Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej? - Strona 12 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2018-12-17, 20:08   #331
groszek75
Zakorzenienie
 
Avatar groszek75
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: w ramionach MJ
Wiadomości: 68 880
GG do groszek75
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Nic mi się nie podnosi. Dla mnie ktoś kto jedzie na dwa fronty to tzw.bezmozg krzywdzacy ludzi
To nie ja zmyslam co rusz akcje w wątkach o zdradzie

Już tak co niektóre dopowiadają ze moze książkę napiszcie z taka wyobraźnia
__________________
Psy to cud życia

Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna ...

-Żyj!- krzyknęła Miłość
-Bez Ciebie nie potrafię..-wyszeptało Życie...-07.08.1995(14.12.1996)


Najgorsze w słabych ludziach jest to, że muszą upokarzać innych, by poczuć się silniejszymi
groszek75 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 20:20   #332
7623cb0b746b4d40e529fc123bf669aade741778_65822f07d8014
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2004-12
Wiadomości: 16 080
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez groszek75 Pokaż wiadomość
Nic mi się nie podnosi. Dla mnie ktoś kto jedzie na dwa fronty to tzw.bezmozg krzywdzacy ludzi
To nie ja zmyslam co rusz akcje w wątkach o zdradzie

Już tak co niektóre dopowiadają ze moze książkę napiszcie z taka wyobraźnia
Żyje wystarczająco długo żeby wiedzieć że ludzie są zdolni do wielu interesujących akcji .życie pisze najlepsze scenariusze
Jeszcze raz podkreślę że nie trzeba mieć wielkiej wyobraźni żeby wpaść na to jak mąż unikał zchwytania przez 3 lata na zdradzie tak samo co robił z kochanką to oczywiste sprawy nikt tu nic nie dopowiada
Oczywiście mógł stosować niekonwencjonalne metody np wysyłać gołębie z liscikiem Ale zakładam.najprostsze opcje jak "telefon służbowy"wyciszony i nie używany zbyt często w obecności zony /kochanki
7623cb0b746b4d40e529fc123bf669aade741778_65822f07d8014 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 20:23   #333
f60400d832b72deb5c42f716e834e5f0a0698277_6206f895c87a0
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 27 815
Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Z tego co na wizażu kiedyś wyczytałam, ze Mozna wyciszyć dany kontakt i jak on napisze to nic sie nie pojawi... nawet nie wiem czy sie da. Bo nie sprawdzałam ale ludzie wiedza i pisza



Nie ma co sie spinać. Bo wcale nie trzeba czegos robic aby miec wiedzę.
Czasami wystarczy duzo czytać, słuchać co ludzie mówią, co pisza.

Przeciez to nic złego aby otworzyć komuś oczy na co powinien zwracać uwagę

Moja znajoma ukrywała telefon. Zawsze kładła wyświetlaczem do dołu.
Zawsze. Nigdy nie był odwrotnie a niby przypadkowo tak kładzie. A potem wyszło, ze miała romans

Edytowane przez f60400d832b72deb5c42f716e834e5f0a0698277_6206f895c87a0
Czas edycji: 2018-12-17 o 20:27
f60400d832b72deb5c42f716e834e5f0a0698277_6206f895c87a0 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 20:37   #334
7623cb0b746b4d40e529fc123bf669aade741778_65822f07d8014
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2004-12
Wiadomości: 16 080
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Ja mam dwa telefony jeden służbowy. Mój mąż nigdy nie zapytał czy może tam zerknąć
Zawsze mam wyciszony moj prywatny telefon jak jestem w domu. Rzadko dzwonię do męża i nie oczekuje że zawsze odbierze .sama też nie mogę często odebrać właśnie z powodu charakteru pracy .
Moim zdaniem to nie jest trudne mieć dwa telefony i nie być złapanym szczególnie jak partner ufa i od początku charakter pracy sprzyjał np częstym wyjazdom na kilka dni itp
7623cb0b746b4d40e529fc123bf669aade741778_65822f07d8014 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 20:52   #335
f60400d832b72deb5c42f716e834e5f0a0698277_6206f895c87a0
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2011-07
Wiadomości: 27 815
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

[1=7623cb0b746b4d40e529fc1 23bf669aade741778_65822f0 7d8014;86258660]Ja mam dwa telefony jeden służbowy. Mój mąż nigdy nie zapytał czy może tam zerknąć
Zawsze mam wyciszony moj prywatny telefon jak jestem w domu. Rzadko dzwonię do męża i nie oczekuje że zawsze odbierze .sama też nie mogę często odebrać właśnie z powodu charakteru pracy .
Moim zdaniem to nie jest trudne mieć dwa telefony i nie być złapanym szczególnie jak partner ufa i od początku charakter pracy sprzyjał np częstym wyjazdom na kilka dni itp[/QUOTE]



Zgadzam sie.
f60400d832b72deb5c42f716e834e5f0a0698277_6206f895c87a0 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 21:24   #336
Nimve
Zakorzenienie
 
Avatar Nimve
 
Zarejestrowany: 2012-07
Lokalizacja: Zołzarium
Wiadomości: 3 698
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Groszek, zapominasz ile osób wchodzi na forum i czyta wątki, nie posiadając tu nawet konta. Może te kilka pomysłów da komuś do myślenia.

Ogólnie to robisz kuriozalną rzecz teraz, zabraniasz wszystkim pisać o zdradzie w wątku o zdradzie, bo autorka jeszcze poczuje się dotknięta, że w wątku, który samodzielnie założyła o zdradzającym mężu, ktoś w ogóle wspomina o temacie zdrady.

Nie wiem czemu uważasz, że masz prawo besztać innych równoprawnych użytkowników tego forum, zapędzasz się z deka. Rozwalasz ten wątek najbardziej ze wszystkich.
Nimve jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 21:40   #337
groszek75
Zakorzenienie
 
Avatar groszek75
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: w ramionach MJ
Wiadomości: 68 880
GG do groszek75
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Mądrzy ludzie nie potrzebują takich porad, bo wiedzą to same z siebie

Te same osoby wiecznie piszą to samo w każdym wątku nie na temat już do znudzenia, ale to ja rozwalam wątek bo nie przyklaskuje teoriom spiskowym na temat ludzi o których nic nie wiemy oprócz tego co autor napisał

Z boku to zawsze wygląda jakby to był wyraz uciechy że komuś się to przydarzyło i można sobie pouzywac.

Niezłe jesteście
__________________
Psy to cud życia

Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna ...

-Żyj!- krzyknęła Miłość
-Bez Ciebie nie potrafię..-wyszeptało Życie...-07.08.1995(14.12.1996)


Najgorsze w słabych ludziach jest to, że muszą upokarzać innych, by poczuć się silniejszymi
groszek75 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 21:48   #338
7623cb0b746b4d40e529fc123bf669aade741778_65822f07d8014
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2004-12
Wiadomości: 16 080
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez groszek75 Pokaż wiadomość
Mądrzy ludzie nie potrzebują takich porad, bo wiedzą to same z siebie

Te same osoby wiecznie piszą to samo w każdym wątku nie na temat już do znudzenia, ale to ja rozwalam wątek bo nie przyklaskuje teoriom spiskowym na temat ludzi o których nic nie wiemy oprócz tego co autor napisał

Z boku to zawsze wygląda jakby to był wyraz uciechy że komuś się to przydarzyło i można sobie pouzywac.

Niezłe jesteście
Bo wszystkie zdrady są bardzo podobne więc i wątku podobne
.Nikt tu sobie nie używa bardziej niż mąż autorki ;-)
Nie wiem co ciebie tak boli że ktoś sobie poteorytyzuje w wątku o zdradzie ,może omijaj takie wątki jak czujesz się tak bardzo dotknięta ?po co Ci ten stres ?
7623cb0b746b4d40e529fc123bf669aade741778_65822f07d8014 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 21:56   #339
farmaceutka88
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2015-01
Wiadomości: 896
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Sugerujesz, że Autorka nie jest mądra, bo założyła ten wątek? Czy że my niepotrzebnie się w ogóle wypowiadamy? Masz jakiś monopol na wypowiedzi i na udzielanie rad? Twoje są lepsze od innych? Czy o co chodzi?



W jakiś sposób Autorka szuka porady i pomocy. Nie każdy jest taki cudowny, że wie, jak ma się zachować, jak sobie poradzić z wątpliwościami, co robić itd. No fakt, mogła "se poczytać" albo "poszukać w wyszukiwarce" bo takich wątków są tysiące. Tyle razy to było wałkowane, ziew. Tylko po co? Temat zdrady zawsze żywy, budzi emocje i do każdego trzeba podejść indywidualnie. Jak widać.



Myślisz, że każdy ma fun z tego i jest tu po to, by dowalić? Nie sądzę.
farmaceutka88 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 22:01   #340
Mijanou
Wizażowy Kot Igor
 
Avatar Mijanou
 
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: po drugiej stronie lustra
Wiadomości: 17 426
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Ludzie, no wątpię, czy te Wasze przepychanki cokolwiek Autorce pomogą, tak szczerze.
Poluzujcie trochę.
__________________
I don't have time for that! I'm a cat. We are rather busy you know?



Zanim założysz wątek, zajrzyj tu: https://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=1269209


Warto wsłuchać się w Słowo: https://www.youtube.com/channel/UC5n...oyrF8xorb-IqVw

No pasaran!
Mijanou jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 22:49   #341
groszek75
Zakorzenienie
 
Avatar groszek75
 
Zarejestrowany: 2006-08
Lokalizacja: w ramionach MJ
Wiadomości: 68 880
GG do groszek75
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez luks_baba Pokaż wiadomość
To jest przerażające, że facet okłamywał na raz dwie kobiety, a Autorka jeszcze chce z nim być.
Typ jest na pewno dobrym manipulantem, i to jak traktuje osoby postronne też o nim dużo mówi.
Cytat:
Napisane przez KiszkaPasztetowa Pokaż wiadomość
No nie? A jeszcze bardziej przerazajace jest to, ze autorka wierzy,ze jak koles patrzy w oczy to nie klamie Oklamywal 3 lata, mial dwa zwiazki jednoczesnie.Uprawial sex i z jedna i druga.Szkoda, ze nie mial takiej zasady,ze jak zamoczyl w jednej to w drugiej juz nie mogl.Analogicznie to tego myku z patrzeniem w oczy i mowieniem prawdy
Cytat:
Napisane przez luks_baba Pokaż wiadomość
Autorka po prostu nie chce zrozumieć, że przez odkrycie kochanki spaliła mu już tę osobę. Za jakiś czas mąż znajdzie kolejny cel, i zrobi dokładnie tak samo. Zachowanie tego faceta jest tak schematyczne, że aż boli. Ale co zrobić, jedni wolą zacząć żyć normalnie zostawiając takiego typa za sobą, albo udawać, że wszystko jest ok i dać się oszukiwać.
Cytat:
Napisane przez patisia123 Pokaż wiadomość
Jednak istnieją kobiety, które są w stanie wybaczyć najgorsze goowno. Bardzo chciałabyś żyć dalej złudzeniem, że masz cudownego męża. Nie masz i nie będziesz miała. Twoje chęci nie wystarczą, to za duży kaliber. Niby wybaczyłaś, ale sama widzisz, że nie zapomniałaś.

Wysłane z mojego SNE-LX1 przy użyciu Tapatalka
Cytat:
Napisane przez KiszkaPasztetowa Pokaż wiadomość
A tak swoja droga to ja sie zastanawiam kiedy mezulek poleci do fryzjerki...skoro zona sie wyprowadzila i ma teraz tyle wolnego czasu i wolna reke
[1=7623cb0b746b4d40e529fc1 23bf669aade741778_65822f0 7d8014;86258984]Bo wszystkie zdrady są bardzo podobne więc i wątku podobne
.Nikt tu sobie nie używa bardziej niż mąż autorki ;-)
Nie wiem co ciebie tak boli że ktoś sobie poteorytyzuje w wątku o zdradzie ,może omijaj takie wątki jak czujesz się tak bardzo dotknięta ?po co Ci ten stres ?[/QUOTE]
To poczytaj powyższe wypowiedzi . Ubaw po pachy sobie urządziły kosztem autorki. A przed tymi postami była z nią rozmowa i ktoś tu nie ma za grosz wyczucia.
Używanie jak ta lala. Tylko ślepy tego nie widzi i ktoś naprawdę mało wrażliwy na uczucia innych.

Ja nie mam stresu ,ale obawiam się że autor ma. Mam nadzieję że nie weźmie tego do siebie.
Cytat:
Napisane przez farmaceutka88 Pokaż wiadomość
Sugerujesz, że Autorka nie jest mądra, bo założyła ten wątek? Czy że my niepotrzebnie się w ogóle wypowiadamy? Masz jakiś monopol na wypowiedzi i na udzielanie rad? Twoje są lepsze od innych? Czy o co chodzi?



W jakiś sposób Autorka szuka porady i pomocy. Nie każdy jest taki cudowny, że wie, jak ma się zachować, jak sobie poradzić z wątpliwościami, co robić itd. No fakt, mogła "se poczytać" albo "poszukać w wyszukiwarce" bo takich wątków są tysiące. Tyle razy to było wałkowane, ziew. Tylko po co? Temat zdrady zawsze żywy, budzi emocje i do każdego trzeba podejść indywidualnie. Jak widać.



Myślisz, że każdy ma fun z tego i jest tu po to, by dowalić? Nie sądzę.
Czytając autorkę przeczytałam straszna historię życia. Wcale mi do śmiechu, ironizowania. Nawet na temat tego kogoś kto jej to zrobił. Dla mnie kobieta chciała się wygadać. My nie doradzimy jak w takiej sytuacji żyć dalej , bo kazdy jest inny. I choć ja bym nie umiała już zaufać to nie oceniam źle ludzi co to robią. To ich życie, ich wybór, wolna wola.

Mam taki sam monopol na wypowiadanie się tutaj jak każdy. Tylko staram się wczuć w sytuację tego konkretnego człowieka.
I zrozumieć.

Wróżenie z kuli idzie w takich wątkach najlepiej. I sprawdza się też powiedzenie : mierzyć innych swoją miarą.
__________________
Psy to cud życia

Ci których kochamy nie umierają nigdy, bo miłość jest nieśmiertelna ...

-Żyj!- krzyknęła Miłość
-Bez Ciebie nie potrafię..-wyszeptało Życie...-07.08.1995(14.12.1996)


Najgorsze w słabych ludziach jest to, że muszą upokarzać innych, by poczuć się silniejszymi
groszek75 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-17, 22:55   #342
7623cb0b746b4d40e529fc123bf669aade741778_65822f07d8014
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2004-12
Wiadomości: 16 080
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

krecisz afere z niczego
wszystko to co tu ludzie napisali to czysta prawda nie ubaw po pachy
nie rozumiem twojego lamentowania
koncze juz off top bo rzeczywiscie odchodzimy od tematu i to calkiem nie potrzebnie
7623cb0b746b4d40e529fc123bf669aade741778_65822f07d8014 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-18, 06:36   #343
mariamalaria
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2017-03
Wiadomości: 4 897
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez groszek75 Pokaż wiadomość
jakie Wy "ciekawe" rzeczy piszecie Przeszlyscie to, że takie szczególy znacie jak to zyc na dwa fronty ?
Przeszłam. Da się. Ale to męczące i frustrujące, zrezygnowałam po paru miesiącach. Ale znam ludzi, którzy potrafili tak latami, jak mąż autorki i dobrze się z tym czuli a nawet bawili. Na wiele takich obserwacji sprawa się rypła w jednym tylko wypadku. Pech - facet zastał żonę z kochankiem w sytuacji jednoznacznej we własnym domu.
Partnerzy i partnerki pozostałych pozostały w niewiedzy.

---------- Dopisano o 06:36 ---------- Poprzedni post napisano o 06:29 ----------

Cytat:
Napisane przez groszek75 Pokaż wiadomość
Nie, nie boje sie, przeraza mnie świat pełen takich ludzi co tylko widzą swoj czubek nosa.
Ale dasz sobie z tym jakoś radę? Bo wiesz, masz rację.

A co do tego jechania po autorce, to racja. Została poniżona wieloma wypowiedziami o g..., pluciu i szmacie. I napisanie, jak prosto można oszukiwać partnera to przy tym pikuś. I nikogo nie obraża. Najwyżej uświadamia, że autorka nie jest jedyną, która dała się oszukać spryciarzowi.

Edytowane przez mariamalaria
Czas edycji: 2018-12-18 o 06:47
mariamalaria jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-18, 07:45   #344
Karena 73
Kobieta z klasą
 
Avatar Karena 73
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: śląsk
Wiadomości: 3 058
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez Sadimka99 Pokaż wiadomość
Dziękuję.

Nie wiem w jaki sposób można nauczyć kogoś kultury. Kiedy ktoś mówi, by przestać coś robić, bo to się nie podoba/sprawia przykrość/denerwuje/po prostu nie chce, to warto to uszanować. To takie trudne do zrozumienia? Że "nie", to znaczy "nie", a wy dalej swoje? To aż tak wiele i nie do przeskoczenia dla niektórych? Jak tak, to po prostu może wy wszystkie biedne, których to ja się czepiam (?! ), niewiedzące nic złego w waszych słowach, opuśćcie mój wątek? Jeśli poza kłótniami i docinkami (już nie tylko w moją stronę), domysłami o moim życiu oraz tłumaczeniem się i wybielaniem od kilku(nastu?) postów nie macie nic innego do przekazania.



Dziękuję, dokładnie tak jest. Muszę to sobie poukładać na spokojnie, zrozumiałam każdy post.





Pomówiliśmy chyba jeszcze poważniej niż przed roku. Wszystko mu wygarnęłam, wszystko, jak czuję się z tym wszystkim przez cały ten czas. W przeciwieństwie do wczoraj nie czułam już obojętności, tylko totalnie puściły mi nerwy, płakałam i krzyczałam. Powiedziałam, że nie wiem co mam myśleć. Że miałam nadzieję, że się polepszy, że chciałam mu wybaczyć, ale to wciąż do mnie wraca. O obu wizytach u fryzjerki powiedziałam. O tym co sugerowałyście, że jest ze mną z obawy o kasę i jeśli o to chodzi, to nic od niego nie chcę. Zapytałam, czy kiedykolwiek wcześniej mnie zdradzał. Czy on chce ratować nasze małżeństwo, jak to widzi. Powiedziałam, że potrzebuje przerwy, by to sobie poukładać na spokojnie.
On też płakał, cały czas milczał i tylko słuchał co ja mówię i płakał jak dziecko, nie jak mężczyzna, a dzieciak, jakby miał jakiś atak? Histerię? Nawet nie wiem jak to określić...pierwszy raz go takiego widziałam. Jak powiedziałam że się wyprowadzam, to przysięgał mi na kolanach, że mu na mnie zależy, że nie wyobraża sobie życia beze mnie i że chce odbudować to co zniszczył. Że wtedy gdy nie odbierałam był przerażony i myślał, że sobie coś zrobiłam, że szalał z niepokoju, stąd te telefony i nie zdawał sobie do wczoraj sprawy, że to wciąż aż tak bardzo we mnie siedzi. Nie wiedział że byłam rozmawiać z fryzjerką, że zastanawiałam się, czego mi lub mu brakuje. Tłumaczył, że to nie tak, bym tak nie myślała. Milion przeprosin i komplementów o tym jak jestem ważna, jak mnie kocha, jaki jest głupi, to samo co słyszałam wcześniej. Zapytałam więc dlaczego. Usłyszałam znów to co wcześniej, że niczego nie planował, że się zagubił, że nie umie tego inaczej wytłumaczyć, że sam nie wie jak mógł to robić i żałuje. Że nie powinnam mieć wątpliwości, bo on wybrał już dawno i żadnych wątpliwości nie miał. Że od dawna już o niej nie myśli, więc czemu ja to robię. Zapytałam o kwestie finansową, był w szoku jak mogę myśleć w ten sposób, że może przepisać na mnie firmę, akcje, samochody, wszystko co ma, jeśli to mnie uspokoi, że wszystko co osiągnął było dla mnie i beze mnie to wszystko nic dla niego nie znaczy. Ale i tak będzie musiał się obejść beze mnie. Podjęłam decyzję, zmieniło się tylko to, że to K. spakował walizki. Sam się wyprowadził i obiecał dać mi tyle czasu ile potrzebuję. Zaproponował też terapię małżeńską, czy bym chciała. Powiedział by to była ostatnia szansa dla niego, a on się będzie starał, zrobi wszystko. Jeśli odmówię lub po terapii nic się nie zmieni, to powiedział, że zniknie z mojego życia jeśli mam tak dalej cierpieć, że nie chce mnie ranić, że decyzja należy do mnie.
I na tym stanęło. Od dziś nie mieszkamy już razem, a decyzji odnośnie terapii jeszcze nie podjęłam. Myślałam o tym już wcześniej (+ i tu padły takie rady), ale muszę to na spokojnie jeszcze raz przemyśleć.
Autorko weź pod uwagę, że wygarnęłaś mężowi dzięki temu, że padły w tym wątku mocne słowa. Paradoksalnie dobrze wpłynęły na Ciebie, dały Ci siłę, aby wreszcie się postawić i otwarcie powiedzieć co Ciebie boli zamiast udawać, że wybaczyłaś. Kiedyś może to zrozumiesz.

Po tych tekstach Twojego męża ( podczas rozmowy, którą opisałaś) czułabym się jakbym dostała z liścia. Mniej by mnie zabolało, gdyby wykrzyczał, że dalej za nią tęskni niż te niewiarygodne wyznania miłosne i to pogubienie się oraz brak jakiegokolwiek wytłumaczenia na to co zrobił.
Wiesz, kiedyś zostałam zdradzona i najbardziej zabolał mnie ten brak szacunku do mojej osoby. Kiedy się dowiedziałam zdałam sobie sprawę jak mało mnie musiał szanować, skoro zrobił coś takiego. Nie to, że ją całował, tulił, troszczył się, okrywał kołderką, ale brak szacunku.
Obrażasz się o dosadne słowa, ale są prawdziwe. Ja tak się właśnie poczułam wtedy: jak ścierka, jak służąca, jak tępa kretynka, odpad. Bo tak zostałam potraktowana i nie udawałam, że nie. Było to wiele lat temu i nigdy nie zapomniałam tego uczucia. Po roku stanęłam na nogi, zaczęłam nowe życie i nigdy nie wybaczyłam braku szacunku jaki mi okazano. Na szczęście nigdy nie mieliśmy po tym żadnego kontaktu, bo trudno byłoby mi ukryć obrzydzenie jakie wzbudził we mnie ten człowiek. Nawet by mi się nie chciało tego ukrywać. Dla mnie był skończony jako facet i jako człowiek.
Dobra materialne można stracić, można je sobie odpuścić i żyć skromnie ale nie można odpuścić sobie szacunku do siebie samej. To wszystko co mamy, bez względu na status.
__________________
Miłość to gra we dwoje, w której oboje muszą wygrywać.
Karena 73 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-18, 21:47   #345
Efkakam
Zadomowienie
 
Avatar Efkakam
 
Zarejestrowany: 2014-05
Wiadomości: 1 284
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Mądre słowa. Myślę, że to jeden z najbardziej merytorycznych postów na tym wątku

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
Efkakam jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 02:01   #346
Sadimka99
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2018-12
Wiadomości: 33
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Przeczytałam wszystkie wypowiedzi z ostatniego czasu i fajnie, że chciałyście "otworzyć mi oczy", jak można kogoś oszukiwać by się nie zorientował, ale te sposoby nie interesują mnie i nijak nie wpływają na moją sytuację, czy mój K. ma mega pamięć do szczegółów i się nie wygadał, czy po prostu dwa oddzielne telefony. Stało się co się stało, wydało też jak się wydało, nie potrzebne mi rozmyślanie o szczegółach "jak?". Już nie.


Od ostatniego mojego postu zmieniło się tyle, że znalazłam dobrego terapeutę i póki co byłam na dwóch spotkaniach i mimo że to początek to już widzę, że ma to sens, bo po nich jestem spokojniejsza, te 1,5 godz. odciążają mnie psychicznie, na rozmowach nie czuję się oceniania. Ani ja, ani moja rodzina, czy nawet K. Wszelkie niepewności są od razu wyjaśniane, nikt mi nie mówi "rób tak i tak". Brakowało mi tego, choć oczywiście wciąż mam wiele (te same?) wątpliwości i pytań, aby zaraz ktoś sobie magicznie nie dopowiedział, że 3 godz. poukładały mi wszystko z czym męczę się od roku.
Zgodziłam się też na próbę ratowania małżeństwa, a może bardziej wyjaśnienia tego co zaszło między nami. Podjęłam już decyzję, że daję mu tę ostatnią szansę i chcę iść z nim na terapię małżeńską. Dziś mam jednak kolejny dzień wątpliwości, jednak nie co do terapii, to już pewne, a co do zachowania K. Mam głowę pełną pytań, a kolejną wizytę u swojego terapeuty mam dopiero po nowym roku, niby mogę dzwonić do niego o każdej porze, ale głupio mi, a myśli coraz więcej... Rozmyślam, czy zachowanie K. to forma starania się, czy zabierania kroczek po kroczku mojej przestrzeni... chyba za dużo myślę i dawniej nie miałabym takich wątpliwości, ale jak wiecie musiałam zweryfikować i swoje postrzeganie. Już przekazuję pokrótce o co chodzi.
K. zdobył się chyba na swoje wyżyny odwagi i sam z siebie pojechał rozmówić się z moimi rodzicami. Stanęło na tym, że przez mamę został zwyzywany, nasłuchał się gróźb jak ona go zniszczy i puści z torbami i jakby wstydu było mało, to został prawie pobity, obrywając szklanym wazonem (od pani mecenas oczekiwałam większego panowania nad emocjami, autentycznie jest mi wstyd i nie dowierzałam w to co się tam działo, gdyby powiedział mi ktoś obcy, nie uwierzyłabym), a nie wiem jak do tego doszło, ale po rozmowie z moim tatą, K. zyskał w nim sojusznika!? Gdzie po dowiedzeniu się o wszystkim od razu źle się poczuł z sercem. Nie mam pojęcia o szczegółach, zarówno tata, jak i K. twierdzą, że porozmawiali szczerze "jak mężczyźni" i mój tato twierdzi, bym robiła jak uważam i on mnie wspiera we wszystkim co postanowię, ale jeśli chcę znać jego radę i punkt widzenia, to powinnam dać szansę K., że każdy ma prawo do błędu w życiu, ale nie każdy ma prawo do przebaczenia, że czasem my kobiety za dużo myślimy i doszukujemy się drugiego dna, podczas gdy faceci są bardziej prostolinijni i jakieś takie dziwne pokrętne tłumaczenia, co jak zrozumiałam jednocześnie jest i po mojej stronie i po stronie K.? To wszystko oczywiście wywołało kłótnie w małżeństwie moich rodziców, zapowiadają się super święta. Jakby było mało, miałam również wizytę, no powiedzmy "wspólnika" K., robią razem interesy, z prośbą, że nie wie i nie chce wiedzieć, co się u nas dzieje w małżeństwie i dlaczego od jakiegoś czasu mój mąż ma permanentnie w poważaniu firmę, ale bym siebie i go ogarnęła, bo ucierpią na naszych kłótniach inni ludzie, że jeszcze jeden istotny zawalony kontrakt, podejście "róbta co chceta", rzucanie wszystkiego i wracanie do domu i będzie źle i to nie są żarty. Że musi być ktoś, kto, jak dosłownie powiedział ten wspólnik "będzie wszystko trzymał za mordę, w ryzach" i tym kimś jest niby K. Przy czym bym zachowała to dla siebie, bo on nie wie, że ze mną rozmawiał. A co ja mogę? Czuję się zaangażowana teraz w coś, o czym nie mam pojęcia i w co nigdy nie chciałam się angażować... To totalnie głupie, ale dziś włączył mi się jakiś tryb teorii spiskowych i zaczynam myśleć, że K. jest jakimś diabłem wcielonym, czyta ludzkie umysły, w dalszym ciągu manipuluje, czy to rodzicami, czy współpracownikami, czy mną i to jest część jakiegoś jego niecnego planu zagłady całego mojego świata. Wybaczcie mi za te głupoty.
Co do samego K.... jak się spodziewałam, w zupełnym milczeniu i zerowym kontakcie wytrzymał kilka dni. Później zaczęło się wysyłanie mi kwiatów, dzięki czemu posłuchałam sobie żarcików od starszej sąsiadki, jakiego to sobie adoratora znalazłam i że spokojnie, nie wyda mnie jak mąż wróci z delegacji. Do tego doszły telefony, na szczęście raz dziennie, tak zwyczajnie, jak dawniej, co tam u mnie, czy wszystko dobrze. Kiedy powiedziałam, że chciałam przerwy nie tylko w mieszkaniu ze sobą, ale też w kontakcie poza terapią, to usłyszałam, bym nie karała go w ten sposób, że on nie wytrzyma tego, że musi chociaż raz dziennie usłyszeć mój głos, skoro nie może mnie widzieć i dotknąć. Na co zachowałam się jak ostatnia świnia i nie wiem czemu, serio nie wiem, ale powiedziałam mu, że "jakoś da radę, w ostatnim czasie podobno uciął kontakt z jedną którą kochał, więc jakieś swoje sposoby na to ma". Zatkało go i po chwili ciszy się rozłączył. Oddzwonił za moment, że niby coś przerwało (jasne), że jeśli mi to coś utrudnia, to nie chce naciskać, ale będzie chociaż pisał. Ja przeprosiłam go za to co powiedziałam, bo to było nie fair i sama nie wiem skąd wzięła mi się taka podłość, tym bardziej, że sama zaczęłam za nim tęsknić. Nie wiem jak długo bym wytrzymała nie słysząc go, czy jest ok, czy jest zdrowy, jak w pracy, itd. Tęsknię za nim. Wizja oddzielnych świąt i sylwestra mnie załamuje. Pytałam go o to co robi. Powiedział, że nic, że zostaje w Polsce, zajmie się może czymś w pracy bo ma zaległości, ale na pewno nie wraca do Francji, że nie chce. Nie wiem na ile powiedział prawdę, na ile liczy, że wrócimy do siebie, ale ja chcę to przetrzymać, chociaż moja wizja świąt jest jeszcze tragiczniejsza, bo ja na ten czas nie mam nawet pracy by czymś się zająć, a wizja wyjazdu do skłóconych rodziców, z mamą ciągle nadającą mi o rozwodzie i na co jeszcze czekam, wymyślaniu wymówek dla dalszej rodziny na pytania "a czemu K. nie przyjechał?", nie daj Boże jak wyjdzie co się stało i słuchanie użalania się nade mną, czy nadawania na K. jeszcze bardziej mnie dobije. Przyjaciółka zaproponowała mi, że mogę z nią jechać do jej rodziców, nie wiem czy to dobry pomysł, byłabym raczej kłopotem. W noc taką jak ta dobija mnie to wszystko i w tej chwili mam ochotę rzucić swoje wszystkie postanowienia, zadzwonić do niego i powiedzieć by wracał. Nawet jeśli mną manipuluje, serio w coś gra, ma jakiś chytry plan, jeśli miałoby mnie to uszczęśliwić, niech tak będzie. Ale to byłoby zbyt proste, te rozstania i powroty już przerabialiśmy i jak widać się nie sprawdziły. Najchętniej to przyspieszyłabym czas na styczeń, zaczęła tą terapię i zobaczyła co będzie dalej. Czas świąt w niczym, a niczym nie pomaga.

Edytowane przez Sadimka99
Czas edycji: 2018-12-21 o 02:08
Sadimka99 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 02:17   #347
Limonka2738
Zakorzenienie
 
Avatar Limonka2738
 
Zarejestrowany: 2015-08
Lokalizacja: Undercity
Wiadomości: 30 027
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez Sadimka99 Pokaż wiadomość
Przeczytałam wszystkie wypowiedzi z ostatniego czasu i fajnie, że chciałyście "otworzyć mi oczy", jak można kogoś oszukiwać by się nie zorientował, ale te sposoby nie interesują mnie i nijak nie wpływają na moją sytuację, czy mój K. ma mega pamięć do szczegółów i się nie wygadał, czy po prostu dwa oddzielne telefony. Stało się co się stało, wydało też jak się wydało, nie potrzebne mi rozmyślanie o szczegółach "jak?". Już nie.


Od ostatniego mojego postu zmieniło się tyle, że znalazłam dobrego terapeutę i póki co byłam na dwóch spotkaniach i mimo że to początek to już widzę, że ma to sens, bo po nich jestem spokojniejsza, te 1,5 godz. odciążają mnie psychicznie, na rozmowach nie czuję się oceniania. Ani ja, ani moja rodzina, czy nawet K. Wszelkie niepewności są od razu wyjaśniane, nikt mi nie mówi "rób tak i tak". Brakowało mi tego, choć oczywiście wciąż mam wiele (te same?) wątpliwości i pytań, aby zaraz ktoś sobie magicznie nie dopowiedział, że 3 godz. poukładały mi wszystko z czym męczę się od roku.
Zgodziłam się też na próbę ratowania małżeństwa, a może bardziej wyjaśnienia tego co zaszło między nami. Podjęłam już decyzję, że daję mu tę ostatnią szansę i chcę iść z nim na terapię małżeńską. Dziś mam jednak kolejny dzień wątpliwości, jednak nie co do terapii, to już pewne, a co do zachowania K. Mam głowę pełną pytań, a kolejną wizytę u swojego terapeuty mam dopiero po nowym roku, niby mogę dzwonić do niego o każdej porze, ale głupio mi, a myśli coraz więcej... Rozmyślam, czy zachowanie K. to forma starania się, czy zabierania kroczek po kroczku mojej przestrzeni... chyba za dużo myślę i dawniej nie miałabym takich wątpliwości, ale jak wiecie musiałam zweryfikować i swoje postrzeganie. Już przekazuję pokrótce o co chodzi.
K. zdobył się chyba na swoje wyżyny odwagi i sam z siebie pojechał rozmówić się z moimi rodzicami. Stanęło na tym, że przez mamę został zwyzywany, nasłuchał się gróźb jak ona go zniszczy i puści z torbami i jakby wstydu było mało, to został prawie pobity, obrywając szklanym wazonem (od pani mecenas oczekiwałam większego panowania nad emocjami, autentycznie jest mi wstyd i nie dowierzałam w to co się tam działo, gdyby powiedział mi ktoś obcy, nie uwierzyłabym), a nie wiem jak do tego doszło, ale po rozmowie z moim tatą, K. zyskał w nim sojusznika!? Gdzie po dowiedzeniu się o wszystkim od razu źle się poczuł z sercem. Nie mam pojęcia o szczegółach, zarówno tata, jak i K. twierdzą, że porozmawiali szczerze "jak mężczyźni" i mój tato twierdzi, bym robiła jak uważam i on mnie wspiera we wszystkim co postanowię, ale jeśli chcę znać jego radę i punkt widzenia, to powinnam dać szansę K., że każdy ma prawo do błędu w życiu, ale nie każdy ma prawo do przebaczenia, że czasem my kobiety za dużo myślimy i doszukujemy się drugiego dna, podczas gdy faceci są bardziej prostolinijni i jakieś takie dziwne pokrętne tłumaczenia, co jak zrozumiałam jednocześnie jest i po mojej stronie i po stronie K.? To wszystko oczywiście wywołało kłótnie w małżeństwie moich rodziców, zapowiadają się super święta. Jakby było mało, miałam również wizytę, no powiedzmy "wspólnika" K., robią razem interesy, z prośbą, że nie wie i nie chce wiedzieć, co się u nas dzieje w małżeństwie i dlaczego od jakiegoś czasu mój mąż ma permanentnie w poważaniu firmę, ale bym siebie i go ogarnęła, bo ucierpią na naszych kłótniach inni ludzie, że jeszcze jeden istotny zawalony kontrakt, podejście "róbta co chceta", rzucanie wszystkiego i wracanie do domu i będzie źle i to nie są żarty. Że musi być ktoś, kto, jak dosłownie powiedział ten wspólnik "będzie wszystko trzymał za mordę, w ryzach" i tym kimś jest niby K. Przy czym bym zachowała to dla siebie, bo on nie wie, że ze mną rozmawiał. A co ja mogę? Czuję się zaangażowana teraz w coś, o czym nie mam pojęcia i w co nigdy nie chciałam się angażować... To totalnie głupie, ale dziś włączył mi się jakiś tryb teorii spiskowych i zaczynam myśleć, że K. jest jakimś diabłem wcielonym, czyta ludzkie umysły, w dalszym ciągu manipuluje, czy to rodzicami, czy współpracownikami, czy mną i to jest część jakiegoś jego niecnego planu zagłady całego mojego świata. Wybaczcie mi za te głupoty.
Co do samego K.... jak się spodziewałam, w zupełnym milczeniu i zerowym kontakcie wytrzymał kilka dni. Później zaczęło się wysyłanie mi kwiatów, dzięki czemu posłuchałam sobie żarcików od starszej sąsiadki, jakiego to sobie adoratora znalazłam i że spokojnie, nie wyda mnie jak mąż wróci z delegacji. Do tego doszły telefony, na szczęście raz dziennie, tak zwyczajnie, jak dawniej, co tam u mnie, czy wszystko dobrze. Kiedy powiedziałam, że chciałam przerwy nie tylko w mieszkaniu ze sobą, ale też w kontakcie poza terapią, to usłyszałam, bym nie karała go w ten sposób, że on nie wytrzyma tego, że musi chociaż raz dziennie usłyszeć mój głos, skoro nie może mnie widzieć i dotknąć. Na co zachowałam się jak ostatnia świnia i nie wiem czemu, serio nie wiem, ale powiedziałam mu, że "jakoś da radę, w ostatnim czasie podobno uciął kontakt z jedną którą kochał, więc jakieś swoje sposoby na to ma". Zatkało go i po chwili ciszy się rozłączył. Oddzwonił za moment, że niby coś przerwało (jasne), że jeśli mi to coś utrudnia, to nie chce naciskać, ale będzie chociaż pisał. Ja przeprosiłam go za to co powiedziałam, bo to było nie fair i sama nie wiem skąd wzięła mi się taka podłość, tym bardziej, że sama zaczęłam za nim tęsknić. Nie wiem jak długo bym wytrzymała nie słysząc go, czy jest ok, czy jest zdrowy, jak w pracy, itd. Tęsknię za nim. Wizja oddzielnych świąt i sylwestra mnie załamuje. Pytałam go o to co robi. Powiedział, że nic, że zostaje w Polsce, zajmie się może czymś w pracy bo ma zaległości, ale na pewno nie wraca do Francji, że nie chce. Nie wiem na ile powiedział prawdę, na ile liczy, że wrócimy do siebie, ale ja chcę to przetrzymać, chociaż moja wizja świąt jest jeszcze tragiczniejsza, bo ja na ten czas nie mam nawet pracy by czymś się zająć, a wizja wyjazdu do skłóconych rodziców, z mamą ciągle nadającą mi o rozwodzie i na co jeszcze czekam, wymyślaniu wymówek dla dalszej rodziny na pytania "a czemu K. nie przyjechał?", nie daj Boże jak wyjdzie co się stało i słuchanie użalania się nade mną, czy nadawania na K. jeszcze bardziej mnie dobije. Przyjaciółka zaproponowała mi, że mogę z nią jechać do jej rodziców, nie wiem czy to dobry pomysł, byłabym raczej kłopotem. W noc taką jak ta dobija mnie to wszystko i w tej chwili mam ochotę rzucić swoje wszystkie postanowienia, zadzwonić do niego i powiedzieć by wracał. Nawet jeśli mną manipuluje, serio w coś gra, ma jakiś chytry plan, jeśli miałoby mnie to uszczęśliwić, niech tak będzie. Ale to byłoby zbyt proste, te rozstania i powroty już przerabialiśmy i jak widać się nie sprawdziły. Najchętniej to przyspieszyłabym czas na styczeń, zaczęła tą terapię i zobaczyła co będzie dalej. Czas świąt w niczym, a niczym nie pomaga.

Cóż, dużo siły i szczęścia ci życzę, autorko.
__________________
To boldly go where no man has gone before.

Top secret Uczestnik ściśle tajnego rządowego programu badań nad eksperymentalną szczepionką na malarię.
Limonka2738 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 03:46   #348
_Julita89
Raczkowanie
 
Avatar _Julita89
 
Zarejestrowany: 2017-06
Wiadomości: 181
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

a ja powiem kilka rzeczy, bo tylko wkurzyło mnie to co tu wypisujesz:

1) wiele bym dała by za mną tak facet latał, tak się starał. ROK CZASU FACET ZA TOBĄ CHODZI i chce poświęcić jeszcze więcej czasu!
2) Twój Tata ma racje, jak facetowi nie zależy, to żadna siła go nie zmusi, by ROK CZASUUUUU!!!!!!!!! bujał się w tę i we w tę. Oni jak chcą, to sami znajdują preteksty by odejść, jeden błąd i ich nie ma.
3) Sto razy mówił Ci jak to wygląda z jego strony, że wybrał ciebie i kocha, a Ty się zastanawiasz czy kocha czy kłamie. Co on debil, samoumartwiający się, czy inny asceta? Stwierdził sobie, że wybierze tą której nie chce, a zostawi tą którą kocha? Ma to sobie na czole wytatuować? No raczej jakby wolał fryzjerkę to by z nią został! Co za problem rozwieść się ze zgodną żoną która nie chce kasy, albo udawać głupa i jechać dalej na dwa fronty?
4) Seks z inną jest tak ważny? ważniejsze do której wraca. posłuchaj kogoś kto przerabiał różne sytuacje.Byłam w odwrotnej sytuacji, facet miał mnie jak chciał i kiedy chciał i zostawił przez kłótnię o kilka stów, zostawił dla jakiejś panny z zagranicy którą posuwa może kilka razy w roku. Kto tu jest przegrywem i czy seks się tak liczy?

Dla mnie tu nie ma problemu. Pytanie czy ty chcesz, a piszesz jakbyś chciała. Terapia to strata czasu, lepiej wyjedźcie sobie na wspólne święta i nowy rok, problemy rozwiążą się szybciej i skończ te głupoty, bo i jego cierpliwość się kiedyś skończy i wtedy problem rozwiąże się sam, bo jego już nie będzie.

Edytowane przez _Julita89
Czas edycji: 2018-12-21 o 03:47
_Julita89 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 04:27   #349
paczanga
Zadomowienie
 
Avatar paczanga
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 341
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez _Julita89 Pokaż wiadomość
a ja powiem kilka rzeczy, bo tylko wkurzyło mnie to co tu wypisujesz:

1) wiele bym dała by za mną tak facet latał, tak się starał. ROK CZASU FACET ZA TOBĄ CHODZI i chce poświęcić jeszcze więcej czasu!
2) Twój Tata ma racje, jak facetowi nie zależy, to żadna siła go nie zmusi, by ROK CZASUUUUU!!!!!!!!! bujał się w tę i we w tę. Oni jak chcą, to sami znajdują preteksty by odejść, jeden błąd i ich nie ma.
3) Sto razy mówił Ci jak to wygląda z jego strony, że wybrał ciebie i kocha, a Ty się zastanawiasz czy kocha czy kłamie. Co on debil, samoumartwiający się, czy inny asceta? Stwierdził sobie, że wybierze tą której nie chce, a zostawi tą którą kocha? Ma to sobie na czole wytatuować? No raczej jakby wolał fryzjerkę to by z nią został! Co za problem rozwieść się ze zgodną żoną która nie chce kasy, albo udawać głupa i jechać dalej na dwa fronty?
4) Seks z inną jest tak ważny? ważniejsze do której wraca. posłuchaj kogoś kto przerabiał różne sytuacje.Byłam w odwrotnej sytuacji, facet miał mnie jak chciał i kiedy chciał i zostawił przez kłótnię o kilka stów, zostawił dla jakiejś panny z zagranicy którą posuwa może kilka razy w roku. Kto tu jest przegrywem i czy seks się tak liczy?

Dla mnie tu nie ma problemu. Pytanie czy ty chcesz, a piszesz jakbyś chciała. Terapia to strata czasu, lepiej wyjedźcie sobie na wspólne święta i nowy rok, problemy rozwiążą się szybciej i skończ te głupoty, bo i jego cierpliwość się kiedyś skończy i wtedy problem rozwiąże się sam, bo jego już nie będzie.
Poważne związki poza miłością, opierają się jeszcze na zaufaniu, szacunku i najczęściej wierności. Życzę Ci żebyś to zrozumiała i kiedyś taki stworzyła. I tak jeśli komuś zależy na zmianie to terapia może wiele zdziałać.
Oklamywania tym bardziej przez 3 lata nie potrafilabym wybaczyć, nigdy nie odbudowalabym zaufania. Na Twoim miejscu Autorko rozwiodlabym się i zamknęła ten rozdział życia.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Edytowane przez paczanga
Czas edycji: 2018-12-21 o 07:21
paczanga jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 05:28   #350
980cf4958a6e724c916e7adb24f4c6159aa2df82_65d7e02c47328
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 17 946
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez Sadimka99 Pokaż wiadomość
Ja przeprosiłam go za to co powiedziałam, bo to było nie fair i sama nie wiem skąd wzięła mi się taka podłość, tym bardziej, że sama zaczęłam za nim tęsknić.
Ty go jeszcze przepraszasz i to ty jesteś podla? On nie był podły zdradzając cie przez 3 lata?

Im dalej w wątek tym bardziej jestem przekonana, że twój mąż to kompletny egoista i manipulant mający gdzieś innych, nie potrafiacy uszanowac nawet twojej decyzji do braku kontaktu. Naprawdę trudno mi zrozumieć, jak można do kogoś takiego coś czuć i chcieć cokolwiek ratować, mnie by już milion razy sz... trafił przy kimś z takim charakterem.

Głupim wspolnikiem-szowinista się nie przejmuj, to nie ty jesteś od ogarniania męża w pracy, to nie twoje dziecko tylko duży chłopak.
Brawa dla mamy, ja bym an samym początku zrobila tak jak ona będąc żona kogoś takiego.

Cóż, powodzenia na terapii, mam nadzieję że ci pomoże.

Aha, I zanim posłuchasz rad Julity89 poczytaj sobie jej wątki...

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

Edytowane przez 980cf4958a6e724c916e7adb24f4c6159aa2df82_65d7e02c47328
Czas edycji: 2018-12-21 o 05:36
980cf4958a6e724c916e7adb24f4c6159aa2df82_65d7e02c47328 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 05:42   #351
mariamalaria
BAN stały
 
Zarejestrowany: 2017-03
Wiadomości: 4 897
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez _Julita89 Pokaż wiadomość
a ja powiem kilka rzeczy, bo tylko wkurzyło mnie to co tu wypisujesz:

1) wiele bym dała by za mną tak facet latał, tak się starał. ROK CZASU FACET ZA TOBĄ CHODZI i chce poświęcić jeszcze więcej czasu!
2) Twój Tata ma racje, jak facetowi nie zależy, to żadna siła go nie zmusi, by ROK CZASUUUUU!!!!!!!!! bujał się w tę i we w tę. Oni jak chcą, to sami znajdują preteksty by odejść, jeden błąd i ich nie ma.
3) Sto razy mówił Ci jak to wygląda z jego strony, że wybrał ciebie i kocha, a Ty się zastanawiasz czy kocha czy kłamie. Co on debil, samoumartwiający się, czy inny asceta? Stwierdził sobie, że wybierze tą której nie chce, a zostawi tą którą kocha? Ma to sobie na czole wytatuować? No raczej jakby wolał fryzjerkę to by z nią został! Co za problem rozwieść się ze zgodną żoną która nie chce kasy, albo udawać głupa i jechać dalej na dwa fronty?
4) Seks z inną jest tak ważny? ważniejsze do której wraca. posłuchaj kogoś kto przerabiał różne sytuacje.Byłam w odwrotnej sytuacji, facet miał mnie jak chciał i kiedy chciał i zostawił przez kłótnię o kilka stów, zostawił dla jakiejś panny z zagranicy którą posuwa może kilka razy w roku. Kto tu jest przegrywem i czy seks się tak liczy?

Dla mnie tu nie ma problemu. Pytanie czy ty chcesz, a piszesz jakbyś chciała. Terapia to strata czasu, lepiej wyjedźcie sobie na wspólne święta i nowy rok, problemy rozwiążą się szybciej i skończ te głupoty, bo i jego cierpliwość się kiedyś skończy i wtedy problem rozwiąże się sam, bo jego już nie będzie.
Porażający jest ten twój post.
1. Lata przez rok, żeby naprawić to, co zepsuł. A autorka przez rok nie zdołała wybaczyć i jej prawo.
2. Sto razy mówił, niestety dopiero, jak mu się sprawa podwójnego życia rypła, jakoś wcześniej przez 3 lata spokojnie żył na dwa fronty.
3. Dla jednych seks z inną jest mało ważny i spokojnie go uprawiają, chociaż ich facet ledwie wyjął z innej. Inne nie potrafią powiedzieć, że deszcz pada, jak się im pluje w twarz. Nawet jeśli to do nich wraca facet po skończeniu stosunku z inną.
4. Autorka przez rok próbowała żyć z nim normalnie, kończąc "te głupoty " ale się nie dało i uwierało. Niektórzy mają też psychikę, a nie tylko chęć byle jakich spodni w domu, byle były.
5. Wolałabyś pewnie, żeby posuwał (jak piszesz) ją dalej parę razy w roku, byle potem wracał posuwać ciebie. Znam kobiety z takim podejsciem, ale nie umiem ich zrozumieć, ani szanować.
6. No i co, że jego cierpliwość się skończy? Piszesz jak o panu, który cierpliwie znosi głupie i bezpodstawne fochy małej dziewczynki. To nieprawdziwy ogląd sytuacji. Nie da się problemu zamieść pod dywan, autorka próbowała przez rok.
7. To ty skończ te głupoty, bo wstyd, że kobieta takie rzeczy pisze.
mariamalaria jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 07:00   #352
ad661336dba67467d5566b7c0c939a9c82ec46ac_5f7e48729cea2
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2016-10
Wiadomości: 7 316
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Widze ze autorka wszystko bedzie znosic nawet manipulacje byleby tylko 3 mac sie jego port. Mam nadzieje ze terapia otworzy jej oczy.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
ad661336dba67467d5566b7c0c939a9c82ec46ac_5f7e48729cea2 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 07:46   #353
bozenowykotek
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2017-04
Wiadomości: 125
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Nie przejmuj się, nie jeden jeszcze raz będzie zakładała o nim wątki.

Tak w zasadzie to ciekawe co myśli mąż? Zdradzał przez 3 lata, żona mu wybacza, idzie na terapię, jeszcze go usprawiedliwia w swojej głowie. Tak zupełnie bez złośliwości ja się po prostu zastanawiam, czy do takiej osoby można mieć jeszcze szacunek? Bo robisz komuś takiemu straszne rzeczy a ten się kurczowo Ciebie trzyma, byle nie puścić. Nie wiem czy bym potrafiła szanować druga osobe, po takim podkuleniu ogona. Zarówno żona męża, bo ten błaga jak głupi, jak i mąż żonę, bo ona nie może przebolec straty.
bozenowykotek jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 07:47   #354
Karena 73
Kobieta z klasą
 
Avatar Karena 73
 
Zarejestrowany: 2008-03
Lokalizacja: śląsk
Wiadomości: 3 058
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez _Julita89 Pokaż wiadomość
a ja powiem kilka rzeczy, bo tylko wkurzyło mnie to co tu wypisujesz:

1) wiele bym dała by za mną tak facet latał, tak się starał. ROK CZASU FACET ZA TOBĄ CHODZI i chce poświęcić jeszcze więcej czasu!
2) Twój Tata ma racje, jak facetowi nie zależy, to żadna siła go nie zmusi, by ROK CZASUUUUU!!!!!!!!! bujał się w tę i we w tę. Oni jak chcą, to sami znajdują preteksty by odejść, jeden błąd i ich nie ma.
3) Sto razy mówił Ci jak to wygląda z jego strony, że wybrał ciebie i kocha, a Ty się zastanawiasz czy kocha czy kłamie. Co on debil, samoumartwiający się, czy inny asceta? Stwierdził sobie, że wybierze tą której nie chce, a zostawi tą którą kocha? Ma to sobie na czole wytatuować? No raczej jakby wolał fryzjerkę to by z nią został! Co za problem rozwieść się ze zgodną żoną która nie chce kasy, albo udawać głupa i jechać dalej na dwa fronty?
4) Seks z inną jest tak ważny? ważniejsze do której wraca. posłuchaj kogoś kto przerabiał różne sytuacje.Byłam w odwrotnej sytuacji, facet miał mnie jak chciał i kiedy chciał i zostawił przez kłótnię o kilka stów, zostawił dla jakiejś panny z zagranicy którą posuwa może kilka razy w roku. Kto tu jest przegrywem i czy seks się tak liczy?

Dla mnie tu nie ma problemu. Pytanie czy ty chcesz, a piszesz jakbyś chciała. Terapia to strata czasu, lepiej wyjedźcie sobie na wspólne święta i nowy rok, problemy rozwiążą się szybciej i skończ te głupoty, bo i jego cierpliwość się kiedyś skończy i wtedy problem rozwiąże się sam, bo jego już nie będzie.
Oj na taki post pewnie autorka czekała.

Tylko co on takiego zrobił przez ten rok? Jakoś nie zauważyłam opisu jakiego specjalnego latania, starania się oprócz kilku uronionych łez i zawalenia spraw firmowych. Odnoszę wrażenie nawet, że ta wściekłość i wybuch autorki właśnie wzięły się z tego, że mąż nie wykazuje zbyt mocno zaangażowania w naprawianie związku. Autorka oczekiwała, że pan mąż będzie stawał na rzęsach, żeby naprawić ten związek a on chyba przeszedł nad tym do porządku dziennego i skupił się na swoich sprawach. Jestem przekonana, że gdyby właśnie przez ten rok od ujawnienia oszustw adorował ją na oczekiwanym poziomie to byłoby już dawno po sprawie, a ten wątek by nie powstał. Jedyne co pan zrobił to rzucił kochankę i pewnie biedulek myśli, że to wystarczy.

Autorko w dalszym ciągu wypierasz fakty. Na kryształowym wizerunku męża pojawiają się rysy, bo oprócz zdrajcy okazał się kiepskim wspólnikiem. No, ale pewnie i na to znajdziesz wytłumaczenie.
Życzę Ci dużo cierpliwości i siły, będą Ci potrzebne. Nie wiadomo co jeszcze wyjdzie i jak ułożą się Wasze losy. Ratuj małżeństwo na siłę, skoro tego potrzebujesz. Twój wybór, tylko już go nie tłumacz, bo im więcej piszesz tym, gorzej to wygląda.
Odkup mamusi wazon i pozdrów ją serdecznie.
__________________
Miłość to gra we dwoje, w której oboje muszą wygrywać.
Karena 73 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 07:57   #355
980cf4958a6e724c916e7adb24f4c6159aa2df82_65d7e02c47328
Konto usunięte
 
Zarejestrowany: 2017-09
Wiadomości: 17 946
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez bozenowykotek Pokaż wiadomość
Nie przejmuj się, nie jeden jeszcze raz będzie zakładała o nim wątki.

Tak w zasadzie to ciekawe co myśli mąż? Zdradzał przez 3 lata, żona mu wybacza, idzie na terapię, jeszcze go usprawiedliwia w swojej głowie. Tak zupełnie bez złośliwości ja się po prostu zastanawiam, czy do takiej osoby można mieć jeszcze szacunek? Bo robisz komuś takiemu straszne rzeczy a ten się kurczowo Ciebie trzyma, byle nie puścić. Nie wiem czy bym potrafiła szanować druga osobe, po takim podkuleniu ogona. Zarówno żona męża, bo ten błaga jak głupi, jak i mąż żonę, bo ona nie może przebolec straty.
Autorka ma tak anielska cierpliwosc do niego i tak jest ostra w stosunku do siebie, a do niego nie (to przepraszanie za kilka przykrych slow, serio? akurat ona to w tej sytuacji ma prawo wszystko powiedziec, a nie oszczedzac bidulka ktory nie mial wstydu jej zdradzac przez cale 3 lata i jakos sie nia nie przejmowal) ze naprawde jedyna mozliwoscia jaka mi sie nasuwa sa jakies powazne zaburzenia samooceny. No nie wiem, chyba brak jej zwyklego poczucia sprawiedliwosci a duma lezy zakopana gdzies gleboko. Dobrze, ze chodzi na terapie.

Edytowane przez 980cf4958a6e724c916e7adb24f4c6159aa2df82_65d7e02c47328
Czas edycji: 2018-12-21 o 07:59
980cf4958a6e724c916e7adb24f4c6159aa2df82_65d7e02c47328 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 08:39   #356
matcha
Zadomowienie
 
Avatar matcha
 
Zarejestrowany: 2018-05
Wiadomości: 1 041
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?


Cytat:
Napisane przez _Julita89 Pokaż wiadomość

1) wiele bym dała by za mną tak facet latał, tak się starał. ROK CZASU FACET ZA TOBĄ CHODZI i chce poświęcić jeszcze więcej czasu!
2) Twój Tata ma racje, jak facetowi nie zależy, to żadna siła go nie zmusi, by ROK CZASUUUUU!!!!!!!!! bujał się w tę i we w tę. Oni jak chcą, to sami znajdują preteksty by odejść, jeden błąd i ich nie ma.
3) Sto razy mówił Ci jak to wygląda z jego strony, że wybrał ciebie i kocha, a Ty się zastanawiasz czy kocha czy kłamie. Co on debil, samoumartwiający się, czy inny asceta? Stwierdził sobie, że wybierze tą której nie chce, a zostawi tą którą kocha? Ma to sobie na czole wytatuować? No raczej jakby wolał fryzjerkę to by z nią został! Co za problem rozwieść się ze zgodną żoną która nie chce kasy, albo udawać głupa i jechać dalej na dwa fronty?
4) Seks z inną jest tak ważny? ważniejsze do której wraca. posłuchaj kogoś kto przerabiał różne sytuacje.Byłam w odwrotnej sytuacji, facet miał mnie jak chciał i kiedy chciał i zostawił przez kłótnię o kilka stów, zostawił dla jakiejś panny z zagranicy którą posuwa może kilka razy w roku. Kto tu jest przegrywem i czy seks się tak liczy?

Dla mnie tu nie ma problemu. Pytanie czy ty chcesz, a piszesz jakbyś chciała. Terapia to strata czasu, lepiej wyjedźcie sobie na wspólne święta i nowy rok, problemy rozwiążą się szybciej i skończ te głupoty, bo i jego cierpliwość się kiedyś skończy i wtedy problem rozwiąże się sam, bo jego już nie będzie.
Jak patrzy się na Twoje wątki, to w sumie nie dziwi mnie twoja postawa. Sama masz zaburzenia, a innym piszesz mundrości o miłości. I błagam cię nie okłamuj autorki, że ciebie facet zostawił przez kłótnię o kilka stów, bo tak naprawdę ty go okradłaś (czekam na punkty od moderacji). Normalnie nie wierzę, że do autorki piszesz o jej problemach "głupoty". Twój post to jedno wielkie nieporozumienie, a powiedzenie "jedna wielka głupota" to za łagodne określenie - określenie szkodliwy bardziej tu pasuje. Mam nadzieję, że autorka wątku nie weźmie go na poważnie, bo może sobie jeszcze większą krzywdę zrobić.

Autorko - dobrze, że chociaż na terapię chodzisz i nie słuchaj, że to strata czasu.
__________________
Nic tak nie rozpala człowieka, jak gorąca herbata.

Edytowane przez matcha
Czas edycji: 2018-12-21 o 10:21
matcha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 09:21   #357
fristi
Rozeznanie
 
Avatar fristi
 
Zarejestrowany: 2017-05
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 577
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

A dlaczego niby problem pójść do znajomej na wigilię?? Przecież gdyby to był problem to by Ci tego nie proponowała. Mam wrażenie, że jesteś z rodzaju tych co przeprasza, że nie żyje. Skoro wiesz, że na wigilii w domu spokoju nie zaznasz a koleżanka Ci zaproponowała pomoc to czemu z niej nie skorzystasz?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz

---------- Dopisano o 09:21 ---------- Poprzedni post napisano o 09:20 ----------

Cytat:
Napisane przez fristi Pokaż wiadomość
A dlaczego niby problem pójść do znajomej na wigilię?? Przecież gdyby to był problem to by Ci tego nie proponowała. Mam wrażenie, że jesteś z rodzaju tych co przeprasza, że nie żyje. Skoro wiesz, że na wigilii w domu spokoju nie zaznasz a koleżanka Ci zaproponowała pomoc to czemu z niej nie skorzystasz?

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
*przeprasza, że żyje. Ach ta autokorekta :x

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
fristi jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 09:59   #358
skazana_na_bluesa
.
 
Avatar skazana_na_bluesa
 
Zarejestrowany: 2010-07
Lokalizacja: koniec świata
Wiadomości: 28 052
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Cytat:
Napisane przez _Julita89 Pokaż wiadomość
a ja powiem kilka rzeczy, bo tylko wkurzyło mnie to co tu wypisujesz:

1) wiele bym dała by za mną tak facet latał, tak się starał. ROK CZASU FACET ZA TOBĄ CHODZI i chce poświęcić jeszcze więcej czasu!
2) Twój Tata ma racje, jak facetowi nie zależy, to żadna siła go nie zmusi, by ROK CZASUUUUU!!!!!!!!! bujał się w tę i we w tę. Oni jak chcą, to sami znajdują preteksty by odejść, jeden błąd i ich nie ma.
3) Sto razy mówił Ci jak to wygląda z jego strony, że wybrał ciebie i kocha, a Ty się zastanawiasz czy kocha czy kłamie. Co on debil, samoumartwiający się, czy inny asceta? Stwierdził sobie, że wybierze tą której nie chce, a zostawi tą którą kocha? Ma to sobie na czole wytatuować? No raczej jakby wolał fryzjerkę to by z nią został! Co za problem rozwieść się ze zgodną żoną która nie chce kasy, albo udawać głupa i jechać dalej na dwa fronty?
4) Seks z inną jest tak ważny? ważniejsze do której wraca. posłuchaj kogoś kto przerabiał różne sytuacje.Byłam w odwrotnej sytuacji, facet miał mnie jak chciał i kiedy chciał i zostawił przez kłótnię o kilka stów, zostawił dla jakiejś panny z zagranicy którą posuwa może kilka razy w roku. Kto tu jest przegrywem i czy seks się tak liczy?

Dla mnie tu nie ma problemu. Pytanie czy ty chcesz, a piszesz jakbyś chciała. Terapia to strata czasu, lepiej wyjedźcie sobie na wspólne święta i nowy rok, problemy rozwiążą się szybciej i skończ te głupoty, bo i jego cierpliwość się kiedyś skończy i wtedy problem rozwiąże się sam, bo jego już nie będzie.
Wez sie za swoja terapie i zycie, zanim bedziesz udzielala innym rad. Wprowadzasz w blad swoja wypowiedzia, bo te kilka stow to facetowi UKRADLAS.

Wysłane z aplikacji Forum Wizaz
__________________
-27,9 kg

skazana_na_bluesa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 10:21   #359
szugarbejb
Zakorzenienie
 
Avatar szugarbejb
 
Zarejestrowany: 2006-09
Lokalizacja: Wrocław
Wiadomości: 10 497
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Jeśli autorka nie jest trollem, w co trudno uwierzyć, chociaż w sumie znam jeszcze bardziej barwne historie życiowe, to tylko mi potwierdza tezę że pieniądze i nuda ludzi najzwyczajniej w świecie psują. Jak ktoś zapiedrala po 14 czy 16h dziennie bo tu praca tu dzieci itp.to nie ma czasu na zabawianie się w jakieś romanse z fryzjerkami z jednej strony, a wydumane terapie, wybaczanie, wizyty u fryzjerek z drugiej strony.

Każdy sensownie zajęty waznymi rzeczami w życiu człowiek nie zastanawialby się latami, cudował z wyjazdami terapiami itp.tylko zostawił idiote w cholere, dał matce wolną rękę w prowadzeniu rozwodu i nara. Nad czym tu się zastanawiać, gość bezczelnie 3 lata pykał babkę na boku, żałosny typ nie zaslugujący nawet żeby na jego spojrzeć, a dziewczyna go przeprasza, że sie wkurzyła, komedia xD

Dziewczyno, znajdź sobie jakąś robotę, coś zacznij robić ze sobą, jak nie musisz pracować to zostań wolontariuszką czy coś, bo to grzech tak życie marnować na takie życie właśnie. Gość nie zasługuje nawet żeby na niego splunąć, a Ty cudujesz i jakieś małżeństwa chcesz ratować. Jakie małżeństwo, Ty już od dawna męża nie masz, moim zdaniem to nigdy nie miałaś. Obudz się i ogarnij.
__________________

Cytat:
Napisane przez Hultaj Pokaż wiadomość
(...)
i oczywiście ma mieć ładnego penisa, jasnego i zadbanego a nie jakieś ogóra nabrzmiałego w fuj kolorach.
szugarbejb jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2018-12-21, 10:49   #360
RenWier
Zakorzenienie
 
Avatar RenWier
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 5 450
Dot.: Wybaczyłam zdradę, tylko jak żyć dalej?

Krótko mówiąc: niezła kołomyja
RenWier jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2019-01-11 05:51:16


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 08:14.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.