|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#1891 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
z dzis:
na dzis: przyniesc do pracy dokumenty i je zaniesc WYPELNIONE - DONE opisac SE, BSE, to co mialam zrobic w sobote - SUPER, zrobilam, jestem z siebie dumna! silownia - 45min na obrotach maksymalnych doszlam do 19 poziomu (zazwyczaj robilam 7-13) + 5 minut uspokajania organizmu = 50 min na sprzeciku!! kupno oleju lnianego - znalazlam w ostatnim sklepie...drogie cholerstwo I wcale nie takie zle - codziennie bedzie ladowac lyzka w salatce zrobic plan na jutro - pracuje obecnie oddalam ksiazke i film na dvd koledze i kolezance -zrobilam ogolne udane zakupy - musli, sok pomidorowy, pomidorki, salaty, i inne super zdrowe rzeczy.to byl udany poniedzialek. jutro wtorek...ciekawe jak bedzie. ogolnie od dzis zasada B+
|
|
|
|
#1892 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#1893 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() juz Ci lepiej![]() wycieczka po l4 tym deszczu i zimnie mnie wykonczyła,wziełam,ze soba kalendarz ale w autobusie sród tych tłumów nie mogłam sie wogóle skupic kazdy gadał,głosy sie nakładały no mówię wam ledwo z życiem uszłam....myślałam że od tego jazgotu mi głowe rozsadzi nastepnym razem skorzystam z propozycji tz i pojedziemy autem ![]() tymczasem spadam zaraz lulu bo dzisiejsza akcja rozaliła mnie psychicznie...trzymcie sie
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
|
#1894 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
hej
gratuluje Nebulo dajesz dobry przykład...a mi się udało nie pęknąć i wybrałam się na spotkanie w sprawie imprezy/wolontariatu miejsce, impreza i ludzie fajni :P mam nadzieje, ze podołam, bo mimo ze obawialam sie, ze beda ode mnie oczekiwać czegos artystycznego (a jak wiadomo jestem kiepska w czymkolwiek) to jednak cech organizacyjnych nie mam, wiec co tudopiero sluzyc za pomoc i przewodnika, ale mam nadzieje, że zdaze sie oswoić z tymi zakamarami i nie dam plamy zawsze to fajne doswiadczenie, wreszcie sie wyrwalam z domu i zrobie cos pozytecznego... wielka chwila w weekend chociaz w takich momentach najchetniej schowala bym sie do lozka :Podebralam sobie jeszcze karte miejska i wyslalam kolejne CV, kupilam prezent dla mamy :P biletów powrotnych nie udało mi sie kupic :< nie mam tez szczescia do 55 cm walizki na kolkach, chcialabym kupic gdzies niedroga do 100 zł... ale jedyne co przychodzi mi do glowy to real/tesco albo allegro ale boje sie czy zdazy dojsc i czy towar bedzie ok... w ogole chodzenie po centrach jak pada i czlowiek nie ma nastroju to meczarnia dla mnie, podziwiam kobiety, ktore nie mają problemow decyzyjnych przy wyborze odziezy lub butow... mnie ogrom mozliwosci i ograniczony zasob portfela przerasta czasami.. a musze skompletowac garderobe na wyjazd.
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
Edytowane przez change Czas edycji: 2012-04-17 o 02:44 |
|
|
|
#1895 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cześć.
Emilko, tak, tak, maila dostałam, te przepisy są suuper - zachwycam się nimi od weekendu, hoduję wdzięcznośc do ciebie, a odpisać (jak widac) zapomniałam. Dziś dzień nr 2
|
|
|
|
#1896 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() Jak po pierwszym dniu samopoczucie? U mnie wszystko się rozbija o ćwiczenia. Wczoraj nie poszłam na siłownię (pogoda pod psem), obiecuję sobie, że pójdę dziś... albo chociaż pobiegać... ![]() Tigrinha, tak ja przeczuwałam - coś wypadło i znów czytacze mnie ominą... Boję się, że dopiero w rocznicę dopisania mnie do listy mailingowej się zbiorę ![]() Oby nie. |
|
|
|
|
#1897 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
mam nadzieje, ze dzis uda sie zrealizowac plan tzn: *opracowac 4ry rozne patterny dyfrakcyjne *isc do lekarza *po lekarzu na silownie 30-45 min, sie zobaczy... *po silowni zakupic sok pomidorowy (tylko 17kcal na 100g a jaaaki pycha) idealny do obiadku na 'po silowni'. Glasgow nauczylo mnie jednej rzeczy, dzieki temu mam nadzieje latwiej mi bedzie jak wroce do Polski - 'pogoda pod psem jest codziennie. To nie powod by siedziec w domu' no brzydkie, deszczowe, wietrzne dni sa tutaj codziennie, przeplatane dniami bez deszczu, ale z ciezkim szarym niebem. Biore parasol i ide tylko jeszcze sie nie nauczylam ladnie ubierac w taka pogode...
|
|
|
|
|
#1898 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Chessmaster się instaluje. Mogę wywalić swoją złość.
Az we mnie kipi, do wczorajszego dołożyło się dzisiejsze i trzymam się, żeby nie eksplodować, pewnie się poryczę. Proszę, nie cytujcie. Wczoraj około 18 przychodzi sms od mojego ucznia - zdjęcie z zadaniem, kiepskiej jakości. I tyle. Znam go, wiem, że jest leserem do potęgi. Myślę, może podeśle swoją wersję rozwiązania (o naiwności!!), czekałam, później o tym zapomniałam. Około 20 zerkam w telefon, nic. Wysłałam krótkie: "I?" I dostaję odpowiedź, że on nie umie tego zrobić. Pytam czy próbował, "głuwkował, ale nic nie wymyślił." Dwa podpunkty zadania do zrobienia. OK, siadam, robię, 10 minut. Przyjrzeć się zależnościom i wychodzi samo. Wysłałam pierwszy podpunkt. I DOSTAJĘ SMS: TO JEST PODPUNKT A CZY B? I wtedy jakby piorun we mnie trzasnął. Napisałam, żeby zgadł. Jestem pewna, że nie poświęcił temu ani 5 minut!! Pomyślałam, że jestem dostępna dla uczniów w moim prywatnym czasie, w którym kładę dziecko spać, kąpię ją, szykuję łóżka, a ja wtedy siadam i rozwiązuję prace domową za mojego ucznia żeby sie nie pogrążył już do końca w zagrożeniu. Po namyśle wysłałam mu wiadomość, że należy sie 10 zł i że ostatni raz odrabiam za niego prace domową. I mam zamiar dotrzymać słowa. Kiedy były ferie świąteczne pytała go mama czy może korepetycje by wziąć póki nie ma innych obowiązków - nie, bo po co. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA AAAA. Niech sie pogrąży. Mama głaszcze synka, który nic, nic nic nic nic nic nic nic nie robi!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !! :Jaki jest wzór na pole prostokąta? ON NIE WIE!! ROK PRZED MATURĄ!! Ja mu wytłumaczę, ale ja się za niego nie nauczę! Czy te głupie matki tego nie rozumieją? Uwalił logarytmy, nie chciało się umówić na korepetycje, żeby przećwiczyć. Uwalił drugi raz. Wyłążę ze skóry, żeby dotarło do głowy. I robi zadania, jest ok. Nauczyć się wzorów? Gdzież! Dzień przed sprawdzianem z fizyki się widzimy. Sprawdzam go ze wzorów. Umie myślicie? Nie umie. Tak sobie po nim pojechałam i tak dałam mu w kość wtedy na spotkaniu, że piątkę dostał. Jedyną w swojej karierze chyba. : WRrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr rr....... I myślę sobie co by było gdybym miała go w klasie - nic kurka, uwaliłabym go! I tyle! I druga porcja od mojego TŻ. Dziecko skwierczy rano, bo ma swoje fochy, a ten ją przedrzeźnia... No to ta zła niczym osa wkurza się jeszcze bardziej. Idę do niego i mówię: dolewasz oliwy do ognia, nie rób tego. A ten za chwilę śpiewa sobie: dolewasz oliwy do ognia. No teraz to wjeżdża na mój spokój. Mówię: "Zmień repertuar, bo posądzę cię o złośliwość." Potem jeszcze nieporozumienie przy drzwiach, bo ja mówię, że spódniczka jest mokra, a on w którym miejscu kurtka jest mokra, więc krzyknęłam "spódniczka jest mokra" Podsumował, że "dzisiaj mama ma problem z komunikacją" Pytam co mówil. On: nic, do córki mówiłem. Znów moja wina, znów ja muszę panować nad tym domem, żeby był spokój, czy ja mam dwoje dzieci czy jedno do jasnej cholery?? Tłumaczę: "komunikacja przebiega między dwojgiem ludzi i to że nie zrozumiałeś, to nie jest tylko i wyłącznie moja wina." Słyszę: "Tak oczywiście, mhm, tak, tak, mhm, mhm, tak, oczywiście, tak, jest tak jak mówisz, mhm, tak, oczywiście...." I powtarzał tak dopóki nie wyszedł za drzwi. A moje ciśnienie wzrosło tak, że nie mam słów. Zrozumienie? Miłość? Szacunek? Gdzie to jest? Bo ja nie widzę. : A oto jak zaproponował dzisiaj seks: Wyskakuj z majtek i zapraszam.: Romantyzm taki, że na wymioty mi się zebrało. Boże, ze mną jest nie tak, czy z nim jest nie tak? Pewnie i ze mną i z nim, tylko czemu on myśli, że z nim jest wszystko ok??? :Znów mam dość. Nijak to nie przypomina relacji jaką uważam za zdrową....: Potrzebowałam to wywalić. :Drży mój świat w posadach, ten świat, który ciągle próbuję układać z róznym skutkiem. A gdy TŻ wrócił z przedszkola pyta się o jakąś bzdurę żeby wybadać mój nastrój. Jestem wściekła! Tylko nie wiem czy mam prawo. Wiec odpowiadam na zapytania najnormalniej... gdy w tej samej chwili moje myśli krążą wokół zostawienia go w cholerę.: Szachy zainstalowane. Grac będę na następnej lekcji - za tydzień :/ Nie, gram częściej. W łóżku telefonem, wieczorem z Julcią, która ma wytrwałość zerową. W połowie grania jej się nie chce, i tyle. Wczorajsze lekcjowanie poszło super. Otworzyłam po latach wloski i nawet mi to sprawiło frajdę, choć porobiłam kilka błędów w rodzajnikach, Otworzyłam niedokończony wykład z PTC, spisałam juz 101 stron, zostało jeszcze 10 wykładów. Takich super wykładów, w których wszystko jest jasne. Aż mi sie uśmiech do twarzy przykleił gdy to odgrzebałam. Potem W-F - godzina treningu - supertreningu. Potem matematyka - spisałam obowiązujący zakres materiału w klasie ponadgimnazjalnej o profilu matematycznym. Większość z tego znam. I super. Szydełkowanie tez się udało zacząć. No i na koniec dopisałam oferty pracy i CV - z tego zwagarowałam..... Boże, czuję, ze przez te nerwy wszystko mi sie rozłazi. Angielski - część mojego mózgu sobie klęła i obmyślała jak się z tego urwać. Gówno, nie robota... Ale przerobiłam 3 najprostsze UNITy. Szachy zainstalowane, za chwilę fizyka. Chyba fajnie mi z tym planem, ale zrobił mi sie w pokoju bałagan, powyciagałam notatki, słowniki i znów muszę ogarnąć na nowo przestrzeń. Podporządkować planowi zajęć, żeby nie grzebać w zakamarach za książkami. Wrzuciłam tabletę uspokajającą. Zaczyna działać. Lecę. Pa. PS. A propos pogody: Wczoraj zrobiłam z córką 2 godziny spaceru w deszczu - błogo sobie mokłam i było mi super. Tamto i nowe odpisywanie dokończę może dziś. Pa.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-04-17 o 10:02 |
|
|
|
#1899 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
pogoda...u nas bynajmniej łodzi swieci słonce wiec dzis czuje sie lepiej....aczkolwiek wiosny cos nadal nie widac ale jak piszesz ze w glasgo ciezkie niebo to az mnie ciary przechodza...moze bym tam pojechała tylko na lato dorobic![]() smigaj do sklepu....pastele rządzą ja dzis ruszyc z miejsca nie moge....mysle juz o 16 i o wizycie u psychologa...skupic sie nie moge na niczym pozatym mam w głowie juz ponad rok pewien projekt....moze dzis uda mi sie zajrzec do sklepu i rozpocząć realizacje....oglądam na kompie wzory i bardzo bym chciala cos zrobic ...no coz okaze sie czy wogole sie kiedykolwioek za to zabiore....dodatkowym problemem są jak zawsze finanse
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” Edytowane przez Dilayla Czas edycji: 2012-04-17 o 09:45 |
|
|
|
|
#1900 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
wiecie co dziewczyny.... znowu dopadł mnie ten głupi kryzys:
-nie chce mi się nic robić -od 7 rano siedzę przed kompem i NIC nie zrobiłam -odkładam już wszystko na jutro -wątku nie czytam od kilkunastu dni, bo mi się nie chce -nie chce mi się nic zapisywać w kalendarzu, bo po co, skoro i tak tego nie zrobię!!! -mam małe zrywy takie kilku godzinne a później znowu obsuwa ![]() Robiłam przez miesiąc zdjęcia, przez miesiąc łaziłam na kijkach, a po świętach- bleeee.... ![]() Mam nowe postanowienie- dieta! bo już patrzec na siebie nie mogę. Ale ile w niej wytrzymam? 2 dni? 3? No może góra tydzień! Ja wiem, że mam mrzonki, ale jak przez ten tydzień nie zobaczę chociaż 0,5kg mniej to normalnie załamię się......... Wiem wiem- ruch, dieta itd, ja wszystko wiem. Ja wszystkie zasady znam, co z tego? jak nie mogę/nie chcę/nie potrafię ich wprowadzić z czyn. Jak już napisałam- nie czytam postów Waszych od kilkunastu dni..... bo mi się po prostu nie chce! I oszukuję się sama przed sobą, że jestem zmęczona/zarobiona/strudzona. |
|
|
|
#1901 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;33597664]wiecie co dziewczyny.... znowu dopadł mnie ten głupi kryzys:
-nie chce mi się nic robić -od 7 rano siedzę przed kompem i NIC nie zrobiłam -odkładam już wszystko na jutro -wątku nie czytam od kilkunastu dni, bo mi się nie chce -nie chce mi się nic zapisywać w kalendarzu, bo po co, skoro i tak tego nie zrobię!!! -mam małe zrywy takie kilku godzinne a później znowu obsuwa ![]() Robiłam przez miesiąc zdjęcia, przez miesiąc łaziłam na kijkach, a po świętach- bleeee.... ![]() Mam nowe postanowienie- dieta! bo już patrzec na siebie nie mogę. Ale ile w niej wytrzymam? 2 dni? 3? No może góra tydzień! Ja wiem, że mam mrzonki, ale jak przez ten tydzień nie zobaczę chociaż 0,5kg mniej to normalnie załamię się......... Wiem wiem- ruch, dieta itd, ja wszystko wiem. Ja wszystkie zasady znam, co z tego? jak nie mogę/nie chcę/nie potrafię ich wprowadzić z czyn. Jak już napisałam- nie czytam postów Waszych od kilkunastu dni..... bo mi się po prostu nie chce! I oszukuję się sama przed sobą, że jestem zmęczona/zarobiona/strudzona.[/QUOTE] WRACAJ Cymemonciku!
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#1902 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Patri- tak coś czułam, że mi wyskoczysz z moim kalendarzem
I dziękuję Ci za to Dostałam dwa telefony mobilizujące (czyt. opierdalające mnie do roboty) ![]() ![]() No to działam!
|
|
|
|
#1903 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Patri
![]() I tak sobie ładnie radzisz, takie nieporozumienia i gorsze dni zdarzają się w każdym małżeństwie, bycie mamą, żoną, "gosposią" i praca z rozwojem osobistym to kupa bardzo odpowiedzialnych zadań do pogodzenia...I o tych sprawach nocnych porozmawiałabym z mężem, może on nie czuje, że to jakby nie to o co Ci chodzi, moja zlosliwa kolezanka powiedzialaby, że jak facet chce to niech sobie kupi deske z dziurka : PBo też nie sądze, żeby miło mu było gdybyś ty tak go traktowała. Tylko mezczyzni nie są domyslni i trzeba im to wyjasniac, a Twoje potrzeby i oczekiwania są ważne!Myślę, że byłabyś fajną nauczycielką Fakt, że wymagasz i chcesz egzekwować wiedzę od swoich uczniów... Teraz niestety taka młodzież, a w zasadzie tacy rodzice. Bo mój przyjaciel jest np. typem którego rodzice cisnęli od podstawówki w taki sposób, że był najlepszym uczniem w szkole, zrobił mature po angielsku i poszedł na ścisły kierunek... ale gdyby sam miał mieć dzieci tak samo by od nich duuuużo wymagał. On jest bardzo pracowity dzięki temu, niczego nie odkłada na później i potrafił sam się podciągnać z matmy na studiach mimo, że też groziło, że obleje przedmiot...Mnie ostatnio w ogóle jakoś dopada dziwny nastrój przez to zawieszenie, zaczynam się znowu bać wszystkiego (oprocz prokrastynacji, lekka fobia społeczna : P), zwłaszcza jak najbliższa rodzina podcina Ci skrzydła, a ojciec robi wyrzuty, że bierzesz w udział w takim fajnym kulturalnym wydarzeniu - a to wyzysk. Troche sie wygadam : < Moja relacja z X mam wrażenie też się przez to jakoś psuje... Zaczynam po męsku zamykać się w sobie, nie mowie mu o tym co się u mnie dzieje (chociaż potrzebowałabym się wygadać), nie wysyłam setek smsów, nawet nie tyle co nie tęsknie, co potrzebuje pobyć sama ze sobą, poza tym czuję się beznadziejna Ostatnio tak sie zblizylismy do siebie... Na razie w większości naszej relacji to sielanka, dlatego kiepsko znosze jakies nieporozumienia miedzy nami, bo od razu biore to do siebie. Np. X jest bardzo konkretny i ogarniety, ja niestety jak zalatawiam cos gdziekolwiek to mam postawe "przepraszam, że zyje" i szybko sie poddaje, nie jestem osoba ktora sie kłóci, a na dodatek powinnam bardziej ogarniać pewne niuanse. Przygotowal mi kartke z polaczeniami biletu, ktory probowal kupic zagranica, ale okazal sie niewazny z powodu formy platnosci. Polaczenie powrotne bylo rownoczesnie w bardziej atrakcyjnej cenie.Wczesniej kupowalam bilety z innym polaczeniem do miejsca gdzie sie wybieramy i potem oczywiscie dzwonie do X, kartke wziela pani z okienka a on mi zadaje pytania czy pamietam godziny itp i sie wkurza, bo ja oczywiscie nawet nie zapamietalam tych 2 polaczen..I wtedy spotykam w centrum tyle mlodych, pewnych siebie kobiet, ze mysle o tym ze ktos taki jak ja to raczej nie powinien nikomu uprzykrzac zycia i w zasadzie, balabym sie jakby wygladala moja relacja z X gdyby to bylo cos powaznego, a on uparty, zasadniczy i obrazalski. Z jednej strony pomyslalam: nie dla psa kielbasa, a z drugiej, ze chyba bym nie wytrzymala, gdyby on nie byl dla mnie chociaz troche wyrozumialy. Oczywiscie nie dziwie mu sie bo czasami moje nierozgarniecie przechodzi wszelkie granice...Co sie potem przelozylo na brak orientacji w dobrze znanym terenie i ilosc razy w jakiej musialam sie wracac, bo juz totalnie zachowywalam sie jak szczur w labiryncie, zeby wyjsc na odpowiedni przystanek tramwajowy przerosla mnie :P Nie wiem co to za uposledzenie jest, że ja po prostu pewnych rzeczy nie widzę i nie zauważam, albo myśle o nich po fakcie... Czytalam tez ksiazke o introwertykach, gdzie jest napisane, ze natłok ludzi i spraw sprawia, że introwetyk sie wyłacza, bardzo sie męczy wsrod ludzi a akumulatory musi naładować w samotnosci i cos w tym jest...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
Edytowane przez change Czas edycji: 2012-04-17 o 11:16 |
|
|
|
#1904 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
[1=78ec78392a9e84b50fa9c61 260c26510682869d7_6517570 db0492;33598705]Patri- tak coś czułam, że mi wyskoczysz z moim kalendarzem
I dziękuję Ci za to Dostałam dwa telefony mobilizujące (czyt. opierdalające mnie do roboty) ![]() ![]() No to działam![/QUOTE]a ja chcialam powiedziec, ze jestem fanka Twoich kwiatow - storczykow przede wszystkim zdradze maly sekrecik co sie stalo, ze moje storczyki od ponad pol roku non stop maja kwiaty ;d otoz przez zupelna pomylke postawilam jednego w wodzie... bo tak to tylko kazdy mi mowil by je przelewac woda raz na tydzien, dwa. a przez kompletna bzdure wstawilam jednego do doniczki z woda...nigdy przedtem nie byl tak piekny jak nie znalaz tego i Twoje storczyki staly pol roku bez kwiatkow, to polecam sprawdzic ruszaj do boju kobietko. jak Twoj TZ sobie radzi na uczelni? a jak Ty z firma? trzymasz ster?Patri, nie znam goscia, ale moze on tak zwyczajnie jest prostym czlowiekiem? i moze dla niego takie teksty to taka normalnosc. moj tez czasem tak do mnie powie, ale wiem, ze to forma zartu. zaraz mu sie odszczekne, ze 'sam se gacie sciagaj, ja nie nosze' albo cos. nie twierdze, ze to 'cham bez szkoly' ale moze czasem probuje rozluznic atmosfere takim czyms...? ale to przy wyjsciu to dziwne bylo, zupelnie nie rozumiem co chcial takim zachowaniem osiagnac. mozesz z nim pogadac, ze mowienie dziecku takich rzeczy sprawia, ze traci szacunek do obydwojga rodzicow - skoro oni sie kloca, nie dogaduja i mowia w stylu 'mama ma klopot z komunikacja'...jak juz chce Ci dopiec to niech chociaz nie krzywdzi tym dziecka na przyszlosc. moze to zrozumie. Edytowane przez Nebula Czas edycji: 2012-04-17 o 12:21 |
|
|
|
#1905 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Patri, zachowanie ucznia to przegięcie, dobrze, że określiłaś ramy takiej pomocy i ją wyceniłaś!
Okropny truteń. Co do TŻta i komunikacji - ogólnie, to czasem są takie dni "gorszej woli" i dziwnych akcji... gorzej jeśli permanentnie odczuwasz frustrację z tego powodu. U mnie w każdym razie takie rzeczy się zdarzają... A co do drugiej kwestii, to też zależy jak została wypowiedziana, czy to coś "normalnego" czyli częstego, a Tobie przeszkadza... ja sama czasem do mojego męża mówię: wyskakuj z ciuszków (bez innej zachęty) etc ![]() Z drugiej strony, jeśli TŻ stara się wyczuć Twój nastrój, to pewnie czuje, że przegiął. Może warto pogadać o tym. Super, że lekcje się odbywają Trzymam kciuki!
Edytowane przez emi_lka Czas edycji: 2012-04-17 o 14:57 |
|
|
|
#1906 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2010-12
Wiadomości: 1 352
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Nebulka
storczyki trzymam pod nawilżaczem powietrza i tez rosną jak najęte, a do tego musza mieć mega cieplutko- jak w tropikach TZt uczelnią zachwycony, ogarniamy wspólnie firmę i powiem Wam, że układ jest super Nigdy lepiej nie było- chłop ma zajęcie, więc non stop nie siedzi mi nad głową. Są momenty zwątpienia i napięć, ale sądzę, że wszystko szybko jakoś poukłada się Obym ja miała więcej zapału do roboty.....
|
|
|
|
#1907 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
dzięki Wam będę wiedziała, co zrobić żeby moje storczyki kwitły
![]() ja póki, co zabieram się za siebie, małymi kroczkami, ale jest postęp, może tym razem dam rade
|
|
|
|
#1908 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2011-03
Lokalizacja: Śląskie
Wiadomości: 444
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Tak się ostatnio zastanawiam, czy osoby które siedzą na wizażowych wyliczankach wiedzą ze prokrastynacja je dopadneła. Jeśli zawsze jest coś co można zrobić, to po co te wątki istnieją?
|
|
|
|
#1909 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() Widocznie to jest coś w ramach czynności zastępczych lub w ramach odpoczynku
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
|
#1910 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
plan z dzis wykonany
opracowac 4ry rozne patterny dyfrakcyjne - OPRACOWALAM szesc wlasciwie! isc do lekarza po lekarzu na silownie 30-45 min, sie zobaczy... 35 MIN po silowni zakupic sok pomidorowy (tylko 17kcal na 100g a jaaaki pycha) idealny do obiadku na 'po silowni'.do tego zrobilam zdjecie na strone uczelniana do tego zmylam paznokcie do tego znalazlam buty, ktore kupie bo na silowni chodze w 'baletkach'... do tego znalazlam wycieczke na tydzien miodowy, na ktora sie napalilam jak glupia (toskania, mieszkanie w osrodku agroturystycznym, piekna okolica zwiedzanie rzymu i okolic w wynajetym samochodzie....) ale sie okazalo, ze nie doliczone sa LOTY. chyba nie chce sie stresowac, ze nie odnajdziemy hotelu, albo cos...nie wiem dlaczego ale cholernie mnie to przybilo, bo inne wycieczki tego typu kosztuja 5000 i nigdy nie bedzie nas na takie cos stac a ta byla za 1700. tylko malym druczkiem cholera ze transport we wlasnym zakresie!! pieniadze szczescia nie daja. NO PEWNIE ZE NIE! bo zawsze stoja na drodze do niego. Edytowane przez Nebula Czas edycji: 2012-04-17 o 21:29 |
|
|
|
#1911 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
?Emilko, szkoda że Cię nie było. Fairy strasznie najeżdżała na biednego Tatusia Muminka Dostało mu się od mizoginów, szowinistów, dręczycieli rodziny i w ogóle uznała że beznadziejnym typem![]() Fairy, fajnie było widzieć Cię w akcji ![]() Patri, gratulacje że idzie Ci z tą szkołą, w ogóle zapomniałam Ci napisać, że uważam to za super pomysł, zwłaszcza dlatego, że masz ograniczony czas na każdy przedmiot, zdałam sobie sprawę, że to jedna z rzeczy, które zniechęcają mnie do działania - tzn. kiedy myślę, że np. powinnam pouczyć się angielskiego albo przypomnieć sobie chemię (wpływ lektury "Zatrutego ciasteczka") to właśnie odrzuca mnie od tego, że nie wiem ile czasu mam poświęcić, że na chwilę to nie ma sensu, a na długo szkoda mi czasu, bo czuję że są inne ważniejsze rzeczy (efekt: nie robię nic). Tylko więcej z CV nie wagaruj!
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#1912 | ||||||||||||||||||||||||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
http://matbaza.blogspot.com/2011/03/...-facebook.html Cytat:
Cytat:
![]() Cytat:
W moim planie lekcji jest "fotografia-obróbka zdjeć". Cytat:
Jutro na pewno. Cytat:
Musisz przeczytać tę książkę kochana. Cytat:
Dzisiejsza sesja u psycholog była niesamowita. Psychologia schematu... mocna, mocna, mocna rzecz. Cytat:
Cytat:
Może sabotujesz swoje wysiłki? Może gdybyś podświadomie wiedziała, że to jest dobre byłabyś w danym miejscu we właściwym czasie? Pewnie u mnie tak to działa. Chcę, ale nie wychodzi, co jednak wbrew oczekiwaniom przynosi mi ulgę... I jak się czujesz? Wytrwałaś, przestrzegasz? Cytat:
Jakos bliski mi temat teraz, bo oznacza to dla mnie tyle, co nie być świadomym swoich rzeczywistych umiejętności, wierzyć, że cos się umie i pozostawać na tej wierze, nie douczać się, nie ćwiczyć, wierzyć, że się umie bez weryfikacji tego. To jest dla mnie obecnie "życie w kłamstwie". Nooooo Hmmmm, super. Chciałabym pewnego dnia wyuczyć się tego co wykładali na mojej specjalizacji. M.in. Farmakokinetykę. ![]() Cytat:
Nic z tego, to odkładanie zrobiło ze sprawy Mount Everest. Potrzebna solidna ekipa, namioty, zapas żywności i butle z tlenem. ... Cytat:
I co w końcu wybrałaś? Cytat:
![]() Brrrr, sny... Może podejść do tego po psychologicznemu? Archetypy, te sprawy - każda postać we śnie to jakiś aspekt Ciebie? W sumie zignoruj mnie, nie powinnam sie odzywać. Współczuję, nie mam pojęcia jak bym żyła na Twoim miejscu. Naprawdę radzisz sobie z tym niesamowicie. Podziwiam, podziwiam, podziwiam. Kropka. Cytat:
Kurcze, a wydaje się tak dobrze działać wychowawczo takie zdanie. Czy dobrze przemyślałaś, czy wzięłaś pod uwagę wszystkie aspekty, czy zastanowiłaś się... Czasem gdy pytam uczniów stosuje taką metodę. Pytam o coś. Słyszę zła odpowiedź, pytam :na pewno?, zastanawiają się, udzielają innej odpowiedzi, tym razem dobrej, a ja znów tym samym tonem: na pewno?, wahają się, są zagubieni, a wtedy mówię: tak, na pewno. Musisz być pewien podjętej decyzji. Nie może być cienia wątpliwości, gdy dajesz odpowiedź. Jeśli przemyślisz i będziesz pewny tego co mówisz, znaczy, że potrafisz to obronić. Wtedy będzie to oznaczać, że wiesz o czym mówisz. Dopóki nie masz pewności, dopóty nie masz poukładanego materiału w głowie. (Z przedmiotami ścisłymi jest o tyle dobrze, że zadanie polega na odnalezieniu jednej poprawnej odpowiedzi, tam nie ma miejsca na subiektywne rozmyślania...) ![]() Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Cytat:
A mnie fortepianowe melodie zamieniają z melancholię i dół romantyczny. Muszę uważąć i ostrożnie dozować taką muzykę, bo często wędruję głową gdzieś gdzie nie powinnam być, a potem jestem nieszczęśliwa. ![]() [1=5f1447851d3ba77d64f785e d4a041c7f75da4f2c_6000db0 2776ef;33576499] Lista zrobiona, wszystko zaplanowane. Ale... nie potrafię zacząć realizować listy. Co robicie aby jakoś zmusić się do wykonywania wyznaczonych zadań?[/QUOTE] Klasyczny problem. Ja muszę się na siebie potężnie wściec, żeby wreszcie ruszyć z miejsca, odbić się w jakimś sensie od dna (trza najpierw do tego dna dobić, a to bywa bolesne). Dobrze Tygrys pisze: Cytat:
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
||||||||||||||||||||||||
|
|
|
#1913 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
Bardzo mi sie podoba to co napisalas o nie zaczynaniu i nieumiejetnosci okreslenia ile czasu co zajmie. mam tak samo.. musze chyba znow wrocic do tego co bylo na life skill academy - tzn jezeli cos moze zajac mniej niz 20 min zrob to od razu. moze wtedy nie bede sie zastanawiac ile to czasu moze zajac. |
|
|
|
|
#1914 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Dobrze pani psor
Jak tylko coś wyślę dam znać. I mam nadzieję, że wkrótce dam znać. ... nadzieja... tiaaaa No nic. Intensywny dzień z mną. Lecę spać. Papa!!! ---------- Dopisano o 21:57 ---------- Poprzedni post napisano o 21:56 ---------- Niż 2 min.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#1915 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() i nadzieje warto miec, ale pamietaj ze sama nadzieja nie wystarczy! |
|
|
|
|
#1916 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#1917 |
|
Rozeznanie
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
|
|
|
|
#1918 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 23:27 ---------- Poprzedni post napisano o 22:06 ---------- Halimko, fajnie że się pojawiasz, nie było Cię tu często ostatnio. Co u Ciebie?
__________________
Mój blog o analizie kolorystycznej - nowy wpis .
|
|
|
|
|
#1919 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Witam
odniose sie poźniej ...donosze tylko ze bylam u psychologa wczoraj,napisze wiecej popoludniu bo padłąm wczoraj ook 22 i jestem nadal nieprzytomna a zaraz na 8 musze sie zbierac do psychiatry...maraton dosłownie ale chyba tak najlepiej niz zwlekac
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
#1920 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.II.
Tak Halimaa, na grupie.
A dziś kolejna porcja złości, z którą kiepsko sobie radzę... Ktoś może wie jak sobie radzić? Dziecko przynosi do domu cudze prace, nie swoje. Czasem mówi, że to ona narysowała (przebija gdzies tam imię innego dziecka), czasem mówi, że Ola jej dała rysunek, bo ją lubi... Nie wiem jak podejść do tego typu zachowania i mam wrażenie, że moje dziecko bardzo nie wierzy w swoje umiejętności i próbuje przynosząc te inne rysunki stworzyć w naszych oczach swój obraz taki jaki chcielibyśmy widzieć... ??? Obchodzi mnie oglądanie jej rysunków, jej prac, jej postępów, jej pomysłów, nie Oli i nie Mateusza........ Nerw związany jest jednak z tym, że chcieliśmy o to zapytać wychowawcę. A tu wychowawcy nie ma, bo gdzieś tam wyszła, z dziećmi siedzi... kucharka... Ostatnio był TŻ i o tym mówił. Kiedyś ja czekałam 10 minut na panią, a ta latała z jakimiś zdjęciami USG uradowana niesamowicie.... No coś tu jest nie halo. A ja znowu nie wiem co z tym zrobić, pani jest sympatyczna, ale co ma sympatia do pani do opieki nad moim dzieckiem. Może być super sympatyczna, ale zostawianie dzieci z kucharką gdy samemu lata się załatwiać sprawy prywatne, to trochę nie tak... Mam nerwa i zastanawiam się czy nie przesadzam. Wstrzymuję działanie, rozmowę z panią na ten temat, bo może taka taktyka to jest norma, a ja jestem z księżyca. Znów nie wiem co robić i czy robić cokolwiek. A nerwy mnie zżerają... Boję się, że to normalne, a ja robię z igły widły... ![]() ---------- Dopisano o 08:19 ---------- Poprzedni post napisano o 08:16 ---------- Cytat:
Wytrzymasz te maratony przecież Są dla Ciebie. ![]() ---------- Dopisano o 08:24 ---------- Poprzedni post napisano o 08:19 ---------- Cytat:
Właśnie leci moje 50 minut na naukę niemieckiego, bo roztrząsam jakieś zdarzenie i denerwuję się... nie robiąc z tą sytuacją nic... Nie mam słów do tego wszystkiego. Zaplątałam się w samej sobie. Genialnie. OK, walę to. Idę do przedszkola dowiedzieć się jak zaradzić sprawie z rysowaniem. Jeśli trzeci raz nie zastanę pani i będę zmuszona na nią czekać, wtedy podejmę temat polityki opieki nad dziećmi. Niemiecki poczeka skoro tyle lat czekał...
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2012-04-18 o 08:30 |
||
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 12:07.




przyniesc do pracy dokumenty i je zaniesc WYPELNIONE - DONE









ale jak piszesz ze w glasgo ciezkie niebo to az mnie ciary przechodza...moze bym tam pojechała tylko na lato dorobic



Ostatnio tak sie zblizylismy do siebie...



