Ten zapach jest po prostu cudowny :)
Przez moje ręce przeszło kilka dekantów, niedawno był jego restock i aż podskoczyłam z wrażenia ;)
JMP Artisan Perfumes, Witch został stworzony wyłącznie dla perfumerii houseofmerlo, nawiązuje do mrocznego średniowiecznego zielarstwa, ale dla mnie nie jest zdecydowanie ani ciężką, ani typowo jesienno- zimową kompozycją.
Kompozycja stworzona przez Jakuba Pietrynkę owszem świetnie wpisuje się w wiedźmi klimat, budzi skojarzenia z lasem i gotowanym w kotle ziołowym eliksirem, a zaczyna bardzo energetycznie i ...świeżo.
Otwarcie, to wyrazista, soczysta czarna porzeczka, jest wibrująco i bardzo ożywczo, porzeczka wystepuję w towarzystwie chłodzącej, odświeżającej mięty.
Petitgrain nadaje temu cytrusowo-drzewnej goryczki, a dzięgiel wprowadza unikalny, lekko korzenny, ziemisty i ziołowy podton. Zapach od pierwszych sekund jest "chrupiący", rześki i wytrawny.
Gdy ulatnia się początkowy chłód mięty, zapach przechodzi w fazę głęboko zieloną i lekko kwaskowatą.
Rabarbar płynnie przejmuje cierpkość po czarnej porzeczce, oferując soczysty, owocowo-warzywny aromat.
Szałwia muszkatołowa dodaje aromatycznego, nieco herbacianego i "welurowego" charakteru.
Najbardziej intrygującym elementem jest tu jednak tlenek róży, który nie pachnie jak klasyczny, słodki kwiat róży, ale raczej jak jej ostre, zielone łodygi z kolcami, ma w sobie coś wibrującego, świdrującego, a nawet delikatnie metalicznego. Zapach zyskuje specyficzny chłód jak "zapach zimnego ostrza noża", "metaliczny posmak" czy "zapach żelaznego kociołka", sprawia to, że kompozycja idealnie pasuje do nazwy Witch, niesie ze sobą pewien niepokój, jest dystansujący i nieuchwytny.
Po kilku godzinach zapach uspokaja się i osiada bliżej skóry, tracąc swoją początkową wytrawność.
Mech dębowy przedłuża zielone wrażenie, nadając kompozycji lekko szyprowej, leśnej i zacienionej głębi, do gry wkracza białe piżmo, które otula całość bawełnianą, niemal sterylną czystością i świeżością.
Złocista ambra delikatnie pulsuje w tle, wprowadzając zaledwie kropelkę żywicznego ciepła, które przełamuje wcześniejszą cierpkość.
Ten zapach jest konsekwentny.
Osadza się na skórze w formie mszyście-drzewnej bazy, która pachnie jak stary, zacieniony las, stanowiąc niezwykle realistyczną wycieczkę do chaty leśnej wiedźmy ;).
To zapach typu unisex, który świetnie sprawdzi się u osób poszukujących nieszablonowych, niszowych perfum, które są całoroczne i zależnie od temperatury pokazują inne oblicze.
Perfumy charakteryzują się bardzo dobrą trwałością i wyczuwalną projekcją, utrzymując się na skórze przez wiele godzin.
Są bliskie DNA, Diptyque, L'Ombre Dans L'Eau, którę pachną jak dziki, zarośnięty krzewami ogród tuż po burzy. Dominują w nim liście czarnej porzeczki, petitgrain i róża , co razem daje efekt cierpki, chłodny, intensywnie zielony i odrobinę metaliczny.
Muszę jednak zdecydowanie stwierdzić, że to właśnie Witch skradły moje serce i najlepiej wpisały się w mój gust.
U mnie spokojnie mają 5.