
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 1 615
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Jak Wam pisałam w sobotę zaczęły mi się sączyć wody, więcej wylatywało przy zmianie pozycji czy kaszlnięciach. Śmialiśmy się z Tż, że kaszlnę i urodzę. Czekaliśmy w domu trochę, żeby się skurcze rozkręciły, ale sytuacja była niestety stabilna. Przed 23 zdecydowałam, że jedziemy do szpitala.

Sprawdzili czy to faktycznie wody, zrobili usg, badanie. Okazało się, że rozwarcie na 2-3 cm, czyli mogło się nawet nie powiększyć od tego z czym chodziłam ostatnio. Na ktg nie pisały się żadne skurcze. Z resztą sama czułam, że to wszystko nie tak. Położna zmierzyła mi miednicę i tu zaskoczenie: sprężna 18! Nie miałam odebranego wyniku gbs, a w dodatku byłam mocno przeziębiona. Lekarki stwierdziły, że jeśli będziemy zwlekać jest ryzyko zakażenia dziecka. Dodatkowo wysnuły teorię, że zarówno poprzednio jak i tym razem dziecko nie schodzi do kanału właśnie przez wymiary mojej macicy. Możliwe też, że fakt, że takie małe są te dzieciaki u mnie wynika z tego, że większych to już kompletnie bym nie miała szans urodzić. No ale to takie dywagacje.

Ostatecznie, biorąc to wszystko pod uwagę, ze łzami w oczach, zdecydowałam o kolejnym cięciu. Odbyło się w trybie nagłym, podobno niezłe zamieszanie wywołało na oddziale Jak wiecie Junior przyszedł na świat już w niedzielę.

Tż nie mógł być na sali, ale czekał w gotowości do kangurowania. Niestety pediatra stwierdziła, że Junior musi iść do inkubatora, żeby jak to ładnie określiła się "zaadaptował". Tż był przy nim chwilę, przyniósł mi wieści i zdjęcie a potem pojechał do domu, bo miał na 7:00 do pracy i nie miał kogo wezwać na zastępstwo. Szczęśliwie się złożyło, że akurat w sobotę popołudniu Młody zdecydował, że chce spać znowu u babci, więc przynajmniej nie musieliśmy się martwić ani odwozić go po drodze do szpitala.

Dzień pierwszy to był dzień placka i płaczka. Musiałam oddać te wszystkie emocje, a jakoś najwygodniej mi było przez kanaliki łzowe i miałam w nosie, co sobie personel pomyśli. Rano przyszedł pediatra, trochę był zakłopotany, bo łzy mi ciekły po policzkach w czasie rozmowy, a przecież chciał mnie poinformować, że z Juniorem wszystko ok i że może wyjść z inkubatora. Tak jak mówili był w nim dość krótko jak na miarę szpitalną, ale jak na miarę matczyną o te 8 godzin za długo.

Pionizowali mnie po 12 godzinach, a może nawet nieco dłużej. Wcześniej ruszałam nogami, a położna doradziła też, żebym się przekręcała na boki. W ogóle miałam świetną opiekę. Tu przyznaję rację Summer - powiatowe szpitale nie są takie złe. Podejrzewam, że w żadnym dużym szpitalu nie miałabym tyle uwagi, co u nas.

Ćpałam przeciwbólowe równo, jak wczoraj przeczytałam na wypisie, to się za głowę złapałam ile tego wzięłam. Zdecydowanie gorzej się czułam niż po pierwszej cc. No i dużo bólu dokładał mi kaszel, który wstrząsa mi całym pociętym brzuchem. Byłam też wykończona, oczy mi się same zamykały, więc Junior na noc pojechał na noworodki. Zrobiłam interes życia i poprosiłam o zostawienie cewnika do rana, przy tej ilości kroplówek, które we mnie pompowali bez niego chyba bym nie spała. Nie mówiąc już o tym, że musiałabym CHODZIĆ do łazienki

Na drugi dzień miałam więcej siły, to i starania o kp przybrały na sile. Przytulaliśmy i próbowaliśmy dostawiać. Miałam jakieś przezroczyste pojedyncze kropelki w piersiach, ale to chyba jeszcze nie była siara. Pielęgniarki z noworodków były dość sceptyczne i mocno nastawały na mm. Rozumiałam ich argumenty, czułam, że ssanie Juniora nie jest jeszcze w pełni wykształcone, że nie ma takiej siły i efektywności. Ale szczerze Wam powiem, że gdybym nie miała tej wiedzy, którą mam o kp, to przez ich argumenty, straszenie i złowieszczy ton ciepnęłabym te cycki w kąt i wysłała Tż po zestaw butelek. Tymczasem próbowałam przystawiać i dokarmiałam mm. W ciągu dnia pojawiła się siara.

Noc była przełomowa. Zostałam sama na sali, więc nie przejmowałam się i robiłam swoje. Czyli głównie dostawianiem i przysypianiem razem z dzieckiem. Celem było to, żeby jednak ciągnął z piersi, mm było wsparciem. Jak nie chciał chwytać, to skrapiałam brodawkę mm i tak przyprawioną wstawiałam mu do dzioba. Czuł smak, więc ciągnął dalej i tym sposobem powoli się przestawiał. Nasłuchiwałam czy przełyka itp. Od 24:00 nie licząc przypraw był tylko na moim mleku. Przez dzień już nawet bez tych kropel.

Za to kolejna noc była koszmarna. Na oddziale dużo się działo. Dwa porody i dwie cesarki. Cały oddział liczy 12 łóżek, więc to była ciężka noc dla personelu. Noc wcześniej chyba był jeden poród i to jest raczej standard tego szpitala. Tej nocy po korytarzu non stop jeździły łóżka, mydelniczki, błąkali się przejęci świeży tatusiowie. Junior ryczał, zaprotestował i nie chciał chwycić piersi. Nie dało się go uspokoić ani uśpić. Jedynie na chwilę znajdował ukojenie ssając mój mały palec. Koło 1 przybyła z odsieczą położna. Niestety jedyny ratunek, jaki miała to zabranie dziecka na noworodki i dokarmienie mm. Nie miałam swojego mleka odciągniętego. Znowu mnie ogarnęło poczucie klęski, Junior pojechał a ja próbowałam się przespać lub choć nie płakać.

Przed 6 poczłapałam po przeciwbóle i poprosić o zwrot mydelniczki wraz z zawartością. Ponoć Junior przespał cały ten czas po wypiciu zaledwie 20 ml. Myślałam, że będzie problem z kp od nowa. No cóż, nie było idealnie, ale już więcej nie było potrzebne dokarmianie. Jeśli czegoś nie pokręciłam w ten dzień w środę dostaliśmy wypis.

Strach przed powtórką z sytuacji i drastycznym spadkiem wagi Juniora jednak został, poprosiłam Tż, żeby kupił dwie małe buteleczki mm na wszelki wypadek. Wczoraj mieliśmy małą sytuację kryzysową, ale z pomocą Tż udało się i na razie stoją nietknięte.

Podsumowując z moich postulatów porodowych udało się zrealizować dwa: Junior nie był kąpany w szpitalu i nie miałam naciętego krocza

Generalnie wczoraj Żelko wykonał jakiś skok i np. chyba zaczął się uspokajać, kiedy biorę go na ręce, szuka piersi a nie smoczka czy palca do ssania i wydaje mi się, że mu głowa urosła . Cudny jest, malusi i na razie lekko brzoskwiniowy (ale ta żółtaczka ponoć na niskim poziomie). Pachnie noworodkiem. Jak trzymam go blisko siebie, jak teraz, jest tak spokojny. Czasem wykonuje ruchy, które myślę, że robił jeszcze w brzuchu np. charakterystyczne odpychanie się nogami. Z tych wcześniaczych objawów trochę słabo trzyma jeszcze temperaturę. No i niestety badanie słuchu nam nie wyszło pozytywnie. Ale to są kwestie, które mam nadzieję wyrównają się z czasem. Była dziś pani położna z wagą i jeśli wierzyć jej pomiarom to przybrał 100 g od wyjścia ze szpitala. A patrząc na to, że ubyło mu tam naprawdę niewiele, to może już po weekendzie przekroczyć urodzeniową.

Starszy brat zareagował wspaniale. Nie dam rady Wam opisać tego, bo bym się rozbeczała. Po prostu Żelko psuje do naszej rodziny.
odowska jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 14:41   #693
norka93
Wtajemniczenie
 
Avatar norka93
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 2 692
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Wczoraj było tak samo parno jak dzisiaj, więc tutaj obwiniam chyba ciążę A fotel taki, tyle że z beżową poduszką, bo nie dość, że w cenie jest pufa to i podusia A problem jest z lokalnym oddziałem firmy, bo inna osoba, z innej części Polski, dostała na drugi dzień. Zresztą wystarczy wpisać w google "dhl siedlce" i przeczytać opinie... Screenshot_2018-06-04-18-16-46.jpeg
__________________




norka93 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 14:43   #694
Camelitos
Wtajemniczenie
 
Avatar Camelitos
 
Zarejestrowany: 2017-11
Lokalizacja: Śląskie
Wiadomości: 2 467
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez norka93 Pokaż wiadomość
Wczoraj było tak samo parno jak dzisiaj, więc tutaj obwiniam chyba ciążę A fotel taki, tyle że z beżową poduszką, bo nie dość, że w cenie jest pufa to i podusia A problem jest z lokalnym oddziałem firmy, bo inna osoba, z innej części Polski, dostała na drugi dzień. Zresztą wystarczy wpisać w google "dhl siedlce" i przeczytać opinie... Załącznik 7586591
Jako fajny!

A co do kurieriow to też się nie będę wypowiadała

Wysłane z mojego RNE-L21 przy użyciu Tapatalka
Camelitos jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 14:45   #695
odowska
Zadomowienie
 
Avatar odowska
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 1 615
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez aaska92 Pokaż wiadomość
A co u Ciebie, doszłaś już do siebie po porodzie, jak się czuję Żelisław? Miałyśmy ten sam tp, a mój dalej w brzuszku i nic się nie zanosi, żeby się wybierał na świat ,a swojego masz już obok ,a doczekać się już nie mogę poznać swojego synka.
Trzymaj go jeszcze w brzuszku Wiem, że już przebierasz nogami z niecierpliwości, ale naprawdę będzie Wam obojgu łatwiej jak posiedzi jeszcze troszeczkę. Kibicuję, żebyś miała udany poród.

Mi dojście do siebie trochę zajmie, nie będę oszukiwać - tym razem słabiej się regeneruję. Ale daję sobie czas. Tż jest wspaniały i ogarnia wszystko. Mamy też dużo pomocy od mojej mamy, więc już wkrótce będę znów ganiać jak sarenka
odowska jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 14:53   #696
norka93
Wtajemniczenie
 
Avatar norka93
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 2 692
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez odowska Pokaż wiadomość
Jak Wam pisałam w sobotę zaczęły mi się sączyć wody, więcej wylatywało przy zmianie pozycji czy kaszlnięciach. Śmialiśmy się z Tż, że kaszlnę i urodzę. Czekaliśmy w domu trochę, żeby się skurcze rozkręciły, ale sytuacja była niestety stabilna. Przed 23 zdecydowałam, że jedziemy do szpitala.

Sprawdzili czy to faktycznie wody, zrobili usg, badanie. Okazało się, że rozwarcie na 2-3 cm, czyli mogło się nawet nie powiększyć od tego z czym chodziłam ostatnio. Na ktg nie pisały się żadne skurcze. Z resztą sama czułam, że to wszystko nie tak. Położna zmierzyła mi miednicę i tu zaskoczenie: sprężna 18! Nie miałam odebranego wyniku gbs, a w dodatku byłam mocno przeziębiona. Lekarki stwierdziły, że jeśli będziemy zwlekać jest ryzyko zakażenia dziecka. Dodatkowo wysnuły teorię, że zarówno poprzednio jak i tym razem dziecko nie schodzi do kanału właśnie przez wymiary mojej macicy. Możliwe też, że fakt, że takie małe są te dzieciaki u mnie wynika z tego, że większych to już kompletnie bym nie miała szans urodzić. No ale to takie dywagacje.

Ostatecznie, biorąc to wszystko pod uwagę, ze łzami w oczach, zdecydowałam o kolejnym cięciu. Odbyło się w trybie nagłym, podobno niezłe zamieszanie wywołało na oddziale Jak wiecie Junior przyszedł na świat już w niedzielę.

Tż nie mógł być na sali, ale czekał w gotowości do kangurowania. Niestety pediatra stwierdziła, że Junior musi iść do inkubatora, żeby jak to ładnie określiła się "zaadaptował". Tż był przy nim chwilę, przyniósł mi wieści i zdjęcie a potem pojechał do domu, bo miał na 7:00 do pracy i nie miał kogo wezwać na zastępstwo. Szczęśliwie się złożyło, że akurat w sobotę popołudniu Młody zdecydował, że chce spać znowu u babci, więc przynajmniej nie musieliśmy się martwić ani odwozić go po drodze do szpitala.

Dzień pierwszy to był dzień placka i płaczka. Musiałam oddać te wszystkie emocje, a jakoś najwygodniej mi było przez kanaliki łzowe i miałam w nosie, co sobie personel pomyśli. Rano przyszedł pediatra, trochę był zakłopotany, bo łzy mi ciekły po policzkach w czasie rozmowy, a przecież chciał mnie poinformować, że z Juniorem wszystko ok i że może wyjść z inkubatora. Tak jak mówili był w nim dość krótko jak na miarę szpitalną, ale jak na miarę matczyną o te 8 godzin za długo.

Pionizowali mnie po 12 godzinach, a może nawet nieco dłużej. Wcześniej ruszałam nogami, a położna doradziła też, żebym się przekręcała na boki. W ogóle miałam świetną opiekę. Tu przyznaję rację Summer - powiatowe szpitale nie są takie złe. Podejrzewam, że w żadnym dużym szpitalu nie miałabym tyle uwagi, co u nas.

Ćpałam przeciwbólowe równo, jak wczoraj przeczytałam na wypisie, to się za głowę złapałam ile tego wzięłam. Zdecydowanie gorzej się czułam niż po pierwszej cc. No i dużo bólu dokładał mi kaszel, który wstrząsa mi całym pociętym brzuchem. Byłam też wykończona, oczy mi się same zamykały, więc Junior na noc pojechał na noworodki. Zrobiłam interes życia i poprosiłam o zostawienie cewnika do rana, przy tej ilości kroplówek, które we mnie pompowali bez niego chyba bym nie spała. Nie mówiąc już o tym, że musiałabym CHODZIĆ do łazienki

Na drugi dzień miałam więcej siły, to i starania o kp przybrały na sile. Przytulaliśmy i próbowaliśmy dostawiać. Miałam jakieś przezroczyste pojedyncze kropelki w piersiach, ale to chyba jeszcze nie była siara. Pielęgniarki z noworodków były dość sceptyczne i mocno nastawały na mm. Rozumiałam ich argumenty, czułam, że ssanie Juniora nie jest jeszcze w pełni wykształcone, że nie ma takiej siły i efektywności. Ale szczerze Wam powiem, że gdybym nie miała tej wiedzy, którą mam o kp, to przez ich argumenty, straszenie i złowieszczy ton ciepnęłabym te cycki w kąt i wysłała Tż po zestaw butelek. Tymczasem próbowałam przystawiać i dokarmiałam mm. W ciągu dnia pojawiła się siara.

Noc była przełomowa. Zostałam sama na sali, więc nie przejmowałam się i robiłam swoje. Czyli głównie dostawianiem i przysypianiem razem z dzieckiem. Celem było to, żeby jednak ciągnął z piersi, mm było wsparciem. Jak nie chciał chwytać, to skrapiałam brodawkę mm i tak przyprawioną wstawiałam mu do dzioba. Czuł smak, więc ciągnął dalej i tym sposobem powoli się przestawiał. Nasłuchiwałam czy przełyka itp. Od 24:00 nie licząc przypraw był tylko na moim mleku. Przez dzień już nawet bez tych kropel.

Za to kolejna noc była koszmarna. Na oddziale dużo się działo. Dwa porody i dwie cesarki. Cały oddział liczy 12 łóżek, więc to była ciężka noc dla personelu. Noc wcześniej chyba był jeden poród i to jest raczej standard tego szpitala. Tej nocy po korytarzu non stop jeździły łóżka, mydelniczki, błąkali się przejęci świeży tatusiowie. Junior ryczał, zaprotestował i nie chciał chwycić piersi. Nie dało się go uspokoić ani uśpić. Jedynie na chwilę znajdował ukojenie ssając mój mały palec. Koło 1 przybyła z odsieczą położna. Niestety jedyny ratunek, jaki miała to zabranie dziecka na noworodki i dokarmienie mm. Nie miałam swojego mleka odciągniętego. Znowu mnie ogarnęło poczucie klęski, Junior pojechał a ja próbowałam się przespać lub choć nie płakać.

Przed 6 poczłapałam po przeciwbóle i poprosić o zwrot mydelniczki wraz z zawartością. Ponoć Junior przespał cały ten czas po wypiciu zaledwie 20 ml. Myślałam, że będzie problem z kp od nowa. No cóż, nie było idealnie, ale już więcej nie było potrzebne dokarmianie. Jeśli czegoś nie pokręciłam w ten dzień w środę dostaliśmy wypis.

Strach przed powtórką z sytuacji i drastycznym spadkiem wagi Juniora jednak został, poprosiłam Tż, żeby kupił dwie małe buteleczki mm na wszelki wypadek. Wczoraj mieliśmy małą sytuację kryzysową, ale z pomocą Tż udało się i na razie stoją nietknięte.

Podsumowując z moich postulatów porodowych udało się zrealizować dwa: Junior nie był kąpany w szpitalu i nie miałam naciętego krocza

Generalnie wczoraj Żelko wykonał jakiś skok i np. chyba zaczął się uspokajać, kiedy biorę go na ręce, szuka piersi a nie smoczka czy palca do ssania i wydaje mi się, że mu głowa urosła . Cudny jest, malusi i na razie lekko brzoskwiniowy (ale ta żółtaczka ponoć na niskim poziomie). Pachnie noworodkiem. Jak trzymam go blisko siebie, jak teraz, jest tak spokojny. Czasem wykonuje ruchy, które myślę, że robił jeszcze w brzuchu np. charakterystyczne odpychanie się nogami. Z tych wcześniaczych objawów trochę słabo trzyma jeszcze temperaturę. No i niestety badanie słuchu nam nie wyszło pozytywnie. Ale to są kwestie, które mam nadzieję wyrównają się z czasem. Była dziś pani położna z wagą i jeśli wierzyć jej pomiarom to przybrał 100 g od wyjścia ze szpitala. A patrząc na to, że ubyło mu tam naprawdę niewiele, to może już po weekendzie przekroczyć urodzeniową.

Starszy brat zareagował wspaniale. Nie dam rady Wam opisać tego, bo bym się rozbeczała. Po prostu Żelko psuje do naszej rodziny.
Odowska, cudownie czyta się tę całą historię Widzę, że niemało przeszłaś przez ten inkubator, mm.. pięknie czyta się historie, gdzie mama tak walczy o karmienie piersią. Mnie to osobiście bardzo porusza, jestem wrażliwy flaczek.

Mam obawy, że nie będę mogła zawalczyć o karmienie piersią, jeśli trafią się położne co tylko mm by dawały. Rozmawiałam jakiś czas temu z jedną z położnych, która tam pracuje i ewidentnie jest bardzo za porodem siłami natury i karmieniem piersią. Obym trafiła na jej dyżur!!

Cytat:
Napisane przez Camelitos Pokaż wiadomość
Jako fajny!

A co do kurieriow to też się nie będę wypowiadała

Wysłane z mojego RNE-L21 przy użyciu Tapatalka
A dziękuję W razie potrzeby, można płozy odkręcić i dokręcić nóżki, jeśli te bujanie byłoby zbyt.. bujańskie ???

Cytat:
Napisane przez odowska Pokaż wiadomość
Trzymaj go jeszcze w brzuszku Wiem, że już przebierasz nogami z niecierpliwości, ale naprawdę będzie Wam obojgu łatwiej jak posiedzi jeszcze troszeczkę. Kibicuję, żebyś miała udany poród.

Mi dojście do siebie trochę zajmie, nie będę oszukiwać - tym razem słabiej się regeneruję. Ale daję sobie czas. Tż jest wspaniały i ogarnia wszystko. Mamy też dużo pomocy od mojej mamy, więc już wkrótce będę znów ganiać jak sarenka
Odowska, niczym łania!
__________________




norka93 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 15:02   #697
xXBlankaXx
Zakorzenienie
 
Avatar xXBlankaXx
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 14 694
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Odowska trzymam kciuki za szybkie dojście do siebie po cc!

Norka piękny fotel

Jak tak czytam, to dochodzę do wniosku, że to jest takie niesprawiedliwe..
Kobieta którym zależy na KP i SN przychodzi to ciężko, z komplikacjami, a tym co to dynda i powiewa to bez większych problemów..

Ja się nadal obawiam tego szpitala mojego, niby są bardzo bardzo pomocni i zależy im na kp, ale rozmawiałam z położna tam i dziewczynami to też problemów o mm. Podobno nie robią...

Boze.. Jak mi się dziś nudzi, kończę sprzątać, robić obiad, idę się ogarnąć i jade. Do Rossmanna a potem do dziadka...
Niby dzisiaj cały dzień na nogach, a jakoś zero satysfakcji.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
xXBlankaXx jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 15:03   #698
aaska92
Zadomowienie
 
Avatar aaska92
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 1 342
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Odowska wspaniały opis i daje pozytywne nastawienie, nie podałaś się i są tego efekty. Dobrze, że masz wsparcie w rodzinie, niedługo z pewnością będziesz znowu w pełni formy .

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
aaska92 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 15:17   #699
emma90
Wtajemniczenie
 
Avatar emma90
 
Zarejestrowany: 2012-03
Lokalizacja: śląsk
Wiadomości: 2 842
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Ledwo Was nadrobiłam
czasu mało bo Stasiek woła o cyca u nas sporo się dzieje, nie wiem gdzie ten czasu ucieka miałam rano kryzys przez nawał pokarmu a maluszek nie chciał ssać i walczyliśmy 6h - taka długa przerwa iędzy karmieniami teraz jest lepiej, ale już zamówiłam wizytę położnej laktacyjnej na wieczór, niech nas poogląda

Z ciekawostek mały urodził się 57cm a nosimy ubranka 50 fajnie leżą na długość, a że nie jest grubaskiem to są nawet luźne. 56 to chyba najwcześniej w sierpniu ubierzemy

Trzymam kciuki za wszystkie wątkowe mamusie ( te z brzuszkiem i bez )

Cytat:
Napisane przez xXBlankaXx Pokaż wiadomość
Odowska trzymam kciuki za szybkie dojście do siebie po cc!

Norka piękny fotel

Jak tak czytam, to dochodzę do wniosku, że to jest takie niesprawiedliwe..
Kobieta którym zależy na KP i SN przychodzi to ciężko, z komplikacjami, a tym co to dynda i powiewa to bez większych problemów..

Ja się nadal obawiam tego szpitala mojego, niby są bardzo bardzo pomocni i zależy im na kp, ale rozmawiałam z położna tam i dziewczynami to też problemów o mm. Podobno nie robią...

Boze.. Jak mi się dziś nudzi, kończę sprzątać, robić obiad, idę się ogarnąć i jade. Do Rossmanna a potem do dziadka...
Niby dzisiaj cały dzień na nogach, a jakoś zero satysfakcji.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
U nas na sali ja za KP, obok super dziewczyna tylko MM i żaden problem dla personelu dostała nawet tabletki na wstrzymanie laktacji, lekarz od razu na obchodzie jej przepisał. Super sprawa, za to mnie wspierali w KP
emma90 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 15:20   #700
xXBlankaXx
Zakorzenienie
 
Avatar xXBlankaXx
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 14 694
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez emma90 Pokaż wiadomość
Ledwo Was nadrobiłam
czasu mało bo Stasiek woła o cyca u nas sporo się dzieje, nie wiem gdzie ten czasu ucieka miałam rano kryzys przez nawał pokarmu a maluszek nie chciał ssać i walczyliśmy 6h - taka długa przerwa iędzy karmieniami teraz jest lepiej, ale już zamówiłam wizytę położnej laktacyjnej na wieczór, niech nas poogląda

Z ciekawostek mały urodził się 57cm a nosimy ubranka 50 fajnie leżą na długość, a że nie jest grubaskiem to są nawet luźne. 56 to chyba najwcześniej w sierpniu ubierzemy

Trzymam kciuki za wszystkie wątkowe mamusie ( te z brzuszkiem i bez )



U nas na sali ja za KP, obok super dziewczyna tylko MM i żaden problem dla personelu dostała nawet tabletki na wstrzymanie laktacji, lekarz od razu na obchodzie jej przepisał. Super sprawa, za to mnie wspierali w KP
Mi moja gin jak coś to przepisałaby tabletki na zatrzymanie. Ale jednak nie chce
Wiem, że w tym moim szpitalu parcia nie ma aż tak i na siłę nikt mi dziecka do piersi nie będzie przystawiał, z czego się mega cieszę bo nie chciałabym od razu na wojenna ścieżke wkraczac ale napewno z cdl skorzystam, aż taka zamknięta na KP nie jestem.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
xXBlankaXx jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 15:29   #701
MalaGosia88
Zakorzenienie
 
Avatar MalaGosia88
 
Zarejestrowany: 2017-11
Wiadomości: 3 006
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Odowska z zapartym tchem czytałam Twój opis . Świetnie napisana historia... dużo zdrowia

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
Jestem mamą!
MalaGosia88 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 15:35   #702
zUa_tysica
Wtajemniczenie
 
Avatar zUa_tysica
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 2 670
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez Camelitos Pokaż wiadomość
No bo ja w sumie mało jem ryb a jeszcze w zamrażarce wynalazłam łososia zamrożone więc aż się prosił żeby go wyciągnąć i zjeść

Wysłane z mojego RNE-L21 przy użyciu Tapatalka
U mnie w zamrażarce wciaz zalega dorsz z Norwegii od wujka ale jest wielki a mój maz nie jada ryb, to muszę znalezc jakis dobry powod żeby go usmażyć, bo sama nie zjem tyle
Cytat:
Napisane przez norka93 Pokaż wiadomość
Serio? W życiu bym na to ni wpadła To przepis z neta, z którego skorzystałam. Kruszysz ten ser i dodajesz do ciasta czy na talerzu dopiero podajesz z?



Będziesz najwyżej bardziej zawijać

Piąteczka! Też lubie zjeść sobie bez bułki Bułka jest taka tłusta, mam wrażenie, że siada mi na żołądek i kopie.

Planeta skarbów Czasem można znaleźć zapomniane cuda. Powiedziałabym pychotka!, ale nie przepadam jakoś za ciastem francuskim.
Norciu a może to bulka w Twoim brzuszku zalega i kopie a nie Anielka ?
Fotel bomba !!!
Cytat:
Napisane przez odowska Pokaż wiadomość
Jak Wam pisałam w sobotę zaczęły mi się sączyć wody, więcej wylatywało przy zmianie pozycji czy kaszlnięciach. Śmialiśmy się z Tż, że kaszlnę i urodzę. Czekaliśmy w domu trochę, żeby się skurcze rozkręciły, ale sytuacja była niestety stabilna. Przed 23 zdecydowałam, że jedziemy do szpitala.

Sprawdzili czy to faktycznie wody, zrobili usg, badanie. Okazało się, że rozwarcie na 2-3 cm, czyli mogło się nawet nie powiększyć od tego z czym chodziłam ostatnio. Na ktg nie pisały się żadne skurcze. Z resztą sama czułam, że to wszystko nie tak. Położna zmierzyła mi miednicę i tu zaskoczenie: sprężna 18! Nie miałam odebranego wyniku gbs, a w dodatku byłam mocno przeziębiona. Lekarki stwierdziły, że jeśli będziemy zwlekać jest ryzyko zakażenia dziecka. Dodatkowo wysnuły teorię, że zarówno poprzednio jak i tym razem dziecko nie schodzi do kanału właśnie przez wymiary mojej macicy. Możliwe też, że fakt, że takie małe są te dzieciaki u mnie wynika z tego, że większych to już kompletnie bym nie miała szans urodzić. No ale to takie dywagacje.

Ostatecznie, biorąc to wszystko pod uwagę, ze łzami w oczach, zdecydowałam o kolejnym cięciu. Odbyło się w trybie nagłym, podobno niezłe zamieszanie wywołało na oddziale Jak wiecie Junior przyszedł na świat już w niedzielę.

Tż nie mógł być na sali, ale czekał w gotowości do kangurowania. Niestety pediatra stwierdziła, że Junior musi iść do inkubatora, żeby jak to ładnie określiła się "zaadaptował". Tż był przy nim chwilę, przyniósł mi wieści i zdjęcie a potem pojechał do domu, bo miał na 7:00 do pracy i nie miał kogo wezwać na zastępstwo. Szczęśliwie się złożyło, że akurat w sobotę popołudniu Młody zdecydował, że chce spać znowu u babci, więc przynajmniej nie musieliśmy się martwić ani odwozić go po drodze do szpitala.

Dzień pierwszy to był dzień placka i płaczka. Musiałam oddać te wszystkie emocje, a jakoś najwygodniej mi było przez kanaliki łzowe i miałam w nosie, co sobie personel pomyśli. Rano przyszedł pediatra, trochę był zakłopotany, bo łzy mi ciekły po policzkach w czasie rozmowy, a przecież chciał mnie poinformować, że z Juniorem wszystko ok i że może wyjść z inkubatora. Tak jak mówili był w nim dość krótko jak na miarę szpitalną, ale jak na miarę matczyną o te 8 godzin za długo.

Pionizowali mnie po 12 godzinach, a może nawet nieco dłużej. Wcześniej ruszałam nogami, a położna doradziła też, żebym się przekręcała na boki. W ogóle miałam świetną opiekę. Tu przyznaję rację Summer - powiatowe szpitale nie są takie złe. Podejrzewam, że w żadnym dużym szpitalu nie miałabym tyle uwagi, co u nas.

Ćpałam przeciwbólowe równo, jak wczoraj przeczytałam na wypisie, to się za głowę złapałam ile tego wzięłam. Zdecydowanie gorzej się czułam niż po pierwszej cc. No i dużo bólu dokładał mi kaszel, który wstrząsa mi całym pociętym brzuchem. Byłam też wykończona, oczy mi się same zamykały, więc Junior na noc pojechał na noworodki. Zrobiłam interes życia i poprosiłam o zostawienie cewnika do rana, przy tej ilości kroplówek, które we mnie pompowali bez niego chyba bym nie spała. Nie mówiąc już o tym, że musiałabym CHODZIĆ do łazienki

Na drugi dzień miałam więcej siły, to i starania o kp przybrały na sile. Przytulaliśmy i próbowaliśmy dostawiać. Miałam jakieś przezroczyste pojedyncze kropelki w piersiach, ale to chyba jeszcze nie była siara. Pielęgniarki z noworodków były dość sceptyczne i mocno nastawały na mm. Rozumiałam ich argumenty, czułam, że ssanie Juniora nie jest jeszcze w pełni wykształcone, że nie ma takiej siły i efektywności. Ale szczerze Wam powiem, że gdybym nie miała tej wiedzy, którą mam o kp, to przez ich argumenty, straszenie i złowieszczy ton ciepnęłabym te cycki w kąt i wysłała Tż po zestaw butelek. Tymczasem próbowałam przystawiać i dokarmiałam mm. W ciągu dnia pojawiła się siara.

Noc była przełomowa. Zostałam sama na sali, więc nie przejmowałam się i robiłam swoje. Czyli głównie dostawianiem i przysypianiem razem z dzieckiem. Celem było to, żeby jednak ciągnął z piersi, mm było wsparciem. Jak nie chciał chwytać, to skrapiałam brodawkę mm i tak przyprawioną wstawiałam mu do dzioba. Czuł smak, więc ciągnął dalej i tym sposobem powoli się przestawiał. Nasłuchiwałam czy przełyka itp. Od 24:00 nie licząc przypraw był tylko na moim mleku. Przez dzień już nawet bez tych kropel.

Za to kolejna noc była koszmarna. Na oddziale dużo się działo. Dwa porody i dwie cesarki. Cały oddział liczy 12 łóżek, więc to była ciężka noc dla personelu. Noc wcześniej chyba był jeden poród i to jest raczej standard tego szpitala. Tej nocy po korytarzu non stop jeździły łóżka, mydelniczki, błąkali się przejęci świeży tatusiowie. Junior ryczał, zaprotestował i nie chciał chwycić piersi. Nie dało się go uspokoić ani uśpić. Jedynie na chwilę znajdował ukojenie ssając mój mały palec. Koło 1 przybyła z odsieczą położna. Niestety jedyny ratunek, jaki miała to zabranie dziecka na noworodki i dokarmienie mm. Nie miałam swojego mleka odciągniętego. Znowu mnie ogarnęło poczucie klęski, Junior pojechał a ja próbowałam się przespać lub choć nie płakać.

Przed 6 poczłapałam po przeciwbóle i poprosić o zwrot mydelniczki wraz z zawartością. Ponoć Junior przespał cały ten czas po wypiciu zaledwie 20 ml. Myślałam, że będzie problem z kp od nowa. No cóż, nie było idealnie, ale już więcej nie było potrzebne dokarmianie. Jeśli czegoś nie pokręciłam w ten dzień w środę dostaliśmy wypis.

Strach przed powtórką z sytuacji i drastycznym spadkiem wagi Juniora jednak został, poprosiłam Tż, żeby kupił dwie małe buteleczki mm na wszelki wypadek. Wczoraj mieliśmy małą sytuację kryzysową, ale z pomocą Tż udało się i na razie stoją nietknięte.

Podsumowując z moich postulatów porodowych udało się zrealizować dwa: Junior nie był kąpany w szpitalu i nie miałam naciętego krocza

Generalnie wczoraj Żelko wykonał jakiś skok i np. chyba zaczął się uspokajać, kiedy biorę go na ręce, szuka piersi a nie smoczka czy palca do ssania i wydaje mi się, że mu głowa urosła . Cudny jest, malusi i na razie lekko brzoskwiniowy (ale ta żółtaczka ponoć na niskim poziomie). Pachnie noworodkiem. Jak trzymam go blisko siebie, jak teraz, jest tak spokojny. Czasem wykonuje ruchy, które myślę, że robił jeszcze w brzuchu np. charakterystyczne odpychanie się nogami. Z tych wcześniaczych objawów trochę słabo trzyma jeszcze temperaturę. No i niestety badanie słuchu nam nie wyszło pozytywnie. Ale to są kwestie, które mam nadzieję wyrównają się z czasem. Była dziś pani położna z wagą i jeśli wierzyć jej pomiarom to przybrał 100 g od wyjścia ze szpitala. A patrząc na to, że ubyło mu tam naprawdę niewiele, to może już po weekendzie przekroczyć urodzeniową.

Starszy brat zareagował wspaniale. Nie dam rady Wam opisać tego, bo bym się rozbeczała. Po prostu Żelko psuje do naszej rodziny.
Odo wspaniale że Nam to napisałaś. Ja potrzebuje poczytac tajie historie żeby w razie co wiedziec co mnie czeka, jak mam reagować. Na pewbo to szok z ta wielkością, bo spodziewalas sie sn, ale dalas rade i tak na medal ! Najważniejsze że wszystko dobrze sie skończyło...
Dziewczyny zjadlam kalafiora i mortadele, pychotka zrobilam dla męża sos czosnkowy, ale jak zwykle nie umiem zrobić mało, więc wyszla cala miseczka no i cóż.... jutro musze na obiad zrobic coś, co mozna zjesc z tym sosem

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
zUa_tysica jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 15:38   #703
Camelitos
Wtajemniczenie
 
Avatar Camelitos
 
Zarejestrowany: 2017-11
Lokalizacja: Śląskie
Wiadomości: 2 467
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez zUa_tysica Pokaż wiadomość
U mnie w zamrażarce wciaz zalega dorsz z Norwegii od wujka ale jest wielki a mój maz nie jada ryb, to muszę znalezc jakis dobry powod żeby go usmażyć, bo sama nie zjem tyle Norciu a może to bulka w Twoim brzuszku zalega i kopie a nie Anielka ?
Fotel bomba !!!Odo wspaniale że Nam to napisałaś. Ja potrzebuje poczytac tajie historie żeby w razie co wiedziec co mnie czeka, jak mam reagować. Na pewbo to szok z ta wielkością, bo spodziewalas sie sn, ale dalas rade i tak na medal ! Najważniejsze że wszystko dobrze sie skończyło...
Dziewczyny zjadlam kalafiora i mortadele, pychotka zrobilam dla męża sos czosnkowy, ale jak zwykle nie umiem zrobić mało, więc wyszla cala miseczka no i cóż.... jutro musze na obiad zrobic coś, co mozna zjesc z tym sosem

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
My jak kupilismy łososia to go podzieliliśmy od razu na części tak że jak wyciągniemy to jest dla nas 2 wystarczająco ale to był plat łososia nie cała ryba

Wysłane z mojego RNE-L21 przy użyciu Tapatalka
Camelitos jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 15:55   #704
xXBlankaXx
Zakorzenienie
 
Avatar xXBlankaXx
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 14 694
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez zUa_tysica Pokaż wiadomość
U mnie w zamrażarce wciaz zalega dorsz z Norwegii od wujka ale jest wielki a mój maz nie jada ryb, to muszę znalezc jakis dobry powod żeby go usmażyć, bo sama nie zjem tyle Norciu a może to bulka w Twoim brzuszku zalega i kopie a nie Anielka ?
Fotel bomba !!!Odo wspaniale że Nam to napisałaś. Ja potrzebuje poczytac tajie historie żeby w razie co wiedziec co mnie czeka, jak mam reagować. Na pewbo to szok z ta wielkością, bo spodziewalas sie sn, ale dalas rade i tak na medal ! Najważniejsze że wszystko dobrze sie skończyło...
Dziewczyny zjadlam kalafiora i mortadele, pychotka zrobilam dla męża sos czosnkowy, ale jak zwykle nie umiem zrobić mało, więc wyszla cala miseczka no i cóż.... jutro musze na obiad zrobic coś, co mozna zjesc z tym sosem

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ja robię fasolke szparagowa z sosem czosnkowym jako dodatek do obiadu

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
xXBlankaXx jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 16:10   #705
norka93
Wtajemniczenie
 
Avatar norka93
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 2 692
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Fotel będzie za pól godziny!!! Nareszcie! Co ja się naczekałam i denerwowałam od wtorku, to moje!!
__________________




norka93 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 16:12   #706
Camelitos
Wtajemniczenie
 
Avatar Camelitos
 
Zarejestrowany: 2017-11
Lokalizacja: Śląskie
Wiadomości: 2 467
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez norka93 Pokaż wiadomość
Fotel będzie za pól godziny!!! Nareszcie! Co ja się naczekałam i denerwowałam od wtorku, to moje!!
No w końcu!

Wysłane z mojego RNE-L21 przy użyciu Tapatalka
Camelitos jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 16:15   #707
zUa_tysica
Wtajemniczenie
 
Avatar zUa_tysica
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 2 670
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez norka93 Pokaż wiadomość
Fotel będzie za pól godziny!!! Nareszcie! Co ja się naczekałam i denerwowałam od wtorku, to moje!!
Juhuuuu !!! Kurcze ja to takiego wielkiego fotela nie miałabym gdzie postawić. Ale zastanawiam sie nad takim małym, niskim z malym oparciem - ale nie moge poki co znaleźć nic okazyjnie

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
zUa_tysica jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 16:20   #708
ovejita
Wtajemniczenie
 
Avatar ovejita
 
Zarejestrowany: 2008-12
Wiadomości: 2 052
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Dzień dobry!

Cytat:
Napisane przez nesska89 Pokaż wiadomość
Folinka gratulacje ;*
Mały wczoraj wieczorem tak fikal że myślałam że zaraz pojedziemy do szpitala. Ale zasnęłam

Od rana brzuch mi twardnieje, teraz zaczyna delikatnie boleć jak na okres, a śluz lekko krwią pozbawiony. Mam nadzieję że się zacznie, moja położna ma dziś nockę

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Jak tam sytuacja?


Cytat:
Napisane przez xXBlankaXx Pokaż wiadomość
Dziewczyny, macie też na swoim Ig albo fb koleżanki, które odkąd zostały matkami zasypuja zdjęciami swojego dziecka, do tego filozoficzne podpisy i przemyślenia i traktowanie swojego dziecka jakby było najpiękniejsze na świecie.. zachowują się jakby im mozg z łożyskiem się wydalil? Bo ja już dzisiaj straciłam cierpliwość i usunęłam dwie takie dziewczyny

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Na szczęście jest opcja blokowania/ukrywania choć ja szczęśliwie nie mam takich znajomych

Cytat:
Napisane przez folinka Pokaż wiadomość
Robią nam papiery, czekamy na tż i dzieci, którzy całą delegacją przyjadą po nas i wychodzimy!
Robaczek śpi dalej, ja mam wszystko ogarnięte i się luzuję


Ręcznie się dość ciężko odciąga, zwłaszcza na początku... Trzeba tak specyficznie ucisnąć - poza brodawką raczej (z moimi małymi przynajmniej na pewno), do klatki piersiowej i ściskając pierś. Nie zrażaj się tym i nie nakręcaj negatywnie! Przecież małe przybiera na wadze!


Starałam się bardzo na 4ego ale wybacz nie poszło... Położna też od początku mówiła, że do północy jest szansa się wyrobić i potem żartowała, że ją zawiódł Beni i go będzie za uszy musiała wyciągać
Fantastycznie!!
Dziś już jedt lepiej - piersi są nabrzmiale ale da się je dotknąć

Cytat:
Napisane przez summer_overture Pokaż wiadomość
Cami, super, że mogłaś w końcu wyjść do domu! To teraz do roboty i wyganiasz Wielbłądka, nie?



Wy już pewnie w domu! Super! Ciekawe, jak Stasinek odnajdzie się w nowym miejscu



Monya, nie martw się, już tyle za tobą, a przed - ostatnia prosta tudzież ostatni zakręt



Folinko! Wszystkiego dobrego dla Benia i jego bardzo dzielnej mamusi! Jak to jest możliwe, że na pępowinie był supeł?! Niesamowite, naprawdę wierciołek aktywny jak mama



Emmo, co do ilości odchodów, to podobno przy cc jest ich trochę mniej, dodatkowo kp sprawia, że nie jest ich tak wiele. Ale tak wspomnę, co zalecił mi lekarz przy wypisie, może przyda się dziewczynom po cc: nospa 3x1 przez pierwszy tydzień, żeby szyjka za szybko się nie zamknęła i nie doszło do zatrzymania odchodów w macicy. Podobno często się zdarza po cc. Ja w pierwszych dobach miałam tego sporo, potem coraz mniej, przy każdym karmieniu czułam dość bolesne skurcze, ale od kiedy biorę nospę skurcze ustąpiły i krwi jest trochę więcej.


Zapomniałam napisać: wczoraj tż dokonał sam kompletnej pielęgnacji potomka - kąpiel, pielęgnacja kikutka, czyszczenie uszek, smarowanie pupci i całego ciałka. Kiedy usłyszałam płacz, przybiegłam z kuchni sądząc, że trzeba tż-towi pomóc przy kąpieli, a tu dzieć już na przewijaku w pieluszce! Jestem taka szczęśliwa! Ostatnie tygodnie ciąży były bardzo ciężkie - czułam się niedopieszczona, niezaopiekowana i trwałam w nieutulonym żalu do tż-ta. Byłam pewna, że po porodzie dopadnie mnie baby blues, nawet jeśli tż weźmie sobie opiekę nade mną. Tymczasem - jestem sama, nie sypiam zbyt wiele w nocy, a mimo to mam więcej energii niż kiedykolwiek a tż jest wspaniałym ojcem (chyba lepszym niż mężem nawet! ) Noo, to sobie ulżyłam trochę i pochwaliłam tż-ta, niech się czuje doceniony

P.s. mamusie rozpakowane - jak u was ze spacerami? Bo my wczoraj byliśmy pierwszy raz - Kaź skończył tydzień - i trochę poszaleliśmy, bo byliśmy ze 2h na dworze, a kiedyś tyle się mówiło, że najpierw dziecko trzeba powietrzyć np. na balkonie, potem wyjść na chwilę i stopniowo wydłużać czas spacerów. A my tak z grubej rury, dziś też trochę byliśmy - przed południem, choć już było gorąco. No i teraz mam wątpliwości, czy to zdrowe dla małego
przed nami pierwszy spacer dopiero ale podejrzewam ze w niedziele się przejdziemy
Cytat:
Napisane przez summer_overture Pokaż wiadomość
Norko, rzuć przepisem, jestem ciekawa jak robisz. Od dawna mam ochotę na placki z cukinii, ale teraz niestety unikam ciężkostrawnego



Noralmalnie szalona matka!



Cambria, ja czytała u Hafiji, że nie ma czegoś takiego jak dieta kp i tego się trzymam. Przedwczoraj zjadłam kalafior i sama na tym ucierpiałam, a wczoraj jakże wzdymające pestkowe - nakupiłam sobie czereśni i śliwek. U małego nic się nie dzieje. Więc z ulgą mogę potwierdzić, że w moim przypadku nie ma sensu wprowadzać jakiejś diety kp.



Dziewczyny, a propos pytania którejś odnośnie karmienia - tego o opróżnianie jednej piersi vs podawanie piersi po trochu - raz jednej, raz drugiej. W jednej z książeczek informacyjnych: "dziecko powinno opróżnić przynajmniej jedną pierś podczas jednego karmienia. Zapewni to właściwą stymulację produkcji pokarmu. Dopiero po opróżnieniu jednej piersi, podajemy mu drugą, jeśli jest głodne. Częsta zmiana piersi podczas jednego karmienia zaburza produkcję pokarmu, a także staje się przyczyną zaburzenia faz wypływu pokarmu. Pokar wypływający na początku ssanie jest bardziej wodnisty, zawiera więcej cukru, a pod koniec opróżniania staje się gęstszy, dostarcza więcej tłuszczu i białka. Jeśli podasz dziecku na krótko jedną a pote drugą pierś, zje ono dwie porcje wysokocukrowe, co może zaowocować kolką". O, to tak do przemyślenia
Super wpis o KP. Zastanawiam się tylko... jak maluszek ssie jedna piers przy karmieniu dość krotko np. 10 minut a potem idzie spać na 3h... to czy dawać mu tę pierwszą czy drugą?
Cytat:
Napisane przez emma90 Pokaż wiadomość
Ledwo Was nadrobiłam
czasu mało bo Stasiek woła o cyca u nas sporo się dzieje, nie wiem gdzie ten czasu ucieka miałam rano kryzys przez nawał pokarmu a maluszek nie chciał ssać i walczyliśmy 6h - taka długa przerwa iędzy karmieniami teraz jest lepiej, ale już zamówiłam wizytę położnej laktacyjnej na wieczór, niech nas poogląda

Z ciekawostek mały urodził się 57cm a nosimy ubranka 50 fajnie leżą na długość, a że nie jest grubaskiem to są nawet luźne. 56 to chyba najwcześniej w sierpniu ubierzemy

Trzymam kciuki za wszystkie wątkowe mamusie ( te z brzuszkiem i bez )



U nas na sali ja za KP, obok super dziewczyna tylko MM i żaden problem dla personelu dostała nawet tabletki na wstrzymanie laktacji, lekarz od razu na obchodzie jej przepisał. Super sprawa, za to mnie wspierali w KP
Super ze mały tak chętnie ssie
Jak cdl powie coś fajnego to czekamy na wskazówki
ovejita jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 16:24   #709
Elaaaa
Wtajemniczenie
 
Avatar Elaaaa
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 2 024
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Odowska pięknie opisana historia walki o kp! I Twoja determinacja godna podziwu, gromkie brawa! I szybkiego powrotu do formy Kochana!

Emma aa właśnie pamiętam, pisałaś że masz ciuszki 50 i zastanawiałam się, czy uda Ci się ubrać Stasiowi - a jednak! te rozmiary to naprawde loteria, ja dokupiłam kilka sztuk 50, bo praktycznie nie miałam i do tego u nas pampersy 0 musiały zagościć, bo tragedia z jedynkami. Taka drobinka. Powodzenia przy kp! Podziel się co powie doradca

Norciu piękny fotel!

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
"Nie ma drogi do szczęścia. Szczęście jest drogą"
Elaaaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 16:28   #710
nesska89
Raczkowanie
 
Avatar nesska89
 
Zarejestrowany: 2016-03
Wiadomości: 363
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez ovejita Pokaż wiadomość
Dzień dobry!


Jak tam sytuacja?



Na szczęście jest opcja blokowania/ukrywania choć ja szczęśliwie nie mam takich znajomych



Fantastycznie!!
Dziś już jedt lepiej - piersi są nabrzmiale ale da się je dotknąć


przed nami pierwszy spacer dopiero ale podejrzewam ze w niedziele się przejdziemy


Super wpis o KP. Zastanawiam się tylko... jak maluszek ssie jedna piers przy karmieniu dość krotko np. 10 minut a potem idzie spać na 3h... to czy dawać mu tę pierwszą czy drugą?

Super ze mały tak chętnie ssie
Jak cdl powie coś fajnego to czekamy na wskazówki
U mnie cisza

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
D

K
nesska89 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 16:40   #711
Radena
Zadomowienie
 
Avatar Radena
 
Zarejestrowany: 2015-12
Wiadomości: 1 776
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez odowska Pokaż wiadomość
Jak Wam pisałam w sobotę zaczęły mi się sączyć wody, więcej wylatywało przy zmianie pozycji czy kaszlnięciach. Śmialiśmy się z Tż, że kaszlnę i urodzę. Czekaliśmy w domu trochę, żeby się skurcze rozkręciły, ale sytuacja była niestety stabilna. Przed 23 zdecydowałam, że jedziemy do szpitala.

Sprawdzili czy to faktycznie wody, zrobili usg, badanie. Okazało się, że rozwarcie na 2-3 cm, czyli mogło się nawet nie powiększyć od tego z czym chodziłam ostatnio. Na ktg nie pisały się żadne skurcze. Z resztą sama czułam, że to wszystko nie tak. Położna zmierzyła mi miednicę i tu zaskoczenie: sprężna 18! Nie miałam odebranego wyniku gbs, a w dodatku byłam mocno przeziębiona. Lekarki stwierdziły, że jeśli będziemy zwlekać jest ryzyko zakażenia dziecka. Dodatkowo wysnuły teorię, że zarówno poprzednio jak i tym razem dziecko nie schodzi do kanału właśnie przez wymiary mojej macicy. Możliwe też, że fakt, że takie małe są te dzieciaki u mnie wynika z tego, że większych to już kompletnie bym nie miała szans urodzić. No ale to takie dywagacje.

Ostatecznie, biorąc to wszystko pod uwagę, ze łzami w oczach, zdecydowałam o kolejnym cięciu. Odbyło się w trybie nagłym, podobno niezłe zamieszanie wywołało na oddziale Jak wiecie Junior przyszedł na świat już w niedzielę.

Tż nie mógł być na sali, ale czekał w gotowości do kangurowania. Niestety pediatra stwierdziła, że Junior musi iść do inkubatora, żeby jak to ładnie określiła się "zaadaptował". Tż był przy nim chwilę, przyniósł mi wieści i zdjęcie a potem pojechał do domu, bo miał na 7:00 do pracy i nie miał kogo wezwać na zastępstwo. Szczęśliwie się złożyło, że akurat w sobotę popołudniu Młody zdecydował, że chce spać znowu u babci, więc przynajmniej nie musieliśmy się martwić ani odwozić go po drodze do szpitala.

Dzień pierwszy to był dzień placka i płaczka. Musiałam oddać te wszystkie emocje, a jakoś najwygodniej mi było przez kanaliki łzowe i miałam w nosie, co sobie personel pomyśli. Rano przyszedł pediatra, trochę był zakłopotany, bo łzy mi ciekły po policzkach w czasie rozmowy, a przecież chciał mnie poinformować, że z Juniorem wszystko ok i że może wyjść z inkubatora. Tak jak mówili był w nim dość krótko jak na miarę szpitalną, ale jak na miarę matczyną o te 8 godzin za długo.

Pionizowali mnie po 12 godzinach, a może nawet nieco dłużej. Wcześniej ruszałam nogami, a położna doradziła też, żebym się przekręcała na boki. W ogóle miałam świetną opiekę. Tu przyznaję rację Summer - powiatowe szpitale nie są takie złe. Podejrzewam, że w żadnym dużym szpitalu nie miałabym tyle uwagi, co u nas.

Ćpałam przeciwbólowe równo, jak wczoraj przeczytałam na wypisie, to się za głowę złapałam ile tego wzięłam. Zdecydowanie gorzej się czułam niż po pierwszej cc. No i dużo bólu dokładał mi kaszel, który wstrząsa mi całym pociętym brzuchem. Byłam też wykończona, oczy mi się same zamykały, więc Junior na noc pojechał na noworodki. Zrobiłam interes życia i poprosiłam o zostawienie cewnika do rana, przy tej ilości kroplówek, które we mnie pompowali bez niego chyba bym nie spała. Nie mówiąc już o tym, że musiałabym CHODZIĆ do łazienki

Na drugi dzień miałam więcej siły, to i starania o kp przybrały na sile. Przytulaliśmy i próbowaliśmy dostawiać. Miałam jakieś przezroczyste pojedyncze kropelki w piersiach, ale to chyba jeszcze nie była siara. Pielęgniarki z noworodków były dość sceptyczne i mocno nastawały na mm. Rozumiałam ich argumenty, czułam, że ssanie Juniora nie jest jeszcze w pełni wykształcone, że nie ma takiej siły i efektywności. Ale szczerze Wam powiem, że gdybym nie miała tej wiedzy, którą mam o kp, to przez ich argumenty, straszenie i złowieszczy ton ciepnęłabym te cycki w kąt i wysłała Tż po zestaw butelek. Tymczasem próbowałam przystawiać i dokarmiałam mm. W ciągu dnia pojawiła się siara.

Noc była przełomowa. Zostałam sama na sali, więc nie przejmowałam się i robiłam swoje. Czyli głównie dostawianiem i przysypianiem razem z dzieckiem. Celem było to, żeby jednak ciągnął z piersi, mm było wsparciem. Jak nie chciał chwytać, to skrapiałam brodawkę mm i tak przyprawioną wstawiałam mu do dzioba. Czuł smak, więc ciągnął dalej i tym sposobem powoli się przestawiał. Nasłuchiwałam czy przełyka itp. Od 24:00 nie licząc przypraw był tylko na moim mleku. Przez dzień już nawet bez tych kropel.

Za to kolejna noc była koszmarna. Na oddziale dużo się działo. Dwa porody i dwie cesarki. Cały oddział liczy 12 łóżek, więc to była ciężka noc dla personelu. Noc wcześniej chyba był jeden poród i to jest raczej standard tego szpitala. Tej nocy po korytarzu non stop jeździły łóżka, mydelniczki, błąkali się przejęci świeży tatusiowie. Junior ryczał, zaprotestował i nie chciał chwycić piersi. Nie dało się go uspokoić ani uśpić. Jedynie na chwilę znajdował ukojenie ssając mój mały palec. Koło 1 przybyła z odsieczą położna. Niestety jedyny ratunek, jaki miała to zabranie dziecka na noworodki i dokarmienie mm. Nie miałam swojego mleka odciągniętego. Znowu mnie ogarnęło poczucie klęski, Junior pojechał a ja próbowałam się przespać lub choć nie płakać.

Przed 6 poczłapałam po przeciwbóle i poprosić o zwrot mydelniczki wraz z zawartością. Ponoć Junior przespał cały ten czas po wypiciu zaledwie 20 ml. Myślałam, że będzie problem z kp od nowa. No cóż, nie było idealnie, ale już więcej nie było potrzebne dokarmianie. Jeśli czegoś nie pokręciłam w ten dzień w środę dostaliśmy wypis.

Strach przed powtórką z sytuacji i drastycznym spadkiem wagi Juniora jednak został, poprosiłam Tż, żeby kupił dwie małe buteleczki mm na wszelki wypadek. Wczoraj mieliśmy małą sytuację kryzysową, ale z pomocą Tż udało się i na razie stoją nietknięte.

Podsumowując z moich postulatów porodowych udało się zrealizować dwa: Junior nie był kąpany w szpitalu i nie miałam naciętego krocza

Generalnie wczoraj Żelko wykonał jakiś skok i np. chyba zaczął się uspokajać, kiedy biorę go na ręce, szuka piersi a nie smoczka czy palca do ssania i wydaje mi się, że mu głowa urosła . Cudny jest, malusi i na razie lekko brzoskwiniowy (ale ta żółtaczka ponoć na niskim poziomie). Pachnie noworodkiem. Jak trzymam go blisko siebie, jak teraz, jest tak spokojny. Czasem wykonuje ruchy, które myślę, że robił jeszcze w brzuchu np. charakterystyczne odpychanie się nogami. Z tych wcześniaczych objawów trochę słabo trzyma jeszcze temperaturę. No i niestety badanie słuchu nam nie wyszło pozytywnie. Ale to są kwestie, które mam nadzieję wyrównają się z czasem. Była dziś pani położna z wagą i jeśli wierzyć jej pomiarom to przybrał 100 g od wyjścia ze szpitala. A patrząc na to, że ubyło mu tam naprawdę niewiele, to może już po weekendzie przekroczyć urodzeniową.

Starszy brat zareagował wspaniale. Nie dam rady Wam opisać tego, bo bym się rozbeczała. Po prostu Żelko psuje do naszej rodziny.
Pięknie napisane,super,ze sie nie poddałaś :-*
Cytat:
Napisane przez xXBlankaXx Pokaż wiadomość
Odowska trzymam kciuki za szybkie dojście do siebie po cc!

Norka piękny fotel

Jak tak czytam, to dochodzę do wniosku, że to jest takie niesprawiedliwe..
Kobieta którym zależy na KP i SN przychodzi to ciężko, z komplikacjami, a tym co to dynda i powiewa to bez większych problemów..

Ja się nadal obawiam tego szpitala mojego, niby są bardzo bardzo pomocni i zależy im na kp, ale rozmawiałam z położna tam i dziewczynami to też problemów o mm. Podobno nie robią...

Boze.. Jak mi się dziś nudzi, kończę sprzątać, robić obiad, idę się ogarnąć i jade. Do Rossmanna a potem do dziadka...
Niby dzisiaj cały dzień na nogach, a jakoś zero satysfakcji.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Chyba masz rację,ze tak jest. Mam koleżankę,której dziecko od początku super jadło i je szybko odstawiła,a ja pewnie znów będę walczyc z moimi brodawkami i modlę sie o to,zeby sie udało bez kapturków. Dodam jeszcze,ze poród sn miala bajkowy- godzinkę i to w wannie
Cytat:
Napisane przez emma90 Pokaż wiadomość
Ledwo Was nadrobiłam
czasu mało bo Stasiek woła o cyca u nas sporo się dzieje, nie wiem gdzie ten czasu ucieka miałam rano kryzys przez nawał pokarmu a maluszek nie chciał ssać i walczyliśmy 6h - taka długa przerwa iędzy karmieniami teraz jest lepiej, ale już zamówiłam wizytę położnej laktacyjnej na wieczór, niech nas poogląda

Z ciekawostek mały urodził się 57cm a nosimy ubranka 50 fajnie leżą na długość, a że nie jest grubaskiem to są nawet luźne. 56 to chyba najwcześniej w sierpniu ubierzemy

Trzymam kciuki za wszystkie wątkowe mamusie ( te z brzuszkiem i bez )



U nas na sali ja za KP, obok super dziewczyna tylko MM i żaden problem dla personelu dostała nawet tabletki na wstrzymanie laktacji, lekarz od razu na obchodzie jej przepisał. Super sprawa, za to mnie wspierali w KP
Ooo,to ciekawe z tymi tabletkami. U nas wszystkie cisneli na kp
Cytat:
Napisane przez zUa_tysica Pokaż wiadomość
U mnie w zamrażarce wciaz zalega dorsz z Norwegii od wujka ale jest wielki a mój maz nie jada ryb, to muszę znalezc jakis dobry powod żeby go usmażyć, bo sama nie zjem tyle Norciu a może to bulka w Twoim brzuszku zalega i kopie a nie Anielka ?
Fotel bomba !!!Odo wspaniale że Nam to napisałaś. Ja potrzebuje poczytac tajie historie żeby w razie co wiedziec co mnie czeka, jak mam reagować. Na pewbo to szok z ta wielkością, bo spodziewalas sie sn, ale dalas rade i tak na medal ! Najważniejsze że wszystko dobrze sie skończyło...
Dziewczyny zjadlam kalafiora i mortadele, pychotka zrobilam dla męża sos czosnkowy, ale jak zwykle nie umiem zrobić mało, więc wyszla cala miseczka no i cóż.... jutro musze na obiad zrobic coś, co mozna zjesc z tym sosem

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ja ile nie zrobie to zawsze za mało
Cytat:
Napisane przez ovejita Pokaż wiadomość
Dzień dobry!


Jak tam sytuacja?



Na szczęście jest opcja blokowania/ukrywania choć ja szczęśliwie nie mam takich znajomych



Fantastycznie!!
Dziś już jedt lepiej - piersi są nabrzmiale ale da się je dotknąć


przed nami pierwszy spacer dopiero ale podejrzewam ze w niedziele się przejdziemy


Super wpis o KP. Zastanawiam się tylko... jak maluszek ssie jedna piers przy karmieniu dość krotko np. 10 minut a potem idzie spać na 3h... to czy dawać mu tę pierwszą czy drugą?

Super ze mały tak chętnie ssie
Jak cdl powie coś fajnego to czekamy na wskazówki
Niby jak ssie efektywnie to 8-10 minut spokojnie wystarczy. Ale moja nigdy nie ssala tak krótko

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Radena jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 17:45   #712
norka93
Wtajemniczenie
 
Avatar norka93
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 2 692
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez emma90 Pokaż wiadomość
Ledwo Was nadrobiłam
czasu mało bo Stasiek woła o cyca u nas sporo się dzieje, nie wiem gdzie ten czasu ucieka miałam rano kryzys przez nawał pokarmu a maluszek nie chciał ssać i walczyliśmy 6h - taka długa przerwa iędzy karmieniami teraz jest lepiej, ale już zamówiłam wizytę położnej laktacyjnej na wieczór, niech nas poogląda

Z ciekawostek mały urodził się 57cm a nosimy ubranka 50 fajnie leżą na długość, a że nie jest grubaskiem to są nawet luźne. 56 to chyba najwcześniej w sierpniu ubierzemy

Trzymam kciuki za wszystkie wątkowe mamusie ( te z brzuszkiem i bez )

U nas na sali ja za KP, obok super dziewczyna tylko MM i żaden problem dla personelu dostała nawet tabletki na wstrzymanie laktacji, lekarz od razu na obchodzie jej przepisał. Super sprawa, za to mnie wspierali w KP
Brawa za KP!

Emma, a to nie jest tak, że Ty masz głównie ciuszki z KappAhl i HMu, a oni mają większe rozmiary? W sensie, że one są większe niż rozmiar podaje?
Cytat:
Napisane przez zUa_tysica Pokaż wiadomość
U mnie w zamrażarce wciaz zalega dorsz z Norwegii od wujka ale jest wielki a mój maz nie jada ryb, to muszę znalezc jakis dobry powod żeby go usmażyć, bo sama nie zjem tyle Norciu a może to bulka w Twoim brzuszku zalega i kopie a nie Anielka ?
Fotel bomba !!!Odo wspaniale że Nam to napisałaś. Ja potrzebuje poczytac tajie historie żeby w razie co wiedziec co mnie czeka, jak mam reagować. Na pewbo to szok z ta wielkością, bo spodziewalas sie sn, ale dalas rade i tak na medal ! Najważniejsze że wszystko dobrze sie skończyło...
Dziewczyny zjadlam kalafiora i mortadele, pychotka zrobilam dla męża sos czosnkowy, ale jak zwykle nie umiem zrobić mało, więc wyszla cala miseczka no i cóż.... jutro musze na obiad zrobic coś, co mozna zjesc z tym sosem

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Tysia, nie korzystamy aby z tej samej lodówki? Bo u mnie też leży ogromny dorsz od wujka z Norwegii, który tylko czeka aż mąż wyfiletuje?

Ja zawsze robiłam sos czosnkowy do miksu sałat z kurczakiem, pomidorkami koktajlowymi, orzeszkami solonymi, ogórkiem, pychotka Dzisiaj zastąpiłabym kurczaka indykiem.
Cytat:
Napisane przez Elaaaa Pokaż wiadomość
Odowska pięknie opisana historia walki o kp! I Twoja determinacja godna podziwu, gromkie brawa! I szybkiego powrotu do formy Kochana!

Emma aa właśnie pamiętam, pisałaś że masz ciuszki 50 i zastanawiałam się, czy uda Ci się ubrać Stasiowi - a jednak! te rozmiary to naprawde loteria, ja dokupiłam kilka sztuk 50, bo praktycznie nie miałam i do tego u nas pampersy 0 musiały zagościć, bo tragedia z jedynkami. Taka drobinka. Powodzenia przy kp! Podziel się co powie doradca

Norciu piękny fotel!

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Dziękuję Elcia!

U mnie też ponoć ma być chudzinka, ale ni taka lekka Kuzynka ma mi dać troszkę ubranek na 56 zapinanych z przodu na napy, głównie bodziaki, bo ponoć początkowo zakładanie ubranek niemowlęciu przez głowę to katorga. To prawda?

Niżej zdjęcie fotela, musiałam nieco uciąć ze względu na personalizacje. Jestem zachwycona! Jak siadłam z 45 minut temu, tak dalej nie wstałam i nie wiem kiedy wstanę.. to jego jedyna wada. IMG_20180706_172048.jpeg
__________________





Edytowane przez norka93
Czas edycji: 2018-07-06 o 17:47
norka93 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 18:14   #713
aaska92
Zadomowienie
 
Avatar aaska92
 
Zarejestrowany: 2016-09
Wiadomości: 1 342
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Norka piękny fotel , a jak do tego wygodny to już w ogóle super.
Emma to mnie zaciekawiłas z tym rozmiarem. Ja mam same 56, ale z 5-10-15 i smyka są sporo mniejsze niż te z hm. Liczę, że nie będą za duże


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
aaska92 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 18:16   #714
Elaaaa
Wtajemniczenie
 
Avatar Elaaaa
 
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 2 024
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez norka93 Pokaż wiadomość
Brawa za KP!

Emma, a to nie jest tak, że Ty masz głównie ciuszki z KappAhl i HMu, a oni mają większe rozmiary? W sensie, że one są większe niż rozmiar podaje?Tysia, nie korzystamy aby z tej samej lodówki? Bo u mnie też leży ogromny dorsz od wujka z Norwegii, który tylko czeka aż mąż wyfiletuje?

Ja zawsze robiłam sos czosnkowy do miksu sałat z kurczakiem, pomidorkami koktajlowymi, orzeszkami solonymi, ogórkiem, pychotka Dzisiaj zastąpiłabym kurczaka indykiem.Dziękuję Elcia!

U mnie też ponoć ma być chudzinka, ale ni taka lekka Kuzynka ma mi dać troszkę ubranek na 56 zapinanych z przodu na napy, głównie bodziaki, bo ponoć początkowo zakładanie ubranek niemowlęciu przez głowę to katorga. To prawda?

Niżej zdjęcie fotela, musiałam nieco uciąć ze względu na personalizacje. Jestem zachwycona! Jak siadłam z 45 minut temu, tak dalej nie wstałam i nie wiem kiedy wstanę.. to jego jedyna wada. Załącznik 7586751
Mężu się mocno stresuje jak coś zakłada małemu przez głowę faktycznie jest to ciut stresujące, ale z czasem już wiadomo na co sobie można pozwolić i robi się to tak jak i z rączkami i nóżkami z tym, że faktycznie dzieciątka nie lubią tego momentu wciągania przez głowę, więc stres dodatkowy

Ale musi być cudnie usiąść w takim fotelu wcale się nie dziwię, że nie możesz wstać posiedziałabym

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
"Nie ma drogi do szczęścia. Szczęście jest drogą"
Elaaaa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 18:19   #715
xxxbursztynekxxx
Zadomowienie
 
Avatar xxxbursztynekxxx
 
Zarejestrowany: 2018-01
Wiadomości: 1 278
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Witam się po chyba dwóch dniach nieobecności. Ciężko was nadrobić.

U mnie ciężkie dni bo małą boli brzuszek i kupki nie umie zrobić, nie jest strasznie płaczącą ale niespokojna. Po masażach i podkurczaniu nóżek do brzuszka kupka wychodzi i tak kilka razy dziennie.

Dziś też udało nam się zrobić sesję noworodkową. Było ciężko ale wyszło. Wczoraj była położna i mała za mało przybiera na wadze a to przez ulewanie, zobaczymy w poniedziałek jaka ma wagę. We wtorek pierwsza wizyta u pediatry w przychodni.

Wydaje mi się że chyba wszystkim nowo rozpakowanym mamusiom gratulowalam, ale na wszelki wypadek gratuluję jeszcze raz.

Cieszę się z waszych wyjść do domku

Co do rożka to mam 2 i praktycznie nie używam, w szpitalu przydał się jako miekki podkład na łóżko a po zwinięciu używałam go w łóżeczku z lampą do naświetlania żeby mała mi nie zjeżdżała w dół bo była położona pod kątem i w sumie tyle.

Pisałyście o zachowaniu tż, u mnie podobnie jak u większości dbał w ciąży a po porodzie jeszcze bardziej. Z chęcią i wielką miłością zajmuje się córcią i mi też nie szczędzi czułości. Też go chwałę za to jak sobie radzi z małą.

Odowska jesteś naprawdę dobrym przykładem na to że jak się tylko chce to wszystko wychodzi powodzenia z kp. I trzymam kciuki za szybką regenerację.

A i co do spacerów to my od razu z grubej rury , pierwszy miał 2 godziny i wszystko jest ok.

Norciu super fotel, zazdroszczę ja nie mam niestety gdzie wstawić. Niech się dobrze sprawuje przy kp

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
xxxbursztynekxxx jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 18:40   #716
asiaczek
Zakorzenienie
 
Avatar asiaczek
 
Zarejestrowany: 2006-01
Wiadomości: 3 720
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Dzień dobry. wy tu znowu o jedzeniu a u mnie tylko pulpeciki w sosie chrzanowym z ziemniakami Ale i tak było pyszne

Przerywałam buraczki w moim ogródku warzywnym, więc znowu ledwo chodzę, ale mam dziś "pomoc", bo moja mama przyjechała. Piszę w cudzysłowie, bo się trochę zdenerwowałam na nią o te buraczki. Nie była to lekka robota dla kobiety w 9tym miesiącu ciąży, mama spacerowała z moim synkiem a ja byłam w ogródku i tak mi się wydawało, że może to ja sobie powinnam spacerować a mama mnie wyręczyć No ale co tam.. nigdy nie oczekiwałam pomocy od nikogo to się długo nie gniewałam

Mam okropną zgagę, ale na razie pomogły lody śmietankowo-jagodowe

Odo, fajny opis nam tu nasmarowałaś. Mam nadzieję, że niedługo wrócisz do pełnej sprawności i już będzie tylko lepiej.

U mnie w szpitalu, również powiatowym,jest całkiem rodzinna atmosfera, położne są młode i pomocne, a to dla mnie bardzo ważne. Przy synku namawiały mnie raz na mm w ostatniej dobie i zgodziłam się, bo przez mój krwotok byliśmy dłużej w szpitalu i chyba nie zniosłabym faktu, że syn za mało przybrał i nie możemy wyjść.
Teraz nie wiem czy się zgodzę, bo juz wiem, że każde mm zaburza na kilka tyg.florę bakteryjną a u nas jest to dość istotne z uwagi na obciążenie alergią. Nie mówiąc już o tym, że pewnie mają tam zwykle mleko a nie takie bardziej hipoalergiczne, które w ostateczności bardziej bym wolała podać.

Jeszcze co do kp to z synem mam takie doświadczenia, że od początku słabo jadł, zasypiał przy piersi, ale ładnie przybierał. Niestety w trzecim miesiącu wszystko się popsuło, jadł po kilka minut. Jednocześnie był wesoły,nie wyglądał na głodnego, ale zaczął bardzo słabo przybierać. Teraz podejrzewam, że już wtedy miał alergię i odmawiał kp własnie z tego powodu, ale jakoś przez to wszystko przebrnęliśmy i karmiliśmy się 2 lata.

Norciu, piękny fotel a skoro wygodny to już w ogóle super.


Wysłane z mojego TA-1021 przy użyciu Tapatalka
__________________
Jeśli kiedyś jakiś facet złamie kobiecie skrzydła to później zostaje jej latanie na miotle
asiaczek jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 18:50   #717
xxxbursztynekxxx
Zadomowienie
 
Avatar xxxbursztynekxxx
 
Zarejestrowany: 2018-01
Wiadomości: 1 278
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

A zapomniałam wam powiedzieć że wraz z Lidką urodziłam też "Henia" niektóre z was mają tą "przyjemność" w ciąży a ja po porodzie walczę z nim ale oporny skurczy....byk.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
xxxbursztynekxxx jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 18:55   #718
zUa_tysica
Wtajemniczenie
 
Avatar zUa_tysica
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 2 670
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Norka ale zrobilas smaka tym fotelem, a idź Ty....
Mężu przywiózł mi ogórków od teściów, zjadlam chyba z 5 no bo takie świeżutkie pyszniutkie ! I sluchajcie jest progres, cos zaczął malować tych wzorkow na ścianie


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
zUa_tysica jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 19:45   #719
norka93
Wtajemniczenie
 
Avatar norka93
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 2 692
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Dziewczyny, przepraszam, że się nie odnoszę, ale nie widać końca prasowania.. Dlaczemu nie zaczęłam wcześniej, etapami, dlaczemu?! Zaraz mnie mięśnie międzyżebrowe bolO, brzuszek stawia się przy każdym siadaniu i wstawaniu, a gdzież tu jeszcze tyle.. Dzisiaj muszę to skończyć, bo jutro zakupy wyjazdowe nad jezioro, zakupy i pakowanie torby do szpitala, do tego sprzątańsko mieszkania. Jak dobrze, że mąż jutro ma wolne, zdychłabym
__________________




norka93 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2018-07-06, 19:46   #720
Radena
Zadomowienie
 
Avatar Radena
 
Zarejestrowany: 2015-12
Wiadomości: 1 776
Dot.: Mamy lipcowe 2018 cz. VI - Porodówka :)

Cytat:
Napisane przez asiaczek Pokaż wiadomość
Dzień dobry. wy tu znowu o jedzeniu a u mnie tylko pulpeciki w sosie chrzanowym z ziemniakami Ale i tak było pyszne

Przerywałam buraczki w moim ogródku warzywnym, więc znowu ledwo chodzę, ale mam dziś "pomoc", bo moja mama przyjechała. Piszę w cudzysłowie, bo się trochę zdenerwowałam na nią o te buraczki. Nie była to lekka robota dla kobiety w 9tym miesiącu ciąży, mama spacerowała z moim synkiem a ja byłam w ogródku i tak mi się wydawało, że może to ja sobie powinnam spacerować a mama mnie wyręczyć No ale co tam.. nigdy nie oczekiwałam pomocy od nikogo to się długo nie gniewałam

Mam okropną zgagę, ale na razie pomogły lody śmietankowo-jagodowe

Odo, fajny opis nam tu nasmarowałaś. Mam nadzieję, że niedługo wrócisz do pełnej sprawności i już będzie tylko lepiej.

U mnie w szpitalu, również powiatowym,jest całkiem rodzinna atmosfera, położne są młode i pomocne, a to dla mnie bardzo ważne. Przy synku namawiały mnie raz na mm w ostatniej dobie i zgodziłam się, bo przez mój krwotok byliśmy dłużej w szpitalu i chyba nie zniosłabym faktu, że syn za mało przybrał i nie możemy wyjść.
Teraz nie wiem czy się zgodzę, bo juz wiem, że każde mm zaburza na kilka tyg.florę bakteryjną a u nas jest to dość istotne z uwagi na obciążenie alergią. Nie mówiąc już o tym, że pewnie mają tam zwykle mleko a nie takie bardziej hipoalergiczne, które w ostateczności bardziej bym wolała podać.

Jeszcze co do kp to z synem mam takie doświadczenia, że od początku słabo jadł, zasypiał przy piersi, ale ładnie przybierał. Niestety w trzecim miesiącu wszystko się popsuło, jadł po kilka minut. Jednocześnie był wesoły,nie wyglądał na głodnego, ale zaczął bardzo słabo przybierać. Teraz podejrzewam, że już wtedy miał alergię i odmawiał kp własnie z tego powodu, ale jakoś przez to wszystko przebrnęliśmy i karmiliśmy się 2 lata.

Norciu, piękny fotel a skoro wygodny to już w ogóle super.


Wysłane z mojego TA-1021 przy użyciu Tapatalka
Moja mama tez jakaś niedomyślna. Ostatnio ją zawołałam na cały dzień, no fakt, poprasowała mi, chociaż ja sama bym to zrobiła ze 3 razy szybciej nawet w ciąży. W każdym razie zabrałam się za obiad i w sumie średnio pomogła, zmęczyłam się jak zwykle, a ona siedziała z Młodą, co normalnie ona się sama bawi jak ja gotuje i nie potrzebuje towarzystwa. Było parę rzeczy, które mogłaby mi zrobić, ale już się nie odzywałam. Teraz ją prosiłam o to umycie okien i szafek w kuchni i wygląda na to, że szybciej teściowa przyjdzie mi z tym pomóc niż moja Mama. Ogólnie ona pewnych rzeczy nie widzi :/ Chętnie bym to olała, ale potem mi narzeka, ze jej głupio, bo teściowa mi coś tam zrobiła itd. a ona nie

Właśnie moja Młoda też jadła 1 - 1,5 godziny, musiałam ją budzić, rozbierać do karmienia itd. Ale u niej to wina bycia wcześniakiem. I tak się cieszę, że się udało te 18 msc kp. Chociaż nie ukrywam, ze teraz bym chciała żeby Dzidzio trochę szybciej się najadał, bo nie widzę tego leżenia z nim całymi dniami w łóżku jak z Młodą. Jeszcze jakby był 1 dzieckiem...
Radena jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2018-09-17 10:50:52


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 09:46.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.