Statystyki: + Dodaj produkt + Dodaj Look

Lily Lolo, Mineral Eyeshadow (Mineralny cień do powiek)

Lily Lolo, Mineral Eyeshadow (Mineralny cień do powiek)

Średnia ocena użytkowników: 4,6 /5

Kategoria
Marka
Pojemność 2,5 g
Cena 25,00 zł

Opis produktu

Zgłoś do moderacji

Mineralny cień do powiek Mineral Eyeshadow Lily Lolo o soczystym kolorze i żywych, mineralnych pigmentach. Utrzymuje się przez bardzo długi czas na powiekach.
Wolny od szkodliwych substancji chemicznych, nanocząsteczek, chlorku bizmutylu, talku kosmetycznego, barwników syntetycznych, wypełniaczy, konserwantów i aromatów.
Wysoka jakość, wodoodporny, 100% naturalny.
Mineralny cień do powiek Lily Lolo Mineral Eyeshadow jest idealny dla wegetarian i wegan.

Cechy produktu

Rodzaj
mineralne, sypkie
Formuła
wodoodporna
Opakowanie
pojedyncze
Pokaż wszystkie Schowaj

Składniki

Znasz skład tego produktu? Dodaj go do naszej bazy i twórz z nami KWC!

Dodaj go do naszej bazy!

Recenzje 38

Średnia ocena użytkowników: 4,6 /5
Wydajność:
Zgodność z opisem producenta:
Trwałość:
Stosunek jakości do ceny:
Opakowanie:
Więcej ocen Schowaj

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

i am a fan

ogólnie jestem fanką takich kosmetyków które sa naturalne a jak sa to kosmetyki kolorowe to już w ogóle jestem super zadowolona jak coś nowego powstaje. jeżeli chodzi o cienie tej firmy to mam już ich kilka jak nie kilkanaście i nie wiem czy będę potrzebowała ich więcej, bo raczej bazują na brązach z lekkimi błyszczącymi dodatkami jak chcę zaszaleć. inna sprawa że trwałosć jest tych cieni niesamowita i bardzo ładnie one wyglądaja na oczach a kolor jest nasycony. fajnym elementem jest też to że z takiego cienia mineralnego można zrobić również kreski które wyglądaja jak pociagnięcie eyelinera. polecam jednak coś na powiekę nałożyć - może to być korektor czy baza bo jednak jak to cienie tego typu lubią one się z lekka pylić i opadać. jedynie cena jest dość wysoka, ale jednak starcza mi takie opakowanie na dość dlugo.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: 2 tygodnie

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Naturalne cudeńka

Moja recenzja wideo:

Warning: file_get_contents(https://api.instagram.com/oembed/?hidecaption=true&maxwidth=570&url=https://www.instagram.com/tv/CCtkGJAptHT/?utm_source=ig_web_copy_link): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 400 Bad Request in /var/www/www.wizaz.pl/public/kosmetyki/src/Edipresse/Bundle/KwcBundle/Twig/Extension/VideoPreviewExtension.php on line 42

Z mineralnymi cieniami od Lily Lolo miałam już styczność, posiadam paletkę prasowanych cieni. Spodziewałam się czegoś podobnego w formie sypkiej ale te cienie to zupełnie inna jakość. Zamknięte są w słoiczkach z zabezpieczeniem przez wysypywaniem się w środku. Słoiczki są bardzo porządne :) Jest to produkt naturalny, więc bezpieczny i zdrowy :) Posiadam 6 odcieni - swatche kolorów możecie zobaczyć na załączonym filmiku :)

Cienie są bardzo drobno zmielone i możemy je nakładać na sucho aby uzyskać delikatny, dzienny efekt lub na mokro/bazę aby zintensyfikować ich kolory. Pigmentacja, szczególnie w przypadku ciemniejszych cieni jest na prawdę fajna - określiłabym ją jako znacznie lepszą niż w przypadku prasowanych cieni z paletki tej firmy jaką posiadam. Cienie sypkie mają tą zaletę, że możemy je ze sobą mieszać uzyskując tym samym nowe kolory. Praca z cieniami sypkimi nie jest da mnie nowością, trzeba pamiętać o nakładaniu małych ilości i dokładaniu kolejnych jeśli chcemy zintensyfikować kolor, wtedy praktycznie się nie osypują. Bardzo ładnie się ze sobą łączą, blendują. Dodatkowy plus to ich wydajność, opakowanie wystarczy na wieki :D Jeśli szukacie, dobrych, naturalnych cieni to warto się nimi zainteresować :)

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: rok lub dłużej

Wykorzystała: kilka opakowań

Mineralna rewolucja

Oceniam odcienie:
Chocolate Fudge Cake - zawsze kiedy użyję go w makijażu, znajdzie się ktoś, kto zainteresuje się i zapyta co to za cień, naprawdę. Na ciemnobrązowej, wręcz czekoladowej bazie znajduje się mnóstwo fioletowych, iskrzących drobinek, które zdecydowanie dodają kopa temu cieniowi. Fajnie podkreśla brązową i piwną tęczówkę.
Smoky Brown - ciekawy brązik otoczony mnóstwem srebrnych drobinek, nadaje się zarówno na całą powiekę do prostego i szybkiego makijażu dziennego jak i do smoky. Ponoć to jeden z częściej wybieranych cieni w Lily Lolo.

Jakiś czas temu zainteresowałam się kosmetykami mineralnymi, bardziej z wrodzonej ciekawości i zamiłowania do testowania nowości, ale także po części z potrzeby nakładania na siebie mniej przysłowiowej "chemii". Tyle się naczytałam, że kosmetyki te mają mineralne, wegańskie składy, które wręcz dbają i pielęgnują naszą cerę, że musiałam w końcu kupić i spróbować. Postawiłam na Lily Lolo.

Cienie do powiek otrzymujemy w czarno-białym, idealnie dopasowanym kartoniku, który już sam w sobie cieszy oko i aż szkoda go wyrzucać. To, co mnie w nim urzekło, to jego środek, ponieważ wewnątrz jest on również pięknie ozdobiony czarno-białym wzorkiem. Gustowna grafika dopełnia całości. Same cienie mieszczą się w plastikowym, zakręcanym pudełeczku, wykonanym z matowego, grubszego (chyba) plastiku. Jedynym błyszczącym elementem jest logo Lily Lolo, które zostało umieszczone na wieczku. Całość prezentuje się imponująco i robi mega pozytywne pierwsze wrażenie!

Po otwarciu słoiczka, cienie zabezpieczone są folią, którą należy odkleić. Sitko, przez które wysypujemy kosmetyk na wieczko działa bez zarzutu. Po skorzystaniu z cieni zasłonkę możemy przekręcić tak, by nic nam się nie wysypywało. Przekręcany system super sprawdza się np. w podróży, kiedy wrzucamy cienie do kosmetyczki i nie dbamy o to, jak one leżą. Świetne i mądre rozwiązanie.

Cienie są dobrze napigmentowane i już odrobinka produktu wystarczy by uzyskać satysfakcjonujący efekt na powiece. Są wydajne i wystarczą nam na całkiem spory okres czasu, nawet jeśli korzystamy z nich na co dzień. Cienie w łatwy sposób aplikują się na powiekę. Najczęściej w tym celu używam płaskiego pędzelka np. z Zoevy. Zauważyłam, że przy nakładaniu ich na powiekę lepiej je wciskać niż od razu próbować rozcierać. Dobrym przykładem jest tu cień Chocolate Fudge Cake, który przy rozcieraniu, trochę traci ten piękny, fioletowy błysk. Trzeba się z nim odpowiednio obchodzić. Generalnie rzecz biorąc, cienie bez najmniejszego problemu możemy na krawędziach rozblendować. Blend praktycznie robi się sam. Cienie Lily Lolo aplikuję zawsze na małą ilość bazy od Zoevy i w ten sposób trzymają się cały dzień. W ciagu dnia nie blakną ani nie opadają na powiekę. Cienie mnie nie uczuliły, ani nie podrażniły.

Do minusów zaliczyć można brak stacjonarnych sklepów, dzięki czemu przed zakupem nie możemy ich zobaczyć na żywo, a także cenę, która jest wyższa od innych, przeciętnych cieni. Ale właśnie, mamy tu do czynienia z minerałami. Niewątpliwym plusem kosmetyków mineralnych jest ich długi okres przydatności od otwarcia, ponieważ wynosi on aż 24 miesiące. W internetowym sklepie mamy całkiem spory wybór kolorów. Każdy znajdzie coś dla siebie.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Naturalne szaleństwo

Niedawno zaczęłam przygodę z naturalnym makijażem, stąd też zdecydowałam się na zakup kilku cieni z oferty Lily Lolo i mogę tyle powiedzieć - są naprawdę dobre ! Nie dość, że mają świetny pigment, to jeszcze w ofercie znajdziemy wiele ciekawych kolorów i wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mają wygodne opakowanie z klikiem, więc nie trzeba się bać, że coś się wysypie.Dodatkwo, fajnie się blendują i są mega wydajne.

5 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: kilka miesięcy

Wykorzystała: w trakcie pierwszego opakowania

Są dobrze napigmentowane i trwałe.

Rzadko używam cieni mineralnych, ale czasem nachodzi mnie ochota. Z tej firmy mam kilka.
Angelic to połyskujacy, transparentny białosrebrny cień.
Orchid to biały, kryjący, satynowy cień.
Mudpie to odcień średniego ciepłego matowego brązu.
Soft Brown to również matowy odcień ciepłego brązu, jest w nim coś różowego.
Pink Champagne to odcień chłodnego, satynowego różu.
Mogłoby być więcej kolorów.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Moje skarby

Mam trzy piękne odcienie. Zakupiłam je ponieważ kocham ciekawe cienie, z których można wydobyć różne odcienie. Sam kosmetyk jest bardzo elegancki. Plusem jest, że przychodzi do nas w pięknym kartoniku. Wewnątrz jest typowy dla Lily Lolo plastikowy słoiczek. Wszystko bardzo ładnie zabezpieczone. Jest to kosmetyk sypki. Mała ilość wystarczy by z nim pracować. Mi niestety zdarzyło się przesadzić, ale już nauczyłam się z nim nawet pracować. : ) Plusem jest, że kosmetyk jest mineralny aczkolwiek nie jest to jakaś cecha dla której kupiłam te cienie. Zawsze interesowały mnie trzy odcienie, których jestem szczęśliwą posiadaczką.
Golden Lilac- to piękny subtelny niebieskawo szary fiolet. Bardzo przygaszony, ma w sobie mnóstwo złotych drobinek. To zainteresowało mnie w tym produkcie. Nałożony na baze czy duraline w większym natężeniu wybija te złotawość na pierwszy plan. Nałożony delikatnie i roztarty daje piękny delikatnie liliowy, zasiniony efekt, który kocham. : )
Chocolate Fudge Cake- ten kolor jest dla mnie bardzo ciekawy. Czasem się zastanawiam czy to brąz czy fiolet. Raczej brąz z fioletowymi drobinami. Tak samo jak golden lilac na bazie nie roztarty jest fioletowy z blendowaniem kolor stopniujemy i przechodzimy do brązu. Bardzo lubie ten cień. Jest to jeden z ulubieńców.

Smoky Brown- To najbardziej chwytliwy odcień. Piękny jasny brąz napełniony srebrnymi drobinami. Na oku daje delikatny dymny efekt. Podoba mi się to połączenie brązu ze srebrem. Rzeczywiście nadaje się do robienia smoky. Jest to cień, którym można stworzyć bardzo delikatny nienachlany efekt albo stworzyć mocniejszy dymny makijaż.

Dla mnie są to fajne cienie. Mają piękne wielowymiarowe kolory, z którymi można się pobawić. Co do trwałości. Nie jest zła, ale też niestety nie jest najlepsza. Nie wiem czy kupie więcej kolorów, raczej nie interesują mnie specjalnie. Te, które mam kupiłabym ponownie.


Używam tego produktu od: pół roku
Ilość zużytych opakowań: w trakcie używania

4 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

tylko jako wisienka na torcie, nie samodzielnie

Oceniam dwa kolory:
Pixie Sparkle i Deep Purple.
Cienie moim zdaniem nie nadają się jako cień samodzielny, nawet przy nałożeniu bazy UD. No Chyba że ktoś chce tylko nałożyć i zostawić, bo blendują się fatalnie, kolor znika nieznależnie ile razy będziemy dokładać.

Ponieważ kolorki mają przepiękne musiałam znaleźć na nie sposób, i najpierw nakładam cień w kremie Color Tatoo a następnie pędzelkiem delikatnie nakładam pigment. Połączenie fioletowego Color Tatoo z fioletowym Deep Purple wygląda bosko i idealnie się trzyma ok 8-9 godzin.

Plusy:
higieniczne otwieranie i zamykanie
łatwe dozowanie
piękne kolory
duża pojemność
cena
coraz większa dostępność

Używam tego produktu od: roku
Ilość zużytych opakowań: jedno

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Naprawdę lubie te cienie

Opakowanie: Produkt, jak przystało na Lily Lolo otrzymujemy w bardzo eleganckim kartonowym pudełeczku. Sam cień znajduje się w higienicznym, ślicznym, zakręcanym słoiczku z siteczkiem. Opakowania kosmetyków Lily Lolo są bardzo solidne.

Kolor: Kolory jakie posiadam To Smokey Brown (duochromatyczny brąz opalizujący na fiolet), Khaki Sparkle (duochromatyczna zieleń opalizująca na złoto) oraz Deep Purple (błyszczący, głęboki fiolet).

Pigmentacja: Pigmentacja cienia jest świetna :) Daje nam duże możliwości stopniowania jego intensywności, poprzez nakładanie kolejnych warstw. Im bardziej go rozetrzemy, tym bardziej traci na połysku i nasyceniu.

Aplikacja: Cień najłatwiej aplikuje się pędzelkiem języczkowym. Aplikacja cienia jest naprawdę prosta. Mineralny, sypki cień Lily Lolo polecam szczególnie nakładać na bazę Lily Lolo, ponieważ baza ta świetnie chwyta cień dzięki swojej kremowej konsystencji. Cień wtedy mniej się obsypuje.


Używam tego produktu od: Pół roku
Ilość zużytych opakowań: 3 opakowania

4 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: miesiąc

Nietrafiony kolor...

Niestety, nie trafiłam z kolorem. Przez jakiś czas miałam ochotę na fiolety, więc zakupiłam odcień Deep Purple, myśląc, że będzie to piękny głęboki fiolet. Niestety po odkręceniu słoiczka poczułam się rozczarowana, gdyż głęboki fiolet okazał się być dość stonowanym fioletem opalizującym na różowo. Oprócz koloru odpowiada mi w nim wszystko: poziom zmielenia, łatwość aplikacji, wykończenie... Na powiekach daje bardzo elegancki efekt. Oceniam go wysoko, gdyż w przyszłości na pewno spróbuję z innym kolorem.

Używam tego produktu od: miesiąca
Ilość zużytych opakowań: 1: Deep Purple

5 /5 HIT!

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

Generalnie ich swietnosc zalezy od odcienia

Jestem posiadaczka odcieni tj. Mystery, Smokey Brown.

Moja ocena zalezy od konkretnego odcienia.

1. Mystery - matowy, o szaro-niebiesko-zielonej tonacji. Ogolnie kolor bardzo ladnie prezentuje sie na oku. Uwielbiam w nim to, ze jego mala ilosc cudownie podkresla spojrzenie i otwiera oko. Mimo, ze wydaje sie ciemny to nie jest nachalny w zwiazku z czym idealnie nadaje sie do makijazu dziennego. Ponadto nie uczula i nie powoduje efektu tzw. zmeczonego oka, do ktorego mam ogromne tendencje. Dosc dlugo utrzymuje sie na oku i nawet jak powedruje w zalamania powiek, to oko nadal jest podkreslone.

2. Smokey brown - krol wszelkich recenzji :D Ile ich nie przeczytalam tak wszyscy sie nim zachwycaja. Rzeczywiscie kolor jest specyficzny i unikatowy. Niby braz, niby ciemny fiolet, roz ciezko go jednoznacznie okreslic. Swietnie pasuje do niebieskich teczowek. Ja rowniez go lubie :) Daje satynowe wykonczenie.

Generalnie z cieniami Lily Lolo zauwazylam taka tendencje, ze im bardziej matowe tym dluzej trzymaja sie na oku i sa lepiej napigmentowane, nie trzeba nakladac nie wiadomo ile warstw.

4 /5

Nie wie, czy kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

lubie

Posiadam jeden cien mystery. Z opisu ma byc to matowy szarozielony odcien i owszem otrzymalam zszarzala zielen, ale w pudelku widze ewidentnie polysk, ktorego chwala bogu nie widac na powiece. Cien sprawia wrazenie matowo-satynowego. Mocno roztarty w zalamaniu staje sie dosc bury, bardziej szary ale ta szarosc jest taka zlamana, czyli to co chcialam. Lubie takie buraski. Jednak mam wrazenie ze ten cien nie jest taki latwy w obsludze jak cienie EDM. NIby wszystko ok, ale jednak musze wiecej ponakladac i porozcierac go w zalamaniu zeby uzyskac naturalny efekt, a i w trakcie dnia mam wrazenie jak by plowial, efekt nie jest taki jak zaraz po wykonaniu makijazu. Oczywiscie uzywam tej samej bazy i ten sam cien bazowy do wyrowanania koloru powieki co przy cieniach od EDM, wiec ta innosc cienia LL, jest chyba spowodowana ze jednak maja ciut inny sklad i przez to troche inne wlasciwosci uzytkowe.
Czy kupie jeszcze? Nie wiem, byc moze, ale tylko jesli zachce mi sie matowej szarosci . Zerkam od jakiegos czasu na strone sklepu gdzie kupuje obie firmy i u EDM jesli jest szarosc to blyszczaca, a u LL chyba bedzie to takie wykonczenie jakie by mnie zadowolilo ;o) Poki co posiadam tylko jeden odcien, ktory chetnie uzywam gdy ubieram sie na szaro. Mam szaroniebieskie oczy z zielonymi centkami i chcialam cos zielonego zlamanego szaroscia. W opakowaniu cien jest mi zbyt zielony, ale na powiece dobrze roztarty staje sie bardzo fajnym buraskiem i naturalny makijaz w nietypowym kolorze( w wiekszosci ludzie wybieraja do naturalnego makijazu beze, brazy czyli tzw kolory nude)gwarantowany.

5 /5

Kupi ponownie

Używa produktu od: nie określono

dla mnie w sam raz

Dla mnie cień który mam monlight jest w sam raz. Maluję nim tylko kreskę przy górnej linii rzęs raz na mokro raz na sucho i sprawują się naprawdę dobrze. Nigdy nie malowałam nim calej powieki także o trwałości i ewentualnym obsypywaniu się nie wypowiem się ale jeśli chodzi o kreskę to jest ok.
Cień ten posiada rozświetlające drobinki, które ślicznie mienia się w słońcu lub świetle-ja bardzo lubie taki efekt no i właśnie po ośmiu godzinach w pracy drobinki te znikają, kreska leciutko blednie ale nadal ładnie wygląda, nie rozmazuje się i nie sciera. Poza tym ogromnym dla mnie plusem jest to, że cienie te nie uczuliły mnie, nie spowodowały łzawienia i nie podrażniły i moich chorych spojówek. Wiec jak dla mnie alergiczki z zapaleniem spojówek cień ten spisał się na medal:-) i jego pojemność...chyba do e emerytury będę ich używać:-)
Ja polecam

Używam tego produktu od: miesiaca
Ilość zużytych opakowań: w trakcie pierwszego

Najaktywniejsze recenzentki
  1. 1

    0
    produktów

    90
    recenzji

    382
    pochwał

    10,00

  2. 2

    12
    produktów

    54
    recenzji

    81
    pochwał

    3,82

  3. 3

    5
    produktów

    13
    recenzji

    162
    pochwał

    3,12

Zobacz cały ranking