Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III - Strona 57 - Wizaz.pl

Wróć   Wizaz.pl > Kobieta > Intymnie

Notka

Intymnie Forum intymnie, to wyjątkowe miejsce, w którym podzielisz się emocjami, uczuciami, związkami oraz uzyskasz wsparcie i porady społeczności.

Zamknij wątek
 
Narzędzia
Stary 2012-11-30, 12:51   #1681
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Konwalia11
Moja niezłomność się przejawia w fakcie, że wczoraj miałam ochotę pokazac ''f*** you'' babie z urzędu...
A tak poważnie rzecz biorąc, to powiedzmy sobie szczerze: jakie mam inne rozwiązanie?
Tyle razy już plułam sobie w brodę i narzekałam pod nosem na tą całą sytuację z mieszkaniem.Najbardziej wkurzała mnie zależność od tego s******* i bierność moich rodziców.To było męczące do kwadratu.Naprawdę wolę kupować sobie jedną parę spodni na pół roku niż dalej tkwić w takim zawieszeniu...Kredyt przy jednym stałym dochodzi(też nie oszałamiającym bo około 2,5tys.) i jednym nieregularnym(około 1,3tys.) też nie jest super rozwiązaniem. Ale poza tym widzę tylko wynajem, a jestem zbyt racjonalna, by komuś dawać zarabiać na mnie...

Spadam dziewczyny do moich babeczek(patrz prezentacja) i pierdółeczek na jutrzejsze koło.

Miłego dnia
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''

Edytowane przez lasubmersion
Czas edycji: 2012-11-30 o 12:54
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-30, 13:49   #1682
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość


Mam podobnie - rozpraszam się innymi zajęciami, pozornie bardzo związanymi z tym co robię, ale tak naprawdę wcale nie polepszają tego co robię To taki brak umiejętności wyboru tego co jest naprawdę istotne...
Ferris o tym pisał (zresztą jest mistrzem ograniczania wszystkiego do minimum )

"Wyrób sobie nawyk zadawania pytania: "Czy na pewno wykorzystam tę informację do czegoś pilnego i ważnego?"
Nie wystarczy, że dana informacja może się do czegoś przydać - musi to być pilne i istotne. Jeśli któreś z tych kryterów nie jest spełnione, nie konsumuj. Informacja jest bezużyteczna, jeśli nie znajdzie zastosowania do czegoś dla ciebie ważnego lub jeśli o niej zapomnisz, zanim będziesz miał szansę ją zastosować. Miałem zwyczaj czytania książek lub informacji z sieci, by przygotować się do czegoś, co miało zdarzyć się za kilka tygodniu czy miesięcy. Jednak potem musiałem czytać wszystko jeszcze raz, gdy zbliżał się wyznaczony termin. To głupie i zbędne. Stosuj się do swojej krótkiej rzeczy do zrobienia i wypełniaj stopniowo luki informacyjne."

"Praktykuj sztukę niekończenia.
Nauczenie się tej sztuki również zajęlo mi sporo czasu. Rozpoczęcie czegoś nie uzasadnia automatycznie dokończenia.
Jeśli czytasz artykuł, który jest do niczego, zostaw go i nigdy do niego nie wracaj. Jeśli oglądasz w kinie film, który okazuje się gorszy niż Matrix. Rewolucje, wyjdź z sali i nie czekaj, aż umrze ci więcej neuronów. Jeśli czujesz się najedzony po skonsumowaniu połowy porcji żeberek, odlóż widelec i nie zamawiaj deseru.
Więcej nie oznacza lepiej, a zaprzestanie czegoś okazuje się często dziesięc razy lepsze niż dokończenie. Wyrób sobie nawyk niekończenia tego, co jest nudne i nieproduktywne, jeśli nie wymaga tego od ciebie szef."
Cytaty są fajne, ważne myśli, ale akurat w większości podanych przypadków - radzę sobie...

Są jednak takie, w których realnie nie umiem ocenić, czy wniesie to coś istotnego. Wygląda na to, że tak, że jest niezbędne. Po fakcie widzę, że niekoniecznie...

Z tym czytanie drugi raz jakichś informacji tuż przed zdarzeń - racja, racja, racja!
Kiedyś myślałam, że to "brak przygotowania", ale nie - jeśli wiem, gdzie i wiem jak znaleźć informację - nie ma sensu powtarzać dwa razy tej samej procedury! Lepiej zostawić to na "tuż przed"


Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Konwalia11
Moja niezłomność się przejawia w fakcie, że wczoraj miałam ochotę pokazac ''f*** you'' babie z urzędu...
A tak poważnie rzecz biorąc, to powiedzmy sobie szczerze: jakie mam inne rozwiązanie?
Tyle razy już plułam sobie w brodę i narzekałam pod nosem na tą całą sytuację z mieszkaniem.Najbardziej wkurzała mnie zależność od tego s******* i bierność moich rodziców.To było męczące do kwadratu.Naprawdę wolę kupować sobie jedną parę spodni na pół roku niż dalej tkwić w takim zawieszeniu...Kredyt przy jednym stałym dochodzi(też nie oszałamiającym bo około 2,5tys.) i jednym nieregularnym(około 1,3tys.) też nie jest super rozwiązaniem. Ale poza tym widzę tylko wynajem, a jestem zbyt racjonalna, by komuś dawać zarabiać na mnie...

Spadam dziewczyny do moich babeczek(patrz prezentacja) i pierdółeczek na jutrzejsze koło.

Miłego dnia
Wiesz Lasub, po tych wszystkich perypetiach ja bym nie liczyła w tym temacie na pomoc rodziców. Podejmijcie kroki na miarę Waszej aktualnej sytuacji, samodzielnie... wskazujesz na bezsens wynajmowania - ok., ale pytanie, co jest ważniejsze - frustracja zawieszenia, czy bycie na swoim.
Jeśli zaś nie - jeśli decydujesz się czekać, to po prostu chyba trzeba zaakceptować fakt, że "powrót" tych pieniędzy może nie nastąpić szybko... więc i sytuacja się szybko nie zmieni... Takie wpadanie z nadziei w zwątpienie będzie mega wykańczające.

---------- Dopisano o 13:49 ---------- Poprzedni post napisano o 13:46 ----------

Nebulko, na pewno walczysz z tymi napadami na różne sposoby, ale czy zdarzyło Ci się na chwilę zatrzymać tuż przed i zapytać się: "po co?", "jaką potrzebę dokładnie zaspokajasz?". Wydaje mi się, że w walce z takimi "nałogami" przeskakuje się z zatracenia, do chęci walki z tym, ale gdy znowu przychodzi pokusa i jest się na granicy, to raczej pojawia się negatywna ocena siebie, jakieś mega biczowanie, które nie przynosi rezultatu i znowu jest "jak zwykle". Może trzeba tej łagodności do siebie, przyglądania się sobie uważnie w tych chwilach...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-30, 14:05   #1683
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Nebula - mnie nurtuje co Ty tak naprawdę zajadasz...jaki problem siedzi w Tobie, że musisz się tak wypełnić jedzeniem, aby przestać o tym myśleć. Bo to nie jedzenie jest Twoim problemem tak naprawdę Wiele z nas jak jest smutna zjada coś dobrego i wpycha to do żołądka aż do oporu. Któraś pisała o tym, że była tak zdenerwowana i smutna, że zjadła dwa razy obiad i dwa razy deser i dopiero poczuła się dobrze. Tak ma naprawdę większość ludzi... Tylko, że rzadziej niż Ty. Więc jednak coś musi Cię gnębić nieustannie...zajadasz to, a później masz wyrzuty sumienia i czujesz się jeszcze gorzej - błędne koło. Korzystasz jeszcze z pomocy psychologa?

I tak, najwyraźniej masz naturę introwertyka, który musi posiedzieć trochę sam. Nie wiem czemu się tym aż tak przejmujesz i dołujesz? Czy naprawdę jesteś zupełnie skreślona wśród znajomych jeśli nie pójdziesz z nimi co tydzień na piwo (tylko pójdziesz raz na jakiś czas kiedy masz ochotę)? Możesz sama zaproponować im inny dzień, kiedy Ty będziesz chciała - może ktoś pójdzie.

A co do dnia urodzin - ja we własne urodziny nie imprezowałam...w zasadzie nigdy? Kiedyś spędzałam je z koleżanką (wtedy przyjaciółką), nigdy nie robiłam przyjęć, tortów, zwykle uczyłam się wtedy do jakiegoś egzaminu (akurat tak mi glupio wypadają w sesję zimową, cóż poradzić ). To nie znaczy, że nie można w jakiś sposób tego świętować. Usiąść z ukochanym z lampką wina, obejrzeć dobry film, poprzytulać się - przecież to też jest miłe Nie skreślaj tego dnia
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-30, 17:39   #1684
LimesInferior
Przyczajenie
 
Avatar LimesInferior
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 5
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć.
Ciężko zaczynać tak od środka. W zasadzie założyłam konto na wizażu po to żeby dołączyć do Was. Może to pomoże mi uporać się z własną osobą. Sama się zagoniłam w bałagan i niechlujstwo życiowe.
Wolę nic nie robić niż z czymś się zmierzyć.
LimesInferior jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-30, 20:09   #1685
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Gratuluję Pani Inżynier.
Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
Czerwiec, wspaniale!!! Gratuluję
Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Dobra, dobra, akurat jesteś taka cool as cucumber, jestem inżynierem, kropka, spadam.

To rewelacyjna wiadomość!

]Gratulacje!!!!

Ściskam i całuję rączki, cmok cmok cmok we wszystkie policzki i w ogóle moje uszanowanie Pani Inżynier Rządzisz
Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
CzerwiecLipiec-gratulacje
Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Czerwiec gratulacje
Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
CZERWIEC - GRATULACJE!!! klask i:

Takie rzeczy trzeba prędzej lub później lub uczcić w jakiś inny sposób.
Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
ojejku! Gratuluje bardzo bardzo
Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Czerwieclipiec - ZUCH DZIEWCZYNA!!! Bardzo sie ciesze!
Dziękuję Wam wszystkim i odwzajemniam wszystkie buziaki!
Wczoraj pisałam po robieniu i jedzeniu obiadu z TŻ - usypiałam na siedząco. Nie jak cucumber, bo rumieńce po lampce wina mi się włączyły , ale właściwie bez emocji. Rzeczywiście zaraz potem padłam, ale udało mi się dobudzić i kibicować mojemu mężczyźnie na meczu wieczorem.

Nebuli składam życzenia najlepszego, dużo mocy i rychłego odczarowania się ze smutku.
Cindy, której urodziny przegapiłam w gorącym czasie, spełnienia marzeń, dobrych ludzi i wszystkiego naj.
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-30, 22:38   #1686
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez LimesInferior Pokaż wiadomość
Cześć.
Cześć Napisz coś więcej o sobie.

Cytat:
Napisane przez emi_lka Pokaż wiadomość
[/COLOR]Nebulko..Wydaje mi się, że w walce z takimi "nałogami" przeskakuje się z zatracenia, do chęci walki z tym, ale gdy znowu przychodzi pokusa i jest się na granicy, to raczej pojawia się negatywna ocena siebie, jakieś mega biczowanie, które nie przynosi rezultatu i znowu jest "jak zwykle". Może trzeba tej łagodności do siebie, przyglądania się sobie uważnie w tych chwilach...
Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
to nie to dziewczyny to ja. naprawde ja. ja i moja psychika. wstyd o tym mowic. wstyd, a jednak nie potrafie sobie z tym poradzic. jedzenie i moje obrzeranie sie. wpieprzanie niezliczonych ilosci kalorii na raz. do bolu brzucha, do wymiotowania.
nie umiem sie cieszyc zyciem z tego powodu. chce naprawde CHCE zniknac. tak trudno mi normalnie funkcjonowac. ciagle mysle o jedzeniu. non stop o tym by jesc wiecej i wiecej i wiecej! zeby beknac, jak balon. jestem taka slaba z tym... nie potrafie w zaden sposob przeciwdzialac. wczoraj np jadlam frytki na zmiane z marshmallowsami. dzis mnie tka brzuch boli ze wolalabym nie chodzic, bo jest mi po prostu wymiotnie. a rano dopchalam sie jeszcze tymi marshmallowsami, ktore zostaly z wczoraj.
MA SA KRA.

i tak jest codziennie. i najbardziej wkurza mnie to, ze moj maz jest obok. tak to moglabym oddac sie temu procederowi bez zahamowan, a tak...on patrzy. glupio.

dzis czuje sie mega choojowo. wiem, ze nie dostane zadnego prezentu, ani nie pojdziemy do restauracji bo nie ma na to kasy. wiec bedzie dzien jak codzien, chociaz mialam nadzieje, ze bedzie wyjatkowy. jak zwykle mam wygorowane oczekiwania od zycia :/
Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
nie wiem...wydaje mi sie, ze jestem zbyt zla ogolnie by zadawac sie z ludzmi.
ja po prostu najlepiej cuzje sie zawinieta w koc w domu...z dala od swiata. mam wrazenie, ze inni nie potrafia rozumiec, tego, ze potrzebuje tej samotnosci.
[QUOTE=bura kocurka;37894792]
Nebula - nasza jubilatko Jaki masz dzisiaj humor? Powiedz mi, czy potrafisz jakkolwiek zidentyfikować powód swojego smutku i nieszczęścia? Może robisz po prostu coś, co jednak Cię nie satysfakcjonuje, frustruje i rzuca cień na wszystko inne

Dzisiaj zdecydowanie można by wprowadzić dzień Nebulki [COLOR="Silver"]

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
To ja jestem nie taka jak on sobie marzyl. to ja zamiast zachowywac sie jak zona, chodze i placze non stop. Jestem smiertelnie nieszczesliwa. A jak jestem nieszczesliwa, nie daje mu radosci w zaden sposob. rosnie frustracja, ja sie poswiecam, on sie poswieca, albo akceptuje, ja wpadam w spirale nienawisci do siebie za to ze go unieszczesliwam itd itp itp itp... wszystko rozbija sie o to, ze prowadze dwa zycia.
To jedno, gdzie jestem przy nim, usmiecham sie, gotuje i zajmuje sie ogolnie domem (sprawia mi to ogromna radosc, relaksuje, nic nie jest odlozone na potem, wszystko robie od razu), chodze do pracy, zmuszam sie do koncentracji...oraz drugie, gdzie lezem plackiem w smole i sie nie ruszam i cierpie strasznie.

Ostatnie dwa dni... mam ochote by ten smolisty placek wygral. nie mam juz sil miec dwoch biegunow
Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Nebula - mnie nurtuje co Ty tak naprawdę zajadasz...jaki problem siedzi w Tobie, że musisz się tak wypełnić jedzeniem, aby przestać o tym myśleć. Bo to nie jedzenie jest Twoim problemem tak naprawdę

Więc jednak coś musi Cię gnębić nieustannie...zajadasz to, a później masz wyrzuty sumienia i czujesz się jeszcze gorzej - błędne koło. Korzystasz jeszcze z pomocy psychologa?

I tak, najwyraźniej masz naturę introwertyka, który musi posiedzieć trochę sam.
Ja myślę, że objadanie jest jakimś sposobem na ukaranie siebie.

Myślę, że nie chodzi to o introwertyzm, tylko o myślenie: jak jest mi źle chcę być sama, niech nikt nie patrzy, nie widzi mnie, dojdę do siebie albo nie dojdę sama, nie chcę pomocy.
Nie jest mi ono obce..
Nebulko A jak jest Ci źle i TŻ by Cię pogłaskał po główce nie byłoby milej? Od tego też jest mąż. Pozwól sobie czasem był delikatną istotką do zaopiekowania się.

Jak myślisz, objadanie się to jedyny problem? W sensie, gdybyś tego nie robiła wszystko byłoby w porządku?
Jakie masz wspomnienia zw. z jedzeniem z dzieciństwa?

Czytam o analizie transakcyjnej i widzę, że chyba sporo z nas ma pogląd
"Ja nie jestem OK, ty jesteś OK"
przepiszę fragment- mam ang wersję:
I - You + . This is psychogolically the depressive position , politically and a self- abasement transmitted to the children. Occupationaly, it leads people to live by choice on favours large and small and enjoy it with vengeance , that being the poor satisfaction of making the other pay as much as possible for his OK stamp.
They get rid of themselves instead of others by isolating themselves in obscure rooming houses or canyons. It's the positon of "if only's" and "I should haves"

To przekonanie, że nie jest się OK musiało się skądś wziąć.

"Scenariusze powinny nam wystarczyć przez całe życie. Ich podstawą są mocne postanowienia z dzieciństwa i nieustanne programowanie ze strony rodziców (...) W języku analizy scenariuszy przegrywajacego nazywa się żabą, z zwycięscę księżniczką lub księciem. Rodzice chcą, żeby ich dziecko było zwycięscą albo przegranym, i oczywiście na ogół pragną, żeby było "szczęśliwe" w roli, którą dla niego wybrali, ale poza specjalnymi wyjątkami nie chcą, żeby zmieniło swój scenariusz.
Matka, która wychowuje żabę, często pragnie, żeby jej córka była szczęśliwą żabą, ale zdecydowanie przeciwstawi się wszelkim próbom dziewczynki, żeby zostać księżniczką ("Co ty sobie wyobrażasz, że kim ty niby jesteś?"), ponieważ sama została zaprogramowana, żeby wychowała ją na żabę. (...)
Zwycięzca to ktoś, kto wypełnia swoje kontrakty ze światem i sobą samym. To znaczy, jeśli postanowił coś zrobić, mówi otwarcie, że ma takie zamiar i prędzej czy później realizuje swoje zamierzenie. (...)
Każdy mam prawo wybrać własną ligę i konkurencję i należy go oceniać jedynie ze względu na wymagania, jakie sobie narzucił. W skrajnym przypadku "przeżyć na ulicy za mniejszą sumę pieniędzy niż inni i nie rozchorować się" jest równie dobrą konkurencją jak inne i jeśli się to komuś udało, jest zwycięzcą. A ten, kto rozchorował się, jest przegrany. Typowy, klasyczny przegrany to człowiek, ktory choruje, albo robi sobie krzywdę bez powodu. Gdyby miał jakiś dobry powód, mógłby przynajmniej osiągnąć sukces w roli męczennika, co jest najlepszym sposobem, żeby wygrać przegrywając."

Edytowane przez Halimaa
Czas edycji: 2012-11-30 o 23:14
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-11-30, 23:15   #1687
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Gimnastyka Buzi i języka! To prowadził taki pan w piątki w programie o Kulfonie i Żabie Monice, pamiętam! Nawiasem mówiąc, czy Kulfon to nie cudowny wyraz? Podobnie jak "Paszczak", "włochacz", "Hatifnat" i "wszak"!

Strasznie lubię czytać Twoje listy Są takie fajne i Twoje
Jak wyszedł makijaż? Moja bronzerowa propozycja jest dalej aktualna, wręcz się palę, tylko tak troszkę bliżej świąt jak będzie luźniej, oki?
Pan Zborowski. Fajne było.
Z fajnych słów jeszcze "sierściuch" (i "fartuch" do kompletu).
Miło mi się zrobiło, że moje listy czytasz (wstawianie bez "niezrobionych" motywuje mnie bardziej) i że o bronzerze pamiętasz. Bliżej świąt będzie super.
(Z makijażu byłam całkiem zadowolona, ale musiałam z braku słońca się doświetlać lampką przy machaniu pędzlami. Po wyjściu na dwór zmieniłam trochę zdanie na temat efektu. )

Już wiadomo, skąd mi się ta aktywność brała przez ostatnie 2-3 dni. Syndrom studenta w czasie sesji. Chciałabym to teraz pociągnąć.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Ha, u mnie zbieranie się do zrobienia zielnika trwa już ze 20 lat. Jednym z powodów, dla którego jeszcze tego nie zrobiłam to brak perfekcyjnej metody, hehe. Utknęłam na kwestii ewentualnego przechowywania. Wklejanie do zeszytu niezbyt ma sens, na osobnych wpinanych do segregatora grubszych kartkach lepiej, no ale jak tam przechować np. szyszkę? Wg jakiego klucza układać? Skąd mieć pewność, że to na pewno taki a nie inny gatunek, samo szukanie w atlasie roślin nie zawsze daje pewną odpowiedź? Itd. itp. Zielnik na liście sto nietknięty.

A skoro lubisz drzewa to jeśli kiedyś będziesz w Sandomierzu to koniecznie odwiedź Muzeum Diecezjalne. Mają tam super kolekcję "ksiąg drzewnych" czyli wyglądających jak książka skrzyneczek, każda zrobiona z drewna innego drzewa i stosownie zatytułowana, a w środku jest krótki opis tego drzewa, zasuszone liście, owoce i nasionka Kupić to bym czegoś takiego nie kupiła, ale czy nie superowo byłoby zbierać materiały do takiej kolekcji?
O jakich fajnych rzeczach piszesz! Sandomierz muszę sobie gdzieś wynotować, żeby nie zapomnieć.
Do zielnika podchodziłam parę razy w dzieciństwie i żaden sensowny nie przetrwał, a pamiętam, że miałam taki z małymi roślinkami polnymi i z liśćmi drzew - właśnie z powodu łatwości w archiwizacji. Na obozie wakacyjnym jak nieopatrznie ktoś dał nam-dzieciakom takie zadanie na popołudnie (z braku czasu bez suszenia), moja grupa miała zdecydowane fory - znalazłam w tym lesie kilkadziesiąt jaskrów, dziurawców, mięt, jagód, jeżyn itd. a reszta ekipy tylko je wklejała.
Teraz gdybym robiła coś takiego, kupiłabym taki album skręcany na śruby, żeby nie było efektu niedomykającego się zeszytu (za segregatorami nie przepadam). Klucz można podpatrzeć w książkach, albo alfabetem zasuwać. Niektóre książki układają rośliny wg. koloru kwiatów nawet, więc naprawdę dowolny system będzie dobry. W oznaczaniu mogę pomagać (osobiście lub) polecając książki.

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Dzięki za rady A uszy konia mam obserwować tylko po to, żeby nie patrzeć po bokach, czy one dają nimi jakieś znaki tajemne? Jedyne co wiem w kwestii mowy końskiego ciała, to to, że jak przebiera kopytami to jest zniecierpliwiony lub zły - nic nowego zresztą, ja jestem tygrys i też tak robię Na razie muszę zrobić sobie kilkutygodniową przerwę, ale koło świąt jak będzie luźniej z robotą to znów idę, chociaż na tego wariata co ostatnio to chyba nie wsiądę. Tak sobie pomyślałam - jeździłam jak już było prawie ciemno, a jakiś kolo nieopodal robił zdjęcia z fleszem - myślisz że tego mógł się ten koń wystraszyć??
Di się na pewno lepiej zna, ale tak od siebie dodam, że z końskimi uszami to trochę jak z kocimi. Czasem długo nic nie mówią, ale bywa, dzięki ich znakom tajemnym np. unikniesz ataku zębami.
A płochliwość to cecha osobnicza, znałam klacz, która się potrafiła nagłego deszczu przestraszyć, a inna poniosła, bo usłyszała dźwięk tłuczonej butelki.

Cytat:
Napisane przez LimesInferior Pokaż wiadomość
Cześć.
Ciężko zaczynać tak od środka. W zasadzie założyłam konto na wizażu po to żeby dołączyć do Was. Może to pomoże mi uporać się z własną osobą. Sama się zagoniłam w bałagan i niechlujstwo życiowe.
Wolę nic nie robić niż z czymś się zmierzyć.
Witaj, tu większość z nas musi często zaczynać od zaczynania od nowa.


Zrobione dzisiaj:
* odsypianie
* odbiór karty miejskiej
* przysługa - kupowanie książki
* jasne pranie
* mycie garów
* czytanka i ćwiczenie akcentu
* makaron z sosem
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.

Edytowane przez czerwieclipiec
Czas edycji: 2012-12-01 o 00:44
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-01, 06:02   #1688
grenouillette
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-09
Wiadomości: 169
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć,

Odniosę się trochę wybiórczo, ale przez dwa wieczory i jeden dzień doszły aż trzy strony - jak na moją małą koncentrację, to za dużo.

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
A tak w ogóle to ostatnio doszłam do wniosku, że jestem uwsteczniona intelektualnie, niedorozwinięta społecznie, w sensie właśnie tematów, które potrafię podjąć przy okazji jakiejkolwiek rozmowy. Jestem jak płochliwe zwierzątko, które wyczuje jakąś trudność i od razu zwiewa w znane sobie miejsce obgryzać patyczki... Jest mi głupio, ze tylu rzeczy nie wiem, że nie wysławiam się jak choćby kilka osób tu na wątku, że moje tematy są błahe i wywołują na twarzach konsternację, że przyjaźnię się jedynie z tymi, którzy potrafią dać mi margines na mój niedorozwój.
Patri... Dziewczyny z wątku znają Cię lepiej i pewnie odpisały o wiele mądrzej, bardziej osobiście. Ale ja chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz - piszesz, że jesteś niedorozwinięta społecznie, że nie podoba Ci się Twój styl pisania itd. Prawda widziana z mojej strony jest taka, że to Ty założyłaś ten wątek, to Ty skupiłaś ludzi wokół siebie swoją życzliwą obecnością, to Ty piszesz posty, o których niejedna osoba napisała, że rozwalają schematy w głowie, skończyłaś ścisłe studia, by pisać niczym niejeden aspirujący humanista. Nie jesteś ani uwsteczniona intelektualnie, ani niedorozwinięta społecznie, a jedynie chyba nie dostrzegasz tego, co wiele osób już zauważyło Fakt, że współczesność faworyzuje ekstrawertyczne, głośne osoby nie oznacza, iż prawdziwe zalety się nie obronią, nawet jak są ciche i ukryte

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Jak nie usnę, to się do Was zaraz poodnoszę. A na razie tylko tyle, że dziś się obroniłam. Jestem inżynierem.
Gratuluję, to cudowna wiadomość I o dziwo rozumiem, żeś nie cucumber - sama tydzień temu świętowałam głównie... śpiąc

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość
Pożyczyłam dziś "Śnieg", w ogóle nie znam Pamuka Po hiszpańsku, bo w bibliotece na Ochocie po innemu nie mają
Hmm, czytałam "Śnieg" jakieś 6 lat temu? I właśnie sobie uświadomiłam, że niewiele z niego pamiętam... poza dziwnym, ale miłym nastrojem magii i tajemnicy, jaki towarzyszył lekturze. Chyba muszę to odświeżyć

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
A ja nie sądzę, żebym się "poświęcała". Chciałam ją na świecie, mam.
Nie chciałabym, żeby myślała o życiu i sobie tak jak ja, robię co mogę, wdrażam pomysły, a i tak sądzę, że czasem powoływanie dziecka na świat jest bardzo samolubne. Ja naprawdę nie daję dziecku tyle radości na ile zasługuje, bo sama nie jestem radosna.
Chciałabym jej zakorzenić dobre myślenie o sobie, wiarę w siebie, poczucie, że jest wartościowa, i z całego serca nie chciałabym, żeby czuła, że jest dzieckiem z biednej rodziny. Nie mamy samochodu, swojego domu i nie kupujemy słodyczy gdy ona tego chce. Czy zaczyna dostrzegać różnicę między sobą a rówieśnikami?
Jedno co robię dobrze to się ciągle o coś martwię.
Nie będę mamą na medal, będę zwykłą mamą.
Nie wydaje mi się, żebym miała PMS, a pod koniec miałam ochotę... płakać. Zwykła mama? W takim razie jeśli będę miała kiedyś dziecko, już nie chcę być super-mamą. Chcę być zwykłą mamą.

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
Koleżanka owszem na doktoranckich, ale nie pracuje i nie ma stypendium.
Nie polubiłabym sytuacji, kiedy w wieku 26 lat dostawałabym od rodziców kieszonkowe na tampony.Fajnie jest się realizować naukowo, ale równie fajnie móc wejść do sklepu i kupić sobie apaszkę bez wyrzutów sumienia, że na opłacenie rachunku za telefon mi nie starczy...
Lasub, generalnie zgadzam się z Tobą co do ogólnego wydźwięku (bo jak tu się nie zgodzić, jak mądrze gadasz ), ale ten fragment... Może to kwestia jakiś osobistych aspiracji - albo ich braku - ale mnie trochę wstrząsnął. "Fajnie jest się realizować naukowo, ale równie fajnie móc wejść do sklepu...". Wierz mi, że są osoby, które szansę realizacji swoich naukowych (i okołonaukowych) pasji stawiają na pierwszym miejscu, ponad wszystkim innym - tak, jak dla Ciebie ważna jest stabilizacja, własne mieszkanie, tak ja np. marzę, by móc kiedyś uczyć się od moich mistrzów. I wiem już, że jeśli będzie to tego ode mnie wymagać, to sprzedam mieszkanie, które babcia mi przepisała, jestem gotowa prosić rodziców o pomoc, wynajmować coś kątem itp. Myślę, że to kwestia tego, co daje nam w życiu poczucie bezpieczeństwa, zadowolenia itd.

Cytat:
Napisane przez Halimaa Pokaż wiadomość
Ale ogólnie to byłam dzieckiem, które chciało być dorosłe i lepiej się czuło z dorosłymi.
Miałam podobnie. Ciągle przebywałam w świecie dorosłych, moi rodzice jakoś niespecjalnie odgradzali mnie od swojego "dorosłego" życia, więc szybko załapałam rządzące nim reguły. Za to świat dzieci był okropny! Dzieci są spontaniczne, zmienne, a ja nie mogłam zrozumieć, jak ktoś, kto dzisiaj mówi A, jutro mówi B. Dorośli tak nie robią! Pamiętam, że męczyło mnie trochę towarzystwo innych dzieci właśnie z tego powodu, że dziecięce zabawy nie miały sztywnych ram, zasad, jakiś niezmiennych punktów odniesienia...

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Patri - a potrafisz czasem takze docenic to swoje "wycofanie" ? Ja na przyklad lubie takich ludzi jak Ty, bo mam szanse na kontakt z kims autentycznym, myslacym. Meczy mnie towarzystwo ludzi ponadprzecietnie dopasowanych: zawsze cool, trendy i jazzy
Wole raczej dostac zaproszenie do Dziupli Patri, anizeli na najbardziej prestizowa impreze roku w towarzystwie malp odzianych w Chanel i Prade. Zauwazylas, ze geniusz rodzi sie wlasnie w takich malych manufakturach mysli, jaka jest Twoj pokoj? Taka jaka jestes - jestes najlepsza.
Podpisuję się moimi żabimi łapkami

Wiecie co? Jak już poodpisywałam, to sama nie wiem, co mogłabym Wam napisać od siebie Aha! czerwieclipiec zainspirowała mnie do pójścia do fryzjera i uważam to za jedną z lepszych decyzji, jakie mogłam podjąć. Dziękuję Od razu mówię, że nie chodzi o to, jak wyglądam (bo nie wyglądam mniej źle niż przed wizytą ... no, może troszkę, gdyż nie mam zniszczonych końcówek ) - ale mam poczucie, że razem z kawałkami włosów opadło na ziemię część złych doświadczeń ostatniego czasu, stres, zmęczenie. I mam nadzieję, że ten zastrzyk energii przełoży się na działanie w weekend!
grenouillette jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-01, 07:05   #1689
kiczia
Raczkowanie
 
Avatar kiczia
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 66
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

czerwieclipiec mnie Twoje listy też bardzo motywują, jakaś siła musi w nich tkwić

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość

Wiecie co? Jak już poodpisywałam, to sama nie wiem, co mogłabym Wam napisać od siebie Aha! czerwieclipiec zainspirowała mnie do pójścia do fryzjera i uważam to za jedną z lepszych decyzji, jakie mogłam podjąć. Dziękuję Od razu mówię, że nie chodzi o to, jak wyglądam (bo nie wyglądam mniej źle niż przed wizytą ... no, może troszkę, gdyż nie mam zniszczonych końcówek ) - ale mam poczucie, że razem z kawałkami włosów opadło na ziemię część złych doświadczeń ostatniego czasu, stres, zmęczenie. I mam nadzieję, że ten zastrzyk energii przełoży się na działanie w weekend!
Ja mam to samo po fryzjerze Też takie uczucie oczyszczenia, zaczynania od nowa, nawet jak tylko końcówki podetnę, nie wiem skąd się takie coś bierze Ale faktem jest, że po fryzjerze zawsze mam więcej energii, pomysłów, mam trochę inną perspektywę na wszystko. W sumie fajnie by było znaleźć więcej takich działań, które wywołują tego typu uczucie.
__________________
przeciąg trzaska złudzeniami...
kiczia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-01, 12:58   #1690
Coffee With Milk
Zadomowienie
 
Avatar Coffee With Milk
 
Zarejestrowany: 2011-01
Wiadomości: 1 276
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć Dziewczyny...
Chciałam się poodnosić do Waszych postów, ale czuję się za głupia! Piszecie tyle mądrych rzeczy, czytam wszystko, ale sama nie potrafię sklecić czegoś sensownego...

U mnie od wczoraj poprawienie nastroju. Napisałam w końcu jednego maila, który ciążył nade mną niczym wielka, obślizgła żaba!! Od razu dostałam odpowiedź, bardziej pozytywną, więc kamień spadł mi z serca i teraz, jak zwykle żałuję, że nie zrobiłam tego już dawno, tylko tak zwlekałam i się stresowałam! Ale mam to za sobą!

Po za tym byłam w pracy, było całkiem fajnie Nawet za bardzo się nie stresowałam, starałam się o tym nie myśleć.

Dzisiaj idę też wieczorem, a do tego czasu chciałabym ruszyć angielski, więc zaraz siadam do testów.

Miłego dnia Wam życzę
Coffee With Milk jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-01, 15:14   #1691
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Gratuluje Czerwiec! Jesteś fantastyczna, pożarłaś ogromniaste żabsko
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-01, 17:27   #1692
Cindy28
Lux Mundi
 
Avatar Cindy28
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Hello
Witam Wszystkie Nowe Duszyczki

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Właśnie autostop jest dla mnie czymś potwierdzającym słuszność wiary w ludzi. Nigdy nie spotkało mnie nic niefajnego (poza samym zmarznięciem, kiedy nikt nie weźmie przez dłuższy czas), a każda taka podwózka dodaje energii. To świetne, kiedy starsi państwo zatrzymują się mówiąc, że trzeba pomagać tym, co zwiedzają ich piękną okolicę. Albo tłoczenie się z maturzystami i ich wyprasowanymi białymi koszulami w jakimś maluchu. Jazda w rozklekotanym Lublinie z chłopakami z jednostki wojskowej. Pan, któremu wschodni autostopowicze ukradli flaszkę spod siedzenia, ale nie zniechęcił się do brania machających. Ludzie, którzy zatrzymali się tylko dlatego, że rok temu nikt się nie zatrzymał, kiedy sami machali. Kierowca TIRa, który przez CB szukał ochotników do przewiezienia autostopowiczek dalej. I wiele takich sytuacji. Jest dobrze.
Otóż to
U mnie jazda stopem przywołuje podobne odczucia . Policjanci, przemytnicy, pseudo mafia [co do prawdziwości nie mam 100% pewności ], starsi ludzie, młodzież, TIRowcy etc.etc.etc. Nie ważne jakim zawodem się parali, byli tak samo przyjaźni, życzliwi i pomocni .


Cytat:
Toś niewiele starsza ode mnie, staruszko, ale kto wie, co będę mówić w Twoim obecnym wieku.
Bardzo możliwe, że będziesz nastawiono tak, jak obecnie . U mnie na takie podejście rzutuje kręgosłup.

Cytat:
Tylko dużo za ciężkie plecaki mogą pomóc zostać robaczkiem. Ale rzeczywiście widziałam taką sytuację: młodzi byliśmy, z ekipą po Wielkopolsce się rozbijaliśmy i jednemu drobnemu kumplowi się zdarzyło.
Do drobiazgów nie należę . Aczkolwiek bardzo często ilość przybytku przekracza wszelkie normy .

Cytat:
Jechaliśmy sporym samochodem na polskich blachach i z emblematami firmy. Podczas mijania kontroli drogowej czasem udawało się za KrAZem schować, zawsze opuszczałam aparat fotograficzny, którym zza szyby uwieczniałam krajobraz i tyle środków bezpieczeństwa. Pół kraju zjechane, ze 2 tygodnie w drodze i żadnego mandatu.
Fajnie, że bez mandatowo . Ciekawe czy logo firmy miało w tym jakiś swój udział.


Cytat:
No właśnie, gdybym zamiast próbowania różnych dziedzin i stwarzania pozorów wszechstronności, zajęła się jedną konkretną rzeczą, to w tej niszy osiągnęłabym prędzej czy później mistrzostwo. Choćby tylko takie rzemieślnicze, nie chodzi mi o żaden geniusz.
A tymczasem moje życie wygląda trochę jak garść pozbieranych ciekawostek popularnonaukowych i okołoartystycznych. Wszystko w najlepszym wypadku na poziomie "zaawansowanego amatora". Wszystko wymaga ciągłego przypominania sobie tego, co już wypracowałam, bo kiedy jest tego tak dużo, nie każdą rzeczą zajmuję się bez przestojów, a pamięć jest ograniczona.
Do czego mi się to przydało? Noo, mogę prowadzić dyskusje na pewnym poziomie w dowolnym właściwie środowisku. Mieć satysfakcję, że umiem posługiwać się językiem ojczystym i liczyć całki, podczas gdy moi koledzy zwykle wybierają albo jedno albo drugie. Same wymierne korzyści. :/
Jakbym czytała o sobie....

Cytat:
Zdrowia dla mamy, Cindy!
Dziękuję

Cytat:
Napisane przez tigrinha Pokaż wiadomość

Przykro mi z powodu Twojej Mamy - życzę Jej dużo zdrowia!
Dziękuję

Cytat:
Co do pogrubionego - mimo wszystko taka sytuacja też ma swoje wady. Np. sportowcy - mogą być super wybitni, ale na ogół za bardzo z nimi nie pogadasz. Albo mam kolegę który wie chyba wszystko o polityce i nie da się z nim pogadać dłużej niż dwie minuty na inny temat, bo zaraz zaczyna przynudzać o jakimś tam kimś i mówi o nim tak, jakby to była powszechnie znana postać, a ja nie mam pojęcia kto zacz Jak ktoś się czemuś poświęca bez reszty, to istnieje ryzyko, że z wieloma osobami się nie dogada i ciężko będzie mu się przestawić w razie konieczności na coś innego. Co zresztą wcale nie oznacza, że zalet takiego stanu rzeczy nie ma więcej niż wad.
Dlatego idealnym wyjściem byłoby mieć szeroką wiedzę ogólną + być wybitnym w jednej dziedzinie .
__________________
"Nie ma czasu na całowanie
niewłaściwych chłopców"...
Cindy28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-01, 17:27   #1693
Cindy28
Lux Mundi
 
Avatar Cindy28
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Konwalia11 Pokaż wiadomość
Dla mnie to akurat nic dziwnego , witam w klubie! Ja bardzo lubie sie spotykac w malym gronie osob, wsrod ktorych pewnie sie czuje ( to znaczy: wiem, ze mnie lubia, wiem, ze nie zaatakuja mnie w jakis sposob itp. ), natomiast po spotkaniach z wieksza iloscia ludzi musze nadrobic spadek energii... w samotnosci.
Odczuwam podobnie.


Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość

Konwalia, doskonale Cię rozumiem z tym głosem! Tylko, że dla mnie stało się to nie słuchanie mnie na tyle frustrujące, że zwracam na siebie znowu uwagę i wtedy już mam donioślejszy głos Bo uważam, ze to bardzo niekulturalne tak kogoś nagle ignorować... I generalnie jak się zaangażuję w rozmowę, to jest ok, ponoć tylko mnie słychać Ale jak tylko nie jestem choć trochę niepewna tego co mówię...to już katastrofa A ja przecież ciągle nie jestem czegoś pewna...
To też o mnie .

Cytat:
W dzieciństwie mówiłam cichuteńko tak, że nikt mnie nie słyszał, mama ustawicznie krzyczała na mnie, że nie mówię "dzień dobry" innym, a ja mówiłam...tylko nawet ona mnie nie słyszała Tylko płakałam głośno jak mi brat dokuczał
U mnie było odwrotnie. Mama mówiła, że jestem garłata i uczyła mnie mówić szeptem .

Cytat:
Napisane przez Patri Pokaż wiadomość
Ostatnio przeczytAAm Młodej bajkę o Mądrej Wasylisie z Biegnącej z Wilkami. Wiecie, czaszki, Baba Jaga... Słuchała do samego końca z otwartymi oczami. Następnego dnia poprosiła o te bajkę znów. ZastanawiAAm się, jak to wpływa na jej podświadomość, skoro każdy element tej bajki ma tam jakieś archetypowe znaczenie. Podświadomość jakby sama sobie czyta taką bajkę i jej nie potrzeba tłumacza. Strasznie mnie to ciekawi czy przez taką bajkę moje dziecko będzie życiowo mądrzejsze
U mnie królowały baśnie Andersena, baśnie polskie, lwowskie i dalekiego wschodu.
Powiem tylko, że Andersena nie czytałabym swoim dzieciom. Do tej pory dzieje się tak, że kiedy jestem chora i ogólnie źle się czuję, sięgam właśnie po jego utwory, żeby jeszcze bardziej się zdołować .


Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Przedwczoraj zrobiłam sobie tabelkę z zadaniami, które chcę wykonać do świąt. Wydrukowałam i powiesiłam na przeciwko łóżko. Niby nic, ale może podziała
Trzymam kciuki, żeby się udało .


Cytat:
Napisane przez marzycielsko_realna Pokaż wiadomość
Ja chyba musiałabym wtedy też telefon zmienić, bo mam wifi i jak sobie postanawiam nie siadać do laptopa to zaraz grzebię w internecie przez telefon, nie posiadam czegoś takiego jak silna wola
Na początku internet był dla mnie największym pożeraczem czasu. Teraz jestem na tyle zdyscyplinowana [ dziwnie to brzmi w połączeniu z moją osobą], że wchodzę i sprawdzam : pocztę, allegro, konto, wizaż. Staram się, by nie trwało to dłużej niż pół godz. Wieczorem zaś odpowiadam na wiadomości.

Cytat:
Napisane przez bura kocurka Pokaż wiadomość
Ja ten tekst rozumiem tak: Człowiek, który to mówi musi ciągle się czymś absorbującym zajmować, po to, aby odgonić myśli od teraźniejszości...więc sam wie dobrze, że niejako żyje w przyszłości - ma jakąś wizję, dąży do niej, jest to dla niego jak "nieskończoność" (bo może z tym zrobić wszystko co dusza zapragnie - pisze książkę bądź co bądź), natomiast nie zauważa tego co dzieje się teraz. Ogarnia tylko "załamania światła", czyli jakieś tam przebłyski rzeczywistości do niego docierają, ale totalnie się na tym nie skupia (zaprzeczenie Cudu uważności ) - z jednej strony nie do końca to dobre...z drugiej - cóż, nie musi się martwić następnym dniem, bo dokładnie wie co będzie robił (nie to co my...)
Odbieram to podobnie. Jednak myślę, że człowiek żyjący z planem w ręku tak na prawdę boi się życia. Rozkłada na czynniki pierwsze każdy dzień, rok i stara się wypełnić sobie maksymalnie czas, by nic nie mogło go zaskoczyć. Niestety wyprzedzić pewnych zdarzeń się nie da. Stąd frustracja, jeśli coś nie idzie zgodnie z planem.

Cytat:
Napisane przez Aper Pokaż wiadomość
Noszę się od jakiegoś czasu i zawsze mi to umyka - odnośnie fascynacji muzycznych - Lana del Rey - zaczęło się od Summertime sadness i poooszło - słucham jej nałogowo, zresztą (pomijając silikonowy(?) "dziubek") lubię też patrzeć na jej image (szkoda, że mnie nie pasuje, ech).
Miło słuchało mi się Lany, kiedy nie było jeszcze o niej tak głośno. Teraz radio obrzydziło mi większość jej utworów, które wcześniej miały dla mnie sporą wartość. Aktualnie chętnie słucham tego, co Ty, ale w wersji zremixowanej .

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Jak nie usnę, to się do Was zaraz poodnoszę. A na razie tylko tyle, że dziś się obroniłam. Jestem inżynierem.
GRATULUJĘ!

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Cindy, której urodziny przegapiłam w gorącym czasie, spełnienia marzeń, dobrych ludzi i wszystkiego naj.
Przyda się .


Byłam dziś za Mamę w pracy, po powrocie rzuciłam okiem na mieszkanie i naszła na mnie taka fala złości, że wszystko tylko fruwało. Remont ciągnie się w nieskończoność. Mam dość tego nieuporządkowania! Pyłu, płytek i całego shitu, który się z tym wiąże!
Za chwilę biorę się za to!

Najbliższy tydzień wyglądać będzie następująco :

SB 1.12 [dziś jeszcze do zrobienia] :
- kolacja [udusić kurczaka, sałatka już jest]
- ustalenie menu na Wigilię
- ustalenie repertuaru na Pasterkę
- porządki w butach [przełożenie do nowych szafek]
- porządki w torebkach
- pranie
- allegro [ wystawić w końcu Kenzo!]
- wyniesienie odłożonych rzeczy do piwnicy i schowanie na pawlacz kijków do NR
- kąpiel
- relax = książka + słonecznik

PN 3.12
- Urząd Pracy [ podpis, przestawieni pisma z polibudy, zabranie ubezpieczenia]
- odebrać kasę od Mamy O.
- fryzjer
- wybrać pomnik
- przepisać się do lekarza
- zabrać dla Mamy xero historii choroby i zanieść do nowego lekarza
- kosmetyki dla M.
- okna [cały dom]
- mój pokój [książki]<== powyższe muszę przełożyć na następy tydzień, aktualnie płytki 'tną się' jeszcze na balkonie i mycie okien etc. jest bezcelowe
- allegro [zimowe buty i imprezowe sukienki]
- wybrać odkurzać
- spakować się
- zapakować kosmetyki do wysyłki
- wystawa świąteczna u Mamy w sklepie
- pranie
- zjeść cytrynę z ananasem

WT 4.12
- wyjazd do Ksh
- jazda
- porozmawiać z instruktorem na temat terminów egz praktycznego [podanie do zordu?]
- Promotor
- zapisać się na semestr [podanie + index]
- niestety zima zaskoczyła drogowców, autobus nie przyjechał i nie zdążyłam załatwić powyższego. Inny termin nie wchodzi póki co w grę, gdyż Promotor jest tylko we wtorki.
- xero i skan książki do ros
- zadzwonić do Lsu
- zadzwonić do Dziewczyn
- oddać kesh i zapłacić za allegro
- allegro [ bielizna]

ŚR 5.12
- jazda
- nauka na prawko
-nauka na fito


CZW 6.12
-jazda
-allegro
-spowiedź
-nauka na prawko
-nauka na fito


PT 7.12
- jazda - znowu siła wyższa, spotkanie w ZORDzie, w czasie mojej jazdy. Czekać nie mogłam, z uwagi na pociąg do Szcz.
- Szczecin


Plan jest również w moim magicznym, różowym zeszycie , który z uwagi na ciągłą eksploatację zaczyna się już rozpadać . Myślę, że jeszcze przed nowym rokiem założę nowy .

Zrobione rzeczy będą takie ; sprawy, których nie udało mi się zrealizować - takie; żaby - takie .
__________________
"Nie ma czasu na całowanie
niewłaściwych chłopców"...

Edytowane przez Cindy28
Czas edycji: 2012-12-09 o 20:43
Cindy28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-01, 21:32   #1694
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Lasub, generalnie zgadzam się z Tobą co do ogólnego wydźwięku (bo jak tu się nie zgodzić, jak mądrze gadasz ), ale ten fragment... Może to kwestia jakiś osobistych aspiracji - albo ich braku - ale mnie trochę wstrząsnął. "Fajnie jest się realizować naukowo, ale równie fajnie móc wejść do sklepu...". Wierz mi, że są osoby, które szansę realizacji swoich naukowych (i okołonaukowych) pasji stawiają na pierwszym miejscu, ponad wszystkim innym - tak, jak dla Ciebie ważna jest stabilizacja, własne mieszkanie, tak ja np. marzę, by móc kiedyś uczyć się od moich mistrzów. I wiem już, że jeśli będzie to tego ode mnie wymagać, to sprzedam mieszkanie, które babcia mi przepisała, jestem gotowa prosić rodziców o pomoc, wynajmować coś kątem itp. Myślę, że to kwestia tego, co daje nam w życiu poczucie bezpieczeństwa, zadowolenia itd.
A ja w zasadzie się zgadzam z Tobą Tzn. tak jak ja to widzę...to Lasub, chociaż pomysł z tym, żeby podsumować siebie i swoje osiągnięcia i w ten sposób się podbudować i ukierunkować - super Można na to spojrzeć z takiej "dobrej" strony...
Ale niektóre fragmenty brzmią jak podbudowywanie się poprzez pomniejszanie cudzych aspiracji...

Jednak to tak jest - każdy chce i lubi coś zupełnie innego...a my ciągle się porównujemy A ja jestem w tym prawie mistrzem


Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny...
Chciałam się poodnosić do Waszych postów, ale czuję się za głupia! Piszecie tyle mądrych rzeczy, czytam wszystko, ale sama nie potrafię sklecić czegoś sensownego...

U mnie od wczoraj poprawienie nastroju. Napisałam w końcu jednego maila, który ciążył nade mną niczym wielka, obślizgła żaba!! Od razu dostałam odpowiedź, bardziej pozytywną, więc kamień spadł mi z serca i teraz, jak zwykle żałuję, że nie zrobiłam tego już dawno, tylko tak zwlekałam i się stresowałam! Ale mam to za sobą!

Po za tym byłam w pracy, było całkiem fajnie Nawet za bardzo się nie stresowałam, starałam się o tym nie myśleć.

Dzisiaj idę też wieczorem, a do tego czasu chciałabym ruszyć angielski, więc zaraz siadam do testów.

Miłego dnia Wam życzę
Fajnie, że się dobrze układają sprawy
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-01, 22:47   #1695
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość

Patri... Dziewczyny z wątku znają Cię lepiej i pewnie odpisały o wiele mądrzej, bardziej osobiście. Ale ja chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz - piszesz, że jesteś niedorozwinięta społecznie, że nie podoba Ci się Twój styl pisania itd. Prawda widziana z mojej strony jest taka, że to Ty założyłaś ten wątek, to Ty skupiłaś ludzi wokół siebie swoją życzliwą obecnością, to Ty piszesz posty, o których niejedna osoba napisała, że rozwalają schematy w głowie, skończyłaś ścisłe studia, by pisać niczym niejeden aspirujący humanista. Nie jesteś ani uwsteczniona intelektualnie, ani niedorozwinięta społecznie, a jedynie chyba nie dostrzegasz tego, co wiele osób już zauważyło Fakt, że współczesność faworyzuje ekstrawertyczne, głośne osoby nie oznacza, iż prawdziwe zalety się nie obronią, nawet jak są ciche i ukryte

Nic dodać nic ująć
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 00:29   #1696
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Cindy28 Pokaż wiadomość
U mnie jazda stopem przywołuje podobne odczucia . Policjanci, przemytnicy, pseudo mafia [co do prawdziwości nie mam 100% pewności ], starsi ludzie, młodzież, TIRowcy etc.etc.etc. Nie ważne jakim zawodem się parali, byli tak samo przyjaźni, życzliwi i pomocni .

Bardzo możliwe, że będziesz nastawiono tak, jak obecnie . U mnie na takie podejście rzutuje kręgosłup.

Do drobiazgów nie należę . Aczkolwiek bardzo często ilość przybytku przekracza wszelkie normy .

Fajnie, że bez mandatowo . Ciekawe czy logo firmy miało w tym jakiś swój udział.
Oj, szkoda Cię z kręgosłupem.
Logo tylko podkreślało naszą innostronność chyba.
No to uwaga wszyscy: POLECAMY AUTOSTOP!


Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
U mnie od wczoraj poprawienie nastroju. Napisałam w końcu jednego maila, który ciążył nade mną niczym wielka, obślizgła żaba!! Od razu dostałam odpowiedź, bardziej pozytywną, więc kamień spadł mi z serca i teraz, jak zwykle żałuję, że nie zrobiłam tego już dawno, tylko tak zwlekałam i się stresowałam! Ale mam to za sobą!

Po za tym byłam w pracy, było całkiem fajnie Nawet za bardzo się nie stresowałam, starałam się o tym nie myśleć.

Dzisiaj idę też wieczorem, a do tego czasu chciałabym ruszyć angielski, więc zaraz siadam do testów.
Świetnie się czyta, że u Ciebie lepiej!


Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
Gratuluję, to cudowna wiadomość
Cytat:
Napisane przez Cindy28 Pokaż wiadomość
GRATULUJĘ!
Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Gratuluje Czerwiec! Jesteś fantastyczna, pożarłaś ogromniaste żabsko
Dzięki!


Cytat:
Napisane przez grenouillette Pokaż wiadomość
czerwieclipiec zainspirowała mnie do pójścia do fryzjera i uważam to za jedną z lepszych decyzji, jakie mogłam podjąć. Dziękuję Od razu mówię, że nie chodzi o to, jak wyglądam (bo nie wyglądam mniej źle niż przed wizytą ... no, może troszkę, gdyż nie mam zniszczonych końcówek ) - ale mam poczucie, że razem z kawałkami włosów opadło na ziemię część złych doświadczeń ostatniego czasu, stres, zmęczenie. I mam nadzieję, że ten zastrzyk energii przełoży się na działanie w weekend!
Fajnie, że się u Ciebie sprawdziło. Niech każde spojrzenie w lustro tej energii dodaje.


Cytat:
Napisane przez kiczia Pokaż wiadomość
czerwieclipiec mnie Twoje listy też bardzo motywują, jakaś siła musi w nich tkwić
Ooo, tak miło.


Zrobione dziś:
* ciemne pranie
* suszenie upranych banknotów
* odżywka na włosy
* zupa jarzynowa
* doładowanie karty miejskiej
* spacer "Warsaw by night"
* wielogodzinne radosne ploty i rozmowy nad kawą (za tym tęskniłam )
* składanie ciuchów
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.

Edytowane przez czerwieclipiec
Czas edycji: 2012-12-02 o 14:00
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 11:05   #1697
Dilayla
Zadomowienie
 
Avatar Dilayla
 
Zarejestrowany: 2010-01
Wiadomości: 1 226
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Zastanawiam sie czy dziewczyny które znikneły,przestały si e udzielac....zwalczyły prokrastynacje?
Czy wogóle da sie ja zwalczyc....czy ona zawsze juz z nami mimo wszystko bedzie..
I czy faceci tez na nią cierpią i czy zdaja sobie z tego sprawę

kolejny mierny dzien...jest 11 a ja w polu,w sumie nic nie zrobione,wieczorami równiez nie robie nic,siedze przed kompem,lampie sie w tv....nie mam weny ...meczy mnie to ,ale i tak nadal nic z tym nie robie ...powidxiałabym poprostu ze mi sie nic nie chce ....zwlec tyłek z kanapy ,nawet kolacji mi sie nie chce robic....i nie widzę tu zadnego rozwiazania-matnia ot co.
__________________
„…to żaden powód nic nie robić tylko dlatego,
że nie można zrobić wszystkiego…”

Dilayla jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 12:05   #1698
kiczia
Raczkowanie
 
Avatar kiczia
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 66
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Zastanawiam sie czy dziewczyny które znikneły,przestały si e udzielac....zwalczyły prokrastynacje?
Czy wogóle da sie ja zwalczyc....czy ona zawsze juz z nami mimo wszystko bedzie..
I czy faceci tez na nią cierpią i czy zdaja sobie z tego sprawę

kolejny mierny dzien...jest 11 a ja w polu,w sumie nic nie zrobione,wieczorami równiez nie robie nic,siedze przed kompem,lampie sie w tv....nie mam weny ...meczy mnie to ,ale i tak nadal nic z tym nie robie ...powidxiałabym poprostu ze mi sie nic nie chce ....zwlec tyłek z kanapy ,nawet kolacji mi sie nie chce robic....i nie widzę tu zadnego rozwiazania-matnia ot co.
Ja uważam, że prokrastynację można zwalczyć. To po prostu zły nawyk, niszczące przyzwyczajenie. Aktywności trzeba się "nauczyć". Chociaż uważam, że jak już ktoś ma skłonność do odkładania rzeczy na później, to potem już zawsze musi się pilnować, żeby to zachowanie nie wróciło.

Już 12, a ja jedyne co zdążyłam zrobić to nastawić pranie... Zawsze mam największy problem z niedzielą. No bo niby to jest dzień, kiedy powinno się odpoczywać, ale w tygodniu mam tak mało czasu na wszystko, że w praktyce niedzielę muszę przeznaczyć na nadrobienie zaległości w pracach domowych itd. A Wy jak spędzacie niedziele?
__________________
przeciąg trzaska złudzeniami...
kiczia jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 14:59   #1699
Cindy28
Lux Mundi
 
Avatar Cindy28
 
Zarejestrowany: 2007-11
Lokalizacja: Kyoto ;D
Wiadomości: 13 598
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez czerwieclipiec Pokaż wiadomość
Oj, szkoda Cię z kręgosłupem.
Logo tylko podkreślało naszą innostronność chyba.
No to uwaga wszyscy: POLECAMY AUTOSTOP!

Zrobione dziś:
* ciemne pranie
* suszenie upranych banknotów
* odżywka na włosy
* zupa jarzynowa
* doładowanie karty miejskiej
* spacer "Warsaw by night"
* wielogodzinne radosne ploty i rozmowy nad kawą (za tym tęskniłam )
* składanie ciuchów
Za duże cycki, to i kręgosłup nie daje rady
Od zeszłego roku noszę się z zamiarem coby zakupić uwaga [!] 'prostotrzymacz Pani Teresy' umarłam w sklepie spondyllusa, jak usłyszałam tą nazwę . Może w końcu na Mikołaja sobie machnę.

Czasem jest też tak, że logo zapewnia nietykalność Wiesz, jedzie ktoś ważny, lepiej go nie zatrzymywać .

Otóż to ! Podróż Za Jeden Uśmiech górą

Zaintrygowało mnie suszenie banknotów Czyżby i Tobie zdarzało się nie przeglądać kieszeni przed praniem?

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Zastanawiam sie czy dziewczyny które znikneły,przestały si e udzielac....zwalczyły prokrastynacje?
Czy wogóle da sie ja zwalczyc....czy ona zawsze juz z nami mimo wszystko bedzie..
I czy faceci tez na nią cierpią i czy zdaja sobie z tego sprawę

kolejny mierny dzien...jest 11 a ja w polu,w sumie nic nie zrobione,wieczorami równiez nie robie nic,siedze przed kompem,lampie sie w tv....nie mam weny ...meczy mnie to ,ale i tak nadal nic z tym nie robie ...powidxiałabym poprostu ze mi sie nic nie chce ....zwlec tyłek z kanapy ,nawet kolacji mi sie nie chce robic....i nie widzę tu zadnego rozwiazania-matnia ot co.
Myślę tak, jak kiczia - systematyczności można się nauczyć, aczkolwiek zawsze trzeba będzie się mieć na baczności. Widzę tutaj analogiczną sytuację do niepijących alkoholików.

Co do mężczyzn - uważam, że sprawa prokrastynacji dotyka ich również. Aktualnie pomieszkuję w Ksh u Psiapsióły, której Mąż to typowy 'odkładacz' wszystkiego na później. Porozmawiałam z nim i wychodzi na to, że kwestia tego jaki jest dziś tkwi w tym co działo się w jego życiu od kiedy skończył 16 lat, czytaj : liceum w innym mieście, mieszkanie na stancji, brak nadzoru, kontroli - typowego bata nad sobą. Sam mówi, że bardzo często wychodzi po 23 z domu, kaptur na głowę, słuchawki na uszy i w miacho. Imprezy do 6, a szkoła na 7. Przy tym był zdolny, dawał więc sobie radę, ale wszystkie terminy ogarniał na ostatnią chwilę.
Aktualnie jest odpowiedzialny za wycieczki z Niemiec, które przyjeżdżają do Polski. Zauważył w pewnym momencie, że jest tyle spraw do ogarnięcia, że nie da sobie rady mając wszystko w głowie. Zrobił więc kartki z rozpiską : co, gdzie, kiedy, o której. Trzyma się tego i mówi, że praktycznie dzięki temu funkcjonuje. Natomiast gorzej jest ze sprawami domowymi, aczkolwiek też robi rozpiski i może kiedyś nastąpi taki dzień, że moja Psiapsióła nie będzie się bezproduktywnie wku.rwiać, że coś znowu jest nie zrobione, termin przegapiony etc.

Cytat:
Napisane przez kiczia Pokaż wiadomość
Ja uważam, że prokrastynację można zwalczyć. To po prostu zły nawyk, niszczące przyzwyczajenie. Aktywności trzeba się "nauczyć". Chociaż uważam, że jak już ktoś ma skłonność do odkładania rzeczy na później, to potem już zawsze musi się pilnować, żeby to zachowanie nie wróciło.

Już 12, a ja jedyne co zdążyłam zrobić to nastawić pranie... Zawsze mam największy problem z niedzielą. No bo niby to jest dzień, kiedy powinno się odpoczywać, ale w tygodniu mam tak mało czasu na wszystko, że w praktyce niedzielę muszę przeznaczyć na nadrobienie zaległości w pracach domowych itd. A Wy jak spędzacie niedziele?
W moim domu rodzinnym w niedzielę nigdy nie robiło się nic szczególnego. Późno wstawaliśmy, później obiad, Kościół, Goście. Taki czas dla Rodziny .

Na studiach i aktualnie nic się u mnie w tej kwestii nie zmieniło. Schemat taki sam . I w sumie te niedziele dają mi poczucie stabilizacji, że jest w tygodniu taki dzień, który niczym mnie nie zaskoczy .
__________________
"Nie ma czasu na całowanie
niewłaściwych chłopców"...
Cindy28 jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 16:59   #1700
Patri
Zakorzenienie
 
Avatar Patri
 
Zarejestrowany: 2007-07
Lokalizacja: Słońce
Wiadomości: 3 387
GG do Patri
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Zastanawiam sie czy dziewczyny które znikneły,przestały si e udzielac....zwalczyły prokrastynacje?
Czy wogóle da sie ja zwalczyc....czy ona zawsze juz z nami mimo wszystko bedzie..
I czy faceci tez na nią cierpią i czy zdaja sobie z tego sprawę

kolejny mierny dzien...jest 11 a ja w polu,w sumie nic nie zrobione,wieczorami równiez nie robie nic,siedze przed kompem,lampie sie w tv....nie mam weny ...meczy mnie to ,ale i tak nadal nic z tym nie robie ...powidxiałabym poprostu ze mi sie nic nie chce ....zwlec tyłek z kanapy ,nawet kolacji mi sie nie chce robic....i nie widzę tu zadnego rozwiazania-matnia ot co.
Di, dokładnie dziś sie nad tym zastanawiałam. Mocno bym chciała powiedzieć o sobie, że zwalczyłam prokrastynację, ale to wcale nie jest tak!!
Te moje rozważania mają tak ulotny charakter, że dotykam klawiatury żeby to opisać, a one nagle frrrr i już nie wiem z której strony wgryźć się w temat, żeby się z Wami podzielić przemyśleniami. Sporo ich mam ostatnimi czasy.
Patri jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 17:34   #1701
marzycielsko_realna
Raczkowanie
 
Zarejestrowany: 2012-10
Wiadomości: 43
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Nebula Pokaż wiadomość
to nie to dziewczyny to ja. naprawde ja. ja i moja psychika. wstyd o tym mowic. wstyd, a jednak nie potrafie sobie z tym poradzic. jedzenie i moje obrzeranie sie. wpieprzanie niezliczonych ilosci kalorii na raz. do bolu brzucha, do wymiotowania.
nie umiem sie cieszyc zyciem z tego powodu. chce naprawde CHCE zniknac. tak trudno mi normalnie funkcjonowac. ciagle mysle o jedzeniu. non stop o tym by jesc wiecej i wiecej i wiecej! zeby beknac, jak balon. jestem taka slaba z tym... nie potrafie w zaden sposob przeciwdzialac. wczoraj np jadlam frytki na zmiane z marshmallowsami. dzis mnie tka brzuch boli ze wolalabym nie chodzic, bo jest mi po prostu wymiotnie. a rano dopchalam sie jeszcze tymi marshmallowsami, ktore zostaly z wczoraj.
MA SA KRA.

i tak jest codziennie. i najbardziej wkurza mnie to, ze moj maz jest obok. tak to moglabym oddac sie temu procederowi bez zahamowan, a tak...on patrzy. glupio.

---------- Dopisano o 13:45 ---------- Poprzedni post napisano o 13:41 ----------



.
Do do pogrubionego to przytulam bo wiem co czujesz. Wiem, jak wpływa to na psychikę, na własne samopoczucie i samoocenę. Sama całkiem niedawno bo ok. rok temu zmagałam się z tym. To jest coś strasznego. Teraz staram się żeby nie powróciło ale czasem jest naprawdę ciężko. Trzymaj się a ja trzymam kciuki. Dasz radę
__________________
-minimalizm,
-regularna nauka,
-walka z prokrastynacją,
-dbam o zdrowie i wygląd,
-zrzucam kilogramy.

TYM RAZEM SIĘ UDA!
marzycielsko_realna jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 21:50   #1702
lasubmersion
Rozeznanie
 
Avatar lasubmersion
 
Zarejestrowany: 2010-10
Wiadomości: 854
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

K. mać.

Poświęciłam 20 minut, żeby dokładnie wyjaśnić kwestię ''aspiracji'' i kwestię''podbudowywania się'' czyimś kosztem, a ten pie,.lony wizaż mi wszystko skasował.

Sorry laski, ale nie będę tego pisać po raz kolejny.

Jestem zmęczona.
Jestem wypompowana.
I jestem gotowa, żeby wziąć 130tys kredytu co by mieć dach nad głową i móc w spokoju się pie.rzyć z własnym Tż we własnym łozku.


Ten, kto ''kieruje'' moim życiem chyba bardzo mnie nie lubi...
Pi.doli się równo.

Idę spać,dobranoc./
__________________
http://lasubmersion.blogspot.com/


Słucham: VIDEO ''Dobrze, że jesteś''
lasubmersion jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 21:53   #1703
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Dilayla Pokaż wiadomość
Zastanawiam sie czy dziewczyny które znikneły,przestały si e udzielac....zwalczyły prokrastynacje?
Czy wogóle da sie ja zwalczyc....czy ona zawsze juz z nami mimo wszystko bedzie..
I czy faceci tez na nią cierpią i czy zdaja sobie z tego sprawę
Ja często myślę, że się nie da...ale to chyba po prostu zależy od osoby. Ja zapewne nigdy nie będę w stanie zwalczyć dziadostwa - zawsze będzie we mnie siedzieć niezwalczalna potrzeba nicnierobienia, siedzenia i gapienia się w sufit i możliwie jak najdłuższego odwleczenia spraw pilnych i ważnych

A generalnie, to czuję, że się wykończę...czy ja muszę wszystko tak straaaasznie przeżywać? Chciałabym być na takim totalnym luziku, bez przejmowania się, bania, ale nie...ja nawet jak nie mam realnie się czym martwić, to stoję i stresuję się aż do bólów brzucha, mdłości, bólów głowy, łomotania serca...nie mogę tak ciągnąć, bo się wykończę
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 22:04   #1704
change
Zadomowienie
 
Avatar change
 
Zarejestrowany: 2008-08
Wiadomości: 1 978
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Eh mnie też nie lubi i nie lubi pewnej bliskiej mi znajomej, która bardzo chciała mieć dziecko i je straciła. A taki wulkan optymizmu... A ja też mam wrażenie jak Nebula, że wlazłam w jakiś szlam, z którego nie mogę wyleźć.... :/ Chcialabym czasami móc zacząć wszystko od nowa. Byc taka bezproblemowa i pełna wiary w siebie jak nastolatki z liceum.... A zamiast tego coraz niżej zwieszona głowa... :/
__________________
“Happiness is when what you think, what you say, and what you do are in harmony.” ― Mahatma Gandhi


I) 10 kg
II) 10 kg
change jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 22:49   #1705
bura kocurka
Zakorzenienie
 
Avatar bura kocurka
 
Zarejestrowany: 2007-06
Lokalizacja: Łódź
Wiadomości: 5 735
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez lasubmersion Pokaż wiadomość
I jestem gotowa, żeby wziąć 130tys kredytu co by mieć dach nad głową i móc w spokoju się pie.rzyć z własnym Tż we własnym łozku.
I tu Cię doskonale rozumiem Ale nie złość się już na wizaż - szkoda nerwów. I w ogóle nie tłumacz

Cytat:
Napisane przez change Pokaż wiadomość
Chcialabym czasami móc zacząć wszystko od nowa. Byc taka bezproblemowa i pełna wiary w siebie jak nastolatki z liceum.... A zamiast tego coraz niżej zwieszona głowa... :/
To tak jak ja...tak od nowa, nowa...wszystko bym inaczej zrobiła. Tak myślę...a w rzeczywistości pewnie byłoby tak samo shitowo
__________________

bura kocurka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 23:24   #1706
Halimaa
Rozeznanie
 
Avatar Halimaa
 
Zarejestrowany: 2011-09
Wiadomości: 742
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Czeka mnie intensywny i trudny tydzień. Byłoby lżej gdybym wykorzystała jakoś weekend. Ech..
Halimaa jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-02, 23:42   #1707
czerwieclipiec
Zadomowienie
 
Avatar czerwieclipiec
 
Zarejestrowany: 2011-09
Lokalizacja: jesień
Wiadomości: 1 112
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Cindy28 Pokaż wiadomość
Za duże cycki, to i kręgosłup nie daje rady
Od zeszłego roku noszę się z zamiarem coby zakupić uwaga [!] 'prostotrzymacz Pani Teresy' umarłam w sklepie spondyllusa, jak usłyszałam tą nazwę . Może w końcu na Mikołaja sobie machnę.

Czasem jest też tak, że logo zapewnia nietykalność Wiesz, jedzie ktoś ważny, lepiej go nie zatrzymywać .

Otóż to ! Podróż Za Jeden Uśmiech górą

Zaintrygowało mnie suszenie banknotów Czyżby i Tobie zdarzało się nie przeglądać kieszeni przed praniem?
Sprawdziłam kieszenie żakietu, wyjęłam jeden banknot... i nie znalazłam trzech pozostałych. Dopiero po powieszeniu prania doszłam, co się mogło stać. Ale wysuszyły się bezstratnie.


Zrobione dziś:
* mail do S.
* kalendarz adwentowy (1)
* mail do M.
* wywalenie wszystkiego z szafki (nareszcie chociaż tam jest miejsce)
* sortowanie materiałów z matematyki i geografii na "brudnopisy" i "makulaturę"
* marynowanie indyka
* przygotowanie niespodzianki dla brata babci
* ścieranie kurzy
* akcja "Papiery ze strychu" (1)
* zmywanie
__________________
- Underground nuclear testing in China, and, hey! Your perfume!
- My perfume? I'm not wearing any perfume.
- Oriental blend, tangerines, castorium...
- I showered before I came here.
- ... maybe a little myrrh. Opium. You're wearing Opium.
- I got it, didn't I? Yeah.
czerwieclipiec jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-03, 00:05   #1708
grey_cat
Raczkowanie
 
Avatar grey_cat
 
Zarejestrowany: 2012-08
Lokalizacja: Londyn
Wiadomości: 183
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cytat:
Napisane przez Coffee With Milk Pokaż wiadomość
Cześć Dziewczyny...
Chciałam się poodnosić do Waszych postów, ale czuję się za głupia! Piszecie tyle mądrych rzeczy, czytam wszystko, ale sama nie potrafię sklecić czegoś sensownego...
Coffee, czuję się dokładnie tak samo...

Ostatnio nie odzywałam się, bo byłam bardzo zajęta Nie miałam czasu na prokrastynację, mnóstwo rzeczy musiało być załatwionych tu i teraz, że nie miałam chwili wytchnienia.

Spóźnione życzenia dla Nebulki (trzymaj się!), gratulacje dla czerwieclipiec, Lasub- ściskam! Naprawdę, widząc Twoją wytrwałość, determinację i ciężką pracę, życzę Ci jak najlepiej
grey_cat jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-03, 08:38   #1709
emi_lka
Zakorzenienie
 
Avatar emi_lka
 
Zarejestrowany: 2007-10
Wiadomości: 6 068
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć!
Weekend minął mi ok., nadrobiłam rodzinne spotkania, popracowałam też trochę tak, jak miałam w planach.
Chodzi mi po głowie chęć zrobienia czegoś ekscytującego, tzn. w moim wydaniu rozpoczęcia jakiegoś nowego projektu, który zajmie mi czas, spowalniając zakończenie poprzednich a po czasie zacznie mi ciążyć tak samo, jak one.
Kwestia nowej pracy, o której pisałam - nie podejmę jej - zupełnie nie dla mnie zadania. Cieszę się, bo jeszcze 2-3 lata temu brałam takie rzeczy i potem się męczyłam.

Kwestie do rozważenia w tym tygodniu:
- angielski - jak i gdzie się uczyć? co mogę sama robić i kiedy, żeby zachować systematyczność?
- prawo jazdy - kiedy zacząć? teraz? w nowym roku?
- siłownia/fitness - zapisać się, określić, kiedy mogłabym chodzić?
Chciałabym te trzy aktywności jakoś tak naturalnie dopisać do moich codziennych zadań, żeby zobaczyć niebawem jakiś efekt.

Sprawy do załatwienia:
- odebrać bony
- zdobyć informację o środkach do wykorzystania i sposobie rozliczenia
- dowiedzieć się, jakie koszty k. przy dwóch autorach
- zrobić korektę art. z MK i wysłać
- zrobić statystykę w RB

Główne zadanie na najbliższe dwa tygodnie, to dokończyć projekt - co wiąże się z domknięciem ok. 12 małych projektów...
emi_lka jest offline Zgłoś do moderatora  
Stary 2012-12-03, 10:29   #1710
LimesInferior
Przyczajenie
 
Avatar LimesInferior
 
Zarejestrowany: 2012-11
Wiadomości: 5
Dot.: Prokrastynacja, czyli zgubne odkładanie na później... cz.III

Cześć dziewczyny.
Chciałabym powiedzieć coś o sobie, ale nie wiem od czego zacząć...
Nie skończyłam studiów, wybrałam dziecko. Lekarze nie dawali szans na swoje, chore jajniki powodujące znaczną nadwagę co pogłębiało problemy z depresją, którą rozbudowywały studia i moje "niechciejstwo". Wtedy jedyny raz zapytałam siebie czego chce. Chciałam mieć dziecko. Sporo mnie to kosztowało, do tej pory płacę za tą decyzję ale mam syna-moje szczęście i dowód na to że umiem walczyć.
Teraz, dziś znowu sobie nie radzę, nie chce mi się. Nawet jak coś zacznę to przestaję bo coś mi przeszkadza np.: deska do prasowania jest zła, mam za mało czasu, uwiera mnie but itp., wymówki są różne od najgłupszych po ocieplenie globalne.
Wczoraj mąż posprzątał dom, narzeka na mnie a ja wiem że go zawodzę. Wiem że zawiodłam rodziców, że nigdy nie spełnię oczekiwań mojej mamy (ale to grząski temat i nie chce mi się tego opisywać) .
Boże chciałabym tyle napisać ale nie umiem ubrać myśli w słowa.
LimesInferior jest offline Zgłoś do moderatora  
Zamknij wątek

Nowe wątki na forum Intymnie


Ten wątek obecnie przeglądają: 1 (0 użytkowników i 1 gości)
 

Zasady wysyłania wiadomości
Nie możesz zakładać nowych wątków
Nie możesz pisać odpowiedzi
Nie możesz dodawać zdjęć i plików
Nie możesz edytować swoich postów

BB code is Włączono
Emotikonki: Włączono
Kod [IMG]: Włączono
Kod HTML: Wyłączono

Gorące linki


Data ostatniego posta: 2014-09-23 01:47:20


Strefa czasowa to GMT +1. Teraz jest 22:33.






© 2000 - 2026 Wizaz.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej do tworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.

Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych

Więcej informacji znajdziesz tutaj.