Rozstanie z facetem, część XXIV - Strona 81 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-09-23, 12:36   #2401
egocentryczna
Zadomowienie
 
Avatar egocentryczna
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 1 534
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
Ja myślę, że jesteś trochę niesprawiedliwa.

Ja tydzień temu ostatecznie rozstałam się z facetem (aczkolwiek to nasze rozstanie już od jakiegoś czasu ciągnęło się jak guma do żucia). Nie dlatego, że go nie kocham, ani on nie kocha mnie, ale dlatego, że sama miłość po prostu nie wystarczyła... za dużo nas dzieliło, a ja miałam całkiem inne oczekiwania od życia i nabrałam siły, by te oczekiwania spełnić, a nie trwać w związku, który nie dawał mi takiego szczęścia, jak powinien.
Komfortowo byłoby dla mnie myśleć, że rozstaliśmy się, ale tak naprawdę to ja zerwałam - on chciał jeszcze spróbować i wiem, że ma do mnie mały żal o to, że podjęłam taką decyzję. Aczkolwiek z drugiej strony nie zrobił nic, by przekonać mnie, że ta próba będzie inna od tych wszystkich poprzednich, które się nie udały. I ja właśnie powiedziałam, że chciałabym mieć kontakt, on się ze mną zgodził - nie dlatego, by mieć byłego na boku, a pukać nowych facetów, a dlatego, że mój exTŻ jest dla mnie zbyt cenną i wartościową osobą, aby całkowicie zrywać z nim kontakt i zachowywać się, jakby te 3 i pół roku nie istniały. Nie uważam tego za cwaniactwo.

Więc skoro ja potrafię mieć taką motywację, to czemu ktoś inny nie mógłby jej mieć. Naprawdę, są ludzie, którzy mimo wszystko cenią sobie kontakt i przyjaźń z byłym partnerem, bo go szanują i wiedzą, że jest wartościową osobą, której utrata byłaby bardzo bolesna.

A czasami ludzie po prostu na poziomie związku nie dają rady, a na poziomie przyjaźni czy koleżeństwa świetnie się dogadują.

No, a tak poza tym to oficjalnie chciałam dołączyć do samotnych na Wizażu. Nosiłam się z tym zamiarem już długo, ale teraz dojrzałam. Mimo wszystko nie radzę sobie tak wspaniale, jak planowałam - ale wiem, że muszę ponieść konsekwencje mojej decyzji, co do której jestem przekonana, że była absolutnie słuszna.
Nie zmienia to faktu, że jest ciężko.
Tylko widzisz, w twoim przypadku to jest zupełnie inna sytuacja i pewnie gdybym w niej była to postąpiłabym tak samo.
Niestety ja nie mogłabym się przyjaźnić z moim eks, po tym jak przed weekendem potrafił się ze mną przespać, wyznać miłość, a po weekendzie bez większych wyjaśnień zostawił, a po tygodniu miał inną. I co, ja miałam z nim teraz utrzymywać normalny kontakt, bo on chciał przyjaźni? Nie dałabym rady, nie zniosłabym większego poniżenia.
Może źle to ujęłam, bo masz rację - w nie wsyzstkich przypadkach przyjaźń jest niemożliwa. Twój pokazuje, że jest i naprawdę widać w waszej relacji dojrzałość.

Cytat:
Napisane przez elvegirl Pokaż wiadomość
Narrhien - ale egocentryczna pisała chyba o większości przypadków z tego wątku, kiedy facet twierdzi że już nie kocha, nie chce związku, mowy nie ma, kobieta kocha i chce powrotu. Albo odwrotnie. Wtedy nie ma mowy o przyjaźni i proponowanie przyjacielskiego podtrzymywania kontaktu kiedy wiemy, że strona porzucona cierpi i upatruje w tym kontakcie szanse na powrót...jest okrutne.


Aż się wierzyć nie chce, że jednak się rozstaliście...
Dokładnie tak.
egocentryczna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 12:45   #2402
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
Ja myślę, że jesteś trochę niesprawiedliwa.

Ja tydzień temu ostatecznie rozstałam się z facetem (aczkolwiek to nasze rozstanie już od jakiegoś czasu ciągnęło się jak guma do żucia). Nie dlatego, że go nie kocham, ani on nie kocha mnie, ale dlatego, że sama miłość po prostu nie wystarczyła... za dużo nas dzieliło, a ja miałam całkiem inne oczekiwania od życia i nabrałam siły, by te oczekiwania spełnić, a nie trwać w związku, który nie dawał mi takiego szczęścia, jak powinien.
Komfortowo byłoby dla mnie myśleć, że rozstaliśmy się, ale tak naprawdę to ja zerwałam - on chciał jeszcze spróbować i wiem, że ma do mnie mały żal o to, że podjęłam taką decyzję. Aczkolwiek z drugiej strony nie zrobił nic, by przekonać mnie, że ta próba będzie inna od tych wszystkich poprzednich, które się nie udały. I ja właśnie powiedziałam, że chciałabym mieć kontakt, on się ze mną zgodził - nie dlatego, by mieć byłego na boku, a pukać nowych facetów, a dlatego, że mój exTŻ jest dla mnie zbyt cenną i wartościową osobą, aby całkowicie zrywać z nim kontakt i zachowywać się, jakby te 3 i pół roku nie istniały. Nie uważam tego za cwaniactwo.

Więc skoro ja potrafię mieć taką motywację, to czemu ktoś inny nie mógłby jej mieć. Naprawdę, są ludzie, którzy mimo wszystko cenią sobie kontakt i przyjaźń z byłym partnerem, bo go szanują i wiedzą, że jest wartościową osobą, której utrata byłaby bardzo bolesna.

A czasami ludzie po prostu na poziomie związku nie dają rady, a na poziomie przyjaźni czy koleżeństwa świetnie się dogadują.

No, a tak poza tym to oficjalnie chciałam dołączyć do samotnych na Wizażu. Nosiłam się z tym zamiarem już długo, ale teraz dojrzałam. Mimo wszystko nie radzę sobie tak wspaniale, jak planowałam - ale wiem, że muszę ponieść konsekwencje mojej decyzji, co do której jestem przekonana, że była absolutnie słuszna.
Nie zmienia to faktu, że jest ciężko.


Podziwiam, nie wiem skad masz ta sile w sobie. Zgadzam sie tu jednak z dziewczynami, ze taki kontakt jest mozliwy, gdy zadna ze str nie cierpi i nie upatruje w tym nadzieji na powrot. Pewnie ze chcialabym wiedziec co u niego, pogadac itd ale po takich "incydentach" jestem jak budyn i galareta w jednym.
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 13:07   #2403
Narrhien
Zakorzenienie
 
Avatar Narrhien
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez elvegirl Pokaż wiadomość
Narrhien - ale egocentryczna pisała chyba o większości przypadków z tego wątku, kiedy facet twierdzi że już nie kocha, nie chce związku, mowy nie ma, kobieta kocha i chce powrotu. Albo odwrotnie. Wtedy nie ma mowy o przyjaźni i proponowanie przyjacielskiego podtrzymywania kontaktu kiedy wiemy, że strona porzucona cierpi i upatruje w tym kontakcie szanse na powrót...jest okrutne.


Aż się wierzyć nie chce, że jednak się rozstaliście...
No tak, macie rację... jakoś tak emocjonalnie i z własnej perspektywy do tego podeszłam.

Znaczy, że my? Też mi się wierzyć nie chce.

Cytat:
Napisane przez egocentryczna Pokaż wiadomość
Tylko widzisz, w twoim przypadku to jest zupełnie inna sytuacja i pewnie gdybym w niej była to postąpiłabym tak samo.
Niestety ja nie mogłabym się przyjaźnić z moim eks, po tym jak przed weekendem potrafił się ze mną przespać, wyznać miłość, a po weekendzie bez większych wyjaśnień zostawił, a po tygodniu miał inną. I co, ja miałam z nim teraz utrzymywać normalny kontakt, bo on chciał przyjaźni? Nie dałabym rady, nie zniosłabym większego poniżenia.
Może źle to ujęłam, bo masz rację - w nie wsyzstkich przypadkach przyjaźń jest niemożliwa. Twój pokazuje, że jest i naprawdę widać w waszej relacji dojrzałość.
Nie no, wiadomo, jakby mi coś takiego facet zrobił to nigdy. Tylko jakoś tak pomyślałam, że może nie wszyscy jednak mają taką okrutną motywację, że chcą przyjaźni, żeby nie cierpieć, a równoczesnie kończą związek, bo chcą pukać kogoś innego...

Cytat:
Napisane przez ingemona Pokaż wiadomość
Podziwiam, nie wiem skad masz ta sile w sobie. Zgadzam sie tu jednak z dziewczynami, ze taki kontakt jest mozliwy, gdy zadna ze str nie cierpi i nie upatruje w tym nadzieji na powrot. Pewnie ze chcialabym wiedziec co u niego, pogadac itd ale po takich "incydentach" jestem jak budyn i galareta w jednym.
Bóg jeden wie, na ile mi tej siły starczy.


Widzicie, dziewczyny, czasem przychodzą mi do głowy takie myśli, że może byłoby dla mnie lepiej gdyby on mi zrobił coś złego, nie wiem, zdradził, uderzył, cokolwiek - wtedy mogłabym go znienawidzić, mogłabym bez wyrzutów sumienia związek zakończyć i nikt by się tego nie czepiał.

A tak? Ja, jako strona zrywająca, czuję się chwilami jak ostatnia świnia, bo przecież on mnie kocha, bo przecież nic strasznie złego mi nie zrobił, bo przecież jest fantastycznym facetem... gdybym go jeszcze nie kochała, ale przecież kocham, wiec jak to tak... Nie mogę liczyć na niczyje współczucie - bo to, że czułam się w tym związku niespełniona, chwilami nieszczęśliwa to dla nikogo nic nie znaczy.

Ostatnio musiałam wrócić na nasze stare mieszkanie zabrać jeszcze trochę rzeczy, byłam z mamą. Siedzenie w tym mieszkaniu, w którym tyle miłych chwil razem spędziliśmy, które teraz jest takie puste i odpychające było ponad moje siły - rozpłakałam się, a moja matka do mnie, żebym nie histeryzowała, że przecież to ja podjęłam decyzję, więc czemu płaczę i sama jestem sobie winna. Zero wsparcia.

Nie rozumiała, że ja nie płaczę, bo źle zadecydowałam, tylko płaczę z żalu za tym, co odeszło - równocześnie nie chcąc tego powrotu. Ale emocje po prostu musiały znaleźć ujście w tych łzach.

Po prostu nie wiem, czy ja nie mam prawa czuć się ciężko?

Generalnie kocham go, dlatego to jest takie ciężkie, ale siebie kocham jeszcze bardziej - dlatego musiałam zrobić to dla samej siebie i odejść.

Mam naprawdę nadzieję, że uda nam się zachować taki kontakt, jak teraz. Nawet dopuszczam do siebie myśl, że on może miec nową kobietę (ja za facetów podziękuję na razie) i modlę się, bym potrafiła ją ewentualnie polubić. Nie chcę stracic jego osoby z mojego życia i mam nadzieje, że to uczucie, które między nami jest, nie zepsuje się i pozostanie stałą, mocną przyjaźnią. I równocześnie tak bardzo chciałabym, żeby był szczęśliwy - bo on jednak na tym rozstaniu stracił więcej, niż ja.

Ale tak naprawde to Bóg jeden wie, czy to się naprawdę uda. Czas pokaże.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."


Narrhien jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 13:14   #2404
egocentryczna
Zadomowienie
 
Avatar egocentryczna
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 1 534
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
No tak, macie rację... jakoś tak emocjonalnie i z własnej perspektywy do tego podeszłam.

Znaczy, że my? Też mi się wierzyć nie chce.


Nie no, wiadomo, jakby mi coś takiego facet zrobił to nigdy. Tylko jakoś tak pomyślałam, że może nie wszyscy jednak mają taką okrutną motywację, że chcą przyjaźni, żeby nie cierpieć, a równoczesnie kończą związek, bo chcą pukać kogoś innego...

Ciężka ta twoja sytuacja, ale tak jak mówisz - najlepszym wyjściem chyba jest czekać i zobaczyć co się stanie.

No niestety, ja straciłam do eksa szacunek przez to mi zrobił. Nagle poczułam, że jest dla mnie obcym człowiekiem i te 3 lata przekreślił w jeden weekend. Może kiedyś wybaczę... Jednak nie ukrywam, że brakuje mi go jako przyjaciela, ale i tak nie zdobyłabym się na taki krok.

Edytowane przez egocentryczna
Czas edycji: 2012-09-23 o 13:16
egocentryczna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 13:29   #2405
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Mam naprawdę nadzieję, że uda nam się zachować taki kontakt, jak teraz. Nawet dopuszczam do siebie myśl, że on może miec nową kobietę (ja za facetów podziękuję na razie) i modlę się, bym potrafiła ją ewentualnie polubić. Nie chcę stracic jego osoby z mojego życia i mam nadzieje, że to uczucie, które między nami jest, nie zepsuje się i pozostanie stałą, mocną przyjaźnią. I równocześnie tak bardzo chciałabym, żeby był szczęśliwy - bo on jednak na tym rozstaniu stracił więcej, niż ja.

Ale tak naprawde to Bóg jeden wie, czy to się naprawdę uda. Czas pokaże.[/QUOTE]


Jak tak czytam, Twoja historie to troche podobna do mojej jest. Jest role sa odwrocone. Zanim przyznal, ze uczucie w nim wygaslo (a bylo to juz po zerwaniu) to twierdzil, ze mamy inne oczekiwania, a on nie moze dac mi tego czego chce. I tu w zaleznosci, od rozmowy, miesiace itd pewne reczy dodawal jeszcze, ale mniejsza z tym. Chodzi mi o to, rozstajac sie ja bylam przekonana ze mu faktycznie bardzo zalezalo, ale doszlismy do momentu, ze juz dosc. Ja nie wytrzymywalam, on tez mial dosc. To bylo samonapedzaajace sie kolo. Jedno zdarzenie napedzalo drugie. Zreszta przyznal sie pozniej do tego, ze wina lezy po jego str, bo w ogole sie nie staral i atmosfera, ktora mnie wykanczala byla generowana wlasnie przez niego. Mimo, ze uwazam, za sluzne nasze rozstanie to i tak nie moge sie z nim pogodzic. jestem w tej materii straszna hipokrytka. wiem czego nie moge robic a i tak to robie itd.
Ale dlaczego podobne historie?
Przez pierwsze 2 tygodnie cierpialam kulturalnie, w samotnosci wyplakujac sobie oczy. naiwnie wierzac, ze ta znajomosc moze i kiedys bedzie mozliwa. On wciaz powtarzal, ze jemu tez jest zle, tez to przezywa. Ale ja dalej nie rozumiem, co przezywa, co go boli?
To ja stracilam milosc zycia, ja staralam sie i ponizalam, bo o milosc i szczescie warto walczyc, ja musialam wrocic do domu rodzinnego, w najgorszym momencie zyciowym (mam namysli brak pracy i dol z tym zwiazany). Moze dzieki Tobie zrozumiem, choc troche jak to jest po Jego stronie.
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 15:11   #2406
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

jest mi znów smutno,tęsknie za nim
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 15:35   #2407
Narrhien
Zakorzenienie
 
Avatar Narrhien
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ingemona Pokaż wiadomość

Jak tak czytam, Twoja historie to troche podobna do mojej jest. Jest role sa odwrocone. Zanim przyznal, ze uczucie w nim wygaslo (a bylo to juz po zerwaniu) to twierdzil, ze mamy inne oczekiwania, a on nie moze dac mi tego czego chce. I tu w zaleznosci, od rozmowy, miesiace itd pewne reczy dodawal jeszcze, ale mniejsza z tym. Chodzi mi o to, rozstajac sie ja bylam przekonana ze mu faktycznie bardzo zalezalo, ale doszlismy do momentu, ze juz dosc. Ja nie wytrzymywalam, on tez mial dosc. To bylo samonapedzaajace sie kolo. Jedno zdarzenie napedzalo drugie. Zreszta przyznal sie pozniej do tego, ze wina lezy po jego str, bo w ogole sie nie staral i atmosfera, ktora mnie wykanczala byla generowana wlasnie przez niego. Mimo, ze uwazam, za sluzne nasze rozstanie to i tak nie moge sie z nim pogodzic. jestem w tej materii straszna hipokrytka. wiem czego nie moge robic a i tak to robie itd.
Ale dlaczego podobne historie?
Przez pierwsze 2 tygodnie cierpialam kulturalnie, w samotnosci wyplakujac sobie oczy. naiwnie wierzac, ze ta znajomosc moze i kiedys bedzie mozliwa. On wciaz powtarzal, ze jemu tez jest zle, tez to przezywa. Ale ja dalej nie rozumiem, co przezywa, co go boli?
To ja stracilam milosc zycia, ja staralam sie i ponizalam, bo o milosc i szczescie warto walczyc, ja musialam wrocic do domu rodzinnego, w najgorszym momencie zyciowym (mam namysli brak pracy i dol z tym zwiazany). Moze dzieki Tobie zrozumiem, choc troche jak to jest po Jego stronie.
Cytat:
Napisane przez ingemona Pokaż wiadomość


Jak tak czytam, Twoja historie to troche podobna do mojej jest. Jest role sa odwrocone. Zanim przyznal, ze uczucie w nim wygaslo (a bylo to juz po zerwaniu) to twierdzil, ze mamy inne oczekiwania, a on nie moze dac mi tego czego chce. I tu w zaleznosci, od rozmowy, miesiace itd pewne reczy dodawal jeszcze, ale mniejsza z tym. Chodzi mi o to, rozstajac sie ja bylam przekonana ze mu faktycznie bardzo zalezalo, ale doszlismy do momentu, ze juz dosc. Ja nie wytrzymywalam, on tez mial dosc. To bylo samonapedzaajace sie kolo. Jedno zdarzenie napedzalo drugie. Zreszta przyznal sie pozniej do tego, ze wina lezy po jego str, bo w ogole sie nie staral i atmosfera, ktora mnie wykanczala byla generowana wlasnie przez niego. Mimo, ze uwazam, za sluzne nasze rozstanie to i tak nie moge sie z nim pogodzic. jestem w tej materii straszna hipokrytka. wiem czego nie moge robic a i tak to robie itd.
Ale dlaczego podobne historie?
Przez pierwsze 2 tygodnie cierpialam kulturalnie, w samotnosci wyplakujac sobie oczy. naiwnie wierzac, ze ta znajomosc moze i kiedys bedzie mozliwa. On wciaz powtarzal, ze jemu tez jest zle, tez to przezywa. Ale ja dalej nie rozumiem, co przezywa, co go boli?
To ja stracilam milosc zycia, ja staralam sie i ponizalam, bo o milosc i szczescie warto walczyc, ja musialam wrocic do domu rodzinnego, w najgorszym momencie zyciowym (mam namysli brak pracy i dol z tym zwiazany). Moze dzieki Tobie zrozumiem, choc troche jak to jest po Jego stronie.
Wiesz... czasem człowiek musi wybrać to, co jest najlepsze dla niego, nie dla partnera. Czasem człowiek musi wybrać zdrowy egoizm, żeby móc nauczyć się żyć szczęśliwie z samym sobą.

Nawet nie wiesz, jak bardzo ciąży mi myśl, że to ja zerwałam, to ja jestem "tą złą", mimo iż przecież miałam swoje powody, które dla mnie były ważne i wystarczające, aby zerwać.

Nie wiem, czym kierował się twój partner, ale wiesz, możliwe, że on również stracił miłość swojego życia. Na własne życzenie. Jest mu źle i przeżywa, bo myślisz, że to jest tak łatwo zerwać z kimś, z kim spędziło się tak wiele czasu? To nie jest łatwe podjąć taką decyzję, o której wiesz, że zranisz partnera, tylko po prostu nie masz wyjścia. Musisz to zrobić. W takiej sytuacji nie ma kompromisów, bo ile można naprawiać związek, który jest nie do naprawienia...? Ile można się starać? Czasem człowiekowi po prostu brakuje już sił i chęci. Mi ich zabrakło, twojemu exowi również.

Nie zawsze warto walczyć o miłość. Sama miłość po prostu nie wystarcza, do związku trzeba czegoś więcej, a u mnie tego czegoś zabrakło. U was najwyraźniej też.

I dlatego właśnie pisałam wczesniej, że czasem żałuję, iż ex mnie nie zdradził albo nie skrzywdził w jakiś sposób - bo wtedy to, że zrywam, byłoby ogólnie oczywiste i nie miałabym takich wyrzutów sumienia, jakie mam teraz - mimo iż wiem, że ta decyzja jest słuszna.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."


Narrhien jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 16:37   #2408
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
Wiesz... czasem człowiek musi wybrać to, co jest najlepsze dla niego, nie dla partnera. Czasem człowiek musi wybrać zdrowy egoizm, żeby móc nauczyć się żyć szczęśliwie z samym sobą.

Nawet nie wiesz, jak bardzo ciąży mi myśl, że to ja zerwałam, to ja jestem "tą złą", mimo iż przecież miałam swoje powody, które dla mnie były ważne i wystarczające, aby zerwać.

Nie wiem, czym kierował się twój partner, ale wiesz, możliwe, że on również stracił miłość swojego życia. Na własne życzenie. Jest mu źle i przeżywa, bo myślisz, że to jest tak łatwo zerwać z kimś, z kim spędziło się tak wiele czasu? To nie jest łatwe podjąć taką decyzję, o której wiesz, że zranisz partnera, tylko po prostu nie masz wyjścia. Musisz to zrobić. W takiej sytuacji nie ma kompromisów, bo ile można naprawiać związek, który jest nie do naprawienia...? Ile można się starać? Czasem człowiekowi po prostu brakuje już sił i chęci. Mi ich zabrakło, twojemu exowi również.

Nie zawsze warto walczyć o miłość. Sama miłość po prostu nie wystarcza, do związku trzeba czegoś więcej, a u mnie tego czegoś zabrakło. U was najwyraźniej też.

I dlatego właśnie pisałam wczesniej, że czasem żałuję, iż ex mnie nie zdradził albo nie skrzywdził w jakiś sposób - bo wtedy to, że zrywam, byłoby ogólnie oczywiste i nie miałabym takich wyrzutów sumienia, jakie mam teraz - mimo iż wiem, że ta decyzja jest słuszna.


Moze nie dojrzalam to takich rzeczy, a moze zwyczajnie jestem niepoprawna romantyczka, choc nigdy sie za taka nie uwazalam.
widze to tak, kochasz - starasz sie, nie kochasz masz w d... brzydko mowiac. teraz wiem, ze nie kochal. Ale to teraz. Bo starania powinny byc po obu stronach, u mnie byly tylko z jednej. karmil mnie nadziejami, zludnymi, nawet w trakcie rozmowy "rozstajacej" powiedzial cytuje "moze rzeczywiscie za wczesnie sie poznalismy". Z perspektywy tych 2 miesiecy, wiem ze to bylo bardzo okrutne. Tym bardziej, ze to on naciskal na ta "przyjazn". Cokolwiek mial na mysli, mnie to niestety dawalo dodatkowa nadzieje i wiare, ze to byla jednak milosc z jego strony. Ze jednak nie chce mnie stracic. Byl tchorzem i klamca nie mowiac mi prawdy przy rozstaniu, ze sie wypalil i uczucie jego wygaslo, jesli tam kiedys w ogole bylo.
Tak jak Ty, wolalabym gdyby mnie zdradzal, urzadzal chore klotnie, byloby to dla mnie zrozumiale i napewno szybciej bym sie z niego wyleczyla. Ale tak nie bylo. Chyba, jesli mu mam wierzyc.
Prosto byloby Go nienawidziec, a tak miotam sie miedzy miloscia, tesknota, zalem i nienawiscia. I wciaz masochistycznie doszukuje winy w sobie zamiast pogodzic sie z sutyacja i ewidentna jego wina.
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 17:38   #2409
Narrhien
Zakorzenienie
 
Avatar Narrhien
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Wiesz, trzeba mieć szacunek do samego siebie i kochać również siebie. Nie da się starać w nieskończoność. Po prostu. W pewnym momencie nadchodzi taka chwila, gdy zdajesz sobie sprawę, że czasem starania i miłość nie wystarczą. W momencie, kiedy poniżasz się i poświęcasz samą siebie "w imię miłości" powinnaś zdać sobie sprawę, że są rzeczy ważniejsze.

Jednak z tego co widzę to wasze relacje były jednak inne niż w moim związku. W sumie każdy związek jest inny bo i każdy człowiek jest inny - nie ma jednego, z góry określonego schematu.

Ja się chcę trzymać jednego - na byłego nigdy złego słowa nie powiem. Miał wady jakie miał, miał różne zachowania, rozstanie nie wzięło się znikąd - ale jest dobrym człowiekiem i fantastycznym facetem - po prostu nie dość fantastycznym dla mnie, ale na pewno znajdzie się kobieta, która doceni ten skarb. Ja po prostu oczekuję od życia czegoś innego i mam zamiar to dostać.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."


Narrhien jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 18:25   #2410
ingemona
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 205
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Pare wpisow wczesniej, przyznalam sie do tego, ze stracilam szacunek do samej siebie, bo to prawda .
Naprawde bardzo Cie Narhhien podziwiam za to w jaki sposob poradzilas sobie. I zazdroszcze tez. Chce z moim eks miec staly i dobry kontakt, ale w moim przypadku to nie mozliwe (o tym tez wczesniej bylo). Niestety dla mnie, w calej tej sytuacji okazalo sie, ze moja odpornosc psychiczna po tych wszystkich miesiacach spadla do zera. Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze gdybym miala satysfakcjonujaca mnie prace, nie byla ciagle kontrolowana przez najblizsza rodzine to inaczej moze by to wygladalo. Ale tego nie moge byc pewna, bo niestety tak nie jest. Powaznie sie zastanawiam nad wybraniem sie do psychologa po pomoc. Na nfz sa dlugie terminy a ja zeby zaczac wracac do "dawnej mnie" potrzebuje szybkiego dzialania. czasem sie czuje jak jakbym miala Syndrom sztokholmski!!!.
ingemona jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 19:29   #2411
Narrhien
Zakorzenienie
 
Avatar Narrhien
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

To dopiero początek. Nie można powiedzieć, że sobie poradziłam - bo nie wiem, czy za tydzień bądź miesiąc będę dalej tak silna. Na razie się staram i jestem dobrej myśli.

Wiesz co, zapisz sie do psychologa - terminy są długie, ale czas i tak płynie, więc co ci szkodzi. A w międzyczasie pracuj nad sobą. Na wszytko trzeba czasu. Bądź dla siebie lepsza, rozpieść się, pokochaj i zaakceptuj potraktuj siebie jak ukochaną osobę.
To długa i mozolna robota, ale wykonalna. To własnie jest i mój plan na najbliższy rok - pokochać siebie, dać sobie to, co najlepsze, być szczęśliwą samą ze sobą. Już nigdy nie dopuszczę do sytuacji, gdy moje życiowe szczęście będzie uzależnione od partnera. Nad tym chcę własnie popracować. Mam bardzo silną motywację, natomiast czy mi się uda - kto wie? Będę się starać ze wszystkich sił, bo gdyby nie błędy, które popełniłam na samym początku związku, ten związek pewnie byłby dużo zdrowszy, lepszy i kto wie - może trwałby dalej...?

We dwie na pewno będzie raźniej.

Wiem, że czujesz się okropnie, bo straciłaś miłosć życia, straciłaś pracę, żyjesz pod presją ze strony rodziny... to jest na pewno koszmarne. Ale nie z takich bagien ludzie się podnosili. Uwierz w siebie, szukaj pracy, wzmacniaj swoją psychike drobnymi sprawami. Nie oczekuj od siebie ani od życia cudów. Po prostu żyj jak najlepiej potrafisz.

A szacunek od siebie odzyskasz, ale żeby tak się stało, musisz sobie na to pozwolić. Nie możesz się obwiniać! Na pewno powtarzasz sobie, że po co tak się starałaś, skoro i tak dostałaś w dupę, że nie warto, że głupia byłaś - stop! Ani słowa więcej! Postępowałaś tak a nie inaczej, bo MIALAS POWODY. Były to powody na tyle ważne, że nie zawahałaś się przed takim a innym działaniem. Gdybyś wtedy wiedziała, jak to się skonczy, to pewnie zachowałabyś sie inaczej, ale NIE WIEDZIALAŚ! Więc nie musisz siebie obwiniać, bo każdy z nas popełniał błędy.
Teraz najważniejsze, żebyś z tego wyszła. Jakkolwiek byś się nie czuła jesteś fajną, wartościową osobą, która po prostu gdzieś w tym wszystkim straciła własne ja, ale to nie jest bezpowrotna strata Odzyskasz siebie, szacunek do siebie i będziesz miała fajne życie, tylko pozwól sobie na to zapracować.
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."


Narrhien jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 19:34   #2412
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 20:33   #2413
egocentryczna
Zadomowienie
 
Avatar egocentryczna
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 1 534
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
To dopiero początek. Nie można powiedzieć, że sobie poradziłam - bo nie wiem, czy za tydzień bądź miesiąc będę dalej tak silna. Na razie się staram i jestem dobrej myśli.

Wiesz co, zapisz sie do psychologa - terminy są długie, ale czas i tak płynie, więc co ci szkodzi. A w międzyczasie pracuj nad sobą. Na wszytko trzeba czasu. Bądź dla siebie lepsza, rozpieść się, pokochaj i zaakceptuj potraktuj siebie jak ukochaną osobę.
To długa i mozolna robota, ale wykonalna. To własnie jest i mój plan na najbliższy rok - pokochać siebie, dać sobie to, co najlepsze, być szczęśliwą samą ze sobą. Już nigdy nie dopuszczę do sytuacji, gdy moje życiowe szczęście będzie uzależnione od partnera.
Nad tym chcę własnie popracować. Mam bardzo silną motywację, natomiast czy mi się uda - kto wie? Będę się starać ze wszystkich sił, bo gdyby nie błędy, które popełniłam na samym początku związku, ten związek pewnie byłby dużo zdrowszy, lepszy i kto wie - może trwałby dalej...?

We dwie na pewno będzie raźniej.

Wiem, że czujesz się okropnie, bo straciłaś miłosć życia, straciłaś pracę, żyjesz pod presją ze strony rodziny... to jest na pewno koszmarne. Ale nie z takich bagien ludzie się podnosili. Uwierz w siebie, szukaj pracy, wzmacniaj swoją psychike drobnymi sprawami. Nie oczekuj od siebie ani od życia cudów. Po prostu żyj jak najlepiej potrafisz.

A szacunek od siebie odzyskasz, ale żeby tak się stało, musisz sobie na to pozwolić. Nie możesz się obwiniać! Na pewno powtarzasz sobie, że po co tak się starałaś, skoro i tak dostałaś w dupę, że nie warto, że głupia byłaś - stop! Ani słowa więcej! Postępowałaś tak a nie inaczej, bo MIALAS POWODY. Były to powody na tyle ważne, że nie zawahałaś się przed takim a innym działaniem. Gdybyś wtedy wiedziała, jak to się skonczy, to pewnie zachowałabyś sie inaczej, ale NIE WIEDZIALAŚ! Więc nie musisz siebie obwiniać, bo każdy z nas popełniał błędy.
Teraz najważniejsze, żebyś z tego wyszła. Jakkolwiek byś się nie czuła jesteś fajną, wartościową osobą, która po prostu gdzieś w tym wszystkim straciła własne ja, ale to nie jest bezpowrotna strata Odzyskasz siebie, szacunek do siebie i będziesz miała fajne życie, tylko pozwól sobie na to zapracować.
Mogę z Wami?

Czytając twój post uświadomiłam sobie coś bardzo ważnego, dziękuję Ci za to
egocentryczna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 21:11   #2414
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
To dopiero początek. Nie można powiedzieć, że sobie poradziłam - bo nie wiem, czy za tydzień bądź miesiąc będę dalej tak silna. Na razie się staram i jestem dobrej myśli.

Wiesz co, zapisz sie do psychologa - terminy są długie, ale czas i tak płynie, więc co ci szkodzi. A w międzyczasie pracuj nad sobą. Na wszytko trzeba czasu. Bądź dla siebie lepsza, rozpieść się, pokochaj i zaakceptuj potraktuj siebie jak ukochaną osobę.
To długa i mozolna robota, ale wykonalna. To własnie jest i mój plan na najbliższy rok - pokochać siebie, dać sobie to, co najlepsze, być szczęśliwą samą ze sobą. Już nigdy nie dopuszczę do sytuacji, gdy moje życiowe szczęście będzie uzależnione od partnera. Nad tym chcę własnie popracować. Mam bardzo silną motywację, natomiast czy mi się uda - kto wie? Będę się starać ze wszystkich sił, bo gdyby nie błędy, które popełniłam na samym początku związku, ten związek pewnie byłby dużo zdrowszy, lepszy i kto wie - może trwałby dalej...?

We dwie na pewno będzie raźniej.

Wiem, że czujesz się okropnie, bo straciłaś miłosć życia, straciłaś pracę, żyjesz pod presją ze strony rodziny... to jest na pewno koszmarne. Ale nie z takich bagien ludzie się podnosili. Uwierz w siebie, szukaj pracy, wzmacniaj swoją psychike drobnymi sprawami. Nie oczekuj od siebie ani od życia cudów. Po prostu żyj jak najlepiej potrafisz.

A szacunek od siebie odzyskasz, ale żeby tak się stało, musisz sobie na to pozwolić. Nie możesz się obwiniać! Na pewno powtarzasz sobie, że po co tak się starałaś, skoro i tak dostałaś w dupę, że nie warto, że głupia byłaś - stop! Ani słowa więcej! Postępowałaś tak a nie inaczej, bo MIALAS POWODY. Były to powody na tyle ważne, że nie zawahałaś się przed takim a innym działaniem. Gdybyś wtedy wiedziała, jak to się skonczy, to pewnie zachowałabyś sie inaczej, ale NIE WIEDZIALAŚ! Więc nie musisz siebie obwiniać, bo każdy z nas popełniał błędy.
Teraz najważniejsze, żebyś z tego wyszła. Jakkolwiek byś się nie czuła jesteś fajną, wartościową osobą, która po prostu gdzieś w tym wszystkim straciła własne ja, ale to nie jest bezpowrotna strata Odzyskasz siebie, szacunek do siebie i będziesz miała fajne życie, tylko pozwól sobie na to zapracować.
dziękuje Ci bardzo uświadomiłaś mi że muszę zatroszczyć się o siebie
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 21:26   #2415
anoska
Zakorzenienie
 
Avatar anoska
 
Zarejestrowany: 2009-03
Wiadomości: 6 401
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

patrzę, że wszystkim było potrzebne takie trzeźwe spojrzenie jakie przedstawiła Narrhien
mi też lżej na duszy się zrobiło dzięki
__________________
anoska jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 22:52   #2416
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ania230 Pokaż wiadomość
od tego zacznę że nikogo nie chcę skłócić!! drugą ważną rzeczą jest to że Basi ufam i nie jest dwulicową osobą a trzecią rzeczą jest fakt że ich mama jest troszeczkę psychiczna.

Poinformowałam Basie o tym zdarzeniu i o tych wszystkim słowach jakie moja mama usłyszała i Basie wmurowało. Powiedziała mi żebym się jej matką nie przejmowała bo ona ma problemy sama ze sobą. Powiedziała mi że to jest jej dom i jej męża i że oni będą decydować kto do nich przyjeżdża i z kim spędzają czas. A ona przez 2 miesiące nie miała nawet czasu odwiedzić wnucząt a teraz opowiada głupoty.
Basia nie zostawiła tego w spokoju dzisiaj pojechała do swojego taty i mu powiedziała o tej sytuacji co zaistniała, tacie się zrobiło przykro i jest mu wstyd za nią, powiedział żebym się nie przejmowała tym co ona mówi bo ona nie radzi sobie ze swoimi problemami i chcę wszystkich skłócić bo wtedy będą na niej więcej uwagi zwracać... chore... chora kobieta

A ja wiem co robię i wiem że nie niszczę nikomu rodziny.
Basia ma swoją rodzinę składa się z niej, męża i córek i powiedziała mi że ja należę do ich rodziny i nigdy to się nie zmieni i jej matka na pewno nie będzie decydowała z kim ona ma się spotykać.

Przykre jest jeszcze to że tata Basi okropnie przeżywa nasze rozstanie i się jeszcze z tym nie pogodził

Zapytałam Basi co w takim razie z wyjazdem do babci w jej urodziny i tata powiedział że babcia chce żeby Hania przyjeżdżała bo ją traktuje jak rodzinę i że mamy jechać., więc 30 września będę z Basia u babci.


Nie będę przez jakaś kobietę która ma problemy ze sobą i ze swoją głową rezygnować z tych ludzi których kocham i którzy chcą żebym w ich życiu była!!!

Ja mam swój rozum i wiem co robić mam!!

---------- Dopisano o 17:13 ---------- Poprzedni post napisano o 17:03 ----------



Basia wesoła zadzwoniła do mnie że nasze mamy się spotkały. Nie miała pojęcia że takie słowa padły z ust jej matki.
To odpuść sobie tą rodzinkę i kontakt z nią! Przecież i tak nigdy do niej nie będziesz należeć!

Jak dla mnie to to głupie!! Basia poskarżyła się tacie - jak 5latka i jeszcze faceta bardziej podłamała Nie mogła odrazu pogadać ze swoją matką?? I co dalej sprawa utknęła w martwym punkcie!!

Ale Ty i tak musisz się od nich odciąć, bo NIE NALEŻYSZ DO TEJ RODZINY, czy tego chce Basia, Kasia, czy Marysia!!

Sorry, napiszę to po raz ostatni!! Chcesz to się obrażaj, nie chcesz to nie. Nie ważne, czy rodzina EKSa chcę Cię na swoich uroczystościach rodzinnych, czy nie, ale tam nie powinno CIę w ogóle być! Jeszcze się dziwie, że Twój EKS Cię za to nie skrytykował, itp. Po co Ty uczestniczysz w życiu rodzinnym kogoś z kim nie jesteś? Czy chciałabyś, żeby Twój poprzedni partner tak często NAWIEDZAŁ Twoją rodzinę? Nawet nie wiesz, jak Ty utrudniasz sprawę/sytuację swojemu EKSowi. On nie może z nikim się teraz pokazać w rodzinie, bo KSIĘŻNICZKA ANIA jest. Dziewczyno, wg mnie z Tobą coś jest nie tak?! Pytałaś się EKSa, czy On życzy sobie byś była i dalej uczestniczyła w Jego rodzinnym życiu!! Anka, to z Tobą jest problem i być może Jego matką!! Zejdź na ziemię EKSa już nie zdobędziesz, a w wg mnie w Jego oczach się pogrążasz
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 22:52   #2417
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

pochwale sie zaczelam pic zielona herbate
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 22:55   #2418
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez anoska Pokaż wiadomość
dziś podobnie się czuję, nie wiem dlaczego...
a mój przeszedł samego siebie
zaczął pisać do mojej serdecznej przyjaciółki (przyjaźnię się z nią od dzieciaka), jakieś niezobowiązujące smsy o uczelni i takie tam, potem zapytał ją jak ja się trzymam, to ona opowiedziała, że z każdym dniem coraz lepiej. Widocznie nie może się z tym pogodzić i wczoraj zaproponował jej spotkanie: wino czy piwo? Ta odmówiła, bo miała spotkać się ze mną to ten do niej żeby założyła spódniczę i szpileczki, zrobiła zdjęcie i mu wysłała, a on się odwdzięczy
zaznaczam, że w ogóle miał nie przyjeżdżać do domu na ten weekend...
jest na tyle inteligentny, że wie, że ona mi to powtórzy, bo przecież jest ze mną szczera i jest przyjaciółką
co o tym mam myśleć to nie wiem, ale to jakieś gimnazjalne zagrywki, a wydawało mi się, że osiągając pewien pułap wiekowy można rozstać się jak dorośli i dojrzali ludzie, cóż widocznie się pomyliłam

a wczorajszy wieczór spędziłam ze swoim pierwszym facetem z czasów końcówki gimnazjum i początków liceum szczere i bardzo wartościowe spotkanie po latach, bez spiny, pełen luz, tego mi trzeba było
O jaki bystry TŻcik Z kim najlepiej pogadać? -Z przyjaciółką byłej

Czyżby szkoła Mu pranie mózgu robiła??

Może liczy na małe słodkie kłamstewsko z Jej strony? Później skłóci Was i hmm... Podbić będzie chciał do niej

i tak 3maj
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 22:58   #2419
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
To odpuść sobie tą rodzinkę i kontakt z nią! Przecież i tak nigdy do niej nie będziesz należeć!

Jak dla mnie to to głupie!! Basia poskarżyła się tacie - jak 5latka i jeszcze faceta bardziej podłamała Nie mogła odrazu pogadać ze swoją matką?? I co dalej sprawa utknęła w martwym punkcie!!

Ale Ty i tak musisz się od nich odciąć, bo NIE NALEŻYSZ DO TEJ RODZINY, czy tego chce Basia, Kasia, czy Marysia!!

Sorry, napiszę to po raz ostatni!! Chcesz to się obrażaj, nie chcesz to nie. Nie ważne, czy rodzina EKSa chcę Cię na swoich uroczystościach rodzinnych, czy nie, ale tam nie powinno CIę w ogóle być! Jeszcze się dziwie, że Twój EKS Cię za to nie skrytykował, itp. Po co Ty uczestniczysz w życiu rodzinnym kogoś z kim nie jesteś? Czy chciałabyś, żeby Twój poprzedni partner tak często NAWIEDZAŁ Twoją rodzinę? Nawet nie wiesz, jak Ty utrudniasz sprawę/sytuację swojemu EKSowi. On nie może z nikim się teraz pokazać w rodzinie, bo KSIĘŻNICZKA ANIA jest. Dziewczyno, wg mnie z Tobą coś jest nie tak?! Pytałaś się EKSa, czy On życzy sobie byś była i dalej uczestniczyła w Jego rodzinnym życiu!! Anka, to z Tobą jest problem i być może Jego matką!! Zejdź na ziemię EKSa już nie zdobędziesz, a w wg mnie w Jego oczach się pogrążasz
o to się nie pytałam , ale sam mi powiedział że zawsze jak chcę mogę jechać do jego siostry bo ona jest moją przyjaciółką i on mi tego nie może zabronić.... jego słowa

a Basia się nie poszła poskarżyć ojcu tylko powiedzieć jakie głupoty wygaduje jej matka a jego żona, mogła mi to powiedzieć a nie mojej mamie, która nie jest niczego winna.
Rozstanie jest moim i jego problemem a nie jego matki, więc uważam że to ona dużo teraz robi szumu wokół tego.

A ja tak jak pisałam mniej jeżdżę, rzadziej rozmawiamy, nie jeżdżę na żadne imprezy rodzinne
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:00   #2420
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ania230 Pokaż wiadomość
sprzątam i tak sobie rozmyślam o wszystkim o tym zdarzeniu z teściową i jest mi cholernie przykro
chciałabym żeby on wiedział co jego matka o mnie wygaduje, bo wiem że by się wkurzył i jej powiedział co sobie o niej myśli, a może by odezwał się do mnie...
tak mi jego brakuje, tak bardzo bym chciała się do niego przytulić i zasnąć w jego ramionach

---------- Dopisano o 15:23 ---------- Poprzedni post napisano o 15:19 ----------


moim zdaniem on hmm podrywa twoją psiapsiółka specjalnie żebyś o tym wiedziała

niepoważny człowiek, dość że Cię zranił to teraz zachowuję się jak gówniarz...

ja wczoraj rozmawiałam ze swoim ex z przed 8 lat przez telefon i powiem Wam że często rozmawiamy, bardzo się mną interesuję i zawsze dobrze radzi...często wieczorami ze sobą rozmawiamy... radzi mi żebym poszła do psychologa, bo to rozstanie jest dla mnie bardzo ciężkie i bardzo P kocham...
oczywiście on jest już zajęty, ma żonę i jest z nią szczęśliwy
Jeszcze się dziwię, że Mu nic nie powiedziałaś I co w ten sposób myślisz, że Go odzyskasz?? Tak, rozczulaj i rozklejaj się dalej nad sobą. Dziewczyno, powinnaś już ogarniać, zbierać, a nie myśleć o EKSie. Wychodzić z kimś. Wiem, że się nie zapomina z dnia na dzień, ale bez przesady, do samej śmierci chcesz z tym walczyć??

Myślę, że Twój kolega ma rację, bez terapeuty to Ty sobie możesz sama ze sobą walczyć przez kilka dobrych lat i nic Ci to nie da

---------- Dopisano o 23:00 ---------- Poprzedni post napisano o 22:59 ----------

Cytat:
Napisane przez ingemona Pokaż wiadomość
Witajcie
Pozwolicie, ze dolacze do Was.
Mam dola, nie umiem sie pozbierac, nawet momentami zastanawiam sie czy to juz depresja . Wiem, ze wizazanki wspieraja sie, pomagaja rada a czesto takze konstruktywna krytyka. Jak wszystkie tutaj przezylam rozstanie, nie wroc. Ja je wciaz i wciaz przezywam .
Rozstalismy sie jakies 2mce temu. Psulo sie juz od bardzo dlugiego czasu, niestety mialam nadzieje na poprawe. Wiele razy probowalam rozmawiac, proponowalam nawet psychologa dla par, stwierzil ze jak chce to maoge isc ale sama. Przeprowadzilam milony rozmow a raczej monologow. I mimo, ze rozstanie bylo obopolne to ja go nie chcialam. Na logike wiem, ze tak jest lepiej ale serce nie chce sluchac. Kocham Go w dalszym ciagu mimo, ze On mnie nie kocha. Nawet nie wiem, czy kiedys mnie w ogole kochal. Przez cala ta sytuacje bardzo sie zmienilam, zrobilam sie zazdrosna. Do tego stopnia ze zagladalam mu w emaile, skypa. Nienawidze siebie za to. On wie, ze bardzo mocno i emocjonalnie przezywam to rozstanie. Upiera sie ze chce zostac przyjaciolmi, wiedzac ze mnie to cholernie boli. Ja z 2 str probuje ograniczyc kontakt, zeby nie myslec nie widziec nie czytac etc. Odbylismy pare rozmow przez net, za kazdym razem wracalam do przyczyny. Jako powod rozstania podal mi, (haha a nawet wymyslil sobie teorie)ze nie umie byc w zwiazku monogamicznym, ze nie wyszalal sie itd. Potem mowil, ze jego uczucie zwyczajnie wygaslo, ale chce bardzo miec kontakt ze mna. Jestem wsciekla, smutna, rozzalona, wszystko na raz. Nawt raz mu w twarz nakrzyczalam, ze zniszczyl mi zycie,ze go nienawidze. Ma 34 lata, ja mam 30, bylismy ze soba 4 lata. Dzis zablokowalam Go na fb, chcialam zeby on to zrobil, zeby mi pomogl w ten sposob. Odmowil, wiec ostatkiem sil sama to zrobilam. A najgorsze jest to ze ja wciaz mam nadzieje, wciaz czekam az zadzwoni albo cos w tym rodzaju. Pomozcie, jestem zrozpaczona. Nie znosze siebie takiej, brzydze sie swoim zachowaniem.
No tak faceci i terapie, psychologowie Skąd ja to znam Najwidoczniej On jeszcze nie dorósł do poważnego związku i pewnych zobowiązań i deklaracji
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:01   #2421
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
Jeszcze się dziwię, że Mu nic nie powiedziałaś I co w ten sposób myślisz, że Go odzyskasz?? Tak, rozczulaj i rozklejaj się dalej nad sobą. Dziewczyno, powinnaś już ogarniać, zbierać, a nie myśleć o EKSie. Wychodzić z kimś. Wiem, że się nie zapomina z dnia na dzień, ale bez przesady, do samej śmierci chcesz z tym walczyć??

Myślę, że Twój kolega ma rację, bez terapeuty to Ty sobie możesz sama ze sobą walczyć przez kilka dobrych lat i nic Ci to nie da

---------- Dopisano o 23:00 ---------- Poprzedni post napisano o 22:59 ----------


No tak faceci i terapie, psychologowie Skąd ja to znam Najwidoczniej On jeszcze nie dorósł do poważnego związku i pewnych zobowiązań i deklaracji
nie powiedziałam i nie zamierzam , a na litość nikogo nie będę brała
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:02   #2422
Narrhien
Zakorzenienie
 
Avatar Narrhien
 
Zarejestrowany: 2010-08
Wiadomości: 6 736
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez egocentryczna Pokaż wiadomość
Mogę z Wami?

Czytając twój post uświadomiłam sobie coś bardzo ważnego, dziękuję Ci za to
Cytat:
Napisane przez ania230 Pokaż wiadomość
dziękuje Ci bardzo uświadomiłaś mi że muszę zatroszczyć się o siebie
Cytat:
Napisane przez anoska Pokaż wiadomość
patrzę, że wszystkim było potrzebne takie trzeźwe spojrzenie jakie przedstawiła Narrhien
mi też lżej na duszy się zrobiło dzięki
Dziewczyny, zróbmy to wszystkie razem! Pamiętajmy, że jeśli tylko na to pozwolimy, to zawsze będzie ta jedna osoba na świecie, która kocha nas bezwarunkowo - to będziemy my same!

Koniec gadania, że były był taki i owaki... bo tak naprawdę jakie to ma znaczenie? To my jesteśmy ważne!

Dam sobie rękę uciąć, że każda z nas jeszcze będzie szczęśliwa. Do dzieła, kochane chętnie poczytam o waszych postępach i sama również napiszę, co zrobiłam dla siebie.

Ja jak na razie już zrobiłam kilka rzeczy:
- zamiast wrócić do mamy i lizać rany, znalazłam sobie pokój w mieszkaniu studenckim - dzielę go z inną dziewczyną i myslałam, że to będzie koszmar, a w sumie to jest całkiem fajnie
- zaadoptowałam kota zawsze o tym marzyłam, ale w poprzednim mieszkaniu nie mogłam mieć zwierzęcia. A teraz uzbierałam pieniądze i świadomie dałam dom pewnej cudownej koteczce po przejściach
- podjęłam wirtualną adopcję nad innym kotem
- od 2 tygodni chodzę do kotów z fundacji, z której wzięłam kotkę. Rozmawiałam już na temat wolontariatu i chcę podpisać umowę, tylko muszę poczekać na plan zajęć ze studiów.
- rozpoczęłam z własnej inicjatywy pewien nowy projekt w pracy, który, mimo wielu trudności, okazał się całkiem owocny
- schudłam już 7,5kg (aczkolwiek odchudzam się od końca czerwca)

A co jeszcze planuję, oprócz oczywistej rzeczy POKOCHAĆ SIEBIE i nauczyć się spędzać czas samej tak, żeby było mi fajnie!
- Świetnie sobie radzić w pracy i na studiach, napisać piękną pracę licencjacką
- wrócić do ciemnych włosów i ogólnie zadbać o fryzurę
- co miesiąc zamiast przepieprzać kase na głupoty kupię sobie jedną parę fajnych butów lub fajną torebkę
- schudnąć jeszcze 10kg
- wrócić do żywego życia towarzyskiego (w obecnym mieszkaniu samotność raczej mi nie grozi )
- zapisać się na dwa fajne, aczkolwiek drogie szkolenia, które pomogą zdobyć mi wiedzę potrzebną do rozwijania tego projektu w pracy i nie myśleć o tym, że to strata kasy - bo wykształcenie to nigdy nie jest strata kasy.

i pewnie coś jeszcze przyjdzie mi do głowy, ale piję wino i spowalnia to moje procesy myślowe

A wy? Jakie macie plany?
__________________
"Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu."


Narrhien jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:07   #2423
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
Ja myślę, że jesteś trochę niesprawiedliwa.

Ja tydzień temu ostatecznie rozstałam się z facetem (aczkolwiek to nasze rozstanie już od jakiegoś czasu ciągnęło się jak guma do żucia). Nie dlatego, że go nie kocham, ani on nie kocha mnie, ale dlatego, że sama miłość po prostu nie wystarczyła... za dużo nas dzieliło, a ja miałam całkiem inne oczekiwania od życia i nabrałam siły, by te oczekiwania spełnić, a nie trwać w związku, który nie dawał mi takiego szczęścia, jak powinien.
Komfortowo byłoby dla mnie myśleć, że rozstaliśmy się, ale tak naprawdę to ja zerwałam - on chciał jeszcze spróbować i wiem, że ma do mnie mały żal o to, że podjęłam taką decyzję. Aczkolwiek z drugiej strony nie zrobił nic, by przekonać mnie, że ta próba będzie inna od tych wszystkich poprzednich, które się nie udały. I ja właśnie powiedziałam, że chciałabym mieć kontakt, on się ze mną zgodził - nie dlatego, by mieć byłego na boku, a pukać nowych facetów, a dlatego, że mój exTŻ jest dla mnie zbyt cenną i wartościową osobą, aby całkowicie zrywać z nim kontakt i zachowywać się, jakby te 3 i pół roku nie istniały. Nie uważam tego za cwaniactwo.

Więc skoro ja potrafię mieć taką motywację, to czemu ktoś inny nie mógłby jej mieć. Naprawdę, są ludzie, którzy mimo wszystko cenią sobie kontakt i przyjaźń z byłym partnerem, bo go szanują i wiedzą, że jest wartościową osobą, której utrata byłaby bardzo bolesna.

A czasami ludzie po prostu na poziomie związku nie dają rady, a na poziomie przyjaźni czy koleżeństwa świetnie się dogadują.

No, a tak poza tym to oficjalnie chciałam dołączyć do samotnych na Wizażu. Nosiłam się z tym zamiarem już długo, ale teraz dojrzałam. Mimo wszystko nie radzę sobie tak wspaniale, jak planowałam - ale wiem, że muszę ponieść konsekwencje mojej decyzji, co do której jestem przekonana, że była absolutnie słuszna.
Nie zmienia to faktu, że jest ciężko.
Mądre słowa - masz rację

---------- Dopisano o 23:07 ---------- Poprzedni post napisano o 23:02 ----------

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
No tak, macie rację... jakoś tak emocjonalnie i z własnej perspektywy do tego podeszłam.

Znaczy, że my? Też mi się wierzyć nie chce.


Nie no, wiadomo, jakby mi coś takiego facet zrobił to nigdy. Tylko jakoś tak pomyślałam, że może nie wszyscy jednak mają taką okrutną motywację, że chcą przyjaźni, żeby nie cierpieć, a równoczesnie kończą związek, bo chcą pukać kogoś innego...


Bóg jeden wie, na ile mi tej siły starczy.


Widzicie, dziewczyny, czasem przychodzą mi do głowy takie myśli, że może byłoby dla mnie lepiej gdyby on mi zrobił coś złego, nie wiem, zdradził, uderzył, cokolwiek - wtedy mogłabym go znienawidzić, mogłabym bez wyrzutów sumienia związek zakończyć i nikt by się tego nie czepiał.

A tak? Ja, jako strona zrywająca, czuję się chwilami jak ostatnia świnia, bo przecież on mnie kocha, bo przecież nic strasznie złego mi nie zrobił, bo przecież jest fantastycznym facetem... gdybym go jeszcze nie kochała, ale przecież kocham, wiec jak to tak... Nie mogę liczyć na niczyje współczucie - bo to, że czułam się w tym związku niespełniona, chwilami nieszczęśliwa to dla nikogo nic nie znaczy.

Ostatnio musiałam wrócić na nasze stare mieszkanie zabrać jeszcze trochę rzeczy, byłam z mamą. Siedzenie w tym mieszkaniu, w którym tyle miłych chwil razem spędziliśmy, które teraz jest takie puste i odpychające było ponad moje siły - rozpłakałam się, a moja matka do mnie, żebym nie histeryzowała, że przecież to ja podjęłam decyzję, więc czemu płaczę i sama jestem sobie winna. Zero wsparcia.

Nie rozumiała, że ja nie płaczę, bo źle zadecydowałam, tylko płaczę z żalu za tym, co odeszło - równocześnie nie chcąc tego powrotu. Ale emocje po prostu musiały znaleźć ujście w tych łzach.

Po prostu nie wiem, czy ja nie mam prawa czuć się ciężko?

Generalnie kocham go, dlatego to jest takie ciężkie, ale siebie kocham jeszcze bardziej - dlatego musiałam zrobić to dla samej siebie i odejść.

Mam naprawdę nadzieję, że uda nam się zachować taki kontakt, jak teraz. Nawet dopuszczam do siebie myśl, że on może miec nową kobietę (ja za facetów podziękuję na razie) i modlę się, bym potrafiła ją ewentualnie polubić. Nie chcę stracic jego osoby z mojego życia i mam nadzieje, że to uczucie, które między nami jest, nie zepsuje się i pozostanie stałą, mocną przyjaźnią. I równocześnie tak bardzo chciałabym, żeby był szczęśliwy - bo on jednak na tym rozstaniu stracił więcej, niż ja.

Ale tak naprawde to Bóg jeden wie, czy to się naprawdę uda. Czas pokaże.
Wg mnie to Ty sama do końca nie wiesz, czy te rozstanie to była dobra decyzja, z biegiem czasu odczuwasz --- tego

Tylko ja mam takie wrażenie, że ta przyjaźń jest chwilowa, dopóki ktoś kogoś nie pozna, nie ochłonie od rozstania, zajmie się sobą, swoim życiem, itp.

---------- Dopisano o 23:07 ---------- Poprzedni post napisano o 23:07 ----------

Cytat:
Napisane przez ania230 Pokaż wiadomość
jest mi znów smutno,tęsknie za nim
Ania, a byłaś na takiej dobrej drodze Wiesz Kochana nie poradzisz sobie z tym jednak sama, Ci jest jednak potrzebny psycholog.
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:09   #2424
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Kornelciaczek Pokaż wiadomość
Ania, a byłaś na takiej dobrej drodze Wiesz Kochana nie poradzisz sobie z tym jednak sama, Ci jest jednak potrzebny psycholog.
nie chcę psychologa
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:09   #2425
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
Wiesz... czasem człowiek musi wybrać to, co jest najlepsze dla niego, nie dla partnera. Czasem człowiek musi wybrać zdrowy egoizm, żeby móc nauczyć się żyć szczęśliwie z samym sobą.

Nawet nie wiesz, jak bardzo ciąży mi myśl, że to ja zerwałam, to ja jestem "tą złą", mimo iż przecież miałam swoje powody, które dla mnie były ważne i wystarczające, aby zerwać.

Nie wiem, czym kierował się twój partner, ale wiesz, możliwe, że on również stracił miłość swojego życia. Na własne życzenie. Jest mu źle i przeżywa, bo myślisz, że to jest tak łatwo zerwać z kimś, z kim spędziło się tak wiele czasu? To nie jest łatwe podjąć taką decyzję, o której wiesz, że zranisz partnera, tylko po prostu nie masz wyjścia. Musisz to zrobić. W takiej sytuacji nie ma kompromisów, bo ile można naprawiać związek, który jest nie do naprawienia...? Ile można się starać? Czasem człowiekowi po prostu brakuje już sił i chęci. Mi ich zabrakło, twojemu exowi również.

Nie zawsze warto walczyć o miłość. Sama miłość po prostu nie wystarcza, do związku trzeba czegoś więcej, a u mnie tego czegoś zabrakło. U was najwyraźniej też.

I dlatego właśnie pisałam wczesniej, że czasem żałuję, iż ex mnie nie zdradził albo nie skrzywdził w jakiś sposób - bo wtedy to, że zrywam, byłoby ogólnie oczywiste i nie miałabym takich wyrzutów sumienia, jakie mam teraz - mimo iż wiem, że ta decyzja jest słuszna.
Święte słowa tu padły I chyba mi nawet coś uświadamiają
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:10   #2426
margaretka91
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 12
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

No to moje kochane dziewczynki ja musze to z siebie wydusić.Generalnie nie mam komu i tak nie znacie mnie bo nie wypowiadam się tutaj. ale.... już nie mogę.

No to zaczynając od początku.
Jestem z moim facetem 2 i prawie pół roku.Było naprawde przyjemnie.Góry,wycieczki ,rozmowy... Cudownie. No ale jak się okazało ostatnio to tylko dla mnie. Ostatnio od słowa do słowa doszło między nami do sprzeczki.Bo ja wcześniej nie raz mu mówiłam , że zależy mi na nim,że chciałabym z nim nawet do końca życia ... . No a on mi powiedział wtedy że co ja sobie myślę,że związki muszą być od razu na całe życie.? Potem to już było coraz gorzej. Powiedział że generalnie to nie wie co do mnie czuje.Że ostatnio jest mu z tym wszystkim źle. I nie wie co ma z nami zrobić. Na co ja ( o ja naiwna) powiedziałam że nie rozstawajmy się a on pytaniem na to czemu? Mieliśmy do tej rozmowy wrócić. w między czasie nie było żadnych wyznań. Ale była bliskość.Był seks,nieziemskie pocałunki z jego strony. Było dobrze,może nie cudownie ale dobrze. Dałam mu czas na jego zajęcia żeby mógł odpocząć. Ale normalnie sie widywaliśmy. No a dzisiaj znowu podobna rozmowa , właściwie mój monolog. Bo nie odzywał się do mnie cały dzień mimo że do niego przyjechałam,był taki niesówj jakbym mu coś zrobiła a faktycznie nic nie zrobiłam. No i powiedziałam mu pod koniec dnia , że go kocham,że mi na nim zależy. Że wiem że właśnie nie powinnam tego wszystkiego mówić ale inaczej nie potrafie. A on ciągle żebym dała mu spokój...I ciągle tylko te słowa...
Nie,nie zerwaliśmy ze sobą... Ale nie wiem co robić.
Jednego jestem pewna , że go kocham . I że będę walczyć. Ale co dalej...
margaretka91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:13   #2427
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
To dopiero początek. Nie można powiedzieć, że sobie poradziłam - bo nie wiem, czy za tydzień bądź miesiąc będę dalej tak silna. Na razie się staram i jestem dobrej myśli.

Wiesz co, zapisz sie do psychologa - terminy są długie, ale czas i tak płynie, więc co ci szkodzi. A w międzyczasie pracuj nad sobą. Na wszytko trzeba czasu. Bądź dla siebie lepsza, rozpieść się, pokochaj i zaakceptuj potraktuj siebie jak ukochaną osobę.
To długa i mozolna robota, ale wykonalna. To własnie jest i mój plan na najbliższy rok - pokochać siebie, dać sobie to, co najlepsze, być szczęśliwą samą ze sobą. Już nigdy nie dopuszczę do sytuacji, gdy moje życiowe szczęście będzie uzależnione od partnera. Nad tym chcę własnie popracować. Mam bardzo silną motywację, natomiast czy mi się uda - kto wie? Będę się starać ze wszystkich sił, bo gdyby nie błędy, które popełniłam na samym początku związku, ten związek pewnie byłby dużo zdrowszy, lepszy i kto wie - może trwałby dalej...?

We dwie na pewno będzie raźniej.

Wiem, że czujesz się okropnie, bo straciłaś miłosć życia, straciłaś pracę, żyjesz pod presją ze strony rodziny... to jest na pewno koszmarne. Ale nie z takich bagien ludzie się podnosili. Uwierz w siebie, szukaj pracy, wzmacniaj swoją psychike drobnymi sprawami. Nie oczekuj od siebie ani od życia cudów. Po prostu żyj jak najlepiej potrafisz.

A szacunek od siebie odzyskasz, ale żeby tak się stało, musisz sobie na to pozwolić. Nie możesz się obwiniać! Na pewno powtarzasz sobie, że po co tak się starałaś, skoro i tak dostałaś w dupę, że nie warto, że głupia byłaś - stop! Ani słowa więcej! Postępowałaś tak a nie inaczej, bo MIALAS POWODY. Były to powody na tyle ważne, że nie zawahałaś się przed takim a innym działaniem. Gdybyś wtedy wiedziała, jak to się skonczy, to pewnie zachowałabyś sie inaczej, ale NIE WIEDZIALAŚ! Więc nie musisz siebie obwiniać, bo każdy z nas popełniał błędy.
Teraz najważniejsze, żebyś z tego wyszła. Jakkolwiek byś się nie czuła jesteś fajną, wartościową osobą, która po prostu gdzieś w tym wszystkim straciła własne ja, ale to nie jest bezpowrotna strata Odzyskasz siebie, szacunek do siebie i będziesz miała fajne życie, tylko pozwól sobie na to zapracować.
Dasz radę - wierzę w Ciebie i życzę Ci powodzenia w tych celach

Lepiej było spróbować niż nie zrobić w tym kierunku nic, a później jeszcze bardziej siebie obwiniać niż teraz! Spróbowałaś, zawalczyłaś - nie wyszło OK, ale to już nie Twoja wina, najwidoczniej tak musiało być

Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:15   #2428
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
Wiesz, trzeba mieć szacunek do samego siebie i kochać również siebie. Nie da się starać w nieskończoność. Po prostu. W pewnym momencie nadchodzi taka chwila, gdy zdajesz sobie sprawę, że czasem starania i miłość nie wystarczą. W momencie, kiedy poniżasz się i poświęcasz samą siebie "w imię miłości" powinnaś zdać sobie sprawę, że są rzeczy ważniejsze.

Jednak z tego co widzę to wasze relacje były jednak inne niż w moim związku. W sumie każdy związek jest inny bo i każdy człowiek jest inny - nie ma jednego, z góry określonego schematu.

Ja się chcę trzymać jednego - na byłego nigdy złego słowa nie powiem. Miał wady jakie miał, miał różne zachowania, rozstanie nie wzięło się znikąd - ale jest dobrym człowiekiem i fantastycznym facetem - po prostu nie dość fantastycznym dla mnie, ale na pewno znajdzie się kobieta, która doceni ten skarb. Ja po prostu oczekuję od życia czegoś innego i mam zamiar to dostać.
również nigdy nie powiem na niego złego słowa i nie pozwolę żeby ktoś przy mnie o nim źle mówił
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:18   #2429
Kornelciaczek
Wtajemniczenie
 
Avatar Kornelciaczek
 
Zarejestrowany: 2012-05
Wiadomości: 2 927
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez ania230 Pokaż wiadomość
o to się nie pytałam , ale sam mi powiedział że zawsze jak chcę mogę jechać do jego siostry bo ona jest moją przyjaciółką i on mi tego nie może zabronić.... jego słowa

a Basia się nie poszła poskarżyć ojcu tylko powiedzieć jakie głupoty wygaduje jej matka a jego żona, mogła mi to powiedzieć a nie mojej mamie, która nie jest niczego winna.
Rozstanie jest moim i jego problemem a nie jego matki, więc uważam że to ona dużo teraz robi szumu wokół tego.

A ja tak jak pisałam mniej jeżdżę, rzadziej rozmawiamy, nie jeżdżę na żadne imprezy rodzinne
I bardzo dobrze i tak 3maj

---------- Dopisano o 23:18 ---------- Poprzedni post napisano o 23:17 ----------

Cytat:
Napisane przez ania230 Pokaż wiadomość
nie powiedziałam i nie zamierzam , a na litość nikogo nie będę brała
I dobrze!!

---------- Dopisano o 23:18 ---------- Poprzedni post napisano o 23:18 ----------

Cytat:
Napisane przez ania230 Pokaż wiadomość
nie chcę psychologa
No tak najlepiej napisać NIE CHCĘ, ale Ty sobie sama nie poradzisz!!
Kornelciaczek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-09-23, 23:19   #2430
ania230
Zakorzenienie
 
Avatar ania230
 
Zarejestrowany: 2007-12
Lokalizacja: Kraków
Wiadomości: 16 104
Dot.: Rozstanie z facetem, część XXIV

Cytat:
Napisane przez Narrhien Pokaż wiadomość
Wiesz... czasem człowiek musi wybrać to, co jest najlepsze dla niego, nie dla partnera. Czasem człowiek musi wybrać zdrowy egoizm, żeby móc nauczyć się żyć szczęśliwie z samym sobą.


Nie zawsze warto walczyć o miłość. Sama miłość po prostu nie wystarcza, do związku trzeba czegoś więcej, a u mnie tego czegoś zabrakło. U was najwyraźniej też.
właśnie wydaję mi się że on wybrał egoizm i bycie samym,pracę i wieczorne piwko z kolegami

A z miłością jest różnie czasami warto zawalczyć ale też druga osoba musi to również zrobić, bo jedna osoba nic nie zrobi, do tego trzeba dwojga
__________________
To niemożliwe powiedział rozsądek to ryzykowne powiedziało doświadczenie to bezsensowne powiedziała duma mimo wszystko spróbuj powiedziało serce

11.06.2016 - Maja


15 kg do celu
ania230 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 08:58.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.