Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Lanolips, The Original 101 Ointment, Multipurpose Balm (Wielofunkcyjny balsam)

Lanolips, The Original 101 Ointment, Multipurpose Balm (Wielofunkcyjny balsam)

Średnia ocena użytkowników: 3,2 /5

Pojemność 15 g
Cena 55,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Wielokrotnie nagradzany uniwersalny balsam stworzony na bazie najwyższej klasy oczyszczonej lanoliny. Przebadany dermatologicznie, przyjazny także dzieciom ma uniwersalne zastosowanie i może być stosowany zarówno w intensywnej kuracji popękanych i spierzchniętych ust, jak i ekstremalnie wysuszonej skóry, pielęgnacji skórek, przesuszonej śluzówki nozdrzy i innych miejsc wymagających silnego i dogłębnego nawilżenia.
Produkt odpowiedni dla wegetarian.

Składniki

  • Ultra Medical Grade Lanolin
Pokaż wszystkie Schowaj

Recenzje 12

Średnia ocena użytkowników: 3,2 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Zapach:
Więcej ocen Schowaj

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Rozczarowanie

Miałam już okazję testować balsam Lanolips w wersji zapachowej orzecha kokosowego, który był naprawdę swietny, wkleję Wam link do mojej recenzji: https://wizaz.pl/kosmetyki/produkt,275451,lanolips-101-ointment-multi-balm-coconutter,2826171.html#review-2826171
Byłam przekonana, że wersja neutralana, oryginalna będzie lepsza niż te nazwijmy to zapachowe.
Niestety pomyłka totalna. Tak jak było już wspomniane przez inne recenzentki zwykła tańsza lanolina byłaby o niebo lepsza i skuteczniejsza.
Ten balsam nie robi nic, zupełnie nic.
Nawilża usta w trakcie aplikacji, a pozniej w trakcie noszenia uczucie nawilzenia znika, po prostu wyparowuje. Na ustach zostaje tylko lekki błysk po balsamie. Bardzo szybko się sciera i zjada. Nawet podczas picia z kubka czy przez słomkę. Znika jakbyśmy jadły tłusty rosół. Nie radzi sobie nawet z piciem wody. Juz nawet nie wspominam o jedzniu posiłku. Ba wystarczy nic nie robic a on i tak zniknie po chwili. Nie mam przesuszonych ust, żeby balsam w nie wnikał żeby je nawilżyć. On po prostu znika.
Kupiłam go na promocji i bardzo się z tego cieszę bo nie jest wart zakupu w cenie regularnej.
Jak tylko go zużyje od razu wracam do wersji zapachowej.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Okropny zapach

Miałam wszystkie rodzaje Lanolips i uważam, że jest to najlepszy balsam do ust jaki miałam, ale ten z orzechem kokosowym śmierdzi zjełczałym masłem.

Nie jestem w stanie zrecenzować tej wersji bo po prostu nie jestem w stanie jej używać :( Ten zapach jest dla mnie nie do zaakceptowania, jeden z gorszych bubli jaki kupilam w ostatnim czasie.

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Dobry, ale za drogi

Po Lanolips sięgnęłam w momencie, gdy fragment moich ust był tak spierzchnięty, że nic nie pomagało! Peelingi, carmex, eos... jak tylko schodziły z ust, problem natychmiast wracał. Muszę przyznać, że po kilku dniach stosowania Lanolips usta doszły do siebie i od tamtej pory pozostają w naprawdę dobrej kondycji.
Nie zmienia to jednak faktu, że produkt jest zwyczajnie... zbyt drogi. Co więcej, jego skład łudząco przypomina Lanomaść z Ziaji, która jest kilkakrotnie tańsza i z pewnością to właśnie na nią skuszę się jeśli problem z ustami powróci.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

O co tyle krzyku?

Kiedy zauważyłam w Sephorze ten zachwalany wszędzie balsam - od razu się na niego skusiłam. To było zimą, więc miał szansę pokazać na co go stać. Miał być do torebki, a leży w łazience jako symbol zmarnowanych pieniędzy... Nie nadaje się do noszenia go przy sobie, bo aplikator to jest jakaś parodia. Widziałam przecież tą tragiczną zakrętkę, ale spodziewałam się, że jakoś ją ogram. Niestety jest malutka, łatwo ją zgubić i trudno trafić w gwint, więc jak mam tego używać w biegu, w pracy, aucie... Produkt ciężko się wyciska, pewnie przez skład, ale producent mógł to uwzględnić wybierając taki rodzaj opakowania. Konsystencja jest zbita i twarda, więc trzeba go nakładać palcem - o co mam go potem wytrzeć? Sam balsam nie powala, a na pewno nie za takie pieniądze. Mocno natłuszcza, lepi się, więc dla mnie to tylko opcja na noc. Nawilża, ale nie poradził sobie z popękanymi ustami... Produkt mocno wypromowany, ale czy aby na pewno słusznie?

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

rozczarowanie

Moje usta potrzebowały nawilżenia i za radą Pani w Sephorze kupiłam ten balsam do ust, jednak muszę przyznać, że nie różni się niczym od zwykłej lanoliny, na przykład tej z Ziaji.

Wady:
-cena
-niezbyt wygodny aplikator

Zalety:
-dobrze nawilża
-tworzy warstwę ochronną na skórze ust
-dobry skład
-bez zapachu
-wydajny

4 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Nie za tę cenę

Balsam przyjemny w stosowaniu, utrzymuje sie na skórze bardzo długo. Jednak zostane przy moich kilku hitach tj carmex, balsam klasyczny nivea i oleje do ust. W tej cenie wole kupic cos bardziej efektownego

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Średni za wysoką cenę

Kupiłam balsam na wyprzedażach w Sephora. Skusiłam się po wysokich ocenach w zagranicznych mediach. Balsam jest bardzo ciężki i mocno natłuszcza dlatego używam go tylko na noc. Na ustach wygląda pięknie tylko zaraz po nałożeniu ponieważ kilka minut po noszeniu zbiera się w koncikach ust i zmienia kolor na biały jak zwykły krem Nivea. Wygląda to bardzo nie estetycznie. Nawet po nałożeniu tylko uciupinki dalej się zbiera. O wiele lepiej działa balsam Evree My Super Balm za o wiele wiele mniejsze pieniądze.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

No słaby.

Balsam jest już do dostania stacjonarnie w Sephorze. Kosztuje niemało, ale jest otoczony takim kultem, że się skusiłam.

Każdy, kto zna lanolinę (choćby z maści na skutki) wie, czego należy się spodziewać - ciężkiej, tłustej, lepiej, żółtej mazi o specyficznym smaku i zapachu. Jakie było moje zdziwienie, kiedy z tubki wydobył się miękki, biały, bezwonny, bezsmakowy i bezzapachowy, dość śliski produkt. Z tego, co zdążyłam doczytać to po prostu dlatego, że produkt jest jakości ultrafarmaceutycznej.

Działanie - no właściwie brak. Jak dla mnie jest łudząco podobne do klasycznej, granatowej Nivei. Balsam jest miękki, wcale nie jest gęsty i nie trzyma się ust. Początkowo czuć silne nawilżenie i zmiękczenie, ale efekt trwa kilka minut a potem jest tak, jakby niczego na usta się nie nakładało. Żałuję, że go kupiłam zamiast sprawdzonego granatowego Blistexa, który bije ten produkt na głowę.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

zbawienie na usta

Balsam z zawartością prawdziwej lanoliny jest wprost zbawieniem na usta na każdą porę roku. Doskonale nawilża nawet suche skórki. Jest dość gęsty i nie wygląda na barwiony czymkolwiek ( nie za ciekawy kolor). Kolor ten na szczęście nie przekłada się na usta, które są mięciutkie. Usta wyglądają na nawilżone i odżywione ale nie błyszczą się tandetnie. Balsam nie rozmazuje się i głęboko wchłania się w wargi nie pozostawiając ich lepiących się.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Niesamowity!

Lanolips były nowością w Sephorze i miałam ochotę je wypróbować. Zaczęłam od tego cytrynowego, który mnie oczarował swoimi właściwościami. Ten wielofunkcyjny kupiłam po jakimś czasie chcąc się przekonać, czy sprawdzi się lepiej niż osławiona (i według mnie trochę przereklamowana) wazelina. I muszę wiedzieć, że totalnie pobił u mnie wazelinę :D . Balsam nakładam najczęściej na usta - stają się po nim miękkie, gładkie i takie naturalnie piękne. Do codziennej pielęgnacji ust sprawdza się idealnie, zwykle nakładam go na noc. W przeciwieństwie do wazeliny wchłania się bardziej w skórę, co przemawia na korzyść głównego składnika balsamu - lanoliny. Na innych suchych miejscach także daje radę, potrafi zmiękczyć i nawilżyć o wiele lepiej niż wazelina. Dzięki swojej dość gęstej konsystencji jest bardzo wydajny - wystarczy jego naprawdę niewielka ilość. Można przez chwilę ogrzać tubkę przez aplikacją balsamu, lub nałożyć bezpośrednio na usta czy inne miejsce i rozsmarować cieniutką warstwę. Tubka jest wygodna, miękka i nie sprawia problemu z wydobyciem produktu.
Jest naprawdę niesamowity, myślę że kupowałabym go częściej. Gdyby tylko cena była trochę niższa - w Sephorze kosztuje 59 zł, ale na szczęście kupiłam go z 10% rabatem. Ale wystarczy mi na naprawdę długo, więc na chwilę obecną wazelina może się schować ;) .

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Nieskuteczny

Dostałam kiedyś opakowanie tego produktu w prezencie i ucieszyłam się, bo słyszałam wcześniej opinie, że jest super i działa super i cud miód. Mamy tutaj ładną i poręczną tubkę (lubię tubki bo można z nich wycisnąć produkt do konca, ale jednocześnie nie trzeba grzebać w opakowaniu palcami). Postanowiłam go używać na noc w celu odżywienia i nawilżenia moich warg. Jestem wielką fanką pomadek wszelkiego rodzaju, więc zależy mi na tym , żeby moje usta były wypielęgnowane, skoro wiem, że noszę ciągle pomadki o różnych wykończeniach, w tym mocno matowych, które jednak wysuszają.
Smarowałam sobie więc usta każdej nocy grubą warstwą tego bezwonnego specyfiku mając nadzieję, że rano będą ślicznie nawilżone, gładkie i miękkie.
Budziłam się rano, a wargi spierzchnięte jak nigdy dotąd. Ten produkt w ogóle ich nie nawilżał. Myślałam, że to może ja robię coś nie tak, zaczęłam nakładać mniejszą warstwę, ale to niczego nie zmieniło. Czegokolwiek nie zrobiłam usta i tak były spierzchnięte o poranku, a jeśli producent mówi, że coś ma nawilżyć to ja oczekuję, że to to zrobi. Niestety w przypadku Lanolips otrzymałam zerowe działanie, a wręcz pogorszenie kondycji ust.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Owieczki górą!

Jak wiele zależy od opakowania! Gdyby nie jego urocza forma (spójrzcie tylko na zdjęcie) być może przeoczyłabym to cacko w gąszczu innych produktów do pielęgnacji ust zalegających na drogeryjnej półce. Jednak raz zauważone przykuło moją uwagę na tyle, że nie mogłam już podarować sobie jego kupna;) Zgrabna bladoróżowa tubka opatrzona logo z sympatyczną całuśną owcą:) skrywa w sobie produkt o niezwykłej skuteczności.
Zanim jednak zainwestowałam w ten zakup 11 funtów (które jednak łatwiej wydać niż przeszło 50 zł gdyby rzecz działa się w Polsce) wczytałam się w okoliczności powstania marki Lanolips i cieszę się, że jej pomysłodawczyni sięgnęła właśnie po lanolinę (wosk uzyskiwany w procesie oczyszczania wełny owczej). Ten niezwykły składnik nie dość, że świetnie wchłania się przez skórę, to jest w stanie utrzymać nawet do 200% wilgoci w stosunku do swojej masy, więc jego właściwości nawilżające są nieprzecenione.
Wystarczy odrobina balsamu wyciśnięta na palec (i pod wpływem jego ciepła lekko ogrzana) by dokładnie posmarować nim usta. Wargi z miejsca stają się mięciutkie, elastyczne i błyszczące, a balsam oprócz tego, że długo się na nich utrzymuje, pozostawia je nawilżone i zabezpieczone przed pierzchnięciem, czy pękaniem.
W tubce balsam ma barwę bladożółtą, jednak wydobyty na powierzchnię, zarówno konsystencją, jak i kolorem (biało-przezroczystym) przypomina wazelinę. [Przy czym pamiętajmy, że wazelina jedynie natłuszcza usta pozostając na ich powierzchni, a lanolina wchłania się przez skórę jest więc od niej zdecydowanie bardziej skuteczna].
Balsam jest również bezwonny, więc osoby osoby o wrażliwych nosach nie ucierpią na jego stosowaniu.
Ja stosuję Lanolips tylko do pielęgnacji ust, jednak jak zapewnia producent, produkt można stosować w kuracji popękanego naskórka także innych miejsc, więc w razie czego jeden produkt załatwi sprawę globalnego przesuszenia.
Od kiedy stosuję Lanolips moje usta wyglądają naprawdę pięknie. Są jędrne i że tak to ujmę "mięsiste", miękkie i po prostu zdrowe. Teraz każda pomadka wygląda na nich bajecznie, bo suche skórki, czy nawet niemiłe napięcie naskórka zniknęło, a usta są zdrowe i piękne (będę nieskromna, a co;)
Wiem, że cała ta recenzja brzmi jak niekończący się pean na część Lanolips, niech więc przysłowiową łyżką dziegciu w beczce miodu będzie cena produktu oraz jego niedostępność w Polsce. Ja spotkałam się z nim dopiero w UK i to też w ograniczonej formie, bo napotkałam markę Lanolips jedynie w drogerii Boots. Niniejszym uprasza się więc o szerszą dystrybucję produktów Lanolips i nie będę miała już się czego czepiać.
Serdecznie polecam.

Używam tego produktu od: Miesiąca
Ilość zużytych opakowań: 1 w użyciu

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    33
    produktów

    162
    recenzji

    486
    pochwał

    10,00

  2. 2

    9
    produktów

    28
    recenzji

    831
    pochwał

    9,30

  3. 3

    19
    produktów

    25
    recenzji

    739
    pochwał

    8,33

Zobacz cały ranking