WIZAŻ logo
Opis produktu
Składniki
Opinie użytkowników
Produkty podobne
Artykuły
Pasty i płyny do zębów dla dzieci

Colgate Smiles Junior Toothpaste Pasta do zębów dla dzieci powyżej 6. roku życia

star fullstar fullstar fullstar fullstar full
5 (1)
100% kupi ponownie

Opis produktu


Składniki


Opinie użytkowników

Dokładamy starań, aby opinie publikowane w katalogu KWC pochodziły od osób, które faktycznie używały opiniowane produkty. Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj.
Średnia ocena:
star fullstar fullstar fullstar fullstar full
5 na 5
Wydajność:
star fullstar fullstar fullstar fullstar full
Zgodność z opisem producenta:
star fullstar fullstar fullstar fullstar full
Stosunek jakości do ceny:
star fullstar fullstar fullstar fullstar full
Opakowanie:
star fullstar fullstar fullstar fullstar full
Zapach:
star fullstar fullstar fullstar fullstar full
Kupi ponownie: 100% osób
  • 6 września 2026 o 17:01
    Expecto Fluorum
    Kupi ponownieTak
    Liczba zużytych opakowańjedno opakowanie
    Od kiedy używasz produktumiesiąc
    Gdzie został kupiony produktW hipermarkecie
    Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że podczas zwykłych zakupów w Lidlu zostanę postawiona przed tak trudnym wyborem moralnym. Idę sobie spokojnie między półkami, a tu nagle pasta do zębów z napisem Harry Potter. Ciemnogranatowe opakowanie, rycina Hogwartu i jeszcze łagodny smak mięty. W tym momencie wszelkie plany zakupowe przestały mieć znaczenie. Jako naczelna fanka serii Harry Potter, pradawna leśna wiedźma, absolwentka Slytherinu i mieszkanka województwa czarownic, nie mogłam przejść obok tego artefaktu obojętnie. No bo kto miałby ją przetestować, jeśli nie ja? Mugol? Nie sądzę. Pasta nosi piękną nazwę „Bąbelkujący Kociołek”, czyli w wersji angielskiej „Bubbling Cauldron”, i już sama nazwa sugeruje, że nie mamy tutaj do czynienia ze zwykłym produktem do higieny jamy ustnej. To nie jest pasta, którą po prostu wyciskamy na szczoteczkę. To jest eliksir. Prawdopodobnie orginalna receptura Snapea uważona gdzieś w piwnicach Hogwartu. Opakowanie jest bardzo przyjemne dla oka. Ciemnogranatowa kolorystyka od razu kojarzy się z nocnym niebem nad Hogwartem, a na froncie oczywiście nie mogło zabraknąć nazwy Colgate, napisu Harry Potter oraz ryciny Hogwartu. Całość wygląda na tyle dobrze, że przez chwilę miałam wrażenie, że zamiast na półce w łazience powinnam postawić ją w gablocie obok różdżki i pierwszego wydania „Proroka Codziennego”. Jest to zdecydowanie jeden z tych produktów, które człowiek kupuje trochę z potrzeby, a trochę dlatego, że jego wewnętrzne dziecko właśnie dostało list z Hogwartu. W środku znajdziemy miękką, plastikową tubkę utrzymaną w tej samej kolorystyce. Tubka jest wygodna w użytkowaniu, ma złotą końcówkę i zamknięcie na klik. Wygląda całkiem elegancko i zdecydowanie bardziej magicznie niż przeciętna pasta stojąca na łazienkowej półce. Pojemność wynosi 50 ml, więc jest to raczej niewielki kociołek. Producent przeznaczył pastę dla dzieci od 6. roku życia, ale moim zdaniem jest to produkt, który spokojnie może zainteresować również dorosłych czarodziejów, czarownice i mugoli. Szczególnie tych, którzy nie przepadają za pastami o smaku tak mocnej mięty, że po umyciu zębów mają wrażenie, iż właśnie wypili eliksir kriogeniczny. Jestem osobą, która zdecydowanie nie potrzebuje podczas porannego szczotkowania doświadczać otwarcia wrót do Arktyki. Łagodna mięta w tej paście jest więc dla mnie ogromnym plusem. Sama pasta jest biała i zawiera małe granatowe drobinki. I tutaj zaczyna się prawdziwa magia. Podczas szczotkowania te drobinki sprawiają, że pasta zmienia kolor z białego na niebieski. Przyznam, że jest to całkiem przyjemny bajer. Niby jestem dorosła i powinnam już dawno wyrosnąć z zachwycania się zmianą koloru pasty, ale wystarczy kilka sekund szczotkowania i nagle stoję przed lustrem jak pierwszoroczna uczennica Hogwartu obserwująca pierwszą lekcję zaklęć. Kolor zmienia się podczas mycia i dzięki temu zwykłe szczotkowanie zębów staje się odrobinę ciekawsze. Szczególnie jeśli szczotkowanie zębów to nielubiana czynność i osobista kara zesłana przez Ministerstwo Magii, taka zmiana koloru może być całkiem dobrym sposobem na uatrakcyjnienie całego rytuału. Jeżeli chodzi o pianę, to tutaj Colgate zdecydowanie nie oszczędzało składników na czarodziejskie bąbelki. Piany jest naprawdę dużo. Dawno nie używałam past Colgate i najwyraźniej zdążyłam się odzwyczaić od takiej ilości piany. Pierwsze szczotkowanie było trochę jak małe spotkanie z Irytkiem. Człowiek zaczyna myć zęby spokojnie, a po chwili ma w ustach tyle piany, że zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie uruchomił zaklęcia „Expecto Pianum”. Nie jest to jednak wada, tylko kwestia przyzwyczajenia. Pasta bardzo dobrze oczyszcza zęby, a po szczotkowaniu mam przyjemne uczucie czystości. Zdecydowanie nie mam wrażenia, że produkt jest zbyt delikatny tylko dlatego, że mięta nie próbuje wypalić mi zatok. I to jest dla mnie ogromny plus. Pod względem działania pasta również wypada bardzo dobrze. Zawiera fluor na poziomie porównywalnym ze zwykłymi pastami dla dorosłych, dlatego nie widzę powodu, żeby dorosły fan Harry'ego Pottera miał przechodzić obok niej obojętnie tylko dlatego, że na opakowaniu widnieje informacja o przeznaczeniu dla dzieci od 6. roku życia. Oczywiście nie zmienia to faktu, że najważniejszym argumentem zakupowym pozostaje dla mnie napis Harry Potter. Nauka nauką, higiena higieną, ale człowiek ma swoje priorytety. Cena wynosiła około 12 złotych za 50 ml. Czy to dużo? Jak na pastę dla dzieci i taką pojemność zdecydowanie nie jest to okazja stulecia. Za tę kwotę można znaleźć większe opakowania zwykłej pasty. Tutaj jednak płacimy również za całą otoczkę Harry'ego Pottera, zmianę koloru pasty i oczywiście możliwość poczucia się przez chwilę jak czarodziej podczas codziennego szczotkowania. Dla zagorzałego fana serii jest to więc trochę zakup higieniczny, trochę gadżet i trochę magiczny artefakt. I właśnie dlatego jestem w stanie wybaczyć jej nieco wyższą cenę. Czy pasta jest warta zakupu? Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli ktoś jest fanem Harry'ego Pottera albo po prostu lubi łagodne miętowe pasty. Dobrze oczyszcza zęby, nie ma przesadnie mocnego smaku, pieni się konkretnie, a zmiana koloru jest całkiem fajnym dodatkiem. Do tego samo opakowanie prezentuje się bardzo sympatycznie. Czy jest to pasta, po którą sięgnęłabym ponownie? Jak najbardziej. Jeżeli jeszcze raz zobaczę ją na półce, zapewne ponownie nastąpi ten sam scenariusz. Moje wewnętrzne dziecko natychmiast krzyknie: Accio Colgate bąbelkujący Kociołek. I cóż mogę powiedzieć? Jako czarownica wychowana na opowieściach o Harrym Potterze nie będę przecież ignorować znaków wysyłanych przez magiczny świat. Ostatecznie „Bąbelkujący Kociołek” okazał się całkiem udanym eksperymentem. Zęby są czyste, oddech jest świeży, mózg nie został zamrożony przez miętę, a podczas szczotkowania pasta zmienia kolor na niebieski. Nie dostałam co prawda listu z Hogwartu, nie pojawiła się sowa, a na ścianie łazienki nie otworzył się portal na Ulicę Pokątną, ale czego właściwie można oczekiwać za 12 złotych? Jedyna rzecz, nad którą ubolewam, to fakt, że granatowe drobinki nie są zielone. No naprawdę, Colgate, czy naprawdę tak trudno było zrobić coś bardziej w klimacie Slytherinu? Skoro już bawimy się w magię i zmienianie koloru pasty podczas szczotkowania, to aż prosiłoby się o stworzenie całej serii w kolorach domów Hogwartu. Mamy niebieski, więc można byłoby pójść dalej i zrobić czerwony dla Gryffindoru, żółty dla Hufflepuffu, zielony dla Slytherinu. Podejrzewam jednak, że z czerwonym czy żółtym mogłoby być trochę ryzykownie, bo raczej nikt nie chciałby po dwóch minutach szczotkowania spojrzeć w lustro i odkryć, że jego szkliwo właśnie przyjęło barwy Huffelpuffu. Nie wiem też, czy kolorowe drobinki faktycznie mogłyby mieć taki wpływ na szkliwo, to tylko moje czarodziejskie podejrzenia, a nie żadna informacja od producenta. Ale zielony? Zielony jest przecież praktycznie kuzynem niebieskiego. Tutaj widzę ogromny potencjał. Zielona pasta, która podczas szczotkowania robi się jeszcze bardziej intensywna, do tego srebrne albo zielone opakowanie i herb Slytherinu. To byłby mój osobisty eliksir do pielęgnacji jamy ustnej. Wstajesz, patrzysz na zieloną pastę i od razu wiesz, że czeka cię kolejny dzień knucia, ambicji i bezkompromisowej walki z płytką nazębną. Nie ukrywam, że jako absolwentka Slytherinu chętnie widziałabym właśnie taką wersję. Obecny niebieski Bąbelkujący Kociołek jest bardzo fajny, ale zielone drobinki byłyby zdecydowanie bardziej „moje”. Tym bardziej że skoro pasta już podczas szczotkowania zmienia kolor, to aż szkoda ograniczać magiczne możliwości do jednej barwy. Chcę mieć wybór domu, Colgate. Chcę móc zdecydować, czy dzisiaj szczotkuję zęby jak Gryfonka, Puchonka, Krukonka czy dumna Ślizgonka. Na ten moment pozostaje mi jednak zaakceptować niebieską magię. Może to nawet jakaś próba losu. Być może Tiara Przydziału powinna przydzielić mnie jednak do Ravenclaw? Podsumowując: Jak na zwykłą pastę do zębów jest zaskakująco dużo magii. A jak na pastę z Harrym Potterem jest po prostu bardzo przyzwoita. Z przyjemnością kupię ją ponownie.
    Zalety:
    • łagodny, przyjemny miętowy smak
    • mięta jest wyczuwalna, ale nie jest przesadnie mocna
    • bardzo dobrze oczyszcza zęby
    • zawiera fluor w ilości odpowiedniej również dla dorosłych
    • pasta podczas szczotkowania zmienia kolor z białego na niebieski
    • atrakcyjne, ciemnogranatowe opakowanie w klimacie Harry’ego Pottera
    • ciekawa nazwa „Bąbelkujący Kociołek”
    • wygodna, miękka tubka z zamknięciem na klik
    • niewielka pojemność 50 ml sprawia, że można ją łatwo zabrać ze sobą
    • produkt może zachęcić dzieci do regularnego mycia zębów dzięki zmianie koloru
    • świetna opcja dla fanów Harry’ego Pottera
    • nadaje się również dla dorosłych, którzy wolą delikatniejsze pasty
    • zdecydowanie wyróżnia się na tle zwykłych past
    Wady:
    • tubka jest niewielka i przy codziennym stosowaniu szybko może się skończyć
    • bardzo duża ilość piany może być dla niektórych osób irytująca
    • dla osób przyzwyczajonych do bardzo mocnej mięty smak może być zbyt delikatny
    • szkoda, że pasta zmienia kolor tylko na niebieski
    • brak wersji w kolorach wszystkich domów Hogwartu
    • szczególnie brakuje zielonej wersji dla Slytherinu
    Szczegóły:
    • Wydajność
      star fullstar fullstar fullstar fullstar full
    • Zgodność z opisem producenta
      star fullstar fullstar fullstar fullstar full
    • Stosunek jakości do ceny
      star fullstar fullstar fullstar fullstar full
    • Opakowanie
      star fullstar fullstar fullstar fullstar full
    • Zapach
      star fullstar fullstar fullstar fullstar full
    17 osób  uznało tę opinię za pomocną

Produkty podobne


Artykuły

Jakiekolwiek aktywności, w szczególności: pobieranie, zwielokrotnianie, przechowywanie, lub inne wykorzystywanie treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, w szczególności w celu ich eksploracji, zmierzającej dotworzenia, rozwoju, modyfikacji i szkolenia systemów uczenia maszynowego, algorytmów lub sztucznej inteligencji jest zabronione oraz wymaga uprzedniej, jednoznacznie wyrażonej zgody administratora serwisu – Burda Media Polska sp. z o.o. Obowiązek uzyskania wyraźnej i jednoznacznej zgody wymagany jest bez względu sposób pobierania, zwielokrotniania, przechowywania lub innego wykorzystywania treści, danych lub informacji dostępnych w ramach niniejszego serwisu oraz wszystkich jego podstron, jak również bez względu na charakter tych treści, danych i informacji.
Powyższe nie dotyczy wyłącznie przypadków wykorzystywania treści, danych i informacji w celu umożliwienia i ułatwienia ich wyszukiwania przez wyszukiwarki internetowe oraz umożliwienia pozycjonowania stron internetowych zawierających serwisy internetowe w ramach indeksowania wyników wyszukiwania wyszukiwarek internetowych
Więcej informacji znajdziesz tutaj.
szukaj