Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV - Strona 32 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2013-09-27, 12:33   #931
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Ja wiem, że jest ciężko. Nie chciałam się wywyższać- czasem brzmię mentorsko, gdy chcę doradzić i pomóc. Nie będę przytaczać swojej historii, bo to niczemu nie posłuży (niestety takie fora również, mnie jedynie zatrzymywały), ale chciałam jeszcze coś dodać.
Ja bardzo długo byłam skoncentrowana na sobie. Żyłam wewnątrz swojego świata, ciągle oglądałam jego ściany, myślałam na jaki kolor, by je pomalować. Zapamiętywałam się w tych gdybaniach i analizach, żyjąc ciągle na tym samym pasywnym poziomie. Teraz nie skupiam się na planach, listach, na punkcikach. Widzę siebie ogółem. Pierwszy raz w życiu tak trzeźwo widzę, że perfekcjonizm jeśli istnieje to tylko ten chory. Zrezygnowałam z wyścigów i porównań, w robieniu czegoś szukam tego co lubię, a nie zastanawiam się jak to wypadnie, jak to ocenią inni. Zrozumiałam, że mam zły pomysł na siebie i wreszcie zamiast walić głową w mur, obeszłam dookoła ścianę. Wrzuciłam na luz, przestałam być taka neurotycznie spięta .
Słyszeliście o studentach medycyny, którzy nagle chorują na wszystko? Wiedza ma potężną moc, ale jej nabywanie może pójść w złym kierunku. A co jeśli źle coś rozkminicie, jeśli zdiagnzujecie sobie jakoś zaburzenie, będziecie szukać argumentów w waszym zachowaniu, które na nie wskazuje, będziecie przeszukiwać fora, przytakiwać, nakręcać się, wyłuskiwać.. aż wreszcie staniecie się tym, co sobie (co jeśli źle)zdiagnozujecie? Nie boicie się nabawić klinicznych chorób czy depresji? Mi niewiele brakowało, żebym sobie wmówiła nerwicę, raz sobie popukałam w głowę i od kilku msc nie ma śladu żadnych objawów.

Nieie chciałam obrazić, wiem, że są -autentyczne- problemy, ale trzeba szczerze zapytać siebie, czy mój taki jest? Czasem zły nawyk staje się naszą naturą, więc może "prokrastynacja"(ciąg le ją podkreśla, jej ciągle nie ma w słowniku) to tylko takie utrwalenie?
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 12:35   #932
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Uwielbiam zakupy kosmetyków i jestem bardzo rozczarowana pudrem. Na szczęście przesyłkę "uratował" hydrolat różany pachnie cudownie, uwielbiam go i nie wiem jak ostatnie pól roku przeżyłam bez niego.

I jeszcze sobie myślę, że może ja poprostu muszę nabrać wprawy w nakładaniu tego sypkiego cuda. Nie od razu Krakow zbudowano, a znów bym chciała teraz-natychmiast-na wczoraj umieć
Jak nakladasz puder ? Bo moze nakladasz go za duzo i stad problem?
http://www.youtube.com/watch?v=JcWuHgL2IX0

ja zawsze robilam to jak na krskowkach z Daisy lub Lola od Bunnego ;D PUFF PUFF duzo wszedzie, jak chmurka pudru bardzo niepoprawnie, ale czulam sie wspaniale ;D
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 12:39   #933
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

nie miało być "depresji" tylko "fobii"

dobra dziewczyny i chłopcy jeśli tu tacy są, niepotrzebnie się tu znalazłam, bo moje sytuacja tak naprawdę jest diametralnie różna.

od dawna nie angażuję się w żadne fora, dlatego i na tym muszę się pożegnać

trzymajcie się dzielnie i nie dajcie się temu czym jest to co was zatrzymuje
cześć
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 12:41   #934
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Warto tez zwrócić uwagę, że odkładanie (przymusowe "nie robienie", pomimo zachowanej zdolności do oceny poznawczej i nieutraconego kontaktu z rzeczywistością) może także być rysem w zaburzeniach z grupy obsesyjno-kompulsywnych (nie wchodząc w rozważania czy to chodzi o osobowośc nieprawidłową, typ obsesyjno-kompulsywny czy tez zaburzenie obsesyjno-kompulsywne). I tu już, niestety, mamy do czynienia z niepoznaną do końca etiologią przy czym rolę mogą odgrywać zaburzenia w gospodarce neurotransmitterów.
Jak piszesz takie rzeczy, to zaczynam się poważnie zastanawiać, czy my się kiedyś przypadkiem nie spotkałyśmy... po przeciwnych stronach kaftana, że tak to ujmę. Lubię Twój podpis tak btw.

Dziękuję wszystkim za buziaki i przytulasy - wygląda na to, że pomogły i to rekordowo szybko.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 12:44   #935
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Ja wiem, że jest ciężko. Nie chciałam się wywyższać- czasem brzmię mentorsko, gdy chcę doradzić i pomóc. Nie będę przytaczać swojej historii, bo to niczemu nie posłuży (niestety takie fora również, mnie jedynie zatrzymywały), ale chciałam jeszcze coś dodać.
Ja bardzo długo byłam skoncentrowana na sobie. Żyłam wewnątrz swojego świata, ciągle oglądałam jego ściany, myślałam na jaki kolor, by je pomalować. Zapamiętywałam się w tych gdybaniach i analizach, żyjąc ciągle na tym samym pasywnym poziomie. Teraz nie skupiam się na planach, listach, na punkcikach. Widzę siebie ogółem. Pierwszy raz w życiu tak trzeźwo widzę, że perfekcjonizm jeśli istnieje to tylko ten chory. Zrezygnowałam z wyścigów i porównań, w robieniu czegoś szukam tego co lubię, a nie zastanawiam się jak to wypadnie, jak to ocenią inni. Zrozumiałam, że mam zły pomysł na siebie i wreszcie zamiast walić głową w mur, obeszłam dookoła ścianę. Wrzuciłam na luz, przestałam być taka neurotycznie spięta .
Słyszeliście o studentach medycyny, którzy nagle chorują na wszystko? Wiedza ma potężną moc, ale jej nabywanie może pójść w złym kierunku. A co jeśli źle coś rozkminicie, jeśli zdiagnzujecie sobie jakoś zaburzenie, będziecie szukać argumentów w waszym zachowaniu, które na nie wskazuje, będziecie przeszukiwać fora, przytakiwać, nakręcać się, wyłuskiwać.. aż wreszcie staniecie się tym, co sobie (co jeśli źle)zdiagnozujecie? Nie boicie się nabawić klinicznych chorób czy depresji? Mi niewiele brakowało, żebym sobie wmówiła nerwicę, raz sobie popukałam w głowę i od kilku msc nie ma śladu żadnych objawów.

Nieie chciałam obrazić, wiem, że są -autentyczne- problemy, ale trzeba szczerze zapytać siebie, czy mój taki jest? Czasem zły nawyk staje się naszą naturą, więc może "prokrastynacja"(ciąg le ją podkreśla, jej ciągle nie ma w słowniku) to tylko takie utrwalenie?
Zgadzam sie z Toba tylko polowicznie. oczywiscie - dzialanie i wybory to kluczowe sprawy.
Ale sa ludzie, ktorzy maja rozne osobowosci. Ja np lubie radzic sobie z problemem jezeli go nazwe, nadam mu charakteru, wygladu. Wiem wtedy, ze jest skonczony i moge z nim wygrac.
Dobrze, ze Tobie sie udalo z tym poradzic, ze pozbylas sie perfekcjonizmu i krytycyzmu co do swojej osoby. My nadal nosimy w sobie strach i obawy, krytykujemy sie w myslach i rugamy za wszystkie niepowodzenia. Amelie 21 wieku.
Mnie osobiscie najbardziej meczy podejmowanie wyboru. Bo ciagle musze podejmowac wybory, gdzie jedna czesc cierpi, a druga jest ok. Nie miewam wyborow miedzy kanapa a bieganiem. Bo robie i jedno i drugie, keidy chce i kiedy mam potrzebe. Ale moje zycie to ciagly wybor na poziomie samoistnienia,a to jest cholernie meczace. W pewnym momencie slowo WYBOR urasta do roli kosmicznej Gwiazdy Smierci i omijam go szerokim lukiem.

Jak dokonalas obejscia muru ? moze podziel sie z nami srodkiem, nie koncem swojej historii. Na mnie nie dziala motywujaco, to ze komus sie udalo, bo mam swiadomosc, ze kazdy jest inny. Tobie sie udalo, ale mi nie i nadal nie wiem jak tego dokonac. Jak odpuscic ? to jest slowo klucz chyba we mnie. Jak uwierzyc, ze brak kontroli mi nie zaszkodzi ?
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 12:44   #936
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Ja wiem, że jest ciężko. Nie chciałam się wywyższać- czasem brzmię mentorsko, gdy chcę doradzić i pomóc. Nie będę przytaczać swojej historii, bo to niczemu nie posłuży (niestety takie fora również, mnie jedynie zatrzymywały), ale chciałam jeszcze coś dodać.
Ja bardzo długo byłam skoncentrowana na sobie. Żyłam wewnątrz swojego świata, ciągle oglądałam jego ściany, myślałam na jaki kolor, by je pomalować. Zapamiętywałam się w tych gdybaniach i analizach, żyjąc ciągle na tym samym pasywnym poziomie. Teraz nie skupiam się na planach, listach, na punkcikach. Widzę siebie ogółem. Pierwszy raz w życiu tak trzeźwo widzę, że perfekcjonizm jeśli istnieje to tylko ten chory. Zrezygnowałam z wyścigów i porównań, w robieniu czegoś szukam tego co lubię, a nie zastanawiam się jak to wypadnie, jak to ocenią inni. Zrozumiałam, że mam zły pomysł na siebie i wreszcie zamiast walić głową w mur, obeszłam dookoła ścianę. Wrzuciłam na luz, przestałam być taka neurotycznie spięta .
Słyszeliście o studentach medycyny, którzy nagle chorują na wszystko? Wiedza ma potężną moc, ale jej nabywanie może pójść w złym kierunku. A co jeśli źle coś rozkminicie, jeśli zdiagnzujecie sobie jakoś zaburzenie, będziecie szukać argumentów w waszym zachowaniu, które na nie wskazuje, będziecie przeszukiwać fora, przytakiwać, nakręcać się, wyłuskiwać.. aż wreszcie staniecie się tym, co sobie (co jeśli źle)zdiagnozujecie? Nie boicie się nabawić klinicznych chorób czy depresji? Mi niewiele brakowało, żebym sobie wmówiła nerwicę, raz sobie popukałam w głowę i od kilku msc nie ma śladu żadnych objawów.

Nieie chciałam obrazić, wiem, że są -autentyczne- problemy, ale trzeba szczerze zapytać siebie, czy mój taki jest? Czasem zły nawyk staje się naszą naturą, więc może "prokrastynacja"(ciąg le ją podkreśla, jej ciągle nie ma w słowniku) to tylko takie utrwalenie?
1. to jest wynik czegoś - efekt określonych zmagań

2. to jest błędne założenie, my tego tu nie robimy (jeśli już, to rzadko), nie interesują nas (najczęściej) kategoryzacje i przyporządkowania - podchodzimy raczej operacyjnie, niż klinicznie, a w sytuacjach klinicznych wybieramy specjalistów


Lynette, ad. pudru - ja nie mam problemu maski/cementu - ale zawsze obsypuję porządnie pędzel, nakładam lekko dociskając (nie kolistymi ruchami, tylko przyłożenie obok przyłożenia, a jak ogarnę całą twarz, to pędzlem bez pudru, tak jakby wygładzam całość pociągnięciami).
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 12:45   #937
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Nie jestem na bieżąco z wątkiem, więc pytam: Patri jak Ci się mieszka w TM? Lepiej niż w stolicy?
Nie wiem, jeszcze na razie trudno orzec, bo właściwie nic nie robię i nic się nie dzieje. Stagnacja totalna.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 12:51   #938
Lynette Scavo
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 194
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Mogłabyś dać jakieś rady jak nauczyć tego innych? Ja sama nie mam z tym problemu, lubię porządek i staram się o niego dbać, ale mój TŻ ma to gdzieś i nie patrzy gdzie co rzuca, czy coś rozleje, czy jest coś brudne. Jemu to nie przeszkadza. A ja dostaję szału jak muszę ciągle chodzić i po nim sprzątać i jak on wiecznie nie może nic znaleźć i wszystko gubi.
No właśnie nie bardzo. Po pierwsze, sama pilnowałam siebie i trwało to dłuuugo, teraz już nie potrzebuję aż tak pilnować, powstał nawyk i robię to bez myślenia.
Co do męża. Na mojego zadziałał chyba przykład, poprostu robię swoje nie patrząc na niego, nie komentując. Przykład z butami zimowymi. Przychodzi do domu, ściaga ociekające błotośniegiem buty i wali je w przedpokoju. Ja wkurzona, bo syf, nieporządek itd. Więc, jak on wchodził do domu, ja szłam go przywitać do drzwi i mówię (miły ton, bez złośliwości), o widze że masz mokre buty, tu masz szmate, postaw na szmacie i daję mu szmatę do ręki. Stawiał na szmacie, bo cóż było zrobić. Zdecydowałam przeznaczyć w okresie deszczowo-śniegowym część szafki w przedpokoju na szmaty na odkładanie butów, nie trzeba lecieć, szukać gdzieś tej szmaty tylko jeden ruch ręką i jest wyciagnięta i można buty stawiać. Sam się wdrożył. To tylko przykład, chyba trzeba się dopasować do indywidualnej sytuacji. Kiedys tam miałam w tonie/postawie/sposobie bycia takie coś, męczeństwo uręczonej zony która musi za mnężem nieporządnickim biegać. Nie mam tego teraz. Jesli mi coś przeszkadza - sprzątam to, bez słowa i bez pretensji wewnętrznej. Jeśli mi nie przeszkadza to czekam, aż on sprzątnie.

Z odkładaniem brudnego prania do odpowiednich koszy (mam całe dwa, więc tu filozofii nie ma dużej) - poinstruuowałam męzula gdzie co dawać. Raz. Dzieci - wielokrotnie bo "zapominali". Więc urządziłam rysowanie i narysowali ciemne ubranka i czerwone ubranka i jasne ubranka i przywiesilismy razem na koszach. I teraz nawet jak widzą, że moja bluzka niebieska jest w ciemnych to lecą do mnie i się pytają, czy to aby nie do jasnych powinno być

Mąż miał krytyczny zwyczaj zostawiania zużytej bielizny przy naszym łóżku
W którymś momencie przestałam to wynosić, on wynosił co dwa dni albo jak sobie przypomniał; ja w tym czasie praktykowałam niewidzenie i oddechy i liczenie do 100 aby się nie wkurzać - oduczył się sam, przez czysty przypadek. W tamtym czasie mielismy dwa pokoje - jeden dla dzieci, jeden był sypialnio-goscinnym. No i moja najbliższa przyjaciółka chciała u nas zanocować, miała spać na sofie w naszym sypialno-gościnnym, mąz o tym wiedział. Przemogłam się i NIE sprzątnęłam tych jego gaci. Nie sprzatnął tych swoich gaci i skarpet, ona przyjechała, siedziałyśmy, gadałyśmy a ta jego bieliza sobie leżała. Mąż wrócił późno, jak to zobaczył to poczerwieniał jak burak i od tamtej pory sam pilnuje

Mi pomaga żelazna konsekwencja, niedenerwowanie się i branie na przeczekanie. Plus przykład własny.
Ciągle uświadamianie sobie, że to jest mąż a nie moje najstarsze dziecko, że ja ponoszę konsekwencje moich czynów i zaniedbań, a on - swoich. Miał kupić bilety, zwlekał a w tej linii jest tak, że im bliżej do terminu podróży, tym bilety droższe. Odwlekał, odwlekał i w efekcie zapłacił o chyba 20zł więcej (na jednym bilecie), ja NIC nie mówiłam, nie komentowałam, on sam miał do siebie pretensje. Kiedyś tam, w takich sytuacjach zwykłam aalbo kupić za niego bilety od razu albo mu potem smęcić, że drogo kupił, że przepłacił itp. I on się koncetrował na obronie przed moimi zarzutami, bronił swojego dobrego imienia i nie starczało mu sił/emocji na rozważenie w skrytości ducha jego postępowania i konsekwencji. Teraz zostawiam mu przestrzeń wewnętrzną, jest dorosły.

Sorki za taki elaborat
__________________
Pozdrawiam
Lynette Scavo jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 13:14   #939
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Strasznie chciałabym napisać coś więcej, ale myślę, że chociaż słowo prokrastynacja was/nas połączyło to każda może borykać się z czymś innym.
Ja o prokrastynacji nie miałam pojęcia dopóki nie zachorowałam (problem z jelitami). Do tamtego momentu nie miałam żadnych kłopotów z nauką, systematycznością, wprost przeciwnie byłam bardzo pilna, wzorowa więc - i to bez kontroli i samodyscypliny, po prostu tak czułam.
Gdy choroba posadziła mnie na tyłku w domu to wszystko zaczęło się dziać. Ambicja w konfrontacji z przerwanymi studiami, kompleksy, niskie poczucie wartości, wcześniej utrata fajnej pracy. Mimo tego, że siedziałam w domu chciałam jakoś to wykorzystać. Wtedy chyba postanowiłam być idealna. Idealnie mądra, piękna i szczupła. I codziennie próbowałam, podejmowałam walkę, jak się okazuje ze sobą. Nie ma czegoś takiego jak ideał, a ja prawie 4 lata o niego walczyłam. Uprawiałam swoją donkiszoterię i ciągle byłam rozczarowana i sfrustrowana. Do tego dochodziło jeszcze leczenie i brak diagnozy, z ciągłymi kłopotami z jelitami.
Pogubiłam się wtedy i nie wiedziałam co jest nie tak. Zaczęłam szukać. Potem były psychologiczne lektury, te wszystkie nazwy które tu przytaczacie, o obsesyjno-kompulsywnych, o osobowościach typu A czy jak tam-nie pamiętam itd, itp. Były fora, dyskusje, analizy, bujanie się z tym.
Przełom nastąpił..hmm..samoistnie . Poziom rozczarowania osiągnął apogeum i ja po prostu powiedziałam sobie NIE! JA CHCE INACZEJ! I zrezygnowałam z tego jak zachowywałam się wcześniej. Zrezygnowałam z wiary w ideał, przestałam "liczyć" czynności, wartościować je, hierarchizować. Wróciłam do hobby(którego z wyrzutów sumienia wcześniej nie uprawiałam, -bo nauka, ale uczyć się i tak nie uczyłam, bo na zasadzie domina i tego, że dzień nie zaczął się idealnie -to tego się nie zabierałam), przestałam ciągle się analizować, postanowiłam żyć- ja wiem, że to brzmi banalnie, ale nie da się chyba tego inaczej napisać, wytłumaczyć, trzeba to czuć). Ostatni rok był bardzo ważny, dużo się zmieniało, stopniowo, ale w dobrym kierunku. Polubiłam się bardziej, zaakceptowałam swoje ułomności, dawałam sobie coraz większą szansę. Głaskałam się zamiast ciągle werbalnie chłostać.
Po 4 latach, w lutym wracam na studia. Mam nadzieję, że to co nazywałam prokrastynacją zniknie tak jak się wtedy pojawiło..
A dlaczego "to" nazywam lenistwem? Bo wszystko o czym napisałam wyżej to sprawy nad którymi miałam kontrolę, o których decydowałam. Pewnie, że były kwestie, które mnie nakręcały, ale one też były moim pomysłem, uświadomionym.. Nauczyłam się przekładać na później wysiłek, na jutro jak już będę mieć tyle energii, by zrobić to idealnie, a dzisiaj jeszcze porobię nic i nabiorę sił. Gdyby wtedy to nie była decyzja, to dlaczego teraz nagle wstawałabym rano i bez problemu zajmowała się tym co akurat uważam, że powinnam? Spadły blokady?(może decyzja o powrocie na studia tak zadziałała), a może zmęczyłam się sobą nie-żyjącą i postanowiłam teraz inaczej?
Nie wiem, rozpisałam się, a i tak nie pomogłam, super
Ale nie chciałam być taka anonimowa... mimo, że zapewne usune swoje konto, bo odswieżanie wątków ,źle mi sie kojarzy podobnie jak analiza, i kolejne pisanie o sobie
pozdrawiam

o Lasub!!!!! hej :P
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 13:25   #940
la'Mbria
Zakorzenienie
 
Avatar la'Mbria
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Shmalzberg
Wiadomości: 6 977
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Witam...obiecałam zaglądać codziennie- więc oto jestem
Po wczorajszym wyżaleniu jest mi o niebo lepiej...jejku taka mała rzecz, parę zdań, a człowiekowi lżej- dzięki laski za ciepłe przyjęcie

Dziś jestem od 5:30 na nogach...zrobiłam tyle, ile normalnie przez cały tydzień. Duma mnie rozpiera i właśnie mam swoje "pół godziny dla wizażu"- za 4 minuty koniec, wracam do życia.
Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Chcę jeszcze napisać o makijażu, bo mi wcięło wczoraj cały akapit na ten temat. Chcę się malować, bo ja niestety, mnie dość, że jestem brzydka, mam złą cerę, nieładne rysy twarzy, wielki nos, małe oczy to jeszcze mam pieprzykoniewiadomoco. I co najważniejsze, nieumalowana wyglądam na maks zmęczoną i zaniedbaną maksymalnie.

Umalowana wyglądam na umalowaną, nie ładnieję niestety od tego, ale przynajmniej czuję się zadbana. Kolor cery lekko mi się wyrównuje, cienie pod oczami które sięgają mi do połowy policzków stają się grzecznymi cieniami pod oczami i mam je tylko pod oczami. Rzęsy się wydłużają i przyciemniają. Pomogłoby, gdybym porzadniutko miała zrobione brwi, ale czekam aż odrosną i wtedy chcę zobaczyć co się da wyczarować z nich, aby wyglądały naturalnie.
Na pewno przydałoby się modelowanie twarzy, aby zamarkować że mam wogóle jakieś kości policzkowe i aby zmniejszyć nos no ale to przekracza moje umiejętności na ten moment.

Zrobiłam dzisiaj rano kilka zdjęć, aby to uwidocznić, są one brzydkie, amatorskie itd a ja kombinuję jak je wstawić i potem zdjąć aby nie poszły za daleko w świat
A może rozwiązaniem byłby makijaż permanentny...wiem, sporo kosztuje, ale według mnie, dobrze zrobiony to inwestycja co najmniej na 1,5-2 lata w świeży i umalowany wygląd, bez malowania.
Sama mam zrobione wszystko- brwi, kontur ust z cieniowaniem, dolną kreskę na oku i górną-pogrubioną.
Wstaję rano i wyglądam jakbym miała make-up, wiadomo, trzeba się trochę doprowadzić do porządku i w moim przypadku zakryć przebarwienia podkładem, ale zajmuje mi to 2 minuty, a nie 20. Super sprawa, no i zrobiony przez dobrą linergistkę makijaż permanentny poprawia urodę (wyrównuje brwi, czy asymetryczne usta, powiększa optycznie oko)
Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Współczuję, mam mnóstwo takich wspomnień, gdzie chciałam się nagrodzić, zrobić coś dla siebie itd. a okazało się, że wcale nie mam na to ochoty i np. obiektywnie super wycieczka zamieniała się w drogę przez mękę, ja wściekła i nie w humorze... Aż się boję to napisać, ale może poprostu tam nie idź?
jakbym czytała o sobie...zawsze wydawało mi się to co najmniej głupie- wymyślam sobie nagrodę za coś, a potem okazuje, się, ze ta nagroda sama w sobie wcale nie cieszy, a męczy...dziwny mechanizm.
Ja tak obecnie mam z kursem na motocykl. Kocham jazdę motocyklem, jak jestem już na placu to radochę mam taką jakbym w totka wygrała...ale umówić się na jazdę- masakra...a dojechać na czas- jeszcze większa masakra...będę kminić jak odwołać, wymyślam powody, dla których niby nie mogę, chociaż wiem, ze gdy tylko siądę na moto i odpalę silnik to nareszcie będę we właściwym miejscu.
Strasznie porąbana sprawa...
Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Cześć piątkowo!
Piękne słońce za oknem Wstałam dzisiaj rano przed TŻ, żeby zrobić mu śniadanie (on mi robi codziennie). Potraktowałam to wczoraj jak projekt z myślą, że zobowiązania wobec innych łatwiej realizuję, niż wobec siebie
Oczywiście wstałam po pierwszym dzwonku - nie po 3 drzemkach Projekt zakończony sukcesem. Piękny wschód słońca widziałam i miło mi było obcować ze świeżymi warzywami
Jak samopoczucie dziś?
widzę, że nie tylko ja dziś oglądałam wschód słońca
pięknie dziś jest, taka złota polska jesień (chociaz nie lubię jesieni jako takiej, to mimo wszystko dziś było mi bardzo przyjemnie)
A moje samopoczucie, chyba dzięki słońcu- jest o niebo lepsze niz wczoraj

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
autorka bloga z tych dziadostwem borykała się od prawie 4 lat.

może jestem pesymistką, ale uważam, ze z tego się do końca nie wychodzi nigdy.
Tzn. można się nauczyć zachowań odpowiednich i nie mieć fizycznych problemów z powodu odkładania zadań na później, ale psychicznie- zawsze się zostaje o krok z tyłu za innymi "zdrowymi" ludźmi. Zawsze pozostanie ten lęk, żeby nie wrócić do tego co bylo. Takie patrzenie za siebie, czy aby na pewno znów nie zaczynam odkładać życia na potem?!
Tak mi się wydaje, że to ułomność, która pozostaje w jakiejś części z człowiekiem na zawsze...jak uważasz?
Zna wszystkie mechanizmy, wie o lęku przed porażką, o perfekcjonizmie, o kłopotach z koncentracją. Analizowała się, szukała psychologicznej terminologii, zaczynała codziennie od nowa życie, przekładała pracę, szkołę, leczenie się (kłopoty ze zdrowiem fizycznym).
Była tam, całą sobą, wszystkimi kończynami, na samym dole.
Nic jej te psychologiczne analizy nie dały, na chwilę ją przed samą sobą usprawiedliwiły.
Pomogło jedynie działanie. Robienie tego co ma się robić nie czekając na idealne warunki, robienie czegoś dla robienia, a nie by zrobić lepiej niż inni, nie odpierania sobie swojego hobby (przez wyrzuty sumienia), wyjście do ludzi, a nie szukanie pomocy w komputerze. Pomogło mi życie, realne, aktywne, życie samo w sobie a nie zastanawianie się nad nim.

---------- Dopisano o 10:25 ---------- Poprzedni post napisano o 10:19 ----------

i jeszcze coś

Łatwo polubić coś przyjemnego i łatwego. Trudniej zaprzyjaźnić się z czymś wymagającym. Łatwo wylegiwać się na kanapie przy w połowie zjedzonej pizzy niż przebierać się w sportowe ciuchy i iść pobiegać. Między zrobieniem tych dwóch czynności nie ma miejsca na nic innego prócz.. wyboru. Jeśli wybieracie poleżeć na kanapie to - czy to znaczy, że mieliście nadopiekuńczą mamę albo pijącego tatę czy po prostu znaczy, że się wam nie chce? No serio, tak serio odpowiedzcie.
Nie ma niewidzialnej siły, która was trzyma za rękę. Nawet jeśli mieliście trudne dzieciństwo, wymagających rodziców i tak dalej i tym podobne, to wybór ten na TERAZ podejmujecie sami.
Wg mnie prokrastynacja to problem. Ale nie psychiczny. To problem przyzwyczajenia się do wybierania wygody , utrwalenia tego krótkiego uczucia przyjemności, które daje odłożenie obowiązku na potem. To utrwalenie przekonania, że jednak można się wywinąć, za każdym razem. Łatwo wchodzi w krew i staje się naszą naturą zachowanie, które nam pokoleniu hedonistów, daje tyle przyjemności. Owszem później budzi wyrzuty sumienia, każe szukać usprawiedliwienia (bo, ja taki ambitny i leń, przestać bredzić), szuka lekarstwa, ale nie ma lepszego niż .. zacząć teraz. I brzmi to trywialnie, bo "teraz" ludziom "z prokrastynacją" źle się kojarzy, ale właśnie trzeba zabrać się za to co złe, a nie znów uciekać od tego, by zostać w spokojnej strefie komfortu.
Ostro piszesz o tym, ale powiem, ze mi się podoba takie podejście- nie dać sobie taryfy ulgowej, a jesli dać,to na chwilę, a nie na dni, czy tygodnie.
Do mnie przemawia taki kop w doopsko, oczywiście lubię sobie analizować czemu postępuję tak a nie inaczej, dlaczego taka jestem...ale lubię to, bo daje mi to możliwość ucieczki przed zadaniem.
Dzięki za ten wpis, mnie popchnęłaś właśnie o krok do przodu
Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Uwielbiam zakupy kosmetyków i jestem bardzo rozczarowana pudrem. Na szczęście przesyłkę "uratował" hydrolat różany pachnie cudownie, uwielbiam go i nie wiem jak ostatnie pól roku przeżyłam bez niego.

I jeszcze sobie myślę, że może ja poprostu muszę nabrać wprawy w nakładaniu tego sypkiego cuda. Nie od razu Krakow zbudowano, a znów bym chciała teraz-natychmiast-na wczoraj umieć

---------- Dopisano o 12:28 ---------- Poprzedni post napisano o 12:21 ----------



No jest znaczna różnica między opisem a wyjaśnieniem a usprawiedliwianiem!

Warto tez zwrócić uwagę, że odkładanie (przymusowe "nie robienie", pomimo zachowanej zdolności do oceny poznawczej i nieutraconego kontaktu z rzeczywistością) może także być rysem w zaburzeniach z grupy obsesyjno-kompulsywnych (nie wchodząc w rozważania czy to chodzi o osobowośc nieprawidłową, typ obsesyjno-kompulsywny czy tez zaburzenie obsesyjno-kompulsywne). I tu już, niestety, mamy do czynienia z niepoznaną do końca etiologią przy czym rolę mogą odgrywać zaburzenia w gospodarce neurotransmitterów.
Lynette, przepraszam jeśli pisałaś, ale umknęło mi- o jaki puder chodzi?
Ciekawi mnie, bo jestem na etapie szukania ideału..a idzie mi to, jak krew z nosa. Przyznam szczerzę- nie cierpię zakupów kosmetycznych. Chciałabym mieć dobrane kosmetyki, nie szukać, nie próbować nowości, tylko miec już swoje pewniaki, którym mogę zaufać. Gdy coś się skończy- zamawiać przez net, albo migiem do drogerii, nawet nie patrzeć na inne półki, tylko wziąć co moje i jazda do kasy
Jak zacznę oglądać to przepadam na dłuuuugi czas...dlatego wolę nie zaczynac nawet

A ja dziś z rzeczy do zrobienia zaliczyłam już:
-poranne bieganie 7km mój debiut
-poranne pedałowanie- 16km
-kawusię i ploty z przyjacielem (o 7 rano!)
-zawiozłam syna do żłobka,
-zrobiłam kotlety mielone dla całej rodziny (8 sztuk)
-śniadanko (bo ostatnio mam spory problem z regularnym jedzeniem),
-rozpakowanie zmywarki,
-wstawienie nowych naczyń do zmywarki,
-wstawienie i wywieszenie prania pościeli

A do zrobienia przede mną:
-jeszcze dwa prania
-mycie podłóg
-odpowiedź na 12 maili,
-jeden obrzydliwy telefon z upomnieniem o kasę do allegrowicza
-dogotowanie reszty obiadu (dla siebie- ryż z warzywami, dla chłopaków- frytki)
-wystawienie co najmniej 3 aukcji
- "randka" z TŻem
-odebranie synka ze żłobka
-zakupy ciuchowe z synem (czapki dla całej rodzinki)
-wieczorne ćwiczenia, zapewne Skalpel i 50 pompek
koniec.
uff...no i coś co za mną ciągnie się tygodniami-taka mega-żabsko...wybór rękawic motocyklowych...tak bardzo chcę je mieć i tak bardzo odkładam kupno eh...
__________________
jedyne miejsce gdzie sukces jest wcześniej niż wysiłek, to słownik

jak chłopu zależy, to żeby skały srały, a mury pękały, to znajdzie czas i sposób, żeby się z Tobą skontaktować...
la'Mbria jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 13:31   #941
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
ja zawsze robilam to jak na krskowkach z Daisy lub Lola od Bunnego ;D PUFF PUFF duzo wszedzie, jak chmurka pudru bardzo niepoprawnie, ale czulam sie wspaniale ;D
Chciałabym to zobaczyć.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 13:32   #942
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Niepijącego alkoholika ciągle nazywa się alkoholikiem, więc prokrastynatora a właściwie prokrastynatę pewnie też, ale nie popadajmy w skrajność, nie można każdego odłożenia na później traktować jak powrót prokrastynacji, prokrastynacja to nie jedno zachowanie, to styl życia..
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 13:35   #943
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

W ogole witam wsystkie nowe dziewczyny -
La'Mbria
Melanchton
martucha20


Rozgoscie sie i wybaczcie mi czasem moja ignorancje i nie odpowiadanie bezposrednio na wasze posty - czytam i wspieram. Poczujcie ta mila atmosfere relacji i zrozumienia, jaka tutaj panuje. Mam nadzieje, ze bedzie Wam sie milo z nami motywowac do pracy i dzialania

Ja tylko powiem, ze mi dzis idzie nad wyraz dobrze Wniosek? Nie przejmowac sie paroma dniami obsuwy. I wiecie co? Mam dzis na sobie spodnie, ktore mialam na wycieczce w Aachen. (co daje prawie dwa lata temu...czyzbym zwalczyla moje zywieniowe klopoty ? ) Wracamy do rownowagi - ogolno pojetej

Uwielbiam ten watek!
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 14:19   #944
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Znalazłam właśnie genialny sposób na oswajanie moich telefonicznych lęków - odbieranie telefonów od telemarketerów. Jestem właśnie po 15 minutach wybierania tableta (tabletu?) dla mojego nieistniejącego kota i czuję się całkiem nieźle. Mam nadzieję, że pan telemarketer bawił się równie dobrze. Dzięki, Patri, za patent z ciekawością - dzięki temu w ogóle odebrałam.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 14:42   #945
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Matko Kochana...rano włączyłam wątek, przeczytałam 2 wpisy i musiałam iść załatwiać "biurokrację". Teraz wracam, a tu tyle napisane

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Lekko w-tyłek-kopiąco dla zwlekaczy - krótki wpis:
http://febrisexaminalis.blogspot.com...tencjalno.html
Ukłuło mnie stwierdzenie o zakompleksionym leniu ze słabą silną wolą. Że niby ja? Ale chyba tak właśnie jest, nie? Przynajmniej u mnie.
Więc moje myśli były takie:

1. Co to u licha za twór "słaba silna wola"? Wiem, czepiam się, ale to strasznie mnie razi

2. Wygląda mi to na wrzucanie wszystkich do jednego wora...i nadal tak uważam po przeczytaniu wpisów tutaj autorki bloga, aczkolwiek przyznaję jej trochę racji

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
Bo powinnam to skończyć i dziś oddać, a nie skończyłam i nie oddałam. Więc smutam, że się narobiłam jak dziki osioł (nie tylko wczoraj) właściwie na marne, mogłam iść spać i wyszłoby na to samo. Do tego dochodzi stres przed tym, co dalej i poczucie, że jestem do bani, bo nawet jak się staram i przykładam, to wychodzi jedno wielkie nic. Aż mi samej siebie żal w przebłyskach jakiegoś dystansu.
A nie da się oddać troszkę później? Nie martw się, nie zawsze ze wszystkim się człowiek wyrabia, a to nie znaczy od razu, że jest do niczego

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Któraś z Was pisała o zasadzie 2 minut (czy tam 1 minuty) i chciałam napisać, że ona się dla mnie świetnie sprawdza. Zaczynałam sporo czasu przed znalezieniem Waszego wątku i zaczynałam nie od 2 minut ale od 30 sekund Dzięki tej zasadzie właściwie nie mam problemów z odwieszaniem kurtki czy swetra do szafy zaraz po przyjściu, wsadzeniu butów do szafki po przyjściu, jak wychodzę z mieszkania to klapki od razu wsadzam w szafkę itd. Chaotyczny nieporządek powstający z pozostawionych kurtek, swetrów, rękawiczek, butów, zagubione kluczyki do samochodu, wsadzone nie wiadomo gdzie klucze do mieszkania, czerwone koszulki wrzucone do kosza z białym praniem i mnóstwo innych tego typu drobnych niedogodności odeszły ode mnie.
To mi przypomniało jedną poradę "Perfekcyjnej pani domu", która jest...no naprawdę całkiem niczego sobie (bo niektóre porady są śmiechu warte ). Codziennie wieczorem przejść się z koszyczkiem po domu i wsadzić do niego wszystkie przedmioty leżące nie na swoich miejscach, po czym idąc z tym koszyczkiem dalej odkładać je na miejsca. To dla tych, na których zasada 2 minut nie działa, bo wszystko kumulują do zrobienia "na raz".

Cytat:
Napisane przez Joanna XL Pokaż wiadomość
No mnie można tak nazwać - tyle że to donikąd nie prowadzi... I jest raczej negatywne. Zresztą odkładanie pewnych spraw (prowadzące do problemów) to nie do końca lenistwo ... Żabozaury to często małe sprawy niewymagajace ani super pracy ani wysiłku, my jestesmy świadome ich istnienia (stresują nas) ale mimo to odkłądamy aż narstaja do poważnych rozmiarów.. Wiec chyba jednak nie Zresztą przecież robimy coś tam - nie leżymy (na ogół) plackiem - tyle tylko że często to czynności zastępcze.
Choć może coś w tym jest że siedzimy i dumamy nad naszymi problemami z brakiem działania zamiast działać..
sama nie wiem jak to ocenić
Ja często siedzę i nic nie robię, bo wszystko wydaje mi się ponad moje siły...po mojemu leń to ktoś, komu jest dobrze z tym, że jest leniwy...nam dobrze nie jest. Ale to skomplikowane jest generalnie...

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
chyba wlasnie tak wczoraj zamiast pracowac mialam 'dzien reflekcji' cd. chwile pogadalam z mezem nt tego jak on radzi sobie z tym wszystkim - zespol, praca, grafiki, storny internetowe, jak on robi, ze robi tak wiele ? I zdradzil mi ten sekret, do ktorego pomalu chyba dochodzilam ostatnio sama - odczuwa ciagle wyrzuty sumienia pracujac, ze nie pisze muzyki, a gdy pisze muzyke, odczuwa wyrzuty sumienia, ze nie pracuje, albo nie maluje i tak w kolo macieju. Czym sie nie zajmie, od razu ma poczucie, ze powinien sie zajac czyms innym i tak chyba jest, gdy czlowiek nie zyje z tego co lubi, albo ma za wiele rzeczy, ktore lubi. Tygrys swojego czasu chyba odczuwala podobne problemy. Ostatnio marudzilam, ze chcialabym domek i sadzenie szczypioru i zeby jeszcze dalo sie na tym zarobic. no super-fajnie, tylko co mi to da tak naprawde? to ze przestane robic teraz cos, co i tak lubie, na rzecz byc moze fatamorgany, na rzecz dzialalnosci, ktora jest poki co tylko moim hobby i nie ma powodu przeksztalcac jej w nic ponadto. Bo to tylko hobby i zawsze bede odczuwac potrzebe poswiecenia temu wiecej czasu. chyba doszlam do jakiegos porozumienia sama ze soba. musialam tylko to przespac by zrozumiec do konca.


PS. Dla tych co znaly moje akcje z tesciami - wczoraj odbylam bardzo mila rozmowe z tata Alka - ze biedna, ze siedze tu sama, ze maz daleko, ze musimy byc silni, przetrwac to, bo pierwsze lata malzenstwa sa bardzo wazne itd. AZ mi sie milo zrobilo, ze tak probowal nam doradzac (rozmowa trwala z 15 min), probowal powiedziec, jak bardzo nas ceni i jak bardzo mu zalezy na tym by nasza relacja byla udana. I potem zaczal gadac o wspolnej wigilii oO (jest wrzesien...) wiec chyba oni tam tez sie wszystkim teraz bardzo przejmuja Potem przyszla mama Alka i tez zaczela podobna gatke szmatke urzadzac ogolnie, wieczor udany, poprawil mi sie humorek tymi krotkimi, acz znaczacymi dla mnie rozmowami
Super rozmowa z teściami Nawrócili się

A co do pierwszego akapitu...te wyrzuty sumienia znam bardzo dobrze Hmm...większośc ludzi swoją pracę traktuje tylko jako miejsce do zdobywania pieniędzy. To nie jest takie złe podejście. Poza pracą mają życie towarzyskie, hobby, pasję, podróże...wracają z pracy i zajmują się tym co lubią. Praco-hobby to jest trochę mrzonka, mało prawdopodobne marzenie (niestety!). Tzn. są ludzie, którzy mają pracę, która jest jednocześnie ich hobby...ale powiedzmy sobie szczerze - to musi być zajęcie, które jest przydatne dla innych ludzi. Inaczej kto chciałby za to płacić? Za to, że Ty coś lubisz robić? Ciężkie do zrobienia - nie niemożliwe, ale ciężkie i musi być dobrze przemyślane.



Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Warto tez zwrócić uwagę, że odkładanie (przymusowe "nie robienie", pomimo zachowanej zdolności do oceny poznawczej i nieutraconego kontaktu z rzeczywistością) może także być rysem w zaburzeniach z grupy obsesyjno-kompulsywnych (nie wchodząc w rozważania czy to chodzi o osobowośc nieprawidłową, typ obsesyjno-kompulsywny czy tez zaburzenie obsesyjno-kompulsywne). I tu już, niestety, mamy do czynienia z niepoznaną do końca etiologią przy czym rolę mogą odgrywać zaburzenia w gospodarce neurotransmitterów.
No to teraz się zaczęłam zastanawiać czy nie mam zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, bo mam trochę tendencję do takich rzeczy...ale nie będę nad tym rozmyślać, bo jeszcze sobie coś wmówię niepotrzebnie

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Pomogło jedynie działanie. Robienie tego co ma się robić nie czekając na idealne warunki, robienie czegoś dla robienia, a nie by zrobić lepiej niż inni, nie odpierania sobie swojego hobby (przez wyrzuty sumienia), wyjście do ludzi, a nie szukanie pomocy w komputerze. Pomogło mi życie, realne, aktywne, życie samo w sobie a nie zastanawianie się nad nim.

Łatwo polubić coś przyjemnego i łatwego. Trudniej zaprzyjaźnić się z czymś wymagającym. Łatwo wylegiwać się na kanapie przy w połowie zjedzonej pizzy niż przebierać się w sportowe ciuchy i iść pobiegać. Między zrobieniem tych dwóch czynności nie ma miejsca na nic innego prócz.. wyboru. Jeśli wybieracie poleżeć na kanapie to - czy to znaczy, że mieliście nadopiekuńczą mamę albo pijącego tatę czy po prostu znaczy, że się wam nie chce? No serio, tak serio odpowiedzcie.
Nie ma niewidzialnej siły, która was trzyma za rękę. Nawet jeśli mieliście trudne dzieciństwo, wymagających rodziców i tak dalej i tym podobne, to wybór ten na TERAZ podejmujecie sami.
Wg mnie prokrastynacja to problem. Ale nie psychiczny. To problem przyzwyczajenia się do wybierania wygody , utrwalenia tego krótkiego uczucia przyjemności, które daje odłożenie obowiązku na potem. To utrwalenie przekonania, że jednak można się wywinąć, za każdym razem. Łatwo wchodzi w krew i staje się naszą naturą zachowanie, które nam pokoleniu hedonistów, daje tyle przyjemności. Owszem później budzi wyrzuty sumienia, każe szukać usprawiedliwienia (bo, ja taki ambitny i leń, przestać bredzić), szuka lekarstwa, ale nie ma lepszego niż .. zacząć teraz. I brzmi to trywialnie, bo "teraz" ludziom "z prokrastynacją" źle się kojarzy, ale właśnie trzeba zabrać się za to co złe, a nie znów uciekać od tego, by zostać w spokojnej strefie komfortu.
Oczywiste oczywistości, ale tak, to prawda. Siła leży w nawykach

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Ja bardzo długo byłam skoncentrowana na sobie. Żyłam wewnątrz swojego świata, ciągle oglądałam jego ściany, myślałam na jaki kolor, by je pomalować. Zapamiętywałam się w tych gdybaniach i analizach, żyjąc ciągle na tym samym pasywnym poziomie. Teraz nie skupiam się na planach, listach, na punkcikach. Widzę siebie ogółem. Pierwszy raz w życiu tak trzeźwo widzę, że perfekcjonizm jeśli istnieje to tylko ten chory. Zrezygnowałam z wyścigów i porównań, w robieniu czegoś szukam tego co lubię, a nie zastanawiam się jak to wypadnie, jak to ocenią inni. Zrozumiałam, że mam zły pomysł na siebie i wreszcie zamiast walić głową w mur, obeszłam dookoła ścianę. Wrzuciłam na luz, przestałam być taka neurotycznie spięta .
Słyszeliście o studentach medycyny, którzy nagle chorują na wszystko? Wiedza ma potężną moc, ale jej nabywanie może pójść w złym kierunku. A co jeśli źle coś rozkminicie, jeśli zdiagnzujecie sobie jakoś zaburzenie, będziecie szukać argumentów w waszym zachowaniu, które na nie wskazuje, będziecie przeszukiwać fora, przytakiwać, nakręcać się, wyłuskiwać.. aż wreszcie staniecie się tym, co sobie (co jeśli źle)zdiagnozujecie? Nie boicie się nabawić klinicznych chorób czy depresji? Mi niewiele brakowało, żebym sobie wmówiła nerwicę, raz sobie popukałam w głowę i od kilku msc nie ma śladu żadnych objawów.

Nieie chciałam obrazić, wiem, że są -autentyczne- problemy, ale trzeba szczerze zapytać siebie, czy mój taki jest? Czasem zły nawyk staje się naszą naturą, więc może "prokrastynacja"(ciąg le ją podkreśla, jej ciągle nie ma w słowniku) to tylko takie utrwalenie?
Prawdą jest, że wiele z nas koncentruje się na sobie...ja np. Ale domyślam się, że i inne. Chociaż wydaje mi się, że niektórym z nas to po prostu pomaga - to że rozkminiają swoje emocje i rozkładają na czynniki pierwsze (mnie osobiście nic to nie daje).
Tu nie ma jednej rady dla wszystkich i dlatego nie powinno się wrzucać wszystkich do jednego wora. Bo jedna ma depresję, inna ma nerwicę, inna nic nie ma, ale wcale nie leży na kanapie i nic nie robi...robi dużo, ale nie ma z tego żadnej radości, a inna przed wszystkim czuje strach.

Wpis na Twoim blogu mi się nie podobał, bo był...no nieco obraźliwy, ot co. Ale to co piszesz tutaj nie jest głupie i masz wiele racji (chociaż nie ze wszystkim się zgadzam).

I mimo starań, by wreszcie wrzucić na luz, to nadal pozostaję neurotycznie spięta...

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
Przykład z butami zimowymi. Przychodzi do domu, ściaga ociekające błotośniegiem buty i wali je w przedpokoju. Ja wkurzona, bo syf, nieporządek itd. Więc, jak on wchodził do domu, ja szłam go przywitać do drzwi i mówię (miły ton, bez złośliwości), o widze że masz mokre buty, tu masz szmate, postaw na szmacie i daję mu szmatę do ręki. Stawiał na szmacie, bo cóż było zrobić. Zdecydowałam przeznaczyć w okresie deszczowo-śniegowym część szafki w przedpokoju na szmaty na odkładanie butów, nie trzeba lecieć, szukać gdzieś tej szmaty tylko jeden ruch ręką i jest wyciagnięta i można buty stawiać.
Zauważ, że ludzie z zasady nie lubią się wysilać (taka prawda...) - dlatego dobrze zrobiłaś z tymi szmatami "pod ręką". Ja staram się upraszczać wszystko co wiem, że jeśli będzie zbyt skomplikowane, to nie wejdzie mi w nawyk i będę unikać zrobienia tego. Niestety nie wszystko się da. Ale nawet mój demakijaż jest przykładem - pewnie unikałabym robienia go, gdybym nie uprościła tego do czynności, która praktycznie nie jest dla mnie żadnym wysiłkiem i robię to po prostu odruchowo.

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Przełom nastąpił..hmm..samoistnie . Poziom rozczarowania osiągnął apogeum i ja po prostu powiedziałam sobie NIE! JA CHCE INACZEJ! I zrezygnowałam z tego jak zachowywałam się wcześniej. Zrezygnowałam z wiary w ideał, przestałam "liczyć" czynności, wartościować je, hierarchizować. Wróciłam do hobby(którego z wyrzutów sumienia wcześniej nie uprawiałam, -bo nauka, ale uczyć się i tak nie uczyłam, bo na zasadzie domina i tego, że dzień nie zaczął się idealnie -to tego się nie zabierałam), przestałam ciągle się analizować, postanowiłam żyć- ja wiem, że to brzmi banalnie, ale nie da się chyba tego inaczej napisać, wytłumaczyć, trzeba to czuć). Ostatni rok był bardzo ważny, dużo się zmieniało, stopniowo, ale w dobrym kierunku. Polubiłam się bardziej, zaakceptowałam swoje ułomności, dawałam sobie coraz większą szansę. Głaskałam się zamiast ciągle werbalnie chłostać.
To brzmi nieźle i optymistycznie

---------- Dopisano o 14:42 ---------- Poprzedni post napisano o 14:38 ----------

Jeszcze chciałam powiedzieć, że w ramach hołdowania mojemu dziwnemu zwyczajowi zabierania się za porządki w środku nocy, wczoraj po 22 wywaliłam wszystko z szafy i zaczęłam ogarniać ciuchy...i się załamałam Dotąd jeszcze część leży, bo nie wiem co z nimi zrobić Za dużo mam tego i w dodatku z części wyrosłam, bo przytyłam, uch...
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 14:58   #946
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

[QUOTE=bura kocurka;43020423]Matko Kochana...rano włączyłam wątek, przeczytałam 2 wpisy i musiałam iść załatwiać "biurokrację". Teraz wracam, a tu tyle napisane



Więc moje myśli były takie:

1. Co to u licha za twór "słaba silna wola"? Wiem, czepiam się, ale to strasznie mnie razi

2. Wygląda mi to na wrzucanie wszystkich do jednego wora...i nadal tak uważam po przeczytaniu wpisów tutaj autorki bloga, aczkolwiek przyznaję jej trochę racji



Słaba silna wola? W czym Cię razi? Tak błyskotliwie, literacko ujęte, a nie podoba się? Słaba wola nie oddałaby tego, co chciałam przekazać pisząc słaba silna wola
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 15:30   #947
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
1. Co to u licha za twór "słaba silna wola"? Wiem, czepiam się, ale to strasznie mnie razi
To taka wola, która jest tak silna, że robi z Tobą, co chce i dlatego jest słaba.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
A nie da się oddać troszkę później? Nie martw się, nie zawsze ze wszystkim się człowiek wyrabia, a to nie znaczy od razu, że jest do niczego
Wiem, Kociaku, że to nie tak. To, co napisałam, to był taki rejestr emocji, które tej wiedzy niestety nie uznają. Jestem teraz na takim etapie, że walka z emocjami przynosi odwrotny skutek, więc pozwalam im przyjść, pobyć, czasem nawet trochę powizażować, podomagać się głaskania i wtedy one same przepływają i odchodzą. A oddać później pewnie się da i pewnie nawet spróbuję. Dziękuję za wsparcie.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Za dużo mam tego i w dodatku z części wyrosłam, bo przytyłam, uch...
Łączę się w bólu...

---------- Dopisano o 15:30 ---------- Poprzedni post napisano o 15:18 ----------

ellefant
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 15:34   #948
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez isza89 Pokaż wiadomość
To taka wola, która jest tak silna, że robi z Tobą, co chce i dlatego jest słaba.


Wiem, Kociaku, że to nie tak. To, co napisałam, to był taki rejestr emocji, które tej wiedzy niestety nie uznają. Jestem teraz na takim etapie, że walka z emocjami przynosi odwrotny skutek, więc pozwalam im przyjść, pobyć, czasem nawet trochę powizażować, podomagać się głaskania i wtedy one same przepływają i odchodzą. A oddać później pewnie się da i pewnie nawet spróbuję. Dziękuję za wsparcie.


Łączę się w bólu...


Ślę pozytywne fluidy!

Walczę z moimi sprawami i obserwuję, że:
- nienawidzę bałaganu, który wytwarzam w trakcie pracy, chaos wydaje mi się nie do opanowania i mnie blokuje, choć wiem, że jest do opanowania i czasem nie da się "czysto pracować" - czy jakoś powinnam skupić się na zadbaniu o swój komfort, czy to pominąć i iść dalej? póki co idę dalej;
- muszę utrzymywać się w stanie sytości, bo jak jem źle, to źle się czuję, pracuję, o wiele częściej rozpraszam itp.;
- pewne sprawy po prostu zajmują więcej czasu niż mi się wydaje i trzeba to zaakceptować, a mi włączają się dzwony powinnościowe: "powinnam zabrać się za to wcześniej" itp. - może i tak, ale jestem w punkcie, w którym jestem, więc nie pozostaje mi nic innego, jak to zaakceptować i postąpić możliwie najlepiej...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 15:48   #949
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Jak mnie naszło, to jeszcze wam coś napiszę

1)Swego czasu złapałam siebie na pewnym zachowaniu.
Wpadałam na przyczynę swojego nicnierobienia, i było entuzjastyczne eureka! teraz już wiem, teraz nazwałam i będzie z górki, po czym szukałam dalej.
Mówiłam ADHD, brak skupienia uwagi, to jest na pewno to, po czym szukałam dalej. Potem typ osobowości, potem chory perfekcjonizm i szukałam dalej. Jakbym nie chciała znaleźć odpowiedzi, albo się tego bała - bo wtedy musiałabym coś zrobić. Znałam "oczywiste oczywistości", ale z tej wiedzy nie korzystałam, tylko dalej szukałam, rozgaszczając się w swym nicnierobieniu.
Zachowywałam się tak jakbym nie szukała pomocy, a usprawiedliwienia dla chorowania.

2)Mnie, kontrolowanie "osłabia", tzn, jak żyję wg planu, listy, jakichś metod od coacha to nie działam w 100%. Jestem artystyczną duszą, więc zamknięcie w takie ramy, budzi poczucie zagubienia i frustrację.

3)Jeszcze jedno. Kiedy bardzo często rezygnowałam z porannej gimnastyki - mimo, że o niebo lepiej się po niej czułam. Rezygnowałam ponieważ miałam ułożony taki plan treningowy, że nawet E. Chodakowska wyzionęłaby ducha podczas rozgrzewki. Raz na miesiąc udawało mi się pokonać te tortury ciała, ale resztę z 29dni wolałam poleżeć w łóżku dłużej. Teraz wstaję rano i ćwiczę z myślą o tym by czuć się dobrze, trochę się porozciągam, trochę ćwiczeń wzmacniających, trochę pokręcę biodrami, stretchnig i relaks. Nie ma co stawiać sobie wygórowanych wymagań, bo to one czasem na samym początku drogi utrudniają nam start.

4)czy ja aby nie za bardzo się zaangażowałam w forum ))? żart

---------- Dopisano o 15:48 ---------- Poprzedni post napisano o 15:39 ----------

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość


Ślę pozytywne fluidy!

Walczę z moimi sprawami i obserwuję, że:
- nienawidzę bałaganu, który wytwarzam w trakcie pracy, chaos wydaje mi się nie do opanowania i mnie blokuje, choć wiem, że jest do opanowania i czasem nie da się "czysto pracować" - czy jakoś powinnam skupić się na zadbaniu o swój komfort, czy to pominąć i iść dalej? póki co idę dalej;
- muszę utrzymywać się w stanie sytości, bo jak jem źle, to źle się czuję, pracuję, o wiele częściej rozpraszam itp.;
- pewne sprawy po prostu zajmują więcej czasu niż mi się wydaje i trzeba to zaakceptować, a mi włączają się dzwony powinnościowe: "powinnam zabrać się za to wcześniej" itp. - może i tak, ale jestem w punkcie, w którym jestem, więc nie pozostaje mi nic innego, jak to zaakceptować i postąpić możliwie najlepiej...
Nie wiem jak długo trapi Cię taki perfekcjonizm, ale widać nie wystarczająco, by go znienawidzić. Mój mnie doprowadził do takiego stopnia, że wywaliłam chama na zbity pysk. Przepraszam za wyrażenie, ale i tak było tym najłagodniejszym jakie przyszło mi do głowy. Tak byłam zmęczona tym porządkiem, że .. go zaprzestałam.
I nie wiesz jak cudownie żyję się w artystycznym nieładzie . Ja nie mówię o nieodkurzaniu pokoju czy o niepraniu bielizny , ale o nauce czy pracy wśród papierów, kredek, kubków, świec i kwiatów. Czuję się wtedy taka spełniona, zaangażowana w to co robię (a nie gdzie i jak)i taka normalna
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 16:07   #950
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość


Nie wiem jak długo trapi Cię taki perfekcjonizm, ale widać nie wystarczająco, by go znienawidzić. Mój mnie doprowadził do takiego stopnia, że wywaliłam chama na zbity pysk. Przepraszam za wyrażenie, ale i tak było tym najłagodniejszym jakie przyszło mi do głowy. Tak byłam zmęczona tym porządkiem, że .. go zaprzestałam.
I nie wiesz jak cudownie żyję się w artystycznym nieładzie . Ja nie mówię o nieodkurzaniu pokoju czy o niepraniu bielizny , ale o nauce czy pracy wśród papierów, kredek, kubków, świec i kwiatów. Czuję się wtedy taka spełniona, zaangażowana w to co robię (a nie gdzie i jak)i taka normalna
To wspaniale, że doświadczasz tak euforycznych stanów i poczucia zaangażowania w artystycznym nieładzie.

Ja żyję w takowym od 30 lat i jeszcze nie doznałam w nim cudowności, wprost przeciwnie - wzmacnia on moje negatywne emocje. Dlaczego? Bo dla mnie osobiście jest niefunkcjonalny. Co jest cudownego w traceniu czasu na szukanie czegoś potrzebnego, gdy tego czasu nie ma? W takich okolicznościach potrzebny jest system optymalny i skuteczny.

Wybacz, ale napisałaś na początku o tym, że wyszłaś ze swoich "czterech ścian",a mam wrażenie, że cały czas w nich siedzisz... Twoje diagnozy niestety nie są uniwersalne... każdemu według potrzeb...

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2013-09-27 o 16:15
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 16:27   #951
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

A ja mam wrażenie, że co bym nie napisała to wg Ciebie jest złe, a to nazywa się frustracja.

Powodzenia wszystkim na forum, szczerze trzymam kciuki, że się wam uda.
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 16:39   #952
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
A ja mam wrażenie, że co bym nie napisała to wg Ciebie jest złe, a to nazywa się frustracja.

Powodzenia wszystkim na forum, szczerze trzymam kciuki, że się wam uda.
Przykro mi z powodu takiego odbioru (frustracja...).
Jeśli faktycznie tak zabrzmiałam (czy inne dziewczyny też mają takie odczucie?), no to mogę tylko przyjąć do wiadomości, jakie wrażenie wywarłam niezamierzenie.

Mogę z całą pewnością stwierdzić, że prezentowany przeze mnie opór wobec formułowanych przez Ciebie niektórych wniosków związany jest wyłącznie z tym, że tak jak napisała Kocurka, wrzucasz wszystkich do jednego worka, masz swoją tezę (ok. popartą własnym doświadczeniem), ale w swoich wypowiedziach nie uwzględniasz, że inni mogą doświadczać inaczej. A druga rzecz, to to, że na podstawie nielicznych danych ze swojej "bytności" tu (np. na mój temat), formułujesz wnioski nietrafne .

W swoich wypowiedziach zaznaczałam dziś, gdzie się z Tobą zgadzam. Nie jest więc prawdą, że co byś nie napisała, to jest źle.

I uwaga końcowa - nie sądzę, tak jak napisała tu chyba la'Mbria, by możliwe było, by ten proces radzenia sobie z blokującymi wewnętrznymi siłami, miał mieć jakiś określony kres.

Edytowane przez emi_lka
Czas edycji: 2013-09-27 o 16:40
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 16:55   #953
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Rozbawiłaś mnie tym pytanie czy inne dziewczyny też odniosły takie wrażenie.. Pewnie nie. Ty jesteś ich forową koleżanką, ja nową, przypadkową osobą na forum. Ale mniejsza o to, bo bardziej zaintrygowałaś mnie czymś innym. Serio myślisz, że te kłopoty nie mają kresu? Czyli uważasz, że do końca życia będziesz mieć tak pod górkę? Gdyby tak było, gdybyś poddała się w walce o lepsze, to czy byłabyś tutaj, analizowałabyś, szukałabyś odpowiedzi?
To przerażające, że taka panuje tu(jak piszesz bo nie wiem)opinia, że nie ma pomocy dla osób twierdzących, że mają prokrastynację. Pomaga się nie takim ciężkim przypadkom, a na to przekreślasz możliwość istnienia pomocy/rozwiązania/lekarstwa? Ja dziś nie mogę napisać, że wszystko odmieniło się o 360stopni, że jest w 100% tak jak być powinno, ale przez rok zmieniło się o ponad połowę i to mogę przysiądź w sądzie. Czy to nie dowód na to, że istnieje lekarstwo na zachowania, na objawy czegoś co wspólnie nazywamy prokrastynacja?

---------- Dopisano o 16:55 ---------- Poprzedni post napisano o 16:46 ----------

Już tak na forach bywa, że jeśli przyjdzie ktoś z zewnątrz, kto zamiast swojej smutnej historii ma jakieś rozwiązanie jest uważany za kogoś kto się wymądrza, kto wkłada do jednego worka, a kto i tak nie ma pojęcia jak jest. Najlepiej zatem siedzieć w kupie i kupę adorować. Czy rzeczywiście pomaga to w problemie czy go potęguje? Czy daje odpowiedzi czy jednak zabiera tylko czas. Czy otwiera na doznania czy jednak zamyka na ludzi. Daje poczucie realności czy wciąż więzi w złudnym świecie swoich trosk.
Na forum DDA też obwinia się tylko rodziców. Rozpamiętuje się ich błędy, pyta dlaczego, rozmawia z krzesłem, wyobrażając sobie, że tam siedzą albo pisze listy. I oczywiście, jako terapia, pojedynczy bodziec do działania to pewnie ma sens, ale czy grzebanie w tym wszystkim, zakotwiczanie się, rzeczywiście jest wstanie pomoc ruszyć na przód?
Pewnie ma jeśli znane, stare piekło jest bardziej atrakcyjne od nieznanego nieba.
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 16:59   #954
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Rozbawiłaś mnie tym pytanie czy inne dziewczyny też odniosły takie wrażenie.. Pewnie nie. Ty jesteś ich forową koleżanką, ja nową, przypadkową osobą na forum. Ale mniejsza o to, bo bardziej zaintrygowałaś mnie czymś innym. Serio myślisz, że te kłopoty nie mają kresu? Czyli uważasz, że do końca życia będziesz mieć tak pod górkę? Gdyby tak było, gdybyś poddała się w walce o lepsze, to czy byłabyś tutaj, analizowałabyś, szukałabyś odpowiedzi?
To przerażające, że taka panuje tu(jak piszesz bo nie wiem)opinia, że nie ma pomocy dla osób twierdzących, że mają prokrastynację. Pomaga się nie takim ciężkim przypadkom, a na to przekreślasz możliwość istnienia pomocy/rozwiązania/lekarstwa? Ja dziś nie mogę napisać, że wszystko odmieniło się o 360stopni, że jest w 100% tak jak być powinno, ale przez rok zmieniło się o ponad połowę i to mogę przysiądź w sądzie. Czy to nie dowód na to, że istnieje lekarstwo na zachowania, na objawy czegoś co wspólnie nazywamy prokrastynacja?
Zdziwiłam się, że "zabrzmiałam" frustracyjnie - bo we własnym odbiorze tak nie jest i zastanowiło mnie, czy w odbiorze powszechnym tak jest. Jeśli to dla Ciebie zabawne, to ok.

Nie uważam, że problemy nie mają kresu, bo te są do opanowania poprzez nauczenie się pewnych procedur i poprzez dobre poznanie siebie, tak by te procedury nie było "coachowskie", tylko wypracowane indywidualnie i dopasowane do osoby, skuteczne - bez napięć.
Ale czy to znaczy, że natura, która sprzyja tym kłopotom się zmienia? Nie, człowiek staje się po prostu dojrzalszy. W tym sensie to napisałam. Pewien poziom czujności, tak przewiduję pisząc o sobie, pozostanie, więc w tym sensie nie wierzę w jednoznaczny kres "problemu".

Ale właśnie dlatego tu jesteśmy, by znaleźć własne rozwiązania przy jednoczesnej akceptacji siebie i swojej natury.

Tak więc nie przekreślam, wprost przeciwnie, pomocy, lekarstwa. Cała działalność moja tu (osobista i to, co piszę w odpowiedzi na posty) to potwierdza myślę
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 17:00   #955
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

A ja wiem co mogło trochę zdenerwować Emilkę:

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Nie wiem jak długo trapi Cię taki perfekcjonizm, ale widać nie wystarczająco, by go znienawidzić.
Nie znasz jej ani żadnej z nas zbyt długo, jednak od razu po jednym jej stwierdzeniu (w którym w sumie nie było nic mówiącego o perfekcjonizmie, a raczej o tym jak źle jej się pracuje w nieporządku) i próbujesz ją leczyć z perfekcjonizmu.

Masz rację, że trochę na Ciebie naskakujemy...ale nie robimy tego tak całkiem bez powodu. Bo jakby to powiedzieć...jesteśmy tu trochę czasu i nie lubimy jak ktoś wpada nagle i się "mądrzy". Wiem, że to forum i oczywiście możesz tak robić, ale trudno tu oczekiwać szczególnej sympatii od początku...może się to wydawać dziwne, ale tak to już jest z ludźmi. Czy to w realnym świecie czy w wirtualnym Wiele z Twoich przemyśleń jest trafnych i mądrych, ale wszystko na raz i trochę zły jest ich wydźwięk, tak tu nie trafisz (na szczęście Ci nie zależy, więc nie masz się czym przejmować).
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 17:00   #956
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Nie wiem, jeszcze na razie trudno orzec, bo właściwie nic nie robię i nic się nie dzieje. Stagnacja totalna.
Mam nadzieję, że z tego wyjdziesz

Cytat:
Napisane przez Lynette Scavo Pokaż wiadomość
No właśnie nie bardzo. Po pierwsze, sama pilnowałam siebie i trwało to dłuuugo, teraz już nie potrzebuję aż tak pilnować, powstał nawyk i robię to bez myślenia.
Co do męża. Na mojego zadziałał chyba przykład, poprostu robię swoje nie patrząc na niego, nie komentując. Przykład z butami zimowymi. Przychodzi do domu, ściaga ociekające błotośniegiem buty i wali je w przedpokoju. Ja wkurzona, bo syf, nieporządek itd. Więc, jak on wchodził do domu, ja szłam go przywitać do drzwi i mówię (miły ton, bez złośliwości), o widze że masz mokre buty, tu masz szmate, postaw na szmacie i daję mu szmatę do ręki. Stawiał na szmacie, bo cóż było zrobić. Zdecydowałam przeznaczyć w okresie deszczowo-śniegowym część szafki w przedpokoju na szmaty na odkładanie butów, nie trzeba lecieć, szukać gdzieś tej szmaty tylko jeden ruch ręką i jest wyciagnięta i można buty stawiać. Sam się wdrożył. To tylko przykład, chyba trzeba się dopasować do indywidualnej sytuacji. Kiedys tam miałam w tonie/postawie/sposobie bycia takie coś, męczeństwo uręczonej zony która musi za mnężem nieporządnickim biegać. Nie mam tego teraz. Jesli mi coś przeszkadza - sprzątam to, bez słowa i bez pretensji wewnętrznej. Jeśli mi nie przeszkadza to czekam, aż on sprzątnie.

Z odkładaniem brudnego prania do odpowiednich koszy (mam całe dwa, więc tu filozofii nie ma dużej) - poinstruuowałam męzula gdzie co dawać. Raz. Dzieci - wielokrotnie bo "zapominali". Więc urządziłam rysowanie i narysowali ciemne ubranka i czerwone ubranka i jasne ubranka i przywiesilismy razem na koszach. I teraz nawet jak widzą, że moja bluzka niebieska jest w ciemnych to lecą do mnie i się pytają, czy to aby nie do jasnych powinno być

Mąż miał krytyczny zwyczaj zostawiania zużytej bielizny przy naszym łóżku
W którymś momencie przestałam to wynosić, on wynosił co dwa dni albo jak sobie przypomniał; ja w tym czasie praktykowałam niewidzenie i oddechy i liczenie do 100 aby się nie wkurzać - oduczył się sam, przez czysty przypadek. W tamtym czasie mielismy dwa pokoje - jeden dla dzieci, jeden był sypialnio-goscinnym. No i moja najbliższa przyjaciółka chciała u nas zanocować, miała spać na sofie w naszym sypialno-gościnnym, mąz o tym wiedział. Przemogłam się i NIE sprzątnęłam tych jego gaci. Nie sprzatnął tych swoich gaci i skarpet, ona przyjechała, siedziałyśmy, gadałyśmy a ta jego bieliza sobie leżała. Mąż wrócił późno, jak to zobaczył to poczerwieniał jak burak i od tamtej pory sam pilnuje

Mi pomaga żelazna konsekwencja, niedenerwowanie się i branie na przeczekanie. Plus przykład własny.
Ciągle uświadamianie sobie, że to jest mąż a nie moje najstarsze dziecko, że ja ponoszę konsekwencje moich czynów i zaniedbań, a on - swoich. Miał kupić bilety, zwlekał a w tej linii jest tak, że im bliżej do terminu podróży, tym bilety droższe. Odwlekał, odwlekał i w efekcie zapłacił o chyba 20zł więcej (na jednym bilecie), ja NIC nie mówiłam, nie komentowałam, on sam miał do siebie pretensje. Kiedyś tam, w takich sytuacjach zwykłam aalbo kupić za niego bilety od razu albo mu potem smęcić, że drogo kupił, że przepłacił itp. I on się koncetrował na obronie przed moimi zarzutami, bronił swojego dobrego imienia i nie starczało mu sił/emocji na rozważenie w skrytości ducha jego postępowania i konsekwencji. Teraz zostawiam mu przestrzeń wewnętrzną, jest dorosły.

Sorki za taki elaborat
Dzięki, może faktycznie ja też powinnam przestać się czepiać o to i denerwować i przyniosłoby to upragniony efekt?

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość


Ślę pozytywne fluidy!

Walczę z moimi sprawami i obserwuję, że:
- nienawidzę bałaganu, który wytwarzam w trakcie pracy, chaos wydaje mi się nie do opanowania i mnie blokuje, choć wiem, że jest do opanowania i czasem nie da się "czysto pracować" - czy jakoś powinnam skupić się na zadbaniu o swój komfort, czy to pominąć i iść dalej? póki co idę dalej;
- muszę utrzymywać się w stanie sytości, bo jak jem źle, to źle się czuję, pracuję, o wiele częściej rozpraszam itp.;
Mam identycznie. Pamiętam jak Wam pisałam, że najpierw muszę posprzątać i mi pisałyście, że przez sprzątanie "wimiguję" się od tego co naprawdę powinnam zrobić. A ja po prostu nie umiem w bałaganie nic zrobić i już.

Do dyskusji się nie włączam, dla mnie u niektórych prokrastynacja to też lenistwo, ale nie można wszystkich wrzucać do jednego worka. Każdy przypadek jest inny, ludzie mają różne zaburzenia psychiczne i trudno to nazwać lenistwem. Niech każdy walczy tak jak umie najlepiej i tak żeby przynosiło efekty

Zmotywowałam się i zrobiłam dzisiaj trening Czuję się super, ale trochę bez sił. Staram się nie marnować kolejnego dnia. Zupa już się gotuje w garnku, ja po treningu, rozesłałam kilka cv, dałam ogłoszenia na korepetycje, ogarniam wizaż i inne portale wymiankowe
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 17:07   #957
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Nie zależało mi na sympatii, a na pokazaniu innego spojrzenia. Co do forum to wyżej już napisałam jak to bywa. Ale czy to dobre? Czy takie wzajemne głaskanie się i przytakiwanie komuś pomaga? Niekiedy bardziej do myślenia i działania zmusza krytyka. Dobrze jest czuć, że ktoś Cię rozumie, ale czy empatia może coś zdziałać?
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 17:09   #958
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość


Już tak na forach bywa, że jeśli przyjdzie ktoś z zewnątrz, kto zamiast swojej smutnej historii ma jakieś rozwiązanie jest uważany za kogoś kto się wymądrza, kto wkłada do jednego worka, a kto i tak nie ma pojęcia jak jest. Najlepiej zatem siedzieć w kupie i kupę adorować. Czy rzeczywiście pomaga to w problemie czy go potęguje? Czy daje odpowiedzi czy jednak zabiera tylko czas. Czy otwiera na doznania czy jednak zamyka na ludzi. Daje poczucie realności czy wciąż więzi w złudnym świecie swoich trosk.
Na forum DDA też obwinia się tylko rodziców. Rozpamiętuje się ich błędy, pyta dlaczego, rozmawia z krzesłem, wyobrażając sobie, że tam siedzą albo pisze listy. I oczywiście, jako terapia, pojedynczy bodziec do działania to pewnie ma sens, ale czy grzebanie w tym wszystkim, zakotwiczanie się, rzeczywiście jest wstanie pomoc ruszyć na przód?
Pewnie ma jeśli znane, stare piekło jest bardziej atrakcyjne od nieznanego nieba.
Nie znasz naszych historii i naszego sposobu bycia tu, więc formułujesz sądy na podstawie swoich osobistych doświadczeń. I możesz oczywiście interpretować tę sytuację jako typową dla forów, wejść w rolę tej z zewnątrz. Ok.

Ten wątek jest miksem: osobistych zmagań (nie siedzenia na kanapie), odkryć sposobów działania (nie użalania się nad ich brakiem), aplikacją tych sposobów i weryfikacją, wdrażania "eurek" i "prawd oczywistych", w atmosferze sprzyjąjącej indywidualnym rytmom rozwoju, różnorodności, akceptacji i szczerości spostrzeżeń, podzielania i niepodzielania sądów na jakiś temat, kopania w d*pę kiedy trzeba, ale nie kopania leżącego... Myślę, że z tego czerpiemy. Ty widzisz to jako kółko wzajemnej adoracji - trudno. Możesz tak myśleć, ale możesz też się mylić
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 17:12   #959
madziamonika
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2013-09
Wiadomości: 29
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

A gdybyście serio takie fajne były to zauważyłybyście, że 5 razy pisałam, że nie wrzucam wszystkich do jednego worka. Że wiem, że są prawdziwe problemy i te urojone. I pisałam, jeśli ktoś przyznaje się do tych drugich, jakie są sposoby, jakie się sprawdziły u mnie - to takie złe, takie niestosowane?
madziamonika jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2013-09-27, 17:14   #960
isza89
tree hugger
 
Avatar isza89
 
Zarejestrowany: 2010-09
Lokalizacja: wild west
Wiadomości: 1 443
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.IV

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Nie zależało mi na sympatii, a na pokazaniu innego spojrzenia.
A czy mogłabyś pokazywać je w nieco mniej napastliwy sposób?

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Czy takie wzajemne głaskanie się i przytakiwanie komuś pomaga?
Tak, mi pomaga.

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Niekiedy bardziej do myślenia i działania zmusza krytyka.
A niekiedy nie.

Cytat:
Napisane przez madziamonika Pokaż wiadomość
Dobrze jest czuć, że ktoś Cię rozumie, ale czy empatia może coś zdziałać?
Tak, może.
__________________
Nie potrafię zmierzyć się z codziennością, choć nadal zdarza mi się wierzyć w cuda i marzyć o lataniu.
isza89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-12-29 14:49:51


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 21:20.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.