Nie ukrywam, że jestem fanką Blend it, i do nich siłą rzeczy porównuję inne gąbki. Blend it to mój (prawie) ideał, mało co jest w stanie im dorównać - ta z H&M jest całkiem w porządku, ale na pewno nie idealna.
Do ideału jak dla mnie brakuje jej dwóch rzeczy: wolałabym minimalnie większy rozmiar i powinna być bardziej miękka (szczególnie że twardnieje w czasie dłuższego używania).
Niewątpliwą zaletą jest jej trwałość - to jest beton nie do zdarcia. Nic się z niej nie odrywa, nie pęka, nie kruszy. Miałam ją 4 miesiące (chyba) i po tym czasie po prostu ją wyrzuciłam ze względu na to, że była dużo twardsza niż na początku, ale nic się z niej nie odkruszyło, żadnych pęknięć, nie zrobiła się też "frotkowa", jak dzieje się to z Blend it po dużo krótszym czasie. Pod tym względem, fakt - H&M z Blend it wygrywa.
Poziom twardości / miękkości - tu dla mnie jednak na minus, bo gąbka od nowości jest dość twarda. Jest typem sprężystej gąbki, ale takiej właśnie, która stawia już pewien opór, ja wolę jednak zdecydowanie miękkie gąbki, które nie odbijają się od skóry, są przyjemniejsze w użytkowaniu i miękko wblendowują podkład. Ale z rozprowadzaniem radzi sobie nieźle, nie narzekam. Nie zostawia może tak idealnie naturalnego wykończenia jak Blend it (ma mniej porowatą powierzchnię, przez co zostawia mniej naturalny, płaski ślad, takie odbicie bez iluzji faktury skóry), ale dobrze mi się z nią pracowało. Koniec końców podkład wyglądał naturalnie, krycie było jednolite.
Rozmiar - przed zmoczeniem jest mikroskopijna, wygląda jak gąbka do zadań specjalnych, np. tylko nakładania korektora w trudno dostępnych miejscach. Po zmoczeniu zyskuje większe kształty, ale umówmy się, nie jest to gąbka typowego rozmiaru, do jakiego jesteśmy bardziej przyzwyczajeni. Według mnie mogłaby być nieco większa, bo jej rozmiar nieco wydłuża całą operację rozprowadzania podkładu. Ale można się przyzwyczaić.
Fajnie wyprofilowana, ostry koniec jest rzeczywiście precyzyjny, wszędzie można nią bez problemu dotrzeć, skrzydełka nosa, miejsca pod oczami itd.
Trzeba jednak pamiętać, że z czasem gąbka mocno twardnieje, trudniej też uzyskuje pełny rozmiar - staje się więc bardziej problemowa w użyciu. Pod koniec jej kariery praca z nią nie należała już do przyjemności - robiła się oporna, twarda, trudniej wchłaniała wodę. Po trzech miesiącach stała się opornym kamyczkiem ;) ale cóż, to cena za trwałość - za to nie kruszy się, nie staje zbyt gąbczasta, nie dziurawi.
Warto myć ją połączeniem mydło w kostce + olejek, mam wrażenie, że samo mydło (szczególnie to antybakteryjne) bardziej ją wysusza i w konsekwencji szybciej staje się twarda.
Chłonność - określiłabym jako przeciętną, nie jest mocno porowata.
Kolor to jej niezaprzeczalny atut, przynajmniej dla mnie ;) nie lubię wściekle kolorowych gąbek, bo kiedy schną, trzymam je gdzieś na wierzchu, czytaj: na widoku, i nie lubię napotykać wzrokiem wrzaskliwego różu czy pomarańczu natarczywie tkwiącego na półce. Z kolei te cieliste, choćby nie wiem jak dokładnie domyte, zawsze wyglądają niechlujnie. Tu nie może być inaczej - czerń rządzi. H&M, błagam, zróbcie czarną gąbkę w większym rozmiarze!!
Podsumowując - gąbka była ze mną długo, rzekłabym aż do znudzenia (lub raczej skamienienia). Przez ten czas dobrze mi się jej używało, i poza jej rozmiarem i poziomem twardości nie mam zastrzeżeń. Nie jest droga, jest łatwo dostępna, dobrze się wymywa. Można spróbować, jest lepsza niż wiele innych - choć Blend it nie przebije (jedynie swoim czasem przydatności. Tą skamielinę wykopią kiedyś, za jakieś 300 lat, jako relikt naszej epoki, i dalej nie będzie zniszczona).
Zalety:
- czarny kolor, dobrze się domywa, nie chłonie mocno podkładu (nie jest zbyt porowata), wygodna we współpracy, czubek jest bardzo precyzyjny, bardzo trwała
Wady:
- rozmiar jest nieco za mały, dla mnie zbyt twarda, w miarę użytkowania wysusza się i twardnieje jeszcze bardziej
- Trwałość / wykonanie
- Zgodność z opisem producenta
- Stosunek jakości do ceny
- Design produktu