Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 59 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-12-05, 10:01   #1741
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III


Daje tylko krotko znac, ze zyje i dobrze sie mam !
Podobnie jak u Emilki - adrenalina, wszystko nowe, ale... podoba mi sie! Bede pisac czesciej, jak tylko zycie dopasuje mi sie do nowych okolicznosci (no i jak uda mi sie dowiedziec, czy moge w pracy bezpiecznie przegladac wizazale psssst!)
Usciski dla Was!
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 10:31   #1742
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dziewczyny żyję jakby się ktoś pytał nie miałam nawet chwili przez ostatnie tygodnie by poprzeglądać wizaż. Angielski, staż, taniec, załatwianie dokumentów, pobyt w Kielcach, a na ostatni weekend internet mi się zawiesił.
Było dużo biegania, teraz znów zwalniam i szukam pracy. Móje praktyki się kończ ą i niestety mnie nie zostawią, więc szukam czegoś innego. Nie wiem co u Was, jeszcze nie zerknęłam na poprzednie wpisy, ale w niedzielę się widzimy, tak?
Przepraszam też za offtop, ale wrzucę tu moje prywatne ogłoszenie, myślę, że szybciej zostanie zauważone niż w klubie, a nie wszystkie mam na facebooku.

Czy ktoś marzy o małym szczeniaczku? Nasza sunia urodzi za jakieś 2 tygodnie, jeśli będzie więcej niż jeden, chętnie oddam w dobre ręce. Szczeniaczek będzie kundelkiem, matka jest biała w łatki, a ojciec rudy. Sunia jest bardzo łagodna, łasi się do każdego, uwielbia być głaskana, a ojciec to odpowiedzialny chłop, wiąż ją odwiedza. Pytajcie znajomych i znajomych znajomych, inaczej pewnie będzie szczenięta uśpić Dodam, że oboje wysokością sięgają poniżej kolan, więc i dzieci na pewno nie zajmą dużo miejsca.

Ściskam Was i czekam na spotkanie
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 11:36   #1743
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość

Fajnie, że znalazłaś własny kąt.
No i rozstania też chciałaś.
Luźnego podejścia do pisania życzę.
Dzięki kochana
Chciałam, tak będzie lepiej, ale to nie znaczy, że nie cierpię...
Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość

Daje tylko krotko znac, ze zyje i dobrze sie mam !
Podobnie jak u Emilki - adrenalina, wszystko nowe, ale... podoba mi sie! Bede pisac czesciej, jak tylko zycie dopasuje mi sie do nowych okolicznosci (no i jak uda mi sie dowiedziec, czy moge w pracy bezpiecznie przegladac wizazale psssst!)
Usciski dla Was!
Konwalio życzę cały czas takiego samego pozytywnego nastawienia do życia
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 13:29   #1744
Gomra
Zakorzenienie
 
Avatar Gomra
 
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Wielkopolska
Wiadomości: 12 709
GG do Gomra
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

prokratynacja, czyli moje najgorsze oblicze
chyba sie poddaje.
Gomra jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 14:38   #1745
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Niby wszystko się dobrze układa w różnych dziedzinach życia, prócz jednej - finansowej. Jedna rozmowa na temat pracy i całą moją ewentualną radość diabli biorą. Znów czuję się jak śmieć, moje pomalowane paznokcie tylko kłują w oczy i są jakby nie na miejscu w takiej sytuacji... Wszelki spokój diabli wzięli, znów rozdygotałam się od środka i patrzę na swoje życie przez pryzmat społecznej niewydolności, może lepiej powiedzieć finansowej niewydolności.
Nie spadnę na sam dół dołów, bo w tej chwili analizuję, co ze mną robi rozmowa o pracy. Napisałam wyżej co robi. Momentalnie narzucam swoją skorupę i jestem niechętna na wszelkie spotkania z jakimikolwiek ludźmi. Cienka granica mnie dzieli od popadnięcia w rozpacz i ponowny olbrzymi lęk przed przyszłością.
Babysteps, które dają namacalne efekty mojego działania nadają się do kosza, bo co kogo obchodzi czapka, którą robię na szydełku, albo trochę zaczętej sukienki na manekinie? Nieadekwatne to jest do stanu mojego konta. Jak mogę zajmować się takimi bredniami, skoro mam puste konto?? Jak ja mogę tak żyć?
Jakie mam opcje?
Nie mam pomysłów na siebie...

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-12-05 o 14:44
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 17:10   #1746
marzycielsko_realna
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 43
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Niby wszystko się dobrze układa w różnych dziedzinach życia, prócz jednej - finansowej. Jedna rozmowa na temat pracy i całą moją ewentualną radość diabli biorą. Znów czuję się jak śmieć, moje pomalowane paznokcie tylko kłują w oczy i są jakby nie na miejscu w takiej sytuacji... Wszelki spokój diabli wzięli, znów rozdygotałam się od środka i patrzę na swoje życie przez pryzmat społecznej niewydolności, może lepiej powiedzieć finansowej niewydolności.
Nie spadnę na sam dół dołów, bo w tej chwili analizuję, co ze mną robi rozmowa o pracy. Napisałam wyżej co robi. Momentalnie narzucam swoją skorupę i jestem niechętna na wszelkie spotkania z jakimikolwiek ludźmi. Cienka granica mnie dzieli od popadnięcia w rozpacz i ponowny olbrzymi lęk przed przyszłością.
Babysteps, które dają namacalne efekty mojego działania nadają się do kosza, bo co kogo obchodzi czapka, którą robię na szydełku, albo trochę zaczętej sukienki na manekinie? Nieadekwatne to jest do stanu mojego konta. Jak mogę zajmować się takimi bredniami, skoro mam puste konto?? Jak ja mogę tak żyć?
Jakie mam opcje?
Nie mam pomysłów na siebie...
Patri, nie wiem za bardzo do czego odnosi się ten fragment ale ja chciałam coś napisać a propos paznokci...

U mnie jest tak, że gdy coś mi nie pójdzie, szczególnie na polu naukowym to zawsze wyrzucam sobie (gdzieś w środku) i myślę tak: "głupia kretynko, nie zawaliłabyś tego gdybyś nie malowała paznkoci/nie układała włosów/nie dobierała tak długo stroju tylko ten czas poświęciła na naukę". Czasem chodzi o jakąs zwyczajną drobnostkę, o ktrórej każdy normalny człowiek przy egzaminie/zaliczeniu mógłby zapomnieć.Wiem, powinnam się leczyć... Muszę Wam przynaznać, że mam tak dość często, zawsze szukam winy w sobie. Bardzo chciałabym odzaleźć w sobie siłę z przed lat, kiedy wiedziałam, że mogę przenosić góry.

Nie chciałam, aby to miało jakiś pesymistyczny wydzwięk. No ale...
Dobrze, że mam Was, że jest ten wątek, że tu mogę wylać swoje żale. W rzeczywistości nikomu z bliskich osób bym o tym nie powiedziała. W zasadzie wszyscy to ludzie sukcesu i najzwyczajniej w świecie byłoby mi przed nimi wstyd...
__________________
-minimalizm,
-regularna nauka,
-walka z prokrastynacją,
-dbam o zdrowie i wygląd,
-zrzucam kilogramy.

TYM RAZEM SIĘ UDA!
marzycielsko_realna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 18:25   #1747
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Gomra Pokaż wiadomość
prokratynacja, czyli moje najgorsze oblicze
chyba sie poddaje.
ja też 3 tydzien odkładam pojechanie do skarbówki co by zamknać juz ten zmudny temat...kolejne podejscie jutro po 3 nie udanych w tym tygodniu.Gomra jak dzieciaczki?

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Niby wszystko się dobrze układa w różnych dziedzinach życia, prócz jednej - finansowej. Jedna rozmowa na temat pracy i całą moją ewentualną radość diabli biorą. Znów czuję się jak śmieć, moje pomalowane paznokcie tylko kłują w oczy i są jakby nie na miejscu w takiej sytuacji... Wszelki spokój diabli wzięli, znów rozdygotałam się od środka i patrzę na swoje życie przez pryzmat społecznej niewydolności, może lepiej powiedzieć finansowej niewydolności.
Nie spadnę na sam dół dołów, bo w tej chwili analizuję, co ze mną robi rozmowa o pracy. Napisałam wyżej co robi. Momentalnie narzucam swoją skorupę i jestem niechętna na wszelkie spotkania z jakimikolwiek ludźmi. Cienka granica mnie dzieli od popadnięcia w rozpacz i ponowny olbrzymi lęk przed przyszłością.
Babysteps, które dają namacalne efekty mojego działania nadają się do kosza, bo co kogo obchodzi czapka, którą robię na szydełku, albo trochę zaczętej sukienki na manekinie? Nieadekwatne to jest do stanu mojego konta. Jak mogę zajmować się takimi bredniami, skoro mam puste konto?? Jak ja mogę tak żyć?
Jakie mam opcje?
Nie mam pomysłów na siebie...
nie spadniesz na sam dół dołów i tej myśli sie trzymaj....na powrót zacznij kupowac gazete i działac....a paznokcie maja cię tylko motywowac....jak pięknie wyglądaja gdy przezucasz stronice tego marnego szmatławca w poszukiwaniu tej wymarzonej pracy maja sie równiez pięknie prezentowac kiedy stukasz w klawisze piszac meile i wysyłajac cv...maluj je dzielnie i regularnie zebys na ewentualną rozmowę o pracę poszłą z najpiękniejszymi paznokciami na tym globie
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 19:55   #1748
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej
Dziś miałam kiepski dzień. Większość rzeczy nie ułożyła się po mojej myśli. Nie wyszło mi też coś, myślę, że to moja wina...
Nie tak miało to wyglądać, a dotyczyło wielu ludzi, więc mam wrażenie, że objawiłam się im od słabej strony... Wybrakowana to cegiełka w moim wizerunku...

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość

Daje tylko krotko znac, ze zyje i dobrze sie mam !
Podobnie jak u Emilki - adrenalina, wszystko nowe, ale... podoba mi sie! Bede pisac czesciej, jak tylko zycie dopasuje mi sie do nowych okolicznosci (no i jak uda mi sie dowiedziec, czy moge w pracy bezpiecznie przegladac wizazale psssst!)
Usciski dla Was!
Napisz coś więcej Jak Ci się podoba w nowej pracy?

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Dziewczyny żyję jakby się ktoś pytał

Ściskam Was i czekam na spotkanie
Fajnie, że napisałaś.
Myślałam ostatnio o Tobie - nie odzywałaś się za długo

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Niby wszystko się dobrze układa w różnych dziedzinach życia, prócz jednej - finansowej. Jedna rozmowa na temat pracy i całą moją ewentualną radość diabli biorą. Znów czuję się jak śmieć, moje pomalowane paznokcie tylko kłują w oczy i są jakby nie na miejscu w takiej sytuacji... Wszelki spokój diabli wzięli, znów rozdygotałam się od środka i patrzę na swoje życie przez pryzmat społecznej niewydolności, może lepiej powiedzieć finansowej niewydolności.
Nie spadnę na sam dół dołów, bo w tej chwili analizuję, co ze mną robi rozmowa o pracy. Napisałam wyżej co robi. Momentalnie narzucam swoją skorupę i jestem niechętna na wszelkie spotkania z jakimikolwiek ludźmi. Cienka granica mnie dzieli od popadnięcia w rozpacz i ponowny olbrzymi lęk przed przyszłością.
Babysteps, które dają namacalne efekty mojego działania nadają się do kosza, bo co kogo obchodzi czapka, którą robię na szydełku, albo trochę zaczętej sukienki na manekinie? Nieadekwatne to jest do stanu mojego konta. Jak mogę zajmować się takimi bredniami, skoro mam puste konto?? Jak ja mogę tak żyć?
Jakie mam opcje?
Nie mam pomysłów na siebie...
Patri, nie mieszaj porządków... Wszystkie Twoje radości, działania, realizacje i te zmiany, które dostrzegasz - są jak najbardziej potrzebne i wartościowe.
Kwestie bytowe również są istotne i być może od tego nie uciekniesz (jeśli nie możesz wspólną decyzją zajmować się domem), ale nie musi to umniejszać tego, do czego dochodzisz, nawet jeśli tylko dla Ciebie ma to znaczenie.

Przeszukuj oferty, rozpytuj znajomych, może trafisz na coś interesującego. Może III sektor?


Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość

nie spadniesz na sam dół dołów i tej myśli sie trzymaj....na powrót zacznij kupowac gazete i działac....a paznokcie maja cię tylko motywowac....jak pięknie wyglądaja gdy przezucasz stronice tego marnego szmatławca w poszukiwaniu tej wymarzonej pracy maja sie równiez pięknie prezentowac kiedy stukasz w klawisze piszac meile i wysyłajac cv...maluj je dzielnie i regularnie zebys na ewentualną rozmowę o pracę poszłą z najpiękniejszymi paznokciami na tym globie
Dokładnie!!! Myślę tak samo.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 20:52   #1749
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

U mnie slaby dzien. Leze sama w domu i nie wiem co ze soba zrobic....

Uczelnianie robi sie intensywnie, cos waznego ruszylo, moze byc fajne, a ja zamiast chwytac wiatr w zagle w koncu... wyrywam w dalszym ciagu te swoje kolce ze srodka na sesjach(jak to fairy trafnie ujela).
Ten proces jeszcze troche potrwa i poboli, a ja po takim dniu nie mam juz sily na nic kompletnie..
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 21:33   #1750
inga86
Rozeznanie
 
Avatar inga86
 
Zarejestrowany: 2009-11
Wiadomości: 595
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Emilko dziękuję, kochana jesteś
Patri, wiem dokładnie co czujesz. Przez ostatnie tygodnie chodziłam jak nakręcona, żyłam nadzieją i wizją, że mi zaproponują zostanie po praktykach, że będę miała już płatną pracę. Czułam w sobie siłę i chęć by dużo dla tej pracy poświęcić, pójść na kurs językowy, uczyć się nowych rzeczy. Ale powiedzieli, że jednak nie i skrzydełka mi rochę opadły. Znów muszę szukać, wdrażać się, poznawać zespół, zaczynać od najniższej półki. Do tego dół, że nie mam magistra, że moje studia są do dupy, że nic nie umiem. I nawet paznokci nie umiem sobie zrobić Ale z drugiej strony nie mogę się poddać temu dołowi, ok jest mi smutno, nie jest łatwo, muszę teraz pracować ciężej niż kiedykolwiek, bo zaczęłam widzieć w końcu, że nie robiąc nic nigdzie nie zajdę i nikt mi nie przyjdzie i nie da. Pare dni będzie mi smutno, ale pozbieram się w kupkę i ruszę dalej.
A Ty zrobiłaś milowy krok, spójrz na swoje wpisy sprzed dwóch lat, dwa bieguny. Babysteps i myślenie "co mogę zrobić?" Może faktycznie 3 sektor, to może być myśl Trzymaj się

Ktoś mi napisze gdzie i kiedy spotkanie?
__________________
"Nie każde działanie przynosi szczęście, ale nie ma szczęścia bez działania"
inga86 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-05, 22:51   #1751
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
kazdy dziala w swoim tempie, kazdy dziala tak jak umie, potrafi. nizej zawieszona glowa wynika z tego, ze sie porownujemy. DO swojego idealu, do kogos innego, do kogos z kim konkurujemy... jest mi przykro, ze taka ciepla i dobra (naprawde dobra az do szpiku kosci!!) osoba przezywa takie smutki. Jak sie dowiem jak to zwalczyc to CI powiem, moze uda mi sie jakos pomoc odwdzieczyc za wszelka dobroc i pomoc jaka od Ciebie dostaje.
nie czuje się ani troche jakaś dobra, a tymbardziej do szpiku... ale dziekuje,to takie mile czytac takie slowa od Ciebie. mysle, ze rozumiem nature Twojego problemu, mimo ze ja patrzac na Ciebie nie widze podstaw bys go miala, ale sama wiem jakie to glupie i silne przekonanie nie daje sie cieszyc z tego co sie ma, ciagle sie przyrownujac.. Z tym sie wiaze tez brak dbania o siebie 'bo dla mnie nie warto' i ze batonik to i tak jedyny ersatz szczescia wiec moge sobie pozwolic.Bledne koło. Na dodatek polaczane z tym silnym uzaleznieniem do same wiecie kogo...
Ani ja nikogo nie pokocham, ani mnie nikt... Jak w pracy dzien jest spokojniejszy zaczyna sie gonitwa mysli i takie wrzucanie sobie, ale po co ja to robie.. Zanim bedzie mnie stac na pokoj/mieszkanie, bede w takim dole psychicznym ze nie bedzie mi sie chcialo z niego wyjsc...
Ani tymbardziej nigdy nie mialam wiekszej kasy, bo zawsze byly jakies wydatki, zaleglosci ect,tymbardziej jakbym miala troche wiecej dla siebie to tez nie widze sensu zeby je wydawac, na dluzsza mete mnie nie ciesza. Cieszy mnie ogromnie jak moge kupic cos co powinno sie spodobac komus kogo bardzo lubie, zakupy wtedy kiedy chce sie podobac, albo juz nie moge na siebie patrzec.
Generalnie jestem teraz mega nie pewna siebie...Najpierw zdolowalo mnie szukanie pracy, a teraz dla odmiany brak oznak sympatii i ogolnie ciezkie historie z ostatniego czasu..Byleco ejst mnie w stanie stracic do parteru..
A marza mi sie takie proste rzeczy, wstawac rano z usmiechem na mysl o nadchodzacym dniu, obejrzec film wspolnie,pojsc na spacer, zjesc kolacje etc... miec dla kogo byc lepsza wersja siebie. Nie muszac nikogo udawac, ani dostosowywac sie na siłe, nie musząc sie bać, ze ktos nagle stanie sie ciekawszy itp


nawet ostatnio mam tendencje do wycofywania sie ze wszelkich kontaktow, patrze jak ludzie sie spotykaja, nawet wy i mysle sobie, pare razy czyms podpadlam, nie pasuje itd... i tak sie zamykam. nie mam sily, zeby pisac i odnosic sie do tego co piszecie.
zaczynam pisac ludziom smsa i sie z tego wycofuje, wole chyba isc gdzies sama. z reguly te spotkania ktore mialy byc mila niespodzianka i tak nie doszly do skutku, wiec nidgy nie mam sytuacji jak fairy, ze z kims waznym dla mnie chce sie zobaczyc...
ostatnio jestem nie tyle zdołowana, co przybita i zrezygnowana.
ja juz nie wiem co mam ze soba zrobic, mam odwrotnie jak Patri praca jest jedynym pole w ktorym wreszcie mi sie udaje, czuje ze ja tam zostane na stale, nie chce niczego zmieniac, jestem tak po czesci dumna ze pokazalam te swoja zalete ktorej na zewnatrz nie widac, jestem skora do poswiecen i obowiazkowa jak bardzo trzeba, no i czasami wykazuje inicjatywe, wiem ze jest wielu ludzi ktorzy jada po bandzie....
czekam na wiosne...
moze kiedys wezme sie w garsc. dzisiaj scielam wlosy jakies 15-20 cm i od razu jest mi lzej...musze czesciej odwiedzac fryzjera.

---------- Dopisano o 22:51 ---------- Poprzedni post napisano o 22:30 ----------

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Niby wszystko się dobrze układa w różnych dziedzinach życia, prócz jednej - finansowej. Jedna rozmowa na temat pracy i całą moją ewentualną radość diabli biorą. Znów czuję się jak śmieć, moje pomalowane paznokcie tylko kłują w oczy i są jakby nie na miejscu w takiej sytuacji... Wszelki spokój diabli wzięli, znów rozdygotałam się od środka i patrzę na swoje życie przez pryzmat społecznej niewydolności, może lepiej powiedzieć finansowej niewydolności.
Nie spadnę na sam dół dołów, bo w tej chwili analizuję, co ze mną robi rozmowa o pracy. Napisałam wyżej co robi. Momentalnie narzucam swoją skorupę i jestem niechętna na wszelkie spotkania z jakimikolwiek ludźmi. Cienka granica mnie dzieli od popadnięcia w rozpacz i ponowny olbrzymi lęk przed przyszłością.
Babysteps, które dają namacalne efekty mojego działania nadają się do kosza, bo co kogo obchodzi czapka, którą robię na szydełku, albo trochę zaczętej sukienki na manekinie? Nieadekwatne to jest do stanu mojego konta. Jak mogę zajmować się takimi bredniami, skoro mam puste konto?? Jak ja mogę tak żyć?
Jakie mam opcje?
Nie mam pomysłów na siebie...

Kurcze naprawdę się nie dałuj, Te paznokcie maluj i dbaj o siebie bo to bardzo ważne, żeby dbać o siebie zawsze. I dzięki temu córeczka ma przykład kobiecej mamy i TŻ jest zadowolony.

Nie dołuj się jedna rozmowa, kiedys na pytanie co robia wasi rodzice, a zwlaszcza mamy odpowiadalo sie, ze sa gospodyniami i siedza w domu i czlowiek był taki dumny. A wrecz mama pracujaca bylo to dziwne (chyba zle skojarzenia z dziecmi pod kluczykiem i rodzicami pracujacymi)
Ja uwazam, ze niesamowita wartoscia jest to, ze moja mama sie poswiecila i zaczela zawodowo pracowac dopiero jak poszlysmy z siostra do podstawowki, dzieki temu mialysmy wspaniale dziecinstwo i duzy wklad intelektualny mamy, zadna Pani ze szkoly tak o dziecko nie zadba jak mama. Teraz czasy są takie, ze jest po prostu ciezko, a pełniejsza skarbonka nie oznacza ze wiecej sie zaoszczedzi, wiadomo ze pieniadze są potrzebne, ale nie powinny stanowic o czyjejs wartosci. Na pewno dobrze bedzie jesli znajdziesz cos nawet na 1/2 etatu i odciazysz tzta, na swoje czy małej potrzeby. Ale kluczem jest to, zebys nie zmarnowala przez to to co wszystko sobie przez ten czas wypracowałaś, ten optymizm i przebojowość.

A Ty kobieto jestes nieodkrytym diamentem, pełna potencjału , skupienia, przenikliwosci, madrosci, ciekawosci swiata. Ty pisz ksiazke naprawde, zrob nawet jakis kurs na coacha i błagam realizuj to w czym jestes dobra, bo jestes! Wielu psychologow po studiach chcialo by miec takie cechy jakie ty posiadasz.

Moze nie wiem dziewczyny pomozmy Patri znalezc prace, przycisniemy? Jest nas tyle w centrum, mamy znajomych, moze ktoś coś i nasza Patrycje gdzies wkreci? Bo to jest najtrudniejsze potem samo idzie. Mnie czesto tak wrzucaja w jakies sytuacje i dopiero wtedy zaczynam dzialac jak trzeba, a wczesniej tylko paralizuje mnie strach...
Znajomy z pracy zna kolesia, ktory jest w stanie za friko udzielic porady w sprawie wygladu cv wystarczy ze mi je przeslesz....
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg

Edytowane przez change
Czas edycji: 2012-12-05 o 22:53
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 00:42   #1752
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość

czytam na bieżąco, ale mam pustkę w głowie - chyba za dużo chcę napisać.
Witaj LimesInferior! pytanie emilki (i Twoje) :czego JA chcę? baaardzo na czasie u mnie też.
To tak jak ja... z jednej strony chcę dużo napisać, a z drugiej brakuje mi słów, brakuje zwięzłości wypowiedzi i jakiejś takiej umiejętności przekładania myśli na słowa. Cieszę się, że ten wątek jest okazją także do pracowania nad tym

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Też bym chciała poćwiczyć umiejętności językowe, ale się wstydzę
Nie ty jedna... Nawet jak płacę za lekcje, to przez swoje wstydostwo marnuję wiele okazji do nauki

Cytat:
Napisane przez LimesInferior Pokaż wiadomość
Kindly_Unspoken opisałaś to co się u mnie dzieje. Czasami podcięcie skrzydeł wychodzi najlepiej najbliższym. Po prostu wiedzą gdzie trafić, myślę że nie robią tego świadomie...Bo inaczej byłoby to okrutnym dowodem zawiedzionych oczekiwań.

Może czasami lepiej nic nie mówić tylko zrobić, utrzeć nosa tym którzy czekają na potwierdzenie opinii o tym że jesteśmy niesłowne i niezorganizowane. Tylko w moim wypadku gniew jako motor działania nie jest dobrym paliwem.
Racja z tą rodziną. Czasami podcinają skrzydła mówiąc wprost, że "nie dasz rady", a czasami zgoła przeciwnie - stawiając coraz wyżej i wyżej poprzeczkę, tak, że w końcu nie jest się jej w stanie przeskoczyć, a w człowieku pozostaje poczucie winy, iż zawiódł czyjeś oczekiwania... Gniew? Mnie bardzo motywuje do działania. Tylko co z tego, jeśli nawet góry przeniesione pod wpływem gniewu nie cieszą?

Cytat:
Napisane przez LimesInferior Pokaż wiadomość
Chciałabym się zatracić w jakiej czynności, tak jak kiedyś to bywało kiedy zdumiona odkrywałam że już koniec a ja chcę jeszcze. Brak mi tej własnej dumy i zadowolenia że to JA sama zrobiłam coś do końca, bez niedoróbek.
Mam wrażenie, że dla poczucia własnej wartości każdego prokrastynatora to jest bardzo ważne - że potrafi doprowadzić coś do końca, że jest zdolny przekuć plan na działanie, że jest skuteczny i efektywny.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Nie twierdzę, że to źle mieć stracha. Coś w końcu musi nas trzymać w bezpiecznej odległości od krawędzi, żebyśmy wszyscy w cholerę nie pospadali. Bywa jednak, że czasem nadmiar lęku działa jak hamulec, podcina skrzydła możliwości i ogranicza potencjał. Znam dziewczynę, co z lęku przed odrzuceniem nie wchodzi w żadne bliskie relacje z mężczyznami. Jest piękna, mądra i... samotna. Znam faceta, co z lęku przed porażką nawet nie próbuje spełniać swoich pragnień. Jest przystojny, wybitnie uzdolniony i... sfrustrowany.

Aż tak się bać to grzech. To zamach na własne "ja". Samobójstwo duszy i mentalna autodestrukcja.

Zazdroszczę nie tylko swojej córce. Zazdroszczę jeszcze tym wszystkim, którzy mają odwagę i czelność ignorować granice, ogólnie przyjęte reguły i wszelkie sygnały ostrzegawcze. Tylko ci tak naprawdę zmieniają świat i wyznaczają nowe kierunki - w sztuce, w nauce, w sporcie. Tam, gdzie ciekawość zwycięża lęk, rodzi się geniusz i mistrzostwo. Trzeba pokonać strach, żeby pobić rekord, dotrzeć gdzie nikt inny wcześniej nie dotarł, namalować wybitny obraz, napisać kultową powieść. Nigdy nie będę artystką grubszego kalibru - za bardzo się boję. Ja tylko śpiewam i piszę piosenki. Nic ponad to. Ze strachu. Przed ośmieszeniem, przed krytyką, przed własnym przeczuciem. Potencjalnie mogłabym wiele, realnie pozwalam sobie na tyle, na ile mam odwagę. Jak każdy.

Nie piszę tego wszystkiego po to, żeby się nad sobą użalać. Piszę to ku przestrodze. Tym wszystkim, którym lęk zabiera wiarę w swoje siły i możliwości. Gdyby nie ciasny kaftan ograniczeń, jaki częstokroć dobrowolnie na siebie nakładamy, moglibyśmy polecieć wysoko, wyżej niż możemy przypuszczać. Wystarczy się nie bać. Parę razy udało mi się w życiu osiągnąć ten poziom mentalnej wolności i wtedy właśnie powstawały kluczowe "dzieła" w moim artystycznym dorobku. Na fali szamańskiego uniesienia, w oderwaniu od rzeczywistości. Z biegiem lat wznoszenie się ponad lęki staje się trudniejsze. Ale nigdy nie jest niemożliwe. Wystarczy się nie bać...

Anita Lipnicka

Fragment z :
http://kobieta.interia.pl/news-strac...ory,nId,399452
Świetne, choć mój strach jest taki dziwny... są sfery, gdzie jestem bodaj nieustraszona i takie, gdzie boję się usta otworzyć - że też nie da się tego jakoś wyśrodkować

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Patri, myslałam, że wklejony felieton to Twoje słowa, dopiero mnie zastanowiło lekko "śpiewam i piszę" - ale myślę se - kto wie? może i pisze kobieta co do szuflady, tylko jeszcze śmiałosci nie miała nam się przyznać - podobne do niej
dobry tekst, też polecam.
Pomyślałam tak samo!

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość

Daje tylko krotko znac, ze zyje i dobrze sie mam !
Podobnie jak u Emilki - adrenalina, wszystko nowe, ale... podoba mi sie! Bede pisac czesciej, jak tylko zycie dopasuje mi sie do nowych okolicznosci (no i jak uda mi sie dowiedziec, czy moge w pracy bezpiecznie przegladac wizazale psssst!)
Usciski dla Was!
Cześć, trzymaj się! Powodzenia

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Dziewczyny żyję jakby się ktoś pytał


Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
nie spadniesz na sam dół dołów i tej myśli sie trzymaj....na powrót zacznij kupowac gazete i działac....a paznokcie maja cię tylko motywowac....jak pięknie wyglądaja gdy przezucasz stronice tego marnego szmatławca w poszukiwaniu tej wymarzonej pracy maja sie równiez pięknie prezentowac kiedy stukasz w klawisze piszac meile i wysyłajac cv...maluj je dzielnie i regularnie zebys na ewentualną rozmowę o pracę poszłą z najpiękniejszymi paznokciami na tym globie
Di, dla mnie to co piszesz jest bardzo ważne i bardzo trudne... Chciałabym nie uzależniać dbania o siebie, dopieszczania się od tego, czy na to w danym momencie "zasługuję". Najczęściej żeby coś zrobić dla siebie muszę być albo bardzo zadowolona (wówczas się nagradzam), albo bardzo zmęczona i smutna (wtedy owe zadbanie ma być skorupą ochronną przed pytaniami o powody niewyspania, czerwonych oczu itp.)

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
.
Nie chciałam cytować całej wiadomości, bo w sumie to nie tylko o nią chodzi. Nigdy chyba o tym nie pisałam, ale widzę w sobie wiele podobieństw do Ciebie. Niestety, głównie w części dotyczącej lęków, zahamować oraz relacji uczuciowych. Dlatego ściskam Cię serdecznie i życzę sił

A co u mnie? Niewiele. Jestem przeziębiona plus żyję w kołowrotku uczelnianym (zadań sporo, ale chyba większy w tym udział gorączki - wszystko robię kilka razy wolniej!). Generalnie, mam poczucie nie panowania nad rzeczywistością materialną... za dużo brudnych ubrań, za dużo jedzenia, które kupiłam i nie przejadam, za dużo przedmiotów wokół mnie, które domagają się mojej uwagi, kiedy mnie tymczasem boli głowa i jedyne na co mam ochotę, to iść spać Na dodatek żeby jako tako funkcjonować, łykam mnóstwo Gripexów, Fervexów i innych takich, zakraplam krople - po takim wspomaganiu jest mi lepiej, ale zaraz później przychodzą wyrzuty, że to tylko trucie się i odciąganie choroby w czasie. No, ale już nie smutam. W poniedziałek, o ile nie stchórzę, powinnam iść na ciekawe spotkanie i mam nadzieję, że ono zmieni coś w moim życiu. Już żyję myślą o nim
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 01:36   #1753
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Luźne myśli.
Nosi mnie na wychodzenie, ale schodzi się z tym tak długo zawsze - godzina dojazdu gdziekolwiek, np. do TŻ to jedno, ale gorsza jest częstotliwość kursowania czegokolwiek ode mnie. Nie wiem jak to pogodzić z wszystkimi powinnościami i rozdłubanymi pomysłami w domu, bo widzę, że w przerwach marnowania czasu potrafię dużo zdziałać, jeśli tylko siedzę w swoich czterech ścianach. Inna rzecz, że trochę martwię się na zapas, że minie mi faza na zajmowanie się czymkolwiek i się pogrążę w letargu zostawiając mnóstwo niedokończonych spraw na lata. Tą myśl odsuwam, bo dzieją się też fajniejsze emocje. Ostatnie postępy wydobyły gdzieś z głębokości uczucie fascynacji i zajarania własnymi pomysłami, uczucie sprzed studiów jeszcze (czyli sprzed wszystkich stanów depresyjnych).


Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Niby wszystko się dobrze układa w różnych dziedzinach życia, prócz jednej - finansowej. Jedna rozmowa na temat pracy i całą moją ewentualną radość diabli biorą. Znów czuję się jak śmieć, moje pomalowane paznokcie tylko kłują w oczy i są jakby nie na miejscu w takiej sytuacji... Wszelki spokój diabli wzięli, znów rozdygotałam się od środka i patrzę na swoje życie przez pryzmat społecznej niewydolności, może lepiej powiedzieć finansowej niewydolności.
Nie spadnę na sam dół dołów, bo w tej chwili analizuję, co ze mną robi rozmowa o pracy. Napisałam wyżej co robi. Momentalnie narzucam swoją skorupę i jestem niechętna na wszelkie spotkania z jakimikolwiek ludźmi. Cienka granica mnie dzieli od popadnięcia w rozpacz i ponowny olbrzymi lęk przed przyszłością.
Babysteps, które dają namacalne efekty mojego działania nadają się do kosza, bo co kogo obchodzi czapka, którą robię na szydełku, albo trochę zaczętej sukienki na manekinie? Nieadekwatne to jest do stanu mojego konta. Jak mogę zajmować się takimi bredniami, skoro mam puste konto?? Jak ja mogę tak żyć?
Jakie mam opcje?
Nie mam pomysłów na siebie...
Ojej. Czuję to wszystko. I bardzo mnie ucieszyłaś słowami "nie spadnę na sam dół dołów, bo w tej chwili analizuję". Niesłusznie dostało się paznokciom, one raczej miały się stać symbolem dopinania na ostatni guzik kolejnych dziedzin życia, rozszerzania Twojego panowania nad rzeczywistością. Prawda?
Uczucie radości z chodzenia w sukience, delikatny makijaż i marynarka pachnąca prasowaniem przemawiały do mnie bardziej niż nieodczuwalna na początku a później rozmyta ulga po obronie. Paznokci zrobionych nie miałam, ale w czasie sesji zwykle miewam pomalowane. To daje takie zaczepienie myślom, że nic się nie wali, nawet czas na pierdoły się znalazł, trochę się postresuję i polansuję, i będzie po strachu.
Podziwiam Cię, ostatnia Twoja przemiana jeszcze bardziej ten podziw krystalizuje. Szkoda, że w Twoich uczuciach całe to piękno blednie na dźwięk słów o pracy, ale ono nie przestaje istnieć, nie traci nic na wartości tak naprawdę. Małekroki, sukienka (która odczarowuje manekina - świetne, że nie poddałaś się myślom o atrybutach!), szydełko, wieczorny czas dla córki -> piękno, piękno, piękno!
Na resztę też przyjdzie czas, przecież widzisz w jakim tempie opanowujesz świat.

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Dziewczyny żyję jakby się ktoś pytał nie miałam nawet chwili przez ostatnie tygodnie by poprzeglądać wizaż. Angielski, staż, taniec, załatwianie dokumentów, pobyt w Kielcach, a na ostatni weekend internet mi się zawiesił.
Było dużo biegania, teraz znów zwalniam i szukam pracy. Móje praktyki się kończ ą i niestety mnie nie zostawią, więc szukam czegoś innego. Nie wiem co u Was, jeszcze nie zerknęłam na poprzednie wpisy, ale w niedzielę się widzimy, tak?
Hej. Nawet fajny może być taki zawalony czas, a jak zmieściłaś w nim angielski i taniec, to znaczy, że nie ucierpiałaś raczej. Nawet słówko "żyję" i uśmiechnięte mordy w poście świadczą, że jest ok.
Życzę znalezienia czegoś lepszego niż czekałoby Cię na przedłużeniu umowy.


Zrobione dziś:
* przepisywanie materiałów 8 - czyli koniec!
* akcja "Papiery ze strychu" (4)
* prowiant dla siostry
* notatki
* spacer na pocztę
* czytanie Dramatu (1)
* drobne zakupy - prezenty mikołajkowe
* dożywienie TŻta
* kalendarz adwentowy (4)
* obiad dla 2 osób
* zmywanie
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.

Edytowane przez czerwieclipiec
Czas edycji: 2012-12-06 o 02:10
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 09:14   #1754
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć!
Dziś czuję się trochę lepiej i mam nadzieję, że sprawnie pójdą mi dzisiejsze zadania.


Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość


Ktoś mi napisze gdzie i kiedy spotkanie?
Ustalamy szczegóły w klubie


Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Ostatnie postępy wydobyły gdzieś z głębokości uczucie fascynacji i zajarania własnymi pomysłami, uczucie sprzed studiów jeszcze (czyli sprzed wszystkich stanów depresyjnych).



Paznokci zrobionych nie miałam, ale w czasie sesji zwykle miewam pomalowane. To daje takie zaczepienie myślom, że nic się nie wali, nawet czas na pierdoły się znalazł, trochę się postresuję i polansuję, i będzie po strachu.

Ad. pierwszego - super są te uczucia, chwytaj je! mam wrażenie, że bardzo trudno je samemu wykrzesać na żądanie, a jak są - to nic, tylko brać je przekuwać na coś

Ad. drugiego - miałam tak samo Przed egzaminami zawsze malowałam paznkocie, co było nawet tematem anegdot moich współlokatorek

---------- Dopisano o 09:14 ---------- Poprzedni post napisano o 09:13 ----------

Patri, zerknij do klubu - jest do Ciebie pytanie.
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 09:34   #1755
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

kurcze, Patri i Change poruszylyscie wazne i trudne tematy... nie wiem jak mam was wesprzec, bo sama leze na dnie rozprasowana jak nalesnik. Ale mysle o was dobrze, wierze, ze jestesmy silne i mimo wszystko damy rade. Jak nie teraz, to za pare dni...

i moja wizyta nie byla objawem zadnego heorizmu...zapisalam sie tam w lipcu, w koncu znalezli dla mnie wolny termin. Tylko teraz to ja sie tak czuje jak tata Tygrysa. Szkoda, ze nie moglam im powiedziec 'pacjent juz nie moze przyjsc'... de facto, TZ mnie tam zaprowadzil. Siedzial ze mna w gabinecie i dodawal otuchy przy mowieniu co sie dzieje.

obiecalam sobie, ze do swiat zakoncze sprawe z kompulsami... poki co, im blizej swiat, tym sa gorsze i dluzsze. nie mam energii do myslenia, do zycia, do niczego...
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 10:54   #1756
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dziękuję Wam za wsparcie i obronę moich paznokci
Zabrzmiało mi słowo "zasłużyć" w jednym z postów - mocno zabrzmiało.
I skojarzenie z egzaminami, na które nie umiałam wszystkiego, dlatego wypięknienie się było niewskazane. Kiedy nie znałam odpowiedzi na pytanie czułam się podwójnie fatalnie.
O! Przypomniał mi się jeszcze kolega, z którym podchodziłam do ustnego z kinetyki. Zdaliśmy na 4, a po egzaminie on powiedział: gdybym wiedział, zę zdam, to bym sie wbił w garnitur. Tak też ma się moje podejście do makijazu i paznokci.

Wczoraj jeszcze 2 niespodzianki były:
Uczennica odwołała korepetycje. W skarpecie mam 120 zł, do zapłacenia za przedszkole jest około 400.
oraz
Wychowawczyni przedszkola poskarżyła się na zachowanie Młodej, która wrzucała zabawki na lampy pod sufitem. Podobno lgnie do dwóch największych łobuzic w przedszkolu, razem są w stanie roznieść przedszkole.
Poza tym, reaguje emocjonalnie w sposób nieadekwatny do bodźca. Czasem nikt nic jej nie robi a ona się sama nakręca i robi sobie w głowie jazdę.
Pytam co, jako mądra mama powinnam robić w związku z tym. Nie wiadomo co... I weź tu człowieku bądź mądry.
Przegadaliśmy temat w naszej rodzinnej trójce ( , cieszę się, że wreszcie z TŻ gramy w jednej drużynie).
Wieczorem TŻ zaproponował grę ... w kapsle! Z włóczki zrobiliśmy tor i graliśmy całą trójką. Było ekstra!

Ranek był szczekający - Julia na nas warczała - może w wilczycę się zmienia... Dostała ochrzan, została przywrócona do pionu i radzimy z TŻ co robić. Ustaliliśmy, że ignorować warczące komendy, a reagować tylko na grzeczne zwroty.
Sukienka na manekinie to "podarek" od mojej babci, TŻ nie wyraził aprobaty dla tego stroju nawet po przeróbkach, stwierdził, że wyglądam w tym jak śmierć.
Co ja teraz założę na pierniczkowanie u cioci?
I wtedy przypomniało mi się, że rozgrzebałam pracę nad zielonymi spodniami ze sztruksu. Już są wyciągnięte, rozłożone i gotowe do wskoczenia pod maszynę. Maszyna rozłożona. Zdam raport za jakiś czas.
Zobaczymy czy to będzie miało ręce i nogi. Przynajmniej kolejna rzecz ruszona do przodu, bez względu na wynik działania. Do przodu, a nie odłożona na długo i kradnąca energię. Właśnie takie małe rzeczy mnie cieszą.

RAPORT: Szycie trwało 3 pomidory i 2 przerwy. Uszyłam 2/3 spodni. Zostały okolice suwaka i pasek. Z tyłu leżą dobrze, z przodu brakuje materiału w okolicy cipki , może zrobię w tym miejscu dziurkę . Muszę coś dosztukować, bo jeśli naciągnę materiał, to spodnie się będą wrzynać. :/
Po trzech pomidorach zwinęłam szycie, żeby zająć się następną rzeczą i mieć na koncie nie tylko szycie dzisiejszego dnia. Wykonałam depilację od stóp do głów, właśnie maluję paznokcie, wieczorem zafarbuję włosy i spróbuję dokończyć czapkę dla dziecka. No i mam nadzieję na korepetycje o 16:30.
Pełny dzień - pełny w działania, nie w myślenia o nich.
Szycie jet proste, to tylko pozszywane kawałki materiałów.
Wycięcie tych kawałków i stworzenie czegoś w czym można się pokazać - to jest sztuka.

Change, ślę Ci troszkę energii, całusy i podziękowania. Nebulka, Tobie też!
Czerwieclipiec, dzięki za naświetlenie rzeczy, o których czasem zapominam. Di, nieodmiennie dzięki Ci za siłę przekazu. I wszystkim Wam dzięki! Mam nadzieję znaleźć czas i odnieść się do różnych poruszonych ostatnio rzeczy. Kocham Was kobiety. Pa!

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-12-06 o 15:28
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 16:46   #1757
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Jestem zatopiona w tych słowach, brzmieniu i głosie
http://www.youtube.com/watch?feature...P4FFr88SQ&NR=1

dawno, dawno tego nie słuchałam...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 20:59   #1758
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

cześć,
świetnie Patri, że zielony sztruks znów na tapecie pamiętam, gdy o nim pisałaś po zakupie.
Ty już to wiesz (Z TERAPII of course), ale napiszę: MASZ ZRYTY (czytaj: błędnie zaprogramowany) MÓZG w temacie tej pracy, kasy i "nieprzynoszenia dochodów".
ciąg dalszy:
jedna strona może siedzieć w domu, "pieścić" ognisko domowe i jednocześnie "rządzić budżetem domowym" - znamy takie przykłady (chocby z opowieści, jesli nie z doświadczenia własnego), w pełni otrzymując szacunek drugiej połówki. Ale nie! u Ciebie to niemożliwe. Ty masz "cashline" - pisałaś cos o ok 2,5 - 3 tys by "poczuć się dobrze/pewnie". "Siedząc w domu na dupie" (o "siedzeniu" piszę z ironią) zarabiasz połowę tego co ja w tym momencie (wiem, że nie w każdym miesiącu) i nadal czołgasz się na poziomie "nieużytego" płaza?! Ja zaczęłam świadomie "walczyć" o ważność swojej pracy, podkreślam odpowiedzialnośc, wagę obowiązków; już jej słowami nie lekceważę i nie narzekam, żebym rzuciła (a zarobki męża są w totalnej dysproporcji do moich...). Robię ważną pracę za "kiepską" kasę i koniec ;-)
Z drugiej strony, czy Tobie chodzi o pieniądze? Czy o te "inne rzeczy", które praca osobnikowi zapewnia? czyli możliwość sprawdzenia się, poczucie przynależności, zdobywanie "głasków"? /jesli chodzi o mnie to zdecydowanie nie o pieniadze się rozchodzi... i to jest inny problem/.

Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2012-12-06 o 22:09
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 21:13   #1759
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
cześć,
świetnie Patri, że zielony sztruks znów na tapecie
Ty już to wiesz (Z TERAPII of course), ale napiszę: MASZ ZRYTY (czytaj: błędnie zaprogramowany) MÓZG w temacie tej pracy, kasy i "nieprzynoszenia dochodów".
Aper, a co u Ciebie?
Odczarowałaś niektóre pracowe relacje, które Cię emocjonowały?
Jak zdrówko?

Ja wciąż pracuję - oczy mi wysiadają i od poniedziałku boli głowa...
Bomba. Sama się tak urządziłam
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 22:17   #1760
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Aper, a co u Ciebie?
Odczarowałaś niektóre pracowe relacje, które Cię emocjonowały?
Jak zdrówko?

Ja wciąż pracuję - oczy mi wysiadają i od poniedziałku boli głowa...
Bomba. Sama się tak urządziłam
TAK! odczarowałam przynajmniej tę jedną - hm... najważniejszą (troszkę przy pomocy NLP, które odrzuciłam w kąt ostanio - zrobiłam sobie "rekodowanie wspomnienia" - obiecuję, że wkleję skan z książki bo to DZIAŁA). wykorzystałam naturalną okazję do rozmowy, nawet podjęłam tę jedną zaległą sprawę i otrzymałam poytywną info zwrotną na temat mojej pracy. Wyszło ok, bez uraz, czy niepotrzebnych lęków.
oczywiście następne rafy się czają, mam nadzieję że znajdę czas na opisanie i prosbę o poradę.
Czy trzyma Cię ten "zew wielu wyzwań" jeszcze czy już dopada niemoc? Trzymam kciuki

Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2012-12-06 o 22:19
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 22:20   #1761
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Gomra Pokaż wiadomość
prokratynacja, czyli moje najgorsze oblicze
chyba sie poddaje.
Nie poddawaj się

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Nie spadnę na sam dół dołów, bo w tej chwili analizuję, co ze mną robi rozmowa o pracy. Napisałam wyżej co robi. Momentalnie narzucam swoją skorupę i jestem niechętna na wszelkie spotkania z jakimikolwiek ludźmi. Cienka granica mnie dzieli od popadnięcia w rozpacz i ponowny olbrzymi lęk przed przyszłością.
Babysteps, które dają namacalne efekty mojego działania nadają się do kosza, bo co kogo obchodzi czapka, którą robię na szydełku, albo trochę zaczętej sukienki na manekinie? Nieadekwatne to jest do stanu mojego konta. Jak mogę zajmować się takimi bredniami, skoro mam puste konto?? Jak ja mogę tak żyć?
Jakie mam opcje?
Nie mam pomysłów na siebie...
Patri Pocieszę Cię, że ja tak samo reaguję na tematykę, która mnie dręczy i przysparza problemów...np. ktoś pyta: "Jeździsz samochodem?" A ze mnie robi się jeż w stanie zagrożenia

Frustracja w czystej postaci...

Ale w sumie to przykre, że nikogo nie obchodzi czapka, którą robisz...że ogólnie, nikt nie docenia Ciebie jako takiej. I nas. Każdego. Nie powinno tak być To nie praca czy jej brak określa człowieka

Patri - a Ty nie myślałaś tak całkiem serio o założeniu przedszkola? Bo wiesz...teraz jest akurat niedobór, drogo...fundusze unijne by się skołowało, no mogłoby dać radę

Albo kursy porobić na przeprowadzanie różnego rodzaju szkoleń - widziałabym Cię w tym kobieto Dzisiaj byłam na warsztatach dotyczących własnego potencjału (pod kątem kariery zawodowej niby) - i dziewczyna, która je prowadziła....myślałam, że jest po psychologii albo pedagogice. A ona po zarządzaniu I mówiła o psychologii jak najbardziej! Więc widać kierunek studiów ma tu niewiele do gadania - raczej albo podyplomówka albo jakieś kursy.

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
nawet ostatnio mam tendencje do wycofywania sie ze wszelkich kontaktow, patrze jak ludzie sie spotykaja, nawet wy i mysle sobie, pare razy czyms podpadlam, nie pasuje itd... i tak sie zamykam. nie mam sily, zeby pisac i odnosic sie do tego co piszecie.
zaczynam pisac ludziom smsa i sie z tego wycofuje, wole chyba isc gdzies sama. z reguly te spotkania ktore mialy byc mila niespodzianka i tak nie doszly do skutku, wiec nidgy nie mam sytuacji jak fairy, ze z kims waznym dla mnie chce sie zobaczyc...
ostatnio jestem nie tyle zdołowana, co przybita i zrezygnowana.
Change - tulę Cię mocno Proszę Cię, nie wycofuj się...bo jak zaczniesz się wycofywać z życia towarzyskiego, to bardzo trudno będzie Ci wrócić. Tak to jest - jak przestaniesz coś choćby na krótki czas robić, to po prostu zaczyna Cię to kilkukrotnie bardziej przerażać i już się na to nie decydujesz...więc nie rób tego To na pewno nie przyspieszy znalezienia miłości...prawda jest taka, że żadna moja koleżanka nie miała tak, że facet wpadł na nią przypadkiem na ulicy i został jej miłością...normalnie laski szukały tych swoich książąt prosto z bajki gdzie się tylko dało.
Aż znalazły.
Albo nadal aktywnie szukają

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Patri, myslałam, że wklejony felieton to Twoje słowa, dopiero mnie zastanowiło lekko "śpiewam i piszę" - ale myślę se - kto wie? może i pisze kobieta co do szuflady, tylko jeszcze śmiałosci nie miała nam się przyznać - podobne do niej
dobry tekst, też polecam.
Przyznam, że ja też tak pomyślałam, jak zaczęłam to czytać

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Jeśli Was interesuje co u mnie to przeprowadziłam się. Wynajmuję mieszkanie z 2 współlokatorkami. Na razie jest ok, mam spokój, mogę się uczyć. Dzisiaj rozstałam się z TŻ, definitywnie, w dość nieprzyjemny sposób.
Męczę licencjat, stresuję się, że nie zdążę. Na studiach po 3 kolokwia w tygodniu i prace do pisania, nie mam kiedy pisać tyle ile bym chciała. Nie jest najlepiej

Ale opowiadajcie co u Was, nie mam czas Was nadrobić ani czytać na bieżąco, ale może w skrócie skrobnąć czy coś się zmieniło
Szkoda, że rozstaliście się w nieprzyjemny sposób Mam nadzieję, że nie żałujesz tej decyzji
A do kiedy masz mieć napisany licencjat, że już takie masz ciśnienie?
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 22:45   #1762
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
TAK! odczarowałam przynajmniej tę jedną - hm... najważniejszą (troszkę przy pomocy NLP, które odrzuciłam w kąt ostanio - zrobiłam sobie "rekodowanie wspomnienia" - obiecuję, że wkleję skan z książki bo to DZIAŁA). wykorzystałam naturalną okazję do rozmowy, nawet podjęłam tę jedną zaległą sprawę i otrzymałam poytywną info zwrotną na temat mojej pracy. Wyszło ok, bez uraz, czy niepotrzebnych lęków.
oczywiście następne rafy się czają, mam nadzieję że znajdę czas na opisanie i prosbę o poradę.
Czy trzyma Cię ten "zew wielu wyzwań" jeszcze czy już dopada niemoc? Trzymam kciuki
Super, ciekawa jestem relacji i metod
Znowu potrzebuję motywacji, by w NLP się wczytać, bo wycofałam zainteresowanie.

Hm, w tej chwili niestety nie robię tego, co chcę, tylko to, do czego się zobowiązałam... a że terminy cisną, to jestem w "amoku".
I pojawiają się symptomy ze strony ciała: oczy, głowa, niedotleniona jestem... bardzo niehigieniczny tryb życia prowadzę... Ale wiem, że to się niebawem skończy i muszę wytrzymać
Ogólnie humor mam ok., jestem w miarę spokojna i niespanikowana, tylko epizodycznie pojawia się "bezsens", ale mija.

Dostałam dziś od męża-Mikołaja super pakę, w której był kalendarza, dużo cukierków, czekolada i książka kucharska Basi Ritz. Idę się relaksować przy czytaniu przepisów
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 23:22   #1763
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
To tak jak ja... z jednej strony chcę dużo napisać, a z drugiej brakuje mi słów, brakuje zwięzłości wypowiedzi i jakiejś takiej umiejętności przekładania myśli na słowa. Cieszę się, że ten wątek jest okazją także do pracowania nad tym
Pogrubione - racja.
Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Świetne, choć mój strach jest taki dziwny... są sfery, gdzie jestem bodaj nieustraszona i takie, gdzie boję się usta otworzyć - że też nie da się tego jakoś wyśrodkować
Znam. Ale zamiast wypośrodkowania zbieram siły na walkę na tych problematycznych odcinkach.
Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
W poniedziałek, o ile nie stchórzę, powinnam iść na ciekawe spotkanie i mam nadzieję, że ono zmieni coś w moim życiu. Już żyję myślą o nim
To 'brzmi' świetnie!


Aper, dobrze Cię widzieć i pozytywne rozwiązania u Ciebie też.

Dzięki Emilce - Dylan zdominował moje głośniki! [Dbaj o siebie, Kobieto... ]

Patri rozwaliłaś mnie pomysłem dziurki w spodniach. Jejj, też chcę szyć! Niech jakiś cud spłynie na moją maszynę, żeby działała, bo nie mam siły, samochodu i kasy, żeby ją dotaszczyć na warsztat prawdziwemu mechanikowi.


Zrobione dziś:
* kalendarz adwentowy (5)
* mail do T. (mniej zaglądania do słownika )
* prowiant dla mamy
* sałatka makaronowa
* mail do A.
* pomoc ojcu w zakupach internetowych
* mycie piekarnika
* sałatka owocowa
* zbieranie i przygotowywanie materiałów na wymianę
* czytanie Dramatu (2)
* mail do M.
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-06, 23:44   #1764
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Ty już to wiesz (Z TERAPII of course), ale napiszę: MASZ ZRYTY (czytaj: błędnie zaprogramowany) MÓZG w temacie tej pracy, kasy i "nieprzynoszenia dochodów".
ciąg dalszy:
jedna strona może siedzieć w domu, "pieścić" ognisko domowe i jednocześnie "rządzić budżetem domowym" - znamy takie przykłady (chocby z opowieści, jesli nie z doświadczenia własnego), w pełni otrzymując szacunek drugiej połówki. Ale nie! u Ciebie to niemożliwe. Ty masz "cashline" - pisałaś cos o ok 2,5 - 3 tys by "poczuć się dobrze/pewnie". "Siedząc w domu na dupie" (o "siedzeniu" piszę z ironią) zarabiasz połowę tego co ja w tym momencie (wiem, że nie w każdym miesiącu) i nadal czołgasz się na poziomie "nieużytego" płaza?! Ja zaczęłam świadomie "walczyć" o ważność swojej pracy, podkreślam odpowiedzialnośc, wagę obowiązków; już jej słowami nie lekceważę i nie narzekam, żebym rzuciła (a zarobki męża są w totalnej dysproporcji do moich...). Robię ważną pracę za "kiepską" kasę i koniec ;-)
Z drugiej strony, czy Tobie chodzi o pieniądze? Czy o te "inne rzeczy", które praca osobnikowi zapewnia? czyli możliwość sprawdzenia się, poczucie przynależności, zdobywanie "głasków"? /jesli chodzi o mnie to zdecydowanie nie o pieniadze się rozchodzi... i to jest inny problem/.
Padam na pyszczek i nie mam siły odnieść się do wielu rzeczy, ale ten post jest naprawdę super
Patri, no właśnie - zarabiasz na korkach, ja pikolę, to jest praca i to w dodatku potrzebna i uczciwa - pracujesz, to masz pieniądze; nie pracujesz - nie masz; nikogo nie wiążesz umowami, nie jesteś jakimś beznadziejnym lekarzem który potrafi tylko wypisywać recepty na nic nie dające leki albo urzędasem pijącym cały dzień kawę i nie robiącym nic. Plus nie dajesz się doić ZUs-owi co już w ogóle jest zaje biste. Jeśli ilość pieniędzy jakie zarabiasz nie zapewnia Ci komfortu, to podnieś cenę i poszukaj nowych uczniów - przynajmniej spróbuj, mogłabyś testowo zarzucić szycie i inne hobby i sprawdzić jak się czujesz, gdy masz mniej czasu dla siebie ale za to więcej w portfelu - zawsze możesz przecież zrezygnować z nadmiaru uczniów.
Problem masz chyba głównie z tym, że, jak zauważyła Aper, nie traktujesz tego jak normalną pracę, nie jest tak? Bo jeśli jest, to wiedz, że to bzdura. Sama sobie powtarzaj, że to co robisz jest w porządku, a to że nikt Ci nie płaci ubezpieczenia za które potem i tak nie można się dostać do lekarza, albo na emeryturę, której i tak byś pewnie nie dostała, to naprawdę żadna strata - a jak ktoś uważa, że takie warunki są niezbędne żeby praca była "poważna" to już jego problem, co Cię to obchodzi? Ja sama dostawałam sygnały, że jakaś nienormalna jestem że rzuciłam pracę na etat (niektórzy traktują to jakby to jakaś świętość była), że to co robię jest niepoważne, więc domyślam się (zresztą wspominałaś o tym) że tak może być też u Ciebie. Mam dla Ciebie 2 rady z własnego doświadczenia:
1) walcz jak lwica, żeby to co robisz nazywać pracą. Nie wiem czy pisałam, ale ostatnio mój tż powiedział, że nie możemy mieć kota bo za dużo "latam po mieście" (=nie ma mnie w domu). Myślałam że mnie krew zaleje Latam - czyli co? Puszczam się? Przesiaduję w kawiarniach? Zwiedzam Warszawę do k... nędzy? Zrobiłam awanturę, dowiedziałam się że jestem przewrażliwiona i "czepiam się słówek", ale już drugi raz o "lataniu" nie usłyszałam. Jakbym była listonoszem, to nikt by nie powiedział że "latam", tylko pracuję, a sorry żeby zajmować się tym czym zajmuję muszę wiedzieć znacznie więcej niż listonosz plus o wiele więcej przemieszczać się i dźwigać. NIKOMU NIE POZWÓL lekceważyć swojej pracy, nieważne ile zarabiasz. I nie mów, że nie masz pracy, bo przecież masz.
2) Oszczędzaj - choćby minimalne kwoty, wrzucaj na konto i nie ruszaj. To daje dużo pewności siebie, motywacji do pracy, no i - masz namacalny dowód, że Twoja praca to nie takie znowu nic. Na mnie to bardzo dobrze działa

Inna sprawa to że może czujesz, że jest z Tobą coś nie tak, bo być może nie umiałabyś się w ewentualnej pracy odnaleźć i że to jest dla Ciebie równie wielkim zmartwieniem jak niezarabianie odpowiedniej kwoty - ale o tym napiszę już jutro. Masz szczęście

Aha - mała motywacyjna historia: dziś jedna z uczennic opowiedziała mi, że kiedyś chodziła na angielski do kobiety, którą rzucił mąż i która nigdy nie pracowała i chyba nie miała zbyt dużego wykształcenia. Musiała się nieźle wziąć w garść żeby dać sobie radę. Wstawała o 3 rano i wkuwała 2 języki - aż w końcu zaczęła regularnie zarabiać - nomen omen - dając korki dzieciom (i nie tylko). Szacun, naprawdę

Dobranoc!
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-07, 09:12   #1765
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Super, ciekawa jestem relacji i metod
Znowu potrzebuję motywacji, by w NLP się wczytać, bo wycofałam zainteresowanie.

Hm, w tej chwili niestety nie robię tego, co chcę, tylko to, do czego się zobowiązałam... a że terminy cisną, to jestem w "amoku".
I pojawiają się symptomy ze strony ciała: oczy, głowa, niedotleniona jestem... bardzo niehigieniczny tryb życia prowadzę... Ale wiem, że to się niebawem skończy i muszę wytrzymać
Ogólnie humor mam ok., jestem w miarę spokojna i niespanikowana, tylko epizodycznie pojawia się "bezsens", ale mija.
Ja tez jestem ciekawa relacji i metod.
Też zarzuciłam zainteresowanie NLP i Ericksonem - na jaki czas, nie wiem.

Masz zobowiązania zewnętrzne, a ja czuję coś podobnego u siebie.

Wstałam rano - przygotowałam dziecko do przedszkola. Okazało się, że ma deficyt rajstop, bo drze 5 tygodniowo , deficyt spódnic, bo z całego tygodnia są w praniu, kuchnia w miarę ogarnięta, zostało trochę naczyń do zmycia, no nie będę wchodzić w szczegóły.
Chodzi o to, że gdy docisnę w jednej dziedzinie życia, to się inna dziedzina rozłazi - jakby było "za mało materiału". Moje dziecko - bluzki - a to plamka po farbie co nie zlazła, a to dziurka na łokciu, myślę, dziecko, wyglądasz jak sierotka, gdzie ty masz mamę? I już widzę się w sklepach wydającą pieniądze na zapas dobrych jakościowo bluzek i kilku ton cienkich rajstop... Tak, chciałabym być perfekcyjną panią domu, gotowa ze wszystkim na wszelkie okazje, a jestem jak ... nieperfekcyjna. Tu "jakoś to będzie", tam "jakoś przezyjemy", nie ma jakiegoś pewniaka w tych moich poczynaniach.

Ja przepraszam za chaos w wypowiedzi. Tak klarownie widziałam to w głowie dziś rano, gdzie mój pokój po nocy i porannym szykowaniu wyglądał jakby przeszło przezeń tornado... Próbuję opisać i wychodzi z tego marudzenie. "Za mało materiału" ta metafora nadaje się idealnie.

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Dostałam dziś od męża-Mikołaja super pakę, w której był kalendarza, dużo cukierków, czekolada i książka kucharska Basi Ritz. Idę się relaksować przy czytaniu przepisów
Wspaniały prezent i jak miło!

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Padam na pyszczek i nie mam siły odnieść się do wielu rzeczy, ale ten post jest naprawdę super
Patri, no właśnie - zarabiasz na korkach, ja pikolę, to jest praca i to w dodatku potrzebna i uczciwa - pracujesz, to masz pieniądze; nie pracujesz - nie masz; nikogo nie wiążesz umowami, nie jesteś jakimś beznadziejnym lekarzem który potrafi tylko wypisywać recepty na nic nie dające leki albo urzędasem pijącym cały dzień kawę i nie robiącym nic. Plus nie dajesz się doić ZUs-owi co już w ogóle jest zaje biste. Jeśli ilość pieniędzy jakie zarabiasz nie zapewnia Ci komfortu, to podnieś cenę i poszukaj nowych uczniów - przynajmniej spróbuj, mogłabyś testowo zarzucić szycie i inne hobby i sprawdzić jak się czujesz, gdy masz mniej czasu dla siebie ale za to więcej w portfelu - zawsze możesz przecież zrezygnować z nadmiaru uczniów.
Problem masz chyba głównie z tym, że, jak zauważyła Aper, nie traktujesz tego jak normalną pracę, nie jest tak? Bo jeśli jest, to wiedz, że to bzdura. Sama sobie powtarzaj, że to co robisz jest w porządku, a to że nikt Ci nie płaci ubezpieczenia za które potem i tak nie można się dostać do lekarza, albo na emeryturę, której i tak byś pewnie nie dostała, to naprawdę żadna strata - a jak ktoś uważa, że takie warunki są niezbędne żeby praca była "poważna" to już jego problem, co Cię to obchodzi? Ja sama dostawałam sygnały, że jakaś nienormalna jestem że rzuciłam pracę na etat (niektórzy traktują to jakby to jakaś świętość była), że to co robię jest niepoważne, więc domyślam się (zresztą wspominałaś o tym) że tak może być też u Ciebie. Mam dla Ciebie 2 rady z własnego doświadczenia:
1) walcz jak lwica, żeby to co robisz nazywać pracą. Nie wiem czy pisałam, ale ostatnio mój tż powiedział, że nie możemy mieć kota bo za dużo "latam po mieście" (=nie ma mnie w domu). Myślałam że mnie krew zaleje Latam - czyli co? Puszczam się? Przesiaduję w kawiarniach? Zwiedzam Warszawę do k... nędzy? Zrobiłam awanturę, dowiedziałam się że jestem przewrażliwiona i "czepiam się słówek", ale już drugi raz o "lataniu" nie usłyszałam. Jakbym była listonoszem, to nikt by nie powiedział że "latam", tylko pracuję, a sorry żeby zajmować się tym czym zajmuję muszę wiedzieć znacznie więcej niż listonosz plus o wiele więcej przemieszczać się i dźwigać. NIKOMU NIE POZWÓL lekceważyć swojej pracy, nieważne ile zarabiasz. I nie mów, że nie masz pracy, bo przecież masz.
2) Oszczędzaj - choćby minimalne kwoty, wrzucaj na konto i nie ruszaj. To daje dużo pewności siebie, motywacji do pracy, no i - masz namacalny dowód, że Twoja praca to nie takie znowu nic. Na mnie to bardzo dobrze działa

Inna sprawa to że może czujesz, że jest z Tobą coś nie tak, bo być może nie umiałabyś się w ewentualnej pracy odnaleźć i że to jest dla Ciebie równie wielkim zmartwieniem jak niezarabianie odpowiedniej kwoty - ale o tym napiszę już jutro. Masz szczęście

Aha - mała motywacyjna historia: dziś jedna z uczennic opowiedziała mi, że kiedyś chodziła na angielski do kobiety, którą rzucił mąż i która nigdy nie pracowała i chyba nie miała zbyt dużego wykształcenia. Musiała się nieźle wziąć w garść żeby dać sobie radę. Wstawała o 3 rano i wkuwała 2 języki - aż w końcu zaczęła regularnie zarabiać - nomen omen - dając korki dzieciom (i nie tylko). Szacun, naprawdę

Dobranoc!
I dzień dobry
Powinnam ku pamięci zacytować wszelkie Waszze posty odnoszące się do mojego "problemu". Tak Tygrysie, normalna praca (zakodowane w głowie i powtarzane wielokrotnie) to praca na etat, w której płacisz ZUSowi co sie mu należy i liczysz na jakies pieniądze, gdy będziesz już za stara żeby "latać". Tak samo jak to, że gdy się chce mieszkać razem, bierze się ślub, a już na pewno bierze się ślub gdy się spodziewasz dziecka, no i na pewno dziecko się chrzci w imię ojca i syna!
Nie mam ślubu i mam niechrzczone dziecko, długo płakałam, że ja jestem jakaś gorsza, bo inne to mają mężów i są żonami, i dlaczego on mnie nie chce w białej sukni do ołtarza, a inną to chciał - rozpacz po całości, trauma gdy uczestniczyłam w cudzych ślubach. (A guzik, nie trauma, patrzyłam na ślub jak na coś w rodzaju happeningu. ) Mijały lata, TŻ mnie wkurzał czasem że hej, popadałam w rozpacz (stan rozpaczy jakoś szczególnie mi bliski musiał być, skoro każde jedno zdarzenie kończyło się lądowaniem w nim... ) i w pewnej chwili dziękowałam losowi, że niczyją żoną nie jestem. W tej chwili ślub nie jest mi do niczego potrzebny, kościół również. Poszerzyłam świadomość o nowe podejście do spraw religii i obrządków. Dodam, że cała moja rodzina jest za ślubami i za chrztami, a ojciec gra w orkiestrze na weselach. Moja siostra też jest po ślubie.

Czas najwyższy poszerzyć tę świadomość w kwestii pracy?
Tak, coś w kwestii zwiększenia dochodów muszę zrobić. I znacznie lepiej to dla mnie brzmi niż "muszę iść do pracy".

Dzięki Aper i Dzięki Tygrysico!
Czerwieclipiec, a jak myśmy się śmieli z tej "dziuki", to szok!
Bura Kocurko - przedszkole... wielkie przedsięwzięcie! Lokal? Urzędy, pozwolenia, sanepidy? I z czapką to nie o to chodzi, ze nikt nie widzi, że robię , ale to tak jak z paznokciami - jak możesz zajmować się takimi bredniami, skoro nie masz spełnionych podstawowych warunków samodzielnej egzystencji!
Biorę się... za coś. Za cokolwiek. Łóżko już pościeliłam. Zacznę od naczyń.
Dzięki Wam za dialog!
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-07, 09:44   #1766
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć piątkowo!

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość


Dzięki Emilce - Dylan zdominował moje głośniki! [Dbaj o siebie, Kobieto... ]


* czytanie Dramatu (2)
Super, że zdominował!
Co za utalentowany człowiek, nie mogę zrozumieć skąd wydobywa się ten głos! Ah, zawsze czuję dziwną tęsknotę jak tego słucham...

Dzięki - postaram się dbać...
Póki co muszę coś zrobić, żeby nie mieć stale tak szybkiego tętna...

A propos Twojej listy i "Dramatu" - fajnie, że będę miała okazję Cię poznać

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Padam na pyszczek i nie mam siły odnieść się do wielu rzeczy, ale ten post jest naprawdę super
Patri, no właśnie - zarabiasz na korkach, ja pikolę, to jest praca i to w dodatku potrzebna i uczciwa - pracujesz, to masz pieniądze;
NIKOMU NIE POZWÓL lekceważyć swojej pracy, nieważne ile zarabiasz
. I nie mów, że nie masz pracy, bo przecież masz.
2) Oszczędzaj - choćby minimalne kwoty, wrzucaj na konto i nie ruszaj. To daje dużo pewności siebie, motywacji do pracy, no i - masz namacalny dowód, że Twoja praca to nie takie znowu nic. Na mnie to bardzo dobrze działa
Zgadzam się waleczny Tygrysie

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Ja tez jestem ciekawa relacji i metod.
Też zarzuciłam zainteresowanie NLP i Ericksonem - na jaki czas, nie wiem.

Masz zobowiązania zewnętrzne, a ja czuję coś podobnego u siebie.


Chodzi o to, że gdy docisnę w jednej dziedzinie życia, to się inna dziedzina rozłazi - jakby było "za mało materiału".

Tak, chciałabym być perfekcyjną panią domu, gotowa ze wszystkim na wszelkie okazje, a jestem jak ... nieperfekcyjna. Tu "jakoś to będzie", tam "jakoś przezyjemy", nie ma jakiegoś pewniaka w tych moich poczynaniach.
Patri - rozumiem Cię doskonale...
Jak jestem w takim trybie, jak teraz, to jedyne, co robię - to zakupy po drodze z pracy i ugotowanie obiadu. Jak nie wychodzę z domu, to jest problem z kupnem pieczywa. Nic więcej nie robię w domu, bo nie mam czasu, nie mogę się skoncentrować, albo jestem już tak wykończona, że nie daję rady.
Przez to szuflady i szafy puchną od wrzuconych bez ładu rzeczy, z pralki się usypuje itp. ...
Modelowo chciałabym równowagi...
Póki co mam mega wsparcie od męża, ale boję się, że jego cierpliwość i wyrozumiałość ma swoje granice. Też dużo pracuje i ma nerwową pracę, ale po przyjściu do domu odcina się. I ja ogólnie też dbam o to, by się odcinać, przez długi czas tak było, ale okresowo zdarzają się takie tygodnie jak teraz, kiedy siedzę do 23-24...


Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Wspaniały prezent i jak miło!


Czas najwyższy poszerzyć tę świadomość w kwestii pracy?
Tak, coś w kwestii zwiększenia dochodów muszę zrobić. I znacznie lepiej to dla mnie brzmi niż "muszę iść do pracy".


Biorę się... za coś. Za cokolwiek. Łóżko już pościeliłam. Zacznę od naczyń.
Dzięki Wam za dialog!
Myślę, że to jest właśnie ten trop - poszerzenie świadomości... i chyba to jest trop, który może doprowadzić też do poszerzenia aktywności zawodowej... akceptacja pewnego stanu uwalnia zablokowaną kreatywność.

A, ja jeszcze dodam, że mam podobne doświadczenie do Tygrysa - czyli porzuciłam stabilną i przewidywalną pracę etatową z unormowanym trybem.
Na własne życzenie zdecydowałam się na inną pracę, też mam etat, ale nietypowy i niepewny - muszę stale się rozwijać i poddawać ocenie, a jednocześnie zrobiło się niby miejsce na inne aktywności, w które żal nie wchodzić - stąd dodatkowe projekty i zlecenia...
Z punktu widzenia pragmatyzmu to na pewno nie było rozsądne
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-07, 12:25   #1767
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Patri, no właśnie - zarabiasz na korkach, ja pikolę, to jest praca i to w dodatku potrzebna i uczciwa - pracujesz, to masz pieniądze; nie pracujesz - nie masz; nikogo nie wiążesz umowami, nie jesteś jakimś beznadziejnym lekarzem który potrafi tylko wypisywać recepty na nic nie dające leki albo urzędasem pijącym cały dzień kawę i nie robiącym nic. Plus nie dajesz się doić ZUs-owi co już w ogóle jest zaje biste. Jeśli ilość pieniędzy jakie zarabiasz nie zapewnia Ci komfortu, to podnieś cenę i poszukaj nowych uczniów - przynajmniej spróbuj, mogłabyś testowo zarzucić szycie i inne hobby i sprawdzić jak się czujesz, gdy masz mniej czasu dla siebie ale za to więcej w portfelu - zawsze możesz przecież zrezygnować z nadmiaru uczniów.
Problem masz chyba głównie z tym, że, jak zauważyła Aper, nie traktujesz tego jak normalną pracę, nie jest tak? Bo jeśli jest, to wiedz, że to bzdura. Sama sobie powtarzaj, że to co robisz jest w porządku, a to że nikt Ci nie płaci ubezpieczenia za które potem i tak nie można się dostać do lekarza, albo na emeryturę, której i tak byś pewnie nie dostała, to naprawdę żadna strata - a jak ktoś uważa, że takie warunki są niezbędne żeby praca była "poważna" to już jego problem, co Cię to obchodzi? Ja sama dostawałam sygnały, że jakaś nienormalna jestem że rzuciłam pracę na etat (niektórzy traktują to jakby to jakaś świętość była), że to co robię jest niepoważne, więc domyślam się (zresztą wspominałaś o tym) że tak może być też u Ciebie. Mam dla Ciebie 2 rady z własnego doświadczenia:
1) walcz jak lwica, żeby to co robisz nazywać pracą. Nie wiem czy pisałam, ale ostatnio mój tż powiedział, że nie możemy mieć kota bo za dużo "latam po mieście" (=nie ma mnie w domu). Myślałam że mnie krew zaleje Latam - czyli co? Puszczam się? Przesiaduję w kawiarniach? Zwiedzam Warszawę do k... nędzy? Zrobiłam awanturę, dowiedziałam się że jestem przewrażliwiona i "czepiam się słówek", ale już drugi raz o "lataniu" nie usłyszałam. Jakbym była listonoszem, to nikt by nie powiedział że "latam", tylko pracuję, a sorry żeby zajmować się tym czym zajmuję muszę wiedzieć znacznie więcej niż listonosz plus o wiele więcej przemieszczać się i dźwigać. NIKOMU NIE POZWÓL lekceważyć swojej pracy, nieważne ile zarabiasz. I nie mów, że nie masz pracy, bo przecież masz.
2) Oszczędzaj - choćby minimalne kwoty, wrzucaj na konto i nie ruszaj. To daje dużo pewności siebie, motywacji do pracy, no i - masz namacalny dowód, że Twoja praca to nie takie znowu nic. Na mnie to bardzo dobrze działa

Aha - mała motywacyjna historia: dziś jedna z uczennic opowiedziała mi, że kiedyś chodziła na angielski do kobiety, którą rzucił mąż i która nigdy nie pracowała i chyba nie miała zbyt dużego wykształcenia. Musiała się nieźle wziąć w garść żeby dać sobie radę. Wstawała o 3 rano i wkuwała 2 języki - aż w końcu zaczęła regularnie zarabiać - nomen omen - dając korki dzieciom (i nie tylko). Szacun, naprawdę
Ja się pod tym wszystkim (i pod postem Aper też - wybacz, że przeoczyłam, rzeczywiście super to ujęłaś ) podpisuję obiema kocurzymi łapkami
A ta motywacyjna historia Kurde, też podziwiam tą kobitkę - serio, muszę sobie gdzieś to powiesić na ścianie, zapisać i w ogóle...mam duży szacunek do cudzego samozaparcia i wiary we własne siły, bo to coś, czego mi brakuje

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Wstałam rano - przygotowałam dziecko do przedszkola. Okazało się, że ma deficyt rajstop, bo drze 5 tygodniowo , deficyt spódnic, bo z całego tygodnia są w praniu, kuchnia w miarę ogarnięta, zostało trochę naczyń do zmycia, no nie będę wchodzić w szczegóły.
Chodzi o to, że gdy docisnę w jednej dziedzinie życia, to się inna dziedzina rozłazi - jakby było "za mało materiału". Moje dziecko - bluzki - a to plamka po farbie co nie zlazła, a to dziurka na łokciu, myślę, dziecko, wyglądasz jak sierotka, gdzie ty masz mamę? I już widzę się w sklepach wydającą pieniądze na zapas dobrych jakościowo bluzek i kilku ton cienkich rajstop... Tak, chciałabym być perfekcyjną panią domu, gotowa ze wszystkim na wszelkie okazje, a jestem jak ... nieperfekcyjna. Tu "jakoś to będzie", tam "jakoś przezyjemy", nie ma jakiegoś pewniaka w tych moich poczynaniach.

Ja przepraszam za chaos w wypowiedzi. Tak klarownie widziałam to w głowie dziś rano, gdzie mój pokój po nocy i porannym szykowaniu wyglądał jakby przeszło przezeń tornado... Próbuję opisać i wychodzi z tego marudzenie. "Za mało materiału" ta metafora nadaje się idealnie.

I dzień dobry
Powinnam ku pamięci zacytować wszelkie Waszze posty odnoszące się do mojego "problemu". Tak Tygrysie, normalna praca (zakodowane w głowie i powtarzane wielokrotnie) to praca na etat, w której płacisz ZUSowi co sie mu należy i liczysz na jakies pieniądze, gdy będziesz już za stara żeby "latać". Tak samo jak to, że gdy się chce mieszkać razem, bierze się ślub, a już na pewno bierze się ślub gdy się spodziewasz dziecka, no i na pewno dziecko się chrzci w imię ojca i syna!
Nie mam ślubu i mam niechrzczone dziecko, długo płakałam, że ja jestem jakaś gorsza, bo inne to mają mężów i są żonami, i dlaczego on mnie nie chce w białej sukni do ołtarza, a inną to chciał - rozpacz po całości, trauma gdy uczestniczyłam w cudzych ślubach. (A guzik, nie trauma, patrzyłam na ślub jak na coś w rodzaju happeningu. ) Mijały lata, TŻ mnie wkurzał czasem że hej, popadałam w rozpacz (stan rozpaczy jakoś szczególnie mi bliski musiał być, skoro każde jedno zdarzenie kończyło się lądowaniem w nim... ) i w pewnej chwili dziękowałam losowi, że niczyją żoną nie jestem. W tej chwili ślub nie jest mi do niczego potrzebny, kościół również. Poszerzyłam świadomość o nowe podejście do spraw religii i obrządków. Dodam, że cała moja rodzina jest za ślubami i za chrztami, a ojciec gra w orkiestrze na weselach. Moja siostra też jest po ślubie.

Czas najwyższy poszerzyć tę świadomość w kwestii pracy?
Tak, coś w kwestii zwiększenia dochodów muszę zrobić. I znacznie lepiej to dla mnie brzmi niż "muszę iść do pracy".
Patri, powiedzmy sobie szczerze...nikt nie chce "iść do pracy" (albo bardzo niewiele osób...). Ludzie robią to, żeby mieć kasę na życie i ewentualnie inne rozkosze. Jakbym mogła - to bym się w żadną robotę tak usilnie nie pchała. Dłubałabym sobie jakieś tam decoupage, malowała, słuchała muzyki, podróżowała, czytała książki i może nawet wreszcie nauczyłabym się szyć Gdybym wygrała nagle w Totka jakieś grube miliony - to bym się zajęła samymi przyjemnościami, a co
Twój problem polega nadal na tym, że za bardzo patrzysz na to, co mówią inni. Ci inni uważają, że "poważna" praca to etat, najlepiej jeszcze jeśli to Cię wcale nie bawi, wtedy to wiadomo - ciężko pracujesz, bo się wykańczasz...a wykończże się, to wtedy cały świat będzie o Tobie dobrze myślał. Bo będziesz nadal nie najlepiej zarabiać, ale się naharujesz...to na pewno sprawi dużą satysfakcję wszystkim ludziom w okół Ciebie, którzy myślą tylko o sobie (jak to ludzie) i lubią patrzeć jak to inni mają gorzej
Kiedyś wywołałam dyskusję z mamą i jej siostrą na temat tego jaki jest sens chrzczenia dziecka w naszej rodzinie, która: nie pojawia się w kościele, nie wierzy, nie stosuje się do żadnych religijnych dogmatów, a wręcz uważa je za głupie i ciągle krytykuje nadmierną religijność. Ok, to po co te dzieci są pchane w kościół, skoro nie będą wychowywane w duchu religii? Bo nie będą na 100%.
Ciotka stwierdziła, że to taki zwyczaj po prostu. Nie, to nie jest zwyczaj! To jest robienie na siłę z tego kraju kraju katolickiego, mimo że nikt się później nie przyznaje, żeby wierzył w cokolwiek Popaprane. W pełni popieram to, że nie ochrzciłaś swojego dziecka - ja też nie chcę tego w przyszłości robić i mam nadzieję, że nikt nie będzie się mnie o to czepiał.
Ślub chcę, ale świecki mnie satysfakcjonuje...nie odpuszczę sobie jedynie białej sukienki, bo chcę i już. Podoba mi się Jakoś to wszystko pogodzę, mam nadzieję...a jak się nie będzie dało, to trudno - będzie w kościele, bo i tak już do niego należę nie ze swojej woli. Ale kolejnego katolika nie namnoże, chyba że będzie chciało wstąpić do Kościoła, wtedy nie zabronię

Tobie było źle z tym, że nie masz tego ślubu, że dziecko nieochrzczone...ale sama zrozumiałaś, że to nie jest Twoje zdanie - Ty masz wszystko według swojego własnego zdania i nie musisz się z tego przed nikim tłumaczyć Tak samo z pracą - nie musisz się przed nikim tłumaczyć w jaki sposób zdobywasz pieniądze, jeśli tylko jest to uczciwa praca. A korepetycje są uczciwą, wcale nie łatwą pracą. Popatrz na Lasubmersion - ile się nabiegała za tymi uczniami, żeby mieć ich tyle, by wyjść na swoje. Kurcze, zarabia tyle co ludzie na etacie, to jakiś wstyd, że w ten sposób? A Tygrys? Dla niej to lepsza praca niż na etacie (w sumie też tak uważam). Sama byś sobie była szefem, przecież to fajne! Nikt nie lubi mieć nad sobą szefa...w szczególności, że mało który nauczył się jak zarządzać ludźmi i jedyne co robi, to rodzi frustrację wśród pracowników

Dobrze Tygrys Ci pisze - znajdź więcej uczniów, podwyższ trochę cenę, zrób obliczenia ilu uczniów potrzebujesz i ile na nich czasu, żeby mieć swoje pieniądze, a jednocześnie, żeby mieć czas na inne sprawy. Znajdź studentów! Oni mają czas przychodzić na lekcje w takich godzinach, w których Twoja córa jest w przedszkolu...a nie radzą sobie z matematyką, fizyką czy chemią na studiach, trzeba im wyjaśnić niektóre rzeczy. Umiesz więcej od nich, dużo więcej

Dzieckiem się nie przejmuj - wcale nie wygląda jak sierotka A to chyba normalne, że ciągle coś jest poplamione i podarte...trudno, żeby 5 latka uważała na swoje ubranko Rajstopy kup jej grubsze, bawełniane - nie będą się tak drzeć.

Swoją drogą...jak to jest, że zdolne i dobre osoby na tym świecie tak się muszą martwić o wszystko...
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2012-12-07 o 12:27
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-07, 12:39   #1768
LimesInferior
Przyczajenie
 
Avatar LimesInferior
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 5
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Po tym jak 2 razy zjadło mi post poddałam się i nie chciało mi się pisać. Po prostu test dla cierpliwości i zaangażowania
Ja zrobiłam listę rzeczy które chce zrobić nie są tak ambitne jak wasze... teraz najważniejsze jest odgruzowanie mieszkania, myślę że zrobienie tego zmniejszy stres związany z gośćmi, powrotami męża do domu i wyrzutami sumienia.
Patri pisałaś o lakierze do paznokci. Wiele razy zdarzał mi się że w sytuacjach złych kiedy coś mi nie wyszło czy było porażką wyrzucałam sobie makijaż i lakier. W sekundę samoocena spadała do zera i czułam się jak klaun na pogrzebie...
Na razie tyle bo nie wiem czy ten post się wczyta...
LimesInferior jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-07, 16:37   #1769
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dziewczyny, dookreślmy w klubie szczegóły niedzielnego spotkania.
Są propozycje godzinowe, Halimka - jak się na nie zapatrujesz?
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-07, 16:54   #1770
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

godzina mi pasuje. o miejscu tez się wypowiedziałam.
Chora
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 00:18.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.