|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#3061 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Dołączam do umarlaków. Rozpieprzyłam się do końca. Prawie nie żyję, tylko oddycham. Nie mam siły podnieść ręki, żeby zrobić cokolwiek. Z wyra do komputera i lampienie się. Jem kiedy zaczynają trząść mi się ręce. Rezygnacja po całości. Zastanawiam się z kim o tym pogadać - i przychodzi mi do głowy mnóstwo rad, które mogłabym otrzymać. A czego ja właściwie chcę?
Zapewne obecność drugiego człowieka wymusiłaby na mnie fasadę, że nie jest ok i nie wtrącaj się, bo to nie twoja sprawa, wolę rozmawiać o kimś. Denerwuje mnie moja słabość. Denerwuje mnie to, że tak bardzo jestem dzieckiem. Zależnym, nieszczęśliwym i nieprzydatnym. Kalectwo. W głowie mam rozwałkę, cele - za wysokie dla mnie - nawet porządek w szafce. Wolałabym walnąć się i spać a jednocześnie łeb produkuje poczucie winy, wyrzuty, krytykę. Próbuję sobie przypomnieć jak się podnosić z tego, ale klapki mam zamknięte w głowie, nie pracuje. A najgorsze to to, że jest mi wszystko jedno. Przepraszam, że wylewam kiepski stan, wiem, ze nie wiadomo w sumie co powiedzieć i dlatego nie oczekuję tego. Dziś odnajdę zeszyt w którym pracowałam z LifeSkillsAcademy. Może tchnie we mnie energię, moc marzeń, wiatr w żagle i ruszę z miejsca. Może działają już na mnie święta, które spędzę w towarzystwie siostry i mamy i ich rodzin.... może. http://www.nazdrowie.pl/artykul/psyc...erapia-ziolowa Klubik
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2013-03-07 o 14:31 |
|
|
|
#3062 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Hej,
U mnie ostatnio dni mijają bardzo monotonnie – albo śpię, albo się uczę, albo robię to, co robić muszę, by żyć i nie zatonąć w syfie. Od rana boli mnie głowa, nie mogę się skupić, myśli latają. Na szczęście, jeden pan doktor z uczelni wysłał dzisiaj wiadomość, która trochę mnie uspokoiła. Dlatego właśnie weszłam na wizaż i chyba potem wyjdę na chwilę odetchnąć, bo może też i tlenu mi brakuje – ostatnio od poniedziałku praktycznie nie wychodzę z domu, poza krótkim wyjściem do apteki wczoraj (gdzie aptekę mam dwa bloki dalej, więc się szczególnie nie dotleniłam). Przeziębienie chyba przeszło, choć łykałam różne specyfiki garściami, więc może i od nich mnie tak mdli i kręci się w głowie? Jak tak teraz patrzę na skład, to prawie w każdym preparacie jest paracetamol – coś czuję, że jestem teraz chodzącym składem paracetamolu... ![]() Czytając ostatnie posty, myślę, że jestem podobna do Patri i Nebuli w tym sensie, że nie zawsze pisząc coś oczekuję rady – często wiem co zrobić i to zrobię, jednak wątek służy mi wypowiedzeniu wszystkich złych emocji z tym związanych, które się we mnie gromadzą, a które na co dzień nie znajdują ujścia. Piszę to, żeby się usprawiedliwić, dlaczego sama nie daję rad (czy raczej daję je rzadko, częściej zwyczajnie przesyłam dobrą myśl), ale i by było jasne, że wyżalając się tutaj jaki zły jest świat, nie skręcam drugą ręką sznura do powieszenia się W ogóle nie mogę się doczekać weekendu. Kupiłam sobie karnet na fitness na marzec, ale z racji choróbska nawet go jeszcze nie odebrałam. Jutro planuję „wyjść do ludzi”, a jeśli przetrwam to bez nawrotu gorączki czy kaszlu – w sobotę lub niedzielę chcę się trochę poruszać. To aż dziwne! ![]() W niedzielę jest też Manifa – mam z nią problem, ponieważ chociaż w gronie znajomych jestem podobno najbardziej feministyczna (?), to paradoksalnie takie akcje ani trochę mnie nie przyciągają. Więc pewnie będzie tłumaczenie, dlaczego nie idę, a chcę równych płac i urlopów tacierzyńskich. Jednak czeka mnie jeszcze dużo nauki, nim nauczę się dyskutować na poziomie i merytorycznie.
|
|
|
|
#3063 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() I powiem Ci, że też mnie denerwuje moja słabość - bo uważam, że jestem słaba. Za szybko się poddaję, za mało we mnie zawziętości, za mało wytrzymałości. Ledwie jedna rzecz jest nie taka jak powinna, a już się sypie wszystko, humor siada na tydzień cały i tak w kółko Gdzie tu waleczność? No ni ma Dlatego wiem jak to może denerwować. A Tobie wystarczy jakiś cel Patri. Jak masz cel to jesteś radosna i działasz. Jak robiłaś projekt dla kolegi to mimo trudności w obliczeniach walczyłaś, rozwiązywałaś, wciągnęłaś się w to i dokonałaś tego. Jak musisz o czymś zdecydować to szukasz informacji, zajmujesz się tym i jesteś pochłonięta tematem. Ty po prostu musisz mieć zajęcie! Nie ma czegoś do zrobienia, co wciągnęłoby Twój umysł? ![]() Zresztą, każdej z nas potrzebne jest ciągłe zajęcie...żeby wyczyścić umysł ze zmartwień. Też jestem trochę zła... - znów pokłóciłam się z szefową...znowu roi mi się w umyśle wypowiedzenie. Ah, może sama mnie zwolni, whatever. Nie mam żadnej nadziei na pracę jakąkolwiek szczerze mówiąc A możliwość pracy poważnej i rozwojowej mogę umieścić w zbiorze mitów i legend. Może za dużo słucham znajomych...ludzie po moim kierunku nie mają pracy, a do tego co teraz studiuję, no niestety - nie bardzo się nadaję - zaplanowałam sobie kilka spraw - nie zrealizowałam praktycznie nic. Jakoś tak...osłabłam. To trochę tak jakbym po prostu nie miała nadziei na żadną zmianę, więc po co się starać
__________________
|
|
|
|
|
#3064 |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Hej, zameldowałam się w pracy o 7.30, wyszłam o 19. Po krótkiej reanimacji ciała i ducha (gniewosz 330 ml - czy coś się dzieje ze mną niedobrego?
)siadam znów do zadań, które na jutro muszą być gotowe. Jestem wkurzona na sytuację (nie wynika ona z mojej winy!) i potrzebuję zatrzymać pędzący czas. Niemożliwe, więc pozostaje powetowanie strat w wyobraźni - wizja wakacji
Edytowane przez emi_lka Czas edycji: 2013-03-10 o 10:15 Powód: literówka |
|
|
|
#3065 |
|
Lux Mundi
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Hello
![]() Powróciwszy, łeb pęka i niestety nie jest to efekt kaca Za dużo chorych ludzi w komunikacji miejskiej .Jedyny element pocieszający mnie w każdej chwili, to przystojni mężczyźni , aż musiałam zadzwonić do Psiapsióły i podzielić się to wiadomością . Kazała mi najpierw zrobić mu zdjęcie, a później spytać się gdzie stoją kefiry [wtf?!] .Poza tym dostałam zaproszenie na dwa wesela w przyszłym roku - na jednym mam być świadkową , na drugim 3/4 gości będzie z Rosji i Kazachstanu - już nie mogę się doczekać ![]() ![]() .A w przyszłą sobotę zostałam zaproszona na 30 urodziny pana młodego z minionego sierpnia . Coś się zaczyna dziać - w końcu...To chyba tyle . Idę łyknąć tabsa i spać - jutro Was nadrobię Dobrej nocy .
__________________
"Nie ma czasu na całowanie niewłaściwych chłopców"...
Edytowane przez Cindy28 Czas edycji: 2013-03-07 o 20:39 |
|
|
|
#3066 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć, z ogromną przykrością stwierdzam, że muszę się tu przyłączyć. W ogóle nie mogę sobie poradzić ze swoim lenistwem. Katastrofa totalna, mam masę wolnego czasu, bo musiałam na rok przerwać studia, a w ogóle nie potrafię tego czasu sensownie wykorzystać. Mam poczucie winy i na tym się kończy.
Zaczynam pracę z kalendarzem i wpisywanie wszytskich bardziej i mniej istotnych planów dnia. Czuję motywację, mam nadzieję że nie umrze śmiercia naturalną jak to zawsze u mnie bywa w przeciągu kilku godzin. Pozdrawiam
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
|
|
|
|
#3067 | |||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Dzięki kochana Ja wydrukowałam sobie kupony o bony na zakupy i nie mam weny na nie iść. A to jedna z niewielu rzeczy, które mi sprawiają w życiu przyjemność... Cytat:
Cytat:
Cytat:
Patri, rozumiem Cię. U mnie jest tragicznie. Wyszłam dziś na piwo z kuzynką, zawsze gdy trochę wypiję i wracam do pustego mieszkania jest mi tak okropnie smutno.... W ogóle czuję jakbym była na autopilocie. Egzystuję, bo muszę. Chciałam iść jutro na koncert - nie mam z kim, a sama się boję. Fajnie było zatopić się w ulubionych dźwiękach. Koleżanki robią babską posiadówkę, ale ja totalnie nie mam ochoty się z nimi bawić. Najlepiej jest mi samej. I tak mi przykro, że go nie ma obok mnie. Niby mamy kontakt jakiś, ale chyba nigdy do siebie nie wrócimy. Ja postanowiłam, że zacisnę zęby i się nie złamię, nie będę się prosić, użalać, choć serce mi pęka. I jutro nawet złamanego kwiatka nie dostanę. Nie mam dla kogo być kobietą. Choć dla exTŻ chyba też nie byłam, ciągle tylko praca i praca... Cytat:
|
|||||
|
|
|
#3068 | |||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
.
common, cześć! ![]() Cytat:
Dziś pokusa nie pojawienia się na Uczelni była tak silna, że nie wiem, jakim cudem trafiłam na zajęcia. Zła wiadomość jest taka, że trochę mało czasu poświęciłam na matematykę i wejściówka okazała się porażką. Jeszcze gorsze jest to, że zjadła mnie panika. Między zajęciami liczyłam projekt. Na jednym z trudniejszych dla mnie przedmiotów zastosowałam technikę "krótkiej przerwy na partyzanckie czytanie wizażu" zamiast się dołować, że coś nie wychodzi. ![]() Cytat:
Cytat:
Własne plany też sobie utrudniam, żeby nie było. Najświeższy przykład z odpoczynkowego wyjazdu: po przyjeździe miał być spacer po starówce, następnego dnia całodzienna wycieczka, jeden dzień do dyspozycji bez konkretnych planów i dzień powrotowy w trochę większym gronie. Pierwszego dnia "byliśmy zmęczeni podróżą", a TŻ znalazł telewizor na pół ściany w salonie. Nocny maraton filmowy trzeba było odespać, więc drugiego dnia zmieściła się tylko starówka (i znowu TV ). Trzeciego ruszyliśmy dupska i zrobiliśmy niezły przebieg (30km Po powrocie z zajęć w domu zastałam czekający na mnie wiosenny katalog Peruvian Connection. Mmmmm. Jak już będę bogata, będę u nich zamawiać całe kolekcje ubrań (oczywiście w kolorach cool summer ). Filozofia marki bardzo do mnie przemawia. ![]() Zrobione dziś: * zmywanie * odżywka na włosy * opracowanie rozdziału z Mat * 3 etap projektu 1 z PPiD * jasne pranie * wysyłanie koleżance materiałów * czyszczenie filtra * składanie ciuchów * ciemne pranie * sprzątanie w kuchni * rozliczenie finansowe * planowanie - konferencja naukowa
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume! |
|||
|
|
|
#3069 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Witam wszystkich
) trochę dziwnie się czuję tak stale kontralując co robię. Cały czas powtarzanie w głowie ' muszę coś zrobić, ale to za chwile i wiedy NIE, zrób to TERAZ !' jak w czeskim filmie !
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
|
|
|
|
#3070 | ||||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć piątkowo!
Mój tydzień pracy skończy się jutro o 20. Wczoraj siedziałam do północy, a koleżanka, z którą pracuję, jeszcze o 4 przesyłała mi pliki. Wygląda jednak na to, że na dziś, jesteśmy wyrobione. Teraz ogarnianie innych spraw na dziś i jutro, które jakoś zniknęły w niebycie... W niedzielę robię reset. Kawa z koleżanką, a później zakupy ciuchowe (sukienki!!! ![]() Cytat:
Cytat:
Ten konstrukt jest bardzo zdradliwy... szczególnie, jeśli jest często werbalizowany, deklarowany... jakieś żałosne i smutne mi się to wydaje... czarowanie rzeczywistości... Jak większość właściwości, bardziej jest wiarygodny jako cichy stymulator, jak pisze Nebulka. Cytat:
![]() Wydaje mi się, że można nad tym popracować... zamierzam to zrobić ![]() Cytat:
Treściowo "Katedra" jest tak wypakowana, że poczułam cieleśnie, jakby coś mi się skończyło, gdy już przeczytałam... Bardzo się też dzięki niej zainteresowałam Peru i generalnie ciągle jeszcze ją przetrawiam.A w ogóle zaczynałam czytać "Katedrę" kilka razy wcześniej, dwa razy w liceum... i nie mogłam przebrnąć. Zresztą tak jak "Grę w klasy", której zresztą do dziś nie skończyłam mimo kilkunastu prób, mniej lub bardziej zaawansowanych... Niczego więcej oprócz "Szelmostw" nie czytałam, ale na pewno będę ![]() Cytat:
Jak Ci się podobał film? Z dzieckiem trochę też tak mam. Swoją drogą po prostu nie czuję tematu, ale zegar tyka. Kariera? Mam wrażenie, że nigdy nie uda mi się domknąć etapu, po którym myślę, że mogłam zluzować i wejść w nową rolę rodzinną... Cytat:
super.A co do odpoczynku, to coś jest dziwnego w potrzebie "słusznego" wypełniania czasu - dużo osób tak ma (ja!, Tygrys chyba też ). Dziwna tą pętla...
Edytowane przez emi_lka Czas edycji: 2013-03-08 o 08:46 |
||||||
|
|
|
#3071 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 183
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Bylam na nurkowaniu w poniedzialek (dopiero w basenie, przed Gwiazdka zdalam teorie, a teraz kilka sesji praktycznych... Potem bede nurkowac w Egipcie w czerwcu ). Ostatnio czuje sie troche jak robot - ucze sie, pracuje, chodze na uczelnie. Wczoraj wyszlam ze znajomymi z nurkowania do pubu - chociaz mialam ogromna ochote zostac w domu i ogladac sitcomy, wiec jednak sukces. Milego dnia |
|
|
|
|
#3072 | |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
oby wypaliło no i jak zakupisz kiecki pokaz sie koniecznie w klubie![]() ja musze pomyślec o butach,marzą mi sie koturny chciałąm już wiosenna garderobe zacząc kompletowac...bym się pośpieszyła ![]() Spełnienia wszystkich marzeń, zadowolenia z siebie, radości życiowej i aby każdy kolejny dzień był Dniem Kobiet życzę Wam .... wspaniałe, niepowtarzalne Panie!
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
|
|
|
|
#3073 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Duzo sil z okazji Dnia Kobiet ![]() |
|
|
|
#3074 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć.
Śnił mi się piękny chłopak, wiem, że "piękny" do rodu męskiego się nie używa, ale on był po prostu wspaniały. Miał bardzo ładną twarz (i pewnie całą resztę), był mądry, rozsądny, pomysłowy, opanowany, pociągający, komplementujący, zainteresowany - no ideał. Zaprosiłam go do domu, siedział z jego mamą (i moją ciocią :/ ) w dużym pokoju, po 2 godzinach przyniosłam im herbatę, dopiero po 2 godzinach, bo moi rodzice się kłócili, a ja się tego tak bardzo wstydziłam. Pomyślałam - no teraz sobie o mnie pomyśli, że z takiej rodziny jestem... Ale on reagował bardzo dyplomatycznie, ze zrozumieniem, z opanowaniem... i wtedy ja... zaczęłam czuć zagrożenie z nim związane... schowałam mój zachwyt i zaczęłam węszyć - każdy człowiek ma wady, a on... nie? Pewnie wyjdzie z niego druga twarz za jakiś czas, im wczesniej ją znajdę tym lepiej... A później śniłam się sama sobie zwinięta w kłębuszek, w jakiejś bańce i że szamoczę się strasznie tam w tej bańce. Że walczyłam o zauwazenie mnie, ale nie wywalczyłam tego i za każdą porażką wycofywałam się do tej bańki i miałam pretensje to do siebie, to do świata, że jestem za słaba, że nie da rady, że to wszystko po nic, że muszę żyć i muszę walczyć, ale ciągle jestem tą przegraną i już nie mam sił ani ochoty próbować, ale jednak muszę, bo drogę odwrotu ostatecznego sama uznałam za odciętą. A później pobudka. Wczoraj wzięłam valerin max - kozłek lekarski, może zadziałał. Dziś czuję się troszkę lepiej. Jestem po rozmowie z TŻ, i wczoraj i dziś, znów kwestia pieniędzy, oczekiwań, partnerstwa, szkoda słów. Jest ok, rozmawiamy ze sobą, a ta rozmowa była znów stwierdzeniem faktu, ze jest jak było i żyję sobie niczym księżniczka. Że on chciałby mieć życie takie jak ja. Jestem dzieckiem, dużym dzieckiem, kiepsko widzę swoje przyszłe życie. Tak jakoś. Marzenia są w stanie porwać mój umysł, ale to jest energia nowości, tylko chwila, a później znów jestem w punkcie wyjścia, tam gdzie byłam. Umysł pofrunął i wrócił, ciało się nie ruszyło z miejsca. Na terapię chodzę ponad rok? Czy coś się zmieniło pyta TŻ? Na zewnątrz nic. w srodku - wiecej zroumienia tego dlaczego jest jak jest. Moze o rente powinnam się starać. Brak akceptacji innych osób jest dźwignią zapadni. Rozmawiałam wczoraj z moim kolegą. Trochę rzucil światła i interpretacji sytuacji z wieczora "zębowo-dentystycznego". No więc dziś oddycham swobodniej, właśnie zaczynam korki, za chwilę przyjdzie ciocia na kawę - ta ze snu -później z młodą angielski a póxniej dentysta. I wieczór. Miłego dnia. Pa!
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#3075 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć.
Masakra jednym słowem, tyle rzeczy zaplanowałam na dziś, że oczywiście kilka juz mi się nie udało zrobić, a i odpoczynku za bardzo nie przemyślałam. Musze teraz sobie jakoś z głową zaplanowac kolejny dzięń i zadania do zrobienia, bo inaczej popadnę w depresję, że miałam tyyyyyyle zrobić, a nadal jestem gdzieś daleko, daleko od celu. Na pn muszę przetłumaczyć jeden tekst, dostałam dzisiaj wiadomość. Kiedy ja to zrobię. Popadam w straszną panikę. Też tak macie? U mnie to troche paranoja. Wypisałam sobie te 100 celów z linka w pierwszym poście i mam zamiar przebrnąć 30 dni zmian, ale czuje się tym na razie przytłoczona. Tak trochę dwubiegunowo. Z jednej strony się cieszę, że cos mi się udało zrealizowac wg planu, a z drugiej jestem bardzo zawiedziona tym co się nie udało. Męczy mnie to. Strasznie, strasznie, strasznie. Jak mądrze zarządzać czasem ?
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
|
|
|
|
#3076 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Nie moge teraz się rozpisać, bo dziecko siedzi przed kompem, ale później może - i też chcę ponownie zrobić 30 dni zmian, moze razem zaczniemy?
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
|
#3077 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć!
jakoś tak w tym nowym roku- i za oknem szaroburo - i w życiu szaroburo. ![]() coraz łatwiej dopuszczam do świadomości zmartwienia, obawy, lęki. Może to tylko mój filtr odbioru, ale mam wrażenie, że na wątku też taki klimat dominuje? czyżby to był po prostu rekordowy tej zimy BRAK SŁOŃCA? |
|
|
|
#3078 | |||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
! Moim zdaniem , dopoki nie nauczysz sie sprawnie poslugiwac swoim wlasnym wewnetrznym kompasem, to wlasnie te sztywne ramy tego programu moga uchronic Cie od powrotu do marazmu Nie umiem znalezc powodu, dla ktorego ja nie wyszlam poza pierwszy tydzien , choc nawet i tego nie pociagnelam do konca. Dowod jest w stopce - schowek ciagle wola o pomste do nieba a pomieszczenia, ktore udalo mi sie wysprzatac powoli domagaja sie nowej akcji No coz, ciesze sie tym, ze przynajmniej sobie tego jakos specjalnie nie wyrzucam. Postanowilam sobie ogolnie niczego wiecej nie miec za zle - takie bylo moje postanowienie noworoczne - chce przezyc Rok Bycia Dla Siebie Dobra. Z wszelkimi tego konsekwencjami - czyli kalkuluje w koszta to, czego tu najbardziej sie chyba boimy - ze bede sama siebie uwazala za lepsza, niz jestem w rzeczywistosci. Ze obiektywnie moge byc uwazana ze glupia, brzydka i nieciekawa, choc sama bede sie uwazala za madra, ladna i interesujaca. Jednak - ryzykuje i jest to akt desperacji. Nie mam juz wiecej sil na to, zeby sama siebie traktowac jak ostatnie scierwo bo skonczy sie to skokiem z dziesiatego pietra.Wracajac jednak do 30 dni - sama nie wiem, co mnie do nich zniecheca, chyba z jednej strony to, ze albo trzeba sie zmiescic w tym tygodniu, albo znowuz przezywa sie neverending story... Zobacze, moze zmodyfikuje sobie program tak, zeby mi pasowal, wtedy oczywiscie przylacze sie do walki. Poki co i tak jestem nadal zbyt chora, zeby snuc jakies wielkie plany, pewnie jak porzednie wyzdrowieje to wstapi we mnie nowa energia. ---------- Dopisano o 14:45 ---------- Poprzedni post napisano o 14:34 ---------- Cytat:
![]() Co do dzieci, rodziny - temat ponownie zostaje wmieciony pod dywan - nie mam sily sie z nim zmierzyc i tyle... Cytat:
__________________
Be the change you want to see in the world! Edytowane przez Konwalia11 Czas edycji: 2013-03-09 o 14:48 |
|||
|
|
|
#3079 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Patri a ja w tamtym tyg miałam sen, że mają mnie wybrać miss w pracy i to było dla mnie takie oczywiste, no bo jestem taaaka ładna
fajny sen.....a dziś śniłam, że płaczę nad grobem i strasznie dużo przeżywałam niepokoju o rodzinę. humor po obudzeniu - jak mgła za oknem.... common, witaj! kusicie z tymi 30 days, ale ja już "WIEM" że nie znajdę czasu na solidne zrobienie... to może zrobię "symbolicznie"? każdego dnia wyrzucę jedną rzecz; uprzątnę mały kawałeczek, jedną teczkę, koszyczek (deklarować szufladę, to może być za dużo ).Od poniedziałku? mam swoje zdanie (nie zawsze pochlebne) na temat bloga, czy autoprezentacji Edyty, ale wartość tygodni wyrzucania i próbowania nowego (tyle tylko zrobiłam) widzę i doceniam, a właśnie dzięki jej blogowi pomysł znam. Inga, myślę, że masz rację z tą odpowiedzialnością (kojarzy mi się też podejście w "cudzie uważności" - wchodzić w daną chwilę, sytuację, zadanie w całości- w pracy stosuję - zaciskam zęby, nakręcam energię, idę, robię swoje - kończę zadowolona ale w domu i z rodziną mam z tym problem... ) brakuje mi materiału (Patri, Ty tak pisałaś ---------- Dopisano o 15:06 ---------- Poprzedni post napisano o 14:53 ---------- Konwalio to może zacznę od strony "zewnętrznej" - będę myśleć o sobie, że jestem ładna A jednak! wiosnę powolutku wyczuwam, a razem z nia i potrzebę zrzucenia skorupy - u mnie się to wyrazi zmianą zimowej kurtki (za duża, bo kupiona tamtej zimy, czyli 14 kg temu i "babciowa" http://archiwumallegro.com.pl/kurtka...331332485.html I to jest moje szaleństwo wiosenne. Emilko Ty jutro na zakupy, prawda? masz jakieś plany, typy? Edytowane przez Aper Czas edycji: 2013-03-09 o 15:08 |
|
|
|
#3080 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Bardzo bardzo bardzo do mnie trafia, ja też nie mam już siły. Życzę zdrowia i energii! Mam pierwszy dzień ogarniania się... Wczoraj do nocy posiedziałam grzebiac w kalendarzach i robiąc plan na dziś. Widzę jak bardzo mnie przytłaczają proste rzeczy typu zmycie naczyń. Wydaje mi się to tak niewdziecznym zadaniem, że szukam w głowie innych, ale kazde następne znalezione też jest niewdzięczne - rezultatem jest ucieczka w sen i depresja. Ale nie poddaję się, zaczynam od nowa. Wstałam około 9, wyszłam po zakupy na śniadanie! Zrobiłam dziecku naleśnik, bo to jedyne co je. Zmyłam gary, jest 15. Co, mam stanąć przy obiedzie? A potem gary, kolacja i koniec dnia? A gdzie ja w tym wszystkim? Pokłóciłam się z TŻ o listki laurowe, które zostają w zlewie po jego zmywaniu jego talerzy( a zmywa, żeby miał argument, że on po sobie zmywa, więc ja po nim nie sprzątam...), mówiłam, ze przeszkadza mi to, ze nie kończy mycia, tylko takie coś zostawia dla mnie. Klasyczny argument, że to przecież nie jest ciezko wyjąć i wrzucić do kosza. No ja mogę, on nie? Robię wielki problem. Co? To jest mała rzecz, na którą zwracam uwagę, bo przeszkadza mi. "Twój światopogląd jest totalnie oderwany od rzeczywistości" (cios ponizej pasa, co ma do tego mój światopogląd?) "Teraz wykupię pół roku sesji u psycholog i bede rozmawiał o lisciach bobkowych" A ja tylko zwróciłam uwagę, że nie lubię babrać się w resztkach ze zlewu... nie wolno mi odezwać się, nie może mi takie coś przeszkadzać? Bo co, bo jestem nienormalna, inna niż inni, bo chodze do psychologa? Za taką broń trzeba siegać przy rozmowie? Miałam do wyboru albo ponownie się załamać, albo nie wiem, wzruszyć ramionami i liczyć na to, że foch mu przejdzie i nie będzie mnie raczył zdaniami na temat bezsensowności tego związku i tego ze po co to ciągnąć. Z powodu durnych listków bobkowych........ Pisze tutaj (i kopia w blogu), ale tak naprawde nie wiem co myśleć, widzial przeciez moje ostatnie ciężkie dwa tygodnie. Wyłażę z bagna ponownie, a on nie ułatwia mi tego, bieżący konflikt jest w stanie rozwalić ten zwiazek w drobny mak - listki bobkowe prowadzą do katastrofy - tak rozmawia się z moim "partnerem".... To się nasłuchałam prawd o sobie.... Wspierający mężczyzna w życiu kobiety....... Moje dziecko następne - leci do mnie z ryjem, że ktoś otworzył okno w łazience i jest tam zimno, zamiast przyjść i poprosić po ludzku o zamknięcie okna, co ja jestem winna otwartemu oknu? Szału dostaję. I wtedy myślę, że ja naprawdę jestem z innej planety... Dziecko śpi, TŻ się położył, ja...? próbuję się nie rozlecieć. Wczoraj: -Byłam obejrzeć nową szkołę dla dziecka. -Byłam z dzieckiem na angielskim. -Byłam z dzieckiem u dentysty. Plan na dziś: -Wydrukować podanie do klasy "0" -Zrobić babski wieczór z Julką. -Przygotować coś na Dzień Mężczyzny. -Wpłacić pieniądze do wpłatomatu. -Zapłacić za przedszkole -Posprzątać w szafie z ubraniami -ufarbować włosy -Wybrać z Julką utwory, których będziemy słuchać na babskim wieczorze. -Kupić magnez, -Kupić vit.D. -Kupić wodę mineralną. -Pomysł (zakupy) na obiad. -Zrobić złożenie pudełka w SW. -Upiec szarlotkę. Dużo. Jak ja to ogarnę? Wydaje mi się, że dojrzałam do wypróbowania Matrycy Eisenhowera - ważne-nieważne, pilne-niepilne. Pierwsza z brzegu instrukcja (jeszcze nie oglądałam, bo pamiętam z warsztatów o ME): http://www.youtube.com/watch?v=Y-bK3Tj6XEY
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) Edytowane przez Patri Czas edycji: 2013-03-09 o 15:29 |
|
|
|
|
#3081 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Przyszłam na wątek w nastroju smętnym, a jak tak siedzę, myślę i odpisuje Wam, to mi się jakieś trybiki rozkręcają w łepetynie. efekt:
myślę, że CZAS NA ZMIANY. w podejściu do codzienności, w wyglądzie zewnętrznym, w ładzie (bałaganie) wewnętrznym. Dość - powiedział dzik wyłażąc z piwnicy /weszłam do niej w styczniu, kto wie, to pamięta "przygody dzika w pracy" - naprawdę mnie złamała ta sytuacja/ My wszystkie mamy na koncie sukcesy, chwile dużej radości, satysfakcji z dokonanych przez siebie rzeczy, albo z poczucia, że coś się udało, szczęśliwie fuksło. Mamy za sobą też i ZMIANY na lepsze. Dlaczego by nie można tego powtórzyć? A teraz pora żreć żabę, czyli dłubać wielgachne zadanie do pracy . a że czas na zmiany to dałam ikonkę taką, a nie walenie w mur.---------- Dopisano o 15:29 ---------- Poprzedni post napisano o 15:23 ---------- a poza tym opad cycków i wszystkiego. ciosy poniżej pasa, znasz to do bólu. NIE DAJ SIĘ ZŁAMAĆ przekuj rozdrażnienie w coś dobrego. Przepraszam, że nie doniosę się do wiekszości problemów i postów. Wszystkim chorobującym - zdrowia wsystkim walczącym - sił (żywiec Edytowane przez Aper Czas edycji: 2013-03-09 o 15:31 |
|
|
|
#3082 | ||
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
Zgadzam się z Tobą Aper. Ponownie Czas na Zmiany. Cytat:
Próbuję nie dać wybić się z własnej drogi - planów na dziś, niestabilnej na razie równowagi. Hell is to loose your mind! Próbuję not to loose my mind. Idę zafarbować włosy, a na czas farbowania się zobaczy co bedę robić. Do sklikania. Pa kochane.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
||
|
|
|
#3083 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
ściągnijcie sobie ebook Maksimum Osiągnięć - Brian Tracy -(w formie ksiazki tez jest), z chomika chociazby :P moze sobie leciec w tle, jest tam kupa fajnych rzeczy na start do zmian...
najbardziej do mnie trafił fragment o frustracji biorącej się z poczucia panowania nad życiem/sobą...
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi I) 10 kg II) 10 kg
|
|
|
|
#3084 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() Właśnie ściągnęłam "Nietykalni" - to będzie mój film do wałkowania w najbliższej przyszłości. Tak myślę.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
|
#3085 | ||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
![]() Cytat:
Sytuacja z TŻ - bez komentarza. Znowu powtarza się to o czym już wcześniej pisałaś wielokrotnie. On nie potrafi Cię zrozumieć w żaden sposób Cytat:
Panika niestety nie jest mi obca Cytat:
---------- Dopisano o 23:53 ---------- Poprzedni post napisano o 23:38 ---------- A teraz krótka prezentacja... "Nienawidzę swojej pracy...to wrzód na d*pie. Jestem głupia, że nie potrafiłam znaleźć sobie innej. Ludzie pracują, zarabiają, są poważni, mają rodziny nawet, jeżdżą po świecie, spełniają marzenia. A ja jestem przerośniętym durnym dzieckiem. Śmieją się ze mnie. Jestem śmieszna. Dziwna, beznadziejna - życiowa pokraka. Głupia, głupia, glupia...rodzina się za mnie wstydzi, na pewno. Pewnie za każdym razem myślą sobie: <co za życiowa niedorajda...kiedy ona dorośnie?> Jasne, nigdy... W dodatku leniwa. I głupia, najgłupsza na świecie..." Tak Kocur wrzuca sobie dzień w dzień. Niekoniecznie w takich słowach - ale zawsze nieprzyjemnie. Tak o sobie myślę, ciągle, nieustannie. Nie pamiętam kiedy powiedziałam o sobie coś serio miłego...nie to, że do innych, głośno. Tak dla siebie, w myślach, ku pokrzepieniu choćby. Nie pamiętam Siedziałam w wannie i płakałam. Płakałam ze złości - nie wiem na co. Chyba na wszystko. Zaciskając pięści i mając ochotę wbić sobie paznokcie w skórę tak, żeby bolało. Nie mam żadnego pomysłu na swoje życie...dobrego filmu nie da się nakręcić bez scenariusza. Więc jak można poprowadzić choćby "jako takie" życie bez najmniejszej myśli przewodniej? Jestem chodzącym wstydem...wstydzę się za siebie. Za każde swoje zaniedbanie. Za każdą odwleczoną na później sprawę, za każdy błąd, za porażki, za to że inni się mnie być może wstydzą. Za to, że nie mam normalnej pracy...wstydzę się mojej! Unikam rówieśników. Nie mogę znieść jak znajoma w moim wieku, już zamężna i dzieciata, rzuca do mnie tekstem: "KIEDYŚ też tak pracowałam" - kiedyś...to tak jakbym była jakieś lata świetlne za nią. Jak niedorozwinięta! Za to, że nie mam pasji, za to że nie dorosłam jeszcze do...bycia dorosłym Za to, że nie wiem co chcę robić w życiu i za to, że tak niewiele umiem Jeden wielki WSTYD. Wstyd i złość...Nawet nie wiem po co to piszę...chyba muszę to gdzieś wyklepać, żeby mnie nie rozsadziło od środka
__________________
|
||||
|
|
|
#3086 | ||||
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
bardzo chętnie zacznę się zmagać z problemami razem, wiadomo w kupie siła Daj mi znac jak to widzisz... bo ja wciąż mam pełne rozdarcie.---------- Dopisano o 03:01 ---------- Poprzedni post napisano o 02:42 ---------- Cytat:
Cytat:
Imponujące jest to, że zrzuciłaś 14 kg. Szacunek, ja nie mogę wytrzymać dnia bez słodyczy.Cytat:
Tak poza tym to marnie się ostatnio czuje. Sama nie wiem już co mam ze sobą zrobić. Tyle planów i obietnic, że coś wreszcie zrobię, coś w sobie naprawię a w kółko jedno i to samo. Nie umiem być oparciem dla Tż w trudnych chwilach, nawet jak się staram to mi nic nie wychodzi...ciągle tylko kłótnie. Do porzygu dosłownie. Non stop, non stop... w kółko to samo. Czuję się wykończona. Nie mam już siły słuchać, że jestm do niczego, że brak z mojej strony serdeczności. Czy nie mam prawa w niektórych kwestiach zwrócić uwagi, wyrazić zdania? Czy każda moja uwaga musi być traktowana jak foch, obraza i inne bzdury? Wiem, że histeria to moja domena i teraz użalam się nad sobą, ale to wynik bezradności. Mam wrażenie, że żyję gdzieś obok mojego życia. Ciągle coś mi przelatuje międy palcami, a ja stoję jak dziecko i się tylko patrzę, brak jakichkolwiek działań, ewentualnie wielkie plany, które szybko kończą się fiaskiem. Niby nic takiego się nie dzieje w moim życiu, a jestem tak przytłoczona, że brak mi motywacji do życia właśnie. Chcę być 'twardą babeczką', ale kurcze no nie wychodzi mi.
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
Edytowane przez common Czas edycji: 2013-03-10 o 03:09 |
||||
|
|
|
#3087 | ||
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cytat:
)to napewno sciągneyzajmę się tym,we wtorek albo w środę,musze ją zanieść do serwisu komputerowego,powiedzieli mi(juz tam nawet byłam)kosztuje 10zł,mnie sie opłaca bo ja kupiłam sobię creativa zen i nie chce sie z nią rozstawac ![]() Cytat:
kocurko -przytulam... wczorajszy trening mega udany,jak dobrze pójdzie bede mogła korzystac z konsultacji...w głwoie ciagle ''zawody''
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego, że nie można zrobić wszystkiego…” |
||
|
|
|
#3088 | ||||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Cześć!
Tydzień się wreszcie skończył, był dla mnie naprawdę ciężki. Ten najbliższy będzie trochę luźniejszy, ale nieznacznie, bo inne terminy się zbliżają wielkimi krokami (i pisząc to czuję ścisk w brzuchu). Cytat:
Ziółka polecam. Z tej listy nie spożywam tylko męczennicy Za to dodaję lawendę i mieszanki są pyszne. Tylko szyszki strasznie gorzkie...Cytat:
![]() Buty też mam deficytowe, ale to następnym razem chyba... Cytat:
Początki są trudne, dużo się chce i bardzo karmi nadzieję. Zazwyczaj jest sinusoidalnie, ale trzeba przetrwać. Później zapał nowości zmian trochę słabnie, ale jest szansa, że na pierwszy plan wyjdzie wola - mimo zmiennych uczuć. WytrwałościCytat:
![]() Ja bardzo lubię ten film, łagodny klimat i ciepłe światło. I karmel. Sama nie wiem, dlaczego na karmelowe sugestie Tygrysa zareagowałam tak brzydko Przecież to cała ja![]() Cytat:
Cytat:
![]() Powodzenia w pracach ![]() Mam trochę podobnie jak Ty, z tym rozsądkiem ubraniowym (też moja zimowa kurtka była na mnie trochę za obszerna ale akurat bardzo ją lubię).Fajnie, że przepotwarzenie nadchodzi... Ja mam cudowną skórkową kurteczkę, którą nabyłam w styczniu i do niej próbuję wymyślić inne ciuchy, na które mam apetyt dziś ![]() https://wizaz.pl/forum/attachment.ph...7&d=1357832580 Stawiam na jakieś sukienki, może bluzkę. Tekst o listku laurowym rozłożył mnie na łopatki ![]() Patri, Kocurko, przesyłam ciepłe myśli - napiszę jeszcze |
||||||
|
|
|
#3089 |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2012-01
Lokalizacja: RP
Wiadomości: 341
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
dzięki emi_lka za ciepłe słowa
__________________
"racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
|
|
|
|
#3090 |
|
Zadomowienie
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III
Dużo emocji ze mnie wychodzi. Nawet jak relaksuję się, coś czytam i piję herbatę. To wszystko jest jakby przełożonym na psychikę sportem w stylu ćwiczeń na równoważni czy surfingu.
(Zewnętrznych osiągnięć może nie widać, ale mam nadzieję, że coś wyćwiczę sobie w środku.) Zrobione wczoraj: * sprzątanie po imprezie * zmywanie * ściąganie literatury * zapisy do biblioteki i czytelni + wypożyczanie * drukowanie materiałów z GFiGG * spacer na pocztę ![]() * wernisażowanie * kolorowe pranie * kolacja dla 3 osób
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume! |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 15:08.









Dlatego wiem jak to może denerwować. 
A możliwość pracy poważnej i rozwojowej mogę umieścić w zbiorze mitów i legend. Może za dużo słucham znajomych...ludzie po moim kierunku nie mają pracy, a do tego co teraz studiuję, no niestety - nie bardzo się nadaję

.
, aż musiałam zadzwonić do Psiapsióły i podzielić się to wiadomością
. Idę łyknąć tabsa i spać - jutro Was nadrobię 



). Trzeciego ruszyliśmy dupska i zrobiliśmy niezły przebieg (30km 




, choc nawet i tego nie pociagnelam do konca. Dowod jest w stopce - schowek ciagle wola o pomste do nieba a pomieszczenia, ktore udalo mi sie wysprzatac powoli domagaja sie nowej akcji
- takie bylo moje postanowienie noworoczne - chce przezyc Rok Bycia Dla Siebie Dobra. Z wszelkimi tego konsekwencjami - czyli kalkuluje w koszta to, czego tu najbardziej sie chyba boimy - ze bede sama siebie uwazala za lepsza, niz jestem w rzeczywistosci. Ze obiektywnie moge byc uwazana ze glupia, brzydka i nieciekawa, choc sama bede sie uwazala za madra, ladna i interesujaca. 
