Uwielbiam owocowe, pięknie pachnące peelingi do ciała, koniecznie o dość mocnym stopniu złuszczania martwego naskórka. Jestem bowiem posiadaczką skóry bardzo suchej, która potrzebuje porządnego złuszczenia, wygładzenia i nawilżenia. Niestety, pomimo dość bogatej oferty na naszym kosmetycznym rynku, do tej pory raczej trudno było mi trafić na prawdziwy ideał wśród peelingów, bez żadnego "ale". Aż trafiłam na cukrowo-solny peeling do ciała Fruit Ecstasy polskiej marki Lovish :) Poniżej znajdziecie moje wrażenia - zdradzę, że będą bardzo dobre.
Peeling został umieszczony w estetycznym, kartonowym pudełeczku. Opakowanie peelingu to natomiast transparentny słoik z zatopionymi drobinkami, wykonany z materiału biodegradowalnego. Słoik zawiera wewnątrz wymienny wkład - tzw. refill, którym można uzupełnić opakowanie bazowe, w celu ograniczenia ilości produkowanych odpadów. Rewelacja! W tym miejscu warto dodać, że marka Lovish jako pierwsza firma w Polsce oraz jedna z nielicznych na świecie wprowadziła ekologiczne produkty kosmetyczne, co szczerze mnie zachwyciło. Brawo, oby więcej takich firm.
Wróćmy jednak do peelingu - w jego składzie znajdziemy olej z marakui, olej z marchwi, olej z awokado, olej z pestek moreli, olej kokosowy, masło mango, masło karite oraz naturalne olejki eteryczne. Pomimo dodatku wielu olejków, nie jest przesadnie tłusty - jego składniki są więc idealnie wyważone. Za opakowanie o pojemności 200 ml zapłacimy 79 złotych. Produkt jest wegański, nie jest testowany na zwierzętach, co również się chwali.
Sam peeling ma delikatnie żółty kolor oraz absolutnie cudowny, energetyczny zapach owoców tropikalnych. Jest słodki, jest letni, absolutnie rozpieszczający zmysły, pozwalający na odprężenie po ciężkim dniu. Ze względu na to, że nie brudzi ani przesadnie nie tłuści, można spokojnie stosować go zarówno pod prysznicem, jak i w wannie. Bezproblemowo, błyskawicznie spłukuje się. Jego drobinki to widoczne gołym okiem kryształy, rzeczywiście jest gruboziarnisty, bardzo konkretny.
Peeling stosowałam dwa razy w tygodniu, aplikując na mokrą skórę, masując ją okrężnymi ruchami. Jak działa? Cudownie, wyczuwalnie złuszcza martwy naskórek już od pierwszego użycia - rzeczywiście ma moc! Pomimo grubych, dużych drobinek, stosowany z rozwagą nie rani skóry, ani jej nie podrażnia. Po zastosowaniu skóra jest wygładzona, dodatkowo zmiękczona, bardzo przyjemna w dotyku, wręcz taka aksamitna. Pielęgnuje i odżywia skórę, a po jego zastosowaniu nie ma już konieczności stosowania balsamu - to idealny produkt dla zabieganych :) Jestem naprawdę oczarowana jego działaniem, jego zapachem, składem. Tutaj wszystko "gra" - nawet moc złuszczania, bo z tym produktem nie trzeba jakoś specjalnie się posiłkować czy czekać na efekty - one przychodzą od razu! Peeling od Lovish zapobiega ponadto wrastaniu włosków, ale odradzałabym jego stosowanie od razu po depilacji - lepiej go użyć następnego dnia, aby uniknąć podrażnień.
Podsumowując, peeling absolutnie skradł moje serce <3 To w jaki sposób działa, jak obchodzi się ze skórą, jak ją pięknie wygładza, odżywia, zmiękcza, to jest po prostu bajka. Wydajność także jest bardzo dobra, bo pomimo standardowej pojemności 200 ml, peeling stosowany dwa razy w tygodniu spokojnie wystarczył mi na miesiąc pielęgnacji. W tym czasie moja skóra wyraźnie stała się piękniejsza, idealnie przygotowana do lata :) Czy polecam? Z ręką na sercu TAK!
Zalety:
- opakowanie przyjazne ekologii: biodegradowalne, wielokrotnego użytku z uwagi na wymienne wkłady (refill),
- cudowny zapach egzotycznych owoców,
- gruboziarniste drobinki soli i cukru o świetnym działaniu złuszczającym,
- świetny, bogaty w olejki skład,
- peeling nie jest przesadnie tłusty, nie brudzi,
- wygładza, zmiękcza skórę,
- odżywia i pielęgnuje,
- jest bardzo wydajny,
- produkt wegański, nietestowany na zwierzętach,
- polska marka.
- Wydajność
- Zgodność z opisem producenta
- Zapach
- Stosunek jakości do ceny
- Opakowanie