Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII - Strona 141 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Być rodzicem > Poczekalnia - będę mamą

Notka

Poczekalnia - będę mamą Forum dla przyszłych rodziców. Poczekalnia - będę mamą to miejsce, w którym podzielisz się tematami związanymi z oczekiwaniem na potomstwo.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-05-31, 11:50   #4201
_agata
Zakorzenienie
 
Avatar _agata
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Civitas Kielcensis
Wiadomości: 4 039
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Jeszcze napiszę Wam jak karmię Maćka, może któraś z mam skorzysta

Maciek budził się jak go brałam do pionu do odbijania, i wtedy całe usypianie szlag trafiał. Po dwóch razach (to jeszcze w szpitalu było) zauważyłam, że wcale nie trzeba go do pionu brać. Wystarczy podnieść dziecko tak gdzieś pod kątem 45 stopni. Ładnie beka i nie ulewa.
Poza tym karmię go nie całkiem na leżąco, tylko głowę ma trochę wyżej niż pupę. Zauważyłam, że to pomaga.
Ja karmię Maćka na poduszce, więc poduszką sobie ustawiam odpowiedni kąt nachylenia dziecka.
__________________
Deklinacja
  • celownik (komu? czemu?) -> kobietOM i mężczyznOM
  • narzędnik ((z) kim? (z) czym?) -> (z) kobietĄ i (z) mężczyznĄ

o
_agata jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 11:51   #4202
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Dzień dobry z rana
Oczywiście o 5 pobudka, ręka rwie, boli, horror. Chodziłam trochę i się kładłam, to zasypiałam na chwilę a potem jak zasnęłam na dobre to wstałam o 11

Cytat:
Napisane przez zaaaabcia Pokaż wiadomość
o godzinie 13stej mialam wizyte z ginem a o 10 rano usg
Aha

Cytat:
Napisane przez aga_bre Pokaż wiadomość
Opis porodu powinnam zacząć od słów...

A było to tak.
Jak wiecie miałam dwa terminy porodu. Pierwszy z OM na 10.05 drugi z koncepcji na 22.05. Niestety lekarze (prowadzący moją ciążę- bylo ich dwóch) czepili się tego terminu na 10 maja i nie sluchali mnie. W związku z tym 18.05 trafilam na patologie ciaży. Lekarze ze szpitala stwierdzili, że nic się do porodu nie szykuje szyjka zamknięta, dluga i jak coś to będzie cc w poniedziałek 21.05.
W niedzielę miałam kolejne badanie i lekarzowi nie spodobal się ten termin na 10 maja. Kazał mi dac wszystkie badani usg i okazało się, że pierwszy lekarz z racji moich nieregularnych cykli powinieni wyliczyc termin porodu z pierwszego usg, który wskazuje, że tp to 26maja, a nie 10.05. Więc w poniedzialek miała zapaść decyzja czy idę do domu czy zostaję, bo w sumie do porodu juz niewiele zostalo, a zawsze to na obserwacji dzidziuś i ja jestem. Więc w poniedziałek decyzja, że zostaję. Siedziałam sobie na oddziale, słuchalam historii z kapelusza wyjętych i chodziłam po schodach - zalecenie lakrazy. W piątek na badaniu okazało się, że szyjka rozpłaszczona i rozwarcie na 1cm i dalej zaecenie chodzić. Więc chodziłam. O 14 odpadł mi czop - faktycznie nie można tego z niczym pomylić. O 17 zaczeły sie skurcze co 10 minut ale takie delikatne. O 23 były już co 3minuty, szyjka na 2,5cm i decyzja lekarza, ze o 2.00 na porodówkę jak rozwarcie dojdzie do 3cm. O 2 trafiłam na porodówkę i tutaj była rzeźnia. Ja miałam skurcze normalne a nie krzyżowe, ale bolało jak diabli i o 4.00 błagałam o zzo. Niestety nie mogli mi podać poniważ było za małe rozwarcie. O 7.00 pielęgniarka zaczęła podejrzewać, że akcja porodowa się zatrzymała, bo skurcze miałam co 6minut i nie błagalam o znieczulenie. Okazalo się, że mam rozwarcie 9cm i rodzimy. W sumie faza parta to bylo małe miki przy skurczach. Mikołaj urodził się o 7.30.

Niestety okazało się, że do swojego wieku ma za małą masę urodzeniową i musi być pod opiką poradni neonatollogicznej bo uznali go za hypotrofika. Na szczeście wszystkie organy wykazuja prawidłowy wzrost i rozwój jak na wiek.

Na chwilkę obecną walcze z laktacją. Mam za mało mleka a maly jest strasznie żarty jakby chciał nadrobić wagę sprzed porodu. Na pewno będę was podczytywać ,ale już rzadziej.
Niezły odlot. Ktoś coś źle policzy, i potem się człowiek stresuje niepotrzebnie. Zdrówka Wam życzę

Cytat:
Napisane przez Tacca Pokaż wiadomość
Dziś skurcze miałam takie, że musiałam się położyć. W sumie 4 co około 12 minut i przeszło... Trochę się wystraszyłam, ale podejrzewam, że za szybko sprzątałam łazienkę. Dopiero jak już prawie kończyłam, to poczułam, że chyba ciut przesadziłam i od razu poczłapałam do łóżeczka.


Trzy tygodnie minęły, powinni już się od naszych mebli odezwać... Jak jutro nie zadzwonią to będę męczyć małża, żeby ich zaczął nękać. 3 tygodnie to 3 tygodnie, jak nie to odezwaliby się chociaż.
Ja będę ostro sprzątać, jak będzie się zbliżał tp a nic nie będzie się działo ja nie mam nawet tych skurczy przepowiadających, a czy nie powinnam ich już mieć ??
Dzwońcie do sprzedawcy. Skądś to znam. Ja już powiedziałam mężowi, że nasze dziecko się urodzi a my będziemy bez jakiejś ważnej rzeczy. Nie rozumiem jak to było w tych czasach, kiedy to istniał zabobon, że przed porodem niczego nie wolno kupować !! kto to potem wszystko kupił?? I gdzie?? Wszystko było tak łatwo dostępne?? Teraz też się słyszy że np wózka nie wolno wcześniej kupować...a na nasz czekaliśmy 10tyg, to bym się pochlastała chyba.

Cytat:
Napisane przez _Maya_ Pokaż wiadomość
miałam się dzisiaj poudzielać troszkę, ale mi nie wyszło.

cały dzień leniuchowania i wszystko byłoby ok gdyby nie jeden mail, który wyrwał mnie z butów
potwierdza się powiedzenie "umiesz liczyć? licz na siebie"

szkoda tylko, że za swoją niekompetencję nikt nie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności
opisałabym Wam sytuację, ale jestem tak wku****a, że łzy z tej bezsilności i ze świadomości zmarnowanego czasu same lecą po policzkach. Mam nauczkę na przyszłość, żeby samemu sprawdzać jedną rzecz tysiąc razy.

i do tego wszystkiego cały dzień nie ma u mnie ciepłej wody!
no przecież zaraz się pochlastam!
trzymaj się

Cytat:
Napisane przez justysd Pokaż wiadomość
Ostatnie dni przygotowywałam się na poród Rano dopakowuję torbę i na oddział... Z tego stresu nie wiem czy zasnę..
Sprzątałam jak głupia, myłam okna, latałam po schodach i nic się nie ruszyło...
Ciekawe ile mnie będą męczyć w szpitalu i jak... Mam nr do Stokroteczki - będę pisać

Mam nadzieję, że wszystko potoczy się sprawnie.
Pisz. pisz, będę czekała na smsa. I powodzenia

Cytat:
Napisane przez _millena Pokaż wiadomość
dzięki nie wiedziałam tego !



kiedyś chyba kism sie doktoryzowała nad tymi materacami i mówiła właśnie, na co zwracać uwagę. ja pytałam gościa z allegro zanim kupilam, czy pokrowiec ktory jest niby zdejmowalny moze byc prany w pralce automatycznej , bo wiesz..to co ty masz jest do czyszczenia, ale juz chyba musisz to komuś oddać ...
pamietam ze jedna laska pisała mi tak mega wymijająco, w koncu doszłysmy do porozumienia, ze owszem pokrowiec jest zdejmowany do czyszczenia, ale razem z gryczaną wkladka, ktorej nie mozna prac w pralce...
No tak, mądry polak po szkodzie tym razem padło na mnie.

Cytat:
Napisane przez Ewunia_1984 Pokaż wiadomość
Czesc
Czy ktoras z Was słyszala cos o tej hustawce? tzn czy jest fajna?
http://allegro.pl/bright-starts-hust...354851038.html Jakie Wy kupowałyscie hustawki?
Ja nie kupuje huśtawek ani innych gadżetów zabawkowych. Będzie pomysł dla chrzestnych na prezent. No i dla babć

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Dziewczyny, czy któraś z Was zdecydowała się na pobieranie krwi pępowinowej?
Czy jak odeszły Wam wody, to zmalał Wam brzuch?
Nie, bo to drogo kosztuje. A właściwie to ile kosztuje ? Ale jak teraz czytam tu jak to z tym faktycznie jest....nie miałam pojęcia o tym

Cytat:
Napisane przez ania_85 Pokaż wiadomość
Czesc Dziewczyny

odkad jestem z malym w domu (ponad dwa tyg) jak budze sie w nocy to widze w moim mezu naszego syna, przez sen jestem bardzo zdziwiona ze spi ze mna i probuje go ulozyc tak,zeby np nie ulal,dobrze ze tz sie nie budzi bo chyba by padl ze smiechu
Nie potrafie tego opanowac, to chyba ze zmeczenia nie dochodzi do mnie ze to nie jest Mario, ja pierdziele dostaje na glowe!

Swoja droga musze komicznie wygladac jak probuje przesunac mojego meza ktory ma 190cm

A raz przez sen patrze na mojego meza i widze jak z rekawa wychodzi mu glowa naszego syna, otwiera oczy i patrzy na mnie groznym wzrokiem macie jakis nr do psychiatry?

Sciskam wszystkie
ojej ciekawe jak będzie u mnie
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 11:59   #4203
rinco
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 2 949
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez rozowa1987 Pokaż wiadomość
moja np budzi sie na karmienie o 24, 2,00,4,00 ja przebieram jak sie przebudzi jak ma sucho to zostawiam pampersa,gdzie rodziłas w końcu?
W Tuchowie


Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
My już mamy 4 pajacyki za małe, tzn. nogawki mają za krótkie.
Bardzo się cieszę, że ubranek niewiele kupowałam, bo moje dziecię w zasadzie nie brudzi. Bardzo rzadko ulewa, nigdy nic nie zabrudził kupą, a zasikał tylko 2 razy
Jak go ubiorę to może i dwa dni w tym "chodzić"

1) Tak.
2) Nie ma stałych pór, chociaż jak dostanie cyca koło 23, to śpi do 4-4.30. Później gdzieś do 6-6.30, później koło 8.30
Mój właśnie też nie brudzi ubrań. Jak ulewa to łapię w pieluchę (przeważnie mi się udaje). Zesikał tylko raz. I też go przebieram tak co drugi dzień (no chyba że zesika albo uleje w ubranie)


Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Jeszcze napiszę Wam jak karmię Maćka, może któraś z mam skorzysta

Maciek budził się jak go brałam do pionu do odbijania, i wtedy całe usypianie szlag trafiał. Po dwóch razach (to jeszcze w szpitalu było) zauważyłam, że wcale nie trzeba go do pionu brać. Wystarczy podnieść dziecko tak gdzieś pod kątem 45 stopni. Ładnie beka i nie ulewa.
Poza tym karmię go nie całkiem na leżąco, tylko głowę ma trochę wyżej niż pupę. Zauważyłam, że to pomaga.
Ja karmię Maćka na poduszce, więc poduszką sobie ustawiam odpowiedni kąt nachylenia dziecka.
Ja robię dokładnie tak samo
rinco jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:01   #4204
śliweńka
Zakorzenienie
 
Avatar śliweńka
 
Zarejestrowany: 2004-11
Lokalizacja: w poduchowie:)
Wiadomości: 11 749
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

moje dziecko mozna godzinę w pionie nosić a i tak uleje
__________________
12.09.2009



09.04.2012 córa
19.04.2017
31.01.2018
06.02.2019 Kropek http://fajnamama.pl/suwaczki/kw05lel.png
śliweńka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:06   #4205
rinco
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2008-07
Wiadomości: 2 949
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Wklejam opis porodu:

Zaczęło się w nocy z soboty na niedzielę (20 maja). Ok 3.00 obudził mnie ból brzucha (coś jak na okres), ale nie przejęłam się tym zbytnio, bo już mi się takie rzeczy wcześniej zdarzały. Korzystając z okazji, lekko zaspana, poszłam do WC i tam doznałam przebudzenia, gdy na papierze zobaczyłam strzępki krwi i blado różowe plamy. Wystraszyłam się trochę, ale wróciłam do łóżka i postanowiłam poczekać na rozwój wypadków. O spaniu nie było mowy, bo co chwilę miałam skurcze. Patrzyłam na zegarek, ale były strasznie nieregularne – co 10/3/8 min. W dodatku co chwilę chciało mi się sikać, więc przez jakieś 2 godziny krążyłam między łóżkiem a łazienką. Mąż spał obok niczego nieświadomy – postanowiłam póki co go nie budzić, bo myślałam, że to może fałszywy alarm.

Ok. 5.00 skurcze zaczęły robić się coraz mocniejsze, więc żeby je przetrwać musiałam trochę mocniej i głębiej pooddychać. To obudziło męża. Odwrócił się do mnie i pyta co się dzieje, a ja na to, że chyba rodzę. Powiedział: „acha” i śpi dalej… Ale właśnie gdzieś tak od 5.00 skurcze zaczęły być regularne co 4 minuty, więc jak za chwilę znowu zaczęłam mu dyszeć do ucha, to już całkiem się obudził. W końcu o 5.30 stwierdziłam, że najwyższa pora wstawać i zbierać się do szpitala. Wzięłam prysznic, wymyłam włosy, ułożyłam fryz, dopakowałam torbę i pojechaliśmy. W drodze do szpitala nadal miałam skurcze co 4 min i robiły się coraz mocniejsze, ale do wytrzymania. Przed 7.00 zameldowaliśmy się na izbie przyjęć. Zaczęło się wypełnianie tych wszystkich dokumentów, a co za tym idzie mnóstwo pytań, a ja w trakcie skurczów (które już zwiększyły nasilenie i częstotliwość do 3 min) nie byłam w stanie na nie odpowiadać, bo dosłownie odbierało mi oddech. W końcu przyszedł lekarz, zbadał mnie i orzekł: 8 cm rozwarcia!!!

Na porodówce była też jeszcze jedna dziewczyna, która przyjechała przede mną. Odeszły jej wody, ale nie miała skurczów, więc tylko leżała sobie na łóżku, natomiast wszyscy zajęli się mną, bo u mnie akcja szła błyskawicznie. Zrobili mi mini-hegar i podpięli szybko pod KTG. Zapis był książkowy, wszystko przebiegało prawidłowo, skurcze stawały się coraz mocniejsze i niestety coraz gorzej było je wytrzymać. Ale znalazłam swoją pozycję – w kucki przy łóżku, a mąż mnie podtrzymywał od tyłu. Między skurczami chodziłam tam i z powrotem koło łóżka i tak było OK. Nie będę ściemniać – bolało niemiłosiernie. Już nawet nie wiem przy którym skurczu zaczęłam wydawać z siebie krzyki. Szkoda mi tylko było tej dziewczyny, która rodziła ze mną, bo pewnie nieźle ją nastraszyłam (ona nadal czekała na skurcze). Jednak najgorzej było jak kazali mi położyć się na łóżku i robili badanie w trakcie skurczu. Wtedy już puściły mi wszelkie konwenanse i zaczęłam się wydzierać na cały szpital jakby mnie zarzynali. Myślałam, że tego nie przeżyję. Gdzieś koło 9.00 położna orzekła, że zaczęła się druga faza porodu – taka iskierka nadziei w tych okropnych boleściach, że już niedługo będzie po wszystkim. Skurcze zaczęły przechodzić w parte. Przyszedł lekarz dyżurny (młodszy) i jeszcze jakiś drugi (starszy), badali mnie – to było coś okropnego, z bólu miałam jakiś odlot i mało co pamiętam, jedynie jakieś urywki. Trwało to i trwało i widziałam, że lekarze mają coś niewyraźne miny. Bałam się, że coś jest nie tak, pytałam co się dzieje, ale nic konkretnego nie odpowiadali.

W końcu wybiła 10.00 i usłyszałam jak ten młodszy lekarz mówi do starszego „panie doktorze co robimy, o 10.00 mieliśmy podjąć decyzję”. Na to ten starszy zaczął do mnie mówić, że nastąpiło zatrzymanie akcji porodowej, że główka napiera na kość miednicy i robi się obrzęk i że w związku z tym proponują mi wykonanie cięcia cesarskiego i czy się zgadzam. I że liczy się czas. Zwijałam się cała z bólu, skurcze były tak silne, częste i bolesne, że ledwo żyłam, a tu jeszcze taka wiadomość! Zaczęłam ryczeć, że nie chcę cesarki, że to nie tak miało być, że ja tak chciałam urodzić naturalnie, a jednocześnie bałam się okropnie, że coś się stanie dziecku jeśli będziemy zwlekać. Rycząc z tego całego bólu i bezsilności podpisałam szybko zgodę na operację (szczerze mówiąc to nawet nie wiedziałam co podpisuję, wszystko działo się tak szybko), a potem między jednym skurczem a drugim dosłownie pobiegłam do sali operacyjnej. Tam już trwały przygotowania do operacji, kilka osób biegało po sali, zakładało fartuchy, podpinało mnie pod te wszystkie urządzenia – jednym słowem panowała dość dramatyczna atmosfera pośpiechu, a ja siedziałam na łóżku na środku sali i ryczałam w niebogłosy. W końcu wbili mi szpilę w kręgosłup i w ciągu paru chwil przestałam cokolwiek czuć od biustu w dół. Minęły wszelkie bóle, trochę się uspokoiłam. Potem czułam jak mnie tną, jak wyszarpują dziecko. Czekałam na pierwszy krzyk – był, ale tylko jeden, a później cisza, dopiero za kilka chwil Sebuś zaczął znowu popłakiwać. Widziałam kątem oka jak go czyszczą na stoliku obok i modliłam się, żeby wszystko było z nim w porządku. W końcu podali mi go do twarzy (ręce miałam unieruchomione kablami), dałam mu kilka buziaków i zabrali go na oddział noworodkowy. Jak mnie zszywali to chyba opadły ze mnie wszelkie emocje, bo zaczęłam przysypiać, poza tym było mi strasznie zimno. Potem jeszcze widziałam jak mnie myją po operacji – to było okropne uczucie widzieć swoje nogi, którymi ktoś wywija do góry, a w ogóle ich nie czuć. W końcu zawieźli mnie na salę poporodową.

Zaraz przyszedł do mnie mąż i zaczął opowiadać o synku, który leżał wtedy na noworodkach i go dogrzewali. Już go zdążył pooglądać, porobić zdjęcia i ogólnie wszystko z nim było w porządku. Powiedział, że za niedługo mi go przywiozą, jak tylko się trochę ogrzeje. I rzeczywiście, gdzieś po godzinie od porodu miałam już Sebunia przy sobie.

Po cesarce mąż poszedł też do lekarza porozmawiać już na spokojnie o tym, co się działo. Okazało się, że Seba był ułożony twarzyczką w odwrotną stronę i nie mógł trafić w kanał. Główka napierała więc na kość miednicy i zaczął robić się obrzęk. Czekali, że może coś ruszy, ale potem stwierdzili, że nie ma co ryzykować, bo za godzinę mogłoby się okazać, że i tak nie urodzę, a przez ten obrzęk mogłoby dojść do jakichś uszkodzeń w czaszce.

Jak tak leżałam na tej sali poporodowej, czekając na dziecko i męża, nie czując połowy swojego ciała to dopiero zaczęło do mnie to wszystko dochodzić. Przede wszystkim czułam (i do tej pory czuję) OGROMNE rozgoryczenie, że tak się to wszystko zakończyło. Tak bardzo chciałam urodzić naturalnie i wcześniej nawet nie brałam takiej opcji pod uwagę, że będę cięta. Nie byłam na to przygotowania psychicznie. W dodatku przeszłam praktycznie przez cały poród naturalny (z wyjątkiem wyparcia dziecka) i czułam się tak, jakby mi ktoś spieprzył finał. Oczywiście nie ma w tym niczyjej winy i na pewno lepiej, że mnie cięli niż jakby się miało coś złego stać Sebastiankowi, ale po prostu do teraz jestem rozczarowana, że tak się to wszystko potoczyło. W sumie można powiedzieć, że przeżyłam dwa porody za jednym zamachem. Pamiętam, że leżąc wtedy na sali nie umiałam sobie odpowiedzieć na pytanie który był gorszy, ale teraz po czasie, wydaje mi się, że jest coś w tym, że te naturalne bóle porodowe się zapomina, natomiast jakoś nie jestem w stanie zapomnieć całej tej dramatycznej cesarki i tego, jak się fizycznie czułam po operacji.

Jeszcze słówko o pionizacji. Leżałam plackiem 24 godziny. Pierwszą noc po cesarce nie zmrużyłam oka, bo tak mnie wszystko bolało, jakoś słabo działały na mnie te wszystkie leki przeciwbólowe. Byłam pewna, że nie będę w stanie w ogóle wstać z łóżka przez następnych kilka dni. Ale była wtedy na zmianie fajna położna, która na drugi dzień pomogła mi się podnieść, zaprowadziła do łazienki, umyła, wytarła, ubrała. Sama nie byłam w stanie nic ze sobą zrobić, ledwo stałam na nogach. Te pierwszych 5 kroków do łazienki to była droga krzyżowa – w życiu nie czułam się tak obolała. Potem już było lepiej, ale tak w miarę swobodnie zaczęłam się poruszać dopiero gdzieś po tygodniu od cięcia. Teraz jestem już całkiem na chodzie, biegam po domu i robię wszystko tak, jak przed ciążą. Szwy czasem jeszcze bolą, ale nie ma tragedii, nawet już nie zwracam na nie uwagę. Cieszę się, że mam to już za sobą i że wszystko dobrze się skończyło. Teraz zajmuję się dzieckiem i nie mam czasu tego wszystkiego rozpamiętywać, ale czasem wracają do mnie te wszystkie odczucia, które mi towarzyszyły, począwszy od decyzji o cesarce (to, co było wcześniej, nawet pomimo okropnych bólów porodowych, jakoś mile wspominam) i za każdym razem przechodzą mnie dreszcze i wraca to poczucie rozgoryczenia. Mam nadzieję, że z czasem minie, bo chcę, żeby Sebuś miał rodzeństwo.
rinco jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:07   #4206
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
Dzień dobry z rana
Oczywiście o 5 pobudka, ręka rwie, boli, horror. Chodziłam trochę i się kładłam, to zasypiałam na chwilę a potem jak zasnęłam na dobre to wstałam o 11


Aha


Niezły odlot. Ktoś coś źle policzy, i potem się człowiek stresuje niepotrzebnie. Zdrówka Wam życzę


Ja będę ostro sprzątać, jak będzie się zbliżał tp a nic nie będzie się działo ja nie mam nawet tych skurczy przepowiadających, a czy nie powinnam ich już mieć ??
Dzwońcie do sprzedawcy. Skądś to znam. Ja już powiedziałam mężowi, że nasze dziecko się urodzi a my będziemy bez jakiejś ważnej rzeczy. Nie rozumiem jak to było w tych czasach, kiedy to istniał zabobon, że przed porodem niczego nie wolno kupować !! kto to potem wszystko kupił?? I gdzie?? Wszystko było tak łatwo dostępne?? Teraz też się słyszy że np wózka nie wolno wcześniej kupować...a na nasz czekaliśmy 10tyg, to bym się pochlastała chyba.
Ja też nie wiem jak to było, jak nie można było nic wcześniej kupować... Ale tak na dobrą sprawę, to wtedy i tak nic nie było i jak się już coś trafiło to był sukces...

Dzwonić będziemy, może jeszcze dzisiaj.

Ostro to ja już nic nie robię, bo zaraz mi kręgosłup siada... Dziś trochę na spokojnie sprzątam, w kuchni mam straszny bajzel, zresztą w ogóle bałagan. Zaraz się za to prasowanie wezmę.
Dziś po lekarzu pewnie na te ostatnie zakupy podjedziemy. Apteczne załatwiłam w poniedziałek. Tylko jakieś drobiazgi zostały...
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:08   #4207
ladybird_1987
Rozeznanie
 
Avatar ladybird_1987
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 698
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez agatka661 Pokaż wiadomość
ostatnie 3 dni to bylo cos masakrycznego, nie widzialam zeby dziecko tak bolal brzuch, wczoraj maly robil kupe- biegunka z krwia, dzownilismy do lekarza, dzis mialam wizyte.
Mam odstawic calkowicie sztuczne dokarmianie, maly ejst za gruby
wazy 5.300 a wazyl 3660 jak wychodzil ze szpitala 4 tyg temu :P....
maly oostatnie dni mial takie bole brzucha, ze nie zycze nikomu.
Siedzialam z nim i prawie plakalam cale noce ;/
no i zalecenie lekarza- ktore nie wiem jak zrealizuje, bo moje dziekco to mega cycus
maly ma dostawiac piers 15 minut i mam mu zabierac i tak co 2 h, jak sie nie najje to trudno, kazala go uspokajac, albo ma plakac az do nast kamienia;/
niue podoba mi sie ze mlody wisi na cycu cala dobe, ale wlasnie go nakarmilam 20 min, zabralam mu i az mi sie serce kraja jak mlody sie drze.
maz z nim poiszedl na spacer, moze go uspokoi.
teraz moze b ede miala wiecej czasu dla Was, chyba ze bedzie sie darl bo bedzie glodny i go bede musialaa uspokajaC
kupilam laktator wczoraj, odciagnelam do butelki i mu dalam i jakos lepiej to bylo niz piers jak ssal, bo odrazu zasnal jak ja wydoil, no ale tak tez mam nie robic;/
eh myslalam ze maly ma jesc na zadanie, ze moze wisiec na cycu, a teraz jak mu bede zabierala bedzie mi serce pekalo jak bedzie tak plakal i plakal.
Noe ale to dla jego dobra, moze nie bedzie wtedy mial tych bolow brzucha;/
pozdrawiamy MOja klucha i ja
No to ładnie przybrał. Życzę dużo sił i wytrwałości.
Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Tak. Do porodu też sama pojechałam.
Dlaczego mnie to nie dziwi.

Jeśli chodzi o krew pępowinową to nie zamierzamy w to inwestować. Nawet nie chodzi o to że nas jakoś specjalnie nie stać. Zawsze staram się racjonalizować wydatki. Gdybym kasy miała morze to czemu nie. W tym przypadku (moim zdaniem oczywiście) kwota jest zbyt duża w porównaniu do prawdopodobieństwa sukcesu leczenia tą metodą.

Co do szczepień. Tak sobie myślę że będę szczepić normalnie (bez skojarzonych) a oprócz tego zaszczepię na pneumokoki i meningokoki. Rotawirusy na pewno nie. Znam przypadki że pomimo szczepień dzieci chorowały i to porządnie tzn. był ostry przebieg.
Jeszcze mam pytanie. Czy na te pneumokoki i meningokoki można szczepić później np. przed pójściem dziecka do przedszkola czy lepiej zaraz po urodzeniu? Z drugiej strony w mojej rodzinie i otoczeniu jest tyle dzieci że od początku będzie pewnie intensywny kontakt z maluchami.
__________________
ladybird_1987 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:09   #4208
niunia32
Zakorzenienie
 
Avatar niunia32
 
Zarejestrowany: 2005-11
Lokalizacja: Tychy
Wiadomości: 5 987
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez blueelektron Pokaż wiadomość
u mnie podobnie, ale staramy się go kłaść

dziś znów mi wisiał 2,5 godz na cycu i nie chciał zasnąć, teraz słyszę się wybudza

cycuchy również na wierzchu, wietrzą się
mąż kupił bepanthen musze spróbować
My ja też kładziemy, staramy sie nie lecieć na każdy pisk choc serce sie kraja...

Cytat:
Napisane przez rinco Pokaż wiadomość
Hej

Wreszcie udało mi się do Was zaglądnąć i nawet coś podczytać (rzuciłam okiem na parę ostatnich stron). U nas już coraz lepiej, opanowaliśmy początkowy chaos, walczymy z laktacją, chodzimy na spacerki i jest już coraz lepiej. Dziś po południu ma przyjść pani doktor na wizytę kontrolną, a jutro położna (już raz była). Tylko to niewyspanie trochę daje się we znaki, ale jakoś przetrwamy

W ogóle to wiecie co, Seba urodził się długi na 53cm i wszystkie ciuszki są nie niego za wielkie! Nawet te, co myślałam, że mogą być za małe. I nie za bardzo mam go w co teraz ubierać, bo w tych większych to ma np. dekold do pasa

Mam parę pytań do mamuś:
1) Czy jak karmicie dziecko w nocy to za każdym razem je wtedy przewijacie?
2) Czy Wasze dzieci mają jakieś stałe godziny karmienia, zwłaszcza w nocy, czy karmiecie wtedy, jak się budzą?
Za każdym razem sprawdzamy pieluchę.
Moje niestety nie ma stałych godz jedzenia. Wczoraj dostala jesc o 21, potem przed pierwsza, po piątej (tu wisiała dlugo przy cycu) i jak o 7 zasnela to po 9 znowu jadła.
I chciala cały czas wisieć przy nim.

Czasem sie zastanawiam skad mam wiedzieć ze ona sie najadla. Cyca wypluje, czasem sie ładnie odbije jej, polezy mi na brzuchu. Odkładam do łóżeczka, ona sie przebywa i szuka cyca, palce ssie i i czasem płacze o jedzenie.

No i ksztusi sie. Pije lapczywie jak by miał ktos jej zabrać cyca. Położna powiedziała, ze pójdę tak bo duzo pokarmu mi leci
__________________
Nasz Ślub 27.08.2011

Malinka

Haniusia
niunia32 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:14   #4209
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez rinco Pokaż wiadomość
Wklejam opis porodu:

Zaczęło się w nocy z soboty na niedzielę (20 maja). Ok 3.00 obudził mnie ból brzucha (coś jak na okres), ale nie przejęłam się tym zbytnio, bo już mi się takie rzeczy wcześniej zdarzały. Korzystając z okazji, lekko zaspana, poszłam do WC i tam doznałam przebudzenia, gdy na papierze zobaczyłam strzępki krwi i blado różowe plamy. Wystraszyłam się trochę, ale wróciłam do łóżka i postanowiłam poczekać na rozwój wypadków. O spaniu nie było mowy, bo co chwilę miałam skurcze. Patrzyłam na zegarek, ale były strasznie nieregularne – co 10/3/8 min. W dodatku co chwilę chciało mi się sikać, więc przez jakieś 2 godziny krążyłam między łóżkiem a łazienką. Mąż spał obok niczego nieświadomy – postanowiłam póki co go nie budzić, bo myślałam, że to może fałszywy alarm.

Ok. 5.00 skurcze zaczęły robić się coraz mocniejsze, więc żeby je przetrwać musiałam trochę mocniej i głębiej pooddychać. To obudziło męża. Odwrócił się do mnie i pyta co się dzieje, a ja na to, że chyba rodzę. Powiedział: „acha” i śpi dalej… Ale właśnie gdzieś tak od 5.00 skurcze zaczęły być regularne co 4 minuty, więc jak za chwilę znowu zaczęłam mu dyszeć do ucha, to już całkiem się obudził. W końcu o 5.30 stwierdziłam, że najwyższa pora wstawać i zbierać się do szpitala. Wzięłam prysznic, wymyłam włosy, ułożyłam fryz, dopakowałam torbę i pojechaliśmy. W drodze do szpitala nadal miałam skurcze co 4 min i robiły się coraz mocniejsze, ale do wytrzymania. Przed 7.00 zameldowaliśmy się na izbie przyjęć. Zaczęło się wypełnianie tych wszystkich dokumentów, a co za tym idzie mnóstwo pytań, a ja w trakcie skurczów (które już zwiększyły nasilenie i częstotliwość do 3 min) nie byłam w stanie na nie odpowiadać, bo dosłownie odbierało mi oddech. W końcu przyszedł lekarz, zbadał mnie i orzekł: 8 cm rozwarcia!!!

Na porodówce była też jeszcze jedna dziewczyna, która przyjechała przede mną. Odeszły jej wody, ale nie miała skurczów, więc tylko leżała sobie na łóżku, natomiast wszyscy zajęli się mną, bo u mnie akcja szła błyskawicznie. Zrobili mi mini-hegar i podpięli szybko pod KTG. Zapis był książkowy, wszystko przebiegało prawidłowo, skurcze stawały się coraz mocniejsze i niestety coraz gorzej było je wytrzymać. Ale znalazłam swoją pozycję – w kucki przy łóżku, a mąż mnie podtrzymywał od tyłu. Między skurczami chodziłam tam i z powrotem koło łóżka i tak było OK. Nie będę ściemniać – bolało niemiłosiernie. Już nawet nie wiem przy którym skurczu zaczęłam wydawać z siebie krzyki. Szkoda mi tylko było tej dziewczyny, która rodziła ze mną, bo pewnie nieźle ją nastraszyłam (ona nadal czekała na skurcze). Jednak najgorzej było jak kazali mi położyć się na łóżku i robili badanie w trakcie skurczu. Wtedy już puściły mi wszelkie konwenanse i zaczęłam się wydzierać na cały szpital jakby mnie zarzynali. Myślałam, że tego nie przeżyję. Gdzieś koło 9.00 położna orzekła, że zaczęła się druga faza porodu – taka iskierka nadziei w tych okropnych boleściach, że już niedługo będzie po wszystkim. Skurcze zaczęły przechodzić w parte. Przyszedł lekarz dyżurny (młodszy) i jeszcze jakiś drugi (starszy), badali mnie – to było coś okropnego, z bólu miałam jakiś odlot i mało co pamiętam, jedynie jakieś urywki. Trwało to i trwało i widziałam, że lekarze mają coś niewyraźne miny. Bałam się, że coś jest nie tak, pytałam co się dzieje, ale nic konkretnego nie odpowiadali.

W końcu wybiła 10.00 i usłyszałam jak ten młodszy lekarz mówi do starszego „panie doktorze co robimy, o 10.00 mieliśmy podjąć decyzję”. Na to ten starszy zaczął do mnie mówić, że nastąpiło zatrzymanie akcji porodowej, że główka napiera na kość miednicy i robi się obrzęk i że w związku z tym proponują mi wykonanie cięcia cesarskiego i czy się zgadzam. I że liczy się czas. Zwijałam się cała z bólu, skurcze były tak silne, częste i bolesne, że ledwo żyłam, a tu jeszcze taka wiadomość! Zaczęłam ryczeć, że nie chcę cesarki, że to nie tak miało być, że ja tak chciałam urodzić naturalnie, a jednocześnie bałam się okropnie, że coś się stanie dziecku jeśli będziemy zwlekać. Rycząc z tego całego bólu i bezsilności podpisałam szybko zgodę na operację (szczerze mówiąc to nawet nie wiedziałam co podpisuję, wszystko działo się tak szybko), a potem między jednym skurczem a drugim dosłownie pobiegłam do sali operacyjnej. Tam już trwały przygotowania do operacji, kilka osób biegało po sali, zakładało fartuchy, podpinało mnie pod te wszystkie urządzenia – jednym słowem panowała dość dramatyczna atmosfera pośpiechu, a ja siedziałam na łóżku na środku sali i ryczałam w niebogłosy. W końcu wbili mi szpilę w kręgosłup i w ciągu paru chwil przestałam cokolwiek czuć od biustu w dół. Minęły wszelkie bóle, trochę się uspokoiłam. Potem czułam jak mnie tną, jak wyszarpują dziecko. Czekałam na pierwszy krzyk – był, ale tylko jeden, a później cisza, dopiero za kilka chwil Sebuś zaczął znowu popłakiwać. Widziałam kątem oka jak go czyszczą na stoliku obok i modliłam się, żeby wszystko było z nim w porządku. W końcu podali mi go do twarzy (ręce miałam unieruchomione kablami), dałam mu kilka buziaków i zabrali go na oddział noworodkowy. Jak mnie zszywali to chyba opadły ze mnie wszelkie emocje, bo zaczęłam przysypiać, poza tym było mi strasznie zimno. Potem jeszcze widziałam jak mnie myją po operacji – to było okropne uczucie widzieć swoje nogi, którymi ktoś wywija do góry, a w ogóle ich nie czuć. W końcu zawieźli mnie na salę poporodową.

Zaraz przyszedł do mnie mąż i zaczął opowiadać o synku, który leżał wtedy na noworodkach i go dogrzewali. Już go zdążył pooglądać, porobić zdjęcia i ogólnie wszystko z nim było w porządku. Powiedział, że za niedługo mi go przywiozą, jak tylko się trochę ogrzeje. I rzeczywiście, gdzieś po godzinie od porodu miałam już Sebunia przy sobie.

Po cesarce mąż poszedł też do lekarza porozmawiać już na spokojnie o tym, co się działo. Okazało się, że Seba był ułożony twarzyczką w odwrotną stronę i nie mógł trafić w kanał. Główka napierała więc na kość miednicy i zaczął robić się obrzęk. Czekali, że może coś ruszy, ale potem stwierdzili, że nie ma co ryzykować, bo za godzinę mogłoby się okazać, że i tak nie urodzę, a przez ten obrzęk mogłoby dojść do jakichś uszkodzeń w czaszce.

Jak tak leżałam na tej sali poporodowej, czekając na dziecko i męża, nie czując połowy swojego ciała to dopiero zaczęło do mnie to wszystko dochodzić. Przede wszystkim czułam (i do tej pory czuję) OGROMNE rozgoryczenie, że tak się to wszystko zakończyło. Tak bardzo chciałam urodzić naturalnie i wcześniej nawet nie brałam takiej opcji pod uwagę, że będę cięta. Nie byłam na to przygotowania psychicznie. W dodatku przeszłam praktycznie przez cały poród naturalny (z wyjątkiem wyparcia dziecka) i czułam się tak, jakby mi ktoś spieprzył finał. Oczywiście nie ma w tym niczyjej winy i na pewno lepiej, że mnie cięli niż jakby się miało coś złego stać Sebastiankowi, ale po prostu do teraz jestem rozczarowana, że tak się to wszystko potoczyło. W sumie można powiedzieć, że przeżyłam dwa porody za jednym zamachem. Pamiętam, że leżąc wtedy na sali nie umiałam sobie odpowiedzieć na pytanie który był gorszy, ale teraz po czasie, wydaje mi się, że jest coś w tym, że te naturalne bóle porodowe się zapomina, natomiast jakoś nie jestem w stanie zapomnieć całej tej dramatycznej cesarki i tego, jak się fizycznie czułam po operacji.

Jeszcze słówko o pionizacji. Leżałam plackiem 24 godziny. Pierwszą noc po cesarce nie zmrużyłam oka, bo tak mnie wszystko bolało, jakoś słabo działały na mnie te wszystkie leki przeciwbólowe. Byłam pewna, że nie będę w stanie w ogóle wstać z łóżka przez następnych kilka dni. Ale była wtedy na zmianie fajna położna, która na drugi dzień pomogła mi się podnieść, zaprowadziła do łazienki, umyła, wytarła, ubrała. Sama nie byłam w stanie nic ze sobą zrobić, ledwo stałam na nogach. Te pierwszych 5 kroków do łazienki to była droga krzyżowa – w życiu nie czułam się tak obolała. Potem już było lepiej, ale tak w miarę swobodnie zaczęłam się poruszać dopiero gdzieś po tygodniu od cięcia. Teraz jestem już całkiem na chodzie, biegam po domu i robię wszystko tak, jak przed ciążą. Szwy czasem jeszcze bolą, ale nie ma tragedii, nawet już nie zwracam na nie uwagę. Cieszę się, że mam to już za sobą i że wszystko dobrze się skończyło. Teraz zajmuję się dzieckiem i nie mam czasu tego wszystkiego rozpamiętywać, ale czasem wracają do mnie te wszystkie odczucia, które mi towarzyszyły, począwszy od decyzji o cesarce (to, co było wcześniej, nawet pomimo okropnych bólów porodowych, jakoś mile wspominam) i za każdym razem przechodzą mnie dreszcze i wraca to poczucie rozgoryczenia. Mam nadzieję, że z czasem minie, bo chcę, żeby Sebuś miał rodzeństwo.
Rety...

Najważniejsze, że już jest dobrze i że jesteście w domciu...

Ale przeraziłaś mnie tym opisem...
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:31   #4210
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
Furka naszego Małego
Ładniutka a na ostatnim zdjęciu ten środek wózka, czyli te boki i podusia...to było do wózka czy dokupiliście?? Bo są piękne nasz ma biały zwykły środek i tyle.
Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Za to uregulowały mi się dwójeczki
Mnie się uregulowały kilka dni temu, tak się cieszyłam a od wczoraj znowu po staremu

Cytat:
Napisane przez Michalowa79 Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny! wróciliśmy dopiero wczoraj wieczorem do domu
Stasiu jest cudowny - ja dochodzę do siebie obiecuję opis porodu wrzucić jak się ogarnę - Gratuluję wszystkim rozpakowanym Mamom - przepiękne uczucie którego sama doświadczam.

Póki co będę Was podczytywać jednym okiem w przerwach między karmieniem
Super że wróciłaś czekam na opis

Cytat:
Napisane przez Gaabbi Pokaż wiadomość
Dziewczyny, mało która wkleja zdjęcia pokoików naszych pociech Co jest?
No bo nie mam się czym chwalić Jak oglądam Wasze śliczne pokoiki to mam łzy w oczach że nasz jest taki jaki jest. Ale wkleję zdjęcia ...może dziś.

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
łóżeczko Małego

i instrukcja obsługi dzidziusia

Cytat:
Napisane przez Tacca Pokaż wiadomość
Ja mam z ochraniaczem. Ale durna dokupiłam 2 komplety pościeli już bez ochraniacza. Może jeden wystarczy?
Ja mam jeden ochraniacz. Drugi komplet pościeli mam już bez niego. Ale czy nie można np założyć kocyka między szczebelki w razie jakby ochraniacz był w praniu??

Cytat:
Napisane przez rozowa1987 Pokaż wiadomość
ja kupiłam lezaczek bujaczek bo jest do 18 kg i ma wibracje co małą uspokaja jak ja boli brzuszek http://allegro.pl/fisher-price-lezac...337133572.html
Śliczny taki księżniczkowy

Cytat:
Napisane przez Tacca Pokaż wiadomość
Ja mam jakieś garden party pod oknem... Stoją dmuchane zamki i dzici z przedszkola obok się bawią... Kota mi wystraszyli.
Może to już na dzień dziecka kurcze chrześniakowi tża muszę coś kupić, bo na tża nie ma co liczyć, ale to tylko jakieś słodycze.

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Tak. Do porodu też sama pojechałam.
No tak, nasza Zosia Samosia

Cytat:
Napisane przez rinco Pokaż wiadomość
Wklejam opis porodu:
Po pierwsze opis przerażający. Po drugie bardzo szczegółowy ale dotrwałam do końca. Myślę, że jak się czyta takie opisy, to potem podczas swojego porodu jest się świadomym co może nas czekać, i chyba się mniej będziemy stresowały...może się mylę...
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:36   #4211
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Wszystko wraca do normy Tylko pamiętaj... to grozi następnym dzieckiem
O jeżu kolczasty musiałaś o tym mówićMoje libido automatycznie spadło do 0
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:38   #4212
_agata
Zakorzenienie
 
Avatar _agata
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Civitas Kielcensis
Wiadomości: 4 039
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez rinco Pokaż wiadomość
Mój właśnie też nie brudzi ubrań. Jak ulewa to łapię w pieluchę (przeważnie mi się udaje). Zesikał tylko raz. I też go przebieram tak co drugi dzień (no chyba że zesika albo uleje w ubranie)




Ja robię dokładnie tak samo
Czasami sobie myślę, że wyrodna matka ze mnie bo dziecka nie przebieram codziennie, ale co mam mu czyste ubranie zmieniać.
Kąpię też co 2-3 dni. Dwa razy dziennie przecieram dupę mokrą pieluchą tetrową, raz dziennie paszki i inne zakamarki.
Tylko przy kąpielach co 2-3 dni włosy mu się przetłuszczają, ale nie marudzi


Cytat:
Napisane przez niunia32 Pokaż wiadomość
Czasem sie zastanawiam skad mam wiedzieć ze ona sie najadla. Cyca wypluje, czasem sie ładnie odbije jej, polezy mi na brzuchu. Odkładam do łóżeczka, ona sie przebywa i szuka cyca, palce ssie i i czasem płacze o jedzenie.

No i ksztusi sie. Pije lapczywie jak by miał ktos jej zabrać cyca. Położna powiedziała, ze pójdę tak bo duzo pokarmu mi leci
Jak wkłada paluchy to głodna... ale jak chce wisieć na cycu to odstawiaj, bo dziecko z cycem w buzi spać nie może.

Maciek też rzuca się na cycka i wydaje odgłosy jak jakieś zwierzę chrapie, sapie, parska, krzywi się... mleko leje się po brodzie, mi po rękach...
__________________
Deklinacja
  • celownik (komu? czemu?) -> kobietOM i mężczyznOM
  • narzędnik ((z) kim? (z) czym?) -> (z) kobietĄ i (z) mężczyznĄ

o
_agata jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:38   #4213
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość

Ja mam jeden ochraniacz. Drugi komplet pościeli mam już bez niego. Ale czy nie można np założyć kocyka między szczebelki w razie jakby ochraniacz był w praniu??


Może to już na dzień dziecka kurcze chrześniakowi tża muszę coś kupić, bo na tża nie ma co liczyć, ale to tylko jakieś słodycze.
Pewnie można kocyk. Ja zobaczę czy będzie spełniał jakąś funkcję czy to będzie element czysto dekoracyjny...

Mi wczoraj pan przywiózł sterowaną lawetę z samochodzikami dla siostrzenicy... Tylko zapakować. Do sklepu bym już i tak nie poszła...
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:38   #4214
_agata
Zakorzenienie
 
Avatar _agata
 
Zarejestrowany: 2010-06
Lokalizacja: Civitas Kielcensis
Wiadomości: 4 039
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
O jeżu kolczasty musiałaś o tym mówićMoje libido automatycznie spadło do 0
Żeby nie było, ze nie wiedziałaś
__________________
Deklinacja
  • celownik (komu? czemu?) -> kobietOM i mężczyznOM
  • narzędnik ((z) kim? (z) czym?) -> (z) kobietĄ i (z) mężczyznĄ

o
_agata jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:43   #4215
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Tacca Pokaż wiadomość
Pewnie można kocyk. Ja zobaczę czy będzie spełniał jakąś funkcję czy to będzie element czysto dekoracyjny...

Mi wczoraj pan przywiózł sterowaną lawetę z samochodzikami dla siostrzenicy... Tylko zapakować. Do sklepu bym już i tak nie poszła...
Dla dziewczynki taki prezent??
Ja kupuję tylko słodycze, biorąc pod uwagę to że tż zanim byliśmy razem nic nie kupował, słodycze są chyba wystarczającym prezentem w sumie nie mam też już ochoty szukać czegoś innego.
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:46   #4216
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez _agata Pokaż wiadomość
Żeby nie było, ze nie wiedziałaś
Heh myslałam że mi już to nie grozi
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:48   #4217
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
Ładniutka a na ostatnim zdjęciu ten środek wózka, czyli te boki i podusia...to było do wózka czy dokupiliście?? Bo są piękne nasz ma biały zwykły środek i tyle.
To jest normalnie ten spod wózka, to nie podusia, tylko oparcie jest tak regulowane, że od biedy mógłby w spacerówce siedzieć.
Obszycie wewnątrz wózka jest w takie wzorki więc nie ma tam nic włożonego dodatkowo przez nas.

Zjadłam czekolade Lindt, niech mnie ktoś ubije.
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:52   #4218
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość

Zjadłam czekolade Lindt, niech mnie ktoś ubije.
Za co?Nie masz pojęcia jak tęsknie za obżarstwem w ciąży.

a mała gadzina nie spi od 8 rano,uciął sobie drzemke pół godzinną.
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:54   #4219
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
To jest normalnie ten spod wózka, to nie podusia, tylko oparcie jest tak regulowane, że od biedy mógłby w spacerówce siedzieć.
Obszycie wewnątrz wózka jest w takie wzorki więc nie ma tam nic włożonego dodatkowo przez nas.

Zjadłam czekolade Lindt, niech mnie ktoś ubije.
To nie jesteś jedyna tylko że zjadłam tylko 2kostki takie duuże. A jaką miałaś?? Ja mam Lindt Schichtnougar Weiss
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:55   #4220
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez rinco Pokaż wiadomość
Wklejam opis porodu:
za opis, do mnie tez jakos nie dociera ze moge nie urodzic sn, o cesarce nie mysle w ogole, ogolnie mało mysle o porodzie.

Masz to juz za soba, synka przy sobie to najwazniejsze.

A jak sie wózek sprawuje?

Ja dzis na balkon wyjechał wózkiem niech sie wietrzy, materac i przewijak tez sie wietrza.

Pisałyscie o materacach cos, niestety moj tez ma w pokrowiec wszysta grykę Nie wiedziałam nawet, bo nie spr. wczesniej, a pani w sklepie powiedziała, ze pokrowiec mozna prac. No, ale teraz to juz za poźno.
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:57   #4221
anulka4771
Wtajemniczenie
 
Avatar anulka4771
 
Zarejestrowany: 2011-08
Lokalizacja: pomorskie
Wiadomości: 2 852
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Uwaga mam newsa!
Benka99 napisała:
Dziś o 10.40 urodziłam Maksia.Ma 58cm i 3850g,poród sn.Jest prześliczny.Pozdrawiam"

Serdecznie gratulujemy
__________________
12.11.2009r-żonka

Filipek ur 28.12.2007
Szymonek ur 15.05.2012

Ćwiczę
anulka4771 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 12:58   #4222
Tacca
Zakorzenienie
 
Avatar Tacca
 
Zarejestrowany: 2009-06
Wiadomości: 4 051
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez stokroteczka777 Pokaż wiadomość
Dla dziewczynki taki prezent??
Ja kupuję tylko słodycze, biorąc pod uwagę to że tż zanim byliśmy razem nic nie kupował, słodycze są chyba wystarczającym prezentem w sumie nie mam też już ochoty szukać czegoś innego.
Tak chciała...
Na urodziny w maju dostała zdalnie sterowanego Zygzaka. I jeszcze musiałam tort z Zygzakiem zamówić...

---------- Dopisano o 12:58 ---------- Poprzedni post napisano o 12:57 ----------

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Uwaga mam newsa!
Benka99 napisała:
Dziś o 10.40 urodziłam Maksia.Ma 58cm i 3850g,poród sn.Jest prześliczny.Pozdrawiam"

Serdecznie gratulujemy
klask i: Gratuluję!!!
__________________
PIOTRUŚ
Tacca jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 13:00   #4223
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

anulka4771 tylko, że ja tak codziennie praktycznie i mam potem wyrzuty sumienia, ze mój syn ma dostarczane puste kalorie i przez to będzie olbrzymem.

stokroteczka777 hehe, aż wyjęłam opakowanie ze śmietnika żeby zobaczyc :P
A więc zjadłam strawberry intense, ciemna czekolada, więc myślałam, że mi tak dobrze nie pójdzie, ale gdzie tam...wczoraj od babci dostałam
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 13:01   #4224
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość
:
Pisałyscie o materacach cos, niestety moj tez ma w pokrowiec wszysta grykę Nie wiedziałam nawet, bo nie spr. wczesniej, a pani w sklepie powiedziała, ze pokrowiec mozna prac. No, ale teraz to juz za poźno.
No teraz już za późno. Zła jestem 100zł kosztował z wysyłką.
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 13:01   #4225
justys1358
Zakorzenienie
 
Avatar justys1358
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: świętokrzyskie
Wiadomości: 8 637
GG do justys1358
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Uwaga mam newsa!
Benka99 napisała:
Dziś o 10.40 urodziłam Maksia.Ma 58cm i 3850g,poród sn.Jest prześliczny.Pozdrawiam"

Gratuluje

Nareszcie cos sie zadziało.
justys1358 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 13:04   #4226
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Tacca Pokaż wiadomość
Tak chciała...
Na urodziny w maju dostała zdalnie sterowanego Zygzaka. I jeszcze musiałam tort z Zygzakiem zamówić... [COLOR="Silver"]
Coś Ty ??? I jeszcze tort ?? Ja mogę co najwyżej tego murzynka z przepisu tu podanego, bo na więcej już siły nie mam

Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
stokroteczka777 hehe, aż wyjęłam opakowanie ze śmietnika żeby zobaczyc :P
A więc zjadłam strawberry intense, ciemna czekolada, więc myślałam, że mi tak dobrze nie pójdzie, ale gdzie tam...wczoraj od babci dostałam
hehe
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 13:05   #4227
8ewus8
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2011-10
Wiadomości: 1 389
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Uwaga mam newsa!
Benka99 napisała:
Dziś o 10.40 urodziłam Maksia.Ma 58cm i 3850g,poród sn.Jest prześliczny.Pozdrawiam"

Serdecznie gratulujemy
gratulacje!!

Rinco, aż strach mnie ogarnął po tym Twoim porodzie. Kolejny raz potwierdza się, że nie ma co się nastawiać na sn, bo różnie to może być.
8ewus8 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 13:05   #4228
stokroteczka777
Wtajemniczenie
 
Zarejestrowany: 2007-03
Lokalizacja: T.G.
Wiadomości: 2 996
GG do stokroteczka777
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Benka99 gratuluję olbrzymka

Tacca w ogóle to wkurza mnie jak małe dziecko sobie samo prezent wybiera.
__________________
Nasz skarb:
http://www.suwaczki.com/tickers/klz9mg7ydcco6bvx.png

Nasz ślub:
http://s3.suwaczek.com/20100922640113.png

Jesteśmy razem od:
http://s1.suwaczek.com/200706022338.png


"Jest bowiem kilka odmian ciszy; najlepsza jest ta, która zapada z wyboru człowieka, a nie przeciw niemu"

Edytowane przez stokroteczka777
Czas edycji: 2012-05-31 o 13:06
stokroteczka777 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 13:09   #4229
blueelektron
Rozeznanie
 
Avatar blueelektron
 
Zarejestrowany: 2008-11
Lokalizacja: wlkp
Wiadomości: 977
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez Michalowa79 Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny! wróciliśmy dopiero wczoraj wieczorem do domu
Stasiu jest cudowny - ja dochodzę do siebie obiecuję opis porodu wrzucić jak się ogarnę - Gratuluję wszystkim rozpakowanym Mamom - przepiękne uczucie którego sama doświadczam.

Póki co będę Was podczytywać jednym okiem w przerwach między karmieniem
Witaj, ja też z tych podczytujących
Cytat:
Napisane przez 8ewus8 Pokaż wiadomość
łóżeczko Małego
super
Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Łoże Filipa i Szymon w swoim skromnym królestwie
jeden i drugi mają fajne bety
Cytat:
Napisane przez Alfahelisa Pokaż wiadomość
eeee jestem wciąz w trakcie z resztą wiele rzeczy dopiero po powrocie wyciągnę, bo mam kota co lubi zwiedzać, więc wszelkie pościele, pokrowce czy co tam mam schowane

moge pokazać łózeczko o ile nie pokazywałam
też ładniutkie
Cytat:
Napisane przez agatka661 Pokaż wiadomość
hej pisze na szybkosci

ostatnie 3 dni to bylo cos masakrycznego, nie widzialam zeby dziecko tak bolal brzuch, wczoraj maly robil kupe- biegunka z krwia, dzownilismy do lekarza, dzis mialam wizyte.
Mam odstawic calkowicie sztuczne dokarmianie, maly ejst za gruby
wazy 5.300 a wazyl 3660 jak wychodzil ze szpitala 4 tyg temu :P....
maly oostatnie dni mial takie bole brzucha, ze nie zycze nikomu.
Siedzialam z nim i prawie plakalam cale noce ;/
no i zalecenie lekarza- ktore nie wiem jak zrealizuje, bo moje dziekco to mega cycus
maly ma dostawiac piers 15 minut i mam mu zabierac i tak co 2 h, jak sie nie najje to trudno, kazala go uspokajac, albo ma plakac az do nast kamienia;/
niue podoba mi sie ze mlody wisi na cycu cala dobe, ale wlasnie go nakarmilam 20 min, zabralam mu i az mi sie serce kraja jak mlody sie drze.
maz z nim poiszedl na spacer, moze go uspokoi.
teraz moze b ede miala wiecej czasu dla Was, chyba ze bedzie sie darl bo bedzie glodny i go bede musialaa uspokajaC
kupilam laktator wczoraj, odciagnelam do butelki i mu dalam i jakos lepiej to bylo niz piers jak ssal, bo odrazu zasnal jak ja wydoil, no ale tak tez mam nie robic;/
eh myslalam ze maly ma jesc na zadanie, ze moze wisiec na cycu, a teraz jak mu bede zabierala bedzie mi serce pekalo jak bedzie tak plakal i plakal.
Noe ale to dla jego dobra, moze nie bedzie wtedy mial tych bolow brzucha;/
pozdrawiamy MOja klucha i ja
bosh Agacia niezle macie z tym małym, na pewno będzie się poprawiać
Cytat:
Napisane przez rozowa1987 Pokaż wiadomość
ja kupiłam lezaczek bujaczek bo jest do 18 kg i ma wibracje co małą uspokaja jak ja boli brzuszek http://allegro.pl/fisher-price-lezac...337133572.html
tak mi się spodobało, że właśnie kupiłam tyle, że niebieskie

rinco
, że przeszłaś przez to jeszcze raz opisując swoje przeżycia, ja na razie nie chce sobie przypominać, mój mąż nagrał filmik z porodówki<po urodzeniu małego> i nie mam odwagi go nawet obejrzeć, jak słyszę odgłosy z aparatu jak puszcza to ryczę, w ogóle jak zobaczyłam zdjęcia jak z nim leże w szpitalu, jak na łożu ś..., przerażające
__________________
w57vpc0z8sa98om5synuś
http://www.suwaczki.com/tickers/zem3x1hpno28lwjv.png
blueelektron jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-05-31, 13:10   #4230
ladybird_1987
Rozeznanie
 
Avatar ladybird_1987
 
Zarejestrowany: 2012-03
Wiadomości: 698
Dot.: Jedne Mamy mają dzieci, a do innych bocian leci.Mamy maj-czerwiec cz.VIII

Cytat:
Napisane przez justys1358 Pokaż wiadomość
Pisałyscie o materacach cos, niestety moj tez ma w pokrowiec wszysta grykę Nie wiedziałam nawet, bo nie spr. wczesniej, a pani w sklepie powiedziała, ze pokrowiec mozna prac. No, ale teraz to juz za poźno.
Przed chwilą ubrałam łóżeczko. Z nudów, a po drugie miał to zrobić mój M. Tylko że teściowa by pewnie do tego nie dopuściła i sama by przyszła ubrać. O nie! Sama ubrałam, przykryłam kocem. M. zostawiłam tylko przywiązanie przybornika i ochraniacza. Żeby się tylko nie przemęczył.
Cytat:
Napisane przez anulka4771 Pokaż wiadomość
Uwaga mam newsa!
Benka99 napisała:
Dziś o 10.40 urodziłam Maksia.Ma 58cm i 3850g,poród sn.Jest prześliczny.Pozdrawiam"
Super! Gratulacje!!!

anulka a mogłabyś mi podać swój numer w PW. Bo w sumie do nikogo nie mam, a chciałabym Wam dać znać jak się zacznie.

Cytat:
Napisane przez Tacca Pokaż wiadomość
Tak chciała...
Na urodziny w maju dostała zdalnie sterowanego Zygzaka. I jeszcze musiałam tort z Zygzakiem zamówić...
Nie każda dziewczynka musi być księżniczką. Ważne żeby spełniać jej marzenia.
Też muszę pomyśleć o czymś dla mojej chrześniaczce. Pewnie skończy się na słodyczach. Może się jutro wybierzemy w odwiedziny bo później nie będzie jak. Pod koniec miesiąca ma jeszcze urodziny. Może kupię prezent wcześniej żeby później M. nie ganiał sam.
__________________
ladybird_1987 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Poczekalnia - będę mamą


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-01-01 00:00:00


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 10:41.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.