Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII - Strona 65 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem

Notka

Być rodzicem Forum dla osób, które starają się o dziecko, czekają na poród lub już posiadają potomstwo. Rozmawiamy o blaskach i cieniach macierzyństwa.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-03-28, 08:58   #1921
iza243
Zakorzenienie
 
Avatar iza243
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Wiadomości: 20 277
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość
Izka o której wizyta?

Pożalę się Wam.. znów..
jakoś od kilku dni nie umiem się ogarnąć.. te święta.. niby to już kolejne, więc powinno być łatwiej, ale nie jest.. wczoraj wieczorem bardzo płakałam.. po prostu prasowałam i łzy leciały po policzkach nie chcąc przestać.. Moje życie wydaje mi się takie puste.. takie bezsensu.. tak bardzo tęsknię za moimi maluchami... tak chciałabym widzieć jakby to było gdyby.. Nie umiem o tym rozmawiać z tż.. myślę że On tego nie zrozumie.. i trochę się oddaliliśmy od siebie przez ostatnie dni..
Atmosfera tych świąt jest dla mnie bardzo ciężka.. nie mam na nie ochoty.. a w kościele chce mi się wyć..
Sorki dziewczyny za moje smutki.. bo przecież każda ma swoje..
Ok 15:00.

Przytulam cię bardzo mocno
Cytat:
Napisane przez Kucyk_Truskawkowy Pokaż wiadomość
Hej...Nie przypuszczałam że kiedykolwiek będe mogła wypowiedzieć się w tym wątku. Owszem był strach, czytanie statystyk, wsłuchiwanie sie we własny organizm ale zawsze w końcu mówiłam sobie że będzie dobrze....
Dzień 19.03.13 zapamiętam do końca życia. W jednym momencie zawalił się cały mój świat. Pierwszy dzień 11 tygodnia ciąży, kontrolne usg, emocje,szczęście że znowu zobaczymy naszego maluszka, mąż podekscytowany pisał z pracy sms jak to jest szczęśliwy że dzisiaj znowu idziemy do lekarza podglądać naszego dzieciaczka. U lekarza potoczyło się szybko. Słowa lekarza wracają do mnie jak bumerang...I za każdym razem bolą jeszcze bardziej: "ooo niedobrze, zapadnięty pęcherzyk". Zaczynam płakać ale nawet na myśl mi nie przechodzi że to koniec, przez sekunde milion myśli, płacz. Myślę sobie że na pewno są na to jakieś leki...Ale patrze w monitor....coś nie tak, przecież oglądałam na youtube filmy z 10-11 tc i inaczej wyglądały maluszki, były większe, bardziej ruchliwe a mój taki malutki, nie rusza się. Pytam się ile ma?? A on że 1cm....SERCE NIE BIJE, od dawna nie rośnie. Wpadam w jeszcze większy płacz, chce się obudzić z tego koszmaru. On: "nie ma co płakać, no już, uspokoić się, 15-20% ciąż się tak kończy". Siadam na łóżku i patrze na mojego męża...Nigdy nie zapomne jego wzroku...Jak we śnie ide sie ubrać, lekarz opowiada co teraz, szpital, leki na wywołanie. Dalej płacze, serce mi się kroi na kawałki czuje wręcz fizyczny ból, lekarz zdziwiony, poirytowany." Nie ma co płakać, lepsze to niz chore miałoby być. No dlaczego Pani płacze??!!" Bo umarło moje dziecko, to płacze-odpowiadam. A on: " to nie było dziecko!!! Dziecko to wtedy jak biega!!!!" Mam ochotę mu ☠☠☠☠☠☠☠....z całych sił,ale nie chce się kłócić, chce jak najszybciej wyjść.

Dalsze chwile, dni pamiętam jak przez mgłe, nie wiedziałam czy to co teraz jest mi się śni, czy to że byłam w ciąży to był sen. Pamiętam za to ten okropny ból, jakby ktoś na żywca kroił mi wnętrzności. Umarło moje dziecko, moje wyczekiwane maleństwo, moje marzenia że za kilka miesięcy wezme je w ramiona, będe przytulać, karmić, pokazywać mu świat. Wy rozumiecie jak to jest.... Dla innych to ciąża która przecież będzie kiedyś znowu, a dla mnie to dziecko które umarło i kolejne wcale go nie zastąpi.

Potem zaczął sie koszmar szpitalny. Przyjęto mnie dopiero w piątek. Zaczeli wywoływać poronienie lekami,16 tabletek cytotecu przez piątek i sobote. Krew i ból ale na niedzielnym usg okazuje się że nic nie poszło...W poniedziałek zabieg.Na szczęście w znieczuleniu ogólnym. Podobno bardzo dużo bylo materiału...jak to określił lekarz.We wtorek wróciłam do domu. Nie mogę sobie znaleść miejsca, źle się czuje fizycznie, mam stan podgorączkowy, jestem strasznie osłabiona, mam antybiotyk. Boje sie czy to normalne?

Myślę co dalej, jak mam żyć. Cała rodzina mnie bardzo wspierała i dalej wspiera.Ale nie chce przed nimi już płakać. Przed mężem się otwieram ale wiem że powoli będzie miał z czasem dość mojej żałoby. On też bardzo cierpiał, płakał, nie spał, ale widzę ze chciałby rozpocząć już nowy rozdział. Ja jeszcze nie potrafie.

Chcemy z mężem przebadać się. Lekarze mówią, że to nie ma sensu po jednym #, ale ja muszę zrobic wszystko, żeby to się nie powtórzyło. Wiem że badania nie dadzą mi zadnej gwarancji, że następnym razem będzie dobrze. Ale ja muszę wiedzieć, że zrobiłam wszystko co mogłam.

Nie wiem do jakiego lekarza mam iść, nie wiem czy i kiedy będe mogła zacząc się starać o drugie dzieciątko,nie wiem czy mój stan podgorączkowy jest normalny, nie wiem gdzie szukać pomocy psycholgicznej, ale też nie wiem czy ją chce. Narazie zapisałam się do takiego młodego lekarza z którym miałam kontakt w szpitalu. Wydaje się, że tylko on rozumiał co przechodze, wiec moze on zrozumie że chce zrobić badania przed drugą ciążą i pomoże mi w tym.

Nie wiem co dalej... Ktoś wyrwał mi serce, przemielił przez maszynkę, wsadził do środka i każe mu bić normalnie dalej.

Jeżeli ktoś wytrwal do końca moja posta to bardzo dziękuje. Mam nadzieje że ten wątek choć trochę pozwoli mi wyjść na prostą. Będe Was podczytywać, mam nadzieje że się wkręce.
Bardzo mi przykro że tu dołączyłaśAle pisz to forum naprawde pomaga uporać się z tym wszystkim.Co do tż on też przeżywa ale inaczej niż ty.Z czasem mogą pojawić się między wami konflikty o to,ale musicie przez to przejść i oboje być dla siebie wyrozumiali i być wsparciem.Co do złego samopoczucia i stanu podgorączkowego dostałaś antybiotyk lub jakieś leki?
__________________
Życie jest po to aby walczyć. Gdy upadniemy trzeba powstać z honorem i nie poddawać się,chociaż zabrakłoby sił na dalszą walkę. Zawsze istnieje inne rozwiązanie, nadzieja która trwa zawsze.


Domiś-30.12.13 godz 11:05



Dnia 25.04.12 - 8 tydzień Aniołek

Edytowane przez iza243
Czas edycji: 2013-03-28 o 09:00
iza243 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 09:10   #1922
Wika28
Zakorzenienie
 
Avatar Wika28
 
Zarejestrowany: 2003-02
Wiadomości: 19 001
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Katka, gratuluję

[1=ecd9a68db8379fc22aec146 35aa2645aca7c721b_6070dc9 9c9f91;40010752]O niczym innym nie marzę aktualnie, jak tylko o tym, żeby dotrwać do lipca. Albo chociaż do czerwca....[/QUOTE]
Perse, Ty się ciesz, ze Arturek tak ślicznie rośnie i ze wszystko w porządku Ani się obejrzysz a już będzie czerwiec, lipiec - przecież właściwie już kwiecień mamy

Cytat:
Napisane przez zebrawpaski Pokaż wiadomość
Kata- pozdrawia ciociusie
Kopciuszek bez pantofelka
jaka ślicznotka

Cytat:
Napisane przez Kucyk_Truskawkowy Pokaż wiadomość
Hej...Nie przypuszczałam że kiedykolwiek będe mogła wypowiedzieć się w tym wątku. Owszem był strach, czytanie statystyk, wsłuchiwanie sie we własny organizm ale zawsze w końcu mówiłam sobie że będzie dobrze....
Wika28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 09:16   #1923
Hosenka*
Zakorzenienie
 
Avatar Hosenka*
 
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 48 138
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Kucyk:

bardzo mi przykro

Każda z nas już od pozytywnego wyniku testu ma przekonanie że nosi dziecko, nigdy mi nic innego przez myśl nie przeszło, choć nie raz po stracie wyrażałam opinię, że lepiej dla psychiki byłoby własnie myśleć jak lekarz - o wiele łatwiej sobie wtedy poradzic w przypadku poronienia czy obumarcia płodu.


Natomiast w innej kwestii ma lekarz rację i możecie mnie zlinczować - mimo wielkiego smutku i rozczarowania uważam, że w przypadku wadliwego zarodka tak się dzieje.
I ja tez tak się pocieszam i próbuję przetłumaczyć sobie, że może lepiej dla dzieciątka, że zmarło w 32 tygodniu ciąży, niż miałoby mieć utrudnione zycie. Modlę się tylko, że po prostu Kamilek zasnął i sie nie obudził bez męczenia się ...
__________________

Instagram

W zapisanych relacjach - wyprzedaż kosmetyków pielęgnacyjnych i do makijażu
Hosenka* jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 09:21   #1924
Wika28
Zakorzenienie
 
Avatar Wika28
 
Zarejestrowany: 2003-02
Wiadomości: 19 001
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość
Dziękuję kochane za Wasze słowa.. nikt nie zrozumie AM jak druga AM
Chyba tak jak piszesz Paniczko potrzebowałabym usunąć się w kąt na czas świąt.. ale nie mogę.. przecież gdybym nie pojechała odwiedzić teściów, których generalnie lubię i szanuję, myślę że poczuliby się tym dotknięci, obrażeni.. dobrze chociaż że nauczyłam się doskonale odgrywać rolę pt. jest wszystko ok.. gorzej z Tż on wiem, że coś złego się ze mną dzieje.. Ja na samą myśl odwiedzin teściów gdzie spotkam dziecko w wieku mojego pierwszego Aniołka czuję żal.. nie do dziecko, raczej taki żal do życia, losu że musiało nas to spotkać..
Ech mogłabym chyba napisać teraz elaborat na temat mojego smutku, tęsknoty i żalu
.
Anitko czas świąteczny tak działa niestety
A ja mam pytanie takie z "innej beczki" - czy jak odwiedzacie teściów w Święta, to zawozicie jakieś ciasta, mięsa itp. Jadę do teściowej i chcę coś zrobić, ale słyszę, ze nie, ze mam się nie męczyć, że już wszystko jest itd, itp. Myślałam o jakimś cieście i sałatce, bo tam na miejscu tez nic pomagać nie mogę, teściowa wszystko sama robi. Źle się trochę z tym czuję


Cytat:
Napisane przez kooocur Pokaż wiadomość
http://www.tekstowo.pl/piosenka,moni...mi_plakac.html

Znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam sie śmiać
tysiąc razy oddawać,
to co trafiło sie raz.

Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć,
niech nie widzą, że płacze.
Powieki sa po to żeby nie patrzeć,
jak odchodzisz na zawsze.

Znowu musze udawać,
uśmiech przemycić na twarz,
że to nic,
że to tylko taki stan,
że ja tak mam.

Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć,
niech nie widzą, że płacze.
Powieki sa po to żeby nie patrzeć,
jak odchodzisz na zawsze.
Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość
No i się popłakałam..

Chyba zamiast zajączka wielkanocnego kupię sobie na te święta porządną butelkę wina..
Dziewczyny, a dla mnie ta piosenka jest bardzo optymistyczna od kiedy słucham jej w "Brzyduli" (a oglądam już chyba setny raz ten serial ) Zobaczcie - co z tego, że przychodzi nam płakać, skoro przyszłość szykuje takie piękne rzeczy
I mimo, ze rozumiem Wasz smutek, bo też go przeżywam, to życzę Wam z całego serca radosnej przyszłosci
Wika28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 09:26   #1925
kooocur
Zakorzenienie
 
Avatar kooocur
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 7 685
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Wika...gratuluje zielone nicku

Ja planuje porobić foty na wymianę, ale nie wiem jak się do tego zabrać



Właśnie znowu miałam takie uczucie jak wczoraj....tylko brzuch miałam wypięty i twardszy w jednym miejscu...i to chyba Dzidek tak się wygina

Pomasowałam i "gulka" zeszła...
__________________
03.06.12 Aniołek Marysia

Jestem odbiciem Twojego serca, mamo!

Synuś
kooocur jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 09:27   #1926
margot_2012
Raczkowanie
 
Avatar margot_2012
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 174
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Kucyku Truskawkowy, moja historia jest bardzo podobna... Tez 19.03 poszłam na USG (tym razem bez TZ-ta), zobaczyłam moją miunie na monitorze i się ucieszyłam, i zaraz potem usłyszałam od lekarza: 'Niestety nie mam dla Pani dobrych wieści'. Przez krótką chwilę myślałam, ze dziecko się żle ułożyło, bo leżało pleckami, a mieliśmy mierzyć przezierność karkową, ale chwile potem usłyszałam 'Ciąża obumarła' i mój świat się zawalił... Popłynęły łzy, jak przez mgłę pamiętam, co mówił lekarz... Jedno, co było ważne - lekarz powiedział, ze mu przykro, że to naturalne zjawisko, niestety tak się dzieje, i mam się nie obwiniac. Ani razu nie usłyszałam, ze mam przestać płakać, a wyłam jak bóbr, lekarz cały czas do mnie mówił, pocieszał, na prawde stanął na wysokości zadania. Tylko ze nikogo ze mną nie było... A ja bałam się zadzdwonić, zeby nie zburzyc szczesliwego świata moich bliskich... W szpitalu lekarze byli ok, pielęgniarki cudowne, moj TZ byl cały czas ze mną - tylko poszedł spać do domu i rano wrócił.
On też to bardzo przeżył, ale wiem, ze trochę inaczej niż ja - on chce już zamknąć ten rozdział, ja czuje potrzebe zeby o tym rozmawiac. Rozmawiam z AM z mojego towarzystwa, no i na tym forum tez na pewno każda mnie rozumie.... I czytanie o tym, ze pojawiają się zdrowe i szczęśliwe dzieci przywraca nadzieję, przynajmniej mi. Trzymaj się kochana, przede wszystkim o nic nie obwiniaj, Ty nie miałaś na to wpływu, i nic złego nie zrobiłaś. Mam nadzieje ze czas trochę załagodzi nasze rany...

Wadera, jestesmy na tym samym etapie, ja wczoraj byłam u lekarza, i dostałam tabletki antykoncepcyjne na 4 cykle. Lekarz powiedział, ze to po to, zeby dać organizmowi odpocząć od hormonów, i że po odstawieniu będzie łatwiej zajsc. Trochę inna argumentcja niz u Ciebie (szczerze mowiąc Twoja mi się bardziej podoba), ale działanie takie samo. NIe wiem co o tym sądzić, nie mam powodów zeby nie ufać lekarzowi... Jedyne zastrzezenie jakie do niego mam, to to ze nie chciał mnie skierowac na badania, powiedział, ze badania bedziemy robic jak będziemy mieli zacząć się starac.

Dziewczyny, jeśli jeszcze któraś z Was brała anykoncepcyjne po #, napiszcie, jak lekarz to uzasadnił, jak potem wyszło staranie się o dziecko...

Trochę się dziś rozpisałam, wybczcie
margot_2012 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 09:29   #1927
iza243
Zakorzenienie
 
Avatar iza243
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Wiadomości: 20 277
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Dziewczyny wrzuciłam do albumu fotke z nową fryzurą.
__________________
Życie jest po to aby walczyć. Gdy upadniemy trzeba powstać z honorem i nie poddawać się,chociaż zabrakłoby sił na dalszą walkę. Zawsze istnieje inne rozwiązanie, nadzieja która trwa zawsze.


Domiś-30.12.13 godz 11:05



Dnia 25.04.12 - 8 tydzień Aniołek
iza243 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 09:50   #1928
agatkaa1
Zakorzenienie
 
Avatar agatkaa1
 
Zarejestrowany: 2011-02
Wiadomości: 11 744
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Dzień dobry Kochane
__________________
Dla świata Byliście tylko cząstką, dla Nas całym światem....

26,01,2011[*]
23,04,2013[*]

Nasze Szczęście- IGOREK
agatkaa1 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 10:36   #1929
anitaxas
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2008-09
Wiadomości: 1 791
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez Wika28 Pokaż wiadomość
A ja mam pytanie takie z "innej beczki" - czy jak odwiedzacie teściów w Święta, to zawozicie jakieś ciasta, mięsa itp. Jadę do teściowej i chcę coś zrobić, ale słyszę, ze nie, ze mam się nie męczyć, że już wszystko jest itd, itp. Myślałam o jakimś cieście i sałatce, bo tam na miejscu tez nic pomagać nie mogę, teściowa wszystko sama robi. Źle się trochę z tym czuję
Wika ja zawsze, nawet jak to zwykła niedzielna kawa to przywożę jakieś ciasto lub coś słodkiego nie lubię tak z pustymi rękami, a jeszcze mój teść zawsze ma z tego powodu radochę bo uwielbia słodkie.

Cytat:
Napisane przez agatkaa1 Pokaż wiadomość
Dzień dobry Kochane
Dzień dobry
anitaxas jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 10:59   #1930
wieka22
Rozeznanie
 
Avatar wieka22
 
Zarejestrowany: 2007-02
Lokalizacja: Lu
Wiadomości: 658
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Kucyku bardzo mi przykro z powodu straty
jak widać nie każdy lekarz potrafi być empatyczny...niech dla niego to będzie "materiał" ale dla Ciebie zawsze w sercu pozostanie Twoje "Dziecko"
to przykre, że musimy tu dołączać...ale tak jak piszą dziewczyny, w tym gronie łatwiej przez to przejść, bo siebie po prostu rozumiemy

dostałam tu wielką dawkę energii i tak potrzebnej NADZIEJI(dziękuję Wam)

Margot brawa dla Twojego lekarza,mogliby inni brać z niego przykład
co do tabletek anty, mój lekarz nic mi nie przepisywał, kazał zdać się na naturę

Koocur ale czujesz ruchy dobrze? To nie ma się co niepokoić, w razie czego zawsze możesz zadzwonić do gina i zapytać
ja mam często takie uczucie jak opisywałaś i te "gulki" aż się zastanawiam czy to główka czy pupa

Anitaxasdużo siły na te święta Ci życzę, oby Ci minęły szybko
pamiętaj, że to takie najradośniesze święta...że po śmierci przychodzi życie
nie oddalajcie się z TŻ bo później czasem trudno wrócić do tego jak było dawniej
__________________
Juliusz ur. 30.05.2011
Aleksander ur. 08.06.2012
Usia ur. 08.07.2013


coming soon lipiec'2016
wieka22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 10:59   #1931
Mmedeah88
Wtajemniczenie
 
Avatar Mmedeah88
 
Zarejestrowany: 2008-06
Lokalizacja: W-wa
Wiadomości: 2 375
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Dzień dobry!

Gratulacje dla Katki!

Monia, buziaki dla Ciebie i Twojego Synka

Maksi, mam nadzieję, że ta reszta badań też wyjdzie prawidłowa

Perse, cieszę się, że z Arturkiem wsio ok

Zeberko, niesamowita jest ta Twoja Kaśka

Izka,

Anitko, nie jestem dobra w ubieraniu w słowa uczuć, dlatego po prostu Cię wirtualnie przytulę...
Ja dzisiaj jadę do domu, w którym biega nieco ponad roczna dziewczynka i w którym mieszka ciężarna szwagierka...

Kocyku, tak mi przykro...

Ależ się znów smutno na wątku zrobiło...


Kochane, za parę godzin wyjeżdżam i potem już nie będę miała czasu na komputer, także już teraz chciałabym Wam życzyć spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy, a przede wszystkim Wiary i Nadziei, które są przecież sensem tych nadchodzących dni.
Trzymajcie się
Mmedeah88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 11:04   #1932
czarnula 1982
Rozeznanie
 
Avatar czarnula 1982
 
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: dolnyśląsk
Wiadomości: 874
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez Kucyk_Truskawkowy Pokaż wiadomość
Hej...Nie przypuszczałam że kiedykolwiek będe mogła wypowiedzieć się w tym wątku. Owszem był strach, czytanie statystyk, wsłuchiwanie sie we własny organizm ale zawsze w końcu mówiłam sobie że będzie dobrze....
Dzień 19.03.13 zapamiętam do końca życia. W jednym momencie zawalił się cały mój świat. Pierwszy dzień 11 tygodnia ciąży, kontrolne usg, emocje,szczęście że znowu zobaczymy naszego maluszka, mąż podekscytowany pisał z pracy sms jak to jest szczęśliwy że dzisiaj znowu idziemy do lekarza podglądać naszego dzieciaczka. U lekarza potoczyło się szybko. Słowa lekarza wracają do mnie jak bumerang...I za każdym razem bolą jeszcze bardziej: "ooo niedobrze, zapadnięty pęcherzyk". Zaczynam płakać ale nawet na myśl mi nie przechodzi że to koniec, przez sekunde milion myśli, płacz. Myślę sobie że na pewno są na to jakieś leki...Ale patrze w monitor....coś nie tak, przecież oglądałam na youtube filmy z 10-11 tc i inaczej wyglądały maluszki, były większe, bardziej ruchliwe a mój taki malutki, nie rusza się. Pytam się ile ma?? A on że 1cm....SERCE NIE BIJE, od dawna nie rośnie. Wpadam w jeszcze większy płacz, chce się obudzić z tego koszmaru. On: "nie ma co płakać, no już, uspokoić się, 15-20% ciąż się tak kończy". Siadam na łóżku i patrze na mojego męża...Nigdy nie zapomne jego wzroku...Jak we śnie ide sie ubrać, lekarz opowiada co teraz, szpital, leki na wywołanie. Dalej płacze, serce mi się kroi na kawałki czuje wręcz fizyczny ból, lekarz zdziwiony, poirytowany." Nie ma co płakać, lepsze to niz chore miałoby być. No dlaczego Pani płacze??!!" Bo umarło moje dziecko, to płacze-odpowiadam. A on: " to nie było dziecko!!! Dziecko to wtedy jak biega!!!!" Mam ochotę mu ☠☠☠☠☠☠☠....z całych sił,ale nie chce się kłócić, chce jak najszybciej wyjść.

Dalsze chwile, dni pamiętam jak przez mgłe, nie wiedziałam czy to co teraz jest mi się śni, czy to że byłam w ciąży to był sen. Pamiętam za to ten okropny ból, jakby ktoś na żywca kroił mi wnętrzności. Umarło moje dziecko, moje wyczekiwane maleństwo, moje marzenia że za kilka miesięcy wezme je w ramiona, będe przytulać, karmić, pokazywać mu świat. Wy rozumiecie jak to jest.... Dla innych to ciąża która przecież będzie kiedyś znowu, a dla mnie to dziecko które umarło i kolejne wcale go nie zastąpi.

Potem zaczął sie koszmar szpitalny. Przyjęto mnie dopiero w piątek. Zaczeli wywoływać poronienie lekami,16 tabletek cytotecu przez piątek i sobote. Krew i ból ale na niedzielnym usg okazuje się że nic nie poszło...W poniedziałek zabieg.Na szczęście w znieczuleniu ogólnym. Podobno bardzo dużo bylo materiału...jak to określił lekarz.We wtorek wróciłam do domu. Nie mogę sobie znaleść miejsca, źle się czuje fizycznie, mam stan podgorączkowy, jestem strasznie osłabiona, mam antybiotyk. Boje sie czy to normalne?

Myślę co dalej, jak mam żyć. Cała rodzina mnie bardzo wspierała i dalej wspiera.Ale nie chce przed nimi już płakać. Przed mężem się otwieram ale wiem że powoli będzie miał z czasem dość mojej żałoby. On też bardzo cierpiał, płakał, nie spał, ale widzę ze chciałby rozpocząć już nowy rozdział. Ja jeszcze nie potrafie.

Chcemy z mężem przebadać się. Lekarze mówią, że to nie ma sensu po jednym #, ale ja muszę zrobic wszystko, żeby to się nie powtórzyło. Wiem że badania nie dadzą mi zadnej gwarancji, że następnym razem będzie dobrze. Ale ja muszę wiedzieć, że zrobiłam wszystko co mogłam.

Nie wiem do jakiego lekarza mam iść, nie wiem czy i kiedy będe mogła zacząc się starać o drugie dzieciątko,nie wiem czy mój stan podgorączkowy jest normalny, nie wiem gdzie szukać pomocy psycholgicznej, ale też nie wiem czy ją chce. Narazie zapisałam się do takiego młodego lekarza z którym miałam kontakt w szpitalu. Wydaje się, że tylko on rozumiał co przechodze, wiec moze on zrozumie że chce zrobić badania przed drugą ciążą i pomoże mi w tym.

Nie wiem co dalej... Ktoś wyrwał mi serce, przemielił przez maszynkę, wsadził do środka i każe mu bić normalnie dalej.

Jeżeli ktoś wytrwal do końca moja posta to bardzo dziękuje. Mam nadzieje że ten wątek choć trochę pozwoli mi wyjść na prostą. Będe Was podczytywać, mam nadzieje że się wkręce.
Dawno nic nie pisałam na wątku,ale jak przeczytałam twojego posta to Wspomnienia wróciły,mimo że mam już moją upragnioną kruszynke przy sobie.Kochana tak bardzo jest mi przykro,po to jest forum abyś płakała i sie nam wyżaliła.Każda tu z dziewczyn przeżyła tragedie straty dzidziusia,dużo osób po # zostało znowu mamusiami,także wierze że i tobie sie uda
__________________
Wiktoria-29.01.2008r
Amelia-13.12.2012r
Aniołek 9tc(19.07.2011)
czarnula 1982 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 11:05   #1933
wieka22
Rozeznanie
 
Avatar wieka22
 
Zarejestrowany: 2007-02
Lokalizacja: Lu
Wiadomości: 658
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Ja w te święta będę chrzestną...
i to dzieciaczka, który urodził się w tym czasie co miał przyjść na świat mój Olek
trochę się wahałam czy się zgodzić...ale ten Krzyś trochę mi zasymbolizował mojego utraconego Synka
__________________
Juliusz ur. 30.05.2011
Aleksander ur. 08.06.2012
Usia ur. 08.07.2013


coming soon lipiec'2016
wieka22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 11:14   #1934
czarnula 1982
Rozeznanie
 
Avatar czarnula 1982
 
Zarejestrowany: 2011-06
Lokalizacja: dolnyśląsk
Wiadomości: 874
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez wieka22 Pokaż wiadomość
Ja w te święta będę chrzestną...
i to dzieciaczka, który urodził się w tym czasie co miał przyjść na świat mój Olek
trochę się wahałam czy się zgodzić...ale ten Krzyś trochę mi zasymbolizował mojego utraconego Synka
Myśle ,że dobrze zrobiłaś godząc się na chrzestną
My w pierwszy dzien świąt chrzcimy Amelke

---------- Dopisano o 11:14 ---------- Poprzedni post napisano o 11:10 ----------

MARGOT-mi po # też gin chciała przepisać tabletki anty na 3 m-ce,ale ja się nie zgodziłam.Gin kazała mi odczekać pół roku i sie starać,w trakcie musiałam obniżyć TSH bo mam niedoczynność tarczycy i hasimoto no i 8 m-cy po # zaszłam w ciąze i urodziłam zdrową córeczke
__________________
Wiktoria-29.01.2008r
Amelia-13.12.2012r
Aniołek 9tc(19.07.2011)
czarnula 1982 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 11:23   #1935
alonka00
Zakorzenienie
 
Avatar alonka00
 
Zarejestrowany: 2008-05
Lokalizacja: Roztocze
Wiadomości: 3 547
GG do alonka00
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez margot_2012 Pokaż wiadomość
Dziewczyny, jeśli jeszcze któraś z Was brała anykoncepcyjne po #, napiszcie, jak lekarz to uzasadnił, jak potem wyszło staranie się o dziecko...
ja brałam tabsy przez 2 miesiące po # i właściwie zaczęłam brać je od razu jak skończyłam krwawić po #. Już nie pamiętam ale chyba sama je chciałam, bo z moimi porąbanymi cyklami zamiast 3 cykli, czyli 3 miesięcy, mogłam czekać nawet pół roku, żeby wznowić starania Lekarz zalecał odczekać 3 cykle po #, my nieświadomie zaczęliśmy starania po 2 cyklach. Po prostu nie wiedziałam że owulacja mi się obsunęła

starania jak widać do tej pory nie wyszły
__________________
Mama pamięta...
6.12.2011

1.07.2013
alonka00 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 12:38   #1936
zebrawpaski
Zakorzenienie
 
Avatar zebrawpaski
 
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 4 594
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość
Wika ja zawsze, nawet jak to zwykła niedzielna kawa to przywożę jakieś ciasto lub coś słodkiego nie lubię tak z pustymi rękami, a jeszcze mój teść zawsze ma z tego powodu radochę bo uwielbia słodkie.
ja też, chyba nigdy mi się nie zdarzyło przyjechać bez niczego, nawet jak byłam w tygodniu na chwilkę
zresztą ja nawet jak nie jadę to Tz-etem posyłam placek, który się udał lub sałatkę

kucyku- tyle się napisałam do Ciebie i zniknęło....napiszę jeszcze raz

---------- Dopisano o 12:38 ---------- Poprzedni post napisano o 12:24 ----------

Kucyku-wszystkie te emocje, które są w Tobie są normalne, łącznie ze złością na gina, który nie miał prawa w taki sposób mówić o Twoim dziecku i negować jego istnienia.
Tęsknota z Maleństwem, które odeszło nie minie, ale z czasem będzie łatwiej, z czasem nauczysz się jak z tą tęsknotą żyć, jak sobie z nią radzić- może dzięki naszemu forum - jeżeli tylko zechcesz tu zostać dłużej.
Każdy inaczej przezywa żałobę i potrzebuje innego czasu aby przejść do kolejnego etspu żałoby. Może właśnie Twój Tz-et potrzebuje mniej czas i jesteście na innych etapach. Ważne abyś mu powiedziała, ze Ty musisz mieć trochę czasu aby się z odejściem dziecka oswoić/pogodzić/(ni jak żadne słowo tu nie pasuje ale na pewno wiesz co mam na myśli)
To trudny czas dla związku- on też przeżywa i przeżywa inaczej ale pewno znajdziecie sposób aby poradzić sobie z tymi trudnymi emocjami.
I ostrzegam- forum wciąga. Ja przyszłam tutaj 2 miesiące po drugiej stracie, trzy miesiące później byłam w ciąży - tutaj przeżyłam wszystkie moje obawy z nią związane i tu dostawałam wsparcie i nadzieję, że szczęśliwie donoszę i urodzę- teraz nadal na tym forum rozmawiam z mamami o zupkach i alergiach- moja Kasia kończy 9 miesięcy a ja tu nadal jestem- uzależniona od forum
Więzi między AM są niesamowite i niepowtarzalne, wiele znajomości przeniosło się także na grunt prywatny, odbyło się kilka spotkań naszych AM w różnych regionach Polski.
Co do lekarza i dalszych badań- rozumiem potrzebę robienia ich- ja też tak miałam. Stanowisko lekarzy znasz- jest tak jak dziewczyny piszą, pierwsze # nie kwalifikuje w opinii większości ginekologów do badań. Lekarz, o którym pisałaś, do którego chcesz iść- jest młody -- więc nie wiadomo jak z doświadczeniem ale widać że jest nie "zrutynowany" i empatyczny a to bardzo ważne bo teraz potrzebujesz przede wszystkim wsparcia i nie umniejszania tego co przeżywasz.
__________________
Anielka - 03.11.2010
Hubert - 29.05.2011


JESTEM SZCZĘŚLIWĄ MAMĄ
KASIA
JESTEM SZCZĘŚLIWĄ MAMĄ
TOSIA
zebrawpaski jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 13:26   #1937
wadera4
Wtajemniczenie
 
Avatar wadera4
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Mazowsze
Wiadomości: 2 141
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez Kucyk_Truskawkowy Pokaż wiadomość
Jeżeli ktoś wytrwal do końca moja posta to bardzo dziękuje. Mam nadzieje że ten wątek choć trochę pozwoli mi wyjść na prostą. Będe Was podczytywać, mam nadzieje że się wkręce.
Mało tego, że do końca, przeczytałam kilka razy
Jak czytam Twoją opowieść to trochę jakbym czytała o sobie. Dla mnie ta nowina była tak niespodziewana (choć przecież najgorsze przeczucia na dobre zadomowiły się w głowie), że niewiele pamiętam z tamtej wizyty. Miał tylko sprawdzić tętno dziecka przez brzuch, a za chwilę kazał się rozbierać. Już wtedy poczułam, że coś jest nie tak. Ale pamiętam, że rozryczałam się dopiero po wyjściu z gabinetu, chyba wówczas to do mnie tak naprawdę dotarło
Zostań tutaj, to naprawdę świetny wątek, pomoże Ci się pozbierać, ja cieszę się że tu trafiłam
A ten lekarz... brak słów.....

Cytat:
Napisane przez kooocur Pokaż wiadomość

Znowu musze udawać,
uśmiech przemycić na twarz,
że to nic,
że to tylko taki stan,
że ja tak mam.
Tak będę musiała udawać w święta....

Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość
No i się popłakałam..

Chyba zamiast zajączka wielkanocnego kupię sobie na te święta porządną butelkę wina..
Gdyby nie ten antybiotyk, ja bym chyba codziennie piła.....

Cytat:
Napisane przez Hosenka* Pokaż wiadomość
I ja tez tak się pocieszam i próbuję przetłumaczyć sobie, że może lepiej dla dzieciątka, że zmarło w 32 tygodniu ciąży, niż miałoby mieć utrudnione zycie. Modlę się tylko, że po prostu Kamilek zasnął i sie nie obudził bez męczenia się ...
Tak jest łatwiej, i tak właśnie trzeba myśleć

Cytat:
Napisane przez margot_2012 Pokaż wiadomość
Wadera, jestesmy na tym samym etapie, ja wczoraj byłam u lekarza, i dostałam tabletki antykoncepcyjne na 4 cykle. Lekarz powiedział, ze to po to, zeby dać organizmowi odpocząć od hormonów, i że po odstawieniu będzie łatwiej zajsc. Trochę inna argumentcja niz u Ciebie (szczerze mowiąc Twoja mi się bardziej podoba), ale działanie takie samo. NIe wiem co o tym sądzić, nie mam powodów zeby nie ufać lekarzowi... Jedyne zastrzezenie jakie do niego mam, to to ze nie chciał mnie skierowac na badania, powiedział, ze badania bedziemy robic jak będziemy mieli zacząć się starac.
Argumentacja może inna, ale pewnie sprowadza się do tego samego. Tylko czemu Ty dostałaś aż na 4 cykle a ja na 1? Ale powiedział Ci coś więcej o dalszych staraniach? Kiedy następna wizyta? Bo ja mam się zgłosić po miesiączce.

Cytat:
Napisane przez Mmedeah88 Pokaż wiadomość

Kochane, za parę godzin wyjeżdżam i potem już nie będę miała czasu na komputer, także już teraz chciałabym Wam życzyć spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy, a przede wszystkim Wiary i Nadziei, które są przecież sensem tych nadchodzących dni.
Trzymajcie się
Tak, wiary i nadziei, że kiedyś na tamtym świecie spotkamy się wszyscy razem, zobaczymy także swoje nienarodzone dzieciaczki
Wzajemnie dobrych i spokojnych Świąt

Cytat:
Napisane przez wieka22 Pokaż wiadomość
Ja w te święta będę chrzestną...
i to dzieciaczka, który urodził się w tym czasie co miał przyjść na świat mój Olek
trochę się wahałam czy się zgodzić...ale ten Krzyś trochę mi zasymbolizował mojego utraconego Synka
Bardzo dobrze zrobiłaś, mam nadzieję że w swoim chrześniaku odnajdziesz cząstkę swojego Olusia A wtedy będziesz najlepszą mamą chrzestną

Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość

Pożalę się Wam.. znów..
jakoś od kilku dni nie umiem się ogarnąć.. te święta.. niby to już kolejne, więc powinno być łatwiej, ale nie jest.. wczoraj wieczorem bardzo płakałam.. po prostu prasowałam i łzy leciały po policzkach nie chcąc przestać.. Moje życie wydaje mi się takie puste.. takie bezsensu.. tak bardzo tęsknię za moimi maluchami... tak chciałabym widzieć jakby to było gdyby.. Nie umiem o tym rozmawiać z tż.. myślę że On tego nie zrozumie.. i trochę się oddaliliśmy od siebie przez ostatnie dni..
Atmosfera tych świąt jest dla mnie bardzo ciężka.. nie mam na nie ochoty.. a w kościele chce mi się wyć..
Sorki dziewczyny za moje smutki.. bo przecież każda ma swoje..
__________________

Są groby uwiecznione tylko wspomnieniem, na których wciąż tli się płomień rozpaczy.
wadera4 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 13:34   #1938
Wika28
Zakorzenienie
 
Avatar Wika28
 
Zarejestrowany: 2003-02
Wiadomości: 19 001
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość
Wika ja zawsze, nawet jak to zwykła niedzielna kawa to przywożę jakieś ciasto lub coś słodkiego nie lubię tak z pustymi rękami, a jeszcze mój teść zawsze ma z tego powodu radochę bo uwielbia słodkie.
Cytat:
Napisane przez zebrawpaski Pokaż wiadomość
ja też, chyba nigdy mi się nie zdarzyło przyjechać bez niczego, nawet jak byłam w tygodniu na chwilkę
zresztą ja nawet jak nie jadę to Tz-etem posyłam placek, który się udał lub sałatkę
No ja tez tak robię, ale moja teściowa tak protestuje zawsze, że zaczynam się zastanawiać, czy nie odpuścić ale wtedy pewnie jeszcze gorzej bym się czuła

---------- Dopisano o 12:34 ---------- Poprzedni post napisano o 12:31 ----------

Cytat:
Napisane przez kooocur Pokaż wiadomość
Wika...gratuluje zielone nicku
dziękuję

Cytat:
Napisane przez Mmedeah88 Pokaż wiadomość
Kochane, za parę godzin wyjeżdżam i potem już nie będę miała czasu na komputer, także już teraz chciałabym Wam życzyć spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy, a przede wszystkim Wiary i Nadziei, które są przecież sensem tych nadchodzących dni.
Trzymajcie się
Medi dla Ciebie też dużo słońca - w sercu przede wszystkim i radości zmartwychwstania z tych wszystkich trudności i problemów dnia codziennego Ściskam mocno
Wika28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 13:36   #1939
ecd9a68db8379fc22aec14635aa2645aca7c721b_6070dc99c9f91
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 52 421
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Ale się tu u nas smutno zrobiło... Mam nadzieję, że wszystkim święta wielkanocne wleją trochę nadziei w serduszka. Choć też wiem, jakie to niełatwe.....


Ja byłam na zakupach, ale najważniejszych rzeczy i tak nie mam. Ten mój stół i poduszki są totalnie niewymiarowe, wszystko muszę dać szyć, nic nie kupię gotowego :/ No trudno...

Kupiłam za to 4 bodziaki Były w Pepco za 5 zł, więc aż szkoda było nie brać. No i przejęłam się trochę tym, co któraś z Was mi tu napisała, żebym uwierzyła w to dziecko. Wierzę, wierzę... Kupiłam już mu kiedyś 2 pary spodni w lumpku, nie pisałam o tym wcześniej.
Jednak mimo wszystko te zakupy to coś trochę innego niż za poprzednim razem. Jest fajnie, ale... No właśnie, ale.

I zastanawiam się, czy wykorzystać dla Arturka ubranka, które miałam dla Dawidka. Kurcze mam zgryz, bo Wy pisałyście, że pooddawałyście ubranka. A mi niektórych byłoby trochę szkoda, np. mam dwie kurteczki śliczne. No i u mnie tak się składa, że jest drugi chłopiec, więc i bodziaki by pasowały. Sama nie wiem, co robić... Serce mówi jedno, a rozum drugie. A może pójdę na jakiś kompromis, sama nie wiem...

Poza tym wywołałam zdjęcia, są przecudne, pozachwycam się trochę tym moim TŻem jak wróci
Kupiłam też taki śmieszny pojemniczek w aptece na leki, potrzebuję go do Euthyroxu, bo mam akurat 1,5 tabletki i codziennie rano się z tym męczę, a tak przygotuję sobie te całości i połówki na cały tydzień i będę miała gotowe.
Poza tym tuniczka w Pepco za 25 zł i jakieś tam duperele.

No i..... w tramwaju taka młoda dziewczyna ustąpiła mi miejsca Byłam w szoku, ale też bardzo mnie to cieszy, wprawdzie jechałam tylko 2 przystanki, ale nigdy jeszcze nikt mi nie ustąpił i miło mi się zrobiło. Bo babcie to się na mnie patrzą okrutnym wzrokiem, jak nie wstaję im.....

A i jeszcze pani w sklepie się tak na mnie popatrzyła i pyta: będzie dzidziuś?
Tak więc dziś pozytywnie

No, więc wróciłam, wypad udany, a teraz odpoczywam.

Edytowane przez ecd9a68db8379fc22aec14635aa2645aca7c721b_6070dc99c9f91
Czas edycji: 2013-03-28 o 13:41
ecd9a68db8379fc22aec14635aa2645aca7c721b_6070dc99c9f91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 13:45   #1940
Alfahelisa
Zakorzenienie
 
Avatar Alfahelisa
 
Zarejestrowany: 2010-04
Wiadomości: 3 271
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Bry wiecie, że niedługo będzie dwa lata jak jestem na tym wątku? Od drugiej części chyba, normalnie weteranka prawie

Dwa lata temu właśnie w Wielki Czwartek robiłam swój pierwszy test, który wyszedł negatywny mimo, że jak się później okazało byłam we wczesnej ciąży Rok temu zamiast świętować już w dzieckiem na ręku, byłam w ciąży z Wiktorkiem, a w tym będziemy już razem święcić koszyczek choć podejrzewam, że maluch chętniej by z tego koszyczka wszystko powywalał bo mamy etap "spadające przedmioty są fajniejsze niż leżące"

Strata mojego pierwszego dziecka sprawiła, że bardziej celebruję wszelkie wydarzenia z synkiem
__________________
"Tego dnia
Upadł duch
Wygięła się do wewnątrz
Bezpowrotnie elipsa ma"
Aniołek 7t4d [*] 25.05.2011 i nic już nie będzie takie samo
Wiktor 13.07.2012 kochany szczęściarz urodzony 13ego w piątek
Gloria- 07.06.2015 - nasza księżniczka
Alfahelisa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 14:15   #1941
zeloth
Raczkowanie
 
Avatar zeloth
 
Zarejestrowany: 2008-10
Wiadomości: 162
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Witajcie,

chciałabym 'zapisac' się do waszego grona.

W zeszłym roku niestety powiększyłam grono aniołkowych mam, ale dopiero teraz znalazłam ten wątek (wcześniej wchodziłam zawsze w poczekalnie).

Serce mojego dziecka przestało bic w grudniu, jak miało 9 tyg i 1 dzień. Przeżywałam to strasznie, bo to miało byc nasze pierwsze wyczekiwane dziecko. Teraz już jest dobrze, choc nadal są momenty kiedy myślę, jak bym się czuła, jak duży brzuch bym miała itp. I nie znoszę księżnej Kate (jej ciąża jest w +- w tym samym wieku co byłaby moja).

Obecnie jestem w 3 cs o dziecko i nie przestanę puki mi się nie uda.
zeloth jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 14:20   #1942
wieka22
Rozeznanie
 
Avatar wieka22
 
Zarejestrowany: 2007-02
Lokalizacja: Lu
Wiadomości: 658
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Perse ciężka sprawa...
z jednej strony te ubranka przypominają o Dawidzie, ale oddanie ich czy schowanie ich głęboko nie mają na celu zapomnieć
może te ubranka potraktować jako ciuszki starszego braciszka, albo coś co Dawid daje od siebie Arturowi?

ja w pierwszej kolejności chciałam wszystkiego się pozbyć...ale pozostawienie tych rzeczy dało mi jakby siłę na to aby odważyć się otworzyć na kolejne życie...coś w rodzaju naklejonej na nich"nie oddawaj nas-czekamy aż przydamy się kolejnemu Maluszkowi"

Wadera
u mnie było identycznie...
też nie było w planie usg, a tylko mieliśmy posłuchać serduszka
nie usłyszeliśmy, ale dr powiedział, że spokojnie, na tym etapie(16 tydz) może nie wychwycić, upewnimy się na usg że jest ok...
na leżance przeniknęło mnie lodowate uczucie...pierwsza zauważyłam i powiedziałam, że nie bije serduszko...lekarz jeszcze ze skupieniem badał, mierzył...Olka serduszko przestało bić nie więcej niż 2 dni wcześniejmoże nawet w tym czasie kiedy radośnie świętowaliśmy roczek starszego synka

ja też próbowałam zatopić smutek w alkoholu, ale całe szczęście w ciągu dnia to było nie możliwe bo pod opieką miałam Julka, a wieczorem mąż strofował.
__________________
Juliusz ur. 30.05.2011
Aleksander ur. 08.06.2012
Usia ur. 08.07.2013


coming soon lipiec'2016
wieka22 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 14:39   #1943
ecd9a68db8379fc22aec14635aa2645aca7c721b_6070dc99c9f91
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 52 421
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez wieka22 Pokaż wiadomość
Perse ciężka sprawa...
z jednej strony te ubranka przypominają o Dawidzie, ale oddanie ich czy schowanie ich głęboko nie mają na celu zapomnieć
może te ubranka potraktować jako ciuszki starszego braciszka, albo coś co Dawid daje od siebie Arturowi?

ja w pierwszej kolejności chciałam wszystkiego się pozbyć...ale pozostawienie tych rzeczy dało mi jakby siłę na to aby odważyć się otworzyć na kolejne życie...coś w rodzaju naklejonej na nich"nie oddawaj nas-czekamy aż przydamy się kolejnemu Maluszkowi"
U mnie leżą te rzeczy nietknięte w szafie.
W sumie nie powiem, przydałyby mi się, bo nie mam za dużo sił, żeby biegać po sklepach, a i $ też teraz leci na lekarza głównie i na leki.
A może faktycznie pomyślę o tym, jako o "prezencie", a "mentalnie" sobie to zrekompensuję wpłacając jakiś grosik na jakąś fundację..
Muszę to przemyśleć. TŻ pewnie nie pomoże mi podjąć decyzji, on ma do tego inne podejście...
ecd9a68db8379fc22aec14635aa2645aca7c721b_6070dc99c9f91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 14:53   #1944
zebrawpaski
Zakorzenienie
 
Avatar zebrawpaski
 
Zarejestrowany: 2009-04
Wiadomości: 4 594
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Persuś- pomyśl co na to Dawid? Myślę, że on chce aby te ubranka służyły Bratu. Zazwyczaj tak jest, że rodzice kupują coś z myślą o pierwszym dziecku a potem służy to kolejnym, młodsze dziecko nosi po starszym więc to nic złego, że ubierzesz te ubranka Artusiowi.
Jedynie obawiałabym się, że ciężko będzie Ci jak zobaczysz te rzeczy, będziesz musiała przygotować...Rozważyłaby m aby dać je Mamie do uprania i prasowania a do Ciebie niech wrócą jak już Mały będzie w domu i będziesz mogła go ubierać w te ciuszki. Wtedy widok tych rzeczy będzie miał inny wymiar.
__________________
Anielka - 03.11.2010
Hubert - 29.05.2011


JESTEM SZCZĘŚLIWĄ MAMĄ
KASIA
JESTEM SZCZĘŚLIWĄ MAMĄ
TOSIA
zebrawpaski jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 14:55   #1945
pani22ka
Zakorzenienie
 
Avatar pani22ka
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 13 169
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość
dobrze chociaż że nauczyłam się doskonale odgrywać rolę pt. jest wszystko ok..
nic nie boli jak maska na twarzy...

Cytat:
Napisane przez anitaxas Pokaż wiadomość
zamiast zajączka wielkanocnego kupię sobie na te święta porządną butelkę wina..
dwie!
a po swietach wrzucic na luz...

Cytat:
Napisane przez Hosenka* Pokaż wiadomość
w innej kwestii ma lekarz rację i możecie mnie zlinczować - mimo wielkiego smutku i rozczarowania uważam, że w przypadku wadliwego zarodka tak się dzieje.
też tak uważam, ale ta mysl nie sprawia, ze jest latwiej sie z tym pogodzic...

Cytat:
Napisane przez Mmedeah88 Pokaż wiadomość
już teraz chciałabym Wam życzyć spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy, a przede wszystkim Wiary i Nadziei, które są przecież sensem tych nadchodzących dni.
wszystkiego radosnego Medi!

[1=ecd9a68db8379fc22aec146 35aa2645aca7c721b_6070dc9 9c9f91;40024815]No i przejęłam się trochę tym, co któraś z Was mi tu napisała, żebym uwierzyła w to dziecko. Wierzę, wierzę... [/QUOTE]Fiol Ci tak napisala. Niezwykle madrze z reszta.

Piękna idea z prezentem od starszego brata. Piekna i glęboko prawdziwa.

Cytat:
Napisane przez zeloth Pokaż wiadomość

Obecnie jestem w 3 cs o dziecko i nie przestanę puki mi się nie uda.
witaj i oby szybko sie udalo!

Cytat:
Napisane przez wieka22 Pokaż wiadomość
też próbowałam zatopić smutek w alkoholu
ja też. lubie alk, nie stronie od niego, ale nie ma takiej ilosci %, ktore by sprawily ze da sie zapomniec...
__________________
Fuck the past kiss the future Bono
T. 9.03.2013
O. 3.03.2015

pani22ka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 15:25   #1946
ecd9a68db8379fc22aec14635aa2645aca7c721b_6070dc99c9f91
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 52 421
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez zebrawpaski Pokaż wiadomość
Persuś- pomyśl co na to Dawid? Myślę, że on chce aby te ubranka służyły Bratu. Zazwyczaj tak jest, że rodzice kupują coś z myślą o pierwszym dziecku a potem służy to kolejnym, młodsze dziecko nosi po starszym więc to nic złego, że ubierzesz te ubranka Artusiowi.
Jedynie obawiałabym się, że ciężko będzie Ci jak zobaczysz te rzeczy, będziesz musiała przygotować...Rozważyłaby m aby dać je Mamie do uprania i prasowania a do Ciebie niech wrócą jak już Mały będzie w domu i będziesz mogła go ubierać w te ciuszki. Wtedy widok tych rzeczy będzie miał inny wymiar.
Być może poproszę w ogóle mamę, żeby mi przyjechała pomóc z wyprawką, a już na pewno z prasowaniem, nienawidzę tego robić, a ona pewnie z chęcią pomoże.
Też racja z tym przekazywaniem ubranek po starszym rodzeństwie.
Ja się do tych ubranek jakoś specjalnie nie przywiązałam, też w sumie bardzo wiele ich nie ma - chyba podświadomie przeczuwałam to wtedy. Dziewczyny miały już prawie całe wyprawki, a ja kilka bodziaków na krzyż. No i te kurteczki, z Lidla takie świetne, wtedy jedną kupiłam ja i jedną moja mama.. No i kaftaniki od teściowej dostałam.
Po 30 tc się za to wezmę

Cytat:
Napisane przez pani22ka Pokaż wiadomość

Fiol Ci tak napisala. Niezwykle madrze z reszta.

Piękna idea z prezentem od starszego brata. Piekna i glęboko prawdziwa.
Tak, Fiol
Dobrze mieć czasami obiektywne spojrzenie na sytuację, a tu takie dostaję.

Dziękuję Dziewczyny
ecd9a68db8379fc22aec14635aa2645aca7c721b_6070dc99c9f91 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 16:02   #1947
Kucyk_Truskawkowy
Zakorzenienie
 
Avatar Kucyk_Truskawkowy
 
Zarejestrowany: 2006-10
Wiadomości: 3 565
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Dziewczyny kochane, nie spodziewałam się takiego odzewu...Chciałabym każdej z osobna podziękować za takie przyjęcie ale byłoby za dużo cytatów
Jesteście cudowne
anitaxas ja tez bałam się świąt...Tym bardziej że szwagierka ma trójke dzieciaczków (4 latka,3latka i 3 miesięczną córeczke...) Jest ona dla mnie dużym wsparciem i kocham te dzieciaki ale nie wiem jakbym zareagowała na ich widok...

kooocur piosenka cudowna, bedę jej zapewne w kółko słuchać....


Zadzwoniłam do tego lekarza i powiedziałam jak się czuje. Kazał przyjechać do szpitala. Oglądało mnie trzech lekarzy. Okazało się że szyjka macicy zwarta, zamknięta a skrzepy zostały w środku!! Jutro idę znowu do szpitala Mam antybiotyk doustny ale on podobno nie da sobie rady, więc dostane dożylnie a do tego leki otwierające szyjke. Święta w szpitalu....

Do tego chce dochodzić swoich praw. Chce żeby nasz syn mial akt urodzenia. Lekarze w szpitalu zareagowali fatalnie:" na co Pani to? Nie da się bo nie znamy płci."Powiedziałam że znam swoje prawa i że to ja w takim razie decyduje o płci. I że mają obowiązek w ciągu 3 dni zgłosić do USC informacje ze tego i tego dnia urodziam dziecko obojętnie który to tydzień.Jutro się okaże co dalej. Ten mój lekarz dopiero jak usłyszał że należy mi się urlop macierzyński i pieniądze z ubezpieczenia to zaczął być chętny do współpracy.... Mam w dupie ten urlop i pieniądze. Chce mieć akt urodzenia! Ale jak widać dla lekarzy to nie argument.

Kochane chciałabym każdej coś odpisać ale nie mam siły... Gorączka mnie męczy i bóle.

Nie dość ze jestem wrakiem psychicznym to i fizycznym. Mąż się popłakał jak sie dowiedział że znowu do szpitala
Kucyk_Truskawkowy jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 16:37   #1948
iza243
Zakorzenienie
 
Avatar iza243
 
Zarejestrowany: 2006-07
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Wiadomości: 20 277
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Cytat:
Napisane przez Mmedeah88 Pokaż wiadomość

Kochane, za parę godzin wyjeżdżam i potem już nie będę miała czasu na komputer, także już teraz chciałabym Wam życzyć spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy, a przede wszystkim Wiary i Nadziei, które są przecież sensem tych nadchodzących dni.
Trzymajcie się

[1=ecd9a68db8379fc22aec146 35aa2645aca7c721b_6070dc9 9c9f91;40024815]

I zastanawiam się, czy wykorzystać dla Arturka ubranka, które miałam dla Dawidka. Kurcze mam zgryz, bo Wy pisałyście, że pooddawałyście ubranka. A mi niektórych byłoby trochę szkoda, np. mam dwie kurteczki śliczne. No i u mnie tak się składa, że jest drugi chłopiec, więc i bodziaki by pasowały. Sama nie wiem, co robić... Serce mówi jedno, a rozum drugie. A może pójdę na jakiś kompromis, sama nie wiem...

[/QUOTE]
Perse ciesze się że miałaś udany dzień

Jamyśle tak jak dziewczyny żeby te ubranka potraktować jak prezent od Dawidka dla brata.
Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
Dwa lata temu właśnie w Wielki Czwartek robiłam swój pierwszy test, który wyszedł negatywny mimo, że jak się później okazało byłam we wczesnej ciąży Rok temu zamiast świętować już w dzieckiem na ręku, byłam w ciąży z Wiktorkiem, a w tym będziemy już razem święcić koszyczek choć podejrzewam, że maluch chętniej by z tego koszyczka wszystko powywalał bo mamy etap "spadające przedmioty są fajniejsze niż leżące"

Strata mojego pierwszego dziecka sprawiła, że bardziej celebruję wszelkie wydarzenia z synkiem
Takie posty dodają nam wszystkim nadziei
Cytat:
Napisane przez zeloth Pokaż wiadomość
Witajcie,

chciałabym 'zapisac' się do waszego grona.

W zeszłym roku niestety powiększyłam grono aniołkowych mam, ale dopiero teraz znalazłam ten wątek (wcześniej wchodziłam zawsze w poczekalnie).

Serce mojego dziecka przestało bic w grudniu, jak miało 9 tyg i 1 dzień. Przeżywałam to strasznie, bo to miało byc nasze pierwsze wyczekiwane dziecko. Teraz już jest dobrze, choc nadal są momenty kiedy myślę, jak bym się czuła, jak duży brzuch bym miała itp. I nie znoszę księżnej Kate (jej ciąża jest w +- w tym samym wieku co byłaby moja).

Obecnie jestem w 3 cs o dziecko i nie przestanę puki mi się nie uda.
WitajBardzo mi przykro że spotykamy się tutaj i cię to spotkało
Cytat:
Napisane przez Kucyk_Truskawkowy Pokaż wiadomość


Zadzwoniłam do tego lekarza i powiedziałam jak się czuje. Kazał przyjechać do szpitala. Oglądało mnie trzech lekarzy. Okazało się że szyjka macicy zwarta, zamknięta a skrzepy zostały w środku!! Jutro idę znowu do szpitala Mam antybiotyk doustny ale on podobno nie da sobie rady, więc dostane dożylnie a do tego leki otwierające szyjke. Święta w szpitalu....

Do tego chce dochodzić swoich praw. Chce żeby nasz syn mial akt urodzenia. Lekarze w szpitalu zareagowali fatalnie:" na co Pani to? Nie da się bo nie znamy płci."Powiedziałam że znam swoje prawa i że to ja w takim razie decyduje o płci. I że mają obowiązek w ciągu 3 dni zgłosić do USC informacje ze tego i tego dnia urodziam dziecko obojętnie który to tydzień.Jutro się okaże co dalej. Ten mój lekarz dopiero jak usłyszał że należy mi się urlop macierzyński i pieniądze z ubezpieczenia to zaczął być chętny do współpracy.... Mam w dupie ten urlop i pieniądze. Chce mieć akt urodzenia! Ale jak widać dla lekarzy to nie argument.

Kochane chciałabym każdej coś odpisać ale nie mam siły... Gorączka mnie męczy i bóle.

Nie dość ze jestem wrakiem psychicznym to i fizycznym. Mąż się popłakał jak sie dowiedział że znowu do szpitala
Jejku kochana,tak mi przykro że jeszcze problemyDobrze że zadzwoniłaś do tego gina i zareagowałaś,bo mogłoby być zle jakby skrzepy zostały w środku.Wiem że święta w szpitalu to będzie ci ciężko,ale zdrowie jest ważniejsze.Dużo siły dla ciebie i tżta



Dziewczyny ja już po wizycie.Jestem bardzo pozytywnie nastawionaLekarz obejrzał wykresy i powiedział ze ostatni wykres i progesteron jest bardzo dobry.Plamienia mogą być z tego że mimo dobrego progesteronu i wzrostu tempki pęcherzyk nie pęka.Zbadał mnie,zrobił usg .Pęcherzyka nie było,ale to dopiero 10 dc.Najważniejsze:dostałam Clo Wcale nie musiałam prosić sam powiedział"Zgodnie z planem dam pani dziś lek na wywołanie owulacji,bedzie go pani brała w następnym cyklu od 5 do 9 dc".Potem mówi:"Pani Marto niech się pani nie martwi,będzie pani w ciąży obiecuje to pani.Udał o sie raz,uda się i drugi to tylko kwestia czasu".Także jestem bardzo pozytywnie nastawiona,i chyba pójde się dziś upić ze szczęścia że mam to Clo
__________________
Życie jest po to aby walczyć. Gdy upadniemy trzeba powstać z honorem i nie poddawać się,chociaż zabrakłoby sił na dalszą walkę. Zawsze istnieje inne rozwiązanie, nadzieja która trwa zawsze.


Domiś-30.12.13 godz 11:05



Dnia 25.04.12 - 8 tydzień Aniołek
iza243 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 16:49   #1949
margot_2012
Raczkowanie
 
Avatar margot_2012
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 174
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

Wadera, włąśnie wróciłam od innego lekarza... lekarza, którego lubię i mu ufam, do którego chodziłam, jak miałam ubezpieczenie u poprzedniego pracodawcy w innej firmie medycznej... I oczywiscie co lekarz, to opinia. Ten mi powiedział, ze 'macica goi się jak na psie', jeśli mam ochotę to mogę zachodzic od razu, nie trzeba nic czekac, a tabletki anty - a po co? Ważne, zebym 'pozbierała się psychicznie' i chciała.
Nie ma sensu robic badan immunologicznych, bo czynników jest mnóstwo, sa drogie, nie wiadomo czy trafimy w ten właściwy - a rozwiązanie jest jedno - lek na rozrzedzenie krwi na początku następnej ciąży - xylene? cos takiego? któraś z dziewczyn na pewno będzie wiedziała, robi się samemu zastrzyki w brzuch.
Z jednej strony mam mętlik, z drugiej - uspokoiłam się. Mogę nie brać antyków, spokojnie obserwować swoje ciało, odczekać 1-2 cykle i próbować dalej. To chyba ważne, zeby znaleść lekarza, z którym 'zgadzamy się ideologicznie' i to co on proponuje, zgadza się z tym co samemu chciałoby się zrobić, nic na siłę.

Dziewczyny, dziękuję Wam, ze jesteście, na tym etapie potrzebuję kogoś, kto mnie wysłucha/ przeczyta, jak nigdy w swoim życiu mam potrzebę wygadania....

Anitaxas, polecam wino, ja je piję codziennie, po pierwsze uwielbiam jego smak, po drugie pomaga trochę nabrac dystansu... nie da się nie pamiętać, ale można nie ranić się każdą myślą...

---------- Dopisano o 16:49 ---------- Poprzedni post napisano o 16:41 ----------

Kucyku, trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki, żeby tym razem w szpitalu wszystko wyczyscili, i żebys przede wszystkim była zdrowa....

Ja nie chciałam aktu urodzenia, ani pogrzebu Aniołka, dowiedziałam się o takiej możliwości dopiero w szpitalu i nie miałam siły, nie byłam na to przygotowana.... W ulotce którą dostałam w szpitalu tak to było zagmatwane, ze zupełnie nie rozumiałąm, kiedy należy mi się urlop macierzynski, czy to nie dopiero od 22 tygodnia? Ktoś się orientuje?

Edytowane przez margot_2012
Czas edycji: 2013-03-28 o 16:50
margot_2012 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-03-28, 16:55   #1950
Hosenka*
Zakorzenienie
 
Avatar Hosenka*
 
Zarejestrowany: 2005-08
Wiadomości: 48 138
Dot.: Wspieramy się, gadulimy o różnościach... perypetie Aniołkowych Mam - cz. XVII

A ja się własnie zastanawiam co dają te leki na rozrzedzenie krwi Jaki to ma wpływ na ciążę?

Ehhh dopadł mnie już dołek ... wróciłam z pracy (gdzie jest coraz gorzej, szefostwo nie liczy się w ogóle z ludźmi - pracownikami, ani z osobami na bardzo wysokich stanowiskach i o dużej renomie. coś najpierw ustalamy, co kosztuje dużo czasu który mogłabym lepiej spożytkować, a potem jak już się coś gotowe, to podcina się nam skrzydła i utrudnia pracę jak tylko można ....) i coraz jasniej dociera do mnie to że nie bedzie ze mną dziecka .... Nie mam ochoty na te święta, miałam umyć płytki w łazience i WC - nie umyję bo po co? Co mi z czystego mieszkania? Miałam iść pobiegac i też nie pójdę - co mi to da ... Mojej tęsknoty i bólu nic nie złagodzi.


TŻ nie rozumie mojego stanu, on się dawno pogodził ze śmiercią dziecka, jak coś zagaduję, to komentuje tylko wzruszeniem ramion, mówi, ze bedzie następne dziecko, albo obojętnym tonem "trudno, nie odstanie się" ... Już mu nawet nic nie mówię, a jak dopadają mnie takie smutki to automatycznie jestem zła na TŻ i traktuję go paskudnie.


Wiecie, wczoraj jak przywieźli tą szafę, to TZ dla zabawy się w niej schował i od razu miałam wizję jak się tam mały brzdąc chowa.

Nie mam nawet ochoty układać w niej ubrań ...


Margo:
chyba od 20 tygodnia przysługuje urlop macierzyński, bo od tego momentu już nie jest poronienie a urodzenie martwego dziecka
__________________

Instagram

W zapisanych relacjach - wyprzedaż kosmetyków pielęgnacyjnych i do makijażu

Edytowane przez Hosenka*
Czas edycji: 2013-03-28 o 17:01
Hosenka* jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Być rodzicem


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 20:42.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.