Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II. - Strona 19 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-02-08, 10:24   #541
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Ja w stosunku do rodziny TZta po prostu musiałam tak się ustosunkować, ale na szczęście mój TZt też ma znieczulicę na nich, więc było o wiele łatwiej. Początki były mega trudne...
Ja bardzo długo uczyłam się, że najważniejsza jest moja rodzina- ja i mój mąż. Że zakładamy nową komórkę społeczną i to nam ma być dobrze, a nie komuś kosztem naszym (np mojej mamie). Moja mama też napsuła nam krwi baaaardzoooo duuuużoooo. Ale jakoś też to ogarnęliśmy (zajęło to ok 2 lat).
To są bardzo długie i bardzo trudne procesy, ale warto je przejść dla własnego świętego spokoju. Wcześniej leciałam na każde skinienie mamusi- teraz już tak nie jest i ona nauczyła się, że ja mam własne życie.

Ale podjąć decyzję o zmianach jest trudno- mnie TZt mocno w tym wspierał.
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 10:33   #542
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

To przykre uczucie gdy rodzice Tż jawnie okazuja niechec.
Nie musisz tutaj odpowiadac, ale pomysl czy nie bylo kiedys jakiejs sytuacji, ze w zlosci powiedzialas cos zlego na rodzicow Tż- a on im powtorzyl?
Nebula, a kiedy slub?
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 11:28   #543
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Trochę Cię rozumiem, choć to pewnie zależy od sytuacji. Czasem pomoc jest rzeczywiście pilna i warto jej udzielić, a czasem jest pilna, ale inne względy decydują o jej nieudzieleniu...
Bardzo dziękuje za odpowiedz, to na prawde dużo znaczy jak ktoś się zainteresuje tym co napisałam

Masz rację bardzo zależy od sytuacji, ja ogólnie lubie pomagać i nie umiem ludziom odmawiać, nawet jak myślę NIE, to jest 90% szansy, że powiem TAK, żeby nie czuć się winna... Zresztą sam fakt, ze zwraca sie z tym do mnie swiadczy o tym, ze jednak czasem pomagam... Tylko naprawde ta sprawa nie jest pilna - w żadnym wypadku nie jestem jedyną osobą, ktora moglaby jej pomóc...
Są też zasady, których nie łamie, np. nie robię czegoś za kogoś. Tzn. nie napisze pracy licencjackiej za brata, za chłopaka itp. Co robi ta moja koleżanka i mam wrażenie, że w którymś momencie szuka takiej drugiej mądrej osoby...
Poza tym potrzebuje teraz spokoju, poukładania swoich spraw... a ktoś wiecznie coś chce...

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Mnie bardzo drażni, jak ktoś dysponuje moim czasem, zakłada, że w danym momencie udzielę tej pomocy...
Dokładnie o to chodzi. Wydaje mi się, że w tym wypadku moja koleżanka przegieła, albo w zły sposób przedstawiła swoją prośbę: ja mam czas - to Ty przyjedziesz do mnie i mi pomożesz, bez żadnego większego wstępu. Rozumiem gdyby taka prośba padła od mojej przyjaciółki/chłopaka itp.. Gdyby to był problem wagi państwowej i na dodatek coś w czym byłabym pewna, że pomogę. Poza tym obie krytykowałyśmy inną koleżankę, która się tylko wiecznie nami wyręcza i nawet podziękować nie potrafi, to teraz w zasadzie ona postępuje tak samo... normalnego kontaktu nie ma - tylko jak już ciągłe pytania o to samo. Naprawdę gdyby chociaż poudawała, że chce się przy okazji spotkać pogadać, tak, żebym i ja miała jakąś przyjemność z tego, że poświęce czas i pieniądze, żeby się z nią zobaczyć, to nie... Mogła nawet napisać coś w stylu, że pofatygowałaby się do mnie, wtedy ja bym pewnie napisała, że skoro to takie ważne to ja przyjadę (naprawdę to jest wyprawa, zwłaszcza zimą) i byłoby ok. Ale tak jeżeli ktoś za mnie dysponuje moim czasem, to jestem zła.
Ja bym tak nie potrafiła...



Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Lubię pomagać, ale niekiedy moja możność pomocy (np. czasowa) wynika z określonych wcześniejszych decyzji i działań. Bardzo się czuję dotknięta, jak ktoś próbuje mi "zabrać" ten mój wypracowany czas na swoją rzecz, a znalazł się w takiej sytuacji w konsekwencji swoich decyzji...
Choć zazwyczaj pomagam i wtedy... Jeśli wiem, że sprawa jest istotna dla kogoś. Bo z drugiej strony sama nie jestem ideałem i zdarza mi się zawalać... wtedy "wyrozumiałość" i zrozumienie oraz dobra wola są bardzo potrzebne...
Dokładnie, tak jak w tym wypadku uprzedzałam ją i jej promotorka, że jak tak często beda sie widywały co do tej pory to ona pójdzie na urlop, zreszta dobrze wie, że ciężko ją złapać. Równie dobrze, o pomoc może porposić jakiegoś pracownika z katedry itp. Zamiast tego cały czas słyszałam a to o zakupach a to o spotkaniach z chłopakiem.. No czym innym jest jednak nie radzenie sobie z problemem, a czym innym odwlekanie go, bo ma się inne priorytety.

Też zdaje sobie z tego sprawe. Zreszta ta kolezanka, kiedys mi bardzo pomogła, bo stawiła sie za mnie w miejscu, gdzie nie moglam sie pojawić, ale nie wymagałam od niej jezdzenia tam specjalnie... Ale podziekowalam jej za to i dałam prezent, poza tym pomogłam w zaliczeniu jakiegos przedmiotu jej chlopakowi, tak ze dostal 5 i do tej pory poza dzieki - nic.... zamiast tego kolejne pytania... Wiec wydaje mi sie, ze jestesmy kwita i nie musze być na każde zawołanie...


No a teraz musze stawić czoła poprawieniu notatek, bo od kilku dni tego nie skończyłam...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 11:33   #544
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Interesuje mnie przede wszystkim opinia o frontach i blatach.
Jakiego typu zamówiłaś fronty? mdf (lakierowany, foliowany), fornir, szkło, drewno?
Jaki blat - laminat (jaka grubość?), konglomerat, granit, marmur?
Jakie masz spostrzeżenia z użytkowania?
Montowałaś może mechanizm narożny (kosz, kosz obrotowy)?

No i jeśli masz jakąś fotkę, to chętnie bym obejrzała w ramach inspiracji
Z góry dziękuję!
Materiały miały być możliwie najtańsze, bo kasy nie za dużo, a poza tym z myślą żeby nie było szkoda wymienić za jakiś czas.
Fronty mdf foliowane, białe, matowe, z półprzezroczystą szybką w górnej, narożnej szafce. Wszystkie szafki mamy z zamkiem zwalniającym. Na dole 2 szafki z głębokimi szufladami. Szafek w sumie jest 4, w tym narożna z wysuwanym obrotowym koszem z IKEI. Są dostępne też inne kosze, innych firm, ale zaczynają się od 1300zł, a my zapłaciliśmy 300. Jeszcze nie wiem na ile się sprawdza, bo nic tam nie trzymamy.
Blat laminat, 4 cm. Spostrzeżeń z użytkowania mam mało, bo kuchnia jest w mieszkaniu mojego chłopaka, a większość czasu mieszkamy u mnie. Jak na razie nic się tam nie stało, blat wygląda jak nowy, nie ma żadnego zarysowania, nie dbam jakoś szczególnie, przejechać mokrą szmatką i tyle.
Kolorystyka szafki białe, blat pomarańczowo-miodowy. Jeśli jednak myślisz o kuchni, która Ci długo posłuży, to zachęcam zainwestować chociaż w dobry blat z kamienia, będziesz mieć spokój do końca życia
Fotki nie mam, jeśli mi się uda zrobić w weekend to prześlę.
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 11:35   #545
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Nebulka, jeszcze ja coś napiszę. Może błędnie myślę, ale czy nie uważasz/uważacie, że TŻ nie powinien obarczać Cię takimi 'nowościami', które powiedzieli Jego rodzice? Tak, ja rozumiem, szczerość w związku itd., ale bierzecie ślub, Ty wiesz, że Jego rodzice Cię nie akceptują (chociaż nie mam pojęcia dlaczego), to po co on przekazuje Ci te przykrości na Twój temat?
Jak byłam w jednym związku, to moi rodzice w ogóle nie akceptowali mojego chłopaka, był dla nich najgorszy i mimo, że po czasie też zaczęłam widzieć jego wady, których wcześniej nie zauważałam, to ani razu nie powiedziałam extż tego, co na jego temat mówiło się u mnie w domu. A mówiło się wiele przykrych i nawet strasznych rzeczy... Mój extż nie raz wyczuwał, że coś jest nie tak, jak przychodził do mnie, a moja mama udawała, że nie słyszy jak mówi 'dzień dobry', a tata odwracał się dupą i miał w nosie, że ktoś wszedł do domu i nie raz się mnie o to pytał, a ja odpowiadałam tylko 'oni tacy są'. A jak rodzice zaczynali mówić coś na jego temat to po prostu krzyczałam, że mają przestać, że nie chce tego słuchać.
Twój TŻ nie może swoim rodzicom jakoś 'ukrócić' tego gadania? Powiedzieć, że ich gadanie nic nie zmieni, że i tak Cię kocha, że i tak chce spędzić z Tobą resztę życia, że i tak weźmie z Tobą ślub?

I myślę, że ta rozmowa z Jego rodzicami to świetny pomysł. Rozumiem, że można kogoś nie lubić, nie trawić, czy cokolwiek, ale wydaję mi się, że zawsze musi być ku temu jakiś sensowny powód.

------------------------------------------------------------------
Zdałam jeden egzamin, na drugi nie poszłam, więc jutro mam trzeci, a w poniedziałek poprawkę drugiego
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 11:36   #546
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez aako Pokaż wiadomość
jakbym o sobie czytała.
Czytam was tu cały czas a nie mam co napisać. Nie chce się użalać, a sukcesów brak
Pisz, pisz Jak widzę z podpisu, to chociaż zumba Ci regularnie wychodzi Jak to robisz?
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 11:39   #547
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Emilko, napiszę Ci PW na temat kuchni
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 11:42   #548
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Coffee, rozmawialas moze ze swoim znajomym?
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 11:54   #549
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Coffee- nie pisz na PW tylko tutaj ja też z chęcią poczytam
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 12:00   #550
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Coffee, rozmawialas moze ze swoim znajomym?
Bardzo Cię przepraszam, ale nie miałam kiedy z nim pogadać, bo akurat były ferie, jego nie było i tak jakoś minęło.. Dzisiaj go dorwę na fb i pogadam


[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32154408]Coffee- nie pisz na PW tylko tutaj ja też z chęcią poczytam[/QUOTE]

Nie chciałam robić reklamy, a chciałam polecić firmę, która robi blaty kuchenne, parapety, schody itd., z kamienia i pokazać zdjęcia naszej kuchni, która robiliśmy dwa lata temu i ta właśnie firma nam robiła blat

Jeżeli jesteś zainteresowana, to mogę Ci też przesłać ich stronkę na PW
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 12:09   #551
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Wybieram się do psychiatry w czwartek. Nawet założywszy, że sobie nie wymyśliłam choroby i że dostanę takie zaświadczenie, to nie wyobrażam sobie go pokazać oficjalnie na uczelni, bo nie będę miała tam po co wracać. Łatka do końca studiów (jak nie dłużej). A odwołania bez podawania konkretnych powodów nie ma właściwie sensu pisać.


Nope.


Zapewne nie, ale to był ostatnio jeden z ostatnich powodów, żeby cokolwiek robić.

Brawo...

Btw, nie wiem, czy będziesz jeszcze miała kontakt ze zwykłym terapeutą, ale jeśli tak to odradzam terapie psychodynamiczną.... Może to tylko ja mam złe doświadczenia, ale ogranicza się do gmerania w bebechach przeszłości, jest bardzo intensywna, może trwać latami i jest droga..

To już lepsza byłaby behawioralna, czytam jak wspominałam książke, terapeutyki zajmującą się tą metodą i jej rady o raz podejście milion razy bardziej do mnie przemawia, aczkolwiek też wszystkie te problemy o których mówi odnoszą się do wychowania...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 12:20   #552
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Coffee- chcę
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 12:30   #553
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Mówisz, masz Poszło
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 12:43   #554
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32154408]Coffee- nie pisz na PW tylko tutaj ja też z chęcią poczytam[/QUOTE]
i ja i ja!

---------- Dopisano o 12:43 ---------- Poprzedni post napisano o 12:41 ----------

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Twój TŻ nie może swoim rodzicom jakoś 'ukrócić' tego gadania? Powiedzieć, że ich gadanie nic nie zmieni, że i tak Cię kocha, że i tak chce spędzić z Tobą resztę życia, że i tak weźmie z Tobą ślub?
Zgadzam sie z powyższym!!!
Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
I myślę, że ta rozmowa z Jego rodzicami to świetny pomysł. Rozumiem, że można kogoś nie lubić, nie trawić, czy cokolwiek, ale wydaję mi się, że zawsze musi być ku temu jakiś sensowny powód.
A ja myślę, ze nie świetny.
Ja wiem, ze Nebula chce bardzo być akceptowana i czegoś się spodziewa po takiej rozmowie.
Albo tego, ze zaakceptuja ją, albo wyjaśnienia dlaczego jej nie akceptuja.
Nie przypuszczam, zeby rozmowa wpłynęła na to pierwsze.
A drugie - jeśli bardzo chce tego wysłuchać, o ile oczywiście ich problem jest zdefiniowany i wiedzą dokładnie co tak naprawdę im nie pasuje... w przeciwnym razie wymyślą sto nieprawdziwych powodów, które Nebulka kupi.
Ja jestem na nie.
To jego rodzice i on ich powinien temperować i z nimi rozmawiać.
No chyba, ze chce ustalić jak mają wyglądać relacje z zachowaniem ich prawa do nieakceptowania jej... tylko najpierw chyba musi wiedziec, że wchodzi w ten związek, a w tym nie widzę 100% pewnosci ze strony młodych, ich jednomyślnosci...
Nie wiem, nie znam się pewnie.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-02-08 o 12:50
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 12:55   #555
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

dzisiaj zanotowałam totalny spadek energii i chęci do robienia czegokolwiek. Jeden dzień gorszy i już od razu wszystko się pieprzy- i TZt mnie ochrzania i jakoś jest nieciekawie
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 12:55   #556
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Żebym spisała te wszystkie tytuły zamiast umieszczać w cytatach byłoby pewniej. Tytuł brzmi ciekawie.
Patri

http://www.czarnaowca.pl/psychologia...nki,p218933252

Grzeczne dziewczynki kończą z nadwagą
Nie musisz być zawsze miła i... gruba!

Autor: Karen R. Koenig

Nie jest o odchudzaniu, chociaż ma z nim duży związek... I jest bardzo zabawnie napisana
E-booka nie znalazłam, ale nie jest droga 25-30 zł , miękka okładka 280 str. I czyta się błyskawicznie...

Ja jestem w połowie, ale na pewno przeczytam dwa razy. Może potem zrobie zdjęcia
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 12:57   #557
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

i ciągle chce mi się spać! mam wielkie ropuchy do przełknięcia, a ja bym zaszyła się pod kołdrę... bez sensu!
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 13:02   #558
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32156022]dzisiaj zanotowałam totalny spadek energii i chęci do robienia czegokolwiek. Jeden dzień gorszy i już od razu wszystko się pieprzy- i TZt mnie ochrzania i jakoś jest nieciekawie[/QUOTE]

Nieszczęścia chodzą parami niestety...
Ale najbardziej dobija brak wsparcia od osoby, której się go najbardziej oczekuje, co jest dodatkowo demotywujace...


Od wczoraj cały swiat chce sprawdzac moją asertywnosc, teraz dzwonila jakas pani z banku z oferta nie do odrzucenia Mam u nich mały kredyt, ktory spłacam regularnie i zaoferowała mi drugi taki sam, część na spłacenie tego poprzedniego (z którego spłatą na szczescie nie mam problemu nawet wolalabym zlikwidować go od razu, ale sie nie da), a reszta (nawet podała dokładną kwotę) zostałaby na inne wydatki...
Oczywiscie nie powiedziałam,zeby od razu spadała, ma zadzwonic jutro Ale o ile dobrze rozumiem i tak zostałabym z kwotą, którą muszę spłacić, więc po cholere mi taka oferta..
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 13:19   #559
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Nie chciałam robić reklamy, a chciałam polecić firmę, która robi blaty kuchenne, parapety, schody itd., z kamienia i pokazać zdjęcia naszej kuchni, która robiliśmy dwa lata temu i ta właśnie firma nam robiła blat

Jeżeli jesteś zainteresowana, to mogę Ci też przesłać ich stronkę na PW
Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
i ja i ja!
Ja też chcę, zdjęcia też. Moi rodzice budują dom.

-

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
A ja myślę, ze nie świetny.
Ja wiem, ze Nebula chce bardzo być akceptowana i czegoś się spodziewa po takiej rozmowie.
Albo tego, ze zaakceptuja ją, albo wyjaśnienia dlaczego jej nie akceptuja.
Nie przypuszczam, zeby rozmowa wpłynęła na to pierwsze.
A drugie - jeśli bardzo chce tego wysłuchać, o ile oczywiście ich problem jest zdefiniowany i wiedzą dokładnie co tak naprawdę im nie pasuje... w przeciwnym razie wymyślą sto nieprawdziwych powodów, które Nebulka kupi.
Ja jestem na nie.
To jego rodzice i on ich powinien temperować i z nimi rozmawiać.
No chyba, ze chce ustalić jak mają wyglądać relacje z zachowaniem ich prawa do nieakceptowania jej... tylko najpierw chyba musi wiedziec, że wchodzi w ten związek, a w tym nie widzę 100% pewnosci ze strony młodych, ich jednomyślnosci...
Nie wiem, nie znam się pewnie.
Ja nie wiem czy się znam, ale się zgadzam. To powinien być wspólny front z TŻ.

[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32156079]i ciągle chce mi się spać! mam wielkie ropuchy do przełknięcia, a ja bym zaszyła się pod kołdrę... bez sensu![/QUOTE]

Ja tak samo, odwlekając to narobię sobie biedy. Miałam odpocząć w ferie, a cały czas te ropuchy... Poza tym jestem przeziębiona, gardło pali, źle się czuję. Spać mi się nie chce o dziwo, wieczorami długo siedzę.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 13:31   #560
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Iszko, spróbuj napisać odwołanie, mnie też skreślili z listy studentów i się odwołałam Musiałam odwoływać się do rektora.. Skreślili mnie z listy, bo nie miałam zaliczonego ani jednego przedmiotu na koniec semestru.. Napisałam piękne podanie, argumentując tym, że miałam problemy osobiste, z tego względu nie mogłam podejść do sesji, że bardzo mi zależy na kontynuowaniu studiów, że do tej pory nie miałam problemów z zaliczeniami bla, bla, bla.. Nie napisałam w sumie nic konkretnego, ale odwołanie zostało przyjęte i wpisali mnie z powrotem na listę Spróbuj, myślę, że bez problemu Cię przywrócą
Jeśli to tylko będzie możliwe bez podawania powodów, to na pewno napiszę.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Z całym szacunkiem dla Twojej wyobraźni - nie mogłaś sobie wymyślić choroby, tak samo jak nie mogłabyś sobie "wymyślić" cukrzycy albo ospy wietrznej.
Moja wyobraźnia zafoszyła - jak możesz wątpić w jej potęgę?!

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Najważniejszym powodem dla którego powinnaś wyjść z tego tunelu i robić różne rzeczy nie są Twoje studia, rodzina, znajomi czy cokolwiek innego, tylko Ty sama. Może teraz tego nie widzisz, ale naprawdę tak jest.
Masz rację - zupełnie tego nie widzę.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Nie zawsze przecież było tak, że nie chciało Ci się nic robić, to jest tylko krótkotrwały, przejściowy stan, tylko teraz potrzebujesz lekarza i odpoczynku i potem znów będzie dobrze i jestem pewna, że za kilka lub kilkanaście stron na wątku powiem Ci "a nie mówiłam" Trzymaj się
Krótkotrwały, przejściowy stan, który ciągnie się za mną od 12 lat i wraca coraz częściej i z coraz większą siłą. Znów będzie dobrze? Na jak długo tym razem? Mimo wszystko czekam na te słowa, Tygrysie.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
A ja nie jestem przekonana. Po pierwsze myślę, że nie warto rezygnować ze studiów tylko dlatego, że ktoś tam może będzie plotkował. Po drugie, nawet gdyby część osób się dowiedziała, to przecież to nie podstawówka, nikt nie będzie nikogo wytykał palcami, w najgorszym wypadku będą jej zbyt jawnie współczuć. Po trzecie trzeba byłoby mieć naprawdę zaciekłych wrogów, żeby z powodu samej informacji "zaświadczenie o chorobie" chciało się komuś jakoś realnie zaszkodzić innemu. Nikt nie wpisuje tego w dyplom, a po skończeniu nikt się już o tym nie dowie. A nawet jak się dowie, to naprawdę jakoś nie mogę uwierzyć, że w to w czymkolwiek mogłoby zaszkodzić, ludzie nie są aż tak beznadziejni! A nawet jak są, to raczej bardziej starają się zaszkodzić tym co za bardzo "mają lepiej". To by było mega niesprawiedliwe, gdyby inna osoba po, na przykład, operacji, spokojnie zaniosła sobie takie zaświadczenie i dokończyła studia, a inna, chociaż jest równie chora, nie dostała z tego tytułu żadnej taryfy ulgowej i jeszcze musiała się z tym kryć! Ja bym jednak optowała za założeniem, że dziekan czy kto tam decyduje o wpisaniu na listę jest zdolnym do współczucia człowiekiem i okaże zrozumienie jak zobaczy odwołanie z sensownym wyjaśnieniem.

Iszka, jak się dziś czujesz?
Nie chcę rezygnować - wolałabym tylko załatwić to tak, żeby obyło się bez plotek.
I to jest coś, czego boję się chyba nawet bardziej niż wytykania palcami.
Niekoniecznie. Architekci to dość hermetyczne środowisko, w którym opinie (szczególnie te negatywne) szybko się rozchodzą i zostają na długo. I nie trzeba mieć zaciekłych wrogów - wystarczy stereotyp depresja = słabość = brak profesjonalizmu. Kiedyś pisałam zaległe kolokwium w pokoju jednego z zakładów i wykładowca posadził mnie w takim jakby wydzielonym boksie, a sam gdzieś poszedł - nie wiem, jak wytłumaczyć, jak to wyglądało, ale najważniejsze było to, że byłam niewidoczna dla innych przebywających w tym pomieszczeniu. Po 30 minutach słuchania ploteczek i rewelacji (głównie o innych wykładowcach, ale o studentach też) nie wierzę już w dobre intencje, współpracę, dyskrecję i takie tam. No nie wierzę i już.

Change, nie planuję żadnej terapii obecnie ($), ale dziękuję za informacje.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.

Edytowane przez isza89
Czas edycji: 2012-02-08 o 14:07
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 13:31   #561
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

ale mnie wnerwił chłop.... od 30 min wrzeszczy na mnie, a ja na niego..... mam dosyć!!!!!! udowadnia mi, że nic nie zrobiłam (a ja tak ciut ciut coś zrobiłam, ale nie mam zamiaru się przed nim tłumaczyć)............
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 13:50   #562
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość

Też zdaje sobie z tego sprawe. Zreszta ta kolezanka, kiedys mi bardzo pomogła, bo stawiła sie za mnie w miejscu, gdzie nie moglam sie pojawić, ale nie wymagałam od niej jezdzenia tam specjalnie... Ale podziekowalam jej za to i dałam prezent, poza tym pomogłam w zaliczeniu jakiegos przedmiotu jej chlopakowi, tak ze dostal 5 i do tej pory poza dzieki - nic.... zamiast tego kolejne pytania... Wiec wydaje mi sie, ze jestesmy kwita i nie musze być na każde zawołanie...


No a teraz musze stawić czoła poprawieniu notatek, bo od kilku dni tego nie skończyłam...
Dokładnie - nie ma czegoś takiego, jak wiecznie otwarty rachunek na przysługi
Wiadomo, że z przyjaciółmi, bliskimi, jest inaczej... ale co do dalszych osób nicowanie intencji jest potrzebne.


Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Materiały miały być możliwie najtańsze, bo kasy nie za dużo, a poza tym z myślą żeby nie było szkoda wymienić za jakiś czas.
Fronty mdf foliowane, białe, matowe, z półprzezroczystą szybką w górnej, narożnej szafce. Wszystkie szafki mamy z zamkiem zwalniającym. Na dole 2 szafki z głębokimi szufladami. Szafek w sumie jest 4, w tym narożna z wysuwanym obrotowym koszem z IKEI. Są dostępne też inne kosze, innych firm, ale zaczynają się od 1300zł, a my zapłaciliśmy 300. Jeszcze nie wiem na ile się sprawdza, bo nic tam nie trzymamy.
Blat laminat, 4 cm. Spostrzeżeń z użytkowania mam mało, bo kuchnia jest w mieszkaniu mojego chłopaka, a większość czasu mieszkamy u mnie. Jak na razie nic się tam nie stało, blat wygląda jak nowy, nie ma żadnego zarysowania, nie dbam jakoś szczególnie, przejechać mokrą szmatką i tyle.
Kolorystyka szafki białe, blat pomarańczowo-miodowy. Jeśli jednak myślisz o kuchni, która Ci długo posłuży, to zachęcam zainwestować chociaż w dobry blat z kamienia, będziesz mieć spokój do końca życia
Fotki nie mam, jeśli mi się uda zrobić w weekend to prześlę.

Dziękuję Ci!
Moja kuchnia i mieszkanie są myślę na jakieś 8-10 lat.
Więc marmurowych czy granitowych blatów raczej nie wybiorę
Też chcę białe fronty, ale myślałam o błyszczących.
Jak się sprawdza mdf foliowany? Chętnie obejrzę fotki, jak będziesz mogła je przesłać i mechanizm narożny.
Ja póki co myślę o magic cornerze.

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Emilko, napiszę Ci PW na temat kuchni
Dziękuję



Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
i ja i ja!

---------- Dopisano o 12:43 ---------- Poprzedni post napisano o 12:41 ----------


Zgadzam sie z powyższym!!!

A ja myślę, ze nie świetny.
Ja wiem, ze Nebula chce bardzo być akceptowana i czegoś się spodziewa po takiej rozmowie.
Albo tego, ze zaakceptuja ją, albo wyjaśnienia dlaczego jej nie akceptuja.
Nie przypuszczam, zeby rozmowa wpłynęła na to pierwsze.
A drugie - jeśli bardzo chce tego wysłuchać, o ile oczywiście ich problem jest zdefiniowany i wiedzą dokładnie co tak naprawdę im nie pasuje... w przeciwnym razie wymyślą sto nieprawdziwych powodów, które
Nebulka kupi.
Ja jestem na nie.

To jego rodzice i on ich powinien temperować i z nimi rozmawiać.
No chyba, ze chce ustalić jak mają wyglądać relacje z zachowaniem ich prawa do nieakceptowania jej... tylko najpierw chyba musi wiedziec, że wchodzi w ten związek, a w tym nie widzę 100% pewnosci ze strony młodych, ich jednomyślnosci...
Nie wiem, nie znam się pewnie.
Mam podobne zdanie.

[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32156022]dzisiaj zanotowałam totalny spadek energii i chęci do robienia czegokolwiek. Jeden dzień gorszy i już od razu wszystko się pieprzy- i TZt mnie ochrzania i jakoś jest nieciekawie[/QUOTE]

A ja zwyżkę...
Głównie dlatego, że pracowałam w zespole i okazało się, że miałam świetne pomysły

Cymemont, nie daj się
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 13:56   #563
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Nie chcę rezygnować - wolałabym tylko załatwić to tak, żeby obyło się bez plotek.
I to jest coś, czego boję się chyba nawet bardziej niż wytykania palcami.
Niekoniecznie. Architekci to dość hermetyczne środowisko, w którym opinie (szczególnie te negatywne) szybko się rozchodzą i zostają na długo. I nie trzeba mieć zaciekłych wrogów - wystarczy stereotyp depresja = słabość = brak profesjonalizmu. Kiedyś pisałam zaległe kolokwium w pokoju jednego z zakładów i wykładowca posadził mnie w w takim jakby wydzielonym boksie, a sam gdzieś poszedł - nie wiem, jak wytłumaczyć, jak to wyglądało, ale najważniejsze było to, że byłam niewidoczna dla innych przebywających w tym pomieszczeniu. Po 30 minutach słuchania ploteczek i rewelacji (głównie o innych wykładowcach, ale o studentach też) nie wierzę już w dobre intencje, współpracę, dyskrecję i takie tam. No nie wierzę i już.

Change, nie planuję żadnej terapii obecnie ($), ale dziękuję za informacje.
Poniekąd Cie rozumiem, mimo wszystko spróbować napisać to jakimiś eufemizmami w stylu problemy w rodzinie itp...?
Akurat nie jestem po takim prestiżowym kierunku jak architektura,czy prawo. Ale masz rację, że mimo współczucia/wyrozumiałości i profesjonalizmu ludzi pracujących na wydziale, może się zdarzyć przypadek, że to się rozniosłoby gdzieś dalej, wśród studentów... W takich katedrach pracują latami ci sami ludzie i mają niebywałą pamięć do twarzy itp.. Chociaż za pewne byliby i tacy co by to zbagatelizowali, że wszyscy się wykręcają depresją itp...
Z drugiej strony moja mama - agent ubezpieczeniowy ostatnio powiedziała, że córka znajomego z pracy 24 lata trafiła do psychiatryka... Ja byłam zdziwiona, że ktoś otwarcie się do tego przyznał, a moja mama powiedziała, że jak jest TAKI problem to się o nim mówi, bo to normalne...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 14:34   #564
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

TZt podciął mi skrzydełka, zmieszał mnie z błotem, wygarnął całą prawdę .... Nie wiem- może ma rację, ale ja serialnie ostatnio starałam się ogarniać, a dzisiaj miałam gorszy dzień i on to skrzętnie wykorzystał czuję się fatalnie, ryczeć mi się chce.... ale nie pójdę do łózka, bo przecież on siedzi w domu.... i memla tym jęzorem cały czas..... gorzej jak baba

a jutro czeka mnie trudne spotkanie, nie wiem jak się do niego przygotować i dostanę mega opiernicz.... normalnie aż nic mi się nie chce- kompletna pustka głowie!
78ec78392a9e84b50fa9c61260c26510682869d7_6517570db0492 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 15:05   #565
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Krótkotrwały, przejściowy stan, który ciągnie się za mną od 12 lat i wraca coraz częściej i z coraz większą siłą. Znów będzie dobrze? Na jak długo tym razem? Mimo wszystko czekam na te słowa, Tygrysie.
Nie chcę rezygnować - wolałabym tylko załatwić to tak, żeby obyło się bez plotek.
I to jest coś, czego boję się chyba nawet bardziej niż wytykania palcami.
Niekoniecznie. Architekci to dość hermetyczne środowisko, w którym opinie (szczególnie te negatywne) szybko się rozchodzą i zostają na długo. I nie trzeba mieć zaciekłych wrogów - wystarczy stereotyp depresja = słabość = brak profesjonalizmu. Kiedyś pisałam zaległe kolokwium w pokoju jednego z zakładów i wykładowca posadził mnie w takim jakby wydzielonym boksie, a sam gdzieś poszedł - nie wiem, jak wytłumaczyć, jak to wyglądało, ale najważniejsze było to, że byłam niewidoczna dla innych przebywających w tym pomieszczeniu. Po 30 minutach słuchania ploteczek i rewelacji (głównie o innych wykładowcach, ale o studentach też) nie wierzę już w dobre intencje, współpracę, dyskrecję i takie tam. No nie wierzę i już.
Nie wiedziałam, przepraszam. Może czegoś nie doczytałam. Zawsze sprawiałaś wrażenie wesołej i pracowitej, więc myślałam, że dopiero teraz Cię to dopadło

Co stosunku do ludzi korzystających z usług psychologów czy psychiatrów, to nie wiem, ja się nigdy nie kryłam ze swoją psychoterapią (trwała 2,5 roku, skończyłam teraz w styczniu), tzn. oczywiście nie zaczynałam nigdy rozmowy "nazywam się Ania i chodzę na terapię", ale jak np. prowadzę konwersacje i schodzi na różne tematy i jakiś mi się kojarzy, to po prostu mówię (mówiłam), że mój psycholog to coś tam i nikt z moich lekcji póki co nie zrezygnował. W odpowiedzi często słyszę, że ten mój uczeń też myśli o wybraniu się bo coś tam chciałby przepracować i czasem nawet proszą mnie o telefon do mojej terapeutki albo mówią że też chodzili. Domyślam się, że praca lektorki i architekta to dwie różne rzeczy i że psychoterapia nie równa się depresja, ale chodzi mi o takie ogólne podejście, które, jak wynika z moich doświadczeń, wcale nie jest negatywne.

Dlaczego najbardziej boisz się współczucia?

Zastanawiałam się nad tym, co napisałaś o plotkach. Mi też się zdarza plotkować, niestety, wiem że to nieładnie I tak sobie myślę, że osoby, które by słyszały moje komentarze nie poczułyby się specjalnie dobrze. Ale robię to chyba głównie po to, żeby podleczyć własne kompleksy, natomiast nigdy nie jest moją intencją zaszkodzenie komukolwiek i myślę, że większości osób, które krytykuję, szczerze bym pomogła, gdyby tylko była taka potrzeba. No więc sama już nie wiem jak z tym zaświadczeniem powinnaś zrobić. Ja na Twoim miejscu na pewno bym je zaniosła, bo, po pierwsze, bałabym się, że takie odwołanie pt "miałam problemy osobiste" mogłoby zostać potraktowane jako "nie chciało mi się", a po drugie nawet nie przyszłoby mi do głowy, że kogokolwiek mogłoby to zainteresować i stać się powodem do plotek - ale skoro mówisz, że jesteś pewna, że byłoby inaczej... A może psychiatra mógłby wypisać Ci jakieś w miarę neutralne zaświadczenie, coś w stylu "ograniczona zdolność do pracy w okresie x do y" - zresztą - czy oni tak nie robią? Nie wiem jak to jest, ale może oni wcale nie opisują dokładnie powodów?
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 15:49   #566
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32158659]TZt podciął mi skrzydełka, zmieszał mnie z błotem, wygarnął całą prawdę .... Nie wiem- może ma rację, ale ja serialnie ostatnio starałam się ogarniać, a dzisiaj miałam gorszy dzień i on to skrzętnie wykorzystał czuję się fatalnie, ryczeć mi się chce.... ale nie pójdę do łózka, bo przecież on siedzi w domu.... i memla tym jęzorem cały czas..... gorzej jak baba

a jutro czeka mnie trudne spotkanie, nie wiem jak się do niego przygotować i dostanę mega opiernicz.... normalnie aż nic mi się nie chce- kompletna pustka głowie![/QUOTE]


z zaobserwowanych u mnie stanów: generalnie jest źle... nie chce mi się nic, totalnie NIC, jak mam przebłysk że coś zrobię to spokojnie za 10 min mi minie i doprawi o wyrzuty sumienia, że moje życie leży odłogiem. wszystkie sprawy się ciągną jakoś tak okropnie... wszystko mnie nudzi, wystarczy że czytam książkę 10min i już jestem znudzona, tak mam ze wszystkim, wkurzam się na siebie tym bardziej, bo sprawia to że chodzę po kółku w sensie nudzę się, ale jak się za coś zabiorę to zaraz znowu się nudzę wykonywaną czynnością... denerwuje mnie mieszkanie (wynajmuję stancję, wszystko jest w przytłaczającym bordowym kolorze), no i na dodatek mam mole spożywcze szlag by trafił bo boje się owadów i nawet się już w kuchni nie czuje bezpiecznie... generalnie zapakować się pod kołdrę i przespać całe zło.... tylko, że się nie da... wiem, że brzmię jak z wariatkowa... ale nie wiem już co ze sobą zrobić musiałam tu napisać
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 16:19   #567
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Isza, nie wiem jak Cie wesprzec, przesylam wiec tylko informacje, ze mysle o Tobie...

Co do mnie:
TZ mowi mi takie rzeczy, poniewaz wychodzi to w trakcie omawiania roznych rzeczy. To nie jest tak, ze on je mowi by mnie zdenerwowac, zdolowac, czy przekazac zle nowiny. Raczej chcialby zebym zaczela dostrzegac dobre aspekty jego rodzicow, ale neistety...to co mowi w moich oczach, mimo iz sie bardzo staram spojrzec subiektywnie, wyglada naprawde kiepsko.
Ale dzis rano, zamiast pojsc do pracy oczywiscie znow mialam zjazd, histerie i cholera wie co jeszcze. TZ sie wkurzyl i powiedzial, ze dluzej nie bedzie tego tolerowac i ....powiedzial, ze jego rodzicow NIE bedzie na naszym weselu. nie jest to najlepsze rozwiazanie, ale musze przyznac...ze troche mnie to uspokoilo. Wizje o jakis przemowieniach jego ojca zniknely (poki co), czy mnie placzacej w toalecie. Jest lepiej. odzyskalam troche rownowagi, racjonalizm i zdolnosc dostrzegania faktow. Nadal jest mi przykro, ze tak wyglada ta sytuacja, mam nadzieje, ze nastepny rok bedzie jednak owocny w inne, mile doswiadczenia i jednak beda na tym weselu.

Przemyslenia sa dosc pocieszajace:
-woli mnie, a nie ich
-mimo wszystko moge na niego liczyc.

slub ma byc 17 sierpnia 2013....w sumie poza organizacja wesela nie mam zadnych zastrzezen do mojego tz i dlatego tez nie podjelismy decyzji o przesunieciu daty slubu....bo bardzo nam zalezy, bardzo obydwoje tego chcemy i jest to temat numer jeden naszych planow po slubie - posiadanie dziecka. a dzieciatko mialo by byc planowane na mniej wiecej srodek 2014 roku. To jest data nieprzesuwalna. A dziecko bez slubu nie moze byc, obydwoje mamy do tego dosc jednoznaczne podejscie.

To jest naprawde zaskakujace, ale to jest jedyny mezczyzna, z ktorym chcialam miec kiedykolwiek dzieci. Nie wiem czy jezeli jestescie matkami, to czulyscie to wczesniej co ja teraz. Milosc, miloscia, wszystko inne jest takim....taka powloka naokolo tego uczucia w srodku, takiego jadra, wspolnego polaczenia w postaci nowego zycia. Nigdy nikt wczesniej i nigdy nikt pozniej. Moze nam nie wyjsc, mozemy sie sprzeczac, ale nie chce miec dziecka z innym czlowiekiem. to jest tak dziwne uczucie, nie umiem go sprecyzowac i opisac.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!

Edytowane przez Nebula
Czas edycji: 2012-02-08 o 16:21
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 17:37   #568
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez Lilith890502 Pokaż wiadomość


z zaobserwowanych u mnie stanów: generalnie jest źle... nie chce mi się nic, totalnie NIC, jak mam przebłysk że coś zrobię to spokojnie za 10 min mi minie i doprawi o wyrzuty sumienia, że moje życie leży odłogiem. wszystkie sprawy się ciągną jakoś tak okropnie... wszystko mnie nudzi, wystarczy że czytam książkę 10min i już jestem znudzona, tak mam ze wszystkim, wkurzam się na siebie tym bardziej, bo sprawia to że chodzę po kółku w sensie nudzę się, ale jak się za coś zabiorę to zaraz znowu się nudzę wykonywaną czynnością... denerwuje mnie mieszkanie (wynajmuję stancję, wszystko jest w przytłaczającym bordowym kolorze), no i na dodatek mam mole spożywcze szlag by trafił bo boje się owadów i nawet się już w kuchni nie czuje bezpiecznie... generalnie zapakować się pod kołdrę i przespać całe zło.... tylko, że się nie da... wiem, że brzmię jak z wariatkowa... ale nie wiem już co ze sobą zrobić musiałam tu napisać
Lilith Mam to samo... Dzisiaj znowu miałam dzień pod tytułem: jak będę leżeć w łóżku, to będę bezpieczna i nie będę musiała zajmować się pracą i ważnymi sprawami Naprawdę czuję się beznadziejnie z moim zachowaniem...a i tak jak leżę, to nie śpię już, bo mi serce kołacze, że leżę i nic nie robię! TŻ wczoraj mi mówił, że nie rozumie tego mojego zachowania...że ja nigdy nie pozwalam sobie odpocząć, ciągle mam w myślach jakiś stres, że coś jest do zrobienia. Jestem znerwicowana. A z drugiej strony, to gdyby mnie zobaczył czym się zajmuje przez cały dzień...to stwierdziłby, że nic nie robię! Bo ja serio nic nie robię. Znów jakby się mnie ktoś spytał co dziś zrobiłam, to nie potrafiłabym odpowiedzieć - tak jakbym straciła świadomość na cały dzień i nic z tego nie pamiętała Chyba jestem nieuleczalna...

A do mieszkania odniosę się w ten sposób, że wkurza mnie mój pokój. Naprawdę...oprócz tego, że jest zagracony i że nie mieszczę się w szafie (a mam w pokoju dwie szafy po sam sufit! Szkoda, że do mnie należy tylko pół takiej szafy, a potrzebuję całej, żeby mieć porządek ), to jeszcze nie zmienia się w tym pomieszczeniu nic od kilku lat. Nic się nie da przestawić, nikt nie chce się zabrać za odmalowanie go, za wymianę kanapy...ten pokój zupełnie nie jest spersonalizowany, nie czuć tam mnie Ale nie mam pomysłu co z tym zrobić i nie wiem czy ma to jakiś sens, skoro liczę na to, że wyprowadzę się stąd za w miarę niedługi czas.

A na mole spożywcze polecam takie plastry, do których się przyklejają. Niestety nie wygląda to estetycznie, szczególnie jak się brzydzisz robactwa...no ale chociaż skuteczne.

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Isza, nie wiem jak Cie wesprzec, przesylam wiec tylko informacje, ze mysle o Tobie...

Co do mnie:
TZ mowi mi takie rzeczy, poniewaz wychodzi to w trakcie omawiania roznych rzeczy. To nie jest tak, ze on je mowi by mnie zdenerwowac, zdolowac, czy przekazac zle nowiny. Raczej chcialby zebym zaczela dostrzegac dobre aspekty jego rodzicow, ale neistety...to co mowi w moich oczach, mimo iz sie bardzo staram spojrzec subiektywnie, wyglada naprawde kiepsko.
Ale dzis rano, zamiast pojsc do pracy oczywiscie znow mialam zjazd, histerie i cholera wie co jeszcze. TZ sie wkurzyl i powiedzial, ze dluzej nie bedzie tego tolerowac i ....powiedzial, ze jego rodzicow NIE bedzie na naszym weselu. nie jest to najlepsze rozwiazanie, ale musze przyznac...ze troche mnie to uspokoilo. Wizje o jakis przemowieniach jego ojca zniknely (poki co), czy mnie placzacej w toalecie. Jest lepiej. odzyskalam troche rownowagi, racjonalizm i zdolnosc dostrzegania faktow. Nadal jest mi przykro, ze tak wyglada ta sytuacja, mam nadzieje, ze nastepny rok bedzie jednak owocny w inne, mile doswiadczenia i jednak beda na tym weselu.

Przemyslenia sa dosc pocieszajace:
-woli mnie, a nie ich
-mimo wszystko moge na niego liczyc.

slub ma byc 17 sierpnia 2013....w sumie poza organizacja wesela nie mam zadnych zastrzezen do mojego tz i dlatego tez nie podjelismy decyzji o przesunieciu daty slubu....bo bardzo nam zalezy, bardzo obydwoje tego chcemy i jest to temat numer jeden naszych planow po slubie - posiadanie dziecka. a dzieciatko mialo by byc planowane na mniej wiecej srodek 2014 roku. To jest data nieprzesuwalna. A dziecko bez slubu nie moze byc, obydwoje mamy do tego dosc jednoznaczne podejscie.

To jest naprawde zaskakujace, ale to jest jedyny mezczyzna, z ktorym chcialam miec kiedykolwiek dzieci. Nie wiem czy jezeli jestescie matkami, to czulyscie to wczesniej co ja teraz. Milosc, miloscia, wszystko inne jest takim....taka powloka naokolo tego uczucia w srodku, takiego jadra, wspolnego polaczenia w postaci nowego zycia. Nigdy nikt wczesniej i nigdy nikt pozniej. Moze nam nie wyjsc, mozemy sie sprzeczac, ale nie chce miec dziecka z innym czlowiekiem. to jest tak dziwne uczucie, nie umiem go sprecyzowac i opisac.
Pięknie napisałaś to na końcu...i to bardzo dobrze, że tak czujesz, bo to znaczy, że TŻ jest naprawdę dla Ciebie tym jedynym. I mam nadzieję, że wszystko się ułoży, również z jego rodzicami. Może jak TŻ im powie, że nie chce ich na ślubie jeśli tak się zachowują, to przemyślą trochę sprawę i spojrzą na wszystko inaczej...? Może zmienią swoje nastawienie. Trzymam kciuki


Isza - przesyłam Ci przytula , bo nie wiem co doradzić w tej sytuacji. Niby Tygrys dobrze mówi, że fajnie by było jednak dać jakieś zaświadczenie lekarskie do takiego odwołania. A z drugiej strony Ty najlepiej znasz to środowisko i jeśli twierdzisz, że to nie jest dobry pomysł, to zapewne masz rację.
Może masz wśród znajomych/rodziny lekarza, który mógłby wystawić inne zaświadczenie? Wpisać jakiś inny super ważny powód, bardziej fizyczny, potwierdzający Twoją niedyspozycyjność?
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 18:16   #569
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;32158659]TZt podciął mi skrzydełka, zmieszał mnie z błotem, wygarnął całą prawdę .... Nie wiem- może ma rację, ale ja serialnie ostatnio starałam się ogarniać, a dzisiaj miałam gorszy dzień i on to skrzętnie wykorzystał czuję się fatalnie, ryczeć mi się chce.... ale nie pójdę do łózka, bo przecież on siedzi w domu.... i memla tym jęzorem cały czas..... gorzej jak baba[/QUOTE]
Co jest, męski PMS???

---------- Dopisano o 18:16 ---------- Poprzedni post napisano o 18:11 ----------

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Dzisiaj znowu miałam dzień pod tytułem: jak będę leżeć w łóżku, to będę bezpieczna i nie będę musiała zajmować się pracą i ważnymi sprawami Naprawdę czuję się beznadziejnie z moim zachowaniem...a i tak jak leżę, to nie śpię już, bo mi serce kołacze, że leżę i nic nie robię! TŻ wczoraj mi mówił, że nie rozumie tego mojego zachowania...że ja nigdy nie pozwalam sobie odpocząć, ciągle mam w myślach jakiś stres, że coś jest do zrobienia. Jestem znerwicowana. A z drugiej strony, to gdyby mnie zobaczył czym się zajmuje przez cały dzień...to stwierdziłby, że nic nie robię! Bo ja serio nic nie robię. Znów jakby się mnie ktoś spytał co dziś zrobiłam, to nie potrafiłabym odpowiedzieć - tak jakbym straciła świadomość na cały dzień i nic z tego nie pamiętała Chyba jestem nieuleczalna...

A do mieszkania odniosę się w ten sposób, że wkurza mnie mój pokój. Naprawdę...oprócz tego, że jest zagracony i że nie mieszczę się w szafie (a mam w pokoju dwie szafy po sam sufit! Szkoda, że do mnie należy tylko pół takiej szafy, a potrzebuję całej, żeby mieć porządek ), to jeszcze nie zmienia się w tym pomieszczeniu nic od kilku lat. Nic się nie da przestawić, nikt nie chce się zabrać za odmalowanie go, za wymianę kanapy...ten pokój zupełnie nie jest spersonalizowany, nie czuć tam mnie Ale nie mam pomysłu co z tym zrobić i nie wiem czy ma to jakiś sens, skoro liczę na to, że wyprowadzę się stąd za w miarę niedługi czas.
Jesteś mną?

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-02-08 o 18:18
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-02-08, 19:22   #570
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Lilith Mam to samo... Dzisiaj znowu miałam dzień pod tytułem: jak będę leżeć w łóżku, to będę bezpieczna i nie będę musiała zajmować się pracą i ważnymi sprawami Naprawdę czuję się beznadziejnie z moim zachowaniem...a i tak jak leżę, to nie śpię już, bo mi serce kołacze, że leżę i nic nie robię! TŻ wczoraj mi mówił, że nie rozumie tego mojego zachowania...że ja nigdy nie pozwalam sobie odpocząć, ciągle mam w myślach jakiś stres, że coś jest do zrobienia. Jestem znerwicowana. A z drugiej strony, to gdyby mnie zobaczył czym się zajmuje przez cały dzień...to stwierdziłby, że nic nie robię! Bo ja serio nic nie robię. Znów jakby się mnie ktoś spytał co dziś zrobiłam, to nie potrafiłabym odpowiedzieć - tak jakbym straciła świadomość na cały dzień i nic z tego nie pamiętała Chyba jestem nieuleczalna...

A do mieszkania odniosę się w ten sposób, że wkurza mnie mój pokój. Naprawdę...oprócz tego, że jest zagracony i że nie mieszczę się w szafie (a mam w pokoju dwie szafy po sam sufit! Szkoda, że do mnie należy tylko pół takiej szafy, a potrzebuję całej, żeby mieć porządek ), to jeszcze nie zmienia się w tym pomieszczeniu nic od kilku lat. Nic się nie da przestawić, nikt nie chce się zabrać za odmalowanie go, za wymianę kanapy...ten pokój zupełnie nie jest spersonalizowany, nie czuć tam mnie Ale nie mam pomysłu co z tym zrobić i nie wiem czy ma to jakiś sens, skoro liczę na to, że wyprowadzę się stąd za w miarę niedługi czas.
jakbym czytała dokładnie o moim życiu , nic dodać nic ująć... zastanawiam się czy da się z tego stanu wyjść...

co do pokoju postanowione muszę zmienić kolorystykę bo mnie to dobije do końca niedługo... zasłony, narzuty musi być inaczej , bo oszaleję!

co do moli zakupiłam polecone plastry

Nebula współczuję Ci takiej sytuacji z rodzicami TŻ, ja póki, co mialam cięzkie przeprawy i z mamą i z teściami na temat ślubu, bo oni chcieliby robić po sowjemu, a my idziemy w zaparte i chcemy zorganizować nasz mały ślub, nasz dzień, przez konflikt wizji tego dnia niestety bez kłótni się nie obyło. Oczywiście Twoja sytuacja jest o wiele trudniejsza, ale bardzo się cieszę, że Twój TŻ postanowił w jakiś sposób zareagować na zachowanie swoich rodziców, a to co napisałaś o dziecku, naprawdę przepięknie i myślę, że wiele to mówi o tym jak go kochasz. Również trzymam za Was kciuki i za pomyślny rozwój sytuacji
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-12-16 10:51:17


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 15:52.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.