|
|
#3631 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Dobra idę się kąpać, bo inaczej cały dzień spędzę w łóżku, pieprzac jak potluczona o czymś, co już od miesiąca jest skońcZone
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz |
|
|
|
#3632 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
|
|
|
|
|
#3633 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
[1=578537b29e2e39e1d6e3dc9 dfc9821e485b809af_62f97e7 3ceb2a;86163288]Masakra, mega CI współczuję. Szkoda tylko, że Ty siedzisz i myślisz, a faciu już sobie snuje wizję świetlanej przyszłości.[/QUOTE]No właśnie to mnie chyba tak zabolało, jak uświadomiłam sobie, że za tydzień się wyprowadza. Że on już zacznie sobie nowe życie i nawet o mnie nie pomyśli, bo tyle nowych bodźców, nowe miejsca, wszystko nowe.
Wysłane z aplikacji Forum Wizaz ---------- Dopisano o 10:52 ---------- Poprzedni post napisano o 10:42 ---------- Cytat:
Po prostu mieliśmy inne priorytety - on jeszcze potrzebę zabawy i wyluzowania się, a ja stabilizacji. Tego się nie przeskoczy, bo któreś by musiało zrezygnować z siebie. Tylko kurde, chyba wolałabym, żeby on się tak tym nie przejmował.. w sensie żył myślą co ma być to będzie, jest wygodnie więc ok, byśmy się wyprowadzili, tam by po jakimś czasie zerwał czy coś. To bym mogła uznać że mnie nie kochał i ciągnął z wygody. A on rezygnując z tego w momencie gdy jest dobrze, robi to z mysla o mnie, że ma świadomość, że mógłby mnie zranić kiedyś zostawiając, a nie chce mnie krzywdzić... Jakby zdawał sobie sprawę że ze swoim pragnieniem zabawy/doświadczeń nie wygra więc musi mnie puścić wolno dla mojego dobra.. czyli w jakimś sensie mu na mnie zależało, nie był egoistą... a może po prostu to ucieczka przed odpowiedzialnością a nie troska o mnie.. Wysłane z aplikacji Forum Wizaz |
|
|
|
|
#3634 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Mój jest starszy ode mnie 8 lat i twierdzi ,że już się wyszalał ale był bardzo długo sam i teraz ciężko to wszystko przezwyciężyć chociaż chce być ze mną i jemu na mnie zależy Też się rozstaliśmy w momencie kiedy było naprawdę dobrze i czasami pluję sobie w brodę,że to ja zainicjowałam tę rozmowę i w jakimś sensie "wymusiłam" na nim deklarację,a że miał pewne obawy to łatwiej było z tego zrezygnować...
|
|
|
|
|
#3635 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Ani oni nie byliby wtedy szczęśliwi, ani my byśmy nie były - bo ja wyczuwałam jego wątpliwości na kilometr (mimo że zachowywał się wtedy normalnie) i zaczynałam wtedy też myśleć, rozkminiać, obawiać się. To nie miało racji bytu i my obie dobrze o tym wiemy Tylko co z tego, skoro mit romantycznej miłości dalej w nas żyje A ta całkowita zgodność, dopasowanie i dogadanie, świadczy o tym, że to mogło być nasze "to"
|
|
|
|
|
#3636 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Mój mnie cały czas zapewniał ,że winy w tym żadnej mojej nie ma i ,że to tylko i wyłącznie problem jest w nim. Ja jak mam lepszy dzień to obiecuję sobie,że po prostu odpuszczę będę normalnie żyć i czekać na to co przyniesie życie i jeśli on gdzieś tam w tym moim życiu ma być obecny to kiedyś w końcu będzie i nic tego nie zmieni,a jak mam gorszy to myślę,że to było moje "to" i co ja mam teraz zrobić?? Normalnie taki mój książę na białym koniu
|
|
|
|
|
#3637 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Tego, co będzie za rok, za dwa, jak życie się potoczy. Myślę sobie, że to nie koniec świata, że są gorsze rzeczy, że w sumie nie wiadomo, kiedy umrzemy i nie ma co płakać teraz, tylko trzeba jak najlepiej wykorzystać swój czas ![]() No ale potem przychodzi takie dzisiaj i jestem zdołowana, walczę ze sobą, żeby się do niego nie odzywac, czytam jakieś fora i historyjki w necie o miłości, bla bla.... i cierpię jakbyśmy dopiero dziś sie rozstali ![]() I weź tu żyj człowieku z takimi jazdami ![]() dziś muszę teraz wziąć się w garść i trochę popracować zdalnie, potem poczytam, a potem idę do filharmonii z koleżanką i jej chłopem. Jutro na siłownię i do kina - SAMA. |
|
|
|
|
#3638 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Nie zatrzymany tego,musimy teraz znaleźć w sobie siłę i po prostu wziąć to życie pod rękę i iść z nim dalej w zgodzie. Chyba to teraz najlepsze co możemy dla siebie zrobić
|
|
|
|
|
#3639 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Tylko szkoda, że to tak ciężko
gdyby była wiosna, to chyba byłoby łatwiej... a tak to rano ciemno, po pracy ciemno... czym tu się cieszyć :P
|
|
|
|
#3640 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Jeszcze te święta i sylwester |
|
|
|
|
#3641 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
ten sylwester to w ogóle.. wolę o tym nie myśleć, zostanę sama w domu chyba,bo nawet nie mam z kim imprezować.BTW z moim byłym-byłym rozstałam się przed świętami (chyba 23 grudnia nawet :P), także już jednego sylwestra w domu spędziłam potem dwa zaje...biste sylwestry z moim... i teraz znowu sama, historia zatacza koło ![]()
|
|
|
|
|
#3642 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
a też nie widzę potrzeby psucia komuś zabawy swoją skwaszoną miną
|
|
|
|
|
#3643 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
https://www.youtube.com/watch?v=X6IIKOB3yWQ tekst tej piosenki ja mogłabym napisać.... :/
---------- Dopisano o 12:25 ---------- Poprzedni post napisano o 12:22 ---------- + czytam sobie wątek wizja ślubu mnie nie cieszy, i trochę mnie to też przeraża, że autorka jest jakby damską wersją mojego. W sensie związek jest, jest fajnie, dobrze nam razem, ale zobowiązania - uuuu, uciekać. I że ona niby go kocha, ale jednocześnie nie chce ślubu, więc naprawdę kocha czy jednak nie? Boi się utraty wolności (tak jej się to kojarzy) i odpowiedzialności czy serio nie kocha? Skąd to możemy wiedzieć.. |
|
|
|
#3644 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 44
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Hej Wam...
Jestem dziś totalnie rozwalona... Od 3 dni śni mi się, że rozmawiam z eks i ustalamy jak to wszystko naprawić, jakieś wspólne sytuacje. Później się budzę i widzę, że to tylko sen i mam ochotę wyć ![]() Dodatkowo pojawił się pretekst pod którym mogłabym do niego zagadać ale się łamię bo w sumie to ja nalegałam żebyśmy kontaktu nie mieli więc nie powinnam dawać mu pretekstów ![]() Wiem, że tylko beze mnie on może coś zrozumieć ale z drugiej strony jaki powrót jak same czytałyście co on robił
|
|
|
|
#3645 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Jak ma za Tobą zatęsknić, to musi zobaczyć, ze radzisz sobie dobrze bez niego i że wcale Tobie nie zależy bardziej.---------- Dopisano o 12:33 ---------- Poprzedni post napisano o 12:32 ---------- Abstrahując od tego, że w Twojej sytuacji powrót nie jest w ogóle dobry, jak on Cie wcale nie szanował i wyzywał
|
|
|
|
|
#3646 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Tak jak kiedyś pisałam dla mnie naprawdę nie ma w życiu nic piękniejszego niż móc wziąć za kogoś odpowiedzialność,zaopieko wać się kimś,oddać jakąś cząstkę siebie ale bez uczucia straty tylko z radością,że właśnie z tą osobą mogę dzielić życie. Może kiedyś jak stanę na ślubnym kobiercu to też mnie dopadnę wątpliwości ale w tym momencie nie ma we mnie absolutnie takiego strachu ale zobaczymy w przyszłości
|
|
|
|
|
#3647 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 44
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
Wiesz tyko dla mnie to zaczynało być już normalne, chwilami myślę, że skoro był normalne momenty to kiedy on mnie wyzywał to musiał mieć powód, a wręcz prawo aby to robić... Wiem, że logicznie powrotu nie będzie ale nie umiem pojąć jak dzieliło się 3 lata z kimś, a teraz nagle się udaje, że to obca osoba. Chciałabym wiedzieć w którym momencie popełniłam błąd... |
|
|
|
|
#3648 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Ty w żadnym!!! Nawet jeśli ktoś robi błąd, to druga osoba nie ma prawa wyzywać i poniżać!! Powinna pomóc!! Czy ktoś zostaje Twoim przyjacielem dlatego że Cię wyzywa i sprawia, że samoocena spada w dół? NIE, wybierasz na przyjaciół tych, którzy Ci pomagają, osoby z którymi nawzajem się wspieracie!! Więc Twój partner też powinien być taką osobą! A nie kimś kto Cię miażdzy!!!
Ty czujesz w sobie winę, więc powinnaś jak najszybciej isc do psychologa żeby Cię wyprowadził z tego myślenia!! |
|
|
|
#3649 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 44
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
"Twój rozsądek będzie Ci pomagał, ale emocje będą próbowały zaszkodzić" Rozsądek wie, że zasługuję na kogoś lepszego, na coś więcej, że to była pomyłka i nic nie da rozkminianie co i jak kiedy i dlaczego bo już się stało, wszyscy moi bliscy mówią, że to była jedyna decyzja jaką mogłam podjąć, brak kontaktu z nim pozwala mi się odseparować od poczucia winy, które on we mnie wzbudzał. Sam powiedział, że skończyłam coś co i tak by się skończyło. Wydaje mi się, że on może mieć borderline... Emocje krzyczą, że jak to wyrwałam cząstkę siebie, przecież były te czy tamte miłe chwile, śmiechy i zaręczyny, przecież mogłam to naprawiać i ciągnąć ile sił, że może to ja go prowokowałam i to moja wina tak na prawdę, że on nie panował nad sobą, że ja jestem nienormalna. Straciłam wszystko dobre co mogło mnie spotkać i nie będę miała już nic
|
|
|
|
|
#3650 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
I błagam, pamiętaj, że myślenie "Co by było gdyby" tylko Cię nakręca. Też tak robiłam, aż uświadomiłam sobie, że tęsknię za mężczyzną, który... mnie po prostu zostawił, odpuścił, odszedł, zniknął. Na litość Boską! Jak sobie naprawdę uświadomimy, że mężczyzna od nas odszedł, jak tak naprawdę, głęboko to poczujemy i to do nas dotrze, to... już wiemy, że nic nigdy nie będzie takie samo. Od tej chwili gra nie toczy się o to, czy on wróci, ani o to, jak sprawić, żeby znów nas pokochał na nowo, tylko o to, kim my same jesteśmy, jak bardzo jesteśmy silne, czy damy radę znaleźć w sobie moc, żeby wstać z tego łóżka, zrobić zdrowe jedzenie, pracować dobrze, dbać o siebie, obejrzeć mądry film, pogadać z dobrą przyjaciółką... mimo że nikt nas nie podziwia, nikt na nas nie patrzy, nikt na nas nie czeka, nie mamy żadnej gwarancji, że miłość się w naszym życiu jeszcze przydarzy. |
|
|
|
|
#3651 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 44
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
[1=578537b29e2e39e1d6e3dc9 dfc9821e485b809af_62f97e7 3ceb2a;86164053]Kochana, poradzisz sobie!!!
I błagam, pamiętaj, że myślenie "Co by było gdyby" tylko Cię nakręca. Też tak robiłam, aż uświadomiłam sobie, że tęsknię za mężczyzną, który... mnie po prostu zostawił, odpuścił, odszedł, zniknął. Na litość Boską! Jak sobie naprawdę uświadomimy, że mężczyzna od nas odszedł, jak tak naprawdę, głęboko to poczujemy i to do nas dotrze, to... już wiemy, że nic nigdy nie będzie takie samo. Od tej chwili gra nie toczy się o to, czy on wróci, ani o to, jak sprawić, żeby znów nas pokochał na nowo, tylko o to, kim my same jesteśmy, jak bardzo jesteśmy silne, czy damy radę znaleźć w sobie moc, żeby wstać z tego łóżka, zrobić zdrowe jedzenie, pracować dobrze, dbać o siebie, obejrzeć mądry film, pogadać z dobrą przyjaciółką... mimo że nikt nas nie podziwia, nikt na nas nie patrzy, nikt na nas nie czeka, nie mamy żadnej gwarancji, że miłość się w naszym życiu jeszcze przydarzy.[/QUOTE] Ehh... ja wiem, że masz rację i myśląc logicznie to rozumiem ale nie umiem się z tym pogodzić. Chciałabym to zrozumieć, a nie umiem ![]() Wszystko mi się z nim kojarzy, jakieś miejsca, ciuchy, które nosiłam przy nim... To chore... Jeszcze dzisiaj on wywalił wszystko z fb i dla mnie to taki dobitny znak, że to koniec i on już prosił nie będzie... ![]() Smutno... |
|
|
|
#3652 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 617
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
I niestety na mnie też trafiło..
![]() Wczoraj mój chłopak zerwał ze mną. Nie był kompletnie na to przygotowany, bił się z myślami od pewnego czasu i odkładał nasz temat cały czas na później. Wczoraj jednak go przycisnęłam, bo mieliśmy rocznice naszego związku. Wieczór był bardzo udany, ale później zeszliśmy już na niewygodne tematy i podsumowanie tego co za nami. Nie wiem co mam myśleć. Jeszcze do wczoraj rano byłam w związku, teraz nie mam już nic. :-( Najgorsze jest to, że wciąż się bardzo kochamy. Nigdy nie widziałam faceta (chyba nikogo) kto by tak płakał. Całą noc mój facet płakał, tłumacząc jaka to jest piekielnie trudna decyzja i chwila. Okazało się, ze troche sie mijamy i że poznaliśmy sie w momencie gdy mamy jeszcze sporo spraw obok "nierozwiązanych" Stwierdził, że potrzebuje czasu, musi pobyc sam. Jego życie faktycznie na ten moment jest mało ciekawe. Niestety wydaje mi się, że monotonia w jego życiu, brak większych aspiracji i ambicji, zgasiła te nadzieję w nim na fajniejsze życie. Ja jestem dość zapracowaną osobą. On niestety większość czasu po pracy spędza w łózku gapiąc sie w monitor. Problemem stało się to, że nie wie czego chce od życia, co ma robić. Mimo, że mnie kocha, nie chce sprawiać mi zawodu tym co robi (albo raczej tym czego nie robi) Jest dość typem depresyjnym, lubi pisać czarne scenariusze, więc to tez nie ułatwia, ze wszystko widzi w czarnych barwach. Widać przyszłość naszego związku też. Nie wiem to wszystko jest strasznie trudne. Czuje, ze tracimy coś wartościowego przez jego obawy. Naprawdę byliśmy przez ten rok nierozłączni. Chciał ze mną zamieszkac... Najgorsze jest to, że widząc jego płacz i rozpacz, liczę, że to jeszcze przemyśli. No, ale nie wiem moze sie łudzę... ? Mamy sie spotkac za jakis czas tylko oddać sobie pare rzeczy. Boje sie, ze na tym spotkaniu wszystko wróci.Na koniec powiedziałam mu, że "miłość czasami nie wystarcza" I czuje, ze tak jest. Bo mimo, ze sie kochamy, rzeczywistość zwłaszcza go przytłoczyła (brak perspektyw w pracy, kiepskie mieszkanie, brak wiekszej kasy itd..) I przez to nasze budowanie wspólnej przyszłości, większe plany, go przytłoczyły. Musi sobie wszystko poukładać
|
|
|
|
#3653 | ||
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
U mnie musiało minąć pół roku, kiedy on ani razu do mnie nie napisał pierwszy ani nie chciał się spotkać, żeby dotarło, że wspólnej przyszłości nie będzie.Po prostu jedyne, co pomaga, to czas. Bo najpierw myślimy: "Dam mu czas, żeby zatęsknił i poczuł, że kocha i że byłam wartościowa i że do siebie pasowaliśmy", potem "Dam mu jeszcze trochę czasu, żeby zapomniał złe chwile, może czas wyleczy rany" (których często nie było!)... a potem... same zaczynamy czuć, że to my się zmieniamy. Teraz jeszcze tego nie zauważasz, ale naprawdę jest taki moment, kiedy się budzisz i myślisz: "Kurcze, nie zasłużyłam na to wszystko. Mam dość płakania i czekania, zasługuję na znacznie więcej. Ja naprawdę jestem fajna i chcę być kochana, przytulana i chwalona, a on w ogóle mi tego nie dawał". No dosłownie tak jakby kurtyna opadała - z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc zaczniesz zauważać, jak bardzo sama się zmieniłaś, zaczniesz rozumieć samą siebie i... chcieć więcej niż siedzenia i czekania na łaskę jakiegoś bubka, który nie poświęca Ci ani sekundy, podczas gdy Ty siedzisz, analizujesz i płaczesz w poduszkę. Ale naprawdę pomaga tylko czas... Za to kiedy już wylejesz z siebie wszystkie złe emocje, wygadasz się, wytęsknisz i wycierpisz, wyzdrowiejesz. I spotkasz naprawdę fajnego faceta, a nie Bubla, który tylko udaje związek i uczucia. Zobaczysz!!! ---------- Dopisano o 15:14 ---------- Poprzedni post napisano o 15:11 ---------- Cytat:
TRZYMAJ SIĘ!!! |
||
|
|
|
#3654 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 617
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Hej dzieki wielkie
Niestety, najgorsze jest to, że paradoksalnie mój były chłopak przez to, że miał sporo wolnego czasu dla siebie (bo mu go dawałam, nie ograniczałam go) to marnował ten czas na wymyślanie i rozkladanie naszego zwiazku na mnóstwo czynników. Zamiast cieszyć sie z tego jak jest, wymyślał sobie problemy. Z drugiej strony byłam też jedyną jego opoką, sensem, "zajęciem" w życiu. Nie chciałam aby całej swojej uwagi skupial tylko na mnie, ale o siebie zeby tez zawalczył. Niestety zabrakło mu sił do walki o siebie i o nas zwłaszcza. Wczesniej laski traktowały go mało ciekawie. Ja bylam jedyną przy której odnalazł ukojenie, spokój. No, ale jednak to i tak za mało. Czuję, ze stracilam cos wyjątkowego bo to nie tylko chłopaka, ale duze wsparcie i przyjaciela.
|
|
|
|
#3655 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 59
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cześć dziewczyny
Nie chciałam zakładać nowego tematu bo mi głupio, ale.. nie potrafię sobie poradzić po rozstaniu mimo, ze powinnam, bo minelo juz 5 msc.. (pierwszy związek, pierwszy seks itd mozna by wymieniac..) mam 23 lata i facet z ktorym bylam prawie 2 zostawil mnie przez sms po zdanej sesji bo sie prosilam przez msc zeby poswiecil mi czas (równo msc po jego urodzinach jak przyszlam z prezentem i mu... ech) z tekstem, ze to ja ciagnelam ten zwiazek i bylam slepa bo nie docieralo do mnie, ze 'happy endu' nie bedzie..w przyplywie zlosci powiedzialam, przykre rzeczy co do jego osoby z ktorych nie jestem dumna, to uslyszalam "z toba jest naprawde zle, ze jak taka mila osoba jak ty moze cos takiego powiedziec, ja dalej do ciebie mam szacunek i jestem z Toba solidarny", że jestem po prostu taką wrażliwą osobą, która juz zawsze będzie się czuła pokrzywdzona przez świat.. po 3 msc kiedy przyszedl po rzeczy powiedzial tylko tyle, ze byl fatalnym facetem i ze sie nie zmieni a ja bylam za dobra.. no wlasnie i wszystko sprowadza sie do tych ostatnich slow.. Związek z nim to było piekło.. jeden wielki koszmar i nie mam pojecia czemu ja tak o ten zwiazek slepo walczylam, potracilam wszystkich znajomych przez niego bo mnie od nich poodsuwał, zawaliłam studia bo na każdy egzamin szłam zrozpaczona, ze nie mam w nim wsparcia, niestety studiujemy razem.. i musze go widywac codziennie, a on sie zachowuje jakby nie wyrządził mi żadnej krzywdy szczerzy sie do mnie radośnie jakby wszystko bylo okej, a ja nie mam w nikim wsparcia, mam cholernie ciężki semestr na uczelni i nie mam kogo prosić o pomoc bo zaczął się wyścig szczurów.. Czuje sie zle ze soba, ja nawet tego czlowieka juz nie chce, czuje taka nienawiść i złość jakiej nigdy nie czułam do nikogo.. sądziłam, że po tym czasie juz bedzie wszystko okej ale nie jest i mimo, ze chodze do psychologa (poszłam tam z innych powodow, duzo wczesniej o zgrozo, bo moj eks dal mi odczuc, ze zwiazek jest zly z mojej winy i, ze ze mną jest coś nie tak) ale nie potrafie sobie poradzic. Jestem jedyna dziewczyna na roku takze wiekszosc czasu z samymi facetami.. Czuje sie zle ze soba, nie lubie siebie, ze zaufalam i dalam sie zranic mimo "czerwonych flag" i co najgorsze, nie moge sobie poradzic z tymi pieprzonymi słowami "byłaś za dobra" mimo, ze wiem, ze to w 99% była ściema, żeby uniknąć podania prawdziwych powodów "znudziłaś mi sie", to mi tak niszczy psychike.. nie czuje sie pewna siebie, nie mam ochoty do kontaktu z ludzmi, jak go poznalam, bylam pewna siebie, cieszylam swoim zyciem, jak to mowie byl "dodatkiem" do mojego zycia a jak sie okazalo ja zostałam "przygarnieta" bo on nie chciał być samotny.. to jest idiotyczne i sie nawet tego wstydze jakbym byla naiwną 15latką, że sobie nie radze z czymś takim, wychodzę na uczelnię i udaję, że wszystko jest okej ale wewnątrz siebie jakbym mogła to dałabym mu w twarz i wepchnęła pod tramwaj (nie zrobię broń boże tego, ale takie mam wewnątrz uczucia rozżalenia). Proszę wesprzyjcie mnie na duchu, bo nawet nie mam z kim o tym pogadać, moja mama nie ma już nawet do mnie cierpliwości, mówi, że nie sądziła, ze okażę się taka słaba, czuje sie jak idiotka, nie potrafię się wygramolić z tego bagna w mojej głowie
|
|
|
|
#3656 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Wiesz, ja byłam na początku tego roku w sytuacji Twojego faceta. Też nie miałam pracy, życie mi się zawaliło... Totalnie wiem, co on czuje i wiesz, on faktycznie może mieć potrzebę "załatwienia tego samemu".
Tylko że ja, jak poznałam wtedy chłopaka, w którym się zakochałam, to nie odtrącałam go od siebie. Bardzo się starałam, zależało mi. Czułam, że w jego oczach ten mój brak pracy i kłopoty osobiste mogą być wielką wadą, więc szukałam tej pracy ze zdwojoną siłą, starałam się wszystko poukładać... O niczym mu nie mówiłam, żeby nie zapeszać, chciałam mu zrobić niespodziankę i pewnego dnia po prostu powiedzieć: słuchaj, mam pracę, ogarnęłam wszystko. Także jedna osoba, kiedy ma życiowe problemy, będzie dziękować za Ciebie Bogu i sama Twoja obecność będzie ją motywować do działania i dawać jej siłę. A inna osoba stwierdzi, że musi być sama i choćbyś stawała na rzęsach, nie przyjmie Twojej pomocy, a najpewniej w końcu Cię zostawi. Tylko że tak się związków nie buduje... A probowałaś wytłumaczyć chłopakowi, że warto przejść przez to razem, że dacie radę we dwoje? Że ma Twoje wsparcie, i on sam jest wsparciem dla Ciebie? Że też go potrzebujesz? Wiesz, bo on mógł myśleć, że Cię obciąża i męczy, a nie czuć, ile sam CI daje.. Może warto naprawdę wszystko głęboko, prawdziwie i szczerze powiedzieć? ---------- Dopisano o 15:45 ---------- Poprzedni post napisano o 15:37 ---------- Cytat:
Skąd się tacy ludzie biorą w ogóle? Ale Cię potraktował............ |
|
|
|
|
#3657 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 617
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
[1=578537b29e2e39e1d6e3dc9 dfc9821e485b809af_62f97e7 3ceb2a;86164367]Wiesz, ja byłam na początku tego roku w sytuacji Twojego faceta. Też nie miałam pracy, życie mi się zawaliło... Totalnie wiem, co on czuje i wiesz, on faktycznie może mieć potrzebę "załatwienia tego samemu".
Tylko że ja, jak poznałam wtedy chłopaka, w którym się zakochałam, to nie odtrącałam go od siebie. Bardzo się starałam, zależało mi. Czułam, że w jego oczach ten mój brak pracy i kłopoty osobiste mogą być wielką wadą, więc szukałam tej pracy ze zdwojoną siłą, starałam się wszystko poukładać... O niczym mu nie mówiłam, żeby nie zapeszać, chciałam mu zrobić niespodziankę i pewnego dnia po prostu powiedzieć: słuchaj, mam pracę, ogarnęłam wszystko. Także jedna osoba, kiedy ma życiowe problemy, będzie dziękować za Ciebie Bogu i sama Twoja obecność będzie ją motywować do działania i dawać jej siłę. A inna osoba stwierdzi, że musi być sama i choćbyś stawała na rzęsach, nie przyjmie Twojej pomocy, a najpewniej w końcu Cię zostawi. Tylko że tak się związków nie buduje... A probowałaś wytłumaczyć chłopakowi, że warto przejść przez to razem, że dacie radę we dwoje? Że ma Twoje wsparcie, i on sam jest wsparciem dla Ciebie? Że też go potrzebujesz? Wiesz, bo on mógł myśleć, że Cię obciąża i męczy, a nie czuć, ile sam CI daje.. Może warto naprawdę wszystko głęboko, prawdziwie i szczerze powiedzieć?[/QUOTE] Wydaje mi sie, ze wlasnie to mój chłopak był takim wsparciem dla mnie, pomijał trochę w tym siebie, twierdząc, że on nie jest taki hmm ciekawy i wart uwagi jak ja. Ja czułam, ze cos jest nie tak, ale ja bardzo chciałam mu pokazac, ze go akceptuje i ma to wsparcie. Wiesz on mówił mi wczoraj, ze czasami zabrakło nam rozmów, takich szczerych, bał sie czasami powiedziec jak sie z tym wszystkim czuje. Nie wiem teraz czy moje zapewnianie go, ze ma wsparcie coś da. Jezeli sie z nim spotkam za jakis czas, moge mu to powiedziec i zapewnic, ale nie wiem czy to coś da? Bo i tak on musi "pobyć sam" Też jak sie rozstawaliśmy wczoraj zapewniałam go, ze go kocham, chce z nim byc. Dla mnie to tez troche jest jednoznaczne z tym, ze no mozemy razem przez to przejść. Chyba jednak on na razie tego nie widzi. Naprawde obawiam sie, ze z nim jest kiepsko. Tylko, ze on wolał wybrac rozstanie, niz pomoc sobie i nam. Jestem zla, ze sie poddał. Nie wiem mysle, ze stwierdzil tak, bo jest łatwiej i w koncu cos zmienil w swoim zyciu.Nawet jesli ta zmiana jest niepozytywna, ale jest zmianą. Zastanawiam sie czy np za mną zatęskni i coś przemyśli, ale nie wiem tego. Bardzo duża byla miedzy nami bliskość, ale to wszystko było takie naturalne, bardzo lubił okazywac mi czułość, duzo jej od niego dostałam. |
|
|
|
#3658 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 44
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
[1=578537b29e2e39e1d6e3dc9 dfc9821e485b809af_62f97e7 3ceb2a;86164273]Wiem, oczywiście, że wiem, bo czułam tak samo
U mnie musiało minąć pół roku, kiedy on ani razu do mnie nie napisał pierwszy ani nie chciał się spotkać, żeby dotarło, że wspólnej przyszłości nie będzie.Po prostu jedyne, co pomaga, to czas. Bo najpierw myślimy: "Dam mu czas, żeby zatęsknił i poczuł, że kocha i że byłam wartościowa i że do siebie pasowaliśmy", potem "Dam mu jeszcze trochę czasu, żeby zapomniał złe chwile, może czas wyleczy rany" (których często nie było!)... a potem... same zaczynamy czuć, że to my się zmieniamy. Teraz jeszcze tego nie zauważasz, ale naprawdę jest taki moment, kiedy się budzisz i myślisz: "Kurcze, nie zasłużyłam na to wszystko. Mam dość płakania i czekania, zasługuję na znacznie więcej. Ja naprawdę jestem fajna i chcę być kochana, przytulana i chwalona, a on w ogóle mi tego nie dawał". No dosłownie tak jakby kurtyna opadała - z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc zaczniesz zauważać, jak bardzo sama się zmieniłaś, zaczniesz rozumieć samą siebie i... chcieć więcej niż siedzenia i czekania na łaskę jakiegoś bubka, który nie poświęca Ci ani sekundy, podczas gdy Ty siedzisz, analizujesz i płaczesz w poduszkę. Ale naprawdę pomaga tylko czas... Za to kiedy już wylejesz z siebie wszystkie złe emocje, wygadasz się, wytęsknisz i wycierpisz, wyzdrowiejesz. I spotkasz naprawdę fajnego faceta, a nie Bubla, który tylko udaje związek i uczucia. Zobaczysz!!! ---------- Dopisano o 15:14 ---------- Poprzedni post napisano o 15:11 ---------- Boże, nieeee... Ja Cię kojarzę z forum i bardzo Cię lubię czytać, dlaczego złe rzeczy spotykają takie fajne dziewczyny??? TRZYMAJ SIĘ!!! Ehhh dziewczyny dzisiaj mam jakiś dół ![]() Mam ochotę jechać do niego i błagać/ skomleć o powrót i o szansę choć wiem, że to nie miało sensu... Bardziej chyba przeraża mnie wizja życia bez niego i tego, że muszę sama wszystko ułożyć, nikt mi nie pomoże i o nikim już nie pomyślę, że będzie przy mnie na zawsze ![]() Siedzę i wyję jak osioł Choć wiem, że on był agresywny, nie umiał rozmawiać, wyzywał mnie, uważał za idiotkę... Wiem to wszystko ale nie umiem pojąć jak jeszcze miesiąc temu mogliśmy mieszkać razem i niby było wszystko ok, chociaż pewnie nie było. I przypominam sobie wszystkie te awantury, wszystkie sytuacje kiedy płakałam przez niego, siniaka. A później przypominam sobie wspólne chwile, wspólny rozwój, wspólne pasje, wspomnienia i nie rozumiem jak to mogło się rozpaść... Wszystkie sytuacje kiedy się śmialiśmy i chyba byliśmy szczęśliwi... A teraz nie ma totalnie nic... Obcy ludzie... |
|
|
|
#3659 | |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Cytat:
To znaczy rozumiem wszystkie Twoje emocje i uczucia, i tęsknotę, i że go kochasz i wspominasz miłe chwile. I że się mega boisz przyszłości. Przysięgam, ja przeżyłam coś podobnego kiedyś i wiem, jak to jest. Ale na litość boską, jak facet: 1. Cię uderzył 2. Cię wyzwał to nie ma powrotów. Kochana, Ty teraz się nawet przekręć z tego smutku, ale niech Cię ręka boska broni przed jakimkolwiek kontaktem z tym typem! Posłuchaj, pomyśl o tych wszystkich sąsiadkach, które znasz, a które są wyzywane i bite przez swoich mężów. Nie skończysz tak, właśnie teraz masz szansę uratować siebie i swoje życie. To jest potwornie trudne, bo wyjście z toksycznego związku boli tak, jakby Ci ktoś wyrywał serce. Bo na tym polega istota toksyczności, że facet Cię tak psychicznie zniszczył, że teraz już w sumie nawet nie myślisz, że to, co robił, to była przemoc, i jesteś przerażona, że przecież nikt inny Cię nie zechce, że nie zasługujesz... Ale dasz radę. Po prostu za wszelką cenę się od niego oddziel, choćbyś miała ryczeć co rano i cierpieć i naprawdę choćby nie miało się wydarzyć w Twoim życiu nic dalej. Ponieważ przemoc to przemoc i jedynym możliwym wyborem jest ją przerwać. |
|
|
|
|
#3660 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 59
|
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX
Nie mam pojęcia...
Jak go poznałam, bo poznaliśmy sie po tym, jak inny facet chciał mnie 'tylko' zaliczyć (ja mam jakiegoć tak wgl pecha..) i byłam już wtedy zrażona do facetów i sprawiał wrażenie, jakby totalnie nie był typem, który chce mnie tylko zaliczyć, mówiłam, że ja sie nie bawię "w chodzenie" bo jestem dziewczyną, która szuka już poważnego związku, który do czegoś będzie zmierzał, że przywiązuje się szybko i angażuje w 100%... I ze on też taki jest bla, bla, bla i kurde miałam przeczucie, ze cos "śmierdzi" na kilometr, nie był babiarzem, przede mna mial tylko 1 dziewczyne, to ona jego zostawiła, mam wrażenie teraz jakby chciał się na mnie za nią zemścić.. Zresztą rok po tym jak zaczęliśmy sie spotykać rzucił mi tekstem (strasznie czepiałam się o to, że nie okazuje mi wgl uczuć, że nie tęskni, jak wracalam od rodziny to dla niego bylo problemem, zeby przyjechać jeden dzien wczesniej, zeby mnie zobaczyc albo odebrac z dworca, w pierwszych miesiacach to zawsze ja do niego przychodzilam spac bo, cos mu nie pasowało wiecznie w moim mieszkaniu (!)), że "ja taki naprawdę nie jestem jak Ci sie przedstawiłem, tylko to jaki chciałbym być, gdybym Ci sie pokazał "naprawde" to byś mnie nie chciała" sądziłam, że sobie żarty robi... żałuje, ze tego nie potraktowałam poważnie. Zresztą to tez moja kurde wina, bo praktycznie cały czas miedzy wierszami, dawał mi odczuć, że jestem z braku laku rzucał teksty "dla kogo miałbym Cię zostawić jak mnie żadna dziewczyna nigdy nie chciała" a jak pytałam, czyli jakby sie, pojawiła inna 'zainteresowana' to byś mnie nie zostawił to potrafil udać, że tego nie słyszy albo sie śmiać.. To jest straszne, że ja tak o ten związek walczyłam i sie starałam, potrafiłam sie nawet o seks prosic... wyszłam goła z pod prysznica a on nawet mnie nie chcial... to jest straszne co ja robiłam, i że nie widziałam tego, że on mnie po prostu nie chce a jest bo nikogo innego "nie ma".. Nawet 'kończąc' zwiazek, czy przy kazdej durnej sprzeczce potrafil powiedziec 'z toba jest cos nie tak, porozmawiaj z kims (wiedział, że chodzę do psycho), ze ludzie sie rozstaja a ja sie zachowuje jak nienormalna" |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:32.





Mój jest starszy ode mnie 8 lat i twierdzi ,że już się wyszalał ale był bardzo długo sam i teraz ciężko to wszystko przezwyciężyć chociaż chce być ze mną i jemu na mnie zależy
Też się rozstaliśmy w momencie kiedy było naprawdę dobrze i czasami pluję sobie w brodę,że to ja zainicjowałam tę rozmowę i w jakimś sensie "wymusiłam" na nim deklarację,a że miał pewne obawy to łatwiej było z tego zrezygnować...
Ani oni nie byliby wtedy szczęśliwi, ani my byśmy nie były - bo ja wyczuwałam jego wątpliwości na kilometr (mimo że zachowywał się wtedy normalnie) i zaczynałam wtedy też myśleć, rozkminiać, obawiać się. To nie miało racji bytu i my obie dobrze o tym wiemy
Mój mnie cały czas zapewniał ,że winy w tym żadnej mojej nie ma i ,że to tylko i wyłącznie problem jest w nim. Ja jak mam lepszy dzień to obiecuję sobie,że po prostu odpuszczę będę normalnie żyć i czekać na to co przyniesie życie i jeśli on gdzieś tam w tym moim życiu ma być obecny to kiedyś w końcu będzie i nic tego nie zmieni,a jak mam gorszy to myślę,że to było moje "to" i co ja mam teraz zrobić??
Tego, co będzie za rok, za dwa, jak życie się potoczy. 






TRZYMAJ SIĘ!!!
Skąd się tacy ludzie biorą w ogóle? Ale Cię potraktował............ 
