Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII - Strona 89 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-05-22, 15:17   #2641
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
No nie ma bata, brakuje nam procentów jak dzisiaj deszczu
i tego relaksu, który powodują

dupa, dupa, dupa jak sobie pomyśle, że w te wakacje mnie to ominie to mi troszkę smutno

tym bardziej, że marzy mi się wyjazd gdzieś na weekend chociażby nad jezioro, a te klimaty= piwko+ grill
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:19   #2642
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
ehh.. ależ bym wypiła ....

w niedzielę wyszliśmy z meżem na rynio, chciał sie napic piwa po tym wszystkim, poprosił, zebym nie rodziła , zgodziłam się i poszliśmy.
siedliśmy w ogródku, szukam w karcie czegoś dla siebie, patrzę , oo... driny bezalkoholowe, to jest to... patrze dalej : speedy gonzales.. świetnie , myślę sobie ! to jest to.
pochodzi dziewczyna, kelnerka i przyjmuje zamówienie. no więc mowie jej , ze to i to i to... po 10 minutach przychodzi z Żywcem w butelce i mi podstawia. Mówię do niej że to chyba pomyłka, bo ja zamawiałam Speedy a ona do mnie : a nie może pani wypic tego ???? to ma tylko 2%

miałam ochotę zdzielić ja tą kartą po głowie, na prawdę!!!
pomyślalam sobie potem co za durna baba, widzi przecież ze wyglądam jak wieloryb, ale nie jak otyły wieloryb, tylko ciężarny wieloryb.
nie dosyć , ze nie wiem gdzie ona sie uchowała, zeby nie wiedziec ze ciezarnym nie proponuje sie alkoholu, to jeszcze na dodatek , zeby byc tak bezczelnym i proponować 2% komuś kto od kilku miesięcy nie wypił ani grama alkoholu ( no dobra, czasem pozwalam sobie na małe łyczki od męza), i przez następne równiez się nie napije....
no... wygadałam się.

ide coś zjeść.
Ależ jesteś dobrotliwa

---------- Dopisano o 15:19 ---------- Poprzedni post napisano o 15:18 ----------

Chciałabym żeby troszkę popadało, bo jest straszna duchota.
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:26   #2643
Alfahelisa
Zakorzenienie
 
Avatar Alfahelisa
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 271
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez śliweńka Pokaż wiadomość
ja bym gingersa bachła
heh gingersa, redsa (byle nie malinowego każdy inny biorę bez gadania), desperadosa, no i tego nowego leszka też
i winka jakiegoś zwłaszcza białego

to taka pogoda poprostu, że się człowiekowi marzy zimny trunek
__________________
"Tego dnia
Upadł duch
Wygięła się do wewnątrz
Bezpowrotnie elipsa ma"
Aniołek 7t4d [*] 25.05.2011 i nic już nie będzie takie samo
Wiktor 13.07.2012 kochany szczęściarz urodzony 13ego w piątek
Gloria- 07.06.2015 - nasza księżniczka
Alfahelisa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:28   #2644
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

I ja sie pisze na piwko

W taka pogodę to ulga dla ciała i ducha-zimne piwko.
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:30   #2645
pola_m
Wtajemniczenie
 
Avatar pola_m
 
Zarejestrowany: 2006-10
Lokalizacja: Lyon
Wiadomości: 2 294
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

cześć dziewczyny

Nie odzywam się ostatnio...jakoś czas nam zapiernicza

Przede wszystkim serdecznie gratuluję wszystkim rozpakowanym mamusiom!!

Dużo siedzimy w ogrodzie, Mały w różnych miejscach (hamak, wózek, worek sakoi na mężu zasypia na klacie). Nosimy się w chuście ( po początkowych trudnościach, chyba jest ok), mąż zabiera brzdąca na przejażdżki rowerowe - przyczepka sprawdza się rewelacyjnie! - jako przyczepka i jako wózek na wertepy.

Gaabbi, w kwestii pieluch - my używamy pampersów tylko na noc. Faktycznie, one size są zdecydowanie za duże jeszcze. Teraz sprawdzają nam się otulacze S z małymi formowankami albo z prefoldami Ecopi i do tego wkładka "sucha pupa". Pupka ładna, dzieciak zadowolony
Trzeba go tylko częściej przewijać - a czasami on długo śpi i szkoda go budzić...

Kupiliśmy "Język niemowląt" i zaczęłam czytać dzisiaj, całkiem fajna.
pola_m jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:30   #2646
Timii
Rozeznanie
 
Avatar Timii
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 884
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

dziewczyny a teraz obiecany opis porodu

tak jak Was wcześniej informowałam Marta nie obróciła się główką do dołu więc termin cc został wyznaczony na 15 maj. w sumie to do ost chwili bałam się że może wykręci nam jakiś numer i się odwróci. nie to że chciałam mieć cc ale już psychicznie i merytorycznie byłam na to przygotowana za to na poród sn absolutnie nie. wcześniej starałam sie za duzo nie rozmyslac o tym co mnie czeka ale na dobe przed zrobilam sie bardzo placzliwa, wszystko mnie wzruszalo i ogarnal mnie strach.

15 tego pojechalismy do szpitala raniutko, bylismy tam juz o 7.30 - tak jak nam kazano no ale przez pierwsza godzine nikt sie nami nie zainteresowal - typowe w irlandii. pozniej zostalismy wezwani do podpisania dokumentow i kazano nam isc na oddzial. tam tez kazdy wydawal sie byc zajety, dopiero jak zapytalam co dalej z nami to polozna dala mi lozko, pobrala krew i kazala sie przebrac w szpitalna koszule. wygladalam beznadziejnie - z tyłu wszystko gołe lacznie z tylkiem mielismy z tego niezly ubaw na szczescie mialam tez swoj szlafrok wiec nie swiecilam dupa przed wszystkimi dostalam tez takie ponczochy - dosc dlugie - do knca uda. maja zapobiegac zakrzepom i musialam je nosic przez caly pobyt w szpitalu. bardzo ciasne wiec maz musial mi je ubrac i usmialismy sie przy tym jak nie wiem. inni na sali dziwnie na nas patrzyli i pewnie zachodzili w glowe co nas tak bawi . wygladalismy pewnie na pijanych albo moze jakbysmy przyszli prosto z imprezy no ale nie dalo sie byc powaznym przy tym jak wygladalam
pozniej niestety kazanao nam czekac. ten szpital to prawdziwa produkcja dzieci - 9tys urodzen na rok!! nikt nie byl w stanie mi powiedziec kiedy bedzie moja cc wiec czekalismy i czekalismy.... ja wkoncu usnelam na chwile - nie wiem jak to mozliwe ale chyba ze zmeczenia

o 12.30 przyszla po nas jakas kobitka i pozniej to juz wszystko potoczylo sie bardzo szybko. poszlam jeszcze tylko do wc i zostalismy zaprowadzeni do malego pokoiku gdzie odwiedzali nas po kolei: polozna, anastezjolog i lekarz. kazdy z nich dokladnie opisal nam co bedzie sie teraz dzialo, jakie jest ryzyko operacji, musialam podpisac zgode, anastezjolog wytlumaczyl wszystko w sprawie znieczulenia i przeprowadzil wywiad. bylam z nich bardzo zadowolona, kazdy super mily, polozna to prawdziwy skarb - naprawde umiala rozladowac napiecie moja cc byla 5 tego dnia i mieli jeszcze kilka innych do wykonania. tym bardziej bylam w szoku ze tak fajnie sie nami zajumja i nie olewaja sprawy mialam wykonane jeszcze usg zeby potwierdzic ulozenie dziecka. dostalam cos do wypicia. maz byl caly czas ze mna i bylismy juz niezle zestresowani. nie wiem jakim cudem nie zapomnialam jezyka w gebie i umialam jeszcze calkiem niezle porozumiewac sie po ang bylam juz niezle podekscytowana ale i przerazona, chcialo mi sie strasznie plakac z nadmiaru tych emocji ale powstrzymywalam sie resztakmi sil. wiedzialam ze nie chca miec roztrzesionej pacjentki na stole i pewnie by mnie uspili wiec staralm sie byc dzielna.

po rozmowie z lekarzami zabrano mnie na blog. tam dostalam znieczulenie podpajenczynowkowe, zalozono mi wenflon, monitorowano cisnienie i znow wszystko bylo mi dokladnie wyjasniane. uprzedzano o bolu ktory moze byc podczas znieczulenia - jak dla mnie prawie nie odczuwalny, wyjasniono pozycje jaka mam przyjac. no po prostu bajka. wszystko super wytlumaczone ze tak powiem jak krowie na rowie

znieczulenie zaczelo dzialac w ciagu 2 minut. lekarz sprawdzil za pomoca kostki lodu czy wszystko jest ok. zrobiono mi parawanik zebym nie widziala operacji i wtedy poprosili meza. przyszedl przebrany w szpitalne ubranka i wygladal jak lekarz ciagle bylam bardzo wzruszona i okropnie chcialo mi sie plakac. na jego widok tym bardziej bo wiedzialam ze wielka chwila tuz tuz.

na stole lezalam od 13. operacja zaczela sie o 13.05. sama cc jak dla mnie spoko. zadnego bolu nie czulam. tylko jakies mieszanie w moim brzuchu, cos jakby ugniatanie, moze lekkie szarpanie. bylam cala w nerwach i kazalam mezowi opowiadac mi o czymkolwiek. rozmawialismy o przyjezdzie siostry do nas i o wszytkim innym co mialo odwrocic moja uwage od cc. nie odczulam momentu naciecia brzucha ani wyciagniecia dziecka w zaden szczegolny sposob. o 13.20 Marta przyszla na swiat od razu mi ja pokazano i wtedy juz nie umialam powstrzymac lez. nawet teraz jak to pisze rycze jak bobr. to byl bez watpienia najwspanialszy moment w moim zyciu. nie moglam uwierzyc ze mam dziecko, ze jest juz na swiecie i ze jest taka sliczna zabrano ja na 2 moze 3 minuty do osobnego stanowiska na szybkie sprawdzenie. zaraz po tym polozna odchylila moja szpitalna koszule i dostalam Marte na piers. nie moglam przestac plakac. co za beksa ze mnie maz byl dzielny ale potem przyznal ze oczy tez mial zaszklone a nogi jak z waty lezelismy tak kolejne 10minut a lekarze robili swoje. potem Marta zostala zabrana przez polozna zeby ja ubrac. moj maz poszedl razem z nimi. ja dalej na stole, moze przez kolejne 30min kiedy to zszywano mnie. czulam dalej cos jakby ugniatanie, szarpanie ale wszystko do przezycia
ten czas dluzyl mi sie najbardziej bo nie widzialam moich skarbow a chcialam juz jak najszybciej dolaczyc do nich.

o 13.50 przelozono mnie na nowe lozko, zostalam przewieziona do nowego pokoju gdzie dalej monitorowano moje cisnienie, podano mi kroplowke i zaraz przyszedl maz z malutka. dostalam ja znow do siebie i moglam juz zaczac karmienie. Marta przyssala sie do piersi tak ze wszyscy bylismy w szoku. nawet polozne powiedzialy ze ma mała talent
w tzw rest roomie spedzilam ok 30 minut i pozniej zostalam juz przewieziona z powrotem na oddzial. tam spedzilismy cala trojka czas do 21tej. maz musial wracac do domu wieczorem wiec my zostalysmy same. znieczulenie zaczelo ustepowac po kilku godzinach. bylam lezaca do godz 3 w nocy. po 12 godz od cc polozna pomogla mi wstac. nie bylo tragedii. jakos dalam rade. najgorszy bol dla mnie to chyba pierwsze 3 doby kiedy to brzuch bolal mnie okropnie (mimo ze bralam morfine i paracetamol przeciwbolowo), noce byly totalnie nieprzespane, mała ssała cyca ale mleka jak na lekarstwo. sutki bolały mnie okropnie. ratowałam sie maścia ale pomagalo tylko do pewnego stopnia. bylo mi bardzo trudno przekrecic sie na lozku, wlasciwie to graniczylo to z cudem. spalam pierwszej nocy tylko 20 min, drugiej i trzeciej - po 2 godz. przy problemach z poruszaniem sie nie wspominam tego najlepiej. do tego Marta w nocy duzo plakala. w drugiej dobie mialam okropny kryzys. z jej placzu i swojego bolu nie wytrzymalam i sama ryczalam jak bobr. polozna zaproponowala mm i zgodzilam sie na podanie kubeczkiem. po tym bylo juz nieco lepiej. mała spala 6 godzin no i ja tez troche odpoczelam. w 3 dobie dostalam nawalu pokarmu. noc znow bardzo meczaca. mozecie wierzyc albo nie ale karmilam 7 godzin!! mialam juz dosc i wkoncu o 3 nad ranem usnelysmy.

w tych trudnych chwilach pomagal maz i polozne. musze przyznac ze opieka w szpitalu jest naprawde super!
w piatek wieczorem wyszlismy ze szpitala. czekaly na nas prezenty i dom przystrojony w balony i transparenty wszystko znow za sprawa meza bardzo wzruszajace

teraz powoli dochodze do siebie, choc ciagle rana mnie ciagnie, brzuch mam dretwy i wysiadaja mi plecy. poruszam sie powoli ale wszystko wynagradza mi widok dziecka. mama i maz bardzo pomagaja - jestem im mega wdzieczna za to jak nas obsluguja.
mysle ze z dnia na dzien bedzie juz tylko lepiej

mamy przeboje z karmieniem ale to opisze w nowym poscie.
nie sadze zebyscie dotrwaly do konca w czytaniu mojego opisu, sorki za taki dlugi wywod ale nie da sie tego wszystkiego opisac w dwoch zdaniach. no i nikt mi juz nie powie ze cc sie nie przezywa jak prawdziwego porodu!
jeszcze raz zycze wszystkim mamusiom szybkiego rozpakowania i samych pozytywnych emocji!
ja juz wiem ze mimo bolu i trudu macierzynstwa dziecko to najwspanialsza rzecz jaka mogla mi sie w zyciu przytrafic
Timii jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:32   #2647
ladybird_1987
Rozeznanie
 
Avatar ladybird_1987
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 698
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez moniczka1302 Pokaż wiadomość
Witam!

Bosh już prawie 15:00 przy dziecku czas leci jakies 100 razy szybciej...

Cieżka noc za mną - cyce narosly do rozmiaru XXL i byly jak kamienie a mleko lało się po przescieradle... Dzis moj mężuś pojechal mi po laktator i poduche do karmienia
Wzielismy laktator ręczny AVENT ISIS - dziewczyna z sali w szpitalu kupila taki i przy mnie testowala i byla bardzo zadowolona wiec jak co to zdam relacje
To ja czekam na Twoją opinię odnośnie tego laktatora. Ja sobie taki kupiłam na wszelki wypadek.

Mi się marzy gin z tonikiem, lodem i cytrynką. Ale to będzie musiało jeszcze długo poczekać. Tak samo jak papierosek. Marzy mi się....

I jeszcze powtarzam pytanie, bo poprzednie nie było zauważone. Czy kupujecie mleko modyfikowane na wszelki wypadek?
A mamy które już mają maluszki? Jakie mleko macie? Jak mam kupić to wolę już takie, żeby później nie zmieniać bo to podobno źle dla brzuszka maluszka.
__________________
ladybird_1987 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:38   #2648
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
dziewczyny a teraz obiecany opis porodu

nie sadze zebyscie dotrwaly do konca w czytaniu mojego opisu, sorki za taki dlugi wywod ale nie da sie tego wszystkiego opisac w dwoch zdaniach. no i nikt mi juz nie powie ze cc sie nie przezywa jak prawdziwego porodu!
jeszcze raz zycze wszystkim mamusiom szybkiego rozpakowania i samych pozytywnych emocji!
ja juz wiem ze mimo bolu i trudu macierzynstwa dziecko to najwspanialsza rzecz jaka mogla mi sie w zyciu przytrafic
za opis, ja dotrwalam do konca

---------- Dopisano o 15:38 ---------- Poprzedni post napisano o 15:37 ----------

Cytat:
Napisane przez ladybird_1987 Pokaż wiadomość
..

I jeszcze powtarzam pytanie, bo poprzednie nie było zauważone. Czy kupujecie mleko modyfikowane na wszelki wypadek?
Ja nie kupuje, ale 2 butelki mam w razie czego.
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:38   #2649
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
dziewczyny a teraz obiecany opis porodu

tak jak Was wcześniej informowałam Marta nie obróciła się główką do dołu więc termin cc został wyznaczony na 15 maj. w sumie to do ost chwili bałam się że może wykręci nam jakiś numer i się odwróci. nie to że chciałam mieć cc ale już psychicznie i merytorycznie byłam na to przygotowana za to na poród sn absolutnie nie. wcześniej starałam sie za duzo nie rozmyslac o tym co mnie czeka ale na dobe przed zrobilam sie bardzo placzliwa, wszystko mnie wzruszalo i ogarnal mnie strach.

15 tego pojechalismy do szpitala raniutko, bylismy tam juz o 7.30 - tak jak nam kazano no ale przez pierwsza godzine nikt sie nami nie zainteresowal - typowe w irlandii. pozniej zostalismy wezwani do podpisania dokumentow i kazano nam isc na oddzial. tam tez kazdy wydawal sie byc zajety, dopiero jak zapytalam co dalej z nami to polozna dala mi lozko, pobrala krew i kazala sie przebrac w szpitalna koszule. wygladalam beznadziejnie - z tyłu wszystko gołe lacznie z tylkiem mielismy z tego niezly ubaw na szczescie mialam tez swoj szlafrok wiec nie swiecilam dupa przed wszystkimi dostalam tez takie ponczochy - dosc dlugie - do knca uda. maja zapobiegac zakrzepom i musialam je nosic przez caly pobyt w szpitalu. bardzo ciasne wiec maz musial mi je ubrac i usmialismy sie przy tym jak nie wiem. inni na sali dziwnie na nas patrzyli i pewnie zachodzili w glowe co nas tak bawi . wygladalismy pewnie na pijanych albo moze jakbysmy przyszli prosto z imprezy no ale nie dalo sie byc powaznym przy tym jak wygladalam
pozniej niestety kazanao nam czekac. ten szpital to prawdziwa produkcja dzieci - 9tys urodzen na rok!! nikt nie byl w stanie mi powiedziec kiedy bedzie moja cc wiec czekalismy i czekalismy.... ja wkoncu usnelam na chwile - nie wiem jak to mozliwe ale chyba ze zmeczenia

o 12.30 przyszla po nas jakas kobitka i pozniej to juz wszystko potoczylo sie bardzo szybko. poszlam jeszcze tylko do wc i zostalismy zaprowadzeni do malego pokoiku gdzie odwiedzali nas po kolei: polozna, anastezjolog i lekarz. kazdy z nich dokladnie opisal nam co bedzie sie teraz dzialo, jakie jest ryzyko operacji, musialam podpisac zgode, anastezjolog wytlumaczyl wszystko w sprawie znieczulenia i przeprowadzil wywiad. bylam z nich bardzo zadowolona, kazdy super mily, polozna to prawdziwy skarb - naprawde umiala rozladowac napiecie moja cc byla 5 tego dnia i mieli jeszcze kilka innych do wykonania. tym bardziej bylam w szoku ze tak fajnie sie nami zajumja i nie olewaja sprawy mialam wykonane jeszcze usg zeby potwierdzic ulozenie dziecka. dostalam cos do wypicia. maz byl caly czas ze mna i bylismy juz niezle zestresowani. nie wiem jakim cudem nie zapomnialam jezyka w gebie i umialam jeszcze calkiem niezle porozumiewac sie po ang bylam juz niezle podekscytowana ale i przerazona, chcialo mi sie strasznie plakac z nadmiaru tych emocji ale powstrzymywalam sie resztakmi sil. wiedzialam ze nie chca miec roztrzesionej pacjentki na stole i pewnie by mnie uspili wiec staralm sie byc dzielna.

po rozmowie z lekarzami zabrano mnie na blog. tam dostalam znieczulenie podpajenczynowkowe, zalozono mi wenflon, monitorowano cisnienie i znow wszystko bylo mi dokladnie wyjasniane. uprzedzano o bolu ktory moze byc podczas znieczulenia - jak dla mnie prawie nie odczuwalny, wyjasniono pozycje jaka mam przyjac. no po prostu bajka. wszystko super wytlumaczone ze tak powiem jak krowie na rowie

znieczulenie zaczelo dzialac w ciagu 2 minut. lekarz sprawdzil za pomoca kostki lodu czy wszystko jest ok. zrobiono mi parawanik zebym nie widziala operacji i wtedy poprosili meza. przyszedl przebrany w szpitalne ubranka i wygladal jak lekarz ciagle bylam bardzo wzruszona i okropnie chcialo mi sie plakac. na jego widok tym bardziej bo wiedzialam ze wielka chwila tuz tuz.

na stole lezalam od 13. operacja zaczela sie o 13.05. sama cc jak dla mnie spoko. zadnego bolu nie czulam. tylko jakies mieszanie w moim brzuchu, cos jakby ugniatanie, moze lekkie szarpanie. bylam cala w nerwach i kazalam mezowi opowiadac mi o czymkolwiek. rozmawialismy o przyjezdzie siostry do nas i o wszytkim innym co mialo odwrocic moja uwage od cc. nie odczulam momentu naciecia brzucha ani wyciagniecia dziecka w zaden szczegolny sposob. o 13.20 Marta przyszla na swiat od razu mi ja pokazano i wtedy juz nie umialam powstrzymac lez. nawet teraz jak to pisze rycze jak bobr. to byl bez watpienia najwspanialszy moment w moim zyciu. nie moglam uwierzyc ze mam dziecko, ze jest juz na swiecie i ze jest taka sliczna zabrano ja na 2 moze 3 minuty do osobnego stanowiska na szybkie sprawdzenie. zaraz po tym polozna odchylila moja szpitalna koszule i dostalam Marte na piers. nie moglam przestac plakac. co za beksa ze mnie maz byl dzielny ale potem przyznal ze oczy tez mial zaszklone a nogi jak z waty lezelismy tak kolejne 10minut a lekarze robili swoje. potem Marta zostala zabrana przez polozna zeby ja ubrac. moj maz poszedl razem z nimi. ja dalej na stole, moze przez kolejne 30min kiedy to zszywano mnie. czulam dalej cos jakby ugniatanie, szarpanie ale wszystko do przezycia
ten czas dluzyl mi sie najbardziej bo nie widzialam moich skarbow a chcialam juz jak najszybciej dolaczyc do nich.

o 13.50 przelozono mnie na nowe lozko, zostalam przewieziona do nowego pokoju gdzie dalej monitorowano moje cisnienie, podano mi kroplowke i zaraz przyszedl maz z malutka. dostalam ja znow do siebie i moglam juz zaczac karmienie. Marta przyssala sie do piersi tak ze wszyscy bylismy w szoku. nawet polozne powiedzialy ze ma mała talent
w tzw rest roomie spedzilam ok 30 minut i pozniej zostalam juz przewieziona z powrotem na oddzial. tam spedzilismy cala trojka czas do 21tej. maz musial wracac do domu wieczorem wiec my zostalysmy same. znieczulenie zaczelo ustepowac po kilku godzinach. bylam lezaca do godz 3 w nocy. po 12 godz od cc polozna pomogla mi wstac. nie bylo tragedii. jakos dalam rade. najgorszy bol dla mnie to chyba pierwsze 3 doby kiedy to brzuch bolal mnie okropnie (mimo ze bralam morfine i paracetamol przeciwbolowo), noce byly totalnie nieprzespane, mała ssała cyca ale mleka jak na lekarstwo. sutki bolały mnie okropnie. ratowałam sie maścia ale pomagalo tylko do pewnego stopnia. bylo mi bardzo trudno przekrecic sie na lozku, wlasciwie to graniczylo to z cudem. spalam pierwszej nocy tylko 20 min, drugiej i trzeciej - po 2 godz. przy problemach z poruszaniem sie nie wspominam tego najlepiej. do tego Marta w nocy duzo plakala. w drugiej dobie mialam okropny kryzys. z jej placzu i swojego bolu nie wytrzymalam i sama ryczalam jak bobr. polozna zaproponowala mm i zgodzilam sie na podanie kubeczkiem. po tym bylo juz nieco lepiej. mała spala 6 godzin no i ja tez troche odpoczelam. w 3 dobie dostalam nawalu pokarmu. noc znow bardzo meczaca. mozecie wierzyc albo nie ale karmilam 7 godzin!! mialam juz dosc i wkoncu o 3 nad ranem usnelysmy.

w tych trudnych chwilach pomagal maz i polozne. musze przyznac ze opieka w szpitalu jest naprawde super!
w piatek wieczorem wyszlismy ze szpitala. czekaly na nas prezenty i dom przystrojony w balony i transparenty wszystko znow za sprawa meza bardzo wzruszajace

teraz powoli dochodze do siebie, choc ciagle rana mnie ciagnie, brzuch mam dretwy i wysiadaja mi plecy. poruszam sie powoli ale wszystko wynagradza mi widok dziecka. mama i maz bardzo pomagaja - jestem im mega wdzieczna za to jak nas obsluguja.
mysle ze z dnia na dzien bedzie juz tylko lepiej

mamy przeboje z karmieniem ale to opisze w nowym poscie.
nie sadze zebyscie dotrwaly do konca w czytaniu mojego opisu, sorki za taki dlugi wywod ale nie da sie tego wszystkiego opisac w dwoch zdaniach. no i nikt mi juz nie powie ze cc sie nie przezywa jak prawdziwego porodu!
jeszcze raz zycze wszystkim mamusiom szybkiego rozpakowania i samych pozytywnych emocji!
ja juz wiem ze mimo bolu i trudu macierzynstwa dziecko to najwspanialsza rzecz jaka mogla mi sie w zyciu przytrafic
za opis
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:39   #2650
śliweńka
Zakorzenienie
 
Avatar śliweńka
 
Zarejestrowany: 2004-11
Lokalizacja: w poduchowie:)
Wiadomości: 11 749
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
dziewczyny a teraz obiecany opis porodu

tak jak Was wcześniej informowałam Marta nie obróciła się główką do dołu więc termin cc został wyznaczony na 15 maj. w sumie to do ost chwili bałam się że może wykręci nam jakiś numer i się odwróci. nie to że chciałam mieć cc ale już psychicznie i merytorycznie byłam na to przygotowana za to na poród sn absolutnie nie. wcześniej starałam sie za duzo nie rozmyslac o tym co mnie czeka ale na dobe przed zrobilam sie bardzo placzliwa, wszystko mnie wzruszalo i ogarnal mnie strach.

15 tego pojechalismy do szpitala raniutko, bylismy tam juz o 7.30 - tak jak nam kazano no ale przez pierwsza godzine nikt sie nami nie zainteresowal - typowe w irlandii. pozniej zostalismy wezwani do podpisania dokumentow i kazano nam isc na oddzial. tam tez kazdy wydawal sie byc zajety, dopiero jak zapytalam co dalej z nami to polozna dala mi lozko, pobrala krew i kazala sie przebrac w szpitalna koszule. wygladalam beznadziejnie - z tyłu wszystko gołe lacznie z tylkiem mielismy z tego niezly ubaw na szczescie mialam tez swoj szlafrok wiec nie swiecilam dupa przed wszystkimi dostalam tez takie ponczochy - dosc dlugie - do knca uda. maja zapobiegac zakrzepom i musialam je nosic przez caly pobyt w szpitalu. bardzo ciasne wiec maz musial mi je ubrac i usmialismy sie przy tym jak nie wiem. inni na sali dziwnie na nas patrzyli i pewnie zachodzili w glowe co nas tak bawi . wygladalismy pewnie na pijanych albo moze jakbysmy przyszli prosto z imprezy no ale nie dalo sie byc powaznym przy tym jak wygladalam
pozniej niestety kazanao nam czekac. ten szpital to prawdziwa produkcja dzieci - 9tys urodzen na rok!! nikt nie byl w stanie mi powiedziec kiedy bedzie moja cc wiec czekalismy i czekalismy.... ja wkoncu usnelam na chwile - nie wiem jak to mozliwe ale chyba ze zmeczenia

o 12.30 przyszla po nas jakas kobitka i pozniej to juz wszystko potoczylo sie bardzo szybko. poszlam jeszcze tylko do wc i zostalismy zaprowadzeni do malego pokoiku gdzie odwiedzali nas po kolei: polozna, anastezjolog i lekarz. kazdy z nich dokladnie opisal nam co bedzie sie teraz dzialo, jakie jest ryzyko operacji, musialam podpisac zgode, anastezjolog wytlumaczyl wszystko w sprawie znieczulenia i przeprowadzil wywiad. bylam z nich bardzo zadowolona, kazdy super mily, polozna to prawdziwy skarb - naprawde umiala rozladowac napiecie moja cc byla 5 tego dnia i mieli jeszcze kilka innych do wykonania. tym bardziej bylam w szoku ze tak fajnie sie nami zajumja i nie olewaja sprawy mialam wykonane jeszcze usg zeby potwierdzic ulozenie dziecka. dostalam cos do wypicia. maz byl caly czas ze mna i bylismy juz niezle zestresowani. nie wiem jakim cudem nie zapomnialam jezyka w gebie i umialam jeszcze calkiem niezle porozumiewac sie po ang bylam juz niezle podekscytowana ale i przerazona, chcialo mi sie strasznie plakac z nadmiaru tych emocji ale powstrzymywalam sie resztakmi sil. wiedzialam ze nie chca miec roztrzesionej pacjentki na stole i pewnie by mnie uspili wiec staralm sie byc dzielna.

po rozmowie z lekarzami zabrano mnie na blog. tam dostalam znieczulenie podpajenczynowkowe, zalozono mi wenflon, monitorowano cisnienie i znow wszystko bylo mi dokladnie wyjasniane. uprzedzano o bolu ktory moze byc podczas znieczulenia - jak dla mnie prawie nie odczuwalny, wyjasniono pozycje jaka mam przyjac. no po prostu bajka. wszystko super wytlumaczone ze tak powiem jak krowie na rowie

znieczulenie zaczelo dzialac w ciagu 2 minut. lekarz sprawdzil za pomoca kostki lodu czy wszystko jest ok. zrobiono mi parawanik zebym nie widziala operacji i wtedy poprosili meza. przyszedl przebrany w szpitalne ubranka i wygladal jak lekarz ciagle bylam bardzo wzruszona i okropnie chcialo mi sie plakac. na jego widok tym bardziej bo wiedzialam ze wielka chwila tuz tuz.

na stole lezalam od 13. operacja zaczela sie o 13.05. sama cc jak dla mnie spoko. zadnego bolu nie czulam. tylko jakies mieszanie w moim brzuchu, cos jakby ugniatanie, moze lekkie szarpanie. bylam cala w nerwach i kazalam mezowi opowiadac mi o czymkolwiek. rozmawialismy o przyjezdzie siostry do nas i o wszytkim innym co mialo odwrocic moja uwage od cc. nie odczulam momentu naciecia brzucha ani wyciagniecia dziecka w zaden szczegolny sposob. o 13.20 Marta przyszla na swiat od razu mi ja pokazano i wtedy juz nie umialam powstrzymac lez. nawet teraz jak to pisze rycze jak bobr. to byl bez watpienia najwspanialszy moment w moim zyciu. nie moglam uwierzyc ze mam dziecko, ze jest juz na swiecie i ze jest taka sliczna zabrano ja na 2 moze 3 minuty do osobnego stanowiska na szybkie sprawdzenie. zaraz po tym polozna odchylila moja szpitalna koszule i dostalam Marte na piers. nie moglam przestac plakac. co za beksa ze mnie maz byl dzielny ale potem przyznal ze oczy tez mial zaszklone a nogi jak z waty lezelismy tak kolejne 10minut a lekarze robili swoje. potem Marta zostala zabrana przez polozna zeby ja ubrac. moj maz poszedl razem z nimi. ja dalej na stole, moze przez kolejne 30min kiedy to zszywano mnie. czulam dalej cos jakby ugniatanie, szarpanie ale wszystko do przezycia
ten czas dluzyl mi sie najbardziej bo nie widzialam moich skarbow a chcialam juz jak najszybciej dolaczyc do nich.

o 13.50 przelozono mnie na nowe lozko, zostalam przewieziona do nowego pokoju gdzie dalej monitorowano moje cisnienie, podano mi kroplowke i zaraz przyszedl maz z malutka. dostalam ja znow do siebie i moglam juz zaczac karmienie. Marta przyssala sie do piersi tak ze wszyscy bylismy w szoku. nawet polozne powiedzialy ze ma mała talent
w tzw rest roomie spedzilam ok 30 minut i pozniej zostalam juz przewieziona z powrotem na oddzial. tam spedzilismy cala trojka czas do 21tej. maz musial wracac do domu wieczorem wiec my zostalysmy same. znieczulenie zaczelo ustepowac po kilku godzinach. bylam lezaca do godz 3 w nocy. po 12 godz od cc polozna pomogla mi wstac. nie bylo tragedii. jakos dalam rade. najgorszy bol dla mnie to chyba pierwsze 3 doby kiedy to brzuch bolal mnie okropnie (mimo ze bralam morfine i paracetamol przeciwbolowo), noce byly totalnie nieprzespane, mała ssała cyca ale mleka jak na lekarstwo. sutki bolały mnie okropnie. ratowałam sie maścia ale pomagalo tylko do pewnego stopnia. bylo mi bardzo trudno przekrecic sie na lozku, wlasciwie to graniczylo to z cudem. spalam pierwszej nocy tylko 20 min, drugiej i trzeciej - po 2 godz. przy problemach z poruszaniem sie nie wspominam tego najlepiej. do tego Marta w nocy duzo plakala. w drugiej dobie mialam okropny kryzys. z jej placzu i swojego bolu nie wytrzymalam i sama ryczalam jak bobr. polozna zaproponowala mm i zgodzilam sie na podanie kubeczkiem. po tym bylo juz nieco lepiej. mała spala 6 godzin no i ja tez troche odpoczelam. w 3 dobie dostalam nawalu pokarmu. noc znow bardzo meczaca. mozecie wierzyc albo nie ale karmilam 7 godzin!! mialam juz dosc i wkoncu o 3 nad ranem usnelysmy.

w tych trudnych chwilach pomagal maz i polozne. musze przyznac ze opieka w szpitalu jest naprawde super!
w piatek wieczorem wyszlismy ze szpitala. czekaly na nas prezenty i dom przystrojony w balony i transparenty wszystko znow za sprawa meza bardzo wzruszajace

teraz powoli dochodze do siebie, choc ciagle rana mnie ciagnie, brzuch mam dretwy i wysiadaja mi plecy. poruszam sie powoli ale wszystko wynagradza mi widok dziecka. mama i maz bardzo pomagaja - jestem im mega wdzieczna za to jak nas obsluguja.
mysle ze z dnia na dzien bedzie juz tylko lepiej

mamy przeboje z karmieniem ale to opisze w nowym poscie.
nie sadze zebyscie dotrwaly do konca w czytaniu mojego opisu, sorki za taki dlugi wywod ale nie da sie tego wszystkiego opisac w dwoch zdaniach. no i nikt mi juz nie powie ze cc sie nie przezywa jak prawdziwego porodu!
jeszcze raz zycze wszystkim mamusiom szybkiego rozpakowania i samych pozytywnych emocji!
ja juz wiem ze mimo bolu i trudu macierzynstwa dziecko to najwspanialsza rzecz jaka mogla mi sie w zyciu przytrafic

plecy zapewne bolą cię od znieczulenia
fajnie ze TŻ mógł być z Tobą, mój czekał na korytarzu

Cytat:
Napisane przez ladybird_1987 Pokaż wiadomość
To ja czekam na Twoją opinię odnośnie tego laktatora. Ja sobie taki kupiłam na wszelki wypadek.

Mi się marzy gin z tonikiem, lodem i cytrynką. Ale to będzie musiało jeszcze długo poczekać. Tak samo jak papierosek. Marzy mi się....

I jeszcze powtarzam pytanie, bo poprzednie nie było zauważone. Czy kupujecie mleko modyfikowane na wszelki wypadek?
A mamy które już mają maluszki? Jakie mleko macie? Jak mam kupić to wolę już takie, żeby później nie zmieniać bo to podobno źle dla brzuszka maluszka.
moje dziecko ani razu w domu nie było na mm, i żadnego mleka nie kupowałam, jedynie była karmiona przez 2 pierwsze noce w szpitalu mm jak była na noworodkach bym odpoczęła po cc
__________________
12.09.2009



09.04.2012 córa
19.04.2017
31.01.2018
06.02.2019 Kropek http://fajnamama.pl/suwaczki/kw05lel.png
śliweńka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:42   #2651
_millena
Zadomowienie
 
Avatar _millena
 
Zarejestrowany: 2011-02
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 1 718
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
Ależ jesteś dobrotliwa
prawda?
ale wczoraj już dostal opieprz. bo znowu miałam mu obiecać że nie urodzę.
a w niedzielę tak się zarzekał ,ze to jego ostatnie piwo i że do porodu abstynencja.
dać palec to by wziął całą rekę

Cytat:
Napisane przez ladybird_1987 Pokaż wiadomość
Mi się marzy gin z tonikiem, lodem i cytrynką. Ale to będzie musiało jeszcze długo poczekać. Tak samo jak papierosek. Marzy mi się....

I jeszcze powtarzam pytanie, bo poprzednie nie było zauważone. Czy kupujecie mleko modyfikowane na wszelki wypadek?
A mamy które już mają maluszki? Jakie mleko macie? Jak mam kupić to wolę już takie, żeby później nie zmieniać bo to podobno źle dla brzuszka maluszka.
a chcesz wrócic do palenia po karmieniu ?? ja paliłam, dużo.... oj dużo.. ale chyba już nie wrócę, tzn bardzo bym chciala nie wracać. strasznie zaczynają mi przeszkadzać wizualnie młode palące kobiety, szczególnie jesli jeszcze do tegow szystkiego prowadzą wózek albo małe dziecko.

ja nie kupuję mleka .
__________________

_millena jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 15:59   #2652
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
dziewczyny a teraz obiecany opis porodu

tak jak Was wcześniej informowałam Marta nie obróciła się główką do dołu więc termin cc został wyznaczony na 15 maj. w sumie to do ost chwili bałam się że może wykręci nam jakiś numer i się odwróci. nie to że chciałam mieć cc ale już psychicznie i merytorycznie byłam na to przygotowana za to na poród sn absolutnie nie. wcześniej starałam sie za duzo nie rozmyslac o tym co mnie czeka ale na dobe przed zrobilam sie bardzo placzliwa, wszystko mnie wzruszalo i ogarnal mnie strach.

15 tego pojechalismy do szpitala raniutko, bylismy tam juz o 7.30 - tak jak nam kazano no ale przez pierwsza godzine nikt sie nami nie zainteresowal - typowe w irlandii. pozniej zostalismy wezwani do podpisania dokumentow i kazano nam isc na oddzial. tam tez kazdy wydawal sie byc zajety, dopiero jak zapytalam co dalej z nami to polozna dala mi lozko, pobrala krew i kazala sie przebrac w szpitalna koszule. wygladalam beznadziejnie - z tyłu wszystko gołe lacznie z tylkiem mielismy z tego niezly ubaw na szczescie mialam tez swoj szlafrok wiec nie swiecilam dupa przed wszystkimi dostalam tez takie ponczochy - dosc dlugie - do knca uda. maja zapobiegac zakrzepom i musialam je nosic przez caly pobyt w szpitalu. bardzo ciasne wiec maz musial mi je ubrac i usmialismy sie przy tym jak nie wiem. inni na sali dziwnie na nas patrzyli i pewnie zachodzili w glowe co nas tak bawi . wygladalismy pewnie na pijanych albo moze jakbysmy przyszli prosto z imprezy no ale nie dalo sie byc powaznym przy tym jak wygladalam
pozniej niestety kazanao nam czekac. ten szpital to prawdziwa produkcja dzieci - 9tys urodzen na rok!! nikt nie byl w stanie mi powiedziec kiedy bedzie moja cc wiec czekalismy i czekalismy.... ja wkoncu usnelam na chwile - nie wiem jak to mozliwe ale chyba ze zmeczenia

o 12.30 przyszla po nas jakas kobitka i pozniej to juz wszystko potoczylo sie bardzo szybko. poszlam jeszcze tylko do wc i zostalismy zaprowadzeni do malego pokoiku gdzie odwiedzali nas po kolei: polozna, anastezjolog i lekarz. kazdy z nich dokladnie opisal nam co bedzie sie teraz dzialo, jakie jest ryzyko operacji, musialam podpisac zgode, anastezjolog wytlumaczyl wszystko w sprawie znieczulenia i przeprowadzil wywiad. bylam z nich bardzo zadowolona, kazdy super mily, polozna to prawdziwy skarb - naprawde umiala rozladowac napiecie moja cc byla 5 tego dnia i mieli jeszcze kilka innych do wykonania. tym bardziej bylam w szoku ze tak fajnie sie nami zajumja i nie olewaja sprawy mialam wykonane jeszcze usg zeby potwierdzic ulozenie dziecka. dostalam cos do wypicia. maz byl caly czas ze mna i bylismy juz niezle zestresowani. nie wiem jakim cudem nie zapomnialam jezyka w gebie i umialam jeszcze calkiem niezle porozumiewac sie po ang bylam juz niezle podekscytowana ale i przerazona, chcialo mi sie strasznie plakac z nadmiaru tych emocji ale powstrzymywalam sie resztakmi sil. wiedzialam ze nie chca miec roztrzesionej pacjentki na stole i pewnie by mnie uspili wiec staralm sie byc dzielna.

po rozmowie z lekarzami zabrano mnie na blog. tam dostalam znieczulenie podpajenczynowkowe, zalozono mi wenflon, monitorowano cisnienie i znow wszystko bylo mi dokladnie wyjasniane. uprzedzano o bolu ktory moze byc podczas znieczulenia - jak dla mnie prawie nie odczuwalny, wyjasniono pozycje jaka mam przyjac. no po prostu bajka. wszystko super wytlumaczone ze tak powiem jak krowie na rowie

znieczulenie zaczelo dzialac w ciagu 2 minut. lekarz sprawdzil za pomoca kostki lodu czy wszystko jest ok. zrobiono mi parawanik zebym nie widziala operacji i wtedy poprosili meza. przyszedl przebrany w szpitalne ubranka i wygladal jak lekarz ciagle bylam bardzo wzruszona i okropnie chcialo mi sie plakac. na jego widok tym bardziej bo wiedzialam ze wielka chwila tuz tuz.

na stole lezalam od 13. operacja zaczela sie o 13.05. sama cc jak dla mnie spoko. zadnego bolu nie czulam. tylko jakies mieszanie w moim brzuchu, cos jakby ugniatanie, moze lekkie szarpanie. bylam cala w nerwach i kazalam mezowi opowiadac mi o czymkolwiek. rozmawialismy o przyjezdzie siostry do nas i o wszytkim innym co mialo odwrocic moja uwage od cc. nie odczulam momentu naciecia brzucha ani wyciagniecia dziecka w zaden szczegolny sposob. o 13.20 Marta przyszla na swiat od razu mi ja pokazano i wtedy juz nie umialam powstrzymac lez. nawet teraz jak to pisze rycze jak bobr. to byl bez watpienia najwspanialszy moment w moim zyciu. nie moglam uwierzyc ze mam dziecko, ze jest juz na swiecie i ze jest taka sliczna zabrano ja na 2 moze 3 minuty do osobnego stanowiska na szybkie sprawdzenie. zaraz po tym polozna odchylila moja szpitalna koszule i dostalam Marte na piers. nie moglam przestac plakac. co za beksa ze mnie maz byl dzielny ale potem przyznal ze oczy tez mial zaszklone a nogi jak z waty lezelismy tak kolejne 10minut a lekarze robili swoje. potem Marta zostala zabrana przez polozna zeby ja ubrac. moj maz poszedl razem z nimi. ja dalej na stole, moze przez kolejne 30min kiedy to zszywano mnie. czulam dalej cos jakby ugniatanie, szarpanie ale wszystko do przezycia
ten czas dluzyl mi sie najbardziej bo nie widzialam moich skarbow a chcialam juz jak najszybciej dolaczyc do nich.

o 13.50 przelozono mnie na nowe lozko, zostalam przewieziona do nowego pokoju gdzie dalej monitorowano moje cisnienie, podano mi kroplowke i zaraz przyszedl maz z malutka. dostalam ja znow do siebie i moglam juz zaczac karmienie. Marta przyssala sie do piersi tak ze wszyscy bylismy w szoku. nawet polozne powiedzialy ze ma mała talent
w tzw rest roomie spedzilam ok 30 minut i pozniej zostalam juz przewieziona z powrotem na oddzial. tam spedzilismy cala trojka czas do 21tej. maz musial wracac do domu wieczorem wiec my zostalysmy same. znieczulenie zaczelo ustepowac po kilku godzinach. bylam lezaca do godz 3 w nocy. po 12 godz od cc polozna pomogla mi wstac. nie bylo tragedii. jakos dalam rade. najgorszy bol dla mnie to chyba pierwsze 3 doby kiedy to brzuch bolal mnie okropnie (mimo ze bralam morfine i paracetamol przeciwbolowo), noce byly totalnie nieprzespane, mała ssała cyca ale mleka jak na lekarstwo. sutki bolały mnie okropnie. ratowałam sie maścia ale pomagalo tylko do pewnego stopnia. bylo mi bardzo trudno przekrecic sie na lozku, wlasciwie to graniczylo to z cudem. spalam pierwszej nocy tylko 20 min, drugiej i trzeciej - po 2 godz. przy problemach z poruszaniem sie nie wspominam tego najlepiej. do tego Marta w nocy duzo plakala. w drugiej dobie mialam okropny kryzys. z jej placzu i swojego bolu nie wytrzymalam i sama ryczalam jak bobr. polozna zaproponowala mm i zgodzilam sie na podanie kubeczkiem. po tym bylo juz nieco lepiej. mała spala 6 godzin no i ja tez troche odpoczelam. w 3 dobie dostalam nawalu pokarmu. noc znow bardzo meczaca. mozecie wierzyc albo nie ale karmilam 7 godzin!! mialam juz dosc i wkoncu o 3 nad ranem usnelysmy.

w tych trudnych chwilach pomagal maz i polozne. musze przyznac ze opieka w szpitalu jest naprawde super!
w piatek wieczorem wyszlismy ze szpitala. czekaly na nas prezenty i dom przystrojony w balony i transparenty wszystko znow za sprawa meza bardzo wzruszajace

teraz powoli dochodze do siebie, choc ciagle rana mnie ciagnie, brzuch mam dretwy i wysiadaja mi plecy. poruszam sie powoli ale wszystko wynagradza mi widok dziecka. mama i maz bardzo pomagaja - jestem im mega wdzieczna za to jak nas obsluguja.
mysle ze z dnia na dzien bedzie juz tylko lepiej

mamy przeboje z karmieniem ale to opisze w nowym poscie.
nie sadze zebyscie dotrwaly do konca w czytaniu mojego opisu, sorki za taki dlugi wywod ale nie da sie tego wszystkiego opisac w dwoch zdaniach. no i nikt mi juz nie powie ze cc sie nie przezywa jak prawdziwego porodu!
jeszcze raz zycze wszystkim mamusiom szybkiego rozpakowania i samych pozytywnych emocji!
ja juz wiem ze mimo bolu i trudu macierzynstwa dziecko to najwspanialsza rzecz jaka mogla mi sie w zyciu przytrafic
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:19   #2653
zaaaabcia
Zakorzenienie
 
Avatar zaaaabcia
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: Mahopac NY
Wiadomości: 13 279
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez nasteczka83 Pokaż wiadomość

Zaaaabcia - za wizytę.
dziekuje

Cytat:
Napisane przez szerylka Pokaż wiadomość
Witam z rana ja już wyszykowana ,o 8 mam się stawić w szpitalu i dziś cc ,boję się straszliwie .....odezwę się jak wyjdę juz ze szpitala bo nie mam za bardzo mozliwośći pisania z telefonu.
Pozdrawiam
trzymam kciuki

Cytat:
Napisane przez niuniuniau Pokaż wiadomość


żaaabciu za wizytę i super że pacior negatywny. A wynik kilogramowy całej ciąży rewelacyjny.
bardzo dziekuje

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Dzień dobry.

Smsy od niunia:
" ...o 3:25 urodziła się Malwinka, 3770g i 54cm. Jest kochana. Pozdrawiam..."

"...mała śpi. Potrafi ładnie krzyczeć. Pozdrowienia dla wszystkich ciotek"

klask i:

To się Laleczka wystraszyła, że ciotka przyjedzie
aaa gratulacje!!

[1=ecd9a68db8379fc22aec146 35aa2645aca7c721b_6070dc9 9c9f91;34256688]

U mnie zła passa zdaje się nie mieć końca. Wczoraj trafiłam z TŻem w szpitalu z podejrzeniem zawału... Bardzo bolał go kręgosłup, ból promieniował na klatkę piersiową. Na szczęście problemy kardiologiczne wykluczono, miał jeszcze inne konsultacje. My generalnie leczymy ten jego kręgosłup, ale póki co żaden lekarz nie umie nam pomóc (rezonans magnetyczny kręgosłupa wyszedł dobrze, nie znamy przyczyny tych bóli). Jeszcze musimy sprawdzić sprawy z kamieniami, a jak nie - rehabilitacja. Oby pomogło, bo ja więcej takich akcji nie zniosę... To niesamowite, ile człowiek może unieść, jeśli musi, z tym, że ja już powoli wysiadam. Dodatkowo jestem strasznie pociągająca, nie życzę nikomu kataru przy 30 stopniach Ale stosuję te kropelki Disnemar i są OK, bałam się, że będą drażnić śluzówkę, jak inne krople, ale są bardzo delikatne - a z tego, co wiem, są polecane niemowlętom.
No ale dość żalenia się, mam nadzieję, że w końcu coś ruszy w dobrą stronę.
Pozdrawiam![/QUOTE]

kurcze duzo zdrowka dla meza

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość

same dobre wieści




Cytat:
Napisane przez GaTTa Pokaż wiadomość

Wkleja fote małej

pierwsze przy przewijaniu w szpitalu drugie zdjęcie zaraz po porodzie
super

Cytat:
Napisane przez kism Pokaż wiadomość
Nowe wieści!!!

od Onething:
Szymon urodzony dziś o 9.20, waga 3780 (wow) i 56 cm. Jestem po cc bo główka była daleko i rozwarcie na 2 palce i ruszyć nie chciało. Gdybyście miały jakieś rady po cc, to proszę o sms. Buziaki
i czy dziewczyny po cc miały zastrzyki w brzuch przeciw zakrzepicy

Gratulacje!!!
Kochane! Jak coś napiszecie, to zaraz prześlę odpowiedzi. Kajko usnął, więc mogę liczyć, że jakieś 2h będę "na posterunku"

I od Rinco:
Ze mną już powoli lepiej, bo ostatnie 2 doby były ciężkie. Seba grzeczniutki tylko leniwy, nie chce ciągnąć cyca, ale walczymy. Pozdrowienia dla dziewczyn
gratulacje!!!

rinco - super ze jest coraz lepiej
__________________
Dominik 12.06.2012

Olivia 2.07.2014
zaaaabcia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:26   #2654
centipede
Zadomowienie
 
Avatar centipede
 
Zarejestrowany: 2007-06
Wiadomości: 1 055
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Gratulacje dla Mamuś!!! Ale wszystkie ruszyłyście do boju

Timii jeszcze raz gratulacje! Przepiękny opis
Cytat:
Napisane przez ladybird_1987 Pokaż wiadomość
To ja czekam na Twoją opinię odnośnie tego laktatora. Ja sobie taki kupiłam na wszelki wypadek.

Mi się marzy gin z tonikiem, lodem i cytrynką. Ale to będzie musiało jeszcze długo poczekać. Tak samo jak papierosek. Marzy mi się....

I jeszcze powtarzam pytanie, bo poprzednie nie było zauważone. Czy kupujecie mleko modyfikowane na wszelki wypadek?
A mamy które już mają maluszki? Jakie mleko macie? Jak mam kupić to wolę już takie, żeby później nie zmieniać bo to podobno źle dla brzuszka maluszka.
My mamy dwie butelki w razie czego, mleka na razie nie kupujemy. Zobaczymy co się będzie działo w szpitalu

Jutro idę na oddział, boję się bardzo:pros i:
__________________
Dominiczka jest już z nami
25.05.2012r.
centipede jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:27   #2655
Gaabbi
Wtajemniczenie
 
Avatar Gaabbi
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 875
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
ja nie myślę w tym temacie nic...
tzn tak.. podziwiam wszystko co EKO, ale nie lubię tego bardzo ponieważ uważam, ze większość to po prostu pospolity chłyt marketingowy i kolejny powód do zbijania kasy przez sprzedawców. Aby być EKO trzeba na prawdę zwracać uwagę na WSZYSTKO. Nie wiem, czy np proszki Lovella czy tam Jelp i Dzidziuś są EKO Zastanawiam się jak bardzo moja pralka jego EKO, w sumie ma taką opcję, daję ją głównie ze względów oszczędnościowych , to samo ze zmywarką ....
Kochana, spokojnie Ja nie nazwałabym siebie eko Robię niektóre rzeczy, które chronią środowisko, ale do 100% eco mi daleko. Nie widzę jednak problemu, żeby spróbować robić coś, co nie jest dla mnie uciążliwe, a może być lepsze dla świata Nikomu nic nie narzucam, a mnie nikt tego nie zabroni
A jeśli chodzi o kwestie oszczędnościowe, to wielorazówki podobno wychodzą dużo taniej

Kupy zbieramy takim specjalnym zbieraczem do kup dla psów. Nie wiem, czy o to Ci chodziło

Cytat:
Napisane przez pola_m Pokaż wiadomość
Gaabbi, w kwestii pieluch - my używamy pampersów tylko na noc. Faktycznie, one size są zdecydowanie za duże jeszcze. Teraz sprawdzają nam się otulacze S z małymi formowankami albo z prefoldami Ecopi i do tego wkładka "sucha pupa". Pupka ładna, dzieciak zadowolony
Trzeba go tylko częściej przewijać - a czasami on długo śpi i szkoda go budzić...
Dzięki za odp. Ja też mam otulacze dla małej i SIO. Wszystko w rozmiarze S/XS. Prefoldy też mam, ale jakieś duże mi się wydają Mam te infant (czy jakoś tak). Poza tym mam wkłady bambusowo i bambusowo- konopne, ręczniczki IKEA i tetrę. Zobaczymy co to z tego wyjdzie.
Na razie mam dylemat, jak mam to wszystko teraz wyprać. Wełniane otulacze muszę potraktować lanoliną, a reszta
Aha, gdyby któraś z Was chciała się zaopatrzyć w jakieś wielorazowe pieluchy, wkłady itp. to polecam stronę http://www.franiszki.pl/ Świetny jest kontakt z tą Panią i można wszystko dokładnie dogadać Ja zamawiałam tam otulacze i wkłady. Jestem mega zadowolona.
Gaabbi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:40   #2656
Alfahelisa
Zakorzenienie
 
Avatar Alfahelisa
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 271
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

mój mąż potrafi mi humor poprawić nawet jak go nie ma
prosiłam go kup mi płatki owsiane (dla świnki morskiej - bo karmę nadal nie chętnie je a płatki wsuwa) - mówi spoko kupiłem

dziś sięgam żeby dać prosiakowi a to Otręby owsiane
__________________
"Tego dnia
Upadł duch
Wygięła się do wewnątrz
Bezpowrotnie elipsa ma"
Aniołek 7t4d [*] 25.05.2011 i nic już nie będzie takie samo
Wiktor 13.07.2012 kochany szczęściarz urodzony 13ego w piątek
Gloria- 07.06.2015 - nasza księżniczka
Alfahelisa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:40   #2657
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
dziewczyny a teraz obiecany opis porodu

tak jak Was wcześniej informowałam Marta nie obróciła się główką do dołu więc termin cc został wyznaczony na 15 maj. w sumie to do ost chwili bałam się że może wykręci nam jakiś numer i się odwróci. nie to że chciałam mieć cc ale już psychicznie i merytorycznie byłam na to przygotowana za to na poród sn absolutnie nie. wcześniej starałam sie za duzo nie rozmyslac o tym co mnie czeka ale na dobe przed zrobilam sie bardzo placzliwa, wszystko mnie wzruszalo i ogarnal mnie strach.

15 tego pojechalismy do szpitala raniutko, bylismy tam juz o 7.30 - tak jak nam kazano no ale przez pierwsza godzine nikt sie nami nie zainteresowal - typowe w irlandii. pozniej zostalismy wezwani do podpisania dokumentow i kazano nam isc na oddzial. tam tez kazdy wydawal sie byc zajety, dopiero jak zapytalam co dalej z nami to polozna dala mi lozko, pobrala krew i kazala sie przebrac w szpitalna koszule. wygladalam beznadziejnie - z tyłu wszystko gołe lacznie z tylkiem mielismy z tego niezly ubaw na szczescie mialam tez swoj szlafrok wiec nie swiecilam dupa przed wszystkimi dostalam tez takie ponczochy - dosc dlugie - do knca uda. maja zapobiegac zakrzepom i musialam je nosic przez caly pobyt w szpitalu. bardzo ciasne wiec maz musial mi je ubrac i usmialismy sie przy tym jak nie wiem. inni na sali dziwnie na nas patrzyli i pewnie zachodzili w glowe co nas tak bawi . wygladalismy pewnie na pijanych albo moze jakbysmy przyszli prosto z imprezy no ale nie dalo sie byc powaznym przy tym jak wygladalam
pozniej niestety kazanao nam czekac. ten szpital to prawdziwa produkcja dzieci - 9tys urodzen na rok!! nikt nie byl w stanie mi powiedziec kiedy bedzie moja cc wiec czekalismy i czekalismy.... ja wkoncu usnelam na chwile - nie wiem jak to mozliwe ale chyba ze zmeczenia

o 12.30 przyszla po nas jakas kobitka i pozniej to juz wszystko potoczylo sie bardzo szybko. poszlam jeszcze tylko do wc i zostalismy zaprowadzeni do malego pokoiku gdzie odwiedzali nas po kolei: polozna, anastezjolog i lekarz. kazdy z nich dokladnie opisal nam co bedzie sie teraz dzialo, jakie jest ryzyko operacji, musialam podpisac zgode, anastezjolog wytlumaczyl wszystko w sprawie znieczulenia i przeprowadzil wywiad. bylam z nich bardzo zadowolona, kazdy super mily, polozna to prawdziwy skarb - naprawde umiala rozladowac napiecie moja cc byla 5 tego dnia i mieli jeszcze kilka innych do wykonania. tym bardziej bylam w szoku ze tak fajnie sie nami zajumja i nie olewaja sprawy mialam wykonane jeszcze usg zeby potwierdzic ulozenie dziecka. dostalam cos do wypicia. maz byl caly czas ze mna i bylismy juz niezle zestresowani. nie wiem jakim cudem nie zapomnialam jezyka w gebie i umialam jeszcze calkiem niezle porozumiewac sie po ang bylam juz niezle podekscytowana ale i przerazona, chcialo mi sie strasznie plakac z nadmiaru tych emocji ale powstrzymywalam sie resztakmi sil. wiedzialam ze nie chca miec roztrzesionej pacjentki na stole i pewnie by mnie uspili wiec staralm sie byc dzielna.

po rozmowie z lekarzami zabrano mnie na blog. tam dostalam znieczulenie podpajenczynowkowe, zalozono mi wenflon, monitorowano cisnienie i znow wszystko bylo mi dokladnie wyjasniane. uprzedzano o bolu ktory moze byc podczas znieczulenia - jak dla mnie prawie nie odczuwalny, wyjasniono pozycje jaka mam przyjac. no po prostu bajka. wszystko super wytlumaczone ze tak powiem jak krowie na rowie

znieczulenie zaczelo dzialac w ciagu 2 minut. lekarz sprawdzil za pomoca kostki lodu czy wszystko jest ok. zrobiono mi parawanik zebym nie widziala operacji i wtedy poprosili meza. przyszedl przebrany w szpitalne ubranka i wygladal jak lekarz ciagle bylam bardzo wzruszona i okropnie chcialo mi sie plakac. na jego widok tym bardziej bo wiedzialam ze wielka chwila tuz tuz.

na stole lezalam od 13. operacja zaczela sie o 13.05. sama cc jak dla mnie spoko. zadnego bolu nie czulam. tylko jakies mieszanie w moim brzuchu, cos jakby ugniatanie, moze lekkie szarpanie. bylam cala w nerwach i kazalam mezowi opowiadac mi o czymkolwiek. rozmawialismy o przyjezdzie siostry do nas i o wszytkim innym co mialo odwrocic moja uwage od cc. nie odczulam momentu naciecia brzucha ani wyciagniecia dziecka w zaden szczegolny sposob. o 13.20 Marta przyszla na swiat od razu mi ja pokazano i wtedy juz nie umialam powstrzymac lez. nawet teraz jak to pisze rycze jak bobr. to byl bez watpienia najwspanialszy moment w moim zyciu. nie moglam uwierzyc ze mam dziecko, ze jest juz na swiecie i ze jest taka sliczna zabrano ja na 2 moze 3 minuty do osobnego stanowiska na szybkie sprawdzenie. zaraz po tym polozna odchylila moja szpitalna koszule i dostalam Marte na piers. nie moglam przestac plakac. co za beksa ze mnie maz byl dzielny ale potem przyznal ze oczy tez mial zaszklone a nogi jak z waty lezelismy tak kolejne 10minut a lekarze robili swoje. potem Marta zostala zabrana przez polozna zeby ja ubrac. moj maz poszedl razem z nimi. ja dalej na stole, moze przez kolejne 30min kiedy to zszywano mnie. czulam dalej cos jakby ugniatanie, szarpanie ale wszystko do przezycia
ten czas dluzyl mi sie najbardziej bo nie widzialam moich skarbow a chcialam juz jak najszybciej dolaczyc do nich.

o 13.50 przelozono mnie na nowe lozko, zostalam przewieziona do nowego pokoju gdzie dalej monitorowano moje cisnienie, podano mi kroplowke i zaraz przyszedl maz z malutka. dostalam ja znow do siebie i moglam juz zaczac karmienie. Marta przyssala sie do piersi tak ze wszyscy bylismy w szoku. nawet polozne powiedzialy ze ma mała talent
w tzw rest roomie spedzilam ok 30 minut i pozniej zostalam juz przewieziona z powrotem na oddzial. tam spedzilismy cala trojka czas do 21tej. maz musial wracac do domu wieczorem wiec my zostalysmy same. znieczulenie zaczelo ustepowac po kilku godzinach. bylam lezaca do godz 3 w nocy. po 12 godz od cc polozna pomogla mi wstac. nie bylo tragedii. jakos dalam rade. najgorszy bol dla mnie to chyba pierwsze 3 doby kiedy to brzuch bolal mnie okropnie (mimo ze bralam morfine i paracetamol przeciwbolowo), noce byly totalnie nieprzespane, mała ssała cyca ale mleka jak na lekarstwo. sutki bolały mnie okropnie. ratowałam sie maścia ale pomagalo tylko do pewnego stopnia. bylo mi bardzo trudno przekrecic sie na lozku, wlasciwie to graniczylo to z cudem. spalam pierwszej nocy tylko 20 min, drugiej i trzeciej - po 2 godz. przy problemach z poruszaniem sie nie wspominam tego najlepiej. do tego Marta w nocy duzo plakala. w drugiej dobie mialam okropny kryzys. z jej placzu i swojego bolu nie wytrzymalam i sama ryczalam jak bobr. polozna zaproponowala mm i zgodzilam sie na podanie kubeczkiem. po tym bylo juz nieco lepiej. mała spala 6 godzin no i ja tez troche odpoczelam. w 3 dobie dostalam nawalu pokarmu. noc znow bardzo meczaca. mozecie wierzyc albo nie ale karmilam 7 godzin!! mialam juz dosc i wkoncu o 3 nad ranem usnelysmy.

w tych trudnych chwilach pomagal maz i polozne. musze przyznac ze opieka w szpitalu jest naprawde super!
w piatek wieczorem wyszlismy ze szpitala. czekaly na nas prezenty i dom przystrojony w balony i transparenty wszystko znow za sprawa meza bardzo wzruszajace

teraz powoli dochodze do siebie, choc ciagle rana mnie ciagnie, brzuch mam dretwy i wysiadaja mi plecy. poruszam sie powoli ale wszystko wynagradza mi widok dziecka. mama i maz bardzo pomagaja - jestem im mega wdzieczna za to jak nas obsluguja.
mysle ze z dnia na dzien bedzie juz tylko lepiej

mamy przeboje z karmieniem ale to opisze w nowym poscie.
nie sadze zebyscie dotrwaly do konca w czytaniu mojego opisu, sorki za taki dlugi wywod ale nie da sie tego wszystkiego opisac w dwoch zdaniach. no i nikt mi juz nie powie ze cc sie nie przezywa jak prawdziwego porodu!
jeszcze raz zycze wszystkim mamusiom szybkiego rozpakowania i samych pozytywnych emocji!
ja juz wiem ze mimo bolu i trudu macierzynstwa dziecko to najwspanialsza rzecz jaka mogla mi sie w zyciu przytrafic
piękne słowa dziękujemy za szczegółowy opis ale mąż Ci wspaniałą niespodziankę przygotował

Cytat:
Napisane przez centipede Pokaż wiadomość

Jutro idę na oddział, boję się bardzo:pros i:
będzie dobrze

ja na razie nie kupuję mleka

mam jedną małą butelkę w razie czego

mam pytanko: jakich rozmiarów kocyk do wózka najlepiej kupić? teściowa chce kupić ale nie chcę, żeby za duży kupiła

aaa i ... może to będzie dziwne pytanie ale - czy kupujecie coś teściowym lub składacie życzenia z okazji dnia matki? wiem - teściowa to nie matka... ale ja chyba będę musiała coś kupić, bo się obrazi a ona przecież "traktuje mnie jak córkę" - to są jej słowa....
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:45   #2658
SzmaragdowyKotek
Wtajemniczenie
 
Avatar SzmaragdowyKotek
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 2 332
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

[B]Timii - brawa za opis!!!
Gratuluję kolejnym rozpakowanym Mamusiom!

A propos tego laktatora Avent Isis to pisdałam już że jest bardzo fajny, mozna śmiało kupować!
Niunianiau - jej..biedactwo...ale Cię wzięło na końcówce...przytulam Cię mocno...

Edytowane przez SzmaragdowyKotek
Czas edycji: 2012-05-22 o 16:47
SzmaragdowyKotek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:47   #2659
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
aaa i ... może to będzie dziwne pytanie ale - czy kupujecie coś teściowym lub składacie życzenia z okazji dnia matki? wiem - teściowa to nie matka... ale ja chyba będę musiała coś kupić, bo się obrazi a ona przecież "traktuje mnie jak córkę" - to są jej słowa....
No ja kupuję, mam wino, z tym że wręczy je tż, ja będę miała jedną różę. Tak było w zeszłym roku. Z kolei mojej mamie ja daję winko, a tż różę. Razem idziemy tu i tu, więc widać, że prezent jest wspólny, poza tym jesteśmy małżeństwem, więc nie daję prezentu od siebie samej. Myślę, że tak jest w porządku.

---------- Dopisano o 16:47 ---------- Poprzedni post napisano o 16:46 ----------

Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
mój mąż potrafi mi humor poprawić nawet jak go nie ma
prosiłam go kup mi płatki owsiane (dla świnki morskiej - bo karmę nadal nie chętnie je a płatki wsuwa) - mówi spoko kupiłem

dziś sięgam żeby dać prosiakowi a to Otręby owsiane
No tak, jakbym czytała o swoim
No i pewnie Ci powiedział "a co to za różnica"
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"

Edytowane przez stokroteczka777
Czas edycji: 2012-05-22 o 16:50
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:49   #2660
SzmaragdowyKotek
Wtajemniczenie
 
Avatar SzmaragdowyKotek
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 2 332
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
mój mąż potrafi mi humor poprawić nawet jak go nie ma
prosiłam go kup mi płatki owsiane (dla świnki morskiej - bo karmę nadal nie chętnie je a płatki wsuwa) - mówi spoko kupiłem

dziś sięgam żeby dać prosiakowi a to Otręby owsiane
padłam!
SzmaragdowyKotek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 16:59   #2661
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Ja znowu mam kulinarne pytanko
Takie pesto ze słoiczka do pomidorów z mozzarellą, to co się z tym robi?? Nakłada samo na pomidorki? czy trzeba rozmieszać z oliwą?? Nie umiem znaleźć w necie
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:03   #2662
La Monica
La Moderatoiure
 
Avatar La Monica
 
Zarejestrowany: 2005-11
Wiadomości: 15 205
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Dziękuję wszystkim za gratulacje!
Ja się jakoś ogarniam powoli ale nie czuję się najlepiej fizycznie i psychicznie. Mała jest kochana, tylko żeby lepiej jadła to byłoby super.

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
No to miałaś "przeboje" A dlaczego wylądowałaś na intensywnej? Miałaś jakieś komplikacje podczas cięcia, albo po?
Bo miałam narkozę ogólną. Nie było komplikacji.

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość

Serdecznie gratuluję
Nie zazdroszczę cięcia, nie zazdroszczę narkozy...

Opieka laktacyjna faktycznie mocno kuleje... jak mi w piątek koło południa (czyli półtorej doby po porodzie, kiedy dopiero zaczęłam Maćka przystawiać do piersi) jedna taka powiedziała, że ona kiepsko widzi karmienie piersią po tym jak mały był na butelce, to ją wyprosiłam...
Karmię piersią, Maciej je jak smok


Maciek ładnie śpi, apetyt mu dopisuje (czy Wasze dzieci też tak się harpaganią na jedzenie? Mleko leci dosłownie wszędzie... jemu po brodzie i policzkach, mi po rękach, czasami aż po łokcie jestem umazana...)
Moja ma problemy z jedzeniem nawet z butelki więc z piersi nie ma szans i póki co odciągam pokarm. Musimy jeździć na kontrole pediatryczne i ją ważyć co kilka dni.

Cytat:
Napisane przez Dasti80 Pokaż wiadomość
To swoje przeżyłaś, dobrze że już po wszystkim a wiesz czemu mała się cofała?? Może była owinięta pepowiną?? CC w takim przypadku na pewno było bezpieczniejsze dla dziecka

Najprawdopodobniej miałam ciasny kanał rodny... Nie była owinięta pępowiną.

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość


Pod narkozą byłaś ?? ja już przeżyję w razie czego cc ale byle nie pod narkozą !! też chciałam Emilię...nie doszłam z tżem do porozumienia
Ale tylko dlatego, że miałam bardzo niskie płytki krwi i groził mi krwotok, tak to robią znieczulenie w kręgosłup.
U nas została Emilka choć mąż miał różne typy.
__________________
Often people who criticize your life are the same people that don't know the price you paid to get to where you are today.
LC 66/100/2015
Instagram

Gotuję
La Monica jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:10   #2663
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez śliweńka Pokaż wiadomość
nie cytuje bo karmie akurat

ale na taki upał ja karo ubieram body,skarpetki i opaske

co do parasolki kupiłam bezfirmowa uniwersalna do wózka na all za 35zł z wysyłka

---------- Dopisano o 14:21 ---------- Poprzedni post napisano o 14:21 ----------



ja bym sie piwa napiła
i ja i ja też napiłabym się piwa
Cytat:
Napisane przez moniczka1302 Pokaż wiadomość
Witam!

Bosh już prawie 15:00 przy dziecku czas leci jakies 100 razy szybciej...

Cieżka noc za mną - cyce narosly do rozmiaru XXL i byly jak kamienie a mleko lało się po przescieradle... Dzis moj mężuś pojechal mi po laktator i poduche do karmienia
Wzielismy laktator ręczny AVENT ISIS - dziewczyna z sali w szpitalu kupila taki i przy mnie testowala i byla bardzo zadowolona wiec jak co to zdam relacje

Hania terrorystka dopiero teraz zasnela na serio, od 8 rano z nią walczyłam; Mamy maly cud - małą zaczęła ssac piersi

Dzis mielismy polozną, bardzo fajna babka i dawala duzo rad, cieakwe jak wyjdzie w praniu

Niunia serdeczne gratulacje!!!!!



o jejciu
Ja mam ten laktator i bardzo polecam uratował moje cycki już wiele razy
Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
dziewczyny a teraz obiecany opis porodu

tak jak Was wcześniej informowałam Marta nie obróciła się główką do dołu więc termin cc został wyznaczony na 15 maj. w sumie to do ost chwili bałam się że może wykręci nam jakiś numer i się odwróci. nie to że chciałam mieć cc ale już psychicznie i merytorycznie byłam na to przygotowana za to na poród sn absolutnie nie. wcześniej starałam sie za duzo nie rozmyslac o tym co mnie czeka ale na dobe przed zrobilam sie bardzo placzliwa, wszystko mnie wzruszalo i ogarnal mnie strach.

15 tego pojechalismy do szpitala raniutko, bylismy tam juz o 7.30 - tak jak nam kazano no ale przez pierwsza godzine nikt sie nami nie zainteresowal - typowe w irlandii. pozniej zostalismy wezwani do podpisania dokumentow i kazano nam isc na oddzial. tam tez kazdy wydawal sie byc zajety, dopiero jak zapytalam co dalej z nami to polozna dala mi lozko, pobrala krew i kazala sie przebrac w szpitalna koszule. wygladalam beznadziejnie - z tyłu wszystko gołe lacznie z tylkiem mielismy z tego niezly ubaw na szczescie mialam tez swoj szlafrok wiec nie swiecilam dupa przed wszystkimi dostalam tez takie ponczochy - dosc dlugie - do knca uda. maja zapobiegac zakrzepom i musialam je nosic przez caly pobyt w szpitalu. bardzo ciasne wiec maz musial mi je ubrac i usmialismy sie przy tym jak nie wiem. inni na sali dziwnie na nas patrzyli i pewnie zachodzili w glowe co nas tak bawi . wygladalismy pewnie na pijanych albo moze jakbysmy przyszli prosto z imprezy no ale nie dalo sie byc powaznym przy tym jak wygladalam
pozniej niestety kazanao nam czekac. ten szpital to prawdziwa produkcja dzieci - 9tys urodzen na rok!! nikt nie byl w stanie mi powiedziec kiedy bedzie moja cc wiec czekalismy i czekalismy.... ja wkoncu usnelam na chwile - nie wiem jak to mozliwe ale chyba ze zmeczenia

o 12.30 przyszla po nas jakas kobitka i pozniej to juz wszystko potoczylo sie bardzo szybko. poszlam jeszcze tylko do wc i zostalismy zaprowadzeni do malego pokoiku gdzie odwiedzali nas po kolei: polozna, anastezjolog i lekarz. kazdy z nich dokladnie opisal nam co bedzie sie teraz dzialo, jakie jest ryzyko operacji, musialam podpisac zgode, anastezjolog wytlumaczyl wszystko w sprawie znieczulenia i przeprowadzil wywiad. bylam z nich bardzo zadowolona, kazdy super mily, polozna to prawdziwy skarb - naprawde umiala rozladowac napiecie moja cc byla 5 tego dnia i mieli jeszcze kilka innych do wykonania. tym bardziej bylam w szoku ze tak fajnie sie nami zajumja i nie olewaja sprawy mialam wykonane jeszcze usg zeby potwierdzic ulozenie dziecka. dostalam cos do wypicia. maz byl caly czas ze mna i bylismy juz niezle zestresowani. nie wiem jakim cudem nie zapomnialam jezyka w gebie i umialam jeszcze calkiem niezle porozumiewac sie po ang bylam juz niezle podekscytowana ale i przerazona, chcialo mi sie strasznie plakac z nadmiaru tych emocji ale powstrzymywalam sie resztakmi sil. wiedzialam ze nie chca miec roztrzesionej pacjentki na stole i pewnie by mnie uspili wiec staralm sie byc dzielna.

po rozmowie z lekarzami zabrano mnie na blog. tam dostalam znieczulenie podpajenczynowkowe, zalozono mi wenflon, monitorowano cisnienie i znow wszystko bylo mi dokladnie wyjasniane. uprzedzano o bolu ktory moze byc podczas znieczulenia - jak dla mnie prawie nie odczuwalny, wyjasniono pozycje jaka mam przyjac. no po prostu bajka. wszystko super wytlumaczone ze tak powiem jak krowie na rowie

znieczulenie zaczelo dzialac w ciagu 2 minut. lekarz sprawdzil za pomoca kostki lodu czy wszystko jest ok. zrobiono mi parawanik zebym nie widziala operacji i wtedy poprosili meza. przyszedl przebrany w szpitalne ubranka i wygladal jak lekarz ciagle bylam bardzo wzruszona i okropnie chcialo mi sie plakac. na jego widok tym bardziej bo wiedzialam ze wielka chwila tuz tuz.

na stole lezalam od 13. operacja zaczela sie o 13.05. sama cc jak dla mnie spoko. zadnego bolu nie czulam. tylko jakies mieszanie w moim brzuchu, cos jakby ugniatanie, moze lekkie szarpanie. bylam cala w nerwach i kazalam mezowi opowiadac mi o czymkolwiek. rozmawialismy o przyjezdzie siostry do nas i o wszytkim innym co mialo odwrocic moja uwage od cc. nie odczulam momentu naciecia brzucha ani wyciagniecia dziecka w zaden szczegolny sposob. o 13.20 Marta przyszla na swiat od razu mi ja pokazano i wtedy juz nie umialam powstrzymac lez. nawet teraz jak to pisze rycze jak bobr. to byl bez watpienia najwspanialszy moment w moim zyciu. nie moglam uwierzyc ze mam dziecko, ze jest juz na swiecie i ze jest taka sliczna zabrano ja na 2 moze 3 minuty do osobnego stanowiska na szybkie sprawdzenie. zaraz po tym polozna odchylila moja szpitalna koszule i dostalam Marte na piers. nie moglam przestac plakac. co za beksa ze mnie maz byl dzielny ale potem przyznal ze oczy tez mial zaszklone a nogi jak z waty lezelismy tak kolejne 10minut a lekarze robili swoje. potem Marta zostala zabrana przez polozna zeby ja ubrac. moj maz poszedl razem z nimi. ja dalej na stole, moze przez kolejne 30min kiedy to zszywano mnie. czulam dalej cos jakby ugniatanie, szarpanie ale wszystko do przezycia
ten czas dluzyl mi sie najbardziej bo nie widzialam moich skarbow a chcialam juz jak najszybciej dolaczyc do nich.

o 13.50 przelozono mnie na nowe lozko, zostalam przewieziona do nowego pokoju gdzie dalej monitorowano moje cisnienie, podano mi kroplowke i zaraz przyszedl maz z malutka. dostalam ja znow do siebie i moglam juz zaczac karmienie. Marta przyssala sie do piersi tak ze wszyscy bylismy w szoku. nawet polozne powiedzialy ze ma mała talent
w tzw rest roomie spedzilam ok 30 minut i pozniej zostalam juz przewieziona z powrotem na oddzial. tam spedzilismy cala trojka czas do 21tej. maz musial wracac do domu wieczorem wiec my zostalysmy same. znieczulenie zaczelo ustepowac po kilku godzinach. bylam lezaca do godz 3 w nocy. po 12 godz od cc polozna pomogla mi wstac. nie bylo tragedii. jakos dalam rade. najgorszy bol dla mnie to chyba pierwsze 3 doby kiedy to brzuch bolal mnie okropnie (mimo ze bralam morfine i paracetamol przeciwbolowo), noce byly totalnie nieprzespane, mała ssała cyca ale mleka jak na lekarstwo. sutki bolały mnie okropnie. ratowałam sie maścia ale pomagalo tylko do pewnego stopnia. bylo mi bardzo trudno przekrecic sie na lozku, wlasciwie to graniczylo to z cudem. spalam pierwszej nocy tylko 20 min, drugiej i trzeciej - po 2 godz. przy problemach z poruszaniem sie nie wspominam tego najlepiej. do tego Marta w nocy duzo plakala. w drugiej dobie mialam okropny kryzys. z jej placzu i swojego bolu nie wytrzymalam i sama ryczalam jak bobr. polozna zaproponowala mm i zgodzilam sie na podanie kubeczkiem. po tym bylo juz nieco lepiej. mała spala 6 godzin no i ja tez troche odpoczelam. w 3 dobie dostalam nawalu pokarmu. noc znow bardzo meczaca. mozecie wierzyc albo nie ale karmilam 7 godzin!! mialam juz dosc i wkoncu o 3 nad ranem usnelysmy.

w tych trudnych chwilach pomagal maz i polozne. musze przyznac ze opieka w szpitalu jest naprawde super!
w piatek wieczorem wyszlismy ze szpitala. czekaly na nas prezenty i dom przystrojony w balony i transparenty wszystko znow za sprawa meza bardzo wzruszajace

teraz powoli dochodze do siebie, choc ciagle rana mnie ciagnie, brzuch mam dretwy i wysiadaja mi plecy. poruszam sie powoli ale wszystko wynagradza mi widok dziecka. mama i maz bardzo pomagaja - jestem im mega wdzieczna za to jak nas obsluguja.
mysle ze z dnia na dzien bedzie juz tylko lepiej

mamy przeboje z karmieniem ale to opisze w nowym poscie.
nie sadze zebyscie dotrwaly do konca w czytaniu mojego opisu, sorki za taki dlugi wywod ale nie da sie tego wszystkiego opisac w dwoch zdaniach. no i nikt mi juz nie powie ze cc sie nie przezywa jak prawdziwego porodu!
jeszcze raz zycze wszystkim mamusiom szybkiego rozpakowania i samych pozytywnych emocji!
ja juz wiem ze mimo bolu i trudu macierzynstwa dziecko to najwspanialsza rzecz jaka mogla mi sie w zyciu przytrafic
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:11   #2664
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
No ja kupuję, mam wino, z tym że wręczy je tż, ja będę miała jedną różę. Tak było w zeszłym roku. Z kolei mojej mamie ja daję winko, a tż różę. Razem idziemy tu i tu, więc widać, że prezent jest wspólny, poza tym jesteśmy małżeństwem, więc nie daję prezentu od siebie samej. Myślę, że tak jest w porządku.

winko i róża - dobry pomysł
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:11   #2665
śliweńka
Zakorzenienie
 
Avatar śliweńka
 
Zarejestrowany: 2004-11
Lokalizacja: w poduchowie:)
Wiadomości: 11 749
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
piękne słowa dziękujemy za szczegółowy opis ale mąż Ci wspaniałą niespodziankę przygotował



będzie dobrze

ja na razie nie kupuję mleka

mam jedną małą butelkę w razie czego

mam pytanko: jakich rozmiarów kocyk do wózka najlepiej kupić? teściowa chce kupić ale nie chcę, żeby za duży kupiła

aaa i ... może to będzie dziwne pytanie ale - czy kupujecie coś teściowym lub składacie życzenia z okazji dnia matki? wiem - teściowa to nie matka... ale ja chyba będę musiała coś kupić, bo się obrazi a ona przecież "traktuje mnie jak córkę" - to są jej słowa....
ja mam jedną matkę
__________________
12.09.2009



09.04.2012 córa
19.04.2017
31.01.2018
06.02.2019 Kropek http://fajnamama.pl/suwaczki/kw05lel.png
śliweńka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:14   #2666
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez śliweńka Pokaż wiadomość
ja mam jedną matkę
No tak, ale jeśli tż ma mamę, to jej coś kupuje prawda? A u nas jest tak że jak ja bym mu dla mamy prezentu nie kupiła to by nic nie dał a różę chyba mogę dać, no nie? nie mówię, że czerwoną
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:18   #2667
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
No tak, ale jeśli tż ma mamę, to jej coś kupuje prawda? A u nas jest tak że jak ja bym mu dla mamy prezentu nie kupiła to by nic nie dał a różę chyba mogę dać, no nie? nie mówię, że czerwoną
a jaki kolorek będziesz kupować?


a jeszcze może ktoś odpowie w sprawie kocyka
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:19   #2668
zaaaabcia
Zakorzenienie
 
Avatar zaaaabcia
 
Zarejestrowany: 2008-02
Lokalizacja: Mahopac NY
Wiadomości: 13 279
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
aaa i ... może to będzie dziwne pytanie ale - czy kupujecie coś teściowym lub składacie życzenia z okazji dnia matki? wiem - teściowa to nie matka... ale ja chyba będę musiała coś kupić, bo się obrazi a ona przecież "traktuje mnie jak córkę" - to są jej słowa....
My moja mame wspolnie zabieramy na obiad i damy jej kwiaty. A mamie meza wysylamy od Nas kwiaty do Polski.

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
No tak, ale jeśli tż ma mamę, to jej coś kupuje prawda? A u nas jest tak że jak ja bym mu dla mamy prezentu nie kupiła to by nic nie dał a różę chyba mogę dać, no nie? nie mówię, że czerwoną
Zgadzam sie z Toba!
__________________
Dominik 12.06.2012

Olivia 2.07.2014
zaaaabcia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:20   #2669
houserka
Rozeznanie
 
Avatar houserka
 
Zarejestrowany: 2008-03
Wiadomości: 974
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

karozkadzięki za info, ja z wyboru wybrałam ten szpital, chodzę do lekarki która tam przyjmuje, ale raczej na nią nie trafie , stwierdziłam , że w razie "w" to tam znają się na rzeczy.Powiedz mi jeszcze czy rodzisz sn czy cc? I czy porody rodzinne są tam płatne i czy przy cc może być mąż?i po ilu dniach wypisują zwykle do domu?ja jeszcze nie wiem jak będę rodzić więc wole wiedzieć wcześniej
pozdrawiam
houserka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-22, 17:28   #2670
clauudik
Rozeznanie
 
Avatar clauudik
 
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 906
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Timii opis świetny, bez problemu można dotrzeć do końca Mi też oczy zwilgotniały jak go czytałam
kism rozmowa była (po moim całodziennym fochu ) i ostatnia noc już bezproblemowa - tatuś nie uciekał, zajmował się małym i był grzeczny. Jego zachowanie wynikało też trochę z mojej głupoty, bo na początku sama go wyganiałam żeby się wyspał, nie pomyślałam, że w ten sposób się zajadę
Co do mm to ja nie kupowałam, mam 2 butelki 260 ml na "wszelki wypadek" i małą 150ml od laktatora. Mam ręczny z Aventu, ale nie umiem znaleźć, czy to ten model, o którym mówicie w każdym razie jestem zadowolona
Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Tak, tak właśnie myślę A Ty myślisz inaczej?
Proszki do prania mam zakupione BIO Zresztą, temat był już poruszany i żadnych argumentów, że pieluszki jednorazowe są bardzie eko nie odnotowano
Ja kiedyś przytaczałam badania, które udowadniały, że jednak są
Cytat:
Napisane przez andzya Pokaż wiadomość
a ja jak mam być szczera to miałabym ochotę się porządnie naj*bać, żeby odreagować całą ciążę i ten pobyt Antosia w szpitalu i operacje i w ogóle
Ojj tak
Cytat:
Napisane przez moniczka1302 Pokaż wiadomość
Witam!

Bosh już prawie 15:00 przy dziecku czas leci jakies 100 razy szybciej...

Cieżka noc za mną - cyce narosly do rozmiaru XXL i byly jak kamienie a mleko lało się po przescieradle... Dzis moj mężuś pojechal mi po laktator i poduche do karmienia
Wzielismy laktator ręczny AVENT ISIS - dziewczyna z sali w szpitalu kupila taki i przy mnie testowala i byla bardzo zadowolona wiec jak co to zdam relacje

Hania terrorystka dopiero teraz zasnela na serio, od 8 rano z nią walczyłam; Mamy maly cud - małą zaczęła ssac piersi

Dzis mielismy polozną, bardzo fajna babka i dawala duzo rad, cieakwe jak wyjdzie w praniu
Mój mały ssak też zasnął dzisiaj o 16 dopiero... wcześniej tylko drzemki po 10 minut. Resztę czasu wisiał na cycku. Właśnie czuję jakieś takie pieczenie od środka... AŁA! Czy tak boli produkcja pokarmu??
Cytat:
Napisane przez pola_m Pokaż wiadomość
Kupiliśmy "Język niemowląt" i zaczęłam czytać dzisiaj, całkiem fajna.
Też zaczęłam czytać, po tym jak kilka dziewczyn pisało, że ją ma i wyszło mi, że robię wszystko na opak. Bo moje dziecko zasypia po jedzeniu, a autorka pisze, że powinno mieć jakąś aktywność. Np wieczorem najpierw karmimy, później kąpiel i spanie. Tylko, że to się kłóci z opiniami wielu osób, że nie powinno się kąpać po jedzeniu, bo może to spowodować wymioty i inne problemy z brzuszkiem. Mamuśki, kiedy zasypiają wasze dzieci??

WOW rozpakowywanie leci już hurtem widzę GRATULACJE DLA WSZYSTKICH NOWYCH MAM
__________________
Razem od 14/08/2009
Zaręczeni od 01/06/2010
Mąż i Żona od 14/08/2011

Nasz skarb 06/05/2012

...and nothing else matters...

http://www.suwaczki.com/tickers/ex2b9vvjae3cdu8n.png
clauudik jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:05.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.