Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Urban Decay, Naked Skin, Weightless Ultra Definition Liquid Makeup (Lekki podkład rozświetlający)

Urban Decay, Naked Skin, Weightless Ultra Definition Liquid Makeup (Lekki podkład rozświetlający)

Średnia ocena użytkowników: 3,6 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 30 ml
Cena 155,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Rozświetlający podkład o lekkiej konsystencji, dający bardzo naturalne wykończenie.
Nadaje naturalny efekt rozświetlonej, zdrowej skóry. Minimalizuje pory oraz drobne zmarszczki.
Ujednolica koloryt skóry twarzy. Poprawia elastyczność cery, nawilża, nie pozostawia tłustej warstwy.
Lekka formuła, łatwo się rozprowadza. Doskonale stapia się z cerą, dając naturalne, półmatowe wykończenie.
Bez parabenów, bezzapachowy.

Recenzje 41

Średnia ocena użytkowników: 3,6 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Trwałość:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Więcej ocen Schowaj

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Ulubiony

Mój zdecydowanie ulubiony podkład. Nie potrzebuję mocnego krycia, więc dla mnie jest idealny. Cera wygląda bardzo naturalnie. Jedyny minus to cena i dostępność.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Po prostu go lubię!

Podkład nie jest może ideałem, może mógłby mieć lepszy skład, może mógłby ciut bardziej kryć, może mógłby być ciut tańszy, ale w sumie ja i tak go lubię.

Nie testuję dużo podkładów, bo serce mi się kraja jak coś mi się na dłuższą metę nie sprawdza (np. Fenty Beauty, Healthy Mix, Eveline Matt my day), do tego nieśmiało robiłam podejścia, a w sumie gości u mnie już od 3 lat i sprawdza mi się praktycznie zawsze (a jeśli nie to wina niezgodności z kremem).

Jest lekki, nie zaognia moich rumcajsowych policzków, nie zakrywa w 100%, ale krycie jest wystarczające na tyle, że lubię widok swojej cery w lustrze. Nic nie zjeżdża, nie wałkuje się. Daje też poczucie luksusu (no w końcu kosztuje kupę kasy haha).

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Niestety nie

Z marką Urban Decay niestety chyba się nigdy nie polubię. Podkład wyglądał bardzo ładnie, naturalnie. Leciutki, przyjemnie się rozprowadzał, trzymał się cały dzień. Krycie miał lekkie-średnie, ale dla mnie satysfakcjonujące. Niestety, na zdjęciach wyglada koszmarnie i uczulił mnie.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Jedna z moich największych pomyłek kosmetycznych.

Podkładu zdecydowanie nie polecam, za te pieniądze możemy kupić kilka drogeryjnych i zdecydowanie lepszych jakościowo. Niestety ja mam to do siebie, że gdy koleżanka zacznie zachwalać jakiś produkt to ja koniecznie muszę mieć to "cudo"... ale cóż zacznijmy od początku, szukałam czegoś lekkiego, na codzień - koleżanka wychwalała i stwierdziłam, że kupię. Poszłam do Sephory, Pani pomogła dobrać odcień i to jedyny plus jak dla mnie tego podkładu (dobra gama kolorystyczna dla Polek). Dawałam mu szansę wielokrotnie, niestety nawet w przypadku mieszania z innymi podkładami nie sprawdzał się w ogóle. Moja cera jest normalna, na policzkach ma tendencje do przesuszania, natomiast nos do przetłuszczania. Podkład ma być rozświetlający - nic takiego nie zauważyłam dla mnie ma raczej takie suche- pudrowe wykończenie, zdecydowanie na pewno nie nawilża - wręcz podkreśla suche skórki. Lepsze krycie ma większość kremów bb i cc. Formuła mocno lejąca, kosmetyk szybko wsiąka w pędzle i gąbeczki. Nie mam problemów z utrzymywaniem się podkładów na twarzy, nie stosuję nawet żadnych baz, natomiast ten kosmetyk miałam wrażenie że znikał z mojej twarzy.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Niemiłosiernie zapycha!

Naked Skin to podkład rozświetlający, o lekkiej konsystencji, który ma dawać naturalne wykończenie. Wizaż pisze również, że produkt ten ma nawilżać i poprawiać elastyczność skóry. Ma ujednolicać koloryt naszej cery, minimalizować pory i drobne zmarszczki. Tyle obietnic, a jak jest naprawdę? O tym za chwilę.
Najpierw kilka słów o opakowaniu, zanim przejdziemy do konkretów. Mamy tutaj miłą dla oka plastikową buteleczkę, która jest przezroczysta, więc z łatwością można podejrzeć, ile produktu jeszcze w niej zostało.
Po zdjęciu nakrętki mamy pompkę (niby nie potrzeba tego mówić, ale niektóre podkłady pompek nie mają, a kosztują krocie, więc wielki plus dla UD za to, że jednak wyszedł naprzeciw oczekiwaniom klientów). Owa pompka wyciska nam dokładnie tyle produktu, na ile mamy ochotę. Nigdy nie miałam z nią żadnych problemów.
Kolor, który dla siebie wybrałam to 1.0, ponieważ 0.5 wydawał mi się za jasny i zbyt różowy i po czasie uważam, że 1.0 to był najlepszy wybór z możliwych. Jest to odcień bardzo jasny, ale mający w sobie widoczne żółte podtony (jednak nie jest aż tak żółty jak na przykład Chanel Vitalumiere Aqua B10, czy Estee Lauder DW 1N1), po prostu ma idealną porcję żółci, żeby się dopasować do mojej karnacji.
Zapach ma delikatny, nienachalny, nie czuć go po nałożeniu. Konsystencja jest nieco lejąca, powiedziałabym, że lekko zastygająca po dłuższym czasie, bo po kilku minutach nie jest już tak łatwo go rozprowadzić w miejscach, gdzie byśmy chcieli coś dołożyć. Jednak tu znowu muszę się odnieść do tego, że nie jest to podkład szpachelkowy, więc nie zastyga tak szybko, jak Double Wear, czy Dior Forever, czy Chanel Velvet (chociaż tego ostatniego szpachelkowym bym nie nazwała, po prostu jest zastygający). Z Naked Skin spokojnie mamy czas na powolną aplikację. Wykończenie, jakie zostawia, to taka satyna, bardzo mocno przypomina mi Shiseido Synchro Skin, tyle że tamten ma trochę inną konsystencję i inaczej zastyga oraz szybciej trzeba z nim pracować. NS wydaje mi się łatwiejszy w obsłudze, niewymagający, Synchro Skin ma jakby nieco pudrowatą konsystencję zastygającą, a ten jest ciutkę bardziej wilgotny nawet po chwili po nałożeniu. Jeśli chodzi o krycie, to tutaj też powiedziałabym, że ogromnie mi przypomina Synchro Skin - jest lekkie do średniego, można je trochę nadbudować, na pewno jednak całkowitego krycia nim nie osiągniemy i nie będzie on odpowiedni dla fanek całkowitego krycia czy super matu. Nie będzie też odpowiedni dla dziewczyn, które liczą, że przykryje duże niedoskonałości czy zaczerwienienia. Małe krostki czy pieprzyki trochę zakryje, ale nie całkowicie. Zapach jest taki jakby trochę alkoholowy, przyjemne to to nie jest, ale tragedii też nie ma.
Wytrzymałość, bo to też istotny aspekt - tutaj nie mam mu nic złego do zarzucenia, trzyma się świetnie (oczywiście przypudrowany, bo ja zawsze pudruję podkłady, jednak gwoli ścisłości - używam do tego transparentnych, rozświetlających pudrów typu kulki Guerlain czy Hourglass Ambient Light lub Nars Light Reflecting Powder - słowem takich, które nadają jeszcze więcej blasku), całodniowo, aż do zmycia. Ściera się jedynie w okolicach nosa, ale to przez moje wieczne używanie chusteczek (klimatyzacja i zmiany temperatury w pracy), także nie zaliczam tego jako minus, bo jeśli nie jestem w pracy i nie trę nosa co chwila, to jest super. Nie zgodzę się jednak z tym, że on niby uelastycznia skórę, czy nawilża. Nic z tego. Mam wrażenie, że wręcz ją wysusza, skóra staje się taka papierowa po jakimś czasie, nie wygląda to dobrze.
I teraz przejdę do tego, dlaczego ten podkład dostaje ode mnie najgorszą ocenę z możliwych - otóż ZAPYCHA skórę masakrycznie! Mam w kolekcji dużo podkładów i używam ich zamiennie, ale jakoś w połowie stycznia postanowiłam, że rozprawię się z UD już do końca i po prostu zużyję. Zaczęłam go używać każdego dnia, dosłownie każdego. I po kilku dniach skóra zaczęła mi się pogarszać. Nie wiem, dlaczego nie skumałam, że to ten podkład, ale w tym samym czasie zaczęłam też dużo nowej pielęgnacji i myślałam, że to coś z pielęgnacji. Eliminowałam po kolei niemalże wszystko, stosowałam kremy i maści na syfy, a na twarzy coraz gorzej i gorzej i jakoś nie wpadło mi do głowy, że to może być podkład. Poszłam nawet do lekarza, bo myślałam, że mam alergię, a on mi przypisał jakieś dziwne maści, które też stosowałam! I oczywiście one nie pomagały.Jednak przez przypadek po 2,5 miesiąca używania tego podkładu postanowiłam, że muszę chwilę od niego odpocząć, bo przecież inne leżą. I na tydzień zaczęłam używać innego. Skóra jak za dotknięciem magicznej różdżki zaczęła się poprawiać. Ale po tygodniu dalej nieświadoma wróciłam do UD, bo przecież moim zamiarem było go zużyć i co? Po 3 dniach 20 nowych syfów na twarzy!!! Już 2 dnia myślałam, że kurde to chyba musi być on. Teraz od 2 tygodni go nie używam, skóra prawie całkowicie wróciła do normy, nie mam ani jednej nowej krostki od dwóch tygodni (zwykle nie mam niespodzianek na twarzy), ale przez to, co ten podkład mi wyrządził, przez tyle syfów i tą masakrę na twarzy prawdopodobnie zostaną mi blizny po syfach spowodowanych przez niego. Jestem wkurzona (gorsze słowo bym tu użyła, ale nie chcę przeklinać) i zniesmaczona, że produkt za tyle pieniędzy tak zapycha. Niestety połowa butelki ląduje w koszu na śmieci, kasa wywalona w błoto. Nie wiem, co on w sobie ma takiego, że robi takie spustoszenie na skórze. Ja serdecznie ODRADZAM JEGO ZAKUP. Jeszcze nigdy podkład nie urządził mnie tak, jak to gówno. Jakiekolwiek plusy tego produktu wymieniłam na początku wszystko jest przeważone przez ten ogromny minus, po prostu to jest bubel jakich mało.
Wydajcie pięniądze na coś innego, albo chociaż przetestujcie go przynajmniej przez tydzień, jeśli macie zamiar go kupić, bo to jest pomimo ładnego koloru i spoko wyglądu na twarzy i trwałości niestety najgorszy podkład, z jakim miałam do czynienia. I naprawdę przykro mi, że to piszę, ale taka jest prawda.
DAŁABYM -100 GDYBY SIĘ DAŁO, NIESTETY Z AUTOMATU MUSZĘ DAĆ 1 GWIAZDKĘ.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: kilka próbek

Nie. Nie i jeszcze raz NIE

Koleżanka makijażystka poleciła mi ten podkład jako lekka alternatywa dla MAC Pro Longwear i EL Double Wear. Zależało mi na trwałym, dość kryjącym podkładzie, ale dużo lżejszym. Niestety, Naked Skin to bubel, i wcale nie z powodu krycia, bo te jest całkiem fajne. Podkład po godzinie zaczyna się świecić i całkowicie znika z nosa, a z innych partii twarzy ściera się nierównomiernie. Mimo solidnego pudrowania, jego trwałość jest beznadziejna. Szczęście, że mam tyko dużą próbkę z Sephory, która wystarczyła na 3 użycia, bo gdybym wydała prawie 200zł na coś takiego, chyba bym się popłakała. Nawet najtańsze podkłady z drogerii (Lirene czy AA) były trwalsze...

3 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Świeci się

Kupiłam kiedyś na spontanie. Wlasnie kupiłam drugie opakowanie.
Nie widać go na buzi. Mam kolor 0.5 jest to kolor neutralny. Ładnie się wtapia w kolor cery. Mam cerę mieszaną, ale z duzymi sklonnosciami do wysuszeń. Delikatnie rozswietla. Buduje sie krycie. Moim zdaniem jest średniokryjacy. Moj czerwony nos dobrze kryje.
Jeśli ktoś pisze, że podkreśla suche skórki to kazdy podkład będzie. Najpierw trzeba zadbac o pielegnację peeling i dobry krem, a potem malujemy buzie.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Fantastyczny podkład!

Naturalny i co najważniejsze długotrwały efekt, do tego piękne wykończenie- z cery bije blask, ale się nie świeci- co przy cerze mieszanej uważam za majstersztyk.
Polecam z całego serca.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

Słaby bo...

Produkt miał nadawać naturalny efekt, jednak pierwszy komentarz jaki usłyszałam od koleżanki to "Powinnaś zmienić podkład ! Zobacz ile masz widocznych wysuszonych skórek. " Jednak nie kończy się tylko na tym - buzia po jego nałożeniu jest tak lepka, że czułam jakbym nałożyła niefajny krem. Bardzo krótkie i słabe krycie, po dwóch godzinach poza skórkami, nie widać żebym miała na sobie jakikolwiek podkład. Za taką cenę spodziewałam się czegoś o niebo lepszego.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Hmmm.... Bez szału...

Długo przymierzałam się do zakupu tego podkładu.. Czytałam recenzje również na wizażu... Trochę zaniepokoily mnie komentarze o podkreśleniu suchych skórek, ale w sumie nigdy nie miałam z nimi problemu jako posiadaczka cery mieszanej raczej z tendencją do świecenia... Stwierdzilam, że zrobię sobie prezent na urodziny... Zakupiłam Naked w Sephorze w kolorze 2.0... Wcześniej używałam koreańskich kremów bb i zależało mi na czymś lekkim co wyrówna koloryt skóry... No i cóż... Może zacznę od plusów

+Kolor bardzo ładny
+łatwo się rozprowadza
+lekka formuła
+wyrównuje koloryt (wulkanów na pewno nie zakryje)
+zapach względnie przyjemny... Nie męczący

I to chyba tyle... Czas na minusy

-faktycznie przesusza..... Po kilkukrotnym zastosowaniu pojawiły się suche skórki głównie na czole... Momentami skóra aż swędziała, a podkreślam, że nigdy nie miałam takich problemów
-Ze względu na rzadką konsystencję niezbyt wydajny
-Widać go na buzi... I to usłyszałam od mężczyzny!... Który wcześniej nie zauważał mojego makijażu mimo stosowania podkładów drogeryjnch tj. True Match albo 123 Perfect
-Nie utrzymuje się za dobrze.. Dość szybko się ściera
-Cena... 150 zł za podkład, który miał być jak druga skóra, a jest widoczny i w dodatku przesusza skórę ze skłonnością do przetłuszczania....

Słabo :-(... Myślę, że wrócę do koreańskich kremów bb...

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: jedno opakowanie

Kosmetyczny bubel

Bardzo żałuję zakupienia tego podkładu, namówiła mnie do tego konsultantka w Sephorze i nigdy więcej nie dam się nabrać. Jest to lekki podkład, o słabym kryciu, jednak tak bardzo słabym, że nie radzi sobie kompletnie z niczym! Jest bardzo wodnisty, przez co aplikacja nie jest dość przyjemna. Zdecydowanie oksyduje na twarzy, a po czasie podkreśla wszelkie suche skórki. Nie zauważyłam efekty ładnego rozświetlenia. Jedyny jego plus, że kompletnie nie czuć go na twarzy, jednak bardzo szybko się ściera. Najgorsza jego wada dla mnie jest taka, że uczulił mnie w okolicach ust i brody.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

I tak i nie.

Podkład bardzo trudny do oceny.
Mam najjaśniejszy odcień 0.5- którym byłam zachwycona. Nareszcie cos odpowiednio jasnego do mojej bladej twarzy i w dość neutralnych kolorach lekko w stronę żółtych tonów. Niestety, u mnie podkład ciemnieje i staje się różowy. Zaraz po nałożeniu wygląda cudownie, konsystencja dość wodnista gdzie idealnie sprawdza sie beauty blender. Podkład ślicznie się wtapia, pozostawia skórę nawilżoną ( mam cerę suchą ) z satynowym wykończeniem. Nie potrzeba utrwalać pudrem, wygląda bardzo zdrowo i naturalnie- WoW nareszcie podkład idealny znaleziony......niestety taki efekt nie trwa długo. Po 2h magia znika, podkład jak wspomniałam ciemnieje, satynowe wykończenie przechodzi w suchy mat, podkład podkreśla suche skórki. Wydaje mi się ( jak czytałam we wcześniejszych recenzjach) że musi byc cos w składzie co niekorzystnie wpływa na cerę wysuszając ją.
podsumowując:
+ ideał zaraz po nałożeniu
- ciemnieje
- po kilku godzinach bardzo wysusza cerę i podkreśla suche skórki
- mało wydajny
- po kilku godzinach wygląda bardzo nieestetycznie

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    9
    produktów

    27
    recenzji

    705
    pochwał

    10,00

  2. 2

    30
    produktów

    113
    recenzji

    214
    pochwał

    7,19

  3. 3

    15
    produktów

    19
    recenzji

    492
    pochwał

    7,04

Zobacz cały ranking