Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Aquolina, Pink Sugar EDT

Aquolina, Pink Sugar EDT

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 30 ml
Cena 50,00 zł
Pojemność 50 ml
Cena 60,00 zł
Pojemność 100 ml
Cena 80,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Wykreowany w 2004 pierwszy zapach firmy Aquolina jest stylowy, energiczny, pogodny, niesłychanie wyrazisty i żywiołowy. Zabierze cię w podróż do krainy szczęśliwego dzieciństwa, dzięki wesołemu połączeniu wanilii i karmelu. Styl: wesoły, figlarny, romantyczny.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: pomarańcza sycylijska, liście figowca, maliny, bergamotka
nuta serca: konwalia, czerwone porzeczki, wata cukrowa, lukrecja
nuta bazy: wanilia, karmel, piżmo

Cechy produktu

Pojemność
50 - 100ml
Rekomendacja
na dzień, wiosna / lato
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 103

Średnia ocena użytkowników: 3,7 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
40% jesień/zima 60% wiosna/lato

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Zapach, który uwielbiam

Pink Sugar to jedne z moich ulubionych zapachów. Wyczuwam watę cukrową,cukier i wanilię, ale takie lekko podgrzane, ciepłe i otulające. Zapach jest smakowity, ale nie ulepek typu cukierek. Ma lekki pazur, intryguje otoczenie. Nie raz słyszę pytania: czym pachniesz? I wtedy na moje usta wypływa uśmiech, bo to przecież Aquolina.... Trwałość jest rewelacyjna, u mnie czuć je cały dzień. Uwielbiam je zwłaszcza zimą, kiedy otulają mnie ciepłem i mam wrażenie, że siedzę w cieplutkim kocu i nic nie może mi się stać...

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Palony cukier

Uwielbiam słodkie, gourmandowe zapachy, a Pink Sugar to chyba klasyk nad klasykami, którego mimo wszystko nie znałam, bo nie jest łatwo dostępny (tylko online).
Buteleczka i nazwa kojarzą się z jakąś infantylną landrynką i trochę tego się bałam.. ale zawartość zupełnie nie pasuje do powierzchowności. Żadnych landrynek.. jest tylko brązowy cukier wrzucony na patelnię.. lekko przypalony, trochę dymny, ale nad wyraz słodki. I koniec. Nie umiem wyodrębnić żadnych innych nut. Palony cukier - słodycz cukru i trochę dymu. Trochę jak ten zapach, który unosi się przy stoisku z watą cukrową. Tylko tyle i aż tyle - dla mnie idealna kompozycja na zimę, ciepła, puchata, słodka.
Do tego mega trwałość i projekcja!
Cenowo też bardzo przystępna opcja - 30 ml kosztowało mnie 30 zł w perfumerii internetowej.

2 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Będę ją męczyła przez bardzo długi czas...

Perfumy te chciałam kupić już dawno, lecz wiele skrajnych opinii mnie do tego zniechęcało. Jednak tym razem zachęciła mnie promocja w jednej ze znanych perfumerii - kosztowały wówczas około 28-30 złotych za 30ml.

Mój gust zapachowy zmienia się bardzo szybko. Jeszcze niedawno lubiłam słodkie jak miód i cięższe ulepy, a teraz wolę lżejsze i skierowane bardziej w stronę cytrusowych słodziaki. A to na pewno nie koniec. Nie zmieniam jednak zdania co do wanilii - jest ona jedną z najpiękniejszych nut zapachowych, jakie istnieją. Ma ona tendencję do upiększania praktycznie każdej kompozycji. Nie brakuje jej oczywiście w słynnej i kochanej, bądź znienawidzonej wodzie toaletowej Pink Sugar. Nie brakuje w niej również ciężkiej cukrowej słodyczy, która do mnie nie przemówiła. Przeanalizujmy więc piramidę zapachową. Głowa serwuje nam przez pierwsze 2 sekundy uderzenie alkoholu, ale na szczęście to tylko 2 sekundy. Zaraz po tym od razu czuję gęstą cukrową słodycz, bliżej nieokreśloną, przełamaną czymś ziołowym - być może liściem figi. A chcę zaznaczyć, że powinnam wyczuć chociaż jeden z podanych owoców, czyli malinę, pomarańczę lub bergamotkę. Czuję po prostu słodką słodycz z jakimś ziołowym niuansem w tle. Trwa to maksymalnie 2 minuty. Nuty serca z kolei mogą być winowajcami mojego dystansu do tej kompozycji. Mamy tu watę cukrową, lukrecję, czerwone jagody, truskawkę i konwalię. Wata cukrowa? Spoko. Lukrecja połączona z truskawką? Błagam, nie. Nie cierpię truskawki w perfumach - na mojej skórze układa się na podobieństwo, za przeproszeniem, kupy. A w połączeniu z cierpką lukrecją wychodzi jakaś totalna abstrakcja, chaos. Czuję tu tylko te dwie nuty i ponownie tonę cukru. Serce tego zapachu męczy mnie całkiem długo, bo jakieś pół godziny, a nawet dłużej. Ta nieszczęsna truskawka nie chce przestać wybrzmiewać. Ale jak już przestanie, to baza zaczyna mi bardziej odpowiadać. Karmel, wanilia, piżmo, fasola tonka, drzewo sandałowe. Robi się tu kremowo, balsamicznie, a dzięki piżmu też trochę puchato. Wanilia z karmelem dają o sobie znać najmocniej, tworząc spokojniejszą, harmonijną słodycz, choć wciąż cukrową i klejącą. Jak taki gęsty krem na cieście. Jednak dla samej bazy perfum nie będę używać. Kompozycja musi być w całości udana, żebym miała w ogóle chęć po nią sięgać. W tym przypadku już dobrze wiem, że te skromne 30ml będę męczyła przez bardzo długi czas. Tym bardziej, że projekcja tego zapachu jest gigantyczna, wypełnia całe pomieszczenie, jest nachalny, może dusić. Wystarczą trzy psiki i możemy prawie targnąć się na czyjeś zdrowie :D. Równie potężna jest trwałość - na mojej skórze 10 godzin i jeszcze po kąpieli pozostają jakieś resztki. Na ubraniach ponad tydzień lub do następnego prania. Trzeba dobrze przemyśleć to, czy naprawdę mamy na niego ochotę. Bo potem nie ma odwrotu :D. A jak już otacza nas cukrową chmurką, to zapominamy o istnieniu słodyczy. Dobra opcja podczas diety :D.

Flakon początkowo zapakowany jest w kartonową tubę, zamykaną plastikowym korkiem, która swoim wyglądem przypomina co najmniej pojemnik na cukierki. Jest uroczo do znudzenia. W środku znajduje się mała, zgrabna, szklana buteleczka, niepozorna, lecz kryjąca w sobie wielką moc. Mamy na niej różowe paski, ułożone tak, by znowuż skojarzyć całość z jednym wielkim cukierkiem. Atomizer ma metaliczny i głęboki odcień różu - działa cudownie, rozpyla drobną, satysfakcjonującą mgiełkę. Jakość ogółu jest w porządku, choć różowe paski na plastikowej zatyczce powoli się zdzierają. To akurat najmniejszy problem.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Mistrzostwo świata!

Pink Sugar - perfumy w sumie nieco kontrowersyjne i bardzo słynne, zwłaszcza w czasie, w którym zostały wprowadzone na rynek. Ja akurat tej szalonej popularności nie zaobserwowałam, z tej prostej przyczyny, że w 2004 roku byłam jedenastolatką, której koleżanki raczej nie lubowały się w pachnidłach, zaś ich matki wybierały inne zapachy (co zresztą nie uchodziło mej uwadze, już wtedy ;)) i wówczas nie było mi dane świadomie przetestować tego zapachu - bo po latach wiem, że czułam go nieraz, tylko nie wiedziałam, że to on.
Zawsze jednak ten prosty, cukierkowy flakonik przewijał się w moim życiu - to na forach, to w perfumeriach, ja natomiast zaczytywałam się w opiniach na jego temat i wreszcie stało się - latem tego roku Pink Sugar trafił w moje skromne progi.
Spodziewałam się tony cukru, landrynek rozpuszczonych na słońcu i innych tego typu atrakcji, a otrzymałam kawał dobrych perfum, moi państwo!

Pink Sugar najbardziej genialny jest w otwarciu - nuta lukrecji i owoców (nie wiem jakich, ponieważ nie jestem w stanie ich wyodrębnić!), hojnie obsypanych cukrem - ale nie takim zwyczajnym, nie...
To cukier, który roztrzepana pani domu zostawiła zbyt długo na dużym ogniu i który zaczął się już przypalać. Cukier gęsty, ciągliwy, ciemny i słodki tak, że aż gorzki. Gdy ta faza minie, pojawiają się moje ukochane nuty waty cukrowej - lukrecji tu wówczas jest mniej, nie wyczuwam już również owoców - jest czysta, cukrowa (i w sumie cukierkowa) słodycz. Nasz przypalony cukier również jest, a jakże - pani domu zdążyła go uratować i jest, gotowe - karmel, domowy, ciągnący się, słodki i nieprzytomnie pyszny...
Jest to więc słodycz do kwadratu, słodycz, którą co jakiś czas przerywa nuta lukrecji, dzięki czemu jest niebanalnie i...idealnie ;).
Nuty bazy są piękne - piżmo i tonka, moje dwa ukochańce, które nieco wyciszają tę słodycz, nadając jej wówczas pudrowo-otulającego charakteru.
Bajka, po prostu!

Pink Sugar to nie jest łatwy zapach i w pełni rozumiem negatywne opinie na jego temat. Nie wyczuwam w nich chemicznych, plastikowych czy innych dziwnych nut - palonych opon też nie, na całe szczęście - jednak doskonale rozumiem osoby, które takie rzeczy tutaj czują - wszak ile ludzi, tyle opinii (i skór z różnym pH, jak wiadomo).
Dla mnie to idealny gourmand - zapach jadalny, niesamowicie słodki, ale jednocześnie nie tandetny i wcale nie mdlący - ta lukrecja i miks owoców to doskonały dodatek i dowód na to, że twórcy wiedzieli, co robią. Idealny balans, wszystko jest tutaj na swoim miejscu i żaden składnik nie jest tutaj przypadkowo.
Najbardziej lubię Pink Sugar teraz, jesienią - latem mocniej wybijała się na mnie lukrecja, poza tym, byłam w ciąży i szczerze mówiąc, nie był to zbyt dobry moment na testowanie zapachów ;). W niższych temperaturach Pink Sugar pokazuje całe swoje piękno, otula słodyczą, oplata szyję niczym cieplutki, miękki i różowy (a jakże!) szal. Najciekawsze jest jednak to, że w całej swej cukierkowej otoczce i słodyczy wcale nie jest to zapach dla dziewczynek - on jest mocno kobiecy, wierzcie mi ;). Seksowny, zmysłowy i po prostu piękny, ot co.

Wspomnę jeszcze o trwałości i projekcji - trwałość jest zabójcza, dosłownie! Na mnie trwają one cały dzień i przez cały ten czas dyskretnie o sobie przypominają - i tutaj zalecam umiar, ich naprawdę nie potrzeba wiele, by cieszyć się zapachem przez długie godziny. I tylko do flakonu mam zastrzeżenia - ten rzeczywiście jest nieco tandetny i moim zdaniem kompletnie nie oddaje tego, co skrywa wewnątrz - ale już trudno, przeżyję, grunt, że zawartość jest zacna!

Czy polecam? Nie, nie polecam , zwłaszcza zakupu w ciemno. To ten typ perfum, który większości kobiet nie przypadnie do gustu - zalecam testy - na sobie, nie na blotterze i na dodatek wielokrotne - tylko tak możecie przekonać się, czy Pink Sugar lubi się z waszą skórą.
Dla mnie to jeden z najpiękniejszych gourmandowych zapachów, jakie dane mi było poznać - jeszcze nie czułam tak mistrzowskiego połączenia składników, nigdy i nigdzie.
Kocham i kochać będę!

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Zabójczo trwały, ale nie dla mnie

Zapach kupiłam w ciemno, czytałam opinie i były one różne, wyszłam jednak z założenia, że zaryzykuję, bo cena jest korzystna i zapach określany jako słodki i trwały.
To niestety był błąd, mój nos wyczuwa w tych perfumach słodycz, nawet dużo słodyczy, jednak ta słodycz jest ciężka, jakby przypalony cukier.
Nuty głowy są tu ponoć owocowo - cytrusowe, malina, pomarańcza, bergamotka i do tego liść figi, niestety, dla mnie to jest po prostu niewyczuwalne, wszystko przysłaniają nuty serca , a konkretnie lukrecja i wata cukrowa - taka przypalona właśnie. Serce obiecuje jeszcze czerwone jagody, truskawkę i konwalię, no cóż, jeśli one tam są, to pod grubą warstwą lukrecji i palonego cukru.
Nuty bazy to karmel - lekko go czuję, ale i tako dominuje palony cukier, oprócz tego wanilia, piżmo, fasola tonka i drzewo sandałowe - w nutach bazy ta woda toaletowa nabiera już nieco spokoju. Zapach staje się dla mnie przyjemniejszy, jednak nie widzę sensu męczenia się przez wiele godzin, żeby dotrwać do nut bazy, tym bardziej, że choć to woda toaletowa - to trwałość ma okrutną - lepszą niż wiele wód perfumowanych.
Ubrania pachną jeszcze po kilku dniach, na skórze również długo się utrzymuje.

Jeśli ktoś lubi zapach palonego cukru, to bardzo polecam, bo to trwałe perfumy za naprawdę niewielkie pieniądze.
Doceniam trwałość i stosunek jakości do ceny, jednak nie polecam zakupu w ciemno.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Cukiereczek

Radosny, cukierkowo wanilowy. Bardzo ładny zapach. Dla mnie nie jest przesłodzony, wręcz przeciwnie no sprawia, że dodaje mi energii. Polecam każdej energicznej kobiecie, bez ograniczeń wiekowych. Bardzo trwały jak na wodę toaletową.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Koszmar!

Na początku wspomnę, że lubię słodkie zapachy, nawet te mocne, gourmand'owe. Te perfumy, to jednak przesada. Dla mnie koszmar! To ostry, palony cukier (tona cukru). Zapach przyprawia o ból głowy. Na moje nieszczęście bardzo trwały, utrzymuje się przez wiele godzin. Porównałabym je do owocowej herbaty poslodzonej 20 łyżkami cukru, do której na deser podano watę cukrową i cukierki z lukrecji. Jak dla mnie za dużo. Cukrzyca murowana! Nie kupujcie w ciemno. Nie jest to łatwy zapach, który spodoba się każdemu.

1 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Coś okropnego

Straszny zapach,syntetyku. Nic więcej. Koszmar. 13 lat temu miałam perfumy Pink Sugar,ale tamte były zgodnie z opisem słodkie,cudne. Te są beznadziejne. Dodatkowo pojemność duża,a cena zbyt niska. Może właśnie dlatego..?

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Cukierkowy zapach

Zacznę od tego ,że niekażdy lubi takie słodkie zapachy, a ja cóż- jestem ich miłośniczką :) Same perfumy są w sobie okej, dość słodkie- i niestety przyznam racje poprzedniczkom ,że czuć cukier- jak sama nazwa na to wskazuje. Plusem perfum jest to ,że juz po minucie czuć słodziutki zapach. Co do trwałości to niestety jest średnio, intensywny zapach utrzymuje się stosunkowo krótko. Po jakimś czasie zapach jest na prawdę lekki co może przypaść do gustu wrażliwcom. Ponoć nuty głowy to : Bergamotka, Liście figowca, Malina, Pomarańcza. Niestety żadnych owoców czy kwiatów po prostu nie czuć, a producent zapewniał co innego. Szczerze mówiąc zapach sam w sobie jest fajny, słodki ,lecz brakuje mi tych owoców i kwiatów.

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Spodziewałam się czegoś zupełnie innego

Skusiły mnie wszystkie recenzje obiecujące zabójczo słodki zapach waty cukrowej o powalającej trwałości. Niestety już przy pierwszym psiku poczułam rozczarowanie. Otwarcie jest cierpkie, wręcz lekko skwaśniałe. Po kilku chwilach owszem zapach staje się słodki, ale w zupełnie nieznany mi sposób. Nie jest to puchaty obłoczek różowej waty cukrowej, a zakrawający o niszę aromat (przy)palonego cukru w niezdrowej ilości przełamany cierpkością plastikowych owoców. Perfumy nie są aż tak cukrowe jak myślałam, cierpkość skutecznie temperuje całą kompozycję.

Perfumy nie ewoluują zbytnio. Z upływem godzin cierpkość łagodnieje i zapach się wysładza, ale to tyle. Jest jednostajny i ekspansywny. Wrażliwców może przyprawić o ból głowy.

Niestety nie uświadczyłam potężnej trwałości i zwalającej z nóg projekcji, ale mnie mało które perfumy chcą się trzymać. Pewnie i ten zapach został wykastrowany przez reformulację. Jednak zapach jest z gatunku tych trwalszych, wyczuwam go na sobie (jak na mnie) dosyć długo czyli przez około 5 godzin. Mój chłop z wiecznie zatkanymi zatokami niestety niespecjalnie zwraca na niego uwagę, więc jak widać na mało perfumolubnej skórze nie jest takim killerem ;) Co więcej, byłabym skłonna używać go do pracy, może nie w upalne lato, ale na jesień czemu nie.

Nie powiedziałabym, że jest to zapach z gatunku komplementogennych. Podobno płeć brzydka lubuje się w kompozycjach słodkich (żeby nie powiedzieć oklepanych), ale to nie jest jeden z tych zapachów, który jest uwodzicielskim afrodyzjakiem. Mimo, że i owszem jest słodki (i to bardzo) jest nieco cudaczny. Bardziej pasuje mi do postaci z Mangi niż do słodkiej lolitki. Jeśli szukacie stereotypowego zapachu na randkę, który wkomponuje się w sexi stylizację, trafiłyście pod niewłaściwy adres. Ja jednak uważam, że należy używać co się komu podoba, tylko ostrzegam, że to raczej niecodzienny zapach, który albo się spodoba, albo wywoła mdłości.

Zapach jest ciekawy. Nie jest tym, na co liczyłam, ale coś w sobie ma. Tylko ta cierpkość trochę mnie mierzi. Gdyby to był cudowny cukrowy ulepek, byłabym zachwycona. Ale będę używać. Czy zużyję ciężko powiedzieć, wykończenie 100ml tego cudaka to będzie nie lada wyzwanie. Jeśli ciekawią was te perfumy, to bierzcie w ciemno. W perfumeriach internetowych można je upolować za naprawdę śmieszne pieniądze, a stawiam, że większości pań jednak przypadną do gustu.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Waniliowo-karmelowy killer! Mega mocny! Mega trwały!

Perfumy Aquolina PINK SUGAR odkryłam, gdy poszukiwałam zapachów gourmand. To nie jest rozkoszny "słodziak", który łączy delikatność, zwiewność i akordy waty cukrowej. To waniliowo-karmelowy killer, który jest mocny, zdecydowany i bardzo trwały. Ja najsilniej odbieram tu wanilię, która tak mocno "wybija" się na pierwszy plan, że niekiedy potrafi doprowadzić do migreny. Tak, przesadzić z tym zapachem nie trudno. Jest naprawdę bardzo "konkretny". Wystarczą już dwa psiknięcia na ciało i otoczenie "czuje" nas wyraźnie. Wata cukrowa znajduje swoje miejsce tuż po karmelu, który wybija zaraz za silną wanilią. Początek - tuż po naniesieniu (np. na przeguby dłoni lub szyję) okazuje się czasami trudny do zniesienia, ale gdy tylko przetrzymamy te "mocne" momenty, po chwili mamy naprawdę ładny, wdzięczny koncert nut zapachowych. Ten zapach jest naprawdę ładny, trzeba dać mu szansę. Działa na facetów! Sprawdzone! Moje pierwsze skojarzenia były z wanilią, ale wraz z kolejnymi użyciami, coraz bardziej wyczuwałam tu watę cukrową, na przemian z karmelem (a nawet palonym cukrem). Podsumowując - to bardzo ładny, ciekawy, nieprzeciętny zapach, który się pamięta. Flakon jest moim zdaniem zupełnie "nieoddający" tego, co kryje wewnątrz. Prosta butelka z różowym przykryciem, przezroczyste szkło z graficznymi niby-wstążkami poprzeplatanymi dookoła niej. Ja dla tego zapachu widziałabym zdecydowanie bardziej charakterystyczny flakon, który oddawałby zupełnie prawdziwe "wnętrze" tego zapachu. Przez swoją dużą projekcję, mega-trwałość i ogólny charakter, a także dobrą wydajność, odbieram ten produkt jako udany. Z wielką chęcią po wykończeniu tego flakonika zakupię ponownie. Polecam! Lubię, gdy popsikana tą kompozycją apaszka pachnie cały tydzień, a często nawet długo, długo, dłużej. Warto dodać, że cena Aquoliny Pink Sugar jest niewygórowana, a dostępność w perfumeriach internetowych dość dobra. Myślę, że warto skusić się na zakup i wypróbować tę kompozycję. Dla mnie to miły zapach, który przywodzi miłe wspomnienia.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Ulubieniec ????

Ten perfum kupiłam w ciemno, szukając jakiegoś słodziaka. Miałam szczęście, po trafiłam jak w loterii.

Perfum zamknięty jest w szklanym, długim flakoniku. Nie jest jakiś rzucający się w oczy, ale muszę przyznać że uroczy i najzwyczajniej ładny :D Perfum jest niesamowicie słodki, przypomina mi zapach cukierni, pączków, ciasteczek.. jak cukier! Nie wyczuwalna jest w nim nuta owocowa, brak również jakiejkolwiek świeżości. Mogę powiedzieć, że czuję w nim nutkę lukrecji. Bardzo mi się to podoba. Perfum zdecydowanie zwraca uwagę innych osób, zbiera komplementy.

Jeśli chodzi o trwałość, jest niesamowita. Perfum trzyma się około 6 godzin i nadal pachnie. Zdecydowanie zostaje na ubraniach aż do kolejnego prania. Warto wspomnieć również o niskiej cenie tego perfum, jest naprawdę opłacalna. Zapach jest również bardzo wydajny, gdyż tylko dwa psiknięcia wystarczają by intensywnie pachnieć.

Polecam każdej kobiecie, która uwielbia takie słodkie zapachy.

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    0
    produktów

    0
    recenzji

    380
    pochwał

    10,00

  2. 2

    21
    produktów

    11
    recenzji

    304
    pochwał

    9,14

  3. 3

    0
    produktów

    8
    recenzji

    248
    pochwał

    7,16

Zobacz cały ranking