Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII - Strona 97 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-05-23, 16:16   #2881
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Spakowałam się w jedna torbę

Spisałam na kartce co TZ ma zrobić jak mnie nie będzie, karte co dopakowac. I mogę powiedzieć, ze jestem prawie gotowa.
Tylko sprzatanie mi zostało i rozłożyć łóżeczko.
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:22   #2882
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez kism Pokaż wiadomość
Ja się bardzo starałam, przynajmniej tak 2-3 razy dziennie po godzinie, żeby jak najlepiej się krocze goiło. Po prostu jak Kaj spał, to wskakiwałam pod kołderkę, ściągałam siateczkowe majciochy (koszula oczywiście podwinięta, jak to już dziewczyny wspominały, tak samo jak i przy każdym siadaniu czy leżeniu - pupsko na podkładzie, a koszula podwinięta), pod pupą podkład (ten duży) i centralnie pod pupą, pod "przedziałkiem" podkład-podpaska, na plecach i zgięte nóżki Po takim wietrzeniu od razu mniej mnie bolało
ale akrobacje, szkoda, że u mnie nie ma sal jednoosobowych, byłoby prościej.
Jak patrzę na pierwszą stronę, jak ubywa mam majowych to mój strach sięga zenitu.
Ale pocieszam się jednym - że wszystkie po porodzie żyją, jedne lepiej, drugie gorzej, ale żyją.
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:28   #2883
sweetjoy
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 408
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
Ale pocieszam się jednym - że wszystkie po porodzie żyją, jedne lepiej, drugie gorzej, ale żyją.
A ja jestem nienormalna i nachodzą mnie myśli, co by było gdyby.... czy mąż poradziłby sobie z dwójka maluchów, czy dobrze by je wychował.... i ryczę....
sweetjoy jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:38   #2884
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
A ja jestem nienormalna i nachodzą mnie myśli, co by było gdyby.... czy mąż poradziłby sobie z dwójka maluchów, czy dobrze by je wychował.... i ryczę....
oj, chyba się do Ciebie przejdę może pocieszaj się lepiej tym co ja
za chwile będzie po wszystkim i pewnie same będziemy się dziwić, że tak panikowałyśmy.
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:39   #2885
kism
Wtajemniczenie
 
Avatar kism
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 2 179
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość
Spakowałam się w jedna torbę
Spisałam na kartce co TZ ma zrobić jak mnie nie będzie, karte co dopakowac. I mogę powiedzieć, ze jestem prawie gotowa.
Tylko sprzatanie mi zostało i rozłożyć łóżeczko.


Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
ale akrobacje, szkoda, że u mnie nie ma sal jednoosobowych, byłoby prościej.
Ale pocieszam się jednym - że wszystkie po porodzie żyją, jedne lepiej, drugie gorzej, ale żyją.
Tak, trochę akrobacje, ale tak też robiłam po pierwszym porodzie i chociaż wtedy miałam nacięcie i duże pęknięcie, to goiło się tak dobrze, że nawet lekarka, która mnie szyła, była pozytwnie zaskoczona
Każda pozytywna myśl jest dobra

Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
A ja jestem nienormalna i nachodzą mnie myśli, co by było gdyby.... czy mąż poradziłby sobie z dwójka maluchów, czy dobrze by je wychował.... i ryczę....
A ja właśnie tym razem nie miałam takich myśli, tylko przed pierwszym porodem

Kochane, skończyłam wreszcie mój opis porodu, zaraz wkleję
__________________
2006.03.28 ur. Maksymilian
2012.05.15 ur. Kajetan
tp 2016.12.31 Kruszynka

Edytowane przez kism
Czas edycji: 2012-05-23 o 16:42
kism jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:42   #2886
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez kism Pokaż wiadomość

Kochane, skończyłam wreszcie mój opis porodu, zaraz wkleję
To ide po lody i bede czytac
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:44   #2887
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez kism Pokaż wiadomość




Kochane, skończyłam wreszcie mój opis porodu, zaraz wkleję
super, dawaj tę epopeję
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:44   #2888
sweetjoy
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 408
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
oj, chyba się do Ciebie przejdę może pocieszaj się lepiej tym co ja
za chwile będzie po wszystkim i pewnie same będziemy się dziwić, że tak panikowałyśmy.
Ja zawsze muszę miec dwa scenariusze, już taka moja natura a do tego buzujące hormony przed porodem

Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość
To ide po lody i bede czytac
A ja już dziś zeżarłam lody i biedronkowy ryż na mleku z wiśniami, pychotka, obżeram się jak prosiak
sweetjoy jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:48   #2889
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
A ja już dziś zeżarłam lody i biedronkowy ryż na mleku z wiśniami, pychotka, obżeram się jak prosiak
Jedzmy poki sie daNie wiadomo czy jak bedziemy karmic bedziemy mogły sobie na wszystko pozwolic.
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:49   #2890
sweetjoy
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 408
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość
Jedzmy poki sie daNie wiadomo czy jak bedziemy karmic bedziemy mogły sobie na wszystko pozwolic.
Na pewno nie, więc korzystam póki mogę
sweetjoy jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:50   #2891
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

ja chyba wolę nie mówić ile dzisiaj zjadłam, wczoraj się wkurzyłam na M, bo nie jadłam obiadu a wieczorem jak wróciliśmy ze sklepu to odgrzałam sobie 2 naleśniki a on do mnie, ze strasznie wygłodzona jestem. Tak mnie wkurzył tym tekstem, że się popłakałam i przepraszał mnie pół wieczoru
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:52   #2892
kism
Wtajemniczenie
 
Avatar kism
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 2 179
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Pierwsze skurcze zaczęły mi się ok. godz. 23 z odstępami nieregularnymi co 3-5 min. Wiele razy już tak miałam, więc niespecjalnie się tym przejęłam. Trochę liczyłam odstępy, a trochę zajmowałam się różnymi rzeczami, trochę chodziłam, ruszałam się, a trochę siedziałam, a skurcze nie zmieniały się i to już wzbudziło moje pierwsze podejrzenia Tak doczekałam do godz. 5 rano, ale już byłam bardzo śpiąca, więc położyłam się z myślą "jeśli to TO, to pewnie nie zasnę" ale zasnęłam...
Coś mnie jednak obudziło o 6:30, w pierwszej chwili pomyślałam, że to jak zwykle przez niewygodę, gorąco, itp. a tu nagle czuję lekko bolesny skurcz, poleżałam chwilę, następny, znowu chwila i następny. Z lekko bijącym sercem wstałam, poplątałam się po domu i poszłam pod długi prysznic, umyłam włosy, dokonałam poprawek w goleniu W tym czasie zaczęły mi się też sączyć wody. Po 8ej obudziłam tż, jeszcze nie dowierzając do końca, że to TO Zbieraliśmy się powoli, tż odwiózł jeszcze Maksa do przedszkola i jego rzeczy do szwagierki. Ja zjadłam dobre śniadanie, tż wrócił, wyjechaliśmy... po drodze odbierając jeszcze z przychodni moje wyniki badań, które robiłam dzień wcześniej Skurcze miałam cały czas od tej 6:30 już w miarę regularnie co 4 min, tylko bardzo powoli, stopniowo wzrastała ich siła. W drodze do Krakowa byliśmy spokojni i szczęśliwi, że już niedługo zobaczymy naszego synka
Przyjęcie mnie do szpitala trwało nie więcej niż 10 min, stwierdzono rozwarcie na 2 palce i sączące się żółtawe wody i... Jazda na porodówkę! To była godz. 13. Ja jeszcze spokojnie znosiłam skurcze, choć były już dość bolesne, ale oddychałam porządnie. Na porodówce trochę pytań i formalności, jeszcze raz badanie - położna stwierdziła, że szyjka trochę twarda i oporna Po czym zajęłam miejsce na piłce, a po chwili podpięto mi ktg - też na piłce, za co byłam ogromnie wdzięczna, że nie muszę się kłaść! Po ktg miałam obiecaną wannę Tż żartował, że zostało mi 1,5h i czy się wyrobię tak jak z Maksem (wtedy akcja też porządnie ruszyła rano, a urodziłam o 14:45). Odpowiedziałam, że będę szczęśliwa, jak do 19ej będzie po wszystkim... Tż siedział za mną przy piłce, przytulał, a w czasie skurczu masował plecy. Po ktg, ok. 14ej poszłam do wanny. Choć w wodzie było mi przyjemnie, to wkrótce skurcze tak się nasiliły, że już nie byłam w stanie porządnie oddychać, zaczynałam trochę pojękiwać, z czasem coraz bardziej. Położna czasem do mnie zaglądała, aż ok. 15 mówi, że mnie zbada, bo to drugi poród i w sumie mogło coś przyspieszyć... Bada mnie i mówi "o pani Marto, proszę wyskakiwać z wanny, za chwilę rodzimy" Tż pomógł mi wyjść z wanny, patrzyliśmy na siebie i na rozkładane przyrządy i kocyki nie dowierzając, szczęśliwi, że to już tak blisko... Kilka ostatnich skurczów poza wanną przed parciem było straszne, ból jakiego nie potrafię porównać do niczego innego, co przeżyłam... W czasie skurczu krzyczałam z bólu, ale znając już ten proces wiedziałam, że to najgorsza chwila, że zaraz przy parciu skupię się, zbiorę wszystkie siły i będę robić, co trzeba Tż mi pomagał masując plecy i podając wodę między skurczami. Po kilku/kilkunastu (?) minutach położna powiedziała, że już mogę wejść na fotel i zaczynamy! Słuchałam dokładnie jej wskazówek, bardzo mi pomagały, tż mi podtrzymywał głowę i z każdym skurczem czułam, jak Kaj przesuwa się coraz dalej i dalej. Z jednej strony byłam zmęczona i obolała, a z drugiej czułam w sobie masę siły, żeby urodzić synka! Nawet nie wiem, kiedy zostałam lekko nacięta. Przy końcówce zrobiło się trochę nerwowo, bo Kaj był owinięty pępowiną i siny. Położna bardzo mnie mobilizowała do mocnego parcia. Z tego co mi później na oddziale opowiedziała miła studentka, która była przy porodzie, to problem polegał na tym, że po urodzeniu się główki, kiedy dziecko obraca się zwykle o 1/4 obrotu, to Kaj obracał się więcej. Być może pępowina go przytrzymywała i prawdopodobnie stąd ten złamany obojczyk... Dla mnie to były ułamki sekund, wszytko toczyło się tak szybko, jeszcze jedno parcie i Kaj wylądował na moim brzuchu. Wzruszenie i szczęście niesamowite! Szybko złapał oddech i nabrał ładnego koloru i już było po strachu Tż drżącymi rękami przeciął pępowinę. Opowiadał mi później, że jak do tej pory był opanowany i skupiony, żeby mi pomagać, tak wtedy roztrząsł się zupełnie Położna dość szybko mnie zeszyła, a Kaj został w tym czasie obok mnie zmierzony i zbadany. Zapytano mnie, czy chcę, żeby go ubrać czy takiego golaska przytulić. Chciałam golaska, więc leżeliśmy sobie 2h przytuleni brzuchami i owinięci kocykiem. Kaj prawie cały czas ssał pierś mniej lub bardziej intensywnie. Wcześniej tego dnia, tż powiedział pół żartem, pół serio, że po porodzie mnie zapyta, czy dalej chcę trzecie dziecko I właśnie wtedy karmiąc Kaja, sama mu powiedziałam poważnie, że jeśli będzie chciał jeszcze córeczkę, to dam radę! I zdanie w dalszym ciągu podtrzymuję. Kilka godzin bólu to niewielka cena za posiadanie takiego Skarbu!
Po 2h Kaj został zabrany jeszcze na badania i ubrany, wrócił do mnie po 10 min i teraz przytulał się z tatusiem, a ja poszłam pod prysznic. Byłam ogromnie szczęśliwa i zaskoczona swoim dobrym samopoczuciem i ilością sił. Zostaliśmy jeszcze dodatkowo 2h w sali porodowej, bo nie było miejsca na położnictwie, a potem przeszłam na położnictwo na nogach To było moje marzenie przed porodem z Maksem, zupełnie zapomniane aż do tego dnia!
Obecność tż i jego wsparcie jest dla mnie tak oczywiste, że aż zbędne wydaje mi się pisanie o tym. Po prostu nie wyobrażam sobie w żaden sposób, że mogłoby go tam nie być! Tak jak kilka z Was już wspominało, mam uczucie, że zakochałam się w nim na nowo Po porodzie mam wrażenie obudziły się w nas jakieś nowe pokłady czułości i wyrozumiałości, trochę zapomniane przez kilka lat w sumie spokojnego małżeństwa.
__________________
2006.03.28 ur. Maksymilian
2012.05.15 ur. Kajetan
tp 2016.12.31 Kruszynka
kism jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 16:58   #2893
SzmaragdowyKotek
Wtajemniczenie
 
Avatar SzmaragdowyKotek
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 2 332
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Stokroteczko - wszytskiego naj, naj, najlepszego i spełnienia najskrytszych marzeń!!!!
Doris - nie bój się wywoływanego porodu. Myślę, że to był zbieg okoliczności. Ja Michałka miałam wywoływanego 2 dni przed terminem - wyszło, że jest nagle trochę za mało wód i synek słabiej się rusza. Lekarz zalecił, że żeby wszytsko było dobrze, musze urodzić w ciągu kilku godzin. Urodziłam w 5 godzin i 20 minut, naprawdę nic strasznego się nie działo jak może kojarzysz, bo kiedyś pisałam, mam naprawdę bardzo dobre wspomnienia z porodu tak więc nie martw się, naprawdę!
Kism - super opis!!!! śliczny!

Edytowane przez SzmaragdowyKotek
Czas edycji: 2012-05-23 o 17:01
SzmaragdowyKotek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:03   #2894
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez kism Pokaż wiadomość
Pierwsze skurcze zaczęły mi się ok. godz. 23 z odstępami nieregularnymi co 3-5 min. Wiele razy już tak miałam, więc niespecjalnie się tym przejęłam. Trochę liczyłam odstępy, a trochę zajmowałam się różnymi rzeczami, trochę chodziłam, ruszałam się, a trochę siedziałam, a skurcze nie zmieniały się i to już wzbudziło moje pierwsze podejrzenia Tak doczekałam do godz. 5 rano, ale już byłam bardzo śpiąca, więc położyłam się z myślą "jeśli to TO, to pewnie nie zasnę" ale zasnęłam...
Coś mnie jednak obudziło o 6:30, w pierwszej chwili pomyślałam, że to jak zwykle przez niewygodę, gorąco, itp. a tu nagle czuję lekko bolesny skurcz, poleżałam chwilę, następny, znowu chwila i następny. Z lekko bijącym sercem wstałam, poplątałam się po domu i poszłam pod długi prysznic, umyłam włosy, dokonałam poprawek w goleniu W tym czasie zaczęły mi się też sączyć wody. Po 8ej obudziłam tż, jeszcze nie dowierzając do końca, że to TO Zbieraliśmy się powoli, tż odwiózł jeszcze Maksa do przedszkola i jego rzeczy do szwagierki. Ja zjadłam dobre śniadanie, tż wrócił, wyjechaliśmy... po drodze odbierając jeszcze z przychodni moje wyniki badań, które robiłam dzień wcześniej Skurcze miałam cały czas od tej 6:30 już w miarę regularnie co 4 min, tylko bardzo powoli, stopniowo wzrastała ich siła. W drodze do Krakowa byliśmy spokojni i szczęśliwi, że już niedługo zobaczymy naszego synka
Przyjęcie mnie do szpitala trwało nie więcej niż 10 min, stwierdzono rozwarcie na 2 palce i sączące się żółtawe wody i... Jazda na porodówkę! To była godz. 13. Ja jeszcze spokojnie znosiłam skurcze, choć były już dość bolesne, ale oddychałam porządnie. Na porodówce trochę pytań i formalności, jeszcze raz badanie - położna stwierdziła, że szyjka trochę twarda i oporna Po czym zajęłam miejsce na piłce, a po chwili podpięto mi ktg - też na piłce, za co byłam ogromnie wdzięczna, że nie muszę się kłaść! Po ktg miałam obiecaną wannę Tż żartował, że zostało mi 1,5h i czy się wyrobię tak jak z Maksem (wtedy akcja też porządnie ruszyła rano, a urodziłam o 14:45). Odpowiedziałam, że będę szczęśliwa, jak do 19ej będzie po wszystkim... Tż siedział za mną przy piłce, przytulał, a w czasie skurczu masował plecy. Po ktg, ok. 14ej poszłam do wanny. Choć w wodzie było mi przyjemnie, to wkrótce skurcze tak się nasiliły, że już nie byłam w stanie porządnie oddychać, zaczynałam trochę pojękiwać, z czasem coraz bardziej. Położna czasem do mnie zaglądała, aż ok. 15 mówi, że mnie zbada, bo to drugi poród i w sumie mogło coś przyspieszyć... Bada mnie i mówi "o pani Marto, proszę wyskakiwać z wanny, za chwilę rodzimy" Tż pomógł mi wyjść z wanny, patrzyliśmy na siebie i na rozkładane przyrządy i kocyki nie dowierzając, szczęśliwi, że to już tak blisko... Kilka ostatnich skurczów poza wanną przed parciem było straszne, ból jakiego nie potrafię porównać do niczego innego, co przeżyłam... W czasie skurczu krzyczałam z bólu, ale znając już ten proces wiedziałam, że to najgorsza chwila, że zaraz przy parciu skupię się, zbiorę wszystkie siły i będę robić, co trzeba Tż mi pomagał masując plecy i podając wodę między skurczami. Po kilku/kilkunastu (?) minutach położna powiedziała, że już mogę wejść na fotel i zaczynamy! Słuchałam dokładnie jej wskazówek, bardzo mi pomagały, tż mi podtrzymywał głowę i z każdym skurczem czułam, jak Kaj przesuwa się coraz dalej i dalej. Z jednej strony byłam zmęczona i obolała, a z drugiej czułam w sobie masę siły, żeby urodzić synka! Nawet nie wiem, kiedy zostałam lekko nacięta. Przy końcówce zrobiło się trochę nerwowo, bo Kaj był owinięty pępowiną i siny. Położna bardzo mnie mobilizowała do mocnego parcia. Z tego co mi później na oddziale opowiedziała miła studentka, która była przy porodzie, to problem polegał na tym, że po urodzeniu się główki, kiedy dziecko obraca się zwykle o 1/4 obrotu, to Kaj obracał się więcej. Być może pępowina go przytrzymywała i prawdopodobnie stąd ten złamany obojczyk... Dla mnie to były ułamki sekund, wszytko toczyło się tak szybko, jeszcze jedno parcie i Kaj wylądował na moim brzuchu. Wzruszenie i szczęście niesamowite! Szybko złapał oddech i nabrał ładnego koloru i już było po strachu Tż drżącymi rękami przeciął pępowinę. Opowiadał mi później, że jak do tej pory był opanowany i skupiony, żeby mi pomagać, tak wtedy roztrząsł się zupełnie Położna dość szybko mnie zeszyła, a Kaj został w tym czasie obok mnie zmierzony i zbadany. Zapytano mnie, czy chcę, żeby go ubrać czy takiego golaska przytulić. Chciałam golaska, więc leżeliśmy sobie 2h przytuleni brzuchami i owinięci kocykiem. Kaj prawie cały czas ssał pierś mniej lub bardziej intensywnie. Wcześniej tego dnia, tż powiedział pół żartem, pół serio, że po porodzie mnie zapyta, czy dalej chcę trzecie dziecko I właśnie wtedy karmiąc Kaja, sama mu powiedziałam poważnie, że jeśli będzie chciał jeszcze córeczkę, to dam radę! I zdanie w dalszym ciągu podtrzymuję. Kilka godzin bólu to niewielka cena za posiadanie takiego Skarbu!
Po 2h Kaj został zabrany jeszcze na badania i ubrany, wrócił do mnie po 10 min i teraz przytulał się z tatusiem, a ja poszłam pod prysznic. Byłam ogromnie szczęśliwa i zaskoczona swoim dobrym samopoczuciem i ilością sił. Zostaliśmy jeszcze dodatkowo 2h w sali porodowej, bo nie było miejsca na położnictwie, a potem przeszłam na położnictwo na nogach To było moje marzenie przed porodem z Maksem, zupełnie zapomniane aż do tego dnia!
Obecność tż i jego wsparcie jest dla mnie tak oczywiste, że aż zbędne wydaje mi się pisanie o tym. Po prostu nie wyobrażam sobie w żaden sposób, że mogłoby go tam nie być! Tak jak kilka z Was już wspominało, mam uczucie, że zakochałam się w nim na nowo Po porodzie mam wrażenie obudziły się w nas jakieś nowe pokłady czułości i wyrozumiałości, trochę zapomniane przez kilka lat w sumie spokojnego małżeństwa.
za opis

Mam nadzieje, ze u nas poród rodzinny tez bedzie, w sumie tylko chodzi o salę, bo jest 1 na oddziale.
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:06   #2895
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

kism super opis, ryczeć mi się kce
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:07   #2896
debesciara
Zadomowienie
 
Avatar debesciara
 
Zarejestrowany: 2009-01
Lokalizacja: Miasto Świętej Wieży
Wiadomości: 1 317
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez kism Pokaż wiadomość
Pierwsze skurcze zaczęły mi się ok. godz. 23 z odstępami nieregularnymi co 3-5 min. Wiele razy już tak miałam, więc niespecjalnie się tym przejęłam. Trochę liczyłam odstępy, a trochę zajmowałam się różnymi rzeczami, trochę chodziłam, ruszałam się, a trochę siedziałam, a skurcze nie zmieniały się i to już wzbudziło moje pierwsze podejrzenia Tak doczekałam do godz. 5 rano, ale już byłam bardzo śpiąca, więc położyłam się z myślą "jeśli to TO, to pewnie nie zasnę" ale zasnęłam...
Coś mnie jednak obudziło o 6:30, w pierwszej chwili pomyślałam, że to jak zwykle przez niewygodę, gorąco, itp. a tu nagle czuję lekko bolesny skurcz, poleżałam chwilę, następny, znowu chwila i następny. Z lekko bijącym sercem wstałam, poplątałam się po domu i poszłam pod długi prysznic, umyłam włosy, dokonałam poprawek w goleniu W tym czasie zaczęły mi się też sączyć wody. Po 8ej obudziłam tż, jeszcze nie dowierzając do końca, że to TO Zbieraliśmy się powoli, tż odwiózł jeszcze Maksa do przedszkola i jego rzeczy do szwagierki. Ja zjadłam dobre śniadanie, tż wrócił, wyjechaliśmy... po drodze odbierając jeszcze z przychodni moje wyniki badań, które robiłam dzień wcześniej Skurcze miałam cały czas od tej 6:30 już w miarę regularnie co 4 min, tylko bardzo powoli, stopniowo wzrastała ich siła. W drodze do Krakowa byliśmy spokojni i szczęśliwi, że już niedługo zobaczymy naszego synka
Przyjęcie mnie do szpitala trwało nie więcej niż 10 min, stwierdzono rozwarcie na 2 palce i sączące się żółtawe wody i... Jazda na porodówkę! To była godz. 13. Ja jeszcze spokojnie znosiłam skurcze, choć były już dość bolesne, ale oddychałam porządnie. Na porodówce trochę pytań i formalności, jeszcze raz badanie - położna stwierdziła, że szyjka trochę twarda i oporna Po czym zajęłam miejsce na piłce, a po chwili podpięto mi ktg - też na piłce, za co byłam ogromnie wdzięczna, że nie muszę się kłaść! Po ktg miałam obiecaną wannę Tż żartował, że zostało mi 1,5h i czy się wyrobię tak jak z Maksem (wtedy akcja też porządnie ruszyła rano, a urodziłam o 14:45). Odpowiedziałam, że będę szczęśliwa, jak do 19ej będzie po wszystkim... Tż siedział za mną przy piłce, przytulał, a w czasie skurczu masował plecy. Po ktg, ok. 14ej poszłam do wanny. Choć w wodzie było mi przyjemnie, to wkrótce skurcze tak się nasiliły, że już nie byłam w stanie porządnie oddychać, zaczynałam trochę pojękiwać, z czasem coraz bardziej. Położna czasem do mnie zaglądała, aż ok. 15 mówi, że mnie zbada, bo to drugi poród i w sumie mogło coś przyspieszyć... Bada mnie i mówi "o pani Marto, proszę wyskakiwać z wanny, za chwilę rodzimy" Tż pomógł mi wyjść z wanny, patrzyliśmy na siebie i na rozkładane przyrządy i kocyki nie dowierzając, szczęśliwi, że to już tak blisko... Kilka ostatnich skurczów poza wanną przed parciem było straszne, ból jakiego nie potrafię porównać do niczego innego, co przeżyłam... W czasie skurczu krzyczałam z bólu, ale znając już ten proces wiedziałam, że to najgorsza chwila, że zaraz przy parciu skupię się, zbiorę wszystkie siły i będę robić, co trzeba Tż mi pomagał masując plecy i podając wodę między skurczami. Po kilku/kilkunastu (?) minutach położna powiedziała, że już mogę wejść na fotel i zaczynamy! Słuchałam dokładnie jej wskazówek, bardzo mi pomagały, tż mi podtrzymywał głowę i z każdym skurczem czułam, jak Kaj przesuwa się coraz dalej i dalej. Z jednej strony byłam zmęczona i obolała, a z drugiej czułam w sobie masę siły, żeby urodzić synka! Nawet nie wiem, kiedy zostałam lekko nacięta. Przy końcówce zrobiło się trochę nerwowo, bo Kaj był owinięty pępowiną i siny. Położna bardzo mnie mobilizowała do mocnego parcia. Z tego co mi później na oddziale opowiedziała miła studentka, która była przy porodzie, to problem polegał na tym, że po urodzeniu się główki, kiedy dziecko obraca się zwykle o 1/4 obrotu, to Kaj obracał się więcej. Być może pępowina go przytrzymywała i prawdopodobnie stąd ten złamany obojczyk... Dla mnie to były ułamki sekund, wszytko toczyło się tak szybko, jeszcze jedno parcie i Kaj wylądował na moim brzuchu. Wzruszenie i szczęście niesamowite! Szybko złapał oddech i nabrał ładnego koloru i już było po strachu Tż drżącymi rękami przeciął pępowinę. Opowiadał mi później, że jak do tej pory był opanowany i skupiony, żeby mi pomagać, tak wtedy roztrząsł się zupełnie Położna dość szybko mnie zeszyła, a Kaj został w tym czasie obok mnie zmierzony i zbadany. Zapytano mnie, czy chcę, żeby go ubrać czy takiego golaska przytulić. Chciałam golaska, więc leżeliśmy sobie 2h przytuleni brzuchami i owinięci kocykiem. Kaj prawie cały czas ssał pierś mniej lub bardziej intensywnie. Wcześniej tego dnia, tż powiedział pół żartem, pół serio, że po porodzie mnie zapyta, czy dalej chcę trzecie dziecko I właśnie wtedy karmiąc Kaja, sama mu powiedziałam poważnie, że jeśli będzie chciał jeszcze córeczkę, to dam radę! I zdanie w dalszym ciągu podtrzymuję. Kilka godzin bólu to niewielka cena za posiadanie takiego Skarbu!
Po 2h Kaj został zabrany jeszcze na badania i ubrany, wrócił do mnie po 10 min i teraz przytulał się z tatusiem, a ja poszłam pod prysznic. Byłam ogromnie szczęśliwa i zaskoczona swoim dobrym samopoczuciem i ilością sił. Zostaliśmy jeszcze dodatkowo 2h w sali porodowej, bo nie było miejsca na położnictwie, a potem przeszłam na położnictwo na nogach To było moje marzenie przed porodem z Maksem, zupełnie zapomniane aż do tego dnia!
Obecność tż i jego wsparcie jest dla mnie tak oczywiste, że aż zbędne wydaje mi się pisanie o tym. Po prostu nie wyobrażam sobie w żaden sposób, że mogłoby go tam nie być! Tak jak kilka z Was już wspominało, mam uczucie, że zakochałam się w nim na nowo Po porodzie mam wrażenie obudziły się w nas jakieś nowe pokłady czułości i wyrozumiałości, trochę zapomniane przez kilka lat w sumie spokojnego małżeństwa.
Piękny poród, piękny opis.. Ja też tak chcę!
debesciara jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:09   #2897
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez kism Pokaż wiadomość
Pierwsze skurcze zaczęły mi się ok. godz. 23 z odstępami nieregularnymi co 3-5 min. Wiele razy już tak miałam, więc niespecjalnie się tym przejęłam. Trochę liczyłam odstępy, a trochę zajmowałam się różnymi rzeczami, trochę chodziłam, ruszałam się, a trochę siedziałam, a skurcze nie zmieniały się i to już wzbudziło moje pierwsze podejrzenia Tak doczekałam do godz. 5 rano, ale już byłam bardzo śpiąca, więc położyłam się z myślą "jeśli to TO, to pewnie nie zasnę" ale zasnęłam...
Coś mnie jednak obudziło o 6:30, w pierwszej chwili pomyślałam, że to jak zwykle przez niewygodę, gorąco, itp. a tu nagle czuję lekko bolesny skurcz, poleżałam chwilę, następny, znowu chwila i następny. Z lekko bijącym sercem wstałam, poplątałam się po domu i poszłam pod długi prysznic, umyłam włosy, dokonałam poprawek w goleniu W tym czasie zaczęły mi się też sączyć wody. Po 8ej obudziłam tż, jeszcze nie dowierzając do końca, że to TO Zbieraliśmy się powoli, tż odwiózł jeszcze Maksa do przedszkola i jego rzeczy do szwagierki. Ja zjadłam dobre śniadanie, tż wrócił, wyjechaliśmy... po drodze odbierając jeszcze z przychodni moje wyniki badań, które robiłam dzień wcześniej Skurcze miałam cały czas od tej 6:30 już w miarę regularnie co 4 min, tylko bardzo powoli, stopniowo wzrastała ich siła. W drodze do Krakowa byliśmy spokojni i szczęśliwi, że już niedługo zobaczymy naszego synka
Przyjęcie mnie do szpitala trwało nie więcej niż 10 min, stwierdzono rozwarcie na 2 palce i sączące się żółtawe wody i... Jazda na porodówkę! To była godz. 13. Ja jeszcze spokojnie znosiłam skurcze, choć były już dość bolesne, ale oddychałam porządnie. Na porodówce trochę pytań i formalności, jeszcze raz badanie - położna stwierdziła, że szyjka trochę twarda i oporna Po czym zajęłam miejsce na piłce, a po chwili podpięto mi ktg - też na piłce, za co byłam ogromnie wdzięczna, że nie muszę się kłaść! Po ktg miałam obiecaną wannę Tż żartował, że zostało mi 1,5h i czy się wyrobię tak jak z Maksem (wtedy akcja też porządnie ruszyła rano, a urodziłam o 14:45). Odpowiedziałam, że będę szczęśliwa, jak do 19ej będzie po wszystkim... Tż siedział za mną przy piłce, przytulał, a w czasie skurczu masował plecy. Po ktg, ok. 14ej poszłam do wanny. Choć w wodzie było mi przyjemnie, to wkrótce skurcze tak się nasiliły, że już nie byłam w stanie porządnie oddychać, zaczynałam trochę pojękiwać, z czasem coraz bardziej. Położna czasem do mnie zaglądała, aż ok. 15 mówi, że mnie zbada, bo to drugi poród i w sumie mogło coś przyspieszyć... Bada mnie i mówi "o pani Marto, proszę wyskakiwać z wanny, za chwilę rodzimy" Tż pomógł mi wyjść z wanny, patrzyliśmy na siebie i na rozkładane przyrządy i kocyki nie dowierzając, szczęśliwi, że to już tak blisko... Kilka ostatnich skurczów poza wanną przed parciem było straszne, ból jakiego nie potrafię porównać do niczego innego, co przeżyłam... W czasie skurczu krzyczałam z bólu, ale znając już ten proces wiedziałam, że to najgorsza chwila, że zaraz przy parciu skupię się, zbiorę wszystkie siły i będę robić, co trzeba Tż mi pomagał masując plecy i podając wodę między skurczami. Po kilku/kilkunastu (?) minutach położna powiedziała, że już mogę wejść na fotel i zaczynamy! Słuchałam dokładnie jej wskazówek, bardzo mi pomagały, tż mi podtrzymywał głowę i z każdym skurczem czułam, jak Kaj przesuwa się coraz dalej i dalej. Z jednej strony byłam zmęczona i obolała, a z drugiej czułam w sobie masę siły, żeby urodzić synka! Nawet nie wiem, kiedy zostałam lekko nacięta. Przy końcówce zrobiło się trochę nerwowo, bo Kaj był owinięty pępowiną i siny. Położna bardzo mnie mobilizowała do mocnego parcia. Z tego co mi później na oddziale opowiedziała miła studentka, która była przy porodzie, to problem polegał na tym, że po urodzeniu się główki, kiedy dziecko obraca się zwykle o 1/4 obrotu, to Kaj obracał się więcej. Być może pępowina go przytrzymywała i prawdopodobnie stąd ten złamany obojczyk... Dla mnie to były ułamki sekund, wszytko toczyło się tak szybko, jeszcze jedno parcie i Kaj wylądował na moim brzuchu. Wzruszenie i szczęście niesamowite! Szybko złapał oddech i nabrał ładnego koloru i już było po strachu Tż drżącymi rękami przeciął pępowinę. Opowiadał mi później, że jak do tej pory był opanowany i skupiony, żeby mi pomagać, tak wtedy roztrząsł się zupełnie Położna dość szybko mnie zeszyła, a Kaj został w tym czasie obok mnie zmierzony i zbadany. Zapytano mnie, czy chcę, żeby go ubrać czy takiego golaska przytulić. Chciałam golaska, więc leżeliśmy sobie 2h przytuleni brzuchami i owinięci kocykiem. Kaj prawie cały czas ssał pierś mniej lub bardziej intensywnie. Wcześniej tego dnia, tż powiedział pół żartem, pół serio, że po porodzie mnie zapyta, czy dalej chcę trzecie dziecko I właśnie wtedy karmiąc Kaja, sama mu powiedziałam poważnie, że jeśli będzie chciał jeszcze córeczkę, to dam radę! I zdanie w dalszym ciągu podtrzymuję. Kilka godzin bólu to niewielka cena za posiadanie takiego Skarbu!
Po 2h Kaj został zabrany jeszcze na badania i ubrany, wrócił do mnie po 10 min i teraz przytulał się z tatusiem, a ja poszłam pod prysznic. Byłam ogromnie szczęśliwa i zaskoczona swoim dobrym samopoczuciem i ilością sił. Zostaliśmy jeszcze dodatkowo 2h w sali porodowej, bo nie było miejsca na położnictwie, a potem przeszłam na położnictwo na nogach To było moje marzenie przed porodem z Maksem, zupełnie zapomniane aż do tego dnia!
Obecność tż i jego wsparcie jest dla mnie tak oczywiste, że aż zbędne wydaje mi się pisanie o tym. Po prostu nie wyobrażam sobie w żaden sposób, że mogłoby go tam nie być! Tak jak kilka z Was już wspominało, mam uczucie, że zakochałam się w nim na nowo Po porodzie mam wrażenie obudziły się w nas jakieś nowe pokłady czułości i wyrozumiałości, trochę zapomniane przez kilka lat w sumie spokojnego małżeństwa.
wspaniały opis

Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość

Mam nadzieje, ze u nas poród rodzinny tez bedzie, w sumie tylko chodzi o salę, bo jest 1 na oddziale.
w szpitalu, w którym będę rodzić też jest tylko 1 sala do porodów rodzinnych ale położna mówiła, że jak będzie akurat zajęta to rodzimy rodzinnie na sali ogólnej, chociaż mam głęboką nadzieję, że będzie oczywiście wolna...


ciekawe co u blueelektron... na pewno już pojechała do szpitala i roooodzi

a ja dzisiaj obżeram się jak nigdy, nie wiem co się dzieje ze mną
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:12   #2898
Timii
Rozeznanie
 
Avatar Timii
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 884
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
A ja jestem nienormalna i nachodzą mnie myśli, co by było gdyby.... czy mąż poradziłby sobie z dwójka maluchów, czy dobrze by je wychował.... i ryczę....

widzę że nie jestem sama opętały mnie jakieś złe myśli w sprawie zdrowia Martusi często wracają i nie mogę się ich pozbyć. o nas też się teraz bardziej boję niż zwykle jesteśmy jej przecież bardzo potrzebni

kism - super opis łezka w oku się kręci

stokrotko - wszystkiego naj!

millena - dopiero teraz doczytalam o Twoim psiaku. bardzo mi przykro. wiem co czujesz
Timii jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:47   #2899
karozka
Raczkowanie
 
Avatar karozka
 
Zarejestrowany: 2011-12
Wiadomości: 181
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

My po ktg i póki co nic się nie dzieje, w razie czego 30 mam się zgłosić na kolejne i wtedy będę decydować z lekarzem co dalej
Także czekam
Co prawda od kilku dni łapią mnie dosyć mocne bóle jak na okres, ale to ciągle nie to
Podróż do miasta w busie pełnym ludzi 15 min w jedną stronę w tym zaduchu to był koszmar
mam serdecznie dosyć na dziś
Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
A jaki wpływ ma ananas na wywołanie porodu? Nie słyszałam o tym, a wczoraj akurat jadłam świeżego ananasa i na razie cisza
Ponoć świeży ananas zawiera jakieś substancje, które mogą przyspieszyć poród, ale według mnie guzik prawda zresztą tak jak wszystkie inne sposoby
no chyba, że moje dziecię oporne jakieś

Cytat:
Napisane przez andzya Pokaż wiadomość
ładnie mój dzisiaj zassał kciuka
ale to musi słodko wyglądać

Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość
Spakowałam się w jedna torbę

Spisałam na kartce co TZ ma zrobić jak mnie nie będzie, karte co dopakowac. I mogę powiedzieć, ze jestem prawie gotowa.
Tylko sprzatanie mi zostało i rozłożyć łóżeczko.



centipede

begie dziękujemy

anulka brawa dla dzielnego Filipa

blueelektron
trzymam kciuki czekamy na wieści

stokroteczka wszystkiego najlepszego w dniu urodzin
kism opis chwyta za serce, pięknie
__________________
Leon zawodowiec
http://www.suwaczki.com/tickers/bl9c2n0amxwdel8a.png
karozka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:50   #2900
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Kism brawa za opis piękny

Stokrotko sto lat,lekkiego porodu
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:53   #2901
missmalezji
Wtajemniczenie
 
Avatar missmalezji
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 2 099
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _Maya_ Pokaż wiadomość
o przepraszam - sprawdziłam aktualny cennik szpitala, poród sn rodzinny jest bezpłatny a przy cc 200zł za obecność członka rodziny

miss czy ta opieka osoby bliskiej bezpłatna też tyczy się porodu przez cc?
tzn podczas samego cięcia wiadomo na sali operacynej jest się samym.ale zaraz po przewiezieniu na salę pooperacyjną mąż może jak najbardziej byc przy tobie. i uwierz mi, nie płaci się za to ani grosika. to jest ich zakichany obowiązek.
Cytat:
Napisane przez sweetjoy Pokaż wiadomość
Mój też rządzi nocą

Missmalezji od czego zależy szybkość obkurczania się macicy? Czy można ten proces jakoś przyśpieszyć samemu?
Po pierwszym porodzie jeszcze przez ok 2-3 tygodnie miałam brzuch jakbym była w ciąży, chciałabym tego uniknąć, a nie chcę używać pasów poporodowych, bo wiem że z nich jest więcej szkody niż pożytku
obkurczanie macicy przyspiesza karmienie piersią ale spadanie brzuszka to sprawa bardzo indywidualna. czasem można kobietę po porodzie pomylić z ciężarną,a czasem zaraz po wskoczeniu maluszka z brzuszka nie widać że pacjentka wogóle w ciąży była..
Cytat:
Napisane przez begie13 Pokaż wiadomość
super

ależ tu cisza.... gdzie są wszyscy?
nie wiem jak inne dziewczyny.. ale ja byłam na porodówce
Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
mam schize, bo tej krwi coraz więcej, zadzwoniłam po męża, ide się wykąpać i pewnie pojedziemy
blueelektron, krwawienie nie jest dobrym oznakiem.. u nas wczoraj była oacjentka z krwawieniem, przywiozła ją karetka na sygnale, odklejało się łożysko.. także dziewczyny,jak zaczynacie krawić - ale zaznaczam, że krwawić,a nie plamić, to pędem do szpitala!
Cytat:
Napisane przez kism Pokaż wiadomość
Pierwsze skurcze zaczęły mi się ok. godz. 23 z odstępami nieregularnymi co 3-5 min. Wiele razy już tak miałam, więc niespecjalnie się tym przejęłam. Trochę liczyłam odstępy, a trochę zajmowałam się różnymi rzeczami, trochę chodziłam, ruszałam się, a trochę siedziałam, a skurcze nie zmieniały się i to już wzbudziło moje pierwsze podejrzenia Tak doczekałam do godz. 5 rano, ale już byłam bardzo śpiąca, więc położyłam się z myślą "jeśli to TO, to pewnie nie zasnę" ale zasnęłam...
Coś mnie jednak obudziło o 6:30, w pierwszej chwili pomyślałam, że to jak zwykle przez niewygodę, gorąco, itp. a tu nagle czuję lekko bolesny skurcz, poleżałam chwilę, następny, znowu chwila i następny. Z lekko bijącym sercem wstałam, poplątałam się po domu i poszłam pod długi prysznic, umyłam włosy, dokonałam poprawek w goleniu W tym czasie zaczęły mi się też sączyć wody. Po 8ej obudziłam tż, jeszcze nie dowierzając do końca, że to TO Zbieraliśmy się powoli, tż odwiózł jeszcze Maksa do przedszkola i jego rzeczy do szwagierki. Ja zjadłam dobre śniadanie, tż wrócił, wyjechaliśmy... po drodze odbierając jeszcze z przychodni moje wyniki badań, które robiłam dzień wcześniej Skurcze miałam cały czas od tej 6:30 już w miarę regularnie co 4 min, tylko bardzo powoli, stopniowo wzrastała ich siła. W drodze do Krakowa byliśmy spokojni i szczęśliwi, że już niedługo zobaczymy naszego synka
Przyjęcie mnie do szpitala trwało nie więcej niż 10 min, stwierdzono rozwarcie na 2 palce i sączące się żółtawe wody i... Jazda na porodówkę! To była godz. 13. Ja jeszcze spokojnie znosiłam skurcze, choć były już dość bolesne, ale oddychałam porządnie. Na porodówce trochę pytań i formalności, jeszcze raz badanie - położna stwierdziła, że szyjka trochę twarda i oporna Po czym zajęłam miejsce na piłce, a po chwili podpięto mi ktg - też na piłce, za co byłam ogromnie wdzięczna, że nie muszę się kłaść! Po ktg miałam obiecaną wannę Tż żartował, że zostało mi 1,5h i czy się wyrobię tak jak z Maksem (wtedy akcja też porządnie ruszyła rano, a urodziłam o 14:45). Odpowiedziałam, że będę szczęśliwa, jak do 19ej będzie po wszystkim... Tż siedział za mną przy piłce, przytulał, a w czasie skurczu masował plecy. Po ktg, ok. 14ej poszłam do wanny. Choć w wodzie było mi przyjemnie, to wkrótce skurcze tak się nasiliły, że już nie byłam w stanie porządnie oddychać, zaczynałam trochę pojękiwać, z czasem coraz bardziej. Położna czasem do mnie zaglądała, aż ok. 15 mówi, że mnie zbada, bo to drugi poród i w sumie mogło coś przyspieszyć... Bada mnie i mówi "o pani Marto, proszę wyskakiwać z wanny, za chwilę rodzimy" Tż pomógł mi wyjść z wanny, patrzyliśmy na siebie i na rozkładane przyrządy i kocyki nie dowierzając, szczęśliwi, że to już tak blisko... Kilka ostatnich skurczów poza wanną przed parciem było straszne, ból jakiego nie potrafię porównać do niczego innego, co przeżyłam... W czasie skurczu krzyczałam z bólu, ale znając już ten proces wiedziałam, że to najgorsza chwila, że zaraz przy parciu skupię się, zbiorę wszystkie siły i będę robić, co trzeba Tż mi pomagał masując plecy i podając wodę między skurczami. Po kilku/kilkunastu (?) minutach położna powiedziała, że już mogę wejść na fotel i zaczynamy! Słuchałam dokładnie jej wskazówek, bardzo mi pomagały, tż mi podtrzymywał głowę i z każdym skurczem czułam, jak Kaj przesuwa się coraz dalej i dalej. Z jednej strony byłam zmęczona i obolała, a z drugiej czułam w sobie masę siły, żeby urodzić synka! Nawet nie wiem, kiedy zostałam lekko nacięta. Przy końcówce zrobiło się trochę nerwowo, bo Kaj był owinięty pępowiną i siny. Położna bardzo mnie mobilizowała do mocnego parcia. Z tego co mi później na oddziale opowiedziała miła studentka, która była przy porodzie, to problem polegał na tym, że po urodzeniu się główki, kiedy dziecko obraca się zwykle o 1/4 obrotu, to Kaj obracał się więcej. Być może pępowina go przytrzymywała i prawdopodobnie stąd ten złamany obojczyk... Dla mnie to były ułamki sekund, wszytko toczyło się tak szybko, jeszcze jedno parcie i Kaj wylądował na moim brzuchu. Wzruszenie i szczęście niesamowite! Szybko złapał oddech i nabrał ładnego koloru i już było po strachu Tż drżącymi rękami przeciął pępowinę. Opowiadał mi później, że jak do tej pory był opanowany i skupiony, żeby mi pomagać, tak wtedy roztrząsł się zupełnie Położna dość szybko mnie zeszyła, a Kaj został w tym czasie obok mnie zmierzony i zbadany. Zapytano mnie, czy chcę, żeby go ubrać czy takiego golaska przytulić. Chciałam golaska, więc leżeliśmy sobie 2h przytuleni brzuchami i owinięci kocykiem. Kaj prawie cały czas ssał pierś mniej lub bardziej intensywnie. Wcześniej tego dnia, tż powiedział pół żartem, pół serio, że po porodzie mnie zapyta, czy dalej chcę trzecie dziecko I właśnie wtedy karmiąc Kaja, sama mu powiedziałam poważnie, że jeśli będzie chciał jeszcze córeczkę, to dam radę! I zdanie w dalszym ciągu podtrzymuję. Kilka godzin bólu to niewielka cena za posiadanie takiego Skarbu!
Po 2h Kaj został zabrany jeszcze na badania i ubrany, wrócił do mnie po 10 min i teraz przytulał się z tatusiem, a ja poszłam pod prysznic. Byłam ogromnie szczęśliwa i zaskoczona swoim dobrym samopoczuciem i ilością sił. Zostaliśmy jeszcze dodatkowo 2h w sali porodowej, bo nie było miejsca na położnictwie, a potem przeszłam na położnictwo na nogach To było moje marzenie przed porodem z Maksem, zupełnie zapomniane aż do tego dnia!
Obecność tż i jego wsparcie jest dla mnie tak oczywiste, że aż zbędne wydaje mi się pisanie o tym. Po prostu nie wyobrażam sobie w żaden sposób, że mogłoby go tam nie być! Tak jak kilka z Was już wspominało, mam uczucie, że zakochałam się w nim na nowo Po porodzie mam wrażenie obudziły się w nas jakieś nowe pokłady czułości i wyrozumiałości, trochę zapomniane przez kilka lat w sumie spokojnego małżeństwa.
kism... wspaniały opis... masz przewspaniałego męża


Stokroteczkaaa, sto lat!!!
__________________
26.07.2014

missmalezji jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 17:54   #2902
andzya
Zakorzenienie
 
Avatar andzya
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 498
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez karozka Pokaż wiadomość
ale to musi słodko wyglądać
no było to urocze

Dzewczyny,nie stresujcie się niczym Co ja mam powiedzieć? Od samego początku z Antosiem jest coś nie tak Teraz okazało się, że ma głowę powyżej 90 centyla Jego tata też ma wielki dekiel,mam nadzieję, że to po nim
__________________
Run Girl Run !
andzya jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 18:04   #2903
Timii
Rozeznanie
 
Avatar Timii
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 884
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

mamuśki karmiące i miss - mam pytanie. czy Was też tak boli jak przystawiacie dziecko do piersi? moja mała jak zaczyna ssać to ja aż gwiazdy widzę . to jest ból sutków i nie wiem co robić. czy to samo minie z czasem czy może powinnam coś zrobić żeby sobie ulżyć?aha - boli przez jakieś pierwsze 10sekund, potem przechodzi doradźcie coś
Timii jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 18:06   #2904
andzya
Zakorzenienie
 
Avatar andzya
 
Zarejestrowany: 2005-06
Wiadomości: 4 498
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
mamuśki karmiące i miss - mam pytanie. czy Was też tak boli jak przystawiacie dziecko do piersi? moja mała jak zaczyna ssać to ja aż gwiazdy widzę . to jest ból sutków i nie wiem co robić. czy to samo minie z czasem czy może powinnam coś zrobić żeby sobie ulżyć?aha - boli przez jakieś pierwsze 10sekund, potem przechodzi doradźcie coś
mnie od niedawna boli lewa pierś,ale nie jest twarda ani nie ma guzka nie wiem czemu.
Ale jak karmię to mne nic nie boli.
__________________
Run Girl Run !
andzya jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 18:15   #2905
Flowerbombka
Zadomowienie
 
Avatar Flowerbombka
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 472
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
mamuśki karmiące i miss - mam pytanie. czy Was też tak boli jak przystawiacie dziecko do piersi? moja mała jak zaczyna ssać to ja aż gwiazdy widzę . to jest ból sutków i nie wiem co robić. czy to samo minie z czasem czy może powinnam coś zrobić żeby sobie ulżyć?aha - boli przez jakieś pierwsze 10sekund, potem przechodzi doradźcie coś
Pierwsze 2-3 tygodnie karmienia czułam straszny ból sutków jak Mały zasysał, taki straszny że przestałam sie dziwic ze niektóre kobiety przestaja karmić z bólu, ale koleżanki wizażowe mówiły że przejdzie i przeszło

Można stosować maść na sutki, ja stosowałam Lano maść Ziaji, ale nie za często tylko jak akurat sobie przypomniałam..

Edytowane przez Flowerbombka
Czas edycji: 2012-05-23 o 18:17
Flowerbombka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 18:18   #2906
rozowa1987
Zadomowienie
 
Avatar rozowa1987
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 1 706
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez asiula_n Pokaż wiadomość
Dobry wieczór dziewczynki

Mam pytanko na wieczór, czy któraś z mamuś ma wypróbowane pampersy z biedronki? Jak wam się sprawdzają?

Pozdrowionka
ja używam dady jak na razie 2 te żółte i są super,dawniej jeszcze pisałao na odwrocie pampersów ze dla biedronki wyprodukował pampers
__________________
NASZ ŚLUB UJĘTY NA ZDJECIACH
http://fotoarkadiusz.blogspot.com/20...snia-2010.html
rozowa1987 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 18:19   #2907
missmalezji
Wtajemniczenie
 
Avatar missmalezji
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 2 099
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
mamuśki karmiące i miss - mam pytanie. czy Was też tak boli jak przystawiacie dziecko do piersi? moja mała jak zaczyna ssać to ja aż gwiazdy widzę . to jest ból sutków i nie wiem co robić. czy to samo minie z czasem czy może powinnam coś zrobić żeby sobie ulżyć?aha - boli przez jakieś pierwsze 10sekund, potem przechodzi doradźcie coś
ogólnie,to nie powinno być bólu,tylko uczucie silnego ciągnięcia. ale czasem jest tak,że skóra brodawek jest wrażliwa i odczuwa się to jako ból. myślę,że jest to troszkę kwestia przywyczajenia się jak przystawia sie i ssie prawidłowo,a ty nie masz poranionych brodawek,to napewno nie jets to powód do niepokoju
__________________
26.07.2014

missmalezji jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 18:28   #2908
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość

nie wiem jak inne dziewczyny.. ale ja byłam na porodówce
no to Tobie daruję

ciekawe co u blue, kurcze chciałam dać mój nr to już nie odpisała... a tak nie wiadomo kiedy będziemy mieć jakieś wieści skoro miała nr do rinco a rinco jest jeszcze pewnie w szpitalu...
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 18:29   #2909
rozowa1987
Zadomowienie
 
Avatar rozowa1987
 
Zarejestrowany: 2010-06
Wiadomości: 1 706
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Timii Pokaż wiadomość
siema mamuśki!
i u nas wkońcu słonecznie latem bym tego nie nazwała ale za to bardzo ładną wiosną. pójdziemy troszkę na taras bo narazie na spacer to ja się nie nadaję.

my walczyliśmy w nocy z Martą. działamy wg schmatu - pieluszka, karmienie i dalej powinno być spanie. tylko że jak tylko ją odłożymy do łóżeczka to ona okropnie płacze no i tak bez końca trwa to nawet 2 godz i już nie wiem co robić. wziełam ją wczoraj i dziś do nas do łóżka i od razu usneła i spała sobie 3 godz między nami. ale dziś przestraszyłam się nie na żarty. dostałaby ode mnie z łokcia 2 razy gdyby mąż już spał. zdążył ją obronić - bohater
dziewczyny co robicie jak maluchy nie chcą spać same???



mi nie leciała siara wogóle przed porodem a teraz mam tyle pokarmu że cyce rozwala
mam to samo,położna mówoła mi zeby położyć obok jej główki bluzke w której chodziłam cały dzień żeby czuła zapach matki,ja sie mecze po 3 godz żeby ją uspać u nas wygląda to tak pieluszka karmienie pieluszka i usypianie po 3 godz
__________________
NASZ ŚLUB UJĘTY NA ZDJECIACH
http://fotoarkadiusz.blogspot.com/20...snia-2010.html
rozowa1987 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-23, 18:38   #2910
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

A jeszcze ciągnąc temat brodawek, dostałam od koleżanki Medela Krem Purelan. Czy ja mam nim smarować brodawki jeszcze przed porodem? Z tego co wyczytałam w necie to nie trzeba go zmywać przed karmieniem, bo ulotki niestety nie mam do niego.
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 15:15.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.