Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,cz.IX - Strona 28 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-06-10, 09:04   #811
onething
Zadomowienie
 
Avatar onething
 
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: Śląsk
Wiadomości: 1 265
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
jestem ciekawa jakie jest wasze zdanie na temat szczepionek

w moim otoczeniu zdania są podzielone

część szczepiła na NFZ a część brała zintegrowane

ja się chyyyyba zdecyduje na nfz- boję się tych zintegrowanych trochę
Ja zdecydowałam się na 5w1, a co do płatnych to nadal myślimy, choć skłaniam się bardziej ku temu by nie szczepić.

Dziecię nakarmione, teraz odsypia noc razem z tatą, a ja owsianka i chwila dla siebie
__________________
2017
2016
2015
2013/2014
onething jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 09:10   #812
Gaabbi
Wtajemniczenie
 
Avatar Gaabbi
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 875
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
z nas też się już smieją , że chyba się przemeldowaliśmy.
nazywają nas stałymi pacjentami, cukiereczkiem (od cukrzycy) lub wampirzycą (od krwiopijcy).



nie mam jednak czasu , żeby siąść i napisać wam pełen opis porodu i ostatniego "cudownego" tygodnia. Napiszę po krótce teraz a opotem rozwinę głębiej
Otóż:
Borysa urodziłam we czwartek 4 czerwca sn, zaczełam rodzić sama (byłam umówiona dzien pozniej na indukcję). Generalnie wystawiła mnie położna i wystawił mnie też lekarz, ale .. jakoś to przebolałam. Położna się zrehabilitowała i poleciła mi babkę która aktualnie była na dyżurze, zadzwoniła do niej i babeczka sie mną zajęła. I to było najlepsze co mnie spotkało w ciągu ostatniego tygodnia. Położna Ania, ktora ze mną rodziła to cud nie kobieta!!! Bez niej byłoby znacznie gorzej niż jest. Wracając , zaczełam rodzić, akcja się zatrzymała na 2 cm , zapytali się mnie czy chce oksytocynę, czy jedziemy na patologię i czekamy co się bedzie działo, bo do domu to mnie raczej już nie wypuszczą. Zdecydowałam się na oxy bo już było mi ciężko i chciałam mieć to za sobą. Potem była praca nad olejnymi 2 cm, zeby uzyskać 4cm otwarcia i podać zop'a, udało się i to był dla mnie raj potem już nic nie bolało, pracowaliśmy nad partymi, w ciągu godziny chyba (albo ten czas tak szybko płynął) od podania zopa urodziłam synka. było mi ciężko, jednak indukcja u pierworódki to nie do końca najlepszy pomysł ( mimo , że zaczeło się samoistnie, to potem i tak mialam oxy, wody odeszły mi już same , chociaz podczas badania przez położną, wiec w sumie nie wiem czy mi nie przebiła tego pęcherza, ale o tym opisze już szerzej w opisie porodu, bo to nie historia na jedną kawkę haha), nie mogłam za bardzo wyprzeć synka, troszkę mi pomogł lekarz naciskając na brzuch, i dlatego mimo nacięcia, jeszcze odrobinkę pękłam , na szczęscie w dobrą stronę. Wiem, ze naciskanie brzucha to dla niektorych jakas masakra. Mnie nic nie bolało, a dzięki temu mogłam urodzić malucha, bo po prostu nie bardzo umiałam poprzeć mimo że czułam te bóle parte doskonale. W każdym razie udało się. Jednak 30 minut pozniej zaczeła się jazda bez trzymanki, ciemno przed oczami, spadek cukru, cisnienie 60/40 i pełen odjazd z powodu krwotoku. W koncu opanowano sytuację, podano mi glukoze, tlen i jakieś kroplówy i leki dożylnie, chcieli mnie zabrać na intensywną, ale jakoś w ciagu godziny wszystko się w miare unormowało. Zostałam więc na porodówce, z synkiem i męzem. Potem przewiezli nas na sale, chcialam sie umyć, zemdlałam w łazience, znów dostałam jakiegoś mocniejszego krwawienia, położne doniosły mnie na łózko, położyly i tak lezalam 2 dni bo co wstałam to sru na ziemie. Głeboka anemia, hemoglobina spadła do 6,5 (a w ciazy nigdy nie mialam z tym problemów), hematokryt zaniżony też jakoś mega , nie pamiętam już na ile. W koncu zadecydowano o przetoczeniu krwi. Piłam dwa dni po 2 jednostki ( stąd przydomek wapmpirzyca). Dzięki temu jakoś się pozbierałam. Myślałam , że wyjdę po tym jak hemoglobina doszła do ponad 10, ale nie.. w dniu w ktorym była szansa na wyjscie, rano dostałam temperatury , prawdopodobnie od tego, że tego samego dnia pojawił się u mnie pokarm. Ale nikt mnie nie chcial słuchać, zostawili mnie na kolejny dzień. Ten szpital o jakieś jedno wielkie niedomówienie. Moj lekarz mnie olał, nawet nie przyszedł zobaczyć co u mnie, mimo iż mąż poszedł go o to poprosić. Dla mnie proste : nie dostał kasy za to , wiec nic nie zrobił za darmo, a potem pojechał na długi weekend. szczerze bym chciała wyjsc stad jutro, zeby sie na niego w poniedziałek nie natknąć, bo jak go zobacze to wykastruje tępą żyletką . Wracając, w momencie kiedy pojawiła się temperatura nie zrobiono mi wszystkich badan, między innymi CRP (zeby zobaczyć czy jest gdzies stan zapalny). Wobec czego dzisiaj dyżurujący lekarz powiedział mi, że mnie nie wypuści, bo tempka dalej jest podwyższona do 37,5-37,7 a nie wiadomo jaka jest tendencja CRP, wzrostowa czy spadkowa. Dzisiaj zrobiono mi poraz drugi to badanie i zobaczymy, jeśli się uda, to moze wyjdę WRESZCIE!!! jeśli nie, to NFZ funduje mi kolejne dni w SPA. Jeszcze wszystko było by super, ale ta opieka tutaj... boże... są super zmiany, ale są też takie że żal d.upę ściska. Ciągle zmieniający się lekarze, nikt nie podejmuje decyzji jednoznacznie, burdel na kółkach.... pediatra - śmiech na sali, poważnie.. jakbyście zobaczyły jak wygląda obchód noworodków... kuźwa.. wchodzi lekarz, spogląda na dziecko, dotknie raz stetoskopem i słyszysz : "zdrowe". Dopiero dzisiaj był jakiś nowy lekarz i zbadał mi porządnie synka. więc chociaż tyle. Dzisiaj na prawdę miałam kurczę nadzieję , że wyjdę, bo dyżurnym był znajomy mojej koleżanki , taki młody fajny lekarz, i po prostu nawet zainterweniowałam i uruchomiłam swe wici, przyszedł do mnie i niestety mi powiedział, że mimo całej sympatii i wiedzy kim jestem, po prostu nie wezmie na siebie odpowiedzialnosci, ze zrobione jutro CRP nie bedzie np 200 (dzisiaj mialam 60). Jest mi tu tak mega zle, tyłek mnie boli, jest mega ciasno, przez moj pokoj przeszły już 3 laski po CC i wyszły a ja po sn siedze dalej rozpłakałam się przy tym lekarzu , ten zaczał mnie pocieszać, no normalnie cykr na kolkach. Dzis mam trochę lepszy humor, bo jestem w moim super pokoju sama, nie dali mi nikogo. Na prawdę mam nadzieję, że jutro wszystko będzie dobrze i opuścimy ten nieszczęsny kur.widołek. Trzymajcie kciuki.


Gabi leżałam z dziewczyną, która miała podobny problem, córeczce też się ulewało dość mocno, ale potem doszła do tego, że chyba ją za słabo odbijała, bo jak się małej porządnie odbiło to nic się niedobrego nie działo.
jeśli chodzi o glutki to ja nie wiem... moj chyba nie ma, ma czysty nosek. nie wiem czy podczas kąpieli mu czyszczą czy nie, pewnie tak, no w każdym razie, mnie ta przyjemnośc na razie nie dotyczy.
O ja Cię pierdzielę! No to się porobiło Ta nasza służba zdrowia...
Trzymaj się Kochana dzielnie. Najważniejszy jest teraz Borysek, a kilka dni dodatkowych w szpitalu może Wam tylko pomóc. Lepiej, żebyś w domu miała siłę na opiekowanie się dzieckiem. Kurcze, jak to wszystko może się zmienić w ciągu minuty. Jednak super jest przysłowie o planach, z których się śmieją na górze.
Pozdrawiam Was serdecznie

Pamiętacie, jak miałam w czasie ciąży dylemat, czy na pewno rodzić w klinice, gdzie jest kierownikiem moja ginka? Same złe opinie na internecie czytałam, aż mi się włos na głowie jeżył. Teraz jestem ogromnie szczęśliwa, że trafiłam właśnie tam Wydaje mi się, że grunt to dobre zarządzanie placówką i personelem. Jak ktoś trzyma łapę na wszystkim, to jest ład i porządek. Moja ginka jest bardzo konkretną osobą, konsultantem krajowym i widocznie ma mega umiejętności w prowadzeniu takiej placówki, bo wszystko tam chodzi, jak w zegarku. Wiadomo, że jeden lekarz jest fajniejszy, drugi mniej, ale wszyscy są kompetentni. Hania od pierwszej minuty życia została objęta świetną opieką. Mnóstwo badań, super podejście do dziecka, położne świetne i bardzo pomocne. Mną również zaopiekowano się należycie, a rozmowy (nawet nocne) z położnymi były bardzo pomocne i kształcące. Nie spotkałam się z olewką, niezrozumieniem
Co prawda moja ginka ani razu mnie nie odwiedziła na oddziale, ale na to nie liczyłam. jest Kobieta tak zapracowana, że ogólnie małą Ją widać gdziekolwiek. Widać natomiast efekty Jej pracy i nie mam najmniejszego żalu do Niej, że mnie nie zaszczyciła swoją obecnością. Miałam wspaniałą opiekę innych osób, które są tam dzięki Niej- to mi w zupełności wystarczyło
Gaabbi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 09:11   #813
szerylka
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 183
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

U nas dziś około 22-23 stopnie cieplutki dzionek się zapowiada ,odwieczny problem jak ubrać malucha na spacer planowałam ubrać body z krótkim rękawkiem albo pajacyk na to koszulę z długim rekawem,spodnie +skarpetki,czapeczka i wsadzić w rożek lub przykryć kocykiem nie wiem czy nie za cienko mam jeszcze dresik polarowy ale nie wiem czy mi się w nim nie zapoci a wy jak planujecie ubrać dziś maluchy na spacer?;
szerylka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 09:16   #814
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
uuuu, faktycznie nie doczytałam.

Dzięki Dziewczyny za odpowiedzi odnośnie kataru i kaszlu. Wujek google też mnie poinformował, że u noworodków takie odruchy są normalne

Bardzo się tej mojej Córuni ulewa Przed chwilą było ostro. Nawet raz zwymiotowała
Poza tym ma katar więc to kichanie, to jednak nie było normalne No chyba, że Waszym pociechom przy kichaniu też glutek wyleci od czasu do czasu????
Szymon mi wymiotował ale ja doszłam do wniosku że jak mu się nie odbiło to wtedy były takie cyrki.Więc trzymam go do bólu,jeżeli mu się nie chce odbić,kładę go dosłownie na sekunde i znowu podnoszę i bekulec jest od razuI od tej pory nie wymiotował nawet ulało mu się z 5 razy.
Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
od 4 nie śpię, mały mi grymasi,

jeszcze mnie sutki pięką, taki ból powracający

macie jakies rady?
Heh ja nie karmię od poniedziałku a mam przeszywający ból piersi parę razy na dzień,ból jest mocny

Tamte tabletki zdziałały cuda,pokarm zanikł prawie natychmiastowoChoć podejrzewam że mam coś jeszcze w cycach,ponieważ walczę z guzem-kolejnym do kolekcjiza jakie grzechy ja muszę się tak męczycAAAaa i piersi nie mam już F może jakieś D
Wczoraj złapała nas ulewa,wszyscy zmokliśmy,nawet majtki mokre Filip miał-boję się żeby się nie rozchorował.

---------- Dopisano o 09:16 ---------- Poprzedni post napisano o 09:12 ----------

Cytat:
Napisane przez szerylka Pokaż wiadomość
U nas dziś około 22-23 stopnie cieplutki dzionek się zapowiada ,odwieczny problem jak ubrać malucha na spacer planowałam ubrać body z krótkim rękawkiem albo pajacyk na to koszulę z długim rekawem,spodnie +skarpetki,czapeczka i wsadzić w rożek lub przykryć kocykiem nie wiem czy nie za cienko mam jeszcze dresik polarowy ale nie wiem czy mi się w nim nie zapoci a wy jak planujecie ubrać dziś maluchy na spacer?;
Nie za ciepło???Chyba za gorącoSzymon w taką pogodę jezdzi w bodach i półśpiochach,bez czapki.


millena ale miałaś przejścia,musisz się trzymać,już nie długo wyjdziesz.Moje Crp przy zapaleniu cyca wynosiło 73.
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 09:17   #815
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Bry

No to mamy 10 czerwca, mój pierwszy termin z usg i porodu ani widu...
Mały buszuje sobie jak zwykle i nic z tego nie wynika.
Widzę, że trochę mniej ważę, więc może to dobry znak.
Byliśmy wczoraj na ślubie, na wesele to od razu powiedzieliśmy, że nie idziemy ale zaproszono nas dziś na poprawiny.
Pojedziemy chyba na godzinkę, mam nadzieję, że wody mi tam nie odejdą :P
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 09:22   #816
szerylka
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 183
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymon mi wymiotował ale ja doszłam do wniosku że jak mu się nie odbiło to wtedy były takie cyrki.Więc trzymam go do bólu,jeżeli mu się nie chce odbić,kładę go dosłownie na sekunde i znowu podnoszę i bekulec jest od razuI od tej pory nie wymiotował nawet ulało mu się z 5 razy.

Heh ja nie karmię od poniedziałku a mam przeszywający ból piersi parę razy na dzień,ból jest mocny

Tamte tabletki zdziałały cuda,pokarm zanikł prawie natychmiastowoChoć podejrzewam że mam coś jeszcze w cycach,ponieważ walczę z guzem-kolejnym do kolekcjiza jakie grzechy ja muszę się tak męczycAAAaa i piersi nie mam już F może jakieś D
Wczoraj złapała nas ulewa,wszyscy zmokliśmy,nawet majtki mokre Filip miał-boję się żeby się nie rozchorował.

---------- Dopisano o 09:16 ---------- Poprzedni post napisano o 09:12 ----------


Nie za ciepło???Chyba za gorącoSzymon w taką pogodę jezdzi w bodach i półśpiochach,bez czapki.


millena ale miałaś przejścia,musisz się trzymać,już nie długo wyjdziesz.Moje Crp przy zapaleniu cyca wynosiło 73.
Dzięki za odpowiedź ,bo jak ostatnio widziałam dzieci poopatulane w wózkach jak mumie to aż sie przeraziłam że może za lekko ubieram,położna powiedziała żeby zakładać tylko 1 warstwe więcej niz my ale to tylko przez 1 mies.potem ubierać tak jak siebie ja nadal mam z tym problem może za jakiś czas będę potrafiła wyczuć
szerylka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 09:23   #817
Gaabbi
Wtajemniczenie
 
Avatar Gaabbi
 
Zarejestrowany: 2010-03
Lokalizacja: PL
Wiadomości: 2 875
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

A ja zapomniałam się przywitać

Dzień dobry

Faktycznie zapowiada się ciepły dzionek Hania dzisiaj w nocy skończyła tydzień To chyba za wcześnie na spacery

Próbujemy się dodzwonić do jakiegoś lekarza, który mógłby przyjechać obejrzeć Hanię. Ten katar na pewno nie jest niczym normalnym
Też musiało się coś przypętać
Gaabbi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 09:28   #818
szerylka
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 183
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
A ja zapomniałam się przywitać

Dzień dobry

Faktycznie zapowiada się ciepły dzionek Hania dzisiaj w nocy skończyła tydzień To chyba za wcześnie na spacery

Próbujemy się dodzwonić do jakiegoś lekarza, który mógłby przyjechać obejrzeć Hanię. Ten katar na pewno nie jest niczym normalnym
Też musiało się coś przypętać
mój maluch też drugi dzień strasznie charczy ale to raczej na katar nie wyglada mi tylko bardziej na nieoczyszczony nos kupiłam wczoraj kropelki do nawilżania noska i gruszkę ale taka do dupy że szooooooook taka mała z plastikową nakładką bo nie było tych zwykłych,a te zwykłe sas najlepsze według mnie ,wczoraj próbowałam mu oczyścić nos i dupa udało sie jedną kozę wygrzebać a wrzask był niemiłosierny
szerylka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 09:31   #819
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
A ja zapomniałam się przywitać

Dzień dobry

Faktycznie zapowiada się ciepły dzionek Hania dzisiaj w nocy skończyła tydzień To chyba za wcześnie na spacery

Próbujemy się dodzwonić do jakiegoś lekarza, który mógłby przyjechać obejrzeć Hanię. Ten katar na pewno nie jest niczym normalnym
Też musiało się coś przypętać
Ja po tygodniu od urodzenia na pewno bym już wychodziła z dzieckiem jeśli byłaby taka pogoda jak teraz, ale jak Hania ma katarek to lepiej żeby najpierw zobaczył ją lekarz.
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 10:56   #820
missmalezji
Wtajemniczenie
 
Avatar missmalezji
 
Zarejestrowany: 2008-01
Wiadomości: 2 099
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Gratulacjeee!
__________________
26.07.2014

missmalezji jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:00   #821
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość
Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Gratulacjeee!
gratulacje!! a dzisiaj rano właśnie o niej myślałam Rzeczywiście ekspresowo, tylko zazdrościć.
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:02   #822
_Maya_
Zakorzenienie
 
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 4 801
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Dzień dobry

ale miałam wczoraj wieczór... już myślałam, że się coś zacznie a tu cisza...
Mała zaczęła tak dawać w moją szyjkę, że ciężko było mi usiedzieć, zaraz zaczęły się twardnienia brzucha co 3-4 minuty a później ból pleców...
jak wróciliśmy do domu to zasnąć nie mogłam, dopiero jak wzięłam nospę i przytuliłam głowę do poduszki to odpłynęłam aż do 7:00

miałam nadzieję, że się rozkręci a jednak dzisiaj po staremu i jeszcze gości mamy popołudniu

---------- Dopisano o 11:02 ---------- Poprzedni post napisano o 11:00 ----------

Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość
Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Gratulacjeee!
jaki długaśny!!!! GRATULACJE!!!

akurat chwilę po 7:00 kładłam się znowu do łóżka i myślałam o niej
_Maya_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:13   #823
ladybird_1987
Rozeznanie
 
Avatar ladybird_1987
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 698
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Hej!!!
Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość
Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Super! Gratulacje!!!

millena trzymam kciuki za Ciebie i Borysa! Trzymajcie się tam.

Zawsze mówiłam że najgorsze jest przenoszenie ciąży i oczywiście mnie to spotkało!!! Cisza i nic się nie zapowiada.
__________________
ladybird_1987 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:13   #824
cate_
Zadomowienie
 
Avatar cate_
 
Zarejestrowany: 2009-10
Wiadomości: 1 542
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
z nas też się już smieją , że chyba się przemeldowaliśmy.
nazywają nas stałymi pacjentami, cukiereczkiem (od cukrzycy) lub wampirzycą (od krwiopijcy).



nie mam jednak czasu , żeby siąść i napisać wam pełen opis porodu i ostatniego "cudownego" tygodnia. Napiszę po krótce teraz a opotem rozwinę głębiej
Otóż:
Borysa urodziłam we czwartek 4 czerwca sn, zaczełam rodzić sama (byłam umówiona dzien pozniej na indukcję). Generalnie wystawiła mnie położna i wystawił mnie też lekarz, ale .. jakoś to przebolałam. Położna się zrehabilitowała i poleciła mi babkę która aktualnie była na dyżurze, zadzwoniła do niej i babeczka sie mną zajęła. I to było najlepsze co mnie spotkało w ciągu ostatniego tygodnia. Położna Ania, ktora ze mną rodziła to cud nie kobieta!!! Bez niej byłoby znacznie gorzej niż jest. Wracając , zaczełam rodzić, akcja się zatrzymała na 2 cm , zapytali się mnie czy chce oksytocynę, czy jedziemy na patologię i czekamy co się bedzie działo, bo do domu to mnie raczej już nie wypuszczą. Zdecydowałam się na oxy bo już było mi ciężko i chciałam mieć to za sobą. Potem była praca nad olejnymi 2 cm, zeby uzyskać 4cm otwarcia i podać zop'a, udało się i to był dla mnie raj potem już nic nie bolało, pracowaliśmy nad partymi, w ciągu godziny chyba (albo ten czas tak szybko płynął) od podania zopa urodziłam synka. było mi ciężko, jednak indukcja u pierworódki to nie do końca najlepszy pomysł ( mimo , że zaczeło się samoistnie, to potem i tak mialam oxy, wody odeszły mi już same , chociaz podczas badania przez położną, wiec w sumie nie wiem czy mi nie przebiła tego pęcherza, ale o tym opisze już szerzej w opisie porodu, bo to nie historia na jedną kawkę haha), nie mogłam za bardzo wyprzeć synka, troszkę mi pomogł lekarz naciskając na brzuch, i dlatego mimo nacięcia, jeszcze odrobinkę pękłam , na szczęscie w dobrą stronę. Wiem, ze naciskanie brzucha to dla niektorych jakas masakra. Mnie nic nie bolało, a dzięki temu mogłam urodzić malucha, bo po prostu nie bardzo umiałam poprzeć mimo że czułam te bóle parte doskonale. W każdym razie udało się. Jednak 30 minut pozniej zaczeła się jazda bez trzymanki, ciemno przed oczami, spadek cukru, cisnienie 60/40 i pełen odjazd z powodu krwotoku. W koncu opanowano sytuację, podano mi glukoze, tlen i jakieś kroplówy i leki dożylnie, chcieli mnie zabrać na intensywną, ale jakoś w ciagu godziny wszystko się w miare unormowało. Zostałam więc na porodówce, z synkiem i męzem. Potem przewiezli nas na sale, chcialam sie umyć, zemdlałam w łazience, znów dostałam jakiegoś mocniejszego krwawienia, położne doniosły mnie na łózko, położyly i tak lezalam 2 dni bo co wstałam to sru na ziemie. Głeboka anemia, hemoglobina spadła do 6,5 (a w ciazy nigdy nie mialam z tym problemów), hematokryt zaniżony też jakoś mega , nie pamiętam już na ile. W koncu zadecydowano o przetoczeniu krwi. Piłam dwa dni po 2 jednostki ( stąd przydomek wapmpirzyca). Dzięki temu jakoś się pozbierałam. Myślałam , że wyjdę po tym jak hemoglobina doszła do ponad 10, ale nie.. w dniu w ktorym była szansa na wyjscie, rano dostałam temperatury , prawdopodobnie od tego, że tego samego dnia pojawił się u mnie pokarm. Ale nikt mnie nie chcial słuchać, zostawili mnie na kolejny dzień. Ten szpital o jakieś jedno wielkie niedomówienie. Moj lekarz mnie olał, nawet nie przyszedł zobaczyć co u mnie, mimo iż mąż poszedł go o to poprosić. Dla mnie proste : nie dostał kasy za to , wiec nic nie zrobił za darmo, a potem pojechał na długi weekend. szczerze bym chciała wyjsc stad jutro, zeby sie na niego w poniedziałek nie natknąć, bo jak go zobacze to wykastruje tępą żyletką . Wracając, w momencie kiedy pojawiła się temperatura nie zrobiono mi wszystkich badan, między innymi CRP (zeby zobaczyć czy jest gdzies stan zapalny). Wobec czego dzisiaj dyżurujący lekarz powiedział mi, że mnie nie wypuści, bo tempka dalej jest podwyższona do 37,5-37,7 a nie wiadomo jaka jest tendencja CRP, wzrostowa czy spadkowa. Dzisiaj zrobiono mi poraz drugi to badanie i zobaczymy, jeśli się uda, to moze wyjdę WRESZCIE!!! jeśli nie, to NFZ funduje mi kolejne dni w SPA. Jeszcze wszystko było by super, ale ta opieka tutaj... boże... są super zmiany, ale są też takie że żal d.upę ściska. Ciągle zmieniający się lekarze, nikt nie podejmuje decyzji jednoznacznie, burdel na kółkach.... pediatra - śmiech na sali, poważnie.. jakbyście zobaczyły jak wygląda obchód noworodków... kuźwa.. wchodzi lekarz, spogląda na dziecko, dotknie raz stetoskopem i słyszysz : "zdrowe". Dopiero dzisiaj był jakiś nowy lekarz i zbadał mi porządnie synka. więc chociaż tyle. Dzisiaj na prawdę miałam kurczę nadzieję , że wyjdę, bo dyżurnym był znajomy mojej koleżanki , taki młody fajny lekarz, i po prostu nawet zainterweniowałam i uruchomiłam swe wici, przyszedł do mnie i niestety mi powiedział, że mimo całej sympatii i wiedzy kim jestem, po prostu nie wezmie na siebie odpowiedzialnosci, ze zrobione jutro CRP nie bedzie np 200 (dzisiaj mialam 60). Jest mi tu tak mega zle, tyłek mnie boli, jest mega ciasno, przez moj pokoj przeszły już 3 laski po CC i wyszły a ja po sn siedze dalej rozpłakałam się przy tym lekarzu , ten zaczał mnie pocieszać, no normalnie cykr na kolkach. Dzis mam trochę lepszy humor, bo jestem w moim super pokoju sama, nie dali mi nikogo. Na prawdę mam nadzieję, że jutro wszystko będzie dobrze i opuścimy ten nieszczęsny kur.widołek. Trzymajcie kciuki.


Gabi leżałam z dziewczyną, która miała podobny problem, córeczce też się ulewało dość mocno, ale potem doszła do tego, że chyba ją za słabo odbijała, bo jak się małej porządnie odbiło to nic się niedobrego nie działo.
jeśli chodzi o glutki to ja nie wiem... moj chyba nie ma, ma czysty nosek. nie wiem czy podczas kąpieli mu czyszczą czy nie, pewnie tak, no w każdym razie, mnie ta przyjemnośc na razie nie dotyczy.
współczuje przeżyć . ją poród miałam straszny ale opiekę super.

Kotku gratuluje. Z Wojtusia już duży chłopczyk

Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość
Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Gratulacjeee!
__________________
ALEXANDER

MAXIMILIAN

Edytowane przez cate_
Czas edycji: 2012-06-10 o 11:18
cate_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:19   #825
SzmaragdowyKotek
Wtajemniczenie
 
Avatar SzmaragdowyKotek
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 2 332
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Uprzejmie melduję, że własnie urodziłam Wojtusia!
Wieczorem mnie tak nieprzyjemnie ćmił brzuch, miałam wrażenie, że to jakaś niestrawność. Byłam zdenerwowana, nie mogłam zasnąć. Nad ranem zaczęło mnie strasznie mdlić, poleciałam wymiotować, zrobiłam sobie herbatę i wróciłam z tą herbatą do łóżka. Była 4:30. Ledwo się położyłam, poczułam, jak coś ciepłego mi cieknie po nogach. Zerwałam się z łóżka, poleciałam do łazienki się ogarnąć i pojechaliśmy do szpitala. W szpitalu byliśmy o 5:30, rozwarcie miałam na 2,5 palca, szyjka totalnie zgładzona. O 6:00 było już 3,5 palca, a o 6:10 - 4,5 palca cały poród, od domu, poprzez drogę do szpitala i pobyt na porodówce wymiotowałam. Dostałam tylko czopek przeciwbólowy, ale miałam wrażenie że nic nie działał wszystko działo się strasznie szybko. O 6:30 zaczęła się faza parta - o 7:12 urodziłam Wojtka jak go zważyli i zmierzyli to byłam szczęśliwa, że nie wiedziałam tego wcześniej, bo bym się zestresowała niemożliwie - 4170g i 61 cm Nie nacinali mnie i nie pękłam ani odrobinę! kocham po prostu epi-no, mimo, że nienawidziłam z nim ćwiczyć, ale się opłaciło!!! a i pani położna sprawiła się na medal teraz sobie siedzę wygodnie na krzesełku przy lapku, bo mam net w szpitalu i piszę z Wami, bo jak wrócę do domu, to przy dwójce pewnie już czasu nie będzie


Millena - ale się nacierpiałaś... mocno Cię przytulam... a wszystkim Mamusiom na skraju terminu życzę gorąco, żeby maluchy juz się pospieszyły i wychodziły z brzuszków!!!


I ślicznie Wam dziękuję za gratulacje, przepraszam że tak zbiorczo, ale na gorąco jeszcze!

Edytowane przez SzmaragdowyKotek
Czas edycji: 2012-06-10 o 11:24
SzmaragdowyKotek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:23   #826
ania_85
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 756
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Czesc Dziewczyny

u mnie samopoczucie lepsze, zaliczylam egzaminy a maly tfu tfu nie zapeszajac lepiej sie czuje

GABI TERAZ W SZPITALACH NIE ODSLUZOWUJA DZIECI I STAD TEN KATAR o kurde wlaczylam caps lock moja kolezanka miala to samo, nawilzzaj nosek i czysc frida. jej maly mial tyle sluzu-cala frida zapelniona ,ze byli w szpitalu:/ ale to ekstremalne sytuacje. moj pozbyl sie wszystkiego w szpitalu.
ania_85 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:33   #827
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez szerylka Pokaż wiadomość
Dzięki za odpowiedź ,bo jak ostatnio widziałam dzieci poopatulane w wózkach jak mumie to aż sie przeraziłam że może za lekko ubieram,położna powiedziała żeby zakładać tylko 1 warstwe więcej niz my ale to tylko przez 1 mies.potem ubierać tak jak siebie ja nadal mam z tym problem może za jakiś czas będę potrafiła wyczuć
Dla mnie to jest chore mamusia ledwo co ubrana a dziecko opatulone,sama niech się tak ubierze.Ja ubieram tak jak pisałam,do tego w torbie mam ciuchy w razie w,no i kocyk jakby się ochłodziło.Słuchaj swojej intuicjiRóżne są też dzieci,jedne zmarzluchy inne nie.Szymon ma np czerwoną buzkę jak mu gorąco.
Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
A ja zapomniałam się przywitać

Dzień dobry

Faktycznie zapowiada się ciepły dzionek Hania dzisiaj w nocy skończyła tydzień To chyba za wcześnie na spacery

Próbujemy się dodzwonić do jakiegoś lekarza, który mógłby przyjechać obejrzeć Hanię. Ten katar na pewno nie jest niczym normalnym
Też musiało się coś przypętać
Ja byłam pierwszy raz jak Szymon miał 5dni i była taka pogoda jak dzisiaj.Jeżeli rzeczywiście Hania ma katarek,psikać jej solą morską i czyścić nosek,jak spi dobrze jest podłożyć coś pod materacyk,będzie sie jej lepiej oddychało.Podejrzewam że pediatra nic więcej wam nie powie,tak myślę.Jeżeli nie ma gorączki tylko katarek poradzę obserwować.
Cytat:
Napisane przez szerylka Pokaż wiadomość
mój maluch też drugi dzień strasznie charczy ale to raczej na katar nie wyglada mi tylko bardziej na nieoczyszczony nos kupiłam wczoraj kropelki do nawilżania noska i gruszkę ale taka do dupy że szooooooook taka mała z plastikową nakładką bo nie było tych zwykłych,a te zwykłe sas najlepsze według mnie ,wczoraj próbowałam mu oczyścić nos i dupa udało sie jedną kozę wygrzebać a wrzask był niemiłosierny
Szymon też dzisiaj harczy ale glutów nie ma.możesz też popsikać tych kropelek i położyć malca na brzuszek,gluty powinny same wylecieć
Ja polecam fridegluty idą aż miło
Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość
Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Gratulacjeee!
gratulacje.Ależ ekspresowa akcja.
Swoją drogą kotek strasznie ostatnio narzekała więc może to jest dobry pomysł na wykurzenie malucha.

---------- Dopisano o 11:33 ---------- Poprzedni post napisano o 11:28 ----------

Cytat:
Napisane przez SzmaragdowyKotek Pokaż wiadomość
Uprzejmie melduję, że własnie urodziłam Wojtusia!
Wieczorem mnie tak nieprzyjemnie ćmił brzuch, miałam wrażenie, że to jakaś niestrawność. Byłam zdenerwowana, nie mogłam zasnąć. Nad ranem zaczęło mnie strasznie mdlić, poleciałam wymiotować, zrobiłam sobie herbatę i wróciłam z tą herbatą do łóżka. Była 4:30. Ledwo się położyłam, poczułam, jak coś ciepłego mi cieknie po nogach. Zerwałam się z łóżka, poleciałam do łazienki się ogarnąć i pojechaliśmy do szpitala. W szpitalu byliśmy o 5:30, rozwarcie miałam na 2,5 palca, szyjka totalnie zgładzona. O 6:00 było już 3,5 palca, a o 6:10 - 4,5 palca cały poród, od domu, poprzez drogę do szpitala i pobyt na porodówce wymiotowałam. Dostałam tylko czopek przeciwbólowy, ale miałam wrażenie że nic nie działał wszystko działo się strasznie szybko. O 6:30 zaczęła się faza parta - o 7:12 urodziłam Wojtka jak go zważyli i zmierzyli to byłam szczęśliwa, że nie wiedziałam tego wcześniej, bo bym się zestresowała niemożliwie - 4170g i 61 cm Nie nacinali mnie i nie pękłam ani odrobinę! kocham po prostu epi-no, mimo, że nienawidziłam z nim ćwiczyć, ale się opłaciło!!! a i pani położna sprawiła się na medal teraz sobie siedzę wygodnie na krzesełku przy lapku, bo mam net w szpitalu i piszę z Wami, bo jak wrócę do domu, to przy dwójce pewnie już czasu nie będzie


Millena - ale się nacierpiałaś... mocno Cię przytulam... a wszystkim Mamusiom na skraju terminu życzę gorąco, żeby maluchy juz się pospieszyły i wychodziły z brzuszków!!!


I ślicznie Wam dziękuję za gratulacje, przepraszam że tak zbiorczo, ale na gorąco jeszcze!
Gratuluję jeszcze razNo i rzecz jasna zazdroszczę nie pęknięciaOpłaca się ćwiczyćJa czekam na fotę
Cytat:
Napisane przez ania_85 Pokaż wiadomość
Czesc Dziewczyny

u mnie samopoczucie lepsze, zaliczylam egzaminy a maly tfu tfu nie zapeszajac lepiej sie czuje

GABI TERAZ W SZPITALACH NIE ODSLUZOWUJA DZIECI I STAD TEN KATAR o kurde wlaczylam caps lock moja kolezanka miala to samo, nawilzzaj nosek i czysc frida. jej maly mial tyle sluzu-cala frida zapelniona ,ze byli w szpitalu:/ ale to ekstremalne sytuacje. moj pozbyl sie wszystkiego w szpitalu.
Szymona odśluzowywanoBo robiła to przy mnie
Ania czy to twoje mleko po zrobieniu śmierdzi?Bo moje pachnie nie przyjemnie jakby serwatką????
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:42   #828
ania_85
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 756
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Szymona odśluzowywanoBo robiła to przy mnie
Ania czy to twoje mleko po zrobieniu śmierdzi?Bo moje pachnie nie przyjemnie jakby serwatką????
mi tez sie wydaje,ze mojego odsluzowali,bo w jednej karcie miaalm napisane,ze tak a w innej ze nie..ale z tego co wiem to odchadza od odsluzowywania i byc moze Hani Gabi nie odsluzowali.

Kurcze nie wiem jak ladnie pachnie takie mleko bo bebiko podobniewiec chyba kazde tak zajezdza ale fakt specyficzny zapach...jak mlody je to chyba wszystko w porzadku..?
ania_85 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:42   #829
SzmaragdowyKotek
Wtajemniczenie
 
Avatar SzmaragdowyKotek
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 2 332
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Fotę wysłałam Kism, bo miałam do Niej telefon mam nadzieję, że wstawi, ale niestety zdjęcie mam beznadziejnie zrobione, bo od razu po porodzie, jak Wojtuś jeszcze na mnie leżał i kąt do robienia zdjęcia nie był za dobry a jakoś nie wpadłam na to, żeby poprosić męża zapomniałam o wszystkim
SzmaragdowyKotek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 11:50   #830
ania_85
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2010-03
Wiadomości: 756
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez SzmaragdowyKotek Pokaż wiadomość
Uprzejmie melduję, że własnie urodziłam Wojtusia!
Wieczorem mnie tak nieprzyjemnie ćmił brzuch, miałam wrażenie, że to jakaś niestrawność. Byłam zdenerwowana, nie mogłam zasnąć. Nad ranem zaczęło mnie strasznie mdlić, poleciałam wymiotować, zrobiłam sobie herbatę i wróciłam z tą herbatą do łóżka. Była 4:30. Ledwo się położyłam, poczułam, jak coś ciepłego mi cieknie po nogach. Zerwałam się z łóżka, poleciałam do łazienki się ogarnąć i pojechaliśmy do szpitala. W szpitalu byliśmy o 5:30, rozwarcie miałam na 2,5 palca, szyjka totalnie zgładzona. O 6:00 było już 3,5 palca, a o 6:10 - 4,5 palca cały poród, od domu, poprzez drogę do szpitala i pobyt na porodówce wymiotowałam. Dostałam tylko czopek przeciwbólowy, ale miałam wrażenie że nic nie działał wszystko działo się strasznie szybko. O 6:30 zaczęła się faza parta - o 7:12 urodziłam Wojtka jak go zważyli i zmierzyli to byłam szczęśliwa, że nie wiedziałam tego wcześniej, bo bym się zestresowała niemożliwie - 4170g i 61 cm Nie nacinali mnie i nie pękłam ani odrobinę! kocham po prostu epi-no, mimo, że nienawidziłam z nim ćwiczyć, ale się opłaciło!!! a i pani położna sprawiła się na medal teraz sobie siedzę wygodnie na krzesełku przy lapku, bo mam net w szpitalu i piszę z Wami, bo jak wrócę do domu, to przy dwójce pewnie już czasu nie będzie

WOW relacja na zywo!!

ciesze sie ze tak szybko i sprawnie poszlo, no i najwazniejsze,ze nie znalas wymiarow malego. Moj sie urodzil 2800 przez cc i do teraz jak patrze na jego glowe to stwierdzam,ze nie przecisnelabym a co dopiero prawie 4200!! trzymajcie sie

---------- Dopisano o 11:50 ---------- Poprzedni post napisano o 11:45 ----------

Cytat:
Napisane przez SzmaragdowyKotek Pokaż wiadomość
Fotę wysłałam Kism, bo miałam do Niej telefon mam nadzieję, że wstawi, ale niestety zdjęcie mam beznadziejnie zrobione, bo od razu po porodzie, jak Wojtuś jeszcze na mnie leżał i kąt do robienia zdjęcia nie był za dobry a jakoś nie wpadłam na to, żeby poprosić męża zapomniałam o wszystkim
my jestesmy niemozliwe

ja tez od razu po porodzie trzaskalam foty - na sali pooperacyjnej gdzie nie bylo mozna korzystac z tel, ja wysylalam mmsy i rozmawialam przez tel- ukradkiem za to dzisiaj np nie moge zrobic nic (oprocz zerkania na wizaz oczywiscie),bo z malym na rekach od rana- siedze w gaciach i czuje jaka jestem spocona,na szczescie zasypia i zaraz lece pod prysznic jak Maciek Gajwer
ania_85 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 12:30   #831
begie13
Zadomowienie
 
Avatar begie13
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 1 940
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez kapukat Pokaż wiadomość
nie martw się - dasz sobie radę, im dłużej będziesz z dzieckiem tym łatwiej wszystko przychodzi - syf akurat zostaw, jak będziesz miała kiedyś chwilę to posprząta się
co robić? podstawowe - nie denerwuj się i SPOKOJNIE do wszystkiego podchodź, nie musisz być pedantyczną Panią domu, a z czasem nauczysz się obsługiwać wszystko jedną ręką


piszemy z malcami na ramieniu


normalne - wszystkie opuchlizny i woda znika z organizmuw w pierwszych 2 tygodniach
dziękuję już jest trochę lepiej wczoraj nawet posprzątaliśmy w mieszkaniu

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
J

Dziewczyny, czy Wasze dzieciaczki kichają i kaszlą?
moja bardzo często kicha

Cytat:
Napisane przez rozowa1987 Pokaż wiadomość
a to moja mała fanka euro


Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
Witajcie. Nie dam rady nadrobić zaległości .. jak zwykle... ale to dlatego , ze wciaz jestesmy z Borysem w szpitalu... tak , tak, NFZ zafundował nam już tygodniowe SPA, ciekawe czy załapiemy się na dłuższy turnus.
Do położnych smieje się , że chyba się zamelduję na Ujastku.
I to tyle jeśli chodzi o tematy do śmiechu.

po pierwsze gratulacje dla rozpakowanych Mamuś!!!

co do kasłania i kichania - mój też tak robi, w naszym spa mówią , że musi się oczyścić i że to normalne.

rozowa - jaka kibicka !!! :d

dobra więcej nie dam rady doczytać bo chciałam wykorzystać chwilę kiedy B śpi i napisać wam jak to było wszystko u mnie. Także zaraz wracam
witaj

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość

Bardzo się tej mojej Córuni ulewa Przed chwilą było ostro. Nawet raz zwymiotowała
moja też strasznie ulewa biorę ją do odbicia trzymam trzymam długo i rzadko kiedy jej się odbije a potem.... s.ru.. cała mokra bo tak jej si ulało, z dwa razy miała tak, że wciąż jej się wylewało i końca nie było widać
czasem też ma tak, że uleje pomimo odbicia

Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
z nas też się już smieją , że chyba się przemeldowaliśmy.
nazywają nas stałymi pacjentami, cukiereczkiem (od cukrzycy) lub wampirzycą (od krwiopijcy).



nie mam jednak czasu , żeby siąść i napisać wam pełen opis porodu i ostatniego "cudownego" tygodnia. Napiszę po krótce teraz a opotem rozwinę głębiej
Otóż:
Borysa urodziłam we czwartek 4 czerwca sn, zaczełam rodzić sama (byłam umówiona dzien pozniej na indukcję). Generalnie wystawiła mnie położna i wystawił mnie też lekarz, ale .. jakoś to przebolałam. Położna się zrehabilitowała i poleciła mi babkę która aktualnie była na dyżurze, zadzwoniła do niej i babeczka sie mną zajęła. I to było najlepsze co mnie spotkało w ciągu ostatniego tygodnia. Położna Ania, ktora ze mną rodziła to cud nie kobieta!!! Bez niej byłoby znacznie gorzej niż jest. Wracając , zaczełam rodzić, akcja się zatrzymała na 2 cm , zapytali się mnie czy chce oksytocynę, czy jedziemy na patologię i czekamy co się bedzie działo, bo do domu to mnie raczej już nie wypuszczą. Zdecydowałam się na oxy bo już było mi ciężko i chciałam mieć to za sobą. Potem była praca nad olejnymi 2 cm, zeby uzyskać 4cm otwarcia i podać zop'a, udało się i to był dla mnie raj potem już nic nie bolało, pracowaliśmy nad partymi, w ciągu godziny chyba (albo ten czas tak szybko płynął) od podania zopa urodziłam synka. było mi ciężko, jednak indukcja u pierworódki to nie do końca najlepszy pomysł ( mimo , że zaczeło się samoistnie, to potem i tak mialam oxy, wody odeszły mi już same , chociaz podczas badania przez położną, wiec w sumie nie wiem czy mi nie przebiła tego pęcherza, ale o tym opisze już szerzej w opisie porodu, bo to nie historia na jedną kawkę haha), nie mogłam za bardzo wyprzeć synka, troszkę mi pomogł lekarz naciskając na brzuch, i dlatego mimo nacięcia, jeszcze odrobinkę pękłam , na szczęscie w dobrą stronę. Wiem, ze naciskanie brzucha to dla niektorych jakas masakra. Mnie nic nie bolało, a dzięki temu mogłam urodzić malucha, bo po prostu nie bardzo umiałam poprzeć mimo że czułam te bóle parte doskonale. W każdym razie udało się. Jednak 30 minut pozniej zaczeła się jazda bez trzymanki, ciemno przed oczami, spadek cukru, cisnienie 60/40 i pełen odjazd z powodu krwotoku. W koncu opanowano sytuację, podano mi glukoze, tlen i jakieś kroplówy i leki dożylnie, chcieli mnie zabrać na intensywną, ale jakoś w ciagu godziny wszystko się w miare unormowało. Zostałam więc na porodówce, z synkiem i męzem. Potem przewiezli nas na sale, chcialam sie umyć, zemdlałam w łazience, znów dostałam jakiegoś mocniejszego krwawienia, położne doniosły mnie na łózko, położyly i tak lezalam 2 dni bo co wstałam to sru na ziemie. Głeboka anemia, hemoglobina spadła do 6,5 (a w ciazy nigdy nie mialam z tym problemów), hematokryt zaniżony też jakoś mega , nie pamiętam już na ile. W koncu zadecydowano o przetoczeniu krwi. Piłam dwa dni po 2 jednostki ( stąd przydomek wapmpirzyca). Dzięki temu jakoś się pozbierałam. Myślałam , że wyjdę po tym jak hemoglobina doszła do ponad 10, ale nie.. w dniu w ktorym była szansa na wyjscie, rano dostałam temperatury , prawdopodobnie od tego, że tego samego dnia pojawił się u mnie pokarm. Ale nikt mnie nie chcial słuchać, zostawili mnie na kolejny dzień. Ten szpital o jakieś jedno wielkie niedomówienie. Moj lekarz mnie olał, nawet nie przyszedł zobaczyć co u mnie, mimo iż mąż poszedł go o to poprosić. Dla mnie proste : nie dostał kasy za to , wiec nic nie zrobił za darmo, a potem pojechał na długi weekend. szczerze bym chciała wyjsc stad jutro, zeby sie na niego w poniedziałek nie natknąć, bo jak go zobacze to wykastruje tępą żyletką . Wracając, w momencie kiedy pojawiła się temperatura nie zrobiono mi wszystkich badan, między innymi CRP (zeby zobaczyć czy jest gdzies stan zapalny). Wobec czego dzisiaj dyżurujący lekarz powiedział mi, że mnie nie wypuści, bo tempka dalej jest podwyższona do 37,5-37,7 a nie wiadomo jaka jest tendencja CRP, wzrostowa czy spadkowa. Dzisiaj zrobiono mi poraz drugi to badanie i zobaczymy, jeśli się uda, to moze wyjdę WRESZCIE!!! jeśli nie, to NFZ funduje mi kolejne dni w SPA. Jeszcze wszystko było by super, ale ta opieka tutaj... boże... są super zmiany, ale są też takie że żal d.upę ściska. Ciągle zmieniający się lekarze, nikt nie podejmuje decyzji jednoznacznie, burdel na kółkach.... pediatra - śmiech na sali, poważnie.. jakbyście zobaczyły jak wygląda obchód noworodków... kuźwa.. wchodzi lekarz, spogląda na dziecko, dotknie raz stetoskopem i słyszysz : "zdrowe". Dopiero dzisiaj był jakiś nowy lekarz i zbadał mi porządnie synka. więc chociaż tyle. Dzisiaj na prawdę miałam kurczę nadzieję , że wyjdę, bo dyżurnym był znajomy mojej koleżanki , taki młody fajny lekarz, i po prostu nawet zainterweniowałam i uruchomiłam swe wici, przyszedł do mnie i niestety mi powiedział, że mimo całej sympatii i wiedzy kim jestem, po prostu nie wezmie na siebie odpowiedzialnosci, ze zrobione jutro CRP nie bedzie np 200 (dzisiaj mialam 60). Jest mi tu tak mega zle, tyłek mnie boli, jest mega ciasno, przez moj pokoj przeszły już 3 laski po CC i wyszły a ja po sn siedze dalej rozpłakałam się przy tym lekarzu , ten zaczał mnie pocieszać, no normalnie cykr na kolkach. Dzis mam trochę lepszy humor, bo jestem w moim super pokoju sama, nie dali mi nikogo. Na prawdę mam nadzieję, że jutro wszystko będzie dobrze i opuścimy ten nieszczęsny kur.widołek. Trzymajcie kciuki.
a jednak akcja sama się u Ciebie rozkręciła...
namęczyłaś się bidulko ale Borysek już z Tobą Jeszcze raz gratuluję
i współczuję szpitala
trzymam kciuki, żebyście wyszli dzisiaj w koncu


Tosia dzisiaj jakaś niespokojna, a wczoraj było tak fajnie

kurde nie wiem jak ubrać małą na spacer póki co jest 25 st w cieniu i widzę przez okno, że jakiś wiaterek powiewa

---------- Dopisano o 12:30 ---------- Poprzedni post napisano o 12:24 ----------

Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość
Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Gratulacjeee!
ogromne gratulacje klask i:
__________________
Antosia


Wanda
begie13 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 12:37   #832
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Witam!
Lecę doczytać... Dużo jakoś chyba napisałyście.

Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość
Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Gratulacjeee!
Gratuluję!!! Wojtuś spory urósł w brzuszku!!! klask i:
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 12:41   #833
kism
Wtajemniczenie
 
Avatar kism
 
Zarejestrowany: 2011-01
Lokalizacja: UK
Wiadomości: 2 179
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Kotku, serdecznie gratuluję wspaniałego porodu i dorodnego synka!
Niestety nic nie dostałam od Ciebie, żadnego smsa czy mmsa Nie mam też Twojego nr, więc tylko na wizażu mogę do Ciebie napisać...
__________________
2006.03.28 ur. Maksymilian
2012.05.15 ur. Kajetan
tp 2016.12.31 Kruszynka
kism jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 13:02   #834
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez rozowa1987 Pokaż wiadomość
a to moja mała fanka euro
klask i: Ślicznotka!
Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
z nas też się już smieją , że chyba się przemeldowaliśmy.
nazywają nas stałymi pacjentami, cukiereczkiem (od cukrzycy) lub wampirzycą (od krwiopijcy).



nie mam jednak czasu , żeby siąść i napisać wam pełen opis porodu i ostatniego "cudownego" tygodnia. Napiszę po krótce teraz a opotem rozwinę głębiej
Otóż:
Borysa urodziłam we czwartek 4 czerwca sn, zaczełam rodzić sama (byłam umówiona dzien pozniej na indukcję). Generalnie wystawiła mnie położna i wystawił mnie też lekarz, ale .. jakoś to przebolałam. Położna się zrehabilitowała i poleciła mi babkę która aktualnie była na dyżurze, zadzwoniła do niej i babeczka sie mną zajęła. I to było najlepsze co mnie spotkało w ciągu ostatniego tygodnia. Położna Ania, ktora ze mną rodziła to cud nie kobieta!!! Bez niej byłoby znacznie gorzej niż jest. Wracając , zaczełam rodzić, akcja się zatrzymała na 2 cm , zapytali się mnie czy chce oksytocynę, czy jedziemy na patologię i czekamy co się bedzie działo, bo do domu to mnie raczej już nie wypuszczą. Zdecydowałam się na oxy bo już było mi ciężko i chciałam mieć to za sobą. Potem była praca nad olejnymi 2 cm, zeby uzyskać 4cm otwarcia i podać zop'a, udało się i to był dla mnie raj potem już nic nie bolało, pracowaliśmy nad partymi, w ciągu godziny chyba (albo ten czas tak szybko płynął) od podania zopa urodziłam synka. było mi ciężko, jednak indukcja u pierworódki to nie do końca najlepszy pomysł ( mimo , że zaczeło się samoistnie, to potem i tak mialam oxy, wody odeszły mi już same , chociaz podczas badania przez położną, wiec w sumie nie wiem czy mi nie przebiła tego pęcherza, ale o tym opisze już szerzej w opisie porodu, bo to nie historia na jedną kawkę haha), nie mogłam za bardzo wyprzeć synka, troszkę mi pomogł lekarz naciskając na brzuch, i dlatego mimo nacięcia, jeszcze odrobinkę pękłam , na szczęscie w dobrą stronę. Wiem, ze naciskanie brzucha to dla niektorych jakas masakra. Mnie nic nie bolało, a dzięki temu mogłam urodzić malucha, bo po prostu nie bardzo umiałam poprzeć mimo że czułam te bóle parte doskonale. W każdym razie udało się. Jednak 30 minut pozniej zaczeła się jazda bez trzymanki, ciemno przed oczami, spadek cukru, cisnienie 60/40 i pełen odjazd z powodu krwotoku. W koncu opanowano sytuację, podano mi glukoze, tlen i jakieś kroplówy i leki dożylnie, chcieli mnie zabrać na intensywną, ale jakoś w ciagu godziny wszystko się w miare unormowało. Zostałam więc na porodówce, z synkiem i męzem. Potem przewiezli nas na sale, chcialam sie umyć, zemdlałam w łazience, znów dostałam jakiegoś mocniejszego krwawienia, położne doniosły mnie na łózko, położyly i tak lezalam 2 dni bo co wstałam to sru na ziemie. Głeboka anemia, hemoglobina spadła do 6,5 (a w ciazy nigdy nie mialam z tym problemów), hematokryt zaniżony też jakoś mega , nie pamiętam już na ile. W koncu zadecydowano o przetoczeniu krwi. Piłam dwa dni po 2 jednostki ( stąd przydomek wapmpirzyca). Dzięki temu jakoś się pozbierałam. Myślałam , że wyjdę po tym jak hemoglobina doszła do ponad 10, ale nie.. w dniu w ktorym była szansa na wyjscie, rano dostałam temperatury , prawdopodobnie od tego, że tego samego dnia pojawił się u mnie pokarm. Ale nikt mnie nie chcial słuchać, zostawili mnie na kolejny dzień. Ten szpital o jakieś jedno wielkie niedomówienie. Moj lekarz mnie olał, nawet nie przyszedł zobaczyć co u mnie, mimo iż mąż poszedł go o to poprosić. Dla mnie proste : nie dostał kasy za to , wiec nic nie zrobił za darmo, a potem pojechał na długi weekend. szczerze bym chciała wyjsc stad jutro, zeby sie na niego w poniedziałek nie natknąć, bo jak go zobacze to wykastruje tępą żyletką . Wracając, w momencie kiedy pojawiła się temperatura nie zrobiono mi wszystkich badan, między innymi CRP (zeby zobaczyć czy jest gdzies stan zapalny). Wobec czego dzisiaj dyżurujący lekarz powiedział mi, że mnie nie wypuści, bo tempka dalej jest podwyższona do 37,5-37,7 a nie wiadomo jaka jest tendencja CRP, wzrostowa czy spadkowa. Dzisiaj zrobiono mi poraz drugi to badanie i zobaczymy, jeśli się uda, to moze wyjdę WRESZCIE!!! jeśli nie, to NFZ funduje mi kolejne dni w SPA. Jeszcze wszystko było by super, ale ta opieka tutaj... boże... są super zmiany, ale są też takie że żal d.upę ściska. Ciągle zmieniający się lekarze, nikt nie podejmuje decyzji jednoznacznie, burdel na kółkach.... pediatra - śmiech na sali, poważnie.. jakbyście zobaczyły jak wygląda obchód noworodków... kuźwa.. wchodzi lekarz, spogląda na dziecko, dotknie raz stetoskopem i słyszysz : "zdrowe". Dopiero dzisiaj był jakiś nowy lekarz i zbadał mi porządnie synka. więc chociaż tyle. Dzisiaj na prawdę miałam kurczę nadzieję , że wyjdę, bo dyżurnym był znajomy mojej koleżanki , taki młody fajny lekarz, i po prostu nawet zainterweniowałam i uruchomiłam swe wici, przyszedł do mnie i niestety mi powiedział, że mimo całej sympatii i wiedzy kim jestem, po prostu nie wezmie na siebie odpowiedzialnosci, ze zrobione jutro CRP nie bedzie np 200 (dzisiaj mialam 60). Jest mi tu tak mega zle, tyłek mnie boli, jest mega ciasno, przez moj pokoj przeszły już 3 laski po CC i wyszły a ja po sn siedze dalej rozpłakałam się przy tym lekarzu , ten zaczał mnie pocieszać, no normalnie cykr na kolkach. Dzis mam trochę lepszy humor, bo jestem w moim super pokoju sama, nie dali mi nikogo. Na prawdę mam nadzieję, że jutro wszystko będzie dobrze i opuścimy ten nieszczęsny kur.widołek. Trzymajcie kciuki.
Kciuki trzymam!
Ale koszmar... W sumie nie sam poród, ale później... Ale przeszłaś...

---------- Dopisano o 13:02 ---------- Poprzedni post napisano o 12:49 ----------

Udało mi się kupić podkłady na łóżko w tesco, nie powstrzymałam się i kupiłam smoka z canpola z piłą... Znaczy mąż płacił, bo ja już goła... Kupił mi też sukienkę. Zieloną. Na wyjście ze szpitala będzie dobra.

Teraz mąż robi obiadek... Idę pomagać.
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 13:10   #835
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

szmaragdowykotku

dziewczyny masakra z tymi cyckami, chyba cały czas źle przystawiam małego, obejrzałam filmiki poraz n-ty

zaczęłam sobie wkręcać, że mam może grzybice brodawki

oglądam te moje cyce i oglądam i niby wyglądają normalnie, sutek lekko różowy, otoczka lekko brązowa tak jak w ciąży była tak jest ,żadnych nalotów, tylko to piczenie zanikające i powracające, czasem mnie coś ukłuje

miss może coś doradzisz, chodzę i ryczę, nie chciałabym, żeby moje dziecko dostało jakiś pleśniawek. Chodzę myję cyce, smaruje bephantenem. Wcześniej nosiłam non stop muszle aventu te do wietrzenia, może sobie odparzyłam tym sylikonem brodawkę?albo mały mi ponaciągał?
dodam, że karmię w jednej pozycji leżącej

jutro przyjdzie położna to jej pokarzę, normalnie nie dość że boli jak karmie, to jeszcze jak nie karmię, k....a nie wiem co gorsze
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 13:33   #836
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Dziewczyny gdzie poza IKEĄ można kupić taki regał pod przewijak?
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 13:41   #837
sailormaary
Zadomowienie
 
Avatar sailormaary
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Żary/Zielona Góra
Wiadomości: 1 932
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
z nas też się już smieją , że chyba się przemeldowaliśmy.
nazywają nas stałymi pacjentami, cukiereczkiem (od cukrzycy) lub wampirzycą (od krwiopijcy).



nie mam jednak czasu , żeby siąść i napisać wam pełen opis porodu i ostatniego "cudownego" tygodnia. Napiszę po krótce teraz a opotem rozwinę głębiej
Otóż:
Borysa urodziłam we czwartek 4 czerwca sn, zaczełam rodzić sama (byłam umówiona dzien pozniej na indukcję). Generalnie wystawiła mnie położna i wystawił mnie też lekarz, ale .. jakoś to przebolałam. Położna się zrehabilitowała i poleciła mi babkę która aktualnie była na dyżurze, zadzwoniła do niej i babeczka sie mną zajęła. I to było najlepsze co mnie spotkało w ciągu ostatniego tygodnia. Położna Ania, ktora ze mną rodziła to cud nie kobieta!!! Bez niej byłoby znacznie gorzej niż jest. Wracając , zaczełam rodzić, akcja się zatrzymała na 2 cm , zapytali się mnie czy chce oksytocynę, czy jedziemy na patologię i czekamy co się bedzie działo, bo do domu to mnie raczej już nie wypuszczą. Zdecydowałam się na oxy bo już było mi ciężko i chciałam mieć to za sobą. Potem była praca nad olejnymi 2 cm, zeby uzyskać 4cm otwarcia i podać zop'a, udało się i to był dla mnie raj potem już nic nie bolało, pracowaliśmy nad partymi, w ciągu godziny chyba (albo ten czas tak szybko płynął) od podania zopa urodziłam synka. było mi ciężko, jednak indukcja u pierworódki to nie do końca najlepszy pomysł ( mimo , że zaczeło się samoistnie, to potem i tak mialam oxy, wody odeszły mi już same , chociaz podczas badania przez położną, wiec w sumie nie wiem czy mi nie przebiła tego pęcherza, ale o tym opisze już szerzej w opisie porodu, bo to nie historia na jedną kawkę haha), nie mogłam za bardzo wyprzeć synka, troszkę mi pomogł lekarz naciskając na brzuch, i dlatego mimo nacięcia, jeszcze odrobinkę pękłam , na szczęscie w dobrą stronę. Wiem, ze naciskanie brzucha to dla niektorych jakas masakra. Mnie nic nie bolało, a dzięki temu mogłam urodzić malucha, bo po prostu nie bardzo umiałam poprzeć mimo że czułam te bóle parte doskonale. W każdym razie udało się. Jednak 30 minut pozniej zaczeła się jazda bez trzymanki, ciemno przed oczami, spadek cukru, cisnienie 60/40 i pełen odjazd z powodu krwotoku. W koncu opanowano sytuację, podano mi glukoze, tlen i jakieś kroplówy i leki dożylnie, chcieli mnie zabrać na intensywną, ale jakoś w ciagu godziny wszystko się w miare unormowało. Zostałam więc na porodówce, z synkiem i męzem. Potem przewiezli nas na sale, chcialam sie umyć, zemdlałam w łazience, znów dostałam jakiegoś mocniejszego krwawienia, położne doniosły mnie na łózko, położyly i tak lezalam 2 dni bo co wstałam to sru na ziemie. Głeboka anemia, hemoglobina spadła do 6,5 (a w ciazy nigdy nie mialam z tym problemów), hematokryt zaniżony też jakoś mega , nie pamiętam już na ile. W koncu zadecydowano o przetoczeniu krwi. Piłam dwa dni po 2 jednostki ( stąd przydomek wapmpirzyca). Dzięki temu jakoś się pozbierałam. Myślałam , że wyjdę po tym jak hemoglobina doszła do ponad 10, ale nie.. w dniu w ktorym była szansa na wyjscie, rano dostałam temperatury , prawdopodobnie od tego, że tego samego dnia pojawił się u mnie pokarm. Ale nikt mnie nie chcial słuchać, zostawili mnie na kolejny dzień. Ten szpital o jakieś jedno wielkie niedomówienie. Moj lekarz mnie olał, nawet nie przyszedł zobaczyć co u mnie, mimo iż mąż poszedł go o to poprosić. Dla mnie proste : nie dostał kasy za to , wiec nic nie zrobił za darmo, a potem pojechał na długi weekend. szczerze bym chciała wyjsc stad jutro, zeby sie na niego w poniedziałek nie natknąć, bo jak go zobacze to wykastruje tępą żyletką . Wracając, w momencie kiedy pojawiła się temperatura nie zrobiono mi wszystkich badan, między innymi CRP (zeby zobaczyć czy jest gdzies stan zapalny). Wobec czego dzisiaj dyżurujący lekarz powiedział mi, że mnie nie wypuści, bo tempka dalej jest podwyższona do 37,5-37,7 a nie wiadomo jaka jest tendencja CRP, wzrostowa czy spadkowa. Dzisiaj zrobiono mi poraz drugi to badanie i zobaczymy, jeśli się uda, to moze wyjdę WRESZCIE!!! jeśli nie, to NFZ funduje mi kolejne dni w SPA. Jeszcze wszystko było by super, ale ta opieka tutaj... boże... są super zmiany, ale są też takie że żal d.upę ściska. Ciągle zmieniający się lekarze, nikt nie podejmuje decyzji jednoznacznie, burdel na kółkach.... pediatra - śmiech na sali, poważnie.. jakbyście zobaczyły jak wygląda obchód noworodków... kuźwa.. wchodzi lekarz, spogląda na dziecko, dotknie raz stetoskopem i słyszysz : "zdrowe". Dopiero dzisiaj był jakiś nowy lekarz i zbadał mi porządnie synka. więc chociaż tyle. Dzisiaj na prawdę miałam kurczę nadzieję , że wyjdę, bo dyżurnym był znajomy mojej koleżanki , taki młody fajny lekarz, i po prostu nawet zainterweniowałam i uruchomiłam swe wici, przyszedł do mnie i niestety mi powiedział, że mimo całej sympatii i wiedzy kim jestem, po prostu nie wezmie na siebie odpowiedzialnosci, ze zrobione jutro CRP nie bedzie np 200 (dzisiaj mialam 60). Jest mi tu tak mega zle, tyłek mnie boli, jest mega ciasno, przez moj pokoj przeszły już 3 laski po CC i wyszły a ja po sn siedze dalej rozpłakałam się przy tym lekarzu , ten zaczał mnie pocieszać, no normalnie cykr na kolkach. Dzis mam trochę lepszy humor, bo jestem w moim super pokoju sama, nie dali mi nikogo. Na prawdę mam nadzieję, że jutro wszystko będzie dobrze i opuścimy ten nieszczęsny kur.widołek. Trzymajcie kciuki.

Ach z tą naszą opieką zdrowotną... aczkolwiek gratuluję, dobrze Ci że już masz po wszystkim
Ja za to wczoraj w nocy skurcze, nawet policzyłam i były co 8 minut... tyle tylko, że ból był raczej słaby więc nic nie robiłam... tylko tyle, że zasnąć nie mogłam... ;/

---------- Dopisano o 13:41 ---------- Poprzedni post napisano o 13:33 ----------

Cytat:
Napisane przez missmalezji Pokaż wiadomość
Spieszę z wieściami, że SzmaragdowyKotek urodziła Wojtusia o 7:12!!
O 4.30 odeszły wody, o 5.30 była w szpitalu, także ekspresowo!
Waga 4170 długi na 61cm A dzięki samozaparciu uwaga: bez nacięcia i bez pęknięcia!
Gratulacjeee!
Super! Gratuluje
sailormaary jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 13:44   #838
ałła
Rozeznanie
 
Avatar ałła
 
Zarejestrowany: 2006-02
Wiadomości: 650
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Wpadłam tylko wrzucić zdjęcia Gabrysi! Czasu brak na pisanie ale staram się czytać regularnie

Pierwsze zdjęcie z dnia narodzin, drugie dzisiejsze.
Nie wiem jak u Was ale w szpitalu w którym rodziłam dzieci zawijane są w taki kokonik. Ubranka tylko na wyjście jest potrzebne. Oczywiście można ubrać od razu ale mi się tak podobało i Gabrysi też było wygodnie
Załączone zdjęcia
Rodzaj pliku: jpg XL801233.jpg (40,6 KB, 97 załadowań)
Rodzaj pliku: jpg XL801264.jpg (50,9 KB, 86 załadowań)

Edytowane przez ałła
Czas edycji: 2012-06-10 o 13:46
ałła jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 13:44   #839
sailormaary
Zadomowienie
 
Avatar sailormaary
 
Zarejestrowany: 2009-12
Lokalizacja: Żary/Zielona Góra
Wiadomości: 1 932
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez SzmaragdowyKotek Pokaż wiadomość
Uprzejmie melduję, że własnie urodziłam Wojtusia!
Wieczorem mnie tak nieprzyjemnie ćmił brzuch, miałam wrażenie, że to jakaś niestrawność. Byłam zdenerwowana, nie mogłam zasnąć. Nad ranem zaczęło mnie strasznie mdlić, poleciałam wymiotować, zrobiłam sobie herbatę i wróciłam z tą herbatą do łóżka. Była 4:30. Ledwo się położyłam, poczułam, jak coś ciepłego mi cieknie po nogach. Zerwałam się z łóżka, poleciałam do łazienki się ogarnąć i pojechaliśmy do szpitala. W szpitalu byliśmy o 5:30, rozwarcie miałam na 2,5 palca, szyjka totalnie zgładzona. O 6:00 było już 3,5 palca, a o 6:10 - 4,5 palca cały poród, od domu, poprzez drogę do szpitala i pobyt na porodówce wymiotowałam. Dostałam tylko czopek przeciwbólowy, ale miałam wrażenie że nic nie działał wszystko działo się strasznie szybko. O 6:30 zaczęła się faza parta - o 7:12 urodziłam Wojtka jak go zważyli i zmierzyli to byłam szczęśliwa, że nie wiedziałam tego wcześniej, bo bym się zestresowała niemożliwie - 4170g i 61 cm Nie nacinali mnie i nie pękłam ani odrobinę! kocham po prostu epi-no, mimo, że nienawidziłam z nim ćwiczyć, ale się opłaciło!!! a i pani położna sprawiła się na medal teraz sobie siedzę wygodnie na krzesełku przy lapku, bo mam net w szpitalu i piszę z Wami, bo jak wrócę do domu, to przy dwójce pewnie już czasu nie będzie


Millena - ale się nacierpiałaś... mocno Cię przytulam... a wszystkim Mamusiom na skraju terminu życzę gorąco, żeby maluchy juz się pospieszyły i wychodziły z brzuszków!!!


I ślicznie Wam dziękuję za gratulacje, przepraszam że tak zbiorczo, ale na gorąco jeszcze!
Ale super, też bym chciała, żeby mnie nie nacięli;( i żeby nie pękać he he
sailormaary jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-06-10, 14:06   #840
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Czy w dwupaku, czy bez brzucha, wątek chętnie Cię wysłucha - Mamy maj-czerwiec,

Cytat:
Napisane przez ałła Pokaż wiadomość
Wpadłam tylko wrzucić zdjęcia Gabrysi! Czasu brak na pisanie ale staram się czytać regularnie

Pierwsze zdjęcie z dnia narodzin, drugie dzisiejsze.
Nie wiem jak u Was ale w szpitalu w którym rodziłam dzieci zawijane są w taki kokonik. Ubranka tylko na wyjście jest potrzebne. Oczywiście można ubrać od razu ale mi się tak podobało i Gabrysi też było wygodnie
Ale śliczna! I włoski ma fajniutkie!!: love:
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 03:19.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.