|
|
#2641 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 3 787
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
__________________
|
|
|
|
|
#2642 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 347
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
gramy razem... on zgrywa znajomego a ma mnie w nosie ja zgrywam znajoma i nie mam go w nosie, paranoja... Edytowane przez hittherock Czas edycji: 2012-07-14 o 13:50 |
|
|
|
|
#2643 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 3 787
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
__________________
|
|
|
|
|
#2644 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 347
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
widzimy sie w poniedzialek, wiezie mnie i corke dosc daleko na wakacje, potem odbiera, wiezie i odbiera raz jeszcze w sierpniu i na tym koniec.... wytrzymam... potem bez pzegnania znikam... oj bede znow ryczecmiesiacami ale wiem ze powoli odzyskiwac rownowage...
|
|
|
|
|
#2645 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 3 787
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
__________________
|
|
|
|
|
#2646 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 347
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
|
|
|
|
#2647 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 1 672
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
__________________
Synek: 28.08.2015 ! |
|
|
|
|
#2648 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2009-08
Wiadomości: 3 787
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
no ja właśnie też jakoś nie jestem przekonana do tego
__________________
|
|
|
|
#2649 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
![]() ---------- Dopisano o 14:25 ---------- Poprzedni post napisano o 14:24 ---------- nadejdzie dla każdej z Nas
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce 11.06.2016 - Maja 15 kg do celu ![]() |
|
|
|
|
#2650 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 1 672
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Ja też, chcesz sie uwolnić a dalej sie z nim masz spotkać.
__________________
Synek: 28.08.2015 ! |
|
|
|
#2651 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 347
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Ano tak się złożyło że nie może nikt inny... to długa historia, chodzi tez o moja corkę... to musi byc samochod... znajomych prawie zero, przyjaciółka jedyna w anglii, rodzina brak oprócz rodziców starszych już i w nie najlepszej formie, obiecuję tu i dziś, że po wakacjach to koniec... wiem, ze brzmie zalosnie jak jakas niedolega zyciowa ale sytuacje mam nieciekawą te ogolną...
|
|
|
|
#2652 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 1 672
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
przepraszam za porównanie tak mi go glowy przyszło.
__________________
Synek: 28.08.2015 ! |
|
|
|
|
#2653 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 347
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
a moze do pewnych decyzji trzeba dojrzec, zobaczyc, zeby nie zalowac ze sie czegos nie zrobilo wyczerpac wszelkie mozliwosci... wtedy w zgodzie z soba podjac je.... bledy ucza, bolesnie ale na zawsze... moze gdybym sie nie odezwala po roku zalowalabym... moze gdybym nie sprobowala tej przyjazni zalowalabym... moze gdybym nie dala nam tych czterech spotkan zalowalabym... moze jestem dziwna ale chce miec swiadomosc ze zrobilam co sie dalo... popaprana jestem wiem.... do tego nie chce wziac pieniedzy za benzyne a to kawał drogi... jakis pomysł? nie chce byc mu nic winna.... Edytowane przez hittherock Czas edycji: 2012-07-14 o 15:03 |
|
|
|
|
#2654 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-05
Lokalizacja: Z domku
Wiadomości: 11 595
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Ja z kolei dzisiaj mam myśli, że wszyscy fajni faceci są zajęci..Przynajmniej ci w okolicach mojego wieku <30
|
|
|
|
#2655 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 347
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
a mam dziesiec wiecej.. spokojnie to jeszcze nie czas na farfocli po 40, są fajni na pewno i wolni![]() ---------- Dopisano o 15:11 ---------- Poprzedni post napisano o 15:04 ---------- W ramach terapii wypiszę sobie wszystkie jego wady
Edytowane przez hittherock Czas edycji: 2012-07-14 o 15:13 |
|
|
|
|
#2656 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 308
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
![]() Nie,ale takie wkrecanie sobie " ciesze sie wolnoscia " JAK sie g** a nie ciesze jest bez sensu. Trzeba zaakceptowac taki stan rzeczy, zrozumiec,ze z exem nie bedziemy, pozbierac sie, czekac na kogos lepszego. Mnie wolnosc nie cieszy i nie mam zamiaru wmawiac sobie,ze jest inaczej. Dlatego wkurzaja mnie takie teksty od znajomych. Owszem, nie rozdrabniajmy sie, cieszmy sie z drobnostek, nagradzajmy siebie, ale nie probujmy sobie wmawiac na sile pewnych rzeczy ![]() Ja rozmawiam z mezczyznami, chodze na randki, ale nie ma czegos glebszego. Musialby pojawic sie ktos naprawde wyjatkowy zeby stopic ten lod w moim sercu Mam w sobie mase uczuc, ogromna potrzebe bliskosci, ale tylko z jedna, wyjatkowa osoba, ktora niestety sie jeszcze nie pojawila. Musze czekac..
Edytowane przez laperla Czas edycji: 2012-07-14 o 15:15 |
|
|
|
|
#2657 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 347
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
[QUOTE=laperla;35295571]Po prostu nie poznalas nikogo "odpowiedniego" dla Ciebie. Nie pozbieralas sie tez po poprzedniej porazce. Jesli nie jestes na cos gotowa, mozesz spotkac nawet Pana Boga i go nie zauwazyc
![]() Ano właśnie, takie spotkania wypelniaja czas prawda, odciagaja mysli ale potem jest jeszcze gorzej... trzba mi odczekac... tylko ze mnie zegar tyka szybciej, niedlugo bede przezroczysta dla facetów... coz czy tak czy siak trzeba czekac na wlasciwego a namaistki nie wypelniaja pustki tylko ja poszerzają o poczucie takiej dziwnej tesknoty... za czyms lepszym.... dziekuje Ci..J |
|
|
|
#2658 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 308
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
[QUOTE=hittherock;35295638]
Cytat:
to bez sensu, wiem ,ze jest dupkiem i nim zostanie. Ludzie sie nie zmieniaja.Musze swoje wycierpiec, wyczekac.. mam nadzieje,ze w koncu pojawi sie ktos odpowiedni dla mnie.. |
|
|
|
|
#2659 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 1 672
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
__________________
Synek: 28.08.2015 ! |
|
|
|
|
#2660 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 347
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
[QUOTE=laperla;35295673]
Cytat:
---------- Dopisano o 15:30 ---------- Poprzedni post napisano o 15:27 ---------- nie jesteś kazdy ma inny system samozachowawczy, sam sie wlacza, skoro to Ci pomaga to tak ma byc, cokolwiek pomaga warto, byleby sie uwolnic... ale moze Tobie łatwiej, masz swiadomosc, ze on sie plaszczy, chce, jakiekolwiek sa motywy... obojetnosc jest jak chlodna brzytwa do tego pokryta warstwa dobrych manier az zygac sie chce, brrrr wolałabym wyzwiska, jakiekolwiek emocje nie ten mur.... on nic nie czuje!!! |
|
|
|
|
#2661 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 308
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
|
|
|
|
#2662 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 1 672
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Mialam dużo wolności
__________________
Synek: 28.08.2015 ! |
|
|
|
#2663 |
|
Konto usunięte
Zarejestrowany: 2005-07
Wiadomości: 6 162
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Przeczytałam wszystkie posty, ale nie będę już cytować, nie mam siły dziś...
Laperla- ja też nie cieszę się z wolności. Okres, kiedy podobały mi się flirty, nowe znajomości (tzn wiadomo w jakim sensie) i imprezowanie- już dawno mam za sobą. Ja pragnęłam stabilizacji. Wiem, że osoby, które znały mnie z dawnych czasów pewnie byłyby w lekkim szoku słysząc to . Może też dlatego, że nadal wyglądam trochę jak gówniara.We mnie coś pękło. Przez ten czas miałam momenty, że zauważałam jakieś swoje błędy, złe zachowania... Ale za mało. Wczoraj nie wiem dlaczego, nagle zobaczyłam to jak na taśmie, dosłownie mignęło mi ich wiele przed oczami. Brak czułości w bardzo wielu momentach, brak pokazywania, że jest dla mnie ważny. Ja jestem bardzo powściągliwa w okazywaniu uczuć, wolałam to tłumić w sobie, ja czułam się szczęśliwa w środku, a jemu tego nie pokazywałam. Uwierzycie, że ja mu nigdy nie powiedziałam, że go kocham? Tyle lat... Wolałam zaprosić go na jakąś zapiekankę, posiedzieć obok niego... I myślałam, że to wystarczy, żeby widział, że mi zależy. Chyba to dlatego, że nie do końca czułam, że mogę się otworzyć, ale z drugiej strony, kiedy to miało nastąpić? Miałam syndrom skrzywdzonej dziewczynki, a przecież zrobiłam mu tyle złego, tyle głupich zachowań, w których okazałam mu brak szacunku, może nawet brak miłości? I nie, nie chcę go wybielać. Nie mówię teraz, że on nie zrobił nic złego. Jednak ja też zrobiłam tego wiele, o dużo więcej. Dziwne jest to, że pierwsze co to płakałam "jak on mógł mi to zrobić?", byłam zła, zraniona... A dopiero po paru miesiącach zauważyłam, co ja robiłam. I dziwne, bo jestem osobą, która potrafi przeprosić, przyznać do błędu. A jednak tutaj coś mocno nawaliło... Chciałam tak bardzo, aby on zrozumiał mnie, a ja nie chciałam zrozumieć jego. Nie interesowałam się zbytnio sprawami, które powinny mnie interesować, a przecież on był dla mnie ważny. Często chciałam aby on coś zmienił, a ja nie zmieniałam tego, na czym jemu zależało. Dla mnie to nie było aż tak ważne, ale dla niego może było? Co byłoby, gdybym potraktowała to serio? Nieraz robiłam mu głupie awantury o nic. Dosłownie o błahostki. Któraś z dziewczyn tu cytowała kolegę, który powiedział, że "może kiedyś zobaczymy, że to było potrzebne, by zajrzeć w głąb siebie". I zgadzam się... Czasem żyjąc z dnia na dzień nie potrafimy dostrzec pewnych rzeczy. Ja jestem osobą, która lubi, jeśli ktoś zwróci uwagę, że np dlaczego zachowałam się tak czy siak. Czasem nie wiem po prostu, jak coś mogło zostać odebrane, a nie wszyscy przecież myślą jak ja. Wczoraj on zadzwonił. Wyciągnęłam od niego to, co chciałam. Powiedział, że "nie czuje już tego co dawniej". Bolało mimo wszystko. Zapytałam "aha, czyli jak się spotkaliśmy, byłam jak koleżanka?". Odpowiedział, że nie. Później mówił, że czuje coś nadal, ale nie jest to takie silne jak kiedyś. Ze chciał zobaczyć, czy można to przywrócić, by było silniejsze. Później jednak zasugerował, jakby kochał. Powiedział "można kogoś kochać, ale nie chcieć z nim być"... Zrozumiałam. Coś mi jeszcze mówił, że obrażałam go w tym czasie (jak mnie zawiódł, to puściły mi nerwy), że jakbym się czuła, gdyby on tak mnie nazwał... I jeszcze w tej rozmowie coś mówiłam takiego, gdzie wynikało, że ja wcale nie spotkałam się te parę razy, by chcieć wrócić. On zapytał "to po co się ze mną spotykałaś? nie rozumiem już nic". Jego głos tak dziwnie zabrzmiał, jakby trochę zdziwienie, trochę rozczarowanie... Bez sensu. Wysłałam mu później kilka smsów, napisałam w nich wiele ważnych rzeczy, potrzebowałam tego. M.in, że pomimo wszystkich złych czy głupich rzeczy, które zrobiłam, to chce by wiedział, że w mojej głowie zawsze był on i nikt więcej się nie liczył, że nigdy nie widziałam nikogo innego na jego miejscu. I że może gdybyśmy spotkali się w innym czasie, gdybym nie miała takich doświadczeń z nieodpowiednimi facetami, to byłabym inną osobą i on mógłby mnie mocniej pokochać... I że potrzebowałam tych paru odpowiedzi na pytania, którymi go męczyłam, że naprawdę były mi potrzebne, by móc się z tym uporać, że to cięzkie, ale na prawdę chciałam powoli się odsuwać. I życzyłam mu, by poznał kogoś, kogo pokocha bardziej i kto będzie bardziej dopasowany do niego, że nie potrafię życzyć mu źle, bo był kimś bardzo ważnym dla mnie. I że bolałoby mnie widząc go z inną, bo przecież "ja miałam być obok niego na zawsze", ale że kiedyś na pewno sobie z tym poradzę. Napisałam też, że zrozumiałam, jak go traktowałam i pewnie to moja "karma"... Dziwnie się czułam pisząc to, bo wcześniej ciągle życzyłam mu, by ktoś go zranił tak, jak on mnie. Chyba przejrzalam na oczy i zobaczyłam, kim ja byłam, zrozumiałam, że przecież człowiek swoim zachowaniem osłabia w kimś uczucie... Zawsze już będzie w moim sercu i skoro tak, to chcę, by był szczęśliwy. Mam nadzieję, że kiedyś ja też będę. Dopisałam, że potrzebowałam mu to napisać, by się pożegnać .Przebeczałam ze 2 godziny, aż z bezsilności zasnęłam ![]()
|
|
|
|
#2664 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 104
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
Napisała do mnie dziewczyna, z którą mnie zdradził . Robili to w naszym łóżku, jak o tym myślę robi mi się niedobrze ... A on jej wcisnął kit, że nie jesteśmy już razem. Swoją drogą fajna z niej babeczka, która wskakuje do łóżka chłopakowi, który dzień wcześniej rzekomo zerwał z dziewczyną . Dała mi przeczytać wszystkie wiadomości jakie do siebie pisali. Nie zostawił na mnie suchej nitki, a nawet się wcześniej nie pokłóciliśmy...
__________________
Follow the white rabbit. |
|
|
|
|
#2665 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2005-05
Lokalizacja: Z domku
Wiadomości: 11 595
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
laperla ja się zgadzam z Tobą. Nie jest mi samej dobrze i nie zamierzam udawać, że tak nie jest. Koleżanki mówią mi, że super się trzymam. No fakt, nie tęsknie i nie mam uczucia złamanego serca, złości, rozpaczy, ale samej jest mi źle. Czuję jakby mi życie przez palce uciekało, a to dopiero 3 miesiąc...
|
|
|
|
#2666 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 308
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Wiecie,ze przez zachowanie mojego exa wiele razy nie okazywalam mu uczuc? generalnie wydaje sie bardzo szczera, bezposrednia, otwarta osoba a mam bardzo duzy problem z okazywaniem uczuc. Wszyscy mysla,ze twarda ze mnie babka, taka co potrafi w mig kogos zripostowac, jesli tylko zechce, ktorej mezczyzni nie sa zbytnio do szcescia potrzebni. A ja tak naprawde jestem bardzo wrazliwa, dziwi mnie to,ze ludzie tego nie dostrzegaja. W moim zwiazku wiele rzeczy bylo dla mnie nowych, uczylam sie dawac cos od siebie,bylam z siebie dumna, ze zgadzalam sie na rzeczy ktorych nie bylam do konca pewna, ale ufalam, robilam to dla nas, lamalam kolejne bariery, wydawalo mi sie,ze jestem smielsza. Chcialam zeby tylko on mnie calowal, dotykal i mowil do mnie. Nadal nie wyobrazam sobie zeby ktos inny mogl to robic. Pierwszy raz, nie odwracalam sie plecami spiac z kims w lozku, pragnelam by mnie przytulal i bysmy w takim samym uscisku budzili sie co rano. Uwielbialam robic mu kawe, ogarniac mieszkanko, chodzic na zakupy by ugotowac mu obiad. Weszlam w zupelnie inna role.. tyle rzeczy zmienilam, staralam sie byc bardziej wylewna.. caly czas uwazalam,ze to ja powinnam cos zmienic, on tez tak uwazal. Teraz wiem,ze to nie ja jestem egoista tylko on. Nic nie docenil, mial byc tym jedynym, mezem, ojcem, kochankiem, przyjacielem i partnerem.. a teraz jest dla mnie nikim..
Zamknelam sie w sobie i boje sie,ze juz nie potrafie sie otworzyc i pokazac komus,ze mi zalezy. Dla mnie to,ze sama zaczynalam sie przytulac, mowic mu w oczy,ze kocham, ze pragne bylo ogromnym poswieceniem i przelamaniem siebie/ swojej wstydliwosci... |
|
|
|
#2667 |
|
BAN stały
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 563
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
[1=1049fcf7f74b9bbd9e896b0 64bc98e90e22ff320_640d160 2d9fab;35296561]Przeczytałam wszystkie posty, ale nie będę już cytować, nie mam siły dziś...
Laperla- ja też nie cieszę się z wolności. Okres, kiedy podobały mi się flirty, nowe znajomości (tzn wiadomo w jakim sensie) i imprezowanie- już dawno mam za sobą. Ja pragnęłam stabilizacji. Wiem, że osoby, które znały mnie z dawnych czasów pewnie byłyby w lekkim szoku słysząc to . Może też dlatego, że nadal wyglądam trochę jak gówniara.We mnie coś pękło. Przez ten czas miałam momenty, że zauważałam jakieś swoje błędy, złe zachowania... Ale za mało. Wczoraj nie wiem dlaczego, nagle zobaczyłam to jak na taśmie, dosłownie mignęło mi ich wiele przed oczami. Brak czułości w bardzo wielu momentach, brak pokazywania, że jest dla mnie ważny. Ja jestem bardzo powściągliwa w okazywaniu uczuć, wolałam to tłumić w sobie, ja czułam się szczęśliwa w środku, a jemu tego nie pokazywałam. Uwierzycie, że ja mu nigdy nie powiedziałam, że go kocham? Tyle lat... Wolałam zaprosić go na jakąś zapiekankę, posiedzieć obok niego... I myślałam, że to wystarczy, żeby widział, że mi zależy. Chyba to dlatego, że nie do końca czułam, że mogę się otworzyć, ale z drugiej strony, kiedy to miało nastąpić? Miałam syndrom skrzywdzonej dziewczynki, a przecież zrobiłam mu tyle złego, tyle głupich zachowań, w których okazałam mu brak szacunku, może nawet brak miłości? I nie, nie chcę go wybielać. Nie mówię teraz, że on nie zrobił nic złego. Jednak ja też zrobiłam tego wiele, o dużo więcej. Dziwne jest to, że pierwsze co to płakałam "jak on mógł mi to zrobić?", byłam zła, zraniona... A dopiero po paru miesiącach zauważyłam, co ja robiłam. I dziwne, bo jestem osobą, która potrafi przeprosić, przyznać do błędu. A jednak tutaj coś mocno nawaliło... Chciałam tak bardzo, aby on zrozumiał mnie, a ja nie chciałam zrozumieć jego. Nie interesowałam się zbytnio sprawami, które powinny mnie interesować, a przecież on był dla mnie ważny. Często chciałam aby on coś zmienił, a ja nie zmieniałam tego, na czym jemu zależało. Dla mnie to nie było aż tak ważne, ale dla niego może było? Co byłoby, gdybym potraktowała to serio? Nieraz robiłam mu głupie awantury o nic. Dosłownie o błahostki. Któraś z dziewczyn tu cytowała kolegę, który powiedział, że "może kiedyś zobaczymy, że to było potrzebne, by zajrzeć w głąb siebie". I zgadzam się... Czasem żyjąc z dnia na dzień nie potrafimy dostrzec pewnych rzeczy. Ja jestem osobą, która lubi, jeśli ktoś zwróci uwagę, że np dlaczego zachowałam się tak czy siak. Czasem nie wiem po prostu, jak coś mogło zostać odebrane, a nie wszyscy przecież myślą jak ja. Wczoraj on zadzwonił. Wyciągnęłam od niego to, co chciałam. Powiedział, że "nie czuje już tego co dawniej". Bolało mimo wszystko. Zapytałam "aha, czyli jak się spotkaliśmy, byłam jak koleżanka?". Odpowiedział, że nie. Później mówił, że czuje coś nadal, ale nie jest to takie silne jak kiedyś. Ze chciał zobaczyć, czy można to przywrócić, by było silniejsze. Później jednak zasugerował, jakby kochał. Powiedział "można kogoś kochać, ale nie chcieć z nim być"... Zrozumiałam. Coś mi jeszcze mówił, że obrażałam go w tym czasie (jak mnie zawiódł, to puściły mi nerwy), że jakbym się czuła, gdyby on tak mnie nazwał... I jeszcze w tej rozmowie coś mówiłam takiego, gdzie wynikało, że ja wcale nie spotkałam się te parę razy, by chcieć wrócić. On zapytał "to po co się ze mną spotykałaś? nie rozumiem już nic". Jego głos tak dziwnie zabrzmiał, jakby trochę zdziwienie, trochę rozczarowanie... Bez sensu. Wysłałam mu później kilka smsów, napisałam w nich wiele ważnych rzeczy, potrzebowałam tego. M.in, że pomimo wszystkich złych czy głupich rzeczy, które zrobiłam, to chce by wiedział, że w mojej głowie zawsze był on i nikt więcej się nie liczył, że nigdy nie widziałam nikogo innego na jego miejscu. I że może gdybyśmy spotkali się w innym czasie, gdybym nie miała takich doświadczeń z nieodpowiednimi facetami, to byłabym inną osobą i on mógłby mnie mocniej pokochać... I że potrzebowałam tych paru odpowiedzi na pytania, którymi go męczyłam, że naprawdę były mi potrzebne, by móc się z tym uporać, że to cięzkie, ale na prawdę chciałam powoli się odsuwać. I życzyłam mu, by poznał kogoś, kogo pokocha bardziej i kto będzie bardziej dopasowany do niego, że nie potrafię życzyć mu źle, bo był kimś bardzo ważnym dla mnie. I że bolałoby mnie widząc go z inną, bo przecież "ja miałam być obok niego na zawsze", ale że kiedyś na pewno sobie z tym poradzę. Napisałam też, że zrozumiałam, jak go traktowałam i pewnie to moja "karma"... Dziwnie się czułam pisząc to, bo wcześniej ciągle życzyłam mu, by ktoś go zranił tak, jak on mnie. Chyba przejrzalam na oczy i zobaczyłam, kim ja byłam, zrozumiałam, że przecież człowiek swoim zachowaniem osłabia w kimś uczucie... Zawsze już będzie w moim sercu i skoro tak, to chcę, by był szczęśliwy. Mam nadzieję, że kiedyś ja też będę. Dopisałam, że potrzebowałam mu to napisać, by się pożegnać .Przebeczałam ze 2 godziny, aż z bezsilności zasnęłam ![]() [/QUOTE]długo to jak nie jesteście razem? ja też zniszczyłam mój związek, no cóż. swoim paskudnym charakterem. może dla kogoś innego będę lepsza. dziś siedzę i ryczę, nie mam nic do zrobienia, czas leci tak wolno. koniecznie muszę wyjść☠ale nie mam specjalnie ochoty.;( |
|
|
|
#2668 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
zostali sami dziwni i wymagający :/---------- Dopisano o 17:24 ---------- Poprzedni post napisano o 17:22 ---------- Święte słowa !!!
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce 11.06.2016 - Maja 15 kg do celu ![]() |
|
|
|
|
#2669 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2010-01
Lokalizacja: Magiczna kraina Narnia, gdzieś na Latarnianym Pustkowiu...:)
Wiadomości: 6 518
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Cytat:
Pewnie po prostu miała ochotę na niego i wykorzystała to, że on tez był chętny i tyle. A teraz coś się popsuło, coś jej nie pasowało i się postanowiła na nim zemścić. Pamiętaj, żeby nie ulegać, żeby się z nim nie kontaktować. To, co zrobił jest okropne i nie wyobrażam sobie, żeby można było to wybaczyć. Zdradził z premedytacją, wyparł się Ciebie przed tą laską i jeszcze Cię przed nią obgadał. Pewnie ona też go rzuciła to teraz płacze i udaje przed Tobą. Porażka, gdzie się tacy ludzie rodzą. Przykro mi
__________________
|
|
|
|
|
#2670 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-11
Lokalizacja: Garwolin
Wiadomości: 10 019
|
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIII
Wiecie co? Byłam wczoraj u koleżanki. Niedawno urodziła synka, mąż, dom, rodzina. Dziewczyna jest w moim wieku. I nie, to nie o to chodzi, że jestem zazdrosna. Dawno się nie widziałyśmy i pada z jej strony pytanie " A jak tam układa się Wam z Sz.? " A ja co, łzy czuję pod powiekami i mówię, że mnie zostawił. Niby nie ciągnęła mnie za język, nie wypytywała ale jakoś słowa same poleciały.
Wszystko wczoraj odzyło. Wracając od niej gdzie mam jakieś 15 minut drogi. Krążyłam autem po okolicy, snując się bez celu.
__________________
"Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki." A jednak przy każdej niepewności tkwi odrobina nadziei, z której nie potrafisz zrezygnować... |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 19:25.





widzimy sie w poniedzialek, wiezie mnie i corke dosc daleko na wakacje, potem odbiera, wiezie i odbiera raz jeszcze w sierpniu i na tym koniec.... wytrzymam... potem bez pzegnania znikam... oj bede znow ryczecmiesiacami ale wiem ze powoli odzyskiwac rownowage...











