Słowem wstępu (będzie dygresyjnie, więc jeżeli chcesz od razu przejść do sedna, przewiń dwa akapity niżej):
Weszłam w posiadanie korektora Matchmaster przypadkiem. Było to tak: moja pierwsza w życiu wizyta w salonie MAC, trzepocące serce, bo oto nadszedł dzień, w którym zakupię korektor Studio Finish (do którego, nota bene, śliniłam się od miesięcy)! Od dawna używa(ła)m kamuflażu Catrice (001 w zimie, 002 teraz, gdy nie nakładam nawet grama podkładu), ale MAC zawsze siedział gdzieś z tyłu głowy, bo taki luksusowy, taki polecany.. W końcu mogłam się szarpnąć na droższy kosmetyk i pojechałam do sąsiedniego miasta celem napadnięcia na MACowy salon.
W salonie zdziwienie - NIE MA MOJEGO ODCIENIA. Powtarzam: N-I-E M-A. Pewnie się zastanawiacie teraz - no jak to, przecież MAC ma tyle kolorów, tonów, odcieni, zabarwień, od bieli do czerni, od świnkowych róży po szarawe oliwki.. A no właśnie. Celowałam w NC20, wypadł odrobinę zbyt jasno, biorę zatem kolejny odcień i... na moim policzku ukazuje się ciemna plama. Odwracam słoiczek - NC30. Odetchnęłam z ulgą (uuuuf!), bo przecież między NC20 a NC30 jest jeszcze NC25, ten będzie idealny! Ochoczo proszę panią MACówkę o odcień NC25, a w twarz dostaję informację zwrotną "Nie ma takiego odcienia, [już] nie produkujemy". Rozpacz. Sprawdzam na oficjalnej stronie - faktycznie. Nie ma. Jest odcień dla Pań w typie mleko, dla boskich czekoladek, dla azjatyckich piękności, a dla mnie akurat nie. Prawie chlipałam nad standem.
Tym przydługim wstępem pragnę zacząć recenzję korektora Matchmaster, który poleciła mi pani MACówka w zastępstwie za Studio Finish - podobno miał kryć zaczerwienienia i przebarwienia w stopniu przypominającym słoiczkowego brata. Niestety, na podobno się skończyło.
Nie jestem zadowolona, mój pierwszy MACowy zakup okazał się klęską, chociaż nie mogę powiedzieć, żeby produkt sam w sobie był porażką. Jest po prostu akceptowalny, zwykły, przeciętny, w mojej opinii nie wart takich pieniędzy. Mam odcień 1.5.
PLUSY:
+ estetyczne i eleganckie opakowanie
+ w tym przypadku odcień dobrałam bez problemu
+ ładnie się wtapia
+ kremowa, przyjemna konsystencja, produkt jest treściwy, ale przy tym lekki - dobry pod oczy.
+ wykończenie nie jest płasko matowe, korektor nawet na gołej skórze nie odznacza się matową plamą, jak to często ma miejsce.
+ nie ciemnieje, wygląda dość naturalnie (8/10)
+ bardzo minimalnie wchodzi w zmarszczki mimiczne
+ nie wysusza
WADY:
- cena: 18£ za 3.5gr korektora, gdzie Studio Finish ma 7gr i kosztuje 15£
- słaba wydajność, trzeba go sporo nałożyć, żeby uzyskać akceptowalne krycie
- dość szybko znika ze skóry. Może jest to kwestia tego, że nie używam podkładu, pudru itd. - mój makijaż to tylko odrobina korektora na zaczerwienienia lub ewentualne plamki. Jednak: wspomniany w tytule recenzji kamuflaż Catrice trzyma się u mnie dużo lepiej.
- krycie jest raczej biedne, tzn. od lekkiego po średnie. Polecanie tego korektora na zaczerwienienia to strzał w kolano. Pod oczy jak najbardziej, do rozświetlenia/wykonturowania wybranych partii jak najbardziej, na wypryski czy przebarwienia - NIE.
Podsumowując - jeżeli szukasz korektora pod oczy, to nie zaszkodzi wypróbować. Ten produkt powinien zadowolić osoby szukające lekkiego krycia, wszystkie inne będą rozczarowane. Wspomniany kamuflaż Catrice sprawdza się u mnie dużo lepiej jeżeli chodzi na przykład o przedokresowe niespodzianki - kilka sekund i wszystko mam pięknie zakryte, a z korektorem Matchmaster męczę się dobrych kilkanaście minut, żeby wszystko miało ręce i nogi. Aktualnie rzuciłam go w kąt i używam tylko w dni, kiedy moja skóra nie szaleje i mam kilka delikatnych przebarwień na krzyż.
Ja zadowolona nie jestem, żałuję wydanych pieniędzy, bo polecono mi coś, co nie odpowiada moim potrzebom. Cóż. Trzeba było porządnie testować w sklepie, a nie na słowo wierzyć (uroczej, skądinąd) pani MACówce. Wam też radzę, dobrze przemacajcie tester przed ewentualnym zakupem.
Poniżej zdjęcie - Catrice 001, 002 oraz Matchmaster w starciu z siniakiem. Dość dobrze widać, że MAC oferuje dużo gorsze krycie niż Catrice (tam gdzie wskazują strzałki korektor został delikatnie wklepany w skórę, paski z opisem koloru są tylko dla porównania wszystkich trzech odcieni).
Używam tego produktu od: początek kwietnia 2015
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego, odcień 1.5