|
|||||||
| Notka |
|
| Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności. |
![]() |
|
|
Narzędzia |
|
|
#931 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Ja wiem, że jest ciężko. Nie chciałam się wywyższać- czasem brzmię mentorsko, gdy chcę doradzić i pomóc. Nie będę przytaczać swojej historii, bo to niczemu nie posłuży (niestety takie fora również, mnie jedynie zatrzymywały), ale chciałam jeszcze coś dodać.
Ja bardzo długo byłam skoncentrowana na sobie. Żyłam wewnątrz swojego świata, ciągle oglądałam jego ściany, myślałam na jaki kolor, by je pomalować. Zapamiętywałam się w tych gdybaniach i analizach, żyjąc ciągle na tym samym pasywnym poziomie. Teraz nie skupiam się na planach, listach, na punkcikach. Widzę siebie ogółem. Pierwszy raz w życiu tak trzeźwo widzę, że perfekcjonizm jeśli istnieje to tylko ten chory. Zrezygnowałam z wyścigów i porównań, w robieniu czegoś szukam tego co lubię, a nie zastanawiam się jak to wypadnie, jak to ocenią inni. Zrozumiałam, że mam zły pomysł na siebie i wreszcie zamiast walić głową w mur, obeszłam dookoła ścianę. Wrzuciłam na luz, przestałam być taka neurotycznie spięta . Słyszeliście o studentach medycyny, którzy nagle chorują na wszystko? Wiedza ma potężną moc, ale jej nabywanie może pójść w złym kierunku. A co jeśli źle coś rozkminicie, jeśli zdiagnzujecie sobie jakoś zaburzenie, będziecie szukać argumentów w waszym zachowaniu, które na nie wskazuje, będziecie przeszukiwać fora, przytakiwać, nakręcać się, wyłuskiwać.. aż wreszcie staniecie się tym, co sobie (co jeśli źle)zdiagnozujecie? Nie boicie się nabawić klinicznych chorób czy depresji? Mi niewiele brakowało, żebym sobie wmówiła nerwicę, raz sobie popukałam w głowę i od kilku msc nie ma śladu żadnych objawów. Nieie chciałam obrazić, wiem, że są -autentyczne- problemy, ale trzeba szczerze zapytać siebie, czy mój taki jest? Czasem zły nawyk staje się naszą naturą, więc może "prokrastynacja"(ciąg le ją podkreśla, jej ciągle nie ma w słowniku ) to tylko takie utrwalenie?
|
|
|
|
#932 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
http://www.youtube.com/watch?v=JcWuHgL2IX0 ja zawsze robilam to jak na krskowkach z Daisy lub Lola od Bunnego ;D PUFF PUFF duzo wszedzie, jak chmurka pudru bardzo niepoprawnie, ale czulam sie wspaniale ;D
|
|
|
|
|
#933 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
nie miało być "depresji" tylko "fobii"
dobra dziewczyny i chłopcy jeśli tu tacy są, niepotrzebnie się tu znalazłam, bo moje sytuacja tak naprawdę jest diametralnie różna. od dawna nie angażuję się w żadne fora, dlatego i na tym muszę się pożegnać trzymajcie się dzielnie i nie dajcie się temu czym jest to co was zatrzymuje cześć |
|
|
|
#934 | |
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Lubię Twój podpis tak btw. ![]() Dziękuję wszystkim za buziaki i przytulasy - wygląda na to, że pomogły i to rekordowo szybko.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|
|
|
|
#935 | |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Ale sa ludzie, ktorzy maja rozne osobowosci. Ja np lubie radzic sobie z problemem jezeli go nazwe, nadam mu charakteru, wygladu. Wiem wtedy, ze jest skonczony i moge z nim wygrac. Dobrze, ze Tobie sie udalo z tym poradzic, ze pozbylas sie perfekcjonizmu i krytycyzmu co do swojej osoby. My nadal nosimy w sobie strach i obawy, krytykujemy sie w myslach i rugamy za wszystkie niepowodzenia. Amelie 21 wieku. Mnie osobiscie najbardziej meczy podejmowanie wyboru. Bo ciagle musze podejmowac wybory, gdzie jedna czesc cierpi, a druga jest ok. Nie miewam wyborow miedzy kanapa a bieganiem. Bo robie i jedno i drugie, keidy chce i kiedy mam potrzebe. Ale moje zycie to ciagly wybor na poziomie samoistnienia,a to jest cholernie meczace. W pewnym momencie slowo WYBOR urasta do roli kosmicznej Gwiazdy Smierci i omijam go szerokim lukiem. Jak dokonalas obejscia muru ? moze podziel sie z nami srodkiem, nie koncem swojej historii. Na mnie nie dziala motywujaco, to ze komus sie udalo, bo mam swiadomosc, ze kazdy jest inny. Tobie sie udalo, ale mi nie i nadal nie wiem jak tego dokonac. Jak odpuscic ? to jest slowo klucz chyba we mnie. Jak uwierzyc, ze brak kontroli mi nie zaszkodzi ? |
|
|
|
|
#936 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
2. to jest błędne założenie, my tego tu nie robimy (jeśli już, to rzadko), nie interesują nas (najczęściej) kategoryzacje i przyporządkowania - podchodzimy raczej operacyjnie, niż klinicznie, a w sytuacjach klinicznych wybieramy specjalistów ![]() Lynette, ad. pudru - ja nie mam problemu maski/cementu - ale zawsze obsypuję porządnie pędzel, nakładam lekko dociskając (nie kolistymi ruchami, tylko przyłożenie obok przyłożenia, a jak ogarnę całą twarz, to pędzlem bez pudru, tak jakby wygładzam całość pociągnięciami). |
|
|
|
|
#937 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Nie wiem, jeszcze na razie trudno orzec, bo właściwie nic nie robię i nic się nie dzieje. Stagnacja totalna.
__________________
FILIŻANKA Kilka filmików dających do myślenia: 1. How to stop screwing yourself over. 2. Bez działania marzenie nie ma sensu. 3. The Neuroanatomical Transformation of the Teenage Brain.(Jill Bolte Taylor) 4. Stroke of insight.(JBT) |
|
|
|
#938 | |
|
Raczkowanie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 194
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Co do męża. Na mojego zadziałał chyba przykład, poprostu robię swoje nie patrząc na niego, nie komentując. Przykład z butami zimowymi. Przychodzi do domu, ściaga ociekające błotośniegiem buty i wali je w przedpokoju. Ja wkurzona, bo syf, nieporządek itd. Więc, jak on wchodził do domu, ja szłam go przywitać do drzwi i mówię (miły ton, bez złośliwości), o widze że masz mokre buty, tu masz szmate, postaw na szmacie i daję mu szmatę do ręki. Stawiał na szmacie, bo cóż było zrobić. Zdecydowałam przeznaczyć w okresie deszczowo-śniegowym część szafki w przedpokoju na szmaty na odkładanie butów, nie trzeba lecieć, szukać gdzieś tej szmaty tylko jeden ruch ręką i jest wyciagnięta i można buty stawiać. Sam się wdrożył. To tylko przykład, chyba trzeba się dopasować do indywidualnej sytuacji. Kiedys tam miałam w tonie/postawie/sposobie bycia takie coś, męczeństwo uręczonej zony która musi za mnężem nieporządnickim biegać. Nie mam tego teraz. Jesli mi coś przeszkadza - sprzątam to, bez słowa i bez pretensji wewnętrznej. Jeśli mi nie przeszkadza to czekam, aż on sprzątnie. Z odkładaniem brudnego prania do odpowiednich koszy (mam całe dwa, więc tu filozofii nie ma dużej) - poinstruuowałam męzula gdzie co dawać. Raz. Dzieci - wielokrotnie bo "zapominali". Więc urządziłam rysowanie i narysowali ciemne ubranka i czerwone ubranka i jasne ubranka i przywiesilismy razem na koszach. I teraz nawet jak widzą, że moja bluzka niebieska jest w ciemnych to lecą do mnie i się pytają, czy to aby nie do jasnych powinno być Mąż miał krytyczny zwyczaj zostawiania zużytej bielizny przy naszym łóżku ![]() W którymś momencie przestałam to wynosić, on wynosił co dwa dni albo jak sobie przypomniał; ja w tym czasie praktykowałam niewidzenie i oddechy i liczenie do 100 aby się nie wkurzać - oduczył się sam, przez czysty przypadek. W tamtym czasie mielismy dwa pokoje - jeden dla dzieci, jeden był sypialnio-goscinnym. No i moja najbliższa przyjaciółka chciała u nas zanocować, miała spać na sofie w naszym sypialno-gościnnym, mąz o tym wiedział. Przemogłam się i NIE sprzątnęłam tych jego gaci. Nie sprzatnął tych swoich gaci i skarpet, ona przyjechała, siedziałyśmy, gadałyśmy a ta jego bieliza sobie leżała. Mąż wrócił późno, jak to zobaczył to poczerwieniał jak burak i od tamtej pory sam pilnuje ![]() Mi pomaga żelazna konsekwencja, niedenerwowanie się i branie na przeczekanie. Plus przykład własny. Ciągle uświadamianie sobie, że to jest mąż a nie moje najstarsze dziecko, że ja ponoszę konsekwencje moich czynów i zaniedbań, a on - swoich. Miał kupić bilety, zwlekał a w tej linii jest tak, że im bliżej do terminu podróży, tym bilety droższe. Odwlekał, odwlekał i w efekcie zapłacił o chyba 20zł więcej (na jednym bilecie), ja NIC nie mówiłam, nie komentowałam, on sam miał do siebie pretensje. Kiedyś tam, w takich sytuacjach zwykłam aalbo kupić za niego bilety od razu albo mu potem smęcić, że drogo kupił, że przepłacił itp. I on się koncetrował na obronie przed moimi zarzutami, bronił swojego dobrego imienia i nie starczało mu sił/emocji na rozważenie w skrytości ducha jego postępowania i konsekwencji. Teraz zostawiam mu przestrzeń wewnętrzną, jest dorosły. Sorki za taki elaborat
__________________
Pozdrawiam |
|
|
|
|
#939 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Strasznie chciałabym napisać coś więcej, ale myślę, że chociaż słowo prokrastynacja was/nas połączyło to każda może borykać się z czymś innym.
Ja o prokrastynacji nie miałam pojęcia dopóki nie zachorowałam (problem z jelitami). Do tamtego momentu nie miałam żadnych kłopotów z nauką, systematycznością, wprost przeciwnie byłam bardzo pilna, wzorowa więc - i to bez kontroli i samodyscypliny, po prostu tak czułam. Gdy choroba posadziła mnie na tyłku w domu to wszystko zaczęło się dziać. Ambicja w konfrontacji z przerwanymi studiami, kompleksy, niskie poczucie wartości, wcześniej utrata fajnej pracy. Mimo tego, że siedziałam w domu chciałam jakoś to wykorzystać. Wtedy chyba postanowiłam być idealna. Idealnie mądra, piękna i szczupła. I codziennie próbowałam, podejmowałam walkę, jak się okazuje ze sobą. Nie ma czegoś takiego jak ideał, a ja prawie 4 lata o niego walczyłam. Uprawiałam swoją donkiszoterię i ciągle byłam rozczarowana i sfrustrowana. Do tego dochodziło jeszcze leczenie i brak diagnozy, z ciągłymi kłopotami z jelitami. Pogubiłam się wtedy i nie wiedziałam co jest nie tak. Zaczęłam szukać. Potem były psychologiczne lektury, te wszystkie nazwy które tu przytaczacie, o obsesyjno-kompulsywnych, o osobowościach typu A czy jak tam-nie pamiętam itd, itp. Były fora, dyskusje, analizy, bujanie się z tym. Przełom nastąpił..hmm..samoistnie . Poziom rozczarowania osiągnął apogeum i ja po prostu powiedziałam sobie NIE! JA CHCE INACZEJ! I zrezygnowałam z tego jak zachowywałam się wcześniej. Zrezygnowałam z wiary w ideał, przestałam "liczyć" czynności, wartościować je, hierarchizować. Wróciłam do hobby(którego z wyrzutów sumienia wcześniej nie uprawiałam, -bo nauka, ale uczyć się i tak nie uczyłam, bo na zasadzie domina i tego, że dzień nie zaczął się idealnie -to tego się nie zabierałam), przestałam ciągle się analizować, postanowiłam żyć- ja wiem, że to brzmi banalnie, ale nie da się chyba tego inaczej napisać, wytłumaczyć, trzeba to czuć). Ostatni rok był bardzo ważny, dużo się zmieniało, stopniowo, ale w dobrym kierunku. Polubiłam się bardziej, zaakceptowałam swoje ułomności, dawałam sobie coraz większą szansę. Głaskałam się zamiast ciągle werbalnie chłostać. Po 4 latach, w lutym wracam na studia. Mam nadzieję, że to co nazywałam prokrastynacją zniknie tak jak się wtedy pojawiło.. A dlaczego "to" nazywam lenistwem? Bo wszystko o czym napisałam wyżej to sprawy nad którymi miałam kontrolę, o których decydowałam. Pewnie, że były kwestie, które mnie nakręcały, ale one też były moim pomysłem, uświadomionym.. Nauczyłam się przekładać na później wysiłek, na jutro jak już będę mieć tyle energii, by zrobić to idealnie, a dzisiaj jeszcze porobię nic i nabiorę sił. Gdyby wtedy to nie była decyzja, to dlaczego teraz nagle wstawałabym rano i bez problemu zajmowała się tym co akurat uważam, że powinnam? Spadły blokady?(może decyzja o powrocie na studia tak zadziałała), a może zmęczyłam się sobą nie-żyjącą i postanowiłam teraz inaczej? Nie wiem, rozpisałam się, a i tak nie pomogłam, super ![]() Ale nie chciałam być taka anonimowa... mimo, że zapewne usune swoje konto, bo odswieżanie wątków ,źle mi sie kojarzy podobnie jak analiza, i kolejne pisanie o sobie ![]() pozdrawiam o Lasub!!!!! hej :P |
|
|
|
#940 | |||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Shmalzberg
Wiadomości: 6 977
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Witam...obiecałam zaglądać codziennie- więc oto jestem
Po wczorajszym wyżaleniu jest mi o niebo lepiej...jejku taka mała rzecz, parę zdań, a człowiekowi lżej- dzięki laski za ciepłe przyjęcie Dziś jestem od 5:30 na nogach...zrobiłam tyle, ile normalnie przez cały tydzień. Duma mnie rozpiera i właśnie mam swoje "pół godziny dla wizażu"- za 4 minuty koniec, wracam do życia. Cytat:
Sama mam zrobione wszystko- brwi, kontur ust z cieniowaniem, dolną kreskę na oku i górną-pogrubioną. Wstaję rano i wyglądam jakbym miała make-up, wiadomo, trzeba się trochę doprowadzić do porządku i w moim przypadku zakryć przebarwienia podkładem, ale zajmuje mi to 2 minuty, a nie 20. Super sprawa, no i zrobiony przez dobrą linergistkę makijaż permanentny poprawia urodę (wyrównuje brwi, czy asymetryczne usta, powiększa optycznie oko) Cytat:
Ja tak obecnie mam z kursem na motocykl. Kocham jazdę motocyklem, jak jestem już na placu to radochę mam taką jakbym w totka wygrała...ale umówić się na jazdę- masakra...a dojechać na czas- jeszcze większa masakra...będę kminić jak odwołać, wymyślam powody, dla których niby nie mogę, chociaż wiem, ze gdy tylko siądę na moto i odpalę silnik to nareszcie będę we właściwym miejscu. Strasznie porąbana sprawa... Cytat:
pięknie dziś jest, taka złota polska jesień (chociaz nie lubię jesieni jako takiej, to mimo wszystko dziś było mi bardzo przyjemnie) A moje samopoczucie, chyba dzięki słońcu- jest o niebo lepsze niz wczoraj Cytat:
Do mnie przemawia taki kop w doopsko, oczywiście lubię sobie analizować czemu postępuję tak a nie inaczej, dlaczego taka jestem...ale lubię to, bo daje mi to możliwość ucieczki przed zadaniem. Dzięki za ten wpis, mnie popchnęłaś właśnie o krok do przodu Cytat:
Ciekawi mnie, bo jestem na etapie szukania ideału..a idzie mi to, jak krew z nosa. Przyznam szczerzę- nie cierpię zakupów kosmetycznych. Chciałabym mieć dobrane kosmetyki, nie szukać, nie próbować nowości, tylko miec już swoje pewniaki, którym mogę zaufać. Gdy coś się skończy- zamawiać przez net, albo migiem do drogerii, nawet nie patrzeć na inne półki, tylko wziąć co moje i jazda do kasy Jak zacznę oglądać to przepadam na dłuuuugi czas...dlatego wolę nie zaczynac nawet A ja dziś z rzeczy do zrobienia zaliczyłam już: -poranne bieganie 7km -poranne pedałowanie- 16km -kawusię i ploty z przyjacielem (o 7 rano!) -zawiozłam syna do żłobka, -zrobiłam kotlety mielone dla całej rodziny (8 sztuk) -śniadanko (bo ostatnio mam spory problem z regularnym jedzeniem), -rozpakowanie zmywarki, -wstawienie nowych naczyń do zmywarki, -wstawienie i wywieszenie prania pościeli A do zrobienia przede mną: -jeszcze dwa prania ![]() -mycie podłóg -odpowiedź na 12 maili, -jeden obrzydliwy telefon z upomnieniem o kasę do allegrowicza -dogotowanie reszty obiadu (dla siebie- ryż z warzywami, dla chłopaków- frytki) -wystawienie co najmniej 3 aukcji - "randka" z TŻem -odebranie synka ze żłobka -zakupy ciuchowe z synem (czapki dla całej rodzinki) -wieczorne ćwiczenia, zapewne Skalpel i 50 pompek koniec. uff...no i coś co za mną ciągnie się tygodniami-taka mega-żabsko...wybór rękawic motocyklowych...tak bardzo chcę je mieć i tak bardzo odkładam kupno
__________________
jedyne miejsce gdzie sukces jest wcześniej niż wysiłek, to słownik jak chłopu zależy, to żeby skały srały, a mury pękały, to znajdzie czas i sposób, żeby się z Tobą skontaktować...
|
|||||
|
|
|
#941 | |
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|
|
|
|
#942 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Niepijącego alkoholika ciągle nazywa się alkoholikiem, więc prokrastynatora a właściwie prokrastynatę pewnie też, ale nie popadajmy w skrajność, nie można każdego odłożenia na później traktować jak powrót prokrastynacji, prokrastynacja to nie jedno zachowanie, to styl życia..
|
|
|
|
#943 |
|
Zakorzenienie
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
W ogole witam wsystkie nowe dziewczyny -
La'Mbria Melanchton martucha20 Rozgoscie sie i wybaczcie mi czasem moja ignorancje i nie odpowiadanie bezposrednio na wasze posty - czytam i wspieram. Poczujcie ta mila atmosfere relacji i zrozumienia, jaka tutaj panuje. Mam nadzieje, ze bedzie Wam sie milo z nami motywowac do pracy i dzialania Ja tylko powiem, ze mi dzis idzie nad wyraz dobrze Wniosek? Nie przejmowac sie paroma dniami obsuwy. I wiecie co? Mam dzis na sobie spodnie, ktore mialam na wycieczce w Aachen. (co daje prawie dwa lata temu...czyzbym zwalczyla moje zywieniowe klopoty ? ) Wracamy do rownowagi - ogolno pojetej
|
|
|
|
#944 |
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Znalazłam właśnie genialny sposób na oswajanie moich telefonicznych lęków - odbieranie telefonów od telemarketerów.
Dzięki, Patri, za patent z ciekawością - dzięki temu w ogóle odebrałam.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|
|
|
#945 | ||||||||||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Matko Kochana...rano włączyłam wątek, przeczytałam 2 wpisy i musiałam iść załatwiać "biurokrację". Teraz wracam, a tu tyle napisane
![]() Cytat:
1. Co to u licha za twór "słaba silna wola"? Wiem, czepiam się, ale to strasznie mnie razi ![]() 2. Wygląda mi to na wrzucanie wszystkich do jednego wora...i nadal tak uważam po przeczytaniu wpisów tutaj autorki bloga, aczkolwiek przyznaję jej trochę racji ![]() Cytat:
Nie martw się, nie zawsze ze wszystkim się człowiek wyrabia, a to nie znaczy od razu, że jest do niczego ![]() Cytat:
). Codziennie wieczorem przejść się z koszyczkiem po domu i wsadzić do niego wszystkie przedmioty leżące nie na swoich miejscach, po czym idąc z tym koszyczkiem dalej odkładać je na miejsca. To dla tych, na których zasada 2 minut nie działa, bo wszystko kumulują do zrobienia "na raz".Cytat:
Cytat:
Nawrócili się A co do pierwszego akapitu...te wyrzuty sumienia znam bardzo dobrze Cytat:
Cytat:
Cytat:
Tu nie ma jednej rady dla wszystkich i dlatego nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego wora. Bo jedna ma depresję, inna ma nerwicę, inna nic nie ma, ale wcale nie leży na kanapie i nic nie robi...robi dużo, ale nie ma z tego żadnej radości, a inna przed wszystkim czuje strach. Wpis na Twoim blogu mi się nie podobał, bo był...no nieco obraźliwy, ot co. Ale to co piszesz tutaj nie jest głupie i masz wiele racji (chociaż nie ze wszystkim się zgadzam). I mimo starań, by wreszcie wrzucić na luz, to nadal pozostaję neurotycznie spięta... Cytat:
Cytat:
---------- Dopisano o 14:42 ---------- Poprzedni post napisano o 14:38 ---------- Jeszcze chciałam powiedzieć, że w ramach hołdowania mojemu dziwnemu zwyczajowi zabierania się za porządki w środku nocy, wczoraj po 22 wywaliłam wszystko z szafy i zaczęłam ogarniać ciuchy...i się załamałam Dotąd jeszcze część leży, bo nie wiem co z nimi zrobić
__________________
|
||||||||||
|
|
|
#946 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
[QUOTE=bura kocurka;43020423]Matko Kochana...rano włączyłam wątek, przeczytałam 2 wpisy i musiałam iść załatwiać "biurokrację". Teraz wracam, a tu tyle napisane
![]() Więc moje myśli były takie: 1. Co to u licha za twór "słaba silna wola"? Wiem, czepiam się, ale to strasznie mnie razi ![]() 2. Wygląda mi to na wrzucanie wszystkich do jednego wora...i nadal tak uważam po przeczytaniu wpisów tutaj autorki bloga, aczkolwiek przyznaję jej trochę racji ![]() Słaba silna wola? W czym Cię razi? Tak błyskotliwie, literacko ujęte, a nie podoba się? Słaba wola nie oddałaby tego, co chciałam przekazać pisząc słaba silna wola
|
|
|
|
#947 | |||
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
![]() Cytat:
Dziękuję za wsparcie. Cytat:
---------- Dopisano o 15:30 ---------- Poprzedni post napisano o 15:18 ---------- ellefant
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|||
|
|
|
#948 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Ślę pozytywne fluidy! Walczę z moimi sprawami i obserwuję, że: - nienawidzę bałaganu, który wytwarzam w trakcie pracy, chaos wydaje mi się nie do opanowania i mnie blokuje, choć wiem, że jest do opanowania i czasem nie da się "czysto pracować" - czy jakoś powinnam skupić się na zadbaniu o swój komfort, czy to pominąć i iść dalej? póki co idę dalej; - muszę utrzymywać się w stanie sytości, bo jak jem źle, to źle się czuję, pracuję, o wiele częściej rozpraszam itp.; - pewne sprawy po prostu zajmują więcej czasu niż mi się wydaje i trzeba to zaakceptować, a mi włączają się dzwony powinnościowe: "powinnam zabrać się za to wcześniej" itp. - może i tak, ale jestem w punkcie, w którym jestem, więc nie pozostaje mi nic innego, jak to zaakceptować i postąpić możliwie najlepiej... |
|
|
|
|
#949 | |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Jak mnie naszło, to jeszcze wam coś napiszę
![]() 1)Swego czasu złapałam siebie na pewnym zachowaniu. Wpadałam na przyczynę swojego nicnierobienia, i było entuzjastyczne eureka! teraz już wiem, teraz nazwałam i będzie z górki, po czym szukałam dalej. Mówiłam ADHD, brak skupienia uwagi, to jest na pewno to, po czym szukałam dalej. Potem typ osobowości, potem chory perfekcjonizm i szukałam dalej. Jakbym nie chciała znaleźć odpowiedzi, albo się tego bała - bo wtedy musiałabym coś zrobić. Znałam "oczywiste oczywistości", ale z tej wiedzy nie korzystałam, tylko dalej szukałam, rozgaszczając się w swym nicnierobieniu. Zachowywałam się tak jakbym nie szukała pomocy, a usprawiedliwienia dla chorowania. 2)Mnie, kontrolowanie "osłabia", tzn, jak żyję wg planu, listy, jakichś metod od coacha to nie działam w 100%. Jestem artystyczną duszą, więc zamknięcie w takie ramy, budzi poczucie zagubienia i frustrację. 3)Jeszcze jedno. Kiedy bardzo często rezygnowałam z porannej gimnastyki - mimo, że o niebo lepiej się po niej czułam. Rezygnowałam ponieważ miałam ułożony taki plan treningowy, że nawet E. Chodakowska wyzionęłaby ducha podczas rozgrzewki. Raz na miesiąc udawało mi się pokonać te tortury ciała, ale resztę z 29dni wolałam poleżeć w łóżku dłużej. Teraz wstaję rano i ćwiczę z myślą o tym by czuć się dobrze, trochę się porozciągam, trochę ćwiczeń wzmacniających, trochę pokręcę biodrami, stretchnig i relaks. Nie ma co stawiać sobie wygórowanych wymagań, bo to one czasem na samym początku drogi utrudniają nam start. 4)czy ja aby nie za bardzo się zaangażowałam w forum ))? żart ![]() ---------- Dopisano o 15:48 ---------- Poprzedni post napisano o 15:39 ---------- Cytat:
I nie wiesz jak cudownie żyję się w artystycznym nieładzie . Ja nie mówię o nieodkurzaniu pokoju czy o niepraniu bielizny , ale o nauce czy pracy wśród papierów, kredek, kubków, świec i kwiatów. Czuję się wtedy taka spełniona, zaangażowana w to co robię (a nie gdzie i jak)i taka normalna
|
|
|
|
|
#950 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Ja żyję w takowym od 30 lat i jeszcze nie doznałam w nim cudowności, wprost przeciwnie - wzmacnia on moje negatywne emocje. Dlaczego? Bo dla mnie osobiście jest niefunkcjonalny. Co jest cudownego w traceniu czasu na szukanie czegoś potrzebnego, gdy tego czasu nie ma? W takich okolicznościach potrzebny jest system optymalny i skuteczny. Wybacz, ale napisałaś na początku o tym, że wyszłaś ze swoich "czterech ścian",a mam wrażenie, że cały czas w nich siedzisz... Twoje diagnozy niestety nie są uniwersalne... każdemu według potrzeb... Edytowane przez emi_lka Czas edycji: 2013-09-27 o 16:15 |
|
|
|
|
#951 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
A ja mam wrażenie, że co bym nie napisała to wg Ciebie jest złe, a to nazywa się frustracja.
Powodzenia wszystkim na forum, szczerze trzymam kciuki, że się wam uda. |
|
|
|
#952 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Jeśli faktycznie tak zabrzmiałam (czy inne dziewczyny też mają takie odczucie?), no to mogę tylko przyjąć do wiadomości, jakie wrażenie wywarłam niezamierzenie. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że prezentowany przeze mnie opór wobec formułowanych przez Ciebie niektórych wniosków związany jest wyłącznie z tym, że tak jak napisała Kocurka, wrzucasz wszystkich do jednego worka, masz swoją tezę (ok. popartą własnym doświadczeniem), ale w swoich wypowiedziach nie uwzględniasz, że inni mogą doświadczać inaczej. A druga rzecz, to to, że na podstawie nielicznych danych ze swojej "bytności" tu (np. na mój temat), formułujesz wnioski nietrafne . W swoich wypowiedziach zaznaczałam dziś, gdzie się z Tobą zgadzam. Nie jest więc prawdą, że co byś nie napisała, to jest źle. I uwaga końcowa - nie sądzę, tak jak napisała tu chyba la'Mbria, by możliwe było, by ten proces radzenia sobie z blokującymi wewnętrznymi siłami, miał mieć jakiś określony kres. Edytowane przez emi_lka Czas edycji: 2013-09-27 o 16:40 |
|
|
|
|
#953 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Rozbawiłaś mnie tym pytanie czy inne dziewczyny też odniosły takie wrażenie.. Pewnie nie. Ty jesteś ich forową koleżanką, ja nową, przypadkową osobą na forum. Ale mniejsza o to, bo bardziej zaintrygowałaś mnie czymś innym. Serio myślisz, że te kłopoty nie mają kresu? Czyli uważasz, że do końca życia będziesz mieć tak pod górkę? Gdyby tak było, gdybyś poddała się w walce o lepsze, to czy byłabyś tutaj, analizowałabyś, szukałabyś odpowiedzi?
To przerażające, że taka panuje tu(jak piszesz bo nie wiem)opinia, że nie ma pomocy dla osób twierdzących, że mają prokrastynację. Pomaga się nie takim ciężkim przypadkom, a na to przekreślasz możliwość istnienia pomocy/rozwiązania/lekarstwa? Ja dziś nie mogę napisać, że wszystko odmieniło się o 360stopni, że jest w 100% tak jak być powinno, ale przez rok zmieniło się o ponad połowę i to mogę przysiądź w sądzie. Czy to nie dowód na to, że istnieje lekarstwo na zachowania, na objawy czegoś co wspólnie nazywamy prokrastynacja? ---------- Dopisano o 16:55 ---------- Poprzedni post napisano o 16:46 ---------- Już tak na forach bywa, że jeśli przyjdzie ktoś z zewnątrz, kto zamiast swojej smutnej historii ma jakieś rozwiązanie jest uważany za kogoś kto się wymądrza, kto wkłada do jednego worka, a kto i tak nie ma pojęcia jak jest. Najlepiej zatem siedzieć w kupie i kupę adorować. Czy rzeczywiście pomaga to w problemie czy go potęguje? Czy daje odpowiedzi czy jednak zabiera tylko czas. Czy otwiera na doznania czy jednak zamyka na ludzi. Daje poczucie realności czy wciąż więzi w złudnym świecie swoich trosk. Na forum DDA też obwinia się tylko rodziców. Rozpamiętuje się ich błędy, pyta dlaczego, rozmawia z krzesłem, wyobrażając sobie, że tam siedzą albo pisze listy. I oczywiście, jako terapia, pojedynczy bodziec do działania to pewnie ma sens, ale czy grzebanie w tym wszystkim, zakotwiczanie się, rzeczywiście jest wstanie pomoc ruszyć na przód? Pewnie ma jeśli znane, stare piekło jest bardziej atrakcyjne od nieznanego nieba. |
|
|
|
#954 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Nie uważam, że problemy nie mają kresu, bo te są do opanowania poprzez nauczenie się pewnych procedur i poprzez dobre poznanie siebie, tak by te procedury nie było "coachowskie", tylko wypracowane indywidualnie i dopasowane do osoby, skuteczne - bez napięć. Ale czy to znaczy, że natura, która sprzyja tym kłopotom się zmienia? Nie, człowiek staje się po prostu dojrzalszy. W tym sensie to napisałam. Pewien poziom czujności, tak przewiduję pisząc o sobie, pozostanie, więc w tym sensie nie wierzę w jednoznaczny kres "problemu". Ale właśnie dlatego tu jesteśmy, by znaleźć własne rozwiązania przy jednoczesnej akceptacji siebie i swojej natury. Tak więc nie przekreślam, wprost przeciwnie, pomocy, lekarstwa. Cała działalność moja tu (osobista i to, co piszę w odpowiedzi na posty) to potwierdza myślę
|
|
|
|
|
#955 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
A ja wiem co mogło trochę zdenerwować Emilkę:
Cytat:
Masz rację, że trochę na Ciebie naskakujemy...ale nie robimy tego tak całkiem bez powodu. Bo jakby to powiedzieć...jesteśmy tu trochę czasu i nie lubimy jak ktoś wpada nagle i się "mądrzy". Wiem, że to forum i oczywiście możesz tak robić, ale trudno tu oczekiwać szczególnej sympatii od początku...może się to wydawać dziwne, ale tak to już jest z ludźmi. Czy to w realnym świecie czy w wirtualnym Wiele z Twoich przemyśleń jest trafnych i mądrych, ale wszystko na raz i trochę zły jest ich wydźwięk, tak tu nie trafisz (na szczęście Ci nie zależy, więc nie masz się czym przejmować).
__________________
|
|
|
|
|
#956 | |||
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Do dyskusji się nie włączam, dla mnie u niektórych prokrastynacja to też lenistwo, ale nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Każdy przypadek jest inny, ludzie mają różne zaburzenia psychiczne i trudno to nazwać lenistwem. Niech każdy walczy tak jak umie najlepiej i tak żeby przynosiło efekty ![]() Zmotywowałam się i zrobiłam dzisiaj trening
|
|||
|
|
|
#957 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Nie zależało mi na sympatii, a na pokazaniu innego spojrzenia. Co do forum to wyżej już napisałam jak to bywa. Ale czy to dobre? Czy takie wzajemne głaskanie się i przytakiwanie komuś pomaga? Niekiedy bardziej do myślenia i działania zmusza krytyka. Dobrze jest czuć, że ktoś Cię rozumie, ale czy empatia może coś zdziałać?
|
|
|
|
#958 | |
|
Zakorzenienie
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
Cytat:
Ten wątek jest miksem: osobistych zmagań (nie siedzenia na kanapie), odkryć sposobów działania (nie użalania się nad ich brakiem), aplikacją tych sposobów i weryfikacją, wdrażania "eurek" i "prawd oczywistych", w atmosferze sprzyjąjącej indywidualnym rytmom rozwoju, różnorodności, akceptacji i szczerości spostrzeżeń, podzielania i niepodzielania sądów na jakiś temat, kopania w d*pę kiedy trzeba, ale nie kopania leżącego... Myślę, że z tego czerpiemy. Ty widzisz to jako kółko wzajemnej adoracji - trudno. Możesz tak myśleć, ale możesz też się mylić
|
|
|
|
|
#959 |
|
Przyczajenie
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
A gdybyście serio takie fajne były
|
|
|
|
#960 |
|
tree hugger
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
|
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV
A czy mogłabyś pokazywać je w nieco mniej napastliwy sposób?
Tak, mi pomaga. A niekiedy nie. Tak, może.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu. |
|
![]() |
Nowe wątki na forum Intymnie
|
|
|
| Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości) | |
|
|
Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:20.



. 



Lubię Twój podpis tak btw.





- oduczył się sam, przez czysty przypadek. W tamtym czasie mielismy dwa pokoje - jeden dla dzieci, jeden był sypialnio-goscinnym. No i moja najbliższa przyjaciółka chciała u nas zanocować, miała spać na sofie w naszym sypialno-gościnnym, mąz o tym wiedział. Przemogłam się i NIE sprzątnęłam tych jego gaci. Nie sprzatnął tych swoich gaci i skarpet, ona przyjechała, siedziałyśmy, gadałyśmy a ta jego bieliza sobie leżała. Mąż wrócił późno, jak to zobaczył to poczerwieniał jak burak i od tamtej pory sam pilnuje 






Nie martw się, nie zawsze ze wszystkim się człowiek wyrabia, a to nie znaczy od razu, że jest do niczego 
Dotąd jeszcze część leży, bo nie wiem co z nimi zrobić 


