Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Profumum, Fumidus EDP

Profumum, Fumidus EDP

Średnia ocena użytkowników: 4,6 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 100 ml
Cena 658,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Biały, arystokratyczny zapach drogocennych cygar miesza się w ciepłej atmosferze z torfową szkocką whisky i ciepłem spalającego się dębu.

Nuty zapachowe: wetiwer, brzoza, whisky, dąb

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 9

Średnia ocena użytkowników: 4,6 /5
Trwałość:
Zapach:
Flakon:
Więcej ocen Schowaj
100% jesień/zima 0% wiosna/lato

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Obrałem ziemniaka

Jak zwykle dzięki uprzejmości WIADOMO KOGO dane mi było poznać takiego jednego ...cudaka...

Mój nos wędrował już w niejedne kazamaty, obszary podejrzane, piwniczne meliny, olfaktoryczne urwiska, z których nawet czasami spadał, ale zawsze wstawał, otrzepywał się, składał do kupy i lazł dalej szukać. W tych swoich podróżach po terra incognita, mieszając sacrum z profanum odchodził powoli nos od tematów bezpiecznych, ładnych dla oka i ucha, kultowych (jak ja nie lubię tego słowa...), by rzucić się w wir szaleństwa, dać się otumanić, albo raczej opętać nowemu, oddać się wręcz krwiożerczemu bożkowi poznania.

No i poznawał.

Ma nos blizny, strupy bywają i zadrapania, ale cieszy się jak głupi, bo zna coraz więc.

I poznał Fumidusa.

Dym.
Odmieniany przez wszystkie przypadki, gęsty, biały, nie pozwalający otworzyć oczu, bo zaczną łzawić. Gryzący, wsiąkający w ubranie, włosy i ciało dym. Jaki? Z ogniska właściwie, ale i z wędzarni. Bo to nie jest czysty dym z polanek kulturnie ułożonych przez harcerzy. To dym typowo jesienny, mający w sobie słuszna porcję zwiędłych liści, niosący ze sobą chłód października, nawet mroźność listopada, a jednocześnie słońce skryte za mgłą, zapowiadające nadchodzącą zimę. Miejscami dym bawi się ze mną w jakieś dowcipasy pt "a co wędzimy?? A MAKRELĘ!!" Próbuje zwieść wtrętkami o spożywczych konotacjach, jednak domyślam się, że to zasługa polania suto dymu dębową beczką w której kąpią się myszowate - w skrócie whiskey. Obraz nadal przewrotny, bo to co powinno być na końcu, jest na początku, aż strach pomyśleć do czego zmierzamy...
Fumidus jednak ani na chwilę nie pozwala odetchnąć i powoduje, że co kilka minut pakuję nos w nadgarstek, łapczywie wdychając...no właśnie, co? Co tym razem wylezie z dymu?
A wyłazi faza "pomiędzy", czyli kartoflisko. Świeży sok z ziemniaków. Czy ja tu muszę coś dodawać?
Potem zapach zachowuje się, jak ten mały irlandzki dziadol, leprokonus. Wywala na wierzch jęzor i mówi "a figa!!!". No bo zdziwienie, jakie maluje się na mojej twarzy, gdy wyczuwać zaczynam zielone badyle a w szczególności wetiwer jest ogromne. Tak, jakby z jesieni przeskoczyć od razu w porę wiosenną. Dym unosi się gdzieś daleko, ale zastępuje go klasyczne drewienko, dębowe, które piękne podtrzymuje dymne konotacje.

Zapach jest mocno zaskakujący, kompozycja odwrotna do spodziewanej, dowcipny, ale i...PIĘKNY! Piękny w tym swoim poplątaniu, inności, przewrotności.

Jestem przekonana, że to zapach dla wąskiej grupy odbiorów, bo zdecydowana większość uzna, że nie chce pachnieć grillem (takie określenia usłyszałam w telegraficznym skrócie).
Natomiast te z Was, które kochają dym... Myślę, że macie...ostatnie słowo z filmu :]

https://www.youtube.com/watch?v=lY0V65YWEIA

Trwałość: przyzwoita, kilka godzin
Nazwa: a jakże!!:D
Flakon:
bardzo ładny, prosty

Używam tego produktu od: kilka tygodni
Ilość zużytych opakowań: odlewki

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: próbka

Wykorzystała: jedna próbka

Wampirzy pocałunek

Przyznaję uwielbiam dymne, kadzidlane perfumy. Fumidus jest jednym z ulubieńców.

Zapach ten kojarzy mi się z wampirami. To nie słodki Vampire’s Love, który jest tak słodki, że aż do przesady. To zapach wampirzej arystokracji. Tańców, rozmów wieczorem gdzie wampiry się spotykają przed nocnym polowaniem. Przy ognisku. To zapach nie Edwarda z Zmierzchu, to zapach wampira w stylu Draculi lub „Rozmów z Wampirem”. Dojrzałego, nie dziecka. Który czaruje prawie białą skórą, niesamowitymi orzechowymi oczami, czernią włosów. Jest bezwzględny dla ofiar. Nie jest słodki. Zabija jednym ukąszeniem. Jest elegancki, dżentelmeński, lecz też okrutny i bezwzględny. Czerń jego stroju zapowiada tajemniczość, lecz też ostrość postaci.

Zapach tymczasem to dym, dym ogniska. Nie uderza jak Bois d’Encens, który zabija. To nie kadzidło frankońskie. To dym. To dym o cudnym domieszce drzewnego posmaku traw – vetiver jest tu drzewny, ziemny. Drzewa są jesienne, liściaste. Do tego przyjemne cytrusowe przyprawy. I odrobina alkoholu. To nie rum z Idola, który śpiewa piosenkę piratów. To whisky z biblioteki znawcy historii i mola książkowego. Przyjemny. Ciepły i ostry, słodki i gorzki. Drzewny i goryczkowaty. Taki jest on – Fumidus. Zapach jesieni, ognisk i wampirów. Drzewno – gorzko – dymny.

Flakon? Esencja prostoty.

Używam tego produktu od: wiele testów
Ilość zużytych opakowań: kilka ml z testera

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Substancje przyjemnie smoliste

Otwarcie Fumidusa ma taką siłę rażenia, że domownicy przybiegają, pytając, czy nic się nie stało. Smoła i dużo, ale naprawdę dużo whisky. Jej aromat w otwarciu na mnie dominuje w sposób zdecydowany i sprawia, że póki ta faza trwa, wyjście z domu, nie mówiąc już o pójściu do pracy jest mocno ryzykowne.

Potem do whisky dołącza dym, o wyraźnie ziemiaczanej nucie, za którą odpowiada lekko ziemista postać wetiweru w swojej najbardziej surowej, nieokrzesanej, korzennej i szatańsko mocnej, niczym w Encre Noire.

Jednak , podczas gdy Encre Noire jest w pewien sposób elegancki, to Fumidus jest nieskomplikowany i bezczelny.

Kiedy wyraźnie wyczuwam popiół i brzozę, ciagle w nucie głowy, myślę, że ludzką inkarnacją Fumidusa byłby...smolarz. Tak, osobnik zajmujący się niegdyś produkcją dziegciu brzozowego.

To nie oznacza, że Fumidus pachnie dziegciem, ale skoro produkcja dziegciu w średniowieczu wyglądała tak, ze gliniany garnek wypełniano pasami kory brzozowej,oblepiano gliną, a po wyschnięciu całość palono, uzyskując w takim procesie produkcji zarówno węgiel drzewny jak i dziegieć, to czy smolarz przypadkiem nie pachniał Fumidusem? Ziemista glina o zapachu wetiweru, kora brzozowa i ognisko?

Smolarz oczywiście nie odmawia sobie bimbru przy podtrzymywaniu ognia, i obżera się pieczonymi ziemniakami. Voila! Oto Fumidus.

Nakreślony wyżej obrazek sugeruje, że nie jest to ładny zapach. Ale źle sugeruje. Po tym, jak faza "od wczoraj piję Jacka Danielsa" odchodzi na drugi plan, zapach robi się ciepły, a już szczególnie w bazie ciepły ciepłem białego popiołu z ogniska i otulajacy jak obłok dymu.

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Wiedźma bez retuszu

Nie czuję spokojnego relaksu w stylu gabinetu historycznego dżentelnema, który zdaje się sugerować opis, a prędzej chatkę wrednej, izolującej się od idiotycznego świata czarownicy. Zimna wetyweria, pachnąca jak zglliszcza leśniczówki nazajautrz po nocnym pożarze, gęsty i lepki dziegieć oraz wytrawne, słodowe opary - taką wizję kreśli w kojej głowie Fumidus. :)
Jest po prostu kapitalny: trwały, ekspansywny oraz bardzo, bardzo silny. I jak go tu nie kochać? ;)

Używam tego produktu od: dawna
Ilość zużytych opakowań: jeszcze żadne :)

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Czasy Rewolucji, gdzieś w Rosji...

w obitej boazerią bibliotece siedzi kilku poważnych, brodatych mężczyzn w surdutach. W kominku płonie ogień ogrzewając deski boazerii, które pachną wyschniętym dębem i tysiące książek, karnie stojących na półkach, wydzielających z siebie pylisty, nieco zatęchły aromat kurzu i starego papieru.
Atmosfera napięcia wisi w powietrzu, mężczyźni palą aromatyczne cygara, raczą się jakimś alkoholem o cierpkim zapachu, starają się prowadzić rozmowę ale wyraźnie się ona nie klei.
Zaraz coś się stanie, coś złego.

Zza dębowych drzwi dobiega jakiś hałas, ludzkie głosy, tupot stów, czyjś krzyk, odrzwia otwierają się z trzaskiem i do biblioteki wpada kilku mocno woniejących zastarzałym potem i złością chłopów w ubłoconych butach. Przynoszą ze sobą zapach dymu późnego października, ziemi, wiatru i agresji. Nie pasują do tego wnętrza, nie pasuje do jego zapachu woń, którą przynoszą ze sobą. Zdaje się, że o tym wiedzą, z nienawiścią i złością patrzą na wciąż spokojnie siedzących w skórzanych fotelach mężczyzn. Unoszą trzymane w rękach narzędzia rolnicze, cepy, sierpy prowizoryczną broń, zaraz popłynie krew.
Świat się właśnie zmienia, zmienia się jego porządek.

Flakon ładny, trwałość umiarkowana, zapach opuszcza moją skórę po pięciu, sześciu godzinach.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

hipnotyzujacy...

Zapach dokladnie taki jak w opisie. Wyjatkowy. Gesty, dymny, drzewny, ciezki, mroczny i uzalezniajacy. Piekny...
Mimo, ze lubie lekka slodycz w perfumach (a tu jej nie ma w ogole) ten zapach mnie urzekl.
Szkoda, ze cena jest wysoka, ale trzeba przyznac, ze zdecydowanie odpowiada jakosci. Używam tego produktu od: kilku miesiecy
Ilość zużytych opakowań: probki

3 /5

Nie kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

grzyby piwniczne

Hm... jakby to delikatnie ująć...
Na początku czułam zapach piwnicy, taki zapaszek jak ze starych kamienic przy uchylonych drzwiach w ciepłe dni. :p
Taki grzybek ścienny, do niego posypka orzechowa, albo jeszcze lepiej - torcik z orzechami.
Profvmvm ma kilka zapachów z tą orzechową nutą i są to dla mnie: Confetto, Dulcis in fundo i właśnie Fumidus.

Nigdy bym nie zgadła, że to są te "dymne" perfumy. Dopiero po sugestii wyczuwam dymne nuty, ale nie są połączone z suchym drewnem, tylko z wilgocią.

Bardzo ciekawe. Używam tego produktu od: test
Ilość zużytych opakowań: 0

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Tańczący Na Zgliszczach

Kiedy zmrok zapada, białe dymy z ognisk snują się po polach, owijają wszystko swoimi białymi mackami. Otaczają samotnych, zmarzniętych wędrowców, przesłaniają drogę, mamią, sięgają długimi palcami do podstawy kręgosłupa...

Pierwsze zetknięcie z Fumidusem to szok - spodziewałam się dymu, ale nie miałam pojęcia, że to dym tak wiernie odwzorowany :eek:
Używany prosto z flakonu w pierwszych sekundach wali po nosie wyziewami taniego bimbru. Żadna tam wykwintna, dojrzewająca latami whisky, tylko pieruńsko mocny destylat pędzony cichaczem gdzieś w obskurnej piwnicy.
Dopiero potem pojawia się dym...Fumidus to dym z przygasających jesiennych ognisk, zapach popiołu i gorących zgliszczy. Dla mnie to zapach smutny, kojarzy mi się z nielubianą późną jesienią, kiedy dzień staje się coraz krótszy, a w powietrzu czuć już przejmujące zimno; z zapadającym zmrokiem, z pieczonymi ziemniakami wyciąganymi z gorącego popiołu wprost na wilgotną ziemię. Dym, popiół, biała kora brzozy, a gdzieś w tle odrobina ziemistego pyłu z piwnicy .
Zapach dogasającego ognia, umierającego żywiołu. Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz...

Niesamowity zapach. Bliskoskórny. Trwałość 6-8h.
Cena niemal tak zabójcza, jak i sam zapach :]

Używam tego produktu od: próbka
Ilość zużytych opakowań: próbka, edit: parę ml z własnej butelki :D

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Obłędny popiół

Przetestowałam Fumidusa zupełnie przypadkowo, będąc w Quality. Koleżanka szukała czegoś dymnego i pani podsunęła jej blotterek spryskany Fumidusem. Powąchalam i... szok. Jestem przyzwyczajona do niszy i róznych dziwadełek zapachowych, ale to zapachniało mi jak dawno zapomniane dzieciństwo.

Pamiętacie zapewne, kiedy jesienią paliło się na polach lub na działkach ogniska. Właśnie w takim ognisku piekło sie kartofle, zagrzebując je w popiele. Potem wyciągało się gorące kartofle i dmuchając na poparzone palce, wdychało się z lubościa zapach pieczonej kartoflanej skórki zmieszany z popiołowym wyziewem ogniska.

I taki jest właśnie Fumidus - popiół z ogniska i świezo upieczone kartofle.

Tak mnie te kartofle gnębiły, że przy kolejnej wizycie w Quality przetestowałam je na własnej skórze, a potem... zorganizowałam wspólne zakupy. Pachnę juz Fumidusem z własnej odlewki. I musze przyznać, że ten zapach zaskoczył mnie po raz kolejny, albowiem po kilku godzinach wyszły z niego... cytrusy.

Cudo, po prostu cudo! Fumidus to idealne olfaktoryczne opisanie jesieni, ale nie tej wczesnej i złotej, a tej nieco późniejszej, kiedy na polach pala sie ogniska, dni staja się coraz krótsze, a w powietrzu wisi zapowiedź nadchodzących wkrótce słót i szarugi.

Używam tego produktu od: kilku dni
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszej odlewki

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    4
    produktów

    169
    recenzji

    640
    pochwał

    10,00

  2. 2

    0
    produktów

    203
    recenzji

    418
    pochwał

    8,94

  3. 3

    53
    produktów

    22
    recenzji

    732
    pochwał

    7,18

Zobacz cały ranking