Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy... - Strona 2 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Odpowiedz
 
Narzędzia
Stary 2016-06-05, 16:00   #31
Djuno
Regulator reniferów
 
Avatar Djuno
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 3 155
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez tarkowska Pokaż wiadomość
Otóż to. Przecieram oczy ze zdziwienia, że w niektórych komentujących tak mało empatii. Chora, zagubiona 17-latka bez matki vs. biedny, cierpiący tata, a rzesza rozumie wyłącznie ojca. No ludzie, dzieci to obowiązek, ten pan temu nie sprostał i wyłącznie pogarsza sytuację.
I w ogóle mnóóóóstwo można zrozumieć, jakieś awantury, puszczające nerwy, zbyt ostre słowa - facet jest tylko człowiekiem.

On sobie rezygnuje z terapii i gdzieś między wierszami sugeruje córce, że to jej wina, że on nie chce naprawić ich relacji, że ona jest wyłącznie odpowiedzialna, chociaż to on odmawia fachowej pomocy. Oprócz tego, nazywa leczenie karą, przecież to jakiś kosmos. I tego nie mogę zrozumieć.
__________________
Bo wy wszyscy naiwnie myślicie, że istnieje jakaś norma. Że wy ją tworzycie. Że do niej należycie.
A gdzieś tam, za murem są oni - nienormalni.
Djuno jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-05, 22:48   #32
bbrownie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 268
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Przeczytałam cały wpis.

Chciałabym Cię pocieszyć i opowiedzieć Ci moją historię. Wychowywałam się bez matki i bez ojca, całkowicie sama.

Mój ojciec zamordował moją matkę, gdy miałam 3 lata, był alkoholikiem, mama chciała go zostawić, bo pił, bił, gdzies miał mnie i ją, a on wpadł w jakąś psychozę alkoholową i ją zabił. Poszedł do więzienia, został skazany na 12 lat (dlaczego tak mało )

Ja natomiast trafiłam do rodziny zastępczej, mojej ciotki, która znęcała się nade mną fizycznie i psychicznie przez 12 lat razem ze swoimi dorosłymi dziećmi.
Byłam bita, poniżana, wyśmiewana, gdy płakałam za mamą, ciotka wzywała policję (do 7letniego dziecka), a ci straszyli mnie założeniem mi niebieskiej karty. Wyśmiewała się, że mam miesiączkę, cały czas śledziła, kserowała moje pamiętniki, pokazywała wszystkim na mieście, wyzywała mnie, że jestem k*rwą, s*ką, grubą maciorą, że skończę jak moja matka (zajdę szybko w ciążę i umrę w wieku 22 lat). Jej dzieci mi dokuczały, wyzywały, wyśmiewały, obrażały, to był koszmar. Byłam bita tylko dlatego, że gdy kąpałam się w łazience, to szyby zaparowały w oknie. W międzyczasie ojciec popełnił samobójstwo w więzieniu. Moja ciotka to kobieta prosta, wulgarna, agresywna, niewykształcona, mocno zaburzona, socjopatka. Ciągle słyszałam, że pojadę do domu dziecka. Nigdy nie byłam bezpieczna.

Oddała mnie do domu dziecka, gdy byłam w wieku 16 lat. To najgorsze wspomnienie w moim życiu, szkoła, policja, kurator, pogotowie, psycholog, dyrektor, wychowawczyni i wyjazd w tamto miejsce. Załamałam się. W domu dziecka płakałam, dzieciaki się ze mnie śmiały, tam patologia, alkohol, narkotyki, policja, szybko dyrekcja przeniosła mnie do domu dziecka, gdzie byly maluszki, opiekowałam się z nimi. Skończyłam gimnazjum. Trafiłam pod opiekę rodziny goszczącej najpierw, później rodziny zastępczej. Tam też nie jest kolorowo, ale jestem z nimi do teraz, moja mama zastępcza dała mi dużo serca i ciepła, wytłumaczyła świat, nigdy nie uderzyła, nigdy nie wyzwała. Odzyskałam spokój i zaczęły się moje problemy psychiczne, bo wreszcie nie było wojny, a ja moglam skupić się na swoich emocjach i na sobie (byłam już w Twoim wieku), zawaliłam liceum, jedną klasę, drugą klasę (a wcześniej byłam świetną uczennicą, egzamin gimnazjalny z cześci humanistycznej napisałam najlepiej w szkole). Nikt nie rozpoznał u mnie depresji. Byłam nawet pobita przez ojca zastępczego za to, że nie radziłam sobie w szkole, a ja nie chciałam żyć. Przeszłam przez lekomanię, bulimię, anoreksję - to wszystkie choroby współistniejące z depresją. Dodatkowo wkręciły się lęki, które zatruły mi życie i zatruwają do teraz. To wszystko przeżywałam, gdy byłam w Twoim wieku.
Najsilniejszą próbę samobójczą miałam właśnie w wieku 22 lat, prawie umarłam, wzięłam 3 op. po 30 tabl. Lorafenu, czyli 90 tabl., bo przecież musiałam umrzeć, tak wmówiła mi ciotka.

Później sama zrozumiałam, że mam depresję, że jestem chora, oświecilo mnie, sama poszukałam pomocy. Moja mama zastępcza wspierała mnie finansowo, mogłam leczyć się u najlepszych lekarzy, chodzić na terapię. To nie pomagało za bardzo, bo oprócz pieniędzy tak naprawde nie dostałam za wiele od tej rodziny.

Zdałam maturę, dostałam się na studia, ale depresja ze względu na samotność się pogłębiała, ja sobie nie radziłam, ale już wychodziłam z wieku mlody dorosły (23 lata) i zaczynałam nabywać racjonalności.
Postawiłam sobie ultimatum: albo się zabijam, bo tak jak żyje nie da się już dłużej żyć, albo walczę o siebie. Zaczełam walczyć. Znowu psychiatra, terapia, poznawanie siebie, racjonalizowanie....
Pod namową psychologa złożyłam zawiadomienie w prokuraturze o możliwości popełnienie przestępstwa przez ciotkę, tj. znęcanie się psychiczne i fizyczne nade mną. Prokuratura wszczęła śledztwo, wystawiono akt oskarżenia, a ciotka została skazana. Tam uświadomiłam sobie, że to ja nie byłam zła, że to ona była zła, że to ona zawiniła, odzyskałam swoją godność.

Teraz mam 27 lat, niedawno dowiedziałam się, że sama będę mamą. Moje dziecko będzie kochane i nigdy nie dozna żadnej krzywdy. Zaangażowałam się w pomoc ludziom i zwierzętom, to daje mi dużo siły, ROBIENIE DOBRA. Tak trochę udowadniam wszystkim, że nie jestem zła, że jestem dobra, ale mi to daje ulgę.

Reasumując, jesteś dzieckiem, robisz głupoty, jesteś pozbawiona racjonalności, działasz emocjami, stosujesz złe mechanizmy obronne.
Przede wszystkim musisz zrozumieć, że to, co się z Tobą dzieje, to jest normalne po tym, co przeszlaś. Jesteś młodziutka i nie jesteś winna całej sytuacji, ale musisz z tatą współpracować. Twój tata Cię bardzo kocha i bardzo mu na Tobie zależy, ileż ja bym oddała za takiego tatka w tym moim marnym życiu.
Musisz skupić się na nauce i na swojej przyszłosci, nie zawalać szkoły, to głupio brzmi może, ale tak jest, pomoże Ci to też odciąć się na chwilę od złych myśli, a dobre oceny i sukcesy pomogą Ci odzyskać wiarę w siebie.
Musisz zaakceptować, że nie masz mamy i już nigdy jej nie będziesz miała. Tak się czasami dzieje, my miałyśmy pecha, ale trzeba walczyć.
Musisz pójść do psychiatry i dalej uczęszczać na terapię, to pomoże Ci zrozumieć to, co się z Tobą właśnie dzieje. TO WSZYSTKO JEST NORMALNE.

Gdy byłam w Twoim wieku, to miałam zupełnie inną głowę, wiem, co teraz czujesz: chaos, ból, żal, strach, samotność. Musisz nauczyć się radzić z problemami tak, by nie wyrządzać sobie krzywdy, a rozładowywać emocje w pozytywny sposób, tego wszystkiego nauczysz się na terapii. Uczęszczaj na nią.

Przytul tatka i powiedz, że za wszystko dziękujesz. Przytul, ucałuj i bądź fajną córcią. Tata Cię kocha najbardziej na świecie, żadnej kobiety nie będzie kochał tak, jak Ciebie, bo to inny rodzaj miłości. Dziecko kocha się inaczej i kobietę kocha się inaczej. Nie jesteś zagrożona.
Uśmiechaj się na siłę i zacznij siebie lubić, nie rób sobie więcej krzywdy, nie głódź się. Jesteś wspaniałą, młodą dziewczynką o dużym bagażu doświadczeń, musisz przekłuć przeszłość w coś dobrego.
Jesteś bardzo wrażliwą i fajną dziewczynką.
Może napisz do Twojego kochanego tata list?

Służę Ci pomocą, możesz napisac do mnie na pw.
bbrownie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 07:49   #33
Djuno
Regulator reniferów
 
Avatar Djuno
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 3 155
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez bbrownie Pokaż wiadomość
Przytul, ucałuj i bądź fajną córcią.(...)
Uśmiechaj się na siłę i zacznij siebie lubić, nie rób sobie więcej krzywdy, nie głódź się.
No wow, to takie proste!
__________________
Bo wy wszyscy naiwnie myślicie, że istnieje jakaś norma. Że wy ją tworzycie. Że do niej należycie.
A gdzieś tam, za murem są oni - nienormalni.
Djuno jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 08:08   #34
bbrownie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 268
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez Djuno Pokaż wiadomość
No wow, to takie proste!
A kto powiedział, że będzie łatwo i prosto? Nikt.
Każda zmiana zaczyna się w głowie, w zmianie sposobu myślenia.
Przedstawiłam autorce błędny schemat myślenia, wedle które funkcjonuje.

Czy ja mogłabym wiedzieć skąd Twój komentarz?

Edytowane przez bbrownie
Czas edycji: 2016-06-06 o 08:14
bbrownie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 08:11   #35
ef54e0a2a1d8c328bd9581b7d386552d742cc4ca
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2008-05
Wiadomości: 3 232
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Treść usunięta

Edytowane przez ef54e0a2a1d8c328bd9581b7d386552d742cc4ca
Czas edycji: 2016-06-06 o 08:13
ef54e0a2a1d8c328bd9581b7d386552d742cc4ca jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 08:46   #36
Hultaj
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

no, rodzic tylko człowiek, ale w zestawieniu 17 a 40 dojrzałości i rozumu wymaga się od tego starszego.
Hultaj jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 09:49   #37
Mojwa
zuy mod
 
Avatar Mojwa
 
Zarejestrowany: 2006-01
Lokalizacja: Poznań
Wiadomości: 23 212
GG do Mojwa
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez bbrownie Pokaż wiadomość
A kto powiedział, że będzie łatwo i prosto? Nikt.
Każda zmiana zaczyna się w głowie, w zmianie sposobu myślenia.
Przedstawiłam autorce błędny schemat myślenia, wedle które funkcjonuje.

Czy ja mogłabym wiedzieć skąd Twój komentarz?
Bo to gadanie takie jak "no wiesz, nie możesz po prostu nie mieć gorączki? Ja wiem ze to niełatwe ale jak zmienisz sposób myślenia to nie będziesz mieć".
__________________


L'amore scalda il cuore.




Do. Or do not. There is no try.

23.05.2011
22.05.2017
02.12.2017
Mojwa jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 09:55   #38
night prowler
Zadomowienie
 
Avatar night prowler
 
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 1 514
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez bbrownie Pokaż wiadomość
Przeczytałam cały wpis.

(...)

Może napisz do Twojego kochanego tata list?

Ktoś tu kłamczuszkuje . Fajnie, że podzieliłaś się z harcereczką swoją historią. Mniej fajnie, że tak się na niej skoncentrowałaś, że zignorowałaś bardzo ważne szczegóły i popłynęłaś w bardzo dziwną wizję jej domu rodzinnego.

List nie pomoże, próbowała, tata targał bez czytania, kasował a ją wyśmiewał.

Nie, relacja ojciec-córka nie zawsze jest wyjątkowa, szczególnie z kimś, kto jak tylko pozna nową kobietę odsuwa się od własnego dziecka, ucieka z rozpoczętych terapii rodzinnych i wprost mówi, że tej córki nie chce i za karę będzie jej przeszkadzał w leczeniu.

Twój tata jest gorszy, ale to nie znaczy, że każdy ojciec choć trochę lepszy od pijaka-mordercy to cud miód i orzeszki. Na skali złego ojcostwa, na której twój ojciec wyznacza ekstremum jest wciąż baaaardzo dużo miejsca po ciemnej stronie.
__________________
I'm feelin' posh so address me with an accent.
night prowler jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 10:14   #39
Djuno
Regulator reniferów
 
Avatar Djuno
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 3 155
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez bbrownie Pokaż wiadomość
A kto powiedział, że będzie łatwo i prosto? Nikt.
Każda zmiana zaczyna się w głowie, w zmianie sposobu myślenia.
Przedstawiłam autorce błędny schemat myślenia, wedle które funkcjonuje.

Czy ja mogłabym wiedzieć skąd Twój komentarz?
Od przedstawiania błędnego schematu i zmiany sposobu myślenia są psychoterapeuci i lata terapii. Nie ty i twój post, który jeszcze bardziej pcha autorkę w poczucie winy, bo przecież mogłaby wszystko zmienić, ale nie chce.
__________________
Bo wy wszyscy naiwnie myślicie, że istnieje jakaś norma. Że wy ją tworzycie. Że do niej należycie.
A gdzieś tam, za murem są oni - nienormalni.
Djuno jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 19:11   #40
Sheev
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2016-02
Wiadomości: 269
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

@harcereczka
Cytat:
"Teraz nie mogę nic. a) bo jestem niepełnoletnia"
Jeszcze rok.

Cytat:
"b) bo nie mogę liczyć na wsparcie finansowe, a logiczne jest, że rozsądniej będzie, jeśli własne pieniądze wydam na terapię, a wyjazdy "rekreacyjne" mogą poczekać. "
Nie nakreśliłaś sytuacji finansowej (poza sugestywną wstawką-cytatem taty, że "mogliście mieć teraz pieniądze na wszystko", gdyby nie Twoje jazdy). Wygląda to trochę też tak (staram się ujmować rzecz przeciwnie do Twojego punktu widzenia, bo przytakiwaczy i tak znajdzie się bezlik, tylko nic z tego nie wynika przy dochodzeniu prawdy), że koniecznie chcesz gdzieś jechać, inaczej Twój stan może się pogorszyć i nastąpi błędne koło. Taki łagodny... szantaż? Są inne formy rekreacji i sposoby na życie towarzyskie, które nie wymagają nakładów finansowych.

Cytat:
" Na początku maja chciałam pojechać do Wrocławia na pewne wydarzenie. Miałam tam się spotkać ze znajomymi."
Dni Fantastyki? Chociaż to był chyba środek maja.
Cytat:
"Powiedziałam, że jadę do przyjaciółki do Poznania - jedynej, którą tata akceptuje. "
A w jakim stopniu zna on te osoby? Czy może zna tylko ją?
Hehe, może czuje awersję do przebierańców-porąbańców, geeków fantastyki. Ach te ciasne umysły.

Cytat:
"Kurczę, nigdy w życiu nie piłam, nie zapaliłam ani jednego papierosa, nie byłam na imprezie. "
Aniołek. Statystycznie miałabyś już za sobą alkohol, tytoń i bakę. Na horyzoncie jakieś proszki i tabletki.

Cytat:
"Kontaktów z rówieśnikami nie mam. Najlepiej dogaduję się z ludźmi chociaż trochę starszymi ode mnie. "
W sumie się nie dziwię.

Wygląda to trochę tak, że zapoznajesz ludzi przez internet, bo naukę masz indywidualną, a rówieśnicy są zdziecinniali. Ojciec może mieć obiekcje do takich znajomości, co jest poniekąd zrozumiałe. Pewnie się o Ciebie boi, takim prostym ojcowskim lękiem o córkę.


@bbrownie
Cytat:
"Trafiłam pod opiekę rodziny goszczącej najpierw, później rodziny zastępczej. Tam też nie jest kolorowo, ale jestem z nimi do teraz, moja mama zastępcza dała mi dużo serca i ciepła, wytłumaczyła świat, nigdy nie uderzyła, nigdy nie wyzwała. Odzyskałam spokój i zaczęły się moje problemy psychiczne, bo wreszcie nie było wojny, a ja moglam skupić się na swoich emocjach i na sobie (byłam już w Twoim wieku), zawaliłam liceum, jedną klasę, drugą klasę (a wcześniej byłam świetną uczennicą, egzamin gimnazjalny z cześci humanistycznej napisałam najlepiej w szkole)."
Jaka wspaniała to przesłanka, że gorsze warunki lepiej wypływają na wydajność człowieka. Kiedy ma się za bardzo przesrane, to brakuje czasu by myśli zaczęły zmierzać w zbędne rejony egzystencjonalne. A jak przyjdą czasy lepsze, to zaraz depresje, problemy psychiczne i staczanie się. Nic tylko bicz trzymać twardy i nie zezwalać na wytchnienie.

Cytat:
"Byłam nawet pobita przez ojca zastępczego za to, że nie radziłam sobie w szkole, a ja nie chciałam żyć."
Bez kontekstu można sobie poględzić, ale ten fragment poniekąd znosi mój powyższy wywód. Ech.

Cytat:
"Dodatkowo wkręciły się lęki, które zatruły mi życie i zatruwają do teraz."
"Będą wam odbierały smak życia"

Cytat:
"Moja mama zastępcza wspierała mnie finansowo, mogłam leczyć się u najlepszych lekarzy, chodzić na terapię. To nie pomagało za bardzo, bo oprócz pieniędzy tak naprawde nie dostałam za wiele od tej rodziny. "
Tak właściwie? Jaki był sens takiej adopcji? Co oni mieli z tego, że Cię wzięli pod dach? Nie jestem w temacie.

Cytat:
"Zaangażowałam się w pomoc ludziom i zwierzętom, to daje mi dużo siły, ROBIENIE DOBRA. Tak trochę udowadniam wszystkim, że nie jestem zła, że jestem dobra, ale mi to daje ulgę."
Ironia. Sith angażuje się w czynienie zła. Tak trochę udowadnia sobie, że nie jest słaby, że nie musi robić tego, co nakazują okowy sumienia, obyczaju, empatii i genów.

Cytat:
"Reasumując, jesteś dzieckiem, robisz głupoty, jesteś pozbawiona racjonalności"
Hmm... z poprzedniej części Twojej wypowiedzi nieszczególnie wynika wniosek zapoczątkowany podsumowaniem. Natomiast stwierdzenie jednoznaczne i dobitne "jesteś pozbawiona racjonalności" jest pozbawione racjonalności.

Cytat:
"Twój tata Cię bardzo kocha i bardzo mu na Tobie zależy, ileż ja bym oddała za takiego tatka w tym moim marnym życiu. "
Good cop/bad cop attempt failed.

Cytat:
"wiem, co teraz czujesz: chaos, ból, żal, strach, samotność."
Zwykle z rezerwą podchodzę do osób, które w swojej wypowiedzi zaznaczają, że wiedzą co ktoś czuje (vide ostatni odcinek GoT).

Cytat:
"Tata Cię kocha najbardziej na świecie, żadnej kobiety nie będzie kochał tak, jak Ciebie, bo to inny rodzaj miłości. "
BANG. Tu leży bies pogrzebany. Perhaps.
Jej osoba jest przeszkodą dla nowego związku ojca. Ugryź to, harcereczko, od tej strony. Wyniuchaj, czy czasem jego postawa nie wynika z tego, że psujesz mu relacje z tą nową kochanką. O ile dobrze pamiętam, tamta kobieta ma też dzieci. Znacie się? To dość zrozumiałe, że może mieć ona wątpliwości wobec wiązania swojej rodzinki z Twoją, kiedy Ty miewasz swoje "humorki" i hipotetycznie mogłabyś, dajmy na to, poszczuć policją jej dzieci.


Cytat:
"Dziecko kocha się inaczej i kobietę kocha się inaczej."
That's was she said.

@night prowler
Cytat:
"Ktoś tu kłamczuszkuje"
Contradictions tamer experience bonus +25

@Djuno
Cytat:
""Od przedstawiania błędnego schematu i zmiany sposobu myślenia są psychoterapeuci i lata terapii."
Aj tam, papierek nie jest zaraz jakimś wymogiem koniecznym, a w lecznictwie... nieścisłym próbować mogą inni. Byleby nie nadużywać kwantyfikatorów wielkich, przynależnych dziedzinom ścisłym, jak to czyniła bbrownie.

Edytowane przez Sheev
Czas edycji: 2016-06-06 o 19:17
Sheev jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 19:24   #41
Hultaj
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2007-12
Wiadomości: 27 783
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez Djuno Pokaż wiadomość
No wow, to takie proste!
Cytat:
Napisane przez bbrownie Pokaż wiadomość
A kto powiedział, że będzie łatwo i prosto? Nikt.
Każda zmiana zaczyna się w głowie, w zmianie sposobu myślenia.
Przedstawiłam autorce błędny schemat myślenia, wedle które funkcjonuje.

Czy ja mogłabym wiedzieć skąd Twój komentarz?
Cytat:
Napisane przez Mojwa Pokaż wiadomość
Bo to gadanie takie jak "no wiesz, nie możesz po prostu nie mieć gorączki? Ja wiem ze to niełatwe ale jak zmienisz sposób myślenia to nie będziesz mieć".
Cytat:
Napisane przez Djuno Pokaż wiadomość
Od przedstawiania błędnego schematu i zmiany sposobu myślenia są psychoterapeuci i lata terapii. Nie ty i twój post, który jeszcze bardziej pcha autorkę w poczucie winy, bo przecież mogłaby wszystko zmienić, ale nie chce.
A ja uważam, że Brownie ma dużo racji i zwyczajnie jej nie rozumiecie.

Bardzo cenię istnienie psychologów itd bo uważam, że każde spoglądanie w głąb siebie i siebie poznawanie to świetna i ogromnie wartościowa sprawa.

Ale wbrew pozorom to niekoniecznie lata terapii i psychoterapeuci naprawiają ludzkie problemy.

Przepraszam za kontrowersyjny pogląd.

Motorem zmiany człowieka jest zawsze, ale to zawsze, przekonanie, że się chce i podjęcie walki o siebie.
Do takich decyzji trzeba dojrzeć, trzeba szczerze pragnąć zmiany. To jest podstawowa siła.

Brownie chodzi o to, że aby np. wyjść z depresji wcale nie jest koniecznością stosowanie leków czy psychiatra.
Tak jak negatywne myśli opętują głowę i wpływają na jakość życia, tak wizualizacje ucieczki z tego piekła, decyzja o tym, by chcieć żyć i życiem zacząć się cieszyć są w stanie pomóc bardzo wiele jeśli nawet nie uleczyć całkowicie. To się nie dzieje w 1 dzien, jest to proces długotrwały, pewnie dlatego jest to lekceważone i niedoceniane, ale człowiek ma mechanizmy wewnętrzne by móc sobie pomóc. Może to jest po prostu instynkt przetrwania.

Dla jasności, nie każdy ma taki charakter aby umieć sobie poradzić. Ludzie są zafiksowani na swoim ''ja chcę'', ''ja nie mogę'' i nie przyjmują do wiadomości rozwiązań, które istnieją.
Dlatego zawsze warto myśleć o terapii.
Ale są w przyrodzie osoby, które są w stanie sobie poradzić sobie samodzielnie.
Hultaj jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 20:00   #42
Sheev
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2016-02
Wiadomości: 269
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

@Hultaj
Cytat:
"spoglądanie w głąb siebie"
* wgłąb.

Cytat:
Przepraszam za kontrowersyjny pogląd.
Ani tu nie było kontrowersyjnego poglądu, ani za takie przepraszać się nie powinno.

Cytat:
"Motorem zmiany człowieka jest zawsze, ale to zawsze, przekonanie, że się chce i podjęcie walki o siebie.
Do takich decyzji trzeba dojrzeć, trzeba szczerze pragnąć zmiany. To jest podstawowa siła. "
A tam, mam coś lepszego:
Krok pierwszy!
Sheev jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 20:15   #43
bbrownie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 268
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez Hultaj Pokaż wiadomość
A ja uważam, że Brownie ma dużo racji i zwyczajnie jej nie rozumiecie.

Bardzo cenię istnienie psychologów itd bo uważam, że każde spoglądanie w głąb siebie i siebie poznawanie to świetna i ogromnie wartościowa sprawa.

Ale wbrew pozorom to niekoniecznie lata terapii i psychoterapeuci naprawiają ludzkie problemy.

Przepraszam za kontrowersyjny pogląd.

Motorem zmiany człowieka jest zawsze, ale to zawsze, przekonanie, że się chce i podjęcie walki o siebie.
Do takich decyzji trzeba dojrzeć, trzeba szczerze pragnąć zmiany. To jest podstawowa siła.

Brownie chodzi o to, że aby np. wyjść z depresji wcale nie jest koniecznością stosowanie leków czy psychiatra.
Tak jak negatywne myśli opętują głowę i wpływają na jakość życia, tak wizualizacje ucieczki z tego piekła, decyzja o tym, by chcieć żyć i życiem zacząć się cieszyć są w stanie pomóc bardzo wiele jeśli nawet nie uleczyć całkowicie. To się nie dzieje w 1 dzien, jest to proces długotrwały, pewnie dlatego jest to lekceważone i niedoceniane, ale człowiek ma mechanizmy wewnętrzne by móc sobie pomóc. Może to jest po prostu instynkt przetrwania.

Dla jasności, nie każdy ma taki charakter aby umieć sobie poradzić. Ludzie są zafiksowani na swoim ''ja chcę'', ''ja nie mogę'' i nie przyjmują do wiadomości rozwiązań, które istnieją.
Dlatego zawsze warto myśleć o terapii.
Ale są w przyrodzie osoby, które są w stanie sobie poradzić sobie samodzielnie.
Witaj, dziękuję za aprobatę, zajmuję się naukowo całą gamą nauk penalnych, wiem, o czym piszę, mam też własne doświadczenia z dzieciństwa i okresu wzrastania.
Masz rację, niekiedy wyjście z depresji jest możliwe bez leków antydepresyjnych, ale raczej przy jakimś epizodzie depresyjnym, spowodowanym trudnym okresem w życiu. Jeśli zmiany w chemii mózgu są bardzo poważne, a tak długi okres choroby, może o tym świadczyć, a które są chorobami współistniejącymi przy depresji, radziłabym skonsultować z psychiatrą. Dziewczynka wzrastała w rodzinie dysfunkcyjnej, plus najpewniej jej choroba ma również podłoże endogenne, plus otoczenie i niesprzyjające warunki ku zdrowieniu, plus wiek młody dorosły.
Sama farmakologia nigdy nie wystarcza, ona tylko wspomaga terapię. Dziewczynka powinna na nią uczęszczać, by zrozumieć błędny schemat myślenia, wedle którego funkcjonuje, by wyrobić nowe, skutkeczne mechanizmy obronne. Dziecko pozbawione jest racjonalności, którą młody dorosły nabywa najczęsciej po ukończeniu 23 roku życia. Tą dziewczynką kierują wyłącznie emocje i dorosłe dziecko rodzin dysfunkcyjnych.
W procesie zdrowienia najważniejsze jest wsparcie bliskich, dlatego tak usilnie namawiam tę dziewczynkę, by wyciągnęła rękę do swojego taty. To normalny człowiek, któremu zdarza się popełniać błędy, jestem pewna, że tata autorki jest po prostu zrezygnowany ciągłą walką o swoją córkę, która - w jego ocenie - ma to w nosie, bo nie docenia, bo nie zdrowieje, bo zawodzi. Dlatego teraz ogromna inicjatywa autorki, by pokazać tacie, że chce ozdrowieć, że warto jej pomagać, że włoży trud w proces zdrowienia, bo proces zdrowienia to ciągła walka... ze sobą. Tata autorki jest wspaniałym człowiekiem, który trochę nie rozumie swojej dorastającej córki i tego, że ona jeszcze nie nabyła racjonalności, że kierują nią wyłącznie emocje. Uważam, że tata dzielnie o nią walczył, ale na chwilę opadł z sił, jemu również potrzebna jest motywacja. Tu jest miłość, natomiast brak komunikacji, z czego wynikają późniejsze nieporozumienia i absurdalne sytuacje.
Konieczna konsultacja z psychiatrą i terapia poznawczo-behawioralna.

Jednak masz dużo racji w tym, że farmakologia czasami jest zbędna!

Edytowane przez bbrownie
Czas edycji: 2016-06-06 o 20:31
bbrownie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 20:38   #44
harcereczka
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 46
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

bbrownie - dziękuję za Twoje słowa, jednak ciężko mi się z nimi identyfikować - nasze sytuacje są odmienne, ja nie potrafię zrozumieć Twoich problemów z przeszłości i jednocześnie nie potrafię sobie wyobrazić siebie za te 10 lat.

Co do leków - brałam podczas pobytu w szpitalu i kilka miesięcy po wyjściu. Potem nikt nie widział takiej terapii.

Z psychiatrą się spotykam, jednak ta osoba nie pasuje tacie, bo mu nie przytakuje.

Cytat:
Napisane przez ziarko3 Pokaż wiadomość
Porozmawiaj też z jego nową partnerką, mowilas że chciała pomóc więc niech się na coś przyda.
Już nie chce. Jak ze mną rozmawia, to tylko na tematy rzędu aktualnej pogody.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Nie nakreśliłaś sytuacji finansowej (poza sugestywną wstawką-cytatem taty, że "mogliście mieć teraz pieniądze na wszystko", gdyby nie Twoje jazdy). Wygląda to trochę też tak (staram się ujmować rzecz przeciwnie do Twojego punktu widzenia, bo przytakiwaczy i tak znajdzie się bezlik, tylko nic z tego nie wynika przy dochodzeniu prawdy), że koniecznie chcesz gdzieś jechać, inaczej Twój stan może się pogorszyć i nastąpi błędne koło. Taki łagodny... szantaż? Są inne formy rekreacji i sposoby na życie towarzyskie, które nie wymagają nakładów finansowych.
Sytuacja finansowa to bardzo dziwny temat w moim domu. Pieniądze jednocześnie są (aż nadto) i jednocześnie ciągle słyszę, że na wszystko brakuje, bo "nie daję pracować". Nie ma problemu z remontem, drogimi wakacjami, codziennym jadaniem na mieście przez tatę, czy pożyczaniem dużych kwot (rzędu kilkunastu tysięcy) znajomym, ale za to jest problem, gdy poproszę o pieniądze na terapię czy bilet na pociąg. I rzecz w tym, że ja nie proszę o niebotyczne kwoty - nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Drogich wyjazdów po prostu nie lubię, czuję się wtedy niezręcznie. Sama daję radę z organizacją tanich noclegów czy biletów - to dla mnie frajda. Nakład finansowy to w tym wypadku kilkanaście złotych na bilet w jedną stronę i jakieś drobne na obiad czy wydarzenie na miejscu. Pamiątek nigdy nie lubiłam kupować.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Dni Fantastyki? Chociaż to był chyba środek maja.
Nie. Veganmania. Taki zlot wege-świrów, dużo dobrego jedzenia, parę wykładów. Fantastyki nie cierpię od małego.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
A w jakim stopniu zna on te osoby? Czy może zna tylko ją?
Hehe, może czuje awersję do przebierańców-porąbańców, geeków fantastyki. Ach te ciasne umysły.
Mógłby poznać każdego, gdyby chciał. Ale nie chce. Mówiąc "poznać" mam na myśli 2 opcje - albo face to face, albo - jeśli nie chce - przez komunikator typu skype. Mojej przyjaciółki nigdy na oczy nie widział. Gdy się poznałyśmy 3 lata temu, porozmawiał przez telefon z nią i jej mamą i bez problemu puścił mnie do niej na kilka dni w wakacje. Ale teraz kogo bym nie poznała, jest nie okej.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Aniołek. Statystycznie miałabyś już za sobą alkohol, tytoń i bakę. Na horyzoncie jakieś proszki i tabletki.
Przepraszam, mam problemy z wyczuwaniem ironii. Czy tutaj ona występuje?


Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
W sumie się nie dziwię.

Wygląda to trochę tak, że zapoznajesz ludzi przez internet, bo naukę masz indywidualną, a rówieśnicy są zdziecinniali. Ojciec może mieć obiekcje do takich znajomości, co jest poniekąd zrozumiałe. Pewnie się o Ciebie boi, takim prostym ojcowskim lękiem o córkę.
Naukę indywidualną (jednak również w budynku szkoły) mam od stycznia, a ludzi poznaję w taki sposób (z pozytywnym skutkiem) od lat. Rozumiałabym obiekcję, gdyby ich poznał i dopiero wtedy stwierdził, że są nieodpowiedni. Ale takie "nie bo nie" jest dla mnie równie sensowne co zakazywanie mieszkańcom Wałbrzycha kontaktów z ludźmi z Koziej Wólki, bo to nie ich teren.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
BANG. Tu leży bies pogrzebany. Perhaps.
Jej osoba jest przeszkodą dla nowego związku ojca. Ugryź to, harcereczko, od tej strony. Wyniuchaj, czy czasem jego postawa nie wynika z tego, że psujesz mu relacje z tą nową kochanką. O ile dobrze pamiętam, tamta kobieta ma też dzieci. Znacie się? To dość zrozumiałe, że może mieć ona wątpliwości wobec wiązania swojej rodzinki z Twoją, kiedy Ty miewasz swoje "humorki" i hipotetycznie mogłabyś, dajmy na to, poszczuć policją jej dzieci.
B. ma dwie córki - jedną rok starszą, drugą 2 lata młodszą ode mnie.
Znamy się od... ponad 10 lat. Tata i B. już wtedy chcieli być razem, jednak stwierdzili, że to za szybko - ja byłam po stracie Mamy, córki B. po rozwodzie rodziców. Dopiero w zeszłym roku zdecydowali się na związek - gdy ja i dziewczyny byłyśmy na wyjazdach, tata z B. pojechali razem w góry.

Na początku tata chciał, żebym z nim jeździła w weekendy do B. Nie chciałam i w sumie nadal nie chce - to dla mnie obcy ludzie, nie lubię się męczyć "bo tak trzeba". Nie mam z jej córkami wspólnych tematów. Szanuje je, to fajne osoby, jednak po prostu czuję się w ich towarzystwie niezręcznie.
Każdy ma swoje zainteresowania, priorytety. Ja zawsze jestem szczera i jak coś mnie irytuje, to po prostu o tym mówię. Może to mnie gubi.

Edytowane przez harcereczka
Czas edycji: 2016-06-06 o 20:42
harcereczka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 20:46   #45
bbrownie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 268
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Mamy ze sobą więcej wspólnego, niż Ci wydaje. Tu nie chodzi o przeszłość, historię mojego,Twojego życia, a skutki, które są takie same.

Musisz zintegrować się z resztą, musisz żyć w tej podstawowej komórce społecznej, jaką jest rodzina. Pamiętaj, że aby coś dostać, najpierw trzeba coś dać od siebie, czasami nawet więcej dać niż sami otrzymujemy, bo każda relacja jest bardzo wymagająca. Jestem pewna, że gdy zaczniesz się otwierać, uśmiechać, wtedy dostaniesz dużo wsparcia od taty i przyszywanej rodziny. Wiem, że to trudne ze względu na zaniżone poczucie własnej wartości, bo gdyby tak nie było, nie robiłaś swojemu ciału krzywdy, ale proszę, uczęszczaj do terapeuty i walcz o siebie... ze sobą sama, najtrudniejszym przeciwnikiem.

Pamiętaj, nie jesteś niczemu winna, jesteś jeszcze dzieckiem. Naprawdę nim jesteś, a wszystko, co dzieje się w Twojej głowie jest NORMALNE.

Trzymam kciuki!!!

Edytowane przez bbrownie
Czas edycji: 2016-06-06 o 20:50
bbrownie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 20:59   #46
201607111003
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2015-04
Wiadomości: 1 397
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Dziewczyno dla własnego dobra nie czytaj już tych bzdur. Raczej porozmawiaj o tym na terapii, w szkole.

Reszcie gratuluję empatii na poziomie rozwielitki i rozwiązywania własnych emocjonalnych problemów kosztem niewinnej 17 latki.
201607111003 jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 21:16   #47
night prowler
Zadomowienie
 
Avatar night prowler
 
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 1 514
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Ja też myślę, że bbrownie napisała sporo dobrych rzeczy, ale mija się z jedną bardzo ważną kwestią, o której traktuje ten wątek, którą ma w tytule i która się odbija przez wszystkie posty. Harcereczka próbuje naprawić swoje zachowanie, bo czuje się winna wobec ojca, chce temu ojcu wynagrodzić stracony czas i podświadomie bardzo go wybiela a dopóki to się nie zmieni, efekty będą marne.

Nie lubię pisać, co kto musi, ale tutaj się odważę: ona musi zacząć myśleć o sobie, bo inaczej żadna praca, czy na terapii, czy na własną rękę, nie przyniesie skutku.

"Chcę naprawić i zrozumieć siebie" zamiast "będę z sobą walczyć (brr...), żeby się lepiej zachowywać".




A tak swoją drogą, jak czytam, że dziewczyna ma się zacząć uśmiechać, bo wtedy ojciec na pewno (!!) zacznie ją lepiej traktować, to stają mi przed oczyma wszystkie nieśmiertelne: na każdy kryzys w toksycznym związku najlepsze czerwone paznokcie i seksowna bielizna.
__________________
I'm feelin' posh so address me with an accent.

Edytowane przez night prowler
Czas edycji: 2016-06-06 o 21:20
night prowler jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 22:11   #48
Sheev
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2016-02
Wiadomości: 269
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

@bbrownie
Cytat:
" Dziecko pozbawione jest racjonalności, którą młody dorosły nabywa najczęsciej po ukończeniu 23 roku życia."
Zdefiniuj tę ponownie wspomnianą "racjonalność". Precyzyjnie. Ze źródłem, dlaczego akurat 23, popartym badaniami. Bez tego uznam, że tak sobie pieprzysz trzy po trzy.

@harcereczka
Cytat:
"Z psychiatrą się spotykam, jednak ta osoba nie pasuje tacie, bo mu nie przytakuje."
Znam to. Tzn. znam ludzi, którym nie pasuje przeciwne zdanie.

Cytat:
"Sytuacja finansowa to bardzo dziwny temat w moim domu. Pieniądze jednocześnie są (aż nadto) i jednocześnie ciągle słyszę, że na wszystko brakuje, bo "nie daję pracować". Nie ma problemu z remontem, drogimi wakacjami, codziennym jadaniem na mieście przez tatę, czy pożyczaniem dużych kwot (rzędu kilkunastu tysięcy) znajomym, ale za to jest problem, gdy poproszę o pieniądze na terapię czy bilet na pociąg. I rzecz w tym, że ja nie proszę o niebotyczne kwoty - nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Drogich wyjazdów po prostu nie lubię, czuję się wtedy niezręcznie. Sama daję radę z organizacją tanich noclegów czy biletów - to dla mnie frajda. Nakład finansowy to w tym wypadku kilkanaście złotych na bilet w jedną stronę i jakieś drobne na obiad czy wydarzenie na miejscu. Pamiątek nigdy nie lubiłam kupować."
W rzeczy samej trąci harpagonizmem.

Cytat:
"Nie. Veganmania. Taki zlot wege-świrów, dużo dobrego jedzenia, parę wykładów."
Sytuacja z mięsem gotowanym w Twoim garnku nabiera zabawnego tła. Konflikt natury etycznej. Chyba wiesz, że z perspektywy wszystkożernych wege-świry bywają cholernie upierdliwe. I tu polecam stosować zasadę kurtyzan: "żyj i daj rzyć innym".
Cytat:
"Fantastyki nie cierpię od małego."
E tam, skoro od małego, to od momentu, w którym ma się niewyrobione i niedorobione gusta, pewnie się zraziłaś i zostało.

Cytat:
"Przepraszam, mam problemy z wyczuwaniem ironii."
O, i to mi się podoba. Tutaj mało kto potrafi przejrzeć moje myśli, intencje zrozumie jeszcze mniej osób, a zinterpretować wszysztko w 100% już chyba nikt. A Ty zaprezentowałaś podejście naukowe, "wiem, że nic nie wiem". Wyobraź sobie, że w czasach poprzedzających wielkie odkrycia geograficzne w okolicach 1500 roku ludzie zamieszkujący dane tereny często uznawali, że to co znają i nanoszą na swoje śmieszne mapy wyznacza cały istniejący świat. A dalej już nic nie ma, zresztą kogo by to obchodziło. Dopiero postawa, która zakłada, że istnieje jeszcze wielki obszar tego, co nieznane, postawa zakładająca własną omylność pozwoliła wyjść z ciemnych zaścianków i zapoczątkować poznawanie nowego.
I teraz zagadka: czy powyższa dygresja była ironiczna? Odpowiedź na biało: Nie była. Pisałem to całkiem serio, a niepoważny czy żartobliwy charakter nie wynika z ironii. To raczej metafora, kontrastująca paralela.

Cytat:
"Czy tutaj ona występuje?"
W mniejszym stopniu niż większym. Takie tam smęcenia starego dziada na zepsute czasy, pokolenie i świat.

Ale na poważnie: jak dotąd przedstawiasz się w świetle, które byłoby niemal nieskazitelne, gdyby nie pewne aberracje z wzywaniem policji, no i te Twoje zaburzenia odżywienia wraz z następstwami.

Jeśli chcesz dociec prawdy i źródeł zachowania Twojego ojca, musisz stać się adwokatem diabła, który będzie wyszukiwał każdego własnego przewinienia. I każdego przewinienia ojca lub nieuzasadnionego jego zachowania. Wynieść się poza subiektywne i emocjonalne podejście do tematu, żeby dojść do prawdy bardziej obiektywnej, że się tak patetycznie wyrażę.

Cytat:
"Rozumiałabym obiekcję, gdyby ich poznał i dopiero wtedy stwierdził, że są nieodpowiedni."
Hah, jest zupełnie na odwrót. On ich nie zna (właściwie przez internet Ty też ich możesz nie poznać dostatecznie) i właśnie dlatego może się obawiać. Może nie mieć też zaufania co do sposobu poznania przez słuchawkę lub korespondencję.
Postawa ojca może wynikać z doświadczenia, jakie ma z Tobą. Był Twoim obrońcą przez lata, bronił Cię przed dziećmi, które Ci dokuczały. Bronił Cię przed Tobą samą. Weszła mu ta rola w krew aż za bardzo. Jest też tym trochę sfrustrowany, przez co woli zapobiegać w tak topornie profilaktyczny sposób. Syndrom tatusia obrońcy córeczki, kiedy to nie dostrzega, że stała się już duża.
Obawia się, że możesz napotkać niewłaściwych ludzi gdzieś daleko w innym mieście, gdzie nie będzie mógł Cię obronić. Irracjonalne to, ale pozostałe przykłady świadczą, że Twój ojciec bywa niekiedy mało rozsądny.

Cytat:
"Znamy się od... ponad 10 lat."
Coś mi nie pasowało względem pierwszego posta... w międzyczasie poznał E.wkę, tę jędzę, ale z nią zerwał, a następnie "zszedł się" z B.eatką? W sumie tak też mogło być, nie ma na ten moment sprzeczności w tym co napisałaś.

Cytat:
"Na początku tata chciał, żebym z nim jeździła w weekendy do B. "
Proces scalania rodzin krok pierwszy.

Cytat:
"Nie chciałam i w sumie nadal nie chce - to dla mnie obcy ludzie, nie lubię się męczyć "bo tak trzeba"."
Zrozumiałe, choć częstokroć niepożądane przez ludzi bardziej społeczno-rodzinnych.

Cytat:
"Ja zawsze jestem szczera i jak coś mnie irytuje, to po prostu o tym mówię. Może to mnie gubi."
Podoba mi się, że zaczynasz szukać w swoim zachowaniu elementów, które mogą wpływać negatywnie na relacje z otoczeniem.
Być może faktycznie Twoja postawa względem tamtych dziewczyn jest elementem, który psuje tacie sielankową wizję scalenia rodzinek. On tego nie mówi, ale z pewnością trochę na Twój temat mówił z B.asią. Ona i jej córki wiedzą o Twoich problemach i przeszłości? O ostatnim wzywaniu policji? Jeśli tak, możesz być pewna, że trochę na Twój temat rozprawiali. Wariatka. Dziwoląg.
Możesz sobie przypominać kolejne szczegóły, postaram się ulepić z tego jakiś składny i sensowny obraz, który miałby pomóc Ci pomóc w jakiś sposób.

@bbrownie
Cytat:
"Musisz zintegrować się z resztą, musisz żyć w tej podstawowej komórce społecznej, jaką jest rodzina. "
I znowu banały i teksty rodem z copypasty podręcznika do wosu dla gimnazjalistów. Pamiętaj o pytaniu: czym jest tzw. racjonalność i dlaczego pojawia się ona najczęściej akurat po 23 roku życia?

@Ellion
Cytat:
"Dziewczyno dla własnego dobra nie czytaj już tych bzdur. Raczej porozmawiaj o tym na terapii, w szkole. "
Hahaha, kochane podejście.
Cytat:
"Reszcie gratuluję empatii na poziomie rozwielitki i rozwiązywania własnych emocjonalnych problemów kosztem niewinnej 17 latki."
Cóż za urażające uogólnienie! Cóż za przenajświętsze oburzenie!

@night prowler
Cytat:
"A tak swoją drogą, jak czytam, że dziewczyna ma się zacząć uśmiechać, bo wtedy ojciec na pewno (!!) zacznie ją lepiej traktować, to stają mi przed oczyma wszystkie nieśmiertelne: na każdy kryzys w toksycznym związku najlepsze czerwone paznokcie i seksowna bielizna."
I szminka, nie zapominajmy o szmince.
Accurate sarcastic response bonus +25. Łał, to już drugi taki exp dzisiejszego dnia, dostajesz level up za combo.

Edytowane przez Sheev
Czas edycji: 2016-06-06 o 22:16
Sheev jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 22:12   #49
bbrownie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 268
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez night prowler Pokaż wiadomość
Ja też myślę, że bbrownie napisała sporo dobrych rzeczy, ale mija się z jedną bardzo ważną kwestią, o której traktuje ten wątek, którą ma w tytule i która się odbija przez wszystkie posty. Harcereczka próbuje naprawić swoje zachowanie, bo czuje się winna wobec ojca, chce temu ojcu wynagrodzić stracony czas i podświadomie bardzo go wybiela a dopóki to się nie zmieni, efekty będą marne.

Nie lubię pisać, co kto musi, ale tutaj się odważę: ona musi zacząć myśleć o sobie, bo inaczej żadna praca, czy na terapii, czy na własną rękę, nie przyniesie skutku.

"Chcę naprawić i zrozumieć siebie" zamiast "będę z sobą walczyć (brr...), żeby się lepiej zachowywać".




A tak swoją drogą, jak czytam, że dziewczyna ma się zacząć uśmiechać, bo wtedy ojciec na pewno (!!) zacznie ją lepiej traktować, to stają mi przed oczyma wszystkie nieśmiertelne: na każdy kryzys w toksycznym związku najlepsze czerwone paznokcie i seksowna bielizna.
Proszę czytać między wierszami - chodzi o to, by zmienić nastawienie do taty, Pani B. i jej dzieci, zacząć być serdecznym i uśmiechniętym. Rodzina jest jej bardzo potrzebna w procesie zdrowienia, nie sądzę, by wszyscy byli be. To kwestia nastawienia i tego, by zacząć szukać pozytywnych cech w innych i nie zamykać się na innych. Zacząć kochać najpierw siebie, a następnie innych. To naprawdę daje dużo szczęścia i radości do życia. Bycie akceptowanym.

Edytowane przez bbrownie
Czas edycji: 2016-06-06 o 22:19
bbrownie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 22:35   #50
harcereczka
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 46
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
W rzeczy samej trąci harpagonizmem.
Ha, wygooglowałam sobie znaczenie tego słowa. Tylko jedno pytanie - z mojej czy taty strony?

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Sytuacja z mięsem gotowanym w Twoim garnku nabiera zabawnego tła. Konflikt natury etycznej. Chyba wiesz, że z perspektywy wszystkożernych wege-świry bywają cholernie upierdliwe. I tu polecam stosować zasadę kurtyzan: "żyj i daj rzyć innym".
Wiem. Z tym, że dopóki ktoś patrzy tylko w swój talerz, ja nie zaglądam w jego z tekstem "jesz biedne zwierzątka, ty potworze". Ale tu pojawia się też moja szczerość - w pewien sposób brzydzi/boli mnie jedzenie z garnka, w którym przed chwilą grzała się zupa z trupa - mówię wprost, że mi nie pasuje. Bez nawracania, ale szczerze.
To samo z myciem tych głupich garnków - mogę umyć po tacie kubek od herbaty czy miskę po chipsach, ale patelni po kotlecie nie chcę. Dla jednych fanatyzm, dla mnie norma. W mięsnym też pracować nie zamierzam.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
E tam, skoro od małego, to od momentu, w którym ma się niewyrobione i niedorobione gusta, pewnie się zraziłaś i zostało.
Próbowałam nie raz. Nie lubię i już. Na Hobbicie w kinie zasnęłam, a Harrego Pottera nie uznaję ze względów religijnych. Nie kręci mnie poznawanie "innego świata", za to bardzo chcę poznać ten prawdziwy.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Hah, jest zupełnie na odwrót. On ich nie zna (właściwie przez internet Ty też ich możesz nie poznać dostatecznie) i właśnie dlatego może się obawiać. Może nie mieć też zaufania co do sposobu poznania przez słuchawkę lub korespondencję.
Postawa ojca może wynikać z doświadczenia, jakie ma z Tobą. Był Twoim obrońcą przez lata, bronił Cię przed dziećmi, które Ci dokuczały. Bronił Cię przed Tobą samą. Weszła mu ta rola w krew aż za bardzo. Jest też tym trochę sfrustrowany, przez co woli zapobiegać w tak topornie profilaktyczny sposób. Syndrom tatusia obrońcy córeczki, kiedy to nie dostrzega, że stała się już duża.
Obawia się, że możesz napotkać niewłaściwych ludzi gdzieś daleko w innym mieście, gdzie nie będzie mógł Cię obronić. Irracjonalne to, ale pozostałe przykłady świadczą, że Twój ojciec bywa niekiedy mało rozsądny.
Zabrzmi dziecinnie, ale z mojego punktu widzenia nie boi się o mnie, a o swój tyłek. O to, że zostanie oskarżony, że mnie nie dopilnował, że będzie miał problemy. Na mnie już mu nie zależy, a na pewno nie w takim stopniu. Tyle, że to może się obrócić przeciwko niemu - już teraz widzę, że jestem społeczną kaleką, jeśli już nawiązuję jakiś kontakt, to i tak w większości przypadków zaraz jestem zmuszona go urwać. I wracam do trucia głowy tacie.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Coś mi nie pasowało względem pierwszego posta... w międzyczasie poznał E.wkę, tę jędzę, ale z nią zerwał, a następnie "zszedł się" z B.eatką? W sumie tak też mogło być, nie ma na ten moment sprzeczności w tym co napisałaś.
Dokładnie. Przez długie lata na zmianę albo nie kontaktował się z B., albo traktował ją jedynie jak koleżankę. A sytuacja z E. to było 'zaledwie' ok. pół roku w tym całym wirze zdarzeń.


Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Być może faktycznie Twoja postawa względem tamtych dziewczyn jest elementem, który psuje tacie sielankową wizję scalenia rodzinek. On tego nie mówi, ale z pewnością trochę na Twój temat mówił z B.asią. Ona i jej córki wiedzą o Twoich problemach i przeszłości? O ostatnim wzywaniu policji? Jeśli tak, możesz być pewna, że trochę na Twój temat rozprawiali. Wariatka. Dziwoląg.
Przez kilka pierwszych miesięcy mieli zasadę nie wtrącania się nawzajem w wychowywanie dzieci. Dopiero niedawno zaczął wszystko mówić B. No i terapia rodzinna w ośrodku - była totalnie zaskoczona, sama mówiła, że "nie sądziła, że to aż tak". Wtedy jeszcze mówiła, że "przychyla się do mojej wersji, bo jest kobietą i chce mi pomóc", po wyjściu z ośrodka jeszcze trochę ze mną rozmawiała. Telefon na policję przelał czarę goryczy, rzuciła tylko, że "nie wyobraża sobie, żeby jej córki dzwoniły na policję bez powodu", a poza tym "kocha mojego ojca i jemu wierzy". No po prostu powtórka z dawnych gadek E.
harcereczka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 22:57   #51
laisla
Zakorzenienie
 
Avatar laisla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 21 812
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez harcereczka Pokaż wiadomość
Jedzenie jest dla mnie aktualnie najmniejszym problemem.
Prawda jest taka, że ED wraca wtedy, kiedy znów czuję się zagrożona, ograniczona. Jak na razie wytrzymuję, ale jest ciężko, kiedy nie mogę nigdzie jechać, poznać takich ludzi, z jakimi chcę utrzymywać kontakt, planować wakacji. Bo nie. Bo nagrody mi się nie należą. To takie błędne koło, bo skoro i tak nic mi się nie należy, to staranie się nie ma sensu. Strasznie męcząca sprawa.

Co za tym idzie, żyć własnym życiem nie mogę.
Od małego byłam samodzielna, w wieku 13 lat sama jeździłam busem do dużego miasta, w zeszłe wakacje byłam w Anglii z osobą poznaną przez Internet. Teraz nie mogę nic. a) bo jestem niepełnoletnia, b) bo nie mogę liczyć na wsparcie finansowe, a logiczne jest, że rozsądniej będzie, jeśli własne pieniądze wydam na terapię, a wyjazdy "rekreacyjne" mogą poczekać.
Z tego powodu też się ostatnio pokłóciliśmy. Na początku maja chciałam pojechać do Wrocławia na pewne wydarzenie. Miałam tam się spotkać ze znajomymi. Tata się nie zgodził. Więc zachowałam się, brzydko mówiąc, po szczeniacku - wiedziałam, że jadąc do Wrocławia muszę się przesiąść w inny pociąg w Poznaniu. Powiedziałam, że jadę do przyjaciółki do Poznania - jedynej, którą tata akceptuje. Zgodził się. We Wrocławiu sobie poradziłam, nikt mnie nie zabił, nie porwał dla okupu i nie poćwiartował. Przyznałam się parę dni temu, pod wpływem emocji.
Kurczę, nigdy w życiu nie piłam, nie zapaliłam ani jednego papierosa, nie byłam na imprezie. Nie rozumiem, skąd te ograniczenia, zakaz na jakąkolwiek rozrywkę.

Do szkoły chodzę, ale mam nauczanie indywidualne. Gdy chodziłam "normalnym" trybem, miałam jazdy z jedzeniem. Tata nie chciał się zgodzić na indywidualne, musiałam załatwiać wszystko sama, dopiero po paru miesiącach zgodził się podpisać odpowiedni papier. Mi to wyjście pomogło - nie głodzę się i nie obżeram na przemian. Ale tata twierdzi, że to mój wymysł, że nie mam co liczyć na kolejny taki rok.

W szkole zawsze radzę sobie dobrze. Mam większość piątek, trochę czwórek. Chodzę do LO.

Kontaktów z rówieśnikami nie mam. Najlepiej dogaduję się z ludźmi chociaż trochę starszymi ode mnie.



Pisałam listy, maile, smsy. Nic nie czytał, wszystko wyśmiewał i od razu niszczył.



Na 13 urodziny dostałam konto w banku. Nie jestem rozrzutna, oszczędzam. Poza tym incydentem sprzed 2 lat, kiedy to "przejadłam" oszczędności, praktycznie nie wydaję pieniędzy. Wiadomo, były jakieś okazje - święta itp., kiedy dostawałam pieniądze w prezencie. Zdarzały się też stypendia naukowe, czasem coś sprzedałam na Allegro.
Tak sobie myślę, że jednak szkoda, że nie masz kontaktu, takiego codziennego z rówieśnikami, może to trochę poprzestawiałoby Twoje życie w lepszą stronę..Nie wiem, ale tak mogłoby być bo taki fajny kontakt potrafi wiele zdziałać, może trochę przenieść środek ciężkości tych wszystkich problemów. Bo będąc cały czas otoczona tą rodzinną atmosferą nie masz zbyt wiele oddechu, świeżego powietrza. Możesz być tym przytłoczona. Myślisz, że nie jest Ci to potrzebne?

Super rozsądnie podchodzisz do sprawy kasy, rzeczywiście działasz z głową
laisla jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 23:14   #52
night prowler
Zadomowienie
 
Avatar night prowler
 
Zarejestrowany: 2007-03
Wiadomości: 1 514
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez bbrownie Pokaż wiadomość
Proszę czytać między wierszami - chodzi o to, by zmienić nastawienie do taty, Pani B. i jej dzieci, zacząć być serdecznym i uśmiechniętym. Rodzina jest jej bardzo potrzebna w procesie zdrowienia, nie sądzę, by wszyscy byli be. To kwestia nastawienia i tego, by zacząć szukać pozytywnych cech w innych i nie zamykać się na innych. Zacząć kochać najpierw siebie, a następnie innych. To naprawdę daje dużo szczęścia i radości do życia. Bycie akceptowanym.

Bez jaj, nie spodziewałam się, że kiedykolwiek zobaczę na piśmie pretensję z gatunku "powinnaś się sama domyślić o co mi chodzi".


Rodzina pomaga w procesie zdrowienia, jeśli w tej rodzinie jest zdrowa miłość, zrozumienie, cierpliwość i inne podobne. Rodzina może być wręcz źródłem problemu, jeśli powyższych nie ma.

Rodzina nie katapultuje się z kategorii drugiej do kategorii pierwszej dlatego, że nastolatka z problemami będzie się sympatycznie uśmiechać.

Rodzina mogłaby przejść do kategorii pierwszej, gdyby rodzina realnie wspierała proces leczenia i uczęszczała na terapię. Rodzinną.

Ugłaskiwanie z wierzchu, żeby było miło pomaga co najwyżej wyłgać się z mandatu, nie rozwiązuje realnych problemów.



harcereczko, a jak z dalszymi krewnymi? Szczególnie od strony mamy?
__________________
I'm feelin' posh so address me with an accent.
night prowler jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-06, 23:56   #53
Faxu
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 796
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Ja chyba rozumiem o co chodzi. Jeśli relacje między dwojgiem ludzi są złe i ktoś chce to zmienić to powinien zrobić pierwszy krok. W tym przypadku powstrzymać się od robienia awantur i zdobyć się na jakieś drobne miłe gesty. To może sporo dać. Z własnego doświadczenia wiem, że wyciągnięcie ręki na zgodę może zmienić wszystko. Tylko to faktycznie muszą być gesty, zmiana zachowania, a nie bezsensowne puste przepraszanie i próby tłumaczeń, bo coś takiego tylko pogarsza sprawę. Najpierw trzeba zachowaniem udowodnić, że chce się coś zmienić, inaczej nie ma szans na odbudowę utraconego zaufania.Jasne, że to ojciec powinien się tym zająć bo jest starszy i jest ojcem, ale jeśli z jakiegoś powodu nie może to czemu córka ma nie spróbować, zwłaszcza, że już nie jest małym dzieckiem tylko prawie dorosłą osobą.

Z tym, że autorka powinna przede wszystkim skupić się na sobie jak najbardziej się zgadzam. Walczyć w pierwszej kolejności o siebie, a nie o ojca.
Faxu jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-07, 00:40   #54
Sheev
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2016-02
Wiadomości: 269
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
"Ha, wygooglowałam sobie znaczenie tego słowa."
Masz kolejnego plusa. Większość nie zawraca sobie głowy wyszukiwaniem.
Tu jednak zabawiłem się w słowotwórstwo i nie sprawdzałem nawet czy takie coś istnieje. Po prostu skąpstwo - od Harpagona. Ojca.
Wynik wyszukiwań natomiast pokazał, że takiego słowa oficjalnie nie ma, a pierwszy link podaje jakieś bzdury.

Cytat:
"Dla jednych fanatyzm, dla mnie norma."
Przypuszczalnie poruszasz się częściowo w środowisku wegan, więc podpowiem, że to jednak dla mięsożernych jest zdrowy fanatyzm Gdyby hipotetycznie moja córeczka powiedziała, że nie będzie zmywać naczyń (mając taki obowiązek), bo było na nich mięso, też nie byłbym zadowolony. Może jakoś bym się dogadał i zmienił jej obowiązek na coś innego, ale restrykcje również nie byłyby tutaj wykluczone, hehe.

Cytat:
"Na Hobbicie w kinie zasnęłam, a Harrego Pottera nie uznaję ze względów religijnych."
Dobra, nie było tematu.

Twój młodociany światopogląd zaznacza się już bardzo mocno. Spokojnie możesz zostać uznana za fanatyczkę religijną i wegańską przez przeciętnego człowieka. Z tym Potterem, bo Benedykt XVI i Natanek potępiali? Nawet dość ortodoksyjni katole nierzadko lubują się w potterverse.

Cytat:
"Zabrzmi dziecinnie, ale z mojego punktu widzenia nie boi się o mnie, a o swój tyłek. O to, że zostanie oskarżony, że mnie nie dopilnował, że będzie miał problemy."
Rozwiń. Policja ma już go na oku, a Ty masz/miewałaś problemy natury psychicznej. Jakich konsekwencji się obawia? Przecież Twoja ewentualna krzywda/krzywda przez Ciebie wyrządzona nie będzie miała przełożenia na jego odpowiedzialność prawną (co najwyżej finansową). Tak jest do 13 roku życia, o ile się nie mylę. W Twoim przypadku są uwzględnione dodatkowe okoliczności?

Cytat:
" Tyle, że to może się obrócić przeciwko niemu - już teraz widzę, że jestem społeczną kaleką, jeśli już nawiązuję jakiś kontakt, to i tak w większości przypadków zaraz jestem zmuszona go urwać."
Masz wszelkie predyspozycje na społeczną kalekę: jesteś bezpośrednia, zakompleksiona, nie miałaś matki, trudne dzieciństwo, przejścia związane z chorobą, przypuszczalnie zaburzona gospodarka hormonalna, no i poglądy niejako wykluczające akceptację sporej części ludzkości. Skoro dla Ciebie zabicie zwierzęcia to najpewniej grzech (łącząc religijność z wege), musisz uznawać większość ludzi za... niemoralnych. W sumie grząski temat, bo w Biblii nie było w tym względzie zakazów, Jezus wręcz zniósł nieczystość świń, czyli dodatkowa zachęta do spożycia... No, ale w ST nie potępiano też niewolnictwa, zatem przy bardziej "ruchomym" i postępowym podejściu do prawa ustalanego przez Absolutnego Boga, można według woli uznać, że obecnie zabijanie zwierzątek jest grzechem. Dobra, starczy wywodu w dygresji.

Taki światopogląd może być dodatkową przeszkodą do zawarcia znajomości, ograniczając z góry grono potencjalnych kandydatów, mięsożernych ateistów. Powinnaś znaleźć tę garstkę ludzi, którzy będą Ci odpowiadać i takie znajomości pielęgnować, oczywiście nie wykluczam tutaj osób o innych poglądach.

Niewielkie, ale wierne grono znajomych to plan minimum. Dobrze byłoby, żeby Twój ojciec to zrozumiał. Wkrótce staniesz się pełnoletnia i nie będzie miał już pretekstu, żeby trzymać Cię na smyczy. Tylko co z tego, skoro dalej będzie podchodził do Ciebie krótkowzrocznie?

Cytat:
"Wtedy jeszcze mówiła, że "przychyla się do mojej wersji, bo jest kobietą i chce mi pomóc", po wyjściu z ośrodka jeszcze trochę ze mną rozmawiała. Telefon na policję przelał czarę goryczy, rzuciła tylko, że "nie wyobraża sobie, żeby jej córki dzwoniły na policję bez powodu", a poza tym "kocha mojego ojca i jemu wierzy"."
Ludzie ludzie... biorą na wiarę raz, to się okazuje, że błędnie, więc wybierają dwa, i znowu wierzą w ciemno.
Co masz na myśli mówiąc o "swojej wersji"? Czy może ojciec i Ty mówicie o sytuacji w zupełnie inny sposób?
Wygląda na to, że straciłaś jednak jej kredyt zaufania. Szybko tego nie odbudujesz, ale może warto jednak coś w tym kierunku robić. Przede wszystkim uporządkować sytuację we własnej głowie. Co Tobą powodowało, że wezwałaś policję? Dlaczego nie potrafisz zapanować nad emocjami? "Co Ci do łba strzeliło?". Jak zachowywał się ojciec? Też przecież musiał zareagować przesadnie emocjonalnie, skoro tak się to potoczyło. Dla samej profilaktyki i zrozumienia problemu wypadałoby tamto zdarzenie dokładnie przeanalizować.

Mamy więc potencjalne rozwiązanie: pośrednio zraziłaś B. do swojego ojca On nie potrafi być osobno, przynajmniej teraz, kochającym ojcem i jej mężczyzną. Widzi w Tobie przeszkodę. Nie idzie do przodu, tylko rozpamiętuje tę jedynie słuszną ścieżkę historii, którą według niego skrzywiłaś Ty.
Nie widzę tutaj w każdym razie natychmiastowego rozwiązania. Możesz jeszcze próbować z listem lub rozmową, ale musisz się do tego przygotować dobrze, a zarazem budować mozolnie zaufanie.

Edytowane przez Sheev
Czas edycji: 2016-06-07 o 00:42
Sheev jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-07, 07:22   #55
bbrownie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 268
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

"Mamy więc potencjalne rozwiązanie: pośrednio zraziłaś B. do swojego ojca On nie potrafi być osobno, przynajmniej teraz, kochającym ojcem i jej mężczyzną. Widzi w Tobie przeszkodę. Nie idzie do przodu, tylko rozpamiętuje tę jedynie słuszną ścieżkę historii, którą według niego skrzywiłaś Ty.
Nie widzę tutaj w każdym razie natychmiastowego rozwiązania. Możesz jeszcze próbować z listem lub rozmową, ale musisz się do tego przygotować dobrze, a zarazem budować mozolnie zaufanie."

Shev, jak możesz mówić dziecku, że jej tata nie potrafi być dla niej ojcem albo nie potrafi być dla niej ojcem, bo ma partnerkę?
Po prostu nie możesz tak mówić.

Jej ojciec ją kocha, ale jest zły/zrezygnowany/zmęczony/zawiedziony. Jak możesz porównywać miłość do partnera i miłość do dziecka? To absurd.
Jej ojciec kocha ją bardzo i być może kocha swoją partnerkę.
Ja rozumiem rodzinę dziewczynki, dużo błędów popełniła, ale nie są to błędy niewybaczalne i można je wspólnymi siłami naprawić. Musi zacząć współpracować z tatą i resztą rodziny, otworzyć się na rodzinę, bo bez niej będzie jej ciężko - jak teraz. Zamiast buntować dziecko przeciwko kochającemu ojcu, ktory tez popełnia błędy, wskaż dziewczynce drogę do tego, jak naprawić relacje z bliskimi. Ona ich potrzebuje, a że przechodzi nastoletni okres buntu, czuje się niezrozumiana, osamotniona, to normalne, powinna mieć przy sobie bliskich, którzy chcą przy niej być, ale chwilowo stracili motywację.
bbrownie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-07, 07:30   #56
Djuno
Regulator reniferów
 
Avatar Djuno
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 3 155
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez bbrownie Pokaż wiadomość
Shev, jak możesz mówić dziecku, że jej tata nie potrafi być dla niej ojcem albo nie potrafi być dla niej ojcem, bo ma partnerkę?
Po prostu nie możesz tak mówić.
Ale on nie potrafi być dla niej ojcem. On nazywa leczenie karą i przerywa terapię, bo uważa, że w ten sposób wymusi na niej znormalnienie. Na tym nie polega ojcostwo.

Przede wszystkim, zamiast skupić się na akceptacji ojca, której nie dostanie, bo ojciec ma pretensje o zmarnowaną młodość, autorka powinna uniezależnić poczucie własnej wartości od humorów tatusia i skupić się na sobie. A relację z nim sobie darować, bo nie autorka jest za nią odpowiedzialna i nie autorka zawaliła. Różnica między nimi jest taka, że tatuś szantażuje emocjonalne a wszystkie swoje emocje przekłada na fochy, rzucanie dupą i pokazywanie, jak bardzo autorkę ma w nosie, a autorka bierze to do siebie i zamiast pracować nad wyzdrowieniem, pracuje nad zadowoleniem tatusia, którego zadowolić się nie da, bo on nie chce, żeby dziś było dobrze, on chce odzyskać zmarnowane 10 lat.

Celem autorki i każdego innego człowieka na świecie nie powinno być łechtanie ego rodziców, a życie zgodnie ze sobą, i fakt, że autorka była trudnym dzieckiem nie ma nato wpływu.
__________________
Bo wy wszyscy naiwnie myślicie, że istnieje jakaś norma. Że wy ją tworzycie. Że do niej należycie.
A gdzieś tam, za murem są oni - nienormalni.

Edytowane przez Djuno
Czas edycji: 2016-06-07 o 07:39
Djuno jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-07, 08:13   #57
harcereczka
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 46
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Wynik wyszukiwań natomiast pokazał, że takiego słowa oficjalnie nie ma, a pierwszy link podaje jakieś bzdury.
O, a ja uwierzyłam w "porywczy, myślący o sobie 'jaki to ja nie jestem'".

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Gdyby hipotetycznie moja córeczka powiedziała, że nie będzie zmywać naczyń (mając taki obowiązek), bo było na nich mięso, też nie byłbym zadowolony.
Jak stanowczo odmówiłam mycia naczyń po mięsie, tata praktycznie przestał jadać w domu, a jeśli już je, to co najwyżej kupuje paczkę pierogów/naleśników i zjada prosto z opakowania. Herbaty nie mogę mu zalać. Bo nie. Twierdzi, że się brzydzi, bo w kuchni jest syf. Czy jest? W sumie nie mi to oceniać, ale biorąc pod uwagę fakt, że min. raz w tygodniu sprzątam całą kuchnię od podłogi, przez szafki, ściany, do kuchenki i piekarnika włącznie, to średnio realne mi się to wydaje.


Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Twój młodociany światopogląd zaznacza się już bardzo mocno. Spokojnie możesz zostać uznana za fanatyczkę religijną i wegańską przez przeciętnego człowieka. Z tym Potterem, bo Benedykt XVI i Natanek potępiali? Nawet dość ortodoksyjni katole nierzadko lubują się w potterverse.
Nie, nie Benedykt i Natanek, a znajomy Salezjanin. Byłam parę lat temu na obozie, prowadził ciekawy wykład. Nie jestem zagorzałą katoliczką, niezbyt często można mnie zobaczyć w kościele, jednak w czytanie Harrego czy wywoływanie duchów nie chcę się bawić.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Rozwiń. Policja ma już go na oku, a Ty masz/miewałaś problemy natury psychicznej. Jakich konsekwencji się obawia? Przecież Twoja ewentualna krzywda/krzywda przez Ciebie wyrządzona nie będzie miała przełożenia na jego odpowiedzialność prawną (co najwyżej finansową). Tak jest do 13 roku życia, o ile się nie mylę. W Twoim przypadku są uwzględnione dodatkowe okoliczności?
Myślę podobnie do Ciebie. Jednak tata twierdzi, że do 18r.ż. jestem pod jego opieką i to on ponosi odpowiedzialność, gdy coś mi się stanie, np. złamię nogę pod jego nieobecność w domu i trafię z kością na wierzchu na sor. Tyle, że to myślenie również jest zależne od sytuacji - raz jedzie z B. na tydzień na wczasy i bez problemu zostawia mnie samą w domu, innym razem nie chce mnie zostawić na 2 noce samej, gdy musi iść do szpitala i twierdzi, że uniemożliwiam mu leczenie.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Skoro dla Ciebie zabicie zwierzęcia to najpewniej grzech (łącząc religijność z wege), musisz uznawać większość ludzi za... niemoralnych.
Nie łączę tych dwóch tematów. Wege to jedno, religia (chociaż tak jak napisałam wyżej - nie fanatyzm i chodzenie do kościoła przy każdej możliwej okazji) - drugie. Nie uważam jedzenia mięsa za grzech, ale nie cierpię również argumentu wielu osób; "Przecież Pan Jezus jadł ryby!!!!".

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Taki światopogląd może być dodatkową przeszkodą do zawarcia znajomości, ograniczając z góry grono potencjalnych kandydatów, mięsożernych ateistów. Powinnaś znaleźć tę garstkę ludzi, którzy będą Ci odpowiadać i takie znajomości pielęgnować, oczywiście nie wykluczam tutaj osób o innych poglądach.

Niewielkie, ale wierne grono znajomych to plan minimum. Dobrze byłoby, żeby Twój ojciec to zrozumiał.
Nie obracam się jedynie w kręgu wege katolików. Część moich znajomych wierzy, część nie. Część je mięso, część nie. Z tym, że nikt (z jednym wyjątkiem) nie pasuje tacie.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Co masz na myśli mówiąc o "swojej wersji"? Czy może ojciec i Ty mówicie o sytuacji w zupełnie inny sposób?
Dokładnie. Dwie wersje wydarzeń. Moja - ta, którą opisałam tutaj.

Cytat:
Napisane przez Sheev Pokaż wiadomość
Wygląda na to, że straciłaś jednak jej kredyt zaufania. Szybko tego nie odbudujesz, ale może warto jednak coś w tym kierunku robić. Przede wszystkim uporządkować sytuację we własnej głowie. Co Tobą powodowało, że wezwałaś policję? Dlaczego nie potrafisz zapanować nad emocjami? "Co Ci do łba strzeliło?". Jak zachowywał się ojciec? Też przecież musiał zareagować przesadnie emocjonalnie, skoro tak się to potoczyło. Dla samej profilaktyki i zrozumienia problemu wypadałoby tamto zdarzenie dokładnie przeanalizować.
Policję wezwałam, bo nie mogłam zrozumieć, gdzie się podział mój tata; ten, który przez tydzień po moim wyjściu z ośrodka był radosny, przytulał mnie, mówił, że kocha i że pomoże. A po tygodniu zniknął, odmówił zarówno finansowania mojej terapii jak i uczęszczania na rodzinną.

Jeśli chodzi o więcej szczegółów z sytuacji "z garnkiem", to po tym jak powiedziałam, co mi nie pasuję, tata się wściekł, stwierdził, że w jego domu tak nie będzie, że będę chodziła jak w zegarku, a on będzie robił co chce i jak zechce, to może ten garnek zaraz przez okno wyrzucić, a jak mi się nie podoba, to mam szukać sobie nowej rodziny.
Powiedziałam, że sama kupiłam ten garnek za swoje pieniądze, więc teoretycznie jest mój. Stwierdził, że nic nie jest "moje", bo nie mam prawa, będąc niepełnoletnią, mówić, że coś jest "moje". W nerwach wzięłam do rąk jego komórkę - nie czytałam, nie przeglądałam, po prostu trzymałam. Wstał szybko od ławy, wziął mój komputer i stwierdził, że zaraz go wywali. Więc odłożyłam telefon. Laptopa i tak trzymał. Poprosiłam o rozmowę, zwykłą, spokojną. Wyśmiał mnie. Chciałam zwrócić na siebie jego uwagę, więc przeniosłam jakieś jego pisma z jednego pokoju do drugiego - tego, w którym siedział. Wtedy powiedział, że przekroczyłam nieprzekraczalną granicę, naruszyłam świętość, zniszczyłam jego pracę i mam nie liczyć na złamany grosz na cokolwiek. Nie chciał więcej rozmawiać. Wcale. Po kilku godzinach nie wytrzymałam takiej atmosfery i zadzwoniłam na policję. Powiedziałam wprost, że talerze nie latają, ale takiego napięcia nie da się wytrzymać i proszę o pomoc.
I tyle.
harcereczka jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-07, 08:21   #58
bbrownie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 268
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez Djuno Pokaż wiadomość
Ale on nie potrafi być dla niej ojcem. On nazywa leczenie karą i przerywa terapię, bo uważa, że w ten sposób wymusi na niej znormalnienie. Na tym nie polega ojcostwo.

Przede wszystkim, zamiast skupić się na akceptacji ojca, której nie dostanie, bo ojciec ma pretensje o zmarnowaną młodość, autorka powinna uniezależnić poczucie własnej wartości od humorów tatusia i skupić się na sobie. A relację z nim sobie darować, bo nie autorka jest za nią odpowiedzialna i nie autorka zawaliła. Różnica między nimi jest taka, że tatuś szantażuje emocjonalne a wszystkie swoje emocje przekłada na fochy, rzucanie dupą i pokazywanie, jak bardzo autorkę ma w nosie, a autorka bierze to do siebie i zamiast pracować nad wyzdrowieniem, pracuje nad zadowoleniem tatusia, którego zadowolić się nie da, bo on nie chce, żeby dziś było dobrze, on chce odzyskać zmarnowane 10 lat.

Celem autorki i każdego innego człowieka na świecie nie powinno być łechtanie ego rodziców, a życie zgodnie ze sobą, i fakt, że autorka była trudnym dzieckiem nie ma nato wpływu.
Przestań pieprzyć dziecku farmazony. Ojciec jak każdy ma prawo do błędów, oboje się bardzo kochają, ale ich relacje się pokomplikowały.
Na szczęście wszystko da się odkręcic, ale musisz zacząć akceptować innych i dawać od siebie duzo, czasami więcej niż dostaniesz, bo na tym polega pielęgnowanie przyjaźni, no każdej relacji.

Nie słuchaj tych ludzi, tata Cię bardzo kocha, po prostu to wszystko go przerasta, poddał się. Porozmawiaj szczerze z nim, a może bajpierw z Panią B.?

Powodzenia!!

Edytowane przez bbrownie
Czas edycji: 2016-06-07 o 08:23
bbrownie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-07, 08:31   #59
Djuno
Regulator reniferów
 
Avatar Djuno
 
Zarejestrowany: 2011-03
Wiadomości: 3 155
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez bbrownie Pokaż wiadomość
Przestań pieprzyć dziecku farmazony. Ojciec jak każdy ma prawo do błędów, oboje się bardzo kochają, ale ich relacje się pokomplikowały.
Na szczęście wszystko da się odkręcic, ale musisz zacząć akceptować innych i dawać od siebie duzo, czasami więcej niż dostaniesz, bo na tym polega pielęgnowanie przyjaźni, no każdej relacji.
Nie, tak wygląda patologia.

Zależność jest bardzo prosta. Ojciec nie poczuje się dobrze, dopóki nie straci obaw o przyszłość córki. W tym celu córka musi NAJPIERW zadbać o siebie i swoją przyszłość, a dopiero potem cokolwiek odbudowywać. W przeciwnym wypadku on będzie cały czas czekał na kolejne załamanie, z czym nie umie sobie poradzić, więc będzie ją odrzucał. I uśmiechaj się więcej oraz przekabać jego nową babkę w niczym nie pomoże. Pomoże stanięcie na nogi, a to jest związane z samodzielnym stworzeniem swojego obrazu, a nie bazowaniem na humorach tatusia.

Postulując obowiązek akceptacji drugiego człowieka takim, jakim jest, przegapiasz bardzo ważny fragment. Ojciec autorki NIE CHCE z nią rozmawiać o jej uczuciach, podobnie jego partnerka. Żadne nie ma ochoty angażować się w tę relację i właśnie to autorka powinna zaakceptować.
__________________
Bo wy wszyscy naiwnie myślicie, że istnieje jakaś norma. Że wy ją tworzycie. Że do niej należycie.
A gdzieś tam, za murem są oni - nienormalni.

Edytowane przez Djuno
Czas edycji: 2016-06-07 o 08:42
Djuno jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Stary 2016-06-07, 10:47   #60
bbrownie
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2016-06
Wiadomości: 268
Dot.: Zepsułam sobie życie. Jak odzyskać zaufanie taty? Błagam, pomocy...

Cytat:
Napisane przez Djuno Pokaż wiadomość
Nie, tak wygląda patologia.

Zależność jest bardzo prosta. Ojciec nie poczuje się dobrze, dopóki nie straci obaw o przyszłość córki. W tym celu córka musi NAJPIERW zadbać o siebie i swoją przyszłość, a dopiero potem cokolwiek odbudowywać. W przeciwnym wypadku on będzie cały czas czekał na kolejne załamanie, z czym nie umie sobie poradzić, więc będzie ją odrzucał. I uśmiechaj się więcej oraz przekabać jego nową babkę w niczym nie pomoże. Pomoże stanięcie na nogi, a to jest związane z samodzielnym stworzeniem swojego obrazu, a nie bazowaniem na humorach tatusia.

Postulując obowiązek akceptacji drugiego człowieka takim, jakim jest, przegapiasz bardzo ważny fragment. Ojciec autorki NIE CHCE z nią rozmawiać o jej uczuciach, podobnie jego partnerka. Żadne nie ma ochoty angażować się w tę relację i właśnie to autorka powinna zaakceptować.
Przestańcie temu dziecku robić sieczkę w głowie i przestańcie robić jej krzywdę, mówiąc, że jej tata jest be. Jej tata to wspaniały człowiek.
Proszę Cię, harcerko, byś nie brała do siebie żadnych słów, wypowiedzianych na tym forum przez osoby, którym coś tam się wydaje. Proszę Cię, uczęszczaj na terapię i wspólnie z terapeutą pracujcie nad odbudowaniem dobrych stosunków z najbliższymi.

Trzymam mocno kciuki!!!
bbrownie jest offline Zgłoś do moderatora   Odpowiedz cytując
Odpowiedz

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2016-06-14 21:37:22


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:20.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.