Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 14 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-10-05, 20:54   #391
Lilith890502
Zakorzenienie
 
Avatar Lilith890502
 
Zarejestrowany: 2009-10
Lokalizacja: Lbn
Wiadomości: 3 812
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Superowościowe! Najfajniejszy jest Wincenty
śliczne te kocie zakładki, aż się zastanawiam czy nie nabyć
Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny!
Miły miałam dzień urodzin, choć starałam się, by nie był zbyt refleksyjny Spacer w ślicznych okolicznościach, ciacho, mohito i potem trochę porto = relaks
Dziś... trzeba działać.
Idę dziś w ramach próbowania czegoś nowego pozować do portretu
Emilko przepraszam, że spóźnione, ale z całego serduszka wszystkiego najlepszego

ja postanowiłam, że w końcu nastąpił przełom, gadałam z koleżanką aż w końcu zauważyłam, że nic tylko marudzę, więc zmieniam to w końcu bo się z tym marudzeniem zestarzeję.
__________________
My

Szczęście to sposób patrzenia na świat

Daniel
Lilith890502 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-05, 22:33   #392
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Samopoczucie nadal fatalne
dziś mija rok od śmierci matki
a czuje się jakby to było wczoraj...
spółdzelna juz załatwiona zaraz jadę do skarbówki...
miłego dnia dziewczyny...
Rok to jeszcze swiezosc... to tak niewiele. psychika i dusza goi sie duzo dluzej niz rany fizyczne. ja Cie podziwiam za to ze robisz tak wiele mimo tak niewielkiego uplywu czasu.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 03:34   #393
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
trzymajcie za mnie kciuki dziewczyny...zebralam sie w sobie i znalazlam sobie i mojemu mezowi mieszkanie. Po wczorajszej, kolejnej z wielu, sprzeczkach z niemieckim wspolokatorem (moje doswiadczenia z ta nacja sa poki co w 100% negatywne i chyba mimo szczerych checi nigdy nie bede juz podchodzic do nich zyczliwie, mam dosc tego ze kazdy niemiec probuje wykorzystac moja dobroc) uparlam sie, ze znajde jakies mieszkanie... i gdy juz stracilam nadzieje, znalazlam cos! Jestem bardzo szczesliwa, poniewaz z duzym prawdopodobienstwem sie tam przeprowadzimy.
Świetna decyzja i działanie!

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość

Moj ulubiony temat, ciesze sie, ze te idee rozprzestrzeniaja sie takze w Polsce!
(...)
I o tym chcialabym kiedys pisac - o tym, ze da sie inaczej, ale na razie jest to tylko projekt na mojej liscie 100 .
Ja też bym poczytała bloga na ten temat.


Emi_lka, urodzinowo najlepszego! Zawsze sprzyjającego Tobie czasu , entuzjazmu w pracy, okazji do odpoczywania i cieszenia oczu pięknem!


Za kilka godzin wyjeżdżam, (na krótko, ale na wschód!), czeka mnie jeszcze pakowanie. Trzymajcie się!
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 09:13   #394
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Kochane co do ekonomii i zainteresowania nia, to niejako zycie mnie do tego zmusilo. Jestem z tym zwiazana zawodowo czy chce czy nie chce i oczekuje sie ode mnie, ze bede potrafila sklecic dwa sensowne zdania w dziedzinie, ktora w koncu studiowalam. Ale niestety, ja tak jak wiekszosc z Was nie mam jakiegos naturalnego pociagu do tego tematu. Poszlam na te studia raczej z braku laku bo kierunek wydawal mi sie przyszlosciowy a nie dlatego, ze uwielbiam ten temat - taka smutna prawda.
W zasadzie jeszcze gorzej - po roznych doswiadczeniach zawodowych zaczelam gardzic tym wszystkim - bo nie potrafilabym pogodzic z wlasnym sumieniem tego, ze podazajac za celem maksymalizacji zyskow moglabym byc odpowiedzialna za redukcje etatow itp.
Dlatego postanowilam sie zajac tym tematem zgodnie z potrzebami mojego serca - czyli: jakie ekonomiczne narzedzia mozna zastosowac, zeby uczynic swiat bardziej sprawiedliwym? Czy oprocz meskiego, agresywnego sposobu zarzadzania istnieja jeszcze inne? Jak produkowac ekologicznie? Etc.
Zgadzam sie, ze niektore z tych ideologii zakrawaja na utopie, ale mimo to chce im sie przyjrzec.
Blog... pewnie bedzie musial poczekac, bo pochlania mnie teraz nowa praca i zdobywanie nowych umiejetnosci. Ale ciesze sie, ze tu zdeklarowalam taka gotowosc - to dobra motywacja.
Fajne podejście. To też jest dobry sposób "na wentyl" by nie wypalic się w pracy przy robieniu rzeczy, których nie do konca "się czuje".

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
konwalio tempo uważam za zenujące
minoł rok a ja dopiero teraz bede rozgryzac do konca kwestie mieszkania itp...pozatym ,wiele wiele kobiet ma tego typu problemy....rodzine,dom,d ziecko faceta...i ogarniają...ja sobie szukam wymówek i wytłumaczen...od zawsze...robie z siebie pokrzywdzoną dziewczynkę zamiast ogarnąc ''temat''wszystkich nas dopada codzienne życie,sprawy obowiązki...najwyraźniej mam za słaba głowę ze nie potrafię
pochwalić siebie tylko non stop negowac...tak mi si ezdaje ,że nie jest do konca normalne,że ze spraw zwykłego ''życia w rodzinie''potrafię zrobić katastrofę i wyolbrzymiac....nie ja jedyna na tym świecie jestem

Urzad pracy załątwiony kolejna wizyta 1 lutego
Skarbówka w połowie załatwiona tzn zeznanie podatkowe po matce zrobione ale musze jeszcze zrobic po ojcu ..czyli czeka mnie tam jeszcze jedna wycieczka i mam nadzieje ze nie bede musiała płacic podatku za to ,że odziedziczam mieszkanie zadłużone bo mnie szlak najjasniejszy trafi
Popatrz ile używasz stwierdzeń oceniających - wcale nie okresliłas faktycznego stanu rzeczy, tylko od razu łatka, ocena, krytyka, baty, podlane sosem racjonalizacji.

Przepiszę Twoje słowa:
uważam że tempo jest zbyt wolne
minoł rok a ja dopiero teraz bede rozgryzac do konca kwestie mieszkania itp...pozatym ,mam problemy, wynikające z dużej ilości obowiązków - rodzine,dom,dziecko faceta...inni jakoś to ogarniają... czuję, że złe doświadczenia są powodem, że trudno mi radzić sobie z z życiem i "zwykłymi sprawami"; widzę siebie jako pokrzywdzone dziecko zamiast ogarnąc ''temat''wszystkich nas dopada codzienne życie,sprawy obowiązki...najwyraźniej nie potrafię
pochwalić siebie tylko non stop negowac...tak mi sie zdaje, że w tej sytuacji to normalne,że ze spraw zwykłego ''życia w rodzinie''potrafię zrobić katastrofę i wyolbrzymiac....nie ja jedyna na tym świecie jestem"

Pozwoliłam sobie zmienić Twoją wypowiedź
No i właśnie, że jesteś jedyna na świecie - owszem, są matki, są żony i osoby cierpiące po stracie, ale jest jedna jedyna Dilayla z takim a nie innym kompletem doświadczeń. Masz prawo przeżywać problemy na swój (co z tego, że może wyolbrzymiony z punktu widzenia np Tż ta) sposób.


Edytowane przez Aper
Czas edycji: 2012-10-06 o 09:15
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 09:23   #395
lubieCie
Rozeznanie
 
Zarejestrowany: 2012-01
Wiadomości: 926
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć

Emilko ode mnie też najlepsze życzenia!

Czwartkowy plan prawie zrealizowany, kilka rzeczy wypłynęło w trakcie dnia.
Dziś:
- pokój
- łazienka
- sklep
- mopowanie
- brwi
- paznokcie
- stopy
- włosy
- rama

Miłego dnia
lubieCie jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 10:02   #396
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hej dziewczyny, przepraszam, że nie odniosę się do Waszych postów, ale muszę co nieco wyrzucić z siebie. Obiecuję, że nadrobię dziś wieczorem lub po południu.

Wczoraj był jeden z gorszych dni z moim życiu. Tak się źle czułam, że nie poszłam na zajęcia, ale nieważne. Wróciłam do domu i zaczęłam rozmowę z mamą na temat tego, że nie będę mieszkać w akademiku. Mam naprawdę zawalony semestr, muszę się dużo uczyć i jeszcze ten licencjat dokończyć,a tym roku już muszę bronić następny. Ale ona tego nie rozumie. Nie ma mowy, żebym mieszkała z TŻ, najlepiej to żebyśmy od razu się ożenili w takim razie - to jej słowa. Nie mam już sił. Czepiała się też, że biorę ok. 19 samochód i jadę do TŻ, bo gdzie to tak jak już ciemno... No tak, bo ja mogę jeździć samochodem tylko w dzień i przy ładnej pogodzie, ehh Naprawdę myślałam, że się dobrze dogadujemy, ja rozumiem, że ona ma teraz nawał pracy i nie ma na nic czasu, ale ja też. Kazała mi w takim razie sobie znaleźć gdzieś mieszkanie inne. Fajnie, tylko, że ja teraz mam ten pieprzony egzamin i nie mam czasu szukać. Dla niej to takie hop siup, usiąść na internecie i w pół godziny znaleźć mieszkanie. Poza tym ona chyba sobie nie zdaje sprawy, ile to kosztuje. Mam serdecznie dość już tego wszystkiego. Przestanę chyba wracać do domu na weekendy... Przeprowadziłabym się do TŻ bez ich wiedzy, ale oni sobie lubią mnie odwiedzić w akademiku.... No i dają mi na wszystko pieniądze, bo nie mam kiedy iść do pracy.
Sprawa następna, TŻ wczoraj wrócił z tego swojego wyjazdu z nogą w gipsie, bo sobie kostkę skręcił... I co najlepsze od pn do pt jedzie tam znów, bo inaczej mu pieniądze przepadną, które ma za to dostać. Też mam powyżej uszu jego nieodpowiedzialności i beztroski. I tego, że wiecznie jego kolega/"wspólnik" go angażuje w jakieś beznadziejne akcje Mijamy się ciągle, nie możemy razem nigdzie wyjechać ani się nawet spotkać na dłużej. I mam dość wiecznego tylko rozmawiania przez telefon przez który TŻ i tak mi nie chce nic mówić tylko - "porozmawiamy na żywo". Ścięłam się z nim wczoraj bardzo i w sumie to ja nie wiem już jak to będzie.
W dodatku jestem ciągle przemęczona, ciągle czuję się taka "pusta w środku" i nie mam na nic siły. Ciągle chce mi się spać i mam okropny ból pleców od siedzenia nad tymi książkami. Po prostu żyć mi się odechciewa... Nie mogę rano wstać z łóżka. I chyba nie wiem czy podejdę w końcu do tego egzaminu, bo ja nie mam za bardzo kiedy się uczyć, bo muszę chodzić na zajęcia i nawet nie mam siły przyswoić przez niecały tydzień taką ilość materiału. W dodatku tutaj w domu u rodziców jest taki syf, że muszę zaraz się wziąć do sprzątania, a i nie wiem czy całe po południe mi nie zleci na zbieraniu orzechów. Jestem głupia, że tutaj przyjechałam na weekend. Tylko popsułam sobie humor i marnuje czas

Przepraszam za wywód, ale musiałam...
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 11:18   #397
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Rok to jeszcze swiezosc... to tak niewiele. psychika i dusza goi sie duzo dluzej niz rany fizyczne. ja Cie podziwiam za to ze robisz tak wiele mimo tak niewielkiego uplywu czasu.
Ja też podziwiam, od początku.

---------- Dopisano o 11:18 ---------- Poprzedni post napisano o 11:14 ----------

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Przepraszam za wywód, ale musiałam...
Nie wiem co Ci napisać. Rodzice jacyś pruderyjni czy co? Współczuję i życzę, żeby się ułożyło. Zawsze się jakoś układa. Trzymam kciuki
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 11:29   #398
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Nabulka piekne zdjecia Z gotowaniem idzie mi coraz lepiej Oczywisice w zwiazku z moim lenistwem nie chce mi sie czesto za to zabierac, ale jak sie juz wezme to sprawia mi to wielka przyjemnosc

Emilko wszystkiego najlepszego jak zwykle jestem spozniona

Żywiec na Twoim miejscu postawialabym sie rodzicom i przeprowadzila do Tż. Wiem, ze sytuacje komplikuje to, ze jestes na ich utrzymaniu, ale to jest dla Ciebie najlepsze wyjscie.

to do:
telefon
sprzatnac w pokoju
kurze
odkurzyc
zwiezc tate
telefon 2
przygotowac sie
wydrukowac
zrobic pranie
kupic skladniki na ciasto
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50


Edytowane przez Addicted to love
Czas edycji: 2012-10-06 o 12:14
Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 11:42   #399
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Przez kilka ostatnich tygodni czułam się dobrze, wprowadzałam zmiany w swoim otoczeniu, widziałam zmiany w sobie, byłam zorganizowana i cały czas pozytywnie gotowa do działania, komputer poszedł w odstawkę.
Kilka dni temu czuję napięcie karku, ramion, zaczynam spać do 10 zamiast do 7, a w rozmaitych pomieszczeniach znów pojawia się chaos, w kuchni mess, w pokoju mess, leżę, patrzę w sufit albo za okno, bezmyślnie, w napięciu - w kłębek i pod kołdrę.
Czuję, że coś się dzieje, coś jest nie tak. Szukam przyczyny zmiany. Odnajduję ją w rozmowie z TŻ, która miała miejsce kilka dni temu. Rozmawialiśmy o pieniądzach, o tym, że były, ale się skończyły, o zasobności konta TŻ i powrocie dni, kiedy musieliśmy pożyczać. Znów spada na mnie myśl, że to ja jestem tym kimś kto zawala w sprawie pieniędzy. Jest początek października, a do 15 powinnam zebrać około 1000 zł. Mam ze 150...
Wsiadł na mnie najnormalniejszy w świecie stres.
Spięło mi ramiona i zajęło mózg - kotłują się myśli, widzę brak wyjścia, zaczynam panikować, widzę jak bardzo pobiera ten proces moją energię, widzę jak spada moja wydajność.
Przez tych kilka ostatnich tygodni przekonałam się, że posiadanie celu nie tylko pozwala dobrze wykorzystać czas, ale da się też wykorzystać to do nadania myślom kierunku. I może być to cel pod tytułem "zmyć naczynia", "powkładać książki na miejsce", "przygotować zadania dla uczniów".
Najlepsza dla mnie metoda na przegnanie myśli to książka - najlepiej luźna, lekka, zabawna, może być Pratchett , przynajmniej przed snem, pomaga usnąć.
Serducho mi wali, kark napięty, oddech spłycony - no pięknie.
Czeka mnie pewnie zmiana diagnozy z depresji na na psychozę maniakalno-depresyjną.
Znów nie jest dobrze, jest średnio - przynajmniej zdałam sobie sprawę z tego co robią ze mną moje myśli - władcze kurka wodna!
Miłego dnia dziewczyny.
Idę do garów.

PS. Tak właśnie przemawia ciało.

Edytowane przez Patri
Czas edycji: 2012-10-06 o 12:00
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 11:56   #400
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość

Nie wiem co Ci napisać. Rodzice jacyś pruderyjni czy co? Współczuję i życzę, żeby się ułożyło. Zawsze się jakoś układa. Trzymam kciuki
No właśnie tekst mojej matki przy argumentacji przeciw mieszkaniu u TŻta - "Nie to, żebym jakaś pruderyjna była..."
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 12:12   #401
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Dilayla
Zgodzę się w 10o% z tym, co napisała Aper.
Ja też czasem wpadam w taki stan, że '' w sumie to chyba ja nic w tym swoim życiu nie zrobiłam''.
Bardzo się nie doceniasz.Jesteś mamą i to absorbuje znaczną część Twojej uwagi.Bardzo Cię podziwiam za to ile dajesz z siebie swojemu synkowi każdemu dnia.Zaraz może Ci przyjść taka myśl do głowy, że ''ale przecież ja nie robię niczego wyjątkowego''.Ja jednak uważam, że rezygnacja (nie mówię, że całkowita, ale troszkę jednak zrezygnować trzeba) z twoich osobistych potrzeb i priorytetów na rzecz czasu/energii poświęcanej dziecku jest czymś, co można podziwiać.
Co do czasu żałoby to niektórzy ludzie nie potrafię odnaleźć się długo/bardzo długo w życiu po tym jak ktoś bliski odejdzie z ich życia...U Ciebie nastąpiła ''przykra kumulacja'', ale myśle, że dzięki temu jesteś cholernie twarda i naprawdę silna psychicznie.
Warto siebie doceniać-i każdego dnia w ''sprawach małego formatu'' i od święta w sprawach naprawdę poważnych...

zywieczdroj

Twoja mama ma dosyć zabawne poglądy na życie z Tż...
Czy naprawdę ona uważa, że ślub jest rozwiązaniem na wszystkie zmagania i bolączki życia codziennego?
Czy jakbyście nagle wzięli ślub to moglibyście razem mieszkać/mielibyśmy gdzie mieszkac i za to sie utrzymać?
Niektórzy ludzie są naprawdę nieco dziwni...
Co do studiów to chyba pozostać może tylko zaciśnięcie zębów lub rezygnacja z czegoś...Wiem, że nie jest to fajne, ale czasem trzeba sobie powiedzieć''nie daję rady być na studiach A/studiach B/pracować itp itd'' dla własnego zdrowia psychicznego...Ja też miałam w swoim zyciu sytuacje, kiedy coś zawaliłam(z własnej winy) ale ciągnięcie pewnych rzeczy było bez sensu. Powiedziałam sobiek, zawaliłaś, wyciągnij wnioski i idź dalej...
Co do Tż to rozmawialiście jak on to dalej widzi?Jak Ty to widzisz?jak wy to widzicie...??
(w sensie:waszego związku/przyszłości każdego z osobna i waszej wspólnej...?)

Siedzę w sali komputerowej czekając na wykładowcę i zaczyna mnie powoli szlag trafiać bo płacę pieniądze za bycie tutaj i niestety spędzam ten czas na wizażu/Fb...

Myśl na dzisiejszy dzień:
zawsze jest coś za coś

cholernie ciężko jest złapać równowagę.
smakuję teraz życia, które do tej pory było poza moim zasięgiem.
inaczej, ale fajniej...

Miłej soboty
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 12:17   #402
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
No właśnie tekst mojej matki przy argumentacji przeciw mieszkaniu u TŻta - "Nie to, żebym jakaś pruderyjna była..."
Czerwiec, przytulam..
Poki co pie... sprzatanie i zbieranie orzechow, jak masz ten egzamin. Zaszyj sie w pokoju, muzyczka, herbatka i wykorzystaj ten czas.
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 12:57   #403
Konwalia11
Zadomowienie
 
Avatar Konwalia11
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 1 238
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Fajne podejście. To też jest dobry sposób "na wentyl" by nie wypalic się w pracy przy robieniu rzeczy, których nie do konca "się czuje".
No dokladnie drogi dziku jak sie nie ma co sie lubi to sie lubi co sie ma .
Co do wypowiedzi Dilayli - super analiza - dokladnie to samo odczytalam w jej postach pomiedzy wierszami ! Ja w wypowiedziach Di widze osobe, ktora rozpaczliwie walczy z rzeczywistoscia i nie potrafi sie z nia pogodzic. A to kosztuje cholernie duzo energii, ktora zostaje przepalona na nic.

Wiecie co, to ciekawe, ale czesto z Waszych wypowiedzi da sie wyczytac wiecej, niz przekazujecie w slowach . To chyba ta prawa polkula pozwala odczytac ten przekaz. Ja czytajac wypowiedz Di od razu poczulam ten wezel w zoladku, to rozpaczliwe szarpanie sie, ta niezgode na zaakceptowanie rzeczywistosci...

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Hej dziewczyny, przepraszam, że nie odniosę się do Waszych postów, ale muszę co nieco wyrzucić z siebie. Obiecuję, że nadrobię dziś wieczorem lub po południu.

Wczoraj był jeden z gorszych dni z moim życiu. Tak się źle czułam, że nie poszłam na zajęcia, ale nieważne. Wróciłam do domu i zaczęłam rozmowę z mamą na temat tego, że nie będę mieszkać w akademiku.
Tez jestem dzieckiem toksycznych rodzicow, ba nawet calej toksycznej rodziny i klanu . Dlatego - rozumiem.
I ja zrobilam swego czasu cos niebywalego - po prostu odcielam sie na pewien czas od rodziny calkowicie. Byly placze i zgrzytanie zebow, byly szantaze emocjonalne ("przez ciebie umre na zawal" itp.), byl moj strach i wyrzuty sumienia...
Po latach moge powiedziec - oplacalo sie.
Tylko powiem tak - nie jest to rozwiazanie dla wszystkich. To co dla mnie okazalo sie rozwiazaniem, dla kogos innego moze okazac sie slepa uliczka.
Moja rodzina myslala, ze ja ich tylko strasze i ze nie znajde w sobie dosyc sily, zeby rozpoczac swoje zycie. I tu sie grubo pomylili.
W sumie u mnie w rodzinie panowal zawsze taki schemat, ze sie duzo gada a malo robi . Ja bylam chyba pierwsza, ktora jak powiedziala tak zrobila.
Jesli chodzi o fanatyzm religijny to tez moglabym opowiedziec tysiace historyjek , dlatego bardzo Cie rozumiem i wspolczuje. Moja mama to z reszta z tych "co ludzie powiedza" i ciezko bylo mi sie wydostac spod jej wladzy.
Musicie przysiasc z TZ i naszkicowac jakis wspolny plan. A potem przystapic do realizacji. Nie wiem, jak bardzo jestescie zalezni od rodzicow, ale cos mi sie zdaje, ze bedziecie musieli postawic ich przed faktem dokonanym. Bo jak nie, to bedziecie musieli do konca zycia tancowac tak, jak oni Wam zagraja.
Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Przez kilka ostatnich tygodni czułam się dobrze, wprowadzałam zmiany w swoim otoczeniu, widziałam zmiany w sobie, byłam zorganizowana i cały czas pozytywnie gotowa do działania, komputer poszedł w odstawkę.
Kilka dni temu czuję napięcie karku, ramion, zaczynam spać do 10 zamiast do 7, a w rozmaitych pomieszczeniach znów pojawia się chaos, w kuchni mess, w pokoju mess, leżę, patrzę w sufit albo za okno, bezmyślnie, w napięciu - w kłębek i pod kołdrę.
Czuję, że coś się dzieje, coś jest nie tak. Szukam przyczyny zmiany. Odnajduję ją w rozmowie z TŻ, która miała miejsce kilka dni temu. Rozmawialiśmy o pieniądzach, o tym, że były, ale się skończyły, o zasobności konta TŻ i powrocie dni, kiedy musieliśmy pożyczać. Znów spada na mnie myśl, że to ja jestem tym kimś kto zawala w sprawie pieniędzy. Jest początek października, a do 15 powinnam zebrać około 1000 zł. Mam ze 150...
Wsiadł na mnie najnormalniejszy w świecie stres.
Spięło mi ramiona i zajęło mózg - kotłują się myśli, widzę brak wyjścia, zaczynam panikować, widzę jak bardzo pobiera ten proces moją energię, widzę jak spada moja wydajność.
Przez tych kilka ostatnich tygodni przekonałam się, że posiadanie celu nie tylko pozwala dobrze wykorzystać czas, ale da się też wykorzystać to do nadania myślom kierunku. I może być to cel pod tytułem "zmyć naczynia", "powkładać książki na miejsce", "przygotować zadania dla uczniów".
Najlepsza dla mnie metoda na przegnanie myśli to książka - najlepiej luźna, lekka, zabawna, może być Pratchett , przynajmniej przed snem, pomaga usnąć.
Serducho mi wali, kark napięty, oddech spłycony - no pięknie.
Czeka mnie pewnie zmiana diagnozy z depresji na na psychozę maniakalno-depresyjną.
Znów nie jest dobrze, jest średnio - przynajmniej zdałam sobie sprawę z tego co robią ze mną moje myśli - władcze kurka wodna!
Miłego dnia dziewczyny.
Idę do garów.

PS. Tak właśnie przemawia ciało.
Patri, dobrze sobie radzisz, zwazywszy na sytuacje.
Znam to uczucie, kiedy pewien oslizgly potworek zaciska swoje bezwzgledne, sine i zimne paluszki na mojej szyi... Potworek ma na imie STRACH. Pamietam jak Emilka opisywala chodzenie po cienkiej linie nad przepascia -jeden z ogromnie waznych postow, na ktore nie mialam kiedy odpowiedziec, choc czuje dokladnie to samo.
Jesli z czyms sobie w zyciu nie radze, to wlasnie z tym obezwladniajacym mnie uczuciem, a z drugiej strony coraz lepiej intelektualnie pojmuje fakt, ze ten potworek to nikt inny, jak ja sama.
Ty po prostu pisz tu do nas, jak ten twoj "potworek" wyglada, co porabia i jak dlugie ma obecnie szpony . Moze uda nam sie go tu razem jakos oswoic?
Ja wlasnie w tym upatruje sens tego forum - ze razem jest nam latwiej uporac sie z naszymi strachami, jakos je zdefiniowac, oswoic. One nadal sa i beda, ale sadze, ze coraz lepiej sobie wszystkie z nimi radzimy .
__________________


Be the change you want to see in the world!
Konwalia11 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 14:16   #404
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Nie umiem odnieść sie do waszych wypowiedzi........nie czuję tego co piszecie...czuję,że nie ogarnianie własnej przestrzeni...własnej d.....y za przeproszeniem i nie podoba mi sie to...i tz też się to nie podoba...
lasub wiele w tym racji ale wierzcie mi lub nie rok to jest 12 miesiecy...to jest długo...wszystkich ludzi ktorych znam rok to mega kupa czasu ...otrząsnełam się całkiem niedawno..bedac w stajni i widząc jakie zmiany powstały u innych w ciągu roku zas z drugiej strony pewnie i tak nic konstruktywnego bym nie zrobiła w swoim życiu ...i tak źle i takk nie dobrze..ehhhhhhhh taki czas do mnie przyszedł...mam nadziejej ze szybko odejdzie byle nie kolejny rok
generalnie teraz odczuwam złośc na bliskich ,że mam teraz przez nich wiele problemów i kłopotów....mega złość..i złość ze mnie wyłazi w różnej postaci
Patri pisz na gg czasami jak ci zle czy smutno
Aper generalnie nie czuje zmiany mojej wypowiedzi...jestem na innym etapie i teraz do mnie taka interpretacja nie dociera....zacięcie uwazam ze mówię tak jak sprawa wygląda...a to ze sie z tym nie moge pogodzic to cóz no pewnei długo nie pogodzę...

nocka kiepska i przespaąłm własnie pare godzin...samopoczucie +pogoda= masakryczne samopoczucie...
ale od 6:10 na nogach

tz wiezie młodego do tesciowej a ja chyba pojade do stajni albo nie wiem gdzie
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 14:23   #405
tigrinha
Zadomowienie
 
Avatar tigrinha
 
Zarejestrowany: 2008-01
Lokalizacja: Warszawa
Wiadomości: 1 319
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Żywieczdrój - współczuję sytuacji z mamą. I zgadzam się z Halimą, teraz priorytetem jest Twój egzamin, rzuć w diabły wszystko inne, jak ktoś Ci przeszkadza to się gdzieś zamknij, odetnij, wyjedź. Trzymam kciuki.

Konwalia - bardzo chętnie przeczytałabym takiego bloga Znakomity pomysł.

Dilayla - a propos rocznicy śmierci Twojej Mamy - przytulamWiem co czujesz. Niedawno minęły 3 lata od śmierci mojego Taty, kiedy umierał byłam w trakcie terapii i miałam dużo czasu i przestrzeni i pomocy, żeby to przepracować, a do tej pory zdarza mi się ryczeć jak głupia na samo wspomnienie - więc rok, to jeszcze bardzo świeża rana, wcale się nie dziwię, że jest Ci ciężko i nie możesz się otrząsnąć. I tak fantastycznie sobie radzisz.
tigrinha jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 15:38   #406
Nebula
Zakorzenienie
 
Avatar Nebula
 
Zarejestrowany: 2007-01
Wiadomości: 5 131
GG do Nebula
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Moje drogie, kochane, jedne z nielicznych, dobre przyjaciolki...
Czytam to co piszecie...i jest mi tak zle, ze nie potrafie dobrac odpowiednich slow dla kazdej z Was.
Przede wszystkim chcialam powiedziec Dilaili, ze niezaleznie od tego jak bardzo sama sie krytykuje, ja zawsze bede stawiac ja za wzor postepowania w trudach zycia. Smagnelo Cie batem z kazdej strony, nawet tej najdelikadniejszej, a Ty nadal stoisz. Zaciskasz zeby i stoisz...na dodatek potrafisz okazac uczucie swojemu smykowi, dzialasz i ogarniasz jakos swoje sprawy dokumentowo-domowe. Moze to co robisz, nie pozwoli dostac Ci nagrody nobla, ale czy takie osiagniecia to ejst cos co chcialabys teraz robic? bo przeswiadczenie 'chcialabym robic wiecej, inne rzeczy' to nie jest najlepsze. I nie porownuj sie do progresu ludzi. Kazdy zajmuje sie czyms innym. jak pojdziesz do pracy, czy Twoj maluch bedzie bardziej odporny w przedszkolu (myslalas o wycieciu migdalkow?) bedziesz zwolniona z bardzo wielu wyczrpujacych obowiazkow.

Zywiec - Moze pogadaj z mama na argumenty? Dlaczego masz nie mieszkac ze swoim TZ? Bo bedziecie uprawiac seks? bo bedziesz musiala gotowac? bo bedziesz musiala sprzatac? przeciez to wszystko i tak jest w akademiku.
Dodatkowo mozesz powiedziec, ze w akademiku krad,a uprawia sie seks grupowy, je sie z brudnych naczyn i mozna zlapac grzyba pod prysznicem i lepiej jednak zamieszkac w czystym lokum. Poza tym okolica Twojego akademika jest niebezpieczna i jezeli naprawwde Twoja mama woli zebys po wieczornym seksie ze swoim TZ wracala sama do domu to prosze bardzo. : ) Oczywiscie potraktuj to co tu pisze z usmiechem, ale faktycznie... argumentem jedynym przeciw moze byc to, ze obowiazki domowe przytlocza Cie i Twoj czas potrzebny na nauke.
A nie dasz rady utrzymac sie bez rodzicow? np pozyczyc od TZ poki co? a za pare miesiecy znalezc jakas prace w C&A czy innym H&M...
Ja jak wyprwadzilam sie pierwszy raz od rodzicow ( wwieku lat 19.5 ) to jadlam obiad raz w tygodniu, a za posilek dzienny sluzyly mi 2 kajzerki z kawalkiem kielbasy jak byla 'koniunktura'. pracowalam, dzialalam w samorzadzie, kole naukowym i studiowalam dziennie kierunek techniczny. Bylo dobrze, bo nie bylo czasu na myslenie o jedzeniu. dzieki temu rachunki miesieczne byly sporo tansze Moze jak sie uprzesz, pokazesz rodzicom ze sie da (np zaprosic ich na wspolny obiad do TZta, ktory przygotujecie razem), ze jestescie ok, ze chcecie razem mieszkac, ale na slub w tej chwili was nie stac, to sami zmienai swoje podejscie? To troche tak jak napisala Konwalia - takie zachowania czesto dzialaja na rodzicow pozytywnie.

Patri, stres zwiazany z pieniedzmi potrafi popsuc kazdego, kazde plany i schematy codzienne. Nie wpadnij tylko w spirale, dobrze ze widzisz, ze to mysli. Trzymam kciuki za Ciebie, za Was. jestem pewna, ze doswiadczenie, ktore nabywasz kazdego dnia bedzie CI pomocne przy trzymaniu sie w pionie, a nie w klebku i pod koldra. Cos czego ja sie nauczylam co mi pomaga (czasem) - pamiec o tym, ze potrafilam sprawic by bylo dobrze . gdy jest zle przywoluje to w pamieci. oczywiscie najpierw kopie to, odsuwam od siebie i mieszam w blotem by zatrzec wyrazny obraz mnie szczesliwej. Ale znam juz ten schemat dzialania. mimo wszystko probuje przywolac go i cieszyc sie tym obrazem. Wtedy na spirali w dol odnajduje drabine w gore. Czasem brak szczebelkow i trzeba kombinowac...i to jest miejsce, gdzie nalezy ukladac nasze cegielki doswiadczenia.

Aper, Aper...jak Ty mnie ostatnio zadziwiasz. Chyba naprawde nie doczenialam Twojej madrosci wczesniej, wybacz mi Ale albo zrobilas ogromna droge naprzod, albo jakos nie potrafilam zrozumiec jak wazne jest to co piszesz. ciesze sie, ze moge czerpac z tego teraz. Mam takie wlasnie wrazenie, ze ostatnie pare miesiecy stalas sie bardziej swiadoma siebie, bardziej otwarta na przekaz, na energie, ogolnie, jestes bardziej pewna siebie chyba. bardziej sprawujesz wladze nad swoim otoczeniem, swoimi sprawami...popraw mnie jezeli sie myle, ale naprawde odnosze takie wrazenie teraz Mam nadzieje, ze to troche nasza zasluga!!

tygrychu, a co u Ciebie ? jak sie trzymasz? jezeli cos potrzebujesz, to wiesz, znasz mojego maila ALbo jestes bardziej zapracowana ostatnio, albo bardziej skryta...

Konwalio, bardzo bardzo podoba mi sie to co napisalas o pracy zgodnie ze swoim sumieniem! To najlepsze co mozna w zyciu robic, poniewaz masz swiadomosc, ze Twoje dzialanie jest dobre, przynosi radosc/pomoc innym/Tobie i ogolnie jest czyms co nie wysysa z Ciebie energii, tylko dalej motywuje! Postepowalam tak samo od poczatku moich studiow, nadal tak postepuje...wspolczuje ludziom, ktotrzy wybrali zawod/prace tylko po to by dostac wiecej kasy rezygnujac przy tym ze swoich pasji. Nie krytykuje tutaj tych co pracuja gdzie popadnie, bo wiem, ze jest ciezko, ale tylko tych ,ktorzy sprzedali siebie i swoja dusze 'ku czemus'. Niewiadomo nawet czemu dokladnie.

Halimo, jak Ty sie trzymasz?


OK, to teraz moze was zaskocze, albo nie, ale troche pozytywow na koniec z mojej strony.

Po pierwsze ZA 3 DNI PRZYJEZDA MOJ KOCHANY!!
Po drugie mamy zaklepane mieszkanie (http://www.rightmove.co.uk/property-...-35922142.html), kupiony juz materac, robot kuchenny, drobne elementy do kuchni (dwa kieliszki, miske na owoce, pojemniki na zywnosc, otwieracz do konserw, jakies swieczki) wszystko z charity shop za grosze (np nowy ten robot za nieccale 10£, a pozostale rzeczy po 50pensow...)

Po trzecie, tym mialam bardzo udane spotkanie z promotorem,
Po 4rte, jestem naprawde zadowolona, nie wiem ile schudlam wagowo, ale objetosciowo zgubilam 4cm w biodrach!! fakt, ze to wynik tego ze zrezygnowalam z jednego posilku dziennie, ale dalam rade.

ogolnie znow trzymam sie w garsci, chociaz czuje jakis strach, ze za wiele sie dzieje i polegne. Jednak swiadomosc, ze wyprowadze sie z tego toksycznego miezkania, gdzie nie dalam nigyd w spokoju wypoczac jest dla mnie blogoslawienstwem.
__________________
Lubisz metal? Poznaj Strain!
Nebula jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 16:42   #407
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez inga86 Pokaż wiadomość
Szukam fajnych tekstów żeby ozdobić ścianę, ten by się nadawał



Napiszę tu plany do końca grudnia:
- staż
- licencjat
- uprzątnąć pudła i rzeczy z przeprowadzki
- odnowić toaletkę
- ozdobić ścianę
- taniec 3/4x w tyg
- joga 2/3x w tyg
- ang 2x w tyg
- obejrzeć 3 zaległe filmy
- przeczytać 3 zaległe książki
- przeczytać blog o uczeniu się języków
- słuchać niemieckiego pół godz dziennie
- spotkania ze znajomymi 1x w tyg
- nie zaglądać do pudelka
- facebook 2x w tyg
- zdać prawko
A jaką metodą zamierzasz to zrobić? Po prostu namalować?

Facebook 2 x w tyg? Ja bym pewnie nie dała rady Trzymam kciuki za wszystkie postanowienia.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość

.Grr...Jutro 7-15 praca, a potem do 20:10 uczelnia.

Spadam do ''les relarions logiques-l'expression de la cause''
Dobranoc;-)
Współczuję i podziwiam i życzę powodzenia z francuskim

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość

A czy on długo trwa? Bo może poszłybyśmy wszystkie razem, a przed lub po pogadały? Tylko że ja nie będę miała jakoś strasznie dużo czasu, więc wolałabym większość poświęcić na nawijanie Ja tradycyjnie postuluję rozdział o La Llorona, czyli o kreatywności lub o Skórze foki, czyli intuicji - Inga, coś dla Ciebie
Dziewczyny z jakiego miasta jesteście jeśli wolno spytać, że spotykacie się na żywo?

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Samopoczucie nadal fatalne
dziś mija rok od śmierci matki
a czuje się jakby to było wczoraj...
spółdzelna juz załatwiona zaraz jadę do skarbówki...
miłego dnia dziewczyny...
Tulę mocno I tak jesteś silną kobietą i mi imponujesz.
Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość

zywieczdroj

Twoja mama ma dosyć zabawne poglądy na życie z Tż...
Czy naprawdę ona uważa, że ślub jest rozwiązaniem na wszystkie zmagania i bolączki życia codziennego?
Czy jakbyście nagle wzięli ślub to moglibyście razem mieszkać/mielibyśmy gdzie mieszkac i za to sie utrzymać?
Niektórzy ludzie są naprawdę nieco dziwni...
Co do studiów to chyba pozostać może tylko zaciśnięcie zębów lub rezygnacja z czegoś...Wiem, że nie jest to fajne, ale czasem trzeba sobie powiedzieć''nie daję rady być na studiach A/studiach B/pracować itp itd'' dla własnego zdrowia psychicznego...Ja też miałam w swoim zyciu sytuacje, kiedy coś zawaliłam(z własnej winy) ale ciągnięcie pewnych rzeczy było bez sensu. Powiedziałam sobiek, zawaliłaś, wyciągnij wnioski i idź dalej...
Co do Tż to rozmawialiście jak on to dalej widzi?Jak Ty to widzisz?jak wy to widzicie...??
(w sensie:waszego związku/przyszłości każdego z osobna i waszej wspólnej...?)
Gdybym tylko miała warunki, które utrudnia mi moja matka nie musiałabym z niczego rezygnować. Powiedziałam jej, że skoro tak to niech mi daje co miesiąc 600 zł na pokój i tyle. I się zgodziła. Tylko, że jak teraz patrzę 600 zł kosztuje dzielenie pokoju z drugą osobą w mieszkaniu... A sam pokój to koszt jakichś 900 zł minimum

TŻ uważa, że czepiam się o wszystko i wszędzie widzę problem. Chcę ze mną być i mnie kocha, ale on chyba nie jest tym kogo szukam. Nalega, żebym pomimo wszystko zamieszkała z nim, żebym nadal miała akademik gdyby rodzicom się zachciało mnie odwiedzić, a mieszkałabym u niego i nie musiała się do niczego dokładać, ale to wyjście do niczego nie prowadzi.
Powiedziłam TŻ co o nim myślę, załamał się, miał rację, bo nie oszczędzałam w słowach, ale ja chcę odpowiedzialnego dojrzałego mężczyznę a nie chłopca, wiecznego optymistę, który wyznaje zasadę "jakoś będzie", niczym się nie przejmuje, i potrafi siedzieć i pić któryś dzień z rzędu z nogą w gipsie...

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Czerwiec, przytulam..
Poki co pie... sprzatanie i zbieranie orzechow, jak masz ten egzamin. Zaszyj sie w pokoju, muzyczka, herbatka i wykorzystaj ten czas.
Posprzątałam na szybko, do orzechów wysłałam brata. Ale tej historii przetrawić nie mogę, tego jest tyle Nigdy tego nie zapamiętam, za dużo szczegółów....

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Tez jestem dzieckiem toksycznych rodzicow, ba nawet calej toksycznej rodziny i klanu . Dlatego - rozumiem.
I ja zrobilam swego czasu cos niebywalego - po prostu odcielam sie na pewien czas od rodziny calkowicie. Byly placze i zgrzytanie zebow, byly szantaze emocjonalne ("przez ciebie umre na zawal" itp.), byl moj strach i wyrzuty sumienia...
Po latach moge powiedziec - oplacalo sie.
Tylko powiem tak - nie jest to rozwiazanie dla wszystkich. To co dla mnie okazalo sie rozwiazaniem, dla kogos innego moze okazac sie slepa uliczka.
Moja rodzina myslala, ze ja ich tylko strasze i ze nie znajde w sobie dosyc sily, zeby rozpoczac swoje zycie. I tu sie grubo pomylili.
W sumie u mnie w rodzinie panowal zawsze taki schemat, ze sie duzo gada a malo robi . Ja bylam chyba pierwsza, ktora jak powiedziala tak zrobila.
Jesli chodzi o fanatyzm religijny to tez moglabym opowiedziec tysiace historyjek , dlatego bardzo Cie rozumiem i wspolczuje. Moja mama to z reszta z tych "co ludzie powiedza" i ciezko bylo mi sie wydostac spod jej wladzy.
Musicie przysiasc z TZ i naszkicowac jakis wspolny plan. A potem przystapic do realizacji. Nie wiem, jak bardzo jestescie zalezni od rodzicow, ale cos mi sie zdaje, ze bedziecie musieli postawic ich przed faktem dokonanym. Bo jak nie, to bedziecie musieli do konca zycia tancowac tak, jak oni Wam zagraja.
Oj wiem coś o tym. Mnie rodzice kryją przed dziadkami jak nie zaliczę jakiegoś przedmiotu, bo inaczej to byłby armagedon. Nie wspomnę o tym, że nawet nie widzą, że mam chłopaka bo od razu byłyby głupie gadki, docinki i afera na całego... Czuję się jak w klatce, jak mała dziewczynka, której nie wolno wracać po północy, mieć chłopaka a z drugiej strony sama stawiać czoła rzeczywistości i dawać radę ze studiami i swoim życiem, przecież to chore... Mogę być dorosła tylko w tych kwestiach, które odpowiadają im...

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Zywiec - Moze pogadaj z mama na argumenty? Dlaczego masz nie mieszkac ze swoim TZ? Bo bedziecie uprawiac seks? bo bedziesz musiala gotowac? bo bedziesz musiala sprzatac? przeciez to wszystko i tak jest w akademiku.
Dodatkowo mozesz powiedziec, ze w akademiku krad,a uprawia sie seks grupowy, je sie z brudnych naczyn i mozna zlapac grzyba pod prysznicem i lepiej jednak zamieszkac w czystym lokum. Poza tym okolica Twojego akademika jest niebezpieczna i jezeli naprawwde Twoja mama woli zebys po wieczornym seksie ze swoim TZ wracala sama do domu to prosze bardzo. : ) Oczywiscie potraktuj to co tu pisze z usmiechem, ale faktycznie... argumentem jedynym przeciw moze byc to, ze obowiazki domowe przytlocza Cie i Twoj czas potrzebny na nauke.
A nie dasz rady utrzymac sie bez rodzicow? np pozyczyc od TZ poki co? a za pare miesiecy znalezc jakas prace w C&A czy innym H&M...
Ja jak wyprwadzilam sie pierwszy raz od rodzicow ( wwieku lat 19.5 ) to jadlam obiad raz w tygodniu, a za posilek dzienny sluzyly mi 2 kajzerki z kawalkiem kielbasy jak byla 'koniunktura'. pracowalam, dzialalam w samorzadzie, kole naukowym i studiowalam dziennie kierunek techniczny. Bylo dobrze, bo nie bylo czasu na myslenie o jedzeniu. dzieki temu rachunki miesieczne byly sporo tansze Moze jak sie uprzesz, pokazesz rodzicom ze sie da (np zaprosic ich na wspolny obiad do TZta, ktory przygotujecie razem), ze jestescie ok, ze chcecie razem mieszkac, ale na slub w tej chwili was nie stac, to sami zmienai swoje podejscie? To troche tak jak napisala Konwalia - takie zachowania czesto dzialaja na rodzicow pozytywnie.
Jej argument - bo za wcześnie na to. Bo jeszcze nie skończyłam studiów, bo 7 lat to za mało
Niestety plusem jest to, że akademik mam zadbany i warunki jeśli chodzi o meble są ok, ale ciągłe imprezy, hałas, głośna muzyka - to mi przeszkadza najbardziej. Właśnie akademik jest w spokojnej okolicy niedaleko wydziału, a u TŻ wręcz odwrotnie...

Nie, nie dam rady, bo mam zajęcia codziennie od rada do 17, w dodatku codziennie muszę się przygotowywać na zajęcia i uczyć, do grudnia muszę skończyć jeden licencjat, a później zaczynam pisanie kolejnego. Pisałam, że po prostu nie mam kiedy. U TŻ sytuacja finansowa też nie jest kolorowa. Specjalnie po to jedzie do tej miejscowości z nogą w gipsie bo za siedzenie tam i obijanie się płacą mu 2000 zł, a pieniądze są mu bardzo potrzebne teraz.
Takie coś nie przejdzie u moich rodziców - po prostu ich znam za dobrze....
Sytuacja jest beznadziejna krótko mówiąc.
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 17:12   #408
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Żywiec, o ja Cię, co za dzień....
Dobrze, że wylałaś, co Cię trapi - i bliskim i nam tutaj. Super, że olałaś sprzątanie i wysłałaś brata na orzechy
Powiedziałaś, powalczyłaś - mimo tego, że matka na "nie", to zawsze takie rozmowy coś zasiewają, coś zostaje rozmówcy do rozkminiania. Twojemu facetowi też da do myślenia.
Na egzamin idź, chocbyś już miała w ogóle do książek nie patrzeć.
Trzymaj się.
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 17:24   #409
Cindy28
Lux Mundi
 
Avatar Cindy28
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Powróciwszy do Was

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
Cindy Twoje zyczenia pomogly Zlapalam za telefon i wykonalam 2 telefony na raz. Wcale nie bylo tak strasznie, to chyba jest kwestia tego co sobie ukladam w glowie...
Cieszę się bardzo



Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Cindy28
Witaj
Kocurki mnie rozczulają jak mam okazje ''poprzebywać'' z nimi przez określony czas.W te wakacje mieszkaliśmy z Tż u jego siostry, która ma kilkunastoletniego kocura w domu(wykastrowanego).Pomi mo całej miłości do zwierząt to jednak każde inne zwierzę niż moje ''własne osobiste'' na dłuższą metę doprowadza mnie do szewskiej pasji.Uwielbiam miziać za uszkiem, bawić się i głaskać, ale negatywne aspekty posiadania zwierza z czasem coraz bardziej dają mi w kość.W życiu swoim miałam królisie, świnka morskiego oraz chomiki i troszkę brakuje mi teraz ''futrzaka'', ale z moją ilością czasu to zwierzątko w domu byłoby tylko zrobieniem mu krzywdy.

A co do mężczyzn...Czasem ten wątek służy wyrzuceniu z siebie tego, co niefajne.Wiem, że czasem pewne posty wręcz ''proszą się'' o skomentowanie.Nie zawsze nasze poglądy pokrywają się z innymi.Niestety w życiu nie wszystko jest proste jak drut.Relacje międzyludzkie należą chyba do najbardziej skomplikowanych spraw.Myśle, że Di miała po prostu gorszy dzień i chciała wywalić z siebie wszystkie negatywne emocje.Czasem tak robimy i już.Mysle, że gdybyś poczytała sobie moje dawniejsze posty dotyczące mojego związku to też rady byłyby podobne.Ale wszystko się zmienia i czasem pewne rady są nieaktualne parę godzin po opisywanych zdarzeniu.
Zapewne

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Cindy mam z nim dziecko i posłanie go w diabły nie wchodzi w grę oprócz tych wad które doprowadzaja mnie do obłędu musi miec jakies zalety ale cóz wiadomo ,że to co dobre rzadziej sie widzi i mniej docenia poki sie nie straci lub cos w tym stylu...jak widzę wiele mężczyzn jest tak niestety wychowywanych przez swoje rodzicielki i ja za to akurat winie teściową ze zrobiła z niego taką ''kalekę''i leniucha
Dziecko nie jest odpowiedzią na wszystko. Wiem z autopsji, że w większości przypadków dziecku jest lepiej, kiedy matka jest sama - bez ojca, który doprowadza ją do szewskiej pasji I chodzi właśnie o drobnostki - wszak z nich składa się codzienność.
Owszem - matki potrafią zrobić krzywdę dziecku. Znam kilku facetów, za których rodzicielki wręcz przeżuwały życie. Później przekłada się to na chęć posiadania takiej samej partnerki, pt. "przynieś, wynieś, pozamiataj - służka wyjdź spod łóżka". Kwestia jaką kobietą się jest i jak bardzo daje się wejść sobie na głowę. Osobiście od takich typów uciekam niemalże z krzykiem

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Współczuję Ci przejść z wykładowcą Jesteś naprawdę dzielna
Raczej nie miałam wyjścia - studia były jednolite magisterskie. Rezygnując w połowie zostałabym z niczym.


Gratuluję Wszystkim Dziewczętom sukcesów małych i dużych


U mnie hm... doopa Każdy odsyłał mnie do kogo innego - w rezultacie zostałam z niczym, nawet nie mogłam podejść do tego egzaminu. Co za tym idzie obrony w tym roku pańskim niet. Połknęłam żabę i zadzwoniłam do promotora z tak 'dobrymi' wieściami I muszę przyznać, że jedyne co mi się udało na tej polibudzie, to właśnie promotor - kochany jest Zmartwił się bardzo, zaczął mnie jeszcze pocieszać i w ogóle - prawie się rozbeczałam do słuchawki Powiedziałam mu jak jest, że bardzo głęboko zastanawiam się nad tym czy powtarzać semestr raz jeszcze etc. Kazał przestać mówić głupstwa. Dowodził, że skończyłam już nie jeden kierunek, że to nie mój pierwszy egzamin, tylko ostatni, że wszystko będzie dobrze i że na pewno obronię się za rok. Termin średnio mi przypadł do gustu, ale prawda jest taka, że czas zapierdziela jak zły - zanim się obejrzę będzie już pewnie nowy rok.
Póki co odkładam oprawione prace na półkę i zamykam sprawę do lutego - wtedy muszę załatwić poprawianie semestru, jeśli faktycznie się na nie zdecyduję.
__________________
"Nie ma czasu na całowanie
niewłaściwych chłopców"...
Cindy28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 17:42   #410
Aper
Zadomowienie
 
Zarejestrowany: 2009-02
Wiadomości: 1 400
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Patri - świetnie, że to wychwyciłaś. Wiem, że problem sam nie zniknął, ale wiesz co to za wróg

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Aper, Aper...jak Ty mnie ostatnio zadziwiasz. Chyba naprawde nie doczenialam Twojej madrosci wczesniej, wybacz mi Ale albo zrobilas ogromna droge naprzod, albo jakos nie potrafilam zrozumiec jak wazne jest to co piszesz. ciesze sie, ze moge czerpac z tego teraz. Mam takie wlasnie wrazenie, ze ostatnie pare miesiecy stalas sie bardziej swiadoma siebie, bardziej otwarta na przekaz, na energie, ogolnie, jestes bardziej pewna siebie chyba. bardziej sprawujesz wladze nad swoim otoczeniem, swoimi sprawami...popraw mnie jezeli sie myle, ale naprawde odnosze takie wrazenie teraz Mam nadzieje, ze to troche nasza zasluga!!
Nebulko - z mieszkania - zapowiada się całkiem sensownie, ten pokój dzienny chyba da sie zagospodarowac na więcej "stref", a kuchnia jest wygodna - wszędzie blisko, by sięgnąć (moja jest węższa).
To w ogóle świetny pomysł, żeby nowe życie zaczynać w nowym miejscu - budować miłe skojarzenia z mieszkania wspólnego z ukochaną osobą w nowym dla obojgu mieszkaniu....

Wiesz, co? ja myślę, że my się bardzo od siebie różnimy - owszem doświadczamy podobnych emocji, problemów z motywacją, prokrastynacją, dietą; ale jako osobowości prawdopodobnie "nadajemy na innych falach". Możliwe, że gdybysmy się znały ze szkoły, pracy, studiów, to nie potrafiłybysmy załapać kontaktu. Tutaj "przeskoczyłyśmy" taki etap "obwąchiwania się".
Dlatego może czasem, choć zawsze czytam z uwagą co piszesz i wydaje mi się, że rozumiem, wiem i odczuwam wyraźnie to co chcesz powiedzieć; to gdy chcę Ci odpisać - mam pustkę w głowie... nie wiem co napisać, by "trafić do Nebulki" - wtedy najczęściej po prostu "siadam obok".


Dziękuję za to co piszesz o mnie. Dużo dajesz mi pozytywnej informacji zwrotnej
Nie wiem, dlaczego teraz moje posty doceniasz, ale wiem, że masz rację z tą zmianą - oj tak! Coś drgnęło, ruszyło, inaczej "ustawiam" stosunki z ludźmi i sobą.
I zdecydowanie stało się to przy Waszej pomocy
Aper jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 18:14   #411
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Żywiec, o ja Cię, co za dzień....
Dobrze, że wylałaś, co Cię trapi - i bliskim i nam tutaj. Super, że olałaś sprzątanie i wysłałaś brata na orzechy
Powiedziałaś, powalczyłaś - mimo tego, że matka na "nie", to zawsze takie rozmowy coś zasiewają, coś zostaje rozmówcy do rozkminiania. Twojemu facetowi też da do myślenia.
Na egzamin idź, chocbyś już miała w ogóle do książek nie patrzeć.
Trzymaj się.
Dziękuję za wsparcie i motywację, aż mi się zachciało uczyć
Mój TŻ powtarza, że on się bierze za siebie, za edukację, bo przez 3 lata nic nie zrobił i jeszcze wczoraj dostał odpowiedź, że nie chcą go w nowej pracy, a bardzo na nią liczył. Ale może właśnie go to zmotywuje, tylko póki co wrócił z zajęć, 4 kolegów śpi u niego i grają w jakąś grę, no super. Zobaczę czy po tym wyjeździe jak wróci za tydzień się ogarnie i naprawdę weźmie za siebie. Może zastrzyk gotówki też zmieni jego podejście - byle nie na gorsze. Złożył wypowiedzenie w swojej obecnej pracy, ma czas do grudnia a póki co pracy nowej brak i jakoś się nie kwapi, żeby szukać... Niby cały czas mówi, że się weźmie za to, ale on wszystko zostawia na ostatnią chwilę.... Jako osoba która walczy z prokrastynacją nie cierpię tego i wcale mnie jego podejście nie motywuje do działania.

Cytat:
Napisane przez Cindy28 Pokaż wiadomość
Raczej nie miałam wyjścia - studia były jednolite magisterskie. Rezygnując w połowie zostałabym z niczym.

U mnie hm... doopa Każdy odsyłał mnie do kogo innego - w rezultacie zostałam z niczym, nawet nie mogłam podejść do tego egzaminu. Co za tym idzie obrony w tym roku pańskim niet. Połknęłam żabę i zadzwoniłam do promotora z tak 'dobrymi' wieściami I muszę przyznać, że jedyne co mi się udało na tej polibudzie, to właśnie promotor - kochany jest Zmartwił się bardzo, zaczął mnie jeszcze pocieszać i w ogóle - prawie się rozbeczałam do słuchawki Powiedziałam mu jak jest, że bardzo głęboko zastanawiam się nad tym czy powtarzać semestr raz jeszcze etc. Kazał przestać mówić głupstwa. Dowodził, że skończyłam już nie jeden kierunek, że to nie mój pierwszy egzamin, tylko ostatni, że wszystko będzie dobrze i że na pewno obronię się za rok. Termin średnio mi przypadł do gustu, ale prawda jest taka, że czas zapierdziela jak zły - zanim się obejrzę będzie już pewnie nowy rok.
Póki co odkładam oprawione prace na półkę i zamykam sprawę do lutego - wtedy muszę załatwić poprawianie semestru, jeśli faktycznie się na nie zdecyduję.
I tak podziwiam, że dałaś radę, niektórzy nawet nie mając wyjścia i ta rezygnują.
Chyba się zgubiłam, czemu musisz poprawiać semestr?
Ja muszę złożyć swoje podanie, żeby móc się do grudnia za darmo obronić. Ciągle nie mam czasu, ale chyba znów oleję zajęcia i pozałatwiam wszystko bo nie mam wyjścia...

Muszę do gwiazdki:
- pójść do dermatologa
- obronić licencjat
- pójść do dentysty
- znaleźć mieszkanie

Najlepsze jest to, że moja matka ciągle powtarza, że jak już będę z TŻ i wymienia różne sytuacje, a jak chodzi mieszkanie to widzicie co jest.

Rozmawiałam z nią i z bratem - podobno w listopadzie mieszkania i pokoje tanieją. Póki co będę mieszkać kątem u TŻ lub w akademiku i szukać czegoś dla siebie skoro chcą mi za to płacić. Z TŻ w końcu sama nie wiem jak wyjdzie, więc własne mieszkanie może nie wyjdzie mi na złe. Sama już nie wiem co robić, ale mam trochę związane ręce.
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 18:28   #412
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Także zauważyłam te zmiane Aper! Moim zdaniem nastąpiła równolegle z tym kiedy zmieniłaś wizerunek... i pokazałaś swoje drugie ja wystarczy porównać Ciebie w tych sweterkach/golfach z tą pewną siebie kobietą w neonowej sukience i nowej fryzurze, to samo nastąpiło z postami :P


Przy okazji najbardziej spóźnione, ale z głębi serca płynące uściski i życzenia urodzinowe dla wspaniałej wizażanki Emilki obyś codziennie miała powody do radości i spełniła swoje marzenia!
:róża:

---------- Dopisano o 18:28 ---------- Poprzedni post napisano o 18:23 ----------

Nie chcę nic mówić żywiec, ale w praktyce to szarpanie się z dwoma kierunkami jest bez sensu, jeśli dalej będziesz myślała o studiach mgr, to lepiej zrobić je zaocznie i pójść do pracy... wtedy też będziesz mogła się usamodzielnić i nie zważać na decyzje rodziców:p Ja jestem absolwentką i tak bym na Twoim miejscu postąpiła, zwłaszcza, że z pracą będzie coraz gorzej.
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 18:41   #413
zywieczdroj
Zakorzenienie
 
Avatar zywieczdroj
 
Zarejestrowany: 2011-06
Wiadomości: 11 384
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość


Nie chcę nic mówić żywiec, ale w praktyce to szarpanie się z dwoma kierunkami jest bez sensu, jeśli dalej będziesz myślała o studiach mgr, to lepiej zrobić je zaocznie i pójść do pracy... wtedy też będziesz mogła się usamodzielnić i nie zważać na decyzje rodziców:p Ja jestem absolwentką i tak bym na Twoim miejscu postąpiła, zwłaszcza, że z pracą będzie coraz gorzej.
Ale mi na drugim kierunku została tylko obrona, nie zamierzam w tym roku iść na magisterkę tylko za rok połączyć oba w kierunki w jeden.
zywieczdroj jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 18:55   #414
Cindy28
Lux Mundi
 
Avatar Cindy28
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
I tak podziwiam, że dałaś radę, niektórzy nawet nie mając wyjścia i ta rezygnują.
Chyba się zgubiłam, czemu musisz poprawiać semestr?
Ja muszę złożyć swoje podanie, żeby móc się do grudnia za darmo obronić. Ciągle nie mam czasu, ale chyba znów oleję zajęcia i pozałatwiam wszystko bo nie mam wyjścia...

Muszę do gwiazdki:
- pójść do dermatologa
- obronić licencjat
- pójść do dentysty
- znaleźć mieszkanie

Najlepsze jest to, że moja matka ciągle powtarza, że jak już będę z TŻ i wymienia różne sytuacje, a jak chodzi mieszkanie to widzicie co jest.

Rozmawiałam z nią i z bratem - podobno w listopadzie mieszkania i pokoje tanieją. Póki co będę mieszkać kątem u TŻ lub w akademiku i szukać czegoś dla siebie skoro chcą mi za to płacić. Z TŻ w końcu sama nie wiem jak wyjdzie, więc własne mieszkanie może nie wyjdzie mi na złe. Sama już nie wiem co robić, ale mam trochę związane ręce.
Niby tak, ale za dużo miałam do stracenia + na utrzymanie dostawałam kasę z domu, więc czułam się zobligowana do zakończenia tego, co rozpoczęłam.

A muszę powtarzać semestr, bo nie zaliczyłam przedmiotu na czas. Miałam sporo zawirowań [Dziadek nazwałby to urokiem rzuconym przez kogoś] - a to budzik nie zadzwonił, autobus nie przyjechał, albo w drodze zaczął się palić [] i spóźniłam się na egz, albo byłam chora, albo miałam 6 pogrzebów - przykłady można by mnożyć Ale teraz to i tak nieistotne, skoro jest już po ptokach, jak to mówią.

Z kolei ja do Gwiazdki muszę :
- wyjeździć do końca godziny i zdać prawko,
- zdać egzam zielarsko-medyczny
+ mnóstwo mniejszych spraw, które staram się ogarniać na bieżąco.

W sprawie mieszkania z TŻ - rozumiem i Mamę, i Ciebie. Ja na szczęście nie miałam nigdy takich problemów - nie wyrywałam się do mieszkania z chUopem, za bardzo cenię niezależność. Myślę jednak, że aby wilk był syty i owca cała, może faktycznie zamieszkaj sama. Będzie to jakaś alternatywa dla akademika, skoro tak Ci tam źle, a nie będziesz drażnić lwa [Mamy], skoro jesteś na Jej utrzymaniu.

Przemyśl wszystko raz jeszcze, wiem na pewno, że dasz sobie z tym radę
__________________
"Nie ma czasu na całowanie
niewłaściwych chłopców"...

Edytowane przez Cindy28
Czas edycji: 2012-10-06 o 18:56
Cindy28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 19:25   #415
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Słucham https://www.youtube.com/watch?v=ncij...feature=relmfu i jak tu nie prokrastynować

+ posprzątane w pokoju i poukładane ciuchy

do zrobienia:
słówka, researche, streszczenia, nauka
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 21:16   #416
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Uff, odczytałam ostatnie posty i postanowiłam wreszcie napisać coś w odpowiedzi

Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Wczoraj był jeden z gorszych dni z moim życiu. Tak się źle czułam, że nie poszłam na zajęcia, ale nieważne. Wróciłam do domu i zaczęłam rozmowę z mamą na temat tego, że nie będę mieszkać w akademiku. Mam naprawdę zawalony semestr, muszę się dużo uczyć i jeszcze ten licencjat dokończyć,a tym roku już muszę bronić następny. Ale ona tego nie rozumie. Nie ma mowy, żebym mieszkała z TŻ, najlepiej to żebyśmy od razu się ożenili w takim razie - to jej słowa. Nie mam już sił. Czepiała się też, że biorę ok. 19 samochód i jadę do TŻ, bo gdzie to tak jak już ciemno... No tak, bo ja mogę jeździć samochodem tylko w dzień i przy ładnej pogodzie, ehh Naprawdę myślałam, że się dobrze dogadujemy, ja rozumiem, że ona ma teraz nawał pracy i nie ma na nic czasu, ale ja też. Kazała mi w takim razie sobie znaleźć gdzieś mieszkanie inne. Fajnie, tylko, że ja teraz mam ten pieprzony egzamin i nie mam czasu szukać. Dla niej to takie hop siup, usiąść na internecie i w pół godziny znaleźć mieszkanie. Poza tym ona chyba sobie nie zdaje sprawy, ile to kosztuje. Mam serdecznie dość już tego wszystkiego. Przestanę chyba wracać do domu na weekendy... Przeprowadziłabym się do TŻ bez ich wiedzy, ale oni sobie lubią mnie odwiedzić w akademiku.... No i dają mi na wszystko pieniądze, bo nie mam kiedy iść do pracy.
Sprawa następna, TŻ wczoraj wrócił z tego swojego wyjazdu z nogą w gipsie, bo sobie kostkę skręcił... I co najlepsze od pn do pt jedzie tam znów, bo inaczej mu pieniądze przepadną, które ma za to dostać. Też mam powyżej uszu jego nieodpowiedzialności i beztroski. I tego, że wiecznie jego kolega/"wspólnik" go angażuje w jakieś beznadziejne akcje Mijamy się ciągle, nie możemy razem nigdzie wyjechać ani się nawet spotkać na dłużej. I mam dość wiecznego tylko rozmawiania przez telefon przez który TŻ i tak mi nie chce nic mówić tylko - "porozmawiamy na żywo". Ścięłam się z nim wczoraj bardzo i w sumie to ja nie wiem już jak to będzie.
W dodatku jestem ciągle przemęczona, ciągle czuję się taka "pusta w środku" i nie mam na nic siły. Ciągle chce mi się spać i mam okropny ból pleców od siedzenia nad tymi książkami. Po prostu żyć mi się odechciewa... Nie mogę rano wstać z łóżka. I chyba nie wiem czy podejdę w końcu do tego egzaminu, bo ja nie mam za bardzo kiedy się uczyć, bo muszę chodzić na zajęcia i nawet nie mam siły przyswoić przez niecały tydzień taką ilość materiału. W dodatku tutaj w domu u rodziców jest taki syf, że muszę zaraz się wziąć do sprzątania, a i nie wiem czy całe po południe mi nie zleci na zbieraniu orzechów. Jestem głupia, że tutaj przyjechałam na weekend. Tylko popsułam sobie humor i marnuje czas

Przepraszam za wywód, ale musiałam...
Cytat:
Napisane przez zywieczdroj Pokaż wiadomość
Dziewczyny z jakiego miasta jesteście jeśli wolno spytać, że spotykacie się na żywo?

TŻ uważa, że czepiam się o wszystko i wszędzie widzę problem. Chcę ze mną być i mnie kocha, ale on chyba nie jest tym kogo szukam. Nalega, żebym pomimo wszystko zamieszkała z nim, żebym nadal miała akademik gdyby rodzicom się zachciało mnie odwiedzić, a mieszkałabym u niego i nie musiała się do niczego dokładać, ale to wyjście do niczego nie prowadzi.
Powiedziłam TŻ co o nim myślę, załamał się, miał rację, bo nie oszczędzałam w słowach, ale ja chcę odpowiedzialnego dojrzałego mężczyznę a nie chłopca, wiecznego optymistę, który wyznaje zasadę "jakoś będzie", niczym się nie przejmuje, i potrafi siedzieć i pić któryś dzień z rzędu z nogą w gipsie...

Oj wiem coś o tym. Mnie rodzice kryją przed dziadkami jak nie zaliczę jakiegoś przedmiotu, bo inaczej to byłby armagedon. Nie wspomnę o tym, że nawet nie widzą, że mam chłopaka bo od razu byłyby głupie gadki, docinki i afera na całego... Czuję się jak w klatce, jak mała dziewczynka, której nie wolno wracać po północy, mieć chłopaka a z drugiej strony sama stawiać czoła rzeczywistości i dawać radę ze studiami i swoim życiem, przecież to chore... Mogę być dorosła tylko w tych kwestiach, które odpowiadają im...
Najpierw odpiszę na Twoje pytanie: większość dziewczyn na wątku to Warszawianki

A teraz się odniosę do tego co napisałaś. Generalnie to świetnie Cię rozumiem w kwestii, którą pogrubiłam. Jestem najmłodsza w rodzinie z całego pokolenia - moi kuzyni są nawet o 20 kilka lat starsi ode mnie - więc wyobrażasz sobie zapewne jak traktuje mnie rodzina...widzą we mnie małe dziecko Dziecko które: nie posiada poważnego związku i nie planuje ślubu/dzieci etc. bo jest za młode na to...nie przeklina, mieszka z rodzicami, bo nie jest samodzielne, nie pije, nie pali, nie uprawia seksu Dodam, że za 4 miesiące stuknie mi ćwierćwiecze
Ostatnio to się zmienia...to całe postrzeganie mnie. Myślę, że jest to spowodowane tym, że się stawiam i powtarzam po raz n-ty, że nie jestem dzieckiem i cokolwiek mi ktoś z nich powie i tak zrobię po swojemu. I przestałam pytać rodziców o zgodę...zaczęłam ich informować o swoich planach, tak o, żeby się nie martwili, że mnie kilka dni nie ma. Uważam, że to najlepsza metoda - po prostu przestać grać rolę tego dziecka, którą Ci wpoili i robić po swojemu. Kiedyś w końcu muszą zrozumieć, że stałaś się dorosła? Po co te tajemnice przed dziadkami, że masz chłopaka? Później jeszcze jakiegoś szoku doznają jak będziesz chciała wyjść za mąż czy coś...to niezdrowe dla nich

Ale...teraz jak napisałaś, że neiszczególnie Ci się układa z TŻtem zaczęłam być zdania, że nie jest dobrym pomysłem przeprowadzać się do niego Czy jeśli on sprasza kolegów ciągle, popijają, bawią się itd., to naprawdę będzie Ci wygodniej się w tych warunkach uczyć? Poza tym uczulę Cię, że jeśli zamieszkasz z nim teraz, a zaraz później się rozstaniecie, to rodzice powiedzą: "a nie mówiliśmy Ci, że za wczeeeeśniieee?" Więc jak już to zastosuj to co Ci proponuje TŻ - przyjeżdżaj do niego i mieszkaj po kilka dni, zachowując ciągle akademik - nie rezygnuj z niego całkowicie. Albo jeśli Ci się uda to wynajmij mieszkanie sama - ale wiadomo, że teraz nie będziesz miała do tego głowy.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Przez kilka ostatnich tygodni czułam się dobrze, wprowadzałam zmiany w swoim otoczeniu, widziałam zmiany w sobie, byłam zorganizowana i cały czas pozytywnie gotowa do działania, komputer poszedł w odstawkę.
Kilka dni temu czuję napięcie karku, ramion, zaczynam spać do 10 zamiast do 7, a w rozmaitych pomieszczeniach znów pojawia się chaos, w kuchni mess, w pokoju mess, leżę, patrzę w sufit albo za okno, bezmyślnie, w napięciu - w kłębek i pod kołdrę.
Czuję, że coś się dzieje, coś jest nie tak. Szukam przyczyny zmiany. Odnajduję ją w rozmowie z TŻ, która miała miejsce kilka dni temu. Rozmawialiśmy o pieniądzach, o tym, że były, ale się skończyły, o zasobności konta TŻ i powrocie dni, kiedy musieliśmy pożyczać. Znów spada na mnie myśl, że to ja jestem tym kimś kto zawala w sprawie pieniędzy. Jest początek października, a do 15 powinnam zebrać około 1000 zł. Mam ze 150...
Wsiadł na mnie najnormalniejszy w świecie stres.
Spięło mi ramiona i zajęło mózg - kotłują się myśli, widzę brak wyjścia, zaczynam panikować, widzę jak bardzo pobiera ten proces moją energię, widzę jak spada moja wydajność.
Przez tych kilka ostatnich tygodni przekonałam się, że posiadanie celu nie tylko pozwala dobrze wykorzystać czas, ale da się też wykorzystać to do nadania myślom kierunku. I może być to cel pod tytułem "zmyć naczynia", "powkładać książki na miejsce", "przygotować zadania dla uczniów".
Najlepsza dla mnie metoda na przegnanie myśli to książka - najlepiej luźna, lekka, zabawna, może być Pratchett , przynajmniej przed snem, pomaga usnąć.
Serducho mi wali, kark napięty, oddech spłycony - no pięknie.
Czeka mnie pewnie zmiana diagnozy z depresji na na psychozę maniakalno-depresyjną.
Znów nie jest dobrze, jest średnio - przynajmniej zdałam sobie sprawę z tego co robią ze mną moje myśli - władcze kurka wodna!
Miłego dnia dziewczyny.
Idę do garów.

PS. Tak właśnie przemawia ciało.
Patri - tulę Cię
Masz napady lęku jak ja Dzisiaj nie wiedzieć czemu na początku pracy wpadłam w coś na kształt lekkiego ataku paniki (na szczęście szybko opanowany) - był chaos, było dużo ludzi, więc zaczęły mi się kłębić myśli i kołatać serce. Miałam ochotę uciec albo się rozpłakać...albo jedno i drugie. I ja tak czasem mam...prawdopodobnie powinnam to leczyć, bo dla zdrowia to nie jest najlepsze
Strach o to czy starczy pieniędzy jest na pewno okropny gdy ma się rodzinę...nie wiem co na to poradzić, poza tym, że nie powinnaś za wszystko obwiniać siebie, bo to...no po prostu nie pomoże w niczym

Trzymam kciuki, żeby kasa się znalazła i wszystko się wyprostowało

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Nie umiem odnieść sie do waszych wypowiedzi........nie czuję tego co piszecie...czuję,że nie ogarnianie własnej przestrzeni...własnej d.....y za przeproszeniem i nie podoba mi sie to...i tz też się to nie podoba...
lasub wiele w tym racji ale wierzcie mi lub nie rok to jest 12 miesiecy...to jest długo...wszystkich ludzi ktorych znam rok to mega kupa czasu ...otrząsnełam się całkiem niedawno..bedac w stajni i widząc jakie zmiany powstały u innych w ciągu roku zas z drugiej strony pewnie i tak nic konstruktywnego bym nie zrobiła w swoim życiu ...i tak źle i takk nie dobrze..ehhhhhhhh taki czas do mnie przyszedł...mam nadziejej ze szybko odejdzie byle nie kolejny rok
generalnie teraz odczuwam złośc na bliskich ,że mam teraz przez nich wiele problemów i kłopotów....mega złość..i złość ze mnie wyłazi w różnej postaci
Patri pisz na gg czasami jak ci zle czy smutno
Di, ja tak jak dziewczyny, wcale nie uważam, że minęło dużo czasu Naprawdę sądzisz, że rok to dużo? Kurcze, no nie znam nikogo poza Tobą, kto stracił w krótkim czasie tyle bliskich osób...nie wiem jak to jest, nie mam z czym porównać, ale wydaje mi się, że radzisz sobie świetnie w takiej sytuacji i że zwyczajnie jesteś w tym momencie zbyt wymagająca wobec siebie. Doprawdy nie wiem skąd bierzesz to porównanie: bo inni sobie radzą. Skąd to wiesz? Kto ma w Twoim otoczeniu dokładnie tą samą sytuację i Twój umysł?
Jeśli TŻ twierdzi, że już tyyyyle czasu minęło i powinnaś już sobie gładko przejść do porządku dziennego, to naprawdę jest wybitnie mało empatyczny (skąd on może wiedzieć jak to jest? ). Bo Ty chyba nie masz teraz zbyt wiele bliskich osób...a TŻ ma swoją rodzinę - nie potrafi się wczuć w to co Ty przeżywasz i nie powinien Cię w żadnym razie osądzać, ale Cię wspierać!

A swoją drogą, ta złość na bliskich, to chyba jest kolejny etap żałoby...

Nie bądź dla siebie niedobra Di...nie karz się dodatkowo za to, że los Cię kopnął w tyłek w którymś momencie...już wystarczy tego samobiczowania

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
Aper, Aper...jak Ty mnie ostatnio zadziwiasz. Chyba naprawde nie doczenialam Twojej madrosci wczesniej, wybacz mi Ale albo zrobilas ogromna droge naprzod, albo jakos nie potrafilam zrozumiec jak wazne jest to co piszesz. ciesze sie, ze moge czerpac z tego teraz. Mam takie wlasnie wrazenie, ze ostatnie pare miesiecy stalas sie bardziej swiadoma siebie, bardziej otwarta na przekaz, na energie, ogolnie, jestes bardziej pewna siebie chyba. bardziej sprawujesz wladze nad swoim otoczeniem, swoimi sprawami...popraw mnie jezeli sie myle, ale naprawde odnosze takie wrazenie teraz Mam nadzieje, ze to troche nasza zasluga!!

Po pierwsze ZA 3 DNI PRZYJEZDA MOJ KOCHANY!!
Po drugie mamy zaklepane mieszkanie (http://www.rightmove.co.uk/property-...-35922142.html), kupiony juz materac, robot kuchenny, drobne elementy do kuchni (dwa kieliszki, miske na owoce, pojemniki na zywnosc, otwieracz do konserw, jakies swieczki) wszystko z charity shop za grosze (np nowy ten robot za nieccale 10£, a pozostale rzeczy po 50pensow...)

Po trzecie, tym mialam bardzo udane spotkanie z promotorem,
Po 4rte, jestem naprawde zadowolona, nie wiem ile schudlam wagowo, ale objetosciowo zgubilam 4cm w biodrach!! fakt, ze to wynik tego ze zrezygnowalam z jednego posilku dziennie, ale dalam rade.

ogolnie znow trzymam sie w garsci, chociaz czuje jakis strach, ze za wiele sie dzieje i polegne. Jednak swiadomosc, ze wyprowadze sie z tego toksycznego miezkania, gdzie nie dalam nigyd w spokoju wypoczac jest dla mnie blogoslawienstwem.
Po pierwsze: Też zauważam dużą zmianę w Aper Na początku wydawała mi się zagubiona...teraz jak czytam wypowiedzi, to mam wrażenie, że jest pewną siebie osobą, która naprawdę dużo wie i może to przekazać dalej

Po drugie: mieszkanie z potencjałem - podoba mi się Na pewno będziecie w nim szczęśliwi i cieszę się, że Ci się układa
__________________


Edytowane przez bura kocurka
Czas edycji: 2012-10-06 o 23:01
bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 21:28   #417
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Nebulko dzieki za wpis...tak sie wzruszyłam,ze az sie łza mi sie w oku zakręciła....
wszystkie jestescie niesamowite i dziekuję za wsparcie

''Minie dobre minie złe minie nijakie...''
życze miłej soboty myślalam troszke dziś będac w stajni na końskim grzbiecie podziwiając widoki jesieni...za wczesnie na opis...głowne przesąłnie...mysl pozytywnie...co u mnie byłoby najlepszym rozwiązaniem bo z ''zasady''jestem racjonalisto-pesymistką więc zmiana ''wzoru ''jak to mówią umizuchy byłaby najbardziej na miejscu...
moze to chwilowy zachwt....dziś załuje,że nie pisałam kazdego dnia od śmierci siostry i matki co czuje,co przezywam ,jakie sa we mnie emocje....[pozniej sie o tym zapomina...a z checią bym zrobiła teraz analize....jedyne co wiem ,to fakt,ze sie broniłam...przyszła depresja..pozniej niby lepiej a teraz juz jest rok...
tygrysku 10 lat po śmierci ojca a ja nadla przezywam...tule cie równie mocno i dziękuje za wsparcie bo doskonale pamiętam twoje wpisy jak pojawiłąm sie u was na wątku
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 22:15   #418
Addicted to love
Rozeznanie
 
Avatar Addicted to love
 
Zarejestrowany: 2010-07
Wiadomości: 708
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

telefon
sprzatnac w pokoju
kurze
odkurzyc
zwiezc tate
telefon 2
przygotowac sie
wydrukowac
zrobic pranie
kupic skladniki na ciasto

Podsumowujac, nie bylo tak zle

Plan na jutro, postaram sie o godzinowy (jakos chyba lepiej sie mobilizuje)

to do:
9.15- 10.15 ciasto
11.00 -12.00 wanna
12.15 - 13.30 przygotowac sie
13.45 - 15.00 jedzonko

A pozniej zobaczymy
__________________
staram się być miłą dziewczyną
nie obgryzam paznokci

systematycznie pracuje nad angielskim
najwyższy czas nauczyć się gotować
5/50

Addicted to love jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 22:59   #419
grey_cat
Raczkowanie
 
Avatar grey_cat
 
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 183
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Witam dziewczyny,

Nebulko fajnie mieszkanie znalazłaś - mam nadzieję, że będzie Wam tam dobrze
zywiec - sytuacja nie do pozazdroszczenia, wydaje mi się, że wszystko co mogłabym w tej kwestii powiedzieć, zostało już powiedziane przez dziewczyny... Może faktycznie wynajęcie pokoju samej będzie najlepszą opcją.
Emilko - spóźnione, ale jak najbardziej szczere życzenia: wszystkiego dobrego!
lasub - trzymaj się, na pewno dasz sobie radę!

Miałam bardzo zabiegany tydzień, wypełniam sporo aplikacji, nowy rok - nowy start, więc próbuję się ogarnąć, ale też chciałabym się zaangażować w sporo rzeczy. Wczoraj byłam na spotkaniu Polaków na moim uniwerku, potem na imprezie, a dzisiaj na Festiwalu Filmu Hiszpańskiego. Poznałam fajnego faceta, ale wydaje mi się, że chyba ma dziewczynę... Story of my life

Jutro chcę spisać notatki z całego tygodnia, zrobić wszystkie zadania i tak dalej, odesłać dwa podania, a dzisiaj trochę poprasuję i ogarnę pokój. Właśnie zjadłam chińszczyznę ze współlokatorką i popijam herbatkę. Pada, ale jest mi całkiem dobrze.

Pozdrawiam i miłego weekendu.
grey_cat jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-10-06, 23:01   #420
Cindy28
Lux Mundi
 
Avatar Cindy28
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Addicted to love Pokaż wiadomość
telefon
sprzatnac w pokoju
kurze
odkurzyc
zwiezc tate
telefon 2
przygotowac sie
wydrukowac
zrobic pranie
kupic skladniki na ciasto

Podsumowujac, nie bylo tak zle

Plan na jutro, postaram sie o godzinowy (jakos chyba lepiej sie mobilizuje)

to do:
9.15- 10.15 ciasto
11.00 -12.00 wanna
12.15 - 13.30 przygotowac sie
13.45 - 15.00 jedzonko

A pozniej zobaczymy
Jesteś moim Natchnieniem Chyba zacznę podobnie codziennie spowiadać się z tego co zrobiłam - wygląda motywująco
To do dzieła
DZIŚ
Zrobione :
-pranie
-ogarnięty kącik przy TV + ciuchy
-podłogi, parapety
-kosmetyki do wymianek zapakowane
-książki wymagające odniesienia do biblioteki : zapakowane, czekają w przedpokoju
-pomoc z mgr dla Przyjaciółki
-przypomnienie Mamie o noni
-obcięte pazury dla wszystkich [4] kotów
Robi się :
-poprawa pracy na PR <== poprawione
Jeszcze do zrobienia :
-zmienić pościel
-wystawić na allegro perfumy i buty
-wskoczyć do wanny i pięknieć
__________________
"Nie ma czasu na całowanie
niewłaściwych chłopców"...

Edytowane przez Cindy28
Czas edycji: 2012-10-07 o 00:55
Cindy28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 15:57.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.