Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Yves Saint Laurent, Tatouage Couture Liquid Matte Lip Stain (Matowa pomadka w płynie)

Yves Saint Laurent, Tatouage Couture Liquid Matte Lip Stain (Matowa pomadka w płynie)

Średnia ocena użytkowników: 4,9 /5

Kategoria
Pojemność 6 ml
Cena 169,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Bardziej matowa, bardziej intensywna, wyniesiona na absolutnie ekstremalny poziom – przełomowa formuła zapewnia znakomity efekt kolorystyczny oraz niewyczuwalne wrażenie naturalnie nagich ust.

Intensywnie nasycona kolorem, osadza się na ustach naprawdę cieniutkim woalem. Od rana do wieczora i znów aż do rana, Tatouage Couture pozostawia po sobie nadzwyczajny, trwały ślad.

Pocałunek składany na ustach przez ukośny aplikator gwarantuje niezwykle trwały kolor. Nowatorski aplikator zapewnia hedonistycznym wielbicielkom tatuażu intuicyjną precyzję i umożliwia kontrolowaną aplikację z profesjonalizmem wizażysty, aby kształtować i konturować uwodzicielskie wypukłości ust.

Wypisany atramentem, zaprezentowany w nowym oszronionym flakoniku. Elegancki, wystrzałowy, niezwykle nowoczesny i graficzny design pozwala przelotnie ujrzeć odcień w swoim wnętrzu. Zobacz, ale nigdy nie poczuj – on stanie się Twoją obsesją.

Cechy produktu

Rodzaj
w płynie
Właściwości
kryjące
Efekt
matowe
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 36

Średnia ocena użytkowników: 4,9 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Trwałość:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Więcej ocen Schowaj

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: jedno opakowanie

super

Mastowa pomadka w płynie Yves Saint Laurent jest mega wydajna, jedna z moich ulubionych pomadek. Szybko zasycha na ustach i pozostaje bardzo długo na ustach, jest wydajna i wystarcza na bardzo długo

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Najlepsza szminka <3

Najlepsza szminka,którą znalazłam całkiem przypadkiem. Jako jedyna z matowych szminek nie wysusza ust. Kolor pomadki nie schodzi z ust podczas buziaków w policzek , a nawet podczas jedzenia. Aplikacja jest bardzo przyjemna, innowacyjny aplikator jest specjalnie wycięty pod kątem co ułatwia idealną aplikację. Wygląd pomadki jest bardzo klasyczny, elegancki jak na YSL przystało. Jestem bardzo zadowolona z efektu.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Nie do zdarcia

Nie będę sie rozwodzić. Pomadka jest trwała mimo, że odbija się na szklance, kolor (mam nr 16) bardzo twarzowy, w miarę bezpieczny, lecz to jeszcze nie mój ideał. Aplikator jest bardzo przyjazny, dozowana jest odpowiednia ilość produktu. Konsystencja pomadki jest bardzo ciekawa, taka wodnista. Nie mam innego wyjścia - muszę polecić.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Mój absolutny must have!

Jestem fanką szminek, szczególnie matowych oraz trwałych, natomiast nie mogą one przesuszać ust. Ta szminka jest idealna! Przetestowałam już ogromną ilość szminek, pomadek... YSL jest bez wad. Począwszy od eleganckiego, ultraklasycznego opakowania do formuły, trwałości oraz efektu. Warta wydania każdych pieniędzy.

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Perełka.

Zasadniczo nie znoszę używać matowych pomadek, gdyż tragicznie mnie postarzają. Tym nie mniej ciągle daję się nabrać na zachwyty różnych jutuberek nad szminkami kolejnych marek rzekomo naj no i zawsze jestem załamana, że na moich ustach to jakoś jednak inaczej wygląda, no tragicznie albo tylko źle jest. Może ja mam jakieś inne te usta? Cóż, fakt faktem, że niestety byłam przekonana że nie trafię na matową szminkę która będzie OK,, tylko będę je katalogować w kolejce pod kątem która wygląda mniej sucho i mniej rodzynkuje mi usta po 2 godz noszenia . A tu taka niespodzianka. Nareszcie trafiłam na Ysl. Pomadka, matowa a jakże, rzadka jakby wodnista, jest bardzo trwała ale nie jest mur betonem jak Maybelline czy Golden Rose. Przypomina w konzystencji trochę Huda Beauty ale jest po wyschnięciu mniej widoczna jej konzystencja na ustach. Jej fenomen to moim zdaniem kilka elementów, które razem dają piorunująco dobry efekt. Po pierwsze genialny aplikator, ostro ścięta łopatka, którą rewelacyjnie można wyrysować kontur i nałożyć precyzyjnie produkt bez konturówki. Nic nie ścieka nie lepi się. Po drugie pomadka zanim wyschnie daje się poprawić, ładne wgryza, nie robi żadnych plam, smug itp czyli jest stworzona dla normalnego użytkownika o przeciętnych zdolnościach ogarniania mejkupu. Po wyschnięciu nie przypomina tynku, szpachli ani ogólnie typowej matowej płynnej szminki tylko daje kolor który jest na ustach elastyczny i nie wygląda sucho. Nie odcina się nieestetycznie na styku ust, gdyż warstwa produktu jest bardzo cienka. Jeśli pod spód dać balsam to trzeba go odcisnąć bo wtedy szminka lepiej się ułoży na ustach. Szminka jest trwała, zasadniczo odporna na jedzenie i picie /ściera się nieznacznie w zależności od tego co jemy/ ale ewentualne ubytki można bez problemu uzupełnić. Mam 2 sztuki, odcień 7 typowy klasyczny nudziak lekko różowy i kolor 23 ciemniejszy odpowiednik 7. Nareszcie. No perełka.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Przecudna!

Dostałam pomadkę w prezencie i jestem zachwycona. Choć testowałam już sporo matowych pomadek, nawet tych z średniej i wyższej półki cenowej, to w przypadku YSL ekskluzywność widać gołym okiem. Usta wyglądają przepięknie, są matowe, bez podkreślenia niedoskonałości, aplikator umożliwia szybkie i precyzyjne wyrysowanie konturu. Efekt jak z Instagrama! Trwałość niezła, ale oczekiwałam czegoś więcej po takiej cenie i marce. Nie przetrzyma jedzenia i picia, w trakcie dłuższego noszenia też się wyciera, ale jak słusznie zauważyła jedna z użytkowniczek "ładnie się zjada". Ściera się delikatnie, w naturalny sposób, bez miejscowych prześwitów, nie dając karykaturalnego efektu. Mimo wszystko serdecznie polecam!

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Rewelacja

Najlepsza pomadka jaką miałam okazję używać ! Może nie należy do najtańszych ale jest w 100 % warta swojej ceny :) kolorek jest cudowny , intensywny, idealnie matowy , długo się utrzymuje" nie zjadamy jej " , nie wysusza naszych ust , ma fajny aplikator który ułatwia nam idealne rozprowadzenie produktu na ustach ma bardzo eleganckie kobiece opakowanie oraz jest mega wydajna :)

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: tydzień

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Istnieje lepsza pomadka? ;-)

Pomadka, której nadałam tytuł mistrzowski.
Ma niezwykle lekką, wręcz wodnistą konsystencję. Nie zasycha od razu na ustach, przez co łatwo się ją "poprawia" i dopasowuje do ust. Aplikator - pędzelek jest wręcz genialny - niezwykle ułatwia nakładanie pomadki na usta.
Tatouage Couture to chyba najbardziej trwała pomadka z jaką się spotkałam. Przetrwa i picie, i jedzenie, i dotykanie ust palcami :P
Na ogromny plus jest również dostępność kolorów oraz - a może przede wszystkim - ich krycie.
Opakowanie wygląda bardzo elegancko, świetnie prezentuje się w damskiej torebce.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: jedno opakowanie

Super

Obłędny kolor i trwałość! Jedna z moich ulubionych pomadek. Szybko zasycha na ustach i matowieje no i utrzymuje się na nich bez poprawiania przez napraaaawde długi czas, pomimo jedzenia czy picia napojów

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

uwielbiam!

Dla mnie ta pomadka to definitywny hit, i to nawet za takie pieniądze. Kolory są rewelacyjne, nasycone. Moim ulubieńcem jest zdecydowanie 12, czyli piękna czerwień - dla mnie bezkonkurencyjna. Miałam ją na swoim własnym weselu i bez problemu wytrzymała calutką noc jedzenia, picia i całowania ciotek - i męża ;)

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: kilka opakowań

Mój szminkowy geniusz

"Mistrzostwo świata" to jest to, jak mogę określić tę szminkę.

Wspomnę, że mam u siebie około 40 szminek w kolekcji a YSL wyparł je wszystkie niemal zupełnie. Pozostałych używam z przyzwoitości, żeby nie zepsuły się od płaczu z porzucenia (a w większości są to najlepsze szminki, jakich używałam do tej pory czyli MAC).

Dodam, że resztki mojego racjonalizmu nie istnieją jeśli chodzi o zakup tego produktu - obecnie mam 3 w kolekcji i nie mam zamiaru przestać. Trudno, najwyżej w zimie będę chodzić w dziurawych swetrach :)

Posiadam kolor 12 (bajeczna, klasyczna czerwień), 16 (najpiękniejszy kolor nude, jaki widziałam, wpadający w róż, ani zbyt chłodny ani za ciepły) oraz 8 (Black Red Code, chyba nic nie oddaje tak dobrze opisu tego koloru jak jego nazwa, po prostu bardzo mocna, burgundowa, elegancka czerwień).

Uwielbiam ten produkt za niemalże pancerną trwałość. Niestraszne mu są obfite obiady, desery, rozmowy a i tak jest w stanie niemalże nienaruszonym.
Konsystencja jest bardzo lekka, przypomina tint do ust. Aplikator pozwala wyrysować kształt jaki potrzebujemy dosłownie w sekundę.

Szminka idealna dla osób zabieganych, chcących trwałości i cudownego koloru.
Cena jest bardzo wysoka, ale produkt jest tego zdecydowanie wart. Nie miałam lepszej szminki, a przerobiłam ich już niemal setkę.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Ze szminką idealną jest jak z odwłokiem - każdy ma swój

Jak widać, ostatnio średnia moich recenzji jest zbliżona do średniej moich diet – wychodzi jedna na 2 lata. Zaburzę więc tę rozrzutność i dodam kolejną recenzję, tym bardziej, że dziś się zorientowałam, że będzie to kosmetyk podobny do diamentów – można bez nich żyć, ale po co.

No więc szminka YSL Tatouage Couture Liquid Matte Lip Stain, bo o niej mowa, jest jak duży diament: nie, że tak samo mocno lśni, wręcz przeciwnie!, tylko że jest tak samo rzadko spotykanym cudeńkiem. Od lat używam tylko matowych czerwonych szminek w formie płynnej, co najwyżej bawię się odcieniami, w zależności od pory dnia, humoru, stroju itd., miotam się od pomidorowego do prawie wiśniowego, przechodząc przez czerwień intensywną jak wzrok guru, którego cennik zaczyna się od 1000 euroszy za godzinę oświecenia. W domu mam milion szminek, które wyglądają prawie tak samo (to stwierdził mój najnowszy mąż, potem ludzie się dziwią, że się w kółko rozwodzę, ale jak można być z takim profanem!!), różnią się one wszak jakością i trwałością.

Nieustannie z tańszych szminek polecam Bourjois, Rouge Edition Velvet, bo SuperStay 10H Tint Gloss Maybelline już chyba nie jest dostępny, oraz moje odkrycie z zeszłego roku Rimmel, Stay Matte. Z droższych polecałam Guerlaina Intense liquid Matte Lipstick, ale bezczelni go wycofali.

Wszystkie te moje mazidła różnią się aplikatorem, niektóre mają bardzo wygodny i poręczny, inne szeroki jak opony do Grand Cherokee SRT8, a jeszcze inne podczas aplikacji wymagają pewnej ręki chirurga naczyniowego – vide: moja trauma Sephora Collection Cream Lip Stain Liquid Lipstick, do której nakładania trzeba mieć większą cierpliwość niż do nauczenia domu nowej sprzątaczki („tak, na górze szafek też trzeba odkurzać, żyjemy na takiej dziwnej planecie, że kurz nie pyta, czy może się tam pokurzyć, kurz po prostu się kurzy”). Natomiast YSL- jak zwykle - ma genialny aplikator: majtnie się tym raz po wargach i z głowy. Idealny na poranne spóźnienie, kiedy przed wyjściem jest czas tylko na dwie czynności: wypicie espresso i nałożenie szminki w kolorze idealnym. Ewentualnie zrobienie jeszcze małej awantury, bo na to zawsze jest czas, nie ma co ryzykować i wychodzić z wprawy ;)

I teraz, uwaga, zdziwienie na miarę ostatniej afery z samoniszczącym się obrazem Banksy’ego: stwierdziłam, że potrzebna mi do szminka w kolorze naturalnym, nude, barely-there, jak zwał, tak zwał, w każdym razie w idealnym kolorze moich ust. A ze szminką w idealnym, mitycznym kolorem My Lips But Better, jest, jak głosi starorumuńskie przysłowie, jak - excusez le mot - z dupą: każdy ma swoją. Moim kolorem YSL jest 16: tak, tak, niby wszystkie wiemy, że MLBB ma być cielisty, stonowany, naturalny i neutralny, zgaszony mniej lub bardziej różowy beżowiak, i nr 16 taki jest! Jednocześnie ja mam dość ciemny swój naturalny pigment ust, więc ciężko jest znaleźć kolor, który by nie był jaśniejszy. A te ciemniejsze często z brudnym, zgaszonym różem mają niewiele więcej wspólnego niż stanie w jednej gablocie, wpadają w jakieś smętne beżowawe tony albo od razu w pijane fiolety.

Trzyma się jak blogerka fanów – nic jej nie rusza. 6 lat temu użyłam pierwszy raz szminki zwanej tint, stain, barwnik, właśnie też od YSL – mowa o Rouge Pur Couture Vernis à Lèvres Glossy Stain i oszalałam na punkcie tego efektu wniknięcia plamy koloru w usta. Tatouage Couture Liquid Matte Lip Stain ma identyczną trwałość – swoją szosą, nazwa „tatuaż” idealnie oddaje trwałość tej szminki. Nakładam jedną warstwę, po około minucie zastyga i można pić morze wina i jeść. Jeśli ktoś nie przeciągnie potem serwetą od czoła do pięt, to jest szansa, że szminka nadal będzie tam, gdzie powinna. Cmokać się można, całowanie namiętne odpada, ale z drugiej strony bałabym się szminki, która po takich ero-harcach dalej byłaby na swoich miejscu: musiałaby mieć trwałość lakieru jachtowego, strach się bać o stan ust. A ta absolutnie nie wysusza, nic tylko się malować - po uprzedniej aplikacji Carmexu. A nosi się ją równie przyjemnie, jak torebki YSL :D

Opakowanie, jak opakowanie – może być. Jednak uważam, że w takiej cenie YSL mógłby się trochę wysilić i wziąć przykład z cacuszek Guerlaina. Po kolorówce z tej półki spodziewam się trochę więcej wysiłku włożonym w dizajn, a nie połączeniu ładnego złota z logo YSL (prawie jak w Sulpice lub w innych klasycznych torebkach Saint Laurenta!) z matowym, przezroczystym dołem. No sorry, ale to wygląda strasznie tandetnie, jak opakowania dwóch różnych kosmetyków. O wiele bardziej przypada mi do gustu elegancka wersja wcześniejszego staina YSL.

Zapach bardzo mi się podoba, taki klasycznie kobiecy, szminkowy.

Wydajność w normie - nie wiem, co trzeba robić z niejedyną w kosmetyczce szminką, żeby ją szybko zużyć, malować nią mieszkanie czy co?

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    9
    produktów

    10
    recenzji

    277
    pochwał

    10,00

  2. 2

    1
    produktów

    16
    recenzji

    261
    pochwał

    9,94

  3. 3

    41
    produktów

    20
    recenzji

    213
    pochwał

    9,42

Zobacz cały ranking