Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Les Nereides, Oriental Lumpur EDT

Les Nereides, Oriental Lumpur EDT

Średnia ocena użytkowników: 5 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 100 ml
Cena 239,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

'Oriental Lumpur' to zapach, który przeniesie Cię na orientalny targ pełen przypraw skąpanych w słońcu.
Esencjonalny szafran na suchym, drzewnym tle uzupełniony o aromat curry i gałki muszkatołowej. Zapach na wskroś orientalny. Nie tylko z nazwy.

Kategoria: orientalna

Nuty zapachowe: szafran, curry, gałka muszkatołowa, sandałowiec, wanilia, paczula.

Cechy produktu

Nuty
orientalne
Pojemność
50 - 100ml
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 3

Średnia ocena użytkowników: 5 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wyprawa po przyprawy

Boski, bogaty, pylisty, złoty, czuję się, jakbym tarzała się w curry! Radosny, wspaniały, morze przypraw, wielka obfitość przyprawiająca wręcz o zawrót głowy! Dowodem czego są wykrzykniki, których praktycznie nie używam i egzaltacja, w którą praktycznie nie popadam.
A oto dlaczego: w Oriental Lumpur wspaniale przeplatają się różne orientalne składniki, gałka, najmocniej wyczuwalne curry i szafran, kompozycja jest bardzo wibrująca i zmienna, lecz jej twórca zastosował jedną żelazną zasadę: stanowczą ręką broni wstępu kwiatom i słodyczy. Stąd bardzo pikantne nuty na wytrawnej, drzewnej bazie. Zapach jest zdecydowanie ostry, i suchy jak upalne powietrze. Pasuje do niego biały turban (mam), naszyjnik z wielkich turkusów(mam), opalone stopy (mam) i niezłomna wola podróży jedwabnym szlakiem lub choćby wyjazdu do Samarkandy (mogę mieć, a co tam). Oriental Lumpur ma na mnie wyraźnie pozytywny, odurzający wpływ. Szafran, u L Artisana apteczny, tu jest wspaniale wyeksponowany, nie zmierza ani trochę w pielęgniarsko-szpitalną stronę. Według mnie Oriental Lumpur jest zdecydowanie łatwiejszy w odbiorze, a pomimo całej masy przypraw, zdolnej dosmaczyć obiad dla dwunastoosobowej rodziny, nie budzi u mnie żadnych skojarzeń kulinarnych. W fazie końcowej paczulowa baza podbija pięknie cień pyłu przypraw przywiezionych z dalekiej podróży. Piękne perfumy.
Trwałość znakomita, wielogodzinna. Flakon nie całkiem w moim guście.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

nie mówcie do niego Misiu ;-))

Gdybym musiała określić Oriental Lumpur tylko w dwóch słowach powiedziałabym ,że jest wyrafinowanie prymitywny. Ach, czyż nie o takim uwodzicielu marzy zdecydowana większość kobiet? ;) No dobra, te z Was, które nie podniosły ręki do góry, uprasza się o zaprzestanie działań zmierzających do zdobycia próbki OL.

Nasz zdobywca już na wstępie atakuje nasze nozdrza znienacka i bez zbędnych konwenansów gryzącym melanżem przypraw. I choć prawdą jest to, że szafran próbuje od samego początku zdominować swoich towarzyszy- curry i muszkat, to jednak moim zdaniem nie do końca mu się to udaje. Jego kompani walczą bohatersko i za nic nie chcą oddać mu pola. Odniosłam wrażenie, że w tej bitwie nie ma ani zwycięzcy, ani zwyciężonych. W Oriental Lumpur, gdy idzie o przyprawy panuje triumwirat.

Z czasem, gdy zapach już umości się wygodnie na nadgarstkach, gdy stopi się z naszą skórą, ukazuje nam swój łagodniejszy charakter( tak to właśnie jest z tymi barbarzyńcami;)) Wtedy zaczyna czarować nutami drzewnymi i ledwie zauważalną, a jednak nadobną gładkością wanilii.
Jest ciepło, coraz cieplej, ale ani przez moment OL nie uwodzi nas słodkimi słówkami. I bardzo dobrze, bo tyranii słodkich orientów kijanka mówi głośno NIE! ;-)). Na mojej toaletce do tej pory stanowiły one zdecydowaną większość, ale nadeszła chwila, aby dokonać radykalnych zmian. Mdli mnie już od nadmiaru miodu, wanilii, karmelu i innych tego typu składników w perfumach. A Oriental Lumpur to wyjątkowej urody przedstawiciel nieprzesłodzonych, a mimo to bardzo bogatych- a więc takich, jak lubię- perfum orientalnych.

Nie można mu jednak zarzucić wytrawności. Cały czas czuje się ciepło, suchość, niesamowitą esencjonalność i egzotyczny, wręcz bajkowy klimat. I ja odpieram krzywdzące pomówienia o jadalny charakter OL.

Nawet, jeśli to barbarzyńca, to o gładkich dłoniach o długich i pięknych jak u pianisty palcach, ciepłym spojrzeniu i szlachetnym obliczu. Może to syn jakiegoś plemiennego króla, bo z daleka czuć, że płynie w nim błękitna krew. Niby na pierwszy niuch to ordynus, ale jaki czarujący. Oby takich więcej na kijankowej drodze.

Jeśli szukacie szafranowego pocieszyciela, który przytuli i pogłaszcze Was po głowie, a na dobranoc pocałuje w czoło;), to sięgnijcie po Safran Troublant. Ale gdy najdzie Was ochota na olfaktoryczną przygodę z przyprawowym samcem alfa;-)), to trzymajcie na podorędziu flakon Oriental Lumpur. Gwarantuję niezapomniane wrażenia.
Używam tego produktu od:tygodnia
Ilość zużytych opakowań:niemała część dużego dekantu

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Szafran Barbarzyńca

Szafran to mój perfumeryjny fetysz. Dlaczego akurat szafran, tego nie wiem i pewnie się nie dowiem, mogę tylko podejrzewać, że chodzi o pewien rodzaj trudności.

Wiadomo - cynamon jest łatwy do kochania, wanilia też, nawet kardamon pokochać łatwiej niż szafran. Jednak kto powiedział, że życie, w tym miłość do perfum ma być łatwa? Szafran to właśnie taka trudna miłość, ale moim zadniem warto podjąć to wyzwanie. Choćby po to, aby móc się zachwycić zapachem takim jak ten.

Kompozycję otwiera silna eksplozja szafranowego pocisku, który niszczy wszelkie przejawy innych zapachów w swoim pobliżu. To tak jakby nagle znaleźć się w środku nocnego dyżuru w szpitalu, na chirurgii chociażby, kiedy w ruch idą ogromne ilości bandaży i innych materiałów opatrunkowych. Bo tak właśnie można odbierać aromat szafranu.

Kiedy skóra oswoi się już z początkowym szokiem, a kontury szafranu nieco złagodnieją, ma miejsce silne uderzenie curry pod postacią orientalnego, wytrawnie suchego podmuchu. W tym miejscu muszę się nie zgodzić z niektórymi opiniami wyczytanymi na temat Oriental Lumpur na zagranicznych forach perfumeryjnych, bo dla mnie ten zapach w żadnej mierze nie jest foodie. Wspomniane curry nie ma w moim odczuciu nic wspólnego z daniami typu indyk curry, czy kuchnią azjatycką, nie mam też ochoty wgryzać się w swoje nadgarstki nosząc Oriental Lumpur... Natomiast kiedy noszę Histoire d`Eau Mauboussin mam na to wielką chęć. I na karmelki...

Mamy więc curry w wersji z kolorowego straganu z orientalnymi przyprawami, do którego po pewnej chwili dołącza gałka muszkatołowa, która wnosi w tę suchość odrobinę pulsującej wyrazistości.

W dalszym ciągu obecny jest szafran, teraz bardziej "zakurzony" i pozostający w cieniu. Zdaje się, że poległ i dogorywa w pyle bitewnym w obliczu dyktatu curry i wyłaniających się z oddali pięknie trzeszczących, suchych nut drzewnych. Jednak te ostatnie dane mu chwile spędza w towarzystwie cudnej urody ziemistej paczuli i jej oddaje swoje ostatnie tchnienie. Mam przed oczami żyzną, wilgotną ziemię, która pochłania łapczywie, zazdrośnie nitki szafranu w kolorze krwi...

Taka myśl naszła mnie któregoś razu, że gdybym nie wiedziała, że Oriental Lumpur to dzieło Les Nereides, to pewnie uznałabym, że to dziecko L`artisana, bo wyczuwam tu duże podobieństwo do artisanowskich nut bazy.

Komu, poza niepoprawnymi miłośnikami szafranu, dedykowany jest Oriental Lumpur? Myślę, że wart jest poznania zarówno przez zwolenników szeroko pojętych orientów, jak nieustraszonych poszukiwaczy piękna, które niejedno ma imię. Mnie ta kompozycja uwiodła nie tylko szafranem, ale i niewymuszonym, szlachetnym pięknem dalekim od piękna, które się narzuca i kokietuje. Coraz bardziej doceniam tę cechę w poznawanych przez siebie zapachach.

Używam tego produktu od:
Ilość zużytych opakowań: w trakcie 100 ml

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    4
    produktów

    216
    recenzji

    369
    pochwał

    10,00

  2. 2

    0
    produktów

    39
    recenzji

    765
    pochwał

    8,66

  3. 3

    1
    produktów

    145
    recenzji

    441
    pochwał

    8,60

Zobacz cały ranking