Rozstanie z facetem XXXIX - Strona 121 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2018-11-23, 18:29   #3601
ponton_powietrzny
Raczkowanie
 
Avatar ponton_powietrzny
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 200
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
[/COLOR]Nawet się rozstać nie umieliśmy porządnie, w kłótni, w emocjach, tylko w przyjaźni i w samych dobrych dla siebie uczuciach. Ja mówiłam, że "nawet teraz, gdy cię tracę, chciałabym płakać za tobą w twoich ramionach", on że "chce zobaczyć mnie raz jeszcze, bo woli jedno spotkanie więcej niż żyć ze świadomością, że już nigdy więcej mnie nie zobaczy" - po 15 minutowej rozmowie rozstaniowej następnego dnia spotkaliśmy się na 4 godziny.. "Ostatnie spotkanie" - bez seksu, nic z tych rzeczy. Rozmowy. I przytulanie się - samo nam się przytulało. Wzajemne pocieszanie się. No nienormalni.
Rozumiem to, bo my leżeliśmy przytuleni i płakaliśmy, on mówił, że chce, żebym była najszczęśliwsza na świecie, ale coś się w nim zmieniło (na pewno też przez mój charakter), że nie chce takiego związku, w którym byłoby mu dobrze i spokojnie, ale bez tej "iskry". Ja też bym nie chciała, dlatego zaakceptowałam jego decyzję. Wiem, że mu ciężko, ale on już w sumie sobie kogoś znalazł. I to kogoś, kto jest fajny, ma podobne zainteresowania. A ja mam wrażenie, że nigdy kogoś takiego nie znajdę. W dodatku nigdy bym nie pomyślała, że on - taki typ faceta - się wypali. Raczej był stały, wierny, zrównoważony...

No właśnie, byłyśmy już w związkach, już się kiedyś rozstawałyśmy, czyli teoretycznie powinnyśmy wiedzieć, że to nie koniec świata. Ale zawsze jest ten smutek, pustka, niepewność co dalej z życiem, czy cokolwiek się jeszcze ułoży, czy jest światło w tunelu...
__________________
Jest gdzieś we mnie miejsce
o najniższej możliwej energii, bliskiej zeru,
zeru absolutnemu.



But I, I need to be by myself;
I mean: I sing for myself, I bleed for myself, I breathe for myself.




Tego się nie leczy, słowo pękło jak szkło

Edytowane przez ponton_powietrzny
Czas edycji: 2018-11-23 o 18:32
ponton_powietrzny jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 18:40   #3602
hush
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 17
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Hush, pytanie tylko ile teraz jest w tym miłości do niego, a ile do...poczucia się kochaną?


To bardzo możliwe. Tzn, może nie chodzi o poczucie bycia kochaną, ale o jakieś poczucie bezpieczeństwa, jakąś pewność, kogoś, kto chce tego co ja - a ja obecnie podążam w kierunku ustatkowania się, jeżeli przygody mi w głowie, to z kimś obok. Z kim można by to dzielić i wspominać na starość.
A z nim mam bardzo dużo wspomnień. Tych pozytywnych. I to poczucie bezpieczeństwa mi dawał. Wszystko co u nas nie grało teraz wiem, że udało by się przepracować. Spotkanie takiego faceta teraz, z takim podejściem i pewnością już po niedługim czasie "tak, to Ty, wybieram Cię", wydaje się obecnie tak bardzo z kategorii fantasy, że o matko. I właśnie też ta świadomość, że odrzuciłam coś tak niesamowitego - boli. Świadomość, że odrzuciłam okazję, na świetny związek. I ta obawa, że więcej mogę już takiej szansy nie dostać...




Też mi brakuje tu jakiegoś pozytywnego odzewu. Od dziewczyn, które przeżywały to samo, ale mają to za sobą.
Ale myślę, że to nie tak, że one nie istnieją. Sama w najlepszych momentach swojego życia raczej nie myślałam, by udzielać się w takich miejscach. Raczej skupiałam się na tu i teraz.
hush jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 18:56   #3603
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez ponton_powietrzny Pokaż wiadomość
Rozumiem to, bo my leżeliśmy przytuleni i płakaliśmy, on mówił, że chce, żebym była najszczęśliwsza na świecie, ale coś się w nim zmieniło (na pewno też przez mój charakter), że nie chce takiego związku, w którym byłoby mu dobrze i spokojnie, ale bez tej "iskry". Ja też bym nie chciała, dlatego zaakceptowałam jego decyzję. Wiem, że mu ciężko, ale on już w sumie sobie kogoś znalazł. I to kogoś, kto jest fajny, ma podobne zainteresowania. A ja mam wrażenie, że nigdy kogoś takiego nie znajdę. W dodatku nigdy bym nie pomyślała, że on - taki typ faceta - się wypali. Raczej był stały, wierny, zrównoważony...

No właśnie, byłyśmy już w związkach, już się kiedyś rozstawałyśmy, czyli teoretycznie powinnyśmy wiedzieć, że to nie koniec świata. Ale zawsze jest ten smutek, pustka, niepewność co dalej z życiem, czy cokolwiek się jeszcze ułoży, czy jest światło w tunelu...
Ale czy ta "iskra" z czasem nie słabnie i chodzi o to, żeby razem o nią dbać? Co innego jakby to od początku były "związki z rozsądku". Ale mój był we mnie zakochany, on pierwszy wyznał milosc, gdy byliśmy razem zachowywał się tak jakby kochał.. i wiedział, że ja go kocham.. było wszystko, wsparcie, przyjaźń, przyjemne spędzanie wolnego czasu.. a "iskra" zawsze będzie mniejsza niż emocje jakie może wzbudzić fascynacja nową osobą... bo nowości zawsze pozadamy a to co mamy staje się naturalne... dla mnie stabilizacja to spokój i bezpieczeństwo a dla niego nuda. Przy tym pierwszym rozstaniu przyznał, że gdy nic się nie dzieje to mu tego brakuje, emocji, adrenaliny. Ale co ja mogłam z tym zrobić

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 18:56 ---------- Poprzedni post napisano o 18:45 ----------

Cytat:
Napisane przez hush Pokaż wiadomość
To bardzo możliwe. Tzn, może nie chodzi o poczucie bycia kochaną, ale o jakieś poczucie bezpieczeństwa, jakąś pewność, kogoś, kto chce tego co ja - a ja obecnie podążam w kierunku ustatkowania się, jeżeli przygody mi w głowie, to z kimś obok. Z kim można by to dzielić i wspominać na starość.
A z nim mam bardzo dużo wspomnień. Tych pozytywnych. I to poczucie bezpieczeństwa mi dawał. Wszystko co u nas nie grało teraz wiem, że udało by się przepracować. Spotkanie takiego faceta teraz, z takim podejściem i pewnością już po niedługim czasie "tak, to Ty, wybieram Cię", wydaje się obecnie tak bardzo z kategorii fantasy, że o matko. I właśnie też ta świadomość, że odrzuciłam coś tak niesamowitego - boli. Świadomość, że odrzuciłam okazję, na świetny związek. I ta obawa, że więcej mogę już takiej szansy nie dostać...




Też mi brakuje tu jakiegoś pozytywnego odzewu. Od dziewczyn, które przeżywały to samo, ale mają to za sobą.
Ale myślę, że to nie tak, że one nie istnieją. Sama w najlepszych momentach swojego życia raczej nie myślałam, by udzielać się w takich miejscach. Raczej skupiałam się na tu i teraz.
A teraz jesteście inni, oboje, więc nawet jeśli byś się odezwała i byście się spotkali, to też nie wiadomo, czy byście teraz tak samo do siebie pasowali. Może tak, może lepiej, a może - już nie? Ja mam nadzieję, że za rok, dwa, ja z moim będziemy jeszcze mieli szansę dla siebie, ale równocześnie...myślę sobie, że przecież bylibyśmy wtedy zupełnie inni - to nie bylibyśmy starzy "my", może za dwa lata nie będziemy w sobie mieli już nic odpowiedniego dla siebie?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 18:57   #3604
Kasia_MMM45
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-04
Wiadomości: 56
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cześć dziewczyny,

Wracam po długiej nieobecności Większość z was może nie kojarzyć mojej historii, bo nie rozpisywałam sie zbytnio na forum, poza tym rzadko to zaglądałam. Chciałam się skupić na sobie, realizacji swoich marzeń, naprawianiu życia, którego nie miałam, bo tak byłam skoncentrowana na związku i mogę powiedzieć z dumą, że mi się to udało! A nawet wyszło miliard razy lepiej niż planowałam

Ale do rzeczy - o byłym nie myśle, nie tęsknie, nie kocham go. Nie jest mi jednak obojętny, bo poczucie niesprawiedliwości i marzenie o karmie, która go dopadnie niestety dalej we mnie mocno siedzi. Macie na to jakieś rady? Racjonalizowanie nie pomoga. Skręca mnie w środku na myśl, że jemu się wszystko ułożyło i nie poniósł konsekwencji swoich czynów.
Druga rzecz z którą nie umiem sobie poradzić, to poczucie krzywdy...Byłam u psychologa, czytam dużo literatury na ten temat, racjonalizuje, wypłakałam swoje bóle, ale jednak nie do końca...Nie umiem nie czuć się skrzywdzona i nie umiem tych krzywd nie rozpamiętywać. Nawet teraz jak o tym piszę czuję, że łzy same napływają mi do oczu...Czy to kiedykolwiek minie?

Nie miałam łatwego życia, patologiczna rodzina, nieudane życie uczuciowe, bo dla facetów byłam tylko obiektem seksualnym, wyśmiewanie przez rówieśników, swego czasu bycie kozłem ofiarny i wiele, wiele innych. Mój były dorzucił swoją cegiełkę, a raczej cegłe..Dla tych które nie znają mojej histori powiem w dużym skrócie, że koleś mnie zdradzał na prawo i lewo, oszukiwał, kłamał, poniżał, nie liczył się z moim zdaniem, wyśmiewał, pozwalał innym mnie wyśmiewać, a nawet sam był prowodyrem. Lista jego przewinien jest długa. Problem w tym, że dla innych ludzi był hmm dobry? Dla kolegów był lojalny, dla znajomych też. Dla byłej dziewczyny również. Tylko nie dla mnie...I mam ogromny problem, w kontekście tego co mnie również w przeszłości spotkało z uporaniem się z myślą, że muszę być naprawdę bardzo beznadziejnym człowiekiem skoro zawsze mnie spotykają takie sytuacje, że ludzie, którzy dla innych są w porządku dla mnie stają się okrutni i źli...nie wiem co jest ze mną nie tak...
Kasia_MMM45 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 19:37   #3605
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Jestem idiotką, bo poprosiłam eksa o spotkanie...i przez to ryczę. Powiedział mi, że nie spotkamy się bo on kogoś ma i tak nie może jej zrobić...masakra. A jak ze mną był tyle lat, wielce kochał, to jakoś nie miał skrupułów, żeby z nią przy mnie nie pisać. No a ja po tylu latach jestem nikim i nie spotka się ze mną, bo jakaś laska obca, z neta jest taka ważna....
W ogóle jestem kretynką, że mu to zaproponowałam...
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 19:50   #3606
hush
Przyczajenie
 
Zarejestrowany: 2010-02
Wiadomości: 17
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Ja nie znam takich przykładów z otoczenia, także dlatego tak napisałam.
To mój ex. Boże jest mi dzisiaj tak źle, myślę o nim i łzy napływają mi do oczu. A to już miesiąc minął. Żyję głupią nadzieją, że musieliśmy się rozejść żeby zasmakować życia, ale że zrozumie, że to mnie kocha.. boże jaka jestem głupia. Zamiast zapomnieć, kopnąć w dupę za to, że mnie zranił, bo ciągnąl to całe 2 lata mimo poczucia, że "nie wie czy to to na zawsze", "małżeństwo to duża odpowiedzialnosc", "nie ma tych emocji jak na początku", a wiedział, że ja sobie wyobrażam nas 'na jak najdłużej'... Powinnam olać ten temat, nie myśleć, iść dalej do przodu... a nie łudzić się, że ta więź była ważna też dla niego...a łudzę się non stop. Że takie super dogadywanie się musiało coś znaczyć... znajomi zawsze mi mówili (niezależnie od siebie) że jak byliśmy gdzieś razem to widać było, że mój X jest "bardzo za mną", że jestem dla niego najważniejsza. Kumpel jemu powiedział, że zazdrości nam tej więzi, że dogadujemy się bez słów. Mój mi to później opowiadał taki szczęśliwy, był dumny jak paw, że mamy taką miłość. I co.... gówno. Doskonali przyjaciele, za ogień byśmy za sobą wskoczyli, razem do tańca i różańca, ale motyle które były na początku u niego (wtedy gadał, że czekał na mnie X lat) odlecialy i uznał, że bez nich, bez tych emocji to nie miłość... ja pier... zdechnę dzisiaj, co się ze mną dzieje

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Ja natomiast byłam na miejscu Twojego faceta. Niepewność, strach... Niedojrzałość. I błędne myślenie, że miłość to właśnie te emocje, uczucia. Nie wiedziałam, że miłość to nie uczucie, że nie ma z nimi nic wspólnego. Że w rzeczywistości to jest wybór, decyzja, że może nie jesteśmy idealni, że trochę nas różni i czasami to mam w sumie tego dość, ale lubimy się, rozumiemy, jesteśmy wobec siebie w porządku, jest między nami więź, którą ciężko racjonalnie wytłumaczyć - więc decyduję, że będę kochać. Że wiem, że te wątpliwości będą i że to normalne, ale wspólnymi siłami można je przepędzić.


Ja to zrozumiałam po 3,5 roku. Więc zdarza się. Ale czy warto czekać?



Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość

Mam głupie wrażenie, że po prostu pojawiłam się za wcześnie. Bo on nie zdążył zasmakować życia. Od końca tamtego związku w jego rodzinie zaczęło być nieciekawie, masakryczne długi, syf w domu, listy wzywające do spłacania.., nieustanne kłótnie, jego problemy ze zdrowiem. Wszystko się zwaliło i on przez 3 lata zapieprzał, żeby wydostać się z tego dna. Pojawiłam się ja i zapieprzał kolejne 2 lata. Gdy był sam, przez to wszystko nie miał czasu na miłostki, randkowanie itd., tylko studia, praca, wracał do domu i zapieprzał dalej dodatkowa robota... Ja byłam ostoją. Ale nie zaznał tej zabawy, swawoli, tego że nie musi się niczym przejmować itd... I jakby chce teraz popróbować życia, pobawić sie - wreszcie się wyluzować po tym dnie. Tylko beze mnie.

Zresztą znamienne było to, że za przykład żeby nie mieszkać razem/nie żenić się podawał swoich rodziców - bo oni są małżeństwem, a co z tego wyszło...dno, długi i kłótnie..


Niestety, tak właśnie może być. Niektórzy tego nie potrzebują i potrafią pogodzić się z tym, że czegoś w życiu nie zaznają. Rozumiem to jego wewnętrzne rozdarcie, bo on pewnie też czuje, że to co robi jest z pewnej strony bezsensu i będzie żałować... Ale to też będzie cieniem na jego sercu.

Jakbym mogła cofnąć czas... Raczej i tak bym się ze swoim rozstała. Bo choć dzisiaj widzę, jak bardzo było to bez sensu, to jednak potrzebowałam tego rodzaju wiedzy, którą zdobyłam na przestrzeni tych kilku lat, by móc być teraz dobrą partnerką. Że wówczas to był dla mnie wielki problem i męczyłam się. Gdybym została to wiem, że raniłabym go swoimi oczekiwaniami i wiecznymi wątpliwościami.

Spotkałam go w swoim życiu za wcześnie...


Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
A teraz jesteście inni, oboje, więc nawet jeśli byś się odezwała i byście się spotkali, to też nie wiadomo, czy byście teraz tak samo do siebie pasowali. Może tak, może lepiej, a może - już nie? Ja mam nadzieję, że za rok, dwa, ja z moim będziemy jeszcze mieli szansę dla siebie, ale równocześnie...myślę sobie, że przecież bylibyśmy wtedy zupełnie inni - to nie bylibyśmy starzy "my", może za dwa lata nie będziemy w sobie mieli już nic odpowiedniego dla siebie?

Rozsądek to wie, a serce? Nie wiem ile w tym miłości, ile tęsknoty za tą więzią, czy czymkolwiek. Wiem natomiast, że serce robi mi ogromnego psikusa, ale w sumie... Zasłużyłam sobie. Niby chciałabym poczuć jakąś ulgę, ale z drugiej strony... Jestem/byłam tym rodzajem osoby, przez którą i wy teraz cierpicie, zrobiłam to, co niektórym dziewczynom zrobił ich facet. Świadomość tego jest co najmniej nieprzyjemna.
Więc można powiedzieć, że karma wróciła.



Znam też historie ludzi, którym się to udało. Którzy spotkali się po jakimś czasie i ten cały czas spędzony osobno tylko utrwalił ich w przekonaniu, że to jest TO. Ale tu można wpaść w pułapkę. Życie bywa przewrotne. Czasami nie warto czekać. Bo jedyne co można stracić to czas.
Myślę, że rozsądne będzie nie czekać. Zająć się sobą i spróbować pogodzić się z tym. Może nawet pewnego dnia zacząć spotykać się z innymi. Być może czeka tam coś znacznie lepszego, coś, co może nie zatrze pamięci o tym, ale przyniesie sercu ukojenie.
hush jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 21:14   #3607
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez hush Pokaż wiadomość
Ja natomiast byłam na miejscu Twojego faceta. Niepewność, strach... Niedojrzałość. I błędne myślenie, że miłość to właśnie te emocje, uczucia. Nie wiedziałam, że miłość to nie uczucie, że nie ma z nimi nic wspólnego. Że w rzeczywistości to jest wybór, decyzja, że może nie jesteśmy idealni, że trochę nas różni i czasami to mam w sumie tego dość, ale lubimy się, rozumiemy, jesteśmy wobec siebie w porządku, jest między nami więź, którą ciężko racjonalnie wytłumaczyć - więc decyduję, że będę kochać. Że wiem, że te wątpliwości będą i że to normalne, ale wspólnymi siłami można je przepędzić.


Ja to zrozumiałam po 3,5 roku. Więc zdarza się. Ale czy warto czekać?







Niestety, tak właśnie może być. Niektórzy tego nie potrzebują i potrafią pogodzić się z tym, że czegoś w życiu nie zaznają. Rozumiem to jego wewnętrzne rozdarcie, bo on pewnie też czuje, że to co robi jest z pewnej strony bezsensu i będzie żałować... Ale to też będzie cieniem na jego sercu.

Jakbym mogła cofnąć czas... Raczej i tak bym się ze swoim rozstała. Bo choć dzisiaj widzę, jak bardzo było to bez sensu, to jednak potrzebowałam tego rodzaju wiedzy, którą zdobyłam na przestrzeni tych kilku lat, by móc być teraz dobrą partnerką. Że wówczas to był dla mnie wielki problem i męczyłam się. Gdybym została to wiem, że raniłabym go swoimi oczekiwaniami i wiecznymi wątpliwościami.

Spotkałam go w swoim życiu za wcześnie...





Rozsądek to wie, a serce? Nie wiem ile w tym miłości, ile tęsknoty za tą więzią, czy czymkolwiek. Wiem natomiast, że serce robi mi ogromnego psikusa, ale w sumie... Zasłużyłam sobie. Niby chciałabym poczuć jakąś ulgę, ale z drugiej strony... Jestem/byłam tym rodzajem osoby, przez którą i wy teraz cierpicie, zrobiłam to, co niektórym dziewczynom zrobił ich facet. Świadomość tego jest co najmniej nieprzyjemna.
Więc można powiedzieć, że karma wróciła.



Znam też historie ludzi, którym się to udało. Którzy spotkali się po jakimś czasie i ten cały czas spędzony osobno tylko utrwalił ich w przekonaniu, że to jest TO. Ale tu można wpaść w pułapkę. Życie bywa przewrotne. Czasami nie warto czekać. Bo jedyne co można stracić to czas.
Myślę, że rozsądne będzie nie czekać. Zająć się sobą i spróbować pogodzić się z tym. Może nawet pewnego dnia zacząć spotykać się z innymi. Być może czeka tam coś znacznie lepszego, coś, co może nie zatrze pamięci o tym, ale przyniesie sercu ukojenie.
A nie balabys się - jeśli miałabyś do niego wrócić - że by okazało się, że to nie ta niedojrzalosc nie pozwoliła wam wtedy stworzyć związku (a miłość była) tylko że to serio jednak było "nie to" (a niedojrzalosc przy okazji). W sensie że wrocilabys i po czasie byś jednak znowu zaczęła się nudzić?

Mój mówił ciągle o tych emocjach, mylił zakochanie i motyle z miłością, bal sie odpowiedzialnosci za powazny zwiazek no bez emocji to dla niego nuda. Niby uwielbiał spędzać razem czas, ale no..to było zwyczajne? Nie wiem. A może magiczne "to" istnieje i serio to nie byłam ja dla niego?

On stwierdził, że gramy w inne gry. Wiem, że ma rację. Że on musi sprawdzić, poszukać co to jest miłość poprzez porównania, bo inaczej nigdy nie pozbylby się tych wątpliwości i coś gryzloby go zawsze. Z pewnością rozstanie było lepszym rozwiązaniem dla mnie. Ale właśnie - zrobił to dla mnie. Mógł to ciągnąć z wygody, w końcu super nam było, i uciec kiedy się zakocha. A on zrezygnował w momencie kiedy było fajnie - żebym ja bardziej nie cierpiała. Paradoksalnie tym pokazał mi, że mu na mnie zależy, na moim szczęściu....

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 20:46 ---------- Poprzedni post napisano o 20:45 ----------

I nie chodzi mi o czekanie z premedytacją, że on i tylko on. Minie trochę czasu to będę chodzić na randki, nie będę uciekać przed miłością. Ale jednocześnie chyba zawsze już będę o nim pamiętać..


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz


Cytat:
Rozumiem to jego wewnętrzne rozdarcie, bo on pewnie też czuje, że to co robi jest z pewnej strony bezsensu i będzie żałować... Ale to też będzie cieniem na jego sercu.

Jakbym mogła cofnąć czas... Raczej i tak bym się ze swoim rozstała. Bo choć dzisiaj widzę, jak bardzo było to bez sensu, to jednak potrzebowałam tego rodzaju wiedzy, którą zdobyłam na przestrzeni tych kilku lat, by móc być teraz dobrą partnerką. Że wówczas to był dla mnie wielki problem i męczyłam się.
Żałował już po pierwszym rozstaniu, żałował i teraz...tyle że teraz oboje wiedzieliśmy, że powrót jest bez sensu, że sytuacja się powtórzy... ja nie miałam jednak dość siły odmówić, bo serce się rwało do niego, a on walczył ze sobą... tak bardzo nie wiedział co zrobić, że aż tłukł pięściami w ścianę...

---------- Dopisano o 21:14 ---------- Poprzedni post napisano o 20:46 ----------

btw pisałam tu o komiksie Odmętów Absurdu...o miłości i szcześciu... jest przeuroczy, ale nie chce mi się robić tylu zdjęć.... ale tak oddaje moją sytuację rozstań, powrotów......

Jak komuś się chce czytać:


Znam bardzo fajną Istotę. Czas z tą Istotą mija bez problemów - to jest taka cudowna istota, z którą można WSZYSTKO, ale nic nie trzeba! Bo to po prostu bardzo dobra istota! Istota lubi się przytulać... i być przytulaną.

To bardzo dobrze, bo znało się już takie nielubiące się przytulać istoty i to nigdy nie jest fajne. Takie istoty podchodzą i mówią: "fajne macki" i się uśmiechają, a potem wyjadają ci wszystkie ciastka. Wtedy myślisz, że ktoś, kto lubi ciastka, nie może być zły... i przysuwasz się, żeby być bliżej. A wtedy takie istoty mówią: "zabieraj swoje ohydne macki!" i dalej chcą wyjadać ci ciastka, ale tobie to już wcale nie wydaje się fajne ani słodkie...

Ale ta istota jest inna! Ona przychodzi się przytulać - DO MNIE! Z tą istotą można robić wszystko albo nic nie robić, ale to zawsze jest takie jakieś miłe i WŁAŚCIWE I TAKIE JAKIEŚ DOBRE. Istota nigdy nie ocenia tak brutalnie, jak robią to niektóre inne istoty. Przy istocie można być sobą i chciałoby się, żeby istota była taka jak jest już zawsze. A jak się zamyśli to sobie śpiewa pod nosem i nie krzywi się, kiedy inne istoty też chcą sobie śpiewać... nawet jak bardzo im to nie wychodzi. Istota się nie oburza jak się robi dziwne rzeczy, bo ta istota sama robi czasem różne szalone rzeczy. Istota jest taka spokojna i niezaborcza. I ma takie piękne WSZYSTKO - nie tylko z wierzchu, ale też w środku. A środek to jest zawsze najważniejszy.


I ta istota lubi mnie. I WYDAWAŁOBY SIĘ, ŻE JEST PO PROSTU DOBRZE. ALE NIE JEST... Nic nie jest dobrze. Bo istota milczy. Najpierw jakoś tak odpowiada półsłówkami, więc pytam, czy wszystko OK, a istota zapewnia, że TAK. I zaczyna mówić jeszcze mniej, aż w końcu nie mówi wcale... więc zamiast spać próbuję zgadywać - co jest nie tak??? A istota milczy. A przecież powiedziała, że jest OK.


Cokolwiek było nie tak, można było to powiedzieć, nie ważne, czy dotyczyło MNIE, czy świata, czy tylko istoty. Przecież kiedy istota się ODZYWA, ZAWSZE się ze SOBĄ ZGADZAMY! Ale istota się nie odzywa... więc staram się myśleć o miłych rzeczach i czekam. A potem płaczę i jem ciastka, ale ciastka nie pomagają. MARTWIĘ SIĘ - bo jest możliwe, że istocie coś się stało? A jeśli potrzebuje pomocy? Może trzeba ją ratować? W czasie kiedy ja tutaj użalam się nad sobą? Tylko, że nie wiem, gdzie istota się podziewa...


Mija wiele czasu i kiedy tracę już nadzieję, nagle... istota zjawia się! I okazuje się, że nic jej nie jest! Chociaż wdepnęła w bagno i była tam zła istota, która nie chciała pomóc, tylko wyzywała ją bardzo brzydko... ale to już nieważne, bo udało się uciec! Każdy czasem może wpaść w bagno, ale dobrze, że już wróciła i jest.


Znów rozmawiamy i istota obiecuje, że więcej nie idzie na bagna, bo bagna zwyczajnie jej nie interesują. Jest dobrze. NAWET LEPIEJ NIŻ WCZEŚNIEJ, bo teraz istota ma pewność, że więcej nie wpadnie w bagno, bo ma przyjazne macki, które zawsze wysuną się jej na pomoc. W KOŃCU WSZYSTKO JEST JASNE i planujemy WSPÓLNE PRZYGODY. Istota jest zachwycona!


Choć ma się też wrażenie, że ostatnio jakoś mało mówi... i myśli się, że może po prostu pakuje się na wyjazd, ale w głębi duszy obawia się, że wpakowała się w bagno... Pytam istotę, ale zaprzecza. Mówi, że tylko troszkę się spóźni, ale będzie. Więc czekam... Ale wiem, że się nie zjawi. Szukam istoty, ale prawda jest taka, że istota nie chce się odnaleźć, bo poszła na bagna I TO Z WŁASNEJ WOLI! Czuję, że zbliżam się do dna... więc zawracam i wtedy przypominam sobie, że kiedyś jedno stworzenie powiedziało mi, że...

...błędnie zakładam, że wszyscy CHCĄ być szczęśliwi. A jeśli tamto stworzenie miało rację? JEŚLI NIE CHODZIŁO O TO, ŻE COŚ BYŁO ŹLE? JEŚLI RACZEJ TYLKO NIEPOTRZEBNIE WSZYSTKO BYŁO OK? A jeśli istota się nudziła taplając się w tym całym szczęściu? A jeśli istota oczekiwała wyzwań? A w wyzywaniu nigdy nie było się dobrym?


Pewnie ktoś inny wyzywa już tę istotę, a istota czuje się dzielna i silna, że daje radę i rozmyśla sobie o tym, jak bezcelowe i NUDNE jest takie ZWYCZAJNE szczęście. A może takie szczęście jest naprawdę MAŁO AMBITNE?


No ale... to przecież jest....dno.. Mijają dni, a ja tak bardzo staram się uśmiechać. A potem płaczę i jem ciastka... ale wciąż nie pojmuję, jak można nie chcieć być szcześliwym? Przecież szczęście jest fajne... a miłe rzeczy nigdy się nie nudzą! I nie potrzeba wiele, by cieszyć się życiem - życie jest po prostu ciekawe, można mieszać łapką w kałuży, tylko dlatego, że tak jest śmiesznie i nie myśleć o tym, czy to ma jakiś większy sens, bo szczęście ma sens samo w sobie. Takie zwyczajne szczęście jest niezwykle dobre!

Edytowane przez bowszystkotoiluzjajest
Czas edycji: 2018-11-23 o 21:00
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 21:20   #3608
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
A nie balabys się - jeśli miałabyś do niego wrócić - że by okazało się, że to nie ta niedojrzalosc nie pozwoliła wam wtedy stworzyć związku (a miłość była) tylko że to serio jednak było "nie to" (a niedojrzalosc przy okazji). W sensie że wrocilabys i po czasie byś jednak znowu zaczęła się nudzić?

Mój mówił ciągle o tych emocjach, mylił zakochanie i motyle z miłością, bal sie odpowiedzialnosci za powazny zwiazek no bez emocji to dla niego nuda. Niby uwielbiał spędzać razem czas, ale no..to było zwyczajne? Nie wiem. A może magiczne "to" istnieje i serio to nie byłam ja dla niego?

On stwierdził, że gramy w inne gry. Wiem, że ma rację. Że on musi sprawdzić, poszukać co to jest miłość poprzez porównania, bo inaczej nigdy nie pozbylby się tych wątpliwości i coś gryzloby go zawsze. Z pewnością rozstanie było lepszym rozwiązaniem dla mnie. Ale właśnie - zrobił to dla mnie. Mógł to ciągnąć z wygody, w końcu super nam było, i uciec kiedy się zakocha. A on zrezygnował w momencie kiedy było fajnie - żebym ja bardziej nie cierpiała. Paradoksalnie tym pokazał mi, że mu na mnie zależy, na moim szczęściu....

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 20:46 ---------- Poprzedni post napisano o 20:45 ----------

I nie chodzi mi o czekanie z premedytacją, że on i tylko on. Minie trochę czasu to będę chodzić na randki, nie będę uciekać przed miłością. Ale jednocześnie chyba zawsze już będę o nim pamiętać..


Wysłane z aplikacji Forum Wizaz


Żałował już po pierwszym rozstaniu, żałował i teraz...tyle że teraz oboje wiedzieliśmy, że powrót jest bez sensu, że sytuacja się powtórzy... ja nie miałam jednak dość siły odmówić, bo serce się rwało do niego, a on walczył ze sobą... tak bardzo nie wiedział co zrobić, że aż tłukł pięściami w ścianę...

---------- Dopisano o 21:14 ---------- Poprzedni post napisano o 20:46 ----------

btw pisałam tu o komiksie Odmętów Absurdu...o miłości i szcześciu... jest przeuroczy, ale nie chce mi się robić tylu zdjęć.... ale tak oddaje moją sytuację rozstań, powrotów......

Jak komuś się chce czytać:


Znam bardzo fajną Istotę. Czas z tą Istotą mija bez problemów - to jest taka cudowna istota, z którą można WSZYSTKO, ale nic nie trzeba! Bo to po prostu bardzo dobra istota! Istota lubi się przytulać... i być przytulaną.

To bardzo dobrze, bo znało się już takie nielubiące się przytulać istoty i to nigdy nie jest fajne. Takie istoty podchodzą i mówią: "fajne macki" i się uśmiechają, a potem wyjadają ci wszystkie ciastka. Wtedy myślisz, że ktoś, kto lubi ciastka, nie może być zły... i przysuwasz się, żeby być bliżej. A wtedy takie istoty mówią: "zabieraj swoje ohydne macki!" i dalej chcą wyjadać ci ciastka, ale tobie to już wcale nie wydaje się fajne ani słodkie...

Ale ta istota jest inna! Ona przychodzi się przytulać - DO MNIE! Z tą istotą można robić wszystko albo nic nie robić, ale to zawsze jest takie jakieś miłe i WŁAŚCIWE I TAKIE JAKIEŚ DOBRE. Istota nigdy nie ocenia tak brutalnie, jak robią to niektóre inne istoty. Przy istocie można być sobą i chciałoby się, żeby istota była taka jak jest już zawsze. A jak się zamyśli to sobie śpiewa pod nosem i nie krzywi się, kiedy inne istoty też chcą sobie śpiewać... nawet jak bardzo im to nie wychodzi. Istota się nie oburza jak się robi dziwne rzeczy, bo ta istota sama robi czasem różne szalone rzeczy. Istota jest taka spokojna i niezaborcza. I ma takie piękne WSZYSTKO - nie tylko z wierzchu, ale też w środku. A środek to jest zawsze najważniejszy.


I ta istota lubi mnie. I WYDAWAŁOBY SIĘ, ŻE JEST PO PROSTU DOBRZE. ALE NIE JEST... Nic nie jest dobrze. Bo istota milczy. Najpierw jakoś tak odpowiada półsłówkami, więc pytam, czy wszystko OK, a istota zapewnia, że TAK. I zaczyna mówić jeszcze mniej, aż w końcu nie mówi wcale... więc zamiast spać próbuję zgadywać - co jest nie tak??? A istota milczy. A przecież powiedziała, że jest OK.


Cokolwiek było nie tak, można było to powiedzieć, nie ważne, czy dotyczyło MNIE, czy świata, czy tylko istoty. Przecież kiedy istota się ODZYWA, ZAWSZE się ze SOBĄ ZGADZAMY! Ale istota się nie odzywa... więc staram się myśleć o miłych rzeczach i czekam. A potem płaczę i jem ciastka, ale ciastka nie pomagają. MARTWIĘ SIĘ - bo jest możliwe, że istocie coś się stało? A jeśli potrzebuje pomocy? Może trzeba ją ratować? W czasie kiedy ja tutaj użalam się nad sobą? Tylko, że nie wiem, gdzie istota się podziewa...


Mija wiele czasu i kiedy tracę już nadzieję, nagle... istota zjawia się! I okazuje się, że nic jej nie jest! Chociaż wdepnęła w bagno i była tam zła istota, która nie chciała pomóc, tylko wyzywała ją bardzo brzydko... ale to już nieważne, bo udało się uciec! Każdy czasem może wpaść w bagno, ale dobrze, że już wróciła i jest.


Znów rozmawiamy i istota obiecuje, że więcej nie idzie na bagna, bo bagna zwyczajnie jej nie interesują. Jest dobrze. NAWET LEPIEJ NIŻ WCZEŚNIEJ, bo teraz istota ma pewność, że więcej nie wpadnie w bagno, bo ma przyjazne macki, które zawsze wysuną się jej na pomoc. W KOŃCU WSZYSTKO JEST JASNE i planujemy WSPÓLNE PRZYGODY. Istota jest zachwycona!


Choć ma się też wrażenie, że ostatnio jakoś mało mówi... i myśli się, że może po prostu pakuje się na wyjazd, ale w głębi duszy obawia się, że wpakowała się w bagno... Pytam istotę, ale zaprzecza. Mówi, że tylko troszkę się spóźni, ale będzie. Więc czekam... Ale wiem, że się nie zjawi. Szukam istoty, ale prawda jest taka, że istota nie chce się odnaleźć, bo poszła na bagna I TO Z WŁASNEJ WOLI! Czuję, że zbliżam się do dna... więc zawracam i wtedy przypominam sobie, że kiedyś jedno stworzenie powiedziało mi, że...

...błędnie zakładam, że wszyscy CHCĄ być szczęśliwi. A jeśli tamto stworzenie miało rację? JEŚLI NIE CHODZIŁO O TO, ŻE COŚ BYŁO ŹLE? JEŚLI RACZEJ TYLKO NIEPOTRZEBNIE WSZYSTKO BYŁO OK? A jeśli istota się nudziła taplając się w tym całym szczęściu? A jeśli istota oczekiwała wyzwań? A w wyzywaniu nigdy nie było się dobrym?


Pewnie ktoś inny wyzywa już tę istotę, a istota czuje się dzielna i silna, że daje radę i rozmyśla sobie o tym, jak bezcelowe i NUDNE jest takie ZWYCZAJNE szczęście. A może takie szczęście jest naprawdę MAŁO AMBITNE?


No ale... to przecież jest....dno.. Mijają dni, a ja tak bardzo staram się uśmiechać. A potem płaczę i jem ciastka... ale wciąż nie pojmuję, jak można nie chcieć być szcześliwym? Przecież szczęście jest fajne... a miłe rzeczy nigdy się nie nudzą! I nie potrzeba wiele, by cieszyć się życiem - życie jest po prostu ciekawe, można mieszać łapką w kałuży, tylko dlatego, że tak jest śmiesznie i nie myśleć o tym, czy to ma jakiś większy sens, bo szczęście ma sens samo w sobie. Takie zwyczajne szczęście jest niezwykle dobre!
Tak bardzo o mnie...
Kochana, uśmiechnij się. Jak jesteście dla siebie, to choćby nie wiem co, on Cię znajdzie. Spod ziemi wykopie i oznajmi, że kocha. Ja wierzę w takie coś, jak przeznaczenie.
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 21:25   #3609
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
Tak bardzo o mnie...
Kochana, uśmiechnij się. Jak jesteście dla siebie, to choćby nie wiem co, on Cię znajdzie. Spod ziemi wykopie i oznajmi, że kocha. Ja wierzę w takie coś, jak przeznaczenie.
Ja ogólnie na co dzień sobie nawet całkiem radzę, dzisiaj mnie wzięło na rozpamiętywanie :/ chyba przez to że weekend się zbliża
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 21:28   #3610
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Ja ogólnie na co dzień sobie nawet całkiem radzę, dzisiaj mnie wzięło na rozpamiętywanie :/ chyba przez to że weekend się zbliża
Po prostu dociera do Ciebie, że jego nie ma. To kolejny etap rozstaniowy. Najpierw jest szok i niedowierzanie, a teraz do Ciebie dociera, że on naprawdę odszedł i związku nie ma. Jak jesteście dla siebie, to odnajdziecie się nawet po latach. Ja też gorzej znoszę rozstanie mimo że już 1,5 miesiąca minęło, a mi jest ciężej, smutniej...
Dziś wyprzedaże i miałam szaleć, pędzle kupić nowe...i nic mi się nie chce. Sensu nie widzę w niczym.
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 21:40   #3611
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
Po prostu dociera do Ciebie, że jego nie ma. To kolejny etap rozstaniowy. Najpierw jest szok i niedowierzanie, a teraz do Ciebie dociera, że on naprawdę odszedł i związku nie ma. Jak jesteście dla siebie, to odnajdziecie się nawet po latach. Ja też gorzej znoszę rozstanie mimo że już 1,5 miesiąca minęło, a mi jest ciężej, smutniej...
Dziś wyprzedaże i miałam szaleć, pędzle kupić nowe...i nic mi się nie chce. Sensu nie widzę w niczym.
No chyba tak, bo już żyłam sobie całkiem spokojnie, dopiero ta jego wyprowadzka nadchodzaca mną wstrząsnęła..tak jak mówisz, jakbym dopiero przez ten fakt uświadomiła sobie, że to serio już nas nie ma..

Ja nie wiem czy wierzę w przeznaczenie... ogólnie nie wiem jak się poruszać po życiu :/ czy to prawdziwe milosci czy jakieś nasze wyobrażenia... czy ludzie się zmieniają czy nie i jak popełnia błąd to potem mogą znowu ten sam.. czy warto być uczciwym i dawać z siebie dużo... co się wybacza a czego nie... i takie tam...


Ja ominęłam wyprzedaże szerokim łukiem, nie chcę teraz kasy wydawać bo jak mam zły humor to tego nie kontroluję xD

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 21:41   #3612
ponton_powietrzny
Raczkowanie
 
Avatar ponton_powietrzny
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 200
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
Po prostu dociera do Ciebie, że jego nie ma. To kolejny etap rozstaniowy. Najpierw jest szok i niedowierzanie, a teraz do Ciebie dociera, że on naprawdę odszedł i związku nie ma. Jak jesteście dla siebie, to odnajdziecie się nawet po latach. Ja też gorzej znoszę rozstanie mimo że już 1,5 miesiąca minęło, a mi jest ciężej, smutniej...
Dziś wyprzedaże i miałam szaleć, pędzle kupić nowe...i nic mi się nie chce. Sensu nie widzę w niczym.
Ja jestem kilka dni po rozstaniu i w sumie pierwszy dzień, kiedy nie mam co robić (obroniłam się właśnie i szukam aktualnie pracy, więc mam jak na ironię mnóstwo czasu; z pieniędzmi na razie krucho, więc jakieś fitnessy czy kursy językowe żeby się zająć odpadają). Przez ostatnie kilka dni spotykałam się ze znajomymi i przyjaciółmi, omawiałam sytuację itd.
Nie mogę się teraz na niczym skupić, na książce, na filmie. Czuję, jak mi źle w środku, taki gniotący ból jakby w klatce piersiowej i chęć płaczu, ale nie mogę się rozpłakać, kiedy próbuję.
__________________
Jest gdzieś we mnie miejsce
o najniższej możliwej energii, bliskiej zeru,
zeru absolutnemu.



But I, I need to be by myself;
I mean: I sing for myself, I bleed for myself, I breathe for myself.




Tego się nie leczy, słowo pękło jak szkło
ponton_powietrzny jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 22:13   #3613
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
No chyba tak, bo już żyłam sobie całkiem spokojnie, dopiero ta jego wyprowadzka nadchodzaca mną wstrząsnęła..tak jak mówisz, jakbym dopiero przez ten fakt uświadomiła sobie, że to serio już nas nie ma..

Ja nie wiem czy wierzę w przeznaczenie... ogólnie nie wiem jak się poruszać po życiu :/ czy to prawdziwe milosci czy jakieś nasze wyobrażenia... czy ludzie się zmieniają czy nie i jak popełnia błąd to potem mogą znowu ten sam.. czy warto być uczciwym i dawać z siebie dużo... co się wybacza a czego nie... i takie tam...


Ja ominęłam wyprzedaże szerokim łukiem, nie chcę teraz kasy wydawać bo jak mam zły humor to tego nie kontroluję xD

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ja to się w ogóle zastanawiam czy prawdziwa milosc istnieje. Eks z taką łatwością poszedł do innej mówiąc, że mnie kocha...a jakoś sobie żyje beze mnie na lajcie i nie rozpacza jak ja. Pominę fakt, że według mnie każdy fajny facet jest już zajęty, więc jestem skazana na wieczną samotność. Jestem tak żenująca momentami, że aż mi wstyd jak patrzę w lustro
Przed chwilą zamówilam pędzle, bo musiałam coś zrobić na poprawę humoru...

---------- Dopisano o 22:13 ---------- Poprzedni post napisano o 22:09 ----------

Cytat:
Napisane przez ponton_powietrzny Pokaż wiadomość
Ja jestem kilka dni po rozstaniu i w sumie pierwszy dzień, kiedy nie mam co robić (obroniłam się właśnie i szukam aktualnie pracy, więc mam jak na ironię mnóstwo czasu; z pieniędzmi na razie krucho, więc jakieś fitnessy czy kursy językowe żeby się zająć odpadają). Przez ostatnie kilka dni spotykałam się ze znajomymi i przyjaciółmi, omawiałam sytuację itd.
Nie mogę się teraz na niczym skupić, na książce, na filmie. Czuję, jak mi źle w środku, taki gniotący ból jakby w klatce piersiowej i chęć płaczu, ale nie mogę się rozpłakać, kiedy próbuję.
Ja przeczytam kilka stron książki i za chwilę musze do nich wrócić, bo nie wiem o czym czytałam. Obejrzałam właśnie serial i szukam jakiegoś nowego, wciągającego. Opłaciłam Netflixa pierwszy raz w życiu, bo tak nie mam co robić. Całą rodzinę juz objeździłam i tak każdego dnia każdemu du.pę meczę.
Do Ciebie teraz też to dotarło, jak zaznałaś odrobiny samotności...
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 23:36   #3614
578537b29e2e39e1d6e3dc9dfc9821e485b809af_62f97e73ceb2a
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
Ja to się w ogóle zastanawiam czy prawdziwa milosc istnieje. Eks z taką łatwością poszedł do innej mówiąc, że mnie kocha...a jakoś sobie żyje beze mnie na lajcie i nie rozpacza jak ja.
Doświadczam teraz dokładnie tego samego. Dlatego tak się cieszę, że przypomniałam sobie o Wizażu i znalazłam ten wątek. Dzięki temu, że Was czytam, przynajmniej nie czuję się sama ze swoimi myślami.

Bo też mam mega kryzys wiary w miłość, zastanawiam się, czy to możliwe, żebym się aż tak pomyliła... To wszystko, co wydawało mi się prawdziwym i szczerym uczuciem, za każdym razem w moim życiu okazywało się jakąś iluzją. Nie rozumiem tego.

Najgorsze, że po ostatniej relacji, kiedy facet po prostu mnie olał i stwierdził, że to nie to, długo jeszcze się starałam. Pisałam do niego, zapraszałam... Nie chciałam się narzucać, więc robiłam to raz na parę dni, potem raz na parę tygodni... i cały czas naprawdę byłam głęboko przekonana, że "to jest to". Wierzyłam, że w nim w końcu coś zaskoczy, że zrozumie, jak bardzo do siebie pasujemy i wszystko będzie jak przedtem.

Ale z czasem - i to mnie właśnie zasmuca najbardziej - doszłam do momentu, w którym poczułam się taka jakby oszukana, zawiedziona.

Był taki moment, kiedy czułam, że wszystko jest jeszcze możliwe, a teraz czuję, że ten moment już minął i nawet gdyby eks nagle sam do mnie napisał lub mnie zaprosił na spotkanie, to już nie dalibyśmy rady wrócić do tego, co było wcześniej.

I nadal czekam, tylko już w sumie nie wiem, na co. Nie na Niego. Chyba już też nie na miłość.
578537b29e2e39e1d6e3dc9dfc9821e485b809af_62f97e73ceb2a jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-23, 23:46   #3615
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

[1=578537b29e2e39e1d6e3dc9 dfc9821e485b809af_62f97e7 3ceb2a;86162622]Doświadczam teraz dokładnie tego samego. Dlatego tak się cieszę, że przypomniałam sobie o Wizażu i znalazłam ten wątek. Dzięki temu, że Was czytam, przynajmniej nie czuję się sama ze swoimi myślami.

Bo też mam mega kryzys wiary w miłość, zastanawiam się, czy to możliwe, żebym się aż tak pomyliła... To wszystko, co wydawało mi się prawdziwym i szczerym uczuciem, za każdym razem w moim życiu okazywało się jakąś iluzją. Nie rozumiem tego.

Najgorsze, że po ostatniej relacji, kiedy facet po prostu mnie olał i stwierdził, że to nie to, długo jeszcze się starałam. Pisałam do niego, zapraszałam... Nie chciałam się narzucać, więc robiłam to raz na parę dni, potem raz na parę tygodni... i cały czas naprawdę byłam głęboko przekonana, że "to jest to". Wierzyłam, że w nim w końcu coś zaskoczy, że zrozumie, jak bardzo do siebie pasujemy i wszystko będzie jak przedtem.

Ale z czasem - i to mnie właśnie zasmuca najbardziej - doszłam do momentu, w którym poczułam się taka jakby oszukana, zawiedziona.

Był taki moment, kiedy czułam, że wszystko jest jeszcze możliwe, a teraz czuję, że ten moment już minął i nawet gdyby eks nagle sam do mnie napisał lub mnie zaprosił na spotkanie, to już nie dalibyśmy rady wrócić do tego, co było wcześniej.

I nadal czekam, tylko już w sumie nie wiem, na co. Nie na Niego. Chyba już też nie na miłość.[/QUOTE]
Najgorzej właśnie jak jedna strona chce bardziej niż druga, a wcześniej wydawało się, że obie dążą do tego samego. Ten szok, kiedy nagle ktoś nas odrzuca jest nie do opisania. 7 lat wspólnego życia, pewności, ze to `to` i nagle on zaczyna z inną dzielić to `nasze` życie. Jej się zwierza, z nią rozmawia, śmieje się, ma swoje zwyczaje...jak ze mną. Miesiąc temu mnie kochał, zapewniał, a dziś jest cały dla niej i tak mu dobrze. Może kiedyś zrozumie, pożałuje, a może z nią właśnie ma to `coś`i nie będzie potrzebował tylu lat, tylko złoży deklaracje dużo szybciej. To tak boli. Nie chciałabym się już tym interesować, ale to we mnie siedzi, żyje i mąci w głowie. Boję się, że stanę na nogi, a on zacznie dzwonić, pisać...a może nie zacznie...tyle we mnie sprzeczności, strachu. Może ja też nie kocham go i będę miała jak on? Znajdę kogoś, kto mi podpasuje i zapomnę tak szybko, jak on...ale nie umiem, więc może jednak go kocham? To chore. Zauważyłam też, że faceci świeżo po rozstaniu radzą sobie lepiej i często dopiero po czasie żałują, odzywają się i wielce doceniają byłą partnerkę. Może wynika to też z tego, że ten nowy obiekt pokazuje swoje prawdziwe oblicze, pierwsze motylki odlatują, emocje opadają i wraca stara rzeczywistość. Mój eks póki co cieszy się kimś nowym, ale gdzieś w środku mam cichą nadzieję, że zrozumie, że to ja byłam tą jedyną...ale nie powinnam go już wtedy chcieć, a chyba chcę cały czas. Czuję się jak chora.
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 00:08   #3616
ponton_powietrzny
Raczkowanie
 
Avatar ponton_powietrzny
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 200
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
Najgorzej właśnie jak jedna strona chce bardziej niż druga, a wcześniej wydawało się, że obie dążą do tego samego. Ten szok, kiedy nagle ktoś nas odrzuca jest nie do opisania. 7 lat wspólnego życia, pewności, ze to `to` i nagle on zaczyna z inną dzielić to `nasze` życie. Jej się zwierza, z nią rozmawia, śmieje się, ma swoje zwyczaje...jak ze mną. Miesiąc temu mnie kochał, zapewniał, a dziś jest cały dla niej i tak mu dobrze. Może kiedyś zrozumie, pożałuje, a może z nią właśnie ma to `coś`i nie będzie potrzebował tylu lat, tylko złoży deklaracje dużo szybciej. To tak boli. Nie chciałabym się już tym interesować, ale to we mnie siedzi, żyje i mąci w głowie. Boję się, że stanę na nogi, a on zacznie dzwonić, pisać...a może nie zacznie...tyle we mnie sprzeczności, strachu. Może ja też nie kocham go i będę miała jak on? Znajdę kogoś, kto mi podpasuje i zapomnę tak szybko, jak on...ale nie umiem, więc może jednak go kocham? To chore. Zauważyłam też, że faceci świeżo po rozstaniu radzą sobie lepiej i często dopiero po czasie żałują, odzywają się i wielce doceniają byłą partnerkę. Może wynika to też z tego, że ten nowy obiekt pokazuje swoje prawdziwe oblicze, pierwsze motylki odlatują, emocje opadają i wraca stara rzeczywistość. Mój eks póki co cieszy się kimś nowym, ale gdzieś w środku mam cichą nadzieję, że zrozumie, że to ja byłam tą jedyną...ale nie powinnam go już wtedy chcieć, a chyba chcę cały czas. Czuję się jak chora.
Wiem, co czujesz. I też zauważyłam, że facetom łatwiej. Może chodzi o to, że w większości są mniej emocjonalni? Że zazwyczaj nie dzielą włosa na czworo czy coś. I że zazwyczaj statystycznemu kolesiowi podoba się więcej lasek, niż statystycznej dziewczynie kolesi. No i masz rację, coś tam się wypaliło czy nie pykło, spotykają jakąś inną i jest nagle super, bo jest nowa/nieznana/bezproblemowa (jeszcze!), więc w teorii lepsza. I może się z nią lepiej dopasują, a może nie. To boli bardzo, ale miłość się nie kończy z dnia na dzień i to jest prawda ;/ Kończy się jakoś powoli, systematycznie, sukcesywnie... Zazwyczaj z jednej strony. Niestety.
Ja bym bardzo nie chciała, żeby mój eks nagle uznał, że jestem tą najlepszą, bo byłoby mi bardziej przykro, że coś straciliśmy, a po jakimś czasie od rozstania to już ptaki odleciały i nie ma co wracać, nawet, jeżeli jestem super. Mam złe doświadczenia z powrotami, serio. A i myśl, że byłam najlepsza jest ciężka do zniesienia, bo co z tego, jak nie jesteśmy już razem?
Raczej wolę spróbować zbudować życie od nowa, nie od razu z kimś innym, najpierw ogarnąć siebie, ale przemyśleć to, co miałam do przemyślenia, starać się nie katować wizją jego i jej, dojść do wniosku, że teraz jestem sama i wszystko jest moje, nie nasze, ja odpowiadam za siebie i swoje życie, ja mogę je ukształtować na nowo. Jakoś. Kiedyś.
__________________
Jest gdzieś we mnie miejsce
o najniższej możliwej energii, bliskiej zeru,
zeru absolutnemu.



But I, I need to be by myself;
I mean: I sing for myself, I bleed for myself, I breathe for myself.




Tego się nie leczy, słowo pękło jak szkło
ponton_powietrzny jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 00:14   #3617
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez ponton_powietrzny Pokaż wiadomość
Wiem, co czujesz. I też zauważyłam, że facetom łatwiej. Może chodzi o to, że w większości są mniej emocjonalni? Że zazwyczaj nie dzielą włosa na czworo czy coś. I że zazwyczaj statystycznemu kolesiowi podoba się więcej lasek, niż statystycznej dziewczynie kolesi. No i masz rację, coś tam się wypaliło czy nie pykło, spotykają jakąś inną i jest nagle super, bo jest nowa/nieznana/bezproblemowa (jeszcze!), więc w teorii lepsza. I może się z nią lepiej dopasują, a może nie. To boli bardzo, ale miłość się nie kończy z dnia na dzień i to jest prawda ;/ Kończy się jakoś powoli, systematycznie, sukcesywnie... Zazwyczaj z jednej strony. Niestety.
Ja bym bardzo nie chciała, żeby mój eks nagle uznał, że jestem tą najlepszą, bo byłoby mi bardziej przykro, że coś straciliśmy, a po jakimś czasie od rozstania to już ptaki odleciały i nie ma co wracać, nawet, jeżeli jestem super. Mam złe doświadczenia z powrotami, serio. A i myśl, że byłam najlepsza jest ciężka do zniesienia, bo co z tego, jak nie jesteśmy już razem?
Raczej wolę spróbować zbudować życie od nowa, nie od razu z kimś innym, najpierw ogarnąć siebie, ale przemyśleć to, co miałam do przemyślenia, starać się nie katować wizją jego i jej, dojść do wniosku, że teraz jestem sama i wszystko jest moje, nie nasze, ja odpowiadam za siebie i swoje życie, ja mogę je ukształtować na nowo. Jakoś. Kiedyś.
A ja jakoś nie umiem iść sama do przodu. Cały czas mam wrażenie, że jestem z nim, on ze mną. Nie wiem co robić, by zacząć normalnie funkcjonować. Nie myśleć o nim, o jego nowej dziewczynie. Nie chcę żyć jego życiem. Właśnie, dobrze powiedziałaś `bezproblemowa`. Mniej więcej tak mi powiedział, że ja miałam problem o wszystko. Ona wiadomo, że na początku nie będzie miała wobec niego takich wymagań, bo chce go zatrzymać, usidlić, by z nią był. Na początku relacji nie ma się człowiek o co czepiać, nie ma czego wymagać, bo początki są łatwiejsze, bezproblemowe.
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 00:27   #3618
ponton_powietrzny
Raczkowanie
 
Avatar ponton_powietrzny
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 200
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
A ja jakoś nie umiem iść sama do przodu. Cały czas mam wrażenie, że jestem z nim, on ze mną. Nie wiem co robić, by zacząć normalnie funkcjonować. Nie myśleć o nim, o jego nowej dziewczynie. Nie chcę żyć jego życiem. Właśnie, dobrze powiedziałaś `bezproblemowa`. Mniej więcej tak mi powiedział, że ja miałam problem o wszystko. Ona wiadomo, że na początku nie będzie miała wobec niego takich wymagań, bo chce go zatrzymać, usidlić, by z nią był. Na początku relacji nie ma się człowiek o co czepiać, nie ma czego wymagać, bo początki są łatwiejsze, bezproblemowe.
Ja się męczę z tym samym. Że byłam głupia, bo się kłóciłam i czasem robiłam problemy "z du__y" mimo, że w gruncie rzeczy był dobrym chłopakiem. Ale ja czasem nie umiałam się ugryźć w język, miałam jakieś złe doświadczenia z przeszłości, czasem dramatyzowałam za mocno. I pękło. To znaczy, wina nigdy nie leży po jednej stronie. On też tak powiedział, że każda strona jest winna. I ja też tak myślę. Byliście 7 lat razem, to jest długi staż. My tylko 3, ale nałożyły się inne sytuacje, jak wyjazd na kilka miesięcy i inne takie, myślę, że już wcześniej może coś było minimalnie nie tak, ale nie czuliśmy tego, bo byliśmy blisko siebie. A później dystans i reszta też zrobiły swoje. On uważa, że nie, ale ja czuję, że tak.
Oczywiście, obwiniam się, że gdybym nie robiła tego i tamtego, gdybym nie przegięła, gdybym była bardziej taka czy siaka. Ale moi przyjaciele mówią, że jeśli związek miałby szansę, to dalibyśmy radę. Myślę, że warto tego się trzymać. I wyciągać wnioski.
__________________
Jest gdzieś we mnie miejsce
o najniższej możliwej energii, bliskiej zeru,
zeru absolutnemu.



But I, I need to be by myself;
I mean: I sing for myself, I bleed for myself, I breathe for myself.




Tego się nie leczy, słowo pękło jak szkło
ponton_powietrzny jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 08:25   #3619
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
A ja jakoś nie umiem iść sama do przodu. Cały czas mam wrażenie, że jestem z nim, on ze mną. Nie wiem co robić, by zacząć normalnie funkcjonować. Nie myśleć o nim, o jego nowej dziewczynie. Nie chcę żyć jego życiem. Właśnie, dobrze powiedziałaś `bezproblemowa`. Mniej więcej tak mi powiedział, że ja miałam problem o wszystko. Ona wiadomo, że na początku nie będzie miała wobec niego takich wymagań, bo chce go zatrzymać, usidlić, by z nią był. Na początku relacji nie ma się człowiek o co czepiać, nie ma czego wymagać, bo początki są łatwiejsze, bezproblemowe.
Mój wczoraj zaproponował spotkanie... Powiedziałam,że się zastanowię ale boję się,że jak się spotkamy to wszystko wróci ze zdwojoną siłą i znowu będę płakać nie tylko w weekendy ale non stop. Chociaż widzę po twoim przykładzie,że czy jest blisko czy daleko to boli tak samo
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 08:26   #3620
patisia123
Zakorzenienie
 
Avatar patisia123
 
Zarejestrowany: 2010-05
Wiadomości: 9 722
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Pewnie, że boli. Ale brak kontaktu jest najlepszym rozwiązaniem.

Wysłane z mojego SNE-LX1 przy użyciu Tapatalka
patisia123 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 09:15   #3621
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Julia_1996 Pokaż wiadomość
Mój wczoraj zaproponował spotkanie... Powiedziałam,że się zastanowię ale boję się,że jak się spotkamy to wszystko wróci ze zdwojoną siłą i znowu będę płakać nie tylko w weekendy ale non stop. Chociaż widzę po twoim przykładzie,że czy jest blisko czy daleko to boli tak samo
Nie spotykaj się, choć wiem, że łatwo się mówi, bo sama bym pewnie leciała...no ale uwierz, że na spotkaniu będziesz się super czuć, a po wszystko wróci ze zdwojoną siłą.

---------- Dopisano o 09:15 ---------- Poprzedni post napisano o 09:14 ----------

Cytat:
Napisane przez ponton_powietrzny Pokaż wiadomość
Ja się męczę z tym samym. Że byłam głupia, bo się kłóciłam i czasem robiłam problemy "z du__y" mimo, że w gruncie rzeczy był dobrym chłopakiem. Ale ja czasem nie umiałam się ugryźć w język, miałam jakieś złe doświadczenia z przeszłości, czasem dramatyzowałam za mocno. I pękło. To znaczy, wina nigdy nie leży po jednej stronie. On też tak powiedział, że każda strona jest winna. I ja też tak myślę. Byliście 7 lat razem, to jest długi staż. My tylko 3, ale nałożyły się inne sytuacje, jak wyjazd na kilka miesięcy i inne takie, myślę, że już wcześniej może coś było minimalnie nie tak, ale nie czuliśmy tego, bo byliśmy blisko siebie. A później dystans i reszta też zrobiły swoje. On uważa, że nie, ale ja czuję, że tak.
Oczywiście, obwiniam się, że gdybym nie robiła tego i tamtego, gdybym nie przegięła, gdybym była bardziej taka czy siaka. Ale moi przyjaciele mówią, że jeśli związek miałby szansę, to dalibyśmy radę. Myślę, że warto tego się trzymać. I wyciągać wnioski.
Ja też się obwiniam, ze mogłam być inna...że może wtedy nie wybrałby jej, że w czym ona jest lepsza. Myślę sobie, że miałam tyle lat, by mu sobą na tyle zaimponować, by nie poszedł do innej...(wiem, chore), a prawda jest taka, że on teraz demonizuje, bo ma coś nowego...
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 09:31   #3622
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

U mnie dziś kryzysu ciąg dalszy. Spałam 11 godzin (normalnie w tygodniu śpię niecałe 8h), wstałam i płaczę. Mam tylko wielką nadzieję, że to w dużej mierze hormony (okres) a nie że będę teraz się męczyć sama ze sobą...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 09:31 ---------- Poprzedni post napisano o 09:23 ----------

A tak czytając inne historie, zwłaszcza Cervezy, zastanawiam się nad tym, czy "to coś" istnieje. 7 lat to szmat czasu i jak ktoś z kimś tyle jest to chyba coś znaczy? Czy chodzi tutaj o siłę charakteru mężczyzny, którego zawsze będzie jakoś ciągnąć do innych kobiet? I ten się akurat złamał? Bo wiadomo że motylki z czasem ulatuja a pozostaje przyjaźń podszyta seksem.

Czy jest możliwe żeby obie osoby na raz stwierdziły, że "to to"?

Czy może osoba, która nie potrafi znaleźć szczęścia (wg psychologów jungowskich wszelkie problemy w związku to nasze wewnętrzne problemy a tylko projektujemy je na drugą osobę) w sobie, tak będzie zmieniała związek po związku, bo w każdym coś będzie nie tak, czegoś będzie brakowało... aż w końcu po tych x latach poszukiwań stwierdzi, że wszystko to głupota i zostanie w związku "na zawsze" z ostatnią napotkana osobą mimo że ten związek nie był nic lepszy od wcześniejszych?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 09:38   #3623
Julia_1996
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-11
Wiadomości: 322
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
U mnie dziś kryzysu ciąg dalszy. Spałam 11 godzin (normalnie w tygodniu śpię niecałe 8h), wstałam i płaczę. Mam tylko wielką nadzieję, że to w dużej mierze hormony (okres) a nie że będę teraz się męczyć sama ze sobą...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 09:31 ---------- Poprzedni post napisano o 09:23 ----------

A tak czytając inne historie, zwłaszcza Cervezy, zastanawiam się nad tym, czy "to coś" istnieje. 7 lat to szmat czasu i jak ktoś z kimś tyle jest to chyba coś znaczy? Czy chodzi tutaj o siłę charakteru mężczyzny, którego zawsze będzie jakoś ciągnąć do innych kobiet? I ten się akurat złamał? Bo wiadomo że motylki z czasem ulatuja a pozostaje przyjaźń podszyta seksem.

Czy jest możliwe żeby obie osoby na raz stwierdziły, że "to to"?

Czy może osoba, która nie potrafi znaleźć szczęścia (wg psychologów jungowskich wszelkie problemy w związku to nasze wewnętrzne problemy a tylko projektujemy je na drugą osobę) w sobie, tak będzie zmieniała związek po związku, bo w każdym coś będzie nie tak, czegoś będzie brakowało... aż w końcu po tych x latach poszukiwań stwierdzi, że wszystko to głupota i zostanie w związku "na zawsze" z ostatnią napotkana osobą mimo że ten związek nie był nic lepszy od wcześniejszych?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Widzisz my rozumiemy,że te motylki ulecą i ważne jest to ,że się rozumiemy,lubimy, przyjaźnimy itd. Dla mężczyzn to jest nuda i oni ciągle szukają tej adrenaliny i liczą na to,że cały czas będzie tak jak na początku,a przecież to niemożliwe bo związek ewoluuje,a człowiek się zmienia.
Julia_1996 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 09:42   #3624
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Julia_1996 Pokaż wiadomość
Widzisz my rozumiemy,że te motylki ulecą i ważne jest to ,że się rozumiemy,lubimy, przyjaźnimy itd. Dla mężczyzn to jest nuda i oni ciągle szukają tej adrenaliny i liczą na to,że cały czas będzie tak jak na początku,a przecież to niemożliwe bo związek ewoluuje,a człowiek się zmienia.
No czyli ktoś taki będzie skakał z kwiatka na kwiatek do momentu 1) aż zrozumie czym jest właśnie miłość, 2) aż mu się znudzą poszukiwania mimo że nic nie odkrył, 3) do końca będzie żył marzeniem o tej prawdziwej miłości.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 09:45   #3625
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
No czyli ktoś taki będzie skakał z kwiatka na kwiatek do momentu 1) aż zrozumie czym jest właśnie miłość, 2) aż mu się znudzą poszukiwania mimo że nic nie odkrył, 3) do końca będzie żył marzeniem o tej prawdziwej miłości.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Ja idiotka właśnie liczę, że mój eks zrozumie, ze ja jestem tą jedyną...że musiał mieć porównanie, by zrozumieć prawdziwą miłość. Nie wierzę, że to koniec po tylu latach. Sama się pocieszam i szukam historii, że facet zrozumiał. Motylki przeminęły w nowej relacji i zatęsknił za eks. Debilizm z mojej strony i desperacja.
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 09:49   #3626
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Ja już sobie wyobrażam te wątpliwości mojego... "jest fajnie, uwielbiam spędzać z nią czas, dobrze się dogadujemy, byłaby świetną matką..ale czy to co czuję to jest miłość? Skąd mam to wiedzieć, że za pięć lat nie poznam jakiejś innej, tej jedynej i prawdziwej? Jak X się ze mną wyprowadzi to będzie dla mnie duża odpowiedzialnosc, bo nie mogę przecież potem ot tak jej zostawić bo poznam inną. Ona mnie tak kocha, ja ją też, przecież uwielbiam jej zapach, usta, to jak śmiesznie się czymś dziwi itd.. ale jest tyle dziewczyn że skąd mam wiedzieć, że ta jest najlepsza? Ludziom się tylko wydaje że są szczęśliwi i biorą ślub, a potem kończą jak moi rodzice, nienawidzą się. Nie wiem o co mi chodzi i czy ją kocham. Jej wady czasem mnie irytują, może poznam inną i tak nie będzie?" Itd... r y c z ę

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 09:56   #3627
Cerveza_
Wtajemniczenie
 
Avatar Cerveza_
 
Zarejestrowany: 2011-04
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 2 505
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
Ja już sobie wyobrażam te wątpliwości mojego... "jest fajnie, uwielbiam spędzać z nią czas, dobrze się dogadujemy, byłaby świetną matką..ale czy to co czuję to jest miłość? Skąd mam to wiedzieć, że za pięć lat nie poznam jakiejś innej, tej jedynej i prawdziwej? Jak X się ze mną wyprowadzi to będzie dla mnie duża odpowiedzialnosc, bo nie mogę przecież potem ot tak jej zostawić bo poznam inną. Ona mnie tak kocha, ja ją też, przecież uwielbiam jej zapach, usta, to jak śmiesznie się czymś dziwi itd.. ale jest tyle dziewczyn że skąd mam wiedzieć, że ta jest najlepsza? Ludziom się tylko wydaje że są szczęśliwi i biorą ślub, a potem kończą jak moi rodzice, nienawidzą się. Nie wiem o co mi chodzi i czy ją kocham. Jej wady czasem mnie irytują, może poznam inną i tak nie będzie?" Itd... r y c z ę

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Nie płacz. MUSISZ uwierzyć, że gdzies tam jest ten Twój jedyny. Nie rozmyślaj, nie dopowiadaj sobie. Myślę, że faceci aż tak nie roztrząsają i ich myślenie jest prostsze. Naprawdę myślisz, że Twój eks ma taką rozkminę? Wątpię. Coś się może w nim wypaliło, ale na pewno nie rozkładał tego na czynniki...coś pękło, oznajmił Ci, że on nie wie czy to `to` i tyle. Mogło to na niego spaść jak grom z jasnego nieba.
__________________
RESET
Cerveza_ jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 09:59   #3628
578537b29e2e39e1d6e3dc9dfc9821e485b809af_62f97e73ceb2a
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Julia_1996 Pokaż wiadomość
Widzisz my rozumiemy,że te motylki ulecą i ważne jest to ,że się rozumiemy,lubimy, przyjaźnimy itd. Dla mężczyzn to jest nuda i oni ciągle szukają tej adrenaliny i liczą na to,że cały czas będzie tak jak na początku,a przecież to niemożliwe bo związek ewoluuje,a człowiek się zmienia.
To chyba zależy od charakteru... i od tego, czy dany mężczyzna naprawdę, w głębi serca czuł w trakcie związku, że "to jest TO". Bo jest przecież tylu chłopaków, którzy naprawdę czują się mocno przywiązani do swojej dziewczyny, tylu mężów, którzy z dumą są ze swoimi żonami i nie szukają niczego więcej...

Ja niestety żałuję, że tego się nie da po prostu rozpoznać. A raczej: o tym wszystkim można się przekonać tylko z czasem, kiedy się widzi, że ktoś nadal z nami jest po paru tygodniach, miesiącach, pół roku, latach... Że nie przestaje z nami rozmawiać, możemy do niego zadzwonić o dowolnej porze z końca świata i on po prostu odbierze ten telefon, wysłucha i pomoże, śpi z nami, mieszka z nami, jeśli oboje chcemy, to pojawiają się dzieci i ślub...

Generalnie, trzeba patrzeć na czyny, na to, czy facet jest stały.

U mnie w relacjach tak było, że faceci po prostu znikali. Mimo pięknych słów i początkowych starań, jakoś tak się składało, że każdy potem rozpłynął się w powietrzu.
578537b29e2e39e1d6e3dc9dfc9821e485b809af_62f97e73ceb2a jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 10:14   #3629
bowszystkotoiluzjajest
Zakorzenienie
 
Avatar bowszystkotoiluzjajest
 
Zarejestrowany: 2008-04
Wiadomości: 5 188
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez Cerveza_ Pokaż wiadomość
Nie płacz. MUSISZ uwierzyć, że gdzies tam jest ten Twój jedyny. Nie rozmyślaj, nie dopowiadaj sobie. Myślę, że faceci aż tak nie roztrząsają i ich myślenie jest prostsze. Naprawdę myślisz, że Twój eks ma taką rozkminę? Wątpię. Coś się może w nim wypaliło, ale na pewno nie rozkładał tego na czynniki...coś pękło, oznajmił Ci, że on nie wie czy to `to` i tyle. Mogło to na niego spaść jak grom z jasnego nieba.
No akurat wiem, że on rozkminial, bo on nie miał wątpliwości z dnia na dzień, tylko one były przez dłuższy czas... a zaczęły się gdy zaczęło się robić poważniej, gdy okazało się, że serio dobrze nam ze sobą, że świetnie się dogadujemy, więc nie jest to jakiś tam przelotny romansik, tylko że możemy być ze sobą dłuuugo..czyli że ja się wyprowadzę z nim prawie 500KM od domu. Rozstaliśmy się nie przez to że teraz było coś źle tylko przez to że MOGŁOBY BYC w przyszłości.

Prawda jest taka, że gdy się poznaliśmy on nie szukał poważnego związku, opisałam bagno jakie miał w domu i że przez to od 20r.z nie miał "młodości". On żył myślą, że wyrwie się w końcu z tego domu i będzie się bawić, poznawać ludzi, wszystko to czego nie mógł robić przez 5 lat bo studiował i ciągnął dwie prace. Pojawiłam się ja, ani ja ani on nie mieliśmy początkowo poważnego nastawienia, on pierwszy się zakochał i samo jakoś tak wyszło, że nadawalismy na tych samych falach. Ale on ciągle miał wewnątrz to pragnienie że przecież miał się bawić... że się nie wyszalal... że się nie wyszaleje bo z gówna w domu przejdzie w "nudę" wspólnego mieszkania zamiast w końcu móc żyć chwilą...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 10:14 ---------- Poprzedni post napisano o 10:11 ----------

Miał tak jak @hush pisała o sobie. Super związek, ktoś go kochał - ale jak to ja teraz już nic więcej nie przeżyję, nie nabiorę doświadczeń? Nie posmakuję życia na luzie, bez przejmowania się i zobowiązań?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
bowszystkotoiluzjajest jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-11-24, 10:38   #3630
578537b29e2e39e1d6e3dc9dfc9821e485b809af_62f97e73ceb2a
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2012-07
Wiadomości: 3 518
Dot.: Rozstanie z facetem XXXIX

Cytat:
Napisane przez bowszystkotoiluzjajest Pokaż wiadomość
No akurat wiem, że on rozkminial, bo on nie miał wątpliwości z dnia na dzień, tylko one były przez dłuższy czas... a zaczęły się gdy zaczęło się robić poważniej, gdy okazało się, że serio dobrze nam ze sobą, że świetnie się dogadujemy, więc nie jest to jakiś tam przelotny romansik, tylko że możemy być ze sobą dłuuugo..czyli że ja się wyprowadzę z nim prawie 500KM od domu. Rozstaliśmy się nie przez to że teraz było coś źle tylko przez to że MOGŁOBY BYC w przyszłości.

Prawda jest taka, że gdy się poznaliśmy on nie szukał poważnego związku, opisałam bagno jakie miał w domu i że przez to od 20r.z nie miał "młodości". On żył myślą, że wyrwie się w końcu z tego domu i będzie się bawić, poznawać ludzi, wszystko to czego nie mógł robić przez 5 lat bo studiował i ciągnął dwie prace. Pojawiłam się ja, ani ja ani on nie mieliśmy początkowo poważnego nastawienia, on pierwszy się zakochał i samo jakoś tak wyszło, że nadawalismy na tych samych falach. Ale on ciągle miał wewnątrz to pragnienie że przecież miał się bawić... że się nie wyszalal... że się nie wyszaleje bo z gówna w domu przejdzie w "nudę" wspólnego mieszkania zamiast w końcu móc żyć chwilą...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 10:14 ---------- Poprzedni post napisano o 10:11 ----------

Miał tak jak @hush pisała o sobie. Super związek, ktoś go kochał - ale jak to ja teraz już nic więcej nie przeżyję, nie nabiorę doświadczeń? Nie posmakuję życia na luzie, bez przejmowania się i zobowiązań?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Masakra, mega CI współczuję. Szkoda tylko, że Ty siedzisz i myślisz, a faciu już sobie snuje wizję świetlanej przyszłości.
578537b29e2e39e1d6e3dc9dfc9821e485b809af_62f97e73ceb2a jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2019-01-13 20:32:45


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 11:26.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.